Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

We Wspólnocie raźniej.

Kategoria: Akcja Saturday, 03 September 2011, 05:28

To prawda że już wielokrotnie mi się dostało za "wideofelietony", bo do pokazywania się w telewizji, nawet takiej prywatnej jak YouTube trzeba mieć urodę i talent. Ale ja zawsze byłem niepokorny i nie przejmując się krytyką popełniłem znowu parę filmów na YouTube.  Ze sobą w roli głównej. Albo, precyzyjniej, w jedynej roli. Byłem operatorem, reżyserem, aktorem, scenarzystą i w ogóle wszystkim. Człowiek orkiestra. No i z tym scenarzystą troszkę przesadziłem… Scenariusza to tam w ogóle nie było. Wielka Improwizacja.

 

Pierwszy film jest o mojej ciężarówce. Zrobiłem go, bo tworzenie takich filmów to niezwykle skuteczny sposób dotarcia do różnych osób. Zwłaszcza, gdy się ma szczęście być zauważonym przez takie portale jak wykop.pl. Ja do niedawna nawet nie wiedziałem, że takie coś istnieje, aż kiedyś zamiast zwykłego tysiąca odwiedzających moje forum pojawiło się tam jednego dnia ponad trzy tysiące osób. Okazało się, że stało się to za przyczyną promocji na wykopie i jeszcze jakimś innym portalu.  A film który wypromowali, mój stary film o ciężarówce, zobaczyło już w sumie ponad 135 tysięcy osób.

 

Trudno więc nie wykorzystać takiej możliwości, gdy się zauważy, jak skuteczna może być ewangelizacja przez Internet. Skuteczna w sensie ilościowym, bo z samym przekonaniem innych do chrześcijaństwa jest oczywiście troszkę gorzej.

 

Jednak to nie ja mam nawracać, czy odmieniać serca innych ludzi. Ja mam głosić Dobrą Nowinę. Od nawracania jest Duch Święty, ale od głoszenia Ewangelii jesteśmy my. Także świeccy. Wyraźnie o tym nauczają dokumenty Soboru Watykańskiego Drugiego i często przypominał o tym Jan Paweł Wielki.

 

Katechizm Kościoła Katolickiego:

905 Świeccy wypełniają swoją misję prorocką również przez ewangelizację, „to znaczy głoszenie Chrystusa… zarówno świadectwem życia, jak i słowem". W przypadku świeckich „ta ewangelizacja… nabiera swoistego charakteru i szczególnej skuteczności przez to, że dokonuje się w zwykłych warunkach właściwych światu". (SV2, konst. Lumen gentium, 35.)

 

Tego rodzaju apostolstwo nie polega jednak na samym tylko świadectwie życia. Prawdziwy apostoł szuka okazji głoszenia Chrystusa również słowem, bądź to niewierzącym… bądź wierzącym. (SV2 dekret Apostolicam actuositatem, 6; por. dekret Ad gentes, 15)

Święty Paweł napisał:

Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę![…] Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. (Rz 10, 14,5,17)

Jakże mieli usłyszeć, gdy nikt im nie głosił? Albo głosił tam, gdzie ich nie było? Nie wszystkim jest po drodze do kościoła. Nie każdy słucha Radia Maryja. Nie każdy też spędza czas na "wykopie", ale okazuje się, że jest ich sporo. I to najczęściej są zupełnie inne osoby, niż te, które słuchają  katolickich mediów. Zatem postanowiłem nagrać drugą część filmu o mojej ciężarówce i pod jego koniec powiedziałem parę słów o Wspólnocie Marto.

 

Nie wiem jakimi kryteriami kieruje się "wykop" i nie robiłem tego z myślą o tym, że znowu mnie będą promowali. Zrobiłem to dlatego, że wiem, że niezależnie od promocji jest spora grupa osób oglądających wszystko, co się zjawi na moim kanale na YouTube. Dlatego też na drugi dzień dodałem jeszcze jeden film, ten poświęcony wyłącznie Wspólnocie.

 

Jestem teraz w Spokane, w stanie Washington. Ładunek dopiero w czwartek, więc poszedłem do hotelu. Kamera, która zwykle pokazuje drogę, którą jadę, dziś  pokazuje ulicę, na której nic się nie dzieje. Ale pod wieczór zauważyłem, że ponad setka osób ogląda tę uliczkę, a na forum w pewnym momencie zjawiło się ponad 250 osób. Poprzedni rekord wynosił 170 osób i stało się to w czerwcu ubiegłego roku, gdy byłem gościem Radia Maryja i na antenie podałem adres forum. Cóż się zatem teraz stało? Okazało się, że "wykop"  ponownie umieścił mój  film wśród promowanych.

 

Oczywiście nie był to film o Wspólnocie, ale nowy film ciężarowce. Jednak mnie zdumiewa, jak to wszystko się razem układa. Jak tu nie wierzyć w jakieś boże przeznaczenie? I jest oczywiste, że nie każdy, kto usłyszy o Wspólnocie zaraz do niej wstąpi. Nie chcę, by ktokolwiek to zrobił bez głębokiego zastanowienia się. To nie jest łatwa droga i nie powinno się do tego podchodzić lekko. Ale z drugiej strony jest oczywiste, że jak ktoś nawet o niej nie słyszał, to z całą pewnością nie przyłączy się do nas.

 

Jeżeli swym nawoływaniem do zmiany postępowania zburzę czyjś spokój, jeżeli sprawię, że się zacznie zastanawiać, że pomyśli czym powinien być Wielki Post, to już spełniłem swoje zadanie. Ziarno zasiane, ciasto zakwaszone, potrawa posolona. Czy nie wyjdzie z tego zakalec? Nie wiem. Nie moja sprawa. Ja pracuję w dziale sprzedaży, a łaska nawracania zależy od Zarządu.

Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg. ( Kor 3, 5-7)

To tyle, ale będzie jeszcze PS. Najpierw jednak  mój filmik o Wspólnocie Marto

Natomiast filmy o mojej ciężarówce każdy może sam znaleźć na moim kanale YouTube

 

Interesujące są komentarze na wykopie pod tymi filmami. W większości zdumiewająco pozytywne, co mnie bardzo zaskoczyło. Zaskoczyło to też samych komentujących. Zazwyczaj jakakolwiek wzmianka o Bogu, o kościele powoduje lawinę negatywnych, złośliwych, szyderczych uwag, ale pod moimi filmami tak się nie dzieje. A nawet te negatywne są raczej śmieszne, niż jadowite, a nieliczne wyjątki spotkały się z bardzo ostrą reakcją. Kilka przykładów, pisownia oryginalna:

Orzełek, Maryjka – prawdziwy patriota. Ciekawe czy ma anty-radar;)

Szczerze mówiąc, z człowiekiem "spotykam się" po raz pierwszy, ale na pierwsze wrażenie wygląda na niebywale elokwentnego i ogarniętego, zwłaszcza jak na kierowcę TIRa. Zawsze podziwiałem, podziwiam i podziwiać będę ludzi, którzy w taki sposób potrafią sobie udogodnić/uprościć życie ;). Btw. Big Up za wąsy!

No widać też, że ma wszystkie nowinki technologiczne nieźle obcykane :) Za co naprawdę podziw, bo dla większości ludzi po czterdziestce (przynajmniej w Polsce) wysłanie emaila to szczyt możliwości.

Poniższy komentarz, podobny do poprzedniego,  naprawdę mnie rozbawił :-))))  Chyba muszę kupić sobie laseczkę, skoro jestem "starszym już człowiekiem". Ale to prawda, dla przeciętnego obserwatora  "wykopu" jestem pewnie już wiekowym starcem:

Świetna ciężarówka, człowiek już starszy, a korzysta z takich rzeczy, o których nie jeden młody nie ma bladego pojęcia!

Facet imponuje nie tylko wnętrzem swojej ciężarówki, ale przede wszystkim wąsami!

Poniżej kilka mini-dyskusji:

Mlek: fajny filmik, ciekawie sie oglada- podobnie jak czesc jego innych nagran, powiem nawet ze mnie zainteresowal ten czlowiek, ale mam conajmniej mieszane odczucia po wejsciu do dzialu "felietony hioba"

 

@mlek: wiesz… o to chodzi, że nawet niezgadzając się z drugą osobą nadal okazuje się jej szacunek i pozwala na posiadanie własnego zdania. cieszy, że nawet kulturalnie wykop przyjął tego Pana, bo spodziewałem się, że zaraz będzie pojazd po jego "obnoszeniu" się z religią ;)

Evidence: Fax dostaje pocztą elektroniczną? Do polski chyba to jeszcze nie doszło. BTW wygląda mi na j%$anego katola, wszędzie maryja i ten wisor z krzyżem jakby wieczorami razem z Buffy polował na wampiry.

 

@Evidence: a chu… cie to boli? niech sobie będzie nawet wyznawcą potwora spaghetti – ciężarówkę i tak ma zaj!$istą!

 

@Evidence: bardzo fajnie moim zdaniem, że jest to katolik. Znacznie gorzej byłoby gdyby był pałającym nienawiścią do innych antyteistą, który nawet nie szanuje swojej Ojczyzny pisząc Polskę i Polaków małą literą.

 

@Evidence: oh no tak, bo to przecież wstyd przyznawać się do swojej ojczyzny i wiary. Jakiś Ty postępowy i nowoczesny! Pewnie chciałbyś żeby jego ciężarówka była "neutralna światopoglądowa" bo przecież takimi krzyżami i orzełkami może przekonania wielu ludzi obrazić! Ogółem to żałosny jesteś.

 

@Evidence: Był se troll w kolorze bordo na patriotyzm kręcił mordo

gozaru: Ciekawe co miał w zamrażalniku, że wstydził się pokazać.

 

@gozaru: pewnie czyjąś głowę :D

xaliemorph:Naprawdę wielki pozytyw i pozdrowienia dla autora. Tylko oglądając te mnóstwo różnych przycisków, i te kombinacje aż chciałoby się mieć to jakoś lepiej zorganizowane…

 

@xaliemorph: A ja bym wolał taki tradycyjny nieład. Przytulniej się człowiek czuje niż wokół jakichś zabawek rodem z filmów science-fiction.

KEDZiOR:Pozytywny koleś.wykop

 

izraelski_maszynista: @KEDZiOR: I cholerny patriota. Wszędzie polskie symbole. Nawet na oknie orzełek. Aż łzy się cisną do oczu.

 

CanisLupusLupus: @izraelski_maszynista: I religijne. Zwłaszcza nad przednią szybą.

 

izraelski_maszynista: @CanisLupusLupus: Bo religia katolicka to część naszej tradycji. Można nie popierać działań Kościoła Katolickiego, ale wolę oglądać w Polsce ich symbole niż półksiężyc i resztę…

 

CanisLupusLupus: @izraelski_maszynista: Ja wiem, i nie mam nic przeciwko temu. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, nawet najbardziej zatwardziały antyklerykał przyzna, że lepsze "Totus Tuus" niż "Wykop k$##a". :)

 

MlodyWyksztalcony: Ale te paskudztwa z twarzy by sobie mogl usunac. Katolik pieprzony.

 

@MlodyWyksztalcony: to ty sobie zapuść. Pedały chyba na to lecą skoro jest taki archetyp.Świadczy o tym gostel z village people. Może znajdziesz sobie jakiegoś fajnego męża.

 

@MlodyWyksztalcony: ZAKAZAĆ!!! k$%!WAAAAA ZAKAZAAAĆ!!!!! ludzie z taką mentalnością jak ty, są zgubą tego narodu.

 

@MlodyWyksztalcony: Weź przeczytaj najpierw historię tego człowieka, jak stał się gorliwym Katolikiem a dopiero potem komentuj.

Baryl: widać, że polak po tym jak to łóżko przekombinował : D

 

@Baryl: w żyłach płynie Adam Słodowy fajne biuro na kółkach ma

 

I jeszcze parę komentarzy:

rozwalił mnie: microwave – piecyk krótkofalowy:D Fajny gościo i rzeczywiście autko ma "odpicowane"

Ja tylko dodam, że nie każdy kierowca to morderca, dziwkarz i brudas. W Europie (i Polsce) też są kierowcy z pasji, którzy również robią filmy i pokazują swoją pracę. Jednak ze względu na ograniczenia technologiczne raczej nie spotyka się live-streamów z EU.

Fajny gościu ogólnie, ciekawa działalność z tą kamerą itd, szkoda tylko, że jakiś fanatyk

Jak prawdziwy amerykański twardziel, niczym współczesny kowboj przemierzający samotnie dzikie prerie swoim kilkutonowym stalowym rumakiem.

Wąsa ma jak Piłsudski

Przyznam, że mnie rozwalił, jakoś odpuściłem sobie wcześniejszy wykop, ale teraz jestem pod ogromnym wrażeniem.

po tylu latach mówi czysto po polsku.. a taki szfagjer pojedzie na pół roku i już: "jak to się u was mówi? dżem dobry!"

Kurde, nie uważam się za katolika, ale obejrzałem ten filmik, wszedłem na jego stronę, przeczytałem to świadectwo jego nawrócenia i… gdyby wszyscy katolicy byli tacy, to nie byłoby powodów, żeby na nich narzekać. Mądry, porządny człowiek. Szacunek Hiobie i szerokości!

I na koniec taka perełka:

nie ma plakatu z gołą babą ;p

No właśnie… Co za niedopatrzenie. Jak tak można w ciężarówce?

www.WspolnotaMarto.com

Komentarzy: 11


List do Wspólnoty

Kategoria: Akcja Thursday, 03 February 2011, 03:50

Nasza Wspólnota już działa i zaczynamy tworzyć wspaniałą rodzinę. Ale jest też w niej miejsce dla Ciebie, zapraszamy serdecznie. Zbliża się Wielki Post, następna środa to już Środa Popielcowa. Doskonała okazja, by się do nas przyłączyć. Choćby na ten czas. Nikt nie musi się zobowiązywać od razu do pójścia tą drogą  końca życia.

 

Wszyscy członkowie Wspólnoty otrzymują ode mnie czasem listy z przemyśleniami, zwykle sprowokowanymi czytaniami w czasie Mszy. Nie wiem, czy to zachęci kogokolwiek, obawiam się, że może przynieść wręcz odwrotny skutek, ale i tak podzielę się z Wami jednym z takich listów. Ten akurat napisałem przed paroma minutami, więc jest jeszcze ciepły. A oto on:

 

Szczęść Boże!

 

Ja już w trasie, więc i czasu mniej i brak możliwości uczestnictwa w codziennej Mszy Świętej. Jednak podczas Mszy w poniedziałek i wtorek usłyszeliśmy bardzo ciekawe Słowa i chciałem je jakoś skomentować tutaj.

 

Pierwsze czytanie jest w dalszym ciągu z Księgi Syracha. W poniedziałek usłyszeliśmy:

"Tym, którzy się nawracają, Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości. Nawróć się do Pana, porzuć grzechy, błagaj przed obliczem Jego, umniejsz zgorszenie. Wróć do Najwyższego, a odwróć się od niesprawiedliwości i miej występek w wielkiej nienawiści. Któż w krainie zmarłych wielbić będzie Najwyższego, zamiast żyjących, którzy mogą oddawać Mu chwałę? Zmarły, jako ten, którego nie ma, nie może składać dziękczynienia, żyjący i zdrowy wychwala Pana. Jakże wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do Niego nawracają."  (Syr 17,24-29)

Czasem mamy wrażenie, że nauka o Miłosierdziu Bożym zaczęła się od objawień siostry Faustyny. Ale przecież prawdziwe objawienia nigdy niczego nowego nam nie dodają do nauki Biblii. One raczej tylko są przypomnieniem czegoś, co jest ważne na nasz czas, a o czym, być może, troszkę zapomnieliśmy. Syrach na wiele lat przez przyjściem Pana Jezusa uczy, że "wielkie jest miłosierdzie Pana".

 

Ci, którzy się nawracają, to my wszyscy. Nawrócenie to nie jest jednorazowy akt. Jest błędem przyjmowanie, jak to robią niektórzy fundamentaliści i ewangelicy, że wystarczy raz oddać swe życie Bogu i mamy gwarancję zbawienia. Oddać swe życie Bogu można i trzeba, ale nie wystarczy raz. To trzeba robić zawsze, każdego dnia. Bo nam te łaski, jakie otrzymujemy, "wyciekają". Nasze  dusze i serca nie są szczelne. Upadamy po kilka razy dziennie, ale "Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości"

 

Ewangelia w poniedziałek to znana nam wszystkim historia spotkania Jezusa z bogatym człowiekiem, opisana w 10. rozdziale św. Marka:

„Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Jezus mu rzekł: […]  Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”. On Mu rzekł: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego”.

Młodzieniec był dobrym Izraelitą. Przestrzegał przykazań. Jak święty Paweł przed nawróceniem, tak dumny z tego, że był bez zarzutu wobec prawa. I Pan Jezus nie potępia tego wcale. Spogląda na niego z miłością. Jednak widzi, znając jego duszę, że ma on pewien problem. I tak też jest z niektórymi z nas. Z jednej strony jesteśmy bardzo blisko Boga, serio podchodząc do Jego przykazań i starając się ich przestrzegać, ale z drugiej strony mamy "coś" co nam wręcz uniemożliwia zbawienie. Jak to słyszeliśmy w niedzielnych czytaniach, nie można służyć Bogu i mamonie.

 

To nie bogactwo, nie dobra materialne są tu problemem, ale chciwość. "Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami." (1 Tm 6,10) Można być bogaczem ubogim w duchu i można nie mieć nic, a mieć problem z oddawaniem czci mamonie.

 

We wtorek była kontynuacja tego tematu Najpierw  był Syrach, rozdział 35. Poniżej wybrane fragmenty, a całość można przeczytać tutaj: http://mateusz.pl/czytania/2011/20110301.htm

"Kto zachowuje Prawo, mnoży ofiary, a kto zważa na przykazania, składa ofiary dziękczynne. Kto świadczy dobrodziejstwa, przynosi ofiary z najczystszej mąki, a kto daje jałmużnę, składa ofiarę uwielbienia. Oddalenie się od zła jest upodobaniem Pana, a unikanie niesprawiedliwości jest Jego przebłaganiem. […]  Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojny dar według swej możności, ponieważ Pan jest tym, który odpłaca, i siedemkroć razy więcej odda tobie. Nie staraj się przekupić Go darem, bo nie będzie przyjęty, ani nie pokładaj nadziei w ofierze niesprawiedliwej, ponieważ Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby."

 

Ewangelia Marka, 10,28-31: "Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. Jezus odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

W zasadzie to nawet nie ma tu co komentować. Te słowa są proste i jednoznaczne. Pokazują też, że "opłaca się" pójść za Jezusem. Czasami mamy wrażenie, że radykalizm w wierze jest jakimś niesamowitym poświęceniem się, ale Biblia nas uczy czegoś innego. Podchodząc serio do wiary, do nauki Biblii, otrzymamy nagrodę i to już tutaj.

 

Oczywiście niekoniecznie to musi być taka nagroda, jaką otrzymał Hiob: te tysiące wołów, owiec, oślic i wielbłądów. Ale wystarczy, że popatrzę na swoje życie. Ilu otrzymałem braci i sióstr, gdy zdecydowałem się iść za Panem? Zdumiewające, że nawet w Montanie, czy Wyoming, na pustynnych preriach nie jestem nigdy sam, ale mam ze sobą zawsze przyjaciół.

 

Jest pewien werset w Biblii wykorzystywany czasem przez wrogo nastawionych Kościołowi protestantów, mający rzekomo pokazywać, że Jezus nie uważał wcale Maryi za kogoś  specjalnego, godnego czci. Abstrahując już od faktu, że oddawanie czci matce jest bożym przykazaniem, a Jezus wypełnił przykazania w sposób doskonały, w świetle powyższych słów Jezusa można prawdziwie zinterpretować to, co nasz Pan miał na myśli. Zobaczmy ten epizod:

"Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką". (Mt 12, 47-50)

Pan Jezus wcale tu nie uczy, że nie należy oddawać czci swej własnej matce. Raczej pokazuje nam, że nie wystarczy zapisać się do odpowiedniej organizacji, należeć do odpowiedniej rodziny, czy narodu. w Królestwie Bożym liczy się tylko jedno: Spełniać wolę Ojca. Tak staniemy się Jego dziećmi, Jezus będzie naszym Bratem, a Jego Matka – naszą Matką.

 

hiob.

 

PS. Jutro, czy w Polsce to już nawet dzisiaj, środa. Wiem, że wielu z nas także dziś pości w specjalny sposób, niektórzy o wodzie i chlebie. Niezależnie jednak od tego jak, dobrze by było, by każdy spróbował dać w tym dniu coś od siebie Panu. Tradycja środowych postów, choć zaniknęła trochę w ostatnich latach, jest bardzo długa. Już w Didache, dokumencie z pierwszego wieku, zalecany jest post w środę i piątek. Jednak ponieważ post, każdy post, jest dla niektórych sporym wyzwaniem, pamiętajmy o modlitwach także za siebie nawzajem. Dzieci z Fatimy wytrwały, bo robiły to razem. My fizycznie nie możemy się wszyscy spotkać, ale wirtualnie, a przede wszystkim duchowo – tak. Wspomagajmy się modlitwą.

 

Dziękuję. hiob."

www.WspolnotaMarto.com

Komentarzy: 23


Wspólnota Marto. Zaczynamy.

Kategoria: Akcja Friday, 18 February 2011, 06:53

W najbliższą niedzielę, 20 lutego, mija 90. rocznica śmierci Hiacynty Marto. W tym dniu Kościół wspomina rodzeństwo Marto, błogosławione dzieci Hiacyntę i Franciszka. A my zaczynamy naszą wspólnotę, Wspólnotę Marto.

 

Po moich poprzednich wpisach na jej temat kilka osób skomentowało je słowami, że choć podoba im się pomysł Wspólnoty, warunki, jakie przedstawiłem są zbyt trudne, by  mogli się przyłączyć. Chciałbym dziś zachęcić ich, i wszystkie inne osoby, by przemyślały to jeszcze raz. Jest bowiem tylko jeden konkretny wstępny warunek przystąpienia do Wspólnoty: Miłość do naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

 

Oczywiście chodzi tu o pewien radykalizm. Chodzi o poważne podejście do wiary. Chodzi o naśladowanie Hiacynty i Franciszka. Jednak to każdy sam musi ustalić co dla niego jest tym radykalizmem. Każdy sam musi się określić, czy rzeczywiście naprawdę kocha. Czy rzeczywiście naprawdę chce coś zmienić w swoim życiu i w otaczającym nas świecie.

 

Dzięki bezinteresownej pomocy życzliwych osób powstała już strona naszej wspólnoty, www.WspolnotaMarto.com. Do niedzieli powinien być gotowy formularz zgłoszenia. Serdecznie zapraszam. Bóg nas potrzebuje. Bóg Was, Ciebie potrzebuje. Szaleńców bożych. Bo ile jest warta wiara, jeżeli nie tylko nie jesteśmy gotowi dla niej umrzeć, ale nawet dla niej żyć?  Zróbmy coś pozytywnego. Każdy z nas to może uczynić.

 

Bądźcie też, proszę, ambasadorami Wspólnoty. Wspomnijcie o niej znajomym, może księdzu w Waszej parafii. Może artykuł w gazetce parafialnej? Jeżeli ta idea wydaje się Wam potrzebna i pożyteczna, przekażcie tę wiadomość dalej. Z góry serdecznie dziękuję.  I bardzo proszę o modlitwę. O to, by nami kierował Duch Święty i by nam dał kierownika duchowego.

 

I pamiętajmy o tych słowach naszego Pana, Jezusa Chrystusa:

Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! (Ap. 3, 15-19)

Niech one będą nam wskazówką. Zapraszam do Wspólnoty! I wszystkim za modlitwy i za wszelką pomoc serdecznie dziękuję.

Komentarzy: 24


Wspólnota Marto

Kategoria: Akcja Wednesday, 02 November 2011, 05:13

Błogosławieni Hiacynta i Franciszek Marto byli młodszymi dziećmi, którym, wraz z Łucją, objawiła się Najświętsza Maryja Panna w Fatimie. Skutkiem tego przeżycia mały, dziewięcioletni Franciszek i jego młodsza, siedmioletnia siostra drastycznie i radykalnie odmienili swoje życie. Stało się ono życiem modlitwy i wyrzeczeń: Postów, pokuty i wspomagania potrzebujących.

 

Wokół nas toczy się bitwa o dusze. Cywilizacja chrześcijańska w Europie i Ameryce przechodzi potężny kryzys. Kraje kiedyś chrześcijańskie dziś wstydzą się swych korzeni, a ich mieszkańcy odeszli zupełnie od wiary swych ojców. Ci natomiast, którzy pozostali wierni religii swych przodków nie rozumieją, mam wrażenie, czym ona w istocie jest. Szukają rozwiązań politycznych i prawnych tam, gdzie trzeba nawrócenia i odmiany serc. Biorą skutki za przyczyny i leczą objawy nie docierając do źródeł choroby.

 

Żaden człowiek nie może odmienić innej osoby. Może służyć przykładem, może się za inną osobę modlić, może ją do czegoś zmusić siłą, ale nie może odmienić jej serca. Każdy z nas jedynie może odmienić swe własne serce. I to, paradoksalnie, jest najpewniejszy i jedynie możliwy sposób, by odmienić świat.

 

Czym jest, czy raczej czym ma być Wspólnota Marto? Ma to być nieformalna grupa wiernych, którzy chcieliby swym życiem naśladować błogosławionych Franciszka i Hiacyntę Marto. Wspólnota ludzi gotowych na pewien radykalizm, choć sam „radykalizm” nie byłby jakoś obiektywnie określony. Chodzi po prostu o „odrobinę więcej miłości”.

 

Czytając wspomnienia siostry Łucji o swych młodszych kuzynach widzimy dzieci gotowe na niezwykłe poświęcenia. Dzieci gotowe na post i umartwienia, na ofiarowanie Bogu wszystkich cierpień, tych danych im od Boga i tych, które dobrowolnie same sobie zadają. Dzieci, które choć same wręcz będące nędzarzami według naszych dzisiejszych standardów rozdają innym wszystko, co mają. Widzimy dzieci, które poświęcają się modlitwie. Wszystko po to, by zadośćuczynić Bogu za wszystkie grzechy i wyprosić łaski nawrócenia grzeszników.

 

Czy  moglibyśmy ten przykład dziś naśladować? Czy to, co było aktualne niemal sto lat temu w jakiś sposób się zdezaktualizowało? Ja osobiście nie sądzę. Wręcz przeciwnie: Jestem przekonany, że właśnie dziś jest najwyższy czas, by spróbować naśladowania dzieci z Fatimy. Dziś jest to ważniejsze, niż było kiedykolwiek w historii.

 

Dlatego Wspólnota Marto. Dlatego jej mglista na razie idea. Nie wiem, co z niej wyniknie. Nie wiem, czy nie pozostanę jej jedynym członkiem. Chciałbym, by nas było wielu. By były nas miliony. Ale to już nie zależy ode mnie. Ja mogę tylko podjąć decyzję za siebie.

 

Jakie są warunki przynależenia do wspólnoty? Decyzja odmiany swego życia. Decyzja pozostania „szaleńcem bożym”, radykałem, który zobowiąże się do życia postu, pokuty, modlitwy i miłosierdzia.

  1. Post i pokuta.

Tutaj każdy musi sam podjąć decyzję. Pewnym ideałem, czy wzorcem byłby post o wodzie i chlebie w środy i piątki. Zdaję sobie jednak sprawę, że to może być zbyt radykalne dla wielu osób. Zwłaszcza dla tych początkujących. To musi być pewna droga, a każda droga zaczyna się od pierwszego kroku. Ten może być całkiem malutki, ważne jednak by po nim następowały kolejne.

 

Ja zaczynałem swoje posty od piątkowej głodówki w intencji mojej umierającej córeczki. Victoria skończyła niedawno 21 lat, więc moja droga tutaj ma właśnie tyle. Nic dziwnego zatem, że zrobiłem jakiś postęp. I dlatego nie mnie oceniać tych, dla których radykalizm polega na odmówieniu sobie kawałka czekolady, czy filiżanki kawy. Ale Bóg widzi nasze serca i On wie, że dla wielu ta filiżanka kawy oddana Mu w ofierze jest rzeczywiście wielką ofiarą.

 

I są jeszcze osoby cierpiące. Te niech po prostu ofiarują Bogu swe cierpienia i choroby. Niech to robią z radością w sercach wiedząc, że cierpienie jest wielkim skarbem. Skarbem, którego większość z nas pozbyłaby się chętnie, ale skoro go nam już dał dobry Bóg,  zróbmy z niego pożytek.

„Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.” (Kol 1,24)

  1. Jałmużna.

Tu znowu bardzo trudno określić jakieś „minimum radykalizmu”, ale niewątpliwie można przyjąć, że to, co zaoszczędzimy na poście, oddajemy Bogu. Gdy ktoś zrezygnuje ze słodyczy, gdy ktoś dwa razy w tygodniu będzie jadł tylko chleb, to ma to konkretny wymiar  materialnych oszczędności. Post nie ma być drogą poprawy naszej sytuacji materialnej. Ofiarujmy Bogu także to, co zyskamy w wymiarze finansowym. Oczywiście gdy ktoś pragnie ofiarować więcej, nie widzę powodu dla którego miałby tego nie czynić.

„Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg.” (2 Kor 9,7)

  1. Modlitwa.

Nam wszystkim wydaje się, że się modlimy. Jednak, obawiam się, wielu ludzi zdziwiłoby się bardzo, gdyby ktoś zmierzył faktyczny czas, jaki spędzają każdego dnia na kolanach na rozmowie z Bogiem. Nie wiem, czy 10 minut nie okazałoby się tutaj przesadnie optymistycznym przybliżeniem. A jednak każdy z nas może znaleźć tę godzinkę w czasie dnia na modlitwę. Nie musi to przecież być czas, gdy całkowicie poświęcamy się Bogu, choć z pewnością byłoby to idealne rozwiązanie. Najlepiej przed Tabernakulum, u stóp Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

 

Ale przecież można też odmawiać różaniec jadąc samochodem, czy tramwajem, można modlić się tuląc do snu dziecko w ramionach, można modlić się kosząc trawę i czekając w kolejce do kasy w supermarkecie. Czasami jest to tylko decyzja wyłączenia radia w samochodzie, odłożenia gazety, wyłączenia telewizora. Doba ma 24 godziny i nawet, gdy poświęcimy na sen te 7, czy 8 godzin, gdy kolejne osiem pracujemy, to ciągle pozostaje tyle czasu, że z pewnością godzinę można poświęcić Bogu.

 

Chodzi po prostu o to, by Bóg stał się dla nas najważniejszy. Dla nas, dla każdego z nas. Tu nie chodzi o zmienianie innych, nie chodzi o polityczne rozwiązania, nie chodzi o pouczanie innych i „ustawianie” ich w jakiś sposób. Nie chodzi o pełne sarkazmu komentarze w Internecie, o ocenianie braci, o krytykowanie władz cywilnych i ludzi Kościoła. Chodzi o pracę nad samym sobą. Chodzi o odnowę swojego serca.

 

Dlaczego zatem wspólnota? Nie można tego zrobić samemu? Można. Ale we wspólnocie łatwiej. Można się wspomagać. Radą, modlitwą, doświadczeniami. Podawać rękę upadającym, zachęcać wątpiących, upominać błądzących. Można też będzie skorzystać z opieki kierownika duchowego, jeżeli Bóg wspólnocie kiedyś takiego da.

 

Pamiętajmy też, że choć zmienić możemy tylko siebie i to praca nad własnymi słabościami jest tu najważniejsza, to intencje nasze muszą wychodzić na zewnątrz. Te ofiary, poświęcenia, modlitwy i jałmużny muszą służyć Kościołowi i całej ludzkości. Jakie zatem miałyby być nasze intencje? Każdy z nas może je sam wybrać, ale ja podam te, które są bliskie mojemu sercu.

  1. Kościół.

Szeroko rozumiany Kościół, a więc papież i Jego intencje, modlitwy za biskupów i za naszych kapłanów.  Tak wielu katolików krytykuje Kościół, tak mało się za Niego modli. Tymczasem nie naszą sprawą jest ocenianie naszego biskupa, czy proboszcza naszej parafii. Naszą sprawą jest wspomóc ich modlitwą, bo szatan ze szczególną zaciekłością ich atakuje.

  1. Rodzina.

Drugą instytucją atakowaną dziś szczególnie mocno przez złego jest rodzina. Rodzina jest nie tylko tą cegiełką naszej społeczności, nie tylko jest domowym Kościołem, ale jest obrazem samego Boga. To właśnie rodzina najlepiej ilustruje dogmat Trójcy Świętej. To w rodzinie widać dającą życie miłość, będącą odbiciem Trójcy Świętej, która jest Życiem i Miłością. W dzisiejszych czasach kryzysu rodzin, czasach rozwodów, nieodpowiedzialnych mężczyzn, którzy mentalnie pozostają dziećmi mimo siwiejących włosów, goniących jedynie za rozrywkami, w czasach, gdy sama definicja rodziny jest podważana, jest niezwykle ważne, by ofiarować swe ofiary, posty i modlitwy za uratowanie tradycyjnej, mocnej, otwartej na życie i świętej rodziny.

  1. Życie.

Mówiąc o życiu, ono samo jest dziś atakowane z każdej strony. Wartość człowieka została zredukowana do jego użyteczności. Zatem osoby chore i stare stają się przeszkodami, które należy usunąć. Podobnie dzieci stają się przeszkodą na drodze do szczęścia, którego synonimem jest dziś piękne mieszkanie, ładny samochód i wakacje w atrakcyjnym kurorcie. Nie wspominając już o rozwiązłości seksualnej, której rezultatem bywa nieoczekiwana ciąża, a jedynym „rozwiązaniem problemu” jaki potrafią znaleźć dziś niektórzy staje się zabicie nienarodzonego dziecka. Ofiarujmy zatem nasze posty i cierpienia w intencji zwycięstwa cywilizacji życia.

  1. Rozwiązłość seksualna.

Zamach na rodzinę, cywilizacja śmierci, rozwiązłość seksualna, wszechogarniające nas wyobrażenia, które jeszcze pół wieku temu każdy nazwałby pornografią, a dziś nie robią wrażenia na kilkuletnich dzieciach powodują także wiele konsekwencji, o których pisał już papież Paweł VI w swej encyklice Humanae Vitae. Kobieta została zredukowana do podmiotu zachcianek mężczyzn, sam akt seksualny stał się formą rekreacji, a sumienia i zmysły atakowane i zagłuszane otaczającymi nas zewsząd wyobrażeniami przesuwają coraz dalej granicę tego, co uważamy za dopuszczalne i niewinne. Jak żaba wsadzona do podgrzewanej wody gotujemy się nawet nie wiedząc, że umieramy. Ofiarujmy nasze poświęcenia w intencji czystości i o nawrócenie tych, którzy się zmagają z nieczystością i pornografią.

  1. Grzesznicy.

Ja jestem pewien tylko tego, że ja jestem grzesznikiem. Nie jest moim celem ocenianie innych. Jednak wiemy z samej obserwacji otaczającego nas świata, że to raczej świętych niż grzeszników dziś trudno znaleźć. Musimy jednak pamiętać, że każdy z nich jest naszym bratem. Żaden z nich nie jest naszym wrogiem. To są ofiary, pacjenci wymagający leczenia. Pamiętajmy, co powiedziała Maryja dzieciom w Fatimie: „Ileż dusz idzie każdego dnia do piekła, ponieważ nie ma nikogo, kto by się modlił i poświęcał dla ich zbawienia.” Łucja, Franciszek i Hiacynta odpowiedzieli na to wezwanie. Naśladujmy ich w tym.

  1. Ojczyzna.

Zanim dzieciom w Fatimie ukazała się Maryja, miały widzenie Anioła, który powiedział:

– „Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Serce Jezusa i Maryi chce przez was okazać światu wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Największemu modlitwy i umartwienia”.

– „Jak mamy się umartwiać?” – zapytałam.

– „Z wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi On jest obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników. W ten sposób ściągniecie pokój na waszą Ojczyznę. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle”.

Myślę, że to jest doskonała wskazówka także dla nas. Także dla tych, którym się wydaje, że jeżeli tylko po następnych wyborach inna koalicja przejmie władzę, to wszystko nagle będzie dobrze. Ale to nie w politycznych wyborach należy szukać ratunku. Recepta Anioła Stróża Portugalii jest tu znacznie skuteczniejsza.

 

I żeby nie było wątpliwości powiem, że uważam, że nie należy zapominać o politycznych rozwiązaniach. To nie tylko jest coś, co nam wolno robić, ale wręcz uważam, że jest to nas, chrześcijan, obowiązek. Co najmniej udział w wyborach, ale także uczestnictwo w aktywnym życiu politycznym. Ale to musi być konsekwencja pewnej odmiany naszego życia, a nie cel. Nie polityka, ale Jezus musi stać się centrum naszego życia.

  1. Umocnienie w wierze.

I na koniec ostrzeżenie. Każdy, kto podejmie decyzję oddania swego życia Jezusowi musi liczyć się z tym, że spotkają go trudności, przeszkody, cierpienia i lęki. Chrześcijaństwo nie jest dla mięczaków, ani dla tych, co mają zajęcze serca. Dlatego pamiętajmy o nas samych i o naszych braciach we Wspólnocie. Umacniajmy się w wierze i prośmy Boga o łaskę wiary. Nikt z nas nie jest gigantem i nikt z nas nie ustoi sam. Nie wtedy, gdy się poczuje mocny i zaufa sam sobie. Szatan potrafi zwieść najmądrzejszych i najświętszych z nas wszystkich. Pycha, to źródło każdego innego grzechu, obecna jest w jakiejś formie w sercu każdego z nas. A gdy ktoś myśli inaczej, zwodzi samego siebie.  Nie ufajmy zatem sobie, zaufajmy jedynie Jezusowi.

 

Wspólnota Marto. Jeszcze nie istnieje. To jedynie wizja. Zostało dziewięć dni do 20 lutego, kiedy to Kościół obchodzi wspomnienie błogosławionych dzieci Hiacynty i Franciszka.  Pomódlcie się w intencji tej Wspólnoty i przyłączcie się, proszę. Z czasem będziemy mieć stronę w Internecie i kto wie, co jeszcze. Jeżeli będzie taka wola Boga. Ale niezależnie od tego, czy ta wspólnota przetrwa próbę czasu, czy za miesiąc nikt o niej nie będzie pamiętał, każdy z nas może naśladować błogosławione dzieci. Z pewnością będzie to Bogu miłe i z pewnością może to odmienić losy świata.

Komentarzy: 26


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.