Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Relacja z wykładu profesora Chodakiewicza – Warszawa 30.12.2011

Kategoria: Wydarzenie Saturday, 31 December 2011, 18:57

Jan Bodakowski
Relacja z wykładu profesora Chodakiewicza – Warszawa 30.12.2011

Profesor Marek Jan Chodakiewicz jest absolwentem Uniwersytetu Stanowego San Francisco, Uniwersytetu Columbia. Pracował w Uniwersytecie Virginia w Charlottesville i z nominacji prezydenta Busha w Radzie Pamięci Holokaustu. Od wielu lat wykłada w Instytucie Polityki Międzynarodowej w Waszyngtonie (jest to prywatna uczelnia kształcąca pracowników służb specjalnych). Co tydzień jego artykuły można znaleźć na łamach „Najwyższego Czasu”, kilka jego książek wydała Fronda.

Spotkanie z profesorem zorganizowało środowisko pisma Polonia Christiana (wydawanego przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej TFP) i redakcje pisma Glaukopis, Spotkanie w Warszawie odbyło się 30 grudnia 2011.

W swoim barwnym i interesującym wykładzie profesor zwrócił uwagę na nowy wymiar destruktywnych idei w życiu społecznym. Destruktywne idee i środowiska je głoszące stawiają sobie za cel zniszczenie cywilizacji zachodniej (w szczególności fundamentu zachodniej cywilizacji chrześcijaństwa). Celem destruktorów jest wykorzenienie ludzi z zachodniej tożsamości i zaprzeczenie naturze ludzkiej. Pomimo że to chrześcijaństwo za pomocą zachodniej cywilizacji doprowadziło do rozwoju techniki i dobrobytu.

Ideowa destrukcja była od tysiącleci obecna w świecie zachodnim. W średniowieczu jej wyrazem byli gnostycy. Już w ich ideach było widać nienawiść do patriotyzmu, rodziny, własności i tradycji.

Współczesnym wyrazem destruktywnej idei jest ruch gejowski. Swój tryumfalny pochód zaczął on w USA od wykreowania mody na tożsamość gejowską wśród elit. W kolejnym etapie sfinansował lobbing. Urobił opinie społeczną. Przeprowadził indoktrynacje w szkołach.

Tożsamość ruchu gejowskiego polegała na tym że aksis mundi geja jest jego zaburzona seksualność. Przez pryzmat swojego zboczenia seksualnego gej postrzega i ocenia całą rzeczywistość.

Trumf ruchu gejowskiego w USA wiązał się zmonopolizowaniem wydziałów humanistycznych i nauk społecznych w USA przez lewicową ekstremę. Zdeprawowani lewicowym praniem mózgu absolwenci zmonopolizowanych przez lewice kierunków trafiają do amerykańskiej administracji i służb. Z czasem dzięki nim pieniądze podatników wbrew podatnikom są kierowane do aktywistów lewicowych organizacji pozarządowych.

Zdaniem profesora Chodakiewicza transformacja ustrojowa pozwoliła komunistom zachować władze w wielu krajach na całym świecie. Transformacja pozwoliła komunistom żyć w bogactwie a masy skazała na życie w nędzy (co najbardziej widoczne jest w Chinach). W wielu krajach partie komunistyczne dzierżą władze dyktatorską (Chiny, Wietnam, Kuba) lub zdobytą w wyborach (Indie). W Ameryce południowej następuje recydywa komunistów, szerzy się lewicowy terror. W Afryce, pomimo formalnych rządów postkomunistów, liczą się konflikty plemienne.

Spotkanie z profesorem zakończyła seria pytań od słuchaczy. Podczas spotkania można było zakupić najnowszy numer Glaukopisu, Polonii Christiany, DVD z najnowszym filmem Grzegorza Brauna. Słuchacze otrzymali też od SKCh TFP breloczki w ramach akcji „nie wstydzę się Jezusa”.

Jan Bodakowski

Odsłon: 98 Komentarzy: 0


Na co biurokracja marnuje nasze pieniądze

Kategoria: Polska Wednesday, 28 December 2011, 22:02

 

Jan Bodakowski

Na co biurokracja marnuje nasze pieniądze

 

Imperium Marnotrawstwa” Leszka Szymowskiego to niezwykle ważna i wstrząsająca książka publicysty Najwyższego Czasu. Lektura publikacji wydanej przez wydawnictwo Penelopa powoduje stan negatywnego pobudzenia emocjonalnego czytelnika, wzbudza pierwotną żądze mordu na biurokratach. Szczególnie u tych z czytelników który haruje za nędzna grosze, i są świadomi wysokości płaconych podatków.

 

Książka Szymowskiego wielokrotnie czytelnikowi otwiera oczy na rzeczywistość społeczną i gospodarczą Polski, pokazując mechanizmy które odpowiadają za biedę w Polsce. Autor bardzo czytelnie i przystępnie opisuje system wyzysku. „Imperium Marnotrastwa” ukazuje przerażająco prawdziwy obraz Polski, niegospodarności i nieuczciwości rządzących, współuczestniczącej w haniebnym procederze opozycji, bezwolnego i ogłupiałego społeczeństwa które daje się wykorzystywać. Książka publicysty Najwyższego Czasu jest jednym wielkim aktem oskarżenia, wstrząsającym opisem upadku rzeczpospolitej. Aktem oskarżenia który od lat powinien być podnoszony przez opozycje (nie jest bo opozycja zdaje się być zainteresowana partycypowaniem w patologii).

 

Zdaniem autora polscy politycy osiągnęli perfekcje w sztuce marnowania pieniędzy podatników (pochodzących z rozbudowanego systemu dość dokładnie i przystępnie opisanego przez Szymowskiego). Politycy sami tworzyli problemy, by pod pretekstem ich rozwiązywania nakładać coraz większe podatki i ograniczać swobodę gospodarczą.

 

Ograniczenie wolności gospodarczej w Unii Europejskiej (w tym i w Polsce), według autora, doprowadziło do olbrzymich kosztów utraconych szans. Europejczycy utracili olbrzymie dochody (jakie by osiągali gdyby Unia Europejska nie krępowała im rąk). Współcześnie, wbrew europejskiej tradycji, Europejczycy stali się niewolnikami euro biurokratów, ofiarami wyzysku i inwigilacji.

 

W Unii Europejskiej nikt nie może być pewny swego losu. „W Niemczech wprowadzono zapis, iż, emeryta można decyzją administracyjną posłać przymusowo do domu starców, a jego majątek przekazać na własność skarbu państwa”.

 

Zdaniem Szymowskiego na przynależności do Unii Europejskiej Polska nic nie zyskała, a tylko straciła. Polska co roku wpłacała do kasy Unii Europejskiej 35.000.000.000 złotych. Wkład własny Polski w projekty współfinansowane z środków Unii Europejskiej wynosi 45.000.000.000 złotych. Koszty zatrudnienia urzędników do obsługi współfinansowania z Unii Europejskiej to kolejne 6.000.000.000 złotych z budżetu Polski. W sumie przynależność Polski do Unii Europejskiej kosztowała polskiego podatnika 86.000.000.000 złotych. W ramach dopłat z Unii Europejskiej Polska otrzymuje co roku 45 miliardów złotych (w rzeczywistości dużo mniej). Czyli co roku Polacy za uczestnictwo w Unii Europejskiej płacili 51.000.000.000 złotych. Pieniądze polskich podatników euro urzędnicy rozdysponowują według nie znanych ogólnie zasad. Środków tych Polacy nie mogą wydać na to co jest potrzebne krajowi, tylko muszą wydawać zgodnie z widzimisię euro biurokratów. Widzimisię euro biurokratów często nie ma uzasadnienia ani gospodarczego, ani społecznego. Duża część środków z Unii Europejskiej jest marnowana na propagandę.

 

Czytelnicy „Imperium Marnotrawstwa” z lektury dowiedzą się że: środki związane z Unią Europejską wydano często na niepotrzebne inwestycje które będą przez lata generować same straty. Skalę strat jakie będą musieli przez lata ponosić Polacy z tytułu integracji z Unią Europejską najlepiej obrazuje fakt że tylko jeden z wybudowanych basenów w małym polskim mieście będzie przynosił rocznie aż 35 milionów złotych straty. Stadion Narodowy na jaki już wydano prawie 2 miliardy złotych będzie co roku przynosił 200 milionów strat. Warto też pamiętać że Unia Europejska może zażądać zwrotu już wydanych środków (np. kiedy kościół katolicki odmówi udostępnia kościoła wyremontowanego z środków unijnych na ślub pederastów będzie musiał zwrócić otrzymane dotacje). Dodatkowo przepisy unijne zmieniają się w trakcie inwestycji, po jej zakończeniu inwestor może nie otrzymać zwrotu poniesionych kosztów bo nie spełnia nowych euro norm (umożliwia to szybkie doprowadzanie przedsiębiorców do bankructwa).

 

Zdaniem Leszka Szymowskiego jedynymi skutkiem przynależności do Unii Europejskiej dla Polski jest wzrost biurokracji, marnowanie pieniędzy podatników, wprowadzanie w Polsce szkodliwych euro przepisów. W wyniku wprowadzenia euro przepisów: zlikwidowano wbrew polskim obywatelom karę śmierci, wprowadzono gigantyczne podatki (40% akcyza w paliwie), zakazano sprzedaży żarówek i nakazano używanie toksycznych i energochłonnych „żarówek energooszczędnych” (likwidując konsumentom możliwość zakupu takich dóbr i usług jakie potrzebują), wprowadzono kosztowną certyfikacje dóbr i usług (co skutecznie uniemożliwiło produkcji wielu ziołowych lekarstw), zakazano hodowli bez zezwolenia zwierząt na żywność.

 

Euro przepisy skutecznie oduczyły ludzi przedsiębiorczości i wyuczyły cwaniactwa. Unia Europejska współfinansuje nie te projekty które są ludziom potrzebne, ale te które są umotywowane zgodnie z euro normami.

 

Jednym z przejawów odebrania obywatelom wolności na które zwrócił autor uwagę w swojej książce jest prawo budowlane. Właściciel nie może bez zgody urzędników nic wybudować na swojej działce. Taka zależność zbyt często prowadzi do korupcji. Patologiczną sytuacje zlikwidowało by jednoznaczne stwierdzenie jakich praw sąsiadów inwestor nie może ograniczać. Innym są lichwiarskie horrendalnie wysoko oprocentowane kredyty bankowe (z których obywatele muszą korzystać bo zostali okradzeni podatkami i barierami w dostępie do rynku przez państwo). Na pasożytowaniu na kredytobiorcach korzystają postkomuniści którzy przejęli po 1989 między innymi sektor bankowy.

 

Leszek Szymowski w swej pracy twierdzi że zatrudnienie setek tysięcy urzędników w III RP generuje olbrzymie koszty. Koszty zatrudnienia, koszty sprzętu. Od 1989 roku do 2011 liczba urzędników wzrosła z 138.000 do 700.000. Podatnicy na pensje urzędników wydają rocznie 30.000.000.000 złotych,. Dodatkowo podatnicy ponoszą koszty funkcjonowania urzędów i koszty podjętych decyzji. Dodatkowym kosztem jest utrzymanie 50.000 radnych samorządowych. Kancelaria prezydenta rocznie wydaje 172 miliony złotych, jest to więcej niż utrzymanie dworu królowej angielskiej (166 milionów złotych). Miasto Warszawa zatrudnia 1500 urzędników, na ich utrzymanie podatnicy wydają 600 milionów złotych (w tym 49 milionów przeznaczanych jest na premie). Wysokie koszty utrzymania warszawskiej biurokracji pokrywane są z coraz wyższych podatków lokalnych (podwyżka cen biletów przyniosła 50 milionów złotych – czyli tyle ile premie dla urzędników). W Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej zatrudnionych jest 700 pracowników. W 2006 roku wyjechali oni na 745 zagranicznych delegacji służbowych, co kosztowało podatników 1.315.000 złotych. Równie ogromna jest skala wyjazdów zagranicznych i w innych ministerstwach.

 

Z pieniędzy podatników utrzymywanych jest też 49.000 pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Pieniądze te są marnowane, zdaniem Szymowskiego, pomimo że można o wiele taniej zapewnić pomoc osobom starszym. W Kanadzie nie ma składek emerytalnych, państwo z podatków finansuje każdemu minimalną emeryturę pozwalająca na przeżycie (w wysokości 2100 złotych – ceny w Kanadzie są niższe niż w Polsce). System kanadyjski zatrudnia do obsługi emerytów 40 osób. W Polsce władza odbiera podatnikom na emerytury olbrzymią część dochodów a po latach emeryci nic z tego nie mają. Pomimo poboru olbrzymich składek władza z pieniędzy podatników przekazuje co roku 80 miliardów na funkcjonowanie ZUS (pieniądze te idą na biurokracje nie na świadczenia). Koszty Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego wynoszą rocznie ponad 16 miliardów złotych. Narodowy Fundusz Zdrowia kosztuje podatników rocznie 59 miliardów złotych (pieniądze podatników wydawane są na 107 służbowych samochodów i na wynajem – 11 milionów). System ochrony zdrowia to też 600 urzędników ministerstwa, zakupy droższych i gorszych zagranicznych odpowiedników tańszych i lepszych polskich preparatów. Co roku w źle zarządzane szpitale wpompowywane jest 68 miliardów złotych. Politycy planują dodatkowe nowe transfery pieniędzy podatników do kieszeni prywatnych np. poprzez procedury in vitro, nowe kampanie społeczne.

 

Zdaniem Leszka Szymowskiego zatrudniająca 12.000 urzędników Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa posiada 515 luksusowych aut, ZUS 300 a Ministerstwo Obrony Narodowej 100. Ani Centrum Informacyjne Rządu ani główny Urząd Statystyczny nie wiedzą iloma samochodami dysponuje cała administracja. Dla porównania rząd Wielkiej Brytanii ma 59 samochodów służbowych. Normą w krajach zachodnich jest to że nawet ministrowie korzystają z transportu publicznego.

 

Ogromne są też koszty utrzymania siedzib (zazwyczaj o gigantycznej powierzchni, często wynajmowanej) i ich wyposażenia (urzędnicy często wyposażeni są w służbowe telefony i laptopy). ZUS na siedziby wydał od 2000 do 2011 roku 1.1000.000.000 złotych. Ministerstwo Finansów dysponuje 1379 budynkami.

 

Praktyką jest też, zdaniem Szymowskiego, przepłacanie przez urzędy za usługi. Za usługi informatyczne Agencja Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa zapłaciła jednej z wiodących firm na rynku 420.000.000 złotych, chociaż usługi te warte były 8 milionów. Ponieważ zakupione systemy nie działały na ich modernizacje wydano kolejne 126 milionów.

 

Urzędy pomimo że posiadają działy prawne nagminnie kupują usługi prawne na rynku. Pieniądze hojnie wydawane są na szkolenia i ekspertyzy. Zakupy dokonywane są bez procedury przetargowej lub w ustawionych przetargach.

 

Patologie dotyczą wszystkich środowisk które w danym momencie dzierżą władzę (co szczegółowo opisał autor „Imperium marnotrawstwa”). Adam Glapiński współpracownik Kaczyńskiego za fikcyjne doradztwo Rzeczpospolitej dostał 102.000 złotych. W PKN Orlen, telewizji publicznej i jednej z spółek skarbu państwa, zatrudniono krewnego prezydenta Kaczyńskiego Jana Marie Tomaszewskiego. W 2007 roku Agencja Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa zatrudniła Beatę Gosiewską żonę Przemysława Gosiewskiego ówczesnego przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zatrudniła Arkadiusza Suski krewnego posła PIS Marka Suski. W KRUS zatrudnione są rodziny polityków PSL i PO. Politycznym łupem dla polityków są posady w 70 przedsiębiorstwach państwowych, 80 spółkach skarbu państwa, 484 jednoosobowych spółkach skarbu państwa. Posady państwowe stały się intratnymi synekurami dla funkcjonariuszy bezpieki, PZPR i nowej władzy, oraz dla ich rodzin.

 

Podatnicy finansują też 11 służb zajmujących się działaniami specjalnym (w tym Służbę Wywiadu Wojskowego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Agencje Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Centralne Biuro Śledcze, komórki specjalne Policji i Żandarmerii Wojskowej, Służbę Celną, Centrum Antyterrorystyczne podległe ABW). Niemcy mają 4 służby, Dania 1, Izrael 3, Francja 2. Żadna z państwowych służb nie ściga niegospodarności państwa.

 

Budową dróg w Polsce zarządza 30.000 urzędników. W 1953 (kiedy nie istniały jeszcze w biurokracji komputery i internet) nowy prezydent USA Eisenhower wybudował gigantyczną ogólnoamerykańską sieć autostrad zatrudniając 50 urzędników. W armii USA Eisenhower zwolnił 90% urzędników i zaoszczędzone pieniądze wydał na zakup nowego uzbrojenia. Kolejnym przykładem destruktywnego wpływu biurokracji jest PKP do której rocznie podatnicy dopłacają 3 miliardy złotych.

 

Zdaniem Leszka Szymowskiego kosztowne działania państwa nie przynoszą żadnych efektów (zarabiają na nich tylko agencje reklamowe). Na walkę z alkoholizmem w Polsce wydaje się rocznie 530 milionów złotych. Pieniądze te idą na zatrudnienie 16.500 członków gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, 2.000 pracowników gmin zatrudnionych do walki z alkoholizmem, pracowników 3.000 punktów konsultacyjnych dla osób z problemami alkoholowymi. Pieniądze marnotrawione są też na utrzymanie izb wytrzeźwień. Podobnie kosztowna walka prowadzona jest z narkomanią, nikotynizmem i ksenofobią.

 

Za niegospodarność żaden z urzędników nie poniósł odpowiedzialności. Państwo musiało wypłacać ogromne odszkodowania za sprzeczne z prawem decyzje urzędników. Urzędnicy odpowiedzialni za nałożenie na Polskę przez Unie Europejską kar dalej pracują i są nagradzani. Pieniądze podatników są transferowane z budżetu do prywatnych kieszeni (co dokładnie w swej książce Leszek Szymowski opisuje). Tylko jedna prezydent Warszawy przekazała ITI (koncernowi medialnemu do którego należy TVN) na stadion Legii 450 milionów złotych. Innym sposobem transferu są nie mające uzasadnienia reklamy zamawiane przez biurokracje w zaprzyjaźnionych mediach.

 

Niegospodarność przedsiębiorstw publicznych, według Szymowskiego, widać doskonale w sektorze pocztowym. Monopolista państwowy Poczta Polska stara się zniszczyć prywatną konkurencje (w Polsce powstało już 246 operatorów pocztowych którzy przejęli 55% rynku) zamiast zwiększyć swoją efektywność zaprzestając wydawania pieniędzy na zagraniczne delegacje, 7200 telefonów służbowych, 26 ośrodków szkolno-wypoczynkowych, 2252 mieszkania służbowe).

 

Nadmiar przepisów i biurokracji jest niszczy życie społeczne, oraz umożliwia ludziom nieuczciwym osiąganie nie nienależnym im zysków. Autor „Imperium marnotrawstwa” ratunek dla Polski widzi w wolnym rynku (systemie promującym: rzetelnych, uczciwych i kreatywnych), oraz w uproszczeniu przepisów. „Zaprzestanie gigantycznego marnotrawstwa rozwiązało by większość problemów gospodarczych Polski”. Niestety marnotrawstwo to jest w interesie 700.000 urzędników i ich rodzin, przedsiębiorców czerpiących zyski z marnowania pieniędzy podatników (w tym i doradców podatkowych). Niemniej upadek patologicznego systemu jest w Polsce nieunikniony. „Głupie ustroje upadały nie dla tego, że były głupie, lecz dlatego że zbankrutowały”.

 

Jan Bodakowski

Odsłon: 190 Komentarzy: 4

Zmierzch Izraela – reprint 1933 – klasyka ONR z Antyku

Kategoria: Historia Thursday, 22 December 2011, 09:18

 

Jan Bodakowski

Zmierzch Izraela – reprint 1933 – klasyka ONR z Antyku

 

Wydany przez wydawnictwo Antyk Marcina Dybowskiego reprint książki „Zmierz IzraelaTadeusza Gluzińskiego (występującego pod pseudonimem Henryk Rolicki) doktora prawa i filozofii, jednego z głównych ideologów Obozu Narodowo Radykalnego (bardziej prawicowego nurtu myśli narodowo radykalnej związanego z czasopismem „ABC”) jest niezwykle cennym źródłem historycznym pozwalającym zrekonstruować stosunek środowisk narodowo radykalnych wobec żydów w II RP.

 

Narodowi radykałowie piórem Gluzińskiego zarzucali żydom że: są przewrotni, mieszają w swoich wypowiedziach prawdę z kłamstwem, kłamią bez skrępowania, podszywają się pod chrześcijan. Zdaniem Gluzińskiego (s.409) „Naród żydowski jest narodem chorym (…) Istotną przyczyną jego choroby (…) jest jego (…) chęć narzucenia swej władzy i swego ducha innym narodom świata”. ONRowcy postulowali więc brak tolerancji dla żydowskich patologii niszczących społeczeństwo. Ideolog ONR krytykował też judaizm. Judaizm oskarżał o bycie ideowym fundamentem żydowskiego szowinizmu.

 

W „Zmierzchu Izraela” Gluziński przedstawił plugawą jego zdaniem historie narodu żydowskiego opowiedzianego za wszystkie patologiczne zjawiska społeczne (prześladowania chrześcijan, gnozę i inne herezje, islam, niewolnictwo, protestantyzm, rewolucje francuską, masonerie, młodoturków, modernizm w kościele katolickim).

 

Szczególną uwagę czytelników Gluziński zwrócił na destruktywną rolę żydów w dziejach Polski. Ideolog ONR obwiniał Żydów o: handel słowiańskimi niewolnikami, uprzywilejowanie kosztem chłopstwa, propagowanie reformacji w Polsce, zmonopolizowanie handlu i rzemiosła. Uprzywilejowanie żydów w Polsce było zdaniem Gluzińskiego skutkiem powstania lub rozwoju w Polsce takich nurtów tożsamości żydowskiej jak: frankizm, talmudyzm, hasydyzm i sabbateizm. Dzięki eksplozji demograficznej żydzi w Polsce stali się realną siłą która poparła zabory i pod koniec I wojny światowej starali się nie dopuścić do odrodzenia niepodległej Polski.

 

Pomimo że ONR by pro wolno rynkowy, opowiadał się przeciw socjalizmowi i domagał się niskich podatków, Gluziński uznawał liberalizm i kapitalizm za żydowskie patologie. Żydowski liberalizm zdaniem ONR legalizował wyzysk i oddawał społeczne pod kontrole żydów, pozwolił żydom na opanowanie świata za pomocą kapitału i żydowskiego prawa. Żydowski kapitalizm miał umożliwić żydom zdominowanie gospodarki. Gluziński za bękarta liberalizmu i kapitalizmu uznawał globalizm który pod pod hasłami pacyfizmu i walki z nacjonalizmem miał na celu odebranie Aryjczykom suwerenności i danie żydom całej władzy. W liberalizmie ideolog ONR widział korzenie kryzysu światowego.

 

Autor „Zmierzchu Izraela” oskarżał żydów i masonów o związki z komunizmem, żydowską finansjerę z USA o sfinansowanie rewolucji bolszewickiej i rozwoju przemysłu w ZSRR, żydów o udział w sowieckim aparacie terroru i poparcie agresji sowieckiej na Polskę w 1920 roku. Gluziński

w swej książce opisywał też niezwykle ciekawą sprawę kolonizacji żydowskiej sowieckiego Krymu finansowanej przez amerykańskich żydów.

 

Ostatnim tematem poruszonym przez Gluzińskiego była historia i współczesność syjonizmu.

 

Zmierz Izraela” został w III RP wydany już co najmniej trzykrotnie (ww tym przez Ojczyznę i Ostoję). Reprint wydawnictwa Antyk ma bardzo czytelny czarny druk, 422 strony, ładną okładkę w kolorze piaskowym, i kosztuje 49 złotych.

 

Jan Bodakowski

okładka

 

Odsłon: 229 Komentarzy: 1


Glaukopis przełom 2011/2012

Kategoria: Historia Tuesday, 20 December 2011, 19:38

 

Jan Bodakowski

Glaukopis przełom 2011/2012

 

W numerze Glaukopisu z przełomu 2011/2012 redakcja zwraca uwagę na antypolską kampanie kłamstw mającą na celu wykreowanie w społeczeństwie polskim przeświadczenia że Polscy podczas II wojny światowej byli nie ofiarami a oprawcami. Tej kampanii kłamstw autorzy czasopisma przeciwstawiają swoje rzetelne badania historyczne. W pierwszym artykule czytelnicy czasopisma mają możliwość poznania prawdy o wymordowaniu żydów w Gniewczynie w 1942 roku. Odpowiedzialnością za mord ten zostali przez Tygodnik Powszechny i Politykę obarczeni Polacy. Dzięki rzetelnej pracy historyków wiadomo że doniesienia mediów były kłamliwe. Tematowi żydowskiemu poświęcony jest też artykuł opisujący żydów z Łachw (kolaboracje żydów z sowietami od 17 września 1939, zajęcie Kresów przez Niemców, represje i zagładę żydów).

 

Trzeci artykuł kontynuuje z poprzednich numerów temat niemieckich sił policyjnych w okupowanej Polsce. Tym razem czytelnicy mogą poznać losy polskiej policji kryminalnej (organizacji nielicznej, pozbawionej jednolitej struktury, wchodzącej w skład niemieckiej policji kryminalnej na terenach okupowanych bezpośrednio podporządkowanej Policji Bezpieczeństwa i Służbie Bezpieczeństwa). Polscy funkcjonariusze działali wewnątrz niemieckiej policji, byli albo eks funkcjonariuszami przedwojennej polskiej policji albo cywilami. Nie mieli ani mundurów ani broni. Na początku okupacji zajmowali się zwalczaniem przestępczości pospolitej, by z czasem stać się elementem niemieckiego aparatu terroru.

 

Kolejną formacją opisaną w trzecim artykule była Straż Nocna i Ochotnicza Straż Pożarna. Była to oddolna społeczna inicjatywa samoobrony (często inspirowana przez podziemie). Istniała już w II RP. Nie pobierała wynagrodzenia. Straż Nocna była nieumundurowaną formacją z poboru przymusowego. Straż Pożarna umundurowaną i ochotniczą. Najczęściej te same osoby należały i do jednej i do drugiej organizacji. Celem tych formacji było zapobieganie pożarom, walka z bandytyzmem i ochrona mienia. Formacje nadzorowała niemiecka administracja lokalna. Działała też Straż Majątków Ziemskich i Straż Leśna, obie pracujące dla właścicieli.

 

Artykuł opisuje też zjawisko donosicielstwa, które było plagą podczas okupacji. Donosiciele często załatwiali prywatne rozrachunki. Donoszono z zemsty, pazerności, w obronie własności i z powodu obowiązków służbowych. Najniebezpieczniejsi byli płatni agenci. Niemcy zachęcali do donoszenia nagrodami. Okupanta interesował czarny rynek, nielegalne posiadanie broni, bandytyzm.

 

Czwarty artykuł przybliża czytelnikom symbolikę ruchu narodowego. Mieczyk Chrobrego stał się symbolem ruchu narodowego w 1926 roku. Najpierw używał go Obóz Wielkiej Polski, potem Młodzież Wszechpolska. W 1932 OWP wprowadziło umundurowanie i pozdrowienie salutem (powszechne wśród nacjonalistów w Europie, w tym i wśród nacjonalistów żydowskich).

 

W 1932 roku dyktatura sanacyjna zlikwidowała OWP. Za noszenie mieczyka karano grzywną lub pobytem w areszcie. Policja rekwirowała mieczyki. Działacze narodowi byli zatrzymywani przez policje na mieście i przeszukiwani. Celem było odnalezienie mieczyków noszonych w klapach marynarek. Było to jedna z wielu form prześladowania działaczy ruchu narodowego przez dyktaturę. Kolejnym symbolem narodowców była zielona wstążka symbolizująca bojkot żydowskiego handlu.

 

Nie tylko policja ale i lewica prześladowała narodowców za noszenie mieczyków. Bojówkarze sanacyjni, lewicowi i komunistyczni, napadali na narodowców i kradli im przypinki. By uchronić się przed kradzieżom pod klapy marynarek i płaszczy narodowcy zakładali żyletki.

 

W 1935 roku sanacyjny prezydent wydał dekret zezwalający na noszenie mundurów i odznak tylko za zezwoleniem władz. By uniknąć kłopotów z dyktaturą Stronnictwo Narodowe nie miało żadnych oficjalnych symboli.

 

W 1933 pojawił się kolejny symbol narodowców ręka z mieczem. Pierwotnie używała ich sekcja młodych SN. Symbol ten przyjął Obóz Narodowo-Radykalny. Ruch Narodowo-Radykalny nadał ręce z mieczem bardziej uproszczony kształt. RNR używała też jako symbolu opasek z nazwą Falanga.

 

Artykuł o symbolach ruchu narodowego zamyka kolorowa wkładka z ilustracjami. Prócz opisywanych symboli niezwykle ciekawe są zdjęcia sekcji kobiecych organizacji narodowych, zdjęcia dokumentujące salutowanie i używanie hasła „Polska dla Polaków”.

 

W najnowszym numerze Glaukopisu poruszane są też i inne tematy. Opisywany jest stosunek Stronnictwa Narodowego do rządu na uchodźstwie, próby odbudowy SN w Radomiu w okresie powojennym. Sytuacja w gdańskiej PZPR w latach 1970-1971. Infiltracja turystów z USA przez SB. Antykomunistyczny opór licealistów w Warszawie podczas stanu wojennego.

 

W dziale wspomnień zamieszczone są wspomnienia z stanu wojennego, działalności w Solidarności Walczącej (w tym i z kontaktów z opozycją antysowiecką w ZSRR), działalności w Grupach Oporu Solidarni. W dziale dokumentów archiwalnych zamieszczono wywiad z 1920 o sowieckich zbrodniach, raport o roli USA dla Sikorskiego z 1942 roku. W czasopiśmie zamieszczono również reportaż z Litwy opisujący prześladowanie mniejszości polskiej i recenzje książek (między innymi o: MI6, myśli samorządowej Narodowej Demokracji w II RP, myśli prawnej ND, prasie ND, PRL, dziennikach Iwaszkiewicza, SB, WSI, Radiu Madryt, inwigilacji kombatantów AK w PRL, zbrodniach komunistycznych, Evicie Peron, Annie Walentynowicz).

 

Jan Bodakowski

Odsłon: 172 Komentarzy: 0


Kompendium wiedzy o Legionach 1914-1918

Kategoria: Historia Monday, 19 December 2011, 22:04

 

Jan Bodakowski

Kompendium wiedzy o Legionach 1914-1918

 

Staraniem wydawnictwa Demart ukazało się kompendium wiedzy o legionach „Legenda Legionów”. Czytelnicy na 520 stronach formatu A4 znajdą niezwykle ciekawe informacje wzbogacone wieloma ilustracjami.

 

W kompendium znajdują się życiorysy piłsudczyków, działaczy Organizacji Bojowej PPS, Strzelców, dowódców Legionów. Opis dziejów OB PPS, ZWC, Strzelców, innych patriotycznych formacji paramilitarnych (w tym tych związanych z ruchem narodowym). Zapis walk podczas I wojny światowej, opisy poszczególnych bitew, losów pierwszej kadrowej, walki z Rosjanami, stosunek Polaków do Legionów, internowania. Dokładnie opisane jest też życie codzienne legionistów (aktywne życie religijne dzięki katolickiemu ordynariatowi, obchody świąt, prasa i satyra legionowa, życie kulturalne, życie towarzyskie i uczuciowe - nawet w bardzo intymnym zakresie, rozrywki, sport, kłopoty z aprowizacją).

 

Niezwykle interesujące są informacje o składzie osobowym formacji (wbrew rozkazowi dowódcy w szeregach legionów służyły też kobiety). Legioniści byli głównie przedstawicielami inteligencji. Absolwentami najlepszych szkół wyższych. Wśród legionistów było wielu pisarzy, dziennikarzy, historyków, wykładowców akademickich i artystów plastyków. Między legionistami panował młodopolski neoromantyzm przesiąknięty mesjanizmem. Jak można przeczytać w publikacji „blisko 200 artystów malarzy i rzeźbiarzy wstąpiło do służby w legionach, a niepoliczalna rzesza twórców należała do sympatyków formacji”. Trzema z dziewięciu legionów dowodzili artyści plastycy (jednym z nich był Edward „Rydz” Śmigły). Do sympatyków legionów należeli między innymi: Jacek Malczewski, Julian Fałat, Józef Mehoffer, Wojciech Kossak. „Artyści odegrali niezwykle ważną rolę w procesie mitologizacji, heroizacji czynu legionowego”.

 

Na ilustracje zamieszczone w publikacji składają się: mapy ukazujące szlak bojowy, zdjęcia archiwalne (dowódców, oddziałów, szkoleń, walk), współczesne fotografie mundurów i odznak, pieczęci, prasy i dokumentów. Reprodukcje obrazów i grafik stworzonych przez legionistów (w tym wiele dokumentujących szlak bojowy).

 

W dalszej części publikacji opisane jest: sytuacja Polski przed I wojną światową, walka o niepodległość Polski podczas I wojny światowej, losy piłsudczyków, zamach majowy, rządy sanacji, monopolizacja władzy przez piłsudczyków (z statystyk wynika że większość z legionistów pracowała na państwowych posadach), napływ karierowiczów do sanacji.

 

Kolejny artykuł w kompendium opisuje odznaki środowiska legionowego, umundurowanie, miejsca pamięci poświęcone legionom i życiorysy legionistów. W „Legendzie Legionów” znalazły się też fragmenty tekstów ukazujących jak mesjanizm legionistów czerpał z literatury romantycznej.

 

Trudno mi ocenić bez wnikliwej lektury zawartość merytoryczną publikacji. Forma publikacji sprawia że jest ona bardzo atrakcyjna i skłaniająca do lektury

 

Jan Bodakowski

Odsłon: 242 Komentarzy: 0


Kompendium wiedzy o wojnie 1920 roku

Kategoria: Historia Sunday, 18 December 2011, 19:19

 

Jan Bodakowski

Kompendium wiedzy o wojnie 1920 roku

 

Nakładem wydawnictwa Demart ukazała się 440 stronicowa praca zbiorowa „Wojna o wszystko Opowieść o wojnie Polsko-bolszewickiej 1919-1920” będąca kompendium wiedzy o wojnie Polsko-bolszewickiej.

 

Czytelnicy w tej interesującej publikacji poznają historie: I wojny światowej, narodzin i ekspansji bolszewizmu, ruchów narodowowyzwoleńczych na ziemiach okupowanych do I wojny światowej przez carat, walk Polsko-sowieckich.

 

Na każdej stronie publikacji znajdują się archiwalne zdjęcia dokumentujące opisywane wydarzenia historyczne, pamiątkowe fotografie oddziałów i dowódców (polskich i sowieckich), odznak wojskowych, zdobytej na sowietach broni, plakatów propagandowych, rozmów pokojowych. Szczególnie ciekawe są zdjęcia reporterskie ukazujące same walki.

 

W publikacji dokładnie opisane są poszczególne bitwy. Opisy te zilustrowane są mapami ukazującymi przebieg działań zbrojnych.

 

Kolejne części kompendium poświęcone są stosunkom Polsko-ukraińskim, Polsko-litewskim, ukraińskim oddziałom walczącym po polskiej stronie, rosyjskim oddziałom wspierającym Wojsko Polskie, życiu codziennemu żołnierzy (składowi osobowemu Wojska Polskiego, szkoleniu i brakom w zaopatrzeniu). Rozdział opisujący postawę społeczeństwa polskiego wobec inwazji uświadamia czytelnikom rolę kobiet walczących z bronią w ręku, finansowanie Wojska Polskiego z publicznych zbiórek, rolę Armii Ochotniczej, wsparcie kościoła katolickiego dla polskiej armii, rolę propagandy antykomunistycznej. Publikacja porusza też temat: udziału obywateli USA w walce o wolną Polskę, sytuacje jeńców sowieckich w Polsce, sowietyzacje terenów zajętych przez bolszewików w 1920 roku (szczególnie wstrząsające są zdjęcia ofiar zbrodni sowieckich). Kompendium kończą rozdziały poświęcone odznaczeniom i umundurowaniu Wojska Polskiego.

 

Jan Bodakowski

Odsłon: 136 Komentarzy: 0


Nazistowski fotoreportaż z okupowanej Warszawy

Kategoria: Historia Saturday, 17 December 2011, 22:26

 

Jan Bodakowski

Nazistowski fotoreportaż z okupowanej Warszawy

 

Oficyna wydawnicza Rytm opublikowała album pod redakcją Danuty Jackiewicz i Eugeniusza Króla „W obiektywie wroga. Niemieccy fotoreporterzy w okupowanej Warszawie 1939-1945”. Album zawiera na 408 stronach (formatu A3) 358 często wcześniej nie publikowanych zdjęć wykonanych przez Niemców z Kompanii Propagandowej SS i Wehrmachtu. Celem niemieckich fotoreporterów było dostarczenie nazistowskiej propagandzie materiału mającego posłużyć do uzasadnienia agresji, okupacji i represji.

 

Album wydany został w wersji dwujęzycznej (polskiej i niemieckiej). Zdjęcia poprzedza pięć artykułów. Pierwszy opisuje propagandę Niemców wobec Polski i Polaków w latach 1939-1945. Antypolska propaganda eksplodowała w Niemczech w przededniu II wojny światowej. Jej celem było dehumanizacja Polaków w oczach Niemców. Atak na Polskę niemieccy propagandziści przedstawiali jako misje sanitarną, pozbycie się słowiańskich pasożytów. Drugi artykuł opisuje niemieckich fotoreporterów w okupowanej Polsce. Przebieg i zasady kreowania fotografii w armii niemieckiej. Dwa kolejne wizerunek żydów w niemieckiej propagandzie. Ostatni skalę zniszczeń Warszawy podczas II wojny światowej.

 

Fotografie w albumie są wzbogacone komentarzem historycznym, opisami niemieckiego terroru, wspomnieniami, dokumentami i tekstami z epoki, skanami prasy niemieckiej i gadzinowej. Zdjęcia są doskonałej jakości i zazwyczaj czarno białe.

 

Na samych fotografiach czytelnicy mają możliwość obejrzeć pobyt Adolfa Hitlera w Warszawie, niemiecką armie okupacyjną w stolicy (w tym jej umundurowanie i wyposażenie), widoki okupowanego miasta.

 

Kolejne zdjęcia ukazują walki o Warszawę jesienią 1939. Widok zbombardowanej Warszawy z kabin niemieckich bombowców. Ataki niemieckiej lekkiej konnej artylerii. Zniszczony sprzęt Wojska Polskiego, martwych Polaków. Walki o Warszawę. Kapitulacja Polaków. Polskich jeńcy. Ludność okupowanego miasta. Stosy zdobytej na Polakach broni. Parada zwycięzców (w tym i Hitler w odkrytym samochodzie).

 

W tle fotografowanych osób i zdarzeń widać przedwojennaąarchitektura Warszawy. Kościół świętego Aleksandra na Placu Trzech Krzyży z dzwonnicami. Budynki i dzielnice już dziś nie istniejące.

 

Kolejne fotografie to zdjęcia lotnicze Warszawy, doskonałe do rekonstrukcji przedwojennej Warszawy. Szczegółowy rozkład ulic i wygląd budynków.

 

Na kolejnych zdjęciach: ofiary, zniszczone budynki i środki transportu. Groby pośrodku miasta, trumny zbite z znalezionych przypadkowych desek, pogrzeby. Warszawiacy wśród ruin.

 

Następne są fotografie dokumentujące nazistowski terror. Najbardziej przerażające są zdjęcia uśmiechniętych nazistów katujących Polaków. Kolejne ukazują rewizje. Zbiorowe egzekucje (w Wawrze i Palmirach). Terroru antyżydowski (w tym i wstrząsający strach w oczach ofiar).

 

Kolejne są zdjęcia funkcjonariuszy władz okupacyjnych. Siedzib instytucji okupacyjnych. Odpoczywających żołnierzy niemieckich. Zakładów przemysłowych. Środków komunikacji. Warszawskich ulic. Kobiet, rodzin. Popularnych rozrywek. Handlu ulicznego.

 

Bardzo wiele miejsca w albumie poświęcone jest Żydom. Fotografie dokumentują życie Żydów w getcie. Ulice i mury getta. Judenrat, żydowską policje i cenzurę. Żydów pracujących, handlujących, bezdomnych, modlących się. Żydowskich lokali rozrywkowych. Trupy umarłych z głodu na ulicach getta. Powstanie w getcie.

 

Przedostatni cykl zdjęć dokumentuje Powstanie Warszawskie. Barykady powstańcze. Niemieckie zaplecze frontu (miniaturowe czołgi, pociski rakietowe „krowy”, wielkokalibrowe działa). Niemieckich żołnierzy atakujących powstańców. Wykorzystanie przez Niemców miotaczy ognia. Kapitulacje Polaków.

 

Ostatnie zdjęcia ukazują Warszawę zmiecioną z powierzchni ziemi.

 

Jan Bodakowski

okładka

zdjęcie ze strony warszawa.pl

 

 

Odsłon: 218 Komentarzy: 0


Fotorelacja z koncertu i marszu 12 grudnia 2011

Kategoria: Historia Friday, 16 December 2011, 21:23

Jan Bodakowski
Fotorelacja z koncertu i marszu 12 grudnia 2011

Na warszawskim placu Konstytucji z okazji 30 rocznicy stanu wojennego portal Nowy Ekran zorganizował koncert a po nim marsz pod dom Jaruzelskiego.

Impreza udała się połowicznie.

Niewątpliwie dobrym pomysłem było zorganizowanie uroczystości o godzinie 20.00. Do tej pory demonstracja pod domem zbrodniarza miała miejsce o 24.00. W Warszawie komunikacja miejska zamiera o 23.00. Długi nocny powrót do domu, kolejny dzień spędzony w pracy po 3 godzinach snu, skutecznie uniemożliwiały wielu uczestnictwo w nocnej demonstracji.



Dobrym pomysłem była tez profesjonalna scena i koncert dwóch dobrych kapel rockowych. Fabryki prezentującej rock odwołujący się do historii Polski.

I Kryzysu żywej historii polskiego punk rocka.

Widok radośnie powiewających proporców Wszechpolaków i flag UPR w czasie anty PRLowskich anarchistycznych standardów z lat osiemdziesiątych był niezapomniany.

Cenna była też inicjatywa wspólnego świętowania. Na koncercie (przy anarchistycznych piosenkach) marszu razem demonstrowali narodowcy, narodowi radykałowie, wolnorynkowcy, piłsudczycy, centroprawicowcy. W marszu wzięło udział wielu polityków i kombatantów walki z komunizmem.





Młodzież z Narodowego Odrodzenia Polski, Młodzieży Wszechpolskiej, Niezależnego Stronnictwa Akademickiego, Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo Radykalnego, Prawicy Jurka, Nowej Prawicy JKMa, Unii Polityki Realnej.







Niestety było kilka minusów.

W koncercie i marszu wzięło ze 150 osób (organizator przygotowując koncert wspominał o kosztach w wysokości 25.000 złotych). Uczestnicy byli po połowie ludźmi młodymi lub osobami w średnim wieku.

Drugim minusem były farmazony jakie plótł z sceny Janusz Korwin Mikke.

Największym zaś minusem było tolerowanie przez organizatorów kilku osób epatujących swoimi dziwactwami (osoby te były niezwykle interesujące dla mediów). Rzeczeni panowie twierdzili że są obrońcami krzyża z Krakowskiego Przedmieścia. Starszy pan epatował dwoma rekwizytami. Jednym była flaga którą stała się relikwią poprzez kontakt z trumną Leppera. Flagę pan miał zatkniętą na długim kiju i wpychał ja w twarz każdej osobie występującej na scenie. Pewnie dzięki temu magiczne właściwości flagi stawały się coraz większe. Drugim rekwizytem starszego pana był hełm (poniemiecki, z dziurami, pomalowany na niebiesko i z napisem ZOMO). Hełm starszy pan zawiesił na kiju trzymanym w drugiej ręce. Młodszy kolega starszego pana w czasie marszu na czele pochodu wrzeszczał teksty w stylu „idą z nami kurwy” i wybuchał demonicznym chichotem. Idący przed nim Marian Piłka robił wrażenie jakby chciał młodemu panu jesień średniowiecza.

Jan Bodakowski

Odsłon: 190 Komentarzy: 2


Fotorelacja z marszu PIS 13 grudnia 2011

Kategoria: Polityka Thursday, 15 December 2011, 20:42

Jan Bodakowski
Fotorelacja z marszu PIS 13 grudnia 2011

Trzynastego Grudnia 2011 ulicami warszawy przeszedł marsz PIS. Zapewne jego uczestnicy szli w nim z pobudek patriotycznych (irracjonalnie swoje nadzieje pokładając w PIS). Złośliwie można jednak podejrzewać że organizatorom z PIS mogło chodzić o coś innego niż uczestnikom. Z jednej strony marsz 13 grudnia mógł być rocznicą internowania Edwarda Gierka - którego Jarosław Kaczyński uznał na wiecu w Sosnowcu w 2010 roku patriotę który "opozycję jakoś tam tolerował, a nie zamykał do więzienia". Z drugiej strony marsz PIS mógł być wyrazem dumy z podpisania w 2007 roku przez Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego (który był kolejnym krokiem likwidowania suwerennej i niepodległej Polski).

Marsz rozpoczął się pod pomnikiem Wincentego Witosa. Wybór miejsca był równie schizofreniczny jak obecna krytyka PIS pod adresem ministra Sikorskiego który w Niemczech zwerbalizował to co jest konsekwencją procesu integracji z UE (procesu popieranego przez PIS). Wincenty Witos był politykiem współpracującym z endecją (która napełnia odrazą Kaczyńskiego) i krytycznym wobec roli jaką żydzi odgrywali w Polsce (podczas gdy Kaczyński jak to słusznie dostrzegł redaktor Terlikowski jest najbardziej pro żydowskim politykiem w Polsce). Dodatkowo środowisko PIS podczepia się pod sanacje - która Witosa zamknęła i katowała w obozie w Berezie Kartuskiej. Równie dobrze Michnik mógłby podczepiać się pod Dmowskiego.

O godzinie 18 na placyku przed pomnikiem Witosa i sąsiednich skwerkach zebrało około 1000 osób (zapewne kolejne w tym czasie mogły zdążać w kierunku marszu). W dominującej większości były to osoby w wieku emerytalnym (co ma swoje dobre dla PIS strony - społeczeństwo polskie systematycznie starzeje się a marketing PIS wydaje się być dla emerytów atrakcyjny). Nie mniej mizeria manifestacji była szokująca. Warszawa jest milionowym miastem. Demonstracja odbywała się w samym centrum. Samych działaczy i etatowych pracowników PIS jest zapewne w całej Polsce dużo więcej. PIS jest partią mającą miliony złotych pochodzące (podobnie jak u innych parlamentarnych partii) z kieszeni podatników. Media kreują PIS na jedyną alternatywę wobec PO (bo wiadomo że PIS nie odbierze PO władzy, a nawet jak to zrobi to nie naruszy systemu). PIS jest przez media taką pogardzaną ale jednak koncesjonowaną przez system opozycją. Porażkę marszu PIS dodatkowo podkreślał sukces Marszu Niepodległości zorganizowanego przez młodych narodowców. Marszu 30.000 osobowego, złożonego w większości z młodych mężczyzn, zorganizowanego bez pieniędzy, przemilczanego przez media. Realia jednak nie przeszkadzały zwolennikom PIS otrąbić sukcesu i twierdzić ze w marszu PIS wzięło udział 15.000 (używając liczydeł PIS wyszło by że w Marszu Niepodległości szło 300.000 narodowców). Oddając jednak sprawiedliwość PIS, to niestety nie da się ukryć że w parlamencie partie znajduje się dzięki ludziom którzy pójdą raz na cztery lata do lokalu wyborczego, a nie dzięki ludziom skłonnym maszerować 11 listopada.



























Jan Bodakowski

Odsłon: 165 Komentarzy: 1


Tadeusz Dołęga-Mostowicz, najpopularniejszy pisarz II RP

Kategoria: Kultura Saturday, 12 November 2011, 16:41

Jan Bodakowski
Tadeusz Dołęga-Mostowicz, najpopularniejszy pisarz II RP, bohater walk z sowiecką agresją, publicysta prasy prawicowej i wydawanej przez ONR, ofiara sanacyjnych bandytów

Tadeusz Dołęga-Mostowicz urodził się 10 sierpnia 1898 w Okuniewie na Witebszczyźnie w polskiej szlacheckiej rodzinie. Zginął walcząc z sowiecką agresją 20 września 1939 w miejscowości Kuty na Pokuciu.

Po ukończeniu wileńskiego gimnazjum w 1915 rozpoczął studia prawnicze w Kijowie. Został członkiem działającej w konspiracji Polskiej Organizacji Wojskowej. Rewolucja bolszewicka przerwała jego studia i odebrała jego rodzinie majątek. Po długotrwałej ucieczce z Rosji bolszewickiej dotarł do odrodzonej Polski. Po I wojnie wstąpił na ochotnika do Wojska Polskiego, walczył z bolszewikami w wojnie 1920 roku, przeszedł do cywila w 1922 roku.

Do zamachu majowego pracował w ziemiańskim, chadeckim, bliskim narodowej demokracji, dzienniku „Rzeczpospolita” (prace zaczynał jako zecer i posłaniec, skończył jako główny publicysta). W wrześniu 1927 z zemsty za pisanie prawdy o patologiach sanacyjnej dyktatury bojówka wojskowych zwolenników dyktatury Piłsudskiego usiłowała go zabić (porwany w Warszawie, skatowany do nieprzytomności w podwarszawskim lesie, wrzucony do glinianki, cudem nie utonął i został uratowany przez przechodzącego mieszkańca wsi).

Jego powieść „Kariera Nikodema Dyzmy” w której opisał patologie sanacyjnej dyktatury stała się w 1932 stała się ogromnym sukcesem. Kolejne kilkanaście powieści potwierdziło jego talent i popularność wśród czytelników.

Tadeusz Dołęga-Mostowicz był publicystą tygodnika „Prostu z mostu” związanego z Obozem Narodowo Radykalnym (na łamach tygodnika pisywał też Adam Doboszyński, Kornel Makuszyński, Karol Hubert Rostworowski, ksiądz Marceli Godlewski (działacz nacjonalistyczny, krytyczny wobec dominacji żydów w II RP, zasłużony podczas wojny ratowaniem żydów z warszawskiego getta), ksiądz Stanisław Trzeciak (uznawany przez lewice za autora niezwykle antysemickich książek, zamordowany przez Niemców podczas II wojny światowej) i święty ojciec Maksymilian Kolbe (którego publicystyka anty masońska była powodem licznych oskarżeń o antysemityzm). W „Prosto z mostu” pisali też: Wojciech Wasiutyński, Jan Mosdorf (założyciel ONR zamordowany przez Niemców w Auschwitz), ojciec Józef Maria Bocheński, Gałczyński, Jerzy Waldorff.

Dzięki oficynie wydawniczej Rytm czytelnicy mają doskonałą okazje zapoznać się z wieloma powieściami autorstwa Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

Bracia Dalcz i S-ka

Czeki bez pokrycia

Kariera Nikodema Dyzmy

Kiwony

Ostatnia brygada

Profesor Wilczur

Prokurator Alicja Horn

Świat pani Malinowskiej

Trzecia płeć

Złota maska. Wysokie progi

Znachor

Jan Bodakowski

Odsłon: 146 Komentarzy: 2


1 2 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.