
Thursday,30 December 2010,09:56
Kategoria: Wiadomości Thursday, 30 December 2010, 09:56
Jan Bodakowski
Rasputin – sex drogą do zbawienia
Książka René Fülöp Miller „Święty Demon. Rasputin i kobiety” (wydana w Polsce po raz pierwszy w 1932 roku) a dziś wznowiona przez Antyk pozornie nie pasuje do profilu Wydawnictwa Antyk Marcina Dybowskiego. Lektura książki wydanej przez Antyk pod pozorem dość sensacyjnej biografii rozpustnego mnicha daje czytelnikom bardzo ciekawą wiedzę o duchowości prawosławia (w swoich herezjach dziwnie znajomo brzmiącej dla osób zainteresowanych patologiami wśród współczesnych charyzmatyków) i realiach przedrewolucyjnej carskiej Rosji (dzięki czemu mniej dziwi łatwość z jaką bolszewicy przejęli władzę).
Grisza Jerfimowicz Rasputnin był synem furmana. Od dziecka kochał konie, był liderem okolicznej dzieciarni i zachwycał się historią Jezusa. Punktem zwrotnym w jego życiu był tragiczna śmierć jego brata (który utopił się w rzece). Wraz z bratem topił się sam Grisza który jednak przeżył wypadek, ale bardzo ciężko po wypadku chorował. Podczas choroby ujawnił się jego dar jasnowidzenia (wskazał trafnie kto jest we wsi koniokradem). Młody Grisza ciężko pracował, pił na umór i się łajdaczył. Zawarcie małżeństwa nie przeszkodziło mu w rozpustnym życiu [rosyjska XIX wieczna prowincja nie była więc tak purytańska jakby można było to sobie wyobrazić po wizycie w muzeum etnograficznym]. Podczas prac polowych młody Grzegorz Rasputin miał widzenie Matki Boskiej (okoliczności objawień jak w Medjugorie gdzie widzący też nie byli cnotliwi). W wieku 33 lat Rasputin porzucił pracę furmana i wstąpił do klasztoru (pozostawiając w domu żonę z dziećmi). Klasztor okazał być się miejscem zsyłki dla mnichów heretyków (dzięki którym w klasztorze kwitło sekciarstwo i herezje).
Jedną z najsilniejszych sekt infiltrujących rosyjskie prawosławie byli chłystrzy. Chłystrzy negowali potrzebę zinstytucjonalizowanej religii i rytuałów, za najważniejsze uznawali przeżycia emocjonalne. Uznawali że historia Jezusa nie jest niczym wyjątkowym bo Bóg jest non stop obecny wśród ludzi. Zdaniem sekciarzy Duch Święty wielokrotnie wcielał się w rosyjskich chłopów (często żyjących rozpustnie) albo wiejskich głupków (lud w szaleństwie rozpoznawał moc Boga). Nawiedzeni Duchem Świętym czynili cuda i równocześnie żyli dalej w rozpuście. Bóg miał się wcielać w kilku ruskich naraz. Zdaniem chłystrów grzechy nie przeszkadzały w jedności z Bogiem. Grzechy miały być Bogu miłe, kopulacja ze świętym mężem miała zbliżać do Boga. Odrodzenie w prawdziwej wierze (naukach chłystrów) miało dawać ludziom moc: leczenia chorych, proroctw, wskrzeszania zmarłych, wybawiania z piekła, wysyłania do nieba i rozgrzeszania. Chłystrzy uznawali małżeństwo i przywiązanie do majątku za zniewolenie. Przygodny seks i rozpustę akceptowali (bo nie zniewalały one tak jak małżeństwo i majątek). Na piedestale stawiali pielgrzymowanie. Takie heretyckie pielgrzymki były w carskiej Rosji bardzo rozpowszechnione. W każdej rosyjskiej wsi chłystrzy mieli kilku tajnych sympatyków którzy nieśli pomoc heretyckim pielgrzymom (w gospodarstwach mieli specjalne ukryte pomieszczenia by pielgrzymi mogli w spokoju odpocząć). Pielgrzymowanie miało służyć oświeceniu i uświęceniu. Podczas rytuałów chłystrzy ulegali „przemianie” , wspólnie modlili się jako „lud boży” w tajnych świątyniach zwanych „arkami”. Podczas wspólnotowych spotkań rytualnych śpiewali i tańczyli, popadali w stany ekstatyczne zwane „upadkami w Duchu Świętym” lub „nawiedzeniami ducha świętego” podczas których przemawiali w bełkotliwej „mowie niebieskiej”. Po kazaniu przewodniczącego wspólnoty wierni zrzucali ubrania, biczowali się, by pod koniec zgromadzenia oddać grupowej kopulacji wszystkich ze wszystkimi (bez względu na wiek i pokrewieństwo).
Prócz chłystrów w Rosji były też liczne inne sekty. Wiele z nich było wrogich państwu i cerkwi, odrzucało podatki i służbę wojskową. Podobnie jak chłystrzy inni sekciarze też pielgrzymowali. Oferta sekt była dla Rosjan atrakcyjna bo zapowiadała rychły raj podczas gdy cerkiew nakazywała pokorne znoszenie cierpień.
Nauki chłystrów przemówiły do Rasputnina. Za radą pustelnika Makarego mnich Rasputin wyruszył w świat. Pragnienie służby Bogu było u Grzegorza szczere i mieściło się w prawosławnym nieortodoksyjnym mistycyzmie. Mnich przez wiele lat pielgrzymował. Dzięki wędrowce poznał prawdziwe życie rosyjskich chłopów i nauczył się trafnie rozpoznawać problemy dręczące ludzi. W trakcie pielgrzymowania Grisza stykał się z pielgrzymami reprezentacyjnymi inne herezje, prowadził z nimi życzliwy dialog ekumeniczny (dzięki czemu stał się mistrzem w posługiwaniu się cytatami z Pisma Świętego). Wieloletnie kontakty z Chłystrami silnie ukształtowały duchowość Rasputina. Naśladując chłystrów Rasputin praktykował: drogę do cnoty przez rozpustę, pokorne „odrzucenie wszelkich hamulców i najgłębsze poniżenie własnego ciała w grzechu cielesnym”. Rasputin uznawał że odrodzenie człowieka następuje na drodze grzechu. Zdaniem Rasputina zbawienie mieli osiągnąć tylko ci którzy praktykując rozpustę rozbudzili w sobie grzesznika i byli wstanie go zwalczyć (ci którzy uodpornili się na grzech praktykując go). Ukoronowaniem drogi grzechu do cnoty, było zdaniem mnicha, osiągniecie stanu wolności od namiętności.
Podczas pielgrzymowania i głoszenia nauk towarzyszyły Grzegorzowi liczne kobiety i dziewczęta, z którymi praktykował zbiorową rozpustę. Jego sławę wzmacniały liczne i skuteczne uwalniania od opętań, cuda i klątwy. Po wieloletniej wędrówce Rasputin wrócił do rodzinnego domu. Okoliczni chłopi (szczególnie kobiety i dziewczęta) pielgrzymowali do niego i szerzyli jego kult. Kobiety stykające się z mnichem popadały w stan orgiastycznej ekstazy. Rasputin szybko odbierał wiernych cerkwi. Po kilkudniowym odpoczynku w rodzinnym domu mnich ponownie ruszył w drogę. Dotarł do diecezjalnego seminarium gdzie swoimi naukami zyskał podziw seminarzystów i rektora, oraz przyjaźń biskupa Hermogena.
Wszyscy którzy stykali się z Rasputinem wyczuwali w nim moc wymuszającą podporządkowanie się mnichowi. Z jednej strony Grzegorz promieniował dobrocią a z drugiej zwierzęca seksualnością (jedno i drugie oblicze mnicha podkreślało jego prymitywne zachowanie i wygląd). Spotkania z Rasputinem były najbardziej poruszające dla kobiet. Świadkowie mówili że wzrok mnicha zniewalał (a niewola ta była słodka). Rasputin oczarowując kobiety zmieniał się z dobrotliwego ojczulka w lubieżnego satyra. Łączył w sobie obleśnego brudasa z charyzmatycznym mędrcem.
Kolejnym sprzymierzeńcem Rasputina stał się mnich Iljodor. Iljodor miał licznych zwolenników którzy wybudowali mu klasztor. Jego poglądy były mieszaniną nacjonalistycznego panslawizmu, monarchizmu, pewnej formy komunizmu chłopskiego w której car był jedynym panem a cała reszta poddanych cara była sobie równa (Iljodor sprzeciwiał się przywilejom klasowym). Mnich Iljodor zwalczał biurokracje i władze lokalne, rozpędzał bale maskowe i burdele. Zwalczał inteligentów, biurokratów, żydów i władze duchowne które chciały go suspendować. Jego porywające wiernych nauczanie przesiąknięte było prostactwem. Rasputin zaproszony na dwór carski zaprzyjaźnił się z biskupem Hermogenem i archimandrytą Teofanem spowiednikiem carowej. Ilijodor pomimo że nie lubił Rasputina darzył go szacunkiem. Postanowił go też wykorzystać jako narzędzie rosyjskiego monarchizmu i nacjonalizmu. Rasputin miał zostać symbolem, personalizacją ducha Rosji (prostacki wieśniak był toposem też dla Dostojewskiego i Tołstoja). Hermogen i Tofan postanowili sprowadzić Rasputina na dwór carski.
Car czuł się przytłoczony obowiązkami monarchy i chętnie uciekał od nich do ukochanej żony i dzieci (car i carowa darzyli się wielką miłością, bardzo kochali swoje dzieci). Car unikał swoich obowiązków i kontaktów z elitą (którą caryca uważała za ludzi zepsutych). Sielankowe życie rodziny niestety często przerywały tragedie rodzinne: niechęć teściowej do żony cara, choroba syna dziedzica tronu, rewolucja i przegrana z Japonią 1905 roku, katastrofa podczas koronacji która doprowadziła do tysiąca ofiar, niepokoje polityczne, okrucieństwo monarchistów krwawo tłumiących niepokoje społeczne coraz biedniejszego społeczeństwa, terroryzm. Osamotniona na dworze żona cara miała przyjaciółkę w pulchnej służącej Annie która swoją pozycje wykorzystywała do ingerowania w politykę. Ogromnym błędem cara było usuniecie z dworu wszystkich mających własne zdanie i otocznie się ludźmi biernymi którzy zapewniali carowi upragniony przez niego święty spokój (co spowodowało że car nie miał pojęcia o nadchodzącej rewolucji). Za fatalne kadry na dworze odpowiadał też cierpiący na demencje hrabia Fredericks.
Brak normalnego życia politycznego w niedemokratycznej Rosji powodował że politykę kształtowały przesiąknięte korupcją salony polityczne. Salon Burdykowa finansował żyd Manus (celem Manusa była walka z konkurencyjnym bankierem Rubinsteinem). Manus finansował też antysemicką działalność księcia Mieszczarskiego i wydawane przez niego antysemickie pismo (w którym żyd Manus pod pseudonimem pisał antysemickie artykuły). Burdykow w zamian za sponsoring załatwiał Manusowi dochodowe koncesje i państwowe zamówienia. Kolejnym znaczącym salonem był salon Ignatjewa w którym spotykała się ekstrema nacjonalistyczna i monarchistyczna, po śmierci Ignatjewa salon wdowy ewoluował w stronę mistycyzmu i okultyzmu (bardzo często obecnego w rosyjskim nacjonalizmie i monarchizmie).
Choroba dziedzica tronu sprawiła że rodzina carska bardzo zaangażowała się w mistycyzm i okultyzm. Do Carskiego Sioła przybywali liczni magowie, jasnowidze, okultyści i opętani szaleńcy (Car ignorował wszelkie ostrzeżenia Ochrany przed nimi). Wielu z nich prócz praktykowania magii doradzało carowi w polityce.
Jednym z zaproszonych na dwór był Rasputin. Mnich szybko zaprzyjaźnił się z carewiczem którego dolegliwości skutecznie leczył. Szybko stał się też autorytetem dla rodziny carskiej (szczególnie dla carycy i czterech córek cara – caryca spisała z notatek mnicha jego wspomnienia do Ziemie Świętej). Mnich wniósł wiele radości i spokoju w życie rodziny panującej. Mnich zaprzyjaźnił się też z Badmajewem (Buriatem z Tybetu, magiem i doradcą politycznym cara). Jego wyznawczynią była przyjaciółka carycy Anna. Salony były zachwycone pojawieniem się Rasputina. Salon Burdykowa bo Grzegorz był skłonny do rozpusty i łasy na dowody sympatii (dzięki czemu można było nim łatwo manipulować), salon Ignatjewnej bo Rasputin był urzeczywistnieniem nacjonalistycznych i okultystycznych rojeń monarchistów.
Pomimo poparcia monarchistów Rasputin krytykował nacjonalistycznych monarchistów za ciemnotę ludu, redukcje narodu do frazesu w walce politycznej. Rasputin był na dworze jedynym ale za to realnym reprezentantem interesów ludu (który znał i doskonale rozumiał). Mnich apelował do cara o zaprzestanie prowadzenia wojen które lud rosyjski wyniszczają, nieustanie informował cara o cierpieniach ludu, skłaniał cara do wyrzucania z administracji szkodliwych urzędników (promując innych na urzędy). Z rozkazu cara mnich znajdował się pod nieustaną opieką tajnych agentów tajnych policji (którzy nieustanie informowali o rozpustnym trybie życia mnicha). Grzegorz okazywał agentom wiele sympatii. Rasputin wraz z cała rodziną otrzymywał bardzo kosztowne podarunki od licznych interesantów i sympatyków mnicha. W zamian za prezenty Grzegorz wykorzystywał przyjaźń cara i załatwiał petentom rożne interesy, zwolnienia lub awanse w wojsku, awanse w biurokracji i cerkwi, koncesje, powodzenie w interesach. Bogatym bez skrępowania za pieniądze, biednym za darmo (zresztą biednych darzył większym szacunkiem niż bogatych). Uzyskanymi pieniędzmi Rasputin szczodrze wspierał wszystkich biednych którzy zwrócili się do niego o pomoc (nie udawało mu się zgromadzić majątku). Otaczał się gronem wyznawczyń, arystokratek, zakonnic, kobiet obłąkanych i opętanych. Pomagał kobietom za usługi seksualne, cnotliwym bez tych usług. W domu Rasputina spotykały się wszystkie najważniejsze interesy polityczne i gospodarcze Rosji.
Kochanki Rasputina były dumne z stosunków z mnichem. W swoich naukach mnich łączył zgrabnie zbawienie z zaspokojeniem popędu seksualnego. Kobietom rozdartym między libido a religijnością głosił że „grzech nie oznacza potępienia, lecz, że przeciwnie, najkrótszą i najpewniejszą drogę do zabawienia”. Zdaniem Rasputina „kto rzeczywiście chce zbliżyć się do Boga, musi najpierw przejść przez grzech”. Rasputnin nauczał ze człowiek musi ulegać pokusom zesłanym przez Boga by móc czynić skruchę i pokutę. Wyznawczynie mnicha w Rasputinie widziały Boga, uznawały ze zaspokojenie swojego libido z Rasputinem za akt religijny, wyzwalający z wyrzutów sumienia. Rasputin traktował taniec jako formę uzyskiwania transu. Do tańca porywał kobiety i w tańcu je pieścił. Wyznawczynie mnicha porwanie do tańca traktowały jako formę uświęcenia. Duszę mnicha poruszały też pieśni cygańskie.
Z czasem awantury, rozpusta i pijaństwo, połączone z przechwałkami Rasputina o przyjaźni z cara i carycy zaczęły budzić powszechne zgorszenie. Byli protektorzy i funkcjonariusze publiczni planowali zabić mnicha. Ostatecznie mnich został zabity przez księcia Jusupowa (którego Rasputin darzył sympatią). Księciu Jusupowi w mordzie pomagał poseł do dumy Puryszkiewicz i wielki książę Dymitr. Mnich został otruty i zastrzelony. Jego zwłoki zabójcy zmasakrowali. Zabójcy nie przyznali się do winny i musieli tylko karnie opuścić stolicę. Mord z zadowoleniem przyjęły elity i z bólem chłopi.
Zabójstwo Rasputina poprzedziło upadek Rosji. W 1917 władzę przejęli bolszewicy. Rosja została zniszczona, elity i lud wymordowane. Przez kolejne siedemdziesiąt lat Rosja cierpiała komunistyczne zniewolenie.
Jan Bodakowski
okładka http://ksiegarnia.antyk.org.pl/img/230/23016366.jpg
Odsłon: 317 Komentarzy: 2
Tuesday,28 December 2010,10:41
Kategoria: Wiadomości Tuesday, 28 December 2010, 10:41
Jan Bodakowski
Nazistowskie podatki były niższe niż współczesne podatki.
Wysokie podatki niszczą jednostki, rodziny, społeczeństwo i państwo. Zbrodniczy fiskalizm dzisiejszych państw najlepiej widać gdy porówna się wysokość podatków współcześnie z podatkami z jednym z najbardziej zbrodniczych reżimów. Narodowo socjalistyczne Niemcy miały niższe podatki niż wybierane przez nas władze. Naziści mniej fiskalni uciskali podatników niż nasze własne państwo (nie wolno oczywiście zapominać o zbrodniach ludobójstwa dokonywanych na naszym narodzie przez Niemców). Doskonałą ilustracją tego procesu jest dokument który otrzymałem od Pana Marcina Gałązki z Antykwariatu Kwadryga.

Jan Bodakowski
Odsłon: 202 Komentarzy: 1
Monday,27 December 2010,20:31
Kategoria: Wiadomości Monday, 27 December 2010, 20:31
Jan Bodakowski Fotorelacja – przygotowania do profanacji archikatedry warszawskiej27 grudnia w archikatedrze warszawską wystąpić ma z koncertem jazowym Chick Corea. Nie dosyć że organizacja koncertów świeckich w kościołach jest zakazana prawem kościelnym to i wykonawca jest członkiem i promotorem destruktywnej sekty scjentologów.
Już dzień wcześniej w archikatedrze trwały przygotowania do koncertu. Przed ołtarzem ustawiono fortepian. Kaplice z Najświętszym Sakramentem zasłonięto Ekranem (w samej kaplicy ustawiono rzutniki). Ściany kościoła oświetlono upiornie na różowo i granatowo. W nawach bocznych ustawiono krzesła i ekrany. Mury świątyni rozbrzmiewały jazgotliwą muzyką. Wrażenie jakby zamiast świętego Mikołaja do miasta przyjechał Szatan i kościół zamienił na burdel. 




Według Wikipedii scjentologia naucza że „Jezus Chrystus nigdy nie istniał, ale został wszczepiony do kolektywnej pamięci ludzkości przez Xenu 75 milionów lat temu i że chrześcijaństwo było "operacją entheta (zła)", kierowaną przez istoty zwane Targami (Hubbard, "Electropsychometric Scouting: Battle of the Universes", kwiecień 1952), co jednoznacznie identyfikuje Jezusa i chrześcijaństwo jako siły zła, nie siły dobra”.
Jan Bodakowski ps przepraszam za kiepską jakoś zdjęć, mój aparat nie robi dobrych zdjęć w mroku, aparat który robił uległ zepsuciu a naprawa jest droga
Odsłon: 373 Komentarzy: 3
Sunday,26 December 2010,10:59
Kategoria: Wiadomości Sunday, 26 December 2010, 10:59
Jan Bodakowski
Stan wojenny w Warszawie i województwie stołecznym
Instytut Pamięci Narodowej w 2009 roku wydał ogromną (ponad 600 stronicową) pracę Tadeusza Ruzikowskiego „Stan wojenny w Warszawie i województwie stołecznym 1981-1983”. Ruzikowski z benedyktyńską dokładnością opisuje w swojej pracy każdy aspekt Stanu Wojennego , każdy przejaw rzeczywistości PRL oraz opozycji tamtych lat. Praca oparta jest na materiałach archiwalnych: raportach komisarzy wojskowych z zakładów pracy, aktach SB i MO, wspomnieniach, publikacjach podziemnych. Autor książki opisuje zdarzenia i osoby z czasów oficjalnego trwania Stanu Wojennego (od 13 grudnia 1981 do 22 lipca 1983 roku – Stan Wojenny zawieszono 31 grudnia 1982 roku).
Przez cały rok 1981 Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowywało w najdrobniejszych szczegółach (od ilości niezbędnych miejsc w izbach dziecka dla dzieci internowanych opozycjonistów, do rozkład pomieszczeń budynków przeznaczonych do pacyfikacji) wprowadzenie Stanu Wojennego. Władze planowały powołanie do życia nowej Solidarności całkowicie kontrolowanej przez Tajnych Współpracowników (TW mieli do władz wybrać innych TW). Równoległe cały aparat propagandowy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej szkalował Solidarność. Już w październik w mniejszych miejscowościach działały Terenowe Grupy Operacyjne, a od listopada w części zakładów Wojskowe Grupy Operacyjno Kontrolne i Miejskie Grupy Operacyjne. Działania grup operacyjnych służyły przygotowaniu Stanu Wojennego. Kadra ludowego wojska polskiego i aktyw PZPR parły do konfrontacji z reakcją. Aktyw PZPR tworzył samoobronę, MSW rozdało aktywistom PZPR broń palną. Wprowadzenie Stanu Wojennego poprzedziła 2 grudnia 1981 roku pacyfikacja strajku w Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarnictwa.
O północy 12 grudnia wojsko zajęło w Warszawie: centra telekomunikacyjne, radiostacje, telewizje, Pałac Kultury. W koszarach na Żwirki i Wigury powstało studio radiowo-telewizyjne (tu nagrano przemówienie Jaruzelskiego). O 3 rano 13 grudnia 1981 wojsko zablokowało drogi, o 6.30 Okęcie. Warszawę pacyfikowało 18.500 żołnierzy, 340 czołgów i 470 transporterów opancerzonych. Zakłady przemysłowe przeszły pod zarząd wojskowych, część zakładów zmilitaryzowano. Ulicami Warszawy demonstracyjnie przejeżdżały kolumny wojska i milicji. Dopiero 7 stycznia wojsko wróciło do koszar. Wojsko prócz demonstracji siły zaangażowane było w wiele innych działań: tworzyło Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego, weryfikowało dziennikarzy, indoktrynowało dzieci i młodzież. Wojskowi przeprowadzali inspekcje w zakładach pracy, placówkach handlowych, administracji publicznej i instytucjach publiczne (w miastach i na wsiach). Wojskowi zarządcy zakładów pracy: odebrali faktyczną władzę działaczom PZPR i wysłuchiwali skarg robotników.
Funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa zostali wykorzystani w akcji: blokowania miast i legitymowania (do zadań tych skierowano też funkcjonariuszy zwalczających przestępstwa kryminalne). Działania MO wspierała Ochotnicza Rezerwa MO. Z powodu odcięcia telefonów komendy MO przyjmowały zgłoszenia o potrzebie karetek pogotowia. Siedzibę regionu mazowieckiego NSZZ Solidarność zajoł oddział Wydziału Zabezpieczania Komendy Stołecznej MO dowodzony przez kapitana Edwarda Misztala [Misztal był twórca pierwszej w Polsce jednostki antyterrorystycznej na Okęciu, ze swoim odziałem zaatakował i porwał pracowników Prymasowskiego Komitetu Pomocy 3 maja 1983 roku, w III RP posiadał agencje ochrony – JB]. W siedzibie Niezależnego Zrzeszenia Studentów milicja zarekwirowała 3 tony publikacji, 21.596 złotych, 5 dolarów i 3 centy. Z milicyjnego transportu rzeczy zarekwirowanych w NZS zniknęły dwie koszulki NZS i 48 paczek budyniu.
W Warszawie oficjalnie internowano 384 osoby (według działaczy Solidarności 425). Z tymi których nie internowano przeprowadzano rozmowy profilaktyczne które kończyły się propozycją podpisania lojalki. SB pracowała nad stworzeniem nowej Solidarności. Owocem starań SB był wzrost liczy TW do 2545 w Warszawie. MO i SB tropiła okrywających się działaczy Solidarności, zwalczała produkcje i dystrybucje nielegalnych druków, drukowała fałszywe druki rzekomo opozycji mające na cele rozbijanie jedności opozycji (szkalowano w nich uczciwych działaczy i zniechęcano do konspiracji). MO i SB wiele energii i czasu przeznaczały na tuszowanie swoich zbrodni. Do końca 1982 roku SB zlikwidowała 52 grupy (liczące w sumie 534 osoby) i rozpracowała 65 grup (liczących 550 osób). Z kościołem komuniści nie walczyli jawnie, zamiast metod jawnych infiltrowali, rozbijali środowiska katolickie i kompromitowali osoby inwigilowane. Za szczególnie groźnych SB uznawała księdza Jerzego Popiełuszkę i księdza Stanisława Małkowskiego. MO i SB przeciwdziałała strajkom i manifestacjom, rozbijała i pacyfikowała nielegalne pochody (podczas manifestacji milicjanci zamordowali kilku opozycjonistów).
Stan Wojenny zakłócił sielskie życie nomenklatury PZPR. Posady kierownicze odbierano działaczom PZPR i przekazywano w ręce wojskowych (którzy zasady z życia koszar przenosili na grunt socjalistycznych zakładów pracy). Władze PZPR były zadowolone że wojsko zagwarantowało im bezpieczeństwo, zaufani aktywiści zostali uzbrojeni i tworzyli grupy samoobrony które weszły w skład ORMO. Działalność Podstawowych Organizacji Partyjnych (komórek PZPR w zakładach pracy) zamarła. W październiku 1982 PZPR nakazała swoi działaczom tworzenie nowych związków zawodowych (PZPR obawiała się dominacji byłych działaczy Solidarności w komisjach socjalnych w zakładach pracy – komisje te przyznawały świadczenia socjalne i organizowały dla robotników dobra konsumpcyjne). Na zlecenie PZPR rozpoczęto tworzenie PRON (nazwa się zmieniała z Obywatelskiego Komitetu Ocalenie Narodowego na OK Odrodzenia N i na PRON). PRON miał być pasem transmisyjnym PZPR.
Po wprowadzeniu Stanu Wojennego na łamach nielegalnej prasy opozycyjnej rozgorzała dyskusja dotyczą roli Solidarności w nowych warunkach. W części zakładów na miejsce legalnych komórek Solidarności powstały nielegalne. Działacze Solidarności zaangażowali się w druk i kolportaż nielegalnych wydawnictw. Nielegalne komórki starały się odbudować kanały współpracy między różnymi nielegalnymi grupami Solidarności. Działacze Solidarności domagali się na łamach nielegalnych publikacji: zniesienia Stanu Wojennego, uwolnienia więźniów politycznych, legalizacji Solidarności. Na łamach nielegalnej prasy zastanawiano się nad koniecznymi w Polsce zmianami, promowano wzajemne wspieranie się opozycjonistów i wydawanie nielegalnych publikacji. Ilość tytułów prasowych wydawanych w podziemiu była ogromna (kto, jakie, kiedy i co wydawał dokładnie oraz jakie działały organizacje w swej książce opisuje Ruzikowski). Część działaczy angażowała się w niezwykle niebezpieczne akcje. Jednym z nich był Adam Borowski [współcześnie zaangażowany w pomoc dla Czeczeni i Czeczeńców – JB]. Borowski uwolnił ze szpitala działacza Solidarności Narożniaka, rozlał śmierdząca substancje w Teatrze Komedia kolaborantki Olgi Lipińskiej.
Prócz środowisk wyrosłych z Solidarności opozycje tworzyli też działacze Solidarności Rolników Indywidualnych i duszpasterstw rolniczych, Niezależne Zrzeszenie Studentów, Komitet Helsiński zbierający relacje o represjach (z dziś znanych działał w nim Jarosław Kaczyński), Archiwum Solidarności gromadzące nielegalne publikacje (Jacek Fedorowicz, Andrzej Paczkowski), środowisko „Głosu” (Antoni Macierewicz, Ludwik Dorn, Jarosław Kaczyński), KPN (Leszek Moczulski, Krzysztof Król, Romuald Szeremietiew) niestety zinfiltrowane przez SB która podsycała konflikty w Konfederacji. Jedną z wielu spontanicznie działających środowisk była grupa młodzieży z Grodziska Mazowieckiego. Studenci i licealiści z tej grupy rozbroili dwóch żołnierzy. Przy trzeciej próbie rozbrojenia milicjanta funkcjonariusz zginął. Opiekunem duchowym grupy był ksiądz Sylwester Zych (który przechowywał zdobyczną broń). Po procesie w 1982 roku uczestnicy grupy dostali wyroki od 25 do 6 lat. Ksiądz Zych siedział do 1986 roku, w 1989 został zamordowany przez funkcjonariuszy bezpieki.
W ramach konspiracji: udostępniano lokale (na spotkania, druk, kolportaż, kryjówki dla poszukiwanych), nielegalnie drukowano, kolportowano nielegalne druki (ulotki, czasopisma, książki, pocztówki, znaczki, cegiełki na rzecz Solidarności), wypracowano konspiracyjne metody komunikacji, wykonywano napisy na murach. W działania opozycji było zaangażowanych bardzo wiele kobiet. W Warszawie i okolicach w Stanie Wojennym działało ponad 110 wydawnictw. Celem wydawnictw było samofinansowanie. Wydawnictwa zmuszone były do nielegalnego zdobywania papieru i farby. Istniało nielegalne radio Solidarność (prowadzone przez państwa Romaszewskich). Ludzie kultury wyrzuceni po czystkach z instytucji kultury i bojkotujący z powodu Stanu Wojennego oficjalne instytucje zaangażowali się w kulturę niezależną. Artyści którzy pozostali wierni reżimowi spotkali się ostracyzmem towarzyskim. W domach prywatnych organizowano przedstawienia teatralne, wykłady wybitnych naukowców i grupy samokształceniowe. Przestrzenią dla niezależnej kultury i nauki stały się instytucje kościelne.
Walka trwała też na ulicach. Pierwsza demonstracja Solidarności 1 mają 1982 roku, w której wzięło udział 30.000 osób nie została spacyfikowana. Kolejna 3 mają 1982 została brutalnie rozbita przez 9.000 funkcjonariuszy ZOMO i ORMO. Opozycjoniści w wielu punktach śródmieścia i okolic oraz na Pradze staczali z oddziałami prewencji regularne bitwy. Młodzi ludzie będący główną siłą protestów budowali barykady korzystając z wiedzy powstańców warszawskich. Podczas walk milicjanci zamordowali 3 osoby i 286 aresztowali (w większości młodzi w wieku 17 – 30 lat). Aresztowani byli torturowani podczas przesłuchań. Również kolejne manifestacje były brutalnie pacyfikowane.
Czasem wolności dla mieszkańców Warszawy była pielgrzymka Jana Pawła II do PRL w czerwcu 1983 roku. Innymi pokojowymi metodami demonstrowania oporu było noszenie znaczków Solidarności, milczenie uczniów podczas przerw, składanie kwiatów w miejscach publicznych, spacerowanie w porze dziennika telewizyjnego, demonstracyjne niszczenie egzemplarzy „Trybuny Ludu” i „Żołnierza Wolności”. Za to w ramach akcji bezpośrednich opozycjoniści niszczyli tablice ogłoszeniowe PZPR, wpuszczali śmierdzące substancje do partyjnych pomieszczeń, wysyłali siepaczom reżimu anonimy z pogróżkami, wywieszali listy kolaborantów w miejscach publicznych, dewastowali komunistyczne pomniki.
Za działalność opozycyjną patriotów spotykały represje. Internowania działaczy opozycji były brutalne. Rodziny pozbawiano informacji o dalszym losie uwięzionych. Zatrzymywanych przeszukiwano w poniżający sposób (zmuszano opozycjonistów do rozbierania się do naga i grzebano im w miejscach intymnych). Zatrzymywanych umieszczano w celach z kryminalistami (skłaniając kryminalistów do aktów agresji wobec więźniów politycznych). Podczas przesłuchań bito przesłuchiwanych. W Warszawie internowano 10% wszystkich internowanych, zatrzymania trwały do końca istnienia ośrodków internowania (grudnia 1982 roku). Również w pracy opozycjoniści byli represjonowani. Zwalniano internowanych (z powodu nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy), wyrzucano z pracy za udział w strajkach i protestach (nawet symbolicznych), nie zatrudniano, odmawiano zatrudnienia zgodnego z kwalifikacjami i awansów, obniżano zarobki. W wielu instytucjach komisje weryfikacyjne wyrzucały z pracy osoby przyzwoite. W związku z Stanem Wojennym kilka osób skazano na karę śmierci, kilkadziesiąt na długoletnie wyroki. Opozycjonistów skazywano wyrokami sądów i kolegiów. Zatrzymani podczas manifestacji byli bici przez milicjantów. Na wielu opozycjonistów napadli funkcjonariuszem bezpieki zwani nieznanymi sprawcami. Wielu opozycjonistów władze skłoniły do emigracji.
Jedyną instytucją reprezentująca uciskane społeczeństwo był kościół katolicki. Jedynym członkiem Rady Państwa który był przeciwny Stanowi Wojennemu był Ryszard Reiff (za co odebrano mu przywództwo w PAX). Pomimo postawy kościoła który upominał się o internowanych wielu opozycjonistów, wiernych i księży miało za złe prymasowi Glempowi jego apele o powściągliwość w reakcjach na Stan Wojenny. W Komunikacie Episkopatu Polski z 15 grudnia 1981 roku kościół domagał się uwolnienia internowanych i przywrócenia możliwości działania związków zawodowych a szczególnie Solidarności. Kościół niósł pomoc charytatywną internowanym i ich rodzinom (w ramach tej pomocy rolnicy przekazywali żywność rodzinom internowanych). Niezwykle ważne dla opozycji były msze za ojczyznę. Najbardziej znane z nich odprawiał ksiądz Jerzy Popiełuszko. Msze za ojczyznę kończyły się często występami artystów. Polityczne przesłanie niosły wystroje Grobu Pańskiego na Wielkanoc 1982 roku. Kościół pomagał się organizować Polakom tworząc duszpasterstwa zawodowe, akademickie, duszpasterstwa rolników. Wielu księży niosło pomoc podziemiu i publicznie manifestowało swój antykomunizm. Urząd do spraw Wyznań domagał się kar dyscyplinarnych dla księży niezłomnych. Bezpieka zwalczała księży niezłomnych dewastując budynki kościelne, wypisując wulgarne napisy na budynkach kościelnych, inwigilując, zastraszając, okradając, niszcząc mienie. Szczególne represje dotknęły księdza Jerzego Popiełuszkę. Inne wyznania zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej Pozostały lojalne wobec PZPR i wrogie wobec Solidarności.
Wrogość społeczeństwa do władzy nie przekładała się na wrogość do żołnierzy pełniących służbę podczas Stanu Wojennego. Niezwykle uciążliwe dla mieszkańców miasta było odcięcie telefonów i godzina milicyjne (lokalna łączność telefoniczna została przywrócona 10 stycznia, 1982 automatyczna między miastowa 19 mają 1982 – w czasie Stanu Wojennego wiele osób zmarło z powodu nie możności wezwania lekarza). Polakom doskwierał brak żywności (jeżeli były dostępne artykuły żywnościowe to były drogie i kiepskiej jakości). Niedobory żywności łagodził czarny rynek i dary z zachodu. Władza próbowała walczyć z niedoborami reglamentując towary. Brakowało mieszkań, ubrań (dodatkowo były one straszliwie drogie – jedna para butów kosztowała więcej niż połowę pensji), środków higieny. Realny poziom płac spadł o 32%, poziom życia o 25%. Większość robotników żyła w nędzy, długach, bardzo źle się odżywiając. Zdobywanie żywności i towarów niezbędnych do życia wymagało długiego stania w kolejkach. Zakłady pracy starały się wspierać pracowników organizując im dostawy do zakładów pracy żywności. Często wyłączano wodę i elektryczność. Zakłady pracy nie miały jak funkcjonować – nieustanie brakło surowców. Pracownicy nie dostawali wymaganych ubrań ochronnych i środków higieny. Brak surowców i części zmusił wielu rzemieślników do zamknięcia zakładów pomimo wysokiego popytu na bardzo drogie usługi. W szpitalach brakowało wszystkiego od leków przez środki higieny do węgla na ogrzewanie (sytuacje łagodziły dary z zachodu). Powszechny brak higieny prowadzący do zakażeń i epidemii w szpitalach potęgował fatalny stan nie remontowanej od dekad infrastruktury. Niewydolny system opieki zdrowotnej powodował długie kolejki do lekarzy.
Jan Bodakowski
okładka
Odsłon: 366 Komentarzy: 0
Saturday,25 December 2010,12:55
Kategoria: Wiadomości Saturday, 25 December 2010, 12:55
Jan BodakowskiSzopka – Boże Narodzenie – Parafia NSPJ Warszawa – 2010Tego roczna dekoracja świąteczna w warszawskim kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa pogrążona jest w mroku (czego nie oddają niestety zdjęcia). Na niebieskim tle naklejona jest gwiazda betlejemska zrobiona z metalicznego hologramu. Szopka zbita z bali ustawiona jest na stelażu okrytym niebieskim materiałem. Po bokach szopki stoją gigantyczne trzy świerki (kilku mężczyzn z ogromnym trudem ustawiało je w kościele). Na świerkach mienią się jak śnieg białe światełka. Nad szopką zawieszone są niebieskie światełka migające jak gwiazdy. Przed stelażem z szopką jest drugi mniejszy stelażu również okryty niebieskim materiałem. Na mniejszym stelażu leży ogromna księga w której wierni mogą wpisywać swoje życzenia dla Narodzonego.
Gipsowe figury zostały ubrane w materialne ubranka. Co roku w parafii NSPJ ubranka są inne. 



Prace nad przygotowaniem szopki trwają kilka dni przed świętami. Pracujący społecznie ochotnicy od kilkudziesięciu lat rezygnują z własnych przygotowań do świąt by udekorować kościół. Jak sami mówią jest to dla nich najprzyjemniejszy (choć wyczerpujący) sposób przygotowania na narodzenie Jezusa. Ze śmiechem dodają że już myślą o dekoracji Grobu na Wielkanoc. Jan Bodakowski
Odsłon: 760 Komentarzy: 0
Friday,17 December 2010,14:56
Kategoria: Wiadomości Friday, 17 December 2010, 14:56
Jan Bodakowski
Glaukopis koniec 2010
Ukazał się najnowszy numer Glaukopisu najlepszego polskiego czasopisma historycznego wydawanego w elitarnym nakładzie kilkuset egzemplarzy (posiadanie egzemplarza czasopisma jest więc widomym znakiem przynależności do ścisłej elity intelektualnej).
Numer otwierają wspomnienia Borysa Sawinkowa rosyjskiego terrorysty, wroga caratu i bolszewików, z walk bolszewikami. Sawinkow pokazuje jak rządy kretynów, słabość i bezradność ludzi przyzwoitych, bezczynność obywateli, otwarły drogę do dyktatury psychopatycznych oprawców.
W kolejnym artykule Jakub Brodacki (historyk przez wiele lat pracujący w Muzeum Historii Polski, bardzo sympatyczny człowiek choć wegetarianin) przybliża debatę o potrzebie neosarmatyzmu w współczesnej Polsce. Debatę moim zdaniem tak nudną (pomimo tego że dziedzictwo I RP jest fascynujące) że jestem pełen podziwu dla kolegi Jakuba że zdzierżył lekturę źródeł i streścił dyskusje o neosarmatyzmie czytelnikom Glaukopis. Niewątpliwie słuszne są opinie Brodackiego o tym że „od 2001 roku egzystujemy w czymś rodzaju państwa kadłubowego, którego zadania sprowadzają się do importowania prawa europejskiego i wysyłania żołnierzy w różne zakątki świata”, a dzisiejsza Polska to często zbieranina wykorzenionych indywiduów i kraj pozbawiony suwerenności przez obce korporacje i organizacje międzynarodowe.
Jednym z najciekawszych artykułów jest artykuł Kazimierza Brauna o ojcu Maksymilianie Kolbe. Dodatkowo jest to artykuł na czasie (17 lutego 2011 będzie 70 rocznica aresztowania i osadzenia na Pawiaku świętego Maksymiliana – co jest doskonałą okazja do antynazistowskiego marszu narodowców, 28 mają 2011 mamy 70 rocznicę osadzenia świętego w Auschwitz, 14 sierpnia rocznicę jego zamordowania przez Niemców). Święty Maksymilian pochodził z prostej rodziny, rodziców miał pobożnych i niezwykle oczytanych. Jego dwóch braci zostało franciszkanami. Sam święty miał dwa doktoraty (jeden z filozofii, drugi z teologii). W II RP Maksymilian Kolbe stworzył klasztor Niepokalanów (w 1938 roku pracowało w nim 700 braci), wydawał miesięcznik „Rycerz Niepokalanej” (w latach trzydziestych jego nakład przekroczył milion egzemplarzy) i codzienny „Mały Dziennik”. Łączny nakład pism wynosił 16 milionów egzemplarzy rocznie. W pismach tych poruszano często kwestie niewygodne dla lewicy, masonów i żydów. Niestety do dziś pisma te nie nie są poddane cyfryzacji i umieszczone w sieci (albo chociaż wydane jak reprint). Od 1930 do 1936 roku święty był na misji w Japonii gdzie prowadził podobnie jak w Polsce działalność na ogromna skalę. Po powrocie do Polski święty stworzył radio. Był też prekursorem mailingu – na wszystkie spośród setek tysięcy listów zakon odpowiadał. Podczas niemieckiej okupacji Maksymilian Kolbe niósł pomoc Polakom i Żydom. Po aresztowaniu trafił na Pawiak, a potem do obozu koncentracyjnego. W Auschwitz otrzymał numer 16670. 30 lipca 1941 zgłosił się by oddać swoje życie za życie innego więźnia. Przez dwa tygodnie konał w bunkrze głosowym, naziści sfrustrowani jego bohaterstwem przeprowadzili na nim niedobrowolną eutanazje. Ciało świętego zostało spopielone. W 1948 biskup Nagasaki zwrócił się do Piusa XII z prośbą o kanonizacje brata Kolbego. W 1971 kościół uznał Maksymiliana Kolbego błogosławionym, a w 1982 świętym.
W czwartym tekście Lucyna Kulińska przybliżyła czytelnikom przebieg eksterminacji ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach 40. XX w. Terroryzm był już w II RP narzędziem walki szowinistów ukraińskich. W 1939 do mordowania Polaków wzywała Ukraińców sowiecka propaganda. W 1941 roku na tereny sowieckiej okupacji wraz z Niemcami wkraczały też jednostki Abwehry złożone z Ukraińców. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów OUN nakazała Ukraińcom współpracę z Niemcami i eksterminacje Polaków. Podległa OUN Ukraińska Powstańcza Armia UPA wymordowały ponad 100.000 Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1944. Ukraińcy oprawcy szkoleni byli przez Niemców. W eksterminacji Polaków brały udział oddziały podporządkowane Niemcom. Ukraińcy z Wehrmachtu mordowali Polaków, strzelając, zadając ciosy młotami i bagnetami, bijąc ofiary do śmierci. Niemcy byli bierni wobec zbrodni dokonywanych przez Ukraińców. Dodatkowo OUN sporządził dla Niemców listy proskrypcyjne Polaków. Większości zbrodni dokonali Ukraińcy sąsiedzi Polaków. Ukraińcy mordowali wszystkich Polaków od niemowląt do starców, oraz tych Ukraińców którzy sprzeciwiali się zagładzie. Ofiary były zaskoczone agresją Ukraińców, dopiero z czasem udało się Polakom utworzyć oddziały samoobrony. Akcje Ukraińców były nagłe, bardzo dobrze zorganizowane i niewyobrażalnie bestialskie. Ukraińcy zabijali Polaków nożami i siekierami, wyrywali żyjącym ofiarom części ciała, wydłubywali żywym oczy, przepiłowywali żywe ofiary, rozrywali żywych Polaków końmi, żywym Polkom w ciąży rozpruwali brzuchy i wyjmowali żywe nienarodzone dzieci które zabijali na oczach umierających matek, obcinali żywym ofiarom genitalia. Młode Polki przed śmiercią były gwałcone i okaleczane. Celem Ukraińców było wymordowanie wszystkich Polaków. Mordów dokonywali sąsiedzi w tym ukraińskie kobiety i dzieci. Ukraińcy mordowali swoich krewnych Polaków, w tym nawet własne dzieci i współmałżonka pochodzenia polskiego. Ofiary rabowano a ich majątki palono, zgliszcza były zaorywane. Prócz Niemców Ukraińcom w mordowaniu Polaków pomagali też i sowieci. Ukraińskich oprawców wspierali księża grekokatoliccy. UPA nagradzała oprawców alkoholem, papierosami i pieniędzmi. Po wojnie mordercy podszywali się pod Polaków by być repatriowanymi z sowieckiej Ukrainy do PRL, i korzystać z pomocy finansowej dla ofiar. Po wojnie w latach 1945-1947 w Przemyskim działały bandy UPA. UPA wspierane było przez sowietów, złapanych przez WOP bandytów na polecenie sowietów uwalniano. Dziś Ukraińcy negują zbrodnie swoich dziadków i oprawców kreują na bohaterów.
W kolejnym materiale profesor Marek Chodakiewicz przybliżył czytelnikom potencjał niemieckich sił policyjnych w Generalnym Gubernatorstwie na przykładzie Kraśnika.
Gratką dla wszystkich narodowców w najnowszym numerze Glaukopisu jest artykuł Tomasza Kenara „Paleo- i neoendecy. drugoobiegowa działalność wydawnicza narodowego nurtu opozycji demokratycznej w latach 1976–1989”. Pomimo że naziści i komuniści dokonali skutecznego biologicznego wyniszczenia prawicy na ziemiach polskich (nielicznych ocalałych skutecznie inwigilowano) po 1976 w PRL odradziły się środowiska paleoendeków (pamiętających II RP) i neoendeków (młodych). Środowiska te funkcjonowały obok siebie, współpracowały lub były w konflikcie.
Przedstawicielem paleoendecji był działający od 1977 do 1981 roku Polski Komitet Obrony Życia i Rodziny (od 1978 Polski Komitet Obrony Życia, Rodziny i Narodu, a od 1981 roku po zmianie nazwy Komitet Samoobrony Polskiej). Założycielem PKOŻiR był Marian Barański (aktywny dużo wcześniej w środowiskach katolickich, działający do dziś w opozycji). Inspiracja do sformalizowania działalności w postaci PKOŻIR było powstanie KOR. Jednym z głównych postulatów PKOŻiR była walka z aborcją. Organizacja oskarżała władze PRL o wspieranie aborcji. Swoje postulaty PKOŻiR propagował za pośrednictwem dwu czasopism „Informatora PKOŻiR” (którego wydano 2 numery w latach 1977) i „Samoobrony Polskiej” (której od 1978 do 1981 wydano 16 numerów w nakładzie od 2.000 do 4.000). Jednym z publicystów był Krzysztof Kawęcki (dziś związany z partią Jerzego Roberta Nowaka). Czasopisma odwoływały się do myśli narodowej i katolickiej. „Samoobrona Polska” była pro solidarnościowa ale krytyczna wobec KOR. KOR zarzucała instrumentalne wykorzystywanie Solidarności dla swoich trockistowskich i żydowskich celów. Zarzucała też KOR że nie jest opozycją ale liberalną, żydowską i antyklerykalną frakcją obozu władzy. Na łamach czasopisma krytykowano też ROPCiO, RMP i KPN. Publicyści czasopisma uznawali że: opozycja bywa bardziej niebezpieczna niż PZPR, „Grunwald” służy Polsce, ZSRR jest zaporą dla żydowskiej dominacji, żydzi są największym zagrożeniem dla opozycji. Innymi postulatami PKOŻIR była: praca organiczna, oparcie ustroju na społecznym nauczaniu kościoła, zapewnienie mieszkań wszystkim polskim rodzinom, prywatyzacja produkcji żywności i szkolnictwa, walka z alkoholizmem, narkomanią i złodziejstwem. Podobne zresztą postulaty pojawiały się i w innych pismach narodowców.
Kolejną opisaną przez Tomasza Kenara była Niezależna Grupa Polityczna z Gdańska. NGP było syntezą paleoendecji i neoendecji. Środowisko to działało od 1973 roku. Swoja działalność sformalizowało w 1978 roku. W 1982 utworzyło Ruch Narodowy. „Biuletyn” środowiska wydawany był od 1978 roku (liczył od 25 do 30 stron). NGP atakowała KOR, RWE i „Kulturę” których celem miała być według NGP „anarchizacja życia politycznego, gospodarczego i społecznego”, zachwianie międzynarodowej pozycji Polski. NGP stawiała sobie za cel przeciwdziałanie związanej z żydami antypolskiej opozycji (w skład której zaliczano KOR, ROPCiO, KPN i RMP). Innymi celami NGP była: walka z aborcją, alkoholizmem, demoralizacją, niemieckimi rewizjonistami, zachowanie wierności nauczaniu kościoła katolickiego. NGP pozostawała w konflikcie z emigracyjnym SN wspierającym RMP i z Jędrzejem Giertychem który cenił Lecha Wałęsę określanego przez NGP mianem „tumana rządnego poklasku”.
Powstały w 1980 roku Ruch Porozumienia Narodowego wydawał dwa pisma „Przedmurze” (36 zeszytów w 1981 roku, kilkanaście numerów do 1983 roku) i „Walkę”. W swoich publikacjach RPN korzystał z myśli Jędrzeja Giertycha, głosił zagrożenie ze strony żydomasonerii, podkreślał katolicki charakter narodu polskiego, wzywał do walki z aborcją, alkoholizmem, nikotynizmem, demoralizacją młodzieży, upośledzoną rolą kobiet w polskim społeczeństwie. RPN Rosję uważał za mniejsze zagrożenie od Niemców, Niemców zaś za mniej groźnych od żydów.
Do dziś działające Narodowe Odrodzenie Polski powstało 10 listopada 1981 roku. NOP był ugrupowaniem neoendeków pozostających w dobrych relacjach z paleoendekami. Na przełomie 1982 i 1983 roku NOP stworzył w licach Ruch Narodowo Niepodległościowy. Od 1983 do 1988 roku Adam Gmurczyk i Bogdan Byrzykowski wydawali pismo „Jestem Polakiem” (pierwszy numer pisma został wydany dzięki pożyczce Jana Matłachowskiego i Napoleona Siemaszki). Objętość pisma systematycznie rosła z 24 do 100 stron. W 1985 dzięki posiadaniu własnej poligrafii NOP powołało do życia „Wydawnictwo Jestem Polakiem”. Wydawnictwo wydawało 2 książki miesięcznie (w tym prace autorstwa księdza Poradowskiego, Wojciecha Wasiutyńskiego, Romana Dmowskiego) i kilka innych tytułów prasowych (od 1988 „Młodzież Narodową” o „Biuletyn NOP”). W czasopismach było dużo poważnych tekstów o kulturze, religii (anty modernistycznych). Były też na łamach czasopism NOP poruszane tematy klasyczne: zagrożenie ze strony Niemiec i żydów, potrzeba ochrony rodziny.
Od 1986 wydawane były „Nowe Horyzonty”. Publikowali na ich łamach Paweł Milcarek (dziś znany publicysta katolicki) i Jan Engelgard (dziś redaktor naczelny tygodnika „Myśl Polska” i pracownik kierownictwa Muzeum Niepodległości). Czasopismo wychodziło raz w miesiącu, publikowało aktualne informacje, miało profil katolicki i narodowy, kontynuowało linie polityczną Jędrzeja i Macieja Giertycha „Nowe Horyzonty” zwalczały lewice laicką, było anty niemieckie, pro rosyjskie. Studenci UW uznawali je za agenturę SB.
W 1987 Ryszard Czarnecki (dziś polityk PIS) i Jacek Dębski (nieżyjący były minister sportu, przez pewien czas działacz UPR) rozpoczęli wydawanie czasopisma „Myśl”. W „Myśli” publikowane były teksty Tomasza Wołka (kiedyś znany publicysta) i księdza Czesława Bartnika (którego książki wydają oficyny związane z Radiem Maryja). Pismo miało wysoki poziom merytoryczny, było pozytywnie nastawione do opozycji, myśl narodową z II RP uznawało za anachroniczną, było katolickie i wolnościowe, unikało antyżydowskiej publicystyki.
W latach osiemdziesiątych kilka czasopism (po kilka numerów) wydawał Krzysztof Kawęcki, Były to „Szaniec” (wydawany przez Związek Młodzieży Narodowej na początku lat 80 w ilości 300 egzemplarzy), „Pro Patria” (przekształcona później w 1981 roku w „Myśl Akademicką” wydawana przez Polski Związek Akademicki), „Wielka Polska” (wydawana w 1984 roku) i „Polityka Narodowa” (wydawana w latach 1988 do 1990).
Innymi czasopismami nacjonalistycznymi były wydawana w 1988 „Młodzież Wszechpolska”, wydawany od 1986 do 1990 roku przez Leona Mireckiego „Przegląd Wiadomości Politycznych”. Obok czasopism narodowcy dysponowali kilkoma wydawnictwami książkowymi. Noendeckim wydawnictwem „Chrobry” które wydało 10 pozycji w nakładach od 10.000 do 12.000 (w tym pozycjami autorstwa Romana Dmowskiego i Jędrzeja Giertycha. Wydawnictwem „Świętego Andrzeja Boboli” które opublikowąło 10 pozycji. Wydawnictwem „Głosy” które wydało prace Dmowskiego, Romana Rybarskiego i Bierdiajewa. Wydawnictwo „Głosy” przekształciło się w wydawnictwo „Peri culum” (potem w „Sprawa Polska”) które prócz Dmowskiego i Wasiutyńskiego wydawało też prace założyciela Opus Dei Escrivy. Największym jednak wydawnictwem była „Unia Nowoczesnego Humanizmu: które od 1981 do 1989 wydało 100 publikacji w nakładach od 200 do 500 egzemplarzy.
Klimaty narodowe pojawiały się też na łamach „Głosu” pisma Antoniego Macierewicza (dziś polityka związanego z PIS). Głos reprezentował niepodległościowy nurt KOR (z Macierewiczem współpracował Ludwik Dorn (dziś potencjalnego polityka PIS) i Naimski (Michnik nie zdzierżył i odszedł z redakcji). Głos miał być konkurencją dla Opoki ROPCiO. Do grudnia 1981 ukazało się 35 numerów (w nakładzie 150 do 300 egzemplarzy). Z endecji czerpał też Ruch Młodej Polski. W ramach swego eklektyzmu czerpał z myśli Dmowskiego, chciał syntezować endecje z sanacją. RMP zyskał poparcie i wsparcie materialne od emigracyjnego SN. W 1977 roku RMP rozpoczął wydawanie „Bratniaka”. Na łamach „Bratniaka” pisywali Aleksander Hall, Marian Piłka (dziś polityk partii Marka Jurka), Jacek Bartyzel (dziś autorytet monarchistów), Arkadiusz Rybicki. Nakład pisma systematycznie wzrastał, z 200 do 6.000 egzemplarzy. RMP wydawał też kwartalnik literacki, pismo dla młodzieży, dysponował wydawnictwem „Młoda Polska”. Kontynuacją „Bratniaka” była „Polityka Polska”.
Bojkotowanym przez wszystkich środowiskiem było środowisko Bolesława Tajkowskiego (autora Listu do Partii Kuronia i Modzelewskiego, w III RP kreowanego przez „gazetę wyborczą”). Środowisko to działało od lat 60, w 1965 rozbite, wznowiło działalność w latach 70 i 80 jako słowianofilski Polski Związek Wspólnoty Narodowej. Od sierpnia do października Tajkowski członek PZPR był internowany. Środowisko to od 1988 wydawało pismo „Narodowiec”.
Tomasza Kenara swój artykuł „Paleo- i neoendecy. drugoobiegowa działalność wydawnicza narodowego nurtu opozycji demokratycznej w latach 1976–1989” kończy przybliżeniem działalności narodowców inspirowanych (jego zdaniem) przez SB. W tym kontekście wymienia Bogusława Rybickiego i jego wydawnictwo „Bóg i Ojczyzna”. W latach 1982-1984 Rybicki wydał 200 tytułów w nakładach po kilkanaście tysięcy egzemplarzy głównie reprintów przedwojennych publikacji antyżydowskich [w III RP książki te wydawane przez Rybickiego w ramach wydawnictwa „Ojczyzna” sprzedawały się w ogromnych nakładach]. Innym uznanym przez publicystce Glaukopisu środowiskiem zinfiltrowanym przez SB było Gdańskie Środowisko Narodowe. Kłamstwem były więc insynuacje KOR że całe środowisko narodowców jest agenturą SB [dziwnym trafem w III RP środowisko KOR z lustracja walczyło].
RMP został też opisany w kolejnym artykule na łamach „Glaukopisu” („Personalizm narodowy. Jednostka i naród w refleksji politycznej Ruchu Młodej Polski. Kilka uwag porządkujących” Tomasza Sikorskiego).
W najnowszym numerze „Glaukopisu” czytelnicy znajdą Raport Korheera dotyczący liczby ofiar holocaustu. Richard Korheer był między innymi inspektorem ds statystyki przy Naczelnym Dowództwie SS. Według raportu z 1943 roku w Niemczech w 1933 roku mieszkało 561.000 żydów, w 1943 66.100. Z terenów zajętych przez Niemców do obozów trafiło 1.274.166 żydów, na wschód deportowano 1.449.692 żydów. Liczba 10 milionów żydów żyjących w Europie w 1933 zmniejszyła się do 5 milionów. 2.500.000 żydów wyemigrowało z Europy, 2.500.000 trafiło do obozów. Do marca 1943 roku Niemcy zabili 2.500.000 żydów. Raport Korheera zawiera dokładne (co do osoby) wyliczenia ilości żydów w Niemczech od końca XIX wieku. Zmiany ilości żydów w Niemczech, na ziemiach polskich, w poszczególnych krajach Europy i poszczególnych obozach.
Kolejnym dokumentem publikowanym na łamach „Glaukopisu” raport narodowców z okupowanej przez komunistów Polski z roku 1945 dla narodowców na emigracji. Zdaniem narodowców władze w Polsce komuniści przejęli tylko dzięki Armii Czerwonej, sowieci okazali się zdziczałymi bandytami dopuszczającymi się mordów i gwałtów. Narodowcy donosili że komuniści zyskiwali zwolenników z marginesu społecznego zapewniając im awans społeczny, niemieckich kolaborantów którym oferowali bezpieczeństwo. Kadry komunistów stanowili Rosjanie udający Polaków. By nie mieć opozycji komuniści eksterminowali polskich patriotów.
Innym ciekawym dokumentem publikowanym na łamach „Glaukopisu” jest opracowanie płk. Ryszarda Kuklińskiego o Wojciechu Jaruzelskim. Kukliński charakteryzował Jaruzelskiego jako: osobę pracowitą, żadną wiedzy i zdolną, nietowarzyską, pozbawioną spontaniczności, dobrze zorganizowaną, systematyczną, wykreowaną zapewnię przez sowietów. Jaruzelski przejmując władzę przeniósł do rządu autorytarny model zarządzania z wojska, ingerował we wszystko (nawet na najniższym szczeblu). Równocześnie unikał podejmowania trudnych ważnych decyzji. Chronił swój monopol na władzę otaczając się miernymi ale wiernymi osobami, oraz odbierając pozycje tym którzy byli od niego nie zależni. Generał żył w świecie fikcji która sam wytworzył, niszczył wszystkich którzy swoimi uwagami śmiali zakłócać jego fikcje. Otoczenie dyktatora uważało go za karierowicza. Jaruzelski nie promował ludzi którzy zyskiwali jego sympatie. Zawsze był ideowym komunistom wiernym aktualnej linii partii. Nigdy nie ukrywał przed towarzyszami swojej nienawiści do kościoła, prześladował katolików w LWP którzy praktykowali. Jaruzelski bezkrytycznie wierzył w sojusz Polski z ZSRR, zwalczał wszelką krytykę pod adresem sowietów, racjonalizował i usprawiedliwiał wszelkie działania ZSRR.
John Radziłowski w swoim artykule przybliżył czytelnikom „Glaukopisu” nagonkę na
profesora Mark Jan Chodakiewicz. Nagonka na Chodakiewicza była częścią wieloletniej antypolskiej nagonki na amerykańskich uniwersytetach. Główny nurt amerykańskich wykładowców akademickich głosi że Polacy: to naziści którzy kolaborowali z nazistami i odpowiadają za holocaust.
Najnowszy numer „Glaukopisu” kończą recenzje książek. To niezwykle interesujące czasopismo można zakupić w księgarni internetowej Najwyższego Czasu, u wydawcy pisząc na adres wojciech_muszynski@go2.pl i w sieci Empik.
Jan Bodakowski
okładka
Odsłon: 222 Komentarzy: 1
Wednesday,15 December 2010,20:59
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 15 December 2010, 20:59
Jan Bodakowski
Powieść o Stanie Wojennym
Powieść Macieja Świrskiego „Tytuł zastępczy” była dla mnie miłym zaskoczeniem. Nieznany mi autor, książka wydana parę lat temu, możliwość zakupu przez internet na stronie autora (szczurbiurowy.com), zapowiadały ciężką i nudną grafomanie. Jednak w trakcie zajmującej lektury uświadomiłem sobie że powieść jest sprawnie napisana, ciekawa, zabawna i ma niewątpliwy walor edukacyjny. Prócz zajmującej historii czytelnik ma doskonałą opis czarnego rynku doby Jaruzela.
W powieści poznajemy historię pana Zenka. Pan Zenek przed wprowadzeniem Stanu Wojennego zajmował się czarnorynkowym handlem mięsem, potem produkcją i dystrybucją bimbru, z czasem podrabianiem metek do ubrań, skupowaniem pozłacanych zegarków i odzyskiwaniem z nich złota (złoto przemycał do RFN), handlem pierwszymi komputerami osobistymi i kasetami z grami. Bohater powieści potrafił w niesprzyjających okolicznościach schyłku komunistycznej dyktatury dostrzec możliwość nielegalnego zarobku. Szeroka działalność pana Zenka doprowadziła go do zatrudniania ponad stu osób w całej Polsce.
W 1989 roku interesy Pana Zenka się straciły racje bytu (interesy z metkami przejęli chłopcy z bezpieki tworzący mafie). Stało się tak pomimo przejściowego okresu który autor z sentymentem wspomina jako „słodkie czasy! Jeszcze nie było VATu, podatek dochodowy dopiero raczkował, wszystko było przed nami, ten faszyzm biurokratyczny też”.
Autor w swoje powieści celnie opisuje absurdalne realia gospodarki niedoboru w PRL i dystrybucji na czarnym rynku, rzeczywistość Stanu Wojennego, terroru Milicji Obywatelskiej i ZOMO. Jego opisy są wyjątkowo plastyczne i przydatne (dokładnie opisany jest proces pędzenia bimbru). Powieść jest wręcz dokumentem epoki.
Jan Bodakowski
okładka

Odsłon: 237 Komentarzy: 0
Tuesday,14 December 2010,18:24
Kategoria: Wiadomości Tuesday, 14 December 2010, 18:24
Jan Bodakowski Fotorelacja 13 grudnia 2010 WarszawaJak co roku Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska zorganizowała grupę rekonstrukcyjną odtwarzającą patrole milicyjne i wojskowe w stanie wojennym. W tym roku rekonstrukcja była była tylko na placu Zamkowym i była o wiele skromniejsza niż w latach ubiegłych (nie było wozów opancerzonych). Wieczorem miała odbyć się rekonstrukcja walk milicji z demonstrantami (nie relacjonuje jej – nie wychodzą mi robione nocą zdjęcia). 



Innym akcentem pamięci o Stanie Wojennym były wlepki antykomunistyczne autonomicznych nacjonalistów.
Można żałować że nie organizuje się 13 grudnia (lub w najbliższą sobotę) pochodu antykomunistycznego (integrującego wszystkie środowiska antykomunistyczne). Tradycyjna wigilia przed domem zbrodniarza Jaruzelskiego dostępna jest trudno dostępna. Jan Bodakowski
Odsłon: 237 Komentarzy: 2
Tuesday,12 October 2010,20:51
Kategoria: Wiadomości Tuesday, 12 October 2010, 20:51
Jan Bodakowski
Fronda prawie koniec 2010
Ostatni numer Frondy (pisma na którym wychowały się rzesze polskich prawicowców) rozpoczynają wstrząsające artykuły opisujące kulisy porno biznesu.
Pierwszy z nich opisuje prawdziwą historie aktorki porno znanej z roli w filmie „Głębokie Gardło” (film ten rozsławiła pseudonim kreta który doniósł na Nixona w aferze Watergate). Aktorka ta była zmuszona do odgrywania na scenie publicznej roli libertynki i apostołki rewolucji seksualnej. W rzeczywistości była ofiarą porno biznesu. W wyniku ubóstwa została prostytutką, niewolnicą którą zmuszano biciem i brutalnymi gwałtami do dalszej prostytucji i gry w porno filmach. Stręczyciel uzależnił ja od narkotyków i groził śmiercią by była wykonywała jego polecenia. Uwolniła się dopiero gdy stręczyciel stracił zainteresowanie jej wyniszczonym ciałem. Na wolności zaczęła zwalczać pornografie. Jej walka została przemilczana przez lewicowe media (również feministyczne), te same które kreowały ją na ikonę rewolucji seksualnej.
Drugi tekst uzmysławia czytelnikom jak rząd i popkultura demoralizują dzieci i młodzież. Autor tekstu przytacza liczne przykłady programów szkolnych szerzących patologie. Programy szkole propagują wśród dzieci wzajemną masturbacje, ukrywając przy tym przed dziećmi że zachowania takie powodują przenoszenie chorób drogą płciową, lub że są same w sobie szkodliwe dla zdrowia jak seks analny. Media bombardują dzieci nieustannymi seks aluzjami, scenami seksu i przemocy seksualnej. Bodźce te zaburzają zdrowe relacje dzieci z rodzicami (dzieci są przez media warunkowane do postrzegania naturalnych zachowań rodziców jako aktów przemocy seksualnej). Skutkiem medialnej demoralizacji jest epidemia chorób przenoszonych drogą płciową wśród dzieci i młodzieży. Propagując swobodę seksualną wśród dzieci i nastolatków media i rząd ukrywają że: błonka szyjki macicy nastolatki jest nie rozwinięta tak jak błona u dorosłej kobiety, w pełni rozwinięta błona skuteczniej chroni przed bakteriami i wirusami. Dodatkow seks propaganda powoduje u dzieci i młodzieży depresje, alkoholizm i narkomanie.
Kolejny tekst ukazuje szkodliwość rewolucji seksualnej. Rewolucja seksualna zdehumanizowała kobiety, zredukowała je do przedmiotu służącego do zaspokajania popędu seksualnego. Środki antykoncepcyjne zrujnowały zdrowie milionów kobiet (powodując: nadwagę, depresje, nadmierne owłosienie, szpetną cerę, nudności, migreny, opuchlizny, żylaki, plamy na skórze, cellulit, rozstępy). Szkodliwe dla kobiet były są też aborcje (powodujące: przedziurawienie szyjki macicy, pęknięcia macicy, infekcje bakteryjne, nowotwory szyjki macicy i jajników, częstsze występowanie raka piersi). Lateks z prezerwatyw (będąc bardziej szorstkim niż błona śluzowa) powoduje „mikrouszkodzenia sprzyjające nadżerkom, infekcjom i grzybicom”. Kobiety żyjące w związkach nieformalnych najczęściej porzucane są przez partnerów dla młodszych kobiet, w wyniku porzucenia borykają się z ubóstwem.
Rewolucja seksualna była jednym z objawów rewolucji kulturalnej ukoronowanej w roku 1968. Związkom między rewolucją 1968 a środowiskami po soborowymi poświęcony jest szósty tekst w najnowszej Frondzie. Posoborowcy chwalili ekumenizm, dialog, wyzwolenie od dogmatów, dyscypliny i hierarchii. W swoim modernistycznym zapale gloryfikowali Che Guevarę, lewacki terroryzm, teologie wyzwolenia i marksizm. Entuzjastom reform posoborowych nie przeszkadzało to że rewolucja 1968 roku wyzwalała od moralności, dotychczasowej kultury, tradycyjnych instytucji i społeczeństwa. Nie wzbudzało protestów modernistów to że rewolucja 1968 była rewolucją: seksualną, ateistyczną, pro aborcyjną, pro homoseksualną, pro pornograficzną, pro pedofilską (czego przykładem jest Daniel Cohn-Bendit – przyjaciel Michnika), pro narkotyczną. Rewolucja 1968 jako swój oręż wykorzystywała muzykę, była przepełniona duchowością new age i hinduizmu, promowała komunizm i jego pochodne. Nowa rewolucja miała dokonać się przez wykorzystanie kultury do transformacji człowieka. Rewolucja 1968 nie była spontaniczna, sowieci planowali już w latach 20 XX wieku. Owocem rewolucji 1968 jest hedonistyczne i zdemoralizowane społeczeństwo konsumpcyjne.
Siódmy tekst publikowany we Frondzie propaguje neokatechumenat jako drogę powrotu do pierwotnego kościoła w zlaicyzowanym świecie. Ósmy tekst przybliża czytelnikom życiorys kardynała Newmana któremu wiedza o pierwotnym kościele ukazała prawowierność katolicyzmu i heretycką naturę anglikanizmu. Dziewiąty tekst dotyczy sekularyzacji w Unii Europejskiej. Dziesiąty roli Benedykta XVI i kościoła w sekularyzowanym świecie. Jedenasty historii Prus i zakonu krzyżackiego, jedenasty kontynuuje temat germańskiej antykatolickiej patologii w tekście o Kultu Kampf. Autor tego tekstu zwraca czytelnikom uwagę na protestanckie korzenie nazizmu (protestanci uznawali że posłuszeństwo państwu to posłuszeństwo Bogu), katolicką krytykę państwa totalitarnego. Dwunasty artykuł przybliża czytelnikom lewicową naturę Mein Kampf manifestu nazistów.
Posoborowy katolicyzm prezydenta Komorowskiego stał się tematem artykułu Tomasza Terlikowskiego. Terlikowski opisując prezydenta wskazuje jego katolickie cechy: związek z jedną żoną, pięcioro dzieci działających w Klubie Inteligencji Katolickiej, członkostwo w Przymierzu Rodzin, kilkuletnią pracę jako wykładowca w niższym seminarium duchownym franciszkanów. Takie godne pochwały życie osobiste nie przeszkadza Bronisławowi Komorowskiemu uważać się za katolika posoborowego i działać sprzecznie z katolicyzmem. Komorowski uważa katolicyzm za sprawę prywatną, uważa że katolik nie musi zgadzać się z nauczaniem kościoła, popiera in vitro, zabijanie nienarodzonych dzieci zgodnie z ustawą, niszczenie rodziny zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.
Najnowszy numer Frondy kończą dwa ciekawe wywiady. Jeden z posłem PO Jackiem Żelakiem (byłym członkiem KZM, Kolibra, AWS, LPR, PIS) który glosował przeciw in vitro i niszczeniu rodziny. Drugi z profesorem Mirosławem Biskupskim z USA autorem książki o antypolonizmie Hollywood podczas II wojny światowej. Książka „Wojna Hollywood z Polską 1939-1940” ukazuje negatywny wizerunek Polski kreowany przez amerykański przemysł filmowy (kina kreowały podczas II wś świadomość Amerykanów). Hollywood przedstawiał II RP jako kraj chłosty, pańszczyzny, feudalnych białopolaków, kawalerii bezsensownie walczącej z czołgami, szybkiej przegranej Polski w 1939 roku (spowodowanej głupotą i nieudolnością Wojska Polskiego). Amerykańscy filmowcy przedstawiali Polaków w filmach wojennych jako niemieckich szpiegów i oszustów, Polki jako kobiety obłąkane i kochanki nazistów, prowokatorów siejących niezgodę między aliantami. W amerykańskich filmach podczas II wś wychwalano słuszność paktu Ribbentrop Mołotow. Amerykańskie kino przemilczano istnienie: sowieckiej okupacji, armii polskiej na zachodzie, Armii Krajowej, Polaków w walkach o Monte Casino, Powstania Warszawskiego, Katynia. Kinematografia w USA przedstawiała polonie amerykańską jako: bufonów, malkontentów, osoby sprawiające kłopoty, głupków, osoby niekompetentne, wariatów, kretynów i chamów. Za to kreowano pozytywny wizerunek żydów i Rosjan. Było kilka przyczyn nienawiści amerykańskich filmowców do Polski i Polaków. Amerykańscy filmowcy nienawidzili Polaków bo sami byli żydami, filosemitami, komunistami, sympatykami ZSRR. Dziś wypominanie Amerykanom haniebnego zachowania Hollywood podczas II wś powoduje w Amerykanach wściekłość.
Jan Bodakowski
okładka

Odsłon: 226 Komentarzy: 2
Monday,12 July 2010,10:59
Kategoria: Wiadomości Monday, 12 July 2010, 10:59
Jan Bodakowski
Wolniewicz sam o sobie
Wydawnictwo 3S Media opublikowało wywiad rzekę przeprowadzony przez Tomasza Sommera (wydawce „Najwyższego Czasu”) z Bogusławem Wolniewiczem (wypromowanym przez Radio Maryja ateistycznym filozofem). Z Wypowiedzi Wolniewicza zawartych w "Wolniewicz. Zdanie własne" czytelnicy mają okazje poznać losy i poglądy filozofa.
Bogusław Wolniewicz urodził się w 1927 roku w Toruniu. W czasie II wojny światowej jego rodzinne miasto zostało włączone do Rzeszy (mieszkańcy miasta byli odcięci od wiadomości z Generalnego Gubernatorstwa i ze świata). Ojciec filozofa (sekretarz adwokata, radny miejski, działacz Stronnictwa Narodowego) został zamordowany przez Niemców w Konzentrationslager Sachsenhausen w 1940 roku. Sam Bogusław Wolniewicz w wieku 14 lat rozpoczął pracę jako pomocnik w biurze przedsiębiorstwa budowlanego. Fizycznie pracował dopiero pod koniec wojny. Podczas pracy uczył się w niemieckiej szkole zawodowej. Szybko nauczył się języka niemieckiego, pozwoliło mu to na bezpośrednie obserwowanie powszechnego entuzjazmu Niemców dla zbrodni narodowego socjalizmu. Matka filozofa jako jedna z niewielu osób odmówiła podpisania Volkslisty. Po zajęciu ziem polskich przez sowietów w 1945 Wolniewicz kontynuował edukacje w polskim liceum i na uniwersytecie (udało mu się być jeszcze uczniem przedwojennych nauczycieli). Po śmierci Stalina filozof porzucił uniwersytet by nie stać się trybikiem stalinizacji. W 1956 roku został wykładowcą logiki w Gdańskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej. W tym też roku, po roku oczekiwania, został członkiem PZPR. Do PZPR wstąpił by wesprzeć destalinizacje w PRL. W 1962 obronił doktorat. W 1963 Adam Schaff ściągnął go (razem z żoną) do Warszawy, załatwił mu mieszkanie z puli premiera Cyrankiewicza i posadę adiunkta w katedrze filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Schaff doceniał (zdaniem Wolniewicza) ludzi zdolnych i nie bojących się z nim polemizować. Wolniewicz w swym wywiadzie odrzucił zarzuty stawiane Schaffowi a dotyczące prześladowania Ajdukiewicza. W czasie pracy na Uniwersytecie Warszawskim dwa razy wyjeżdżał z wykładami do USA (1967 i 1972). Zdaniem Wolniewicza swoboda wypowiedzi w USA i PRL była taka sama. W Moskwie wykładał w 1970 roku (podczas wykładów przekonał się że Rosja stanowi odmienną cywilizacje od Europy czy Azji). W 1971 z powodu niechęci do Gierka został usunięty z egzekutywy organizacji partyjnej PZPR i zrezygnował z funkcji kierownika Zakładu Filozofii. Zdaniem Wolniewicza „Gierek dał w Polsce zielone światło złodziejstwu i korupcji, a także powszechnemu życiu ponad stan – na co Gomułka nie pozwalał”. „Gierkowszczyzna – i stanowiąca jej przedłużenie Tuskowszczyzna to nowe czasy saskie”. „Za Gierka nastąpił wzrost urzędowego bezprawia i ponowna rozbudowa aparatu bezpieczeństwa, które Gomułka silnie zredukował i ograniczył”. „Gomułkę obalono przez dwa zamachy stanu, oba przebrane za spontaniczne protesty społeczne i znane dziś jako ''marzec'68'' i ''grudzień'70''. Marzec 68 zdaniem filozofa był dziełem rewizjonistów eks stalinistów często żydów nawróconych na zachodnie lewactwo. Grudzień 70 był dziełem partyzantów obierających marksizm w frazesy nacjonalistyczne. W 1982 roku 9 miesięcy po wystąpieniu z PZPR Bogusław Wolniewicz został profesorem. Tytuł profesora zwyczajnego otrzymał w 1990 roku od Jaruzelskiego. W 1989 Wolniewicz został kierownikiem Zakładu Filozofii Religii. W 1998 został usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego.
W swym wywiadzie Bogusław Wolniewicz podzielił się z czytelnikami swoimi antypatiami i sympatiami. Instytut Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego zdaniem Wolniewicza ma niski poziom, jest wylęgarnią lewactwa i skamienieliną po stalinizmie. W PRL pełnił rolę strażnika politycznej marksistowskiej poprawności w innych dziedzinach nauki, dziś też aspiruje do tej roli. Podobnie i inne nauki społeczne są wylęgarnią lewactwa. Zbigniew Herbert nie zyskał jego uznania, Wolniewicz pisze on Herbercie „nadęty pozer”, pseudo fachowiec od antyku, manipulant i plagiator (plagiatem jest „Barbarzyńca w ogrodzie”). Za najwybitniejszych polskich mężów stanu uznaje: Józefa Piłsudskiego, Stefana Wyszyńskiego i Władysława Gomułkę. Jana Pawła II postrzega jako światową postać, Stanisława Lema jako wybitnego myśliciela, Władimira Bukowskiego za podejrzaną postać, Lecha Wałęsę za żałosną figurę, prezydenta Komorowskiego za marionetkę Tuska (na polecenie Tuska jest całkowicie uległy UE) i lewaka który poparł niszczenie rodziny ustawą „przeciw przemocy w rodzinie”, profesora Ireneusza Krzemińskiego za żyda twierdzącego ze chrześcijaństwo było fundamentem holocaustu. Nie żywi sentymentu do arystokracji i korporacji akademickich. PRL cenił za polską państwowość i rewolucje socjalną (likwidacje bezrobocia).
Jak sam Bogusław Wolniewicz mówi: „Do dziś mam marksizm za składnik swojego poglądu na świat”. Marks zdaniem Wolniewicza nie nawoływał do przemocy tylko opisywał procesy społeczne. Sam komunizm filozof uważa za religię która nie obumarła ale mutuje. Wyrazem tej religii jest dziś lewactwo w którym „tkwi pociąg do totalitaryzmu, wszechobecnego aparatu państwowego”.
Ciekawe są opinie Wolniewicza o religii i etyce. Według niego w biblijnym judaizmie nie było idei życia wiecznego „wszystko kończyło się śmiercią. Tylko ród trwał dalej i to on jest tam przedmiotem religijnej nadziei”. „Idea duszy przezywającej śmierć ciała weszła do chrześcijaństwa nie ze Starego Testamentu, lecz od Greków, konkretnie z orfizmu przez platonizm”. Znany z Radia Maryja Bogusław Wolniewicz deklaruje się „rzymski katolik, choć niewiszący”. Wolniewicz katolicyzm uznaje za fundament cywilizacji zachodu, najpełniejszy wyraz chrześcijaństwa. Katolicyzmowi zagraża lewactwo chcące zniszczyć cywilizacje zachodu wraz z jej fundamentami. Zdaniem Wolniewicza kościół popełnił błąd potępiając eutanazje (której wprowadzenie jest nieuchronne bo eutanazja jest wyrazem postępu naukowo technicznego). Propagandę kościoła przeciw eutanazji Wolniewicz uznał za kłamliwą i obrzydliwą. Zdaniem filozofa eutanazja nie jest żadnym paramedycznym zabiegiem ale obrzędem religijnym który powinien zostać przez kościół uświęcony. Wolniewicz wierzy ze rewolucja homoseksualna nie odniesie sukcesu, uważa feminizm za sprzeczny z naturą (bo feminizm neguje odmienność kobiet i mężczyzn). Feministkę Marie Janion nazywa starą stalinówą. Uważa że feminizm to pogarda dla kobiecości i wyraz fascynacji męskością. Bogusław Wolniewicz jest za mordowaniem dzieci nienarodzonych (podejrzanych o to że są chore, mają chore mamy, ojca gwałciciela lub rodzica który ich spłodził mając poniżej 15 lat). Swoje poparcie dla mordowania nienarodzonych dzieci Wolniewicz deklaruje stwierdzając że „nasza ustawa z 1993 r., co do spędzania płodu jest najrozumniejszym kompromisem, jak w ogóle jest osiągalny”. Zdaniem Wolniewicza przeciwnicy aborcji dążą do wywołania wojny domowej w Polsce. Poparcie dla mordowania nienarodzonych dzieci nie przeszkadza Wolniewiczowi w deklarowaniu że płód jest istotą ludzką a „aborcja jest zabójstwem”, dla Wolniewicza takie zabójstwo jest czasami dopuszczalne. Wolniewicz zadeklarował również że rewolucja posoborowa w kościele była szkodliwa, docenił Benedykta XVI za przeciwstawienie się tej patologii. Z sprzeciwem filozofa spotkała się też transplantacja narządów. Z niechęcią Wolniewicza spotyka się islam. Filozof wzywa do walki z islamem (w tym i globalnie militarnej jak Bush) i budową meczetów w Polsce, do niewpuszczania islamskich imigrantów i Turcji do UE – bo islam dąży do zniszczenia cywilizacji zachodu. Tuska filozof oskarża o wspieranie islamizacji III RP. Za sojusznika islamu filozof uważa lewice. Wolniewicz postulował też walkę z islamskimi terrorystami.
Bogusław Wolniewicz jest aktywnym recenzentem sceny politycznej III RP. Zdaniem Wolniewicza „Gazeta Wyborcza” i Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita prześladują ludzi mówiących prawdę. Lewica tresuje ludzi by bezmyślnie odczuwali emocje zgodne z wolą lewicy, i prześladuje ludzi odczuwających emocje niezgodne z wolą lewicy. Kodeks Karny zmieniono pod dyktando lewicy tak by ludzie bali się myśleć niezgodnie z wolą lewicy oraz werbalizować swoje myśli. Lewica wytresowała społeczeństwo tak by użycie słów kluczy (nacjonalizm, antysemityzm, faszyzm, nazizm, rasizm, ksenofobia, dyskryminacja i mowa nienawiści) wywoływało cywilną śmierć człowieka nimi obrzuconego (przy braku refleksji społecznej). Według filozofa od 10 lat nachalnie forsuje się w III RP kulturę żydowską i żydowski punkt widzenia, to forsowanie jest nie doniesienia. Polityka forsowania przejawia się w promowaniu antypolskich książek Grossa i budowie Muzeum Historii Żydów Polskich które nie jest żadnym muzeum tylko ośrodkiem antypolskiej propagandy. Za budowę tego ośrodka antypolskiej propagandy polski podatnik zapłaci (między innymi z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego) 200.000.000 złotych. Polacy na tą agresje żydów zgadzają się bezmyślnie. Nachalnym przejawem kultury żydowskiej dla Wolniewicza było oficjalne zapalenie przez Lecha Kaczyńskiego świec chanukowych. Lecha Kaczyńskiego do tych działań pchnęła pracownica jego kancelarii Ewa Junczyk-Ziomecka. Ewa Junczyk-Ziomecka w imieniu Lecha Kaczyńskiego radośnie witała powstanie loży B'nai B'rith (ta żydowska loża masońska domaga się od władz USA przejęcia mienia w Polsce przez żydów i zlikwidowania Radia Maryja). W administracji Tuska z niechęcią Wolniewicza spotkała się Katarzyna Hall. Zdaniem Wolniewicza „Katarzyna Hall to typowa lewaczka” która chce zniszczyć rodzinę. Sympatie Wolniewicza zyskało „Radio Maryja” będące najważniejszym niezależnym medium w Polsce, słuchacze toruńskiej rozgłośni (których filozof nazwą awangardą „narodu w jego walce o zachowanie własnej duszy” i „armią kościoła”) i PIS. Zdaniem filozofa liberałowie zakłócili pielgrzymkę Radia Maryja do Częstochowy podczas gdy nawet w PRL komuniści tego nie robili (tak nie atakowali kościoła jak liberałowie w III RP). Wolniewicz twierdzi że „dotąd jedynie dwa rządy III Rzeczpospolitej – Jana Olszewskiego i Jarosława Kaczyńskiego” były suwerenne wobec zagranicy. „W całym powojennym 65 leciu mieliśmy w Polsce trzy rządy, które stały na własnych nogach, nie były z obcego nadania: rząd Władysława Gomułki, rząd Jana Olszewskiego i rząd Jarosława Kaczyńskiego”. Zdaniem Wolniewicza Jarosław Kaczyński wstrzymał „chaotyczną rabunkową wyprzedaż majątku narodowego obcokrajowcom, przekształcanie Polski w nowy rodzaj kolonii, a jej mieszkańców w białych murzynów”. „Podjął na serio walkę z korupcją” i próbował „przywrócić autorytet nauczycieli i dyscyplinę ucznia”. „Rząd Jarosław Kaczyńskiego był rządem polskim, rząd Donalda Tuska był rządem unijnym, ekspozyturą Unii”. „Kaczyński był polskim prezydentem, Komorowski będzie namiestnikiem Unii”. W sprawie Smoleńska filozof nie wierzy w zamach, wini naciski na pilota, twierdzi że „sprawę od początku sztucznie mącono i rozdmuchiwano, nie jest mi tylko jasne po co”. Filozof oskarżył rząd Tuska o sprowokowanie afery o krzyż w celu pokazania UE że PO walczy z polskim ciemnogrodem. Kościół zdaniem Wolniewicza popełnił błąd nie wspierając obrońców krzyża walczących o zachowanie naszej cywilizacji.
Zdaniem Wolniewicza „do Unii Europejskiej trzeba było wejść, na dobre i na złe”, a integracja z UE uniemożliwiła całkowitą kolonizacje Polski. Jak sam deklaruje filozof „byłem i jestem zwolennikiem naszej obecności w UE” choć UE przejęła lewica która UE zniszczy. Podobnie jak wobec sceny politycznej w Polsce tak i wobec światowej sceny politycznej Wolniewicz nie został obojętny. Zdaniem filozofa należy za wszelką cenę bronić niezależności Izraela. Wolniewicz mówi że „Państwo Izrael jest częścią Cywilizacji Zachodu, jak najbardziej na wschód wysuniętym przyczółkiem. Tego przyczółka będziemy bronić na śmierć i życie”. „Dziwię się, że Michalkiewicz tego nie rozumie”. Jednak nie dla wszystkich żydów filozof jest tak łaskawy. Zdaniem Wolniewicza żydzi w USA nie działają w interesie żydów wspierając: lewactwo, „pajaca w Białym Domu” i neokonserwatystów „zmutowanych lewaków, którzy ze (…) narzucania światu komunizmu przedstawili się na (…) narzucanie mu polit-poprawnej demokracji”. Zdaniem Wolniewicza USA okazuje pogardę Polakom i zlekceważyły sympatie Polski dla USA dlatego „na Ameryce trzeba postawić krzyżyk i liczyć dotąd już tylko na siebie”.
Niezwykle trafną opinią Wolniewicza była jego opinia o tym że w polityce nie wolno poddać się ze zmęczenia, bo kto się wycofuje ten przegrywa, „wygrywa ten kto przetrwa przeciwnika”. Obowiązkiem chrześcijanina jest walka ze złem (z lewicą).
Jan Bodakowski



Odsłon: 443 Komentarzy: 4
Saturday, 03 November 2012
Wednesday, 04 January 2012
Monday, 21 May 2012
Wednesday, 14 March 2012
Sunday, 25 March 2012
