Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Why me, Lord?

Kategoria: Modlitwa Saturday, 26 November 2011, 14:47

Czemu ja, Panie, co takiego uczyniłem,
że zasłużyłem na choćby jedną z przyjemności,
jakich doznałem w życiu.
Powiedz mi, Panie, co kiedykolwiek zrobiłem,
co było warte kochania Cię,
lub życzliwości mi okazanej.



Panie pomóż mi, Jezu, zmarnowałem życie,
więc pomóż mi Jezu. Wiem, czym jestem.
Teraz, gdy wiem, że Cię potrzebuję pomóż mi, Jezu.
Moja dusza jest w Twoich rękach.

 

 

Powiedz mi Panie, gdy myślisz,
że mógłbym Ci jakoś odpłacić
za to wszystko, co wziąłem od Ciebie.
Może Panie mógłbym pokazać komuś innemu
przez co przeszedłem
w mojej drodze z powrotem do Ciebie.



Panie pomóż mi, Jezu, zmarnowałem życie,
więc pomóż mi Jezu. Wiem, czym jestem.
Teraz, gdy wiem, że Cię potrzebuję pomóż mi, Jezu.
Moja dusza jest w Twoich rękach.


http://youtu.be/mtQOY-0sViQ

Why me Lord, what have I ever done
To deserve even one
Of the pleasures I've known
Tell me Lord, what did I ever do
That was worth loving You
Or the kindness You've shown



Lord help me Jesus, I've wasted it so
Help me Jesus I know what I am
Now that I know that I've needed You so
Help me Jesus, my soul's in your hand



Tell me Lord, if you think there's a way
I can try to repay
All I've taken from you
Maybe Lord, I can show someone else
What I've been through myself
On my way back to you



Lord help me Jesus, I've wasted it so
Help me Jesus I know what I am
Now that I know that I've needed You so
Help me Jesus, my soul's in Your hand

Odsłon: 266 Komentarzy: 3


On jest Bogiem żyjącym i trwa na wieki.

Kategoria: Kościół Thursday, 24 November 2011, 17:05

Pisałem kilka dni temu o Święcie Dziękczynienia, cytując czytania, jakie w USA mamy w tym dniu na Mszy Świętej. Ale w Kościele Powszechnym dzisiaj jest zwykły dzień i są zupełnie inne czytania. Ze Starego Testamentu "przerabiamy" teraz Księgę Daniela i dzisiejszy fragment mówi o kolejnym, niezwykłym wydarzeniu z życia tego proroka.

 

Jak zapewne pamiętacie, Daniel, arystokrata żydowski, został uprowadzony do niewoli w Babilonii. Tam miał być przyuczony do służby na dworze króla Nabuchodonozora. Dwukrotnie wytłumaczył znaczenie snów królowi. Oskarżony o to, że nie chce oddawać czci złotemu posągowi, został wrzucony w ogień wraz ze swymi towarzyszami, ale Bóg uchronił ich od niechybnej śmierci.  Dzięki temu sam król przekonał się, że Bóg Daniela jest Bogiem Prawdziwym:

 

Dlatego wydaję rozkaz, by bez względu na przynależność narodową, rodową czy język, każdy, kto by wypowiedział bluźnierstwo przeciw Bogu Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, został rozerwany w kawałki, a dom jego żeby stał się rumowiskiem. Bo nie ma innego Boga, który by mógł zapewnić ratunek, jak Ten.  Król Nabuchodonozor do wszystkich narodów, pokoleń, języków, mieszkających po całej ziemi: Obyście zaznali wielkiego pokoju! Spodobało mi się oznajmić znaki i cuda, jakie Najwyższy Bóg dla mnie uczynił. Jak wielkie są Jego znaki, jak potężne Jego cuda! Jego królestwo jest wiecznym królestwem, a panowanie Jego przez wszystkie pokolenia.  (Dn 3,96, 98-100)

 

Całkiem nieźle, jak na zachowanie tego, który nas zniewolił. Może to jakaś wskazówka dla nas, malej wiary, jak należy ewangelizować Europę?

 

Następca Nabuchodonozora, Baltazar, zobaczył tajemnicze słowa napisane na ścianie, które wyjaśnił mu Daniel. Sprawdziły się one tej samej nocy, gdy Babilon uległ Medom i Persom i królem został Dariusz:

 

Dariusz zaś, Med, liczący sześćdziesiąt dwa lata, otrzymał królestwo. Spodobało się ustanowić Dariuszowi nad państwem stu dwudziestu satrapów, którzy mieli przebywać w całym królestwie, nad nimi zaś trzech zwierzchników - jednym z nich był Daniel - którym satrapowie składali sprawozdania, by nie obciążać króla. Daniel zaś przewyższał zwierzchników i satrapów, posiadał bowiem niezwykłego ducha. Król zamierzał ustanowić go nad całym królestwem. (Dn 6, 1-4)

 

To oczywiście wzbudziło zazdrość innych i uknuli pewien plan. Namówili króla, by wydał dekret, że każdy, kto w najbliższych 30 dniach będzie się modlił do innych bogów niż on sam, będzie wrzucony do jaskini lwów. Król dekret wydał, a wtedy oskarżono Daniela o złamanie tego prawa. Daniel oczywiście konsekwentnie modlił się jedynie do Boga Prawdziwego, Boga Jahwe.

 

Król się bardzo zmartwił, ale prawo musiał wypełnić. Jednak uwierzył on, że ten Bóg Daniela ciągle go może uratować. I tu dochodzimy do dzisiejszych czytań:

 

Mężowie podbiegli gromadnie i znaleźli Daniela modlącego się i wzywającego Boga. Udali się więc i powiedzieli do króla w sprawie zakazu królewskiego: Czy nie kazałeś, królu, ogłosić dekretu, że ktokolwiek prosiłby w ciągu trzydziestu dni o coś jakiegokolwiek boga lub człowieka poza tobą, ma być wrzucony do jaskini lwów? W odpowiedzi król rzekł: Sprawę rozstrzygnięto według nienaruszalnego prawa Medów i Persów. Na to odpowiedzieli zwracając się do króla: Daniel, ten mąż spośród uprowadzonych z Judy, nie liczy się z tobą, królu, ani z zakazem wydanym przez ciebie. Trzy razy dziennie odmawia swoje modlitwy. Gdy król usłyszał te słowa, ogarnął go smutek, postanowił uratować Daniela i aż do zachodu słońca usiłował znaleźć sposób, by go ocalić. Lecz ludzie ci pospieszyli gromadnie do króla, mówiąc: Wiedz, królu, że zgodnie z prawem Medów i Persów żaden zakaz ani dekret wydany przez króla nie może być odwołany. Wtedy król wydał rozkaz, by sprowadzono Daniela i wrzucono do jaskini lwów. Król zwrócił się do Daniela i rzekł: Twój Bóg, któremu tak wytrwale służysz, uratuje cię. Przyniesiono kamień i zatoczono na otwór jaskini lwów. Król zapieczętował go swoją pieczęcią i pieczęcią swych możnowładców, aby nic nie uległo zmianie w sprawie Daniela. Następnie król odszedł do swego pałacu i pościł przez noc, nie kazał wprowadzać do siebie nałożnic, a sen odszedł od niego. Król wstał o świcie i udał się spiesznie do jaskini lwów. Gdy był blisko jaskini, wołał do Daniela głosem pełnym bólu: Danielu, sługo żyjącego Boga, czy Bóg, któremu służysz tak wytrwale, mógł cię wybawić od lwów? Wtedy Daniel odpowiedział królowi: Królu, żyj wiecznie! Mój Bóg posłał swego anioła i on zamknął paszczę lwom; nie wyrządziły mi one krzywdy, ponieważ On uznał mnie za niewinnego; a także wobec ciebie nie uczyniłem nic złego. Uradował się z tego król i rozkazał wydobyć Daniela z jaskini lwów; nie znaleziono na nim żadnej rany, bo zaufał swemu Bogu. (Dn 6, 12-24)

 

Ja chciałbym zwrócić uwagę na ten fragment:  "Następnie król odszedł do swego pałacu i pościł przez noc, nie kazał wprowadzać do siebie nałożnic, a sen odszedł od niego."  Zbliża się Adwent, okres, który historycznie był okresem obchodzonym bardzo podobnie do czasu Wielkiego Postu. Dziś pozostał nam jedynie kolor szat liturgicznych, a atmosferę Adwentu nakręcają nam sklepy i reklamy telewizyjne, puszczając w kółko amerykańskie świąteczne melodie. Jakby okres Bożego Narodzenia zaczynał się teraz. Jedynie Kościoły Wschodnie nie zatraciły tego postnego znaczenia okresu Adwentu. I warto by pamiętać o tym, że teraz jest czas czekania. A król Dariusz pokazuje nam, jak wiele można wybłagać u Boga modlitwą i postem.

 

Przypominamy sobie, że Lud Wybrany cztery tysiące lat czekał na przyjście Mesjasza, co symbolizują cztery tygodnie Adwentu i przypominamy sobie, że i my teraz czekamy na powtórne przyjście Pana Jezusa, w chwale i mocy. Na przyjście Króla Wszechświata i Sprawiedliwego Sędziego. Na świętowanie przyjdzie czas, mamy na to 40 dni, od Bożego Narodzenia do Ofiarowania Pańskiego. Teraz jest czas postu.

 

A ci, którzy spiskowali, ponieśli zasłużoną karę. Król nakazał ich wrzucić do jaskini lwów, które wcale nie były łagodnymi kociakami. Połamały im kości, zanim dolecieli na dno jaskini. Dariusz nakazał także w swym królestwie czcić Boga Daniela"

 

Na rozkaz króla przyprowadzono mężów, którzy oskarżyli Daniela, i wrzucono do jaskini lwów ich samych, ich dzieci i żony. Nim jeszcze wpadli na dno jaskini, pochwyciły ich lwy i zmiażdżyły ich kości. Król Dariusz napisał do wszystkich narodów, ludów i języków, zamieszkałych po całej ziemi: Wasz pokój niech będzie wielki! Wydaję niniejszym dekret, by na całym obszarze mojego królestwa odczuwano lęk i drżenie przed Bogiem Daniela. Bo On jest Bogiem żyjącym i trwa na wieki. On ratuje i uwalnia, dokonuje znaków i cudów na niebie i na ziemi. On uratował Daniela z mocy lwów. (Dn 6, 25-28)

 

Gdy sobie przypominam, jak nasz Papież, błogosławiony Jan Paweł Wielki, powtarzał, że Polska jest częścią Europy i że powinna do niej należeć, nie mogę się pozbyć wrażenia, że musiał on myśleć o nas jak o takich "Danielach w Babilonie".  My powinniśmy stać się świadkami Ewangelii. My możemy odmienić Europę. Skoro Daniel mógł odmienić serce Nabuchodonozora i Dariusza, to dlaczego nie my? Chyba tylko dlatego, że my nie mamy takich serc jak Daniel. Dlatego, że nasza wiara jest słaba. dlatego, że zarzuciliśmy odwieczne praktyki postów, dlatego, że nawet z modlitwą mamy problemy. Brakuje nam na nią czasu, gdy tymczasem powinno to być dla nas najważniejsze.

 

Zbliża się okres Adwentu, przemyślmy to sobie wszystko. Zachęcam jednak, także siebie, by przemyśleć to w stosunku do własnej osoby.  Bo my jesteśmy doskonali w poprawianiu innych. Mamy sto pomysłów na to, jak zmienić naszych współmałżonków, naszego biskupa, polityków, dziennikarzy, rodaków, przyjaciół i wrogów. Myślę, że nadszedł czas, by przemyśleć, jak zmienić samego siebie.

Odsłon: 584 Komentarzy: 13


Bogu mojemu dziękuję wciąż za was

Kategoria: Kościół Sunday, 20 November 2011, 02:24

Czy wszystko, co przychodzi z Ameryki jest złe? Wiele ostatnio się mówiło o Halloween i to najczęściej negatywnie. Tymczasem mamy tu także jedno bardzo pozytywne święto, zupełnie świeckie, które zostało uchwalone przez kongres USA, ale jest już zaadaptowane przez Kościół Katolicki i ma swoje własne czytania. Na dodatek doskonale wpisuje się liturgiczny kalendarz. I choć nie jest ono zbyt popularne w Polsce, to  może warto, by to święto jednak jakoś szerzej rozpropagować?

 

Kończy się rok liturgiczny. Ostatnia niedziela roku to Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, wypadająca zawsze w niedzielę między 19, a 26 listopada. Święto Dziękczynienia zawsze obchodzimy w czwartek między 22, a 28 listopada, zatem Święto Dziękczynienia jest albo tuż przed, albo zaraz po tej Uroczystości. Jest to zatem doskonała okazja, by kończąc ten rok podziękować Mu, Królowi Wszechświata, za wszystkie łaski, które otrzymaliśmy od Niego.

 

Skąd jednak się to święto wzięło? Pewien Indianin imieniem Squanto został porwany na początku XVII wieku przez Anglików i sprzedany w niewolę. W Anglii nauczył się języka i po latach powrócił do Ameryki jako tłumacz i przewodnik w jednej z handlowych wypraw Anglików do Nowej Ziemi. Uzyskawszy podczas niej wolność osiadł u wybrzeży Nowej Anglii w swej rodzinnej wiosce. Gdy ponownie zobaczył nadpływający okręt, witał bez strachu przybyłych Anglików. Niestety tylko po to, żeby ponownie stać się ich niewolnikiem. Wykupiony w Hiszpanii przez zakonników powrócił drugi raz do Ameryki, już jako chrześcijanin. Do „Boga białego człowieka” przekonało go działanie właśnie tych zakonników, przywracających wolność i godność niewolnikom przywożonym z zamorskich krajów.

 

Squanto po powrocie do ojczyzny nie zastał jednak już swych krewnych. Wszyscy mieszkańcy wioski zmarli na skutek jakiejś epidemii. Niedaleko jej jednak była pierwsza osada pielgrzymów europejskich, purytan, przybyłych na statku „Mayflower”, którzy schronili się w Nowym Świecie przed religijnymi prześladowaniami ze strony kościoła anglikańskiego. Squanto zamieszkał pośród nich, ucząc ich uprawy kukurydzy i ziemniaków, polowania i przetrwania mroźnych zim północno-wschodniego wybrzeża. Zmarł on wśród nich w listopadzie 1622. roku, prosząc o modlitwę, aby „znaleźć się u Boga białego człowieka w niebie”.

 

Święto dziękczynienia było obchodzone lokalnie „od zawsze”, a gdy powstało niezależne państwo amerykańskie już w pierwszym roku jego istnienia Jerzy Waszyngton, pierwszy prezydent i jeden z ojców Stanów Zjednoczonych, napisał taką proklamację:

 

"[…]Kongres postanowił wyznaczyć dzień 29. Czerwca jako Święto Dziękczynienia i wysławiania Boga za dobro i łaskę, wiele szczególnych przypadków miłosierdzia doświadczanego przez wielu z nas, abyśmy pilnie oddali Mu dzięki, a On wziął nas za swój naród wysławiający Go i oddający Mu cześć. Kongres rekomenduje więc poszczególnym ministrom, starszym i wszystkim ludziom mu podlegającym: Uroczyście i poważnie błagajmy, przekonani przez Boże miłosierdzie, byśmy wszyscy, cały naród, ofiarowali Bogu w podzięce nasze ciała i dusze w ofierze, przez Jezusa Chrystusa”.

 

Prezydent Lincoln ustanowił w drugiej połowie XIX. wieku coroczne święto, którego aktualnie obowiązującą datę ustalił w 1941 roku prezydent Roosevelt. Motywacją jego była poprawa gospodarki państwa, nie jakieś religijne względy. Chodziło o ustanowienie okresu zakupów świątecznych. Do dziś piątek po Święcie Dziękczynienia jest dniem, w którym sklepy uzyskują największe obroty w roku i w handlu zaczyna się niezwykle ważny z ekonomicznego punktu widzenia okres przedświątecznych zakupów.

 

Zostawmy jednak zakupy ekonomistom i specom od marketingu i wróćmy do teologicznego aspektu tego święta. Pamiętajmy, że samo słowo „dziękczynienie” po grecku to nic innego, tylko „eucharystia”. Nazywanie ofiary Mszy Świętej „Eucharystią” wzięło się właśnie z tego, że zawsze, gdy  Jezus sprawował ofiarę „łamania chleba”, składał najpierw dziękczynienie. Widzimy to między innymi w tym fragmencie Pisma:

 

Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże. Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę! (Łk 22:17-19)

 

Tak się przyzwyczailiśmy do tej ofiary, że nawet się nie zastanawiamy nad nią. Pomyślmy jednak przez moment. Bóg, ten Nieogarnięty, po trzykroć Święty, Nieskończony Bóg stal się jednym z nas, zwykłym stworzeniem, nie po to, żeby nami rządzić, nie po to, żeby opływać w bogactwa, ale po to, żeby obdarty ze wszystkiego umrzeć śmiercią niewolnika za nie swoje winy. Pojawił się wśród nas, aby zapłacić nie swój dług, abyśmy my mogli żyć z Nim w wieczności. Co za wspaniały dar, co za wspaniały Bóg. Nic dziwnego, że nazywamy ofiarę Mszy Świętej Eucharystią.

 

Tak więc dzięki Indianinowi imieniem Squanto, hiszpańskim zakonnikom wykupującym wolność niewolnikom przywożonym przez Anglików z Nowego Świata i prezydentom Waszyngtonowi, Lincolnowi i Rooseveltowi, mamy teraz wspaniale święto, klamrę łączącą stary i nowy rok liturgiczny, dzień dziękczynienia Bogu za wszystkie błogosławieństwa i dary, które od niego bez przerwy i w obfitości otrzymujemy. Szczególnie za dar Jego Syna. Nie nazywajmy więc tego dnia „Świętem Indyka”. Indykowi nie zawdzięczamy nic. Wszystkie podziękowania należą się Bogu.

 

Czytania w amerykańskim Kościele w dniu Święta Dziękczynienia:

 

 A teraz błogosławcie Boga całego stworzenia, który wszędzie czyni wielkie rzeczy, który od łona matczynego wywyższa dni nasze, który z nami postępuje według swego miłosierdzia. Niech nam da radość serca, niech nastanie za dni naszych pokój w Izraelu - po wieczne czasy, aby miłosierdzie Jego trwało wiernie z nami i by nas wybawił za dni naszych. (Syr 50, 22-24)

 

Każdego dnia będę Cię błogosławił i na wieki wysławiał Twe imię.

Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały, a wielkość Jego niezgłębiona.

Pokolenie pokoleniu głosi Twoje dzieła i zwiastuje Twoje potężne czyny.

Głoszą wspaniałą chwałę Twego majestatu i rozpowiadają Twe cuda.

I mówią o potędze Twoich dzieł straszliwych, i opowiadają Twą wielkość.

Przekazują pamięć o Twej wielkiej dobroci i radują się Twą sprawiedliwością.

Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.

Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła.

Niechaj Cię wielbią, Panie, wszystkie dzieła Twoje i święci Twoi niech Cię błogosławią!

Niech mówią o chwale Twojego królestwa i niech głoszą Twoją potęgę.  (Ps 145 2-11)


Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa! Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym. (1 Kor 1, 3-9)



Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła. (Łk 17, 11-19)

Odsłon: 392 Komentarzy: 11


Zaprzedali się im, aby robić to, co złe.

Kategoria: Polityka Monday, 14 November 2011, 16:51

Historia kołem się toczy, choć nigdy się nie powtarza. Tragedia zamienia się w farsę i to jest też tragedia. Prawdziwa tragedia dzisiejszych czasów. 

 

Mówiąc o dzisiejszych czasach, poniżej cytat z dzisiejszych czytań w Kościele Katolickim:

 


Wyszedł korzeń wszelkiego grzechu - Antioch Epifanes, syn króla Antiocha. Przebywał on w Rzymie jako zakładnik, zaczął panować w sto trzydziestym siódmym roku panowania greckiego. W tym to czasie wystąpili spośród Izraela synowie wiarołomni, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: Pójdźmy zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wokoło nas. Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu, kiedyśmy się od nich oddalili. Słowa te w ich mniemaniu uchodziły za dobre. Niektórzy zaś spomiędzy ludu zapalili się do tej sprawy i udali się do króla, a on dał im władzę, żeby wprowadzili pogańskie obyczaje. W Jerozolimie więc wybudowali gimnazjum według pogańskich zwyczajów. Pozbyli się też znaku obrzezania i odpadli od świętego przymierza. Sprzęgli się też z poganami i zaprzedali się im, aby robić to, co złe. Król wydał dekret dla całego państwa: Wszyscy mają być jednym narodem i niech każdy zarzuci swoje obyczaje. Wszystkie narody przyjęły ten rozkaz królewski, a nawet wielu Izraelitom spodobał się ten kult przez niego nakazany. Składali więc ofiary bożkom i znieważali szabat. W dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku na ołtarzu całopalenia wybudowano "ohydę spustoszenia", a w okolicznych miastach judzkich pobudowano także ołtarze - ofiary kadzielne składano nawet przed drzwiami domów i na ulicach. Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono ogniem. Wyrok królewski pozbawiał życia tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa. Wielu jednak spomiędzy Izraelitów postanowiło sobie i mocno trzymało się swego postanowienia, że nie będą jeść nieczystych pokarmów. Woleli raczej umrzeć, aniżeli skalać się pokarmem i zbezcześcić święte przymierze. Oddali też swoje życie. Wielki gniew Boży strasznie zaciążył nad Izraelem. (1 Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64)

 

Co tu można dodać? Chyba tylko to, że wtedy było "wielu" takich, co "postanowiło sobie i mocno trzymało się swego postanowienia, że nie będą jeść nieczystych pokarmów. Woleli raczej umrzeć, aniżeli skalać się pokarmem i zbezcześcić święte przymierze. Oddali też swoje życie".  A dzisiaj? A dzisiaj co jest, każdy widzi.

Odsłon: 763 Komentarzy: 21


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.