Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Jeśli cię kto uderzy w policzek...

Kategoria: Kościół Friday, 21 October 2011, 16:00

Zostałem wywołany do tablicy prośbą Rudzi. Jej prośba jest powtórzeniem podobnego pytania wyrażonego swego czasu przez Roberta Pucka: „Nastawić policzek czy uderzyć?”. Zacząłem wtedy pisać odpowiedź, ale pozostała ona w fazie projektu. Teraz widzę potrzebę dokończenia tego tekstu. Zacznę od Ewangelii według św. Mateusza 5:38-42:


„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie."

 

Najpierw trzy  uwagi ogólne:


1. Pierwszą powtarzam za św. Augustynem: Prawo „Oko za oko i ząb za ząb” zostało wprowadzone w celu stłumienia płomieni wzajemnej nienawiści, ponieważ jak stwierdza Święty: Który ze znieważonych będzie zadowolony z oddania takiej samej zniewagi obrażającemu? Zatem to prawo zostało wprowadzone w celu postawienia granic odwetu, co oznacza że nie może być traktowane jako prawo, które go nakazuje. Tak też komentuje David Stern („Jewish New Testament Commentary”) w notce do tego fragmentu Ewangelii mówiąc, że prawo odwetu zostało dano dla obrony niewinnych i dla ograniczenia odpłaty w przypadku przewinień.



2. Słowa Pana Jezusa nie oznaczają tolerancji zła pojawiającego się we wspólnotach, jak i też nie odnoszą się do rozwiązywania konfliktów między społecznościami czy międzynarodowych, ponieważ Ewangelia odnosi się do jednostek, a te konkretne słowa Pana są poleceniem rezygnacji z prywatnego odwetu.



3. Słów Pana Jezusa nie można rozumieć jako zakazu obrony własnej w sytuacji ataku czy próby przemocy fizycznej, ponieważ On nie mówi o sytuacji, w której mamy do czynienia z przemocą, ale o sytuacji, w której doznajemy zniewagi.

Po tych uwagach ogólnych przejdźmy do rozważań bardziej szczegółowych. W biblijnym cytacie podkreśliłem werset 39 mówiący o nastawianiu policzka. Czytając różne komentarze biblijne dowiedziałem się ciekawych rzeczy, których wcześniej nie byłem świadomy. Według komentarzy uderzenie otwartą ręką było traktowane jako zniewaga zadana godności osobistej uderzonej osoby. Nie chodziło tu o zamach na życie ani nawet o akt przemocy, przed którym należało się bronić, ale o obrazę. Echo tego słyszymy w słowie „policzek”, którego jednym ze znaczeń jest „zniewaga”.



Co oznacza „nastawienie drugiego policzka”? Jest naturalną ludzką reakcją, że zranieni unikamy dalszych zranień. Nie chodzi tu tylko o zranienia fizyczne, ale także o urażenie naszej dumy. Jeśli ktoś zrani nas, w sensie, że zrani nasze poczucie godności, obrazi nasze uczucia religijne, jest czymś naturalnym, że unikamy dalszych zranień. Nastawienie policzka jest zachowaniem odwrotnym, jest odsłonięciem się, pozostanie dostępnym dla tego, który już nasz zranił. I Pan Jezus nakazuje swoim uczniom takie zachowanie. Czy oznacza ono przebaczenie? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw zastanowić się nad pytaniem: „Co oznacza przebaczyć?”



Myślę, że wchodzą na to trzy elementy:


1. Po pierwsze: przebaczyć nie oznacza zapomnieć; przebaczyć nie oznacza też nie mieć nieprzyjemnych doznań na wspomnienie zranienia czy na widok tego, kto nas zranił.

 
2. Po drugie: przebaczyć drugiemu oznacza danie mu drugiej czy kolejnej szansy; oznacza rezygnację z wypominanie drugiemu starych zniewag. Czasem bycie obrażonym jest przyjemnym odczuciem. Mam na myśli to, że daje obrażonemu pewne uczucie przewagi nad obrażającym: on wtedy tak się zachował; wcale nie jest taki święty, za jakiego uważają go inni, itp., a ja mam prawo być obrażonym, bo on wtedy zrobił czy powiedział to i to, i dlatego jestem zwolniony z wszelkiego wysiłku czy starania się o pojednanie. Wybaczenie to rezygnacja z tego rodzaju „przewagi” nad tym, który nas zranił. To nie tylko rezygnacja z wracania do zranień w rozmowie z nim, ale także świadomy wybór, aby we własnych myślach nie wracać do nich ani nie osądzać tego drugiego; to rezygnacja z poczucia „wyższości”, jaki daje status obrażonego.


3. Po trzecie: konsekwencją przebaczenia jest… otwarcie się na kolejne zranienie. W swej istocie, nastawienie policzka nie jest niczym innym, jak właśnie otworzeniem się na kolejny cios i kolejne zranienie. Jeśli nie wybaczamy jakieś osobie, która nas zraniła, nie dajemy jej możliwości ponownego zranienia. Dlatego nauka Pana Jezusa o wybaczaniu jest tak samo trudna jak Jego nauka o nastawianiu drugiego policzka.


Skoro tak, skoro nastawienie policzka jest istotnym elementem przebaczenia – jest otworzeniem się na kolejne zranienie – to czy jest tym samym, co przebaczenie? Niekoniecznie. Wydaje się, że z punktu widzenia tego, który przebacza czy nastawia policzek, nie ma różnicy, czy chodzi o jedno czy o drugie. Zarówno przebaczający jak i nastawiający drugi policzek kieruje się postawą otwartości na drugiego człowieka. Jest to postawa miłości, a jednym z elementów miłości jest zaufanie, które jest niczym innym, jak otworzeniem się na zranienie. Nikt nie ma takiej możliwości zranienia nas, jak właśnie osoba, którą kochamy i ufamy. Jednak taka otwartość z jednej strony nie wystarczy.

Aby zaistniał uścisk dłoni, nie wystarczy wyciągnięta dłoń – potrzeba jeszcze, aby wyciągnięta dłoń została przyjęta. Wtedy następuje spotkanie dłoni zwane uściskiem. Podobnie do zaistnienia przebaczenia nie wystarczy, aby zostało zaofiarowane – potrzeba, aby zostało przyjęte. Dlatego, o ile nie ma różnicy pomiędzy wybaczeniem a nastawieniem policzka patrząc na to z punku widzenia ofiarującego przebaczenie czy drugi policzek, istnieje ona, jeśli chodzi o tego, które znieważa nas, niezależnie czy czyni to przez uderzenie otwartą ręką w twarz czy w jakikolwiek inny sposób. Przyjmujący przebaczenie nie zrani nas po raz drugi, albo przynajmniej będzie miał mocne i szczere postanowienie uniknięcia tego. Natomiast, jeśli uderzy powtórnie w nastawiony policzek, oznacza to, że nie przyjął zaofiarowanej mu okazji. W takim przypadku nastawienie policzka nie stało się przebaczeniem z jego własnej winy.

Myślę, że lepszego wyjaśnienia tego, co chcę powiedzieć, celowe będzie pokazanie to na przykładzie. Sądzę, że różnica pomiędzy przebaczeniem, a nastawieniem policzka jest podobna do różnicy pomiędzy odpuszczeniem grzechów ofiarowanym przez Pana Jezusa grzesznej kobiecie, o czym czytamy u Łk 7:36-50, a wydarzeniem opisanym przez Jana w rozdziale ósmym jego Ewangelii. O ile do pierwszej kobiety Pan powiedział: „Twoje grzechy są odpuszczone” (Łk 7:48 BT), druga usłyszała słowa: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?” A ona odrzekła: „Nikt, Panie!” Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” (J 8:10-11 BT). Pan dał obu kobietom szansę: pierwsza ją przyjęła, dlatego słyszymy Jego słowa o przebaczeniu; druga otrzymała szansę – Pan jej nie potępił i polecił nie grzeszyć więcej, ale czy ona skorzystała z tej szansy, czyli czy ta szansa została wykorzystana i jej grzechy zostały przebaczone, pozostanie tajemnicą. Maria Valtorta sugeruje odpowiedź negatywną, jednak jej pisma nie zostały uznane przez Stolicę Apostolską, przynajmniej jak do tej pory, dlatego nie możemy traktować ich treści jako odpowiedzi autorytatywnej na nasze pytanie, ale na pewno nie postąpimy źle wykorzystać tę sugestię jako skierowaną dla nas osobiście przestrogę, aby nie nadużywać Bożego miłosierdzia.

Dlatego, ponieważ przebaczenie zaofiarowane przez przebaczającego musi być przyjęte przez tego, który popełnił zniewagę, aby nastąpiło wybaczenie grzechów, Pan umierając na krzyżu nie mówi do oprawców: „Przebaczam wam”, ale woła do Ojca: „Przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” (Łk 23:34). Pan modli się za tych, którzy Go prześladowali. Którzy z oprawców skorzystali z modlitwy Pana? Ci, którzy uznali swój grzech i poprosili Pana Boga o jego przebaczenie. Podobny przykład daje nam pierwszy męczennik, św. Szczepan, który umierając modlił się za swoich prześladowców tymi samymi słowami.

Nastawienie policzka czy modlitwa za prześladujących chociaż samo w sobie nie jest (jeszcze) przebaczeniem, oznacza gotowość do przebaczenia, o ile spotka się z postawą otwartości na przyjęcie tego zaofiarowanego przebaczenia. Taka postawa jest naśladowaniem postawy Pana Boga. On kocha nas bezwarunkowo i jest gotowy do przebaczenia każdego grzechu. Z wyjątkiem jednego. Z wyjątkiem grzechowi przeciw Duchowi Świętemu. Na czym polega ten grzech? Ojciec św. Jan Paweł Wielki w encyklice „Dominum et Vivificantem” definiuje grzech przeciwko Duchowi Świętemu jako odmowę przyjęcia tego zbawienia, jakie Bóg ofiaruje człowiekowi przez Ducha Świętego. Z tego możemy wyciągnąć wniosek, że każdy grzech może być wybaczony z wyjątkiem grzechu, którego przebaczenia nie chcemy. Pan Bóg jest gotowy do wybaczenia każdego grzechu, ale nie zawsze grzesznicy są na tyle pokorni, aby uznać, że nie ma w nich niczego, co by zasługiwało na Bożą miłość; że wszystko dobre, co w nich jest, jest Bożym darem darmo danym, a każdy z nas jest tylko żebrakiem przed Bożym majestatem, otchłanią nędzy, którą tylko nieskończona otchłań Bożego miłosierdzia jest w stanie wypełnić. Pan Bóg kocha zawsze, ale nie zawsze człowiek chce przyjąć Bożą miłość; Pan Bóg jest miłosierny, ale nie zawsze spotyka się z ludzką gotowością przyjęcia Bożego miłosierdzia; Pan Bóg jest zawsze gotowy przebaczyć grzech, każdy grzech, ale nie zawsze człowiek chce się upokorzyć, żeby poprosić o jego wybaczenie.

Podsumowując, nastawienie policzka oznacza gotowość do przebaczenia, ale czy samo nastawienie policzka, które jest także zaofiarowanym przebaczeniem, przemieni się w przebaczenie, zależy od raniącego, znieważającego, grzesznika, któremu przebaczenie zostało zaofiarowane. Pan Jezus wymaga od nas, abyśmy naśladowali Bożą gotowość do przebaczenia i ofiarowali je zawsze i wszystkim bez wyjątku, siedem, a nawet siedemdziesiąt siedem razy w ciągu dnia.

Myślę, że świetnym komentarzem do słów Pana Jezusa są słowa zapisane przez św. Franciszka z Asyżu, który w liście do nieznanego nam z imienia ministra napisał:

„I po tym chcę poznać, czy miłujesz Pana i mnie, sługę Jego i twego: jeżeli będziesz tak postępował, aby nie było takiego brata na świecie, który, gdyby zgrzeszył najciężej, a potem stanął przed tobą, żeby odszedł bez twego miłosierdzia, jeśli szukał miłosierdzia. A gdyby nie szukał miłosierdzia, to ty go zapytaj, czy nie pragnie przebaczenia. I choćby tysiąc razy potem zgrzeszył na twoich oczach, kochaj go bardziej niż mnie, abyś go pociągnął do Pana; i zawsze bądź miłosierny dla takich.”

Św. Franciszek wzywa ministra do „okazania miłosierdzia” wobec tego, kto go szuka. A co z tymi, którzy nie szukają miłosierdzia, nie proszą o przebaczenie, nie przepraszają? A zamiast tego ranią nas i to nie raz, ale wiele razy na dzień? Czy i oni zasługują na przebaczenie? Święty z Asyżu poleca zapytać grzesznego brata, czy nie szuka miłosierdzia. Co mówi Pan Jezus o takiej sytuacji? Wydaje się, że można tu zastosować fragment Jego nauki, gdzie mówi o miłości nieprzyjaciół. Jeśli przyjaciele i członkowie rodziny stają się nieprzyjaciółmi prześladującymi nas, to w takiej sytuacji trzeba usunąć się spod ich zasięgu (por. Mt 10:23), jednocześnie ofiarując na nich modlitwę (Mt 5:44).

Przy tej okazji polecam dwa teksty na ten temat, które pojawiły się na Frondzie. Ich autorkami są panie podpisujące się: "Przyjazna" i "Radosna". Są one tym bardziej cenne i godne polecenia, ponieważ są nie tyle teoretycznymi rozważaniami, ile świadectwem z życia ich autorek mającymi do czynienia z trudnymi sytuacjami.

Niektórzy uważają, że jakkolwiek Pan Jezus nakazał nastawianie drugiego policzka, jednak sam nie zastosował się do tej nauki, z czego można wyciągnąć wniosek, że „Kiedy trzeba nastawić policzek, to trzeba to uczynić, a kiedy uderzyć, to uderzyć”. Myślę, że chociaż to cytowane zdanie pochodzi od znanego kaznodziei, którego darzę szczerym szacunkiem, to jednak myślę, że w tym miejscu wykazuje on niezrozumienie nauki i przykładu Boskiego Zbawiciela.

Chodzi tu oczywiście o sytuację opisaną przez św. Jana:
„Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: „Tak odpowiadasz arcykapłanowi?” Odrzekł mu Jezus: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18:22-23 BT).

Myślę, że nie możemy zrozumieć słów Pana bez uwzględnienia kontekstu, w jakim zostały wypowiedziane. Musimy pamiętać, że Pan wypowiadając te słowa był związany. Nie musiał nastawiać policzka, bo już był wystawiony nie tylko na uderzenie w policzek, ale na wszelkie zniewagi i tortury. Pan został uderzony w policzek za słowa wypowiedziane do arcykapłana:
„Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałem” (J 18:20-21 BT). Słowa, które Pan adresuje do sługi, który Go uderzył (cytowane powyżej, w. 23), zostały wypowiedziane w podobnym duchu, jak te, za które dopiero co został uderzony. Dlatego były narażeniem się na kolejne uderzenie, a co za tym idzie, nastawieniem policzka. Dlatego ma rację św. Augustyn, że słowa o nastawieniu drugiego policzka obowiązują w sercu, i właśnie w ten sposób zostały wypełnione przez Pana. Pan nie tylko wypełnił swoją własną naukę, ale także słowa proroctwa:

„Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam” (Iz 50:5-7 BT).

Odsłon: 1264 Komentarzy: 27


Podobizna cezara, a obraz Boży

Kategoria: Teologia Saturday, 15 October 2011, 16:13

„Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.“ Odpowiedź Pana na podchwytliwe pytanie spowodowała zmieszanie faryzeuszy, którzy chcieli przyłapać Go na słowie, aby mieli o co oskarżyć. Można domyśleć się, że już byli pewni, że im się to udało. Jeśli tak, ich radość okazała się mocno przedwczesna. Odpowiedź Pana  Jezusa jest zarazem bardzo prosta, a z drugiej genialna.

 

Jednak, zanim przejdziemy do odpowiedzi, wydaje się słuszne zatrzymać nad pytaniem faryzeuszy. Jest ono przewrotne. Na czym polegała owa przewrotność? Jak wszyscy wiemy, Rzymianie byli znienawidzonymi okupantami Palestyny. Co gorsze, byli poganami. Płacenie podatku Rzymianom było wielkim upokorzeniem dla Żydów. W tej sytuacji, gdyby Pan Jezus powiedział, że nie należy płacić podatków cezarowi, faryzeusze mogliby oskarżyć Go przed namiestnikiem o podburzanie ludu do niepłacenia podatków. Gdyby zaś odpowiedział, że należy płacić podatki, wtedy mogliby Go zdyskredytować w oczach ludzi i oskarżyć o kolaborację z okupantem. Każda odpowiedź była zła. Niezależnie od tego, czy Pan Jezus wybrał jedną czy drugą odpowiedź, odniósłby stratę. Faryzeusze nie przewidzieli trzeciej możliwości - tej, którą wybrał Pan: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.“

 

W odpowiedzi Pana Jezusa jest coś więcej niż tylko przyzwolenie na płacenie podatków cezarowi. Jego odpowiedź to przede wszystkim aluzja do pierwszego przykazania Bożego nakazującego czcić jedynego prawdziwego Pana Boga. Tak, jak na monetach rzymskich będących w obiegu wśród Żydów była wyciśnięta podobizna cezara, tak każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Jeśli moneta nosząca obraz cezara była jego własnością, tak samo człowiek noszący w sobie obraz Boży, czy będący obrazem Bożym, należy do Niego. Panu Bogu nie zależy na   naszych pieniądzach, ale na nas samych. Zatem tym, czego pragnie Pan Bóg, jesteśmy my sami. On chce, abyśmy należeli do Niego. Nie dlatego, że przez to coś zyskuje czy w jakikolwiek sposób zostaje ubogacony, ale jedynie dlatego, że to my potrzebujemy należeć do Niego, jeśli chcemy osiągnąć szczęście, do którego zostaliśmy stworzeni, i którego pragnienie nieustannie nosimy w sobie. Pragnienie, które nikt i nic nie jest w stanie wypełnić w  sposób całkowity. Jedynie Pan Bóg. Oddając się całkowicie Temu, na którego obraz i podobieństwo zostaliśmy stworzeni, w istocie zyskujemy, bo wtedy stajemy się zdolni do przyjęcia Stworzyciela, który pragnie oddać się nam całkowicie i bez reszty.

Odsłon: 560 Komentarzy: 29


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.