
Wednesday,30 June 2010,16:14
Kategoria: Polityka Wednesday, 30 June 2010, 16:14
Dzisiaj, nazajutrz po uroczystości Świętych Apostołów i Męczenników, Piotra i Pawła, w Kościele obchodzimy wspomnienie dowolne Pierwszych Męczenników Świętego Kościoła Rzymskiego. Dzisiejsze pierwsze czytanie, z proroka Amosa, brzmi tak:
Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan, Bóg Zastępów, będzie z wami, tak jak to mówicie. Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro! Wymierzajcie w bramie sprawiedliwość! Może ulituje się Pan, Bóg Zastępów, nad Resztą pokolenia Józefa. Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, na ofiary biesiadne z tucznych wołów nie chcę patrzeć. Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć. Niech sprawiedliwość wystąpi jak woda z brzegów i prawość jak potok nie wysychający wyleje! (Am 5,14-15.21-24)
Słuchając tych słów myślałem o wpisach na blogowisku Frondy. Ostatnio w przeważającej mierze dotyczą one wyborów, sytuacji politycznej, dyskusji nad kandydatami, a także dyskusji na temat wyższości liberalizmu na libertarianizmem, czy też odwrotnie.
Ja, prawdę mówiąc, gubię się w tym troszkę i nie bardzo wiem, o czym są te dyskusje. Żaden program partyjny nie naucza tego, czego naucza Kościół i każdy ma, z punktu widzenia nauki Kościoła, bardzo poważne błędy. Dlatego specjalnie się nie podniecam najbliższymi wyborami, bo po pierwsze nie mają one aż tak wielkiego znaczenia, a po drugie i tak niczego na dłuższą metę nie zmienią.
Pan Jezus przyszedł na świat w bardzo konkretnym miejscu i czasie. Mógł to zrobić kiedy indziej, a jednak w swej boskiej mądrości zdecydował, że to będzie najlepszy czas. Nie wybrał momentu, gdy panował Dawid, lub Salomon, gdy Izrael był potęgą światową, być może najpotężniejszym królestwem w ówczesnym świecie, ale przyszedł, gdy Jego ojczyzna była okupowana przez potwornego wroga. Okupant nie tylko zabrał ziemię, ale żądał oddawania sobie boskiej czci. Coś, co było nie do pomyślenia dla prawych Żydów.
Czasy tuż przed przyjściem Jezusa opisują Księgi Machabejskie. Machabeusze aktywnie walczyli z tym potwornym okupantem i udało im się na ponad sto lat uzyskać pewien rodzaj autonomii, czy ograniczonej niepodległości. Ostatni z Machabeuszy rządził do 37 roku przed Chrystusem, gdy władzę przejął Edomita, Herod, który został królem rzymskiej prowincji Judei.
Pamięć o powstaniach Machabeuszy była wciąż żywa. Ludzie oczekiwali przyjścia Mesjasza, który, w powszechnym rozumieniu, miał stać się nowym Dawidem, wielkim królem i wojownikiem i przywrócić dawną świetność Izraela.
Tamten okres w historii Judy jest pełen powstań i rewolt przeciw Rzymowi. Historycy podają nam kilkanaście imion przywódców powstańczych, których lud uważał za mesjaszy. Najprawdopodobniej Barabasz był jednym z nich, ale i o innych piszą tacy historycy jak np. Józef Flawiusz.
Tymczasem Jezus w czasie swych trzech lat, jakie spędził wśród swych rodaków na ziemi, ani raz nie nawiązuje do politycznej sytuacji. Nie wychwala stronnictwa esseńczyków ponad zelotów, ani faryzeuszy ponad saduceuszy. Mówi tylko, by kochać bliźniego, nakarmić go i przyodziać, a gdy nam zabiera suknię, oddać mu i płaszcz.
Czy Pan Jezus nie wiedział, co się wokół niego dzieje? Czy nie widział tych pogańskich świątyń, tego zepsucia i grzechu na dworze Heroda, tej hipokryzji wśród duchowych przywódców narodu? Wiedział i widział i niejednokrotnie potępiał zło moralne wokół siebie. Ciągle to nie zmienia w niczym faktu, że do polityki nie wtrącał się wcale.
Zło można pokonać tylko świętością. Tylko odmianą naszych serc. Tylko nawróceniem. Ale my nie zmienimy serca ani pana Ka, ani pana Ko. Nie zmienimy programu PiSu i nie zmienimy programu PO. Nie teraz, nie dziś, nie przed niedzielnymi wyborami i nie przed kolejnymi wyborami. Zmienić możemy tylko jedno. Nasze serca.
Przez nasze serca rozumiem moje serce. Ja mogę zmienić tylko jedną osobę. Siebie. Powiecie, że to nie będzie miało wpływu na wyniki niedzielnego glosowania? Jasne, że nie. Ale gdy Ty także zmienisz swoje serce, to wtedy sytuacja zaczyna się zmieniać. Czy zdążymy przed niedzielą? Wątpię. Nie zdążymy nawet przed kolejnymi kilkunastoma wyborami. Taki proces zajmuje dekady. Ale jest skuteczny i jest to jedyna skuteczna droga.
Pan Jezus coś zapoczątkował, co kontynuowali Jego uczniowie. Zapłacili za to bardzo wysoką cenę. Śmierć za wiarę nie była wyjątkiem, to była reguła. Jasne, że nie zawsze i nie wszędzie, były w pierwszych wiekach całe dziesięciolecia, gdzie tolerowano tę dziwną sektę wyznawców Chrystusa. Jednak były także takie okresy, gdzie za wierność Jezusowi płaciło się najwyższą cenę.
Trzy wieki zajęło chrześcijaństwu pokonanie pogańskiego Rzymu. Trzy wieki i tysiące, a pewnie nawet miliony ofiar. Krew męczenników stała się posiewem chrześcijan. "Sanguis martyrum semen christianorum". To były wielkie żniwa, które dłly nam ziarno, z którego wyrosło chrześcijaństwo na następne tysiąclecia.
I to jest nasz problem dzisiaj. Ziemia już jest wyjałowiona. Nikt nie jest gotów oddać życia za Chrystusa. Co tam życia. Nikt się nie przyznaje do Chrystusa, by się nie narazić na śmieszność, na dziwne spojrzenie, na uśmieszek politowania. Męczeństwo? Hmm. Do męczeństwa nam daleko. My się wstydzimy przeżegnać przed posiłkiem, czy wyciągnąć różaniec w publicznym miejscu.
Indyferentyzm, tolerancja, relatywizm, polityczna poprawność – to są nasze idee, nasze bożki, nasza religia. Nas, jako społeczeństwa. I dopóki tak będzie, nie ma większego znaczenia który z panów "K" będzie prezydentem. Jasne, że zawsze mamy obowiązek wybrać mniejsze zło, ale nie to jest przecież naszym celem. naszym celem jest nie mniejsze zło, ale Dobro. Dobro, którym jest Bóg.
Najdłuższa wyprawa wymaga zrobienia pierwszego kroku. Zróbmy go. Nalepianie plastra na raka nic nie zmieni. Może zakryje ranę, ale choroby nie wyleczy. Chorobę trzeba leczyć u źródła, czyli w naszych sercach. I nie przejmujmy się, że może zajmie to także trzysta lat. Bóg nie żąda od nas sukcesów, lecz wierności. Nie przejmujmy się, że nas jest tak mało, bo wcale tego nie wiemy. Nas mogą być miliony, ale jak nic nie robimy, to się nawet nawzajem nie dostrzegamy.
Powstaną inne partie, inne programy, nasze programy. Nie będziemy musieli wtedy wykręcać rąk politykom, by wykrztusili z siebie, czy są za, czy przeciw in vitro. Politycy sami nie będą mogli przestać o tym mówić. Nie podatki i służba zdrowia. Bo przecież, choć i te sprawy są istotne, nie są one najważniejsze.
Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. (Mt 6, 31-33)
Dziś wspomnienie pierwszych męczenników. Kościół współczesny rozwija się żywiołowo w Afryce i w niektórych regionach Azji, czyli tam, gdzie za wyznawanie chrześcijaństwa płaci się najwyższą cenę. Tymczasem w Europie i w mniejszym stopniu w Ameryce, gdzie nawet ludzie wstydzą się mówić o Jezusie, Kościół umiera.
Pomyślmy o tym. wszyscy. Od szeregowych "podgrzewaczy ławek", jak to się ładnie w Ameryce nazywa, po naszych kapłanów i biskupów. Bo problem dotyczy każdego z nas.
Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! (Ap 3, 15-19)
Odsłon: 858 Komentarzy: 26
Wednesday,30 June 2010,09:54
Kategoria: Kościół Wednesday, 30 June 2010, 09:54
Celibat kapłanów Kościoła Katolickiego nie jest dogmatem. W Stanach Zjednoczonych jest trochę żonatych księży obrządku zachodniego, łacińskiego. Są to konwertyci, głównie z anglikanizmu, czasem z innych denominacji, którzy uprzednio byli żonatymi pastorami. Oczywiście większość wschodnich rytów, Kościołów Ortodoksyjnych, zezwala na małżeństwa kleru, ale i tam biskupi są wybieraniu jedynie spośród nieżonatych mężczyzn.
Co zatem jest z tym celibatem? Wymysł Kościoła, czy zalecana przez Biblię praktyka? I jak to był w Starym Testamencie?
Kapłani w starym testamencie mieli żony, ale na czas sprawowania służby w Świątyni musieli pozostawać w tymczasowym celibacie. Także cały lud bywał wzywany do czasowej wstrzemięźliwości seksualnej. Poza tym wielu świętych mężów było powoływanych przez Boga do życia w czystości.
Pan skierował do mnie następujące słowo: Nie weźmiesz sobie żony i nie będziesz miał na tym miejscu ani synów, ani córek. (Jr 16, 1-2)
Później powiedział ludowi: Bądźcie gotowi za trzy dni i nie zbliżajcie się do kobiet. (Wj 19, 15)
Kapłan odrzekł Dawidowi: Zwykłego chleba pod ręką nie mam: jest tylko chleb święty. Czy jednak młodzieńcy powstrzymali się chociaż od współżycia z kobietą? Dawid odrzekł kapłanowi: Tak jest, zabronione nam jest współżycie z kobietą jak zawsze, gdy wyruszam w drogę. Tak więc ciała tych młodzieńców są czyste, choć to wyprawa zwyczajna. Tym bardziej czyste są ich ciała dzisiaj. (1 Sm 21, 5-6)
W nowym Testamencie sam Pan Jezus uczy, że są tacy, którzy dla Królestwa Bożego pozostali bezżenni. Wiele pisze o tym także święty Paweł.
Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje! (Mt 19, 12)
On im odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo żony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bożego, żeby nie otrzymał daleko więcej w tym czasie, a w wieku przyszłym – życia wiecznego. (Lk 18, 29-30)
Nie mam zaś nakazu Pańskiego co do dziewic, lecz daję radę jako ten, który – wskutek doznanego od Pana miłosierdzia – godzien jest, aby mu wierzono. Uważam, iż przy obecnych utrapieniach dobrze jest tak zostać, dobrze to dla człowieka tak żyć. Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony. […] Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. (1 Kor 7, 25-27; 32-33)
I chyba najpiękniejszy werset o celibacie kleru, z Apokalipsy świętego Jana, który pokazuje, że wybranych stu czterdziestu czterech tysięcy w Niebie, liczba niewątpliwie symboliczna, to nie są Świadkowie Jehowy, ale kapłani, którzy pozostali wierni swemu powołaniu i wytrwali w dziewictwie:
I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy – wykupionych z ziemi. To ci, którzy z kobietami się nie splamili: bo są dziewicami; ci, którzy Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie; ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są nienaganni. (Ap 14, 3-5)
A co z takimi wersetami, które, pozornie, mówią coś wręcz przeciwnego? Jak choćby ten:
Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania… (1 Tm 3,22)
To proste. Jest oczywiste, że święty Paweł nie nakazuje tu wyboru biskupów jedynie spośród żonatych mężczyzn, ale zabrania takiego wyboru spośród mężczyzn rozwiedzionych, posiadających drugą, czy trzecią żonę. Inaczej on sam złamałby regułę, którą zaleca, byłby kłamcą i hipokrytą. Przecież sam Paweł, apostoł i biskup, całe życie bezżenny, w innym miejscu mówi:
Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki. Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja. (1 Kor 7, 7-8)
Odsłon: 1327 Komentarzy: 37
Monday,28 June 2010,14:03
Kategoria: Wiadomości Monday, 28 June 2010, 14:03
Minęło kolejne dziesięć dni mojej pielgrzymki. Każdy z nich wypełniony wydarzeniami i zajęciami. Nie napisałem o tym do tej pory, ale to nie dlatego, że nie było o czym, ale dlatego, że trudno mi znaleźć choć chwilę czasu. Teraz jednak jadę do Niepokalanowa i mam w pociągu czas, by to naprawić.
W poprzedni weekend pojechałem z rodziną do Krynicy Zdrój. Przy okazji natrafiliśmy na zlot starych samochodów. W zasadzie żadnych rewelacji tam nie było, to taki lokalny rajd staruszków, głównie z Polski i Słowacji, ale na widok jednego z tych aut zabiło mi mocniej serce, bo miałem kiedyś identyczny samochód.
Ja już jestem taki stary, że Skoda Octavia, czy 1000 MB, które dziś uchodzą za historyczne samochody, pamiętam jako szczyt marzeń moich rodziców, czy wujków. Dla rodziców to były zresztą dość abstrakcyjne marzenia, bo ani nas nie było stać na zakup auta, ani też rodzice specjalnie go nie pragnęli. Dopiero, gdy sam byłem na tyle dorosły, że w wakacje mogłem pracować, zarobiłem sobie sam na samochód. Ale ponieważ za wakacyjną pracę w Polsce zarobić można było naprawdę niewiele, to i mój samochód był dość ułomny.
W 1975 roku kupiłem Mercedesa 170V z 1936 roku. Nie był na chodzie, musieliśmy go, z pomocą kolegów, przepchać do domu, ale po paru miesiącach pracy zaczął się poruszać o własnych siłach. Przynajmniej od czasu do czasu. To już wtedy był staruszek, miał niemal 40 lat, tym bardziej mnie ucieszył podobny pojazd, pięknie odrestaurowany, ciut młodszy, bo z 1938 roku, ale przecież mający dziś już ponad siedemdziesiąt lat.
W Krynicy odwiedził mnie jeden z moich formowych przyjaciół, polski kierowca, Sławek, mający na forum nicka „Draywer”, wraz ze swym kolegą, Robertem i jego siostrą, Renatą.
Przywieźli mi wspaniały prezent, pięknie wykonane herby Krakowa i godła Polski, do nalepienia na moją ciężarówkę. Te stare miały już cztery lata, wyblakły i zaczęły się strzępić, więc musiałem je usunąć. Cieszę się, że teraz będę miał nowe, o żywych kolorach i z daleka będę mógł na amerykańskich autostradach z dumą prezentować swoje korzenie, swoją Ojczyznę.
Krynicę opuściłem wcześnie, gdyż w niedzielę postanowiliśmy odwiedzić z Victorią Częstochowę. Tym razem nie byłem na Jasnej Górze, ale w katedrze. Było tam ostatnie przed wakacyjną przerwą spotkanie Wspólnoty Przymierza Rodzin „Mamre” i Msza Święta, po której modliliśmy się o uwolnienie od złych mocy i o pomoc Ducha Świętego w naszym życiu.
Każdy, kto wątpi w to, że kudłaty to realna postać i w to, że rzeczywiście są wśród nas osoby będące pod jego silnym wpływem, powinien choć raz zobaczyć jak się tam uwidacznia obecność złego. Modlitwa ma niezwykłą moc, moc, której zły nie może się oprzeć. Nie chcę opisywać szczegółowo tego, co tam zobaczyłem, ale powiem tylko to, że Victoria, która jest bardzo wrażliwą dziewczyną, nie mogła kilka nocy spać.
Szatan to nie jest literacka przenośnia. To jest realny i bardzo groźny wróg, nieustannie dążący do zniszczenia nas i wyrwania z rąk Dobrego Pasterza. Nie dajmy mu tego robić. Możemy go pokonać, modlitwą i postem. Módlmy się za nasze rodziny, dzieci, naszych kapłanów i ofiarujmy za nich nasze cierpienia, wyrzeczenia, posty. To działa. Jednak gdy nie będziemy robić nic, oddamy mu zwycięstwo walkowerem.
Kolejne dni minęły na rodzinnych spotkaniach. Odwiedził mnie Marcin „NoHumanek”, jeden z administratorów mojego forum, który sam jeden na początku zajmował się techniczną stroną forum, tworząc go od podstaw. To był jego pierwszy pobyt w Krakowie, więc troszkę pozwiedzaliśmy,. Odwiedzając między innymi Wawel. Poszedłem oddać ostatni hołd Prezydentowi Kaczyńskiemu, a później poszliśmy na Rynek i pierwszy raz w życiu wydrapałem się na wieżę Kościoła Mariackiego.
W Krakowie przebywał także nasz frondowy przyjaciel i pielgrzym, Ewagriusz. Pobyt ten został wymuszony chorobą, trudno więc się cieszyć z tego powodu, a jednak trudno mi się oprzeć uczuciu radości, że mogłem go poznać i spędzić z nim parę godzin na interesującej rozmowie.
Tacy ludzie jak Ewagriusz przypominają mi, jak niewielką posiadam wiedzę, jak wiele muszę się jeszcze uczyć, jak bardzo jestem człowiekiem ułomnym i małym. Nie dlatego, że on się wywyższa, czy wymądrza. Ewagriusz jest niezwykle skromnym, ujmującym i delikatnym człowiekiem. Jednak rozmawiając z nim natychmiast staje się oczywiste, że to on jest doktorem nauk, a ja nie. Moja wiedza jednak jest bardzo ograniczona i wybiórcza. Ale to jego strata, a mój zysk, bo ta nasza krótka rozmowa na pewno była dla mnie znacznie bardziej interesującym i pouczającym doświadczeniem, niż dla niego.
Ewagriuszu, dziękuję i życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia.
W czwartek siostrzeniec żony, lekarz medycyny, chirurg w szpitalu w Jerez w Hiszpanii, autor ponad pięćdziesięciu publikacji naukowych i współautor podręczników dla studentów medyzyny, Andrzej Komorowski, bronił swej pracy doktorskiej. Teraz nasz mały Andrzejek nie tylko jest doktorem, ale jest „doktorem doktorem”. :-D Gratulacje!
Niedziela to dzień odwiedzin u państwa Kucharczaków. Nie bardzo wiem jak to się stało, że mnie tren zaszczyt spotkał. Pewnie znowu się jakoś sam wprosiłem, ale nawet, gdy jest to prawda, to ani nie żałuję, ani nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Cudowna rodzina, wspaniali ludzie, serdeczni, mili i jestem szczęśliwy i dumny, że mogę Franka i Asię Kucharczaków nazywać swoimi przyjaciółmi.
Państwo Kucharczakowie pracują w Gościu Niedzielnym. Teksty Franka czytuję od dawna i od dawna jestem nimi zachwycony. Nie wiedziałem jednak, że Asia jest tak wspaniałą artystką, malarką. Wiele straciłem.
Jej obrazy są naprawdę cudowne, a jej „artystyczne oko” widać choćby na tej fotografii poniżej, której nie potrafił zepsuć nawet kiepski model. Nawiasem mówiąc tłem tego obrazu jest jej obraz, nieudolnie skopiowany przeze mnie powyżej, „Zwiastowanie”.
Po powrocie do Krakowa przeszedłem jeszcze przez Rynek, gdzie, jak to zwykle bywa w lecie, była jakaś impreza, koncert. Tym razem jednak nie był to zwykły koncert rockowy, lecz koncert chrześcijańskiej grupy „Trzecia Godzina Dnia” Koncert był częścią imprezy zorganizowanej przez Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Krakowskiej, która miała na celu zebranie funduszy na misje w Afryce.
Według programu, jaki był zamieszczony w Necie i na plakatach, wczesnym popołudniem miała być licytacja obrazów i masek afrykańskich. Nie wiem, czy wtedy była, ale wiem, że była po 22. Nie udało mi się nabyć licytowanego obrazu, ale maska jest moja i będzie nas teraz straszyć, ale także będzie nam przypominać o obowiązku wspomagania misjonarzy modlitwą i nie tylko.
To tyle wspomnień z ostatnich dni. Minąłem Warszawę Zachodnią, czas pakować swoje zabawki, zaraz wysiadam. Wieczorem Niepokalanów mojego ukochanego świętego, Maksymiliana. Audycja w radiu i znowu możliwość podzielenia się tym, co nasz wspaniały Bóg robi z naszym życiem. Jeżeli tylko Mu pozwolimy.
Odsłon: 926 Komentarzy: 17
Wednesday,23 June 2010,09:27
Kategoria: Rodzina Wednesday, 23 June 2010, 09:27
Jest rzeczą zdumiewającą, jak często słyszałem to pytanie. I osobiście i na forach i jako w pytaniach radiosłuchaczy dzwoniących do katolickich programów radiowych i w programach radiowych protestantów. Pytanie brzmiące mniej-więcej tak: "Dlaczego wy, katolicy, nazywacie papieża ojcem świętym, a księży ojcami, gdy w Biblii WYRAŹNIE pisze:
Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. (Mt 23,9)
Zdumiewające jest to dlatego, że pytają osoby uważające się za ekspertów biblijnych, za kogoś, kto Biblię dobrze zna i za kogoś, dla kogo Biblia jest największym autorytetem.
Tak się przypadkowo złożyło, że dzisiaj Dzień Ojca, więc zobaczmy, jak to jest z tym ojcem w Biblii.
Przede wszystkim już z samego najbliższego kontekstu wypowiedzi Pana Jezusa wiemy, że Jego słów nie można rozumieć jako całkowity zakaz używania słowa "ojciec" w stosunku do innych osób, gdyż mówi On nam równocześnie:
Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście.[…] Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. (Mt 23, 8 i 10)
Rabbi to oczywiście nauczyciel, takie jest znaczenie tego słowa, mistrz jest przetłumaczony w Biblii Warszawskiej jako "przewodnik", zatem widzimy, że tu chodzi o coś innego. Protestanci nie mają problemu z nazywaniem innych nauczycielami, przewodnikami, czy mistrzami. Im przeszkadza tylko to, że nazywamy papieża Ojcem Świętym.
Jednak sama Biblia w wielu miejscach nas uczy, że słowa Jezusa miały inne znaczenie i że nie były zakazem nazywania nikogo ojcem, kto nim rzeczywiście jest. I to nie tylko w biologicznym sensie, czy nawet poprzez adopcję, ale także w sensie duchowym.
Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. (Mt 15,4)
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. (Lk 2,48)
Odpowiedział Jezus: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy – kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień – ujrzał /go/ i ucieszył się. (J 8, 54-56)
(Tu sam Jezus w jednej mowie nazywa Boga Ojcem i nazywa ojcem Abrahama.)
A on odpowiedział: Słuchajcie, bracia i ojcowie: Bóg chwały ukazał się ojcu naszemu, Abrahamowi, gdy żył w Mezopotamii, zanim zamieszkał w Charanie. (Dz 7,2)
(Święty Szczepan, pod natchnieniem Ducha Świętego, nazywa nie tylko Abrahama ojcem, co jest zrozumiałe, bo Izraelitów łączyły z Abrahamem więzy krwi, ale nazywa też przywódców religijnych "braćmi i ojcami".)
… a także ojcem tych obrzezanych, którzy nie tylko na obrzezaniu się opierają, ale nadto kroczą śladami tej wiary, jaką ojciec nasz Abraham posiadał przed obrzezaniem. (Rz 4,12)
Choćbyście mieli bowiem dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców; ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie. (1 Kor 4,15)
Wiecie: tak każdego z was zachęcaliśmy i zaklinaliśmy, jak ojciec swe dzieci, abyście postępowali w sposób godny Boga, który was wzywa do swego królestwa i chwały. (1 Tes 2,11-12)
Przykłady można by mnożyć, ale już tych kilka wystarczy, by wykazać, że Jezus nie zakazuje nazywać ani biologicznych przodków ojcami, ani duchowych przywódców. On sam to robi i robią to Jego uczniowie. Chodzi jedynie o to, by wszelkie ojcostwo pochodziło od jedynego, prawdziwego Ojca, którym jest nasz Bóg.
A z okazji Dnia Ojca życzę wszystkim ojcom, szczególnie tym duchowym, naszym kapłanom, wielu Bożych Błogosławieństw, mądrości, odwagi w głoszeniu Słowa Bożego, wytrwałości, zdrowia i spełnienia wszystkich zamierzeń zgodnych z wolą bożą. Serdecznie Wam dziękuję!
Odsłon: 619 Komentarzy: 3
Tuesday,22 June 2010,17:24
Kategoria: Fronda Tuesday, 22 June 2010, 17:24
Wiam. Nazywam się Piotr Jaskiernia. Jeżeli ktoś pragnie się ze mną skontaktować, proszę o maila peterjaski@gmail.com , wiadomość przez Skype , albo GaduGadu Zapraszam na moje forum, katolik.us
Przypominam też, że kilka innych prostych adresów zaprowadzi na moje blogi i stronki. www.hiob.us na bloga na Frondzie, www.jaskiernia.com na bloga w Salonie24, www.jaskiernia.org tu, gdzie teraz się znajdujemy, a www.truck27.com na stronę z obrazem z moich kamer i interaktywną mapą z pozycją mojej ciężarówki. www.polonus.alleluja.pl to mój stary blog, gdzie są wszystkie moje archiwalne teksty, a www.polon.us to mój "blog truckera".
Poniższe podziały są trochę umowne, bo czasem trudno jakiś tekst zaszufladkować. Nie są one też ułożone ani alfabetycznie, ani według dat ich napisania, ale i tak ta lista powinna trochę pomóc w poszukiwaniach.
Gdyby ktoś uważał, że jakiś tekst należy przenieść do innej szufladki, proszę mi powiedzieć. Jestem otwarty na wszelkie sugestie i rady. ;)
Traduttore, traditore, czyli goły jak święty turecki. 25 II 2012
U drzwi Twoich stoję Panie… 9 XII 2010
Zły Bóg? Czy Biblia nas tak uczy? 2 XII 2010
Wielka Nierządnica w Babilonie 12 XI 2010
Wielka Nierządnica w Babilonie – Purpura i szkarłat 13 XI 2010
Wielka Nierządnica w Babilonie – Złoty Puchar, Krew i Rządy 16 XI 2010
Łazarz 25 IX 2010
Rozmowa Jezusa z Samarytanką przy Studni Jakuba. (J 4, 5-42) 23 I 2009
Zalecam by modlitwy odprawiane były za wszystkich sprawujących władze. 18 IX 2010
Księga Jonasza 5 III 2010
Jona? Kto to jest ten Jona? 5 III 2010
Paś baranki moje. 19 IV 2010
Ty jesteś Skała… (Mt 16, 13-19) 29 VI 2010
Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.
Przypowieść o synu marnotrawnym ?
Starszy brat, Fatima, Narnia i plaga zaimków
Exodus-Księga Imion. 1. Izraelici w Egipcie
Spacerkiem po Biblii. 1. Przymierze.
Spacerkiem po Biblii. 2. "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię"
Spacerkiem po Biblii. 3. Raj utracony.
Spacerkiem po Biblii. 4. Noe, kult płodności Kananejczyków i wieża Babel.
Spacerkiem po Biblii. 5. Abraham, Izaak i Melchizedek, tajemniczy król Salemu
Spacerkiem po Biblii. 6. Od Abrahama do Mojżesza. Skąd się Izraelici wzięli w Egipcie?
Spacerkiem po Biblii. 7. Przymierze Boga z Mojżeszem.
Spacerkiem po Biblii. 8. Przymierze Boga z Dawidem. Zjednoczone Królestwo i upadek moralny Salomona.
Spacerkiem po Biblii. 9. Podzielone Królestwo
Spacerkiem po Biblii. 10. Nowe Przymierze. Jezus i Kościół.
Jak czytać Biblię? Uwagi praktyczne.
Jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy
Cała armia wniebowziętych? Kto by przypuszczał…
Siedem ostatnich słów Jezusa. 1: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią." (Łk 23,34a)
Siedem ostatnich słów Jezusa. 2: "Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju". (Łk 23,43)
Ostatnie słowa Jezusa. 7: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. (Łk 23,46)
Jezus, Eliasz i reinkarnacja, czyli katolicyzm po polsku 21 XII 2011
Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich.
Nowe Przymierze, odbudowana Świątynia i Łużyczanie
Dlaczego papież pocałował Koran?
Kościół, Jezus, czy pastor Bartosik filarem i podporą prawdy?
"Błędy doktryny rzymskiego katolicyzmu". Sakramenty
"Błędy doktryny rzymskiego katolicyzmu". Chrzest. Tylko dorośli? Tylko przez zanurzenie?
"Błędy doktryny rzymskiego katolicyzmu". Msza
A gdzie "TO" jest w Biblii? Aborcja.
A gdzie "TO" jest w Biblii? Antykoncepcja.
A gdzie "TO" jest w Biblii? Celibat.
A gdzie "TO" jest w Biblii? Czcze powtarzanie.
A gdzie "TO" jest w Biblii? Grzech pierworodny
A gdzie "TO" jest w Biblii? Kościół.
A gdzie "TO" jest w Biblii? Ojciec
A gdzie "TO" jest w Biblii? Papież
A gdzie "TO" jest w Biblii? Picie napojów alkoholowych.
A gdzie "TO" jest w Biblii? Piekło
A gdzie "TO" jest w Biblii? Relikwie.
A gdzie "TO" jest w Biblii? Spowiedź
A gdzie "TO" jest w Biblii? Wniebowzięcie
In Vitro 13 I 2009
Czyściec 13 I 2009
List od Sylwii 13 I 2009
Bracia Jezusa 3 IV 2009
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.
Polemika z pastorem Garym DeMar na temat doktryny Sola Scriptura
Bóg istnieje, bo istnieje muzyka Bacha
Dlaczego nie jestem kalwinistą?
Jeszcze o antykoncepcji. I to bez cytatów z Biblii
Pedofilia kleru. Czarna legenda, czy fakt?
Polemika z pastorem Pawłem Bartosikiem. Sola Scriptura?
Sola Scriptura? Polemiki z pastorem Pawłem Bartosikiem ciąg dalszy.
Sola Scriptura? Część druga polemiki z odpowiedzią Pastora Pawła Bartosika
Sola Scriptura? Moja ostatnia część odpowiedzi pastorowi Pawłowi.
Odpowiedzi na zarzuty OwenFana
Poemat Boga Człowieka, czy poemat Marii Valtorty?
Wszechwiedza Boga, wolna wola i słabości naszego intelektu
O Darwinie, ewolucji i Inteligentnym Projekcie, czyli odpowiedź na zarzuty Coldcuta i Graafa.
A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. (Genesis 1, 31)
Czaty, cenzura i istnienie Boga
Dlaczego 25 grudnia? 19 XII 2011
Catholicism 16 X 2011
Bogu mojemu dziękuję wciąż za was 20 XI 2011
25 Grudnia. Dziś urodziny obchodzą: Jezus Nazarejczyk…
Ach, co to był za ślub! 13 I 2009
Kościół 13 I 2009
Nie można było tego rozdać ubogim?
Pięćdziesiątnica, osioł i dary Ducha Świętego.
W co wierzą młodzi Amerykanie?
Święto Ofiarowania, Dzień Świstaka i urodziny Wiktorii
A może 25. grudnia to nie tylko symboliczna data?
Sokrates i kalendarz liturgiczny, czyli dlaczego 25 grudnia?
Wola Ojca, klucze, skała, czyli nie ma jak u Taty.
Polski katolicyzm. Hołownia i reszta, czyli muchy z dziegciem. 16 IV 2012
O tym dlaczego Bóg stał się człowiekiem i przepis na Dobre Święta 23 XII 2012
Zaprzedali się im, aby robić to, co złe. 14 XI 2011
Eliasz, Piotr i Paweł, czyli Wiara, Nadzieja i Miłość. 8 VIII 2011
Michnik, Ogórek i Miłość Bliźniego, Czyli (nie bardzo) Świątecznie o Wybaczaniu.
Jedność najwyższym dobrem? Asyż w Gdańsku 2010
Ziarnko gorczycy, czyli "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj"
Dlaczego jestem nietolerancyjny 23 I 2009
Katolicyzm po polsku. I wcale nie jest to o obronie krzyża.
Tradycja i Ewangelizacja. Czego oczekiwał Jan Paweł Wielki od swych rodaków?
Katolickie Getto 26 I 2009
Post 19 II 2009
Siedem ostatnich słów Jezusa. 1: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią." (Łk 23,34a)
Siedem ostatnich Słów Jezusa 2011:
Sanguis martyrum semen christianorum.
Nie wystarczy nikogo nie zamordować 7 IX 2008
Polityka malych kroków 15 I 2009
Ekumenizm bez kompromisów 16 I 2009
Święty Józef – prawy Żyd i patron rodziny.
Jeden Bóg. Trzy Osoby Boskie. Oto Wielka Tajemnica Wiary.
Lanciano. Mniejszy Cud Eucharystyczny
Prawdziwy ekumenizm w działaniu, czyli "Deklaracja Manhattańska. Podsumowanie."
Parę słów o Deklaracji Manhattańskiej
Michnik i chrześcijanie. What Would Jesus Do?
Adam Michnik. Patriota czy zdrajca?
Michnik, Urban i hiob. Pozwólcie, że wyjaśnię…
"Jak wygrać Wojnę Cywilizacji." Część 1. Czy mamy teraz wojnę?
"Jak wygrać Wojnę Cywilizacji." Część 2. Czy mamy teraz wojnę? cd.
"Jak wygrać Wojnę Cywilizacji." Cz. 3. Wróg.
Jak wygrać wojnę cywilizacji. Cz. 4. Broń.
Czy ksiądz profesor Chrostowski jest antysemitą?
Ksiądz profesor Chrostowski, Kościół, Żydzi i… ja.
Dlaczego Bóg stał się człowiekiem?
Theotokos 1 I 2012
Kecharitomene. Tajemnica Pierwsza Radosna – Zwiastowanie.
Nie będzie mógł wziąć jej powtórnie za żonę.
22 Sierpnia. Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej. 19 VIII 2011
Maryja. Królowa i Pośredniczka
Theotókos. Święta Boża Rodzicielka
Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie. 15 VIII 2011
Rzecz o Sykstusie V i bulli "Aeternus Ille", czyli problem z dogmatem, czy z Wikipedią?
Kardynał Puzyna, piękna Julia i brat kochanki papieża.
Mnich, który przetrzymał tyrana.
Arka Przymierza, czyli w co wierzą Dzieci Soboru
Adam i Ewa, Szymon Mag, Ariusz, Nestoriusz, Biskup Lefebvre i ksiądz Natanek.
Re: forma liturgii, czy reforma liturgii?
97=3, a 99,8 < 0,2, czyli nowa matematyka „Frondy”.
Czy święty Bazyli uczy, że Pana Jezusa należy przyjmować do ust? List #93.
O tym dlaczego dokumenty SV2 nie zaprzeczają Biblii, a ja nie jestem kłamcą.
Why me, Lord? 26 XI 2011
Babiarz i Babinicz, czyli nie wstydźmy się Jezusa. 22 VI 2011
Dziękuję Ci, Janie Pawle! (1 V 2011)
O byłych gangsterach, mocy Bożej, Zacheuszu i Radiu Maryja.
Scott Hahn. Moja droga do Kościoła Katolickiego. Świadectwo
"W domu najlepiej". Rzecz o człowieku imieniem Scott Hahn.
Ojciec John Corapi oskarżony, a więc winny?
Ojciec John Corapi opuszcza kapłaństwo. 25 VI 2011
Ksiądz Natanek, ojciec Corapi 3 VIII 2011
Nasz Papież, jakiego nie znamy.
Ksiądz Radek na plaży. To jest życie!
Matka Angelica 1 (14 V 2012)
Świadectwo Jacka, czyli forumowa ewangelizacja
John Wayne, Paweł VI i upadek naszej cywilizacji.
Zbawienie bierze początek od Żydów. Historia Roya Schoemana.
Dzień modlitw i postów za ojca Corapi 13 VIII 2011
Kecharitomene. Tajemnica Pierwsza Radosna – Zwiastowanie.
Wielkanocny pacierz 24 IV 2011
Rozważania o Eucharystii. Tajemnica Wiary.
Nowenna do Miłosierdzia Bożego
A.L.T.A.R. – czyli praktyczna pomoc w modlitwie.
Nowenna za papieża Benedykta XVI
Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan
Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan 2012 17 I 2012
40 Dni dla Życia 2011 25 IX 2011
Certyfikat Kandydata Przyjaznego Życiu i Rodzinie 28 IX 2011
Każdego dnia umieramca 27 X 2011
Mały kurs podstaw matematyki, czyli jak zwyciężyć świat 21 VII 2008
Abby Johnson, czyli wychowawcza rola prawa.
Uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Niezwykłe Święto.
Rocznica ogłoszenia encykliki Papieża Pawła VI "Humanae Vitae"
Pastor Walter Hoye rozpoczął odsiadkę 30-dniowego aresztu.
Od jednej księżniczki dla drugiej…
Zwiastowanie i milion różańców
Czy Kościół jest niekonsekwentny? Polemika z Chrysotemisem na temat definicji ludzkiego życia.
Ruth Bader Ginsburg i kontrola populacji tych, których mamy zbyt wielu.
Każdy kto jest przeciwnikiem aborcji niech podniesie rękę!
Zakaz aborcji działaniem represyjnym ze strony rządu? Nie tak szybko.
Program do monitorowania komentarzy na blogach Frondy 0005
Program do sprawdzania komentarzy na Frondzie
Program do monitorowania blogów Wersja 0004
Fronda mi brzydnie? Eee, może jednak nie. Chyba mi tylko brzydną niektórzy blogerzy.
Toast PoloCocktą, czyli czy pan mnie słyszy, panie Terlikowski?
Dziwne rzeczy dzieją się na Frondzie
List otwarty do webmastera "Frondy"
Nadreprezentacja głupoty, czyli jak, gdzie i po co znaleźć Żyda?
Wielki Post 21 II 2012
Katolicki Poradnik Wyborców 5 IX 2011
Moje drogi nie są waszymi drogami 19 IX 2011
No i? 10 X 2011
On jest Bogiem żyjącym i trwa na wieki. 24 XI 2011
Parakleo 25 V 2011
Jest to bowiem rzecz dobra i miła
Ja się modlę, ale za tego drania to…
Chleba naszego… połowa Wielkiego Postu
A teraz błogosławcie Boga całego stworzenia, który wszędzie czyni wielkie rzeczy.
Odbieranie naszej świętej Wigilii Dnia Wszystkich Świętych
"Halloween" – "Hallowe'en" – "All Hallows Even"
Pierwsze Komunie i ksiądz z forum kobiecego.
Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi
Trzej Królowie, czyli nie wystarczy uwierzyć. Trzeba jeszcze siąść w taczkach.
Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego
Trzy kobiety, które dały wszystko.
Nie zgadzasz się ze mną? To zgnij w piekle, heretyku!
Czy to jest jeszcze chrześcijaństwo?
Grzeszących upominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić…
Wspólnota Marto 1 VIII 2011
Wspólnota Marto. Część druga. 2 VIII 2011
Reguła Wspólnoty Marto, czyli o co w tym wszystkim chodzi. 8 VIII 2011
12 VI 2011 Fatima 95 lat później... Nawet dziecko by zrozumiało. 13 V 2012
Wiosenne Potpourri 7 IV 2012
Pan Grodzka i pani Hiob 29 II 2012
Kronika Pielgrzymki 2012 17 I 2012
Kronika Pielgrzymki 2 20 I 2012
Kronika Pielgrzymki 3. Święta Rita, Jonasz i ojciec Serafin, czyli nie ma spraw beznadziejnych. 23 I 2012
Kronika Pielgrzymki 4. To jest wojna! 23 I 2012
Kronika Pielgrzymki 5. Nadchodzący tydzień w drodze. 26 I 2012
Kronika Pielgrzymki 6. Niespodzianka za niespodzianką. 1 II 2012
Kronika Pielgrzymki 7. Kraków - Tyniec, Łagiewniki, Reformacka i wizyta w Katowicach. 3 II 2012
Kronika Pielgrzymki 8. Szkoła Nowej Ewangelizacji. 6 II 2012
KronikaPielgrzymki 9. Ostatnie 10 dni i powrót do domu. 17 II 2012
The Twelve Days of Christmas 26 XII 2011
O tym jak Gazeta Wyborcza kłamie
Do "moich forumowiczów", czyli parę uwag marnego wsioka w moherowej beretce.
Pioneer Total Abstinence Association
Kronika pielgrzymki. Dzień zero
Kronika pielgrzymki. Czyj jest ten obraz i napis?
Kronika pielgrzymki. Nareszcie w Krakowie.
Kronika pielgrzymki. Boże Ciało.
Kronika pielgrzymki. Radio Maryja
Kronika pielgrzymki. Lednica 2010
Kronika pielgrzymki. Radio Plus – Śladami Maksymiliana.
Kronika pielgrzymki. Trakerskie Spotkania w Krakowie
Kronika pielgrzymki. Gość Niedzielny
Kronika pielgrzymki. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.
Kronika pielgrzymki. Minęło dziesięć dni.
Kronika pielgrzymki. Tempus fugit
Królowa Śniegu, wąska droga i przepis na dobre Święta 25 XII 2008
Smutne refleksje po wyborach (9 XII 2008)
Barack Hussein Obama II 5 XI 2008
Projekt "Audio Biblia" (niemal) zakończony! 13 I 2009
Adwentowy blog, dzień piąty. I szósty.
Adwentowy blog, dzień siódmy. Zatem – Niedziela. I ósmy też.
Adwentowy blog. Już dziesięć dni w drodze.
Przepis na Dobre Święta, czyli Adwentowy blog – nareszcie w domu.
Karp czy kaczka na wigilię? Zdecydowanie karp, księże Pawle!
Prezydenci 20 I 2009
Zdrowo i smacznie, czyli niesłodzone, wielkanocne słodkości.
Blog roku. Kolejny etap konkursu.
Blog roku. Stracone złudzenia?
Barka, Mega Millions i wola Boża.
Hajłejowa ewangelizacja, czyli MiGiem do Japonii, albo billboardem do Nieba.
Najpierw rząd Tuska, teraz Berlusconi… Co to się porobiło?
Adoracja, miękkie krzesła, faryzeusze i Jasnogórska Pani w samym sercu Bible Belt.
Odsłon: 9622 Komentarzy: 16
Monday,21 June 2010,22:28
Kategoria: Wiadomości Monday, 21 June 2010, 22:28
Czy Biblia zabrania picia alkoholu? Wielu fundamentalistów chrześcijańskich tak uczy. Jednak nauka Biblii jest tu jednoznaczna. Nie tylko picie alkoholu nie jest zakazane, ale wręcz polecane, a nawet nakazywane w niektórych sytuacjach.
Ja sam, choć jestem abstynentem, nie piję nie dlatego, że uważam alkohol za coś absolutnie złego. Wprost przeciwnie: Ofiarowałem Bogu ten post, bo uważam alkohol za coś dobrego. Lampka wina do obiadu, likier, czy nalewka do kawy i ciastka na spotkaniu z przyjaciółmi, butelka chłodnego piwa w upalny dzień, czy kieliszek czegoś mocniejszego na zabawie z przyjaciółmi nie są złą rzeczą. Oczywiście, jeżeli jest to kieliszek, nie butelka i oczywiście tylko wtedy, gdy sami nie siadamy za kierownicą auta, a do domu odwiezie nas taksówka, lub niepijący przyjaciel.
Biblia bardzo wyraźnie rozróżnia picie alkoholu w umiarze od pijaństwa. Wyraźnie uczy, że nadużywanie alkoholu jest grzechem i to grzechem ciężkim. Pisze o tym wprost Święty Paweł. Zatem, jak to jest bardzo często i w innych dziedzinach życia, rzeczy dobre, rzeczy, ktore dal nam Bóg, w nadmiarze i w przesadzie są trucizną dla ciała i dla duszy.
Kupisz tam za srebro wszystko, czego pragnie twoja dusza: większe i mniejsze bydło, wino, sycerę, wszystko, czego życzy sobie twoja dusza, i spożyjesz tam w obliczu Pana, Boga swego. Będziesz się cieszył ty i twoja rodzina. (Pwt 14, 26)
Każesz rosnąć trawie dla bydła i roślinom, by człowiekowi służyły, aby z roli dobywał chleb i wino, co rozwesela serce ludzkie, by rozpogadzać twarze oliwą, by serce ludzkie chleb krzepił. (Ps 104, 14-15)
Nie dla królów, Lemuelu, nie dla królów picie wina ani dla władców pożądanie sycery, by pijąc, praw nie zapomnieli, nie zaniedbali prawa ubogich. Daj sycerę skazańcom, a wino zgorzkniałym na duchu: niech piją, niech nędzy zapomną, na trud już niepomni. (Prz 31, 4-7)
Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i dzielni w mieszaniu sycery. (Iz 5, 22)
Zadowolenie serca i radość duszy daje wino pite w swoim czasie i z umiarkowaniem. Udręczeniem dla duszy jest zaś wino pite w nadmiernej ilości, wśród podniecenia i zwady. (Syr 31, 28-29)
Wino i muzyka rozweselają serce, ale wyżej od tych obu rzeczy [stoi] umiłowanie mądrości. (Syr 40,20)
A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. (J 2, 3-10)
A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem (Ef 5, 18)
Siebie samego zachowaj czystym! Samej wody już nie pij, używaj natomiast po trosze wina ze względu na żołądek i częste twe słabości! (1 Tm 5, 23)
(Tu oczywiście chodzi o problem ze skażeniem wody amebą itp. Fermentacja zapobiegała psuciu się soku, a wino było w tamtym klimacie, i ciągle jest, bezpieczniejszym napojem niż źródlana, nieprzegotowana woda.)
Po raz wtóry nie powstanie ucisk… Cóż – knujecie zło przeciw Panu? On sprawi zagładę. Bo jak ciernie razem splecione i jak pijacy winem upojeni, jak wyschłe rżysko będą wyniszczeni. (Na 1,9-10)
Ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. (1 Kor 6,10)
Odsłon: 863 Komentarzy: 6
Monday,21 June 2010,18:28
Kategoria: Pro life Monday, 21 June 2010, 18:28
Podczas moich dyskusji z braćmi chrześcijanami często wyskakuje pytanie: "A gdzie to jest napisane w Biblii?" I chociaż my, katolicy, nie uznajemy Biblii za jedyny autorytet, to przecież zgadzamy się z innymi chrześcijanami, że jest to natchnione Słowo Boże. Zatem dobrze jest czasem rzeczywiście umieć wskazać gdzie w Biblii można znaleźć potwierdzenie nauki Kościoła. To właśnie stało się inspiracją dla mnie, by napisać cykl notek na ten temat.
Cytaty są z Biblii Tysiąclecia, chyba, że jest zaznaczone inaczej. Niektóre tłumaczenia Tysiąclatki nie oddają dobrze tego, co natchniony autor nam chciał przekazać, dlatego czasem będę korzystał z innych tłumaczeń.
Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo. (Pwt 30, 19)
Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. (Jr 1,5)
Tak mówi Pan, który cię uczynił i ukształtował w łonie matki, który cię wspomaga: Nie bój się, mój sługo, Jakubie, i Jeszurunie, którego wybrałem! (Iz 44,2, BW)
Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Twórca twój jeszcze w łonie matki: Jam jest Pan, uczyniłem wszystko, Sam rozpiąłem niebiosa, rozpostarłem ziemię; a któż był ze Mną? (Iz 44,24)
Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. (Iz 49, 1)
Teraz zaś mówi Pan, który mnie stworzył swoim sługą od poczęcia, aby nawrócić do niego Jakuba i zebrać dla niego Izraela, gdyż jestem uczczony w oczach Pana, a mój Bóg stał się moją mocą.(Iz 49, 5, BW)
A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie.(Łk 1, 43-44)
(Święta Elżbieta nazywa Maryję "matką", gdy Jezus ciągle przebywa w Jej łonie, a Jan Chrzciciel, choć ciągle jest jeszcze "płodem" z tej radości, że Matka jego Pana go odwiedziła, fika koziołki.)
Oprócz wersetów Biblii warto przypomnieć dokument z pierwszego wieku, którego autorami są być może sami apostołowie. Przynajmniej tak głosi tradycja przez małe "k". Chodzi oczywiście o "Didache". Możemy tam przeczytać:
II. 1. A oto dalsze zalecenia nauki: 2. Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie uwodź młodych chłopców, nie uprawiaj rozpusty, nie kradnij, nie zajmuj się magią ani czarami, nie zabijaj dzieci przez poronienie ani nie przyprawiaj ich o śmierć już po urodzeniu, nie pożądaj własności twego bliźniego.
Odsłon: 1042 Komentarzy: 20
Thursday,17 June 2010,17:32
Kategoria: Kościół Thursday, 17 June 2010, 17:32
Dziś wreszcie taki dzień, że nic nie robię. Żadnych planów, żadnych wizyt. Rano wstałem, napisałem o księdzu Radosławie Siwińskim, którego odwiedziłem wczoraj i wyszedłem z domu na moją małą codzienną pielgrzymkę. Przez nowe Rondo Mogilskie, koło Ogrodu Botanicznego na ul. Kopernika do kaplicy adoracyjnej w Bazylice Serca Jezusowego ojców Jezuitów, a na 12 poszedłem na Mszę do Bazyliki Trójcy Świętej, czyli do ojców Dominikanów.
Dzisiaj akurat odbywała się Msza upamiętniająca pięćdziesięciolecie kapłaństwa ojca Wiesława Szymony. Piękna rocznica i wspaniały kapłan. Wykładowca, nauczyciel, tłumacz niemal setki książek z różnych języków. Msza była bardzo uroczysta, jak to zwykle u Dominikanów.
Ja, nawet nie wiedząc o uroczystości ojca Wiesława, chciałem nagrać braci śpiewających przed Mszą modlitwę na Anioł Pański i niektóre stałe części Mszy. Pomyślałem sobie, że fajnie będzie wrzucić taki filmik na youtube. Jak pomyślałem, tak zrobiłem, ale z publikacji nici, bo po Mszy podszedł jeden z braci do mnie i poprosił, bym nigdzie nie publikował żadnych filmików nagranych przeze mnie.
Oczywiście nie znam motywacji tej prośby, ale jaka by ona nie była i tak jej nie zrozumiem. Nie wiem, czy chodzi tu o prawa autorskie do tych nagrań, czy są one dostępne na płytach, za które trzeba zapłacić, czy jeszcze co innego, ale wiem, że mnie ta prośba zdumiała, zaskoczyła i zasmuciła. Przecież moją motywacją było tylko ukazanie piękna liturgii, a skutkiem tego mogłoby być co najwyżej to, że ktoś by odwiedził braci, przyszedł na Mszę.
Po Mszy szedłem do Rynku ulicą Grodzką i zaczepił mnie jakiś młody człowiek. Poznał mnie, chciał zamienić parę słów. Powiedział, że czyta mojego bloga na Frondzie, a gdy mu opowiedziałem, że właśnie układam sobie w głowie kolejną notkę, zadziwiony postępowaniem braci Dominikanów, on się roześmiał i mówi, że jako katecheta chciał niedawno postawić gdzieś baner z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, ale także okazało się, że nie wolno mu tego zrobić bez zgody sióstr z Sanktuarium w Łagiewnikach. Hmm…
Ja rozumiem, że pewnie są jakieś przepisy, jakieś zasady, które czegoś tam zabraniają, ale wiem też, że to nie człowiek jest dla prawa, nie odwrotnie. Nie prawo jest najwyższym dobrem, prawo ma człowiekowi służyć. My, jako chrześcijanie, powinniśmy robić wszystko, co w naszej mocy, by szerzyć Ewangelię. Nawet, gdyby nas to kosztował nasze życie. Tymczasem, mam wrażenie, czasem boimy się, byśmy przypadkiem nie stracili… sam nie wiem, paru groszy? Kontroli nad szerzeniem jakiegoś kultu?
Tak się zdarzyło w ostatnich latach, że kilka czasopism napisało o mnie, ilustrując te artykuły moimi zdjęciami. Tak się zdarzyło, że kilka rozgłośni radiowych zaprosiło mnie do swych programów. Tak się zdarzyło, że kilkanaście portali internetowych przedrukowało moje teksty. Ani nie otrzymałem za to grosza, ani nikt mi nawet nie zaproponował zwrotu kosztów podróży. Jedynym wyjątkiem był tu Gość Niedzielny, który zapytał, czy pragnę otrzymać honorarium za użyte zdjęcia. Jednak dla mnie jest nie do pomyślenia, bym czerpał jakiekolwiek korzyści materialne z głoszenia Słowa Bożego.
Ja na chleb zarabiam swą pracą kierowcy, więc mnie stać na to, by finansować swą misję. Zresztą nie są to żadne pieniądze, a do tego otrzymuję pomoc od swych przyjaciół. Darmowe noclegi, udostępnienie serwera, pomoc przy prowadzeniu forum. Nie roszczę sobie żadnych praw do swych tekstów i zdjęć. Każdy je może przedrukowywać, nawet mnie nie pytając o zgodę, a jak do tego poda jeszcze źródło pochodzenia, to będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Tym bardziej mnie dziwią te wszystkie obostrzenia, z jakimi spotykamy się na co dzień, także wśród braci chrześcijan.
Gdy byłem rok temu na pielgrzymce w Ziemi Świętej, nagrałem kilkanaście filmików z wykładami Scotta Hahna, z wyjaśnieniami Steve'a Ray'a i nigdy nie było z tego powodu żadnych problemów. Ja podałem link do ich stron internetowych i korzyść jest obopólna. Gdy kogoś zainteresuje to, co usłyszał, zajrzy do nich i wspólnie przyczyniamy się do szerzenia Słowa Bożego. Prawdę mówiąc Steve Ray zamieścił niektóre z moich filmów na swojej stronie.
Wykłady Hahna były przez niego nagrywane profesjonalnie i płyty z tymi nagraniami można kupić. Dla niego głoszenie Ewangelii to jest źródło zarabiania na chleb. Nie ma on innych źródeł dochodu. Jest pełnoetatowym teologiem, wykładowcą i apologetą. Ciągle mu nie przeszkadza w niczym fakt, że go ktoś nagra i wyśle taki filmik na youtube. Bo dla niego celem nie jest zarobienie pieniędzy, ale dotarcie z Dobrą Nowiną do jak największej ilości osób.
Programy radiowe, jakie produkuje "radio Matki Angeliki", czyli EWTN, czy też programy największej amerykańskiej organizacji apologetycznej Catholic Answers są dostępne dla każdego, za darmo. Co więcej, EWTN aktywnie pomaga różnym organizacjom, czy prywatnym osobom w zakładaniu rozgłośni radiowych. Dzięki temu mamy ich już w USA ponad dwieście, gdy przed dwudziestu laty były zaledwie dwie, czy trzy. EWTN i Catholic Answers zyskują odbiorców, publiczność, nowo powstałe stacje radiowe mają zapewniony program na 24 godziny każdej doby. Za darmo. Nie ma między nimi żadnej wymiany pieniędzy, a korzyść jest obopólna.
Mam wrażenie, że w Polsce stracili niektórzy cel, jaki nam powinien przyświecać. Celem tym jest głoszenie Dobrej Nowiny. Nawet, gdy to robimy, to jakoś tak wychodzi, że każdy sobie rzepkę skrobie. Mnie jest bardzo miło, gdy jestem zapraszany do radiowych programów, ale przecież można taki program nagrać raz i podzielić się nim z innymi, może w zamian otrzymując inną ciekawą audycję. Można stworzyć blok audycji ogólnopolskich, zostawiając sobie kilka godzin na lokalne wiadomości. Można…
Wszyscy się zmagamy z finansowymi problemami. Jeszcze nie udało mi się spotkać nikogo, kto by twierdził, że ma za dużo pieniędzy. Równocześnie postępujemy tak, jak byśmy mieli nieograniczone zasoby finansowe, dublując swe wysiłki, zamiast je łączyć we wspólnym działaniu, a do tego zazdrośnie strzeżemy tego, do czego rzekomo mamy jakieś prawa. Dla mnie – wszytko to stoi na głowie.
Nikt nie potrafi dać więcej, niż Bóg. On naprawdę nie zna umiaru. Udowodnił to na pustyni, codziennie dając swemu ludowi mannę, udowodnił to rozmnażając chleb. Przypomina o tym także święty Paweł, w drugim Liście do Koryntian. A nam się ciągle wydaje, że jak tylko zrobimy wystarczająco dużo ograniczeń i zastrzeżeń, to wtedy skończą się nam finansowe kłopoty. Tymczasem tak naprawdę to jest dokładnie odwrotnie.
Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki według tego, co jest napisane: Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki. Ten zaś, który daje nasienie siewcy, i chleba dostarczy ku pokrzepieniu, i ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości. (2 Kor 9, 6-10)
Odsłon: 659 Komentarzy: 4
Thursday,17 June 2010,08:56
Kategoria: Kościół Thursday, 17 June 2010, 08:56
Napisałem kiedyś, że ja, dzięki mojemu apostolatowi zza kierownicy mogę dotrzeć tam, gdzie nie dotrze żaden ksiądz. Do mnie zaglądają chłopcy (i dziewczyny też), którym nie po drodze do kościoła, którzy nie kupią katolickiej prasy i nie włączą katolickiego radia. Jednak to stwierdzenie nie jest prawdziwe, bo przecież ksiądz także może dotrzeć tam, "gdzie nie dociera żaden ksiądz".
Uświadomił mi to ksiądz Radosław Siwiński. Nie powiedział mi tego wprost, ale po homilii w ostatnią niedzielę w moim parafialnym kościele na Osiedlu Oficerskim w Krakowie zaprosił młodą dziewczynę, ewangelizatorkę, która opowiedziała o tym, jak w ubiegłe wakacje, wraz z nim i kilkudziesięcioma innymi osobami, głosili Słowo Boże na bałtyckich plażach.
To nie był pierwszy raz, gdy ksiądz Radek opuścił mury świątyni, by nieść Dobrą Nowinę. I robi to całkowicie polegając na Opatrzności Bożej. Bez załatwionych noclegów, bez ściśle ustalonego planu, bez pieniędzy. Jak to się sprawdziło w praktyce? Przed dwoma laty regionalna edycja Gościa Niedzielnego z Kołobrzegu podawała:
Kiedy oddajemy ten numer do druku, „Ewangelizacja na żebraka” dotarła do Dąbek. Grupa młodych ludzi idzie przed siebie,nie wiedząc, czy będą mieli co jeść i gdzie spać. Nie zabrali ze sobą niczego prócz wiary. O niej mówią, nią się dzielą.– Jedzenia dostajemy w bród, wszędzie mamy gdzie spać. Kościoły są pełne. A Jezus dokonuje cudów! – mówi ks. Radek Siwiński, organizator.
To tyle ze wstępniaka tej gazety, cały artykuł jest na stronach VI i VII, a plik pdf z tym tekstem jest TUTAJ. Serdecznie polecam.
Rok temu także miała miejsce taka "ewangelizacja na żebraka" i w tym roku nie będzie inaczej. W sierpniu, w dniach 14-26, w okolicach Kołobrzegu znowu ruszą młodzi ewangelizatorzy na plaże, by dzielić się ze wszystkimi Dobrą Nowiną.
Nie każdy może i chce towarzyszyć księdzu Radkowi przez dwa tygodnie, więc zwykle jest to niezbyt wielka grupa około dwudziestu osób, choć w sumie wszystkich uczestników akcji jest koło setki. W tym roku już się zgłosiło koło pięćdziesięciu osób, ale to jest ciągle niewiele. Pan Jezus powiedział:
Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.(Mt 9, 35-38)
Święty Łukasz w dziesiątym rozdziale swej Ewangelii dodaje nam więcej szczegółów:
Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów[…]. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.[…] Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają.
Młoda dziewczyna, która w naszej parafii w ostatnią niedzielę opowiadała o swoich doświadczeniach z ubiegłorocznej akcji powiedziała, że była świadkiem wielu znaków i cudów, nawróceń i uzdrowień. Ona sama od dziecka nie słyszała na jedno ucho, a podczas modlitwy wstawienniczej w czasie tej ewangelizacji i jej Bóg podarował całkowity powrót do zdrowia.
Ja sam bardzo chętnie wybrałbym się z księdzem Radkiem na tegoroczną wyprawę. To będzie wspaniała przygoda. Bóg daje łaskę, umożliwia to, co czasem nam się wydaje niemożliwe, a rezultatem tego są nawrócenia i nasza wielka satysfakcja i jakaś radość w sercach, że pomogliśmy Pasterzowi odnaleźć kolejną zagubioną owieczkę. Niestety, będę już w domu i wracam do mojej "hajłejowej ewangelizacji". Ale przecież każdy w Was może mnie tutaj zastąpić.
Nikt z nas nie zrobi wszystkiego, ale każdy z nas może zrobić troszkę. Nie koniecznie musi to być wyjście na ulice, place i plaże, choć to także ktoś musi zrobić. Wszyscy widzimy, jak bardzo jest potrzebna taka działalność. Tak robił Jezus, sam i poprzez posyłanie swych uczni. Głoszenie Słowa w synagodze nie wystarczało, trzeba było czasem z niej wyjść i samemu szukać. Na sykomorze, na plaży, na górze i w drodze.
Ksiądz Radosław Siwiński jeszcze rok będzie studiował w Krakowie, po czym wraca do swej diecezji, do Koszalina. Można się z nim skontaktować pisząc na ks.maks7@gmail.com Mam też jego numer telefonu, więc gdyby ktoś miał problem ze skontaktowaniem się przez elektroniczną pocztę, niech napisze do mnie, podam numer komórki.
A ja napisałem o tym, bo natychmiast polubiłem księdza Radka. Bo mnie także cały czas coś pcha, by wyjść poza struktury Kościoła i iść tam, gdzie zagubione owieczki są. Jednak ksiądz Radek może być i jest znacznie skuteczniejszy. On, będąc kapłanem, jest rzeczywiście posłany, on jest naprawdę kimś, przed kim kudłaty drży ze strachu, bo on ma moc sprawowania sakramentów, wybaczania grzechów, odprawiania Eucharystii. A pisząc ten tekst wpisałem jego imię w internetową wyszukiwarkę i znalazłem jego oświadczenie, pod którym sam mógłbym się bez zastrzeżeń podpisać:
„W pewnym okresie mojego życia, zacząłem doświadczać takiej jednej rzeczy, że gdy dobiera się do mnie Zły, ja zaczynam się modlić do Matki Bożej, i wtedy mam ogromny pokój w sercu (…). Matka Boża zwycięża, przede wszystkim Złego Ducha, który jest przeciwnikiem numer jeden, naszym, dzisiaj! To że Pan Bóg dzisiaj zwycięża dokonuje się w dwóch przede wszystkim przez Najświętszy Sakrament i przez Maryję!.”
Bogu dzięki za takich kapłanów jak ksiądz Radosław Siwiński. On jednak sam nie może wszystkiego zrobić, potrzebuje naszej pomocy. Wspólnie możemy zrobić bardzo dużo. Na przykład pokonać kudłatego i zwyciężyć świat. Bo zwycięstwo już jest nasze, o to nie musimy się specjalnie martwić. My się tylko musimy pokazać na polu bitwy, walczyć za nas będzie Duch Święty. A tacy księża jak ksiądz Radek nas do tej bitwy poprowadzą.
Odsłon: 1861 Komentarzy: 13
Wednesday,16 June 2010,01:30
Kategoria: Ogólne Wednesday, 16 June 2010, 01:30
Parę lat temu przypadkiem przeczytałem felieton Franka Kucharczaka, "Tabliczka Sumienia". Nie pamiętam już na jaki temat, ale pamiętam, że pomyślałem sobie: "Ten facet myśli tak, jak ja". Ponieważ czytałem to w wersji elektronicznej Gościa Niedzielnego, sprawdziłem felieton sprzed tygodnia. To samo wrażenie. Cofnąłem się do poprzedniego, potem jeszcze jeden i jeszcze jeden, aż przeczytałem wszystkie. Przeczytałem i zdumiałem, bo pod każdym z nich mógłbym się podpisać. Postanowiłem więc wysłać mu maila i podzielić się moim zachwytem.
Taki był początek mojej znajomości z panem Frankiem Kucharczakiem. Do wczoraj znałem jego głos tylko przez telefon, teraz mogę powiedzieć, że znam go osobiście. Znam i niezwykle cenię.
Franek Kucharczak zaprosił mnie do odwiedzin redakcji Gościa Niedzielnego i Małego Gościa, za co mu tutaj serdecznie dziękuję. Oba czasopisma lubię, oba czytuję w elektronicznej wersji, a gdy mam możliwość, kupuję także papierowe wydanie.
Udało mi się spotkać wiele ciekawych osób i porozmawiać z nimi. Poznałem Marcina Jakimowicza i Jacka Dziedzinę, Piotrka Sochę i naczelną Małego Gościa, panią Gabrielę Szulik. Poznałem także brata Franka Kucharczaka, Przemka, a także osoby prowadzące portal Wiara.pl, znane mi od lat ze wspólnych rozmów na forach i czatach, Jo_tkę i Saxona, czyli Joasię Kociszewską i księdza Adama Sekścińskiego.
Przepraszam, że nie wymieniłem wszystkich przedstawionych mi osób. Przepraszam, że piszę o nich w tak poufały sposób. Nie jestem z nimi na "ty", więc pewnie wypadałoby zwrócić większą uwagę na formę, ale widząc i odczuwając atmosferę, jaka panuje w tej redakcji mam wrażenie, że nikt się tam na mnie nie obrazi. Tym bardziej, że cala ekipa redakcyjna to osoby młode. Ciałem i duchem. Przynajmniej można je tak określić patrząc z perspektywy takiego "starca" jak ja. :-D
Udało mi się też zamienić kilka słów z redaktorem naczelnym Gościa, księdzem Markiem Gancarczykiem. Albo raczej udało mi się go zagadać, bo ja paplałem jak najęty, a ksiądz Marek, pewnie przez grzeczność, nie chciał mi przerywać. Podziękowałem mu za wszystko, co on, osobiście, i jako naczelny Gościa robi. Obiecałem modlitwę i Was wszystkich tutaj także o nią serdecznie proszę.
Gość Niedzielny, Mały Gość i portal Wiara.pl robią wiele dobrego, a zatem można być pewnym, że zły będzie się starał to dzieło zniszczyć. Wiem, że mu się nie uda, bo wiem, że dla pracujących tam osób chrześcijaństwo to nie jest jakaś abstrakcyjna teoria, ale coś autentycznego, przeżywanego własnym życiem. Zatem kudłaty nie ma na Gościa "haka". Ale nie znaczy to, że nie będzie próbował. Wspomóżmy cała redakcję, a przede wszystkim samego księdza Marka naszą codzienną modlitwą. Z pewnością jej potrzebują. Jak każdy z nas.
Odsłon: 980 Komentarzy: 8
hiob
Forum: www.katolik.us Blog: www.hiob.us www.jaskiernia.com Spis treści: www.jaskiernia.org
Monday, 16 April 2012
Wednesday, 29 February 2012
Sunday, 13 May 2012
Wednesday, 29 February 2012
Wednesday, 29 February 2012
