
Wednesday,30 March 2011,15:46
Kategoria: Religia Wednesday, 30 March 2011, 15:46
Ani się obejrzeliśmy, a tu już połowa Wielkiego Postu. Środa Popielcowa była trzy tygodnie temu, Wielki Czwartek za trzy tygodnie. A my możemy się zastanowić przez moment nad tym, jak nam idą nasze wielkopostne postanowienia…
Ja jednak nie o tym, ale o chlebie. I będzie to subiektywne, osobiste rozważanie. Wynika ono z bardzo specyficznego trybu życia, jaki prowadzę. Zwykle w drodze, zwykle poza domem, zwykle bez dostępu do piekarni, czy nawet ogólnospożywczego sklepu. Zatem jestem skazany na to, co znajdę w swojej ciężarówce.
Ja jem bardzo dużo chleba. Jest on moim podstawowym pokarmem, szczególnie w Wielkim Poście. Ale i poza nim także. I gdybym mieszkał w Krakowie, miałbym życie jak w raju. Na każdym rogu ulic można kupić świeże "bajtle", czyli obwarzanki krakowskie, a dobrych piekarni pewnie też jest tam ciągle pod dostatkiem. Jednak nie mieszkam w swoim ukochanym mieście, mieszkam w swojej ciężarówce na drugim końcu świata. Tydzień temu Portland, Oregon, dziś Portland, Maine, za parę dni San Antonio, Texas… Gdzie tu szukać tej swojej ukochanej piekarni?
Moja żona piecze doskonały chleb. Na zakwasie, bez żadnych dodatków chemicznych. Piecze chleb zwykły, pszenno-żytni, z dodatkiem ziaren owsa (czyli płatków owsianych) i piecze chleb Ezechiela. Ten ostatni zawiera mąkę z sześciu różnych nasion, według przepisu, jaki znajdujemy w Biblii:
Weź sobie pszenicy i jęczmienia, bobu i soczewicy, prosa i orkiszu: włóż je do tego samego naczynia i przygotuj sobie z tego chleb. Będziesz go spożywał przez tyle dni, przez ile będziesz leżał na swym boku – przez trzysta dziewięćdziesiąt dni. (Księga Ezechiela 4,9)
Jak widać z tego przykładu chlebem może być także wypiek z mąki otrzymywanej z grochu i fasoli. To bardzo ważne, bo fasole zawierają białko, którego brakuje w ziarnach zbóż. Ale tu mi się pojawia pewien problem.
Chodzi mi o to, że zawsze kiedyś dochodzimy do granicznej wartości, za którą już otrzymujemy coś, co trudno nazwać chlebem. Oczywiście cały ten dylemat jest trochę sztuczny, bo przecież nasz post musi pochodzić z potrzeby serca i sami decydujemy o jego formie, zatem jeżeli ktoś chce, może pościć na przykład o samym grochu. Nie jest to przecież grzechem, nie jest nigdzie zakazane. Ale post o chlebie ma w sobie "coś". Jezus sam siebie nazywa "Chlebem Żywym", post o chlebie ma więc pewien eucharystyczny, chrystocentryczny wydźwięk. Gdzie jednak jest ta "granica chleba"?
Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat. A On im odpowiedział: Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. (Mt 12, 1-6)
Uczniowie zrywają kłosy, spożywają ziarna zboża. Pan Jezus wskazuje nam na kontekst takiej diety, nawiązuje do chlebów pokładnych w Świątyni. zatem same ziarna są także jakąś formą chleba. Ja zresztą, gdy mi zabraknie zabranego z domu chleba wypiekanego przez moją kochaną Grażynkę zwykle jem macę, która ma na liście składników dwie pozycje: Mąka pszenna i woda. Tak, jak nasz opłatek, chleb używany w czasie Ofiary Eucharystycznej, chleb, który staje się Ciałem Pana Jezusa. Chleb i woda.
A co z płatkami owsianymi? Ponieważ moja dieta jest raczej monotonna, brakuje mi jakiegokolwiek urozmaicenia. I bardzo dobrze, post ma boleć, inaczej nie jest postem. Jednak człowiek szuka odrobiny odmiany. I ja ją ostatnio znalazłem. Skoro ziarna wyłuskiwane z kłosów to jakaś forma chleba, skoro jedynym składnikiem płatków owsianych są zgniecione ziarna owsa, skoro ja jestem osłem, a osły, wiadomo, głównie się owsem żywią, to owsianka na wodzie także została uznana za część mojego postu o chlebie i wodzie.
Naciągam? Być może. Idąc dalej takim tokiem rozumowania można by uznać, że gotowana fasola jest formą chleba. Skoro bowiem w chlebie Ezechiela mamy dodatek mąki z fasoli i grochu, to czemu nie gotowany groch? No właśnie? A jednak nie… choć nie bardzo wiem, jak to logicznie uzasadnić. Ale groch to jest groch, a chleb to jest chleb.
Pewnie jakaś niekonsekwencja z mojej strony, nie wiem. Chleb Ezekiela jest chlebem, bo po pierwsze jest wypiekiem z mąki, po drugie mąka z fasoli jest tam jedynie dodatkiem do mąki zbożowej, a po trzecie sama Biblia nazywa go chlebem. Ziarna zbóż są "chlebowe", bo głównie służą do wypieku chleba, zatem spożywanie ich bez wypiekania nie jest odstępstwem od tej formy postu. Ugotowanie ich niczego nie zmienia, bo przecież te obwarzanki od których zacząłem, jak sama nazwa wskazuje, też są "obwarzane" przed pieczeniem. A przecież nikt nie neguje, że to też jakaś forma chleba. Natomiast gotowany groch, to gotowany groch i tyle.
Chleb jaki jest każdy widzi… Ale czasem ten chleb przybiera różne formy. Precelki twarde, krakersy, słone paluszki, chleb tostowy, bułeczki, obwarzanki, "bagels", czyli żydowskie bajgle, trochę podobne do krakowskich obwarzanków, także wypiekane z ciasta wcześniej gotowanego we wrzątku. Ziarno zbóż, a więc i owsianka… dlaczego nie? Ale gdy wśród składników zaczynam znajdować rodzynki, daktyle, cukier, proszek do pieczenia – to dla mnie kończy się chleb i zaczynają ciasta. Kwestia umowy zapewne, ale to jest, jak wspominałem już, subiektywne spojrzenie na chleb.
Życzę więc Wam, i sobie też, wytrwania w drugiej połowie Wielkiego Postu. Poszcząc nie zapominajmy też o modlitwach i materialnym wspomaganiu Kościoła i wszystkich potrzebujących. Nasza wiara jest martwa bez uczynków, uczy święty Jakub. O chlebie Ezechiela pisałem już dwukrotnie, tam też znajduje się przepis. KLIK 1 KLIK 2 A poniżej ostatni wypiek mojej żony… Już pozostały po nim jedynie wspomnienia. Zatem żegnam. Zrobię sobie owsiankę i zagryzę macą. ;-)

Odsłon: 743 Komentarzy: 11
Friday,25 March 2011,15:03
Kategoria: Pro life Friday, 25 March 2011, 15:03
Dziś Uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Czyli, mówiąc po ludzku, dzisiaj świętujemy moment, gdy Maryja Dziewica zaszła w ciążę. Czemu dzisiaj? W połowie okresu Wielkiego Postu, całkiem "niepokolei" w liturgicznym kalendarzu? To oczywiste przecież, ale wielu osobom otwierają się szeroko oczy ze zdumienia, gdy pierwszy raz to sobie uświadomią. Dzisiaj po prostu jest dziewięć miesięcy do Bożego Narodzenia, a normalna ciąża, jak wiadomo, trwa dziewięć miesięcy.
Trochę niedobrze, że to akurat tak wypada, bo jakoś cicho obchodzimy tę uroczystość, a przecież to właśnie teraz Bóg do nas przychodzi. To dziś, nie w Boże Narodzenie staje się jednym z nas. To dziś następuje Wcielenie, wkroczenie w materialną rzeczywistość, czasoprzestrzeń, w historyczny ciąg wydarzeń ludzkości. Emanuel, Bóg z nami zaczyna żyć wśród nas.
Wielu z nas uczestniczy w duchowej adopcji dziecka poczętego. Tych, którzy tego jeszcze nie zrobili, serdecznie właśnie dziś zachęcam do tego. Choćby na dziewięć miesięcy. Choćby od dziś do Bożego Narodzenia. Można uratować w ten sposób wiele dzieci. Ja modlę się słowami, jakie dał nam Sługa Boży, arcybiskup Fulton Sheen, ale forma jest dowolna. Każdy w Necie znajdzie więcej na ten temat, jeżeli tylko będzie chciał. Zresztą wystarczy własna modlitwa – krótka prośba do Pana o uratowanie nienarodzonego dziecka, któremu grozi aborcja.
Pamiętajmy, że Jezus był Bogiem zanim Archanioł Gabriel zwiastował pannie Maryi. Był Bogiem w momencie zwiastowania. Był Bogiem minutę później, gdy jego Ciało składało się z jednej komórki, czy z czterech, czy z szesnastu. Był Bogiem dziewięć miesięcy później, gdy w Betlejem przyszedł na świat. Jest Bogiem i teraz.
Uświadomienie sobie tego pomaga nam zrozumieć, kim jest poczęte dziecko. Gdyby ktoś zabił tę żyjącą komórkę, którą ja kiedyś byłem, tę zygotę, czy embriona – to ja, właśnie ja, bardzo konkretnie ja bym się nigdy nie narodził. To zabiłby właśnie mnie. Gdyby ktoś zabił To, Co było pod sercem Maryi, zabiłby Boga. Wcale nie mniej, niż stało się to później na Krzyżu. Zamordowanie człowieka zawsze jest tym samym, niezależnie od tego, czy ma minuty życia za sobą, czy 99 lat.
Adoptujmy nienarodzone dzieci. Proszę Was o to z całego serca.
Odsłon: 714 Komentarzy: 9
Friday,25 March 2011,07:04
Kategoria: Kościół Friday, 25 March 2011, 07:04
Pisałem już na swoim blogu o ojcu Corapi. Jest on niezwykłym księdzem. Były milioner, były bezdomny. Wyświęcony przez Jana Pawła Wielkiego w Rzymie, posłany do pracy misyjnej w USA. Doktor teologii, a do tego bardzo "maryjny ksiądz". Wiele uczył o potrzebie odmawiania Różańca Świętego. Nagrał cykl 50 wykładów na temat Katechizmu Kościoła Katolickiego. Bardzo ortodoksyjny i wierny nauczaniu Kościoła kaznodzieja.
Ojciec Corapi także często mówił o wielkiej krzywdzie, jaką wyrządza się fałszywie oskarżanym księżom. Słusznie zauważył, że wystarczy dziś kogoś oskarżyć w Kościele, nie mając nawet żadnych dowodów, czy poszlak, by zniszczyć czyjeś życie. Te sprawy rozstrzygane są przez ławy przysięgłych, a opinia publiczna jest tak wrogo nastawiona do Kościoła Katolickiego, że wielu księży zostało skazanych na podstawie fałszywych oskarżeń i za wiele lat wiernej służby Kościołowi, na stare lata zostali pozbawieni możliwości służenia Kościołowi jako kapłani i utracili swoje dobre imię.
Wszyscy znamy przypadek fałszywego oskarżenia kardynała Chicago, Josepha Bernardina. Oskarżenie przyszło, gdy zmagał się on z chorobą nowotworową. Poddał się dochodzeniu, które go całkowicie oczyściło z zarzutów, a oskarżyciel przyznał, że oskarżył kłamliwie i poprosił o wybaczenie. Jednak stres związany z całą tą sytuacją z pewnością nie pomógł umiłowanemu kardynałowi chicagowskich katolików i z pewnością przyspieszył rozwój choroby, która okazała się śmiertelną.
Ale ilu prostych księży może liczyć na tak drobiazgowe śledztwo? Na takie modlitewne szturmowanie Nieba, jak w przypadku kardynała jednej z największych archidiecezji? Ilu fałszywie oskarżonych kapłanów traci po prostu wszystko na skutek tych oskarżeń?
Na stronie ojca Corapi można przeczytać jego słowa, które w dość swobodnym tłumaczeniu brzmią tak:
Prośba o modlitwę.
W Środę Popielcową dowiedziałem się, że moja była pracownica wysłała trzystronicowy list do kilku biskupów oskarżający mnie o wszystko: od narkomanii do różne seksualne ekscesy z nią i kilka innymi dorosłymi kobietami. Wygląda na to, że nie ma potrzeby, by skargę uznać za "wiarygodną", aby władze Kościoła uruchomiły procedury, które niedawno były ustanowione dla przypadków molestowania seksualnego nieletnich. Nie jestem o nic takiego oskarżony, ale procedury te najwyraźniej są stosowane w odniesieniu do wszelkiego rodzaju zarzutów.
W wyniku tych oskarżeń zostałem przeniesiony na "administracyjny urlop". Oczywiście będę współpracował w wyjaśnianiu oskarżeń, choć uważam, że ma on poważne wady i sprowadza się do traktowania kapłana jako "winnego na wszelki wypadek", a w procesie musi on udowodnić swą niewinność. Natomiast powstałe na skutek oskarżeń szkody moralne są natychmiastowe. Dotyczy to szczególnie kogoś tak dobrze znanego jak ja.
Nie jestem sam w tych poglądach, wielu adwokatów i specjalistów od Prawa Kanonicznego publicznie oświadczyło, że procedury te poważnie niszczą reputację oskarżonego, nawet, gdy potem okazuje się on niewinny.
Wszelkie oskarżenia pod moim adresem są fałszywe. Proszę Was o modlitwy za wszystkie osoby zaangażowane w tym procesie.
Nie wierzę w oskarżenia przeciw ojcu Corapiemu. Po prostu nie wierzę. Jednak niezależnie od tego, czy są one prawdziwe, czy nie, my wszyscy już przegraliśmy. Stacja radiowa EWTN, która nadawała codziennie jego godzinny wykład natychmiast usunęła jego nauczanie ze swej ramówki. Jego przełożeni odsunęli go od wszelkich publicznych funkcji związanych z jego kapłaństwem. I wiele osób myśli: "Skoro oskarżony, to pewnie coś musiało być".
Przypomnę: Ojciec Corapi nie jest oskarżony o nic, co byłoby karane przez prawo. Nie są w to zamieszane żadne nieletnie osoby. Nie ma to żadnego związku z homoseksualizmem, czy pedofilią. Była pracownica, osoba pełnoletnia, oskarżyła go nie u prokuratora, czy na policji, ale u kilku, czy kilkunastu biskupów, rozsyłając do nich list. Nie ma na razie żadnych podstaw, by jej wierzyć. A jednak potraktowano ojca Corapiego jakby już udowodniono mu jakieś przestępstwo, lub przynajmniej niemoralne zachowanie.
W czasie każdej bitwy najskuteczniejszą strategią jest zniszczenie dowództwa przeciwnika. Tych, którzy prowadzą przeciwnika do walki. Strategów. Liderów. Ojciec Corapi jest takim liderem w amerykańskim Kościele. Ukochany przez miliony, słuchany przez miliony. Mimo pięciu dyplomów wyższych uczelni, mimo doktoratu – ciągle wierzący w istnienie piekła, aniołów, diabłów, grzechu, w prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii, w konieczność spowiedzi świętej, w niemoralność antykoncepcji… Powiecie: A co w tym dziwnego? Czy to nie jest podstawowe nauczanie Kościoła? Jest. Ale ile razy słyszeliście o tym kazanie w Waszej parafii? A ojciec Corapi mówi o tym cały czas. I dlatego stał się celem ataku przeciwnika.
Nie wierzę w oskarżenia, ale nawet, gdyby okazały się prawdziwe, w niczym to nie zmienia tego, co chcę napisać. Ja nie mam prawa go oskarżać o nic. Zbyt wiele razy sam upadałem, by się pastwić nad upadkiem innych. I nie wiem, jakim pokusom podlegają księża. Ich szatan z pewnością kusi stokrotnie mocniej niż mnie. Wierzę, że i łaski otrzymują większe, ale na pewno nie jest im łatwo. Jednak niezależnie od tego jaka jest prawda, jest coś nieuczciwego w traktowaniu kogokolwiek jako winnego zanim nawet da się mu szansę na wypowiedzenie choć słowa na swą obronę. I o ile jeszcze można to zrozumieć w przypadku osób oskarżonych o niemoralne zachowanie w stosunku do dzieci, bo chodzi o obronę tych niewinnych istot, to przecież tu nie ma w ogóle o czymś takim mowy. Ojciec Corapi nie zagraża nikomu.
Fragment modlitwy naszej Wspólnoty Marto:
Przyjmij naszą ofiarę za cały Kościół Powszechny, za Papieża, wszystkich biskupów i kapłanów, a szczególnie mojego biskupa N i księży w mojej parafii. Udziel im wszelkich łask i spraw, by wytrwali w świętości i wierności Kościołowi, a tym, którzy upadają daj siłę, by powstali.
Oczywiście gdy pisałem tę modlitwę nie miałem nikogo konkretnego na myśli. Dzisiaj inaczej odczytuję te słowa. Nabrały dla mnie jakiegoś osobistego wymiaru, bo bardzo cenię i kocham ojca Corapi. Słuchałem go regularnie i wiele mnie nauczył. Dlatego bardzo Was proszę o modlitwę w jego intencji. Ale nie tylko w jego. Także w intencji wszystkich kapłanów. Bo wygląda na to, że są oni dzisiaj w sytuacji bez wyjścia.
Niezależnie od tego co zrobią, jak się będą zachowywali, wystarczy jedno oskarżenie by zniszczyć ich życie. A przecież bez kapłaństwa, bez naszych księży świat nie może istnieć. Oni nam dają Jezusa w Eucharystii. Oni nam dają odpuszczenie grzechów. Bez nich nie może istnieć Kościół. Nie byłoby Ofiary Mszy Świętej. Kudłaty to doskonale rozumie i dlatego tak zaciekle ich zwalcza. Brońmy naszych kapłanów. Modlitwą, postem, dobrym słowem, radą. Podziękujmy im za to, co robią. Oni oddali dla Jezusa i dla nas całe swoje życie, oddajmy im choć parę minut z naszego.
Facebook: "Módlmy się za ojca Corapi i wszystkich kapłanów".
Odsłon: 1031 Komentarzy: 12
Saturday,03 September 2011,05:28
Kategoria: Akcja Saturday, 03 September 2011, 05:28
To prawda że już wielokrotnie mi się dostało za "wideofelietony", bo do pokazywania się w telewizji, nawet takiej prywatnej jak YouTube trzeba mieć urodę i talent. Ale ja zawsze byłem niepokorny i nie przejmując się krytyką popełniłem znowu parę filmów na YouTube. Ze sobą w roli głównej. Albo, precyzyjniej, w jedynej roli. Byłem operatorem, reżyserem, aktorem, scenarzystą i w ogóle wszystkim. Człowiek orkiestra. No i z tym scenarzystą troszkę przesadziłem… Scenariusza to tam w ogóle nie było. Wielka Improwizacja.
Pierwszy film jest o mojej ciężarówce. Zrobiłem go, bo tworzenie takich filmów to niezwykle skuteczny sposób dotarcia do różnych osób. Zwłaszcza, gdy się ma szczęście być zauważonym przez takie portale jak wykop.pl. Ja do niedawna nawet nie wiedziałem, że takie coś istnieje, aż kiedyś zamiast zwykłego tysiąca odwiedzających moje forum pojawiło się tam jednego dnia ponad trzy tysiące osób. Okazało się, że stało się to za przyczyną promocji na wykopie i jeszcze jakimś innym portalu. A film który wypromowali, mój stary film o ciężarówce, zobaczyło już w sumie ponad 135 tysięcy osób.
Trudno więc nie wykorzystać takiej możliwości, gdy się zauważy, jak skuteczna może być ewangelizacja przez Internet. Skuteczna w sensie ilościowym, bo z samym przekonaniem innych do chrześcijaństwa jest oczywiście troszkę gorzej.
Jednak to nie ja mam nawracać, czy odmieniać serca innych ludzi. Ja mam głosić Dobrą Nowinę. Od nawracania jest Duch Święty, ale od głoszenia Ewangelii jesteśmy my. Także świeccy. Wyraźnie o tym nauczają dokumenty Soboru Watykańskiego Drugiego i często przypominał o tym Jan Paweł Wielki.
Katechizm Kościoła Katolickiego:
905 Świeccy wypełniają swoją misję prorocką również przez ewangelizację, „to znaczy głoszenie Chrystusa… zarówno świadectwem życia, jak i słowem". W przypadku świeckich „ta ewangelizacja… nabiera swoistego charakteru i szczególnej skuteczności przez to, że dokonuje się w zwykłych warunkach właściwych światu". (SV2, konst. Lumen gentium, 35.)
Tego rodzaju apostolstwo nie polega jednak na samym tylko świadectwie życia. Prawdziwy apostoł szuka okazji głoszenia Chrystusa również słowem, bądź to niewierzącym… bądź wierzącym. (SV2 dekret Apostolicam actuositatem, 6; por. dekret Ad gentes, 15)
Święty Paweł napisał:
Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę![…] Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. (Rz 10, 14,5,17)
Jakże mieli usłyszeć, gdy nikt im nie głosił? Albo głosił tam, gdzie ich nie było? Nie wszystkim jest po drodze do kościoła. Nie każdy słucha Radia Maryja. Nie każdy też spędza czas na "wykopie", ale okazuje się, że jest ich sporo. I to najczęściej są zupełnie inne osoby, niż te, które słuchają katolickich mediów. Zatem postanowiłem nagrać drugą część filmu o mojej ciężarówce i pod jego koniec powiedziałem parę słów o Wspólnocie Marto.
Nie wiem jakimi kryteriami kieruje się "wykop" i nie robiłem tego z myślą o tym, że znowu mnie będą promowali. Zrobiłem to dlatego, że wiem, że niezależnie od promocji jest spora grupa osób oglądających wszystko, co się zjawi na moim kanale na YouTube. Dlatego też na drugi dzień dodałem jeszcze jeden film, ten poświęcony wyłącznie Wspólnocie.
Jestem teraz w Spokane, w stanie Washington. Ładunek dopiero w czwartek, więc poszedłem do hotelu. Kamera, która zwykle pokazuje drogę, którą jadę, dziś pokazuje ulicę, na której nic się nie dzieje. Ale pod wieczór zauważyłem, że ponad setka osób ogląda tę uliczkę, a na forum w pewnym momencie zjawiło się ponad 250 osób. Poprzedni rekord wynosił 170 osób i stało się to w czerwcu ubiegłego roku, gdy byłem gościem Radia Maryja i na antenie podałem adres forum. Cóż się zatem teraz stało? Okazało się, że "wykop" ponownie umieścił mój film wśród promowanych.
Oczywiście nie był to film o Wspólnocie, ale nowy film ciężarowce. Jednak mnie zdumiewa, jak to wszystko się razem układa. Jak tu nie wierzyć w jakieś boże przeznaczenie? I jest oczywiste, że nie każdy, kto usłyszy o Wspólnocie zaraz do niej wstąpi. Nie chcę, by ktokolwiek to zrobił bez głębokiego zastanowienia się. To nie jest łatwa droga i nie powinno się do tego podchodzić lekko. Ale z drugiej strony jest oczywiste, że jak ktoś nawet o niej nie słyszał, to z całą pewnością nie przyłączy się do nas.
Jeżeli swym nawoływaniem do zmiany postępowania zburzę czyjś spokój, jeżeli sprawię, że się zacznie zastanawiać, że pomyśli czym powinien być Wielki Post, to już spełniłem swoje zadanie. Ziarno zasiane, ciasto zakwaszone, potrawa posolona. Czy nie wyjdzie z tego zakalec? Nie wiem. Nie moja sprawa. Ja pracuję w dziale sprzedaży, a łaska nawracania zależy od Zarządu.
Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg. ( Kor 3, 5-7)
To tyle, ale będzie jeszcze PS. Najpierw jednak mój filmik o Wspólnocie Marto
Natomiast filmy o mojej ciężarówce każdy może sam znaleźć na moim kanale YouTube
Interesujące są komentarze na wykopie pod tymi filmami. W większości zdumiewająco pozytywne, co mnie bardzo zaskoczyło. Zaskoczyło to też samych komentujących. Zazwyczaj jakakolwiek wzmianka o Bogu, o kościele powoduje lawinę negatywnych, złośliwych, szyderczych uwag, ale pod moimi filmami tak się nie dzieje. A nawet te negatywne są raczej śmieszne, niż jadowite, a nieliczne wyjątki spotkały się z bardzo ostrą reakcją. Kilka przykładów, pisownia oryginalna:
Orzełek, Maryjka – prawdziwy patriota. Ciekawe czy ma anty-radar;)
Szczerze mówiąc, z człowiekiem "spotykam się" po raz pierwszy, ale na pierwsze wrażenie wygląda na niebywale elokwentnego i ogarniętego, zwłaszcza jak na kierowcę TIRa. Zawsze podziwiałem, podziwiam i podziwiać będę ludzi, którzy w taki sposób potrafią sobie udogodnić/uprościć życie ;). Btw. Big Up za wąsy!
No widać też, że ma wszystkie nowinki technologiczne nieźle obcykane :) Za co naprawdę podziw, bo dla większości ludzi po czterdziestce (przynajmniej w Polsce) wysłanie emaila to szczyt możliwości.
Poniższy komentarz, podobny do poprzedniego, naprawdę mnie rozbawił :-)))) Chyba muszę kupić sobie laseczkę, skoro jestem "starszym już człowiekiem". Ale to prawda, dla przeciętnego obserwatora "wykopu" jestem pewnie już wiekowym starcem:
Świetna ciężarówka, człowiek już starszy, a korzysta z takich rzeczy, o których nie jeden młody nie ma bladego pojęcia!
Facet imponuje nie tylko wnętrzem swojej ciężarówki, ale przede wszystkim wąsami!
Poniżej kilka mini-dyskusji:
Mlek: fajny filmik, ciekawie sie oglada- podobnie jak czesc jego innych nagran, powiem nawet ze mnie zainteresowal ten czlowiek, ale mam conajmniej mieszane odczucia po wejsciu do dzialu "felietony hioba"
@mlek: wiesz… o to chodzi, że nawet niezgadzając się z drugą osobą nadal okazuje się jej szacunek i pozwala na posiadanie własnego zdania. cieszy, że nawet kulturalnie wykop przyjął tego Pana, bo spodziewałem się, że zaraz będzie pojazd po jego "obnoszeniu" się z religią ;)
Evidence: Fax dostaje pocztą elektroniczną? Do polski chyba to jeszcze nie doszło. BTW wygląda mi na j%$anego katola, wszędzie maryja i ten wisor z krzyżem jakby wieczorami razem z Buffy polował na wampiry.
@Evidence: a chu… cie to boli? niech sobie będzie nawet wyznawcą potwora spaghetti – ciężarówkę i tak ma zaj!$istą!
@Evidence: bardzo fajnie moim zdaniem, że jest to katolik. Znacznie gorzej byłoby gdyby był pałającym nienawiścią do innych antyteistą, który nawet nie szanuje swojej Ojczyzny pisząc Polskę i Polaków małą literą.
@Evidence: oh no tak, bo to przecież wstyd przyznawać się do swojej ojczyzny i wiary. Jakiś Ty postępowy i nowoczesny! Pewnie chciałbyś żeby jego ciężarówka była "neutralna światopoglądowa" bo przecież takimi krzyżami i orzełkami może przekonania wielu ludzi obrazić! Ogółem to żałosny jesteś.
@Evidence: Był se troll w kolorze bordo na patriotyzm kręcił mordo
gozaru: Ciekawe co miał w zamrażalniku, że wstydził się pokazać.
@gozaru: pewnie czyjąś głowę :D
xaliemorph:Naprawdę wielki pozytyw i pozdrowienia dla autora. Tylko oglądając te mnóstwo różnych przycisków, i te kombinacje aż chciałoby się mieć to jakoś lepiej zorganizowane…
@xaliemorph: A ja bym wolał taki tradycyjny nieład. Przytulniej się człowiek czuje niż wokół jakichś zabawek rodem z filmów science-fiction.
KEDZiOR:Pozytywny koleś.wykop
izraelski_maszynista: @KEDZiOR: I cholerny patriota. Wszędzie polskie symbole. Nawet na oknie orzełek. Aż łzy się cisną do oczu.
CanisLupusLupus: @izraelski_maszynista: I religijne. Zwłaszcza nad przednią szybą.
izraelski_maszynista: @CanisLupusLupus: Bo religia katolicka to część naszej tradycji. Można nie popierać działań Kościoła Katolickiego, ale wolę oglądać w Polsce ich symbole niż półksiężyc i resztę…
CanisLupusLupus: @izraelski_maszynista: Ja wiem, i nie mam nic przeciwko temu. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, nawet najbardziej zatwardziały antyklerykał przyzna, że lepsze "Totus Tuus" niż "Wykop k$##a". :)
MlodyWyksztalcony: Ale te paskudztwa z twarzy by sobie mogl usunac. Katolik pieprzony.
@MlodyWyksztalcony: to ty sobie zapuść. Pedały chyba na to lecą skoro jest taki archetyp.Świadczy o tym gostel z village people. Może znajdziesz sobie jakiegoś fajnego męża.
@MlodyWyksztalcony: ZAKAZAĆ!!! k$%!WAAAAA ZAKAZAAAĆ!!!!! ludzie z taką mentalnością jak ty, są zgubą tego narodu.
@MlodyWyksztalcony: Weź przeczytaj najpierw historię tego człowieka, jak stał się gorliwym Katolikiem a dopiero potem komentuj.
Baryl: widać, że polak po tym jak to łóżko przekombinował : D
@Baryl: w żyłach płynie Adam Słodowy fajne biuro na kółkach ma
I jeszcze parę komentarzy:
rozwalił mnie: microwave – piecyk krótkofalowy:D Fajny gościo i rzeczywiście autko ma "odpicowane"
Ja tylko dodam, że nie każdy kierowca to morderca, dziwkarz i brudas. W Europie (i Polsce) też są kierowcy z pasji, którzy również robią filmy i pokazują swoją pracę. Jednak ze względu na ograniczenia technologiczne raczej nie spotyka się live-streamów z EU.
Fajny gościu ogólnie, ciekawa działalność z tą kamerą itd, szkoda tylko, że jakiś fanatyk
Jak prawdziwy amerykański twardziel, niczym współczesny kowboj przemierzający samotnie dzikie prerie swoim kilkutonowym stalowym rumakiem.
Wąsa ma jak Piłsudski
Przyznam, że mnie rozwalił, jakoś odpuściłem sobie wcześniejszy wykop, ale teraz jestem pod ogromnym wrażeniem.
po tylu latach mówi czysto po polsku.. a taki szfagjer pojedzie na pół roku i już: "jak to się u was mówi? dżem dobry!"
Kurde, nie uważam się za katolika, ale obejrzałem ten filmik, wszedłem na jego stronę, przeczytałem to świadectwo jego nawrócenia i… gdyby wszyscy katolicy byli tacy, to nie byłoby powodów, żeby na nich narzekać. Mądry, porządny człowiek. Szacunek Hiobie i szerokości!
I na koniec taka perełka:
nie ma plakatu z gołą babą ;p
No właśnie… Co za niedopatrzenie. Jak tak można w ciężarówce?
Odsłon: 886 Komentarzy: 11
Thursday,03 February 2011,03:50
Kategoria: Akcja Thursday, 03 February 2011, 03:50
Nasza Wspólnota już działa i zaczynamy tworzyć wspaniałą rodzinę. Ale jest też w niej miejsce dla Ciebie, zapraszamy serdecznie. Zbliża się Wielki Post, następna środa to już Środa Popielcowa. Doskonała okazja, by się do nas przyłączyć. Choćby na ten czas. Nikt nie musi się zobowiązywać od razu do pójścia tą drogą końca życia.
Wszyscy członkowie Wspólnoty otrzymują ode mnie czasem listy z przemyśleniami, zwykle sprowokowanymi czytaniami w czasie Mszy. Nie wiem, czy to zachęci kogokolwiek, obawiam się, że może przynieść wręcz odwrotny skutek, ale i tak podzielę się z Wami jednym z takich listów. Ten akurat napisałem przed paroma minutami, więc jest jeszcze ciepły. A oto on:
Szczęść Boże!
Ja już w trasie, więc i czasu mniej i brak możliwości uczestnictwa w codziennej Mszy Świętej. Jednak podczas Mszy w poniedziałek i wtorek usłyszeliśmy bardzo ciekawe Słowa i chciałem je jakoś skomentować tutaj.
Pierwsze czytanie jest w dalszym ciągu z Księgi Syracha. W poniedziałek usłyszeliśmy:
"Tym, którzy się nawracają, Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości. Nawróć się do Pana, porzuć grzechy, błagaj przed obliczem Jego, umniejsz zgorszenie. Wróć do Najwyższego, a odwróć się od niesprawiedliwości i miej występek w wielkiej nienawiści. Któż w krainie zmarłych wielbić będzie Najwyższego, zamiast żyjących, którzy mogą oddawać Mu chwałę? Zmarły, jako ten, którego nie ma, nie może składać dziękczynienia, żyjący i zdrowy wychwala Pana. Jakże wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do Niego nawracają." (Syr 17,24-29)
Czasem mamy wrażenie, że nauka o Miłosierdziu Bożym zaczęła się od objawień siostry Faustyny. Ale przecież prawdziwe objawienia nigdy niczego nowego nam nie dodają do nauki Biblii. One raczej tylko są przypomnieniem czegoś, co jest ważne na nasz czas, a o czym, być może, troszkę zapomnieliśmy. Syrach na wiele lat przez przyjściem Pana Jezusa uczy, że "wielkie jest miłosierdzie Pana".
Ci, którzy się nawracają, to my wszyscy. Nawrócenie to nie jest jednorazowy akt. Jest błędem przyjmowanie, jak to robią niektórzy fundamentaliści i ewangelicy, że wystarczy raz oddać swe życie Bogu i mamy gwarancję zbawienia. Oddać swe życie Bogu można i trzeba, ale nie wystarczy raz. To trzeba robić zawsze, każdego dnia. Bo nam te łaski, jakie otrzymujemy, "wyciekają". Nasze dusze i serca nie są szczelne. Upadamy po kilka razy dziennie, ale "Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości"
Ewangelia w poniedziałek to znana nam wszystkim historia spotkania Jezusa z bogatym człowiekiem, opisana w 10. rozdziale św. Marka:
„Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Jezus mu rzekł: […] Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”. On Mu rzekł: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego”.
Młodzieniec był dobrym Izraelitą. Przestrzegał przykazań. Jak święty Paweł przed nawróceniem, tak dumny z tego, że był bez zarzutu wobec prawa. I Pan Jezus nie potępia tego wcale. Spogląda na niego z miłością. Jednak widzi, znając jego duszę, że ma on pewien problem. I tak też jest z niektórymi z nas. Z jednej strony jesteśmy bardzo blisko Boga, serio podchodząc do Jego przykazań i starając się ich przestrzegać, ale z drugiej strony mamy "coś" co nam wręcz uniemożliwia zbawienie. Jak to słyszeliśmy w niedzielnych czytaniach, nie można służyć Bogu i mamonie.
To nie bogactwo, nie dobra materialne są tu problemem, ale chciwość. "Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami." (1 Tm 6,10) Można być bogaczem ubogim w duchu i można nie mieć nic, a mieć problem z oddawaniem czci mamonie.
We wtorek była kontynuacja tego tematu Najpierw był Syrach, rozdział 35. Poniżej wybrane fragmenty, a całość można przeczytać tutaj: http://mateusz.pl/czytania/2011/20110301.htm
"Kto zachowuje Prawo, mnoży ofiary, a kto zważa na przykazania, składa ofiary dziękczynne. Kto świadczy dobrodziejstwa, przynosi ofiary z najczystszej mąki, a kto daje jałmużnę, składa ofiarę uwielbienia. Oddalenie się od zła jest upodobaniem Pana, a unikanie niesprawiedliwości jest Jego przebłaganiem. […] Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojny dar według swej możności, ponieważ Pan jest tym, który odpłaca, i siedemkroć razy więcej odda tobie. Nie staraj się przekupić Go darem, bo nie będzie przyjęty, ani nie pokładaj nadziei w ofierze niesprawiedliwej, ponieważ Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby."
Ewangelia Marka, 10,28-31: "Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. Jezus odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.
W zasadzie to nawet nie ma tu co komentować. Te słowa są proste i jednoznaczne. Pokazują też, że "opłaca się" pójść za Jezusem. Czasami mamy wrażenie, że radykalizm w wierze jest jakimś niesamowitym poświęceniem się, ale Biblia nas uczy czegoś innego. Podchodząc serio do wiary, do nauki Biblii, otrzymamy nagrodę i to już tutaj.
Oczywiście niekoniecznie to musi być taka nagroda, jaką otrzymał Hiob: te tysiące wołów, owiec, oślic i wielbłądów. Ale wystarczy, że popatrzę na swoje życie. Ilu otrzymałem braci i sióstr, gdy zdecydowałem się iść za Panem? Zdumiewające, że nawet w Montanie, czy Wyoming, na pustynnych preriach nie jestem nigdy sam, ale mam ze sobą zawsze przyjaciół.
Jest pewien werset w Biblii wykorzystywany czasem przez wrogo nastawionych Kościołowi protestantów, mający rzekomo pokazywać, że Jezus nie uważał wcale Maryi za kogoś specjalnego, godnego czci. Abstrahując już od faktu, że oddawanie czci matce jest bożym przykazaniem, a Jezus wypełnił przykazania w sposób doskonały, w świetle powyższych słów Jezusa można prawdziwie zinterpretować to, co nasz Pan miał na myśli. Zobaczmy ten epizod:
"Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką". (Mt 12, 47-50)
Pan Jezus wcale tu nie uczy, że nie należy oddawać czci swej własnej matce. Raczej pokazuje nam, że nie wystarczy zapisać się do odpowiedniej organizacji, należeć do odpowiedniej rodziny, czy narodu. w Królestwie Bożym liczy się tylko jedno: Spełniać wolę Ojca. Tak staniemy się Jego dziećmi, Jezus będzie naszym Bratem, a Jego Matka – naszą Matką.
hiob.
PS. Jutro, czy w Polsce to już nawet dzisiaj, środa. Wiem, że wielu z nas także dziś pości w specjalny sposób, niektórzy o wodzie i chlebie. Niezależnie jednak od tego jak, dobrze by było, by każdy spróbował dać w tym dniu coś od siebie Panu. Tradycja środowych postów, choć zaniknęła trochę w ostatnich latach, jest bardzo długa. Już w Didache, dokumencie z pierwszego wieku, zalecany jest post w środę i piątek. Jednak ponieważ post, każdy post, jest dla niektórych sporym wyzwaniem, pamiętajmy o modlitwach także za siebie nawzajem. Dzieci z Fatimy wytrwały, bo robiły to razem. My fizycznie nie możemy się wszyscy spotkać, ale wirtualnie, a przede wszystkim duchowo – tak. Wspomagajmy się modlitwą.
Dziękuję. hiob."
Odsłon: 1073 Komentarzy: 23
1
hiob
Forum: www.katolik.us Blog: www.hiob.us www.jaskiernia.com Spis treści: www.jaskiernia.org
Monday, 16 April 2012
Wednesday, 29 February 2012
Sunday, 13 May 2012
Wednesday, 29 February 2012
Wednesday, 29 February 2012
