Sunday,28 March 2010,19:32
Kategoria: Wiadomości Sunday, 28 March 2010, 19:32
Jan Bodakowski
Warszawski antyaborcyjny marsz "Światło dla życia"
W czwartek 25 marca 2010 z okazji Dnia Świętości Życia odbył się marsz "Światło dla życia". W związku z tym że nie było żadnych informacji (w internecie, prasie czy parafiach) można domniemywać że impreza była tajna. Konspiracyjny charakter marszu sugeruje też brak transparentów. Dzięki temu przygodni gapie nie mieli pojęcia czego dotyczyła demonstracja (uczestnicy mieli w rękach tylko baloniki).

Marsz wyruszył z duch miejsc. Jedna kilkudziesięcioosobowa grupka (w tym Rycerze Kolumba) miała przejechać z pod warszawsko praskiej katedry na plac Piłsudskiego. Jednak zdecydowała się przejechać autobusem na plac Zamkowy. Na placu Zamkowym Rycerze zapalili pochodnie i z grupą wiernych śpiewali pieśni religijne.

Po kilkunastu minutach do wiernych z Pragi dołączyła dużo większa grupa wiernych z Kościoła Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście. Jak na ponad półtora milionową stolicę katolickiego państwa maszerujących było mało (widać członkowie warszawskich wspólnot kościelnych albo olewają takie imprezy albo o nich nie wiedzą). Marszowi towarzyszyły wrogie sarkastyczne komentarze młodzieży bawiącej się na Starym Mieście (pamiętam jaki odmienny stosunek był Estończyków w Rydze do marszu na rzecz życia i rodziny którzy wychodzili z barów i restauracji by pozdrowić i oklaskiwać estońskich obrońców rodziny).

Na czele marszu szły młode niewiasty.



Uczestnicy marszu na placu Zamkowym.


Marsz Zakończył się na placu Zamkowym występem Akademickiej Wspólnoty Ewangelizacyjnej "Woda Życia". Występ był bardzo posoborowy. Chłopcy przebrani za aniołów chodzili na szczudłach a dziewczęta pląsały wokół nich. Było to ładne ale całkowicie pozbawione zrozumiałego przesłania.



W marszu wzięli udział członkowie Narodowego Odrodzenia Polski z transparentem swojej partii. NOP jest jedną z niewielu organizacji która konsekwentnie od lat zwalcza aborcje i promuje szacunek dla życia nienarodzonych dzieci wśród młodzieży.

Jan Bodalkowski
Odsłon: 234 Komentarzy: 4
Saturday,27 March 2010,13:31
Kategoria: Wiadomości Saturday, 27 March 2010, 13:31
Jan Bodakowski
XX rocznica Najwyższego Czas fotorelacja
W piątek 27 marca 2010 w Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu świętowano XX rocznice opublikowania pierwszego numeru Najwyższego Czasu. Najstarszego i najlepszego pisma polskiej prawicy.

Gości witały urocze niewiasty.

Do zabranych przemówił wydawca pisma Tomasz Sommer.

Twórca Najwyższego Czasu Janusz Korwin Mikke.

Jeden z głównych publicystów Stanisław Michalkiewicz. Dziś znany słuchaczom Radia Maryja. 
Przemówień wysłuchali licznie zebrani gości.

Maciej Gnyszka z Frondy.

Poseł PiS Artur Górski.

Byli politycy.
Krzysztof Bosak.

Gabriel Janowski

Redakcja częstowała drinkami.

Sushi (co się ze względu na piątek chwali) http://www.propolonia.pl/cache/fotonews/96/585.jpg 
Tortem który wzbudził rządzę mordu u Marcina Masnego.

Jan Bodakowski.
Odsłon: 424 Komentarzy: 3
Saturday,20 March 2010,14:54
Kategoria: Wiadomości Saturday, 20 March 2010, 14:54
<!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } -->
Jan Bodakowski
Bezpieka wobec mniejszości narodowych
Nakładem Instytutu Pamięci Narodowej ukazał się w 2009 roku zbiór artykułów dotyczących stosunku bezpieki wobec mniejszości narodowych w PRL. W publikacji „Aparat Bezpieczeństwa Polski Ludowej wobec mniejszości narodowych i etnicznych oraz cudzoziemców” historycy przybliżyli stosunek komunistycznego aparatu terroru na przestrzeni 50 lat po II wojnie światowej do Niemców, Litwinów, Białorusinów, Cyganów, Ukraińców, Greków i Macedończyków.
Po II wś na Dolnym Śląsku znajdowało się 2 miliony Niemców. Początkowo Niemcy nie chcieli opuszczać ziem zachodnich, z czasem gdy zaczęła im doskwierać bieda (wynikająca z komunistycznej okupacji Polski) byli bardzo zainteresowani emigracją. Celem emigrujących Niemców była przede wszystkim angielska strefa okupacyjna, migracji do strefy radzieckiej unikano. Migrujących Niemców okradała po drodze Milicja Obywatelska. Niemców wysiedlano na zachód w sposób zorganizowany przez punkty zbiorcze, pociągów z transportami migrantów pilnowali funkcjonariusze MO, KBW, ORMO, Straży Obywatelskiej złożonej z działaczy PPR.
W Szczecińskim w latach pięćdziesiątych znajdowało się 3644 Niemców. Początkowo w imię dobrosąsiedzkich stosunków z NRD Niemców równouprawniono, pozwolono im tworzyć sieć szkół w PRL, poddawano ich normalnej inwigilacji, a byłych działaczy NSDAP robiono tajnymi współpracownikami bezpieki. Jedną z niemieckich organizacji działających w PRL była Antifa. (s.28) „Organizacja społeczno-kulturalna „Antifa” istniała w Szczecinie w latach 1948-1952. Skupiała miejscowych Niemców zatrudnionych w radzieckich jednostkach wojskowych”.
Na przełomie lat 50 i 70 w Katowicach PZPR obawiała się niemieckiego rewizjonizmu. Ustawodawstwo RFN trwając przy ważności niemieckiej granicy z 1937 roku negowało ważność polskiej granice na Odrze i Nysie. Propaganda PRL doskonale to wykorzystywała przedstawiając Niemcy zachodnie jako kraj rewanżystowski. SB uznawała Niemców za niebezpieczny element podatny na propagandę niemieckich rewizjonistów. W latach 60 Niemcy zauroczeni zachodnioniemieckim dobrobytem uciekali i emigrowali z PRL. Nastroje Niemców podgrzewały zachodnioniemieckie i austriackie rozgłośnie radiowe. SB uznawała ziomkostwa niemieckie za agenturę niemieckiego wywiadu (podstawą do tego było to że ziomkostwa zbierały informacje o sytuacji na ziemiach zachodnich, prowadziły kartoteki ojczyźniane z danymi personalnymi ziomków mieszkających w Polsce). Obawy władz nie były bezpodstawne. W Katowicach Niemcy demonstrowali że są Niemcami. W latach pięćdziesiątych kilkadziesiąt grup konspiracyjnych skupiało 350 Niemców (grupy te jednak nie miały żadnego znaczenia). W latach 60 Niemcy zamiast tworzyć własne konspiracyjne organizacje współpracowali z niemieckim wywiadem.
W latach 1945-1947 partyzanci litewscy często i chętnie chronili się na ziemiach polskich. Wspierała ich tamtejsza mniejszość litewska, a polskojęzyczna bezpieka zwalczała.
Podczas II wś Białorusini kolaborowali i z sowietami i z Niemcami. Po II wś bezpieka ścigała Białorusinów współpracujących z Niemcami.
Romowie w Polsce po II wś dzielili się na pięć grup. Trzy prowadziły wędrowny tryb życia (Polska Roma, Kelderusze, Lowany), dwie osiadły (Bergitka Roma w Karpatach, Sanocka Roma w Rzeszowie). Po II wś cyganie migrowali na ziemie zachodnie, polscy przesiedleńcy postrzegali ich jako element kryminalny. Dla władz komunistycznych Romowie nie stanowili problemu politycznego ale socjalny (politycznie się nie liczyli bo nie mieli swoich przedstawicieli w elicie społecznej, byli zmarginalizowani, byli analfabetami). Władze chciały zlikwidować marginalizacje i odrębność Romów poprzez: rejestracje, osiedlenia, zatrudnienie, alfabetyzacje i udzielanie pomocy socjalnej. Rejestracja zresztą dotyczyła wszystkich obywateli PRL (w tym zbieranie odcisków). By rejestry były aktualne dowody wydawano tylko na 5 lat. Komunistom nie udało się jednak zlikwidować odrębności cyganów.
Większość Ukraińców przesiedlono w ramach akcji Wisła. Komuniści tak rozmieszczali przepędzonych by nie tworzyli skupisk. Bezpieka ścigała ukraińskich nacjonalistów. Pomimo represji ze strony PZPR Ukraińcy nie zaangażowali się w Solidarność.
Bezpieka zwalczyła kościół grekokatolicki jako fundament nacjonalizmu ukraińskiego i agenturę Watykanu. Księża grekokatoliccy byli zamykani w obozach (np. w Jaworznie) i torturowani. Po wyjściu na wolność byli przez lata inwigilowani przez bezpiekę. Niektórzy uwiedzeni wyrazami sympatii ze strony funkcjonariuszy bezpieki szli na współprace z organami bezpieczeństwa.
W latach 1948-1960 po wojnie domowej do PRL przybyło 13.500 uchodźców Greków i Macedończyków oraz 2605 dzieci greckich. Większość z nich byli to komuniści z rodzinami. Największym skupiskiem greckich uchodźców był Dolny Śląsk. Realia życia w państwie komunistycznym spowodowały że prawie połowa wyjechała z PRL. Uchodźcy pomimo swojej komunistycznej tożsamości byli inwigilowani przez SB.
Jan Bodakowski
Odsłon: 331 Komentarzy: 2
Sunday,14 March 2010,12:33
Kategoria: Wiadomości Sunday, 14 March 2010, 12:33
Jan Bodakowski
Solidarność Walcząca na celowniku SB
Jedna z wielu zalet zbiorów dokumentów wydawanych przez Instytut Pamięci Narodowej są niezwykle ciekawe wstępy. Tak jest i w wypadku publikacji pt „Kryptonim ''ośmiornica'' Służba Bezpieczeństwa wobec rzeszowskiego oddziału Solidarności Walczącej”.
Solidarność Walcząca (SW) powstała w czerwcu 1982 roku we Wrocławiu w wyniku rozłamu w Regionalnym Komitecie Strajkowym NSZZ Solidarność. SW stawiała sobie za cel obalenie socjalistycznego systemu politycznego PRL. Na czele SW staną Kornel Morawiecki (adiunkt w Instytucie fizyki Doświadczalnej Politechniki Wrocławskiej). Jesienią 1982 regionalne komórki SW istniały już prócz Wrocławia w Katowicach, Lublinie, Poznaniu, Gdańsku, Rzeszowie, Krakowie, Szczecinie, Toruniu i Warszawie. SW dbała o zachowanie zasad konspiracji, miała tożsamość antykomunistyczną, zajmowała się poligrafią i pomocą prześladowanym.
Pomimo że SW niezwykle dbała o zachowanie konspiracji w Rzeszowie SB udało się zinfiltrować organizacje i umieścić w jej władzach swoich tajnych współpracowników. Dzięki TW SB miała rozpracowane struktury organizacji opozycyjnej, kontrolowała działalność opozycjonistów, inspirowała destruktywne działania w łonie opozycji, tworzyła kontrolowane przez bezpiekę punkty poligraficzne i kolportażowe.
Bezpieka zwalczająca przeciwników reżimu komunistycznego powstała w 1944 roku powołana do życia przez sowieckich kolaborantów z Krajowej Rady Narodowej. Kolaboranci z Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego powołali do życia Resort Bezpieczeństwa Publicznego. Resort bezpieczeństwa zajmował się prześladowaniem polskich patriotów, inwigilowaniem nie lojalnych wobec okupanta komunistycznego środowisk. W latach 80 do inwigilacji służyły SB osobowe źródła informacji OZI, celowo pozyskiwani do współpracy tajni współpracownicy TW (do których zadań należało zapobieganie niepożądanym przez okupanta zachowaniom, rozpoznawanie opozycji, wykrywanie zagrożeń dla dyktatury), kontakty operacyjne KO (zajmujące się zbieraniem informacji dla SB gdy nie mógł tego zrobić TW, taka niezarejestrowana forma współpracy z bezpieką pozwalała omijać zakaz pozyskania do agentury członków PZPR), kontakty służbowe KS (zajmowały stanowiska służbowe i z urzędu donosiły).
W ramach swoich działań SB wykorzystywała podsłuchy pokojowe PP, podsłuchy telefoniczne PT, kontrole korespondencji, filmowanie z ukrycia, fotografowanie, obserwacje wewnętrzne, przeszukania pomieszczeń, archiwa i kartoteki. Jednak dla bezpieki od środków technicznych ważniejsi byli TW (do których zadań prócz donoszenia, prowokowania figurantów czyli osób obserwowanych przez SB do popełniania przestępstw, należało tez typowanie innych kandydatów na TW).
(s.17) „Kandydatów na TW typował zazwyczaj pion operacyjny SB”. W procesie rekrutacji TW przełożeni zatwierdzali typy pionu operacyjnego. SB zbierała jak najwięcej informacji o kandydacie (o nim, o jego środowisku, o jego słabościach). Kandydat by znaleźć się w zainteresowaniu bezpieki musiał mieć kontakty z rozpracowywaną organizacją, „dawać gwarancje zachowania w tajemnicy faktu podjęcia współpracy”, „posiadania umiejętności zdobywania ważnych materiałów operacyjnych”, być opanowanym i spostrzegawczy. Werbunek miał miejsce w siedzibie SB podczas rozmowy pozyskaniowej. Zdarzało się że w celu pozyskania SB sugerowała kandydatowi podczas rozmowy że jak nie będzie współpracował to ujawni jego przestępstwa lub niemoralne zachowanie. Gdy kandydat zgadzał się na współpracę podpisywał zobowiązanie do współpracy [SB odstępowała od tego np. by nie zrażać cennych agentów np. duchownych], przyjmował pseudonim, omawiał z funkcjonariuszem sposoby utrzymywania kontaktu (np. takie że funkcjonariusz prowadzący dzwonił do TW i ustalał czas i miejsce spotkania, zostawiał w drzwiach TW białą kartkę by TW wiedział że ma się skontaktować ze swoim przełożonym z bezpieki). Do czasu sprawdzenia TW spotkania z nim odbywały się poza lokalem kontaktowy. Nowe OZI kontrolowano operacyjnie, w celu sprawdzenia czy dostarczają prawdziwych i obiektywnych informacji, zachowują lojalność wobec SB. Metodą kontroli było przydzielanie zadań kontrolnych, analizowanie otrzymywanych od TW informacji (konfrontowanie treści donosów TW z treściami pochodzącymi od innych TW), podsłuchów, donosów innych TW na ich temat (TW funkcjonujący obok siebie nie znali faktu swojej współpracy z bezpieką).
SB „nowo pozyskanych szkoliła systematycznie w zakresie: potrzeb zachowania i przestrzegania zasad konspiracji w kontaktach i współdziałaniu z służbami specjalnymi, sposobów zdobywania i opracowywania informacji, utrzymywania łączności z pracownikami SB”, „nawiązywania łączności w nagłych przypadkach, sposobu postępowania TW w sytuacjach konfliktowych wśród członków rozpracowywanego środowiska”, podawania dokładnych rysopisów figurantów, dostrzegania podejrzanych zachowań.
Współpracę z TW rozwiązywano gdy stawał się on bezużyteczny dla SB, nie chciał dalej współpracować, został dekonspirowany. Ex TW zobowiązywano do zachowania w tajemnicy współpracy z SB.
Na podstawie donosów TW SB przeprowadzała rewizje, rozpoczynała obserwacje podejrzanego środowiska, nakazywała zwolnienia z pracy opozycjonistów, zastraszała (między innymi poprzez rozmowy ostrzegawcze), przejmowała nielegalne publikacje, likwidowała nielegalne drukarnie, aresztowała. Informacje od TW pozwalały rozpracować opozycje (informacje były tak szczegółowe że dotyczyły np. koloru ścian czy ustawienia mebli w domach opozycjonistów). TW z własnej inicjatywy proponowali jak niszczyć opozycje. Za swoje donosy TW dostawali pieniądze, dostęp do artykułów niedostępnych na rynku. Dzięki pieniądzom bezpieki TW mogli utrzymywać kontakty towarzyskie z opozycjonistami. By uwiarygodnić TW SB tworzyła im legendy operacyjne, TW zostawali też przywódcami pozorowanych grup konspiracyjnych złożonych z innych TW. Praca operacyjna SB była synchronizowana z pracą operacyjną aparatu bezpieczeństwa innych krajów bloku sowieckiego – w tym i z KGB.
Jan Bodakowski
Odsłon: 269 Komentarzy: 0
Thursday,03 June 2010,11:34
Kategoria: Wiadomości Thursday, 03 June 2010, 11:34
Jan Bodakowski
4 Łysiaka
Najnowsza książkę Waldemara Łysiaka pod chyba najkrótszym tytułem w dziejach („4”) łączy w sobie powieść sensacyjną i nachalną propagandę prawicową. Akcja i dialogi służą Łysiakowi do prezentowania politycznie nie poprawnych informacji i opinii (np. o dyktaturze żydów, masonów i finansistów w USA). Autor (epatując swoją elokwencją) zmuszając bohaterów do snucia rozważań na temat bieżącej sytuacji społecznopolitycznej, i do dzielenia się poglądami o rzeczywistych sytuacjach i osobach (od zakonu kapucynów, przez Gwadelupę, geopolitykę, agencje wywiadowcze USA i ZSRR, krwawą konkurencje między szpiegami, brudy amerykańskiej polityki, realia III RP, USA za Obamy, kulturę Meksyku, potęgę karteli narkotykowych w Meksyku, do roli KGB w kształtowaniu prawicy w III RP oraz sytuacji w Ameryce Południowej).
W powieści Łysiaka zachwyca cyber upośledzenie autora. Autor znany z tego że do redakcji Gazety Polskiej dostarczał swoje teksty wyklepane na maszynie do pisania (które potem trzeba było wklepywać do komputera) w swej książce nie zauważa istnienia nowoczesnej technologii. Postaci z powieści nie używają komputerów ani telefonów komórkowych, szpiedzy szpiegują bez posłuchów, mikro kamer itp. gadżetów dostępnych w osiedlowych sklepach. Normalna stara gwardia i dinozaury z okresu zimnej wojny.
Fabuła powieści nie jest zbyt skomplikowana (służy indoktrynacji, a mistrz widać może sobie pozwolić na lekceważący stosunek do akcji służącej jako instrument transportu indoktrynacji).Akcja utworu Łysiaka opiera się na tym że amerykańscy emerytowani supere komandosi (pracujący kiedyś dla CIA) przyjmują zlecenie na likwidacje porywaczy odpowiedzialnych za porwanie i okaleczenie synka meksykańskiego milionera. Eks komandosi działają w Meksyku pod legendą kapucynów ekspertów od sztuki (nie da się więc zapomnieć że autor był wykładowca historii sztuki). Równocześnie celem meksykańskiej rezydentury rosyjskiego wywiadu jest upolowanie eks komandosów i wydobycie od nich tajemnic CIA (w trakcie polowania na Drużynę A rusie dzielą się między sobą refleksjami nad efektami swoich intryg na całym świecie).
„4” jest obowiązkową lektura dla wszystkich miłośników Łysiaka. Prawica winna zaś całować mistrza po rękach za propagowanie kontrrewolucyjnych idei. Zresztą warto by było kupić Łysiakowi jakiś komputer by mógł tworzyć powieści w miarę realistyczne dla dzieci epoki procesorów.
Jan Bodakowski
Odsłon: 848 Komentarzy: 9
Sunday,03 January 2010,20:30
Kategoria: Wiadomości Sunday, 03 January 2010, 20:30
Jan Bodakowski
Walki o Lwów w 1918 roku
Bezpośrednim obserwatorem walk o Lwów w 1918 roku był polski dziennikarz z zaboru pruskiego Franciszek Salezy Krysiak. Jego dziennik „Z dni grozy we Lwowie (1-22 listopada 1918) opisujący dni walki o Lwów wydało siedem lat temu wydawnictwo Dextra. Jest to lektura pełna dynamicznych i plastycznych opisów zdarzeń (na miarę scenariuszy amerykańskich filmów sensacyjnych), choć narracja ogniskuje się wokół autora a nie Orląt Lwowskich.
Wspomnienia Franciszka Salezego Krysiaka
W ostatnich dniach pierwszej wojny światowej, jeszcze przed „powstaniem” odrodzonego państwa polskiego, 1 listopada 1918 roku zamieszkały przez Polaków Lwów (populacje Lwowa w 62% stanowili Polacy, w mniej niż 30% żydzi i 10% Ukraińcy) został zajęty przez wojska ukraińskie (żołnierzy armii rozpadającego się cesarstwa austro-węgierskiego narodowości ukraińskiej z całej Galicji którzy uznali zwierzchnictwo nowo powstałego rządu niepodległej Ukrainy – Ukraińskiej Rady Narodowej). Polacy całkowicie nie przygotowani do walki o niepodległość, odmawiający przygotowań do walki, ignorujący ukraińskie zagrożenie i lekceważący aspiracje Ukraińców byli całkowicie zaskoczeni. Zaskoczeniu temu niewątpliwie sprzyjała dyskrecja Ukraińców (cecha nieznana Polakom), zaangażowanie Polaków tylko w wzajemnych konfliktach i sporach politycznych.
W pierwszym dniu okupacji Ukraińcy zajęli koszary i internowali żołnierzy polskiego pochodzenia. Część urzędników miejskich uznała nowe władze. Władze ukraińskie wprowadziły: zakaz posiadania i noszenia broni, nakaz przekazania władzom posiadanej broni, zakaz pracy lokali gastronomicznych i rozrywkowych po godzinie 18.00, przymus otwierania sklepów z żywnością, karę śmierci za rabunki i przeciwstawianie się władzom ukraińskim, paszporty na wjazd i wyjazd z miasta, zakaz zgromadzeń. Ukraińcy domagali się powstania niepodległego państwa Ukraińskiego w Galicji, obowiązywania na ziemiach uznawanych przez nich za ukraińskie tylko ukraińskich przepisów. Po dwóch dniach okupacji wojska ukraińskie zostały wzmocnione posiłkami w sprzęcie i ludziach.
Działania Ukraińców wsparły władze niemieckie (pomimo przegrania wojny Lwów znajdował się pod władzą Niemiec i Austrii) oraz żydzi. Węgrzy i Czesi pozostali neutralni. Był to owoc wieloletniego wsparcia udzielanego Ukraińcom przez Niemców. W ramach wspierania aspiracji ukraińskich niemiecka prasa kreowała fałszywy obraz Ukraińców prześladowanych przez Polaków w Galicji. Równolegle światowa (gównie amerykańska) prasa ulegająca wpływom żydów prowadziła nieustającą kampanie nienawiści pod adresem Polaków i ich aspiracji narodowych. Żydzi lwowscy zorganizowali swoja milicje i czynnie wspierali Ukraińców. Żydowska milicja szpiegowała dla Ukraińców, za co żydzi mogli wwozić do Lwowa żywność dla żydów (podczas gdy Polacy cierpieli głód). Żydowscy kupcy korzystając z sytuacji sprzedawali żywność i produkty niezbędne do życia Polakom.
W odpowiedzi na ukraińską okupacje Lwowa 6 listopada polska młodzież i polskie dzieci chwyciły za broń. Bohaterstwo młodzieży spotkało się z krytyką starych polskich polityków. Walki rozpoczęło 80 młodych Polaków posiadających 64 karabiny. Po pięciu dniach polskie dzieci i młodzież odbiły pół miasta i zdobyły 13 ciężkich karabinów maszynowych. Podczas gdy młodzież walczyła starzy politycy negocjowali z Ukraińcami. Walki młodych Polaków nie wsparli starsi od nich mieszkańcy miasta. W ciągu kliku następnych dni Ukraińcy zniszczyli drukarnie polskich gazet. W czasie ukraińskiej okupacji zdarzało się że patrole ukraińskie dla zabawy strzelały do cywilów, mordując w tym i kobiety i dzieci. Zatrzymani przez Ukraińców Polacy byli bici. Podczas rewizji Ukraińcy dopuszczali się rabunków. Okupanci rabowali też sklepy.
Walki zakończyły się zawieszeniem broni 20 listopada. 22 listopada prawie bez walk wojska polskie wkroczyły do miasta z którego armia ukraińska sama się wycofała.
Dokumenty z epoki
Drugą część publikacji wydawnictwa Dextra stanowiły odezwy i artykuły z 1918 roku dotyczące walk o Lwów. W jednym z nich Polacy z Lwowa pisali że „w ciągu czteroletniej wojny żaden najeźdźca na żadnym terenie wojennym nie dopuścił się takich gwałtów i bezprawia jak te” jakich dopuścili się Ukraińcy we Lwowie.
Z dzisiejszej perspektywy działalność Ukraińców we Lwowie opisana przez Franciszka Salezego Krysiaka jawi się na tle zbrodni popełnionych podczas II wś nie tak strasznie jak to wynika z emocjonalnych wypowiedzi świadków (co świadczy o niezwykłym wprost upadku cywilizacji od czasów rewolucji bolszewickiej).
Raport MSZ o pogromie żydów we Lwowie
Publikacje wydawnictwa Dextra kończy raport Ministerstwa Spraw Zagranicznych II RP (napisany według niektórych historyków przez pracowników pochodzenia żydowskiego i przynależących do masonerii) o pogromie żydów jaki miał miejsce we Lwowie po opuszczeniu miasta przez Ukraińców. Raport ten uznawany przez część historyków za fałszywy przedstawiał antypolską wersje wydarzeń jakie miały miejsce 22 listopada.
Przed ukraińską okupacja i podczas jej trwania (za zgodą Ukraińców) działała milicja żydowska. Liczyła ona 200 osób wyposażonych w karabiny i 100 osób obsługi (medycznej, administracyjnej). Milicja żydowska podczas walk zajmowała się grzebaniem zabitych, pilnowaniem gazowni i wodociągów, pilnowaniem by w sklepach były równe ceny dla Polaków i żydów. Ta deklarująca swoją neutralność służba zorganizowana była przez syjonistów i uznawana przez wszystkie ugrupowania żydowskie.
Według raportu MSZ Polacy uzbroili 2500 osób. Dużą część z nich stanowili kryminaliści i byli więźniowie. Element ten wykazywał niezwykłe odwagę i heroizm w walce z okupantem. Bohaterstwo nie przeszkadzało jednak w rabowaniu. Z polskimi oddziałami walczyła milicja żydowska (której rodacy stawali się ofiarami rabunków).
Po dwóch godzinach od wyjścia Ukraińców z Lwowa zaczął się pogrom. Wśród Polskich żołnierzy panowała chęć odwetu na żydach za ich współpracę z Ukraińcami. Wśród wszystkich warstw społecznych panowała opinia że żydzi zrobili ogromne majątki na nieszczęściu jakim była wojna, Polacy odczuwali nienawiść żydów do siebie. Lumpenproletariacka część polskich żołnierzy wszczęła pogrom, mordowała i grabiła (w pogromie wzięli udział też niektórzy polscy oficerowie). Podczas pogromu zabito 150 osób, spalono 50 domów, obrabowano 2000 sklepów, zgwałcono 20 żydówek, obrabowano 7000 żydowskich rodzin. W wyniku pogromu osierocono 70 żydowskich dzieci i 2000 żydów stało się bezdomnymi. Polskie władze wojskowe i administracyjne nie interweniowały. Za udział w pogromie aresztowano 40 wojskowych i 1000 cywilów.
Jan Bodakowski

Odsłon: 455 Komentarzy: 0
1