Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

A gdzie jest "TO" w Biblii? Papież

Kategoria: Kościół Wednesday, 29 February 2012, 22:27

Pisząc o papieżu warto pamiętać, że mamy tu dwa różne zagadnienia. Pierwsze, to przodownictwo, prymat Piotra. Drugim zagadnieniem jest sukcesja urzędu. Wykazanie, że rola Piotra nie zakończyła się w momencie Jego śmierci.


Protestanci zwykle przyznają, że Piotr był niekwestionowanym przywódcą spośród Dwunastu, ale negują fakt, że jego następcy mieli podobną rolę. Z samej Biblii można też wykazać, że jego rola nie zakończyła się w momencie jego śmierci. Pan Jezus ustanowił bowiem urząd. Oddajmy głos Pismu Świętemu.


Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (Mt 16,18)


Tu warto od razu zauważyć, że wielu wrogich Kościołowi protestantów zauważa tu, że w tym zdaniu użyte są dwa różne słowa: Petros i petra i że pan Jezus nie powiedział, że to na "Piotrze" zbuduje swój Kościół, ale na "skale" którą jest On sam. Jak odpowiedzieć na taki zarzut?


Przede wszystkim należy zauważyć, że słowo "petra" jest rodzaju żeńskiego. Trudno więc, by pan Jezus nazwał Szymona "Petriną". Wiemy też, z samej Biblii, że Jezus i apostołowie rozmawiali po aramejsku, nie po grecku. A po aramejsku mamy tylko jedno słowo, "kefa". Pan Jezus zatem nazwał Szymona Kefasem, nie Petrosem:



I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr. (J 1,42)


Myślę o tym, co każdy z was mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. (1 Kor 1,12)



... i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu... (1 Kor 15,5)



i uznawszy daną mi łaskę, Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary, podali mnie i Barnabie prawicę na znak wspólnoty, byśmy szli do pogan, oni zaś do obrzezanych (Ga 2,9)



Ponadto cały kontekst wypowiedzi Pana Jezusa w Mt 16 wskazuje na to, że to właśnie na Piotrze Jezus będzie budował Kościół.



Wróćmy do cytatów potwierdzających szczególną rolę Piotra:



Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci. (Łk 22,31-32)


Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje. (J 21,17)



W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. (Łk 24,33-34)


W Dziejach Apostolskich widzimy przewodnią rolę Piotra na każdym kroku. Jest zawsze wymieniany pierwszy, pierwszy zabiera głos, albo swym głosem kończy dyskusję, jest sprawcą pierwszego cudu, przyjmuje do Kościoła pierwszych konwertytów i pierwszych pogan, karze tych, którzy oszukali Kościół i ekskomunikuje heretyka, Szymona Magnusa:



Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, /brat/ Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego. Wtedy Piotr w obecności braci, a zebrało się razem około stu dwudziestu osób, tak przemówił: (Dz 1, 13-15)


Wtedy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem: Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów. (Dz 2,14)



Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. [...]  Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz. (Dz 2, 38, 41)


Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. (Dz 3, 6-7)



Powiedz mi - zapytał ją Piotr - czy za tyle sprzedaliście ziemię? Tak, za tyle - odpowiedziała. A Piotr do niej: Dlaczego umówiliście się, aby wystawiać na próbę Ducha Pańskiego? Oto stoją w progu ci, którzy pochowali twego męża. Wyniosą też ciebie. A ona upadła natychmiast u jego stóp i skonała. Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą. Wynieśli ją więc i pochowali obok męża. (Dz 5, 8-10)


Niech pieniądze twoje przepadną razem z tobą - odpowiedział mu Piotr - gdyż sądziłeś, że dar Boży można nabyć za pieniądze. Nie masz żadnego udziału w tym dziele, bo serce twoje nie jest prawe wobec Boga. Odwróć się więc od swego grzechu i proś Pana, a może ci odpuści twój zamiar. (Dz 8,20-22)



Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem, że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan. Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga. (Dz 10, 44-46)


 Po długiej wymianie zdań przemówił do nich Piotr: Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli.[...] Umilkli wszyscy... (Dz 15:7, 12a)



Warto się na moment zatrzymać przy tym wersecie. To pierwszy sobór, czy synod Kościoła. Była długa dyskusja, ale zakończyła się wypowiedzią Piotra. Jego deklaracja, dotycząca zagadnień dogmatycznych, została po prostu przyjęta. Jedynie Jakub, który był biskupem Jerozolimy, dodał kilka praktycznych uwag, dotyczących wprowadzenia w życie tego, co dogmatycznie ustalił Piotr.



Gdy apostołowie są wymieniani w Ewangeliach, zawsze, bez wyjątku, pierwszy jest Piotr, a ostatni Judasz:



A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. (Mt 10,2-4)


Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał. (Mk 3,16-19)


Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. (Łk 6, 13-16)



Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, /brat/ Jakuba. (Dz 1,13)



A co z sukcesją apostolską? Skąd wiemy, że to, co dotyczyło Piotra i apostołów miało dotyczyć całego Kościoła przez wieki?



Gdy Judasz się zabił, dla apostołów było oczywiste, że skoro jego "stanowisko", jego urząd został pusty, trzeba wybrać kogoś, by go obsadzić:



 Napisano bowiem w Księdze Psalmów: Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie mieszka! A urząd jego niech inny obejmie! Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, w którym został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania. (Dz 1, 20-22)



Pan Jezus jest nazywany "Synem Dawida" i Królem, więc zobaczmy jak to było na Jego dworze, wśród jego potomków. Prorok Izajasz został posłany do Szebny, zarządcy na dworze Dawida, (a precyzyjniej jednego z jego potomków), by mu oznajmić, że nie będzie już więcej pełnił swych obowiązków. Odbierze mu więc jego pan klucze i przekaże je następcy, Eliakimowi, który będzie nazywany "ojcem". Dlatego my też nazywamy papieża, namiestnika Chrystusa, syna Dawida, Ojcem Świętym.



Tak mówi Pan, Bóg Zastępów: Idź, wejdź do tego ministra, do Szebny, zarządcy pałacu, który sobie wykuwa grobowiec wysoko i w skale drąży dla siebie komnatę: Co ty tu posiadasz i kogo ty masz tutaj, żeś sobie tu wyciosał grobowiec? Oto Pan zrzuci cię, człowiecze, z wielkim rozmachem i uchwyci cię jednym chwytem, i tocząc cię zwinie w kłębek jak piłkę, rzucając po ziemi przestronnej. Tam umrzesz i tam pójdą pojazdy, z których się chlubiłeś, o ty, zakało domu twego pana! Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. (Iz 22, 15-22)



Nic zatem dziwnego, że Jezus daje Piotrowi klucze, symbol urzędu przechodzącego na następców. Wyraźne nawiązanie do Iz 22:



I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. (Mt 16,19)



Klucze, które dopiero na końcu czasów powrócą do naszego Pana, Jezusa Chrystusa:



Kiedym Go ujrzał, do stóp Jego upadłem jak martwy, a On położył na mnie prawą rękę, mówiąc: Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani. (Ap 1, 17-18)

Odsłon: 519 Komentarzy: 17


Pan Grodzka i pani Hiob

Kategoria: Wiadomości Wednesday, 29 February 2012, 19:06

 

 

Ponieważ osoba, która była kiedyś Krzysztofem Bęgowskim, a teraz jest Anną Grodzką podała do sądu redaktora Terlikowskiego za nazwanie jej mężczyzną,  ja sam zaczynam się poważnie zastanawiać nad wstąpieniem na drogę sądową. Co prawda moja sytuacja jest troszkę odmienna, ale nie tak bardzo. Ja bowiem nieustannie też jestem nazywany "panem", a tak naprawdę, mogę to udowodnić,  jestem Królewną Śnieżką.

 

Jako dziecko uczęszczałem do koedukacyjnego Przedszkola Państwowego nr 80 w Krakowie. A koedukacyjne, z samej definicji oznacza, że byli tam chłopcy i były dziewczynki. Gdy więc zaplanowano tam przedstawienie bajki o Królewnie Śnieżce, było oczywiste, że do głównej roli wybrano najśliczniejszą dziewczynkę z całego przedszkola. I zgadnijcie kogo wybrano... Dla ułatwienia podam, że do przedszkola chodziłem z moją żoną Grażynką, a Królewną był ktoś mieszkający po moim dachem.

 

No brawo, odgadliście bez pudła. Królewną Śnieżką byłem ja. A tu na dowód zdjęcia:

 

  

 

Niech Was zatem nie zmylą moje dzisiejsze wąsy. Tak naprawdę to jestem Królewną, co już z górą pół wieku temu odkryły dzielne panie przedszkolanki w Państwowym Przedszkolu nr 80 na ulicy Kotlarskiej w Krakowie. I radzę się wszystkim dobrze zastanowić, zanim mnie nazwą "panem Hiobem". To może Was sporo kosztować! ;-)

 

Odsłon: 1052 Komentarzy: 27


A gdzie "TO" jest w Biblii? Kościół.

Kategoria: Kościół Wednesday, 29 February 2012, 16:44

Czy Jezus zostawił nam Kościół, czy to wymysł "ciemnych wieków Średniowiecza", pragnących władzy ludzi, lub cesarza Konstantyna? Czy Kościół to jest konkretna instytucja, czy tylko wspólnota wszystkich chrześcijan, wszystkich ochrzczonych, lub po prostu wierzących w Jezusa? Co na ten temat mówi Biblia?



 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (Mt 16,18)


Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. (Mt 18, 17-18)



Powyższy werset jest bardzo ważny, bo jednoznacznie wskazuje na to, że Pan Jezus miał na myśli bardzo konkretną instytucję, mającą autorytet i prawo nie tylko upominania i karania chrześcijan, ale stanowienia praw i interpretacji problemów w sposób nieomylny, bo uznawany w Niebie. A tam przecież nie ma żadnego kłamstwa, ani błędów.


Podobnie ten werset, gdzie św. Paweł wręcz mimochodem wspomina Kościół jako coś oczywistego:


Gdybym zaś się opóźniał, [piszę], byś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy. (1 Tym 3,15)


Także te wersety pokazują, że Pan Jezus ustanowił konkretny Kościół uczący i sprawujący posługę wobec wiernych:

 

Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. (Mt 28, 18-20)


I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (Mk 16,15)



Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał. (Łk 10,16)


Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze  (J 14,16)



A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. (J 14, 26)



Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. (J 16,13)


A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha. (Ef 2, 19-22)



I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. (Ef 4, 11-13)



Sukcesja apostolska biskupów Kościoła, zakładanie nowych, lokalnych kościołów i ustanawianie biskupów:



 Napisano bowiem w Księdze Psalmów: Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie mieszka! A urząd jego niech inny obejmie! Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, w którym został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania. (Dz 1, 20-22)


Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. (Dz 14,23)


Kiedy przechodzili przez miasta, nakazywali im przestrzegać postanowień powziętych w Jerozolimie przez Apostołów i starszych. Tak więc utwierdzały się Kościoły w wierze i z dnia na dzień rosły w liczbę. (Dz 16, 4-5)



Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. (Dz 20,28)


Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i przez nałożenie rąk kolegium prezbiterów. (1 Tm 4,14)



Na nikogo rąk pospiesznie nie wkładaj ani nie bierz udziału w grzechach cudzych. (1 Tm 5,22)



co usłyszałeś ode mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż zasługującym na wiarę ludziom, którzy też będą zdolni nauczać i innych. (2 Tm 2,2)



W tym celu zostawiłem cię na Krecie, byś zaległe sprawy należycie załatwił i ustanowił w każdym mieście prezbiterów.  (Tt 1,5a)



A to wersety uczące o woli Boga, by Kościół był jeden, by chrześcijanie tworzyli jedną Wspólnotę:



Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. (J 10,16)


 Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. (J 17, 20-23)


A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? (1 Kor 1, 10-13)



Każdy w Kościele ma inną rolę, mimo, że jest to Jeden Kościół:



I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. (1 Kor 12,28)



Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność - podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami. (Rz 12, 4-5)



Kościół też od początku miał nie tylko za cel głoszenie Dobrej Nowiny, ale także materialną pomoc dla swych członków. Wynika to jednoznacznie z nauki Pana Jezusa i apostołów, a Biblia nam pokazuje, że Kościół od początku prowadził taką działalność:



Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie - wytrwali. Zaradzajcie potrzebom świętych. Przestrzegajcie gościnności. (Rz 12, 12-13)



Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.  (Mt 25, 37-40)


Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. (Jk 2, 15-17)


Wówczas, gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy. Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły - powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów. Upatrzcie zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa. Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. Przedstawili ich Apostołom, którzy modląc się włożyli na nich ręce. (Dz 6, 1-6)


To tylko niektóre, wybrane wersety. Jest ich znacznie więcej. Polecam też inny tekst, gdzie pisałem o tym czym, albo raczej Kim jest Kościół:  LINK 


Przypomnę również, że to jest kolejny wpis z całego cyklu wpisów zatytułowanych "A gdzie "TO" jest w Biblii?" Na stronie www.jaskiernia.org jest spis treści i tam, w dziale "Apologetyka" są linki do wszystkich wpisów z tego cyklu.  Zapraszam.

Odsłon: 699 Komentarzy: 56


Traduttore, traditore, czyli goły jak święty turecki.

Kategoria: Kościół Saturday, 25 February 2012, 04:44

Na spotkaniu w Krakowie w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, jakaś pani uprzedziła wszystkich przybyłych, że ja jestem dość podejrzanym osobnikiem, bo na swoim forum cytuję protestancką Biblię. Uprzedzam więc z góry, że tu też będę to robił, a na dodatek skrytykuję tłumaczenie Biblii katolickiej, mającej "Nihil obstat" i "Imprimatur". Zostaliście uprzedzeni!



Podczas mojego pobytu w Ojczyźnie kupiłem nowe tłumaczenie Pisma Świętego, "Biblię św. Pawła". A skoro kupiłem, to zacząłem czytać "od deski do deski" i doszedłem właśnie dziś do fragmentu opisującego Potop i incydent z Noem i Chamem.



Pisałem już kiedyś o tym, ale dziś napiszę jeszcze raz, kładąc nacisk nie tyle na samo znaczenie tego wydarzenia, co na tłumaczenie go w poszczególnych polskich wersjach Pisma Świętego. Chodzi o Księgę Rodzaju, 9, 22-25.



Tysiąclatka, najbardziej znane nam wszystkim tłumaczenie, używane w czasie liturgii, tak to oddaje:


Cham, ojciec Kanaana, ujrzawszy nagość swego ojca, powiedział o tym dwu swym braciom, którzy byli poza namiotem. Wtedy Sem i Jafet wzięli płaszcz i trzymając go na ramionach weszli tyłem do namiotu i przykryli nagość swego ojca; twarzy zaś swych nie odwracali, aby nie widzieć nagości swego ojca. Kiedy Noe obudził się po odurzeniu winem i dowiedział się, co uczynił mu jego młodszy syn, rzekł: Niech będzie przeklęty Kanaan! Niech będzie najniższym sługą swych braci!

 

Biblia Gdańska, protestancka:



A ujrzawszy Cham, ojciec Chanaanów, nagość ojca swego, oznajmił to dwom braciom swoim na dworze. Tedy wziąwszy Sem i Jafet szatę, a włożywszy ją oba na ramiona swe, szli wspak, i zakryli nagość ojca swego; a oblicza ich odwrócone były, że nagości ojca swego nie widzieli. A ocuciwszy się Noe z wina swego, gdy się dowiedział, co mu uczynił syn jego młodszy, rzekł: Przeklęty Chanaan, sługą sług braci swojej będzie.

 

Inne protestanckie tłumaczenie, Biblia Warszawska:



A Cham, ojciec Kanaana, zobaczył nagość ojca swego i opowiedział o tym poza namiotem obu swoim braciom. Wtedy Sem i Jafet wzięli szatę, nałożyli ją sobie na ramiona i podeszli tyłem, i przykryli nagość ojca swego, a ponieważ oblicza ich były odwrócone, nie widzieli nagości ojca swego. A gdy Noe obudził się po upiciu się winem i dowiedział się, co mu uczynił jego najmłodszy syn, Rzekł: Niech będzie przeklęty Kanaan, niech będzie najniższym sługą braci swoich!



I na koniec jeszcze dwa katolickie tłumaczenia. Biblia Poznańska:



Cham, ojciec Kanaana, zobaczył nagość ojca i opowiedział o tym obu braciom na dworze. Wtedy sem i Jafet wzięli płaszcz, założyli go sobie na plecy i wszedłszy tyłem okryli nagość swego ojca; twarze mieli przy tym odwrócone, tak, że nie widzieli nagości ojca, Kiedy Noe obudził się po winie i dowiedział się, jak z nim postąpił jego młodszy syn, rzekł: -Przeklęty niech będzie Kanaan! Niech będzie najniższym sługą swoich braci!


I wreszcie tłumaczenie, które mnie sprowokowało do napisania tego tekstu. Biblia św. Pawła:



Cham, ojciec Kanaana, zobaczył nagiego ojca i powiedział o tym dwóm swoim braciom, którzy byli na zewnątrz. Wtedy Sem i Jafet wzięli płaszcz, położyli go sobie na ramionach, weszli tyłem i przykryli nagiego ojca. Twarze mieli odwrócone, tak że nie widzieli nagiego ojca. Gdy Noe wytrzeźwiał i dowiedział się, co mu zrobił jego młodszy syn, rzekł: "Niech będzie przeklęty Kanaan i niech będzie sługa swoich braci".


Tłumacz zawsze musi wybierać między wiernością oryginałowi, a pięknem języka, na który tłumaczy. Nie da się bowiem wszystkiego przetłumaczyć dosłownie, bo powychodziłyby kompletne bzdury. Języki mają inne składnie, inne zasady gramatyczne, są też pełne idiomów, a do tego wiele słów ma trochę inne "zabarwienie", inne znaczenie. To jest fakt nie podlegający dyskusji.



Gdy się tłumaczy literaturę piękną i się kładzie nacisk raczej na oddanie piękna utworu, niż bezwzględną wierność oryginałowi, nic złego się nie dzieje. Szczególnie przy tłumaczeniu poezji. Czasami wręcz wychodzi to tłumaczeniu na dobre.
Słyszałem, że np. polskie tłumaczenie Przygód dobrego wojaka Szwejka, autorstwa Pawła Hulki-Laskowskiego z 1931 roku, jest lepsze, niż czeski oryginał. Słyszałem też podobną opinię o Misiu Puchatku. Ale opinie są jak gusty. Każdy ma swoją własną i zawsze się znajdzie ktoś, kto ma zupełnie przeciwną do naszej.


Pismo Święte nie jest przede wszystkim literaturą piękną (choć zawiera wiele pięknych poematów), ale natchnionym Słowem Bożym.  Musimy jednak pamiętać, że to jedynie oryginał Biblii nim jest. I choć oryginałów już mamy, to mamy tak wiele ich odpisów i kopii, że z całą pewnością możemy stwierdzić, że poza nielicznymi spornymi wersetami,
są one wierne oryginałowi. Ale to dotyczy Biblii hebrajskiej i greckiej.



Troszkę się sprawa komplikuje, gdy dochodzimy do tłumaczeń. Żadne z nich bowiem nie jest idealne. I choć każdy tłumacz, czy zespół tłumaczy, stara się jak najwierniej oddać treść i sens oryginału, to jednak każdy z nich, zwykle nieświadomie, popełnia pewne błędy. Zazwyczaj wynikają one właśnie z tego, że każdy pragnie, by wynik tłumaczenia brzmiał ładnie, był poprawny gramatycznie i dawał się łatwo czytać.



Wszystkie powyższe cytaty, poza Biblią św. Pawła, mówią, że Cham zobaczył "nagość swego ojca". Ostatni cytat mówi o "nagim ojcu". Przyznacie, że to ostatnie tłumaczenie jest zgrabniejsze, brzmi "bardziej po polsku". Jedyny problem, jaki z nim jest, to to, że jest ono... niepoprawne. Co zabawniejsze, wykażę to na podstawie tłumaczeń innych fragmentów tej samej Biblii św. Pawła.



Słowo o które chodzi to ‘er·waṯ, עֶרְוַ֣ת i oznacza ono właśnie "nagość". Jednak w Biblii jest ono zazwyczaj eufemizmem oznaczającym  współżycie seksualne. Widać to już z samego cytowanego powyżej fragmentu. Czemu bowiem Noe miałby przekląć swego wnuka? Za co? Za to, że jego tata, Cham,  zobaczył Noego bez ubrania?



Możemy przyjąć bez większego błędu, że ci mężczyźni widzieli się nago przy wielu okazjach. W tamtych czasach nie było łazienek z zamykanymi na klucz drzwiami, ludzie nie miewali oddzielnych sypialni. Kobiety i mężczyźni zazwyczaj przebywali w osobnych grupach, ale wewnątrz grupy nie była znana "prywatność" w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Jak był czas mycia, kąpieli, to kąpali się wszyscy i nikomu by nie przyszło do głowy robić z tego jakiś ceregieli.


No i to przeklęcie Kanaana. Dlaczego? Przecież to Cham "zobaczył nagiego ojca", nie Kanaan. Za co on ma być przeklęty? Tym bardziej, że Kanaan, według takich egzegetów Pisma Świętego jak Scott Hahn, wcale się jeszcze wtedy nie narodził. Nie narodził się, ale się już począł, bo grzech Chama nie polegał na podglądaniu gołego taty, ale na próbie przejęcia władzy nad rodziną. Na rodzinnym zamachu stanu. Na przespaniu się ze swą matką.



 W późniejszych czasach wielokrotnie mamy przykłady podobnych prób przejęcia władzy. Tak postąpił Abner, zbliżając się do Rispy, nałożnicy króla Saula, tak postąpił Absalom w czasie próby przejęcia władzy swego ojca, Dawida:



Achitofel odpowiedział Absalomowi: Wejdź do nałożnic swojego ojca, które pozostawił, by pilnowały domu. Gdy posłyszy cały Izrael, że zostałeś znienawidzony przez ojca, umocnią się wtedy ręce wszystkich twoich zwolenników.  Rozpięto więc Absalomowi namiot na tarasie. Absalom wszedł do nałożnic swego ojca na oczach całego Izraela. (2 Sm 16, 21-22)


...tak też planował przejąć władzę Adoniasz, namawiając Batszebę, by wymogła zgodę Salomona na poślubienie przez niego Szunemitki Abiszag, ostatniej nałożnicy króla Dawida. Nawiasem mówiąc Salomon, przejrzawszy jego plany, kazał go za to zgładzić. (1 Krl 2)



Wróćmy do Noego, Chama i Kanaana. Cham dlatego chciał braciom "pokazać nagość swego ojca", by udowodnić im, że teraz on jest wodzem, głową rodziny, gdyż ma "królewski harem", śpi z kobietą, która jest żoną króla. I z tego niemoralnego związku właśnie narodził się Kanaan. Co więcej, historycy nas uczą, że później Kanaanejczycy praktykowali takie związki będące częścią ich religii i to była jedna z przyczyn dla których potomkowie Sema, Izraelici, po wyjściu z niewoli egipskiej, mieli z rozkazu Boga Jahwe ich pozabijać i zamieszkać ich ziemię. Ziemia ta bowiem prawnie należała się pierworodnemu potomkowi Noego, Semowi, a moralne zło religii Kanaanejczyków należało usunąć z oblicza ziemi.



Czy to, co napisałem można wykazać z Biblii? Oczywiście! Wystarczy zobaczyć gdzie jeszcze występuje to słowo "nagość".  Znajdujemy je w Biblii 54 razy. W większości przypadków w Księdze Kapłańskiej. Księga ta zawiera wiele praw, zarówno dla kapłanów, jak i dla całego Izraela. Możemy tam przeczytać np to:



1. Dalej Pan powiedział do Mojżesza:
2. Mów do Izraelitów i powiedz im: Ja jestem Pan, Bóg wasz!
3. Tego, co czynią w ziemi egipskiej, w której mieszkaliście, nie czyńcie. Tego, co czynią w ziemi Kanaan, do której was wprowadzę, nie czyńcie. Nie będziecie postępować według ich obyczajów.
4. Będziecie wypełniać moje wyroki, będziecie przestrzegać moich ustaw, aby według nich postępować. Ja jestem Pan, Bóg wasz!
5. Będziecie przestrzegać moich ustaw i moich wyroków. Człowiek, który je wypełnia, żyje dzięki nim. Ja jestem Pan!
6. Nikt z was nie będzie się zbliżał do ciała swojego krewnego, aby odsłonić jego nagość. Ja jestem Pan!
7. Nie będziesz odsłaniać nagości swojego ojca lub nagości swojej matki. Jest ona twoją matką - nie będziesz odsłaniać jej nagości.
8. Nie będziesz odsłaniać nagości swojej macochy, bo to jest nagość twojego ojca.
9. Nie będziesz odsłaniać nagości swojej siostry, córki twojego ojca lub córki twojej matki, bez względu na to, czy urodziła się w domu, czy na zewnątrz.
10. Nie będziesz odsłaniać nagości córki twojego syna lub córki twojej córki, bo są one twoją nagością.
11. Nie będziesz odsłaniać nagości córki żony twojego ojca, bo jest ona dzieckiem twojego ojca, jest twoją siostrą.
12. Nie będziesz odsłaniać nagości siostry swojego ojca, bo ona jest krewną twojego ojca.
13. Nie będziesz odsłaniać nagości siostry swojej matki, bo jest ona krewną twojej matki.
14. Nie będziesz odsłaniać nagości brata swojego ojca: nie będziesz się zbliżał do jego żony, bo jest ona twoją ciotką.
15. Nie będziesz odsłaniać nagości swojej synowej, bo jest ona żoną twojego syna, nie będziesz odsłaniać jej nagości.
16. Nie będziesz odsłaniać nagości swojej bratowej, jest to nagość twojego brata.
17. Nie będziesz odsłaniać nagości kobiety i jej córki. Nie będziesz brał córki jej syna ani córki jej córki, aby odsłonić jej nagość, bo są one jej ciałem. Byłaby to rozpusta!
18. Nie będziesz brał kobiety razem z jej siostrą, aby odsłonić jej nogość za życia tamtej, byłoby to sposobnością do niezgody.
19. Nie będziesz się zbliżał do kobiety, aby odsłonić jej nagość, podczas jej nieczystości miesięcznej.
20. Nie będziesz obcował cieleśnie z żoną twojego bliźniego, wylewając nasienie; przez to stałbyś się nieczystym.
21. Nie będziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha, nie będziesz w ten sposób bezcześcił imienia Boga swojego. Ja jestem Pan!
22. Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!
23. Nie będziesz obcował cieleśnie z żadnym zwierzęciem; przez to stałbyś się nieczystym. Także i kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem, aby się z nim złączyć. To jest sromota!
24. Tymi wszystkimi rzeczami nie plugawcie się, bo tymi wszystkimi rzeczami plugawiły się narody, które wypędzam przed wami. (
Kpł 18:1-24)


Jest oczywiste, że te wszystkie prawa dotyczące "osłaniania nagości" to nie są przepisy na temat skromnego ubierania się. To są przepisy mówiące o tym, jakie związki Bóg uważa za niemoralne. Sam kontekst na to wskazuje.



Tysiąclatka, z której pochodzi powyższy cytat, konsekwentnie tłumaczy  słowo
‘er·waṯ, jako "nagość". Zobaczmy jak to przetłumaczono w Biblii św. Pawła. Zacytuję parę wersetów, powiedzmy 9-14:


Bold
9. Nie wolno ci współżyć ze swoją siostrą, która jest córką twojego ojca, lub córką twojej matki, urodzoną w domu lub poza nim. Nie wolno ci odsłonić jej nagości.
10. Nie wolno ci współżyć z córką twojego syna lub z córką twojej córki, bo przecież jest ona twoją krewną.
11.Nie wolno ci współżyć z córką żony twojego ojca, gdyż ona jest dzieckiem twojego ojca i twoją siostrą; nie wolno ci odsłonić jej nagości.
12. Nie wolno ci współżyć z siostrą twego ojca, bo ona jest krewną twojego ojca.
13. Nie wolno ci współżyć z siostrą twojej matki, bo ona jest krewną twojej matki.
14. Nie wolno ci współżyć z żoną twojego stryja. To jest twoja ciotka i nie wolno ci z nią współżyć.



Słowo przetłumaczone przez redaktorów Biblii św. Pawła jako "współżycie" w Księdze Kapłańskiej i jako "nagi" w Księdze Rodzaju to jest to samo słowo. I choć czasem rzeczywiście jest taka sytuacja, że w zależności od kontekstu trzeba to samo słowo tłumaczyć inaczej  (takim drastycznym przykładem może być np. angielskie słowo "pride", które oznacza i dumę i pychę i tylko kontekst nam może wskazać prawidłową drogę tłumaczenia), to jednak, moim zdaniem, tłumacze "Biblii św. Pawła" poszli za daleko.



 Z jednej strony ich wersja tłumaczenia Księgi Kapłańskiej pomaga lepiej zrozumieć intencje natchnionego autora tekstu (choć samo tłumaczenie stało się tu raczej parafrazą oryginalnego tekstu), ale z drugiej - ukryli oni całkowicie sens sceny w rodzinie Noego po potopie. Bowiem tylko wtedy, gdy mamy konsekwentne, identyczne tłumaczenie tych samych zwrotów i wyrazów,  jesteśmy w stanie odczytać ich sens i znaczenie. Gdy ta "nagość ojca" zawsze jest tak samo tłumaczona, możemy odnaleźć to, co nam natchniony autor przekazuje. Jednak gdy w jednym miejscu czytamy, że ktoś zobaczył gołego ojca, a winnym, że nie wolno współżyć seksualnie z matką, to trudno te wersety powiązać ze sobą.



Sama Biblia św. Pawła w 7. wersecie 18 rozdziału Księgi Kapłańskiej mówi:



"Nie odsłonisz nagości swojego ojca, współżyjąc ze swoją matką. To jest twoja matka, nie wolno ci z nią współżyć."



Jak jednak mamy się domyślić z lektury tej Biblii, że w scenie z Księgi Rodzaju mamy do czynienia z "odkryciem nagości ojca", gdy tam czytamy po prostu, że Cham zobaczył gołego Noego?  I dlaczego w tym jednym, zacytowanym powyżej wersecie, wersecie,  słowo
‘er·waṯ, dwukrotnie przetłumaczono jako "współżycie", a raz jako "nagość"?



Piękno języka jest ważne, ale Biblia powinna być tłumaczeniem, nie parafrazą. W pewnym momencie zaczyna się bowiem tracić to, co najważniejsze. Słyszałem w Polsce dobre opinie o tej wersji Biblii, zapewne wynikające z tego, że się ją dobrze, łatwo czyta. I choć zbyt mało jeszcze sam przeczytałem, by sobie wyrobić końcową opinię, to na razie, niestety,  mam spore wątpliwości co do rzetelności tego tłumaczenia.



PS. "Traduttore, traditore" po włosku oznacza: "Tłumacz - zdrajca".

Odsłon: 1216 Komentarzy: 27


Wielki Post

Kategoria: Kościół Tuesday, 21 February 2012, 12:43

Niektórzy z Was przeczytali w ostatnim Gościu Niedzielnym o moim poście.  Przytoczę tu wymianę zdań z komentarzy na moim blogu na Frondzie:

 

 

 "Marek2200 napisał:
@Hiob
 Czytałem wywiad z Tobą w Gościu Niedzielnym. Powiedz mi: jak możliwe jest "wyrobic" 40 dni o chlebie i wodzie? Nie wyobrażam sobie tego. No chyba, że Pani Hiobowa potrafi wypiec rozmaite pyszne chleby, które rekompensują Ci brak innych rzeczy :)

hiob napisał:
Marek2200, ja myślę, że to może być jakaś specjalna łaska, którą mi dał Bóg. Ja w praktyce żyję cały czas o chlebie i wodzie. Różnica między Wielkim Postem a innymi okresami jest tylko taka, że w Wielkim Poście także w niedziele jem tylko chleb i wodę.

Pyszne chleby Pani Hiobowej na pewno pomagają, ale Grażynka pracuje, nie zawsze ma czas na pieczenie i bywa, że całymi tygodniami w trasie jem tylko jakieś suche precle, czy macę. Ale w Krakowie były na każdym rogu obwarzanki, więc było jak w raju. ;-)


 Marek2200 napisał:
@Hiob
Czyli generalnie cały rok w ciągu tygodnia pościsz o chlebie i wodzie a tylko w niedziele jesz i pijesz inne rzeczy? Pierwszy raz słyszę "takie cuda" :)

 hiob napisał:
Marek2200, generalnie tak to wygląda. Ale ponieważ uważam, że wokół nas toczy się wojna o dusze, a post jest doskonałą bronią w walce z kudłatym, postanowiłem wyciągnąć potężne działa. Poza tym pamiętaj, że to był dość długi proces. Zaczął się od urodzin mojej córki, 22 lata temu, gdy postanowiłem pościć w piątki. A potem były środy i piątki, potem... I jakoś tak wyszło.


 Marek2200 napisał:
Tak jakoś samo wyszło :) Nigdy nie słyszałem żeby osoba świecka tak się umartwiała.

Tough man! ;)


 Jorgen napisał:
Niesamowite ! Non stop o chlebie i wodzie. Dla przeciętnego śmiertelnika nie-do-wyobrażenia.

Mało tego. Nosi to przecież (z punktu widzenia medycyny) znamiona...cudu !

Bo niby skąd niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu pracującego (ciężko) mężczyzny życiodajne witaminy, sole mineralne i tp. mikroelementy.

Bez soków, owoców, etc. Bez dostatecznej ilości białka !

Niesamowite ! Piszę to ze szczerym podziwem.

 hiob napisał:
Marek2200, Jorgen, to jest raczej kwestia decyzji, a samo jej wykonanie wcale nie jest trudne. Zwłaszcza, gdy Bóg daje łaski.

Pomyśl np. o celibacie księży, czy nawet osób samotnych, nieżonatych, wdowców. Niektórym lowelasom wydaje się to niemożliwe, bo ich organy zdeterminowały ich sposób myślenia. Jest to dla nich coś niezrozumiałego. Tymczasem tysiące, miliony mężczyzn żyje w czystości i ani im nic nie odpada, ani nie myślą o tym za wiele. Stało się to częścią ich życia i jest czymś naturalnym.

Myślę, że podobnie jest z moim postem. Po prostu pogodziłem się z tym, że to ofiarowałem Bogu i wcale nie dzieje mi się żadna krzywda. Czasem wręcz się zastanawiam, czy taka ofiara ma jakąś wartość przez to, że tak niewiele mnie kosztuje.

Nie sądzę też, by nawet z medycznego punktu widzenia było to coś nadzwyczajnego. Każdy osioł żyje o owsie i trawie i ma się całkiem dobrze. Nie wiem, czy wspominałem, ale biorę dwie witaminy, D i B12, bo to jedyne, czego mi brakuje, według badań, jakie niedawno zrobiliśmy, poza tym jestem zdrowy jak koń. I nawet całkiem dobrze wyglądam, przytyłem w ostatnich miesiącach.

Podziw należy się jedynie Panu Bogu. Owoców średnio jem pewnie więcej teraz, niż zanim zacząłem pościć, bo w te niedziele, gdy jem, jem głównie owoce. :D

Poza tym nie przesadzajmy z tą ciężką pracą. Tym bardziej, że od dwóch miesięcy jestem na bezterminowym urlopie. Ale, mam nadzieję, wkrótce zacznę nową pracę i być może będzie ona wymagała fizycznej aktywności, co bardzo by mi się przydało.

Jeszcze jedno: Ja naprawdę nie uważam, że tylko osoby konsekrowane są powołane do świętości, do życia modlitwą, do głoszenia Dobrej Nowiny i do postów i wyrzeczeń także. To musi być w jakimś stopniu rola każdego z nas. Powstała bowiem jakaś dwoistość teraz: Księża i osoby żyjące w zakonach żyją wiarą, a laikat prowadzi zupełnie inne życie. I zamiast zbliżać się do Boga, ten zeświecczony laikat pociąga niektórych kapłanów, nawet biskupów, w stronę "świata". Tymczasem dawniej tak nie było i uważam, że dobrze by się stało, gdyby wróciło to, co było dawniej. Ja jednak nie mogę odmienić nikogo poza sobą samym, więc zacząłem od siebie.

A zdecydowałem się o tym powiedzieć, bo mam nadzieję, że ten przykład zainspiruje innych do jakiegoś głębszego przeżycia Wielkiego Postu."

 

Tyle cytatów, a ja dodam jeszcze parę słów. Przede wszystkim muszę przypomnieć, że podczas liturgii Środy Popielcowej usłyszymy w Kościele takie słowa:


Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

 

Zawsze miałem pewne opory przed mówieniem o swoim poście. Wynikają one właśnie z tego fragmentu Kazania na Górze. Jednak, wydaje mi się, tu nie tyle chodzi o to, by zupełnie ukrywać fakt, że się pości, ale raczej o to, by nie rozbić z siebie cierpiętnika. By nie rozpowiadać na lewo i prawo o tym, jacy to jesteśmy wspaniali i święci i jak się poświęcamy dla Królestwa.



Tym bardziej, że dziś nikomu się nie zaimponuje ani postem, ani innymi umartwieniami. Dziś taka postawa zwykle spotyka się albo z politowaniem, wyśmianiem, albo w najlepszym przypadku z niezrozumieniem i wzruszeniem ramion.  Tymczasem, zauważmy, Pan Jezus nie mówi: "Jeśli pościcie...", ale "kiedy pościcie...". A to znaczy, że On zakłada, że każdy pości, prawda?



Najstarszy znany nam pozabiblijny dokument chrześcijański, który powstał za życia apostołów i być może był przez nich napisany, Didache, uczy:


Przed chrztem powinni pościć i chrzczony, i udzielający chrztu, a także inni, jeśli mogą. Temu zaś, kto ma być chrzczony, przykaż, by pościł przez dzień lub dwa dni przedtem.


 Błogosławcie tych, którzy was przeklinają i módlcie się za waszych nieprzyjaciół, pośćcie za wszystkich prześladowców.

Nie zachowujcie postu w tym samym czasie, co obłudnicy. Oni bowiem poszczą w poniedziałek i czwartek, wy natomiast pośćcie w środę i piątek.

 

Widać więc, że ta praktyka postu była obecna w Kościele od samego początku, a zwyczaj postów w środę i piątek przetrwał jeszcze do czasów moich dziadków. Dopiero gdzieś w połowie XX wieku go zaprzestano. I choć dziś Kościół nam ich nie nakazuje pod karą grzechu, w USA nawet w piątki, z wyjątkiem okresy Wielkiego Postu, nie ma nakazu powstrzymywania się od jedzenia mięsa, to przecież to, co było zawsze dobre nie przestało dobrem być.



My w końcu powinniśmy wydorośleć. Powinniśmy zacząć robić pewne rzeczy dla Boga nie dlatego, że nam tak Kościół nakazuje, ale dlatego, że nam tak karze nasze serce. Przecież gdy wychowujemy nasze dzieci, uczymy je, że trzeba się przywitać z gośćmi, że trzeba złożyć życzenia babci i rodzicom w dniu ich imienin, że trzeba myć zęby, składać swoje ubrania i ścielić łóżko. Ale gdy nasze dzieci mają lat dwadzieścia kilka, czy więcej, spodziewamy się, że zaczną to robić same, nawet, gdy im o tym nie będziemy przypominać.

 

Nas Kościół uczył czegoś dwa tysiące lat. Teraz nas zaczął traktować jak osoby dorosłe, a my często korzystamy z tej wolności tak, że po prostu nie robimy nic. A nawet, gdy robimy coś, to jest tego naprawdę tak niewiele, że aż wstyd.


Post polegający na wstrzymaniu się od spożywania mięsa, to naprawdę nie jest żadne wyrzeczenie. W dzisiejszych czasach nie ma żadnego problemu z nabyciem doskonałych, smacznych ryb. W polskiej kuchni, gdzie mamy dziesiątki wspaniałych bezmięsnych dań, ten piątkowy "postny" obiad jest często najsmaczniejszym posiłkiem w tygodniu. Ja widzę, jak moje dzieci lubią piątkowe obiady, bo często preferują naleśniki, pierogi, placki ziemniaczane, kopytka, nad zwykłe mięsne dania.

Post jednak powinien boleć. Post powinien być wyrzeczeniem. To jest właśnie cała istota postu. W innym przypadku post mija się z celem. Nie chodzi tu bowiem o to, by po prostu zjeść coś innego, ale o to, by coś wartościowego podarować Bogu.  By Mu złożyć pewną ofiarę.

Wiele lat temu napisałem tekst "Dlaczego pościmy". Poniżej zamieszczę do niego link. Zachęcam do jego przeczytania. Przypomnę też inny fragment Kazania na Górze:


 Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.  (Mt 5, 13-16)


To też jest jakaś wskazówka dla mnie. Powód, dla którego zdecydowałem się opowiedzieć Marcinowi Jakimowiczowi z Gościa Niedzielnego o swoim poście. Bo przecież nie chodzi o to, by pokazywać posępną twarz. Jestem jak najdalszy od tego. Ale dziś chyba nadszedł czas dawania świadectwa. Pokazania, że można żyć Ewangelią. Że Bóg może być dla nas kimś najważniejszym i że jesteśmy dla Niego gotowi na wiele. I choć z pewnością post o chlebie i wodzie przez całe życie nie jest dla każdego, to każdy mógłby to zrobić choćby dwa razy w tygodniu, w środy i piątki. Choćby jeden dzień. Głęboko wierzę, że w ten sposób, modlitwą i postem, moglibyśmy odmienić cały świat.


Dlaczego pościmy?    O chlebie i wodzie

Odsłon: 795 Komentarzy: 48


Kronika Pielgrzymki 9. Ostatnie 10 dni i powrót do domu.

Kategoria: Świat Friday, 17 February 2012, 12:02

Wróciłem już do USA i może teraz wreszcie znajdę chwilę czasu na podzielenie się refleksjami z dopiero co zakończonej pielgrzymki. Nie mogłem na bieżąco prowadzić tych zapisków, bo mój pielgrzymkowy rollercoaster tak się rozpędził, że nie miałem nawet minuty czasu.


Poniedziałek, 6 luty.

Wizyta w Sandomierzu. Spotkałem się z bratem mojego taty, Mieczysławem Jaskiernią, seniorem naszego rodu.

Image Hosted by PicturePush

Wujek mnie zawsze zdumiewa swoim intelektem i pamięcią. Ja nigdy, nawet w swym najlepszym okresie nie miałem takiego jasnego umysłu, jaki on ma w wieku 90 lat. W Sandomierzu spotkałem też jednego z moich "wirtualnych przyjaciół" z forum, moderatora na moim forum, Grzegorza i poznałem jego wspaniałą rodzinę.

Powrót do Krakowa - trzy godziny w busie. Na stojąco. Nikt mnie nie uprzedził, że potrzeba zrobić rezerwację. Ale i tak dobrze, że było stojące miejsce i udało się wrócić do Krakowa.

Wtorek, 7 luty.

Spotkanie z młodzieżą w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, na Saskiej.

Image Hosted by PicturePush

Spotkanie było udane, przyszło sporo młodzieży, w różnym wieku. Nawet starszych ode mnie. Jedynym zgrzytem był "występ" jakiejś pani, która poprosiła o głos i uprzedziła rodziców tych młodych ludzi, że ja jestem dość podejrzanym indywiduum, cytuję na swojej stronie także protestancką Biblię, a jeden z moich administratorów pochlebnie wyraża się o tłumaczeniu, czy raczej parafrazowaniu Biblii młodzieżowym, wręcz slangowym językiem. Miała więcej zarzutów, ale prowadzący ksiądz poprosił ją, by mi je przedstawiła po spotkaniu. Niestety nie poznałem ich, bo po spotkaniu wyszła ona szybko z kościoła. Nie chodziło bowiem o rozwianie jej wątpliwości, ale o "medialny zamęt".

Ja się dość często spotykam z takim zachowaniem. W komentarzach pod moimi notkami na blogu widuję podobne zarzuty. Parę dni temu na blogu w Salonie24 ktoś o mnie tak napisał:

"W rzeczywistości to mason-satanista, o czym świadczą jego filmiki na youtube, zawierające podprogowy przekaz wizualny z symbolami masonów i masońską nowomowę. Jest to tzw. mówienie językami właściwe dla sekt"

"Hiob w niemal każdym artykule (które podejrzewam pisze cały sztab speców od religii) poddaje w wątpliwość dogmaty naszej wiary, czasem je ośmiesza i próbuje lansować zwyczaje, które stoją w opozycji do naszej religii."

Oczywiście tezy te nie są poparte żadnymi konkretami, choćby dlatego, że ich być nie może. Są one bowiem stekiem bzdur. Jednak nie zmienia to w niczym faktu, że dla niektórych katolików, bardziej papieskich niż sam papież, ja jestem kimś godnym potępienia i szerzącym zamęt i zgorszenie.

Warszawa, 8-10 luty.

Wyjazd do Warszawy, przez Rybno.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

W Rybnie znajduje się Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia, której powstanie było zainspirowane zapiskami w Dzienniczku Świętej Faustyny. Miejsce odwiedzane przez kapłanów z całego kraju. Powracają stamtąd odmienieni i napełnieni Duchem Świętym.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Po południu wróciłem do Warszawy.

Image Hosted by PicturePush

Spotkałem moich administratorów forum, informatyków, Kubę i Janusza. Bez ich pomocy nasze forum nie mogłoby istnieć.


Image Hosted by PicturePush

Następnego dnia rano miałem spotkanie w Radiu Wnet. Byłem gościem porannej audycji prowadzonej przez doskonałego dziennikarza, Krzysztofa Skowrońskiego. Załapałem się na segment, w którym gościem był także poseł Antoni Macierewicz, miałem więc okazję go także poznać i porozmawiać chwilę.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Poznałem tam także naszego przyjaciela z Frondy, doskonale wszystkim znanego blogera, Krisa Rumińskiego. Polecam wszystkim jego doskonałe teksty, jakie publikuje na Frondzie.

Image Hosted by PicturePush

Wczesnym popołudniem wizyta w Radiu Plus, gdzie nagrałem swoje świadectwo dla programu prowadzonego przez Pawła Krzemińskiego.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Wieczorem nagranie w redakcji Frondy. Miało to być spotkanie z publicznością na żywo, ale publiczność zawiodła i zrobiło się nagranie studyjne. Może i dobrze,. Dzięki moim gospodarzom, blogerom z Frondy, Moni i Jr3, było bardzo miło, a nagranie będzie się sukcesywnie okazywało na portalu Fronda.pl Miałem też okazję poznać osobiście pana Tomasza Terlikowskiego.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

10 lutego powróciłem do Krakowa. Przed wyjazdem była okazja pomodlić się przy grobie błogosławionego ojca Jerzego Popiełuszki.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Do Krakowa przywiózł mnie przyjaciel z forum, Blacky, z uroczą żoną, Ziutą (w "realu" to Maciek i Monika), którzy specjalnie przyjechali z Torunia, by mnie zobaczyć i zawieźć do domu.

Image Hosted by PicturePush

11-12 luty. Kraków i Marcypooręba.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

W sobotę, 11 lutego spotkanie w forumowiczami w klasztorze Dominikanów na Stolarskiej. Tak, jak wcześniej w Bielsku, przybył tuzin gości. Było bardzo miło. To naprawdę wzruszające, gdy się zobaczy, że w trudnych warunkach, na mrozie, często z odległych miejscowości przyjeżdżają przyjaciele by mi podziękować i podać dłoń. Niesamowite.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

A wcześniej spotkanie z Robertem i Sławkiem, kierowcami, którzy podarowali mi te piękne herby i godła, jakie są na mojej ciężarówce. Przyjechali specjalnie do Krakowa rano, bo po południu musieli ruszać w drogę.

Image Hosted by PicturePush


W niedzielę wizyta u rodziny w Marcyporębie. To wioska między Skawiną, a Wadowicami, z której pochodzą obydwoje moi rodzice, gdzie spędziłem niemal wszystkie wakacje swego dzieciństwa i gdzie do dziś mieszka bardzo wielu członków mojej rodziny. Na zdjęciu mój stryj Wincenty Jaskiernia z żoną, dziećmi i wnuczką. Ciocia i wujek obchodzili niedawnoi 60 rocznicę ślubu. Świadkiem odnowienia przyrzeczenia malżeńskiego był ich syn Jacek, proboszcz parafii w Żabnicy, na zdjęciu drugi z lewej.

Image Hosted by PicturePush

Zawsze tam chętnie wracam, mimo, że sama wieś już nie wygląda tak, jak w latach mojego dzieciństwa. Zniknęły bite, dziurawe drogi, pojawił się asfalt. Nikt już nie trzyma koni, bryczki zamieniono na samochody, a wozy drabiniaste zamieniły się w tiry. Woda płynie z kranu, w domach są łazienki, czyli - jest normalnie. A ja przecież pamiętam nie tylko to, że wodę trzeba było nosić wiadrami ze studni, a "za potrzebą" wychodzić do drewnianego domku z serduszkiem w drzwiach, zwanego "sławojką". Ja pamiętam też czas, gdy tam nie było jeszcze prądu. Paliło się w domu lampami naftowymi, a jeśli ktoś miał radio, to zasilała go bateria niewiele mniejsza od dzisiejszych samochodowych akumulatorów.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

13-14 luty. Na Osi.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Poniedziałek i wtorek do nagrywanie dla programu Na Osi dla TVN Turbo. Bardzo interesujące doświadczenie i ciekawa przygoda. Miałem okazję przejechać się ośmioma europejskimi ciężarówkami i podzielić się swoimi uwagami na temat pracy kierowcy w USA. Wypowiedzi te ukażą się w kolejnych ośmiu wydaniach programu "Na Osi" w TVN Turbo.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Producenci programu: Andrzej Wachowski, jego syn, który jest operatorem i Ola Donocik, okazali się przemiłymi ludźmi i spędziłem z nimi dwa wspaniałe i pracowite dni. Rezultat tych nagrań będzie można zobaczyć w TVN Turbo już w marcu.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

15 luty. Częstochowa.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Ostatni dzień pielgrzymki. Wyjazd na spotkanie z młodzieżą do redakcji Niedzieli w Częstochowie. Spotkanie prowadził pan Marian Florek, aktor, reżyser i przemiły człowiek. Ksiądz infułat Ireneusz Skubiś, naczelny redaktor tygodnika Niedziela przedstawił moją osobę, po czym opowiedziałem o moim spotkaniu z Bogiem i odpowiadałem na pytania. Spotkanie było przeplatane muzyką country. Było bardzo miło. Przybyło z 200 osób, które z zainteresowaniem wysłuchały mego świadectwa. Mocny akcent na zakończenie mojej pielgrzymki.

Image Hosted by PicturePush

16 luty. Powrót do domu.

W czwartek pobudka o 4 rano i wyjazd na lotnisko w Balicach. Stamtąd przez Monachium do Charlotte. Mówiąc o powrotach warto wspomnieć jeszcze kaplice dworcowe. W Częstochowie na dworcu jest przepiękna kaplica, w której, ku mojemu zdziwieniu i radości, jest wystawiony Najświętszy Sakrament.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Na lotnisku w Krakowie także jest kaplica, gdzie podróżni w ciszy i skupieniu mogą się pomodlić przed podróżą.

Image Hosted by PicturePush

W Monachium jest już jakiś "pokój modlitewny" z symbolami wszystkich głównych religii światowych. Tam nawet nie zaglądnąłem.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Jestem już domku. Teraz jest tutaj 4:30 rano, ale sen odszedł, bo jeszcze żyję polskim czasem. Może uda się ukończyć i opublikować tę Kronikę. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspomagali modlitwą, dziękuję wszystkim, którzy umożliwili mi przeżycie tych kilku tygodni w Polsce w tak ciekawy sposób. Nie będę w stanie wymienić wszystkich, ale wszystkim bardzo serdecznie dziękuję.


Jestem już domku. Teraz jest tutaj 4:30 rano, ale sen odszedł, bo jeszcze żyję polskim czasem. Może uda się ukończyć i opublikować tę Kronikę. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspomagali modlitwą, dziękuję wszystkim, którzy umożliwili mi przeżycie tych kilku tygodni w Polsce w tak ciekawy sposób. Nie będę w stanie wymienić wszystkich, ale wszystkim bardzo serdecznie dziękuję.

Parafia NSPJ w Krakowie; Wpis na blogu w Salonie24 z komentarzami; Wspólnota Sióstr Służebnic Miłosierdzia Bożego; Radio Wnet; Blog Krisa Ruminskiego; Fronda TVPasterka w ŻabnicyRelacja ze spotkania w NIEDZIELI

Odsłon: 935 Komentarzy: 42


Kronika Pielgrzymki 8. Szkoła Nowej Ewangelizacji.

Kategoria: Świat Saturday, 02 June 2012, 00:14

Wróciłem właśnie z Cieszyna, z rekolekcji. Prawdę mówiąc nie były to rekolekcje, ale kurs. Byłem w Szkole Nowej Ewangelizacji, na kursie Nowe Życie.



Nie będę się tu zbyt wiele rozpisywał na ten temat, zapraszam na ich stronę, http://www.sne.franciszkanie.pl Powiem tylko tyle, że tam naprawdę można spotkać żywą wiarę, żywego Jezusa, a obecność Ducha Świętego wręcz się namacalnie odczuwa. Ten kurs jest "podstawowy" i ja niewiele się tam dowiedziałem z teorii. W jakimś sensie moje życie duchowe jest na dużo bardziej zaawansowanym etapie, ale to nie była tylko szkoła. Nie tylko kurs. Tam naprawdę doświadczyliśmy obecności Ducha Świętego.



Wróciłem zatem napełniony Duchem Świętym i podbudowany świadectwami młodych i nie tylko młodych uczestników kursu. Wielu z nich zaprosiłem do nas, na forum i mam nadzieję, że nie tylko tu zagoszczą, ale także napiszą swoje świadectwa. Dziś bowiem mamy czas świadectw. Są one potrzebne, odmieniają ludzkie dusze.



Mówiąc o świadectwach... W poniedziałek jadę do Sandomierza, odwiedzić rodzinę i przyjaciół, a we wtorek, 7 lutego w Krakowie, w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, ul Saska 2, godz 19:00 będzie spotkanie ze mną. Będę właśnie dawał świadectwo. Zapraszam.


Przypomnę także, że będę miał spotkanie w redakcji Frondy w Warszawie, w czwartek 9 lutego, na Marszałkowskiej 55/73, o 18, w lokalu 168. Serdecznie na nie zapraszam.  Będą także "prywatne" spotkania: W Krakowie w klasztorze OO. Dominikanów - Bazylika Trójcy Świętej przy Stolarskiej, sala św. Alberta Wlk. Sala na krużgankach została zarezerwowana na godz. 13 -16. Najprawdopodobniej będzie także spotkanie w Warszawie środę o 18, ale jeszcze nie wiem gdzie.

Odsłon: 627 Komentarzy: 13


Kronika Pielgrzymki 7. Kraków -Tyniec, Łagiewniki, Reformacka i wizyta w Katowicach.

Kategoria: Świat Friday, 02 March 2012, 01:54

Minęło już 10 dni mojej pielgrzymki. Wczoraj odwiedziłem opactwo Benedyktynów w Tyńcu. Zaprosił mnie tam Marcin Konik Korn, a przeurocza Marta Sztwiertnia była moją przewodniczką. Opactwo powstało najprawdopodobniej w 1044 roku, gdy chrześcijaństwo w Polsce nie miało nawet jeszcze stu lat. Jest to najstarszy tego typu obiekt na polskich ziemiach. Wspomina też o nim  Sienkiewicz na samym początku powieści "Krzyżacy".



Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

W Opactwie odwiedziłem także drukarnię. Zupełnie inaczej wyobrażałem ją sobie. Myślałem o hali pełnej huczących maszyn, a tymczasem jest to niewielki pokój, parę maszyn nie większych od zwykłej, biurowej kopiarki i trzech braci, którzy pilnują procesu powstawania nowych książek. Był też pewien powód, dla którego tę drukarnię mi Marcin pokazał. Ma tam zostać wkrótce wydrukowana książka mojego autorstwa. Ale na razie cichutko! To tajemnica!



Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Z Tyńca Marcin  zawiózł mnie do Łagiewnik i pokazał mi nowo powstałe, albo precyzyjniej, powstające dopiero Centrum Jana Pawła Drugiego. Potem odwiedziłem Bazylikę Miłosierdzia Bożego, stary Kościół - miejsce spoczynku świętej Faustyny i niedawno otworzoną Kaplicę Adoracyjną, gdzie Pan Jezus obecny w Najświętszym Sakramencie czeka na nas 24 godziny na dobę.



Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Odwiedziłem także siedzibę portalu katolik.pl. Z nimi zaczynałem swoją przygodę w Necie. Na "katoliku" przesiedziałem wiele nocy. Pamiętam jeszcze ich pierwszy czat, gdzie po wpisaniu swej wypowiedzi trzeba było czekać ładnych kilka chwil na jej wyświetlenie się. Technologia irytująca, ale jkie było miłe towarzystwo! Tam też aktywnie uczestniczyłem w dziesiątkach dyskusji na forum. Spodziewałem się więc ochów, achów i zachwytów z powodu mojej wizyty, ale...



Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

W Internecie czas biegnie bardzo szybko. Ja mam dziś już swoje własne forum, "alternatywnego katolika", katolik.us. Czasami, sporadycznie, zaglądnę na ich czat. Na ich forum nie piszę już wcale, a moje stare posty dawno już zniknęły. Nic zatem dziwnego, że jestem im osobą zupełnie nieznaną. Mimo to zostałem przyjęty bardzo ciepło, dyrektor portalu, brat Leszek Szura pokazał mi wszystko i na odchodne obdarował drobnymi prezentami.



Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Po południu poszedłem na Mszę o Uzdrowienie i Uwolnienie na Reformacką w Krakowie. To nabożeństwo prowadzone przez charyzmatycznego franciszkanina, ojca Józefa Witko. Cudowne doświadczenie, niemalże można było poczuć Moc Bożą i działanie Ducha Świętego. Spotkałem tam też przyjaciela z Forum, Arturo.



Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

W czwartek byłem zaproszony do Katowic, do redakcji Gościa Niedzielnego. Zapraszał mnie Marcin Jakimowicz. Rozmawialiśmy o poście i o tym, jak spotkałem Boga w swoim życiu. Bawiłem się także po raz pierwszy w życiu w modelkę. Tekst będzie wymagał ilustracji, więc odbyła się także sesja zdjęciowa. Pudrowania nosa nie było. Zapis tej rozmowy ukaże się w GN przed Środą Popielcową.



Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Odwiedziłem także kaplicę w redakcji GN, gdzie byłem na Mszy i zajrzałem do portalu wiara.pl, witając się z Joanną Kociszewską. Mój blog ukazuje się także u nich, więc się przypomniałem Joasi. Obok "katolika" i "Frondy" to najczęściej odwiedzany przeze katolicki portal. W Katowicach spotkałem się też ze Sławkiem i Jackiem z naszego forum.



Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Dziś, w piątek, wyjeżdżam do Cieszyna na trzydniowe rekolekcje. Nie będzie zatem nowych wpisów w tej Kronice co najmniej do niedzieli. Jak Bóg da, to w poniedziałek odwiedzę Sandomierz. Kolejne parę dni spędzę w Warszawie, gdzie spotkam się w środę z przyjaciółmi z naszego forum, a w czwartek  spotkanie we Frondzie.  9 luty, godz 18, Marszałkowska 55/73, lokal 168. Wszyscy są zaproszeni! W piątek natomiast będę w Toruniu i wieczorem powrót do Krakowa.



Co dalej - napiszę jeszcze, gdy terminy będą się zbliżały. Nie zostanie już tego wiele, bo za dwa tygodnie odlatuję, ale kilka ciekawych spotkań ciągle się szykuje.  Trzymajcie się zatem ciepło. Gdy trzeba, korzystając z koksownika. Jak na tej fotce, zrobionej na Basztowej w Krakowie.


Image Hosted by PicturePush


Odsłon: 541 Komentarzy: 4


Kronika Pielgrzymki 6. Niespodzianka za niespodzianką.

Kategoria: Świat Monday, 02 January 2012, 01:01

Co za cudowne kilka dni. Prawdziwy rollercoaster. Niespodzianka za niespodzianką. W piątek pojechałem do Częstochowy. Chciałem pomodlić się przed Cudownym Obrazem, z innymi osobami związanymi z Krucjatą Różańcową za Ojczyznę. Co prawda troszkę się przestraszyłem, że mrozy spowodują odwołanie modlitwy, gdyż zobaczyłem taki napis:



Image Hosted by PicturePush

...ale to był fałszywy alarm. Przybyło do Kaplicy kilkaset osób, myślę, że z trzysta, choć nie liczyłem ich przecież i na rozważaniach i modlitwie różańcowej spędziliśmy noc. Była też, o północy, Msza za Ojczyznę.



Image Hosted by PicturePush

 

Zanim jednak poszedłem na czuwanie, odwiedziłem redakcję Niedzieli. Zaprosiła mnie tam Agnieszka Konik Korn, albo, precyzyjniej, zawiadomiła mnie, że ktoś chciałby się ze mną spotkać. Przywitał mnie w redakcji pan Marian Florek, aktor, reżyser teatralny, tancerz, autor piosenek, a przede wszystkim przemiły człowiek. Zresztą wszystkie osoby, które spotkałem w ostatnich dniach właśnie takie były. Ciepłe i serdeczne.

W redakcji zostałem zaproszony do spotkania z ojcem Ireneuszem Skubisiem, redaktorem naczelnym tygodnika. Po rozmowie, w której uczestniczyło jeszcze kilka osób, ojciec Skubiś zaprosił mnie do studia radiowego i przeprowadził ze mną wywiad. Muszę przyznać, że był on dla mnie dość sporym wyzwaniem. Nie było w nim banalnych, prostych pytań. Wszystkie wymagały zastanowienia się i głębszych odpowiedzi. Wywiad ten ukaże się w Radiu Fiat we wtorek, 14 lutego.



Image Hosted by PicturePush

Później urocza pani redaktor Ania Przewoźnik zadała mi jeszcze kilka pytań, do wykorzystania w jakiejś swojej audycji w Radiu Jasna Góra. Nie jestem pewien kiedy ten program się ukaże, ale mamy obiecane mp3-ki z tymi nagraniami, więc będą dostępne na forum.



Image Hosted by PicturePush

Zapis rozmowy z ojcem Skubisiem ukaże się, być może, także w Niedzieli.



Zaproponowano mi także coś, czego jeszcze nigdy nie rozbiłem, ale zgodziłem się i teraz muszę się z tego powodu denerwować. Mam się spotkać 15 lutego z młodzieżą z Częstochowy. Prawdopodobnie będzie to grupa około dwustu osób, a całą oprawę przygotuje pan Marian Florek.



Image Hosted by PicturePush

Po wizycie w "Niedzieli" poszedłem do klasztoru. Po drodze obejrzałem Szopkę. Figury w niej umieszczone były naturalnej wielkości. Prawdę mówiąc są to najzwyczajniejsze "sklepowe" manekiny.



Image Hosted by PicturePush

Dzięki temu pasterki, które tam doglądają krów, wraz z samą Maryją, wyglądają baaardzo atrakcyjnie. Nic dziwnego, że śpiewamy: "Gdy śliczna Panna Syna kołysała..." Rzeczywiście, śliczna. Jak lalka Barbie.



Image Hosted by PicturePush

Mnie jednak taki lalkowy wizerunek w Szopce Betlejemskiej nie przekonuje. Maryja znacznie piękniejsza jest na swym Cudownym Obrazie.



Image Hosted by PicturePush

Z Jasnej Góry o świcie udałem się autobusem do Rybnika, zaproszony przez państwa Kucharczaków. Mam zaszczyt nazywać Asię i Franka swoimi przyjaciółmi. Odespałem tam nocne czuwanie, a po południu pojechaliśmy na Tyski wieczór Uwielbienia.



Image Hosted by PicturePush

Wielbiliśmy naszego Pana przez wiele godzin. Kościół był pełny, a do tego, mimo siarczystego mrozu, wiele osób stało na zewnątrz. Co za cudowne przeżycie, zobaczyć tylu młodych ludzi, usłyszeć tyle wspaniałych świadectw.



Image Hosted by PicturePush

Z Tych wróciliśmy do Rybnika, a w niedzielę, po Mszy, spotkanie  z całym "klanem Kucharczaków". Uroczy dzień, przemili ludzie i wielki zaszczyt dla mnie, że byłem ich gościem.



W poniedziałek Bielsko- Biała. Spotkanie w radiu Anioł Beskidów i jakieś nagranie regionalnej kablowej telewizji. Nagrałem, wraz z redaktorem Frankiem Kopczakiem, komentarz do Ewangelii na pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu i audycję dla radia.



Image Hosted by PicturePush

Była także rozmowa z redaktorem Robertem Karpem, której fragment już można zobaczyć w Wiadomościach Diecezjalnych, gdzieś tak w 16 minucie: KLIK
Konsekwencją tych rozmów była też informacja o mnie na stronie ekai.pl, którą powtórzyły także portale wiara.pl i strona Gościa Niedzielnego. Ten tekst można przeczytać na przykład tutaj: KLIK


Jednak to nie dla Anioła Beskidów zjawiłem się w Bielsku. Przyjechałem tam na zaproszenie przyjaciela z forum. To "Skrzydlaty", członek wspólnoty "Miasto na górze", Krakus osiadły na stałe w Bielsku-Białej, zorganizował te wywiady, a także spotkanie z przyjaciółmi z forum. Zarezerwował stolik na osiem osób, co wydawało mi się dość optymistycznym założeniem, a jednak było to zbyt mało, bo było, mimo siarczystego mrozu, dwanaście osób.



Image Hosted by PicturePush

We wtorek wróciłem  do Krakowa i staram się teraz  jakoś uporządkować wspomnienia z tych kilku dni. W środę dalszy ciąg pielgrzymki. Wyjazd do Tyńca, do Benedyktynów i wieczorem Msza na Reformackiej w Krakowie.  W czwartek wizyta w redakcji Gościa Niedzielnego w Katowicach, a od piątku do niedzieli chwila wyciszenia na franciszkańskich rekolekcjach w Cieszynie. O tym jednak jeszcze na pewno napiszę.

 

PS. Akurat w tych dniach TVN Turbo zamieściła także segment z cyklu "Kierowca i jego ciężarówka" w swym programie "Na Osi". Sam program był nagrany kilka miesięcy temu. Ponad godzina materiału. Wybrali z tego trzy minuty, ale chyba mogę być zadowolony z rezultatu. Jak na TVN całkiem nieźle... :-D 

Odsłon: 435 Komentarzy: 14


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.