
Sunday,27 February 2011,05:29
Kategoria: Religia Sunday, 27 February 2011, 05:29
Dzisiejsze czytania mówią o Bożym ojcostwie. Pan Bóg jest Ojcem, ale jest to ojciec, w którym można odnaleźć cechy dobrej matki. O tym mówi pierwsze czytanie:
Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. (Iz 49, 15)
Dla proroka Izajasza było nie do pomyślenia, aby matka opuściła swoje dziecko. Ale nawet gdyby wydarzyło się to, co wydaje się niemożliwe – gdyby matka zostawiła swoje dziecko, niemożliwe jest, aby Pan Bóg zapomniał o swoim dziecku. W Panu Bogu są cechy czułej matki.
W 1976 roku kard. Józef Ratzinger napisał książkę „Bóg Jezusa Chrystusa”, w której zapisał swoje refleksje na temat natury Boga. Czytamy w niej m.in.: „Pan Bóg nazywa siebie Ojcem. Ludzkie ojcostwo daje przeczucie tego, czym jest Bóg; ale gdzie ojcostwo nie istnieje; gdzie nie ma autentycznego ojcostwa, tam niemożliwe staje się mówienie i myślenie o Bogu”. I trochę dalej: „Kryzys ojcostwa, z którym mamy do czynienia w obecnych czasach, to podstawowy aspekt kryzysu zagrażającego całej ludzkości”.
Kardynał nie zatrzymuje się jednak w tym miejscu. Trochę dalej kontynuuje: „Tutaj oczywiście trzeba pokreślić jeszcze jeden ważny aspekt: fakt, że biblijny język nazywający Boga Ojcem oznacza także to, że tajemnica macierzyństwa bierze swój początek w Bogu i ma takie same możliwości jak ojcostwo, tzn. może wskazywać na Pana Boga, a może też, kiedy jest wypaczone, od Niego odwodzić.” Tyle cytat.
Tak, jest bardzo trudno mówić, że Bóg jest Ojcem, do kogoś, kto nie miał dobrego ojca; podobnie niezrozumiałe jest przesłanie mówiące o Bogu, w którym są obecne cechy czułej matki, dla tych, którzy nie doświadczyli miłości macierzyńskiej. Czy jest jakieś wyjście w takiej sytuacji? Tak, zawsze jest możliwe wskazywanie na Pana Jezusa. On jest wcieloną miłością Boga Ojca. Patrząc na Niego, możemy zrozumieć albo przynajmniej przeczuć, co to znaczy, że Bóg jest Miłością. On uczy nas zaufania do Pana Boga. Nawet ci, którzy nie mieli doświadczyć miłości ojcowskiej czy macierzyńskiej, bo nie mieli dobrego ojca czy matki, czytając Ewangelie spotkali w Panu Jezusie kogoś, kto ich kocha. Zrozumieli, że są kochani. I to doświadczenie było początkiem zmiany ich życia. Przede wszystkim nadało sens ich życiu. Bo człowiek nie może żyć bez miłości.
Pan Jezus jest szansą dla każdego. Szansą do odkrycia Bożej miłości pomimo wszelkich złych doświadczeń. On uczy nas, jak stać się dzieckiem. Dzieckiem Bożym. A stanie się dzieckiem Bożym jest warunkiem wejścia do Królestwa.
Odsłon: 540 Komentarzy: 3
Tuesday,15 February 2011,18:03
Kategoria: Religia Tuesday, 15 February 2011, 18:03
Bezpośrednim powodem do tego wpisu jest tekst Zbigniewa Kaliszuka: „Jaki jest cel współżycia małżeńskiego?” ( http://fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/jaki_jest_cel_wspolzycia_seksualnego ) Powodem dalszym jest inny jego wpis: „Seks jest ok.!” http://fronda.pl/zbigniew_kaliszuk/blog/seks_jest_ok
W tym pierwszym wspomnianym tekście Zbigniew Kaliszuk pisze:
SEKS PO KATOLICKU? 2 minuty, zero eksperymentowania i przyjemności, tylko po ciemku i w celach prokreacyjnych, zawsze postrzegany jako coś "grzesznego".
Takie jest dość powszechne postrzeganie nauki Kościoła na temat seksu.
Są to początkowe zdanie tego wpisu. Najpierw trzeba powiedzieć, że tytułowe zdanie sugeruje, jakoby Kościół nauczał, że seks małżeński jest czymś złym. Nigdy tak nie było. Kościół nigdy nie nauczał, że pożycie małżeńskie jest grzeszne.
„Powszechne postrzeganie nauki Kościoła na temat seksu”? Jeśli „seks” oznacza „zjednoczenie, pożycie małżeńskie”, nie mogę się z tym zgodzić, że ten błąd jest czymś powszechnym. Moje doświadczenie jest inne. W moim, już nie tak bardzo krótkim życiu, spotkałem tylko jednego człowieka, który w współżyciu małżeńskim widział coś grzesznego. Przy czym nie jestem pewny, czy był zdrowy na umyśle. Odniosłem wrażenie, że był człowiekiem chorym. Oprócz tego spotkałem kilka osób (dwie albo trzy) na Frondzie (!), które rozumiały, że współżycie małżeńskie jest wtedy dobre, kiedy jego celem jest zrodzenie potomstwa. Uważam zatem, że jest przesadą stwierdzenie, że wspomniany błąd jest czymś powszechnym. Zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że jest to fałszywe przedstawienie nauki Kościoła, który nigdy nie nauczał, że pożycie małżeńskie jest czymś złym.
Czy zatem "seks jest OK."? Najpierw ustalmy, co to znaczy „OK.”? Kilka lat temu, niedługo po moim pierwszym przyjeździe do USA zostałem zaproszony do restauracji na kolację. Kiedy wychodziłem, zostałem zapytany przez menagera, czy smakowały mi dania. Jedzenie było naprawdę znakomite, odpowiedziałem więc zgodnie z prawdą i zarazem pragnąc być miłym, że było OK. Na to ona: „Tylko OK.?” Wtedy zrozumiałem, że „OK.” dla Amerykanów znaczy tyle co „dobre, ale nie nadzwyczajne”. Mówiąc po prostu: powiedzieć o czymś, że jest „OK.”, to powiedzieć, że to „coś” jest przeciętne. Nie mnie zatem jako zakonnikowi wypowiadać się na temat, "Czy seks jest OK?"., jeśli bierzemy ten zwrot w tym znaczeniu. Jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie jest to nauka, którą głosi Kościół! Kościół nie głosi nauki, że „seks jest OK.” Kościół nie głosi również, że „seks jest dobry”. „Dobra” może być książka; jedzenie może być dobre; film może być dobry, ale nie pożycie małżeńskie. Kościół naucza, że pożycie małżeńskie jest święte. Co to znaczy „święte”? To znaczy, że należy do sfery sacrum.
I właśnie takie było przesłanie o. Kazimierza Knotza, który pod koniec cytowanego przez Zbigniewa Kaliszuka wywiadu powiedział, że „ciało i seksualność należą do sfery sacrum”. Właśnie tak!
Ale co to znaczy, że pożycie małżeńskie należy do sfery sacrum? Co to znaczy „sfera sacrum”? (Chcących pogłębić ten temat odsyłam do artykułu Sorciera: Sacrum i profanum. Zarys tematu. Co się dzieje, gdy człowiek przestaje być częścią sacrum? http://fronda.pl/sorcier/blog/sacrum_profanum )
Tu jednak chciałem zacytować bardzo cenny komentarz Leszka pod w/w tekstem, który pisze:
Warto może również wspomnieć o przechodzeniu między tymi sferami.
Sakralizacja jako poświęcenie – oddanie Bogu ale i uświęcenie – uznanie za ważne może dotyczyć rzeczy, osób, zwyczaju.
Profanacja to wyrwanie tego co poświęcone z właściwego mu miejsca, wykonanie czynności niegodnej. To odebranie charakteru oddania Bogu – przywłaszczenie sobie i odebranie charakteru świętości – zmniejszanie wartości, deprecjonowanie.
Profanacja to, etymologicznie rzecz biorąc: „Wyniesienie przed (poza) świątynię tego, co należy do niej”.
Sacrum należy do sfery świętej zastrzeżonej Bogu i religii. W tym znaczeniu pożycie małżeńskie należy do sfery sacrum, podobnie Eucharystia, inne sakramenty, modlitwa. Po sprawowaniu sakramentów i modlitwie, zjednoczenie małżeńskie jest najświętszą czynnością małżonków.
Skąd o tym wiemy? Mówi nam o tym Pan Bóg. W Liście do Hebrajczyków czytamy:
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg. (Hbr 13, 4)
„We czci” – oryginalne słowo brzmi: τίμιος (czyt.: timios), które w 1 P 1, 19 służy do określenia Krwi Chrystusa, jako ceny naszego odkupienia.
„nieskalane” – oryginalne słowo brzmi: ἀμίαντος (czyt.: amiantos, w Wulgacie: „inmaculatus”), które w Piśmie św. jest używane tylko w odniesieniu do sfery sakralnej:
- do świątyni: („Teraz więc, Święty, od którego pochodzi wszelka świętość, Panie, ustrzeż na wieki od jakiegokolwiek zbezczeszczenia ten dom, który dopiero co został oczyszczony”. (2 Mch 14, 36; także 15, 34).
- do nagrody zbawionych w niebie (Mdr 4, 2; 1 P 1, 4);
- do kobiety niepłodnej (przypomnę, że niepłodność w ST była uważana za oznakę Bożego przekleństwa. Tu mamy inne spojrzenie na niepłodność), która mimo swej niepłodności jest błogosławiona, jeśli nie skalała się przez grzeszne współżycie (Mdr 3, 13);
- do ludzkiego ciała (Mdr 8, 20);
- do Jezusa Chrystusa Arcykapłana (Hbr 7, 26);
- do religijności (Jk 1, 27).
Jak widzimy, Pismo św. świadczy o tym, że instytucja małżeństwa ma być otoczona głęboką czcią, a współżycie małżeńskie należy do sfery sacrum i jako takie jest święte. Dlatego cudzołóstwo i rozpusta wspomniane w Hbr 13, 4 są nie tylko grzechem, ale także profanacją, zbeszczeszczeniem tego, co jest święte.
Żeby lepiej pokazać, na czym polega to, że małżeństwo i zjednoczenie małżeńskie należą do sfery sacrum, dobrze jest pokazać pewne istniejące analogie do Eucharystii. Żaden z katolików nie ma wątpliwości, że Eucharystia należy do sfery sacrum. Myślę więc, że ukazanie tych analogii pozwoli nam lepiej zrozumieć świętość małżeństwa i samego pożycia seksualnego pomiędzy małżonkami.
Msza św. jest odnawianiem Nowego Przymierza zawartego w Jezusie Chrystusie w Wieczerniku i na ołtarzu krzyża pomiędzy ludzkością, a Bogiem; przyjmując Ciało i Krew Chrystusa stajemy się jedno z Nim w najściślejszym znaczeniu: fizycznie i duchowo. Podobnie małżonkowie przez zjednoczenie małżeńskie odnawiają przymierze małżeńskie zawarte przed Bogiem i wobec Kościoła; odnawiając je stają się jednością. Ma to być jedność nie tylko fizyczna, ale też i duchowa.
Nikt nie mówi o Eucharystii, że „Komunia św. jest OK.”, ponieważ każdy rozumie, że należy do sfery sacrum. Nikt też nie mówi, że „Eucharystia jest dobra”, ponieważ każdy wie, a przynajmniej wiedzieć powinien, że Eucharystia jest więcej niż tylko „dobra” – jest święta – należy do sfery sacrum. Nikt nie pisze ani nie mówi, że „trzeba lubić te klocki”, kiedy pisze o Eucharystii, zachęcając do uczestnictwa w niej, ponieważ takie stwierdzenie byłoby mówieniem o Ciele i Krwi Chrystusa językiem ze sfery profanum, czyli symbolicznym wyniesieniem Eucharystii poza świątynię – profanacją. Profanacją byłoby używanie kielichów, które służą w czasie Mszy św., do wznoszenia toastów w czasie np. przyjęcia na cześć prezydenta. Przykłady możnaby mnożyć.
Profanacją małżeństwa jest zatem nie tylko cudzołóstwo, czy też rozpusta wewnątrz małżeństwa. Profanacją pożycia małżeńskiego jest także pisanie, że „trzeba lubić ten sport”. Dlaczego? Ponieważ sport nie należy do sfery sacrum, pożycie małżeńskie owszem. Z tym samych przyczyn uważam, że profanacją jest wyrażenie „uprawiać seks”, bo uprawiać można sport, a seks małżeński jest czymś o wiele więcej, właśnie dlatego, że należy do sfery sacrum. Tak samo uważam za niewłaściwe wyrażenie „Seks jest OK.”, ponieważ pożycie małżeńskie jest czymś więcej niż tylko „OK.”; jest nawet czymś więcej niż tylko „dobre”. Zjednoczenie małżeńskie jest święte.
Jestem przekonany, że takie wyrażenia są pewnie niezamierzoną, ale jednak profanacją. Jest to bowiem wyniesienie rzeczy świętej ze sfery sacrum do sfery profanum.
PS. Jeśli Pan Bóg pozwoli, wkrótce postaram się odpowiedzieć na inny wpis Zbigniewa Kaliszuka: „Jaki jest cel współżycia seksualnego?” http://fronda.pl/zbigniew_kaliszuk/blog/jaki_jest_cel_wspolzycia_seksualnego
Odsłon: 1512 Komentarzy: 37
Friday,02 December 2011,16:30
Kategoria: Kościół Friday, 02 December 2011, 16:30
Kto jest „Skałą” z Mt 16, 18?
Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». (Mt 16, 15-19)
Oto odpowiedź, jaką daje najlepszy ze słowników biblijnych opracowany przez protestantów i wydany przez zespół pod kierownictwem Gerharda Kittla:
Dosyć powszechne jest przekonanie, że to powiedzenie (chodzi tu o Mt 16, 17-19) ma charakter semicki, i to potwierdza, że nie mogło powstać w greckiej diasporze. Gra słów ma pełny sens tylko w aramejskim, który ma to samo słowo kefa dwa razy, nie πέτρος … πέτρα, jak to ma miejsce w grece. Wzmianka ojca Piotra poprzez wyrażenie Bar-Jona, wyrażenie „ciało i krew” na oznaczenie ludzi, stroficzny rytm i obraz skały jako fundamentu, dla którego istnieje dokładna analogia w literaturze rabinicznej (Abraham jako skała świata) – wszystko to świadczy o semickim charakterze logionu (powiedzenia) i konsekwentnie o jego starożytności. (“Theological Dictionary of the New Testament”, tom VI, str. 106)
Niektórzy protestanci uważają, że “Skałą” w Mt 16, 18 jest wiara św. Piotra. Oto, co na ten temat jest napisane w „Teologicznym Słowniku Nowego Testamentu”:
Ale co ma Pan Jezus ma myśli mówiąc: „I na tej skale wybuduję Kościół mój”? Idea reformatorów, że On ma na myśli wiarę Piotra, jest nieprzekonywująca w obliczu kontekstu tego fragmentu. Nie ma tu odniesienia do wiary Piotra. Raczej, paralelizm pomiędzy „ty jesteś Skałą” i „na tej skale wybuduję” pokazuje, że druga skała może być tylko ta sama, co pierwsza. W ten sposób jest oczywiste, że Jezus odnosi to do Piotra, któremu dał imię „Skała”. (tamże, s. 108)
Przyznaje to nawet Marcin Luter, który napisał w 1530 roku, lata po tym, jak opuścił Kościół katolicki:
„Dlaczego szukając moich kluczy, wpatrujecie się w niebo? Czyż nie rozumiecie, że Jezus powiedział: ‘Dałem je Piotrowi. To są rzeczywiście klucze do nieba, ale one nie znajdują się w niebie, bo Ja zostawiłem je na ziemi.’ To mówi Jezus: ‘Piotr jest moimi ustami, jego język jest moją szkatułką zawierając klucze, jego klucze są Moimi kluczami. One są urzędem’” Luter widział nawet: „One są potęgą, przykazaniem, które dał Bóg przez Chrystusa dla całego chrześcijaństwa dla zatrzymywania i odpuszczania grzechów”.
Oczywiście Luter odrzucał sukcesję papieską, jak i apostolską w ogóle. Ale w słowach Pana Jezusa jest klucz do zrozumienia Jego słów także w odniesieniu do sukcesji. Tym kluczowym słowem jest właśnie słowo „klucze” i wyrażenie „wiązać i rozwiązywać”.
Co to znaczy "związywać i rozwiązywać"? Inny słownik protestancki przy haśle "wiązać" podaje:
"związywanie i rozwiązywanie" może być interpretowane jako:
a) zgodnie z żydowskim rabinicznym zwyczajem: określać, co jest zabronione, a co jest dozwolone, lub
b) zgonie z rozumieniem wczesnych Ojców Kościoła: nakładać lub usuwać ekskomunikę. (Friberg, „Analytical Lexicon of the New Testament Greek”)
Jeśli tak, to ten obraz nie ma sensu, jeśli założy się, że klucze były tylko na czas ziemskiego życia Piotra. Przecież także po jego śmierci jest oczywista potrzeba, aby wyjaśniać, co jest zabronione, a co dozwolone, lub też nakładać i zdejmować karę ekskomuniki. Rozumienie obrazu kluczy inaczej nie ma podstaw biblijnych ani patrystycznych.
Także współcześnie egzegeci protestanccy przyznają, że obraz kluczy zaczerpnięty został z Iz 22:
(…) tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca (Iz 22, 20-23).
Eliakim miał zastąpić Szebnę na stanowisku zarządcy pałacu królewskiego. Klucze oznaczały, że otrzymał on władzę nad pałacem. Po jego śmierci (albo stracie urzędu) klucze, a z nimi i władza przechodziły na następcę. (Oczywiście władza ta podlegała królowi, tak jak Piotr i jego następcy podlegają Jezusowi.) Aluzją do kluczy i władzy z nimi związanej jest aramejskie brzmienie imienia Piotr – Kefas. Przypomnę, że Piotrowi jako jedynemu Pan zmienił imię. (Starożytni rabini mówili, że Pan Bóg na widok Abrahama zawołał "Oto znalazłem skałę, na której wybuduję świat". To tylko tak na marginesie. Nie znajdziemy takich słów w Biblii. Ale znajdziemy słowa mówiące o zmianie imienia Abram na Abraham. Z imieniem łączyło się powołanie, misja. Zmiana imienia oznaczała zmianę tego powołania. Zmienić imię mógł tylko ten, kto miał władzę na tym, którego imię zostało zmienione. Piotr-skała podlegał Jezusowi-Skale). To nie stało się bez znaczenia. To aramejskie słowo zapisane literami hebrajskimi (כיפא) można przeczytać „kajfa” albo „kejfa” (Przypomnę, że język hebrajski i aramejski nie posiada zapisu samogłosek. O sposobie czytania i znaczeniu danego wyrazu decydował kontekst. Wyraz zapisany powyżej posiada dwa sposoby czytania i dwa możliwe znaczenia: „skała” to pierwsze, „trezor, sejf, schowek służący do przechowywania kluczy od świątyni jerozolimskiej” to druga możliwość odczytania tego słowa).
Pan dał klucze Piotrowi, kiedy odchodził z ziemi i uczynił go kimś w rodzaju odźwiernego. Zadaniem odźwiernego jest „otwierać i zamykać”, oraz czuwać na domem aż do chwili, kiedy Pan przyjdzie powtórnie. Ponieważ ziemskie życie jednego odźwiernego nie wystarczy, aby objąć czas pomiędzy pierwszym i drugim przyjściem, sukcesja jest czymś niezbędnym i oczywistym. Wydaje się, że mamy do tego aluzję w przypowieści mówiącej o potrzebie gotowości na przyjście Pana (Łk 12, 35-40) oraz w wyjaśnieniu jej danym Piotrowi (12, 41-48 – Pan mówi o czujności do wszystkich, ale ze szczególnym odniesieniem, jak się wydaje, właśnie do Piotra, i tu pewnie nie przypadkiem, pojawia się odniesienie do drzwi i ich otworzenia, gdy przyjdzie gospodarz domu) jak również w eschatologicznej mowie Pana zanotowanej w trzynastym rozdziale Ewangelii według św. Marka. Tu istotne stwierdzenie z tej mowy: Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. (Mk 13, 34)
„Odźwierny” – w oryginale: θυρωρός – (czyt.: thyroros) – „ten, kto ma kontrolę nad miejscem i pozwala do niego wejść” (Friberg, Lexicon). Pan mówi do trzech wybranych uczniów: Piotra, Jakuba i Jana, żeby czuwali i byli gotowi na Jego powtórne przyjście. Tym „człowiekiem, który udał się w podróż” może być tylko Pan Jezus, sługami byli ci wszyscy, którym powierzona została jakakolwiek funkcja w Kościele, a „odźwiernym” może być tylko ten, który otrzymał klucze, czyli Piotr i jego następcy aż do skończenia świata.
PS. Więcej na temat papiestwa (po polsku):
http://analizy.biz/marek1962/prymat.htm
Cytaty z egzegetów protestanckich (po angielsku):
http://catholicity.elcore.net/SimonIsTheRock.html
Prymat Piotra w pismach Ojców Kościoła (po angielsku):
http://www.catholic.com/library/Authority_of_the_Pope_Part_1.asp
http://www.catholic.com/library/Authority_of_the_Pope_Part_2.asp
Scott Hahn na temat papiestwa (po angielsku):
http://www.catholic-pages.com/pope/hahn.asp
Odsłon: 1104 Komentarzy: 48
Saturday,02 July 2011,02:15
Kategoria: Religia Saturday, 02 July 2011, 02:15
Od chwili, jak po raz pierwszy przeczytałem te słowa, wracam do nich często zastanawiając się, jak je rozumieć. Chodzi o wydarzenie opisane przez św. Jana od Krzyża, które podaje św. Edyta Stein w książce "Wiedza krzyża". Oto ten cytat:
Chce zwierzyć ci się z tego, co przydarzyło mi się z naszym Panem. Mieliśmy w klasztorze krucyfiks i któregoś dnia, kiedy stałem przed nim, przyszło mi na myśl, że bardziej odpowiednim dla niego miejscem byłby kościół. Było moim pragnieniem, aby nie tylko bracia, ale także ci z zewnątrz mogli uczcić go. Jak pomyślałem, tak uczyniłem.
Pewnego dnia po przeniesieniu krzyża do kościoła stałem przed nim modląc się – i wtedy On przemówił do mnie: "Bracie Janie, powiedz mi, co chcesz, abym ci uczynił w zamian za to, co ty uczyniłeś dla mnie". Odpowiedziałem: "Panie, to, czego pragnę od Ciebie, to cierpienie, które mogę znosić dla Ciebie, i żebym był pogardzany i lekceważony".
PS. Jest to tłumaczenie z angielskiego wydania: "The Science of the Cross", str. 25.
Odsłon: 1197 Komentarzy: 15
Wednesday,02 February 2011,18:29
Kategoria: Religia Wednesday, 02 February 2011, 18:29
Niestety, drugiej części nie skończyłem, jak to sobie zaplanowałem, przed Świętem Ofiarowania. Ale nie ma złego, co by nie wyszło… Właśnie zauważyłem (kiedy piszę te słowa, jest u mnie 10.30 rano, w Polsce 4:30 popołudniu. Za oknem pada śnieg i jest bardzo cicho, bo z powodu burzy śnieżnej szkoły i wiele zakładów zostało pozamykanych i ruch na drodze bardzo ograniczony), że uprzedził mnie Hiob, którego tekst trafił do Komentarza dnia. Mimo tego, zabieram się do kontynuacji rozważania, ponieważ moje podejście jest trochę inne i myślę, że może to być uzupełnienie tekstu przyjaciela.
Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. (Łk 2, 22-24)
W tym tekście dwukrotnie mamy do czynienia z pewnego rodzaju „podwójnością”. Mam na myśli to, że św. Łukasz mówi raz o dwóch ceremoniach wynikających z Prawa Mojżeszowego i związanych z nimi ofiarach oraz o podwójnym wypełnieniu się dni.
Zacznijmy od rytuałów, których wypełnienie nakładało Prawo Starego Przymierza na rodziców pierworodnego syna. Dwie ceremonie, do których nawiązuje Ewangelista w powyższym fragmencie, złożenie ofiary na oczyszczenie matki:
Kiedy zaś skończą się dni jej oczyszczenia po urodzeniu syna lub córki, przyniesie kapłanowi, przed wejście do Namiotu Spotkania, jednorocznego baranka na ofiarę całopalną i młodego gołębia lub synogarlicę na ofiarę przebłagalną. Kapłan złoży to w ofierze przed Panem, aby za nią dokonać przebłagania. W ten sposób będzie ona oczyszczona od upływu krwi. To jest prawo dotyczące tej, która urodziła syna lub córkę. Jeżeli zaś ona jest zbyt uboga, aby przynieść baranka, to przyniesie dwie synogarlice albo dwa młode gołębie, jednego na ofiarę całopalną i jednego na ofiarę przebłagalną. W ten sposób kapłan dokona przebłagania za nią, i będzie oczyszczona. (Kpł 12, 6-8)
oraz wykupienie pierworodnego:
«Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego – zarówno człowiek, jak i zwierzę». (Wj 13, 2) Gdy faraon wzbraniał się nas uwolnić, Pan wybił wszystko, co pierworodne w ziemi egipskiej, zarówno pierworodne z ludzi, jak i z bydła, dlatego ofiaruję dla Pana męskie pierwociny łona matki i wykupuję pierworodnego mego syna. (Wj 13, 15) Wykupisz też pierworodnego syna swego, i nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami. (Wj 34, 20) Wszystkie pierwociny łona matki, które oddają Panu ze wszystkiego ciała, począwszy od ludzi aż do bydła, będzie twoje; ludzi pierworodnych każesz wykupić, jak również wszystko pierworodne zwierząt nieczystych. Wykupu dokona się w miesiąc po urodzeniu za cenę pięciu syklów srebra według wagi przybytku; sykl po dwadzieścia ger. (Lb 18, 15-16)
Św. Łukasz nawiązuje do obu tych ceremonii, ale wymienia tylko jedną ofiarę: ofiarę na oczyszczenie matki po porodzie. Autor milczy o ofierze na wykupienie Syna. Nie ma nic o złożeniu pięciu syklów srebra. Czyżby zapomniał o tym wspomnieć? Nie, raczej chce powiedzieć, że Pan Jezus nie został wykupiony, bo został ofiarowany. Dlatego słusznie dzisiejsze święto nie nazywa się „Wykupienie Pańskie”, ale właśnie Ofiarowanie Pańskie. Maryja ofiaruje Bogu swojego Syna, antycypując Jego własne ofiarowanie na krzyżu, w czasie którego miecz przeniknie serce Matki. Właśnie o tym mówi List do Hebrajczyków, którego fragment jest dany do oczytania (jako druga opcja obok Ml 3, 1-4):
Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom. (Hbr 2,14-18)
Pan Jezus przez własną śmierć pokonał tego, który dzierżył władzę nad śmiercią – szatana.
Być może św. Łukasz milcząc o wykupieniu nawiązuje do tych słów z Księgi Kapłańskiej:
Jeżeli kto poświęci co ze swej własności dla Pana jako "cherem": człowieka, bydlę albo część gruntu dziedzicznego – to ta rzecz nie będzie sprzedana ani wykupiona. Każde "cherem" jest rzeczą najświętszą dla Pana. Żaden człowiek, który jest poświęcony dla Pana jako "cherem", nie może być wykupiony. Musi on być zabity. (Kpł 27, 28-29).
Nie wiem, czy to słuszna interpretacja. Nigdzie wcześniej jej nie słyszałem. Dopiero dzisiaj, pisząc ten tekst zwróciłem uwagę na ten fragment Pisma św. i pomyślałem, że odnosi się do Pana. Jeśli ośmielam się o tym wspomnieć to tylko dlatego, że wyrażenie z wiersza Kpł 27, 28: „rzecz najświętsza” (w oryginale קֹדֶשׁ־קָדָשִׁים jest tym samym użytym przez proroka Daniela קֹדֶשׁ קָדָשִׁים (Dan 9, 24 ). Jest to ten sam werset, w którym także mowa o „siedemdziesięciu tygodniach”, o czym piszę poniżej.
To jest pierwsza „podwójność”. Oprócz tej mamy jeszcze inną, ale o wiele trudniejszą do zobaczenia. Dowiedziałem się o niej słuchając Scotta Hahna (o której też napisał Hiob na swoim blogu). Chodzi o podwójne „wypełnienie się dni”, o których św. Łukasz mówi w swojej Ewangelii. Czytamy w niej: Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia… (Łk 2, 22) Oryginaly tekst ma w tym miejscu: I kiedy się wypełniły dni ich oczyszczenia… Nie chodzi tylko o to, że pewien czas minął, ale o coś więcej: że ten czas się wypełnił. Chodzi o podwójne spełnienie (wypełnienie).
Z jednej strony był to czterdziesty dzień po narodzinach Pana, czyli tyle, ile Prawo wymagało od matki po urodzeniu syna zgodnie: Jeżeli kobieta zaszła w ciążę i urodziła chłopca, pozostanie przez siedem dni nieczysta. (…) Potem (tzn. po urodzeniu syna) ona pozostanie przez trzydzieści trzy dni dla oczyszczenia krwi: nie będzie dotykać niczego świętego i nie będzie wchodzić do świątyni, dopóki nie skończą się dni jej oczyszczenia. (Kpł 12, 2.4)
Z drugiej strony był to wypełnienie się zapowiedzianego przez proroka Daniela „ustalonego” (zadekretowanego) czasu siedemdziesięciu tygodni. Ponieważ napisał już o tym Hiob, nie chcę powtarzać w tym wpisie jego obliczeń, a ograniczę się tylko do wskazania zbieżności pomiędzy proroctwem a testem Ewangelii według św. Łukasza.
U proroka Daniela czytamy:
Gdy jeszcze mówiłem i modliłem się, wyznając grzechy swoje, swojego narodu, Izraela, i składając przed Panem, Bogiem moim, swe błagania za świętą górę mojego Boga, gdy więc jeszcze wymawiałem słowa modlitwy, mąż Gabriel, którego spostrzegłem przedtem, przybył do mnie lecąc pospiesznie około czasu wieczornej ofiary. Przybył, rozmawiał ze mną i powiedział: Danielu, wyszedłem teraz, by ci dać całkowite zrozumienie. […] Ustalono siedemdziesiąt tygodni nad twoim narodem i twoim świętym miastem, by położyć kres nieprawości, grzech obłożyć pieczęcią i odpokutować występek, a wprowadzić wieczną sprawiedliwość, przypieczętować widzenie i proroka i namaścić to, co najświętsze. (Dn 9, 20-22. 24)
Z kolei św. Łukasz pisze:
Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. […] Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. (Łk 1, 11-12.19)
Zbieżności:
- w obydwu przypadkach nowinę przynosi ten sam anioł – Gabriel;
- jedno i drugie objawienie ma miejsce w czasie składania ofiary w świątyni;
- jedno i drugie wydarzenie jest początkiem odliczania czasu siedemdziesięciu tygodni.
Wniosek: św. Łukasz zamierzał ukazać Pana Jezusa jako Tego, który oczyści Lewitów i ich ofiary, sam stając się Ofiarą, jak o tym jest napisane w Liście do Hebrajczyków:
Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną (ofiarę), aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. (Hbr 10, 5-10. To ostatnie zdanie jest lepiej oddane przez Biblię Gdańską: … przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz uczynioną.)
Ofiara Chrystusa jest odnawiana w każdej Mszy św. Zastąpiła ona wszystkie ofiary Starego Testamentu. Odtąd „ofiary Lewitów są sprawiedliwe” i miłe Panu, „jak za dawnych dni i lat starożytnych” (por. Ml 3, 3-4). Co to znaczy? Przed złotym cielcem kapłanami byli ojcowie rodziny i pierworodni synowie. Lewici zastąpili pierworodnych po tym, jak stanęli po stronie Mojżesza i zabili bałwochwalców oddających pokłon złotemu cielcowi:
Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za Panem, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. I rzekł do nich: «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: "Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego"». Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. Mojżesz powiedział wówczas do nich: «Poświęciliście ręce dla Pana, ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa!» (Wj 32, 26-29)
W ostatnim zdaniu jest napisane dosłownie: „dziś napełniliście wasze ręce dla Pana”. Według słowników to wyrażenie oznacza konsekrację na kapłanów. Mówiąc inaczej, Mojżesz mówi do Lewitów: Dziś zostaliście kapłanami dla Pana. Oczywiście w miejsce pierworodnych. Potwierdzeniem tego niech będzie wiersz z Księgi Kapłańskiej: Oto Ja wziąłem lewitów spośród synów Izraela na miejsce wszystkich pierworodnych, którzy się narodzili z łona matek, dlatego lewici są moją własnością. (Lb 3, 12)
Oczyszczenie Lewitów, o którym czytamy u proroka Malachiasza oznacza ostatecznie nowe kapłaństwo. Pan Jezus ustanawiając Nowe Przymierze, Nowe Prawo, ustanowił również nowe kapłaństwo, zgodnie z Hbr 7, 12: Ze zmianą bowiem kapłaństwa musi też nastąpić zmiana Prawa. To Jezus Chrystus jest naszym Najwyższych Kapłanem. Kapłani Nowego Przymierza działają in persona Christi, są kapłanami w Nim. W czasie Eucharystii odnawiają Chrystusową Ofiarę Nowego Przymierza. Jest to ta sama Ofiara, którą zapowiadało świętowane dzisiaj Ofiarowanie Pańskie.
Odsłon: 384 Komentarzy: 3
1
Saturday, 03 November 2012
Monday, 14 May 2012
Thursday, 05 July 2012
Wednesday, 25 April 2012
Thursday, 04 October 2012
