Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Album o ojcu Kolbe

Kategoria: Historia Tuesday, 31 January 2012, 18:26

Jan Bodakowski
Album o ojcu Kolbe

Nakładem domu wydawniczego Rafael ukazał się album „Ojciec Kolbe. Święty męczennik” autorstwa Aleksandry Murzańskiej. Na 64 stronach, ilustrowanych zdjęciami świętego, czytelnik poznaje historie życia i przesłanie religijne ojca Maksymiliana.

Święty urodził się w 1894 roku w bardzo religijnej rzemieślniczej rodzinie. Rodzice byli tercjarzami zakonu franciszkanów. W wieku 16 lat święty rozpoczął nowicjat zakonny. Po roku złożył śluby zakonne. W 1917 założył Milicje Niepokalanej. Rok później przyjął święcenia kapłańskie.

Od 1922 roku rozpoczął wydawanie miesięcznika „Rycerz Niepokalanej”. Pismo miało wysoki poziom merytoryczny i było wydawane w nowoczesnej formie. Z czasem powstał „Rycerzyk” dla dzieci, „Mały Dziennik”, kwartalnik. Prócz prasy franciszkanie ojca Kolbego wydawali broszury i książki. W 1927 roku powstał Niepokalanów. A w nim, w 1938, katolicka rozgłośnia radiowa.

W 1930 święty rozpoczął misje w Japonii. Stworzył japoński Niepokalanów i wydawał „Rycerza” po japońsku. Z misji powrócił w 1936 roku.

1939 roku w Niepokalanowie mieszkało 700 zakonników. Nakład „Rycerza Niepokalanej” wynosił 750.000 egzemplarzy, „Rycerzyka” 220.000. „Mały Dziennik” ukazywał się w dni powszechnie w nakładzie 130.000 egzemplarzy, i 220 tysięcy w niedziele. Po rozpoczęciu wojny bracia, prócz 37, opuścili klasztor i udali się nieść pomoc potrzebującym w swoje rodzinne strony. W 1941 pięciu braci, w tym i ojca Kolbego, aresztowano. W obozie koncentracyjnym Auschwitz oddał swoje życie za współwięźnia.

Papieżowi Janowi Pawłowi II zawdzięczamy wyniesienie ojca Kolbego na ołtarze.

Jan Bodakowski

Odsłon: 210 Komentarzy: 0


Fotorelacja demonstracja przeciw ACTA przed stadionem narodowym 29.01.2012

Kategoria: Polityka Sunday, 29 January 2012, 19:32

Jan Bodakowski
Fotorelacja demonstracja przeciw ACTA przed stadionem narodowym 29.01.2012

Po południu 29 stycznia 2012 przed stadionem narodowym w Warszawie rozpoczęła się manifestacja przeciwników ACTA. Właściwie miały miejsce właściwie dwie manifestacje. Jedna kilkuosobowa anarchosyndykalistów i druga kilkusetosobowa narodowców. W demonstracji narodowców wzięła udział Młodzież Wszechpolska, autonomiczni nacjonaliści, Obóz Narodowo Radykalny, Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, kibice Legi, neopogański Niklot. Narodowcy wyrazili swoją dezaprobatę dla ACTA, PO, UE. Przybyła na manifestacje flaga UE dokonała samospalenia się ze wstydu. Protest w trakcie otwarcia stadionu narodowego był już trzecim warszawskim protestem przeciw ACTA.

Pewnym minusem było to że narodowcy ustawili się pod słońce i trudno było im zrobić dobre zdjęcia. Jest to dość częsty błąd demonstrantów. Anarchosyndykaliści niestety go nie popełnili. Co gorsza ustawili się na tle stadionu i cynicznie wykorzystywali tłum narodowców za swoje tło. Próbowali temu przeciwdziałać autonomiczni nacjonaliści którzy zrobili ustawili się przed anarchosyndykalistami. Autonomicznym nacjonalistom przeszkodziła w tym policja.
















Jan Bodakowski

Odsłon: 156 Komentarzy: 0

Fotorelacja – demonstracja przeciw ACTA przed pałacem prezydenckim – 27.01.2012

Kategoria: Polityka Saturday, 28 January 2012, 11:18

Jan Bodakowski
Fotorelacja – demonstracja przeciw ACTA przed pałacem prezydenckim – 27.01.2012

Po zmroku 27 stycznia 2012, przed Pałacem Prezydenckim, demonstrowało kilkuset przeciwników traktatu ACTA. Mniejsza iż poprzednio ilość demonstrantów, była zapewne spowodowana większym chłodem i piątkowym wieczorem (kiedy to duża część studentów wraca z Warszawy do domu). Wśród w większości młodych niezaangażowanych politycznie demonstrantów, można było zauważyć przedstawicieli różnych opcji. Kibiców Legii, trockistów i anarchosyndykalistów (stronili od siebie), młodzieżówkę Gazety Polskiej, antykomunistów, i pozbawione transparentów grupy neo pogan z Niklota oraz katolików z Młodzieży Wszechpolskiej (do zdjęcia pozowali z pożyczonym transparentem). Podczas protestu próbował się promować Palikot ze swoją trupą. Manifestanci jednak wygwizdali i zbluzgali Palikota (oraz z jego drużynę). Jak można było się spodziewać bezczynność środowisk prawicowych, libertariańskich, nacjonalistycznych czy tożsamościowych, doprowadziła do tego że protesty zaczynają wykorzystywać dla swoich celów lewicowi ekstremiści. Podczas piątkowej manifestacji lewacy wyrażali swoje zdziwienie antykomunistycznymi transparentami. Jeden z nich wyrażał swoją sympatie dla komunizmu. Co gorsza ekstremiści ubrani byli całkiem przeciętnie (widać że zaczynają chodzić w drobnomieszczańskim kamuflażu). Lewicowi ekstremiści w pewnym momencie skutecznie wyprowadzili z demonstracji manifestantów na nielegalny marsz pod Kancelarie Premiera.













































Jan Bodakowski

Odsłon: 85 Komentarzy: 1


Fotorelacja 24.01.2012 promocja książki IPN o literatach w PRL w latach 1956-1970

Kategoria: Historia Friday, 27 January 2012, 14:01

Jan Bodakowski
Fotorelacja 24.01.2012 promocja książki IPN o literatach w PRL w latach 1956-1970

W warszawskim Centrum Edukacyjnym IPN mieszczącym się  przy ulicy Marszałkowskiej 21/25 (róg Armii Ludowej) miała miejsce promocja (zwana dla zmylenia obcych wywiadów przez IPN prezentacją) książki Konrada Rokickiego „Literaci. Relacje między literatami a władzami PRL w latach 1956–1970”.

Autor robił wrażenie przestraszonego, jakby miał syndrom zaszczutego przez środowisko „gazety wyborczej” historyka IPN (pod jego wpływem historycy zachowują się jak pensjonarka z KIKu na imieninach u cioci Hennelowej, która bardzo uważa żeby nie powiedzieć coś krytycznego o PRLowskich kolaborantach). Albo po prostu Konrad Rokicki jest miłym młodym człowiekiem, piszącym o literatach z epoki Gomułki, którego rzeczywistość zderzyło z krytycznym publicystą który złakniony jest krwi i flaków z ubeckich teczek.

Książka Rokickiego to jego doktorat. Publiczności zebranej w Centrum Edukacyjnym IPN prezentowali go profesorowie: Jerzy Eisler, Andrzej Friszke i Dariusz Jarosz. Praca historyka z IPN zawiera historie środowiska literatów na tle historii PRL, opis ewolucji systemu i zmian tożsamości kulturowej w PRL.

Andrzej Friszke w swoim monologu (długim jak zwykle) stwierdził że literaci w PRL byli depozytariuszami tożsamości narodu. Komunistyczna władza, dzięki monopolowi medialnemu, kreowali niektórych pisarzy. Władzy problem sprawiało to że już raz wykreowanej osoby nie można było skazać na zapomnienie. Literaci dzięki temu mieli autorytet i mogli polemizować z władzą. Autorytet ten był większy niż autorytet przedstawicieli innych profesji. Na około tysiąc literatów, około dwudziestu było skłonnych do polemizowania z władzami. Była to jednak elita literatów i ogromny problem dla władz PZPR.

Dariusz Jarosz w swej wypowiedzi zwrócił uwagę że konteksty literackie umieszczone są w szerokim spektrum dziejowym, co pozwala na dobry odbiór pracy przez osoby nie będące specjalistami w dziedzinie poruszanej przez autora. Konrad Rokicki w swej pracy wykorzystał szeroki dobór źródeł, ukazał jak styl narracji funkcjonariuszy bezpieki determinował histeryczne postrzeganie rzeczywistości przez rządzących. Praca Rokickiego jest bardzo szczegółowa. Ukazuje skalę podziałów w środowisku literatów, odmienny zakres wolności zależny od zamieszkania w Warszawie lub poza nią. Role sytuacji finansowej determinującej zachowania literatów. „Literaci. Relacje między literatami a władzami PRL w latach 1956–1970” zawierają bardzo rozbudowane przypisy.

Sam autor przybliżył czytelnikom treść swej książki. Losy literatów w PRL Gomułki. Rolę Związku Literatów Polskich, Ministerstwa Kultury, sytuacji materialnej pisarzy. Dzieje pisarzy na prowincji.

Spotkanie zakończyły pytania i opinie publiczności. Obecna na sali wśród słuchaczy Stara Gwardia Obrony Cnoty Starych Ciotek z PRL w bardzo kulturalny sposób zaatakowała Joanna Siedlecka. Joanna Siedlecka (o czym nie miałem pojęcia, biorąc ja za mainstreamową pisarkę piszącą ciekawie o czymś co mnie nudzi - czyli o literaturze) okazała się potworem. Dywersantką wrzucającą granaty do IPNowieskiego szamba by splugawić autorytety. Hieną ekscytującą się brudnymi plotami z bezpieki. Z drugiej strony zamiast polemizować z gwardzistkami, kontestatorzy III RP albo przynudzali albo okazywali swój brak kultury (chamsko i głośno komentując wady III RP – co było nie adekwatne do sytuacji). Nie dało się ukryć że największym sprzymierzeńcem wersji rzeczywistości kreowanej przez środowiska „gazety wyborczej” jest chamskie buractwo kontestujące III RP (jakby go nie było środowisko musiało by ich wymyślić).








Jan Bodakowski

Odsłon: 105 Komentarzy: 0


Historia papieży

Kategoria: Aborcja Thursday, 26 January 2012, 10:57

Jan Bodakowski
Historia papieży

Nakładem jezuickiego wydawnictwa WAM ukazała się niezwykle interesująca i bardzo przystępnie napisana „Historia Papieży” autorstwa jezuity księdza Johna W. O`Malleya SJ. Autor na 440 kartach swojego dzieła ukazuje losy następców świętego Piotra, rozwój doktryny katolickiej i wzajemne powiązania papiestwa z losami Europy. Czytelnik książki księdza Johna W. O`Malleya SJ ma okazje poznać historie najstarszej instytucji świata zachodniego, losy około 265 papieży (świętych, grzeszników, przedstawicieli arystokracji, chłopstwa, reprezentantów różnych narodów). Autor w swej książce doskonale ukazuje losy kościoła. Zwraca uwagę na to jak losy te powiązane były z losami Europy. Jak wzajemnie na siebie oddziaływały.

Autor doskonale ukazuje drogę rozwoju kościoła, kształtowanie się jego nauki i struktury w odpowiedzi na wyzwania rzeczywistości. Ukazuje nam katolikom, nasze korzenie, skąd przyszliśmy i jaką drogą podążaliśmy.

Pierwszą postacią opisaną w „Historii Papieży” jest święty Piotr Apostoł. Czytelnicy poznają jego życie, źródła historyczne opisujące jego śmierć, odkrycia archeologiczne potwierdzające prawdziwość informacji o postaci apostoła, proces kształtowania się struktury kościoła, spory doktrynalne między chrześcijanami.

Pomimo sporów prymat biskupa Rzymu był obecny w kościele od samego początku. Z czasem określano, spierano się, na czym ten prymat polega. Wśród innych norm na uwagę zasługuje kwestia (dziś podważanego) celibatu. Celibat biskupów wprowadzono w II wieku, a duchownych w 305 roku.

Rewolucja dla chrześcijaństwa był Edykt Mediolański wydany w 313 roku przez cesarza Konstantyna. Edykt dawał chrześcijanom prawo do publicznego praktykowania religii. Wydanie tego aktu poprzedził kryzys cesarstwa, powszechna demoralizacja i prześladowania chrześcijan (wyznawców Jezusa mordowano z przerażającym okrucieństwem, okradano i pozbawiano praw). Chrześcijanie prócz wolności wyznania, otrzymali możliwość zostania urzędnikami, dotacje na budowę świątyń. Księży zwolniono z podatków. Niedziela stała się dniem wolnym od pracy. Cesarz finansował też (zgodnie z nauczaniem chrześcijańskim) pomoc dla ubogich. Istotna była też rola cesarza jako strażnika wiary (dominował on zdecydowanie nad papieżem). Zwołał on pierwszy sobór powszechny by zwalczyć herezje. Na soborach i synodach kształtowała się struktura kościoła i doktryna. Trwały nieustanne konflikty między chrześcijanami co do obsady stolic biskupich. Dominacje cesarza nad kościołem przełamał dopiero biskup Mediolanu Ambroży który w 374 roku swoim autorytetem wymusił na cesarzu zmianę jego woli. Cesarz Teodozjusz w swej gorliwości uznał w 380 roku chrześcijaństwo za religie państwową. W 381 roku papież odrzucił prymat biskupa Konstantynopolu. Następowało dalsze kształtowanie się struktury i nauczania kościoła. Niewątpliwie rola papieży nie była tak istotna jak dzisiaj. Rzym stawał się prowincjonalną dziurą. Cesarstwo bizantyjskie traciło wpływy w Europie (było odmienne językowo i doktrynalnie). Narastała wzajemna niechęć wschodu i zachodu. Świat zachodni trawiły herezje. W IX wieku utrwaliło się państwo kościelne, targane walkami o władze. Od IX do X nastąpiła agresja muzułmanów na Europę. Nastąpił rozpad polityczny Europy i rozwój monarchii narodowych. W 1059 wybór papieża powierzono kolegium kardynalskiemu. Jednocześnie w XII wieku nastąpił rozwój kultury europejskiej, nauki i uniwersytetów, handlu i mobilności europejczyków. W Rzymie powstała nowoczesna administracja Kuria, doktryna kształtowała się na soborach. Rozwijały się zakony. Świeccy władcy walczyli między sobą o dominacje nad kościołem. W XIV wieku nastąpiło podporządkowanie kościoła Francji – niewola awiniońska. Po niej wielka schizma zachodnia. Ci sami kardynałowie wybrali dwóch papieży. Dwie linie papieży rządziły przez 40 lat, jedni święci popierali jedną linie, drudzy drugą. Schizma zakończyła się w 1417. W kościele spierano się o prymat papieża lub soboru.

W XV wieku w Rzymie nastąpiła eksplozja sztuki. Największym mecenasem był papież. Niestety ówcześni papieże byli ludźmi bardzo zdemoralizowanymi, uwikłanymi w nepotyzm i politykę (co nie przeszkadzało im wydawać bardzo rozsądnych praw). Kryzys moralny papiestwa wykorzystali heretycy (Luter). By walczyć z patologiami (demoralizacją kleru i herezjami) powstała inkwizycja (nie była to kontynuacja inkwizycji średniowiecznej czy hiszpańskiej). Rozpoczęła się kontrreformacja. Prym w niej wiodły nowe zakony (takie jak jezuici).

Całkowicie odmienny od poprzedników był w drugiej połowie XVI wieku pontyfikat Piusa V. Nowy papież pochodził z rodziny chłopskiej, zaprowadził dyscyplinę w klerze, ograniczył wydatki, zreformował liturgie, wygnał żydów z państwa kościelnego, zwalczał prostytucje i herezje, rozwiną inkwizycje i indeks ksiąg zakazanych. Podczas kolejnych pontyfikatów następował rozwój Rzymu, kształtowała się doktryna i struktura kościoła. Jezuici (uznający że w ludziach jest dobro, oraz że warto ewangelizować wykorzystując pop kulturę) zwalczali jansenizm (uznający że ludzie mają złą naturę i potrzebują rygoryzmu). W 1733 nastąpiła kasacja zakonu Jezuitów. Jezuici przeszkadzali monarchom, a ich kasacja zniszczyła rozbudowany jezuicki system edukacyjny i ukazała słabość papiestwa. Papieże krytykowali idee oświeceniowe. Cesarz Austrii chciał podporządkować sobie kościół.

W 1789 rewolucja francuska rozpoczęła prześladowanie kościoła. W 1796 roku pachołek rewolucji Napoleon najechał państwo kościelne, rozpoczął okupacje i osadził papieża w więzieniu (gdzie biskup Rzymu zmarł). Także podczas kolejnego pontyfikatu Napoleon nie ustawał w prześladowaniu kościoła, pomimo że papież zawarł z Francją konkordat. Kolejny papież został uwieziony. W XIX wieku papiestwo musiało się zmierzyć z tendencjami rewolucyjnymi we Włoszech i na całym świecie. Jedni papieże oręż do walki z rewolucją widzieli w konserwatyzmie, inni w śmiałym podejmowaniu wyzwań współczesnego świata. Jednym z tych którzy chcieli wykorzystać nowoczesność dla katolicyzmu był Pius IX który zliberalizował ustrój państwa kościelnego, przeprowadził modernizacje techniczną. Wszystko to by skutecznie zwalczać antyklerykalizm promowany przez republikanów, promować maryjną dewocje. Wiek XIX stał się też wiekiem rozwoju nauczania papieskiego zawartego w encyklikach (Pius IX napisał ich 38, Leon XIII 75). W 1864 w swej encyklice Quanta Cura i dołączonym Sylabusie Pius IX śmiało potępił wszelakie lewicowe idee. Encyklika została zakazana na terenie Francji przez władze. W 1868 włoscy republikanie zajęli Rzym. W Niemczech Bismarck rozpoczął w ramach Kulturkampf prześladowanie katolików. Dogmat o nieomylności papieża doprowadził do schizmy starokatolików. Wiek XIX był czasem prześladowania kościoła, wzrostu liczby wiernych, odrodzenia zakonów, misji w Azji i Afryce, rozwoju ruchu pielgrzymkowego i szkolnictwa katolickiego, upowszechnienia katechezy – katolicy stali się świadomi swej wiary, rozwoju prasy katolickiej i prac naukowych wśród katolików.

Następcą Piusa IX był Leon XIII. Dzięki długowieczności papieża jego pontyfikat trwał 25 lat (od 1878 do 1903 roku). Za pontyfikatu Leona XIII rozwinęła się struktura kościoła na całym świecie. W swych licznych encyklikach papież podejmował wyzwania stawiane prze świat współczesny. W Rerum Novarum papież potwierdził wcześniejsze potępienia socjalizmu i komunizmu, wskazał że kościół ma obowiązek troszczyć się o zbawienie i ziemski dobrobyt, własność prywatną zaliczył do praw człowieka, uznał prawo do sprawiedliwej zapłaty, godnych warunków pracy, zrzeszania się w związkach zawodowych. Kościół stał się obrońcą robotników. Likwidacja państwa kościelnego wyzwoliła papieża od zależności politycznej wobec innych władców, od trosk władzy świeckiej, co pozwoliło papieżowi stać się globalnym autorytetem katolików.

Kolejny papież Pius X pochodził z ubogiej wielodzietnej rodziny. Przez 9 lat był wikarym w wiejskiej parafii. Zmienił liturgie mszy by zaktywizować wiernych i upowszechnić eucharystie, Jak Leon XIII rozwijał badania naukowe nad Biblią, zwalczał herezje modernizmu. Zmarł w 1914 roku.

Dość zapomniany jest pontyfikat Benedykta XV trwający od 1914 do 1922 roku. Papież w czasie I wojny światowej pozostał neutralny, potępił wojnę, pomagał ofiarom. Po wojnie unormował stosunki dyplomatyczne z Francją i Włochami, ukończył prace nad kodeksem prawa kanonicznego, wprowadził monopol papieża na nominowanie biskupów, promował na stolice biskupie w koloniach rodzimych tubylczych kapłanów.

Następcą Benedykta XV był Pius XI. Papież był osobą niezwykle dobrze wykształconą. Rozwijał naukę i kulturę w Watykanie. W 1931 stworzył rozgłośnie Radia Watykańskiego. Od 1918 był nuncjuszem apostolskim w Polsce i świadkiem sowieckiej agresji na Polskę w 1920 roku. Jego antykomunizm nie przeszkadzał mu w potępieniu zachowawczej Action Francaise. Dbał o rozwój kleru nie europejskiego, zachęcał świeckich katolików do aktywności politycznej. W 1929 roku na mocy Traktatów Laterańskich zwartych z Mussolinim utworzył niepodległe państwo Watykan. W 1931 skrytykował faszyzm w encyklice Non Abbiamo Bisogno. W 1933 roku zawarł konkordat z narodowo socjalistycznymi Niemcami (od 1933 do 1937 wysłał 34 noty protestacyjne do władz niemieckich w sprawie łamania konkordatu). W 1937 w encyklice Mit brennender Sorge potępił nazizm. Encyklikę nakazał publicznie odczytać z ambon i opublikować we wszystkich czasopismach katolickich. Papież podczas wizyty Hitlera w Rzymie nie wpuścił go do muzeum watykańskiego i odmówił udzielenia audiencji przywódcy Niemiec. Pius XI zmarł w 1930 roku.

Pius XII pełnił swój urząd od 1939 roku do śmierci w 1958 roku. Korzystał z każdej sposobności publicznego nauczania. Wydał 40 encyklik. Miał bardzo dobre relacje z USA (chociaż stosunki dyplomatyczne Stany Zjednoczone nawiązały z Watykanem dopiero w 1984 roku za prezydentury Ronalda Reagana). Pius XII pomagał żydom podczas II wojny światowej. Popierał reformę liturgii by aktywizować udział wiernych w nabożeństwach. Zmienił liturgie Triduum Paschalne. Zwalczał modernizm. Rozwijał kościół pozaeuropejski. Pierwszego lipca 1949 dekretem Świętego Oficjum  ekskomunikował członków wszelkich organizacji komunistycznych.

Następcą Piusa XII został Jan XXIII. Papież pochodził z wielodzietnej i biednej rodziny chłopskiej. Był bardzo otwarty i wesoły. W czasie II wojny światowej pomagał żydom. Był watykańskim dyplomatą w krajach prawosławnych i islamskich. Został autorem niezwykle poczytnych pamiętników. Jako biskup Rzymu utrzymywał bliskie kontakty z wiernymi diecezji, komunistami i sowietami. W 1959 roku otworzył obrady Drugiego Soboru Watykańskiego. W soborze wzięli udział schizmatycy i heretycy. Komunistyczne dyktatury z Chin, Korei Północnej i Wietnamu uniemożliwiły udział biskupów w soborze. Komunistyczne rządy z innych krajów utrudniły biskupom udział w soborze. Według Jana XXIII sobór był pastoralny a nie dogmatyczny. Papież wbrew woli wielu biskupów, nie szanując soboru, narzucił wiele modernistycznych uchwał.

W trakcie soboru, po śmierci Jana XXIII, papieżem został w 1963 roku Paweł VI. Papież pielgrzymował do Ziemi Świętej i siedziby ONZ. W 1965 roku zakończył sobór. Angażował się w ekumenizm, modernizm i pacyfizm. Moderniści docenili wprowadzenie przez niego nowej mszy. Paweł VI zawiódł lewicę przeciwstawiając się antykoncepcji. W 1970 w obronie tradycji katolickiej niszczonej w kościele posoborowym wystąpił arcybiskup Lefebvre. Arcybiskup za swoją ortodoksyjną postawę został suspendowany a divinis z zakazem publicznej posługi.

Po śmierci Pawła VI, w 1978 roku, papieżem został Jan Paweł. Po dwu miesiącach pontyfikatu został znaleziony martwy.

Następcą Jana Pawła, w 1978 roku, został Jan Paweł II. Swój pontyfikat, drugi najdłuższy w historii, rozpoczął w wieku 58 lat. Jan Paweł II, 104 razy pielgrzymował poza Włochy, setki razy we Włoszech. Wyświecił 231 nowych biskupów. Wyniósł na ołtarze 482 nowych świętych i 338 błogosławionych. Doprowadził do dekompozycji komunizmu. Zwalczał teologie wyzwolenia. Z centralizował władze w kościele. Potępiał aborcje, antykoncepcje, akty homoseksualne i kapłaństwo kobiet.

Następcą Jan Pawła II, został Benedykt XVI. Papież uwolnił msze trydencką i zniósł ekskomunikę biskupów z bractwa Piusa X.

Niezwykle ciekawym aspektem książki księdza Johna W. O`Malleya jest nie tyle nieobecność Polski, ale to że wydarzenia w historii papiestwa nakładały się na historie Polski. Czasami w debacie o stosunku papieży do Polski pojawiają się narzekania na ich bezczynność czy wrogość wobec polskich aspiracji. Dopiero znajomość losów papiestwa uświadamia jak są one nieuprawnione. Ukazują że nasze polskie złudzenia zostają obalone przez fakty z historii papiestwa.  To że przez wieki papieże musieli walczyć o przetrwanie kościoła i nie mieli jak być ambasadorami polskiej sprawy.

Lektura „Historii Papieży” skłania też do mniej entuzjastycznego odbioru niektórych pisarzy kreowanych na autorytety. Czytając o nienawiści Napoleona do kościoła trudno nie przypomnieć sobie ze jest on kreowany na bohatera przez Waldemara Łysiaka.

Jan Bodakowski

Odsłon: 111 Komentarzy: 1


Fotorelacja – demonstracja przeciw ACTA – Warszawa 24.01.2011

Kategoria: Polityka Wednesday, 25 January 2012, 00:02

Jan Bodakowski
Fotorelacja – demonstracja przeciw ACTA – Warszawa 24.01.2011

Przed przedstawicielstwem UE, na ulicy Świętokrzyskiej, od 16.00 do 18.00 trwała manifestacja przeciwników wprowadzenia międzynarodowego porozumienia ograniczającego wolność w internecie. Podczas manifestacji nikt nie wygłaszał żadnych przemówień. Manifestanci, w większości studenci, tylko skandowali. Wyrażali swój protest przeciw ACTA i cenzurze, pogardę dla UE i PO, sprzeciw wobec New World Order. Swoją niechęć do UE manifestowali gestami i słowami uznawanymi za powszechnie obelżywe. Manifestacje dla promocji własnej osoby usiłował wykorzystać Palikot w berecie (jeden z jego oblechów rozdawał prezerwatywy „które sam testował”) oraz Janusz Korwin Mike w kapeluszu (młodzi nie udzielili mu głosu). Na manifestacji  widać też było Młodzież Wszechpolską, anachosyndykalistów, trockistów, palikociarzy (w pomarańczowych szalikach), korwinistów mikistów (w białych szalikach), kibiców Legii (rozkręcających skandowanie haseł antykomunistycznych, krytycznych wobec UE i PO), działaczy Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (z publicystą Najwyższego Czasu Jerzym Wasiukiewiczem). Konserwatywne portale nie wykorzystały okazji jaką była manifestacja do promocji niezależnych mediów wśród młodzieży głodnej idei, pozostawiając młodych na żer aktywnym lewakom (widać Rebely mieszcząca się w w budynku naprzeciw protestu, czy Fronda oddalona o trzy przystanki, miały za daleko). W proteście wzięło kilka tysięcy osób.
































Jan Bodakowski

Odsłon: 149 Komentarzy: 0


Demoralizacja elit II RP w powieści „Trzecia płeć” Dołęgi-Mostowicza

Kategoria: Kultura Monday, 23 January 2012, 19:48

Jan Bodakowski
Demoralizacja elit II RP w powieści „Trzecia płeć” Dołęgi-Mostowicza

Nakładem wydawnictwa Rytm ukazała się, w serii beletrystyki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, powieść „Trzecia płeć”. Tadeusz Dolega-Mostowicz, najpoczytniejszy pisarz II RP, w swej powieści odkrywa przed czytelnikami nieznany świat Polski dwudziestolecia między wojennego. Tak odmienny od współcześnie popularnej wizji II RP.

Jedną z głównych bohaterek jest Anna. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, poliglotka,  mieszkanka Poznania, która przenosi się do Warszawy by w stolicy podjąć pracę w agencji turystycznej (firmie bardzo nowoczesnej, organizującej międzynarodowe wycieczki). Matka córki, żona leniwego i upośledzonego emocjonalnie nieudacznika (powieść jest zresztą pełna silnych kobiet i pokręconych facetów).

Anna w Warszawie wynajmuje pokój u swojej ciotki Grażyny. Ciotka Grażyna (działaczka społeczna, niekochana przez dzieci, przegrana wobec swojej starości) ma syna Kubę (pasożyta, lenia i histeryka, skłonnego do molestowania seksualnego kobiet) ożenionego z Żermenę (rozrywkową feministką, pozbawioną wszelkich obyczajowych zahamowań, posiadaczkę trzech kochanków, kierującą się pragmatyzmem i hedonizmem). Grażyna jest też matką Wandy (literatki, żyjącej według absurdalnych trendów), która jako żona, swoją niewiernością unieszczęśliwia swego męża (mikrobiologa, syna stróża który potępia blichtr i postmodernistyczne pustosłowie kręgu towarzyskiego swojej żony, mężczyzny wyrwanego z zdrowych relacji do chorego świata elity). Wanda, wyzwolona z miłości do swobody seksualnej, czerpie satysfakcje z dręczenia męża. Swój, podkreślany zachowaniem i strojem, seksualizm traktowała jako atut. W relacjach z innymi ukrywała swój realizm w kwestiach finansowych. Wanda co chwile zmieniała swoją kulturową tożsamość, styl życia, zachowanie i  poglądy (jak kameleon przystosowując się do potrzeb emocjonalnych swoich coraz to nowych kochanków).

W Warszawie Anna poznaje Mariana i nawiązuje z nim romans. Marian jest kolejną postacią słabego mężczyzny, bezwolnego, pozbawionego celu i energii życiowej (jego psychikę zaburzyło wychowanie w postępowym, emocjonalnie pustym domu). Utrzymuje się z niewielkich dochodów z majątku. Marian był submisywnym kochankiem dominującej nad nim Wandy.

Akcja powieści rozgrywa się w niezwykle interesującej dekoracji składającej się z niewygodnej rzeczywistości II RP. Tłem wydarzeń jest kryzys gospodarczy. Dyskusje o dyskryminacji kobiet na rynku pracy, szkodliwości aktywizacji zawodowej kobiet, wartości jaką jest prawdziwa troska macierzyńska o dom i rodzinę. Tłem jest też demoralizacja obyczajowa elity, powszechne wyzwolenie seksualne. Powszechna niewypowiedziana laicyzacja. Niezdrowe relacje klasowe (wyrytych nawet w psychice, co uniemożliwia ich pokonanie), ceniące ludzi za ich pochodzenie, a nie za ich pracowitość i uczciwość. Separacja między życiem proletariatu a życiem burżuazji.

Tłem dla akcji powieści jest też środowisko elity kulturalnej (do której należy Wanda) decydujące kto odniesie sukces a kto klęskę w kulturze II RP. Środowisko będące kuźnią „myśli, gdzie w dyskusjach buduje się szkielet gmachu nowej obyczajowości, gdzie ratyfikowały się poglądy, demaskowały się utarte kłamstwa i tworzyły się prądy racjonalnej reformy społecznej” [czyli taka ówczesna „gazeta wyborcza” połączona z „Krytyką Polityczną”]. Celem środowiska Wandy było za pomocą kultury dokonanie zmian społecznych, walka z patriarchatem, wyzwolenie od zakazów, w tym i rewolucja seksualna. Krytycy owego środowiska wytykali mu żydowskie korzenie części jego przedstawicieli.

Akcja powieści toczy się wartko, narracja jest zajmująca, czyta się powieść Dołęgi-Mostowicza z przyjemnością. Autor ukazuje czytelnikom że te patologie które uważają za owoc współczesności były normą już przed II wojną światową. Bohaterowie powieści są nieprzyzwoicie współcześni, zlaicyzowani, wykorzenieni i zdemoralizowani. Demoralizacja bohaterów jest dla autora okazją do wyrażenia ustami postaci drugoplanowych krytyki rewolucji seksualnej nazywanej postępem (choć owa rewolucja jest powrotem do czasów przed cywilizacyjnej dziczy). Swoboda ta skutkuje tylko nieszczęściami w życiu, podczas gdy moralność pozwala uniknąć popadania w problemy. Prawdziwy rozwój to czerpanie zadowolenia z przezwyciężania swoich popędów, a nie z zaspakajania popędów jak to robią zwierzęta. Winą za propagowanie demoralizacji (zwanej postępowością) postacie drugoplanowe obarczają elity (prymitywne w swym odbiorze nowinek). Postaci drugoplanowe zwracają uwagę że odrzucana przez owe elity konwenanse i kultura chronią przed barbarzyństwem.

Powieść Dołęgi-Mostowicza niewątpliwie niszczy cukierkowy lanszafcik II RP. Ale czy nie wyjaśnia czemu w 1939 roku Polska została zmieciona? Czy nie ukazuje jak patologia tocząca elity, nie zatruła kraju? Tym bardziej że dziś czytelnik czyta powieśc przez pryzmat wrześniowej klęski i dekad terroru. Czyta w bardzo podobnym kraju zdemoralizowanych elit, pokręconych słabych mężczyzn, silnych zdemoralizowanych kobiet.  

Jan Bodakowski

Odsłon: 99 Komentarzy: 0


Akcja obrony Adama Słomki więźnia politycznego III RP

Kategoria: Aborcja Sunday, 22 January 2012, 11:40

Jan Bodakowski
Akcja obrony Adama Słomki więźnia politycznego III RP

Od czwartku 19 stycznia 2012 w areszcie na Rakowieckiej więziony jest Adam Słomka (kombatant walki o demokracje i prawa człowieka, ofiara represji komunistycznych, syn zamordowanej przez SB działaczki opozycji ). Jedyną winą Adama Słomki było to że głośno wyrażał swoje oburzenie na sali sądowej z powodu bezkarności komunistycznych zbrodniarzy. Uwięzieniem Słomki, ignorowaniem tego niemoralnego aktu, polscy politycy podążyli drogą wyznaczoną przez Łukaszenkę na Białorusi.

W obronie Adama Słomki grono kombatantów walki z komunistyczną okupacją powołało KOS  Komitet Obrony Sprawiedliwości. W skład komitetu weszli: Kornel Morawiecki (założyciel Solidarności Walczącej, ogólnopolskiej konspiracyjnej organizacji opozycyjnej działającej od stanu wojennego), Kazimierz Świtoń (założyciel pierwszych Wolnych Związków Zawodowych które utorowały drogę powstaniu Solidarności), Gabriel Janowski (działacz opozycyjnej wobec PRL Solidarności Rolników Indywidualnych), oraz wielu innych zasłużonych dla polski opozycjonistów (wywodzących się z Solidarności, KPN, NSZ, FMW, Solidarności Walczącej).

KOS w obronie uwięzionego opozycjonisty organizuje codzienną pikietę pod aresztem na Rakowieckiej od godziny 10.00 do 11.00 (organizatorzy zachęcają do tworzenia własnych transparentów). Opozycjoniści apelują o tworzenia grafik, kolportowania ich oraz informacji w internecie i realu, włączenie się w akcje pisania listów i maili.

Adam Słomka
Zakład Karny
ul. Rakowiecka 37
02-521 Warszawa
as_warszawa_mokotow@sw.gov.pl

Minister Sprawiedliwości pan Jarosław Gowin
Ministerstwo Sprawiedliwości
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa
gpm@ms.gov.pl

  Kontakt z komitetem można nawiązać dzwoniąc lub mailując do Janusza Sanockiego ( 602-397-455, jan_es@interia.pl).

Jan Bodakowski

zdjęcia z stron
kworum.com

transfokacje.salon24.pl

Odsłon: 152 Komentarzy: 0


Fotorelacja - demonstracja w obronie Węgier – Warszawa 21.01.2012

Kategoria: Polityka Saturday, 21 January 2012, 21:01

Jan Bodakowski
Fotorelacja - demonstracja w obronie Węgier – Warszawa 21.01.2012

W samo południe pod ambasadą Węgier odbyła się manifestacja przeciw agresywnej, antydemokratycznej, ekstremistycznej, lewicowej polityce Unie Europejską wobec Węgier. Manifestacja była jednocześnie protestem przeciw unijnej okupacji niszczącej Europę. W proteście zorganizowanym przez Prawice Marka Jurka wzięli udział działacze Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo Radykalnego, Unii Polityki Realnej, Prawicy Korwina Mike, Solidarnych, obrońcy uwięzionego Adama Słomki, Kolibra, Ruchu Wolności (partii związanej z Najwyższym Czasem). Obecny był redaktor naczelny miesięcznika Moja Rodzina ksiądz Ryszard Halwa. Przemawiał Janusz Korwin Mikke, Marian Piłka i Krzysztof Kawęcki z Prawicy Jurka. Ambasadzie przekazano list podpisany przez katolickich publicystów.











Jan Bodakowski

Odsłon: 327 Komentarzy: 0


Destruktywna rola gazety wyborczej w społeczno-politycznym życiu III RP

Kategoria: Polska Thursday, 19 January 2012, 09:07

Jan Bodakowski
Destruktywna rola gazety wyborczej w społeczno-politycznym życiu III RP

Nakładem wydawnictwa Fronda ukazała się książka Grzegorza Kucharczyka „Strachy z gazety”. Praca Kucharczyka poświęcona jest destruktywnej roli „gazety wyborczej” w polskim życiu społeczno-politycznym. Pomimo atrakcyjnego tematu, niezwykle ważnej treści, pozycja ta nie został należycie dostrzeżona przez środowiska patriotyczne, narodowe i prawicowe. Można odnieść wrażenie że nad autorem ciąży jakaś zmowa milczenia, „Strachy z gazety” są już kolejną przemilczaną pozycją Kucharczyka. Te milczenie, zrozumiałe w mediach lewicowych, zadziwiające jest w wypadku mediów patriotycznych i katolickich. Pomimo że publikacje Kucharczyka powinny być najważniejszymi tematami w patriotycznym dyskursie ideowym. Nikt inny w ostatnich latach, jak właśnie Grzegorz Kucharczyk, tak celnie i przystępnie nie opisał logiki najnowszych dziejów Polski (w „Małej historii wielkiej Polski”), polskiej myśli politycznej (w „Małej historii polskiej myśli politycznej”) czy destruktywnej roli lewicowych idei w niszczeniu tożsamości Polaków (w publikacji Frondy).

W swej książę autor zanalizował myśl polityczną „gazety wyborczej” w latach 1989-1995 (roku powrotu postkomuny do władzy). W tym czasie „gazeta wyborcza” miała faktyczny monopol na kształtowanie opinii inteligencji (internet nie był wówczas ogólnodostępnym medium).

Opisując fenomen „gazety wyborczej” należy pamiętać że to nie tylko czasopismo, ale całe środowisko, którego jednym z charyzmatycznych liderów jest Adam Michnik (który przez wielu publicystów był charakteryzowany jako lider sekty i samozwańczy prorok).

Charyzmatyczny lider środowiska „gazety wyborczej” Adam Michnik, według Kucharczyka, zagrożenie widział nie w recydywie komunizmu, a w recydywie antykomunizmu. Przełomowym dla środowiska Michnika wydarzeniem był marzec 1968 roku kiedy to środowisko z którego wyrosła „gazeta wyborcza” zbuntowało się wobec ortodoksyjnego komunizm, ale również przeciw antykomunizmowi (komandosi negowali fakt sowieckiej okupacji Polski). Zdaniem byłego redaktora „gazety wyborczej” Michała Cichego, Michnikiem wstrząsnęło to że jego państwo, państwo bliskiej mu ideologi, odwołało się do środowisk wrogiej Armii Krajowej.

Według Grzegorza Kucharczyka w dziele szkalowania Polski i Polaków „gazeta wyborcza” niezwykle się zasłużyła. Dziecko żydowskich komunistów Konstanty Gebert alias Dawid Warszawski na łamach „gazety wyborczej” twierdził że Narodowe Siły Zbrojne były zbrojnym ramieniem polskiego faszyzmu. Działalność NSZ miała skłonić wielu antykomunistów do komunistów. „Wyborcza” uznawała też generała Hallera za haniebną postać.

Jedną z idei przewodnich środowiska „gazety wyborczej”, zdaniem Grzegorza Kucharczyka, było przeświadczenie że należy ograniczyć demokracje by do władzy w Polsce nie doszli katolicy i prawica. Według „gazety wyborczej” podział na lewice i prawice był anachroniczny, zaściankowy i nie europejski. Realnym zagrożeniem była recydywa nacjonalizmu. W 1990 „gazeta wyborcza” podkreślała anachronizm nacjonalizmu, i postępowość kosmopolityzmu. „Gazeta” dzieliła Polaków na europejskich, i na nacjonalistycznych (populistycznych, szowinistycznych). Nacjonalizm „wyborcza” definiowała jako mieszaninę rasizmu, zaburzeń psychicznych, dewocji katolickiej, antysemityzmu, nienawiści do inteligencji, ciągot antydemokratycznych. Wyrazem nacjonalizmu miała być pamięć o polskości Kresów i zbrodniach UPA na Wołyniu. Wyzwolony demon nacjonalizmu miał doprowadzić do nazizmu. Dodatkowo nacjonalizm miał być dziedzictwem komunizmu. Zdaniem „wyborczej” PRL na 40 lat zamroził demona nacjonalizmu, który został uwolniony w 1989 upadkiem systemu komunistycznego. Zdaniem „gazety” utajony i niewidoczny nacjonalizm może rozpalić do pożaru jedna iskra. Dodatkowo według „wyborczej” konserwatyzm Polaków uniemożliwia modernizacje Polski.

Według „gazety wyborczej” polska prawica była: ksenofobiczna, antysemicka, antyniemiecka, prymitywna, antydemokratyczna, populistyczna, prymitywna, anachroniczna, sprzeczna z chrześcijaństwem, i rozbudzała jedynie fobie. Prawicę miał wspierać prymitywny faszyzujący kler. Prawica była patologią systemu. Zdaniem „wyborczej” prawicowcy to „frustraci, pieczeniarze, ludzie obsesyjnie potrzebujący wroga, wyznawcy spiskowej teorii dziejów”. „Gazeta” przestrzegała przed widmem faszyzmu.

Największą nienawiścią „gazeta wyborcza” darzyła Wojciecha Cejrowskiego. Cejrowski i jego widzowie zostali przez „gazetę” uznani za: spadkobierców gestapo i bezpieki, faszystów i prostaków. „Gazeta wyborcza” zwalczała Zbigniewa Herberta którego antykomunizm był dla „wyborczej” nieodpowiedzialny, prostacki i agresywny. Twórczość Herberta miała wskrzeszać demony polskiego nacjonalizmu.

„Gazeta wyborcza” kreowała negatywny wizerunek Zjednoczenia Chrześcijańsko Narodowego [co ciekawe pomimo że była to partia pro systemowa]. Dla ZChN zdaniem „wyborczej” nie było miejsca w polskim życiu politycznym. „Wyborcza” potępiała ZChN za: nawiązywanie do nacjonalizmu, katolicyzmu, zbrodniczej endecji, prymitywizm i prostactwo. „Gazeta” uznawała ZChN za spadkobiercę ONR i Niewiadomskiego. Z czasem gdy ZChN wspierał system „gazeta” uznała że działacze zjednoczenia mogą być sympatycznymi ludźmi (co oczywiście nie przeszkadza w tym że ich poglądy prowadzą do nazizmu). Do walki z ZChN „wyborcza” wykorzystywała swoich publicystów określanych mianem  „katolickich”. „Wyborcza” zwalczała też. Konfederacje Polski Niepodległej i Porozumienie Centrum (szczególnie za postulaty dekomunizacji i lustracji). Równocześnie „wyborcza” głosiła że postkomuniści z Sojuszu Lewicy Demokratycznej swoją wygraną w 1994 roku obronili demokracje przed prawicą (AWS, ROP, klerem).

Już od lat dziewięćdziesiątych „gazeta wyborcza” zwalczała Jarosława Kaczyńskiego oskarżając go o chęć wprowadzenia dyktatury. W 2007 „gazeta wyborcza” głosiła że walka z patologiami gospodarczymi i politycznymi III RP to przejaw choroby psychicznej, slogan rządnego władzy PIS i Kaczyńskiego. „Wyborcza” uznawała rządy Prawa i Sprawiedliwości chciały wykorzystać prokuraturę, służby specjalne i Instytut Pamięci Narodowej do wprowadzenia w Polsce dyktatury. Rządy PIS miały być porażką demokracji, zagrożeniem demokracji ze strony nacjonalizmu. Oparciem dla rządów PIS miał być prostacki, prymitywny i prowincjonalny motłoch. Niezwykle schizofreniczne były argumenty „wyborczej” mówiące że rządy PIS jednocześnie dezorganizowały państwo i budowały sprawną dyktaturę. Celem „gazety” było rozliczenie dyktatury PIS.

W czasie transformacji ustrojowej „gazeta wyborcza” odczuwała strach przed demokracją i tworzeniem się partii politycznych. W 1989 „gazeta wyborcza” nawoływała do budowy jednej monopartii, tworzenia ruchu obywatelskiego, lub powołania sejmu złożonego z grup interesu. W 1990 „gazetę” napełniała obrzydzeniem i przerażeniem ilość partii politycznych. „Wyborcza” postulowała powołanie jednej monopartii zgodnej z ideologią „gazety”. Równocześnie „wyborcza” nieustannie podkreślała że jest emanacją demokracji [zresztą dla środowiska „gazety wyborczej” demokracja była dobra o ile była zgodna z ideologią „gazety”, gdy jednak lud miał inne zdanie od „wyborczej” demokracje „gazeta” odrzucała].

Od samego początku swego istnienia „gazeta” walczyła z postulatami lustracji i dekomunizacji.  (Leszek Maleszka na łamach „wyborczej” twierdził że dekomunizacja i lustracja doprowadzą do „stanu wyjątkowego i zawieszenia swobód obywatelskich”).  Zdaniem „gazety wyborczej” lustracja miała doprowadzić do wielu nieszczęść, w tym i do kryzysu oraz upadku  gospodarczego Polski (Dawid Warszawski), zbrodni, dyskryminacji, walki, dyktatury, bolszewizmu, ograniczenia demokracji. Lustracja miała być owocem nienawiści i zemsty, pomysłem absurdalnym. „Wyborcza” głosiła że antykomunizm i lustracja nie są do pogodzenia z demokracją. Równocześnie „gazeta” odmawiała prawomocności demokratycznie uchwalonej lustracji. Adam Michnik twierdził że lustracja ma na celu dręczenie „Polaków którzy nic złego nie zrobili, a tylko chcieli jakoś w miarę normalnie w tej Polsce żyć”. Dla „gazety wyborczej” zwolennicy lustracji niczym się nie różnili od bolszewików, byli wariatami, antysemitami, prostakami i chamami. Adam Michnik zwolenników lustracji porównywał do targowiczan, twierdził również że lustracja może doprowadzić do masowych mordów, anarchii a potem dyktatury. W 1994 roku „gazeta” twierdziła że hasła lustracji głoszą ludzie rządni władzy i posad, ludzie chorzy psychicznie. Po latach okazało się że wielu publicystów „gazety wyborczej” którzy zwalczali lustracje było w PRL tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa (Andrzej Szczypiorski). „Wyborcza” była równie przerażona lustracją w Niemczech i Czechosłowacji. Również i w tych krajach zdaniem „gazety” lustracja miała doprowadzić do prześladowań, terroru, psychozy podejrzliwości, krzywdzenia niewinnych osób. „Wyborcza” była zachwycona tym że Lech Wałęsa zablokował lustracje. Karol Modzelewski na łamach „gazety wyborczej” twierdził że lustracja była gorsza od antysemickich prześladowań w 1968 roku, a sam proces lustrowania doprowadzi do „zdziesiątkowania elit naukowych polskich uniwersytetów”, uznania Polski za kraj nie cywilizowany. Dodatkowo według „gazety wyborczej” i Karola Modzelewskiego lustracja „groziła destrukcją kadry naukowej szkolnictwa wyższego, głęboką dezorganizacją państwowych przedsiębiorstw i obniżką poziomu zawodowego instytucji niezbędnych dla funkcjonowania państwa”. Również i Leszek Kołakowski na łamach „wyborczej” głosił że lustracja doprowadzi do powszechnej nienawiści, kłamstw i krzywd.

W 1990 „gazeta wyborcza” protestowała przeciw pomysłom nacjonalizacji majątku Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Adam Michnik pomysły nacjonalizacji majątku PZPR określał mianem bolszewickich. Tak jakby mienie PZPR nie pochodziło z kradzieży mienia milionów Polaków.

W 1992 Adam Michnik również projekty dekomunizacji nazwał bolszewickimi, i uznał że prowadzą one do rasizmu i nazizmu. Leszek Kołakowski na łamach „gazety wyborczej” uznał że dekomunizacja doprowadzi do apartheidu.

Za równie prymitywne i szkodliwe jak lustracja „gazeta wyborcza” uważała tropienie afer gospodarczych. Tropienie afer gospodarczych miało też prowadzić do ksenofobi, antysemityzmu, dyktatury i mordów politycznych. W 1989 roku „gazeta wyborcza” popierała uwłaszczenie nomenklatury, odrzucała wolny rynek i chciała pośredniego między socjalizmem a kapitalizmem modelu gospodarki.

Zdaniem Grzegorza Kucharczyka „gazeta wyborcza” zaangażowała się w walkę z katolicyzmem. „Wyborcza” domagała się likwidacji klasztoru w mieście Oświęcim. „Gazeta” mogła zawsze liczyć na poparcie kilku księży sympatyzujących z linią redakcji (ojca Wacława Oszajce). Zdaniem „gazety wyborczej” integryści katoliccy chcieli nacjonalistycznej dyktatury religijnej i likwidacji demokracji. Integryzm katolicki miał się przejawiać w żądaniach: wprowadzenia lekcji religii w szkołach, uznawaniu przez szkolnictwo wartości chrześcijańskich. Spośród publicystów „gazety wyborczej” przeciwnikami nauki religii w szkołach byli: Piotr Pacewicz, Jan Turnau, Czesław Miłosz, Roman Graczyk. Katecheza w szkołach była formą religijnego prześladowania innowierców, odbierania im godności. Przestrzeganie wartości chrześcijańskich w mediach doprowadzić miało do wprowadzenia cenzury, totalitaryzmu, teokracji i stosów. Wprowadzeniu zapisów o respektowaniu wartości chrześcijańskich do konstytucji (o co zabiegał episkopat) spotkało się z krytyką Adama Michnika i „gazety wyborczej”. „Wyborcza” występowała również przeciw ratyfikacji konkordatu, zdaniem „gazety” konkordat miał doprowadzić do sporów państwa z kościołem, laicyzacji i wielożeństwa. Zdaniem Adama Michnika i „gazety wyborczej” kościół katolicki nie rozumiał wolności. Agresywność kościoła katolickiego miała prowadzić do wojen religijnych, dążenia do przywilejów, chęci wpływania na władze (w sprawie aborcji, nauki religii, wartości chrześcijańskich), oraz odrodzenia się nacjonalizmu. Adama Michnika w krytyce kościoła wspierał Leszek Kołakowski i Czesław Miłosz. „Gazeta wyborcza”, podobnie jak rewizjoniści PZPR, rozróżniała dobry posoborowy i zły integrystyczny kościół (na łamach „gazety” nad brakiem ducha posoborowego w kościele ubolewał Zbigniew Mikołejko). W PRL rewizjoniści z „Po prostu” krytykowali integryzm prymasa Wyszyńskiego (który zachodnioeuropejskich kontestatorów roku 1968 nazywał „potężnym liczebnie pokoleniem synów kłamstwa”) i religie w szkołach. Również w wypadku kościoła „wyborcza” pisała o efekcie zamrażarki, czyli o tym że PRL zamroził, a transformacja ustrojowa rozmroziła demony integryzmu, antysemityzmu i nacjonalizmu. Przedstawicielami integryzmu miał arcybiskup Michalik, tygodnik „Niedziela” i ojciec Tadeusz Rydzyk. W 1990 „gazeta wyborcza” widział groźbę powstania państwa wyznaniowego z „jego nieodłącznymi atrybutami: nietolerancją światopoglądową i obyczajową, zaściankowością, ksenofobią i nieodłączną od nich stagnacją, a nawet regresem kulturowym”. „Gazeta” postulowała pełną laicyzacje życia społeczno-politycznego. Zdaniem „Wyborczej” okazywanie religijności miało zagrażać demokracji („gazeta” uznawała że niedopuszczalny jest: udział oficjeli w mszach, ordynariat w armii, pielgrzymki żołnierzy, krzyże w miejscach publicznych, odwoływanie się do Boga w konstytucji.

„Wyborczej” alternatywę dla integryzmu widziała w w „Tygodniku Powszechnym” i księdzu Józefie Tischnerze (który klimat narodowo katolicki określał mianem przedwojennej zarazy która zagraża katolicyzmowi). Ksiądz Tischner nie widział za to zagrożenia ze strony ateizmu i laicyzacji. „Gazeta wyborcza” kreowała księdza Tischnera na trybuna ludowego prześladowanego przez hierarchie. Ksiądz Tischner deklarował na lamach „wyborczej” że ortodoksja katolicka go nie interesuje. Innym ulubieńcem „gazety” był biskup Pieronek. Biskup Pieronek głosił że destruktywna krytyka ubogaca kościół. Zbiorowym beniaminkiem „gazety” był „Tygodnik Powszechny” i związani z nim duchowni, którzy zdaniem „gazety” „są prawdziwymi ludźmi kościoła” którym „na prawdę zależy na kościele”. „Tygodnik Powszechny” był dla „gazety” uosobieniem pożądanego przez ”wyborczą” modelu katolicyzmu. Wyrazem sympatii „gazety” dla „Tygodnika” była krytyka „gazety” pod adresem Jana Pawła II za jego krytyczny stosunek do „Tygodnika” (Jan Paweł II w 1995 roku krytykował „Tygodnik” za obojętność wobec ataków na katolicyzm i polskość). Ideowa postawa redakcji „Tygodnika” była konsekwencją wyborów ideowych reakcji pojętych w pierwszych latach po wojnie. Środowisko „Tygodnika” i „gazety” tworzyło zamknięty krąg wzajemnej adoracji, quasi sektę. „Tygodnik” i „gazetę: łączyło przeświadczenie o: zagrożeniu teokracją, niebezpieczeństwie i szkodliwości tradycjonalizmu, kościoła przedsoborowego, integryzmu, syntezy polskości i katolicyzmu prowadzącej do agresji oraz nietolerancji katolików (wyrazicielem tego w „Tygodniku” był Jarosław Gowin). „Tygodnik” i „Gazeta” szczególne zagrożenie widziały w: „Radiu Maryja” które miało podważać fundamenty ustrojowe III RP, triumfalnym i publicznym manifestowaniu katolicyzmu (zdaniem „Tygodnika” nawet odmawianie różańca w środkach transportu było podejrzane i niebezpieczne). „Gazeta” i „Tygodnik” postulowały: usuwanie religii z przestrzeni publicznej, neutralność światopoglądową państwa, likwidacje lekcji religii w szkołach (Leszek Maleszka, Andrzej Wielowieyski), usunięcie zapisu o respektowaniu wartości chrześcijańskich w mediach (Józefa Henelowa, Turowicz, ksiądz Boniecki). „Tygodnik” i „Gazeta” potępiały polityczne zaangażowanie katolików (o ile nie było to zaangażowanie w partie środowiska „gazety wyborczej” - w takie poparcie angażował się Józefa Henelowa, Krzysztof Kozłowski, ksiądz Józef Tischner). W 1989 i 1990 obie redakcje krytykowały powstawanie wielu partii politycznych i chciały monopolu władzy dla swego środowiska. „Tygodnik” i „gazeta” wspólnie potępiały dekomunizacje (swoje potępienie dla dekomunizacji na łamach „tygodnika” wyrażał Jarosław Gowin i Bronisław Wildstein który uważał że dekomunizacja doprowadzi do terroru nacjonalizmu). „Gazetę” od „Tygodnika” różnił tylko stosunek do komunistycznej bezpieki i spraw obyczajowych (aborcji, pornografii i małżeństw pederastów), dla „wyborczej” bezpieka była sojusznikiem w walce z nacjonalistycznym zagrożeniem, a „Tygodnik” chciał ukarania zbrodniarzy. Sprzeciw „Tygodnika” był jednak nie konsekwentny, pismo na swoich łamach prezentowało głosy zgodne z nauczaniem kościoła i glosy nie zgodne z nauczaniem kościoła (Lem opowiadał się za legalnym dostępem do pornografii). Obie redakcje uznawały że Jan Paweł II sprawia kłopoty (papież podpadł redakcji: nie broniąc niewierzących przed dyskryminacją, nie broniąc przywilejów ateistów i innowierców, nie potępiając Radia Maryja ).

Jan Paweł II bardzo zawiódł „gazetę wyborczą”. Zdaniem „wyborczej” Jan Paweł II głosił katolicyzm zamiast ekumenizmu, promował prowincjonalny i irracjonalny mesjanizm Polaków, chciał budowy w Polsce teokracji. Zdaniem „gazety” Jan Paweł II i katolicy w Polsce „nie tylko nie dorośli do demokracji i Europy, ale są dla nich realnym zagrożeniem”. Sam Jan Paweł II wzbudził polski nacjonalizm, uniemożliwił pojednanie polsko-ukraińskie, usiłował niszczyć wolny rynek. Najpełniej przekonania „gazety wyborczej” wyraził Dawid Warszawski pisząc że „Europa chrześcijańska, Polska chrześcijańska, tak jak definiuje je Papież, możliwe są jedynie na gruzach Europy i Polski demokratycznej”. Publicysta „wyborczej” na łamach pisma twierdził że w „nauczaniu Jana Pawła II doszukać się można idei występujących w XX-wiecznych ideologiach totalitarnych i herezjach”. Zdaniem „gazety wyborczej” pielgrzymka Jana Pawła II w 1991 była frekwencyjną klapą bo Jan Paweł II przestał rozumieć Polaków. Według „gazety” Polacy nie byli zainteresowani naukami Jana Pawła II, bo Jan Paweł II zamiast wesprzeć biednych i dyskryminowanych agresywnie szerzył rygoryzm moralny. Adam Michnik na łamach „La Stampa” w 1993 roku krytykował Jana Pawła II za to że nie potępił on dekomunizacji i nie poparł transformacji ustrojowej. „Wyborcza” ubolewała że Jan Paweł II: bliższy jest „Niedzieli” niż „Tygodnikowi Powszechnemu”, nie akceptuje laicyzacji, opowiada się za syntezą narodowo katolicką, chce narzucać katolicyzm, wznieca waśnie religijne (wynosząc na ołtarze ofiary heretyków). „Gazeta wyborcza” krytykowała nie tylko nauczanie Jana Pawła II o Polsce ale i to zawarte w encyklikach (egzegezą encyklik parał się na łamach „gazety” Zbigniew Mikołejko). W encyklikach „wyborczą” oburzały przed soborowe poglądy papieża, odejście od ducha drugiego soboru watykańskiego, nie uleganie presji rzeczywistości. Janowi Turnauowi Jan Paweł II podpadł brakiem szacunku dla buddyzmu. „Gazeta wyborcza” krytykowała Jana Pawła II za: pesymizm wobec zmian cywilizacyjnych, fundamentalizm religijny i moralny, krytykę kultury laickiej, krytykę aborcji i antykoncepcji (gdy zadaniem „wyborczej” ziemi grozi przeludnienie, a prokreacja prowadzi do głodu w Afryce), ignorancje wobec współczesnej nauki.

Hardcorowym przejawem niechęci „gazety wyborczej” do katolicyzmu było promowanie i publikacja apokryfu „Ewangelia Judasza”. Zdaniem „gazety” kościół był by dla Polaków autorytetem gdyby odrzucił balast katolicyzmu. „Wyborcza” negowała fakt że antyklerykalne kłamstwa krzywdzą kościół. „Gazeta wyborcza” chciała by kościół odrzucił swój katolicyzm i stał się posoborowy (przyjął w miejsce katolicyzmu idee „gazety wyborczej”), by kościół wspierał laicyzacje i lewicową rewolucje.

„Gazeta wyborcza” opowiadała się za legalizacją aborcji. „Gazeta” twierdziła że walka z aborcją przyniesie więcej złego niż dobrego. Już w 1989 roku „gazeta” przeciwstawiała się ograniczeniu legalności aborcji, twierdziła że przeciwnicy aborcji chcą wprowadzić dyktaturę i zamykać kobiety w więzieniach („wyborcza” przestrzegała że w wyniku aborcji do wiezień trafi co roku kilka tysięcy kobiet). „Wyborcza” postulowała legalizacje aborcji, negowała że embriony są ludźmi, głosiła że skutkiem zakazu aborcji będzie powstanie podziemia aborcyjnego, przepełnione sierocińce i przymusowe badania kobiet. Zdaniem „gazety wyborczej” prawdziwym przejawem bycia miłosiernym chrześcijaninem jest akceptowanie aborcji (by kobieta nie cierpiała z powodu ciąży i by nie ingerować w jej intymność). „Gazeta” apelowała by przeprowadzić referendum w sprawie legalizacji aborcji, twierdząc że politycy wbrew społeczeństwo chcą zakazać aborcji. „Gazeta” promowała akceptacje aborcji, łączenie akceptacji aborcji z katolicyzmem, traktowanie wielodzietności jako patologii, traktowanie aborcji jako coś normalnego. Zdaniem „gazety” przeciwnicy aborcji byli wariatami, niebezpiecznymi i agresywnymi fanatykami (którzy zaburzają rozwój dzieci filmami o aborcji). „Wyborcza” głosiła też że kościół promuje zakaz aborcji by wprowadzić teokracje. Ograniczenie mordowania nie narodzonych dzieci w 1993 rozczarowała „gazetę wyborczą”. Zdaniem „wyborczej” ograniczenie to spowodować miało: powstanie turystyki aborcyjnej, rozwój podziemia aborcyjnego, zmniejszenie przyrostu naturalnego i masowe zabójstwa noworodków.

Filosemityzm”wyborczej” skutkował też zwalczaniem przez „gazetę” postulatów uboju rytualnego, kreowaniem obrazu Polaków jako odpowiedzialnych za mordowanie żydów.  

Zdaniem Kucharczyka liczne procesy jakie Michnik wytaczał swoim krytykom miały na celu zablokowanie debaty o roli „gazety wyborczej” w Polsce. Celem „gazety wyborczej” było „przeorientowanie mentalności” Polaków we wszystkich dziedzinach, tak by Polacy: uznali oprawców za bohaterów (Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych zbrodniarzy komunistycznych), ludzi sprawiedliwych (domagających się ukarania komunistycznych zbrodniarzy) za bandytów. „Wyborcza” dążyła do wykorzenienia Polaków z polskości, tożsamości, kultury i historii. „Gazeta” demoralizowała Polaków narzucając nową tożsamość, której elementem była afirmacja onanizmu, pornografii, aborcji i wychowania seksualnego w szkołach.

Jan Bodakowski

Odsłon: 192 Komentarzy: 2


1 2 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.