
Thursday,18 November 2010,20:38
Kategoria: Kultura Thursday, 18 November 2010, 20:38
Kochani, kilka dni temu dostałam od znajomego taki list – reportaż na temat nowego Centrum Nauki Kopernik. Tak bardzo zdenerwowało mnie to, co przeczytałam, że postanowiłam ów list upublicznić na Frondzie.
Indoktrynacja ateistyczna prowadzona jest już dosłownie wszędzie i z użyciem wszelkich dostępnych metod, dlatego musimy wzajemnie ostzregac się i informować o wszelkich tego typu zagrożeniach. Może jakaś baza danych imprez i miejsc światopoglądowo podejrzanych?
Chciałbym się z Wami podzielić doświadczeniem ostatniego piątku, kiedy to wraz z kilkoma dziewczynkami w wieku 8-10 lat (córki oraz ich koleżanki z klasy) poszedłem na widowisko pt. "Wielki wybuch"zorganizowane z okazji otwarcia Centrum Naukowego "Kopernik".Widowisko reklamowane na mieście, w mediach; w Gazecie Wyborczej peany na cześć twórcy widowiska – niejakiego Petera Greenwaya – ma to być wielki i postępowy artysta. W tym wypadku to akurat szkoda, że nie czytuję tej gazety, bo pewno zapaliłoby mi się jakieś światło ostrzegawcze. Początek, taki jakiego się należało spodziewać: przemowy polityków [jedynej słusznej] partii. Potem gasną światła i rozpoczyna się spektakl. Jakaś aktorka, sugestywnym głosem mówi po kilka zdań o każdym wynalazcy/naukowcu, który przyczyniał się do rozwoju ludzkości. Np.w przypadku Kopernika, dowiedzieliśmy się, że jego najważniejszym dokonaniem było "ugodzenie w chrześcijaństwo" bo "okazało się, że Kościół nie jest w centrum wszechświata". I tym podobna ideologiczna sieczka.Ale to był dopiero początek. Na wielkich ekranach zaczęły się ukazywac dziwne abstarkcyjne obrazy. W tle psychodliczna muzyka; niskie tony wprawiające w drżenie nasze ciała… Dzieci poczuły to pierwsze. To ciekawe ale już dawno zauważyłem, że dzieci dostrzegają te elementy świata duchowego, które nam dorosłym często umykają. Na ekranie pojawiają się jakieś dziwne dziewczynki, podobne trochę do lalek, łyse. Obiektywnie nic się nie dzieje ale moje dzieci są przerażone. Bojąsię – wyczuwają coś złego. Chwilę potem już i ja dostrzegam z czym mam do czynienia. Na lewym ekranie pojawia się symbol ying – yang, potem jajo, z którego wykluwa się smok, z którego wnętrzności nastepnie powstaje niebo i ziemia (apropos: pamietamy kogo symbolem w chrześcijaństwie jest smok?). Ot chińska koncepcja stworzenia świata, o której w tle opowiada narrator. No dobrze ale co na prawym ekranie robią takie dziwne postacie o strasznych oczach? Dostrzegam wyraźnie, że to po prostu są demony. I, że to coś więcej niż tylko obraz. Co ciekawe opowieść narratora nie ma żadnego związku z tymi dziwnymi postaciami z prawej strony. Moje dzieci płaczą, proszą mnie żebyśmy już sobie stąd poszli bo to jest "straszne". Nie trzeba mnie do tego przekonywać. Pospiesznie opuszczamy zahipnotyzowany tymi obrazami tłum. Dzieci proszą mnie abyśmy się pomodlili. Co ciekawe, najgoręcej prosi o to córka znajomych, którzy są dość zimno nastawieni do wiary. Dopiero modlitwa przynosi pokój. Wszyscy zaczynamy się uśmiechać, żartować. Po powrocie do domu, w googlach sprawdziłem tego "artystę", który jest twórcą spektaklu. Ciekawe, że w tych samych linkach często pojawiają się słowa "Peter Greeneway" i "okultyzm". Ale najlepsze znajduję na końcu: wywiad przeprowadzony w "wysokich obcasach" czyli Gazecie Wyborczej, po przyjeździe tego reżyserado Polski. Przeczytajcie co mówi : "Wiem oczywiście, że byliście kiedyś mocarstwem ciągnącym się od Litwy po Węgry, ale to dawne czasy. No i to przekleństwo katolicyzmu.To mnie przeraża w tym kraju. Jestem totalnym ateistą, choć moja matka była protestantką, a ojciec agnostykiem. Wszystkie religie są głupie, dziecinne, żałosne. Wystarczy prześledzić dzieje Europy. To ludzie wymyślili bogów, a nie odwrotnie. Po co to wam? Nie rozumiem, jak inteligentny człowiek może wierzyć w te przesądy. No i to poczucie winy, które wmawia swoim wiernym Kościół katolicki. Po co wierzyć w zło i dobro? Myślę, że nadeszły czasy, kiedy możemy powiedzieć bez ogródek: jesteśmy sami na tym świecie i wszystko zależy tylko od nas samych. Nie możemy winić nikogo innego. Idea Boga jest przestarzała, Freud i Jung już się nie liczą. Może katolicy uznaliby to, co mówię, za przerażające. Ja myślę, że to wspaniałe. Jesteśmy wyzwoleni. Wszystko, co mamy, to naturalna śmierć, w pidżamie, w łóżku. Nagrodą w życiu jest otaczająca nas natura, nasze dzieci. Czego chcieć więcej?"
Odsłon: 1322 Komentarzy: 32
Thursday,09 September 2010,17:52
Kategoria: Rodzina Thursday, 09 September 2010, 17:52
Jestem patologiczny typ.
Powód tej patologii ma ok 10 cm i waży może z 7 gram. Ukrywa się głęboko w zakamarkach mojego ciała, ale od wielu tygodni daje o sobie znać.
"Proszę pani, ciąża w tym wieku jest bardzo niebezpieczna". W tym wieku – 46 lat – jestem "gotowa na wszystko", jak mówi poeta srebrnego ekranu.
Czwórka moich dzieci szaleje z radości – NARESZCIE MAMY DZIDZIUSIA. Dwie najstarsze córki obłożyły się literaturą fachową – jest tak, jakbyśmy we trzy były w ciąży.
Byle dalej, byle do wiosny.
Odsłon: 699 Komentarzy: 27
Saturday,14 August 2010,21:31
Kategoria: Polityka Saturday, 14 August 2010, 21:31
"Nielegalne kwiaty, zakazany krzyż" – czy nasza historia wciąż musi się powtarzać?
Odsłon: 317 Komentarzy: 3
Wednesday,23 June 2010,11:25
Kategoria: Rozrywka Wednesday, 23 June 2010, 11:25

Odsłon: 358 Komentarzy: 6
Friday,06 August 2010,17:12
Kategoria: Wiadomości Friday, 06 August 2010, 17:12
Trzy mamy zaniepokojone próbami głębokiego ingerowania państwa w wychowanie dzieci, założyły Fundację Mamy i Taty. Fundacja przygotowała list otwarty, wyrażający zaniepokojenie zbliżającą się paradą gejów i lesbijek, która ma przemaszerować ulicami Warszawy w lipcu, a także projektem ustawy SLD na temat dostępności adopcji przez pary homoseksualne. List, podpisany przez 31 znanych osób, zamieściła Rzeczpospolita, w swoim ostatnim, sobotnim wydaniu (5.06.10).
Treśc listu dostępna jest na www.mamaitata.org; można też dołączyć do sygnatariuszy listu. Dotychczas list podpisało 3037 osób.
Na stronie Fundacji, można sie też zapoznać z badaniami społecznymi, pokazujacymi jak Polacy postrzegają srodowiska homoseksualne i ich walkę o prawa do legalizacji związków oraz adopcji dzieci.
Odsłon: 451 Komentarzy: 9
Wednesday,06 January 2010,20:12
Kategoria: Pro life Wednesday, 06 January 2010, 20:12
Dzień dziecka. Co trzeba zrobić, żeby bezpiecznie przeprowadzić dzieciaka przez dzieciństwo ku dorosłości?
Unikać.
Unikać kiczowatych kreskówek, książeczek i gazet.
Unikać nieprzyzwoitych, erotycznych bannerów na mieście, na przystankach, w sklepach.
Unikać kiosków Ruchu, z wyłożoną prasą pornograficzną akurat na wysokości dziecięcych oczu.
Unikać reklam w TV i tych wyświetlanych w kinach przed seansami filmów dla dzieci.
Unikać nachalnie reklamowanych czekoladowych słodyczy, chipsów i napojów gazowanych o smaku rozpuszczonego cukru.
Unikać sklepów z zabawkami, w których roi się od lalek Barbie, MyScene, pet shopów, Batmanów i plastikowych potworów rodem z najgorszych horrorów.
Unikać kolorowych magazynów dla rodziców (mamuś), które zachęcają do szczepienia dziecka na wszystko oraz trzymania trzylatków w pampersach, bo „nie są jeszcze gotowe na nocnik”.
Unikać ubrań dla dzieci, które są: ozdobione brylancikami, księżniczkami Disneya, napisami w stylu „sexy girl”, trupimi główkami oraz spidermenenami itd. Itp.
Unikać zostawiania dzieciaków samych przed telewizorami, komputerami, Internetem, grami komputerowymi, Ipodami, iphonami i innym elektronicznym śmieciem.
Unikać wyręczania dzieci we wszystkim.
Unikać za wszelką cenę ulegania wrzaskom i płaczom dzieci w każdym wieku.
Unikać ulegania argumentom typu „a mama Stasia mu pozwala to oglądać”.
Unikać ulegania argumentom typu „ale mamo, wszyscy to mają/tak robią /to noszą/o tej godzinie wracają do domu”.
Unikać wydawania majątku na kupno wózka/urządzanie dziecięcego pokoiku/kupno drugiego wózka.
***
Dzieci są cudem, znakiem Bożej i ludzkiej miłości.
Wesołego Dnia Dziecka.
CDN
Odsłon: 616 Komentarzy: 13
Wednesday,21 April 2010,12:01
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 21 April 2010, 12:01



Kochani, przygotowujac konferencję o nastolatkach dla rodziców gimnazjalistów, postanowiłam wspomnieć o tzw. emodzieciakach. Poczytałam sobie trochę na ten temat i jestem naprawdę wstrząśnięta. Dzielę się tym, co znalazłam.
Ruch emo, to dojmujące poczucie bezsensu istnienia, odrzucenia i niezrozumienia. Przekonanie, że bezlitosny i okrutny świat nie jest w stanie pojąć skomplikowanych i głębokich emocji, jakich doświadczają ci, którzy czują i rozumieją więcej. Emo to także introwertyczny bunt przeciwko światu i ustalonym regułom, a zarazem skłonność do okazywania – najczęściej negatywnych – emocji. Emo to rozmyślania o śmierci i samobójstwie.
Dzieciaki emo żyją pogrążone w depresji, często uciekają się do samookaleczania. Doradzają sobie, jak popełnić samobójstwo i jak pokonać lęk przed bólem i krwią. Emo również jawnie manifestują swoją orientację seksualną – często odczuwają pociąg do obojga płci.
Ich wygląd jest infantylny, częściowo wzorowany na japońskich kreskówkach, a częściowo na stylu punk. Nieustannie przewijającym się motywem stylizacji są różne symbole śmierci i bólu (wszechobecne czaszki, ćwieki, czerń jako główny kolor), a z drugiej mamy do czynienia z kolorowymi i wesołymi wzorami (różowe dodatki, postaci z kreskówek nadrukowane na t-shirtach, wzorzyste, kryjące rajstopy u dziewcząt).
Jest to bolesna reakcja kilkunastolatków na porzucenie ich przez rodziców; porzucenie niekoniecznie w sensie fizycznym, ale emocjonalnym i duchowym. Wielu rodziców żyje z przekonaniem, wpajanym im starannie przez wpływowoych pop-psychologów, że nastolatki już nie potrzebują rodziców. Jest to głeboko fałszywy mit, który przynosi tragiczne owoce.
Nurt ten natychmiast został pochwycony przez popkulturę i róznych marketingowców. Elementy stylu emo odnajdujemy w modzie dzieciecej i młodzieżowej ( widziałam nawet śpioszki niemowlęce ozdobine motywem trupiej czaszki – błyszczącej i różowej).
Nawet nasi rodzimi przedsiebiorcy z allegro dostosowali swoje oferty do tego trendu. Oto próbka:
"Mam do zaoferowania ZESTAW DO STYLIZACJI NA WAMPIRZYCĘ Zestaw zawiera: farbki do twarzy w mrocznych kolorach,podkład do twarzy, biała i czarna kredka do malowania twarzy, sztuczną krew, plastikowe zęby wampira, czarne tipsy z białymi pająkami, gąbkę, patyczek do malowania. Zestaw świetny do stworzenia własnej oryginalnej stylizacji."
Oto reklama sztucznej krwi na aukcji w internecie. Efekt groźnej i absurdalnej zabawy w emo – zamieniony w marketingową maszynkę do zarabiania pieniędzy.
"Twoje dziecko już nie będzie się głupio czuć wśród EMOziomów dlatego, że się boi ciąć! Teraz spokojnie będzie mogło iść na EMOimprezę i pozorować cięcie się, a nawet próbę samobójstwa!".





Odsłon: 2134 Komentarzy: 13
Wednesday,24 March 2010,08:52
Kategoria: Rodzina Wednesday, 24 March 2010, 08:52
Meg Meeker "Mocni ojcowie, mocne córki"
Gdy Alison zdała do siódmej klasy, jej rodzina przeniosła się do innego miasta, i Alison musiała zmienić szkołę. Alison była wściekła z powodu tych wszystkich zmian. W nowej szkole niektórzy koledzy i koleżanki podzielali jej pesymistyczne nastawienie do życia. Ojciec jednego z nich upijał się, a matka innego zostawiła rodzinę i odeszła z domu. Alison w nowym środowisku zaczęła popijać alkohol i palić trawkę; kilkakrotnie ona i jej nowe towarzystwo wpadali w poważne tarapaty. Po kilku miesiącach spotkań w poradni uzależnień, rodzice Alison zdecydowali, że musi ona opuścić zarówno szkołę, jak i dom i przenieść się na jakiś czas do zamkniętego ośrodka odwykowego dla dziewcząt. Alison była wściekła. Zaczęła okłamywać rodziców i kraść. Był to czas bardzo trudny dla jej rodziców, a szczególnie dla ojca, który zdążył już stać się biznesmenem poważanym w swoim środowisku.
Jan przyznał, że czuł się wtedy przygnębiająco winny całej tej przeprowadzce i głośno zastanawiał się, co dokładnie sprawiło, że zawiódł swoją córkę.
Tuż przed wyjazdem do ośrodka, ojciec Alison zrobił wspaniałą rzecz; niełatwą, ale genialną. Zaproponował swojej córce, że na weekend pojadą pod namiot tylko we dwójkę i spędzą ten czas na wyspie zamieszkałej przez kilka zaledwie osób. Sądzę, że żadne z nich nie miało na ten wspólny wyjazd zbyt wielkiej ochoty, jednakże Jan podjął taką decyzję. Zadziwiające było to, że Alison spakowała się sama, choć Jan spodziewał się, że to on będzie musiał się tym zająć. Włożyła nawet bez protestów swoje rzeczy do samochodu i pojechali.
Żadne z nich nie odzywało się przez prawie cztery godziny podróży. Przejechali promem na wyspę i rozbili obóz. Przez cały weekend rozmawiali tylko kilka razy. Poszli na wędrówkę, wspólnie smażyli naleśniki, czytali książki. (Nawiasem mówiąc, jestem pewna, że Jan wybrał tę wyspę dlatego, aby Ala nie mogła z niej uciec.). Nie odbyli żadnej „poważnej” rozmowy. Prawdę mówiąc, Jan nawet nie próbował zbliżyć się do tematu jej złego zachowania czy pobytu w ośrodku. Po prostu obozowali razem.
Po powrocie do domu Alison wyjechała na ośmiomiesięczny program leczenia do niedalekiego ośrodka zamkniętego. Nastąpiła w niej znaczna poprawa, ustąpiły objawy depresji i w końcu uporządkowała swoje życie. Mimo tego jej pierwsze lata w szkole były pełne problemów, a relacje z ojcem nadal pozostawały napięte. Jednakże zanim Alison skończyła osiemnaście lat, ich relacje obróciły się o 180 stopni. Gdy Ali kończyła naukę w college’u, znajomi Jana zazdrościli mu tak udanej, pełnej bliskości więzi z córką.
Gdy Alison miała dwadzieścia kilka lat, porozmawiała z tatą o tych kilku trudnych latach swojego życia. Czuła się bardzo winna temu, że tak bardzo raniła swych rodziców. Przeprosiła ich z całego serca i powiedziała, że trudno jej uwierzyć, jak mogli z nią wtedy wytrzymać.
Spytałam ją, co sprawiło, że zmieniła swoje życie. Bez wahania odpowiedziała, że był to wspólny wyjazd z tatą pod namiot.
– Wtedy zdałam sobie sprawę, że mój tata był twardy jak skała. To jasne, że było mu smutno, ale zobaczyłam, że niezależnie od tego, co bym wyprawiała, nie mogłam usunąć go z mojego życia. Nie uwierzy pani, jak dobrze się nagle poczułam. Oczywiście nie chciałam, aby on wtedy o tym wiedział. Jednak ten nasz wspólny wyjazd – to było to. Naprawdę uważam – jestem tego pewna – że uratował mi wtedy życie. Byłam wówczas na dobrej drodze do całkowitego zniszczenia.
Odsłon: 506 Komentarzy: 1
Wednesday,24 March 2010,08:47
Kategoria: Rodzina Wednesday, 24 March 2010, 08:47
Case study 1.
Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: "Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada". Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę". Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"
Odsłon: 373 Komentarzy: 0
Tuesday,23 March 2010,11:28
Kategoria: Rodzina Tuesday, 23 March 2010, 11:28
W przeciwieństwie do obiegowych poglądów, bunt przeciwko rodzicom nie jest czymś normalnym w jakimkolwiek wieku. W ogromnej mierze zjawisko chłopców nienawidzących swoich rodziców jest wytworem współczesnych mediów, przy wydatnej pomocy kilku psychologów. Niestety, wielu z nas po prostu uważa, że "dzieci same wiedzą, co jest dla nich dobre", do chwili, w której syn zaczyna się burzyć, kłócić i kontestować wszystko.
Chłopcy jednak nie mają w sobie naturalnej nienawiści do rodziców – obojętnie czy mają lat sześć czy też szesnaście. Oczywiste jest to, że w miarę dorastania rośnie w nich pragnienie większej niezależności, jednak obrzydliwe zachowanie czy bunt nie są ani normalne ani zdrowe. Taki model zachowania jest do pewnego stopnia propagowany przez dzisiejszą kulturę: chamski syn i głupi ojciec pojawiają się w bardzo wielu popularnych filmach. Również duża część przemysłu muzycznego pracuje nad tym, by zbuntować dzieci przeciwko rodzicom i wyśmiać tradycyjne wartości rodzinne, według których to rodzice stają po stronie swego syna i chronią go.
Jako rodzice musimy zdać sobie sprawę z tego, iż w tej kwestii współczesna popkultura jest zdecydowanie naszym wrogiem: konkuruje z nami o nasze dzieci i nasza rola polega na tym, by je przed nią bronić. Nie zapominajmy nigdy, że w oczach naszego syna jesteśmy wielcy. Wszystkie badania społeczne jednoznacznie potwierdzają, że w życiu syna najważniejszą osobą, która ma wpływ na decyzje dotyczące picia, narkotyków i seksu, jest jego własny ojciec. Nie rezygnuj ze swego autorytetu! Nie stań się obojętnym i przygłupim ojcem, którego jak sądzisz on pragnie, ponieważ to nieprawda! Gdy jednak przekroczysz pewną linię, bardzo trudno jest się cofnąć. Żaden chłopak nie lubi, gdy jego ojciec zachowuje się śmiesznie czy głupio, albo gdy jego zachowanie i postawa przypominają mu jego kolegów. Syn chce cię szanować – obserwuje cię więc uważnie.
Widziałeś pewnie nie raz, jak mali chłopcy odzywali się niegrzecznie do swych rodziców i byłeś chyba zdziwiony widząc, jak trzylatek wrzeszczy z wściekłością na swego ojca. Co zrobił wtedy ojciec takiego malca? Prawdopodobnie wzruszył ramionami i udał, że nic się nie stało. Dlaczego? Ponieważ nasz obraz normalnych relacji między dzieckiem a rodzicami uległ ogromnej zmianie. Media sprawiły, iż zachowanie dawniej uważane za nieakceptowalne, stało się czymś normalnym. Przyzwyczailiśmy się do tego – a nie powinniśmy! Można to zmienić nie tylko przez ograniczenie wpływu wyziewów medialnych, lecz także przez uświadomienie synowi, że zawsze stoi się po jego stronie. Muzycy, scenarzyści i reżyserzy próbują przekonać twego nastoletniego syna, że wy jesteście głupi i że oni – naganiacze popkultury – rozumieją go lepiej niż ktokolwiek: rozumieją jego myśli i uczucia i mają na podorędziu kilka płyt CD czy DVD, które koniecznie powinien od nich kupić.
Musisz zdać sobie sprawę z tego, że dzieje się to na naszych oczach i że jest to coś nienaturalnego; nawet, gdy twój syn się z tym spotka, też będzie widział w tym coś dziwnego. Głęboko w sercu wie, że życie nie jest takie, jak tam się je przedstawia. Wie, że mama troszczy się o niego bardziej, niż ktokolwiek inny na świecie; wie, że ojciec jest taki, jaki powinien być mężczyzna i że on sam powinien być młodym człowiekiem pełnym wielkiego charakteru i siły moralnej.
Walczmy o naszych chłopaków. Czekają na nas, byśmy pomogli rozwinąć im ich męskość i pomóc wyrosnąć na zdrowych mężczyzn, pełnych wspaniałych wartości i cnót. Nie zrobią jednak tego sami, gdyż są tylko dziećmi – musimy zabrać się więc do roboty i pomóc im to osiągnąć.
Odsłon: 1321 Komentarzy: 24
