Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Żegnaj, Panie Prezydencie

Kategoria: Polityka Thursday, 04 November 2010, 20:10

Naród polski nie dorósł do tego, aby Cię zrozumieć. Byłeś za dobrym Prezydentem, którego Polacy nie potrafili docenić. Inżynierowie dusz wmówili Polakom, że byłeś śmieszną postacią. Śmiano się z Ciebie i Twojej miłości do Polski i do Twojej Żony i Rodziny. Szydzono z Twojego dobrego wychowania, wrażliwości, inteligencji. Mali, głupi ludzie nie mogli znieść Twojego Wielkiego i Niezłomnego Ducha. Nie chcieli, by Polacy zrozumieli, co chciałeś im powiedzieć.

A mnie bolało serce. Bolało mnie to, że do dobrego tonu należało kpienie z Twojej postaci. Ubliżano Ci w prasie, radiu, telewizji i internecie. Ubliżano Ci w prywatnych rozmowach. Żadna obelga nie była dość wulgarna, by rzucić nią w Twoim kierunku jak kamieniem i grudą błota.

Ale to Ty byłeś moim Prezydentem. Oddałem na Ciebie głos w wyborach 2005 roku. Głosowałem za Tobą i Twoją wizją Polski i jej miejsca w historii. Widziałem Cię z daleka na Święcie Wojska Polskiego dnia 15 sierpnia na defiladzie na Placu na Rozdrożu. Do końca życia będę pamiętał tę chwilę, gdy sztandary pochylały się przed skromnym, sympatycznym siwowłosym Starszym Panem.

Dziś znowu widziałem Cię wielkiego. Przejeżdżałeś niewidoczny, a jakże wielki swoim duchem. Los sprawił, że mogłem Cię pożegnać na rogu Marszałkowskiej i Królewskiej. W moich rodzinnych okolicach, gdzie od dzieciństwa chodziłem na spacery i po zakupy, w okolicach mojego rodzinnego domu. Drogi Panie Prezydencie, nie znałem Cię osobiście, a czuję się, jakby odszedł ktoś z mojej rodziny. Teraz już z góry patrzysz i wiesz… Żegnaj, Panie Prezydencie. Mam nadzieję, że zobaczymy się w Niebie…

Odsłon: 645 Komentarzy: 12


Sposób na zapamiętanie tajemnic różańcowych

Kategoria: Modlitwa Friday, 29 May 2009, 09:48

Jeśli ktoś, tak jak ja, ma ciągle problemy z zapamiętaniem tajemnic różańca i ich odpowiednią kolejnością, może spróbować poratować się pewnym sposobem, który dostałem na maila. A że dobrymi rzeczami miło jest się dzielić, toteż postanowiłem wrzucić tutaj ten sposób, który może okazać się skuteczny nawet w takich beznadziejnych przypadkach jak mój – gdzie bez ściągawki ani dudu.

 

 

Jeśli masz problemy z zapamiętaniem tajemnic różańca, użyj sposobu mnemotechnicznego. Jeśli znasz historię z Nowego Testamentu, to już połowa sukcesu na zapamiętanie tajemnic. Po prostu przypomnij sobie, co opisywali Ewangeliści - historię o jednej z trzech Osób Boskich, która z miłości do ludzi przyszła na świat jako człowiek, by dać im zbawienie. Uwaga. Zaczynamy.

Głupio tak bez zapowiedzi, no i trzeba ludzi psychicznie przygotowywać na mocne wejścia, więc do bezgrzesznej Marii przyszedł Anioł i obwieścił, że urodzi ona Syna Bożego. Z radości pobiegła ona do swojej krewnej, która też się ucieszyła, i została trochę u niej. 9 m-cy później urodził się Syn Boży, któremu ze swym mężem zgodnie ze wskazówką dali imię Jezus, a urodził się w Betlejem, bo stamtąd pochodził jej mąż, a akurat spisywali ludzi i trzeba było wrócić do rodzinnego miasta. Ileś dni później ofiarowali Go Bogu w świątyni, bo przecież zgodnie z Prawem każdy pierworodny chłopiec ma być poświęcony Panu. Skoro był Synem Bożym udał się raz do domu Ojca, gdzie rozprawiał z uczonymi. Rodzice, ku wielkiej uldze, znaleźli go tam po 3 dniach szukania. Miał wtedy 12 lat. Czyż mogą być chwile bardziej radosne od tych?

Gdy był już 30-latkiem i mógł nauczać, poszedł do Jana Chrzciciela i został ochrzczony w Jordanie. Jakiś czas później był na weselu w Kanie Galilejskiej i, ponieważ zabrakło wina, przemienił w nie wodę. Przede wszystkim miał jednak ważną misję, i realizował ją – głosił więc Królestwo Boże, które nadejdzie i które nadeszło w Nim samym. Następnie zabrał raz 3 uczniów na górę Tabor i przemienił się wobec nich, ukazując swoją boskość. Tym, co antycypował na weselu, była pierwsza Eucharystia, gdy przemienił chleb i wino w swoje ciało i krew. Czyż można piękniej zaświecić człowiekowi?

W nocy natomiast, wiedząc, że zostanie zamęczony na śmierć, modlił się w ogrodzie czując strach, poddając się jednak woli kochającego Ojca. W ogrodzie pojmano Go, zabrano i biczowano. Ponieważ oskarżono Go formalnie o podawanie się za króla, żołnierze wcisnęli mu na głowę cierniową koronę. Rano po otrzymaniu wyroku śmierci wszedł dźwigając krzyż na górę. Tam został ukrzyżowany i umarł. Był to ból, dla wszystkich, którzy Go kochali.

Ale 3 dni później powrócił do życia. Ukazywał się uczniom przez 40 dni, a potem wzniósł się na ich oczach do nieba. 10 dni później zesłał zaś obiecanego Pocieszyciela, czyli Ducha Świętego na zebranych w wieczerniku Apostołów i swą matkę. Wiele lat później, została Ona od razu z ciałem i duszą wzięta do nieba. Prowadzony zaś przez Ducha Świętego Kościół koronował ją na królową, kolejni święci szli do nieba i cieszyli się wraz z Aniołami. Jakże pięknie chwała Boża objawiła się ludziom.

Odsłon: 687 Komentarzy: 5

Anonimowym opluwaczom mówimy stanowcze nie!

Kategoria: Polityka Wednesday, 27 May 2009, 16:29

Internet i internauci powinni zajmować pozycję awangardy w procesie demokracji. Mogę powiedzieć tylko jedno: na chamską działalność pod taką czy inną formą i postacią, na opluwanie partii, na opluwanie demokracji my nie pozwolimy! Albo internauci będą mieścić się w linii partii i będą prowadzić tę politykę, jaką partie prowadzą, albo nie będzie w ogóle mogli się wypowiadać. Nie ma innej rady obywatele! Myśmy dawno już mówili, że pomylili się ci wszyscy, którzy powiadali, że rządy Platformy Obywatelskiej to etap – etap do odrodzenia normalnych stosunków w zdekomunizowanej Rzeczpospolitej. Nie! Nie będzie etapu rozliczeń i dekomunizacji, obywatele! Doskonale rozumiem, że w ciągu ubiegłych lat nagromadziło się w życiu Polski wiele zła, wiele nieprawości i bolesnych rozczarowań. Idee demokracji przeniknięte duchem wolności człowieka i poszanowania praw obywatela, w praktyce rządów PiSu ulegały głębokim wypaczeniom. Słowa nie znajdowały pokrycia w rzeczywistości. Ciężki trud całego narodu nie dawał nam oczekiwanych owoców. Wierzę, rodacy i obywatele głęboko, że te lata minęły bezpowrotnie w przeszłość. Ale obrony anonimowych blogerów i internautów nie będzie. I nie może być. Wszystkie te wypowiedzi pod pretekstem wolności słowa zieją sadystycznym jadem nienawiści do partii i do organów władzy państwowej i do ludzi. Utwory ten zawierają jednocześnie pornograficzne obrzydliwości, na jakie mogą się zdobyć tylko mali, podli i nikczemni ludzie tkwiący w zgniliźnie rynsztoka, ludzie o moralności alfonsa. Naród powienien dla własnego dobra ciężko pracować, a nie siedzieć przed ekranem i czytać co wypisują wrodzy anonimowi opluwacze. Kiedy ci chłoptysie i dziewczątka wypisujący na tatusiowych komputerach co im ślina na język przeniesie opamiętają się i zrozumią, że ich działalność jest wyrazem bankructwa ich idei. My natomiast ufający partii, premierowi i dzienikarzom możemy ze spokojem patrzeć w przyszłość, idziemy bowiem słuszną drogą, posiadamy pewnych przyjaciół i wiernych sojuszników.

Odsłon: 591 Komentarzy: 4


Skąd się wziął kryzys. Próba analizy problemu na przykładzie gospodarki i hodowli drobiowiej.

Kategoria: Ekonomia Saturday, 04 July 2009, 12:41


Młody doradca do spraw produktów i instrumentów finansowych w pewnym dużym banku przyjechał do rodziców na święta. Rodzice ucieszyli się bardzo, a ojciec krzyknął: matka, upiecz dwa kurczaki, syn do ojców przyjechał w odwiedziny. Ale syn jak to syn zaczął zadzierać nosa, że on to już miastowy, niby ma te 25 lat, jest po studiach w Wyższej Szkole Wszystkiego i Niczego, że zajmuje się wyższą ekonomią i finansami, że zna się na produktach strukturyzowanych, opcjach i innych takich rzeczach, od których normalnemu tutejszemu włos się jeżył na głowie. No i z tymi mądrościami do rodziców wyskakuje, że niby dwa kuraki upieczone, a tak naprawdę to nieprawda. Bo w piecu jest kurak numer jeden i kurak numer dwa, a więc wszystkie wskaźniki makroekonomiczne pokazują, że tych kuraków musi być jeden plus dwa czyli trzy. Ojciec popatrzył na syna, popatrzył na stół, pokiwał siwą głową i odpowiedział: ja tam jestem prosty człowiek, do miasta na nauki nie jeździłem, na tej waszej ekonomii się nie wyznaję, ale skoro tak mówisz, to ja zjem jednego kuraka, matka drugiego, a dla ciebie, synu, pozostanie ten trzeci.

Odsłon: 877 Komentarzy: 0


Sarmacki poradnik dla polskiego emigranta

Kategoria: Historia Thursday, 04 June 2009, 21:42

Peregrynacyi inter alios fructus ten jest primarius: uczenie się języków cudzoziemskich. To ozdoba każdego obywatela polskiego i pochwała między przednimi ozdobami i pochwałami umieć języki. A nie tylo kożdego szlachcica polskiego, ale kożdego hominis politici. Przyda się i na dworze pańskim, przyda et in Republica na różne legacje, na różne pańskie i Rzplitej usługi. A choćby nie było nic więcej, jeno to: między cudzoziemcami, siedzieć, a nie być niemym.

 

Co się zaś tknie konwersacjej z naszymi Polakami, to już miłością moją ojcowską proszę was, dla Pana Boga, który stworzył niebo i ziemię, rozkazuję i zaklinam pod moim ojcowskim błogosławieństwem, abyście jak najostrożniej postępowali i Pana Boga o to proszę i prosić będę, aby jak najmniej Polaków było, gdzie wy będziecie stać: bo po prostu nasi radzi się ze sobą wadzą i na drugiego radzi poduszczają, nowinki sieją jeden o drugim, jeden drugiemu leda czego zajrzy, jeden drugiego psuje złym przykładem, złymi obyczajami, na złe rzeczy namawiają(...)

 

Bywa też że nasz Polak, by jedno kęs z domu wyjechał, wnet nie chce inaczej mówić, jedno tym językiem, gdzie troszkę zmieszkał: jeśli był we Włoszech, to za każdym słowem signor, jeśli we Francyjej, to per ma foi, jeśli w Hiszpanijej, to nos otro cavaglieros(...) A jeśli mu rzeczesz, żeby swym językiem mówił, to powieda, iż zapomniał, abo mu się przyrodzony język gruby widzi(...)

Odsłon: 634 Komentarzy: 3


Nieświeży bigosik z peerelowskiego baru

Kategoria: Historia Tuesday, 24 March 2009, 16:19

Nauczyłem się nie ufać różnym kolekcjom dołączanym do czasopism. Takie chwyty mają na celu tylko jedną rzecz – zwiększyć podupadającą sprzedaż danego tytułu, poprzez przywiązanie czytelnika przez dłuższy czas do wydawanej serii, reklamowanej zwykle jako ozodoba każdego domu. Równie ogranym chwytem jest sprzedaż pierwszego tomu w cenie poniżej 10 zł – zwykle z ładną końcówką z dwiema dziewiątkami po przecinku, podczas gdy następne będą kosztowały – dwa albo nawet trzy razy tyle.

 

Ta prawda szeroko znana w kręgach marketingowców doprowadziła do powstania serii pod patronatem „Dziennika” i „Newsweeka” zatytułowanej „Historia PRL”. Całość przewidziana została na 25 cotygodniowych tomów, a więc Herr Springer będzie mógł podratować swoje tytuły przez około pół roku. Co będzie następne? Już podpowiadam – ładna okrągła rocznica wybuchu wojny się zbliża, to może zrobią historię II RP w 21 tomach. Ładna okrągła liczba. Oczko. Ale to tylko projekt przyszłości. Na razie mamy piękny kredowy papier, zapach farby drukarskiej jak w albumach z wyższej półki, dużo zdjęć i obrazków – wiadomo, publisia nie lubi czytać, bo to męczące, publisia lubi oglądać ładne widoczki. A zatem skoro publisia nie czyta, można wcisnąć jej różne ciekawe rzeczy, nie zawsze zgodne z prawdą. I nie chodzi tu o ideologię i światopogląd, bo to się da jeszcze jakoś wytłumaczyć. Ale dlaczego seria, mająca w zamyśle być pod naukową opieką, sadzi takie byki, że filologom i historykom włos się jeży na głowie. Gdzie się zapodziała konsultacja naukowa i merytoryczna? Będąc w Empiku przejrzałem sobie parę tomów z czystej ciekawości i naprędce wychwyciłem parę ciekawostek, które z miejsca zdyskwalifikowały ową serię w moich oczach.

 

Weźmy np. artykuł poświęcony socrealizmowi z trzeciego tomu. Niby wszystko w porządku, założenia i teoria przedstawione, wyjaśnione kim był Żdanow itp. I nagle mamy na 53 stronie trzeciego tomu anegdotkę o pijanym Fadiejewie, który po referacie głoszącym chwałe stalinowskiej literatury w pijackiej szczerości mówi koledze, że zostaną po nich tylko krzesła. I „naukowy”, a raczej naukawy przypis, wyjaśniający, że towarzyszowi literatowi chodziło o powieść Borysa Pasternaka „Dwanaście krzeseł”. No nóż się w kieszeni otwiera, a profesor Drawicz przewraca się w grobie. Miało być ciekawie i zabawnie, a wyszło z tego, że piszący nie wiedzą o czym piszą, bo tak naprawdę „Dwanaście krzeseł” napisali Ilf i Pietrow. Poza tym tematyka powieści Pasternaka o ile dobrze pamiętam, jest zupełnie różna od humoresek Ilfa i Pietrowa. No ale nie wymagajmy niemożliwego, żeby piszący czytali materiały źródłowe i mieli jako-taką orientację w literaturze. Dziś robi się kolekcję, jutro pracuje w dziale sportowym, a pojutrze pisze recenzje z filmów...

 

Drugą ciekawostką jest czwarty tom i artykuł o Radiu Wolna Europa ze strony 86. Też jest wprowadzenie, że zimna wojna, ple, ple, ple, ideologiczna dywersja, wiadomości nieocenzurowane, pomoc wolnego świata, ple, ple, ple i data rozpoczęcia emisji – 01.05.1951. Ciekawa sprawa, bo we wszystkich wspomnieniach i opracowaniach podawano datę  startu rozgłośni polskiej na dzień Trzeciego Maja 1952, nawet sam Jan Nowak Jeziorański we wzruszającym przemówieniu inaugurującym nadawanie radiostacji podkreślił, że to data ważna dla Polaków i dlatego ten dzień wybrali na początek działalności. Ale dla ludożerki dwa dni w przód, dwa dni w tył, nie wspominając o rocznej dacie nie robi żadnej różnicy.  To przecież było tak dawno, a i tak wybraliśmy już przyszłość i tylko ona jest ważna. Poza tym kolekcja ma błyszczące okładki i fajny obrazek się układa po skompletowaniu wszystkich tomów. Kto wie, jakie niespodzianki historyczne odkryją przed nami kolejne tomy? Od teraz z niecierpliwością będę czekać na każdy poniedziałek, by polecieć do Empiku i dowiedzieć się nowych, a nieznanych mi wiadomości.

 

Więc, panie kelner, peerelowski bigos dwadzieścia pięć razy poproszę i coś mocniejszego do popicia, bo na trzeźwo ciężko wchodzi! A zespołowi Springera, który przyszykował „wielką historyczną kolekcję” dedykuję poniższy wykład historii...

 

Kiedy Kara Mustafa, wielki mistrz Krzyżaków,

szedł z licznemi zastępy przez Alpy na Kraków,

do obrony swych posad zawsze będąc skory,

pobił go pod Grunwaldem Jan III Batory.

I bitny, nieugięty, twardy jak opoka,

zabrawszy z innym łupem chorągiew proroka,

gonił przez godzin dziesięć w całym pędzie koni,

uciekających wrogów aż do Macedonji.


Tam królowa Pompadur, pani wielkiej cnoty,

bawiła go w stolicy przez cztery soboty,

a syn jej bohaterski, Aleksander Wielki,

darował mu do zbroi dwie złote pętelki.

Na północy tymczasem, w jakąś złą godzinę,

Marjusz ogniem i mieczem niszczył Kartaginę,

potomek zaś jego Tytus, patrząc na to z żalem,

od najścia dzikich Franków bronił Jeruzalem.


Wtedy to wśród Sahary, w owym kraju futer,

szczepił nową religię sławny Marcin Luter,

i pracując gorliwie piórem i wymową,

zginął razem z Homerem w noc Bartłomiejową,

którą, pragnąc dać uczuć moc swojej tyranji,

królowa Marja Stuart wyprawiła w Danji.


August VIII, król saski, wezwał Salomona,

sądząc, że z nim niegodną królowę pokona,

lecz zdradzony przedwcześnie w złych losów kolei,

zaszczycił swą niewolą Przylądek Nadziei.

Wenecjanie zaś patrząc nieprzychylnem okiem,

zabili go w Meksyku z kapitanem Kokiem.


W tym czasie też Kopernik, wojażer na Wschodzie,

robił świetne odkrycia na lądzie i wodzie,

objechawszy fraktówką Azję i Afrykę,

po tygodniu podróży odkrył Amerykę,

a Kolumb z nim zwiedziwszy wszystkie świata końce,

orzekł, że koło ziemi obraca się słońce.

 

Kortez, mąż Izabelli, tatarskiej królowej,

powstawał na ten wniosek bluźnierczemi słowy,

ale że świat przeczył zanadto upornie,

pod swoje panowanie podbił Kalifornię,

gdzie Palmerdton, sardyńczyk z książęciem de Konde,

przeciwko tyranowi obudzili frondę.

Richelieu tam będący na silnej pozycji,

zginął pod krwawym mieczem Świętej Inkwizycji.

 

Krasicki, ucieszony tą okrutną karą,

wynalazł nowe statki poruszane parą,

lecz wypędzony z Francji, rodzinnego kraju

uczynił z nich użytek na rzece Ałtaju.

Herodot, jego przyjaciel, mąż z sercem nie płochem,

myślał nad telegrafem, a Bajron nad prochem,

i kiedy ich odkrycie było uwieńczone,

puścili się nad morzem sukiennym balonem,

tam zaskoczeni burzą i straszną zawieją,

unieśli się w powietrze żelazną koleją...


Szekspir, król Persji, rozgniewany o to,

z kopalń Bochni wydobył prawie wszystko złoto,

za nie uformowawszy trzy pułki ułanów,

pobił w trojańskiej wojnie walecznych janczarów.

Mieszkańcy wysp Sandwich, schwytawszy go wreszcie,

uwięzili w Pekinie, a zabili w Peszcie.

W tem przybył od papieża do Dawida goniec

i położył na miesiąc, wszystkim wojnom koniec.

Odsłon: 499 Komentarzy: 0


Haiku o Kaziku

Kategoria: Polityka Wednesday, 25 February 2009, 20:13

On i ona
Fajna
Ej no ta koszulka
Prima
Pri-markowa
Angielska
Ale z Chin
...
Po prostu tandeta.

Odsłon: 510 Komentarzy: 2


Kazimierz Profumo

Kategoria: Polityka Sunday, 22 February 2009, 20:04

Cała Polska żyje romansem Atrakcyjnego Kazimierza z ekspertką od bankowości z londyńskiego city. Do internetu wyciekło jednak nagranie, które stawia pod znakiem zapytania fachowość i doświadczenie zawodowe panny znanej jako Isabelle "de von und zu Brvinuff". Dopóki dialog zakochanych gołąbeczków nie został upubliczniony można było sądzić, że pan Kazio zakochał się w jakiejś profesjonalistce, która tłumaczyła mu zawiłości gospodarczo-ekonomiczne. Prawda, krew nie woda, korepetycje mogły zawrócić w głowie chłopu, wszystko da się wyjaśnić. Najgorsze nastąpiło jednak w ten weekend. Cały świat na YouTube może zobaczyć żałosne mizdrzenie się dwudziestoośmiolatki do osobnika, który mógłby być jej ojcem. Co gorsze, ów osobnik nie ma jej tego za złe, wręcz przeciwnie, patrzy się maślanym wzrokiem jak cielę na malowane wrota na pannicę, co przyprawia mu straszliwą gębę.

 

Istnieje też ciekawy wątek poboczny tej sprawy. Pan Kazio pracował dla banku Goldman-Sachs, który właśnie niedawno przyznał się, że spekulował na osłabienie polskiej złotówki, co mu się nad wyraz udało. Gdy te fakty wyszły na jaw i dziennikarze upublicznili tę informację, Marcinkiewicz nie zawahał się grozić prawnikami, aby tylko informacja nie dostała się do opinii publicznej. A tymczasem złotousty rząd przyznał półgębkiem, że mamy okropny kryzys, w Polsce źle się dzieje, a minister Jean Vincent Rostowski z trybuny sejmowej wyznał, że jesienią rząd nie mówił całej prawdy, w jak słabym stanie się znajdujemy. A jedynym ratunkiem na to jest natychmiastowe przyjęcie euro, bo tylko euro może nas uratować. I co? I nic. Stało się to, co po cichu swego czasu premier Węgier, Franciszek Gyurcsany, powiedział, że kłamali na temat sytuacji gospodarczej przed wyborami i po wyborach. Tylko, że Madziarzy, jak to usłyszeli, wyszli na ulice i zdemolowali Budapeszt. A u nas spokój i cisza, a publisia ekscytuje sie romansem podstarzałego lowelasa i panienki o nienajcięższych obyczajach i poziomie inteligencji, która raczej pasowała by do zmywaka niż do Capital City, co można zobaczyć na wzmiankowanym filmie.

 

W tym samym czasie spadają na łeb na szyję notowania rządzącej partii. Premier otrzymuje wyrok sądu za niedopełnienie obowiązków, a w macierzystych strukturach pomorskich wychodzi sprawa współpracy członków partii z gangsterami. Jednocześnie czołowi dziennikarze mainstreamu przyznają w swoich tekstach, że sprzedaż banków obcemu kapitałowi za niewielki procent ich rzeczywistej wartości to granda, a przecież pamiętamy, że za takie tezy groziło napiętnowanie łatką "oszołoma" i "prawicowca". Wszyscy wiedzą, patrząc na działania polityków, że rząd przyspawał sie do stołka i choćby się waliło i paliło, nie popuści, bezczelnie krzycząc z mównicy, że nie życzy sobie modlitwy opozycji o kryzys.
Co ma do tego wszystkiego nieszczęśliwie zakochany Kazio i wybranka jego serca? Ano wiele. Prawdopodobnie oddalenie od Polski nie zamazało mu do tej pory karty i mógł być poważnym kontrkandydatem do najwyższych urzędów w państwie, zwłaszcza, że miał już praktykę. A konkurencji do władzy władza nie lubi. Taki Włodzimierz Putin potrafił zestrzelić samolot z ukochanym przez wszystkich Rosjan generałem Aleksandrem Lebiedziem. My jesteśmy jednak bardziej cywilizowani. Na zachodzie nie załatwia się delikatnych spraw naganem, tylko przez łóżko. W tym momencie pan Kazio został wyeliminowany przez afiszowanie się z blondi, która miała być "profesjonalistką" od ekonomii. Tylko że, odpukać w niemalowane na wszelki wypadek, jej profesjonalizm, może dotyczyć zupełnie innej dziedziny. Kaziu za bardzo uwierzył w magię "pi-aru" i został przez ten "pi-ar" boleśnie ukąszony. Parafrazując niesławne powiedzenie marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego, - jaki kraj, taka afera - mimochodem przypomina się polityczny wstrząs z  lat 60, który miał miejsce - a jakże - na Wyspach Brytyjskich, kiedy to szanowany minister z rządzącej ówcześnie Partii Konserwatywnej, John Profumo, poromansował sobie z niejaką Christine Keller, panienką od tańca na rurze, która miała drugi nieoficjalny etat w ambasadzie radzieckiej w Londynie. Efektem tego były informacje docierające na Kreml z pierwszej ręki, przegrane następne wybory i dojście do władzy lewicowej Partii Pracy. Pozwólcie, że na tym skończę, bo resztę, każdy potrafi sobie przez analogię dopowiedzieć.

Odsłon: 1143 Komentarzy: 5


Kłótnia Ptaszków

Kategoria: Polityka Saturday, 02 May 2009, 11:00

Właśnie znalazłem stary, gruby kalendarz książkowy sprzed dwóch lat, gdzie zapisywałem sobie różne ważne rzeczy służbowe, prywatne i nie tylko. Jak człowiek ma chwilkę wolnego czasu i się nudzi to albo rysuje abstrakcyjne formy geometryczne, albo pisze różne takie tam. Oczywiście oprócz rzeczy do zapamiętania i zrobienia. No i przeglądam sobie go teraz i postanowiłem się pochwalić komentarzem politycznym, jaki wtedy napisałem, po dymisji RadSika ze stanowiska Ministra Obrony Narodowej.

Była sobie raz Sikora,

która śmiała się z Kaczora.

Kaczor zrobił minę srogą,

dał Sikorze kopa w ogon.

Z hecy taka rzecz wynikła:

Wolne miejsce jest dla Szczygła.

Odsłon: 505 Komentarzy: 1


Ateista, katolik i krowa

Kategoria: Religia Thursday, 02 April 2009, 13:36

Żyli raz obok siebie i mieszkali Ateista i Katolik. Ateista miał krowę i Katolik miał krowę. Któregoś dnia Ateista sprzedał krowę i kupił sobie modne ubranie, fajne buty i zegarek. W tym samym czasie Katolik codziennie rano wstawał, by oporządzić krowę. Ateista, jedząc soczysty stek za pieniadze ze sprzedaży długo rozwodził się nad ciemnotą Katolika, który na codzień je suche ziemniaki. Tak minął rok. Po roku Katolik zaprowadził krowę do byka i wkrótce dorobił się pierwszej jałówki. A to był dopiero początek...

W swoim domu, kupionym na kredyt, leżąc w łóżku kupionym na kredyt, zezując na stojący za oknem samochód kupiony na kredyt, Ateista tłumaczył sobie, że  tylko taka ciemnota jak Katolik jest w stanie wstawać co dzień rano, męczyć się powiększającym się stadem krów i jeść suche ziemniaki, kiedy rozsądny i wolny od przesądów człowiek może mieszkać wygodnie i wysypiać się do woli.

Minął kolejny rok. Zajadając ostatnie ciastko kupione za ostatnie pieniądze ze sprzedanej krowy, Ateista wściekł się, że tylko "ciemnogród manipulowany przez Watykan" jest gotowy budzić wszystkich, codziennie rano wyprowadzając swoje stado krów.

Minęło 10 lat. Obdarty i bezdomny Ateista przechodził koło pięknej posiadłości Katolika. Z zazdrości i niewiedzy nawet nie pomyślał, żeby zapukać do jego bramy, a ten na pewno by go poratował w imię chrześcijańskiej miłości bliźniego. Zgorzkniały i wściekły zaczął wymyślać "czarnej mafii" za to że, go "okradła", a swoim członkom "płaci grubą kasę". Pomyślał, że trzeba coś zrobić. Wziął spod nóg kamień, wybił szybę w domu Katolika i zaczął wzywać do rewolucji i przemiany w imię równości i różnorodności ludzi oraz wolności od okowów rzymskiego katolicyzmu...

Odsłon: 1198 Komentarzy: 11


1 2 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.