Monday,04 June 2012,15:50
Kategoria: Wiadomości Monday, 04 June 2012, 15:50
Nie uważam się za autorytet.To ważne zastrzeżenie, bo będę krytykował.
Dotychczas starałem się powstrzymywać przed „pouczaniem” wielkich mass-ideologów, ale skoro oni nie uznają konieczności zachowania minimum przyzwoitości wobec tych, którym nie dorastają …
Powołując się na imperatyw kategoryczny, oddaję im to o co proszą.
Ad rem:
na stronie internetowej dzisiejszej GW
Maciej Stasiński beszta arcybiskupa Głódzia niczym chłopca, który nie potrafi podporządkować się jedynie słusznej linii Wielkiego Wodza i ideologów, którym służy.
Mniejsza o argumenty. Świadczą o zupełnym niezrozumieniu roli biskupa w Kościele Katolickim i misji społecznej, jaką tenże Kościół realizuje.
M. Stasiński, jako Żyd, mason, zdrajca i sowiecki pachołek oraz bolszewicki pałkarz (jak sam przyznaje) używa słów, które nie zostawiają miejsca na polemikę. Mniemam, iż świadomie to czyni: chce wylać jad, zbrukać, zohydzić i zagrzać do walki. Posuwa się do kpin z wiary chrześcijan, jakby otwarcie nawołując do tworzenia nowego lepszego świata.
W Wielki Piątek, w dzień, w którym znacząca część jego rodaków, przeżywa największą Tajemnicę Miłości.
Panie Stasiński szkoda, że obraża pan Żydów.
Dużo subtelniej (chociaż określenie to można użyć jedynie w zestawieniu z tekstem Stasińskiego) poczyna sobie Dominika Wielowieyska. Otóż niewiasta ta poucza przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, jak mierzyć wielkość narodu. Sugeruje, że arcybiskup jest ksenofobem i szowinistą. Zarzuca mu, że jest zacofany i anachroniczny.
Doprawdy trzeba nie mieć umiaru i zdolności refleksyjnego myślenia, aby pozwalać sobie na takie jazdy bez trzymanki .
Przyznam: z rzadka czytuję GW, chociaż przed laty (na początku jej istnienia) należałem do grona zagorzałych jej zwolenników. Teksty krytycznie oceniające misję tej gazety przyjmuję z pewnym dystansem – wszak każdy może mieć swoje przekonania i dążyć do ich nagłaśniania. Jednak to co przeczytałem dzisiaj uważam za skandal.
Uważam, że GW jest pismem szkodliwym, niebezpiecznym, a piszący w niej (zaznaczę: nie uważam, że wszyscy – nie mam ochoty czytać dalej) są oszustami intelektualnymi.
To smutna konstatacja.
Pocieszające jest, że GW traci czytelników. Bo ileż można płacić za to by pałkarz mógł mnie opluwać.
Odsłon: 120 Komentarzy: 2
Friday,23 December 2011,15:50
Kategoria: Fronda Friday, 23 December 2011, 15:50
Święta Bożego Narodzenia
Mój Bóg stał się człowiekiem.
Kim więc jestem? Kim jest ten człowiek, który przechodzi obok?
Infantylne pytania? A może infantylne jest nie szukanie odpowiedzi na nie?
Nie życzę zdrowia i spełnienia marzeń.
Marzenia nie muszą być dobre. Chyba, że marzysz o życiu wiecznym. Ale czy to marzenie?
Nie życzę zdrowia. Bo lepiej chorym będąc wejść do Królestwa Bożego, niż w pełni sił skazać się na potępienie.
Czy czas świąt(eczny) ma być miłym spędzeniem czasu w gronie rodzinnym? Po co?
Przychodząc na świat Bóg wiedział, że będzie cierpiał. Że będą cierpieć ludzie bliscy mu (po ludzku).
Czy Bóg jest sadystą?
Betlejem traci sens bez Golgoty. A Golgota wzbudza wdzięczność za Betlejem.
Czy jestem gotowy iść nocą w nieznane ufając obietnicy?
Iść nocą
dosłownie - rezygnując z nachalnej dyktatury hedonizmu
nocą wiary - ciemnością, która chce pożreć nadzieję.
Kim jestem? I po co?
Skoro Bóg przyszedł, aby ludzi pociągnąć do Siebie, dlaczego krzyż ciągle mnie odrzuca.
W Bożym Narodzeniu jest radość cierpienia, ale tylko wówczas gdy wierzę w Boże Narodzenie.
_____________
Według tradycji Talmudu (Szabat 31a) każdemu po śmierci będą zadane cztery pytania.
Człowiek musi rozliczyć się ze swojego życia odpowiadając najpierw na pytanie:
"Czy prowadziłeś swoje interesy uczciwie?".
Po odpowiedzi na pierwsze, nastąpi drugie: "Czy w swoim życiu ustaliłeś sobie stały czas na studiowanie Tory?"; trzecie zabrzmi tak: "Czy próbowałeś założyć rodzinę?",
aż wreszcie ostatnie: "Czy wierzyłeś w naprawę świata [w tikkun olam]?"
(z The 614th CS)
Odsłon: 128 Komentarzy: 3
Monday,12 September 2011,12:35
Kategoria: Ogólne Monday, 12 September 2011, 12:35
Czy chrześcijanin powinien się strać (aby zmienić swoje zachowanie, życie) ?
Gdy wzbiera we mnie złość, czy mam się opanować, aby nie ranić? Opanowując się zakłamuję prawdę o sobie. Pokazuję się lepszym niż jestem. Nie opanowując się ranię. Co jest właściwsze?
Czy można zmienić się (być bardziej opanowanym, bardziej troskliwym, bardziej kochającym, lepszym) za pomocą autosugestii, "pracy nad sobą"?
Jeżeli tak, czy chrześcijanin powinien iść tą drogą?
A może j e d y n ą powinnością jest n i e u s t a n n e zwracanie się do Stwórcy, ciągłe kierowanie swych myśli do Tego, Który Jest?
Czy mam rozbudzać w sobie afirmacje siebie i innych? Czy pozwolić, aby Pan zmieniał moje serce, a przez to t r w a l e zmieniał moje zachowanie?
(Mt 11,16-19)
Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.
Panie, otwieraj moje serce, abym mniej się bał.
Objaw, Panie, swoją moc, abym tęsknił za Tobą bardziej niż za opinią innych o mnie ...
Odsłon: 108 Komentarzy: 1
Friday,23 September 2011,21:48
Kategoria: Polityka Friday, 23 September 2011, 21:48
Donald Tusk powinien nadal być premierem, bo ma córkę Kasię. Kasia jest miła, ładna, a do tego nieśmiała.
Donald Tusk ma również żonę Małgosię. Ja mam sentyment do kobiet noszących to imię, z powodów, których nie ujawnię, bo moja żona nie lubi, jak wspominam te obszary swojej historii.
Donald Tusk mieszka nad morzem. A to miejsce atrakcyjne dla mieszkańców Polski południowej - to kolejny powód, dla którego powinien być premierem.
Chciałem napisać o jeszcze innych powodach, ma przecież syna Michała, ale po głębokim namyśle stwierdzam, że znajduję tylko trzy argumenty przemawiajace za tym, by Donald Tusk nadal był premierem.
Trzy powody. Czy one wystarczą?
Odsłon: 285 Komentarzy: 2
Thursday,15 September 2011,14:09
Kategoria: Aborcja Thursday, 15 September 2011, 14:09
Osiągamy kolejny etap zmian cywilizacyjnych.
Polski sędzia wspiera aborcję:
http://fronda.pl/news/czytaj/tytul/sad_usprawiedliwia_eugenike_15447
również:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10290356,Bo_znow_by_zaszla___sad_o_sterylizacji_Wioletty_Szwak.html
Jak to powiedział Nergal, po wygranym procesie ...?
I doprawdy nie wiem czy to czas błogosawiony, czy nocy ciemnej?
A może błogosławionej nocy ciemnej?
Czyż tak trudno wyciągać wnioski z historii?
Odsłon: 540 Komentarzy: 0
Wednesday,09 February 2011,17:01
Kategoria: Kościół Wednesday, 09 February 2011, 17:01
Czy lepiej stać przed kościołem, czy nie przyjść w ogóle na niedzielną Eucharystię?
Czy robić wygibas ręką przed przydrożnym krzyżem, czy w ogóle nie czynić znaku krzyża?
Czy prosić Boga o pomoc, gdy „świat się wali na głowę”, czy lepiej w ogóle nie modlić się?
Nie wiem ilu katolików ma takie dylematy. Chciałbym aby miało wielu. Bo znaczyłoby to, że ich przynależność do Kościoła pobudza do jakiś pytań, poszukiwań, refleksji.
Jaki jest „współczesny Polak-katolik”?
Czym dla niego jest Biblia, nauczanie Kościoła, życie wieczne?
Czy „współczesny Polak-katolik” wierzy w życie wieczne? Czy wierzy w rzeczywistą obecność Boga w jego życiu? Czy potrafi podać, z przekonaniem, przykłady interwencji Bożej?
Niedawno przez media, przetoczyła się połajanka między red. T. Terlikowskim, a ks. Stanisławem Kardynałem Dziwiszem. Czy słowa, które padały, świadczą o „umiłowaniu Kościoła” przez któregoś z adwersarzy?
Czy takie słowa, które wyszły spod klawiatury T. Terlikowskiego, są dopuszczalne wobec biskupa?
A czy słowa, sugerujące, że podległy mu prezbiter jest niezrównoważony, powinny pochodzić od metropolity?
Jaki jest „polski katolicyzm”?
Pielgrzymkowy? Tydzień/dwa tygodnie na obozie wędrownym, czy droga skłaniająca do modlitwy?
Narodowy? Z Chrystusem na sztandarach wzmacniamy nacisk, na tych, którzy mogą pomóc nam zaspokoić osobiste ambicje, czy uznawanie, że aby móc realnie dążyć do „niebieskiej ojczyzny”, tę ziemską należy szanować, dla niej rezygnować ze swego egocentryzmu, być gotowym do oddania krwi?
Kółkoróżańcowy? Gdy nie potrafię już zagospodarować sobie czasu idę do tych, którzy „klepią zdrowaśki”, aby przynajmniej przez chwilę poczuć się kimś wartym zainteresowania? Czy, wbrew kpiarzom, cynikom, oddaję swój czas i swoją dumę, aby hołd złożyć Stwórcy i Matce Jego Syna?
Jaki jest ten katolicyzm Polaka?
Skoncentrowany na obarczaniu innych odpowiedzialnością, że nie są dość święci? Że nie dają przykładu, że gorszą? Obojętny na oddawanie chwały Panu, bo i w Pana jakoś nie bardzo się wierzy?
Czy możemy nazywać się katolikami, nie będąc dla siebie braćmi? Pewnie walczącymi nieraz ostro, rany sobie zadającymi, ale mający pewność, że „brat przebaczy”. Czy jest katolikiem ktoś, kto nie daje jałmużny?
Czy katolik ma prawo nie napominać brata, który grzeszy?
A czy może napominać publicznie?
Czy katolik może trzymać w sercu urazę? Czy może pisać bloga w trakcie pracy? Czy może „modlić się dwa razy dziennie”? Czy katolik może nie przystępować do Komunii w trakcie Eucharystii?
Czy katolik może mieć powyższe dylematy?
Czy wiara w życie wieczne i w miłosierdzie Stwórcy, pozwala dać na każde pytanie, jednoznaczną odpowiedź?
Odsłon: 186 Komentarzy: 6
Tuesday,30 August 2011,18:09
Kategoria: Ogólne Tuesday, 30 August 2011, 18:09
Dzisiaj, na spotkaniu z rodzicami, w katolickich liceum (tak, tak, już rozpoczynają pracę), zadałem pytanie: Kiedy człowiek może być szczęśliwy? Kiedy człowiek jest szczęśliwy?
W odpowiedzi usłyszałem ciszę. Gdy trwała już wystarczająco długo, aby spowodować dyskomfort, jeden z ojców powiedział:
- Nie można tak ogólnie powiedzieć. Szczęście jednym daje to, innym co innego.
Wielu pokiwało z aprobatą głowami.
- Nie prawda - zareagowałęm mało dyplomatycznie - Wiemy co daje człowiekowi szczęście. Wiemy, kiedy człowiek może być szczęśliwy. I jest to wspólne dla w s z y s t k i c h ludzi. Człowiek może być szczęsliwy, tylko wówczas, gdy jest w bliskiej relacji do drugiego człowieka. Tylko wówczas.
Kilka głów pokiwało, kilka pokręciło.
---
łatwo moralizować, trudniej ryzykować uczciwość ...
Odsłon: 377 Komentarzy: 16
Saturday,08 October 2011,10:59
Kategoria: Rodzina Saturday, 08 October 2011, 10:59
Mama mi powiedziała,
że jest Pan moim ojcem
i chce zostać moim przyjacielem.
Dlaczego Pan zostawił mamusię?
Nieraz widziałem, jak mama płacze
i prosi Pana o pomoc,
a Pan podobno zawsze jej pomaga.
Czasami myślę, że
brakuje mi taty
i wtedy jest mi smutno.
Czy się zaprzyjaźnimy?
Nie wiem.
Niech Pan kiedyś wpadnie to pogadamy,
Panie Boże.
Odsłon: 327 Komentarzy: 1
Monday,08 August 2011,17:45
Kategoria: Ogólne Monday, 08 August 2011, 17:45
Tato mówi, że prawdziwy Odkrywca powinien poznać przede wszystkim siebie.
Bałem się zapytać co to znaczy, żeby się nie okazało, że nie jestem taki mądry, za jakiego chciałbym aby inni mnie uważali.
W końcu, gdy byliśmy sami w domu, zaryzykowałem.
Tato popatrzył mi głęboko w oczy. Zawsze, gdy tak patrzy, robię szybki rachunek sumienia: co przed nim ukryłem, albo w czym okłamałem?
Już chciałem się przyznać, że wykradłem dwa cukierki z szuflady, gdy tato powiedział:
- To bardzo dobre pytanie synu. Poznać siebie, to znaczy wsłuchiwać się w głos swojego serca.
Pożyczyłem od Łukasza stetoskop – jego babcia jest lekarzem. Nie robił problemów, bo obiecałem, że pobawimy się w Indian.
Położyłem się na łóżku i przyłożyłem słuchawkę do serca.
Najpierw były szmery. Bardzo głośne. A później, miedzy nimi: bum-bum, bum-bum, bum-bum.
Ciekawe. Wytężyłem słuch. Bum-bum, bum-bum, bum-bum.
Nic nie rozumiałem. Jeszcze bardziej wytężyłem słuch: bum-bum, bum-bum, bum-bum.
Albo serce dobija się do jakieś bramy, albo to jego głos.
Jest jeszcze jedna możliwość: tato sobie ze mnie zażartował.
Muszę się dowiedzieć.
- Słyszałeś kiedyś co mówi twoje serce? – zapytałem Kamila.
- Pewnie: bum-bum, bum-bum, bum-bum – odpowiedział.
- To jego bicie. Ale czy słyszałeś co mówi?
- Oszalałeś?!
Kamil nie słyszał.
Bartek również.
I Zbyszek.
I Marcin.
I Krzysiek.
Komu zaufać: tacie czy kolegom?
- Mamo, tato powiedział, że trzeba słuchać serca. Żartował?! – ona mnie nie okłamie. Przecież jestem jej Piotrusiem.
- Tato powiedział, że trzeba słuchać serca? – mama była zaskoczona – To zapytaj go, jak często to robi?
- Mamo! Żartujecie sobie ze mnie?!
- Nie Piotrusiu. Nie żartujemy. Nie tylko trzeba serca słuchać, trzeba słuchać sercem. I sercem patrzeć.
- Ale, jak to możliwe? – zbyt trudna była ta mowa.
- Jak dorośniesz, to to odkryjesz – mama uśmiechnęła się albo zasmuciła. Nie wiem, bo zrobiła minę, której nie mogę rozgryźć.
Wieczorem podszedłem do taty i przyznałem się:
- Nie potrafię słuchać serca.
A on wziął mnie na kolana, pogłaskał po głowie i powiedział:
- To bardzo ważne odkrycie Piotrusiu. Wielu dorosłych nie jest tego świadomych.
Poczułem, jak kamień spada mi z serca.
Odsłon: 152 Komentarzy: 0
Friday,08 April 2011,14:36
Kategoria: Rekomendacje Friday, 08 April 2011, 14:36
Z zapisków Piotrusia odkrywcy.
__
Mam na imię Piotruś i chodzę do szkoły. Umiem czytać i pisać, ale wolę czytać bo z pisaniem zawsze są jakieś kłopoty.
Tato nazywa mnie: Piotruś Odkrywca. Jestem z tego dumny, nie daję jednak tego po sobie poznać. Każdy chciałby być odkrywcą, a nie każdy może. Tato mówi, że nie wolno innym robić tego, czego nie chce się od nich dostawać. Ja nie chciałbym, żeby Szymon mówił, że jest odkrywcą, więc mu nie mówię, że ja nim jestem.
Gdy powiedziałem to tacie, uśmiechnął się do mamy i oznajmił:
- Piotruś odkrył imperatyw kategoryczny Kanta.
Trochę się zaniepokoiłem, że tato uważa, że go kantuję. Ale gdy mama pocałowała mnie w czoło zrozumiałem: jestem mądry.
Miło być mądrym.
Prawdę mówiąc nie zawsze tak o sobie myślę, np. gdy moja starsza siostra śmieje się z tego co mówię, to czuję taką złość, której nikt mądry czuć nie może.
Odsłon: 359 Komentarzy: 1
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
dalej »