Wednesday,03 November 2010,23:16
Kategoria: Pro life Wednesday, 03 November 2010, 23:16
"Warto rozmawiać"
W dzisiejszym programie Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać" poruszono sprawę antyaborcyjnego billboardu w Poznaniu. Głos zabrał obecny na widowni autor oskarżeń przeciwko Fundacji – pan Tomasz Frydryk. Przyznał, iż aborcja jest zabiciem dziecka a pokazywanie jego ciała – znieważeniem szczątek ludzkich, szczątek tego dziecka. Tym samym ucinam dyskusję, jaka wywiązała się po moim ostatnim wpisie na blogu, a dotyczyła mniej więcej: czy doszło do znieważenie szczątek należących do matki czy dziecka.
Nowa perspektywa, zarazem dramat:
Co jest znieważeniem ludzkich szczątków (zamiennie: zwłok ludzkich)? Publikowanie ich zdjęć, udostępnianie ich? Czyż znieważenie nie jest raczej czymś bezpośrednim, dokonywanym na materii (fizycznie)? Jeśli odpowiedź na to ostatnie pytanie jest twierdząca, czyż "lekarz" dokonujący aborcji nie dokonuje znieważenia zwłok ludzkich – miażdżąc i rozrywając ciała nienarodonych, a następnie wyrzucając je na "śmietnik szpitalny" i najczęściej do spalenia w "specjalnie przystosowanych spalarniach" w temperaturze ponad tysiąca stopni celsjusza? Aborcja jest więc zakamuflowanym holocaustem, niknie przy tym nawet zło "znieważenia zwłok ludzkich". To wszystko, tylko przy założeniu, iż zwłoki należały do człowieka.
Na Wikipedii zamieszczony jest wypis ze statystyk Komendy Głównej Policji dotyczących art. 262 § 1. i § 2. K.k.:
- 2006: 1 718
- 2005: 1 281
- 2004: 1 362
- 2003: 628
- 2002: 996
- 2001: 1 766
- 2000: 1 194
- 1999: 871
Czy więc do tych statystyk nie należałoby dodać liczby ciał dzieci nienarodzonych?
Należy zastanowić się nad zarysowaną wyżej kwestią, czy w myśl polskiego prawa fizyczna aborcja nie jest naruszeniem art. 262 Kodeksu karnego, który dla jasności przytoczę:
Art. 262. § 1. Kto znieważa zwłoki, prochy ludzkie lub miejsce spoczynku zmarłego,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Kto ograbia zwłoki, grób lub inne miejsce spoczynku zmarłego,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Pozostawiam to Wam, mądrzejszym ode mnie.
Odsłon: 367 Komentarzy: 0
Sunday,03 October 2010,17:48
Kategoria: Pro life Sunday, 03 October 2010, 17:48
Dzisiejszy wpis będzie rozwinięciem mojego komentarza zamieszczonego na stronie Fundacji Pro – Prawo do życia (Facebook). Napisałem tam tak:
Może oni (proaborcjoniści) przez swoją głupotę dojdą kiedyś do tej mądrości co uznaje życie za święte? Jak pani Bogna podkreśliła "znieważenie szczątków ludzkich" wprowadza ten oczekiwany przez nas kontekst i asumpt. Skoro do nienarodzonych będzie się odnosiło coraz więcej słów, które istnieją w świecie ludzkim i go opisują, więc ci, którzy są wyzuci z tego myślenia ludzkiego i traktowania ludzkiego względem nienarodzonych niejako naturalnie przejdą do uświadomienia sobie – to jednak jest człowiek, mały człowieczek, dar.Ci którzy oskarżają, chyba uzyskają skutek odwrotny od oczekiwanego.
Jak wiemy, wobec Fundacji pojawiły się dwa oskarżenia: propagowanie faszyzmu oraz znieważenie szczątków ludzkich.
O ile propagowanie faszyzmu jest oskarżeniem absurdalnym, o tyle zarzut "znieważenia szczątków ludzkich" jest niezwykle pożytecznym, bowiem według aborcyjnej propagandy nienarodzeni są pozbawieni człowieczeństwa (już nie chodzi o to czy są osobą ludzką czy istotą ludzką), toteż ich zwłoki są tylko "odpadkami organicznymi". Oskarżenie wprowadza jednak kontekst ludzki – w Kodeksie karnym (art. 262) mowa jest o zwłokach ludzkich, a nie zwłokach jakiegokolwiek organizmu, podkreślam – ludzkich! Jeśli więc ten artykuł ma zastosowanie w tej sytuacji, szczątki nienarodzonych muszą być uznane za ludzkie, czyli nienarodzony był człowiekiem.
Niezależnie od tego – opinia publiczna dzięki takim działaniom i procesom (ja je nazwę: procesy pokazowe) może się przekonać co do ludzkości – człowieczeństwa nienarodzonych. Należy nadawać takim sprawom słuszny rozgłos.
Odsłon: 628 Komentarzy: 23
Monday,22 February 2010,20:26
Kategoria: Ogólne Monday, 22 February 2010, 20:26
Jakże często słyszymy z ust zwolenników, potakiwaczy tej dewiacji, iż homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie (czyt. dziedziczony). No dobrze, wyobraźmy sobie tę sytuację w praktyce, a nie w retoryce.
Istnieje taki gen: osobnik, który mnie posiada, jest homoseksualistą. Jaka byłaby jego żywotność? Homoseksualista "współżyje" z tą samą płcią, toteż informacja genetyczna nie jest przekazywana nowemu pokoleniu jak u heteroseksualistów. Jeśli więc homoseksualtista jest ortodoksyjny i "współżyje" konsekwentnie z tą samą płcią, gen homoseksualizmu umrze wraz z nim. Nie zostanie przekazany dalej. Populacja homo ginie. Dziedziczenie takiego genu, więc i zachowanie homoseksualimu jako orientacji seksualnej jest możliwe tylko i wyłącznie wtedy, gdy homoseksualita robi skok w bok (wyłom) i spróbuje heteroseksualnego stosunku. Jeśli kobieta zajdzie w ciążę, gen homoseksualizmu przetrwa! Tak więc homoseksualizm genetyczny dotrwałbydo naszych ciekawych czasów tylko wyłącznie wtedy, gdyby każdy homoseksualista był nieortodoksyjny i współżył z kobietą. Wiemy przecież, iż dziedziczenie jest możliwe tylko wtedy, gdy spotkają się męskie i żeńskie komórki rozrodcze.
Dla Ciebie Drogi Czytelniku; dla mentalnej rozrywki: Co w takim razie z biseksualistami? Z punktu widzenia genetyki tylko bi i heteroseksualni mają najwększe szanse (niemal stuprocentowe) na przetrwanie ich płci w genach (w przypadku bi: ich "płci") poprzez dziedziczenie?
Pominąłem tu takie kwestie jak recesywność i dominacja.
Odsłon: 282 Komentarzy: 1
1