
Saturday,19 May 2012,01:34
Kategoria: Rodzina Saturday, 19 May 2012, 01:34
Księga Rodzaju w pierwszych rozdziałach przekazuje dwa opisy stworzenia świata
i człowieka. Zauważmy, że opis stworzenia człowieka jest jednocześnie opisem powstania pierwszego naturalnego małżeństwa – Adama i Ewy. Spróbujmy prześledzić, jakie cechy miało to pierwsze małżeństwo.
Opis stworzenia człowieka z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju:
„A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka a Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi! Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi.” Rdz 1,26-31
Główne myśli:
- stworzenie człowieka jako mężczyzny i kobiety na obraz Boży, jako panujących nad innymi stworzeniami,
- nakaz płodności i rozmnażania się,
Opis stworzenia człowieka z drugiego rozdziału Księgi Rodzaju:
„wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.(…) Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny,. mężczyzna powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu.” Rdz 2;7, 21-25
Główne myśli:
- stworzenie mężczyzny i później z niego kobiety, czyli ludzi jako istot znacząco innych od pozostałych stworzeń i górujących nad nimi,
- jedność małżonków (stają się jednym ciałem, brak wstydu).
Myśl pierwsza jak widzimy jest powtórzona innymi słowami w obu fragmentach. Myśl druga jest różna w obu opisach – ale nie wyklucza się, a uzupełnia. Dopiero oba opisy pokazują całą prawdę o stworzeniu człowieka i zadaniach małżeństwa.
Pierwszy opis stworzenia pokazuje związek mężczyzny i kobiety, którego celem jest płodność. Zapełnienie ziemi i panowanie nad stworzeniami jest konsekwencją tej płodności.
W drugim opisie stworzenia widzimy związek mężczyzny i kobiety jako odpowiedź na samotność („nie jest dobrze żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”). Uwaga jest skierowana na aspekt jednoczący małżeństwa, marginalizowany jest aspekt prokreacyjny. Opuszczenie rodziny i brak wstydu między małżonkami jest konsekwencją jedności między nimi (nie burzonej przez innych ludzi czy wewnętrzne przeszkody).
Mamy więc dwa opisy stworzenia człowieka i pierwszego małżeństwa – i wyraźnie w nich zapisane dwa aspekty małżeństwa – płodność i jedność. I to jest Boska koncepcja małżeństwa. Zauważmy, że nie ma tu mowy o tak popularnej dziś ‘miłości’, a już szczególnie o uczuciach (choć jest zachwyt mężczyzny, gdy zobaczył kobietę), a samo małżeństwo nie jest przez uczucia definiowane. Bo to właśnie jedność i płodność są wyznacznikami prawdziwej miłości.
Oczywiście nie tylko Księga Rodzaju potwierdza właśnie takie cechy jako konstytuujące małżeństwo, co przeanalizuję w dalszej części.
Czy te fragmenty dotyczą tylko bezpośrednich odbiorców (Adama i Ewy)? Czy też możemy je potraktować jako skierowane do nas?
Do początków XX wieku powszechnie uważano, że skierowane są do całej ludzkości, ale to zmieniało się wraz z powstaniem mitu 'przeludnienia'. Dziś wiele osób uważa, że bycie płodnym to wręcz przestępstwo wobec społeczeństwa.
Zresztą nakaz jedności małżeńskiej też coraz powszechniej uważany jest dziś za przeżytek, czego wynikiem jest wzrost ilości rozwodów i konkubinatów, nawet wśród osób deklarujących się jako wierzące.
Tradycyjna teologia uznaje, że słowa skierowane do Adama i Ewy są skierowane do wszystkich ludzi, których typem są pierwsi ludzie. I tak też trzeba to rozumieć, że słowa skierowane do pierwszego małżeństwa dotyczą wszystkich małżeństw.
Co więcej tradycja żydowska, a za nią chrześcijańska, uważa, że prawo naturalne jest powszechnie obowiązujące, a w Biblii przejawia się ono w tzw. "prawach noachickich” – czyli prawach danych Noemu po potopie.
Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. Rdz 9;1
Noe jest Patriarchą Wszystkich Ludzi, a Adam jest Pierwszym Człowiekiem i typem każdego człowieka – dlatego też prawa im nakazane obowiązują wszystkich.
Czy można powiedzieć, że nakaz płodności jest już nieaktualny? W przypadku Adama i Ewy ziemia była wtedy jeszcze pusta – w przypadku Noego – znów była pusta, więc taki nakaz miał swoje uzasadnienie. Dziś ziemia już jest zapełniona, człowiek „uczynił ją sobie poddaną; panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” – więc czy nakaz płodności jest nadal aktualny?
A czy jedność małżonków jest jeszcze czymś cennym?
„Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: Co wam nakazał Mojżesz? Oni rzekli: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić. Wówczas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!” Mk 10;2-9
Jezus mówiąc o małżeństwie odwołuje się do początku – do stworzenia człowieka, podkreślając, że to naturalne prawo ma ‘wyższy priorytet’ niż nakazy Mojżesza. W końcu to Bóg jest „wynalazcą” małżeństwa – jego celów i właściwościi. To wprost ze Słowa Bożego wynika, że małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety (a nie dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet czy trzech mężczyzn, pięciu kobiet i psa) oraz że podstawowymi aspektami małżeństwa jest płodność i jedność.
Odpowiadając faryzeuszom wykorzystuje oba fragmenty opisujące stworzenie człowieka (i małżeństwa) – co więcej do biblijnego opisu Jezus dodał od siebie: „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!” co zarówno należy rozumieć jako zakaz rozbijania małżeństwa przez rozwód, ale także jako zakaz rozdzielania funkcji małżeństwa. Bo to przecież Bóg przy stworzeniu człowieka i małżeństwa złączył płodność z jednością.ii
Stąd też nieugięte stanowisko Kościoła zarówno w kwestii wierności i nierozerwalności małżeństwa jak i korzystania z płodności, kiedy wykluczana jest jedność (jak to się dzieje podczas zapłodnienia in-vitro)iii oraz korzystania z jedności, kiedy wykluczana jest płodność (w przypadku stosowania antykoncepcji).iv
Wszystkie te postawy (choć dziś wielu tego nie widzi) wywodzą się z tego samego źródła – zakwestionowania podstawowych właściwości małżeństwa.
Jedność małżonków dotyczy zarówno sfery społecznej, psychicznej jak i cielesnej. Stawanie się jednym ciałem to zadanie (powołanie) dla każdego małżeństwa.
„Jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała” – już opis stworzenia mówi o tym, że kobieta i mężczyzna są dla siebie stworzeni, jako osoby względem siebie pokrewne, a diametralnie różne od pozostałych stworzeń (tylko człowiek jest stworzony poprzez ‘tchnienie życia’, kobieta i mężczyzna są dla siebie wzajemnie ‘kością z kości i ciałem z ciała’, w odróżnieniu od innych stworzeń).
„Stają się jednym ciałem” rozumieć można i należy, także jako opis zjednoczenia seksualnego małżonków – czyli maksymalnej możliwej jedności ciał. Jest to moment, w którym odległość między ciałami małżonków jest ujemna! Nie da się już bardziej połączyć ciał jak poprzez wniknięcie jednego w drugie.
Wykroczeniami przeciw jedności cielesnej są zarówno poligamia czy zdrada (jedność nie może być tworzona „podwójnie” np. z żoną i kochanką, jedność można osiągnąć tylko z jedną osobą, jedność implikuje też nierozerwalność) jak i wykorzystanie antykoncepcji mechanicznej (wprowadzenie bariery pomiędzy ciała małżonków powoduje niemożność zjednoczenia ciał, w ciało żony wnika element obcy, a nie ciało męża).
„W rzeczywistości płciowy aspekt cielesności stanowi integralną część pierwotnego planu Bożego, wedle którego mężczyzna i kobieta są stworzeni na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1, 27) i powołani, aby tworzyć wspólnotę osób wierną i dobrowolną, nierozerwalną i płodną, będącą odblaskiem bogactwa miłości trynitarnej (por. Kol 1, 15-16)” v
„Mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną” – oczywiście należy rozumieć ten tekst obustronnie – tzn. kobieta też ma opuścić swoją rodzinę, aby stworzyć nową z własnym mężem. Rodzina jest oddzielnym ‘organizmem społecznym’ – wydzielonym z rodu / klanu poprzez radykalną zmianę stosunków społecznych (choć oczywiście związanym z rodziną w szerszym sensie). Małżonkowie mają tworzyć nową rodzinę i ta rodzina na specjalnych prawach staje się elementem społeczeństwa.
Wykroczeniem przeciw jedności społecznej jest zarówno rozwód (rozbicie rodziny), jak i nadmierna ingerencja innych osób w życie rodzinne (wtrącanie się rodziców / dziadków, także urzędów państwowych).
„Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu” – nagość małżonków symbolizuje ich całkowite otwarcie na siebie – nie mieli oni nic do ukrycia przed sobą (i Bogiem). Opisywany tu brak wstydu nie jest „bezwstydem”, ale stanem całkowitej akceptacji wzajemnej (zarówno cielesnej jak i duchowej). Wstyd pojawia się dopiero po grzechu pierworodnym (Rdz 3;7).
Wykroczeniem przeciw jedności psychicznej jest zarówno wymuszanie współżycia (czy to fizyczne poprzez gwałt czy psychiczne poprzez manipulację), nieakceptacja małżonka (jego urody, charakteru, ale też np. jego płodności! małżonkowie mają się akceptować całkowicie), jak i zdrada psychiczna (czyli nawiązanie emocjonalnej więzi jaka powinna istnieć tylko w małżeństwie z osobą inną niż współmałżonek).
Oczywiście wspomniane powyżej wykroczenia przeciw jedności maja różną wagę moralną i podlegają różnym ocenom, ale wszystkie wynikają z tego samego źródła – zakwestionowania jedności małżeńskiej.
Płodność małżeństwa nie ogranicza się tylko do funkcji biologicznej. Także małżeństwa niepłodne biologicznie mają nadal zadanie bycia płodnymi w miłości. „Czyńcie sobie ziemię poddaną” także oznacza wezwanie do płodności – intelektualnej, charytatywnej itd.vi
W tym sensie podstawowym zadaniem małżeństwa i rodziny jest służba życiu (Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 28).
Boskie wezwanie do płodności obowiązuje wszystkie małżeństwa i dotyczy każdego aktu małżeńskiego.vii Wynika to zarówno z samego opisu stworzenia małżeństwa i jego celów, późniejszych odwołań do małżeństwa w Starym Testamencie jak i nauczania Jezusa i apostołów.
Od człowieka wymagane jest, aby nie negował zaplanowanych przez Boga celów – czyli nie działał wbrew temu co Bóg połączył. Czym innym jest natomiast np. współżycie niepłodnych małżonków (chociaż nie może spełnić biologicznie funkcji płodności) ponieważ nie od nich to zależy (podobne jak czym innym jest oślepienie się, a czym innym życie ze ślepotą nabytą / wrodzoną).
Nie każde współżycie w małżeństwie jest moralnie dobre. W aspekcie jedności widać to w przykładzie gwałtu małżeńskiego. Patrząc na aspekt płodności Biblia także uznaje część aktów małżeńskich (najczęściej opisywanych słowem ‘rozpusta’) za grzeszne.
Podstawowym fragmentem przytaczanym w tym kontekście jest współżycie Onana ze swoją żoną Tamar:
„Onan wiedząc, że potomstwo nie będzie jego, ilekroć zbliżał się do żony swego brata, unikał zapłodnienia, aby nie dać potomstwa swemu bratu.. Złe było w oczach Pana to, co on czynił, i dlatego także zesłał na niego śmierć.” Rdz 38;9-10
Czyn Onana zostaje potępiony, celowe wykluczanie funkcji płodności z aktu małżeńskiego jest sprzeczne z istotą małżeństwa zaplanowaną przez Boga.
Modlitwa Tobiasza i Sary przed nocą poślubną pięknie pokazuje oba aspekty małżeńskiego współżycia:
„Wstała i ona i zaczęli się modlić i błagać, aby dostąpić ocalenia. I zaczęli tak mówić: Bądź uwielbiony, Boże ojców naszych, i niech będzie uwielbione imię Twoje na wieki przez wszystkie pokolenia! Niech Cię uwielbiają niebiosa i wszystkie Twoje stworzenia po wszystkie wieki.. Tyś stworzył Adama, i stworzyłeś dla niego pomocną ostoję - Ewę, jego żonę, i z obojga powstał rodzaj ludzki. I Ty rzekłeś: Nie jest dobrze być człowiekowi samemu, uczyńmy mu pomocnicę podobną do niego. A teraz nie dla rozpusty biorę tę siostrę moją za żonę, ale dla związku prawego. Okaż mnie i jej miłosierdzie i pozwól razem dożyć starości!” Tb 8;5-7
W modlitwie widzimy wprost odwołanie „do początku” – stworzenia człowieka i stworzenia małżeństwa. Także wprost widoczne jest odwołanie do obu cech małżeństwa – jedności i płodności. Małżeństwo nie jest zawierane „dla rozpusty” – czyli współżycia skierowanego na przyjemność z pominięciem płodności – ale dla związku prawego – czyli uwzględniającego jedność i płodność.
Są także w Nowym Testamencie fragmenty mówiące o grzechach nieczystości małżeńskiej:
„We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg”. Hbr 13,4:
Słowo Boże podaje tu dwie kategorie ludzi, których postępowanie zaprzecza świętości aktu małżeńskiego: cudzołożnicy i rozpustnicy. Nawet dziś cudzołóstwo (zdrada) są uważane za występek grzeszny i niszczący małżeństwo. Jest to najbardziej jaskrawy przykład wykroczenia przeciw jedności małżeńskiej. Co ukrywa się natomiast pod słowem "rozpustników"? Na pewno jest do grzech dotyczący małżeństwa, a nawet konkretniej – współżycia małżeńskiego („łoże” oznacza zarówno „łoże małżeńskie” jak i „akt małżeński”). Rozpusta jest więc korzystaniem z seksualności w małżeństwie (zdrada to korzystanie z seksualności poza małżeństwem) – ale w sposób niezgodny z wolą Bożą, czyli na przykład przez wykorzystywanie drugiej osoby do osiągnięcia własnej przyjemności, czy też przez zachowania perwersyjne niezgodne z naturą aktu seksualnego.
Akt małżeński, który odbywa się właśnie w łożu małżeńskim, ma być nieskalany. KAŻDY! Z wcześniejszych rozważań widzimy, że Bożym planem jest, aby jedynym legalnym miejscem współżycia płciowego było małżeństwo, a niezbędnymi przymiotami małżeństwa była jedność i płodność. Fragment z listu do Hebrajczyków mówi więc o występku przeciw jedności (cudzołóstwo) i płodności (rozpustaviii).
Wykroczeniem przeciw płodności biologicznej będzie ubezpładnianie – czy to osoby (np. poprzez sterylizacjęix) czy samego aktu (poprzez antykoncepcjęx). Wyraźnie widać, że światopogląd stojący za antykoncepcją jest rzeczywiście anty-koncepcją Boskiej koncepcji małżeństwa zarówno przez niszczenie płodności (rozpusta), jak i przez przyzwolenie na pozamałżeński seks ‘bez zobowiązań’ (cudzołóstwo).
- Biblia mówi o jedności i płodności małżeństwa jako zaplanowanym Bożym celu (Rdz 1,28, Rdz 2,22-25 i Mk 10,6-9),
- Bóg zaprasza małżonków do pełnej jedności – cielesnej, psychicznej i społecznej – i tylko dla małżeństwa przewiduje możliwość takiej jedności, co najwyraźniej widać na przykładnie jedności cielesnej – potępiane są wszelkie formy pozamałżeńskiego współżycie seksualnego – jedność cielesna możliwa tylko w małżeństwie ( m.in. Kpł 18,6-23 i 1 Kor 6,13b,15-16),
- W Biblii jest zawarty wprost małżeński nakaz płodności:
-- przy stworzeniu Adama i Ewy (Rdz 1,28)
-- nakazany Noemu (Rdz 9,1, 7)
- W małżeństwie nie każde współżycie jest moralnie dobre:
-- rozdzielanie płodności i jedności w czasie aktu małżeńskiego (Rdz 38,9-10, Hbr 13,4, Tb 8,7)
-- niemoralne jest także wykorzystywanie małżonka jako „obiektu seksualnego” – osoby nad którą można zapanować za pomocą współżycia (szantaż), czy dawcy materiału genetycznego – tak jak niemoralne jest każde przedmiotowe traktowanie człowieka.
- Ograniczanie pożycia poprzez okresy abstynencji (gdy oba aspekty aktu małżeńskiego są ‘nieaktywne’ – bo nie dochodzi do jedności cielesnej i automatycznie nie ma aspektu płodności) jest w Biblii akceptowane:
-- Żydzi w Pięcioksięgu mieli nakazane okresy czystości przed sprawowaniem czynności rytualnych, a także wprost określone, kiedy współżycie było zakazanexi,
-- Kohelet wprost pisze o okresach wstrzemięźliwości od współżycia:
„Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem (…) [jest] czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich” Koh 3,1,5b
-- Św. Paweł dozwalał na okresowe powstrzymywanie się od współżycia:
„Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan.” 1 Kor 7,3-5
Łatwo zauważyć, że celowe wyłącznie jedności z małżeństwa powoduje zakwestionowanie sensowności samego małżeństwa. Bo przecież małżonkowie mają stanowić jedność – jeśli nie stanowią, to jakie to małżeństwo? Dwie obce osoby nie mające ze sobą nic wspólnego też nie spełniają definicji małżeństwa. Nawet częściowe celowe wyłączenie jedności z małżeństwa (np. w aspekcie psychicznym, czy cielesnym) powoduje patologie – gwałt, zdrada itd.
Oczywiście zaburzenie jedności powstałe w sposób przypadkowy, niezależny, niecelowy nie jest czymś grzesznym – np. rozłąka małżonków spowodowana wyjazdem, pracą w różnych miejscach.
Jedność jest nienaruszalnym składnikiem małżeństwa – bez niej małżeństwo nie istnieje, a w przypadku braków w jedności przechodzi mniejsze lub większe kryzysy. Jedność małżonków jest też realnym znakiem ich miłości.
Trudniej zauważyć, że celowe wyłączenie płodności z małżeństwa także powoduje zakwestionowanie jego sensowności. O ile jeszcze wiele osób (choć nie wszyscy) zgodzą się, że małżeństwo celowo całkowicie wykluczające potomstwo jest czymś dziwnym (dla Kościoła taka postawa stanowi przeszkodę małżeńską uniemożliwiającą zawarcie sakramentalnego małżeństwaxii), to już nauka Kościoła, że nie można wykluczać płodności z każdego pojedynczego aktu małżeńskiego w dzisiejszych czasach jest „znakiem sprzeciwu” dla wielu. A przecież to ze Słowa Bożego wprost wynika, że każdy akt małżeński ma być nieskalany, że rozpusta jest grzechem także w małżeństwie i że płodność małżonków także jest realnym znakiem ich miłości.
Podobnie jak w przypadku jedności – i w przypadku płodności przypadkowe, niezależne, niecelowe zaburzenie płodności w małżeństwie nie jest grzechem – np. w przypadku małżeństw bezpłodnych, w okresach niepłodnych cyklu czy w przypadku leczenia choroby, którego to leczenia skutkiem ubocznym jest bezpłodność.
i KKK 1660 Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta stanowią między sobą wewnętrzną wspólnotę życia i miłości, powstało z woli Stwórcy, który wyposażył je we własne prawa. Z natury jest ono nastawione na dobro współmałżonków, a także na zrodzenie i wychowanie potomstwa. Małżeństwo ochrzczonych zostało podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 48; KPK, kan. 1055, § 1).
Paweł VI, Encyklika Humane Vitae,
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/encykliki/humane.html
Małżeństwo bowiem nie jest wyrokiem jakiegoś przypadku lub owocem ewolucji ślepych sił przyrody: Bóg-Stwórca ustanowił je mądrze i opatrznościowo w tym celu, aby urzeczywistniać w ludziach swój plan miłości. Dlatego małżonkowie poprzez wzajemne oddanie się sobie, im tylko właściwe i wyłączne, dążą do takiej wspólnoty osób, aby doskonaląc się w niej wzajemnie, współpracować równocześnie z Bogiem w wydawaniu na świat i wychowywaniu nowych ludzi. HV 8
ii HV 12 „Nauka ta, wielokrotnie przez Nauczycielski Urząd Kościoła podana wiernym, ma swoją podstawę w ustanowionym przez Boga nierozerwalnym związku - którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać, między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i oznaczaniem rodzicielstwa.”
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/encykliki/humane.html
iii Kongregacja Nauki Wiary, Donum vitae, Instrukcja o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania – odpowiedzi na niektóre aktualne zagadnienia
iv Paweł VI, Encyklika Humane Vitae,
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/encykliki/humane.html
v Jan Paweł II, OJCOSTWO I MACIERZYŃSTWO W ZAMYŚLE BOŻYM, Przemówienie do uczestników Tygodnia Studiów nad małżeństwem i rodziną. 27 VIII 1999
vi KKK 1654 Małżonkowie, którym Bóg nie dał potomstwa, mogą mimo to prowadzić głębokie życie małżeńskie z ludzkiego i chrześcijańskiego punktu widzenia. Ich małżeństwo może wyrażać się owocnie przez miłość, otwartość na innych i ofiarę.
vii HV 12 Nauka ta, wielokrotnie przez Nauczycielski Urząd Kościoła podana wiernym, ma swoją podstawę w ustanowionym przez Boga nierozerwalnym związku - którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać, między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i oznaczaniem rodzicielstwa.
viii KKK 2351 Rozwiązłość jest nieuporządkowanym pożądaniem lub nieumiarkowanym korzystaniem z przyjemności cielesnych. Przyjemność seksualna jest moralnie nieuporządkowana, gdy szuka się jej dla niej samej w oderwaniu od nastawienia na prokreację i zjednoczenie.
ix Pwt 23;2 „Nikt, kto ma zgniecione jądra lub odcięty członek, nie wejdzie do zgromadzenia Pana”
x Pius XI, Castr Connubi, II 1a
Onan wiedząc, że potomstwo nie będzie jego, ilekroć zbliżał się do żony swego brata, unikał zapłodnienia, aby nie dać potomstwa swemu bratu. Złe było w oczach Pana to, co on czynił, i dlatego także zesłał na niego śmierć. Rdz 38;9-10
Nie dziw więc, że według świadectwa Pisma św. Bóg w majestacie swoim haniebną tę zbrodnię straszliwym swoim ścigał gniewem i niekiedy nawet ukarał śmiercią, jak o tym wspomina św. Augustyn: "Bezprawnie i haniebnie używa małżeństwa choć z własną żoną ten, kto unika potomstwa. Tak czynił Onan, syn Judy, i dlatego uśmiercił go Bóg".
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/casti_connubi_31121930.html
„Kiedy małżonkowie uciekają do środków antykoncepcyjnych, oddzielają od siebie dwa znaczenia, które Bóg Stwórca wpisał w naturę mężczyzny i kobiety i w dynamizm ich zjednoczenia płciowego, zajmują postawę sędziów zamysłu Bożego i manipulują oraz poniżają płciowość ludzką, a wraz z nią osobę własną i współmałżonka, fałszują wartość całkowitego daru z siebie. W ten sposób naturalnej «mowie», która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca «mowę» obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu”6
Familiaris consortio, 32
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/familiaris.html
xi „Nie będziesz się zbliżał do kobiety, aby odsłonić jej nagość, podczas jej nieczystości miesięcznej.” Kpł 18;19
„Jeżeli kto obcuje cieleśnie z kobietą mającą miesięczne krwawienie i odsłoni jej nagość, obnaża źródło jej krwi, a ona też odsłoni źródło swojej krwi, to oboje będą wyłączeni spośród swojego ludu.” Kpł 20;18
„Jeżeli mężczyzna obcuje z kobietą, to oboje wykąpią się w wodzie i będą nieczyści aż do wieczora.” Kpł 15;18
Zakazy te związane były z nieczystością rytualną (czyli zakazem uczestnictwa w ceremoniach religijnych z powodu nieczystości), ale chodzi o sam fakt, że powstrzymywanie się od współżycia w pewnych okresach było nie tylko pochwalane ale wręcz wymagane.
xii Kodeks Prawa Kanonicznego kan. 1055 § 1; 1101 § 2
http://archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4t7r4.html
Odsłon: 238 Komentarzy: 2
Thursday,04 October 2012,12:47
Kategoria: Kościół Thursday, 04 October 2012, 12:47
W Warszawie w parafii św. Józefa Oblubieńca NMP (Wola / Koło) od 25 lat trwa nieustanna Adoracja Najświętszego Sakramentu.
Kościół od tych 25 lat jest non-stop otwarty, poprzedni proboszcz śmiał się nawet, że nie wie gdzie zostawił do niego klucze ;).
Aktualnie jest 10 miejsc w Polsce gdzie taka nieustanna Adoracja się odbywa - więc jest 10 kościołów otwartych 24/7/365(6). Trochę mało - ale mam nadzieję, że to będzie się zmieniało :)
W najbliższych dniach (21-22 kwietnia 2012) odbędzie się Forum Wieczystej Adoracji - gdzie będą przedstawiciele wszystkich tych dziesięciu adorujących ośrodków
a tu jest ogłoszenie:
http://swjozef.nazwa.pl/parafia/images/stories/ogloszenia/forum_adoracji.pdf
Odsłon: 51 Komentarzy: 0
Sunday,25 March 2012,23:32
Kategoria: Ekonomia Sunday, 25 March 2012, 23:32
Aktualnie na tapecie ministra sprawiedliwości jest temat 'deregulacj' zawodów różnych m.in. przewodnika turystycznego. Temat znam z autopsji gdyż moja małżonka właśnie tym się zajmuje. Pomijając już fakt, że minister sprawiedliwości zajmuje się gospodarką (czy minister gospodarki zajmuje się reformą sądownictwa?) to chciałbym zwrócić Waszą uwagę na jedno wydarzenie.
Jakiś tydzień temu odbyło się spotkanie 'merytoryczne' grupy przewodników i pilotów z ministrem, gdzie przedstawili oni różne argumenty na poparcie swojego stanowiska, żeby aż tak nie 'deregulować'.
W tej chwili trzeba zdać państwowy egzamin - teoretyczny i praktyczny - aby uzyskać uprawnienia do oprowadzania. Nie ma żadnej 'korporacji' przewodnickiej do której trzeba należeć, egzamin jest państwowy, do egzaminu przystąpić może każdy, więc trudno mówić o tym, że zawód jest 'zamknięty'.
A projekt ministerialny zakłada, że żadnych egzaminów nie będzie, żadnych 'papierów' nie będzie, i każdy będzie mógł oprowadzać grupy.
Jakie będzie miało skutki? Wymienię tylko najważniejsze, choć jest sporo innych o których można dyskutować (jak jakość usługi itd)
a) grupy zagraniczne nie będą musiały brać polskiego przewodnika na oprowadzanie w Polsce - wynikiem czego nie będzie zarobku dla polskich przewodników, bo oprowadzać wycieczkie będzie ichniejscy (niemiecki, włoski, francuski) pilot który przecież i tak jedzie z grupą.
To oznacza przecież także, że mniejsze podatki będą płacone w Polsce - a chyba nie o to rządowi chodzi...
No i znając realia - co Ci piloci będą o Polsce opowiadać? niestety często nie wiele ma to wspólnego z prawdą... W pewnym sensie przewodnicy są 'ambasadorami' naszego kraju wobec zagraniczych turystów.
b) likwidacja uprawnień zawodowych przewodników i pilotów jest sprzeczna z unijnymi dyrektywami - generalnei unijne dyryktywy są 'a fuj!', ale tak jest że są też prawem, którego powinniśmy się trzymać- a zwłaszcza chyba minister sprawiedliwości powinien przestrzegać prawa... tym bardziej, że inne państwa UE akurat ten zawód traktują poważniej i oprowadzanie 'bez zezwolenia' po Rzymie czy Paryżu grozi wysokimi karami.
c) (w pewnym uproszczeniu) zgodnie z tymiż dyrektywami uprawnienia nabyte w jednym z państw UE pozwalają na wykonywanie zawodu w innych państwach UE - co oznacza, że polski pilot wycieczek może pilotować grupę za granicą. Likwidacja uprawnień (likwidacja zawodu) oznacza, że polscy piloci stracą tą możliwość...
Pan minister okazał się głuchy na argumenty (te i więcej) a na tekst, że już dziś sporo grup zagranicznych oprowadzonych jest przez zagranicznych pilotów (co jest niezgodne z prawem), odpowiedział, że go to cieszy.
Czyli co cieszy ministra sprawiedliwości? Łamanie prawa....
Odsłon: 189 Komentarzy: 9
Saturday,03 November 2012,22:55
Kategoria: Lektury duchowe Saturday, 03 November 2012, 22:55
Zapraszam do zapoznania się z bardzo ciekawą wersją Drogi Krzyżowej:
DROGA KRZYŻOWA JAKO ODWRÓCONA HISTORIA LUDZKOŚCI
Lektura w sam raz na Wielki Post :) a i teza wielce ciekawa i orginalna. Daje do myślenia (przynajmniej mi :) )
Odsłon: 164 Komentarzy: 1
Friday,18 November 2011,10:46
Kategoria: Aborcja Friday, 18 November 2011, 10:46
Pewna kobieta udała się do swojego ginekologa, razem ze swoim prawie rocznym dzieckiem w ramionach i powiedziała:
„Doktorze, mam poważny problem i bardzo potrzebuję Pana pomocy! Moje dziecko nie ma nawet jednego roku życia, a ja jestem ponownie w ciąży. Nie chcę dzieci w tak małym odstępie czasu. "
Lekarz odpowiedział: „Dobrze, czego Pani ode mnie oczekuje?”
Odpowiedziała: “Chcę przerwać moją ciążę i liczę na pańską pomoc w tej sprawie.”
Lekarz zastanowił się chwilę, po czym powiedział do kobiety: “Wydaje mi się, ze znalazłem lepsze rozwiązanie Pani problemu. Będzie to również bezpieczniejsze dla Pani.”
Kobieta uśmiechnęła się zadowolona.
Następnie lekarz kontynuował:
"To co proponuję pozwoli uniknąć komplikacji przy aborcji (bo przecież to ingerencja w Pani organizm, zawsze coś może pójść źle) a dodatkowo pozwoli Pani trochę odpocząć. A konkretnie, aby nie musiała pani zajmować się dwójką dzieci w tym samym czasie, proponuję - zabijmy to dziecko, które trzyma Pani w ramionach."
Uśmiech zamarł kobiecie na twarzy i z przerażeniem krzyknęła: „Nie, doktorze! To okropne! A do tego zabicie dziecka to przestępstwo!”
Tym razem to lekarz uśmiechnął się, wiedząc, że osiągnął swój zamiar i odpowiedział:
„Zgadzam się, ale wydawało mi się, że Pani to nie przeszkadza. Przecież przyszła Pani do mnie właśnie po to - więc pomyślałem, że skoro już zdecydowała się Pani dla własnej wygody zabić dziecko - to może dla własnej wygody woli Pani zabić właśnie to, a nie tamto....”
W ten sposób przekonał matkę, że nie ma różnicy w zabiciu dziecka, które już się narodziło a takim, które jest jeszcze w łonie matki. Przestępstwo jest takie samo!
....
Miłość mówi: "Poświęcam siebie dla dobra drugiej osoby."
Aborcja mówi: "Poświęcam drugą osobę, dla własnego 'dobra'."
...
Inspirowane wypowiedzią "Kropelki" pod jakąś informacją na Frondzie, dokonałem drobnych zmian stylistycznych.
Odsłon: 157 Komentarzy: 4
Tuesday,31 May 2011,11:56
Kategoria: Kościół Tuesday, 31 May 2011, 11:56
Dworzanin / ekonom – czyli dworzanin etiopski.
"Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł" Dz 8;26-27a
Filip ma widzenie anioła Pańskiego - w środku dnia (nie są to więc jakieś senne majaki) ok południa, czyli ok godziny szóstej wg tamtejszej miary czasu. Jest to godzina szczególnej męki ukrzyżowanego Pana (Mt 27;45, Łk 23;44, Mk 15;33). Filip zostaje wysłany na PUSTĄ drogę, bez sprecyzowania o co chodzi, i bez szemrania robi to.
"Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza" Dz 8;27b-28
Jak widzimy jest to poganin, aczkolwiek pobożny i wierzący w Boga. Jest urzędnikiem - czyli podwładnym w hierarchii służbowej - zarządzającym skarbcem królestwa Etopii.
Na jego spotkanie Bóg wysyła Filipa - diakona - "urzędnika" powołanego przez Apostołów i im podlegającego, który miał zarządzać skarbcem królestwa Bożego (Kościoła).
(Diakon, powołany przez apostołów i im podlegający, zarządzający skarbcem, ekonom. Diakoni zostali powołani do rozdawania jałmużny, szerzej - do zarządzania sprawami ekonomicznymi młodego Kościoła Dz 6;1-6)
To się nazywa właściwy człowiek na właściwym miejscu!! :)
Dworzanin czyta proroka Izajasza - cóż możemy wywnioskować z tego fragmentu... Stać go było na kupno księgi - bo w tamtych czasach manuskrypt nie był tani, wręcz przeciwnie. Był na tyle chętny do zgłębiania wiary w Boga, że nie tylko udał się w bardzo daleką podróż (z Etiopii do Jerozolimy jest ok.dwa tysiące kilometrów!), bardzo prawdopodobne, że wybrał się właśnie na święto Paschy, ale też nabył bardzo cenny zwój księgi Izajasza i studiował go.
"Czy rozumiesz, co czytasz? - zapytał. A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę /rozumieć/, jeśli mi nikt nie wyjaśni?"
Ta sytuacja pokazuje, że nie każdy może czytać i interpretować Pismo Święte. Kto więc ma prawo to czynić? Kościół – tu w osobie swojego oficjalnego przedstawiciela – diakona Filipa – ma mandat, uprawnienie, do wyjaśniania nauki zawartej w słowie Bożym!
"A Filip wychodząc z tego /tekstu/ Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie."
Filip dokonuje INTERPRETACJI tekstu Starego Testamentu, można wręcz powiedzieć, że „stronniczej”!
„W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: Oto woda - powiedział dworzanin - cóż przeszkadza, abym został ochrzczony? Odpowiedział Filip: Można, jeśli wierzysz z całego serca. Odparł mu: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go." Dz 8;27-38
I znów ciekawe spostrzeżenie – dworzanin uwierzył w sercu, wyznał wiarę ustami i osiągnął zbawienie (por Rz 10;9) – czyli otrzymał chrzest włączający do wspólnoty świętych.
Dowódca / wojskowy – czyli setnik Korneliusz.
"W Cezarei mieszkał pewien człowiek imieniem Korneliusz, setnik z kohorty zwanej Italską, pobożny i "bojący się Boga" wraz z całym swym domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi i zawsze modlił się do Boga" Dz 10;1-2 (BT)
Widzimy tu znów poganina, aczkolwiek pobożnego i wierzącego w Boga. Jego imię (Korneliusz) oraz nazwa kohorty (Italska) mogą świadczyć o tym, iż był Rzymianinem, członkiem znacznego rodu Korneliuszy (jeden z potężniejszych rodów Rzymu).
"Około dziewiątej godziny dnia ujrzał wyraźnie w widzeniu anioła Pańskiego, który wszedł do niego i powiedział: Korneliuszu!" Dz 10;3
Człowiek ten, który nawet wg współczesnych standardów oceniony został by jako zdrowy na umyśle i wiarygodny świadek już przez sam fakt sprawowania ważnego stanowiska (dowódca wojskowy), ma widzenie anioła Pańskiego w czasie dnia (ok godziny dziewiątej to wg naszego czasu ok godziny 15:00) co ma podkreślić realność zdarzenia, pokazać, że to faktyczna wizja a nie jakieś senne omamy. Co więcej godzina dziewiąta to godzina śmierci Jezusa na krzyżu (Mt 27;46,50, Łk 23;44-46, Mk 15;33-34,37).
"Około dziewiątej godziny dnia ujrzał wyraźnie w widzeniu anioła Pańskiego, który wszedł do niego i powiedział: Korneliuszu! On zaś wpatrując się w niego z lękiem zapytał: Co, panie? Odpowiedział mu: Modlitwy twoje i jałmużny stały się ofiarą, która przypomniała ciebie Bogu. A teraz poślij ludzi do Jafy i sprowadź niejakiego Szymona, zwanego Piotrem! Jest on gościem pewnego Szymona, garbarza, który ma dom nad morzem." Dz 10;3-6 (BT)
Zauważmy, że anioł daje konkretne instrukcje, co więcej podaje dokładny adres gdzie należy się zgłosić:
"poślij ludzi do Jafy i sprowadź niejakiego Szymona, zwanego Piotrem! Jest on gościem pewnego Szymona, garbarza, który ma dom nad morzem."
Jak na tamte czasy to namiar równy dzisiejszemu GPS’owi :)
Jako partnera dla setnika Bóg wskazuje Szymona Piotra – dowódca (przełożony) dostaje za partnera dowódcę (Apostoła), dowódca wojska dostaje za partnera dowódcę Kościoła walczącego – i znów właściwy człowiek na właściwym miejscu!! :)
"Kiedy znikł anioł, który z nim mówił, [Korneliusz] zawołał dwóch domowników i pobożnego żołnierza spośród swoich podwładnych. Opowiedział im wszystko i posłał ich do Jafy" Dz 10;7-8
Korneliusz natychmiast realizuje polecenie - wybiera wierzących wysłanników - domowników ("bojący się Boga" wraz z całym swym domem) oraz żołnierza, czyli przedstawicieli obu grup, nad którymi ma władzę.
"Następnego dnia, gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta, wszedł Piotr na dach, aby się pomodlić. Była mniej więcej szósta godzina" Dz 10;9
W tym samy czasie gdy oni zbliżają się do Jafy, Piotr ma widzenie. Znów jest to dzień - godzina szósta to ok godziny 12:00 naszego czasu. Całkowitym przypadkiem podobnie jak w przypadku Filipa??
"A głos znowu po raz drugi do niego: Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił. Powtórzyło się to trzy razy i natychmiast wzięto ten przedmiot do nieba. Kiedy Piotr zastanawiał się, co może oznaczać widzenie, które miał, przed bramą stanęli wysłańcy Korneliusza, dopytawszy się o dom Szymona" Dz 10;15-17
Widzenie nie jest do końca jasne dla Piotra - ale jak widzimy Bóg potrafi zgrać w czasie swoje działania :)
"Kiedy Piotr rozmyślał jeszcze nad widzeniem, powiedział do niego Duch: Poszukuje cię trzech ludzi. Zejdź więc i idź z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem" Dz 10;19-20
Jak widać prowadzenie Ducha jest 'jak po sznurku'. Dalszy ciąg historii jest znany - Piotr przybywa do Kornelisza, wygłasza kazanie (a raczej głosi Ewangelię!) i nakazuje ochrzcić Korneliusza, jego krewnych i przyjaciół - pogan, którzy uwierzyli w Jezusa dzięki słowu Piotra.
Podsumowanie
Zarówno Korneliusz jak i dworzanin etiopski stają się chrześcijanami, wchodzą do Kościoła przez chrzest, dzięki POŚREDNICTWU Kościoła w osobach apostoła Piotra i diakona Filipa. Sam Bóg tak kieruje oboma historiami, żeby doszło do pośrednictwa Kościoła. Zauważmy, że 'samo Pismo' nie wystarczyło eunuchowi, a 'sama wiara' setnikowi.... nawet patrząc szerzej – wiara i dobre uczynki (jałmużny) nie były wystarczające w przypadku setnika, wiara w sercu i wyznanie wiary ustami nie były końcem drogi dworzanina. To Kościół jest ich przewodnikiem, wyjaśnia Pisma i udziela sakramentów.
Także ciekawą obserwacją jest prześledzenie rozszerzania się (‘mapy chrztów’) pierwszego Kościoła. Pierwsze głoszenie Piotra zaraz po zesłaniu Ducha Świętego było skierowane do żydów:
„Wtedy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem: Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów” Dz 2;14
„Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz” Dz 2;41
I pierwsze chrzty mamy w Jerozolimie. Później następuje prześladowanie Kościoła w Jerozolimie, wynikiem czego następuje głoszenie i rozszerzenie się Kościoła w Judei i Samarii:
„Szaweł zaś zgadzał się na zabicie go. Wybuchło wówczas wielkie prześladowanie w Kościele jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem Apostołów, rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. (...) Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. (...) Lecz kiedy uwierzyli Filipowi, który nauczał o królestwie Bożym oraz o imieniu Jezusa Chrystusa, zarówno mężczyźni, jak i kobiety przyjmowali chrzest” Dz 8;1,5,12
Następnym ‘rozszerzeniem’ Kościoła jest chrzest etiopskiego dworzanina (Dz 8;39) – czyli rozszerzenie Kościoła na południe, potem mamy w rozdziale dziewiątym nawrócenie Szawła w Damaszku – czyli chrześcijaństwo rozwija się także na północy i to coraz dalej od Jerozolimy (tu raczej tylko wśród żydów), działalność św. Piotra w Judei, Samarii i Galilei (następna kraina), a w rozdziale dziesiątym mamy chrzest rzymskiego setnika, jego domu i przyjaciół (Dz 10;48) w rzymskim mieście Cezarei.
Koresponduje to z zasięgiem królowania Jezusa z Jego mowy do Apostołów tuż przed Wniebowstąpieniem:
„będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).
Widać że rozpisane rozprzestrzenianie się terytorialnie Królestwa Jezusa bardzo podobne jest do królestwa Salomona:
Jerozolima – stolica Izraela, Judea – królestwo południowe, Samaria – królestwo północne, Etiopia – hołd królowej Saby, Damaszek – stolica państwa lennego względem Salomona.
"aż po krańce ziemi" – Etopia i Rzym!
Etiopia w ujęciu biblijnym to kraina leżąca na południu Egiptu, w dolnym biegu Nilu, generalnie koniec znanego świata, zamieszkanego przez ‘ludzi o spieczonych twarzach’, czyli murzynów. Królowa Saby, która odwiedziła króla Salomona najprawdopodobniej była władczynią właśnie tamtych krain – istnieje legenda, według której syn króla Salomona i królowej Saby był pierwszym władcą Etiopii.
Rzym – cesarstwo obejmowało w tym czasie ogromny obszar, praktycznie cały basen Morza Śródziemnego z ‘mackami’ sięgającymi Anglii z jednej strony aż do Morza Kaspijskiego i Zatoki Perskiej z drugiej strony. W tamtych czasach praktycznie cały ‘cywilizowany’ świat znajdował się pod panowaniem Imperium Rzymskiego.
I tak Kościół rozpoczął realizację swojej misji – rozszerzania Królestwa Bożego na cały świat.
Odsłon: 297 Komentarzy: 6
Wednesday,25 May 2011,09:02
Kategoria: Kościół Wednesday, 25 May 2011, 09:02
Kiedyś Hiob pisał o połączeniu św. Piotra z Jonaszem - czyli o 'synu Jony'
http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/jona_kto_to_jest_ten_jona
A ja chciałem pokazać jeszcze jedno połączenie:
"Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: Wstań, idź do Niniwy - wielkiego miasta - i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze. A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana" Jon 1;1-3 (BT)
Jonasz zostaje powołany do bardzo dziwnej misji... ma udać się do miasta pogańskiego, otwarcie wrogiego Izraelowi i prorokować im aby się upomnieli i zostali ocaleni.
Gdzie sens, gdzie logika? :) Iść do wrogów i pracować na rzecz ich ocalenia? Nie lepiej byłoby, żeby Bóg zniszczył Niniwę? To wydaje się, byłoby korzystniejsze dla Izraela, zawsze to jeden wróg mniej.
Co robi Jonasz? Idzie do Jafy (czyli w dokładnie odwrotnym kierunku jak Niniwa), tam wsiada na okręt i odpływa 'w siną dal' - czyli odmawia poganom prawa do miłosierdzia Bożego!
W Prawie Mojżeszowym wyraźnie jest napisane, że poganin nie miał dostępu do Boga:
"W owym czasie czytano z Księgi Mojżesza przed ludem i natrafiono w niej na taki przepis: Ammonita ani Moabita nigdy nie wejdzie do społeczności Bożej, albowiem oni nie powitali Izraelitów chlebem i wodą, lecz przekupili przeciw nim Balaama, aby ich przeklął; lecz Bóg nasz zmienił tę klątwę na błogosławieństwo. Gdy usłyszeli to prawo, odłączyli od Izraela wszelką cudzoziemszczyznę" Ne 13;1-3 (BT)
co było bezpośrednim odwołaniem do:
"Nikt, kto ma zgniecione jądra lub odcięty członek, nie wejdzie do zgromadzenia Pana. Nie wejdzie syn nieprawego łoża do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu nie wejdzie do zgromadzenia Pana. Nie wejdzie Ammonita i Moabita do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu; nie wejdzie do zgromadzenia Pana na wieki" Pwt 23;2-4 (BT)
Postawa Jonasza miała więc nawet 'podpórkę' prawną! Finał księgi znamy, "miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość" jak to później zostało nazwane w objawieniu siostrze Faustynie (Dz. 1572)
A co to ma wspólnego ze św. Piotrem? Zobaczmy taki fragment:
"W Cezarei mieszkał pewien człowiek imieniem Korneliusz, setnik z kohorty zwanej Italską, pobożny i "bojący się Boga" wraz z całym swym domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi i zawsze modlił się do Boga. Około dziewiątej godziny dnia ujrzał wyraźnie w widzeniu anioła Pańskiego, który wszedł do niego i powiedział: Korneliuszu! On zaś wpatrując się w niego z lękiem zapytał: Co, panie? Odpowiedział mu: Modlitwy twoje i jałmużny stały się ofiarą, która przypomniała ciebie Bogu. A teraz poślij ludzi do Jafy i sprowadź niejakiego Szymona, zwanego Piotrem!" Dz 10;1-5 (BT)
"Następnego dnia, gdy oni [wysłannicy] byli w drodze i zbliżali się do miasta, wszedł Piotr na dach, aby się pomodlić. Była mniej więcej szósta godzina. Odczuwał głód i chciał coś zjeść. Kiedy przygotowywano mu posiłek, wpadł w zachwycenie. Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. Zabijaj, Piotrze, i jedz! - odezwał się do niego głos. O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego - odpowiedział Piotr. A głos znowu po raz drugi do niego: Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił. Powtórzyło się to trzy razy i natychmiast wzięto ten przedmiot do nieba" Dz 10;9-16 (BT)
W tym samym mieście gdzie Jonasz uciekł przed misją do pogan (Jafie), Piotr dostał jasną wizję - nie jest nieczystym to co Bóg oczyścił. Dotyczy to zarówno jedzenia:
"Odpowiedział im [Jezus]: I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste" Mk 7;18-19 (BT)
ale też i szerzej – człowieka:
"[Piotr] Przemówił więc do nich: Wiecie, że zabronione jest Żydowi przestawać z cudzoziemcem lub przychodzić do niego. Lecz Bóg mi pokazał, że nie wolno żadnego człowieka uważać za skażonego lub nieczystego" Dz 10;28
Stereotyp 'nieczystego poganina' musiał być bardzo silnie zakorzeniony w Piotrze skoro trzeba było, aż trzykrotnej wizja od Boga, potwierdzonej drugą niezależną i uzupełniającą wizją wobec poganina. Weźmy jeszcze pod uwagę, że to nie tylko poganin, ale do tego jeszcze i okupant (może i pobożny, ale jednak wróg). A jednak Piotr przyszedł do niego, przestawał z nim - i co więcej - został tam jeszcze parę dni!
Tam gdzie Jonasz uciekł od swojej misji wobec pogan, tam właśnie Bóg powołał Piotra do misji wobec pogan. Jak Jonasz miał iść do asyryjskiego pogańskiego miasta Niniwy (czyli stolicy najeźdźców Izraela), tak Piotr ma iść do rzymskiego pogańskiego miasta Cezarei – siedziby władz okupanta Izraela (rzymskiej stolicy prowincji Judei). I tak Bóg znów mówi: "Skończył się czas Prawa, zaczął się czas Łaski!"
Zobaczmy raz jeszcze fragment:
"Nikt, kto ma zgniecione jądra lub odcięty członek, nie wejdzie do zgromadzenia Pana. Nie wejdzie syn nieprawego łoża do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu nie wejdzie do zgromadzenia Pana. Nie wejdzie Ammonita i Moabita do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu; nie wejdzie do zgromadzenia Pana na wieki" Pwt 23;2-4 (BT)
Wyżej rozpatrywaliśmy przypadek poganina i okupanta, który poprzez chrzest przyjęty od Piotra wchodzi do zgromadzenia Pana (Kościoła).
Co ciekawe człowiekiem ochrzczonym (włączonym do Kościoła) przez Filipa jest poganin i EUNUCH – czyli człowiek który na pewno miał zgniecione jądra lub odcięty członek!!! (w Biblii Tysiąclecia opisany jest jako 'dworzanin' natomiast tłumacze Biblii Warszawskiej czy Gdańskiej wprost piszą o tym, że był to rzezaniec / eunuch).
"Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. Podejdź i przyłącz się do tego wozu - powiedział Duch do Filipa. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: Czy rozumiesz, co czytasz? - zapytał. A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę /rozumieć/, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim (...) A Filip wychodząc z tego /tekstu/ Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: Oto woda - powiedział dworzanin - cóż przeszkadza, abym został ochrzczony? Odpowiedział Filip: Można, jeśli wierzysz z całego serca. Odparł mu: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go" Dz 8;26-27,35-38 (BT)
Dworzanin jako eunuch nie mógł wejść do świątyni, nie mógł zostać członkiem Narodu Wybranego i chodź był "bojącym się Boga" i czytał Pismo Święte - to wg Prawa ST nadal był "nieczystym".
Dworzanin najprawdopodobniej był też niewolnikiem królowej etiopskiej (eunuchami zostawali najczęściej zaufani niewolnicy przeznaczeni do specjalny zadań). Korneliusz, którego ochrzcił św. Piotr, był setnikiem kohorty Italijskiej - więc na pewno był człowiekiem wolnym, a może nawet obywatelem Rzymskim.
A tu widzimy, że poganin i żyd mają taki sam dostęp do łaski, i człowiek wolny i niewolnik, tak samo eunuch i w pełni sprawny płciowo. Nie narodowość, nie wolność/niewola, nie płciowość decyduje o dostępie do łaski, co później św. Paweł opisze bardzo konkretnie:
"Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie" Ga 3;27-28 (BT)
A pamiętajmy kim był św. Paweł... ano był faryzeuszem i to bardzo gorliwym:
"Wszyscy Żydzi znają moje życie. Od początku upływało ono wśród mego narodu w Jerozolimie. Wiedzą o mnie od dawna - gdybyż chcieli zaświadczyć! - że żyłem według /zasad/ najsurowszego stronnictwa naszej religii jako faryzeusz" Dz 26;4-5
i jako faryzeusz codziennie rano modlił się następującymi słowami:
"Panie, dziękuję Ci, że nie jestem poganinem.
Panie, dziękuję Ci, że nie jestem niewolnikiem.
Panie, dziękuję Ci, że nie jestem kobietą"
Tak wyglądała poranna modlitwa dziękczynna faryzeuszy... i św. Paweł też to robił!!! A jednak Łaska przemieniła jego serce i zaczął głosić Bożą Łaskę dla wszystkich.
"Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie" Ga 3;27-28 (BT)
I tak zaczął rozszerzać się Kościół - nowy Lud Wybrany, ale nie wybrany dla tego, że lepszy, ładniejszy czy mądrzejszy - wybrany dlatego, że ukochany. Każdy z nas!
"Przypominam ci, córko Moja, że ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu Moim, uwielbiając i wysławiając je; wzywaj Jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych; w tej godzinie stała się łaska dla świata całego – miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość."
Dzienniczek św. Siostry Faustyny 1572
Odsłon: 237 Komentarzy: 3
Monday,16 May 2011,17:19
Kategoria: Ekonomia Monday, 16 May 2011, 17:19
"A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego" 1 Tm 5,8
Werset dosyć słabo znany - a bardzo celny, zwłaszcza wobec wszystkich zbyt zaagnażowanych w sprawy pracy czy wspólnot, kosztem życia rodzinnego. Oczywiście form dbania o domowników jest wiele - ja konkretnie chciałem kilka słów o finansach napisać. Poradników jest wiele, niektóre nawet czytałem :) - a teraz kilka uwag z własnego doświadczenia:
1) warto robić bilans - wpływy vs wydatki - do dopinguje do rozsądnego podchodzenia do pieniędzy, oczywiście absolutnie niedozwolone jest wydawanie więcej niż się zarabia - prosta droga do bankructwa, to tylko minister finansów może takie przekręty robić i ciągle chodzić na wolności...
2) warto robić zestawienie kosztów - tzn. na co konkretnie idą pieniądze. Mając konto z dostępem przez internet łatwo można wyrzucić dane do pliku i potem obrabiać to albo w darmowych programach, albo nawet samemu zrobić sobie arkusz kalkulacyjny do przeglądania tych danych. Jeżeli dokonuje się wiekszości transakcji kartami / przelewami - to łatwo potem pokategoryzować te płatności w grupy np. spożywcze, paliwo, rozrywka, opłaty itd, (z drugiej strony 'wielki brat' widzi nasze zakupy :( płatność gotówką jest dużo bardziej dyskretna). Kategoryzacja pozwala ocenić ile na co wydajemy miesięcznie - i ew wdrożyć jakiś program oszczędnościowy (np. czy warto mieć 3 telefony komórkowe w różnych sieciach + stacjonarny?)
3) nie warto związywać sie z bankiem - to nie małżeństwo ! :) bank próbuje zarobić na nas ile może, to my się nie dajmy! :) Warto zmieniać bank jak nas 'kroi' na taki który w promocji chce coś nam dać (zanim zacznie nas 'kroić' :) ), wymaga to trochę pracy ale może się opłacać
Poniżej lista przetestowanych sposobów na odzyskanie trochę gotówki od banków (od razu piszę, że nia mam płacone za reklamę od żadnego z tych banków - a szkoda :) bo już paru kolegów namówiłem :) )
Citibank handlowy - konto internetowe
Polbank: konto "Pomagające"
Najlepsze konto oszczędnościowe na razie, może być za darmo a ma 4,75% z kapitalizacją dzienną, osobiście używam tylko do trzymania części oszczędności (części - bo staram się nie trzymać wszystkiego w jednym banku, i do tego greckim :) nie mam aż tyle, żeby pozwolić sobie na straty)
Meritum Bank:
Ciekawe konto dla tych co dużo jeżdzą (taxi? :) )
Eurobank:
Millenium - Dobre konto
Millenium - konto internetowe
Osobiście w tej chwili użytkuje konta w mille - przy miesięcznych wydatkach ok 1000 zł na spożywcze i paliwo daje to 30 zł zwrotu na konto. Nie rozumiem jak ludzie mogą PŁACIĆ bankowi za konto skoro można mieć takie do którego bank dopłaca... :) Mam oba konta i karty do nich i płacę w zależności sklepu jedną lub drugą, co miesiąc robię wyciąg z kont do własnej bazki i kategoryzuję koszty (więszkość automatycznie na podstawie predefiniowanych ustawień).
BGŻ - Konto z podwyżką
BoŚ - konto bez kantów
I na koniec generalna uwaga - CZYTAĆ co się podpisuje :) najważniejsze jest najczęściej napisane małym drukiem i na końcu...
Oczywiście opisane powyżej sposoby wymagają pewnej PRACY, ale jak ktoś się spodziewał że za darmo coś dostanie... to zwykle się zawiedzie. Pozostaje pytanie czy warto. To już do oceny każdego osobno. Niektórzy za dodatkowe 50 zł miesięcznie są wstanie poświęcić 2 h na 'kombinowanie' (stawka 25zł za godzinę to w sumie niezłe pieniądze) - a inni sobie darują (burżuje jedne! ;) )
Odsłon: 234 Komentarzy: 1
Friday,29 April 2011,14:28
Kategoria: Polityka Friday, 29 April 2011, 14:28
Kiedyś był takie skecz kabaretowy o Ministerstwie Chorób – polecam, ale znaleźć nie mogę :) – generalnie teza była, że po co nam Minister Zdrowia?np. idzie chory do niego, że jest chory, a ten mu na to – ale ja jestem od Zdrowia a nie od Chorób! :)
i tak – zgodnie z regułami orwellowskiej nomenklatury – mamy w Polsce następujące ministerstwa:
* Ministerstwo Edukacji Narodowej
+ Ministerstwo Ogłupiania Narodu – niedługo maturzyści dyplom będą dostawać w formacie MP3, bo czytać umieć nie będą musieli (stwiedzenie zdaje się R.Ziemkiewicza)
* Ministerstwo Finansów
+ Ministerstwo Długu ew. Ministerstwo Kreatywnej Księgowości – Jan Vincent 'bez-NIPu' Rostowski bardzo się stara … a przecież "Gdyby księgowy dowolnej spółki lub spółdzielni prowadził jej księgowość tak, minister finansów prowadzi księgowość państwa, wylądowałby w kryminale na długie lata."
* Ministerstwo Gospodarki
+ Ministerstwo Gospodarza jest to jak najbardziej, na gospodarza W.Pawlaka 'nie ma mocnych' a z owoców pracy korzystają 'sami swoi'
* Ministerstwo Infrastruktury
+ Ministerstwo Destrukcji - wystarczy pokazać dziury w drogach, chaos na kolei (a pan Minister po 4 miesiącach myślenia, wymyślił, że za chaos odpowiedzialni są pasażerowie – bo za dużo ich chciało jechać…http://www.wprost.pl/ar/241396/Grabarczyk-tlok-w-pociagach-to-wina-pasazerow/)
* Ministerstwo Obrony Narodowej
+ Ministerstwo Porażki Obronnej – stan polskiego wojska pozwala uznać, że w przypadku ageresji (np. Białorusi, kto wiec co będzie za 5 lat.., może Łukaszenka zechce zagarnąć kawałek lądu na zachodzie?) to Polski będzie broniło Nato – czyli całe dwie dywizje Bundeswehry, co pozwoli uformować obronę na lini Odry….
* Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
+ Ministerstwo Bezrobocia i Polityki Antyspołecznej – no bo przecież nie zajmuje się dawaniem pracy, tylko wręcz utrudnia jej dawanie.
* Ministerstwo Skarbu Państwa
+ Ministerstwo Wyprzedaży Państwa - no bo przecież kto widział ostatnio jakiś skarb? a dług to rooooośnie jak na sterydach i żeby choć trochę go zasypać sprzedaje się co się da.
* Ministerstwo Sportu i Turystyki
+ Ministerstwo Turystyki dla działaczy Sportu – bo w zasadzie chyba tylko tym się zajmuje, żeby różni działacze mogli sobie po świecie pojeździć… Małyszów od ministerstwa nam nie przybywa na pewno…
* Ministerstwo Sprawiedliwości
+ Ministerstwo Niesprawiedliwości- Kiszczak i spółka niewinni, zabójcy Olewnika "sami na sobie" karę śmierci wykonali, chyba byli w depresji widząc działania 'sprawiedliwości'… itd.
* Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
+ Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Partii i Biurokracji - bo akurat w dziedzinie biurokracji zanotowaliśmy znaczący wzrost! to druga dziedzina (poza długiem) gdzie ten rząd odnosi znaczące sukcesy wzrostowe, a dopóki ministrem był p. G.Schetyna to sprawy wewnętrzne partii były wprost sprawami ministerstwa (teraz może mniej)
* Ministerstwo Zdrowia
+ Ministerstwo Chorób Lekkich (bo ciężkich nie obsługujemy)
* Ministerstwo Spraw Zagranicznych
+ Ministerstwo Groźnego Kiwania Palcem w Bucie – jak polską politykę zagraniczną określa S.Michalkiewicz. Bo w zasadzie odkąd UE ma własną politykę zagraniczną – to czy Polska może prowadzić inną? a biorąc pod uwagę jak bardzo aktywnie i skutecznie działa p. minister R.Sikorski – nazwę uważam za całkowicie uzasadnioną.
* Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
+ jakiś pomyśł co ta nazwa w nowomowie znaczyć może w normalnym języku?
+ Ministerstwo Rozwoju Rolnictwa PSL?
* Ministerstwo Rozwoju Regionalnego
+ jakiś pomyśł co ta nazwa w nowomowie znaczyć może w normalnym języku?
* Ministerstwo Środowiska
+ jakiś pomyśł co ta nazwa w nowomowie znaczyć może w normalnym języku?
* Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
+ jakiś pomyśł co ta nazwa w nowomowie znaczyć może w normalnym języku?
* Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
+ jakiś pomyśł co ta nazwa w nowomowie znaczyć może w normalnym języku?
Odsłon: 170 Komentarzy: 2
Wednesday,27 April 2011,14:18
Kategoria: Polityka Wednesday, 27 April 2011, 14:18
na luźniej podstawie Arystelesowskiego 'kręgu' rządów/ustrojów:
1) monarchia oświecona (najdoskonalsza forma rządów, król który rządzi dla dobra kraju i poddanych)
2) jak się trafi głupi monarcha to daje dojść do władzy jakiejś grupie "doradców" – władzę przejmuje arystokracja - czyli grupa ludzi rządzi jeszzce trochę dla dobra kraju, coraz częściej dla własnego dobra
3) oligarchia - gdy nastepuje degeneracja rządzącej arystokracji (np. coraz większa grupa, jak w demokracji szlacheckiej, gdzie coraz większa była ilość szlachty biednej, a mającej wpływ na władzę)
4) demokracja - czyli rządu ludu, zwykle jeszcze początkowo ograniczone (np. prawa wyborcze tylko dla niektórych obywateli, formy republikańskie itd), to następna faza przemian ustrojowych
5) kolejną jest ochlokracja - czyli dosłownie rządy motłochu. Wtedy to już każdy ma prawo głosu czyli np. złodziej wybiera pośrednio ministra finansów! przestępcy głosują na późniejszego ministra spraw wewnętrznych czy sprawiedliwości itd. głosować mogą praktycznie wszyscy od dzieci (są pomysły na obniżenie wieku wyborczego do 16 lat) po osoby niepoczytalne.
6) taki ustrój oczywiście rządzić za długo nie może – więc następną fazą jest albo upadek państwa (rządy obcych), albo przejęcie władzy przez dykatatora
7) dykatator jeżeli jest zły to mamy tyranię - która prędzej czy później upada (zamach stanu i nowy dyktator etc), jeżeli jest dobry (tzn. rządzi dla dobra kraju i obywateli) – to taka dyktatura może przekształcić się w monarchię - i koło się zamyka.
aktualnie jak ładwo zauważyć jesteśmy na etapie ochlokracji – pytanie kiedy i jak się to skończy…
Odsłon: 273 Komentarzy: 3
Saturday, 19 May 2012
Sunday, 25 March 2012
Saturday, 03 November 2012
Thursday, 04 October 2012
