
Thursday,03 March 2011,14:20
Kategoria: Wiadomości Thursday, 03 March 2011, 14:20
Wszystko zaczęło się na Krakowskim Przedmieściu. 15 sierpnia Jan Klusik, brat pozwanego, został poturbowany podczas modlitwy pod krzyżem. Kiedy miesiąc później zmarł zdarzeniem zainteresowała się opolska prokuratura. Sprawę poruszyła tez gazeta wyborcza, która na łamach swojego opolskiego wydania w artykule ‘kreowanie męczennika krzyża w celach politycznych’ pióra Joanny Pszon pisała, jakoby PiS zbijał kapitał na śmierci Klusika. „Środowiska skrajnej prawicy wespół z PiS-em próbują zbić kapitał polityczny na śmierci Jana Klusika, dawnego opozycjonisty z Opola. Przedstawiają go jako męczennika – obrońcę krzyża, którego śmierć ma obciążyć rządzących w Polsce.”„Tzw. obrońcom krzyża i PiS-owi najwyraźniej potrzebny jest nowy męczennik. W kampanii wyborczej jak znalazł.”W odpowiedzi na artykuł Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej, którego członkiem jest brat zmarłego- Antonii Klusik zwołało konferencje prasową. Przyszła na nią tez dziennikarka gazety wyborczej, autorka cytowanego artykułu. Z konferencji została wyproszona. „Nie życzyłem sobie ich towarzystwa, dlatego ich wyrzuciliśmy, bo wcześniej ich wyrzucaliśmy . to nie była dla nich żadna nowina bo my od dwóch lat nie życzymy sobie kontaktów z ta banda.”-mówi Antonii Klusik, który nazwał gazetę wyborczą ‘organizacja przestępczą wroga naszej cywilizacji’. Na konferencji były media które tę wypowiedz zarejestrowały. Po tym jak wypowiedź Klusika została pokazana przez TVN o całej sprawie zrobiło się głośno. Klusikowi wytoczono sprawę. Agora s.a. pozywa go za naruszenie dóbr osobistych koncernu. Spółka domaga się opublikowania na łamach Gazety Wyborczej oraz w regionalnej stacji telewizyjnej przeprosin i wpłaty 5 tys. złotych na Dom Samotnej Matki w Opolu. Czy szanse są równe? To chyba oczywiste. Agora do jednego worka wrzuca przeciwnika, który poza wykrzyczeniem swojego żalu i frustracji nie może zrobić nic oraz osoby ze sfery życia publicznego- profesorów, polityków dziennikarzy, którzy mieli czelność targnąć się na mit niezależnej, inteligenckiej, solidarnościowej gazety, jej redaktora naczelnego i dziennikarzy. Fakt, ze Agora który dysponuje sztabem wygrywających wiele spraw prawników zdaje się przeważać szalę zwycięstwa. Jednak to według tego, w jaki sposób obrona nakreśli szkic sierpniowych zdarzeń może zadecydować o wyroku. To, co działo się pod krzyżem w dużej mierze było inspirowane emocjami wywoływanymi przez media Agory, które poza relacjami z wydarzeń kształtowały określone postawy inspirując tym samym określone inicjatywy. Dziś była pierwsza odsłona procesu, ciąg dalszy- w kwietniu.
Odsłon: 145 Komentarzy: 1
Saturday,02 April 2011,17:08
Kategoria: Ogólne Saturday, 02 April 2011, 17:08
Kwestia pierwsza
Dziś rano zajrzałam do apteki, tak na jednej nodze po witaminę. Chcąc nie chcąc wbiła mi się w pamięć fraza z tytułu. Rozmawiały dwie panie, jedna bardziej uświadomiona najwidoczniej zdradzała koleżance sposób na najwyższą szkolną frekwencję swojego dziecka, podczas gdy jego koledzy z klasy chorują i do szkoły chodzą w kratkę. Homeopatia, w ocenie tej mamy, to sposób na całe chorobowe zło ale także, co najważniejsze, świetna profilaktyka, bo nie dostarcza młodemu organizmowi niepotrzebnej chemii, w którą poza tradycyjnymi lekami i tak obfituje żywność, powietrze i wiele kosmetyków.
Kwestia druga
Dziwnym trafem wczoraj przed południem byłam na konferencji, która w swym założeniu miała być dyskusją na temat homeopatii właśnie. Dyskusja okazała się jednak dyskusją tylko z nazwy. Gremium profesorów, doktorów nauk medycznych oraz… dla większej wiarygodności katolicki ksiądz (dr n. med. również) przedstawiało homeopatię jako nowoczesną medycynę, której sceptycy nie rozumieją, bo zrozumieć nie chcą- tak jak nie doceniano kiedyś Einsteinowskiej teorii względności, bo burzyła cały doczesny naukowy ład. Na omawianej konferencji zgromadzeni lekarze- wszyscy homeopaci- zachwalali tę niekonwencjonalną metodę jako absolutnie skuteczną, delikatną (świetną dla dzieci), wolną od niepożądanych skutków oraz wszechstronną- potrafiącą wyleczyć zwykłe przeziębienie jak też łagodzić skutki chemio- i radioterapii. Konferencja mnie zmęczyła- powiem szczerze, była tendencyjna, brakowało strony kontra, ale przede wszystkim- była zorganizowana przez farmaceutyczną firmę, która należy do potentatów leki homeopatyczne produkujących.
Stąd chyba słów kilka o samej homeopatii się przyda- bo jeśli nawet hasło to wywołuje określone skojarzenia, nie zawsze potrafimy je połączyć z faktami.
Homeopatia jako metoda terapii powstała 200 lat temu. Wymyślił ją Samuel Hahnemann- niemiecki medyk, który miał jednak mizerne osiągnięcia na polu medycyny konwencjonalnej i zapragnął stworzyć własny, alternatywny sposób leczenia. Pomogły mu w tym seanse spirytystyczne, bo (niestety dla wszystkich wierzących- a homeopatią zafascynowanych) homeopatii od spirytyzmu rozdzielić się nie da i tyle. Jej twórca był zaangażowany w mistycyzm, hinduizm i okultyzm. Fascynował go Paraclesus (średniowieczny alchemik, astrolog badający jak na choroby wpływają okultystyczne praktyki), zainteresowani mogą doczytać o jego chorych pomysłach na uzdrowienie. Nie bez śladu pozostało tez natchnienie osobą Franza Mesmera i jego teoria ‘’zwierzęcego magnetyzmu’’, którą Hahnemann po swojemu zaadaptował jako bioenergię lub energię witalną, którą z łatwością można przekazywać dalej.
I to właśnie leży u podstaw homeopatii- substancja lecznicza i energia. Ale konkretniej. Homeopatii polega na podawaniu organizmowi tej samej substancji, która powoduje dane schorzenie, ale w ilościach śladowych, absolutnie- minimalnie śladowych. I tak kropla substancji leczniczej- zależnie od schorzeń, np. wyciąg z ziół lub kaczki- jest rozpuszczona w 99ciu jednostkach wody. Roztwór jest potrząsany (do dziś praktykuje się ortodoksyjne podejście 10 wstrząsów miksturą nad skórzaną poduszką, lub foliałem oprawionym w wołowa skórę). Roztwór ponownie jest rozcieńczany w proporcji 1:99, potrząsany i tak setki razy. Ostatecznie powstaje… woda… już przy 12 rozcieńczeniu ginie bowiem ślad po substancji czynnej. Im bardziej rozcieńczony roztwór, tym mocniejszy lek. Co według homeopatów decyduje o skuteczności leków? Pamięć. Woda bowiem, jak elektroniczny nośnik, w swojej strukturze przechowuje dane o leczniczej cząsteczce.
To, co lekarze homeopaci i zafascynowani rodzice propagują, nie ma jednak potwierdzenia w nauce. W homeopatię jako metodę leczenia jej zwolennicy po prostu wierzą, gdyż naukowo nie można jej uzasadnić. Istnieją państwa, w których lekarz przepisujący leki homeopatyczne ryzykuje utratę licencji (USA) a same medykamenty nie są sprzedawane w aptekach bo nie mają udowodnionej skuteczności. Co prawda nad skutecznością homeopatii prowadzone są badania, ale przeważnie są one sponsorowane przez firmy farmaceutyczne takie leki produkujące. Homeopatia bowiem to niezły biznes- specyfiki tanie w produkcji, przynoszą gigantyczne zyski (tu przodują Francuzi). Dlatego uwiarygodnianie homeopatii na rynku byłoby bardzo rentowne, dlatego tak mocno pieką słowa lekarzy z Naczelnej Izby Lekarskiej, którzy homeopatię uważają za metodę nienaukową, irracjonalną i działająca na zasadzie efektu placebo. Tabletki, mimo zapewnień o skuteczności, nie mogą zrobić krzywdy pacjentowi, nie można ich przedawkować (na youtube pełno jest filmów homeosceptyków połykających garściami małe tabletki na dowód ich nieskuteczności), nie wywołują skutków ubocznych- skąd zatem pewność, że działają i skąd tak olbrzymia popularność homeopatii- na świecie liczbę pacjentów szacuje się na 400 mln a lekarzy na 20 tys.? Skąd wśród ludzi szukających wszędzie naukowych potwierdzeń taka łakomość na niesprawdzone, nieudowodnione działanie małych słodkich tabletek? Skąd taka ignorancja ostrzeżeń egzorcystów i autorytetów od spraw duchowych? I na koniec, niestety ale musze zapytać, dlaczego Kościół Katolicki w jednoznaczny sposób nie zajmuje w tej kwestii stanowiska?
Odsłon: 207 Komentarzy: 2
Tuesday,25 January 2011,14:18
Kategoria: Religia Tuesday, 25 January 2011, 14:18
14 sierpnia tego roku minie 70 lat od męczeńskiej śmierci najsłynniejszego polskiego świętego- o. Maksymiliana Kolbego. W zakonie franciszkanów już od sierpnia trwa rok Kolbiański. Do tej inicjatywy od stycznia przyłączył się Senat ogłaszając rok 2011- rokiem świętego ojca Maksymiliana.
To najsłynniejszy polski święty, którego kult czczą katolicy na całym świecie. Nic dziwnego, że okrągła rocznica jego męczeńskiej śmierci przyczyniła się do ogłoszenia przez senat roku właśnie 2011 jego imieniem. Liczne podejmowane w tym czasie inicjatywy będą świetną okazją do przypomnienia Polakom postaci św. Maksymiliana- franciszkanina, który po sobie pozostawił bardzo wiele.
Dla samego Niepokalanowa planów miał bardzo wiele. Udało mu się zrealizować takie, które na czasy w których żył wydawały się nie do wykonania- np. poprzez uzyskanie pierwszej w Polsce prywatnej licencji radiowej udało mu się założyć radio Niepokalanów.
Ale to nie wszystkie inicjatywy, jakie spełnił w swojej ewangelizacyjnej misji. Ojciec Kolbe- założył Mały Dziennik i Rycerza Niepokalanej. Była to prasa, która kreowała i kształtowała ducha polskości a także wiarę ludzi w okresie międzywojennym. Prasa wydawana także po łacinie czy w języku japońskim miała gigantyczny nakład- w 1938 roku wydano około miliona egzemplarzy Rycerza Niepokalanej. Taką ilością papieru wzdłuż równika można by otoczyć kulę ziemską. Nad wydawaniem miesięcznika pracował sztab franciszkanów. Wykorzystywano także najnowocześniejsze środki techniczne, co często wiązało się także z problemami finansowymi.
Ojciec Kolbe myślał perspektywicznie- w rozwoju techniki widział olbrzymią szansę na nową ewangelizację- myślał o założeniu telewizji. Pojechał Nawet do Niemiec aby podpatrzeć jak wygląda techniczne zaplecze takiej inicjatywy. W planach miał tez budowę w Niepokalanowie lotniska, które usprawniłoby kolportaż prasy. Jednak wybuch wojny pokrzyżował te plany. Ojciec Maksymilian został aresztowany- przewieziony na Pawiak a stamtąd do obozu zagłady w Oświęcimiu, gdzie akcie heroicznej miłości do bliźniego oddal życie za współwięźnia.
Odsłon: 293 Komentarzy: 6
Thursday,13 January 2011,18:45
Kategoria: Wiadomości Thursday, 13 January 2011, 18:45
zdrada stanu
Władza nie jest dana raz na zawsze… i całe szczęscie!tyle w temacie.
Odsłon: 302 Komentarzy: 12
Wednesday,16 June 2010,10:15
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 16 June 2010, 10:15
Już za niespełna miesiąc huczne obchody sześćsetnej rocznicy zwycięstwa wojsk polsko-litewskich pod Grunwaldem. Szykuje się wielka feta- poza bardziej okazałą niż dotychczas inscenizacją bitwy, organizatorzy przygotowują liczne turnieje, konkursy i warsztaty. Szacuje się, że na rozpoczynające się 14-go lipca obchody przyjedzie ponad 250 tys., może i ktoś z Was się wybiera?
Ale, mimo że bitwa z 1410 roku uznawana jest za największą batalię średniowiecznej Europy i jedną z najważniejszych walk w historii Polski, to poza symboliczną datą (jedną z nielicznych, które każde kończące podstawówkę dziecko pamięta), królem Jagiełło i sromotną porażką wojsk wielkiego mistrza Urlyka von Jungingena wciąż wiemy o niej zbyt mało.
Zwycięstwo wojsk polsko-litewskich nad krzyżakami 15-go lipca 1410 roku było tak gigantycznym sukcesem militarnym Księstwa, jak sromotną porażką Zakonu, bo stawką nie była tylko militarna victoria, ale również kształt Europy i chrześcijaństwa- jego celów, zasad i środków. Poza płaszczyzną zbrojną walka rozgrywała się na poziomie cywilizacyjnym. Jak tłumaczy filozof kultury prof. Piotr Jaroszyński:
Cywilizacja zawsze dotyczy sposobu organizowania życia i jego podstaw i chociaż Polska i zakon należały do chrześcijaństwa cywilizacje były różne, dlatego że Polska opierała się na tradycji poszanowania praw człowieka i suwerenności narodów, których nie wolno łamać nawet w imię religii, natomiast krzyżacy w imię religii łamali i prawa człowieka i prawa narodu
Zakon krzyżacki siał na zachodzie Europy oraz w kręgach kościelnych propagandowy wizerunek Polski, jako kraju barbarzyńskiego. Tymczasem sam sprzeniewierzał się misji, której rzekomo służył- liczne zaborcze podboje, brutalność oraz pycha były całkowitym zaprzeczeniem ideałów, jakimi Krzyżacy mieli być wierni. Dlatego też bitwę pod Grunwaldem można nazwać wojną sprawiedliwą, bo inne rozwiązanie konfliktu mogło poprowadzić do jeszcze większego cierpienia.
Krzyżacy ponieśli tak druzgocącą klęskę, że ich potęga nigdy więcej już się nie podniosła… ale na najbardziej oczekiwane skutki bitwy pod Grunwaldem albo trzeba było długo czekać, albo też nigdy nie zostały osiągnięte… według prof. Józefa Szaniawskiego była to wielka, ale zmarnowana szansa:
Bitwa pod Grunwaldem była krytycznym punktem w dziejach polsko- krzyżackich, które trwały 300 lat 1226-1526. Niestety jedno z największych zwycięstw w historii polski zostało zmarnowane to pokazuje jak w dziejach nie wykorzystywaliśmy naszych potencjalnych możliwości, które można było wykorzystać.
I faktycznie po zwycięstwie nad Krzyżakami Książę Witold z niewiadomych przyczyn zrezygnował z odbicia Maborka. Zakonu nie zlikwidowano a z terenów odzyskano tylko Żmudź- która po śmierci Jagiełły i Witolda miała wrócić w ręce Krzyżaków. Tymczasem można było ugrać więcej.
Można było uzyskać pomorze gdańskie, dostęp do Bałtyku, Gdańsk, dolną Wisłę i w ogóle zlikwidować całe państwo krzyżackie, w konsekwencji czego nie powstałyby Prusy. Tak się niestety nie stało i 600 rocznica jest także szansą do tego, aby mówić o zmarnowanych szansach politycznych. [prof. Szaniawski]
Ale 600 rocznica jest także doskonałą okazją, aby o tym ogromnie ważnym elemencie historii Polski dowiedzieć się więcej… Dlatego do interesujących się historią kieruję pytanie- co wartościowego można na ten temat przeczytać?
Odsłon: 435 Komentarzy: 14
Wednesday,14 April 2010,18:03
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 14 April 2010, 18:03
http://slask.naszemiasto.pl/artykul/378174,w-belgijskiej-prasie-zbezczeszczono-nasza-flage-i-godlo,id,t.html
ja również apeluje do frondowiczow o kontakt z belgijska redakcja.
Odsłon: 967 Komentarzy: 5
Saturday,20 March 2010,19:13
Kategoria: Akcja Saturday, 20 March 2010, 19:13
Obraz historii Polski za granicą to nie tylko postać Jana Pawła II-go, narodziny Solidarności, czy wszelkie wyzwoleńcze zrywy jak Powstanie Warszawskie, lecz także szereg zakłamań i przemilczeń. Prelegenci zebrani na konferencji Obrazy Historii Polski za granicą po 1989 r. takie właśnie przeinaczenia dziejów naszej Ojczyzny analizowali podczas drugiego dnia sympozjum.
U podstaw wszelkich prób pisania polskiej historii na nowo leży „antypolonizm”. Ks. prof. Waldemar Chrostowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego definiuje to zjawisko w następujący sposób:
Nastawienie a więc coś bardziej wewnętrznego oraz działania, a więc coś, co bardziej widać i jest weryfikowalne na zewnątrz o charakterze rasistowskim, szowinistycznym o antypolskiej proweniencji i celach skierowanych przeciwko polskiej racji stanu, oraz dobremu imieniu Polski i Polaków.
Wiele, zwłaszcza bolesnych, momentów naszej historii ukazało, że antypolonizm ma swoje źródła nie tylko wśród pragnących wyprostować swoją historię narodów, ale również w szerzących antypolskie postawy propagatorów tychże idei w naszym kraju. Automatycznym przykładem jest tutaj kłamstwo katyńskie, jako przemilczana w wolnym świecie wewnętrzna sprawa pseudopolskich manipulatorów.
Nie sposób zadać pytania, gdzie się podziali propagandziści, autorzy publikacji, podręczników szkolnych, nauczyciele, dziennikarze, którzy do 1969 r. nie zdobyli się na mówienie prawdy o Katyniu albo nie mieli na to żadnej ochoty natomiast po 1989 r. nie zostali w żaden sposób zdemaskowani i rozliczenia się z katyńskiego kłamstwa.
Nie inaczej sprawa przemilczeń i wypaczeń naszej historii nieraz ma miejsce za granicą. W wielu kluczowych mediach i publikacjach naukowych ma miejsce zjawisko przedstawiania Polski jako zbrodniarza wojennego. Prof. Bogusław Wolniewicz nazywa ten trend "podstawianiem."
Podstawianie Polski polega na dążenia by winę za zagładę Żydów europejskich przesuwać w świadomości społecznej stopniowo Niemców na Polaków, jako na rzekomych tej zagłady współsprawców i współwinowajców. Na pytanie: kto winien? Odpowiedź historycznie prawdziwa brzmi oczywiście Niemcy, odpowiedź politycznie poprawna brzmi inaczej: naziści i Polacy.
Wzmianki o polskich obozach koncentracyjnych lub często celowe pomijanie narodowości niemieckiej, zastępując ją określeniem „nazistów” stanowią sztampowy przykład historycznej manipulacji. I chociaż takie działania pozbawione są logicznej argumentacji, to ich celem jest przede wszystkim identyfikowanie wszelkich wojennych zbrodni z Polakami… tak jak to na przykład miało miejsce w skandalicznej książce „Strach” Grossa, gdzie autor odpowiedzialnością za prześladowania Żydów obarcza Polaków.
Głównie ci, co piszą takie nieporozumienia to są Żydzi, którzy właściwie albo nie znają w ogóle Polski, to są Żydzi amerykańscy często, to są Żydzi stamtąd i którzy mają z drugiej, trzeciej ręki, nawet jeśli źródła mają zupełnie takie pierwszorzędne to jednak powiedzmy ulegają często propagandzie otoczenia. (ks. prof. Zygmunt Zieliński KUL)
Gorzej gdy takie publikacje stają się oficjalną wykładnią historii. Prof. Janusz Rulka z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, który od lat zajmuje się analizą podręczników zagranicznych wskazuje na wciąż pojawiające się w nich treści o obojętności Polaków wobec losu żydowskiego i ich współpracy w wyniszczaniu diaspory. Oficjalnie dopuszczane do nauki dzieci i młodzieży publikacje nie spotykają się z krytyką ze strony polski. MSZ pozostaje bezczynny.
Po tej analizie, która powinna być powtórzona przynajmniej po 10 latach niestety tutaj żadnych kroków nie podejmuje, moją propozycję przeprowadzenia wspólnie ze znawcą hebraistyki takiej analizy na razie została bez odpowiedzi
Bardzo wiele zależy od nas, bo jeśli sami nie szanujemy swojej historii poprzez tolerowanie kłamliwych i oszczerczych wypaczeń naszych dziejów, to ryzykujemy wychowywanie kolejnych pokoleń w wykrzywionej przez przeszłość rzeczywistości.
Odsłon: 455 Komentarzy: 5
Friday,19 March 2010,21:56
Kategoria: Akcja Friday, 19 March 2010, 21:56
Napoleon zdefiniował historię, jako uzgodniony zestaw kłamstw. Jednakże w podobny sposób jest ona traktowana przez rosyjskich, niemieckich, czy białoruskich badaczy dziejów. Przykłady manipulacji faktami, zakłamań i przemilczeń w prezentowanej przez naszych sąsiadów historii Polski zajęli się dziś prelegenci organizowanej w WSKSiM dwudniowej konferencji Obraz Historii Polski za granicą po 1989 r.
Historia, jako nauka, która powinna bronić się faktami staje się bardzo często obiektem manipulacji oraz politycznych rozgrywek. Dzieje Polski, a zwłaszcza jej najboleśniejsze momenty, stają się częstokroć swojego rodzaju historycznym kompromisem ratującym napięte stosunki międzynarodowe, próbą wybielenia własnej winy lub przypodobania się silniejszemu sąsiadowi. Prof. Zdzisław Winnicki z Uniwersytetu Wrocławskiego ilustruje to dość absurdalnym przykładem Białorusi:
Media, literatura, prasa, politologia, historiografia uważają, że 17 .09. czyli akt agresji na Polskę w 39r. był (cyt. Z pam.) sprawiedliwym dziejowym aktem, który pozwolił na zjednoczenie Białorusinów w jednym państwie.
Ale to przede wszystkim w niemieckiej i rosyjskiej literaturze naukowej i mediach Polska najczęściej przedstawiana jest jako oprawca wojenny a wszelkie próby prostowania prawdy historycznej traktowane są jako typowy przejaw awangardy zbrodniarza wojennego. Zakłamywana wciąż kwestia Katynia, rzekomego mordu na jeńcach rosyjskich, których w rzeczywistości dziesiątkował głód i tyfus, a także wszelkiego rodzaju roszczenia do zadośćuczynienia agresorom, stają się coraz częstszym tematem naukowych publikacji. Również kwestia historii i kultury częstokroć jest przekłamywana przez szkolne podręczniki.
Gdyby państwo obejrzeli podręczniki do nauczania, z których naucza się młodzież i studentów na Białorusi, że Emilia Plater jest Białorusinką, Tadeusz Kościuszko jest Białorusinem praktycznie wszyscy luminarze okresu XVIII/XIX w byli Białorusinami, nie ma tam Polaków.
Do tego zakłamywane faktów o Armii Krajowej, funkcji Koscioła Katolickiego czy treści o państwowych powstaniach stają się oficjalną wykładnią prawdy historycznej. Nieraz jest to kwestia obowiązującej w danym kraju cenzury, tłumaczy prof. Andrzej Nowak z Uniwersytetu Jagielońskiego.
W Rosji nie ma wolności mediów elektronicznych, w Rosji nie ma swobody prokuratury jest ona całkowicie podobnie jak wszystkie media elektroniczne podległa bezpośredni centrum rządowemu toteż skrajnie antypolska, kłamliwa propaganda dotycząca wydarzeń historycznych propagowana przez te media czy też decyzja prokuratury sprzed paru dni nakazująca śledztwo przeciwko polskiemu miesięcznikowi nowaja polsza to są po prostu przejawy skrajnej wrogości państwa rosyjskiego wobec prawdy historycznej polski.
Bo choć każdy historyk ma prawo do często niestety głupich ocen i wniosków, to gorzej, gdy te służalczo reprezentują stanowisko władzy, a to musi rzutować na stosunki międzypaństwowe.
Tu głównym problemem jest brak reakcji kolejnych polskich rządów i innych ministrów spraw zagranicznych i ambasad na to, co dzieje się w naszym obrazem w świecie. Polska będzie w stanie prowadzić zdrową politykę zagraniczną jeśli usunięci zostaną ludzie, którzy blokują wyzdrowienie polskiej polityki zagranicznej, jeśli zaczną rządzić w Polsce ludzie którzy myślą po polsku.
Tłumaczy prof. J. R. Nowak.
Może zatem zezwolenie na to, aby zwierzchnik państwa, które w oszczerczy sposób próbuje napisać historię Katynia na nowo był gospodarzem uroczystości rocznicowych ludobójstwa na polskiej inteligencji jest błędem?
Jutro dalsza częśc konferencji. Swoje wykłady wygłoszą:
Transmisja TV TRWAM OD 9:00, warto!
Odsłon: 695 Komentarzy: 21
Friday,02 April 2010,19:18
Kategoria: Wiadomości Friday, 02 April 2010, 19:18
Od kilku tygodni coraz głośniej mówi się o tragicznej sytuacji polskich mediów publicznych. Nieudane sposoby egzekwowania abonamentu stawiają polskie radio i telewizję na krawędzi bankructwa. Powszechne stały się grupowe zwolnienia i cięcia po pensjach (w marcu ponoć mają być one bardziej dotkliwe) TVP chwyta się brzytwy i ubiega się o kredyt 100 mln zł., bo wraz z lukami abonamentowymi wycofują się reklamodawcy i sponsorzy.
Jako osoba zatroskana o los polskich mediów publicznych zestawiam obecną sytuację z niedawną dyskusją o sposobach finansowania radia i telewizji. Podnoszono wrzawę na temat abonamentu. Dziś krzykacze zacierają ręce. Dochody z abonamentu będą ponad dwa razy niższe niż w ubiegłych latach…. a to o krok od nadawców publicznych- publicznych jedynie z nazwy.
Myślę, że przykładem idealnym mediów idealnych jest BBC. Niedościgniony wzorzec radia i telewizji jest opłacany wyłącznie z abonamentu na zasadzie zaufania społecznego. Poziom emitowanych programów? Kto ogląda(ł) ten wie. Poniżej trochę więcej o BBC. Warto poczytać i może przerzucić kanał od czasu do czasu.
Brytyjska korporacja Radiowo- Telewizyjna (British Broadcasting Corporation) jest największym medialnym konsorcjum na świecie. Od niespełna stu lat nadaje programy w Zjednoczonym Królestwie dzierżąc tytuł głównego brytyjskiego nadawcy publicznego. Programy telewizyjne i radiowe produkowane są również w ramach programu światowego (mającego już jednak komercyjny charakter) na wszystkich kontynentach w 32 językach. BBC jest najlepiej rozpoznawalną medialną marką, która w ubiegłym stuleciu poprzez zaangażowanie w rozpowszechnianiu rzetelnych, bezstronnych informacji wyrobiła sobie renomę, dzięki której jest dziś uznawana za niedościgniony wzór przez wiele światowych stacji telewizyjnych i radiowych.
Na początku lat 20- tych ubiegłego stulecia John Reith stworzył zamysł założenia medium, które spełniałoby trzy podstawowe cele- informacyjne, edukacyjne i rozrywkowe (dziś te stuletnie założenia stanowią fundament programowy niemalże każdego nadawcy publicznego). Stworzono linię programową BBC, która miała chronić stawiającą swoje pierwsze kroki korporację radiową przed ingerencją polityczną czy komercyjną presją.
W 1922 r. z inicjatywy radiowych pionierów, wśród których znalazł się wynalazca radia Guglielmo Marconi powstała stacja, która nadając z Londynu, Birmingham i Manchesteru szybko zyskała sobie audytorium tego prężnie rozwijającego się środka masowego przekazu. W 1925 r. radio, które jako pierwsze nadało serwis informacyjny, transmitowało orędzie królowej czy bicie Big Bena, było słyszalne w niemal całej Wielkiej Brytanii. Dwa lata później BBC przyjęło statut nadawcy publicznego na mocy przywileju Królewskiego- Royal Charter.
Początek lat 30- tych to prężny rozwój korporacji, która zaczęła nadawać programy na cały świat. Gdy w Europie wybuchła wojna, a później we wschodniej jej części nastał komunizm radio BBC było dla wielu słuchaczy jedynym wiarygodnym źródłem informacji. Po 1945 r. korporacja wznowiła nadawanie programów rozrywkowych takich jak np. Książka na Dobranoc. Lata 50- te to bezwzględnie czas telewizji. Transmisja z koronacji królowej Elżbiety II oglądana przez 20 mln widzów okazała się wielkim medialnym sukcesem. W przeciągu dekady powstało także wiele programów, które dzięki swej popularności zyskało status cyklicznych. W latach 60- tych powstało pierwsze na świecie centrum telewizyjne, gdzie nagrywano cieszące się olbrzymią sympatią widzów teatry telewizyjne czy kultowy Latający Cyrk Monty Pythona. Lata te były również przełomowe jeśli chodzi o technologiczne rozwiązania w telewizji- transmisje pierwszych kroków człowieka na księżycu czy przestawienie się na kolorowy obraz nieodwracalnie zmieniło wymiar przekazu telewizyjnego.
Lata70- te to przede wszystkim wdrożenie pomysłu otwartego uniwersytetu, który miał znakomicie odpowiadać pierwotnym założeniom edukacyjnym telewizji. Lata 80- te to relacje z najważniejszych wydarzeń, wprowadzenie telewizji do parlamentu oraz ubogacenie ramówki o nowe programy rozrywkowe i transmisje. Końcówka ubiegłego stulecia to przejście na nadawanie obrazu cyfrowego. Lata najnowsze przyniosły zaangażowanie się korporacji w najnowszą technikę medialną- Internet. Strona BBC na bieżąco podająca najnowsze informacje ze świata poprzez liczne zakładki gwarantuje także sporo materiałów edukacyjnych i rozrywkowych. Co miesiąc administratorzy odnotowują ponad 3.5 miliarda wejść.
Na przestrzeni lat korporacja BBC stworzyła kilkadziesiąt kanałów elastycznie zmieniających się na potrzeby widzów. Dziś funkcjonuje dziesięć stacji w Wielkiej Brytanii i dwanaście kanałów nadających pod patronatem BBC w 32 językach na całym świecie. Stacje nadające programy poza granicami Zjednoczonego Królestwa mają charakter komercyjny i wszystkie zyski przeznaczają na funkcjonowanie korporacji.
BBC to także stacje radiowe, rozgłośnie w Szkocji, Walii, Irlandii Północnej a także ponad 40 lokalnych stacji w Anglii. BBC prowadzi także usługi Online, iPlayer, Mobile i posiada swój własny kanał na YouTube.
Kanały jak widać odpowiadają szerokiemu wachlarzowi zainteresowań widza. Są stacje tematyczne, są skierowane tylko do wąskiego odbiorcy, są wreszcie takie zbierające perełki z ramówek wszystkich kanałów i przedstawiające je w wersji high definition (HD). Dziewięć kanałów funkcjonujących w tzw. standardzie i odbieranych dzięki regularnemu abonamentowi daje poczucie profesjonalizmu i poważnego traktowania klienta- w tym przypadku nie reklamodawcy, ale widza właśnie. Zaspokojenie potrzeb informacyjnych, edukacyjnych i rozrywkowych może być osiągnięte dzięki rozszerzeniu ramówki telewizyjnej o nowe pomysły odpowiadające różnym gustom.
Korporacja BBC funkcjonuje w ramach przywileju królewskiego (Royal Charter). Ostatni wszedł w życie w 2007r. i będzie funkcjonował do 2016r. W ramach tej umowy BBC pozostaje niezależnym nadawcą publicznym, który dzięki swojemu statutowi posiada swobodę redakcyjną. Jest to równoznaczne z całkowitym podporządkowaniem się widzom, którzy poprzez opłatę abonamentu utrzymują telewizję (abonament radiowy został zniesiony w 1971 r.). Wysokość abonamentu określa parlament, obecnie Brytyjczycy płacą 12 £ miesięcznie.
Stacje BBC nie są utrzymywane z reklam gdyż w ramach umowy funkcjonuje zakaz finansowania korporacji przez firmy i instytucje. Telewizja i stacje radiowe funkcjonujące na terenie Zjednoczonego Królestwa utrzymują się z zysków Przedsiębiorstw i Wydawnictw BBC oraz opłat za programy realizowane i nadawane przez BBC.
Nad odpowiednim poziomem programów powstających pod patronatem BBC czuwa rada nadzorcza w skład której wchodzi 12 osób. Członkowie są mianowani przez Radę Królewską na okres pięciu lat i nie mogą być zaangażowanie w życie polityczne lub pełnić funkcji publicznych tak, aby mogli rzetelnie bronić interesu nadawcy publicznego. Rada Nadzorcza wybiera dyrektora generalnego i poddaje kandydatury na główne stanowiska zarządu. Jest ona swojego rodzaju stróżem pilnującym przestrzegania zasad, obrony interesów publicznych i utrzymywania standardów redakcyjnych. Rada dba również o zachowanie korporacji przed presjami politycznymi i prywatnych konkurencji.
Korporacja w swym statusie ma zapisane trzy główne cele- informowanie, edukowanie i rozrywka. W obrębie tych płaszczyzn chce zostać najbardziej kreatywnym medialnym konsorcjum na świecie. Korporacji zależy na zaufaniu widzów i ich wierze w niezależność, bezstronność i szczerość stacji. W założeniach leży też duma z produkcji wysoko jakościowych programów oraz szacunek do pieniędzy wpłacanych przez abonamentów. Kreatywność i profesjonalizm wpisują się w poczet cech, jakie twórcy programów cenią sobie najbardziej.
Długa tradycja, finansowanie z abonamentu oraz wysoka jakość programów informacyjnych, edukacyjnych i rozrywkowych wpływają na fakt, że telewizja ta wypracowała sobie renomę, której żadna konkurencja nie może jej odebrać. Telewizja, która zarabia nie poprzez reklamy, ale sprzedaż programów, wywiadów, reportaży będących próbką najwyższego dziennikarstwa daje jej poczucie stabilności, wolności w realizacji misji, która od prawie stu lat wpisana jest w statucie BBC.
Korporacja ta w odróżnieniu od największych komercyjnych stacji na świecie nie musi martwić się o atrakcyjność na rynku reklamodawców, która wiąże się bezpośrednio z obniżeniem poziomu programów i przystosowaniu ramówki do masowego odbiorcy. BBC od lat trzyma wysoki poziom serwisów informacyjnych, cieszących się światową sławą teatrów telewizji (inscenizowane przez BBC sztuki Szekspira podbiły serca widzów na całym świecie i zostały docenione wieloma prestiżowymi nagrodami), znakomicie przygotowanych transmisji z wydarzeń portowych, edukacyjnych programów dla dzieci i młodzieży czy wysublimowanej rozrywki z tak charakterystyczną nutą brytyjskiego humoru nie uginając się przy tym przed wymogami agresywnej konkurencji. To z kolei prowadzi do poszerzania kadry pracowniczej o nowych zdolnych profesjonalistów, którzy swoim wkładem i talentem przykładają się do wysokiego poziomu telewizyjnych produkcji.
BBC jest marką samą w sobie, której funkcjonowanie przypomina zamknięty okrąg- produkcję dobrych programów- zyski, z których produkuje się kolejne dobre programy i tak cykl się zamyka.Źróła:
Odsłon: 508 Komentarzy: 15
Sunday,31 January 2010,23:32
Kategoria: Wiadomości Sunday, 31 January 2010, 23:32
Pisała dziś o tym ‘Rzepa’, pisała też Fronda, napiszę i ja. Instytut Yad Vashem odmówił utworzenia zbiorowej tablicy, upamiętniającej odwagę polskich zakonnic, które podczas wojny ratowały żydowskie dzieci. Sprawa została nagłośniona przez Pawła Wosia, żołnierza AK, Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Uważa on, że tablica ku pamięci bohaterskich sióstr byłaby krokiem przełamującym coraz powszechniejszy na Zachodzie kłamliwy obraz Polaków i ich działań podczas holokaustu.
Yad Vashem jednak utworzenia takiej pamiątkowej tablicy odmawia i zasłania się przepisami. Instytut argumentuje, że tytuł Sprawiedliwego może być przyznany jedynie na wniosek ocalałego Żyda. Poza tym Yad Vashem uwzględnia jedynie zgłoszenia osób znanych z imienia i nazwiska. Nieznanych bohaterów honoruje bowiem zbiorowy pomnik Anonimowego Ratującego. Przepisy przepisami (niedługie całkowite ich zdezaktualizowanie zmusi ich twórców do zmiany regulaminu- bo w końcu sześćdziesiąt pięć lat po wojnie coraz trudniej o świadectwo ocalonego Żyda) to jednak drugi argument okazuje się co najmniej nietrafiony.
W ubiegłym roku na wniosek Konferencji Wyższych Przełożonych Zgromadzeń Żeńskich przeprowadzono ankietę w 27 żeńskich zakonach. Celem jej było zebranie informacji o rodzajach pomocy udzielanej przez siostry podczas holokaustu. Opracowanie ankiety, które trafiło także do Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów, wskazało na 700 uratowanych osób, głównie dzieci. Dane te są jednak niepełne. Wynika to głównie z interpretacji pewnych niedomówień- np. podawaną w ankiecie informację o uratowaniu kilkoosobowej rodziny umownie liczono jako 4 osoby. Należy dodać również, że zakony biorące udział w ankiecie to zaledwie połowa z tych funkcjonujących podczas wojny (nie wspomina się np. o siostrach ze zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryi, które uratowały ok. 500 dzieci) Należy pamiętać również o przytułkach, szpitalach, czy sierocińcach, bo i sama pomoc była różnorodna- od dożywiania przez wyrabianie aryjskich papierów po ukrywanie czy zatrudnianie w prowadzonych placówkach. Tak czy owak wsparcie było ogromne, dlatego nieprzesadzone szacunki oscylują wokół 2 tys. uratowanych. W ankietach wymieniono 264 nazwiska odważnych sióstr, m. in. rozstrzelanych za pomoc Żydom sióstr Ewy Nojszewskiej i Marty Wołowskiej beatyfikowanych w gronie 108 męczenników II wojny światowej.
Argument Yad Vashem o anonimowym bohaterstwie jest więc kulą w płot. Kolejny raz okazuje się, że istnieją miejsca, ludzie i instytucje, gdzie sprawiedliwość jest pojęciem względnym. Z całej sprawy wypływają według mnie dwa wnioski. Po pierwsze, i to jest najbardziej oczywiste, niesprawiedliwie odmawia się sprawiedliwości… a po drugie Polska jak zwykle musi się o nią dopominać… i właśnie tam, gdzie jest ona relatywizowana.




Polecam też linki:
http://ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x22973/zakonnice-ratowaly-zydow/?page=1
http://www.savingjews.org/docs/clergy_rescue.pdf
Odsłon: 740 Komentarzy: 5
sober thinking
absolwentka dziennkarstwa i anglistyki, stawia pierwsze kroki w mediach niezaleznych
