
Friday,17 September 2010,22:09
Kategoria: Wiadomości Friday, 17 September 2010, 22:09
Ahmed Zakajew – Premier emigracyjnego Rządu Czeczenii został decyzją Warszawskiego Sądu Okręgowego uwolniony od stawianych przez "niezależną" Prokuraturę zarzutów, które zostały sformułowane przez Rosję. Sąd uznał, iż jest wolnym człowiekiem.
Fakt zatrzymania Zakajewa, dalej wniosku Prokuratury o areszt jest żenujący i nigdy nie powinien mieć miejsca wobec jakiegokolwiek uchodźcy z Czeczenii, który jest oskarżany przez Kreml o "terroryzm". Ktoś, kto poważnie bierze pod uwagę rosyjskie wnioski i traktuje ten kraj jako w domyśle demokratyczny i szanujacy prawo narodów jest albo naiwny, albo po prostu głupi.
Co ciekawe – takiego rozgłosu się Premier Tusk nie spodziewał – informacja o zatrzymaniu Zakajewa była newsem number one w rosyjskich mediach. Brawo Panie Premierze "pojednania" z Moskwą.
Tusk w sprawie Zakajewa postanowił zadowolić Rosjan – zatrzymanie Zakajewa oraz opinię publiczną w Polsce - jego uwolnienie.
Myślę jednak, że nasz Rząd z kochającym wszystkich i wszystko Premierem postanowił udowodnić i pokazać opinii publicznej w Polsce, że prokuratura jest teraz pod rządami PO "niezależna". Zakajew posłużył jedynie jako narzędzie do zobrazowania tego cyrku. Teraz Tusk będzie mógł powiedzieć, iż odpolitycznił uzależnioną, szczególnie za rządów PiS prokuraturę.
Ta "niezależność" być może jest potrzebna Tuskowi oraz Komorowskiemu także po to, aby zrzucić z siebie odpowiedzialność oraz oddalić zarzuty o totalne niepowodzenie w sprawie śledztwa smoleńskiego – co niestety staje się faktem. Rząd w świetle istniejącej "niezaleznej" prokuratury nie będzie miał wpływu, ani tym samym możliwości nacisku na Rosję w sprawie śledztwa dotyczacego katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.
Tezę o "niezależnośći" prokuratury stawiał silnie poseł PO – Halicki pokrętnie tłumacząc w programie Forum zatrzymanie Ahmeda Zakajewa. Poseł tłumaczył, iż "polskie" organy ścigania - Policja i Prokuratura "musiały" zatrzymać Premiera Republiki Czeczenii, bo nie było innej możliwości. List gończy wydany przez Rosję co prawda istnieje już blisko dziesięć lat, a sam Zakajew był w Polsce kilkukrotnie i nie był zatrzymywany, ale na to poseł Po nie odpowiedział…
Podobnie o możliwości zatrzymania Zakajewa mówił wczoraj Mariusz Sokołowski – rzecznik Policji – też "niezależnej". Przypomnijmy, iż Zakajew został zatrzymany przez Policję w drodze do Prokuratury. W ramach dygresji powiem tylko – szanowny Panie, młodszy inspektorze Sokołowski – musicie wy, a wiec Policja zatrzymac zabójców Maraka Papały oraz Krzysztofa Olewnika! W tych sprawach jednak, tak "dzielnie" jak w sprawie Zakajewa nie działacie. Przeciwnie – jesteście niestety mierni i żenujący.
Organa ścigania – szczególnie Prokuratura w sprawie byłego szefa CBA tej "nieżaleności" nie wykazały. Można odnieść wrażenie, iż działały na polityczne zamówienie.
Czy kiedy jacyś politycznii uchodźcy z ChRL, w szczególności z Tybetu pojawią się w Polsce, a władze w Pekinie wydadzą za nimi list gończy - to także Policja będzie musiała ich zatrzymać, a Prokuratura wnioskować o areszt?
Odsłon: 162 Komentarzy: 0
Thursday,09 December 2010,15:01
Kategoria: Wiadomości Thursday, 09 December 2010, 15:01
Słowa Premiera Jarosława Kaczyńskiego w wywiadzie dla "GP" o "kondominium rosyjsko – niemieckim w Polsce" wywołały furię przedstawicieli partii rządzącej. Politycy PO w odpowiedzi na mocną, ale konkretną tezę dotyczącą rzeczywistości po 10 kwietnia 2010 roku – stwierdzili, iż Prezes PiS "przekroczył nie przekraczalne granice" lub "urwał się z orbity okołoziemskiej".
Wypowiedzi Grzegorza Schetyny oraz Radosława Sikorskiego na temat opinii wyrażanych przez Jarosława Kaczyńskiego – używając języka establishmentu nie są "merytoryczne" oraz "rzeczowe".
Politycy ci nie potrafą lub nie mogą, bo nie są w stanie udowodnić, że jest inaczej, więc dokonują stygmatyzacji Kaczyńskiego.
To w ich wykonaniu stwarzanie wrażenia, iż Prezes PiS jest rozchybotany emocjonalnie i nie należy brać go poważnie.
Nic nowego. Od 2005 roku, a w szczególności po wyborach w 2007 – teza ta obowiązywała w dyskursie politycznym, który z ogromną mocą atakował Lecha i Jarosława Kaczyńskich.
Politycy PO mają jasny cel – odwrócenia uwagi od istoty zagadnienia, jakie poruszył Premier Kaczyński. Uzależniania się Polski i innych państw Europy Środkowo – Wschodniej od Imperium Putina.
Jeżeli Sikorski przekona opinię publiczną, iż "Jarek urwał się z orbity", a więc zwariował, a Schetyna udowodni, że nikt przed Kaczyńskim nie przekraczał granic dobrego smaku w dyskusji – to teza dotycząca kondominium nie będzie brana pod uwagę.
Jest jednak coś na rzeczy.
Trudno jest udowadniać szybko i w skrócie, iż rację ma Jarosław Kaczyński, bo wymaga to głębszej analizy lub po prostu myślenia. "Wykształciuchy" (a terminem tym ja osobiście określam osoby, które może i ukończyły nawet Oksford, ale nie dokonują próby weryfikacji rzeczywistości) – odbierając Świat po przez kolorowe klisze i ułamki obrazków z TVN – tego raczej nie zrozumieją.
Liberalne media długo zastanawiają się nad "głębokością" tezy Kaczyńskiego, a krótko podają informację dotyczacą umowy gazowej po między Polską a Rosją, która na szczęście została zakwestionowana w kilku punktach przez Komisję Europejską. Jamalska rura idąca przez Polskę według projektu umowy miała należeć do tzw. EuRoPolGazu, a więc bez możliwości dostępu do niej innych podmiotów gospodarczych niż rosyjski GazProm. Umowa jeszcze bardziej uzależniająca Polskę od dostaw rosyjskich ma obowiązywać do 2037 roku (!).
Więcej Rząd PO – chyba już zrezygnował z walki o dywersyfikację energii – godząc się z rosyjskim gospodarczym, a co za tym idzie politycznym monopolem. Już nie protestujemy przeciw Rurociągowi Północnemu, nie dążymy do budowy "Sarmacji". Nic na ten temat ostatnio nie słychać.
Rezygnujemy z pozycji regionalnego lidera o co walczył Prezydent Lech Kaczyński. Inaczej nie budujemy wokół Polski sojuszu państw, które mają wobec Rosji podobne odczucia i interesy. Już nie. Liberałowie uznali, że Wschód to tylko Rosja.
Potwierdzeniem uległości wobec Rosji i jej rosnącej dominacji jest także symboliczna wypowiedź Prezydenta Komorowskiego, który jakimś cudem dotarł do Rygi, ale i tam zamiast podkreślać konieczność współpracy z Ukrainą, Litwą, Łotwą, Estonią oraz uniezależnienia energetycznego wspomniał, "iż w interesie całej UE leży współpraca z Moskwą".
Jak ma ta współpraca wyglądać nie wyjaśnił.
Mam nadzieję, że nie tak jak śledztwo w sprawie katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Oddanie go psedo – międzynarodowej, a faktycznie rosyjskiej instytucji MAK – jest kpiną i tchórzostwem…
Podczas wieczornego wiecu mającego na celu uczczenie ofiar katastrofy – 10 września 2010 roku zobaczyłem w TVN (co stacja z lubością pokazywała) transparent "5 miesiąc mija – czy to Polska czy (już) Rosija? Pytanie konieczne – szczególnie w świetle deklaracji współpracy z Rosją wyrażonej przez Bronisława Komorowskiego.
Jak Pan sobie wyobraża współópracę Panie Prezydencie Komorowski?….
Odsłon: 238 Komentarzy: 1
Tuesday,09 February 2010,23:50
Kategoria: Wiadomości Tuesday, 09 February 2010, 23:50
Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" w tekście "Przetestujmy przyjaźń z Rosją" wzywa do trzymania Rosji za słowo, które wczoraj w wywiadzie udzielonym "Gazecie" dał Ławrow. Objecal on poprawę relacji także historycznych Rosji z Polską.
Jego wizyta jest jednak dla mnie szokująca. Nie ze względu, iż odbywa się, ale ze względu na fakt, iż rosyjski minister spraw zagranicznych brał udział w spotkaniu polskiego ministra spraw zagranicznych – Radosława Sikorskiego z ambasadorami Rzeczypospolitej.
Europoseł PIS – Paweł Kowal w komentarzu stwierdza, iż zaproszenie Ławrowa to przesada. Myślę, że to dość dyplomatyczne i delikatne określenie. To raczej żenada. Tak po prostu.
Jest jednak "coś" co mogą uczynić – testując wiarygodność "rosyjskich przyjaciół" (powinienem napiasać swoich rosyjskich przyjaciół) minister Sikorski, Premier Tusk i "pragmatyczny" Prezydent Komorowski.
Otóż Panowie, którzy zwecie się "liberałami", miłującymi wolność, szczególnie wolność jednostki -możecie wysłannika Putina – Siergieja Ławrowa zapytać o los prześladowanej "liberalnej" rosyjskiej opozycji. Nie idzie tylko o nazwiska; Politkowska lub Litwinienko oraz Chodorkowski, ale szerzej - o tzw. ruch obywatelski "Strategia 31", który aktywnie działa w obronie swobody demonstracji, zebrań, pikiet na terenie Federacji Rosyjskiej.
Jego uczestnicy i bioracy udział w akcjach "Strategii 31" sa systematycznie nękani i przesladowani przez władze za pomocą milicji lub FSB. Nie zresztą tylko oni. O tym problemie – totalnie ograniczonej demokracji lub pozornej demokracji (prawa obywatela do zgromadzeń są zagwarantowane w Konstytucji federacji Rosyjskiej art. 31) - pisze a artykule "demokracja za krat" – Krystyna Kurczab – Redlich. Trzeba w dniu wyzyty sługi Putina – Ławrowa wymienić nazwiska prześladowanych w Rosji za poglądy, tak aby nasi "liberałowie" Tusk, Sikorski, Komorowski – mogli się o nich upomnieć.
Myślę teraz o bohaterach artykułu jaki ukazał się w "Rzeczpospolitej" – Anastazji Rybaczenko, Aleksandrze Artiemierze, Siergieju Mochnatkinie, emilu Bułajewie… i wielu innych…. Panowie Sikorski, Tusk, Komorowski czy zapytacie o nich Siergieja Ławrowa – rosyjskiego ministra spraw zagranicznych? Upomnicie się o nich?
Zadacie władzom "przyjaznej wam" (bo nie mi ) Federacji Rosyjskiej pytania dlaczego ich pobito na komisariatach milicji, dlaczego osadzono w łagrach, dlaczego okaleczono, dlaczego nie mogą oni swobodnie wyrażać swoich myśli i przekonań?
Myślę, że niestety nie!!!! Stchórzycie. Okażecie się słabi, tchórzliwi, pełni lęku niczym mierne "pacholęta" Imperium Rosyjskiego.
Wszystko Panowie Sikorski, Tusk, Komorowski na to wskazuje. Tak sobie myślę, że nie tylko zachowacie milczenie w obliczu prześladowań demokratycznej opozycji wobec bandy Putina i Ławrowa, ale też więcej w sprawie spotkania z ambasadorami Rzeczypospolitej – to Wy niestety nie zdajecie sobie sprawy, że na to spotkanie powinno się zaprosić ministra spraw zagranicznych np. Ukrainy, Litwy, USA, Gruzji, któregoś z krajów skandynawskich, a nie Ławrowa współodpowiedzialnego za wojnę w Czeczenii..
Myślałem, że minister Fotyga była niemrawa, ale ona (teraz to widzę) miała klasę. Sikorski jej nie ma. Ma natomiast skłonność do bicia czołem przed Moskwą.
Odsłon: 247 Komentarzy: 2
Tuesday,24 August 2010,23:35
Kategoria: Wiadomości Tuesday, 24 August 2010, 23:35
W pamięci po wizycie Naczelnego Prokuratora Wojskowego w Moskwie - Generała Brygady Krzysztofa Puralskiego, gdzie pofatygował się po kolejne tomy akt katastrofy smoleńskiej,łaskawie przekazane przez stronę rosyjską - pamiętam obrazek, gdy Naczelny Prokurator serdecznie ściska się z Rosjanami i wymienia słodkie uśmiechy. Kilka uśmiechów jak na imieninach oraz buziaki w oba policzki.
Mamy szansę na więcej tego typu relacji. Dziś wizytę w Polsce na zaproszenie Szefa Sztabu Generalnego Generała Mieczysława Cieniucha składa – jego rosyjski odpowiednik Nikołaj Makarow. Czy panowie też uraczą się całusami zgodnie z linią pojednania wytyczoną przez Prezydenta Komorowskiego?
Jest na to szansa.
W wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej" ("Rz" 19.08 2010 r.) na pytanie "czy Gruzini mogą liczyć na pana, tak jak mogli na prezydenta Kaczyńskiego?" – Prezydent Komorowski energicznie odpowiada, że "Aż tak na pewno nie. Bo ja nie pojadę na granicę tylko dlatego, że wymyślił to sobie prezydent Gruzji (…)".
Długo na reakcję oczywiście – reakcję pozytywną ze strony Rosji nie czekaliśmy. Jak twierdzą rosyjskie "Izwiestia" – "Komorowski pokazał Gruzji gdzie jest jej miejsce.
Dalej komentator dziennika Maksym Jusin twierdzi, iż "Reset w relacjach Warszawy i Moskwy nie pozostawił Saakaszwilemu praktycznie żadnego pola manewru. Według Jusina Komorowski to "pragmatyk" i dzięki niemu "wszystko wróciło na miejsce". Gruzja okazuje się być dalekim sąsiadem, a Rosja "kluczowym partnerem".
Boję się "pragmatyzmu" Komorowskiego, podobnie jak boję się "powrotu na miejsce" tak jak to widzi Moskwa.
Ten słodki język "merytorycznej", "pragmatycznej" polityki doprowadzi do realizacji rosyjskich interesów kosztem nie tylko naszych sojuszników na Wschodzie – Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii oraz Gruzji, ale przede wszystkim kosztem samej Polski, która sama – po przez zerwanie linii strategicznego sojuszu, budowanego przez Prezydenta Kaczyńskiego - w osobie Prezydenta Komorowskiego chce osłabić swoją pozycję w Uni Europieskiej.
Polityka zagraniczna ekipy PO i Prezydenta prowadzi nas do roli nie równorzędnego partnera Francji i Niemiec, a młodszego ubogiego krewnego z zaślepieniem wsłuchującego się w głos Paryża oraz Berlina, tak, aby zostać jedynie poklepanym po plecach.
Tylko poklepanym po plecach, bo do tej pory Polska na 115 placówek nie otrzymała nawet jednego stanowiska wsród ambasadorów UE.
(Mikołaj Dowgielewicz – sekretarz stanu do spraw europejskich MSZ pytany na jakie stanowisko przy okazji rekrutacji na kolejne trzydzieści stanowisk – możemy liczyć – odpowiada, że udzielenie odpowiedzi na to pytanie "byłoby nie eleganckie".)
Mamy więc elegancką, pełną uśmiechów Radka Sikorskiego i naiwnej wiary - politykę zagraniczną. Zero konkretów.
Czas niestety chyba przyzwyczaić się do pocałunków przyjaźni w Moskwie, wizyt szefów sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej i "pragmatycznej linii" Prezydenta w Polsce oraz poklepywania po plecach w Berlinie i Paryżu "męża stanu" Donalda Tuska.
Odsłon: 258 Komentarzy: 1
Saturday,14 August 2010,21:50
Kategoria: Wiadomości Saturday, 14 August 2010, 21:50
Jest co świętować. Dziewięćdziesiąt lat temu w sierpniu 1920 roku Polska Armia zatrzymała Armię Czerwoną, która niosła sowiecką rewolucję na Zachód od granic sowieckiej Rosji. Rewolucja ta oznaczała w praktyce śmierć i zniszczenie cywilizacji. Uchroniliśmy Europę Zachodnią od jarzma totalitaryzmu, jaki spadł na Europę Wschodnią w 1944 r.
Możemy być dumni. Powinniśmy być dumni z tego jednego z największych zwycięstw w naszej historii… !!
Czy jednak tak jest? Czy większość naszych rodaków – przeciętnych Kowalskich nie tylko będzie wiedziała co świętujemy 15 sierpnia każdego roku, ale czy będzie z tej wyjątkowej, bo okrągłej – dziewięćdziesiątej rocznicy czuła dumę? Może, oby tak było.
Czy Rząd Rzeczypospolitej dołożył starań, aby tę historyczną świadomość, roku 1920 jako czasu walki z totalitaryzmem komunistycznym, która jest naszym narodowym skarbem udostępnić innym narodom w Europie, szczególnie na Zachód od Polski? Jakie będą obchody „Cudu nad Wisłą”?
Szukając odpowiedzi – czytam w prasie, iż dziś w sobotę 14 sierpnia odbędzie się (a w zasadzie już miała miejsce) historyczna rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej w Ossowie nie daleko Stolicy. Do Warszawy podobnie jak dziewięćdziesiąt lat temu przybył pociąg z ochotnikami. Na pewno przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbędzie się uroczysta zmiana wart z przemówieniami ze strony Prezydenta oraz złożeniem wieńców…
Czuję jednak niedosyt.
Dziewięćdziesiąta rocznica wielkiego zwycięstwa nad sowiecką barbarią powinna zostać uczczona w sposób wyjątkowy. Obchody z jakimi mamy dziś do czynienia mogłyby odbyć się rok temu, dwa, trzy lata temu, ale nie w dziewięćdziesiątą rocznicę…
Brakuje, chociażby uroczystej defilady, która nawiązywałaby do tradycji II Rzeczypospolitej – z wykorzystaniem nie tylko oddziałów piechoty, ale także czołgów, transporterów, samolotów, tak jak ma to miejsce w przypadku świąt państwowych w wielu innych krajach np. we Francji.
Próba odważnego świętowania Dnia Wojska Polskiego została podjęta po raz pierwszy od odzyskania niepodległości – 15 sierpnia 2007 roku przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przypomnę, że odbyła się wtedy defilada z udziałem nie tylko pododdziałów piechoty, ale też ciężkiego sprzętu – czołgów, transporterów opancerzonych itd.
Prezydent dokonał przeglądu wojsk w odkrytym samochodzie terenowym. Około stu pojazdów oraz tysiąca żołnierzy przedefilowało Alejami Ujazdowskimi, także obok ambasady Federacji Rosyjskiej. Obserwując defiladę byłem dumny z dnia zwycięstwa pod Warszawą w 1920 roku.
Tak, był to także element polityki historycznej w wykonaniu Prezydenta Kaczyńskiego.
Dziś czytam natomiast, władze państwowe w ramach nagłego pojednania polsko – rosyjskiego odsłonią w Ossowie pomnik żołnierzy sowieckich.. Przypomnę sowietów a więc najeźdźców, których jedynym celem było zniszczenie Polskiego Państwa w wojnie cywilizacji. Gdy czytam tego typu informacje, które na początku gdy się pojawiły traktowałem jak kiepski żart to tym bardziej cenię zaangażowanie Prezydenta Kaczyńskiego w politykę historyczną. Dziękuję Panu – Panie Prezydencie…
Żałuję, iż w tym roku powrócimy do defilad i przemarszu pododdziałów piechoty na Placu Marszałka Piłsudskiego, bez zaangażowania pojazdów mechanicznych oraz samolotów. Będzie trochę jak w krajach, które nie mają wielkich zwycięstw, tradycji historycznej, które nie tylko niczym się szczególnym nie wyróżniają, ale są zwyczajnie słabe…
Odsłon: 231 Komentarzy: 1
Wednesday,08 December 2010,17:49
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 08 December 2010, 17:49
8 sierpnia 2010 roku Prezydent Rosji Dimitrij Miedwiediew postanowił napić się herbaty z rosyjskimi żołnierzami w bazie Gudauta. Wizyta ta miała być wyrazem poparcia dla separatystów w Abchazji oraz Oseti Południowej – terenów oderwanych od Gruzji, które to jako niezależne państwa zostały uznane jedynie przez Rosję, Wenezuelę, Nikaraguę i dziesięciotysięczne Nauru na Pacyfiku. Nie uzała ich natomiast Białoruś, bo Łukaszenko jest skonfliktowany ostatnio z władcami ZBiRu.
Wczoraj Rosja rozmieściła w Abchazji systemy przeciw lotnicze S-300, które mogą według informacji podawanych przez media zestrzelić każdy samolot, który naruszy przestrzeń separatystycznej, będącej pod kontrolą Rosji republiki.
Jednak nie o Gruzji i konflikcie z 2008 roku chciałem pisać. Na tle wydarzeń z jakimi mamy do czynienia na Kaukazie pragnę przypomnieć orędzie Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Mam na myśli szczególnie fragment dotyczący relacji z Rosją oraz z Ukrainą, Litwą, Łotwą, Estonią oraz Gruzją, a także sytuacji na Białorusi, a w zasadzie (z wyjątkiem Rosji) ich brak.
Zacznijmy od tego, że Prezydent Komorowski, postanowił złożyć pierwsze oficjalne wizyty zagraniczne w Brukseli, Paryżu i Berlinie. To swoistego rodzaju kontynuacja linii, którą w polityce zagranicznej realizuje Rząd Donalda Tuska.
Sam Premier jedną z pierwszych wizyt, jeżeli nie pierwszą złożył w Moskwie, tak jakby pomiędzy Warszawą a Moską nie leżał Kijów, ani Wilno lub Tallin i Ryga.
Premier pojechał kłaniać się i uśmiechać w Moskwie, a Prezydent pojedzie kłaniać się i uśmiechać w Brukseli oraz Paryżu i Berlinie, tak aby pewnie "naprawić" wszelkie zło jakie zostało Brukseli oraz Berlinowi wyrządzone przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Przerażające w obecnie przez Rząd PO prowadzonej polityce wschodniej jest całkowite podporządkowanie się interesom Niemiec i Francji, które w cichości, bez konfliktowo pragną "normalnie" współpracować z Rosją. De facto oddanie inicjatywy Rosji.
W imię czego tak się dzieje? – pytam. Jedynie wizerunku i dobrego samopoczucia Donka oraz Bronka, którzy sprawują dziś władzę – odpowiadam.
MSZ pod wodzą Sikorskiego – w imię fałszywie pojętego pojednania oraz zmiany rzekomo antyrosyjskiej polityki Lecha Kaczyńskiego – jest gotów zapłacić Rosji każdą cenę. Więcej w imię podkreślenia różnicy wobec tragicznie zmarłego Prezydenta Rząd koalicji PO – PSL jest gotowy (i już to robi) przestać wspierać naszych trudnych, ale jednak w relacjach z Moskwą – sojuszników na Wschodzie Europy – Ukrainę, Litwę, Gruzję, Łotwę i Estonię. Polska polityka zagraniczna , szczególnie kierunek wschodni – przestaje mieć obecnie charakter naprawdę niezależny i samodzielny. Staje się coraz bardziej zależny i zintegrowany z polityką prorosyjską reprezentowaną przez Francję oraz Niemcy w ramach UE. Ktoś powie, że Rząd realizuje tzw. "Partnerstwo Wschodnie". Tyle tylko, że jego realizacja nie kłóci się z realizacją przez Rosję imperialnych celów. Program ten – jak pisze profesor Andrzej Nowak – nie jest żadną realną kontrpropozycją wobec przedłużenia obecności rosyjskiej floty na Krymie, ani tym bardziej nie jest żadną kontrpropozycją wobec NordStream i SouthStream, które uzależnią od władców Kremla Europę Zachodnią, a głównie Wschodnią.
Polska pod wodzą Tuska oraz Komorowskiego rezygnuje zatem z realizacji idei Giedroycia, którą odważnie realizował Prezydent Kaczyński i uznaje (niestety) obszar na Wschód od Polski za rosyjską strefę wpływów.
Co otrzymamy wzamian? Nic – jedynie puste, głupie deklaracje mówiące o "dobrych" relacjach między Warszawą a Moskwą. Stosunek obecnego Premiera i Prezydenta do śledztwa w sprawie katastrofy w Smoleńsku jest tego kolejnym przykładem oraz dowodem intencji. Należy wszystko czynić tak, by zadowolić Moskwę.
Moskwa może czuć się zadowolona. Prezydent w orędziu ledwo wspomniał o Ukrainie, nie napomknął o Krajach Bałtyckich i Gruzji, natomiast o Rosji powiedział: " Nie będzie także stabilnego rozwoju naszego regionu bez współpracy z Rosją. Będę sprzyjał rozpoczętemu procesowi zbliżenia i pojednania polsko – rosyjskiego. To ważne wyzwanie chwili, stojące zarówno przed Polską, jak i przed Rosją".
Jeżeli to pojednanie ma wyglądać tak jak wygląda śledztwo w sprawie katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku – to jest się czego obawiać.
Odsłon: 226 Komentarzy: 1
Tuesday,20 July 2010,19:00
Kategoria: Wiadomości Tuesday, 20 July 2010, 19:00
Zielona Góra 25 lipca 2010 roku stanie się miejscem, gdzie w rzeczywistości będzie można zobaczyć jak wygląda pojednanie między Polską a Rosją.
Nasze rodzime gwiazdy – Mateusz Damięcki oraz Marzena Rogalska zajmą się promocją, szerzeniem rosyjskiej kultury, bo chyba do tej kategorii należy zaliczyć ten postsowiecki, o ogromnej reżimowej tradycji festiwal z PRL, kiedy nosił on nazwę "Festiwalu Piosenki Radzieckiej".
TVP 2 będzie go transmitować. Jak głosi informacja prasowa Telewizji Publicznej polscy artyści - między innymi - Sami, Iwona Węgrowska, Chłopacy, Sławek Bieniek będą walczyć o nagrodę "Złotego samowara" oraz 50 tysięcy złotych.
Odnoszę wrażenie, że mamy w Polsce po 10 kwietnia 2010 roku - do czynienia z sytuacją, gdzie oswajamy Rosję. Oswajamy ją politycznie i społecznie. Wypada mówić o Rosji i jej władzach tylko dobrze. Trochę na wzór zachwytu jaki panuje w Zachodniej Europie.
Nie pytamy o dążenie do niezależności energetycznej krajów Europy Środkowo – Wschodniej od rosyjskiego gazu, który jest orężem w ręku władców Kremla, nie pytamy o zbrodnie rosyjskiej armii w Czeczenii, nie zadajemy pytań o sytuację na Ukrainie po zwycięstwie Janukowycza oraz przedłużeniu umowy o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej na Krymie, nie interesujemy się sytuacją Gruzjii, a przede wszystkim nie pytamy o katastrofę z 10 kwietnia 2010 roku, w której zginął Prezydent RP Lech Kaczyński.
Wszelkie pytania dotyczące katastrofy smoleńskiej traktowane są jako dążenie do wywołania konfliktu.
Rosję - prorosyjskie partie – SLD i PO oswajają społeczeństwu mówiąc o otwartości śledztwa, o koniecznościach takich, a nie innych działań jakie mają wynikać z umów międzynarodowych, o początku nowych relacji i pojednaniu, jakie głosił obecny Prezydent, a wówczas Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Teraz czas na kulturę. O ile dobrze pamiętam Premier Tusk obiecał podczas wizyty w Moskwie umocnienie współpracy kulturalnej. Mamy więc efekt w postaci Festiwalu w Zielonej Górze, który będzie transmitowany w TVP 2.
Dodatkowo jak donosi "Rzeczpospolita" (z dnia 20. 07. 2010) - Rząd Donalda Tuska otrzymał propozycję współpracy wojskowej z Federacją Rosyjską !!
Według "Rzeczpospolitej" współpraca wojskowa miałaby polegać na wspólnych operacjach marynarek wojennych w zakresie poszukiwania i operacji ratowniaczych na Morzu Bałtyckim, "nawiązaniu wzajemnych kontaktów dowódców i jednostek przygranicznych, zgrupowań wojskowych" oraz organizację "nauczania polskich oficerów wysokiego szczebla w rosyjskich osrodkach szkolenia", co na szczęście nie zostanie zrealizowane.
Informacje podane przez "Rzeczpospolitą" są szokujące szczególnie w świetle wypowiedzi Generała Dukaczewskiego, który twierdzi, iż propozycja szkoleń polskich oficerów w Rosji jest dla Polski wyróżnieniem. Dodatkowo Dukaczewski – były szef WSI przez lata lojalnie służący imperium rosyjskiemu w ramach LWP twierdzi, iż wiele państw NATO "czeka w kolejce", by do Rosji wysłać na szkolenia swoich oficerów. (Sic!)
Wygląda więc na to, iż w ramach ocieplania wizerunku Imperium Rosyjskiego będziemy nie tylko śpiewać po rosyjsku w Zielonej Górze, milczeć w sprawie katastrofy smoleńskiej, w której zginął Prezydent RP, ale też nawiązywać bliżej nie opisane i określone kontakty z Siłami Zbrojnymi Federacji Rosyjskiej.
Ukraina już je nawiązała. Flota Czarnomorska pozostanie na długo na Krymie…
Odsłon: 320 Komentarzy: 3
Sunday,05 September 2010,00:09
Kategoria: Wiadomości Sunday, 05 September 2010, 00:09
W ramach nagłego pojednania polsko – rosyjskiego ulega zatarciu perspektywa historyczna wydarzeń z przed 65 lat.
"Gazeta Wyborcza" w jednym z tekstów zamieszczonych na pierwszej stronie wzywa, by w ramach owego pojednania, a w rzeczywistosci w następstwie polityki gestów – wzajemnych uścisków premierów Tuska i Putina, miłych słów i deklaracji absulotnego, totalnego zaufania Rządu RP wobec dzialań rosyjskich śledczych w sprawie wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. – zapalić w dniu 9 maja na sowieckich cmentarzach, na grobach sowieckich żolnierzy świeczkę…
Arcybiskup Życiński też czyni deklaracje w stosunku do w znacznej części nie ufnego wobec gestów Rosji społeczeństwa w Polsce, że on też zapali światełko na grobie sowieckiego żolnierza…
Przy okazji rocznicy jak zwykle pojawiają się te same od lat argumenty mówiące, iż prości żołnierze rosyjscy nie wiedzieli lub do końca nie byli świadomi co czynią lub jakie następstwa będzie miała dla narodów Europy Środkowo-Wschodniej inwazja Armii Czerwonej w 1944 r…
Przypomnijmy zatem, że 8 maja, a nie 9 jak chce Rosja dokonal się akt kapitulacji III Rzeszy wobec aliantów zachodnich do których należała RP.
9 maja 1945 r. doszło do podpisania aktu kapitulacji III Rzeszy wobec Związku Sowieckiego, więc aktu kapitulacji jednej wrogiej siły niepodległości Polski – wobec drugiej równie niebezpiecznej i zagrażającej egzystencji niepodległego Polskiego Państwa, która była i jest współodpowiedzialna za wybuch II wojny światowej. W wyniku zwycięstwa Armii Czerwonej i zajęcia terytorium Polski zmieniono nam okupanta i znaleźliśmy się na blisko 45 lat pod sowiecką okupacją.
Zastanawiam się zatem w jakim charakterze i kogo będzie reprezentować oddział Polskiej Armii na defiladzie na Placu Czerwonym w dniu 9 maja 2010 r. – Ludowe Wojsko Polskie całkowicie zależne od Sowietów czy Siły Zbrojne legalnego Polskiego Państwa z Rządem w Londynie, do których należała Armia Krajowa zwalczana zaciekle przez Armie Czerwoną i LWP od 1944 r.?
Zastanawiam się, choc w tym przypadku nie muszę – kogo będzie tam reprezentowal Jaruzelski – prosowiecki generał lojalny do końca wobec sowieckiego imperium i pachołek Rosji.
Jaruzelski jako weteran ma być o zgrozo symbolem żolnierzy Rzeczypospolitej walczących z nazistowskimi Niemcami. Ma zatem reprezentować żolenierzy Andersa, Maczka, Armię Krajową wiernych legalnemu Rzadowi RP w Londynie oraz prosowieckich pachołków z LWP, AL, GL.
Dzień 9 maja jest świętem Armii Czerwonej – tej samej, która w latach 1920 – 1944 trzykrotnie brutalnie niszcząc niepodległość Polskiego Państwa podbijała Polskę. Z wyjatkiem roku 1920 udało sie jej to w 1939 i 1945. Do jakiego zatem święta i tradycji nawiązujemy?
Jeżeli do 9 maja, kiedy naziści skapitulowali przed komunistami to razem z Jaruzelskim, weteranami AL, GL – wiernie służącym sowieckiemu okupantowi – bądzmy obecni w Moskwie nawet na ostatnim miejscu.
Jeżeli natomiast deklarujemy, iż naszymi bohaterami i żolnierzami niepodległości są obrońcy z 1920 i z 1939 r. , Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne – to zostańmy w domu. To nie nasze święto lecz świeto imperialnej Rosji.
Dzień 9 maja 1945 roku przyniósł Polsce sowiecką okupację. Nasi żolnierze nie mogli brać udzialu w defiladzie zwycięstwa w 1945 r. w Londynie. Sprzeciwil się Stalin. Oni – bohaterowie niepodległości stali na ulicach stolicy Wielkiej Brytanii i płakali, bo Polska o którą walczyli znalazła się pod sowiecką okupacją…
Ja świeczek na grobach sowieckich okupantów palić nie będę. Podobnie jak na grobach żołnierzy wehrmachtu…
Odsłon: 1225 Komentarzy: 12
Thursday,22 April 2010,19:34
Kategoria: Wiadomości Thursday, 22 April 2010, 19:34
10 kwietnia w katastrofie lotniczej w Smoleńsku zginął Ewangelicki Dziekan Wojsk Lądowych Ks. Pułkownik Adam Pilch pełniący obowiązki Naczelnego Kapelana Wojskowego
Razem z Prezydentem oraz Biskupem Polowym Gen. Tadeuszem Płoskim, Arcybiskupem, Gen. Mironem Chodakowskim – Prawosławnym Ordynariuszem Wojska Polskiego – ks. Pułkownik reprezentujący Ewangelickie Duszpasterstwo Wojskowe – udawał się do Katynia, by złożyć hołd tym, którzy siedemdziesiat lat temu oddali swe życie w ofierze dla Ojczyzny…
Papież Benedykt XVI w liście z kondolencjami do Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego oprócz Ks. Gen. Tadeusza Płoskiego, Arcybiskupa Mirona wymienił Ks. Pułkownika wśród tych, którzy zgineli razem z Prezydentem RP.
Poniżej tekst modlitwy jaką w Katyniu miał wygłosić ks. Pułkownik Adam Pilch…
Psalmista woła: „Albowiem doświadczyłeś nas Boże, oczyściłeś nas w
ogniu, jak się czyści srebro. Szliśmy przez ogień, lecz wyprowadziłeś nas
na wolność. Błogosławiony Bóg, który nie odrzucił modlitwy naszej i nie
odmówił nam swej łaski”.
Wszechmogący Panie wspominamy przed Tobą tych, którzy zapłacili najwyższą
cenę za wolność Ojczyzny – cenę życia.
Zamordowani tu, na nieludzkiej ziemi, dochowując wierności Ojczyźnie, nie
wyrzekli się swoich przekonań.
Czcimy dzisiaj ich pamięć i dziękujemy im za ofiarę ich życia.
Prosimy Cię w Trójcy Jedyny Boże o wsparcie dla tych, którzy wspominają
swoich bliskich, zamordowanych w Katyniu, Miednoje, Ostaszkowie,
Starobielsku i wielu innych, bezimiennych miejscach, które kryją ich prochy.
Boże dodaj nam wszystkim sił w wierze, która pozwala pamiętać i przebaczać.
Ochroń nas od goryczy nienawiści i dopomóż abyśmy umieli zrozumieć i chcieli
realizować Twoje wezwanie do pojednania i czynienia pokoju.
Prosimy Panie, niech zapalone przez nas znicze będą dla nas znakiem żywej
pamięci i zobowiązaniem do poszukiwania prawdy.
Jedynie w Tobie Panie jest nasza nadzieja, a Ty pocieszasz nas we wszelkich
utrapieniach naszych i wyprowadzasz z najtrudniejszych doświadczeń życia, z
cierpienia i bólu. Dlatego wołamy do Ciebie Panie, wysłuchaj nas przez Jezusa
Chrystusa Zmartwychwstałego. Amen
Odsłon: 261 Komentarzy: 1
Wednesday,14 April 2010,10:48
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 14 April 2010, 10:48
W chwili, gdy pojawiła się informacja o miejscu ostatecznego spoczynku Pary Prezydenckiej na Wawelu w Krakowie – pojawiły się opinie, że owszem śmierć Prezydenta i Jego Żony to ogromna tragedia, ale pochówek na Wawelu to dla krytyków przesada.
Krytycy wiedzą lepiej. Podobnie jak wiedzieli lepiej, krytycznie, kpiarsko oceniając i niszcząc Lecha Kaczyńskiego..
Argumenty podnoszone przez przeciwników pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu są nijakie.
Według przeciwników Wawel to miejsce dla bohaterów narodowych, wieszczy, Królów, a nie głów demokratycznych państw. To dość dziwny argument. Wśród Królów, a zarazem WLK Książat Litewskich złozonych na Wawelu jest także August II Mocny postać naprawdę mocno kontrowersyjna, która z obroną interesów Państwa Polsko – Litewskiego miała nie wiele wspólnego. Przeciwnie – anarchia, osłabienie i tak już słabego Państwa, budowanie sojuszu z Rosją prowadziły do uzależnienia władcy Rzeczypospolitej od Cara Rosji.
Na tle Augusta II Mocnego Prezydent Lech Kaczyński jest godny miejsca jakim jest Wawel. Tych dwóch postaci nie można nawet próbować porównywać. Byłoby to obraźliwe dla osoby zmarłego tragicznie Prezydenta.
Przeciwnicy pochówku Prezydenta i Jego Żony mówią, iż Wawel to miejsce nie dla demokratycznie wybranych przywódców vide Urząd Prezydenta – jest sprzeczny z faktami historycznymi.
I Rzeczpospolita – Res Pubica Polsko – Litewska będąca monarchią była Państwem demokratycznym w którym nie Król sam z siebie, ale szlachta jako Naród decydowała o prawach, wojnie, reformach, a w efekcie Wolnej Elekcji o wyborze następcy tronu.
Na tle wielu Państw Zachodniej Europy – dziś tak szczycącej się demokracją – I Rzeczpospolita była demokratycznym i wolnym Państwem. Jednym z czytelnych i wyrazistych dowodów była wolność religijna w Rzeczypospolitej, właśnie w ramach Złotej Wolności. Rzeczpospolita jako monarchia rządzona była przez Króla, którego obierała sobie szlachta i który był wśród narodu szlacheckiego Primis inter pares…
Prezydent Kaczyński był brutalnie atakowany przez przeciwników politycznych. Sprowadzali oni jego postać do spersonifikowanej groteski, wykorzystując każdy błąd, kiks, przejęzyczenie Prezydenta i wyolbrzymiając je do rzekomo problemów monumentalnych, które miałby nie tylko Lecha Kaczyńskiego kompromitować, ale wręcz uniemożliwia sprawowanie Urzędu.
Tymczasem Prezydent Kaczyński miał jasno okresloną wizję Państwa – silnej Rzeczypospolitej czerpiącej z swej dumnej i pięknej tradycji i historii to co najlepsze – przywiązanie do wolności i niepodległości. Dążenie do umocniania niepodległości i siły Państwa przez chociażby dążenie do zapewnienia niezależności energetycznej, stworzenie bloku Państw w Europie Wschodniej mającej z Rzeczpospolitą zbieżne interesy, obrona sojuszników Ukrainy, Litwy, Estonii, Łotwy, Gruzji przed zakusami Rosji – to wszystko zasługuje nie tylko na uwagę i kontynuację, ale ze względu na tragiczną śmierć Prezydenta na uczczenie miejscem godnym Królów i bohaterów narodowych.
Lech Kaczyński pokazał narodowi, że nie musimy być małym, ograniczonym, wiecznie słuchającym z poniżonym czołem innych Państwem. Możemy być silnym Państwem, będącym partnerem dla innych Państw Europy i Świata.
Niech spoczywają w Pokoju na Wawelu.
Czołem Panie Prezydencie!
Odsłon: 572 Komentarzy: 6
