Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Korzystaj z talentów

Kategoria: Ogólne Sunday, 19 June 2011, 21:29

Będąc w piątek u przyjaciela i jak zazwyczaj, przedkładając mu mój zeszyt z rysunkami (tak, studenci Politechniki mają większe zainteresoania niz tylko jedzenie, picie, i sesja) stała się rzecz nadzwyczajna. Zostałęm zrguany i wręcz zawstydzony, i musze przyznać mu rację. Ponoć mam talent, cz tam, smykałkę do tego (próbki można obejrzeć jak na razie tu http://henryxpl.deviantart.com/ ) i pozostawiam ten talent złożony mi przez Boga, jako niewykorzystany. Ani nie przedstawiam większości dzieł światu, ani nie mam właśnej domeny, nic nic nic... adam (mój przyjaciel) powiedział dodatkowo, że grzechem jest takie trzymanie rysumków tylko w szkicowniku i poszliśmy na prosty układ... ja co tydzięń coś narysuję i przedstawię światu, a on co tydzień będzię się modlić za to dzieło. Ufam Panu że się to uda.

Odsłon: 164 Komentarzy: 6


Nie opuszczę Cię... obserwacje o kobietach

Kategoria: Ogólne Thursday, 02 June 2011, 01:08

Niedawno podczas spotkania wspólnoty prowadzący zażartował, iż jest ona "żeńsko-katolicka". Oczywiście sala parsknęła szczerym śmiechem, przy czym ja również. Po chwili jednak obejrzałem się, popatrzyłem i musiałem w duchu przyznać rację.

Kobiety, dziewczyny , ogół płci pięknej, skąd w nich ta siła i upór, aby wytrwale być przy Chrystusie? Myślę, że jest to jedna z tych cech, które zostały przez Boga zaszczepione w niewiastach i kobietach od początku stworzenia Patrząc na Maryję, możemy dojrzeć ową wytrwaołść, w jej słowach  "fiat volutas tua"(niestety nie mam przekładu greckiego) (Łk 1,  38)

 

Spójrzmy po raz kolejny, kto ostał się pod krzyżem? Matka Jego, jej siostra, Maria żona Kleofasa, Maria Magdalena (J 19,25) Dopiero z dalszego opisu dowiadujemy się, pośród nich stoi też i sam Jan jedyny z uczniów, który odważył się stanąć przy miejscy kaźni (a jak wiemy uczniów, z pominięciem Apostołów było 72). Jest to pierwszy argument, który wystosuję przeciwko wszystkim, którzy zarzucają mi Apoteozę mężczyzn, a dowód jest empiryczny, na 71 mężczyzn i 12 przyjaciół tylko jeden wytrwał do końca, a z póśród kobiet… zgoła więcej…

Co mają w sobie kobiety, czego nie mają mężczyźni? To wiedzą najlepiej… kobiety. Dzisiejszy świat niestety próbuje zabić kobiecość, na siłę zrównując cechy biegunowo odmienne. Kobiety, jeżeli są nie są skażone chorobą świata są: po pierwsze piękne. Mój ojciec zwykle mawia, że nie ma brzydkich kobiet. Myślę, że ma rację, nie widziałem bowiem żadnego mężczyzny, który potrafiłby się poruszać z gracją niewiast, choć muszę przyznać ze smutkiem,że niejednokrotnie widziałem jak młode kobiety zabijają w sobie piękno. Aby nie postawiono mi zarzutu, że promuję obraz "księżniczek" albo "pachnącej, dobrze wyglądającej, nic nie potrafiącej głupotki" jak to kiedyś ujęła pewna pani wysłana do nas w celu promowania ostrego feminizmu, przedstawię biblijną Rachab. Pomińmy fakt, że była nierządnicą i pomyślmy nad tym co zrobiła, gdy zwiadowcy Jozuego wpadli do Jerycha i ratowali się ukryciem. czy była potulna? Czy tylko "stała i pachniała"? Ależ nie, rozmówiła się z nimi , postawiła twarde warunki. Stanowcza, odważna i silna, jedna kobieta obezwładniła czterech mężczyzn kilkoma słowami, taka była Rachab.

Patrzmy dalej, Księga Rut. Tylko prawdziwa kobieta jest w stanie wzbudzić prawdziwego mężczyznę w ospałych, albo zlęknionych "facetach". Tutaj ponownie pojawia się kobieca wytrwałość i zdolność do przetrzymania największych boleści (Rut straciła męża, a Noemi synów). Wytrwały, ba, powróciły do Betlejem, gdzie to Rut korzystając z rady swojej teściowej (kolejna cecha kobiet, wielki spryt i planowanie) rozbudziła w Boozie uczucie (dla mniej obeznanych Rut jest babką Dawida, czyli leży bezpośrednio w drzewie genealogicznym Chrystusa). Dalej, Anna, matka Samuela,  przetrwałą długi okres bezdzietności ( co w Izraelu było uznawane za karę Boża, więc dochodziły do tego szepty, docinki i nieprzychylne spojrzenia ludzi),  tak samo też i matka Samsona, ich siła w przeciwstawianiu się i walczeniu o swoje.

Dalej, sięgnijmy do nowego Testamentu, Marta, pracowita siostra Marii (Łk 10,38-42) Nawet w Dziejach Apostolskich pojawiają się kobiety głoszące Dobrą Nowinę. Celowo pomijam np. wdowę u której zatrzymał się Eliasz, Ewę, Esterę, Judytę (całe księgi Starego Testamentu, proszę państwa)

Jak ma się to do Bożych cech? Spójrzmy na Chrystusa, wytrwał całość Drogi i Krzyż. Cierpliwość i łagodność  jaką się charakteryzował (w przeciwieństwie do Apostołów), tak zwana "ręka" do dzieci, miłosierdzie (a ówczesny świat delikatnie mówiąc naśmiewał się z miłosierdzia).

Na koniec małe pytanko. Czy ktoś kiedykolwiek zastanawiał się dlaczego na naród wybrany Pan mówi "Córo Syjonu" a nie "Synu" ?

Odsłon: 946 Komentarzy: 14


Pokój, Miłość! ... nie do końca - męski punkt widzenia

Kategoria: Ogólne Saturday, 18 September 2010, 18:32

Czas "Kampanii Wrześniowej" jest dość nieprzyjemnym czasem dla studenta i czasochłonnym, aczkolwiek refleksja, która zrodziła się w moim umyśle nie pozwala mi nie napisać jej.

 

Udało mi się zauważyć, że od kilku ,albo kilkunastu lat  jacyś ludzie próbują, jak mniemam, wypaczyć prawidłowy pogląd na Chrystusa, i całość KK. Mianowicie, stale słyszę "Bóg Cię kocha! Bóg jest miłośćią! Nic nad miłość Bożą! Siejmy miłość i pokój!" …

Na miły Bóg, jak słyszy się takie hasła co chwilę to można zdurnieć. Rozumiem, egzaltacja nauką Pawłową z 1 listu do Koryntian trzynastego rozdziału, ale nie do tego stopnia! Zdrowego młodego mężczyzny (którym podle wszystkich cech fizycznych i psychicznych jestem) ani pociągają, ani bawią te hasła, powtarzane jak mantra. Jezus nie był jakimś hipisem, tylko zdrowym mężczyzną i Bogiem!  kocha , a i owszem, ale jak trzeba było, to przyłożył  kupcom w świątyni! Jego własne słowa  na ostatniej wieczerzy to nie tylko "To Wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali" (J 15,17) Ale również "Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął" (Łk 12,49)

Widzimy tam dwie rzeczy mianowicie Jezus wyraźnie mówi, że nie da Ziemi pokoju, gdyż ewangelia ma budzić sprzeciw! to nie jest nauka  o tym "jak bardzo sie kochamy, róbmy to mocniej" Jezus daje miłość, ale,  tez i wychowuje, i tłumaczy, a jak trzeba karci. Po drugie, Jezus pragnie, czyli wyraża bardzo silną cheć , zeby jego działania w końcu dały efekty, chce, ma wolę działania! Bóg Izraela nie wysyłał na Filistynów wojska długowłosych głosicieli powszechnej miłości, tylko twardych, zahartowanych mężczyzn. Dawid , choć niski i młody był pełnowartościowym mężczyzną, czego dowód widzimy w tym, jak zaczyna rozmowę z Goliatem "Idę do Ciebie z imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś. Dziś właśnie wyda Cię Pan w moje ręce, pokonam cię i utnę ci głowę" (1Sm 17, 45) Drastyczne ale pokazuje ważną rzecz o tym, jacy mają być mężczyźni; aktywni, waleczni, pełni zapału, w trzech słowach, mamy mieć jaja.

Teraz powrót do początku. często czuję się, jakby ktoś próbował mi wmusić Bożą Miłość, "Jezus Cię kocha, Jezus Cię kocha" I dociska kciukiem żeby nie wypadło. Moje pytanie do takowych "A czy pomoże mi to zaliczyć egzamin?" Odpowiedź powinna paść taka "Jeśli sie uczysz, jakby wszystko zależało od Ciebie, i modlisz, jakby wszystko zależało od Boga, to tak"Jezus oprócz miłości mówi mi "Pracuj, ucz, się, wysilał umysł" Jako zdrowy mężczyzna, mam być w stanie zadbać o przyszłość swoją i potencjalnej żony i dzieci, a nie siedzieć upajany hasłem "Bóg jest miłością" i wszystko jest dobrze.

Ktoś powie, że upraszczam. Ależ nie , wydaję tylko męski punkt widzenia. Bóg to Miłość, a owszem, ale jest On również Bogiem Ojcem, który szedł do BOJU razem z Izraelem, Jest to Duch Święty, który ma SIŁĘ, żeby zmieniać serca ludzkie i uzdrawiać, to Chrystus, który WALCZYŁ na Krzyżu a była to bolesna walka,ba , na ludzki sposób przegrana.

Uczniowie Chrystusa także byli mężczyznami z krwi i kości. Jakub i Jan zostali nazwani Synami Gromu, a nie "Piewcami Pokoju". Szaweł a później Paweł "dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich" (Dz 9, 1)

Wszyscy oni nie byli "nowoczesnymi" ani spokojnymi ludźmi. Nowoczesny mężczyzna, ma być zniewieściały (najlepiej ma być gejem, a najlepiej, żeby go wogóle nie było), a w wielu wspólnotach pojawiają się nie młodzi mężczyźni, czy pełni życia chłopcy, tylko jakieś postacie, które poruszają się, mówią i zachowują jak sieroty, albo schorowane dzieci, a nie mający stawiać czoła trudom życia faceci. Kto i dlaczego tak kaleczy męskość? gdy byłem chłopaczkiem to ganiałem po drzewach , tłukłem się z bratem ,albo innymi , którzy jakoś mi ubliżali. Ba, niejeden raz przegrałem.  I było fajnie, normalnie i żywo, potem się najczęściej trzymało z chłopakami, którzy się ze sobą prali. A obecnie, odwiedzając szkoły, widziałem chłopaków, u których nie dostrzegłem ani siły ducha, ani gotowości do walki, ot jakieś cienie.

Spostrzeżenia swe bazuję na własnych obserwacjach. Mając okazję prowadzić młodych jako animator do bierzmowania, spotkałem się z mieszanką popisujących się chłopaczków, którzy ewdentnie chcieli zwrócić na siebie uwagę, której najwyraźniej mieli za mało i stąd taka reakcja (muszę się przyznać, że sam byłem podobny, ale to inna opowieść) ale też i postacie, które siedziały i praktycznie tyle… jedynym objawem życia było wstanie do modlitw i wejście/wyjście, reszta… null.

Dzięki Bogu, w lokalnej wspólnocie nie spotkałem za wielu chodzących zombie, tylko pełnowartościowych wierzących mężczyzn, co jest dla mnie osobiście swoistą inspiracją, żeby za jakieś 5, 10, albo 20 lat  trzymać się żywej wiary jak oni.

Odsłon: 383 Komentarzy: 16


Operacyjność "Operacji Chusta"

Kategoria: Kultura Monday, 26 July 2010, 16:04

Wiajcie, niestrudzeni Frondowicze!

Ostatnio udało mi się w lokalnej księgarni "Matras" wykupić jedyny, albo ostatni wolumin "Operacji Chusta" Pana Terlikowskiego, więc będzie to w miarę krótki opis moich przeżyć, po jej przeczytaniu.

Od razu uprzedzam książka jest pisana stylem, który wbija w fotel i nie pozwala odstąpić na krok od lektury, sam przerobiłem całość w przeciągu paru godzin.

Sensacja, jaką jest opis fikcyjnej Europy może trochę zaskoczyć, choć patrząc na ostatnie wieści, jest to model nawet prawdopodobny.

Fabuła kręci się wokół Chusty, a bardziej wokół jej "Strażnika", franciszkanina, O. Jana. Sama postać jest świetnym profilem postaci walecznej na tyle, na ile uciskające normy rządowe przyzwalają, a gdy trzeba staje do walki z systemem, słowem, człowiek, który zachowuję się jak prawdziwy Człowiek (albowiem jest to wielka godność), ale najpierw prawdziwy wyznawca Chrystusa Jezusa, modlący sie, walcżący, nawet cierpiący dla tego, za którego warto oddać życie.

Myślę, że Autor celowo lekko zmarginalizował całkowitą rolę Chusty. Oczywiście, o nią toczy się zażarty bój, ale sama w sobie jest najczęściej czymś w rodzaju… koniecznością literacką, przez pryzmat której możemy lepiej poznać profile bohaterów.

Bohaterowie  są zresztą nietuzinkowi, co tylko pozornie nasuwa "wyjątkowość", czy też "specjalność" postaci; prawda są to najczęściej bohaterowie o problemach, które na nasze standardy niszczą i miażdżą i tak jak najczęściej bywa, walczą z nimi i nie poddają się.

Jednak w moim mniemaniu najlepiej opisanym i wreszcie poruszonym jest fakt tych wszystkich "zwykłych" wierzących. Przedłożony tutaj przykład  typowego  ojca i matki z warszawskiej Pragi zapiera wręcz dech; dawno nie czytałem o tym, jak ludzie twz: szarzy i zwykli zaczynają działać, ba, jak nasza"szara" codzienność jest tak naprawde kolorowa, pełna wyzwań i problemów; książka o tym przypomina, że rutyna, nie jest tak naprawdę "rutynowa", dni nie są takie same i że trzeba działać. Wprawdzie jest to dla mnie trochę niewiarygodnym, aby walczący o byt człowiek, realista dbąjący o swoją rodzinę jak potrafi, doświadczony przez życie, które weryfikuje wszystko, znienacka stawia wszystko na jedną kartę i czyni rzecz prawnie zakazaną, w imię dawnych ideałów. Tyle by przynajmniej wynikało z doświadczeń ludzi wokół mnie i moich własnych obserwacji, ale, dzięki Bogu, znam też ludzi którzy takoż uczynili i wyszli na tym dobrze, więc obserwacja ta daje nadzieję i czyni postacie bardziej realne, bliższe czytelnikowi.

Aby nie wyjść na człowieka stronniczego poruszę też  sytuacje, które moim zdaniem są trochę naciągane, albo "niepasujące"

Zaskoczył mnie i troche skonsternował opis walki duchowej  z diabłem, w scenie w piwnicy, oraz tło opisujące stan biskupstwa z książki. skoro O. Jan został  "wyświęcony" podle reguły zbutnowanych biskupów, to nie mógł być stricte katolickim księdzem.  Dalej, opis w/w walki ze Złym przypomina mi egzorcyzm, czego też, jako "normalny" ksiądz nie mógłby  dokonać, bez przyzwolenia biskupa, choć sytuacja książkowej Europy nieco zaciera i wyjaśnia walkę z diabłem, jednak penien "niesmak" i zdziwienie pozostaje… czytając ten fragment czułem się, jakbym powrócił do książki  Franka E. Peretti'ego "Władcy Ciemności" w którym to ortodoksyjny pastor tez dokonywał "egzorcyzmu" z nazwy.

Sumując, Książka świetna, drobne niesnaski zostają rozmyte przez całościowy obraz, warto przeczytać. Inna refleksja, warto modlić się za naszych biskupów, aby nie dochodziło do sytuacji przedstawionej w "Operacji Chusta", a które widzimy w życiu (np. lefebryści, Kalwin, Luter i inne znane nam postacie)

Odsłon: 693 Komentarzy: 4


Internetowy świat: czy da sie przebić przez brak kultury?

Kategoria: Kultura Tuesday, 07 December 2010, 22:52

Zadziwiającym jest dla mnie wzrost, w moim mniemaniu, chamstwa i braku kultury rozmowy na forach, tego typu portalach, etc.

Rozumiem, Internet, wszyscy są anonimowi, nie trzeba w zasadzie o nic dbać…

Ale czy na pewno? Jedną z przyczyn upadku  Rzeczypospolitej Obojga Narodów, była właśnie niemożność prawidłowej, kulturalnej rozmowy na szczeblu nie wyższym niż domowy… Czy dbałość o to , co rozróżnia nas z pośród tłumu dzikiej i bezbarwnej masy jest niemożliwa, gdy występuje sie poza realnym światem? Czy też może, tak po ludzku i po prostu, nam, ludziom, się nie chce? Oczywiście można też wliczyć czynnik "podszywający się" mianowicie fakt, że czasem chcemy podszyć się za kogoś, kim nie jesteśmy.

Być może wzbijam niepotrzebnie pianę, czy też walczę z wiatrakami, ale na koniec odeślę wszystkich "internetowych myślicieli" do powiedzenia, które bardzo często w dzisiejszych czasach się sprawdza:

"Cwaniak w necie, frajer w świecie"

Odsłon: 311 Komentarzy: 2


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.