Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Pozorne sprzeczności w Biblii

Kategoria: Religia Friday, 03 June 2011, 02:58

Pismo św. zawiera miejsca, które wydają się sprzeczne ze sobą. Czy to możliwe? Nie, bo gdyby Pismo św. zawierało choć jedną sprzeczność, nie miałoby większej wartości niż makulatura.

 

Jeden z takich wersetów słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wydaje się, że stoi on w sprzeczności ze słowami św. Pawła Apostoła z dziesiątego rozdziału Listu do Rzymian: Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. (Rz 10, 13)

 

Pan Jezus mówi, że nie wystarczy wołać „Panie, Panie”, aby być zbawiony; natomiast św. Paweł w Liście do Rzymian wydaje się temu zaprzeczać. On mówi, że każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Jak to pogodzić? Odczytując znaczenie każdego z tych zdań w kontekście, w którym zostały wypowiedziane. Słowa Pana Jezusa trzeba odczytać w kontekście dzisiejszej Ewangelii. Oznaczają one, że nie wystarczy mówić „Panie, Panie”, ale trzeba także żyć według przykazań; trzeba pełnić wolę Bożą. I temu, kto to czyni, Pan Jezus obiecuje, że będzie zbawiony.

 

Natomiast św. Paweł używając wyrażenia „wzywać imienia Pańskiego” ma na myśli „wyznawanie wiary”. Widać to wyraźnie z kontekstu Rz 10, 11-15. Św. Tomasz z Akwinu komentując ten werset mówi: „Wzywać znaczy wołać swoją postawą i pełnym oddania kultem”. Podsumowując możemy stwierdzić, że nie tylko nie ma tu sprzeczności, ale co więcej, okazuje się, że Pan Jezus i Apostoł Narodów mówią praktycznie to samo.

 

Inną pozorną sprzeczność stanowią słowa, które słyszeliśmy w drugim czytaniu. Św. Paweł pisze w trzecim rozdziale Listu do Rzymian: Sądzimy bowiem, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa. Tak tłumaczy ten werset Biblia Tysiąclecia. Jednak trzeba pamiętać, że greckie słowo, które zostało oddane słowem „nakazów”, dosłownie brzmi „uczynków”. Zatem słowa Apostoła Narodów możemy przetłumaczyć: Sądzimy bowiem, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia uczynków Prawa. Wydaje się, że to zdanie jest sprzeczne z innym zdaniem Biblii wziętym z Listu św. Jakuba: Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary. (Jk 2, 24)

 

Słowa z Listu do Rzymian stały się dla Marcina Lutra powodem do nauki, że nie potrzeba żadnych dobrych uczynków, aby być zbawionym. Wystarczy sama wiara. Tak też przetłumaczył on ten werset na niemiecki. Dodał słowo „allein”, co znaczy „tylko, sama”. I dlatego też nie lubił Listu św. Jakuba, który temu zaprzeczał. Nazywał go słomianym pismem i chciał go usunąć z kanonu Pisma św.

 

Wróćmy jednak do przerwanego tematu. Jak pogodzić tę pozorną sprzeczność? Kierując się tą samą zasadą, co powyżej. Odczytując słowa Apostołów w ich kontekście. Co innego chce powiedzieć św. Paweł, co innego św. Jakub. Św. Paweł mówi o „uczynkach Prawa”, które przeciwstawia wierze w Chrystusa. Nie ma on na myśli uczynków, w znaczeniu „dobre uczynki”, w potocznym rozumieniu. Ma na myśli „uczynki Prawa”. Co to są „uczynki Prawa? To są obrzędy, do których zobowiązywało Prawo Starego Przymierza: obrzezanie, przepisy dotyczące pokarmów, nakazane święta żydowskie, przepisy dotyczące składanie ofiar oraz zachowania czystości rytualnej, czyli unikanie kontaktu z trupem, trędowatym, kobietą mającą krwawienie miesięczne, itd., zachowanie 612 przykazań. To wszystko św. Paweł nazywa „uczynkami Prawa”. Żydzi wierzyli, że zachowując te przepisy będą zbawieni. Św. Paweł natomiast mówi, że będziemy zbawieni przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Mamy więc tu do czynienia z dwoma przeciwstawnymi koncepcjami zbawienia.

 

A co ma na myśli św. Jakub? To samo, co Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii: Nie wystarczy mówić „Panie, Panie”. Trzeba jeszcze pełnić wolę Bożą. Tak samo nie wystarczy mówić, „wierzę, wierzę” i ufać, że to wystarczy do zbawienia. Trzeba jeszcze żyć wiarą, pokazać uczynkami, że wierzę, że moja wiara jest żywa i czynna.

Odsłon: 1263 Komentarzy: 68


Prawo boskie i prawo ludzkie

Kategoria: Rodzina Thursday, 03 February 2011, 20:40

24 stycznia tego roku polskojęzyczna Katolicka Agencja Informacyjna podała, że prezydent Obama polecił przedstawicielom Departamentu Sprawiedliwości, by nie bronili już państwowej ustawy definiującej małżeństwo jako związek jednego mężczyzny z jedną kobietą. ( http://info.wiara.pl/doc/738309.Obama-nie-chce-chronic-malzenstwa )

 

Co to znaczy? Jest to otwarcie możliwości do tego, że w świetle państwowego prawa niedługo za „małżeństwo” może zostać uznany związek np. dwóch mężczyzn albo dwóch kobiet. Jeśli tak się stanie, to grozi to ograniczeniem wolności religijnej. W jaki sposób? Bo już nie będzie można powiedzieć (w świetle obowiązującego państwowego prawa), że małżeństwo to jedynie związek kobiety z mężczyzną. Taka wypowiedź byłaby uznana za „dyskryminowanie 'małżeństw' homoseksualnych” i co za tym idzie, mogłaby zostać zaskarżona przed trybunałem sądowym.

 

Oczywiście, nawet jeśli taka definicja „małżeństwa” zostanie przyjęta, nie ma ona mocy obowiązującej. Dlaczego? Ponieważ małżeństwo nie jest instytucją ustanowienia ludzkiego. To sam Pan Bóg pobłogosławił związek mężczyzny i kobiety, jak o tym czytamy w Księdze Rodzaju: Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną (Rdz 1, 27-28 ). Dlatego nikt nie będzie związany w sumieniu do uznania takiej definicji, ponieważ jest sprzeczna z prawem naturalnym (które jest odbiciem Bożego prawa). "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5, 29). Nikt nie może zmienić Bożego prawa, nawet prezydent tak potężnego kraju jak Stany Zjednoczone. Równie dobrze prezydent Obama mógłby ogłosić się Bogiem i zażądać boskiego kultu dla siebie, jak zrobił to obecny prezydent Korei Północnej. Miałoby to taki sam skutek czyli żaden – nie stałby się Bogiem i nikt w sumieniu nie byłby zobowiązany do oddawania mu czci boskiej. Raczej dokładnie odwrotnie: każdy pragnący być wiernym Panu Bogu byłby zobowiązany do odmówienia tego, nawet za cenę życia.

 

Decyzja Obamy jest oznaką niebezpiecznego rozwoju. Pokazuje na kierunek, który może być brzemienny w skutkach dla wierzących w tym kraju. Zawiera też element ironiczny. Nie jest tajemnicą, że obecny prezydent podzielił chrześcijan, w tym także katolików, z których około 50 % oddało głosy na niego. Oni głosują na Obama, a on wytrwale pracuje nad tym, aby ograniczyć ich religijną wolność. Co za niewdzięczność! Jakaż ironia!

 

Dodatkowym elementem ironii amerykańskiej sytuacji jest to, że nie jest wykluczone, iż obecny prezydent nie jest legalnym prezydentem, ponieważ według prawa tego kraju prezydentem Stanów Zjednoczonych może być tylko człowiek urodzony w tym kraju, a wcale nie to takie pewne, czy Barack Obama urodził się na terenie tego kraju. Jak  podała strona internetowa: Amerykański Sąd Najwyższy niespodziewanie ogłosił, że zorganizuje ‘konferencję prawną’ dotyczącą kolejnego pozwu w związku z aktem urodzenia Baracka Obamy i możliwością sprawowania przez niego urzędu prezydenta USA. 4 marca sędziowie przesłuchają prawnika Johna Hemenwaya, który wniósł sprawę w imieniu emerytowanego pułkownika Gregory’ego Hollistera. ( http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=3748274 )

 

Oczywiście miejsce urodzenia Obamy ma tylko znaczenie drugorzędne, ale gdyby rzeczywiście okazało się, że nie urodził się w USA, to wszystkie podpisane przez niego akty prawne nie miałyby żadnej mocy obowiązującej także z punktu widzenia prawa państwowego, przez co ironia całej tej sytuacji byłaby doskonała.

Odsłon: 577 Komentarzy: 6


Bóg Jezusa Chrystusa

Kategoria: Religia Sunday, 27 February 2011, 05:29

Dzisiejsze czytania mówią o Bożym ojcostwie. Pan Bóg jest Ojcem, ale jest to ojciec, w którym można odnaleźć cechy dobrej matki. O tym mówi pierwsze czytanie:

Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. (Iz 49, 15)

Dla proroka Izajasza było nie do pomyślenia, aby matka opuściła swoje dziecko. Ale nawet gdyby wydarzyło się to, co wydaje się niemożliwe – gdyby matka zostawiła swoje dziecko, niemożliwe jest, aby Pan Bóg zapomniał o swoim dziecku. W Panu Bogu są cechy czułej matki.

 

W 1976 roku kard. Józef Ratzinger napisał książkę „Bóg Jezusa Chrystusa”, w której zapisał swoje refleksje na temat natury Boga. Czytamy w niej m.in.: „Pan Bóg nazywa siebie Ojcem. Ludzkie ojcostwo daje przeczucie tego, czym jest Bóg;  ale gdzie ojcostwo nie istnieje; gdzie nie ma autentycznego ojcostwa, tam niemożliwe staje się mówienie i myślenie o Bogu”. I trochę dalej: „Kryzys ojcostwa, z którym mamy do czynienia w obecnych czasach, to podstawowy aspekt kryzysu zagrażającego całej ludzkości”.

 

Kardynał nie zatrzymuje się jednak w tym miejscu. Trochę dalej kontynuuje: „Tutaj oczywiście trzeba pokreślić jeszcze jeden ważny aspekt: fakt, że biblijny język nazywający Boga Ojcem oznacza także to, że tajemnica macierzyństwa bierze swój początek w Bogu i ma takie same możliwości jak ojcostwo, tzn. może wskazywać na Pana Boga, a może też, kiedy jest wypaczone, od Niego odwodzić.” Tyle cytat.

 

Tak, jest bardzo trudno mówić, że Bóg jest Ojcem, do kogoś, kto nie miał dobrego ojca; podobnie niezrozumiałe jest przesłanie mówiące o Bogu, w którym są obecne cechy czułej matki, dla tych, którzy nie doświadczyli miłości macierzyńskiej. Czy jest jakieś wyjście w takiej sytuacji? Tak, zawsze jest możliwe wskazywanie na Pana Jezusa. On jest wcieloną miłością Boga Ojca. Patrząc na Niego, możemy zrozumieć albo przynajmniej przeczuć, co to znaczy, że Bóg jest Miłością. On uczy nas zaufania do Pana Boga. Nawet ci, którzy nie mieli doświadczyć miłości ojcowskiej czy macierzyńskiej, bo nie mieli dobrego ojca czy matki, czytając Ewangelie spotkali w Panu Jezusie kogoś, kto ich kocha. Zrozumieli, że są kochani. I to doświadczenie było początkiem zmiany ich życia. Przede wszystkim nadało sens ich życiu. Bo człowiek nie może żyć bez miłości.

 

Pan Jezus jest szansą dla każdego. Szansą do odkrycia Bożej miłości pomimo wszelkich złych doświadczeń. On uczy nas, jak stać się dzieckiem. Dzieckiem Bożym. A stanie się dzieckiem Bożym jest warunkiem wejścia do Królestwa.

Odsłon: 540 Komentarzy: 3


Seks jest OK.?

Kategoria: Religia Tuesday, 15 February 2011, 18:03

Bezpośrednim powodem do tego wpisu jest tekst Zbigniewa Kaliszuka: „Jaki jest cel współżycia małżeńskiego?” ( http://fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/jaki_jest_cel_wspolzycia_seksualnego ) Powodem dalszym jest inny jego wpis: „Seks jest ok.!”  http://fronda.pl/zbigniew_kaliszuk/blog/seks_jest_ok

 

W tym pierwszym wspomnianym tekście Zbigniew Kaliszuk pisze:

SEKS PO KATOLICKU? 2 minuty, zero eksperymentowania i przyjemności, tylko po ciemku i w celach prokreacyjnych, zawsze postrzegany jako coś "grzesznego".

Takie jest dość powszechne postrzeganie nauki Kościoła na temat seksu.

 

Są to początkowe zdanie tego wpisu. Najpierw trzeba powiedzieć, że tytułowe zdanie sugeruje, jakoby Kościół nauczał, że seks małżeński jest czymś złym. Nigdy tak nie było. Kościół nigdy nie nauczał, że pożycie małżeńskie jest grzeszne.

 

„Powszechne postrzeganie nauki Kościoła na temat seksu”? Jeśli „seks” oznacza „zjednoczenie, pożycie małżeńskie”, nie mogę się z tym zgodzić, że ten błąd jest czymś powszechnym. Moje doświadczenie jest inne. W moim, już nie tak bardzo krótkim życiu, spotkałem tylko jednego człowieka, który w współżyciu małżeńskim widział coś grzesznego. Przy czym nie jestem pewny, czy był zdrowy na umyśle. Odniosłem wrażenie, że był człowiekiem chorym. Oprócz tego spotkałem kilka osób (dwie albo trzy) na Frondzie (!), które rozumiały, że współżycie małżeńskie jest wtedy dobre, kiedy jego celem jest zrodzenie potomstwa. Uważam zatem, że jest przesadą stwierdzenie, że wspomniany błąd jest czymś powszechnym. Zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że jest to fałszywe przedstawienie nauki Kościoła, który nigdy nie nauczał, że pożycie małżeńskie jest czymś złym.

 

Czy zatem "seks jest OK."? Najpierw ustalmy, co to znaczy „OK.”? Kilka lat temu, niedługo po moim pierwszym przyjeździe do USA zostałem zaproszony do restauracji na kolację. Kiedy wychodziłem, zostałem zapytany przez menagera, czy smakowały mi dania. Jedzenie było naprawdę znakomite, odpowiedziałem więc zgodnie z prawdą i zarazem pragnąc być miłym, że było OK. Na to ona: „Tylko OK.?” Wtedy zrozumiałem, że „OK.” dla Amerykanów znaczy tyle co „dobre, ale nie nadzwyczajne”. Mówiąc po prostu: powiedzieć o czymś, że jest „OK.”, to powiedzieć, że to „coś” jest przeciętne. Nie mnie zatem jako zakonnikowi wypowiadać się na temat, "Czy seks jest OK?"., jeśli bierzemy ten zwrot w tym znaczeniu. Jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie jest to nauka, którą głosi Kościół! Kościół nie głosi nauki, że „seks jest OK.” Kościół nie głosi również, że „seks jest dobry”. „Dobra” może być książka; jedzenie może być dobre; film może być dobry, ale nie pożycie małżeńskie. Kościół naucza, że pożycie małżeńskie jest święte. Co to znaczy „święte”? To znaczy, że należy do sfery sacrum.

 

I właśnie takie było przesłanie o. Kazimierza Knotza, który pod koniec cytowanego przez Zbigniewa Kaliszuka wywiadu powiedział, że „ciało i seksualność należą do sfery sacrum”. Właśnie tak!

 

Ale co to znaczy, że pożycie małżeńskie należy do sfery sacrum? Co to znaczy „sfera sacrum”? (Chcących pogłębić ten temat odsyłam do artykułu Sorciera: Sacrum i profanum. Zarys tematu. Co się dzieje, gdy człowiek przestaje być częścią sacrum? http://fronda.pl/sorcier/blog/sacrum_profanum )

 

Tu jednak chciałem zacytować bardzo cenny komentarz Leszka pod w/w tekstem, który pisze:

Warto może również wspomnieć o przechodzeniu między tymi sferami.

Sakralizacja jako poświęcenie – oddanie Bogu ale i uświęcenie – uznanie za ważne może dotyczyć rzeczy, osób, zwyczaju.

Profanacja to wyrwanie tego co poświęcone z właściwego mu miejsca, wykonanie czynności niegodnej. To odebranie charakteru oddania Bogu – przywłaszczenie sobie i odebranie charakteru świętości – zmniejszanie wartości, deprecjonowanie.

 

Profanacja to, etymologicznie rzecz biorąc: „Wyniesienie przed (poza) świątynię tego, co należy do niej”.

 

Sacrum należy do sfery świętej zastrzeżonej Bogu i religii. W tym znaczeniu pożycie małżeńskie należy do sfery sacrum, podobnie Eucharystia, inne sakramenty, modlitwa. Po sprawowaniu sakramentów i modlitwie, zjednoczenie małżeńskie jest najświętszą czynnością małżonków.

 

Skąd o tym wiemy? Mówi nam o tym Pan Bóg. W Liście do Hebrajczyków czytamy:

 

We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg. (Hbr 13, 4)

 

„We czci” – oryginalne słowo brzmi: τίμιος (czyt.: timios), które w 1 P 1, 19 służy do określenia Krwi Chrystusa, jako ceny naszego odkupienia.

 

„nieskalane” – oryginalne słowo brzmi: ἀμίαντος (czyt.: amiantos, w Wulgacie: „inmaculatus”), które w Piśmie św. jest używane tylko w odniesieniu do sfery sakralnej:

- do świątyni: („Teraz więc, Święty, od którego pochodzi wszelka świętość, Panie, ustrzeż na wieki od jakiegokolwiek zbezczeszczenia ten dom, który dopiero co został oczyszczony”. (2 Mch 14, 36; także 15, 34).

- do nagrody zbawionych w niebie (Mdr 4, 2; 1 P 1, 4);

- do kobiety niepłodnej (przypomnę, że niepłodność w ST była uważana za oznakę Bożego przekleństwa. Tu mamy inne spojrzenie na niepłodność), która mimo swej niepłodności jest błogosławiona, jeśli nie skalała się przez grzeszne współżycie (Mdr 3, 13);

- do ludzkiego ciała (Mdr 8, 20);

- do Jezusa Chrystusa Arcykapłana (Hbr 7, 26);

- do religijności (Jk 1, 27).

 

Jak widzimy, Pismo św. świadczy o tym, że instytucja małżeństwa ma być otoczona głęboką czcią, a współżycie małżeńskie należy do sfery sacrum i jako takie jest święte. Dlatego cudzołóstwo i rozpusta wspomniane w Hbr 13, 4 są nie tylko grzechem, ale także profanacją, zbeszczeszczeniem tego, co jest święte.

 

Żeby lepiej pokazać, na czym polega to, że małżeństwo i zjednoczenie małżeńskie należą do sfery sacrum, dobrze jest pokazać pewne istniejące analogie do Eucharystii. Żaden z katolików nie ma wątpliwości, że Eucharystia należy do sfery sacrum. Myślę więc, że ukazanie tych analogii pozwoli nam lepiej zrozumieć świętość małżeństwa i samego pożycia seksualnego pomiędzy małżonkami.

 

Msza św. jest odnawianiem Nowego Przymierza zawartego w Jezusie Chrystusie w Wieczerniku i na ołtarzu krzyża pomiędzy ludzkością, a Bogiem; przyjmując Ciało i Krew Chrystusa stajemy się jedno z Nim w najściślejszym znaczeniu: fizycznie i duchowo. Podobnie małżonkowie przez zjednoczenie małżeńskie odnawiają przymierze małżeńskie zawarte przed Bogiem i wobec Kościoła; odnawiając je stają się jednością. Ma to być jedność nie tylko fizyczna, ale też i duchowa.

 

Nikt nie mówi o Eucharystii, że „Komunia św. jest OK.”, ponieważ każdy rozumie, że należy do sfery sacrum. Nikt też nie mówi, że „Eucharystia jest dobra”, ponieważ każdy wie, a przynajmniej wiedzieć powinien, że Eucharystia jest więcej niż tylko „dobra” – jest święta – należy do sfery sacrum. Nikt nie pisze ani nie mówi, że „trzeba lubić te klocki”, kiedy pisze o Eucharystii, zachęcając do uczestnictwa w niej, ponieważ takie stwierdzenie byłoby mówieniem o Ciele i Krwi Chrystusa językiem ze sfery profanum, czyli symbolicznym wyniesieniem Eucharystii poza świątynię – profanacją. Profanacją byłoby używanie kielichów, które służą w czasie Mszy św., do wznoszenia toastów w czasie np. przyjęcia na cześć prezydenta. Przykłady możnaby mnożyć.

 

Profanacją małżeństwa jest zatem nie tylko cudzołóstwo, czy też rozpusta wewnątrz małżeństwa. Profanacją pożycia małżeńskiego jest także pisanie, że „trzeba lubić ten sport”. Dlaczego? Ponieważ sport nie należy do sfery sacrum, pożycie małżeńskie owszem. Z tym samych przyczyn uważam, że profanacją jest wyrażenie „uprawiać seks”, bo uprawiać można sport, a seks małżeński jest czymś o wiele więcej, właśnie dlatego, że należy do sfery sacrum. Tak samo uważam za niewłaściwe wyrażenie „Seks jest OK.”, ponieważ pożycie małżeńskie jest czymś więcej niż tylko „OK.”; jest nawet czymś więcej niż tylko „dobre”. Zjednoczenie małżeńskie jest święte.

 

Jestem przekonany, że takie wyrażenia są pewnie niezamierzoną, ale jednak profanacją. Jest to bowiem wyniesienie rzeczy świętej ze sfery sacrum do sfery profanum.

 

PS. Jeśli Pan Bóg pozwoli, wkrótce postaram się odpowiedzieć na inny wpis Zbigniewa Kaliszuka: „Jaki jest cel współżycia seksualnego?” http://fronda.pl/zbigniew_kaliszuk/blog/jaki_jest_cel_wspolzycia_seksualnego

Odsłon: 1512 Komentarzy: 37


Ty jesteś Skała... Prymat św. Piotra. Sukcesja papieska

Kategoria: Kościół Friday, 02 December 2011, 16:30

Kto jest „Skałą” z Mt 16, 18?

Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».  Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». (Mt 16, 15-19)

 

Oto odpowiedź, jaką daje najlepszy ze słowników biblijnych opracowany przez protestantów i wydany przez zespół pod kierownictwem Gerharda Kittla:

Dosyć powszechne jest przekonanie, że to powiedzenie (chodzi tu o Mt 16, 17-19) ma charakter semicki, i to potwierdza, że nie mogło powstać w greckiej diasporze. Gra słów ma pełny sens tylko w aramejskim, który ma to samo słowo kefa dwa razy, nie πέτρος … πέτρα, jak to ma miejsce w grece. Wzmianka ojca Piotra poprzez wyrażenie Bar-Jona, wyrażenie „ciało i krew” na oznaczenie ludzi, stroficzny rytm i obraz skały jako fundamentu, dla którego istnieje dokładna analogia w literaturze rabinicznej (Abraham jako skała świata) – wszystko to świadczy o semickim charakterze logionu (powiedzenia) i konsekwentnie o jego starożytności. (“Theological Dictionary of the New Testament”, tom VI, str. 106)

 

Niektórzy protestanci uważają, że “Skałą” w Mt 16, 18 jest wiara św. Piotra. Oto, co na ten temat jest napisane w „Teologicznym Słowniku Nowego Testamentu”:

Ale co ma Pan Jezus ma myśli mówiąc: „I na tej skale wybuduję Kościół mój”? Idea reformatorów, że On ma na myśli wiarę Piotra, jest nieprzekonywująca w obliczu kontekstu tego fragmentu.  Nie ma tu odniesienia do wiary Piotra. Raczej, paralelizm pomiędzy „ty jesteś Skałą” i „na tej skale wybuduję” pokazuje, że druga skała może być tylko ta sama, co pierwsza. W ten sposób jest oczywiste, że Jezus odnosi to do Piotra, któremu dał imię „Skała”. (tamże, s. 108)

 

Przyznaje to nawet Marcin Luter, który napisał w 1530 roku, lata po tym, jak opuścił Kościół katolicki:

„Dlaczego szukając moich kluczy, wpatrujecie się w niebo? Czyż nie rozumiecie, że Jezus powiedział: ‘Dałem je Piotrowi. To są rzeczywiście klucze do nieba, ale one nie znajdują się w niebie, bo Ja zostawiłem je na ziemi.’ To mówi Jezus: ‘Piotr jest moimi ustami, jego język jest moją szkatułką zawierając klucze, jego klucze są Moimi kluczami. One są urzędem’” Luter widział nawet: „One są potęgą, przykazaniem, które dał Bóg przez Chrystusa dla całego chrześcijaństwa dla zatrzymywania i odpuszczania grzechów”.

Oczywiście Luter odrzucał sukcesję papieską, jak i apostolską w ogóle. Ale w słowach Pana Jezusa jest klucz do zrozumienia Jego słów także w odniesieniu do sukcesji. Tym kluczowym słowem jest właśnie słowo „klucze” i wyrażenie „wiązać i rozwiązywać”.

 

Co to znaczy "związywać i rozwiązywać"? Inny słownik protestancki przy haśle "wiązać" podaje:

"związywanie i rozwiązywanie" może być interpretowane jako:

a) zgodnie z żydowskim rabinicznym zwyczajem: określać, co jest zabronione, a co jest dozwolone, lub

b) zgonie z rozumieniem wczesnych Ojców Kościoła: nakładać lub usuwać ekskomunikę. (Friberg, „Analytical Lexicon of the New Testament Greek”)

 

Jeśli tak, to ten obraz nie ma sensu, jeśli założy się, że klucze były tylko na czas ziemskiego życia Piotra. Przecież także po jego śmierci jest oczywista potrzeba, aby wyjaśniać, co jest zabronione, a co dozwolone, lub też nakładać i zdejmować karę ekskomuniki. Rozumienie obrazu kluczy inaczej nie ma podstaw biblijnych ani patrystycznych.

 

Także współcześnie egzegeci protestanccy przyznają, że obraz kluczy zaczerpnięty został z Iz 22:

(…) tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca (Iz 22, 20-23).

 

Eliakim miał zastąpić Szebnę na stanowisku zarządcy pałacu królewskiego. Klucze oznaczały, że otrzymał on władzę nad pałacem. Po jego śmierci (albo stracie urzędu) klucze, a z nimi i władza przechodziły na następcę. (Oczywiście władza ta podlegała królowi, tak jak Piotr i jego następcy podlegają Jezusowi.) Aluzją do kluczy i władzy z nimi związanej jest aramejskie brzmienie imienia Piotr – Kefas. Przypomnę, że Piotrowi jako jedynemu Pan zmienił imię. (Starożytni rabini mówili, że Pan Bóg na widok Abrahama zawołał "Oto znalazłem skałę, na której wybuduję świat". To tylko tak na marginesie. Nie znajdziemy takich słów w Biblii. Ale znajdziemy słowa mówiące o zmianie imienia Abram na Abraham. Z imieniem łączyło się powołanie, misja. Zmiana imienia oznaczała zmianę tego powołania. Zmienić imię mógł tylko ten, kto miał władzę na tym, którego imię zostało zmienione. Piotr-skała podlegał Jezusowi-Skale). To nie stało się bez znaczenia. To aramejskie słowo zapisane literami hebrajskimi (כיפא) można przeczytać „kajfa” albo „kejfa” (Przypomnę, że język hebrajski i aramejski nie posiada zapisu samogłosek. O sposobie czytania i znaczeniu danego wyrazu decydował kontekst. Wyraz zapisany powyżej posiada dwa sposoby czytania i dwa możliwe znaczenia: „skała” to pierwsze, „trezor, sejf, schowek służący do przechowywania kluczy od świątyni jerozolimskiej” to druga możliwość odczytania tego słowa).

 

Pan dał klucze Piotrowi, kiedy odchodził z ziemi i uczynił go kimś w rodzaju odźwiernego. Zadaniem odźwiernego jest „otwierać i zamykać”, oraz czuwać na domem aż do chwili, kiedy Pan przyjdzie powtórnie. Ponieważ ziemskie życie jednego odźwiernego nie wystarczy, aby objąć czas pomiędzy pierwszym i drugim przyjściem, sukcesja jest czymś niezbędnym i oczywistym. Wydaje się, że mamy do tego aluzję w przypowieści mówiącej o potrzebie gotowości na przyjście Pana (Łk 12, 35-40) oraz w wyjaśnieniu jej danym Piotrowi (12, 41-48 – Pan mówi o czujności do wszystkich, ale ze szczególnym odniesieniem, jak się wydaje, właśnie do Piotra, i tu pewnie nie przypadkiem, pojawia się odniesienie do drzwi i ich otworzenia, gdy przyjdzie gospodarz domu) jak również w eschatologicznej mowie Pana zanotowanej w trzynastym rozdziale Ewangelii według św. Marka. Tu istotne stwierdzenie z tej mowy: Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. (Mk 13, 34)

 

„Odźwierny” – w oryginale: θυρωρός – (czyt.: thyroros) – „ten, kto ma kontrolę nad miejscem i pozwala do niego wejść” (Friberg, Lexicon). Pan mówi do trzech wybranych uczniów: Piotra, Jakuba i Jana, żeby czuwali i byli gotowi na Jego powtórne przyjście. Tym „człowiekiem, który udał się w podróż” może być tylko Pan Jezus, sługami byli ci wszyscy, którym powierzona została jakakolwiek funkcja w Kościele, a „odźwiernym” może być tylko ten, który otrzymał klucze, czyli Piotr i jego następcy aż do skończenia świata.

 

 

PS. Więcej na temat papiestwa (po polsku):

http://analizy.biz/marek1962/prymat.htm

Cytaty z egzegetów protestanckich (po angielsku):

http://catholicity.elcore.net/SimonIsTheRock.html

Prymat Piotra w pismach Ojców Kościoła (po angielsku):

http://www.catholic.com/library/Authority_of_the_Pope_Part_1.asp

http://www.catholic.com/library/Authority_of_the_Pope_Part_2.asp

Scott Hahn na temat papiestwa (po angielsku):

http://www.catholic-pages.com/pope/hahn.asp

 

Odsłon: 1104 Komentarzy: 48


Cytat, który mnie niepokoi

Kategoria: Religia Saturday, 02 July 2011, 02:15

Od chwili, jak po raz pierwszy przeczytałem te słowa, wracam do nich często zastanawiając się, jak je rozumieć. Chodzi o wydarzenie opisane przez św. Jana od Krzyża, które podaje św. Edyta Stein w książce "Wiedza krzyża". Oto ten cytat:

Chce zwierzyć ci się z tego, co przydarzyło mi się z naszym Panem. Mieliśmy w klasztorze krucyfiks i któregoś dnia, kiedy stałem przed nim, przyszło mi na myśl, że bardziej odpowiednim dla niego miejscem byłby kościół. Było moim pragnieniem, aby nie tylko bracia, ale także ci z zewnątrz mogli uczcić go. Jak pomyślałem, tak uczyniłem.

Pewnego dnia po przeniesieniu krzyża do kościoła stałem przed nim modląc się – i wtedy On przemówił do mnie: "Bracie Janie, powiedz mi, co chcesz, abym ci uczynił w zamian za to, co ty uczyniłeś dla mnie". Odpowiedziałem: "Panie, to, czego pragnę od Ciebie, to cierpienie, które mogę znosić dla Ciebie, i żebym był pogardzany i lekceważony".

 

PS. Jest to tłumaczenie z angielskiego wydania: "The Science of the Cross", str. 25.

Odsłon: 1197 Komentarzy: 15


Biblijna interpretacja święta Ofiarowania Pańskiego (2)

Kategoria: Religia Wednesday, 02 February 2011, 18:29

Niestety, drugiej części nie skończyłem, jak to sobie zaplanowałem, przed Świętem Ofiarowania. Ale nie ma złego, co by nie wyszło… Właśnie zauważyłem  (kiedy piszę te słowa, jest u mnie 10.30 rano, w Polsce 4:30 popołudniu. Za oknem pada śnieg i jest bardzo cicho, bo z powodu burzy śnieżnej szkoły i wiele zakładów zostało pozamykanych i ruch na drodze bardzo ograniczony), że uprzedził mnie Hiob, którego tekst trafił do Komentarza dnia. Mimo tego, zabieram się do kontynuacji rozważania, ponieważ moje podejście jest trochę inne i myślę, że może to być uzupełnienie tekstu przyjaciela.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu.  Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. (Łk 2, 22-24)

 

W tym tekście dwukrotnie mamy do czynienia z pewnego rodzaju „podwójnością”. Mam na myśli to, że św. Łukasz mówi raz o dwóch ceremoniach wynikających z Prawa Mojżeszowego i związanych z nimi ofiarach oraz o podwójnym wypełnieniu się dni.

 

Zacznijmy od rytuałów, których wypełnienie nakładało Prawo Starego Przymierza na rodziców pierworodnego syna. Dwie ceremonie, do których nawiązuje Ewangelista w powyższym fragmencie, złożenie ofiary na oczyszczenie matki:

Kiedy zaś skończą się dni jej oczyszczenia po urodzeniu syna lub córki, przyniesie kapłanowi, przed wejście do Namiotu Spotkania, jednorocznego baranka na ofiarę całopalną i młodego gołębia lub synogarlicę na ofiarę przebłagalną. Kapłan złoży to w ofierze przed Panem, aby za nią dokonać przebłagania. W ten sposób będzie ona oczyszczona od upływu krwi. To jest prawo dotyczące tej, która urodziła syna lub córkę. Jeżeli zaś ona jest zbyt uboga, aby przynieść baranka, to przyniesie dwie synogarlice albo dwa młode gołębie, jednego na ofiarę całopalną i jednego na ofiarę przebłagalną. W ten sposób kapłan dokona przebłagania za nią, i będzie oczyszczona. (Kpł 12, 6-8)

 

oraz wykupienie pierworodnego:

«Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego – zarówno człowiek, jak i zwierzę». (Wj 13, 2) Gdy faraon wzbraniał się nas uwolnić, Pan wybił wszystko, co pierworodne w ziemi egipskiej, zarówno pierworodne z ludzi, jak i z bydła, dlatego ofiaruję dla Pana męskie pierwociny łona matki i wykupuję pierworodnego mego syna. (Wj 13, 15) Wykupisz też pierworodnego syna swego, i nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami. (Wj 34, 20) Wszystkie pierwociny łona matki, które oddają Panu ze wszystkiego ciała, począwszy od ludzi aż do bydła, będzie twoje; ludzi pierworodnych każesz wykupić, jak również wszystko pierworodne zwierząt nieczystych. Wykupu dokona się w miesiąc po urodzeniu za cenę pięciu syklów srebra według wagi przybytku; sykl po dwadzieścia ger.  (Lb 18, 15-16)

 

Św. Łukasz nawiązuje do obu tych ceremonii, ale wymienia tylko jedną ofiarę: ofiarę na oczyszczenie matki po porodzie. Autor milczy o ofierze na wykupienie Syna. Nie ma nic o złożeniu pięciu syklów srebra. Czyżby zapomniał o tym wspomnieć? Nie, raczej chce powiedzieć, że Pan Jezus nie został wykupiony, bo został ofiarowany. Dlatego słusznie dzisiejsze święto nie nazywa się „Wykupienie Pańskie”, ale właśnie Ofiarowanie Pańskie. Maryja ofiaruje Bogu swojego Syna, antycypując Jego własne ofiarowanie na krzyżu, w czasie którego miecz przeniknie serce Matki. Właśnie o tym mówi List do Hebrajczyków, którego fragment jest dany do oczytania (jako druga opcja obok Ml 3, 1-4):

Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.  (Hbr 2,14-18)

 

Pan Jezus przez własną śmierć pokonał tego, który dzierżył władzę nad śmiercią – szatana.

Być może św. Łukasz milcząc o wykupieniu nawiązuje do tych słów z Księgi Kapłańskiej:

Jeżeli kto poświęci co ze swej własności dla Pana jako "cherem": człowieka, bydlę albo część gruntu dziedzicznego – to ta rzecz nie będzie sprzedana ani wykupiona. Każde "cherem" jest rzeczą najświętszą dla Pana. Żaden człowiek, który jest poświęcony dla Pana jako "cherem", nie może być wykupiony. Musi on być zabity.  (Kpł 27, 28-29).

 

Nie wiem, czy to słuszna interpretacja. Nigdzie wcześniej jej nie słyszałem. Dopiero dzisiaj, pisząc ten tekst zwróciłem uwagę na ten fragment Pisma św. i pomyślałem, że odnosi się do Pana. Jeśli ośmielam się o tym wspomnieć to tylko dlatego, że wyrażenie z wiersza Kpł 27, 28: „rzecz najświętsza” (w oryginale  קֹדֶשׁ־קָדָשִׁים  jest tym samym użytym przez proroka Daniela  קֹדֶשׁ קָדָשִׁים  (Dan 9, 24 ). Jest to ten sam werset, w którym także mowa o „siedemdziesięciu tygodniach”, o czym piszę poniżej.

 

To jest pierwsza „podwójność”. Oprócz tej mamy jeszcze inną, ale o wiele trudniejszą do zobaczenia. Dowiedziałem się o niej słuchając Scotta Hahna (o której też napisał Hiob na swoim blogu). Chodzi o podwójne „wypełnienie się dni”, o których św. Łukasz mówi w swojej Ewangelii. Czytamy w niej: Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia… (Łk 2, 22) Oryginaly tekst ma w tym miejscu: I kiedy się wypełniły dni ich oczyszczenia… Nie chodzi tylko o to, że pewien czas minął, ale o coś więcej: że ten czas się wypełnił. Chodzi o podwójne spełnienie (wypełnienie).

 

Z jednej strony był to czterdziesty dzień po narodzinach Pana, czyli tyle, ile Prawo wymagało od matki po urodzeniu syna zgodnie: Jeżeli kobieta zaszła w ciążę i urodziła chłopca, pozostanie przez siedem dni nieczysta. (…) Potem (tzn. po urodzeniu syna) ona pozostanie przez trzydzieści trzy dni dla oczyszczenia krwi: nie będzie dotykać niczego świętego i nie będzie wchodzić do świątyni, dopóki nie skończą się dni jej oczyszczenia. (Kpł 12, 2.4)

 

Z drugiej strony był to wypełnienie się zapowiedzianego przez proroka Daniela „ustalonego” (zadekretowanego) czasu siedemdziesięciu tygodni. Ponieważ napisał już o tym Hiob, nie chcę powtarzać w tym wpisie jego obliczeń, a ograniczę się tylko do wskazania zbieżności pomiędzy proroctwem a testem Ewangelii według św. Łukasza.

 

U proroka Daniela czytamy:

Gdy jeszcze mówiłem i modliłem się, wyznając grzechy swoje, swojego narodu, Izraela, i składając przed Panem, Bogiem moim, swe błagania za świętą górę mojego Boga, gdy więc jeszcze wymawiałem słowa modlitwy, mąż Gabriel, którego spostrzegłem przedtem, przybył do mnie lecąc pospiesznie około czasu wieczornej ofiary. Przybył, rozmawiał ze mną i powiedział: Danielu, wyszedłem teraz, by ci dać całkowite zrozumienie. […] Ustalono siedemdziesiąt tygodni nad twoim narodem i twoim świętym miastem, by położyć kres nieprawości, grzech obłożyć pieczęcią i odpokutować występek, a wprowadzić wieczną sprawiedliwość, przypieczętować widzenie i proroka i namaścić to, co najświętsze. (Dn 9, 20-22. 24)

 

Z kolei św. Łukasz pisze:

Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. […] Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. (Łk 1, 11-12.19)

 

Zbieżności:

- w obydwu przypadkach nowinę przynosi ten sam anioł – Gabriel;

- jedno i drugie objawienie ma miejsce w czasie składania ofiary w świątyni;

- jedno i drugie wydarzenie jest początkiem odliczania czasu siedemdziesięciu tygodni.

 

Wniosek: św. Łukasz zamierzał ukazać Pana Jezusa jako Tego, który oczyści Lewitów i ich ofiary, sam stając się Ofiarą, jak o tym jest napisane w Liście do Hebrajczyków:

Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie.  Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną (ofiarę), aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. (Hbr 10, 5-10. To ostatnie zdanie jest lepiej oddane przez Biblię Gdańską: … przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz uczynioną.)

 

Ofiara Chrystusa jest odnawiana w każdej Mszy św. Zastąpiła ona wszystkie ofiary Starego Testamentu. Odtąd „ofiary Lewitów są sprawiedliwe” i miłe Panu, „jak za dawnych dni i lat starożytnych” (por. Ml 3, 3-4). Co to znaczy? Przed złotym cielcem kapłanami byli ojcowie rodziny i pierworodni synowie. Lewici zastąpili pierworodnych po tym, jak stanęli po stronie Mojżesza i zabili bałwochwalców oddających pokłon złotemu cielcowi:

Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za Panem, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego.  I rzekł do nich: «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: "Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego"». Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. Mojżesz powiedział wówczas do nich: «Poświęciliście ręce dla Pana, ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa!» (Wj 32, 26-29)

 

W ostatnim zdaniu jest napisane dosłownie: „dziś napełniliście wasze ręce dla Pana”. Według słowników to wyrażenie oznacza konsekrację na kapłanów. Mówiąc inaczej, Mojżesz mówi do Lewitów: Dziś zostaliście kapłanami dla Pana. Oczywiście w miejsce pierworodnych. Potwierdzeniem tego niech będzie wiersz z Księgi Kapłańskiej: Oto Ja wziąłem lewitów spośród synów Izraela na miejsce wszystkich pierworodnych, którzy się narodzili z łona matek, dlatego lewici są moją własnością. (Lb 3, 12)

 

Oczyszczenie Lewitów, o którym czytamy u proroka Malachiasza oznacza ostatecznie nowe kapłaństwo. Pan Jezus ustanawiając Nowe Przymierze, Nowe Prawo, ustanowił również nowe kapłaństwo, zgodnie z Hbr 7, 12: Ze zmianą bowiem kapłaństwa musi też nastąpić zmiana Prawa. To Jezus Chrystus jest naszym Najwyższych Kapłanem. Kapłani Nowego Przymierza działają in persona Christi, są kapłanami w Nim. W czasie Eucharystii odnawiają Chrystusową Ofiarę Nowego Przymierza. Jest to ta sama Ofiara, którą zapowiadało świętowane dzisiaj Ofiarowanie Pańskie.

 

Odsłon: 384 Komentarzy: 3


Biblijna interpretacja święta Ofiarowania Pańskiego (1)

Kategoria: Religia Monday, 31 January 2011, 20:13

2 lutego obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego. W Polsce popularnie nazywamy to święto Świętem Matki Gromnicznej. W Ewangelii tego święta słyszymy: Gdy upłynęły dni oczyszczenia…I tu zaczyna się problem. Dni oczyszczenia kogo? Internetowy lekcjonarz ma w tym miejscu „Maryi”: Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego… Jest to zgodne z Lekcjonarzem wydany przez Pallottinum w 1991 (tom VI, str. 51).  To jest o tyle ciekawe, że ten sam Lekcjonarz podając to samo czytanie z Ewangelii według św. Łukasza 2, 22-35 w tomie I przypadające na piąty dzień Oktawy Bożego Narodzenia ma w tym miejscu: Kiedy upłynęły dni Ich oczyszczenia… Z kolei Biblia Tysiąclecia, która jak wiemy, była podstawą dla Lekcjonarza, ma w tym miejscu: Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego… Jak ma być? Czyje oczyszczenie miał na myśli Ewangelista? Ich czy Jej; ich czy Ich? Maryi? Maryi i Józefa? Maryi, Józefa i … Pana Jezusa?

 

W poszukiwaniu odpowiedzi zaglądnijmy jeszcze raz do Biblii Tysiąclecia. Przypis do Łk 2, 22 podaje:  Liczba mnoga ze względu na podmiot zdania głównego odpowiadający orzeczeniu "przynieśli" lub może dlatego, że ofiarowanie Jezusa zostało objęte terminem szerszym "oczyszczenia", które, ściśle mówiąc, odnosiło się tylko do Maryi. Widać tu jakieś zakłopotanie, nie tylko autorów Lekcjonarza, ale także autora tłumaczenia Ewangelii według św. Łukasza w Biblii Tysiąclecia. Ta odpowiedź podana w przypisie rzuca trochę światła, ale nie daje jasnej i przekonywującej odpowiedzi na pytania sformułowane powyżej.

 

Autor przypisu ma rację, że przepis Prawa Mojżeszowego dotyczył tylko matki dziecka. Jednak zdecydowanie nie zgadzam się z autorem, że oczyszczenie odnosiło się do Maryi.

 

Ani ojciec, ani dziecko nie musieli poddawać się rytualnemu oczyszczeniu. Czytamy o tym w Księdze Kapłańskiej:

Kiedy zaś skończą się dni jej oczyszczenia po urodzeniu syna lub córki, przyniesie kapłanowi, przed wejście do Namiotu Spotkania, jednorocznego baranka na ofiarę całopalną i młodego gołębia lub synogarlicę na ofiarę przebłagalną. Kapłan złoży to w ofierze przed Panem, aby za nią dokonać przebłagania. W ten sposób będzie ona oczyszczona od upływu krwi. To jest prawo dotyczące tej, która urodziła syna lub córkę. Jeżeli zaś ona jest zbyt uboga, aby przynieść baranka, to przyniesie dwie synogarlice albo dwa młode gołębie, jednego na ofiarę całopalną i jednego na ofiarę przebłagalną. W ten sposób kapłan dokona przebłagania za nią, i będzie oczyszczona». (Kpł 12, 6-8)

 

Skoro matka dziecka i tylko ona miała złożyć ofiarę na jej oczyszczenie, dlaczego św. Łukasz pisze: Kiedy upłynęły dni ich oczyszczenia? Ewangelista nie uważał, że Maryja, która na przy Zwiastowaniu nazwana jest „Pełną Łaski”, potrzebowała oczyszczenia. Gdyby Ta, która już przed poczęciem Syna była wypełniona łaską, wymagała oczyszczenia po Jego urodzeniu, to trzebaby wyciągnąć z tego wniosek, że Jej Syn uczynił Ją nieczystą. Byłby to wniosek absurdalny. Ewangelista chce tego uniknąć pisząc "ich". Ale to staje się przyczyną dalszych pytań: Skoro ani Maryja, ani Józef, ani tym bardziej Dziecię Jezus nie potrzebowali oczyszczenia, to kim są ci, których czas oczyszczenia nadszedł?

 

Z pomocą przychodzi nam Liturgia.  „Lex orandi, lex credendi”, co można przetłumaczyć w wolny sposób: "tak jak się modlimy, tak wierzymy". Najbardziej uroczystą formą modlitwy jest Liturgia Kościoła. Żeby zatem zrozumieć teksty biblijne trzeba je odczytywać tam, gdzie jest ich pierwotne miejsce tzn. w Liturgii. Inną pomocną zasadą są słowa św. Augustyna: Nowy Testament jest niejako ukryty w Starym, a Stary zostaje objawiony w Nowym — ostatecznie zaś w Jezusie Chrystusie. Z pomocą tych zasad przyjrzyjmy się biblijnym czytaniom święta Ofiarowania Pańskiego.

 

2 lutego Lekcjonarz podaje oprócz Ewangelii dwa czytania, jedno ze Starego, drugie z Nowego Testamentu (gdy święto przypada poza niedzielą, przed Ewangelią wybiera się tylko jedno z nich). Pragnę zwrócić uwagę na czytanie ze Starego Testamentu wzięta z Księgi Proroka Malachiasza. Czytamy tam słowa:

 

Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.

 

Kiedy Pan przyjdzie do swej świątyni, oczyści …synów Lewiego. I to jest odpowiedź, której szukaliśmy. To kapłani Starego Przymierza zostaną oczyszczeni, i odtąd będą składać Panu ofiary czyste.

 

Starożytni rabini mieli powiedzenie, że wszystkie ofiary (ofiara za grzechy, całopalenia, itp.) Starego Testamentu ustaną, z wyjątkiem ofiary dziękczynienia, która będzie kontynuowana na zawsze. O ile (przynajmniej niektórzy) Żydzi widzą tu zapowiedź, że w czasach mesjańskich ludzkie postępowanie tak się poprawi, że przestaną być potrzebne ofiary ze zwierząt za grzechy, to my, katolicy wierzymy, że słowa Pisma św. Starego Testamentu i przekonanie starożytnych rabinów żyjących przez Chrystusem wypełniły się w ustanowieniu przez Pana Jezusa Eucharystii. Odtąd ci, którzy uwierzyli, że Jezus z Nazaretu jest nie tylko obiecanym Żydom Mesjaszem, ale także Synem Bożym, uczestnicząc w Eucharystii składają Bogu czystą Ofiarę dziękczynienia.

 

PS. To jest cześć pierwsza rozważania. Drugą część zamierzam napisać jutro.

Odsłon: 739 Komentarzy: 10


Fronda niebezpieczna!

Kategoria: Rozrywka Monday, 31 January 2011, 17:09

Zeby nie być gołosłownym, niżej dowód tytułowego stwierdzenia:

FRONDA NIEBEZPIECZNA

Tłumaczenie angielskiego tekstu:

"Zalecamy, żebyś zaprzestał wchodzić na tę stronę".

 

Odsłon: 556 Komentarzy: 11


Katolicy nie są "przeciw", ale "za"

Kategoria: Religia Sunday, 30 January 2011, 21:10

Słuchając kazania  ks. Piotra Pawlukiewicza sprzed 3 lat, usłyszałem w nim m.in. historię o księdzu, który uczestniczył w spotkaniu przygotowawczym wizyty Ojca św. Jana Pawła Wielkiego w Polsce. W tym spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele władzy państwowej. Zapytany przez wspomnianego kaznodzieję, jaki był przebieg spotkania, odpowiedział, że nie wie, bo spóźnił się, ale jak przystało na katolika był przeciwko wszystkiemu. Myślę, że nie mówił tych słów poważnie, że żartował. Ale nawet jeśli to był żart, to wypowiada głęboką prawdę o tym, jak często katolicy są postrzegani z zewnątrz; czy też niektórzy katolicy tak myślą o sobie, że takie jest posłannictwo, być przeciwko.

 

Na pewno jest w tym dużo prawdy. Sam Pan Jezus był i jest znakiem sprzeciwu. To znaczy sprzeciwiano się Jemu, nie chciano Go przyjąć. Tak jest i dzisiaj. Jeśli chcemy być wierni Panu Jezusowi, to musimy się liczyć, że wcześniej czy później, spotkamy ludzi, którzy będą się nam sprzeciwiać. I druga strona medalu: Są rzeczy i poglądy, z którymi katolik nie może się zgodzić, o ile chce być wierny swojemu powołaniu. Ale to nie cała prawda. Nie jest prawdą, że katolik jest przeciwko. Jeśli można dokonać uogólnienia, to bliższe prawdy jest takie, że katolik jest za. Jak to rozumieć?

 

Weźmy dla przykładu 10 Bożych Przykazań. Prawie wszystkie z nich zaczynają się na „Nie”. Przykazania, które zaczynają się na „Nie”, mówią o zachowaniach, których należy unikać, bo są grzeszne. Te przykazania wyrażone się w sposób negatywny. "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremnie". Itd. Tylko dwa są wyrażone w sposób pozytywny: "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”, "Czcij ojca i matkę swoją”. Podsumowując, możemy powiedzieć, że znakomita większość, bo 80 % procent z 10 Bożych Przykazań wyrażona jest negatywnie.

 

Jakaż różnica, więcej kontrast do 8 błogosławieństw Pana Jezusa, które usłyszeliśmy dzisiaj. 8 razy usłyszeliśmy „błogosławieni”. Pierwsza różnica, jaką możemy zauważyć pomiędzy Dekalogiem, a 8 błogosławieństwami, jest właśnie ta, że błogosławieństwa są wyrażone pozytywnie. Ale to nie jest najważniejsza różnica, bo każdą treść można wyrazić zarówno w sposób pozytywny, jak i negatywny. Chodzi o coś znacznie więcej. O ile Dziesięć Przykazań dotyczyło aktów zewnętrznych, Nowe Prawo, którego streszczeniem jest 8 błogosławieństw, dotyczy aktów wewnętrznych.

 

Dla przykładu: Piąte Przykazanie Boże mówi: "Nie zabijaj!" Dotyczy aktu zewnętrznego. Tymczasem w Kazaniu na Górze Pan mówi: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. (Mt 5, 21-22)

 

Różnica pomiędzy Starym, a Nowym idzie dalej. To nie tylko przejście od aktów zewnętrznych do wewnętrznych, ale również, jak widać w powyższym cytacie, intensyfikacja (większe wymagania) i upowszechnienie (uniwersalizm): W Starym bratem (bliźnim) Żyda był tylko inny Żyd. Dla chrześcijanina bratem czyli bliźnim jest każdy człowiek.

 

Niektórzy nam zarzucają, że my, katolicy jesteśmy przeciwko aborcji. O sobie zaś mówią, że są za wyborem (pro choice). O jaki wybór chodzi? Chodzi o decyzję, czy poczęte dziecko ma się urodzić czy nie. Prawo do zabijania nazywają prawem do wyboru. Przedstawiają je jako coś pozytywnego. Słychać w tym echo słów starożytnego węża obiecującego pierwszym rodzicom: Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło. (Rdz 3, 5) Inaczej mówiąc: "Będziecie sami decydować, co jest dobre, a co złe. Będziecie decydować, które życie możecie ocalić, a które zniszczyć". Echo słów kłamcy i zabójcy od początku.

 

Tymczasem jest inaczej: My katolicy nie tyle jesteśmy przeciwko aborcji czy przeciwko eutanazji, ile jesteśmy za życiem. Uznajemy, że życie ludzkie jest święte. Od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Ponieważ to Pan Bóg jest Jego autorem, każde życie od Niego pochodzi i dlatego jest święte. Katolik nie tylko nie zabija, ale także nie ucieka się do wymierzania sobie sprawiedliwości na własną rękę, a tym bardziej, nie ucieka się do stosowania przemocy.

 

Echo tego słyszymy w słowach Pana: Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

 

Podobnie szóste przykazanie mówi: "Nie cudzołóż!" Pan w Kazaniu na Górze komentuje: A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. (Mt 5, 28) Widzimy tu te same zasady, które widzieliśmy powyżej odnośnie piątego Przykazania Bożego: uwewnętrznienie i intensyfikację. Kościół katolicki uczy, że pożycie małżeńskie jest święte. Dlatego katolicy są nie tyle przeciwko grzechowi cudzołóstwa, ile stają w obronie świętości aktu małżeńskiego. Pożycie małżeńskie jest nie tylko dobre, ale jest święte, należy do sacrum. I dlatego wszystko co się sprzeciwia świętości zjednoczenia małżeńskiego jest jego zbezczeszczeniem,  profanacją. Etymologicznie profanacja oznacza wyniesienie rzeczy świętej poza świątynię.

 

Echo tego słyszymy w błogosławieństwie: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

 

Jeśli Pan Jezus w Nowym Prawie zwiększa swoje wymagania w stosunku do Starego, to tylko dlatego, że daje większą łaskę, aby tym wymaganiom sprostać. On nie tylko wymaga, ale także jest Tym, który umożliwia wypełnienie tych wymagań. On jest Tym, który daje łaskę. Więcej, On jest tym, który w Eucharystii daje siebie. To, co niemożliwe jest dla naszych słabych sił, możliwe staje się z Nim. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4, 13)

Odsłon: 405 Komentarzy: 6

« wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.