Thursday,15 January 2009,12:43
Kategoria: Religia Thursday, 15 January 2009, 12:43
Ewolucja
Jednym z najprostszych wyjaśnień powstawania religii jest wyjaśnienie ewolucyjne. Łatwo zauważyć, że pewne cechy psychiki poszczególnych ludzi działają na korzyść danej subpopulacji (np. plemienia, wioski) w pewnych sytuacjach np. w warunkach wojny, a zatem, zgodnie z teorią ewolucji można się spodziewać, że będą się rozprzestrzeniać w całej populacji w sytuacji gdy poszczególne plemiona się zwalczają. Najprościej rzecz ujmując, ludzie mogą wierzyć w boga (lub bogów) wg skali od "0" (zupełny ateizm - życiem kierują tylko przesłanki racjonalne) do "1" (całkowity mistycyzm - życiem kieruje tylko wiara w zjawiska nadprzyrodzone). Jak każda cecha w populacji, tak i ten "współczynnik wiary" nie przyjmuje jednej ustalonej wartości tylko różne z w/w zakresu. Jak ten "współczynnik wiary" przekłada się na zachowanie na placu boju ? Ludzie kierujący się wyłącznie racjonalizmem, są w stanie zaakceptować pewien poziom ryzyka w walce wynikający z porównania zysków i strat. Natomiast ludzie bardziej wierzący są gotowi zaakceptować większy poziom strat własnych, ponieważ dodatkowo wierzą w "nagrodę po śmierci". Daje to pewną przewagę w walce, zatem "poziom religijności" będzie rósł w miarę toczonych wojen. Oczywiście osiągnięcie poziomu "1" jest niemożliwe, bo przy takim poziomie fanatyzmu społeczeństwo przestanie w ogóle funkcjonować, np. ludzie będą wyłącznie czcić swoje bóstwo i zaniechają uprawy pól. Takie wyjaśnienie tłumaczy nie tylko skąd w ludziach bierze się "potrzeba wiary", ale także dlaczego "poziom wiary" stosunkowo rzadko osiąga poziom kompletnego fanatyzmu. Tłumaczy także powiązanie religii z agresją (religia "zagrzewa do boju", stąd np. ostre dyskusje na forach z wykorzystaniem emocji zamiast argumentów) a także pozwala zrozumieć, dlaczego poziom religijności jest większy w krajach ogarniętych konfliktem zbrojnym a wiara upada tam gdzie ludzie cieszą się pokojem. Ponieważ racjonalizm lepiej sprawdza się w warunkach pokoju można spodziewać się dalszego odwracania się ludzi od religii tam gdzie nie szaleją wojny.
Ciekawym aspektem jest istnienie mechanizmu ewolucji sterującego rozwojem doktryn religijnych samych w sobie. Stosując zasadę ewolucji do "populacji poglądów" można wytłumaczyć dlaczego tak powszechne są obecnie kulty monoteistyczne odwołujące się do wszechmocy boga. Nietrudno sobie wyobrazić, że religia w której jest jeden bóg ale za to nieskończenie potężny jest bardziej atrakcyjna (wywołuje większy respekt) niż religia, w której jest wielu bogów w dodatku o ograniczonych kompetencjach. Przykładowo łatwiej poczuć respekt do boga który jest wszędzie i może wszystko niż np. do Zeusa który tylko siedzi na chmurze i strzela piorunami. To tłumaczy popularność kultów monoteistycznych.
Socjotechnika
Stworzeniu religii sprzyjają także metody socjotechniczne używane przez panujących. Można sobie łatwo wyobrazić, że np. Mojżesz prowadzący swój lud podczas wędrówki chciał w jakiś sposób zapobiec zabójstwom, kradzieżom itp. dlatego sformułował 10 przykazań. W jaki sposób wyegzekwować ich przestrzeganie ? Można np. stworzyć policję, jest to jednak kosztowne i powstaje odwieczny problem: "kto ma pilnować pilnujących ?". Taniej i prościej jest opowiedzieć historię o nadprzyrodzonym pochodzeniu tych przykazań. Pewna grupa ludzi da się przekonać i będzie pełnić rolę "samopilnującej się policji". Jeśli dodatkowo na liście przykazań znajdzie się zapis "to jest jedyna prawdziwa religia, nie wolno wyznawać nic innego, masz obowiązek rozprzestrzeniać tę wiarę" to nawet propagowanie kultu będzie się odbywać samoczynnnie. Podobne zjawiska mają miejsce np. w korporacjach, gdzie przełożony jeśli podejmuje niepopularną wśród pracowników decyzję, zawsze może podeprzeć się argumentem "szef działu (dyrektor, prezes) mi kazał". Tak samo rodzicom łatwiej jest w pośpiechu upomnieć rozrabiające dzieci mówiąc "jak będziesz się bić z bratem to Cię diabeł weźmie do piekła" niż tłumaczyć dogłębnie zasady miłości bliźniego i dlaczego nie tylko "JA" się liczy. Chwytami socjotechnicznymi są także wbudowane w różne religie zakazy wystawiania boga na próbę (co by było gdyby bóg takowej próby nie przeszedł ?), nakazy nie stosowania logiki do mówienia o bogu, albo obecnego w niektórych religiach zakazu wymawiania imienia boga w ogóle (ciężko krytykować coś czego nie wolno nazwać). Także zasada "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli" ma na celu wytrącenie przeciwnikom argumentów z ręki (wątpisz ? domagasz się dowodu ? grzeszysz !). Religia jest zatem narzędziem kontroli społecznej z wbudowanymi mechanizmami zapewniającymi jej przestrzeganie i rozprzestrzenianie.
Odsłon: 669 Komentarzy: 11
1