
Sunday,04 March 2012,12:57
Kategoria: Aborcja Sunday, 04 March 2012, 12:57
Sprowokował mnie wpis Frankofila, ale nie ze względu na jego temat, lecz ze względu na odwieczny problem przesycenia antykatolicką propagandą i tych niewielkich możliwościach obrony przed nią.
Popierając własne argumenty w dyskusjach mamy czesto ochotę podeprzeć się jakimś uznanym i szanowanym autorytetem. Wydawałoby się, że twórczość jak i życie takiego autorytetu predestynuje jego postać do tego, aby każdy katolik darzył go mocnym szacunkiem.
Zatem podam kilka cytatów:
Leonka "Jak to rzekł kiedyś Woody Allen- "w życiu żałowałem tylko jednej rzeczy, a mianowicie tego, że nie jestem kimś zupełnie innym".
Czy naprawdę twierdzenia pedofila (szczególnie obrzydliwe pedofilstwo przybranego ojca względem adoptowanego dziecka) mają jakiekolwiek dobre znaczenie? Ja wiem, że pochodzenie Allena podobnie jak Polanskiego wystarczy, aby wszelkie media stały po ich stronie i starannie malowały na biało wszelkie obrzydlistwo pochodzące od nich, ale przeciez nie musimz sie na to nabierać. Podczas gdy, ksiądz patrzący na chłopców pod prysznicem zostaje w Niemczech oskarzany o pedofilię przez te same media.
Beszad poświęcił cały wpis ks. Tischnerowi jak i powoływał się na niego przy innych dyskusjach.
Ks. Tischner, jeden z medialnych księży, przedstawiciel stronnictwa Turowicza i jego pracownik w Tygodniku Powszechnym, twierdził, że Polska grzęźnie w antysemityzmie we wspólnej z Michnikiem książce „Między Panem a Plebanem”. Za drwiny z polskiego „katolickiego zaścianka“ otrzymał nawet nagrodą od Playboya. Był też członkiem zarządu Fundacji im. Stefana Batorego antykatolika sorosa.
Frankofil „Na szczęście jest „Stary człowiek i morze”, ale kto tam dziś czyta Hemingwaya oprócz gimnazjalistów?”
Tutaj nawet kolega Salvatore żartobliwie zauważył „że Hemingway to lewak a w dodatku samobójca”. A ja dodam, że Ernst Kolegę Frankofila uważa za delikatnie mówiąc mało myślącego, bo “all thinking men are atheists”, a Kolega, zdaje się, niestety wierzy w Boga.
Pamiętam dyskusje z Elfii, która jest przekonana, że Kołakowski to bardzo wybitna postać.
Szczególnie dla katolików ważne było/jest pewnie jego podważanie wiary, wyśmiewanie Kościoła, czy także popieranie apostatów typu Obirek. Najlepiej się od razu nauczyć jego takich wybitnych stwierdzeń na pamięć jak „Cała historia Kościoła w naturalny sposób skłania do nieufności wobec katolicyzmu”.
O Rudzi nie wspominam, bo ona mychnycka tak strasznie i bardzo kocha prawdziwie katolicką miłością, że dla o. Rydzyka została jej jedynie równie mocna i czysta jak łza nienawiść.
A dlaczego nikt się nie powołuje na Chestertona, Malewską, Gertrud le Fort, Gilsona, Claudela, Kossak-Szczucką, Papiniego, Undseta, Mauriaca, Bernanosa, Grabskiego, Marshalla, Krasińskiego, Guardiniego, Twardowskiego, Gołubiewa, Spaemana, Norwida, O´Briena, Bergengruena, Brandstaettera, O. Krąpca, setki mistyków i mistyczek, setki Świętych (przynajmniej św. Tomasza Akwinatę, św. Augustyna, św. Hildegardę, św. Teresę, św. Maksymiliana, św. Edytę, św. Jana od Krzyża, św. Ksawerego, św, Ignacego)?
Głupie pytanie prawda? Przecież wiemy, że tak się dzieje dlatego, że te nazwiska nie pojawiają się w mediach, nikt nas o nich w szkołach nie uczył (Norwid potwierdza regułę), nikt nie wymagał znajomości ich twórczości na studiach, i w dodatku trzeba niekiedy ich dzieł długo i wytrwale szukać.
A przede wszystkim trzeba w ogóle wiedzieć, że istnieją.
O pedofilach Allenie czy Polanskim wszyscy wiedzą. Od medialnych ks. Tischnerów, Bonieckich, Sów i Hołowni, czy sprytnych filozofów jak Kołakowski trudno się obronić. Są wschechobecni na wszystkich kanałach i we wszystkich gazetach i czasopismach. Pisze się masę prac takich czy innych na ich temat – zatem ich tfurczość MUSI przecież być wartościowa...
No cóż, trzeba sobie powiedzieć prawdę. Tresura lewacka, w której się urodziliśmy, żylismy i którą przesiąkliśmy, jest po prostu częścią nas, wytworzyła nam refleksy Pawłowa. Nie jesteśmy już nawet w stanie zidentifikować jasno jej obecności. Jest związania z naszym życiem na żelbeton, pisaliśmy referaty lub prace magisterskie na zadane lewackie tematy, uczono nas oceniać świat z pozycji lewackich itp. Co więcej, jesteśmy nawet w stanie ostro protestować, że te lewackie postaci i tematy są jak najbardziej zgodne z myślą chrześcijańską.
Ustawiono nam jak świni koryto autorytety antykatolickie, antykoscielne, często także antypolskie. A my z radością i wesołą bezmyślnością lub też nawet po głębokim przemyśleniu jakiegoś fragmentu, który nie jest wyraźnie antykatolicki, powołujemy się na nich. Kołakowskiemu pęka brzuch z szyderczego śmiechu pod ziemią.
Taaaaa..... To jest sytuacja wśród przekonanych intelektualnych katolików. To jakie pretensje można mieć do innych grup społeczeństwa...?
No właśnie. ŻADNYCH.
Podtrzymując tą codzienną frondowską tradycję powoływania się na najgorsze lub najbardziej bluźniercze umysły, aby udowodnić wyższość własnej kwestii, też się powołam na wybitnego myśliciela i niezapomnianego europejskiego polityka "No man can serve two masters. And I hold that the foundation or overthrow of a religion has far greater consequences then the foundation or overthrow of a State, to say nothing of a Party."
"Żaden człowiek nie może służyć dwóm panom". Nie da się ukryć, że facet ma rację. Ale, to komu w końcu faktycznie służymy...?
Odsłon: 821 Komentarzy: 72
Wednesday,28 March 2012,21:13
Kategoria: Aborcja Wednesday, 28 March 2012, 21:13
O. Knabit żali się w artykule „Kościół - wróg absolutny, którego można bezkarnie opluwać” w ten sposób:
„A Kościół, który jest wrogiem absolutnym, który można l żyć wyśmiewać, opluwać, znieważać („Michalik taki sam cham, jak Rydzyk” –jeden z ostatnich kwiatków) – bezkarnie… „
To może zapodam, co nas z rąk palikockich śmieci i komunistycznej hydry czeka za niedługi czas na przykładzie niemieckim?
Niemiecka lewacka grupa nazistowska, Autonome Antifa Freiburg, napisała na swojej stronie internetowej „Die einzige Kirche, die erleuchtet, ist eine brennende.“ - „Jedyny kościół, który oświeca, to palący się kościół“.
Pod tym tytułem nazistowskie lewaki zakomunikowały, że chętnie by usłyszały o spalonych kościołach w Niemczech. Obecnie niestety jedynie spaliłby się tam książeczki do nabożeństwa, a nie całe kościoły i katedry. „Jednakże nie tracimy nadziei i może jeszcze pokażą się znaki i cuda, tak że się w przyszłym roku ogrzejemy przy żarze spalonego kościoła”.
http://www.kath.net/detail.php?id= 35234
Gdy sprawa znalazła sie przed sądem, sąd nie dopatrzył się żadnych oznak przestępstwa. A przecież paragrafy dotyczące "Volksverhetzung" czyli podżegania ludności do zbrodni należą w Niemczech do najsurowszych w świecie ze wzgledu na specyficzna historię Niemiec.
Nie chodziło bowiem ani o synagogę ani o meczet.
Odsłon: 543 Komentarzy: 20
Wednesday,28 March 2012,11:59
Kategoria: Aborcja Wednesday, 28 March 2012, 11:59
Zastanawiałem się po raz kolejny nad niesubordynacją księdza Natanka, która w obliczu niejasnych kontaktów kardynała Dziwisza z masonami (ponadreligijna nagroda im. Jesuity Bea od żydowskich masonów z Binai Brith, ustanowienie masona Zolla jako szefa fundacji JPII) wydaje się być bardziej cnotą niż grzechem.
Przypominam, że kardynał Bea był wtyczką Binai Brith, którego praca z roku 1960 dla papieża Jana XXIII przyczyniła się do oświadczenia Nostra Aetate, które zaprzeczyło jakoby żydzi byli mordercami Boga. Kardynał Bea zresztą użył materiałów Siostry Rose Thering, która nawiasem mówiąc też otrzymała tą samą nagrodę od masonów. Za pomocą kardynała Bea żydowscy masoni z Binai Brith oraz aktywisci z Żydowskiego Swiatowego Kongresu wcisnęli do Vaticanum II także klauzulę o "równosci wszystkich religii"...

Na powyższym obrazku widzimy uratowanego przez Polaków w czasie wojny, syjonistę, masona i szefa ADL (Anti Defamation League), organu Binai Brith, Foxmana, jak wita się serdecznie z byłym sekretarzem JPII w krakowskim Pałacu Arcybiskupim.
W czasie uroczystosci Foxman podziekował za postawę anonimowego księdza, który w czasie okupacji ochrzcił go, ocalając z Zagłady. Rodzina Foxmanów pochodziła z Baranowicz. Uciekając przed nazistami, powierzyli niemowlę gosposi, Polce Bronisławie Kurpi, która ochrzciła go jako własnego syna i wychowywała do 1946 r. http://www.jewish.org.pl/index.php/pl/wiadomopci-mainmenu-57/3275-nagroda-adl-dla-kard-dziwisza.html
Dla przypomnienia, ten sam mason, walczy od dłuższego czasu w ramach ukazania swej wdzięczności m.in. o odszkodowanie dla żydów w wysokości 65 miliardów dolarów od Polski. Michalkiewicz zauwazył, że w 2006 roku, gdy się o nich dowiedziano, te żydowskie roszczenia stanowiły równowartość całorocznego budżetu Polski.
Zakładając, że informacje, które ks. Natanek dla siebie otrzymuje od Jezusa za pośrednictwem wizjonerek (jedna zdaje się o imieniu Agnieszka), są prawdziwe, problem się pogłębia, ponieważ te informacje wymagają od ks. Natanka „dalszej walki” o wiarę, czyli właśnie nieposłuszeństwa względem kardynała Dziwisza.
Jezus w Dzienniczku Św. Faustyny w niezliczonych miejscach podkreśla posłuszeństwo względem zwierzchników – to posłuszeństwo względem zwierzchników i spowiednika ma większą wagę i jest Bogu milsze niż bezpośrednie posłuszeństwo Jezusowi, który czegoś żąda w wizji.
Dzisiaj przeczytałem fragment Dzienniczka św. Faustyny, w którym zwraca ona uwage na postać spowiednika. Gdy spowiednik „nie lekceważy drobnych rzeczy, które mu dusza przedstawia” wówczas „zaczyna sie ćwiczyć i nie opuszcza najdrobniejszej sposobności do cnoty, i także unika najdrobniejszych błędów”. „I przeciwnie, jeżeli dusza spostrzeże, że spowiednik lekceważy te drobne rzeczy, więc i ona zaczyna je lekcewazyć (...) i tak zamiast naprzód, idzie się pomału wstecz. I dusza sie dopiero spostrzeże, jak juz wpadnie w rzeczy poważniejsze, i teraz zachodzi poważne pytanie – czyja jest w tym wina? Czy jej, czy spowiednika czyli kierownika? (...) Mnie sie zdaje, że całą winę trzeba przypisać nieroztropnemu kierownikowi, a duszy nalezy przypisac tylko ten błąd, że sama zabrała się do wyboru kierownika.”
Nie wiem, kim jest spowiednik ks. Natanka, ale najwyraźniej nie jest to właściwy spowiednik.
A drugi aspekt ogólnej natury to ten, że nie jest dobrze, jeżeli SAMI wybieramy spowiednika, bo wówczas spada na nas część winy wynikającej z niewłaściwej drogi, którą zalecił nam spowiednik.
A znam osoby w Warszawie, które spokojnie tracą kilka godzin na dojazd do fajnego księdza spowiednika, który „tak mnie dobrze rozumie”...
A wracając do kardynała Dziwisza i tej tak prestiżowej masońskiej nagrody, to zastanawiam się gdzie on tą piekną laurke powiesił i co najpierw usunął ze ściany Pałacu Arcybiskupiego, żeby było dla niej miejsce...

Odsłon: 721 Komentarzy: 35
Saturday,24 March 2012,22:48
Kategoria: Aborcja Saturday, 24 March 2012, 22:48
Nie kupujmy tych produktów, bo te diabelskie firmy uzywają do ich produkcji komórek pomordowanych dzieci. Wszystko jedno w jakim zakresie.
www.cogforlife.org



Odsłon: 2034 Komentarzy: 64
Saturday,24 March 2012,22:18
Kategoria: Aborcja Saturday, 24 March 2012, 22:18
Własnie poznałem kolejnego Świętego, Andre Bessetta, którego wyświęcenie w roku 2010 kompletnie przegapiłem.
„Kiedy wstąpiłem do wspólnoty moi przełożeni wskazali mi drzwi. Poszedłem więc i pozostałem tam przez czterdzieści lat“ – w taki sposób brat Andre opowiadał o swojej głównej posłudze w zgromadzeniu. Jednak trzeba powiedzieć, że decyzja o powierzeniu mu posługi na furcie nie wzięła się bynajmniej z kaprysu. Niesamowita grzeczność brata Andre i niezwykle przyjazne usposobienie do wszystkich objawiło się już w czasie nowicjatu, miał też tę niesamowitą zdolność, że każdy czuł się swobodnie w jego towarzystwie.
(…)
Wykonując swoją pracę furtiana brat Andre nie przestał zajmować się innymi posługami znanymi mu od czasu nowicjatu: pomagał w pralni i w infirmerii. Za każdym razem, kiedy słyszał gong udawał się do drzwi, przyjmował gości i później wracał do przerwanych prac. Całe to jego nieustanne pielgrzymowanie po domu było naznaczone dobrym humorem, który służył zwłaszcza chorym, otaczanym troską prze brata Andre. Wspierał ich nie tylko dobrym słowem, ale również miał zwyczaj namaszczać bolące miejsca olejkiem, który pobierał z lampki oliwnej świecącej się przed obliczem św. Józefa. Po tych praktykach często stan zdrowia chorych się poprawiał i wieść o tym zaczynała się rozchodzić również poza bramami klasztornymi.
Było to w piątym roku jego furtiańskiej posługi. Odwiedził chłopca, który cierpiał z powodu wysokiej gorączki.
- Wstawaj leniu! – polecił mu brat Andre – Jesteś całkowicie zdrowy, idź na zewnątrz bawić się z kolegami. Chłopak był początkowo nieufny, ale kiedy poczuł, że czuje się znacznie lepiej, pobiegł na boisko, co spotkało się ze sprzeciwem przełożonych.
- Nie masz prawa tak robić - upominali brata Andre - chłopak jest chory!
- Pozwólcie, aby zbadał go lekarz, zobaczycie, że św. Józef go uzdrowił – odpowiedział br. Andre. I rzeczywiście wezwany lekarz stwierdził, że chłopak był absolutnie zdrowy.
Takich przypadków było coraz więcej i coraz więcej pielgrzymów zaczęło przybywać do brata Andre. Jakkolwiek wielu ludzi było szczęśliwych mogąc otrzymać pocieszenie, a nierzadko i uzdrowienie, sytuacja ta nie podobała się rodzicom chłopców uczących się w Notre Dame, których niepokoiły tłumy chorych na korytarzach szkoły. Polecono więc bratu Andre zaprzestania przyjmowania chorych. On w posłuszeństwie przyjął wolę przełożonych, ale chorzy jej nie przyjęli i w dalszym ciągu przybywali. Wówczas polecono Andre, aby przyjmował chorych na przystanku tramwajowym naprzeciw bramy kolegium, co rychło wywołało sprzeciw podróżujących. W kontrowersje wokół brata Andre i jego praktyk zostali włączeni również Urząd Zdrowia i Biskup. Ten pierwszy rychło stwierdził, że praktyki jego są nieszkodliwe, arcybiskup Paul Bruchesi zwrócił się z zapytaniem do ojca prowincjała:
- Czy brat Andre zaprzestanie swoich praktyk, jeśli tak mu nakażesz?
- Tak, on jest bardzo posłuszny – odpowiedział prowincjał.
- A więc zostaw go w spokoju. Jeśli ta działalność jest z Boga przetrwa, jeśli nie, załamie się.
http://www.opiekun.kalisz.pl/index.php?dzial=artykuly&kat=badzmyswiadkamimilosci&id=84
Uzdrowił on około 10.000 ludzi olejem lampy, która paliła się przed św. Józefem lub medalem, na którym był wybity św. Józef... Ciekawe jak wiele jest lekarzy o podobnych wynikach.
Około miliona ludzi przybyło na jego pogrzeb...
Odsłon: 151 Komentarzy: 7
Tuesday,20 March 2012,19:22
Kategoria: Aborcja Tuesday, 20 March 2012, 19:22
Porypana piosenkarka, której wszystkie cedeki u mnie pożarło wiadro na śmieci, ma duże osiągnięcia.
Mieszkanka Palmers Green, wyznawczyni kabały, została zamknięta przy użyciu najwyższych środków bezpieczeństwa po zadźganiu na śmierć swojej babki i kochanka.
25-letnia studentka, Phiona Davis, dźgnęła 58 razy swojego kochanka Keith'a Fernandez'a oraz zadała swojej 81-letniej babce 130 ran kłutych.
Była wyznawczynią londyńskiej gałęzi Centrum Kabały w Statford Place, Mayfair. Centrum powstało dzięki wparciu finansowemu Madonny w wysokości 3,65 miliona funtów.
http://www.psychomanipulacja.pl/akt/59.htm
Na pewno wszyscy buddyści i talmudyści ruszą teraz na pomoc biednej uwięzionej mieszkańce Palmers Green, na którą po małym rodzinnym konflikcie, napadło bezduszne prawo. Bo przeciez bezduszne prawo powinno tak naprawdę napaść na tego damskiego wyznawcę Molocha, Baala, Lucyfera, Belzebuba i Astarotha, który zbudował to Centrum Sekciarskie za ciężkie pieniądze.
A ks. Kiersztyn pisze tak:
"Kabaliści bowiem twierdzą, że Lucyfer, Belzebub i Astaroth należą do świata bogów (Sefirot), a wąż przemawiający do Adama i Ewy w raju to inspirator i opiekun, chroniący kabalistów przed niesprawiedliwością Boga chrześcijan, który swych wyznawców chce utrzymać w niewoli przez pozbawianie ich dostępu do wiedzy (magii).
Dla kabalistów wąż jest więc uosobieniem mądrości, która jest jednak poznaniem dobra i zła. Stąd w wężu obok dobra drzemie zło. Kabalista korzystając z „dobrej" mądrości węża, zabezpiecza się równocześnie przez drzemiącym w nim złem, np. kreśląc wokół siebie kredą okrąg (symbol boskiej doskonałości) lub używając pentagramu (pięcioramienna gwiazda zwrócona do góry tylko jednym szpicem).
Prawdę mówiąc, te zabezpieczenia mają taką wartość, jak instrukcja lisa dana kurom, jak się mają przed nim bronić."
http://intra-ak.pl/pdf/zatrute_zrodlo_masoneria-praca_zbiorowa.pdf
Domyślam sie, że ks. Kiersztyn mógł mieć wielu wrogów. I to nie tylko ze względu na jego działanie w celu Intronizacji Chrystusa Króla.
Odsłon: 275 Komentarzy: 12
Sunday,18 March 2012,12:07
Kategoria: Aborcja Sunday, 18 March 2012, 12:07
Ale właśnie obejrzałem film i czuję się, jakby mnie ktoś walnął młotem.
Myślałem, że takich polityków nie ma. Myslałem, że jedynie Gandhi osiągnął poziom polityka, który był poza wszelkim podejrzeniem, co zresztą przypłacił życiem. Zazdrościłem Hindusom tego wspaniałego człowieka i szukałem w historii polskiej podobnej postaci. Bez skutku.
Dzięki frondzie i paru frondowiczom dotarła do mnie informacja, że ostatnia edycja Gazety Polskiej zawiera film Dominika Tarczyńskiego „Kolumbia Świadectwo dla Świata”. Pobiegłem dzisiaj rano na wcześniejszą mszę w kościele polskim w Sachsenhausen we Frankfurcie, aby zdążyć ją kupić u faceta, który sprzedaje gazety polskie przed kościołem.
W 1991 roku Trybunał Konstytucyjny usunął wszelkie związki z Bogiem z konstytucji i praw Kolumbii. Od tego czasu datuje się wzrost siły ciemnych narkotycznych gangów. Partyzantka marksistowska żyjąca z narkotyków i porwań urosła wówczas do ogromnej ca. 40.000 strasznej i okrutnej siły.
Alvaro Uribe i jego rząd poświęcił ten kraj kilka lat temu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi.
Jego MOCNA JAK SKAŁA katolicka wiara i dobór wierzących na członków rządu i sił zbrojnych zmieniłą ten kraj w nieprawdopodobny sposób. Nie JEDEN, ale wielu GLĘBOKO WIERZĄCYCH polityków kształtuje dzisiaj życie Kolumbii. Od czasu poświęcenia Kolumbii ilość marksistowskich partyzantów spadła o połowę
Od ilu lat wydawało mi się, że piekielna propaganda mnie się nie ima... Ale przecież do dzisiaj byłem przekonany, że Kolumbia JEST NADAL rajem dla morderców i medelinskich karteli narkotycznych, że o dzielnej partyzantce walczącej z wiecznie niesprawiedliwą niesprawiedliwością nie wspomnę...
Ale dopiero od dzisiaj patrzę się całkiem NOWYMI oczami na Kolumbię i Kolumbijczyków. A zazdrość moja przeniosła się na Uribe i jego polityków.
Muszę pojechać odwiedzić ten kraj.
Ale kto wie, może dożyję tego, że POLSCY POLITYCY najpierw będą służyć Bogu, a potem krajowi, bo wiele się obecnie zmienia w Polsce. Ten film daje mi nadzieję.
Z serca dziękuję Dominkowi Tarczyńskiemu za ten film, a Gazecie Polskiej (w szczególności Koledze Sakiewiczowi) za umieszczenie go w ostatnim wydaniu. Pewnie dlatego, że jest taki krótki obejrzałem go dwa razy...bez śniadania...
Poza tym...
Domagam się UZNANIA JEZUSA CHRYSTUSA ZA KRÓLA POLSKI przez episkopat i RZĄD POLSKI !
NOW!
Modlę się o to od dzisiaj jako intencji w różańcu. Okazuję się bowiem, że Bóg może nas wysłuchać...
P.S.
Ten film jest znakomitą odtrutką na pseudokatolickie nauki prosto z Gejzety o "separacji polityki i Kościoła". Jasne jest bowiem, że zgodnie z zamierzeniem jego sług, diabeł wówczas ma większe pole do manewru.
Niecały miesiąc po popełnieniu tego wpisu usłyszałem w Trwam, że partyzantka marksistowska w Kolumbii wypuściła wszystkich zakładników...
Odsłon: 737 Komentarzy: 37
Tuesday,03 July 2012,14:07
Kategoria: Aborcja Tuesday, 03 July 2012, 14:07
Nie da się ukryć, że cieszy mnie pewna „radykalizacja” frondowiczów. Niekiedy otwieram szeroko oczy czytając wypowiedzi Elfi, Sorciera (poprosił o skreślenie z tej listy), Jorgena i Marka2200, a także Moni... :). Jeszcze jakiś rok temu ciężko walczyli ze mną (oprócz Marka), gdy właśnie podobnie wypowiadałem sie jak oni dzisiaj :)
Czekam także na innych frondowiczów, aby się przyłączyli do tej BEZWARUNKOWEJ obrony Boga i wiary. A także do obrony CZYSTOŚCI interpretacji Ewangelii, którą wróg spokojnie wykręca, aby rozmiękczać intensywność wiary katolików.
...ciekawe, kiedy koleżeństwo dojdzie do
Mam nadzieję na dalsza radykalizację :)
Koleżeństwo fajnie wypunktowało mącenie Rudzi na temat miłosierdzia. Nie widziałem powodu, żeby się wtrącać, bo wszystkie moje argumenty zostały i tak użyte... Bardzo mnie to cieszy i liczę na więcej :)
Rudzia, czas się nawrócić i głosić Ewangelię, a NIE swoje prywatne wykręty :)
Odsłon: 882 Komentarzy: 87
Tuesday,03 April 2012,16:23
Kategoria: Aborcja Tuesday, 03 April 2012, 16:23
Wczoraj t.j. w sobotę (3.3.) brałem cały dzień w duchowym spotkaniu z przyszłym Świętym, Fra Elia (Bratem Eliaszem) z zakonu Apostołów Boga, w klasztornym kościele Urszulanek w Königstein obok Frankfurtu. Na stronie http://www.ursulinenkloster-koenigstein.de/geistliches_zentrum.htm można znaleźć informację o tym spotkaniu.
Fra Elia jest stygmatykiem, który podczas trzech dni przed Wielkanocą przechodzi przez Pasję Pana. Na TRWAM leciał jakis amerykański film o nim conajmniej trzy razy. Różne badania lekarskie, psychologiczne, psychiatryczne i inne specjalistyczne, które przechodził w wielu krajach, dochodziły do tego samego wniosku, że nie ma wytłumaczenia dla jego stanu.

W ciagu dnia Fra Elia wygłosił nam dwie katechezy, które nie były przygotowane przed spotkaniem, lecz zostały powiedziane ad hoc, w odniesieniu do pytań i problemów ludzi, którzy brali udział w spotkaniu. On po prostu wie, co siedzi w głowach ludzi, co ich zajmuje i czym żyją. Nawoływał dużo do przebaczenia.
Podał taką historyjkę o swoim przyjacielu, który miał żonę i troje dzieci. Żona odeszła z innym, a on został z trojgiem dzieci, a każdy dzień zaznaczony był łzami zarówno jego jak i tych dzieci. Fra Elia dał mu dość dużą figurę Matki Boskiej, którą on postawił w centralnym miejscu w pokoju. Od tego pomodlił sie z dziecmi przed tą figurą a dzieci i on sam przestali płakać. Po dwóch latach nieobecności żony, wieczorem zapukała do jego drzwi. Powiedziała mu, że tamten facet ja opuścił, a ona sama ma zaaawansowanego raka piersi. Odpowiedział jej, że razem dadzą radę i zaprosił do mieszkania proponując, że jej przygotuje coś do zjedzenia. Ona pozostała i przeżyła operację.
Przyszło mi do głowy wówczas, że sam pewnie nie byłbym w stanie jej przebaczyć.
Figura Matki Boskiej była jednak duża i trochę jej przeszkadzała. Zapytała więc po jakimś czasie, czy nie można by jej przenieść w inne miejsce. Przyjaciel spokojnie odrzucił prośbę żony przypominając jej, że gdy jej nie było, on razem z dziećmi modlił się do Maryi o powrót żony.
Napisano już o Fra Elia kilka książek. Kilka mam w domu. Fiorella Turolli, autorka trzech z nich opowiadala na spotkaniu o ostatnich cudach, które sie wydarzyły w obecności Fra Elia. W Indonezji podczas dużej mszy, która ze względu na wielu wiernych była pokazywana na potężnych ekranach, wszyscy widzieli jak pięcioro sparaliżowanych dzieci (w tym jedno w koma po operacji) odzyskało władze w kończynach. Dzieci tak były uradowane uleczeniem, że skakały i tańczyły w radości dzieląc się nią ze wszystkimi.
Przed miesiacem córka przyjaciela Turolli otrzymała diagnozę raka wątroby. W szpitalu dziewczynce śniło się, że Fra Elia przeszedł do jej szpitalnego pokoju i grzebał rekami w jej brzuchu. Na drugi dzień dziewczynka oznajmiła lekarzom, że jest zdrowa. Lekarze posmutnieli, myśląć że oprócz raka biedna dziewczyna zaczyna teraz mieć dodatkowo problemy psychiczne, po czym szybko wypisali ją ze szpitala. Dopiero po pewnym czasie przeprowadzono ponowne badania, które nie wykazały żadnych śladów raka...
Ten amerykański film z TRWAM wspomina na samym końcu jak jakaś ślepa kobieta odzyskała wzrok podczas modlitwy Fra Elia.
Fra Elia widzi i rozmawia z aniołami od 7 roku życia oraz widzi, rozmawia i modli sie za dusze zmarłych, które nieraz go w tym celu budzą w nocy, a to niekiedy go lekko wkurza, ponieważ uważa, że te dusze nie chcą się uwolnić od więzów z materią, światem...
Na pytania dziennikarzy z kim rozmawia, gdy widać, że porusza wargami, zaprosił ich do kościoła i kazał jakiemuś fotografowi wystrzelać całą kliszę na pustej ścianie kościoła. Po wywołaniu filmu wszystkie klatki były puste... oprócz jednej. Ta jedna klatka zawierała to zdjęcie:

Do tych wszystkich zadań Fra Elia został powołany przez o. Pio, którego tylko on widział w pierwszym klasztorze, a jego współbracia niestety nie...
Myslałem, że takich przeżyć w Rajchu nie ma, ale naprawdę przeżyłem prawdziwe mistyczne spotkanie w niemieckim kościele. Podczas przedstawienia próśb Bogu, ksiądz niemiecki zapytał, czy ktoś chce sam sformułować prośbe. Przez następne 20 minut z różnych kątów kościoła zgłaszali ludzie osobiste i ogólne, proste lub bardzo przejmujące prośby, o których spełnienie głośno wołaliśmy „wir bitten Dich, erhöre uns”.
Msza była doskonałym przykładem na to, że nie forma (stary ryt czy novus ordo) decyduje o głebokiej bliskości Boga, ale obecność Ducha Świętego podczas obrzędów. Dla uspokojenia tradsów dodam, że znam te przekręty Novus Ordo, gdzie co prawda duch jest, ale na pewno nie Święty.
Nie wiem skąd pochodził repertuar pieśni. Domyślałem się, że niektóre mogły przywędrować ze wspólnot charyzmatycznych lub od samych sióstr Urszulanek. Były proste i pełne przedziwnej siły. Byłem także mocno zbudowany ksiedzem niemieckim, który co do głębi swojej wiary spokojnie mógłby się dać porównać z polskim ksiedzem. A przeciez takich mają Niemcy raczej niewielu.
W sieci jest parę filmów na temat Fra Elia n.p. http://es.gloria.tv/?media=146524.
Odsłon: 694 Komentarzy: 44
Friday,02 November 2012,14:20
Kategoria: Aborcja Friday, 02 November 2012, 14:20
Po odejściu żony jakieś 2,5 roku temu, czasem czuję się samotny i nie wiem co z tym zrobić. Z jednej strony jest to duże dobro dzielić życie z kimś innym – życie wydaje się mieć wówczas jakiś ważniejszy cel. A z drugiej strony, św. Paweł mówi:
” Wolny jesteś od żony? Nie szukajże żony.” (I Kor)
A jednak powodowany impulsem i tęsknotą za dawnym związkiem poznałem kogoś. Niestety nie było możliwe podjęcie dalszych kroków, ponieważ chociaż w separacji od lat, była ona jednak już związana sakramentem małżeństwa.
Zresztą nie jestem pewien, czy słowo „niestety” prawdziwie oddaje tą sytuację. Nawet gdyby nic nie stało na przeszkodzie, niewątpliwie sposób w jaki widzieliśmy świat często był zbyt diametralnie inny, aby taki związek miał szansę na przetrwanie.
Przypominam sobie jak jakiś rok temu taksówkarz w Katowicach opowiadał nam w czasie przejazdu o jego związku z młodą dziewczyna, z którą zamierzał niedługo zawrzeć ślub. Patrzyłem na jego sześćdziesięciokilkuletnią twarz po udanych operacjach plastycznych i oczy ukryte za dużymi żółtymi okularami i myślałem o wyborach.
A my staliśmy się przyjaciółmi – których jednak „już zbyt wiele łączyło”. Dużo rozmawialiśmy telefonicznie, ale po każdej rozmowie czułem większe lub mniejsze rozczarowanie, ponieważ żadna z tych rozmów nie dawała znaków, których oczekiwała nadzieja wbrew rozsądkowi.
Ale przecież gdybym się umiał kierować rozsądkiem, dawno dotarłaby do mnie wiadomość od św. Pawła.
"A mówię nieżonatym i wdowom: Dobrze im jest, jeźliby tak zostali, jako i ja. (...) Kto jest bez żony, troszczy się o to, co jest Pańskie, jakby się podobał Bogu. (I Kor)"
Dawno to wiedziałem, ale mimo wszystko wciąż chętnie zapominam. Przyjaźń mężczyzny z kobietą nie istnieje.
Porady św. Pawła zdają sie nabierać szczególnego znaczenia, podczas gdy rzeczywistość dookoła nas nabiera coraz szybciej nowej jakości. Najwyraźniej jest to czas podejmować właściwe wybory.
Ale przecież wiem, ile jej zawdzięczam.
I dlaczego, pomimo, że moje oko nie jest czujne a i serce nie jest pełne płomiennej miłości ku Panu, szereg cudów dokonuje się nieustannie w moim zyciu?
„Wybrani, kochani Przyjaciele, gdy pozostajecie w Mojej Miłości , nie przegracie, lecz bedziecie Zwycięzcami. Błogosławiony, który trwa w Dobrym i ufa Mi, Bogu.
Ukochana Oblubienico, jak zauważasz, wiele rzeczy właśnie się zmienia w życiu wspólnoty i w życiu prywatnym, chcę przygotować świat na przeżywanie nowej rzeczywistości i czynię to stopniowo, ale ostatnie fazy bedą szybkie.
Kto podąża za Mną z czujnym okiem i sercem pełnym płomiennej miłości ku mnie, będzie widział wciąż nowe cuda dokonujące sie w jego życiu, a radość nie opuści jego serca.
Lecz kto za mną nie podąża i postępuje w niezależności od Mnie, wchodzi coraz głębiej w coraz gęstszy i coraz bardziej podstępny las.
Kochana Panno Młoda, każdy podejmuje wybór dzień po dniu: otrzyma to czego chciał.„
(aktualne przekazy we Włoszech)
Odsłon: 789 Komentarzy: 62
Saturday, 24 March 2012
Tuesday, 03 July 2012
Sunday, 04 March 2012
Sunday, 18 March 2012
Wednesday, 28 March 2012
