
Wednesday,23 May 2012,06:55
Kategoria: Kościół Wednesday, 23 May 2012, 06:55
„Nie bądź stroskana próbami, od jakich cierpisz, gdyż są one najwyraźniejszym znakiem tego, że jesteś przez Boga bardzo ukochana”
z listu do Faustyny Giannotti, 23 V 1768
Odsłon: 86 Komentarzy: 2
Sunday,20 May 2012,08:55
Kategoria: Kościół Sunday, 20 May 2012, 08:55
Cóż to będzie za chwała i co za wielka radość być dopuszczonym do oglądania Boga, dostapić zaszczytu czerpania radości zbawienia i wiecznej światłości z Chrystusem Panem Bogiem twoim, pozdrawiać Abrahama, Izaaka, Jakuba, patriarchów wszystkich i apostołów, proroków i męczenników, ze sprawiedliwymi i przyjaciółmi Bożymi w królestwie niebieskim cieszyć się z rozkoszy udzielonej nieśmiertelności, doznawać tam tego, czego ani "oko nie widziało i ucho nie słyszało i w serce człowiecze nie wstąpiło".
Epist. 56
Odsłon: 92 Komentarzy: 4
Friday,18 May 2012,18:04
Kategoria: Kościół Friday, 18 May 2012, 18:04
"Bądź prosty przyjmując przykazania Boże, a chytry odpierając intrygi diabła"
Odsłon: 140 Komentarzy: 7
Wednesday,16 May 2012,11:37
Kategoria: Kościół Wednesday, 16 May 2012, 11:37
Odsłon: 247 Komentarzy: 5
Wednesday,16 May 2012,07:46
Kategoria: Kościół Wednesday, 16 May 2012, 07:46
Jakże to brzydko tracić czas na czekaniu na próżno, zamiast usnąć na Sercu Jezusa!…
Jeżeli małe dziecko lęka się nocy, jeżeli się żali, że nie widzi Tego, który je niesie, niech zamknie oczy; niech złoży dobrowolnie żądaną ofiarę o którą jest proszona, a potem niech czeka na sen… Zachowując się tak spokojnie, nie dostrzeże nocy i lęk ustanie, a wkrótce pokój, o ile nie radość, zapanuje w serduszku.
Czy za wiele wymaga się od dziecka, mówiąc, by przymknęło oczy?… by nie walczyło z nocnymi urojeniami?… Nie, to nie jest za wielkie wymaganie, małe dziecko odda się Jezusowi, uwierzy, że On je niesie, pogodzi się z tym, że Go nie widzi; odrzuci bardzo daleko jałową obawę, że stanie się niewierne (obawę, która nie przystoi Dziecku).
List do siostry Marii od św. Józefa, 1896
Odsłon: 167 Komentarzy: 6
Monday,14 May 2012,10:32
Kategoria: Kościół Monday, 14 May 2012, 10:32
Niepokój nie jest zwykłą pokusą, lecz źródłem, z którego wypływa wiele pokus. Niepokój jest największym po grzechu nieszczęściem, jakie może nawiedzić duszę. Podobnie jak niesnaski i bunty wiodą rzeczpospolitą do zguby uniemożliwiając jej przeciwstawienie się wrogowi zewnętrznemu, tak i niepokój siejąc zamęt w naszym sercu pozbawia go sił potrzebnych zachowania nabytych cnót oraz możliwości oparcia się zakusom wroga, który właśnie wtedy wysila się na wszystkie sposoby by - jak to mówią - łowić ryby w mętnej wodzie.
Niepokój płynie z nieposkromionej chęci pozbycia się jakiejś odczuwanej przykrości czy też zdobycia jakiegoś spodziewanego dobra. Mimo to nie ma rzeczy, która by tak pogarszała zło i oddalała dobro, jak niepokój i podniecenie. Ptaki łapią w sidła i sieci, bo gdy w nie wpadną, zaczynają się szarpać i miotać na wszystkie strony, aby sIę z nich wydobyć, przez co wikłają się w nie coraz bardziej. Gdy ogarnie cię pragnienie wyzwolenia się z jakiegoś zła lub osiągnięcia jakiegoś dobra, to staraj się przede wszystkim utwierdzić swój umysł w spokoju i rozwadze, opanować rozsądek i wolę, a potem spokojnie i bez pośpiechu zmierzaj do spełnienia swego pragnienia stosując kolejno odpowiednie środki. Mówiąc "bez pośpiechu" nie chcę powiedzieć "niedbale", ale bez podniecenia i niepokoju.
Odsłon: 127 Komentarzy: 6
Monday,05 November 2012,10:57
Kategoria: Kościół Monday, 05 November 2012, 10:57
Gdyby Bóg dał nam we władanie wszechświat, z wszystkimi jego skarbami, to i tak nie można by tego porównać z najmniejszym cierpieniem [znoszonym z powodu Jezusa]. Bo co za łaska, kiedy rano nie mamy żadnego zapału, żadnej siły do czynienia dobra! Wtedy trzeba przyłożyć siekierę do pnia. Odtąd, miast zbierać liche źdźbła, wydobywamy same diamenty. Jakaż z tego korzyść pod wieczór! Choć bywa i tak, że na te skarby machamy ręką. Przychodzi trudna chwila, opada nas pokusa, aby wszystko porzucić. Lecz wystarczy uczynić akt miłości, choć możemy jej nie odczuwać, i wszystko się naprawia, i więcej! Jezus zaś się uśmiecha...
Listy Teresy
Odsłon: 145 Komentarzy: 7
Friday,05 October 2012,11:09
Kategoria: Kościół Friday, 05 October 2012, 11:09
Drodzy współbracia, trzeba powrócić do konfesjonału jako miejsca sprawowania sakramentu pojednania, ale także jako miejsca, w którym należy «przebywać» częściej, aby wierny mógł znaleźć miłosierdzie, radę i umocnienie, mógł poczuć się kochany i zrozumiany przez Boga oraz doświadczyć obecności Bożego miłosierdzia obok rzeczywistej Obecności w Eucharystii. «Kryzys» sakramentu pokuty, o którym często się mówi, jest wyzwaniem przede wszystkim dla kapłanów i ich wielkiej odpowiedzialności za wychowywanie ludu Bożego w duchu radykalnych wymogów Ewangelii. W szczególności oczekuje się od nich ofiarnego i wielkodusznego słuchania spowiedzi sakramentalnych; odważnego przewodzenia owczarni, by nie przyjęła mentalności tego świata (por. Rz 12, 2), ale potrafiła również dokonywać sprzecznych z nią wyborów, unikając dostosowywania się lub kompromisów.
Odsłon: 152 Komentarzy: 10
Sunday,05 August 2012,11:36
Kategoria: Kościół Sunday, 05 August 2012, 11:36
Św. Franciszek Salezy (+1622) , List do św. Joanny de Chantal, 14 października 1604
Wolność, O której mówię, to wolność umiłowanych dzieci Bożych. Czymże ona jest? - Jest wyzwoleniem się chrześcijańskiego serca ze wszystkich rzeczy, aby wykonać rozpoznaną wolę Bożą ( ... ). Wszak prosimy Boga przede wszystkim o to, aby święciło się Jego Imię, aby nastało Jego królestwo, a Jego wola była pełniona na ziemi, jak bywa pełniona w niebie. Wszystko to nie jest niczym innym, tylko wyrazem ducha wolności. Oznacza bowiem, że byleby Imię Boga było święcone, byleby Jego Majestat rządził nami, a· Jego wola została wypełniona, to nasz umysł nie troszczy się już o nic innego.
Pierwsza oznaka: Serce, które tę wolność posiada, nie przywiązuje się do pociech, lecz przyjmuje utrapienia z całą łagodnością, na jaką pozwala ciało. Nie twierdzę, że takie serce nie miłuje i nie pragnie pociech, lecz powiadam, że nie jest przez nie usidlane.
Druga oznaka: Nie przywiązuje się uczuciowo do ćwiczeń duchowych, wskutek czego nie odczuwa żadnego żalu, jeśli z powodu choroby czy innego wypadku doznaje w nich przeszkody. I tu również nie twierdzę, że ich nie kocha, stwierdzam natomiast, że nie jest do nich przywiązane.
Trzecia oznaka: Nie traci nigdy radości, ponieważ żadne braki nie zasmucą tego, czyje serce do niczego nie jest przywiązane.
Owocami tej wolności są: niezmierna łaskawość ducha, wielka słodycz i gotowość na wszystko, co nie jest grzechem czy niebezpieczeństwem grzechu; jest to pewne wdzięczne usposobienie, które nagina się podatnie do wszelkiej cnoty i miłości. Przykład: oto dusza przywiązana do ćwiczenia się w rozmyślaniu; spróbujcie jej przeszkodzić, a ujrzycie ją wychodzącą z twarzą zmartwioną, zafrasowaną i zdziwioną. Dusza posiadająca prawdziwą wolność wyjdzie z pogodną twarzą i z sercem uprzejmym wobec natręta, który jej przeszkodził, gdyż nie ma dla niej różnicy pomiędzy służeniem Bogu przez rozmyślanie a służeniem Bogu przez dogodzenie bliźniemu. Zarówno jedno, jak i drugie jest wyrazem woli Bożej; w danej chwili wszakże potrzebniejsze było wspomożenie bliźniego. Każda rzecz przeciwna naszym skłonnościom jest sposobnością do okazania tej wolności. Ktokolwiek bowiem nie jest przywiązany do swych skłonności, nie będzie się niecierpliwił, gdy doznają one sprzeciwu.
Wolności tej zagrażają dwie różne wady: niestałość i przymus, czyli rozprzężenie i skrępowanie. Niestałość, czyli rozprzężenie jest pewnym nadmiarem swobody sprawiającym, że· bez powodu ani jakiejkolwiek znajomości woli Bożej chce się zmienić czy to praktyki, czy też sposób życia. Z lada powodu zmienia się ćwiczenia, zamiary, tryb życia; z błahych przyczyn porzuca się postanowienia lub chwalebne zwyczaje, przez co serce rozprasza się i gubi stając się jak otwarty ze wszystkich stron sad, którego owoców nie zbiera właściciel, lecz wszyscy przechodnie. Natomiast przymus, czyli skrępowanie jest uchybieniem wolności sprawiającym, że dusza poddaje się przygnębieniu lub unosi się gniewem, ilekroć nie może wykonać tego, co zamierzała, jakkolwiek mogłaby uczynić coś o wiele lepszego. Przykład: postanowiłem codziennie z rana odprawiać rozmyślanie . Jeśli mam ducha niestałości, czyli rozprzężenia, to z lada przyczyny będę je odkładać aż do wieczora: a to z powodu psa, który mi nie dał spać, to znów z powodu listu, który trzeba napisać, choć nic nie nagli. Jeśli natomiast mam ducha przymusu, czyli skrępowania, to nie odstąpię od rozmyślania, chociażby o tej właśnie porze ciężko chory potrzebował mojej pomocy lub choćbym był obowiązany wysłać w tym czasie bardzo ważne i niecierpiące zwłoki pismo, itd. ( ... ).
Muszę ci powiedzieć, że jeśli tutaj nie chcesz się potknąć, powinnaś przestrzegać dwu prawideł. Oto nikt nie powinien nigdy zaniedbywać swych praktyk i ogólnych cnotliwych zasad, chyba że dostrzega, iż wola Boża leży w przeciwnym kierunku. Wola Boża zaś objawia się w dwojaki sposób: przez konieczność I przez wymagania miłości. Na przykład zamierzam głosić nauki wielkopostne w jakiejś zapadłej parafii mojej diecezji. Jeśli jednak zachoruję albo złamię nogę, to nie mam powodu żałować niczego ani martwić się, że nie mogę wygłosić tych kazań, skoro jest rzeczą pewną, iż wolą Boga jest, abym Mu służył przez cierpienie, nie zaś przez nauczanie. Jeśli natomiast nie będę chory, ale nadarzy się sposobność udania się w inne miejsce, gdzie ludzie gotowi stać się hugonotami, gdybym do nich nie przybył - oto wola Boża na tyle wyraźna, aby mnie skłonić do poniechania poprzedniego zamiaru.
Drugie prawidło: swoboda w czynieniu zadość wymaganiom miłości nie powinna stać się powodem zgorszenia ani niesprawiedliwości. Na przykład wiem, że byłbym bardziej pożyteczny gdzieś daleko od mojej diecezji; nie powinienem w tym wypadku czynić użytku z wolności, gdyż wywołałbym zgorszenie i popełniłbym niesprawiedliwość, tutaj bowiem jestem obowiązany trwać. Toteż jest to objaw mylnie pojmowanej wolności, jeśli zamężne niewiasty bez słusznego powodu opuszczają swych mężów pod pozorem pobożności lub miłosierdzia. Prawdziwa wolność nie działa nigdy na szkodę powołania, a wręcz przeciwnie - sprawia, że każdy ma w swoim powołaniu upodobanie, skoro każdy powinien wiedzieć, iż wolą Bożą jest, aby w nim trwał.
znaleziono w:
Św. Franciszek SALEZY, Wybór pism, Wyboru dokonał, z języka francuskiego tłumaczył i wstępem poprzedził Jan Rybałt, Warszawa 1956, IW PAX
Odsłon: 179 Komentarzy: 11
Tuesday,05 June 2012,12:44
Kategoria: Kościół Tuesday, 05 June 2012, 12:44
Pan powiedział o sobie, że jest krzewem winnym. Tak mówiąc chciał nam udowodnić, że mamy trwać w Jego miłości i że jest to dla nas bardzo wielkim dobrem. Do latorośli Pan porównuje tych, którzy są z Nim złączeni i jak gdyby w Niego wszczepieni i w Nim umocnieni, i już stali się uczestnikami Jego natury przez Ducha Świętego, który został im dany. Albowiem to święty Duch Chrystusa łączy nas z Nim.
Ci, którzy przystępują do Krzewu winnego, czynią to aktem woli, na mocy powziętego przez nich postanowienia; ale On się nam udziela dając nam swoją miłość, która w nas trwa. Dzięki dobremu postanowieniu przystępujemy przez wiarę do Chrystusa, ale stajemy się z Jego rodu dzięki temu, że od Niego otrzymujemy godność przybranych synów Bożych. Według świętego Pawła ten, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem.
Gdzie indziej zaś prorok nazywa Chrystusa podstawą i fundamentem. Na Nim bowiem jesteśmy zbudowani i nazwani żywymi i duchowymi kamieniami, abyśmy byli świętym kapłaństwem i świątynią Boga przez Ducha. I w żaden inny sposób nie możemy być wbudowani w tę świątynię, lecz tylko wtedy, gdy Chrystus jest naszym fundamentem. W tym samym znaczeniu Chrystus mówi o sobie, że jest krzewem winnym, tym, który daje życie latoroślom i który je żywi.
Jesteśmy więc odrodzeni z Niego i w Nim w Duchu Świętym, aby przynosić owoce życia, nie dawnego i zastarzałego, ale odnowionego przez wiarę i miłość ku Niemu. A zachowujemy życie wtedy, gdy trwamy wszczepieni w Pana, gdy ze wszystkich sił zachowujemy Jego przykazania, i staramy się zachować szlachetność nam daną, słowem, gdy czynimy wszystko, aby w niczym nie zasmucić zamieszkującego w nas Ducha Świętego, przez którego - jak wiemy - Bóg w nas mieszka.
O tym zaś, w jaki sposób trwamy w Chrystusie, a On w nas, mówi nam mądrze święty Jan: "Przez to poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha".
Jak korzeń udziela winnym pędom swoich naturalnych właściwości, tak też Słowo Boże, Jednorodzony Syn Boga i Ojca, wszczepia świętym niejako pokrewieństwo ze swoją naturą, bo szczególnie udziela Ducha Świętego tym, którzy są z nim złączeni przez wiarę i różnorodną świętość; żywi w nich uczucie miłości i sprawia, że poznają, czym jest wszelka cnota i dobroć.
Komentarz do Ewangelii św. Jana (księga 10, 2)
Odsłon: 125 Komentarzy: 5
Monday, 03 December 2012
Thursday, 15 March 2012
Wednesday, 18 April 2012
Thursday, 22 March 2012
Wednesday, 16 May 2012
