Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Co mi się opłaca...

Kategoria: Ogólne Tuesday, 29 March 2011, 10:56

Absurd pieniądza. To, że za wieloma sprawami politycznymi i układami idą pieniądze jest jakby rzeczą oczywistą. Przykrą – fakt, ale zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić. Niestety często nie zdajemy sobie sprawy jak mamona wyniszcza nas z naszej ludzkości. Dzisiaj pieniądz jest miarą wartości idei. A pomysły, które rozwijają się w naszych głowach ostatecznie i tak zmierzają do odpowiedzi na pytanie: Jak na tym zarobić? Poniekąd życie dzisiaj zmusza nas do zadawania sobie takiego pytania. Jeżeli nie jesteśmy romantycznymi wędrowcami, pogrążonymi w totalnej samotności, czerpiącymi radość z odkrywania piękna tego świata to, jakby z góry, jesteśmy skazani na porażkę. Każdy inny człowiek żyje w sieci zależności i odpowiedzialności za innego człowieka i chcąc nie chcąc, dbając o byt osób od niego zależnych musi poddać się systemowi komercji. W głębi duszy często aż się gotujemy, jednak jak ta „komercyjna dziwka” sprzedajemy swoje marzenia, swoje idee na poczet tych kilkudziesięciu lat bezpiecznej pracy zapewniającej dach nad głową naszych podopiecznych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasz rozwój jest blokowany przez nieuniknioną barierę finansową, której przekroczenie stawiamy sobie za cel omijając przy tym prawdziwe wartości. Każdorazowo kiedy za cel stawiamy sobie mamonę, to jest to upadek naszej ludzkości. Jeżeli nie jesteśmy osobami duchownymi to podstawowym naszym powołaniem jest rodzina. Ja jako mąż i ojciec nie mogę nie myśleć o pieniądzach, o których nie chcę myśleć, a i tak muszę, żeby ewentualnie (jak się uda) w przyszłości móc o nich nie myśleć. Tak, to zdanie jest bardzo absurdalne i polonistycznie zabójcze, jednak inaczej nie da się określić bezsensu na jaki musi trafić człowiek patrzący na życie inaczej niż przez pryzmat pieniądza. Idąc na studia miałem takie cele: skończyć studia, założyć rodzinę, mieć taką pracę żeby mieć czas dla rodziny, i w której mógłbym robić coś dobrego oraz zarabiać tyle, żeby wystarczyło na godne życie. Nie muszę mieć ekskluzywnego samochodu, olbrzymiego domu czy kupy pieniędzy, nie bawi mnie to. Chcę jednak być: być dobrym mężem i ojcem, być dobrym człowiekiem, być potrzebnym. Chcę móc dzielić się z innymi tym, co potrafię nie oczekując za to zapłaty. Dzisiaj mam wspaniałą żonę i córkę, syna w drodze. Jestem na finiszu studiów z całą masą długów i prawie każdego dnia wymyślam idee, które mają mi dać odpowiedź na pytanie: Jak na tym zarobić? Wpadłem! Nie chcę jednak tego, ale jestem w sytuacji, w której na razie nie widzę rozwiązania. Dlaczego tak się stało? Proste, bo inni przede mną też w to wpadli. Nie chodzi mi tu o zrzucenie odpowiedzialności, bo oczywiście niektóre moje próby odbicia się były błędami, których teraz ponoszę konsekwencje. Chcę jednak ukazać pewne realia, z którymi młody człowiek musi się zmagać, a które pełne są głupot (absurd to naprawdę za lekkie słowo). Mógłbym tu opisać cały problem zatrudnienia, najlepiej 20 letniej osoby z 30 letnim doświadczeniem itp. Jednak nie to dla mnie jest absurdem, bo o tym i tak wszyscy wiedzą. Problemem jest to, że jeżeli na starcie nie mam pieniędzy to właściwie legalnie nie jestem w stanie dotrzeć do celu zwanym zapas pieniędzy. Niestety z racji, że za wszystko i tak musimy płacić mamoną to każdy musi sobie postawić taki cel. Wielu stawia sobie to za cel życiowy. Ja uważam to za cel niepotrzebny lecz konieczny. Społeczeństwo dzisiaj mocno kopie ludzi, którzy nie płacą i nie mają czym. Mój paradoks wygląda tak: studiuję grafikę, chcę się zajmować fotografią i grafiką. Nie posiadam zapasu gotówki, nigdy takiego nie posiadałem. Nie mam bogatej rodziny, która mogła by mnie wspomóc. Generalnie nie jestem w stanie zakupić potrzebnego sprzętu aby działać w branży (mam sprzęt który pozwala mi już zacząć, ale też za pożyczone). Nie jestem w stanie znaleźć klientów, bo nie mam środków na reklamę, która by mi ich zapewniła, za których uzyskałbym środki na reklamę – błędne koło i kolejne karkołomne zdanie. Mogę pracować w innej branży, ale to i tak nic nie da bo muszę wynajmować mieszkanie, za które płacę więcej niż bym spłacał kredyt za własne, jednak i tak kredytu nie mogę dostać, chociaż stać (ledwo) mnie co miesiąc zapłacić więcej za mieszkanie niż ratę kredytu. Dla banków jednak jestem niewiarygodny. Nie wspomnę już o kosztach związanych z prowadzeniem własnej działalności. Chciałbym móc się dzielić z ludźmi. Dokładnie – dzielić, nie sprzedawać, nie pożyczać a dawać. Już nie raz udało mi się w życiu doświadczyć tej ogromnej radości bezinteresownego dawania. Robię np. zdjęcia ślubne i mam taką filozofię, nie odrzucam nikogo i jestem w stanie zrobić zdjęcia nawet za całkiem niewielkie pieniądze, bo dlaczego, skoro kogoś nie stać na drogiego fotografa, to ma mieć słabe zdjęcia. Chciałbym móc to robić za darmo, dla przyjemności, dla radości ludzi, którym to robię. Niestety nie mogę, bo muszę każdy grosz odłożyć na przeżycie rodziny w tym strasznie skomercjalizowanym świecie. Jestem i zawsze będę zwolennikiem dawania z dobrego serca. Niestety, na razie, każdego dnia zmuszę zmagać się z myślami o możliwości zdobycia pieniędzy zsuwając na bok wszelkie dobre idee, które nie niosą za sobą materialistycznego bełkotu. Mój krzyk nie jest jednak próbą obalenia dóbr materialnych, ale raczej apelem o dzielenie się nimi. Dopóki potrafimy pieniądze traktować jak ze środek a nie cel i jeszcze się nimi dzielić, to pozostajemy ludźmi. Kiedy jednak zatracimy się, a całe nasze myślenie skieruje się jedynie na możliwości zarabiania coraz więcej i więcej, wtedy zwyczajnie staniemy się jak zwierzęta, które zabijają się za jakiś ochłap mięsa. Nie pozwólmy skomercjalizować naszego życia. Zamiast zadawać sobie pytanie: Czy mogę na tym zarobić?, zadawajmy sobie pytania: Czy to jest dobre, pożyteczne? Czy mogę tym komuś pomóc? Czy przynosi mi to prawdziwą radość? Pisząc ten tekst też jestem jak ta „materialistyczna dziwka”, nawet w tym momencie nie jestem w stanie wyzbyć się myśli, że muszę zabiegać o pieniądze, że muszę zapłacić za mieszkanie, że muszę kupić jedzenie. Myślę, że może uda mi się poruszyć czyjeś serce, że może ktoś nam pomoże, chwytam się każdej deski ratunku. Myślę tak chociaż wcale nie chcę. Wierzę jednak, że to moje egoistyczno-materialistyczne wołanie może spłodzić kilka mądrych słów, które potwierdzą tylko prawdę, że „nie można służyć Bogu i mamonie” i które będą kiedyś w stanie zamienić moje zamartwianie się o jutro, na wiarę i zaufanie Bogu.

Odsłon: 139 Komentarzy: 2


Szczepionka śmierci

Kategoria: Pro life Saturday, 11 September 2010, 00:18

Choć prawie wszyscy rodzice uczestniczą w programie szczepień, to tylko nieliczni zdają sobie sprawę, że wiele szczepionek przeciwko popularnym chorobom zakaźnym produkowanych jest w oparciu o linie komórkowe pochodzące z ciał dzieci, które straciły życie w wyniku aborcji

Taką informację znajdujemy z stronie www.dobreszczepionki.pl

Szok i absurd to chyba najtrafniejsze słowa do opisania tego co można przeczytać na wyżej wymienionej stronie. Sczepienie, które zakłada ochronę życia człowieka powstaje w wyniku śmierci… Ironia losu czy może świadome działania napędzające cywilizację śmierci?! Nie wszystkie szczepionki powstają w ten sposób, jednak szczepionki śmierci są rekomendowane znacznie częściej niż ich etyczne odpowiedniki. Problem pozostaje ze szczepionkami, które takowych odpowiedników nie posiadają lub są niedostępne w naszym kraju. Czy w takim wypadku mam chronić własne dziecko, kosztem śmierci innych, czy nie dbać o życie własnego potomstwa a pozostać czystym moralnie… Nie jest to oczywiście pytanie z odpwiedzią tak lub nie. Pytaniem pozostaje jednak co my Katolicy na to?

Po pierwsze świadomość. Powinniśmy o tym mówić i przestrzegać. Nie bać się powiedzieć: Panie Doktorze nie podam tej szczepionki mojemu dziecku ponieważ jest nieetyczna. Jeżeli w naszym kraju usilnie walczy się z aborcjią i in vitro, a korzysta się z takich szczepionek to jest to zwyczajna walka z wiatrakami. Jaki sens ma zabranianie aborcji skoro szczepiąc dzieci napędza się biznes aborcyjny. Dlaczego o tym problemie tak mało się mówi. Skoro jako ludzie wierzący chcemy chronić życie to chrońmy je w każdym calu.

Zachęcam wszystkich do rozpowszechniania informacji o szczepionkach, tak aby nasza świadomość była jak nawiększa, najłątwiej jest walczyć ze złem kiedy się je zdemaskuje.

Zachęcam również do podpisania petycji skierowanej do Ministra Zdrowia oraz firm farmaceutycznych, w której apelujemy o zagwarantowanie rodzicom etycznych szcepionek.

Odsłon: 371 Komentarzy: 4


Homo ledwo sapiens

Kategoria: Ogólne Thursday, 22 October 2009, 12:18

Homo sapiens sapiens – człowiek rozumny, człowiek współczesny (takie wyjaśnienie możemy znaleźć np. na wikipedii) czy aby na pewno… Czy może po prostu homo… Dzisiejsze społeczeństwo, w pewnych działaniach, przejawia się jako takie homo. Jednak nie w rozumieniu łacińskiego człowieka (homo) a bardziej jako coś, czemu brakuje "sapiens". Zaczynając od rozumienia zwykłych pojęć np. homofobia – dosłownie, lęk przed człowiekiem. I jaki tu związek z homoseksualizmem… Tylko człowiek, któremu brakuje "sapiens" może wymyślić tak nielogiczne pojęcie i jeszcze go używać. Co gorsze za takim pojęciem nie stoi tylko jeden człowiek ale cała masa, która hucznie wychodzi na ulicę aby manifestować bzdury. Inny przejaw dzisiejszego "homo" możemy zauważyć w akceptowaniu, nawet gloryfikowaniu rzeczy, które są sprzeczne z naturą czy z obyczajami. Weźmy na przykład, jakże modny dzisiaj, homoseksualizm i postawmy sobie zasadnicze pytanie: czy dwóch osobników tej samej płci może wydać na świat potomstwo… Oczywiście odpowiedź brzmi nie, jest to niemożliwe. Równie dobrze moglibyśmy próbować osiągnąć ten efekt wkładając nogę do kibla. Na szczęście jeszcze nikt nie wpadł na pomysł aby się pobierać z muszlą klozetową albo pisuarem. Problem leży jednak znacznie głębiej. Problemem nie jest powstawanie takich teorii ale fakt, że dąży się do tego, aby były one masowo przyjęte jako alternatywa dla normy już obecnej. Kiedy chodziłem do szkoły i na sprawdzianie ktoś zrobił błąd, to dostawał pałę i tyle, nie było zmiłuj. Dzisiaj niektóre kręgi, które powinny dostać taką "pałę"(bana, jak to jest na forach internetowych) dążą do przyjęcia błędu jako normę. Niestety są już tego efekty..

Pytanie jest proste: dokąd zmierzamy? dzisiaj homoseksualizm, aborcja i eutanazja, jutro zoofilia inne zwyrodnienia i powszechne prawo do śmierci – normą…?

Odsłon: 267 Komentarzy: 3


Tysiąc, dwa, trzy i co dalej...

Kategoria: Pro life Thursday, 15 October 2009, 22:30

Świat stanął na głowie. Nazywanie mordercy mordercą jest obrazą a prawo staje po stronie – rzekomo poszkodowanego! Słynna Pani Alicja Tysiąc zapoczątkowała coś, co się ciągnie jak "smród po gaciach" a jest totalnie niedorzeczne. Aborcja = morderstwo i to nie podlega dyskusji. Kto twierdzi inaczej jest (jak to kiedyś określił pan Cejrowski) głupkiem. Problemem jednak staje się fakt, że za mówienie prawdy w kraju wolności słowa można być osądzonym a nawet skazanym. Czy to ma być obraz świata, zbudowany na kłamstwie i upiększaniu rzeczy brzydkich ,w taki sposób aby kogoś przypadkiem nie urazić.. Jeżeli matka chce zamordować swoje dziecko, nazywa się to prawem kobiety. Jeżeli ktoś np. zgwałci kobietę (co jest chyba nieco lżejszym złem niż zabójstwo – o ile tak można powiedzieć) to nazywa się to przestępstwem, złamaniem praw kobiety, a nie prawem napastnika. Jeżeli chcemy żyć w poważnym kraju to powinniśmy zachować jakieś konsekwencje, skoro matka kierowała się wygodą i spełnieniem własnych zachcianek brutalnie twierdząc "walić" to dziecko i świat to popiera, to powinien również poprzeć gwałciciela, który też chciał zaspokoić swoje zachcianki i stwierdził "walić" tę kobietę. Idąc dalej tym tropem, powinniśmy popierać wszystkie kradzieże, akty rozboju i przemocy bo przecież tacy ludzie też pragną zaspokoić swoje "potrzeby". Przy tym wszystkim oczywiście nie możemy nazywać złodzieja złodziejem, ani gwałciciela gwałcicielem, bo przecież to obraza. Ktoś pokazuje mi truskawkę i robi debatę "czy jest to banan czy truskawka", po czym większość chce aby zalegalizować turskawkę jako banan, przy czym nazywanie truskawki truskawką jest nietolerancją i obrazą. Dlatego z całego serca zgadzam się z panem Cejrowskim nazywając grupę ludzi, którzy popierają takie poglądy -głupkami. Poglądy ludzi pokroju pani Tysiąc, pani Senyszyn, czy ogólnie – feministek są wręcz niedorzeczne. Ich spojrzenie na świat jest jednostronne, egoistyczne i nielogiczne. Jak można popierać aborcję, a z drugiej strony walczyć o to, żeby dziecku już narodzonemu nie można było dać nawet klapsa – wychowanie bezstresowe, prawa człowieka… bzdury i tyle. Najśmieszniejsze jest jednak to, że kiedy podać takim osobom logiczne i prawdziwe dowody – nadal będą bronić swoich błędnych poglądów, w kółko powtarzając to samo. Jak Jehowi. Stąd nie dziwi mnie określenie przez pana Cejrowskiego tej grupy – głupkami. Przykry jest jednak fakt, że polskie prawo woli stać po stronie głupków niż bronić prawdy…

Odsłon: 387 Komentarzy: 1


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.