Tuesday,30 March 2010,22:27
Kategoria: Polityka Tuesday, 30 March 2010, 22:27
Mówi Jezus:
"Słuchajcie. Na katedrze Mojżesza zasiedli we właściwym czasie uczeni w Piśmie i faryzeusze. Smutne to były godziny dla Ojczyzny. Skończyło się wtedy wygnanie do Babilonii i państwo zostało odbudowane dzięki wspaniałomyślności Cyrusa. Przywódcy ludu odczuwali konieczność odrodzenia również kultu i znajomości Prawa. Biada bowiem narodowi nie mającemu ich dla swojej obrony, jako przewodników oraz jako wsparcia przeciwko najpotężniejszym nieprzyjaciołom państwa, którymi są: niemoralność obywateli, bunt przeciwko przywódcom, brak jedności między różnymi klasami i ugrupowaniami, grzechy przeciwko Bogu i przeciwko bliźniemu, zanik religijności – wszystkie elementy powodujące rozpad same przez siebie i z powodu kar niebios, które sprowadzają! […]
Pamiętajcie także o tym: obawiajcie się raczej łatwych przymierzy i pochlebstw jakiegoś cudzoziemca niż jego oddziałów. Jeśli bowiem będziecie wierni prawu Bożemu i Ojczyzny, zwyciężycie – nawet jeśli otoczą was potężne wojska. Kiedy jednak będziecie zdeprawowani przez subtelną truciznę, daną jako miód upajający przez cudzoziemca, który snuje przeciw wam zamysły, Bóg was opuści z powodu waszych grzechów i zostaniecie zwyciężeni i ujarzmieni, nawet jeśli fałszywy sprzymierzeniec nie wyda krwawej bitwy waszemu hufcowi. Biada temu, kto nie ma się na baczności jak czujny wartownik i nie odrzuca subtelnej zasadzki przebiegłego i fałszywego sąsiada, sprzymierzeńca lub władcy, który rozpoczyna swe panowanie w jednostkach, osłabiając ich serca i psując je, przy pomocy praktyk i zwyczajów, które nie są nasze, które nie są święte i które przez to czynią nas niemiłymi Panu! Biada! Pamiętajcie o wszystkich konsekwencjach poniesionych przez Ojczyznę z powodu tego, że niektórzy jej synowie przejęli zwyczaje i praktyki od cudzoziemca, aby zjednać sobie jego samego i czerpać zyski.
Dobrą rzeczą jest miłość do wszystkich, także do ludów, które nie są naszej wiary; które nie mają naszych zwyczajów; które nas nękały przez wieki. Jednak miłość do tych narodów, które są zawsze naszym bliźnim, nie powinna nas nigdy skłaniać do odrzucania Prawa Boga i Ojczyzny, z powodu spodziewania się jakiejś korzyści, wyłudzonej w ten sposób od sąsiadów. Nie. Cudzoziemcy gardzą tymi, którzy są służalcami zdolnymi nawet do wyparcia się najświętszych rzeczy Ojczyzny. To nie przez wyrzekanie się Ojca i Matki, Boga i Ojczyzny zdobywa się szacunek i wolność."
Maria Valtorta: POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA
Księga VI – Męka Jezusa Chrystusa rozdz.15. ŚRODA PRZED PASCHĄ
Napisane 19 czerwca 1944
Odsłon: 255 Komentarzy: 0
Wednesday,24 March 2010,09:34
Kategoria: Modlitwa Wednesday, 24 March 2010, 09:34
" Tym razem ukazuję ci się w innej szacie. Eucharystia to Ciało, lecz także Krew.
Oto Ja pod postacią Krwi. Spójrz, jak się sączy i spływa po mojej zniekształconej twarzy, jak spływa po mojej szyi, na pierś, na szatę podwójnie czerwoną, bo przesiąkniętą moją Krwią. Spójrz, jak moczy związane dłonie i jak spada na stopy, na ziemię. Ja faktycznie jestem Tym, o którym mówi prorok (Iz.63,2-3), że wyciska winne grona, ale to Mnie samego moja miłość wycisnęła.
Bardzo nieliczni są ci, którzy potrafią docenić nieskończoną wartość tej Krwi, poświęconej aż do ostatniej kropli przeze Mnie dla ludzkości i skorzystać z Jej najpotężniejszych zasług.
Teraz proszę tego, który potrafi na to patrzeć i pojąć, aby naśladował Weronikę, i aby swoją miłością otarł zakrwawioną twarz swego Boga. Proszę teraz tego, który Mnie kocha, aby swoją miłością opatrzył rany nadal zadawane Mi przez ludzi. Proszę teraz przede wszystkim o to, aby nie pozwolić tej Krwi się marnować i aby ją zbierać z doskonałą uwagą, aż do ostatniej najmniejszej kropli, i aby ją rozlać na tych, którzy się nie troszczą o moją Krew.
W kończącym się miesiącu ( czerwcu ) mówiłem o moim Sercu i o moim Ciele w Sakramencie. Teraz, w miesiącu mojej Krwi ( lipcu ), chcę, abyś się modliła do mojej Krwi. Mów zatem:
Najdroższa Krwi, któraś wypłynęła z żył naszego Boga, który stał się Człowiekiem,
zstąp, jak odkupieńcza rosa na skażoną Ziemię i na dusze, które grzech upodabnia do trędowatych.
Oto przyjmuję Ciebie, Krwi mojego Jezusa i rozlewam Cię na Kościół, na świat, na grzeszników, na Czyściec.
Pomagaj, pocieszaj, oczyszczaj, nawracaj, rozpalaj, przenikaj, ożywiaj i użyźniaj.
O, Boski Soku Życia! Niech obojętność i grzech nie przeszkadzają Ci płynąć.
Przez wzgląd na tych nielicznych, którzy Cię kochają, racz przyspieszyć, Panie Jezu, wylanie Twego Boskiego Deszczu na wszystkich:
na nieskończoną liczbę tych, którzy umierają bez Ciebie, aby przychodzili do Ciebie po ufność w życiu, po przebaczenie w śmierci,
aby z Tobą wchodzili do chwały Twego Królestwa. Amen
To już wystarczy. Odczuwasz duchowe pragnienie, a Ja wyciągam moje otwarte żyły. Pij z tego źródła. Poznasz Raj i smak twego Boga." (Maria Valtorta: Kto przychodzi do Mnie, nie będzie pragnął… Vox Domini 2005)
Panie racz sprawić, by naród kiedyś przez Ciebie wybrany, nie wracał do krwi kozłów i baranów, nie pragnął odbudowy świątyni, w której nie chciałeś mieszkać, ale zaczął czcić Ciebie, prawdziwego Baranka Bożego, "w duchu i prawdzie."
Odsłon: 229 Komentarzy: 1
Friday,03 December 2010,10:55
Kategoria: Kościół Friday, 03 December 2010, 10:55
Kilka faktów, rozmów, przeżyć, lektur i przemyśleń z różnych lat ułożyło mi się w pewną mozaikową, optymistyczną całość:
Uczestniczyłam kiedyś w święcie Przemienienia Pańskiego na świętej górze polskich prawosławnych – Grabarce. Zagadała do mnie prawosławna polska babcia: A u was (katolików) takaże samaja Ewangelija ( i wyznanie wiary, i Ojcze nasz, jak w czasie liturgii usłyszałam).
Później przeczytałam w "Prawdziwym życiu w Bogu" Vassuli Ryden ( Vassyliki, jak ją, po grecku, zdrabniała mama i Pan Jezus – co znaczy "królewna", od basileos, vasyl – król ), że narysowała, pod dyktando Pana, trzy pręty zgięte ku sobie w kształt trójdzielnej, zmkniętej korony, jako symbole trzech wyznań chrześcijańskich, o których Jezus powiedział: Ja ich nagnę ( tzn. skłonię do pokory i wspólnoty ). Panu Jezusowi nie chodzi o teologiczne spory między wyznaniami lecz o miłość!
Przypomniałam też sobie wypowiedź przypisywaną Matce Bożej w Medjugorie. Zapytana o zbawienie prawosławnej sąsiadki ( Vicki czy Marii ) odparła: "zobacz, jak ona żyje, czy wy tak się modlicie i kochacie? My nie dzieliliśmy tego ciasta (Kościoła).
Pomyślałam, że w oczach Bożych nadal jesteśmy jednym Jego Kościołem, wprawdzie trójdzielnym (na wzór Trójcy Św.?), ale jednak jedyną społecznością, rodziną, która kocha i wyznaje Chrystusa Jezusa!
Może nie trójdzielnym, a trójetapowym:
katolicy – etap początkowy: Pan Jezus na krzyżu, Ofiara
protestanci – etap pośredni, najsmutniejszy: pusty krzyż, Pan Jezus w grobie, pamiątka bez Obecności
prawosławni – etap docelowy dla wszystkich: Pantokrator (Basileos, Król-Sędzia) "Christos voskries – alleluja"
Każde z wyznań na inny moment Zbawienia kładzie nacisk: Wielki Piątek, Wielka Sobota, Niedziela Zmartwychwstania lecz każde z osobna wie, że jedno bez drugiego nie może istnieć!
Odsłon: 297 Komentarzy: 6
Monday,15 February 2010,10:51
Kategoria: Kościół Monday, 15 February 2010, 10:51
Działająca "przy ołtarzu"? i to "ołtarzu ojczyzny"!? Co to za dziwo?
Przy ołtarzu Boga w Trójcy Jedynego mogą działać tylko kapłani i służba liturgiczna. Taki tytuł szkoły jest drwiną z Boga, społeczeństwa chrześcijańskiego i cnót. Czy to powrót masońskich pomysłów? Czy księża Misjonarze to wolnomularze, co to budują ojczyźnie ołtarze (i wszystkim innym, tylko nie Bogu)? Ojczyzna nie potrzebuje ołtarzy, bo sama jest ołtarzem ofiar patriotycznych, a restaurowany w kościele św. Krzyża w Warszawie ołtarz był (i ma podobno być) ołtarzem Najśw. Sakramentu. Pan Jezus będzie więc lokatorem w ołtarzu OJCZYZNY!
Społeczeństwo (w domyśle "ciemno-katolickie") nie zuważy, zresztą indoktrynowane co niedziela , ok. g. 10.00, czytanymi z kościoła św. Krzyża w Warszawie "ogłoszeniami duszpasterskimi" przez ogólnopolskie medium publiczne program I PR, powoli przyzwyczaja się do herezji. A może nigdy jej nie zauważyło? No, bo skoro biskup nadał taki tytuł, to wszystko gra i się Panu Bogu musi podobać!
Odsłon: 288 Komentarzy: 0
Tuesday,29 December 2009,14:13
Kategoria: Religia Tuesday, 29 December 2009, 14:13
"Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki." Łk 2,21
Pytałam wiele razy katechizowane dzieci i dorosłych kiedy są Imieniny Pana Jezusa, nikt nie wiedział.
Kościół posoborowy odebrał Dzień Imienin Panu Jezusowi. Uroczystość Najświętszego Imienia przypada ósmego dnia po Narodzinach czyli 1 stycznia! Dzień ten poświęcono św.Bożej Rodzicielce Maryi, jakby mało było świąt maryjnych ze świętem Imienia Maryi 12 września włącznie!
"Nie wierzycie wystarczająco w siłę Mego Imienia, które jest źródłem niewyczerpanym, płonącym chęcią wylania się. Bo już mówienie o Mnie wobec innych jest jakby błogosławieństwem spływającym
z Mego Imienia!" Pan Jezus do Gabrieli Bossis 5.XII.1940
"Jednak już samo Moje Imię jest zbawieniem, spraw, by o Mnie myślała i wypowiadała Moje Imię. O! szatan ucieka, gdy myśl o Moim Imieniu pojawia się w sercu." Pan Jezus do Marty o jej siostrze Magdalenie (jak ją ma nawracać) w: M. Valtorta:Poemat Boga-Człowieka ks 2.
"Imię Jezusa jest cudownym środkiem na choroby i złe skłonności… Moje Imię jest również zbawieniem. Wiecie o tym, że Jezus znaczy Zbawiciel. Kto wymawia to Imię z prawdziwą wiarą, powstaje z chorób i z grzechów, bo w każdej chorobie duchowej lub fizycznej jest szpon szatana."Vt ks.2
"Nie obawiaj się wspominac o Mnie w rozmowie. Wszyscy Mnie potrzebują, chociaż nie wiedzą o tym. Imię Boga może rozbudzić Dobro w duszach. Przyzwyczaisz sie do tego, Ja ci pomogę."
"Wplataj chętnie Moje Imię między słowa, które wypowiadasz, jako serdeczne zadośćuczynienie za ból, jaki Mi sprawiają ci, którzy chcą Mnie zewsząd wymazać, nawet z dusz małych dzieci. Rozsiewaj Moje Imię, Ja dam wzrost." G. Bossis: On i ja 31.VII.1939
"W rozmowach używaj często Mojego Imiena. Czy robiłaś to dziś? Tak. Zauważyłaś, że działało, jak słońce."
"Wyobraź sobie, w jaki sposób Ja wymawiam twoje imię w Sobie i próbuj tej samej miłości dla wypowiadania w sobie Mojego Imienia." G.B.
"Moje dziecko, jeśli odczuwasz wielki smutek i nie potrafisz się modlić, jeśli jesteś zatroskana lub zraniona, jeśli czujesz się przygnębiona i bez sił, powiedz Mi po prostu z ufnością i miłością: "Jezu, Jezu!" Słysząc Moje Imię święci i Moja Matka upadną przede Mną na twarz i będą Mnie uwielbiać. Piekło będzie wtedy sparaliżowane. Jako podległe mocy Bożej, ono również musi ugiąć się przed Moim Imieniem. Czyż w Piśmie Świętym nie jest napisane, że na Imię Jezusa zgina się kolano istot niebieskich i ziemskich? Czy nie wiesz, że modlitwa, w której wypowiadasz po prostu Moje Imię ma wielką wartość? Jeśli w czasie poświęconym na modlitwę jesteś niezdolna do niczego innego, jak tylko do wypowiadania Mojego Imienia z miłością i ufnością tyle razy, ile razy oddychasz, modlisz się wtedy bardzo dobrze i morzesz wszystko otrzymać." Pan Jezus do siostry Marii Natalii (1901-1992)
"W Twoim Imieniu, o Panie, będę pracował i wiem, że stanę się silny." Taka była modlitwa Moich Apostołów, ludzi biednych i niewykształconych, ale bogatych i mądrych w bogactwa i mądrość Bożą." Pan Jezus do s. Józefy Menendez
2.I.1937 IMIĘ JEZUS
"O, jak wielkie jest Imię Twoje, o, Panie, ono jest mocą duszy mojej; gdy siły ustają i ciemności tłoczą się do duszy, to ImięTwoje jest słońcem, którego promienie oświecają i grzeją, a dusza pod ich wpływem staje się piękna i promieniuje, biorąc blask z Imienia Twego. Kiedy slyszę najsłodsze imię Jezus, serce mi silniej bije, a są chwile, kiedy słysząc imię Jezus – wpadam w omdlenie. Duch mój rwie się do Niego… Wiele mi łask szczególnych przypomina ten dzień najsłodszego Imienia Jezus."
s. Faustyna: Dzienniczek 862
Dzieje Apostolskie R.3
1 Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, 2 wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wstępujących do świątyni, prosił o jałmużnę. 3 Ten zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. 4 Lecz Piotr wraz z Janem przypatrzywszy się mu powiedział: 5 «Spójrz na nas!». A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. 6 «Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!» 7 I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. 8 Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga.
15 Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. 16 I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego widzicie i którego znacie, imię to przywróciło siły.
Dz4
8 Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: «Przełożeni ludu i starsi! 9 Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, 10 to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. 11 On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. 12 I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni».
Nie mogąc znaleźć żadnych sensownych argumentów przeciw słowom Apostoła Piotra, kapłani, przelożeni, starsi oraz uczeni w Piśmie Izraela postanowili zabronić Apostołom Jezusa Chrystusa przemawiać w Jego Imię!
Święty Paweł
Dz 21:
13 Wtedy Paweł odpowiedział: «Co robicie? Dlaczego płaczecie i rozdzieracie mi serce? Ja przecież gotów jestem nie tylko na więzienie, ale i na śmierć w Jerozolimie dla imienia Pana Jezusa».
Flp 2, 9-10:
Chrystus, Bóg-Człowiek, wzorem pokory
5 To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie.
6 On, istniejąc w postaci Bożej,nie skorzystał ze sposobności,aby na równi
być z Bogiem,
7 lecz ogołocił
samego siebie,przyjąwszy postać sługi,stawszy się podobnym do ludzi.A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka,
8 uniżył samego siebie,stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej.
9 Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię,
10 aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.11 I aby wszelki język wyznał,że Jezus Chrystus jest PANEM ku chwale Boga Ojca.
Odsłon: 574 Komentarzy: 0
Friday,25 December 2009,23:17
Kategoria: Religia Friday, 25 December 2009, 23:17
W liturgii, jak w życiu, obaj otaczają swoją świętą, aktywną obecnością przyjście Pana: Chrzciciel – poprzedza w Adwencie, Ewangelista - tuż po (27grudnia), jakby na zakończenie Świąt Narodzenia Pańskiego.
Jan, syn kapłana Zachariasza i Elżbiety – dziecko cudu, Zwiastun Zbawcy. Płomiennym słowem dawnych Proroków nawolywał do nawrócenia i obwieszczał, że "blisko jest, we drzwiach" Zbawienie Boga naszego, Obiecany i Wyczekiwany.
Chrzcił tych, którzy chcieli się przygotować na spotkanie Mesjasza, a opornych gromił, aż im skóra cierpła: "Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem?… Już siekiera do korzenia jest przyłożona. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone… wydajcie więc owoce godne nawrócenia…" Łk 3,7-9
Niestety zamiast się nawrócić zabili Proroka, żeby im nie mącił spokoju i dobrego samopoczucia.
Pan Jezus zdążył jednak (On zawsze zdąża) pożegnać pustynnego brata i przygotować Go na męczeństwo, ale tę wzruszającą scenę opisują jedynie mistycy (Vt-3,8)
Jan Zebedeusza, rybak znad Jeziora Galilejskiego, uczeń Chrzciciela, najmłodszy z Apostołów, najdłużej żyjący i bodaj jako jedyny z nich umarł śmiercią naturalną ze starości. Jako pierwszy zainteresował się Osobą Zbawiciela i poszedł za Nim. Wraz z bratem Jakubem, nazwani przez Jezusa "synami gromu", bo chcieli natychmiast ukarać nieposłuszne Panu miasta.
Poza tym Jan, który w swym długim życiu napisał Ewangelię, Listy do gmin chrześcijańskich i Apokalipsę, był człowiekiem skromnym, niewinnym, jak dziecko i zakochanym w swym nowym Nauczycielu. Jezus kochał go, jak syna toteż Jan dumny i szczęśliwy nazywa siebie, w swej Ewangelii, uczniem, którego Jezus miłował, skromnie zatajając swe własne imię.
Ten niespełna dwudziestoletni chłopak potrafił kochać prawdziwie, bo odważnie. Nie przestraszył się wrogów i był ze swym Mistrzem do końca. Potem napisze w Ewangelii: "Jezus… umiłowawszy swoich… do końca ich umiłował."(J13,1) tzn. dał im samego Siebie, całego, bez reszty i zastrzeżeń – ale Jezus też miał przynajmniej trzy osoby, które do końca Go umiłowały: Matkę, Marię z Magdali oraz Jana, który dzięki temu mógł się stać dla Maryi synem-opiekunem.
Chwała im za to. Powinniśmy prosić dwie Marie i dwóch Janów o taką wiarę i miłość, ofiarną, zwyciężającą wszystko.
"Nie ma trwogi w miłości,
Albowiem miłość doskonała
Przepędza trwogę,
A trwoga jest karą.
Kto się trwoży,
Nie udoskonalił swej milości" 1J4,18
"Bóg jest milością,
kto trwa w miłości, trwa w Bogu,
a Bóg trwa w nim." 1J4,16
Odsłon: 311 Komentarzy: 0
Friday,18 December 2009,19:25
Kategoria: Wiadomości Friday, 18 December 2009, 19:25
Ezechiel 9:
4 Pan rzekł do niego: «Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi». 5 Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: «Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! 6 …wybijajcie do szczętu! Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak.
Ap 7
2 I ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca,mającego pieczęć Boga żywego.Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów,którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu:3 «Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom,aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego».
"Taw", litera-krzyż starotestamentowy i chrześcijański znak ocalenia, znak, któremu sprzeciwiać się będą do końca czasu wszyscy spod znaku Bestii, przeznaczeni na "wybicie do szczętu".
Ciekawe, że w alfabecie chińskim znak "wang" (krzyż o trzech belkach poprzecznych) oznacza króla: władca, cesarz, król łączy niebo (belka najwyższa) z człowiekiem (belka środkowa) i z ziemią (belka najniższa).
Pan Jezus do Gabrieli Bossis o znaku krzyża:
"Gdybyś dała swej przyjaciółce jakąś odznakę, chciałabyś ją u niej często widzieć? Ja dałem wam znak Krzyża. Czyń go często, jako znak miłości i zjednoczenia."
"Znak Krzyża uczyniony co rano: będzie to, jak piękna procesja, wszystkie Twoje uczynki uszeregowane za Krzyżem."
"Cóż znaczyłby znak Krzyża, który postawiłaś na swoim nagrobku, gdybyś go nie czyniła często na swoim żywym ciele?"
"Tyle razy zamykasz Mnie w swoim sercu dwiema belkami twego znaku Krzyża."
"Niosłem was, jak matka, niosąc mój Krzyż. Wyobraź więc sobie z jaką czułością słucham o waszych błędach, wyobraź sobie mój pośpiech w przebaczaniu ich wam… O, czułości Zbawcy, któż mógłby cię pojąć? Kto mógłby nawet słuchać o niej bez gorszenia się?
Staraj się więc być uważana od czasu do czasu za nicość, widzieć siebie w swoich brakach, w dobru, którego nie wyświadczyłaś, w błędach, których nie chciałaś, a które jednak popełniłaś. Bądź pewna, że nawet wtedy nie zobaczysz wszystkiego: Ja jeden znam liczbę i ciężar!… A jednak kocham cię – Jestem Miłością. Nie obrażaj Mnie lękiem i ucieczką, właśnie to rani Miłość!"
"Z jakąż wewnętrzną radością uścisnąłem mój Krzyż, gdy Mi go przyniesiono. Mój Krzyż! Od tak dawna go pragnąłem… ze względu na was i aby być posłusznym memu Ojcu. Ten Krzyż był waszym zbawieniem. Zbawić świat! Czy wiesz, czym to było dla Mnie?
O, dziękuj moja córeczko. Czy myślisz, że wielu pamiętało o tym, żeby Mi podziękować? A przecież niczego nie brakowało w dopełnieniu korony cierpień."
Św. Paweł:
"Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki ktoremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata." Ga 6,14
Odsłon: 276 Komentarzy: 0
Wednesday,16 December 2009,11:14
Kategoria: Kościół Wednesday, 16 December 2009, 11:14
"Oni wszyscy będą domownikami Boga – gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie"
Oni będą, a ja już byłam domowniczką Boga! Mieszkałam z Nim pod jednym dachem, w Domu Boduena przy Nowogrodzkiej 75 w Warszawie. Pokój moich Rodziców (intendenta i wychowawczyni) był obok kaplicy na I p., gdzie w Tabernakulum mieszka do dziś Pan Jezus. Za kaplicą mieszkał ksiądz, a za naszym pokojem siostry szarytki (te z wielkimi, białymi, jak łabędzie, kapeluszmi), dalej były pomieszczenia laboratorium, na górze szkoła i mieszkania dla dzieci – sierot wojny oraz innych pracowników Domu.
Gdy miałam trzy lata ulubioną moją rozrywką było chodzenie w odwiedziny do Pana Jezusa. Mama wsadzała mnie w wiklinową spódnicę (rodzaj sztywnej, ażurowej halki do ziemi), otwierała drzwi na korytarz, a ja zasuwałam do kaplicy, której wielkie, oszklone drzwi były prawie zawsze uchylone. Później chodziłam tam z własnym, wyplecionym z wikliny fotelikiem, siadałam na środku i przyglądałam się księdzu, który jak kolorowy żuk pochylał się nad ołtarzem i wypinał, sztywne, mieniące się "skrzydełka" ornatu. Słuchałam też śpiewu siostry (nazwijmy ją…) Andżeliki, która swym anielsko-operowym głosem zanosiła się na chórze, zapominając czasem, że powinna już skończyć, czym denerwowała ks. Celebransa. Razu pewnego ( to wiem od Rodziców ) powiedział on głośno, odwróciwszy się od ołtarza: "Siostro (…? - tu wymienił jej imię, którego nie pamiętam), proszę już skończyć, tu nie opera!"
W Boże Narodzenie lubiłam stać przed żłóbkiem, zbitym z desek, wypełnionym pachnącym sianem i przyglądać się leżącej w nim, porcelanowej lali, prawie tak dużej, jak ja!
Później było już trochę gorzej i "pod górkę", choć nadal byliśmy sąsiadami z tej samej ulicy Deotymy na Kole, to Pan Jezus mieszka na górce w kościele św.Józefa, a my mieszkaliśmy na dołku więc trzeba było dreptać do Niego trochę więcej kroków. Teraz, na stare lata, jest jeszcze więcej kroków do dreptania, ale może to dobrze, bo za pokutę i na zdrowie.
Inni mają jeszcze gorzej (lepiej?), bo mieszkają na ulicy, pod kościołem lub pod mostem i to oni są na pewno prawdziwymi domownikami Boga, bo Syn Człowieczy od urodzenia mieszkał "pod chmurką" i "nie miał gdzie głowy złożyć", "gdyż nie było dla Niego miejsca w gospodzie".
A swoją drogą, jak szybko zrealizowała polska chazaria swe przedwojenne życzenia pod adresem polskich gościnnych gospodarzy: "wasze ulice, nasze kamienice" (dzieje się to na naszych oczach i "cudem" jest w oczach Bożych). Jeździmy z "misjami humanitarnymi" po świecie, pomagamy "caritasowo" radośnie o tym "trąbiąc", a nie widzimy umierających z głodu na naszych ulicach!
Starszy człowiek o kuli, z bułką w ręku wszedł do sklepu mięsnego i pyta sklepową, czy nie ma jakich okrawków do tej bułki, a ona – n i e! – nu ładna! kak gawariat towariszczi.
"O, gdyby to mogło być!… Jak bardzo chciałbym pozostawać z wami pod postacią Hostii w każdym z waszych domów!" – Panie, Ty ciągle "gdybasz" i uskarżasz się do Twoich słuchaczek-mistyczek. Proszę – przestań już gdybać i zrób coś np. żeby wszyscy grający na loteriach wygrali, a wygrane przeznaczyli na budowę "ognisk miłości".
Ja też pragnę mieszkać z Tobą pod jednym dachem. Nie, nie w zakonie, bo to dziwactwo (ten wyraz jest chyba od przekręconego złośliwie dziewictwa!?).
Marzą mi się domy nie Dziecka, nie Starców, ale rodzinne dla tych, co nie mają swoich: wzajemna pomoc,opieka, wychowanie ludzi w różnym wieku, dbających o swoją wspólnotę, którzy czują, że są potrzebni, kochani, przede wszystkim przez Ciebie, bo mieszkasz z nimi, bo mają w domu kaplicę z Tabernakulum. Czy to takie trudne, nierealne, utopia?
No i popełniłam mail do Boga!
Odsłon: 232 Komentarzy: 0
Saturday,12 September 2009,10:00
Kategoria: Religia Saturday, 12 September 2009, 10:00
"Gwiazdo Zaranna, śliczna Jutrzenko,
Niepokalana Mario, Panienko,
Bez pierworodnej zmazy poczęta,
Módl się za nami, Królowo święta."
"Ja jestem Niepokalanym Poczęciem" – odpowiedziała zjawa w Lourdes na pytanie Bernardetty: "Jakie jest twoje imię, Pani?"
Niepokalany początek nowej ludzkości oczyszczonej z grzechu pierworodnego. Nowa Ewa.
wszyscy, którzy przyjęli (przyjmą) chrzest św. – sakrament Kościoła Chrystusowego, są jak Ona, dziećmi Boga, Nową Ludzkością.
W ten sposób Maryja potwierdziła wiarę Kościoła, wyrażoną oficjalnie cztery lata wcześniej, 8 grudnia 1854 roku, jako dogmat przez papieża Piusa IX.
"Bądź pozdrowiona, pełna Łaski" Łk 1,28
"Anioł, pozdrawiając Maryję, nie mówi do Niej po imieniu ale < pełna Łaski >. W Łasce Bożej wyraża się najgłębiej tożsamość Maryi. Jest Ona Tą, która jest < droga Bogu > . W jęz. włoskim słowo
< drogi >, podobnie jak < miłość > pochodzą od jednego rdzenia: charis tzn. łaska." Raniero Cantalamessa: Maryja Zwierciadłem Kościoła. Marianie 1994
[ inne: Jean Galot SJ: Pełna Łaski. Loretanki 1999; Alfred Lapple: Maryja w wierze i życiu Kościoła. Marianie 1991 oraz o. Gabriel Roschini OSM, światowej sławy mariolog: The Virgin Mary in the Writings of Maria Valtorta. Kolbe's Publication 1989 ]
Anioł Pański zwiastował…
Zdrowaś Maryjo, Łaski pełna…
Dziękujemy Ci, Matko, że byłaś tak piękna i czysta, że mógł się w Tobie zakochać Bóg i bez obawy powierzyć Ci Syna Swego.
Oto ja, slużebnica Pańska…
Zdrowaś Maryjo, Łaski pełna…
Dziękujemy Ci, Matko, że byłaś tak mądra i wierna, że uwierzyłaś słowu Posłańca Bożego, żeś je przyjęła, żeś się zgodziła zostać Matką Słowa.
A Słowo Ciałem się stało …
Zdrowaś Maryjo, Łaski pełna…
Dziękujemy Ci, Matko, że nam Boga na świat przyniosłaś, żeś Go nam urodziła, wykarmiła, wypieściła, wychowała na Najpiękniejszego z synów ludzkich, żeś Go nam dała, choć wiedziałaś, co z Nim zrobimy.
Spraw, Matko, byśmy Mu krzywdy nie robili; byśmy Go kochali, jakTy, słuchali, jak Ty, służyli Mu, jak Ty, wolę Jego wypełniali; byśmy nie kradli, nie marnowali Jego darów, nie niweczyli Jego Najświętszej Ofiary.
Odsłon: 281 Komentarzy: 1
Sunday,12 April 2009,16:33
Kategoria: Kultura Sunday, 12 April 2009, 16:33
MOZART
Podobno oficjalną muzyką w Niebie jest BACH, ale gdy Aniołowie zostają sami, grają MOZARTA.
Nie pamiętam, kto to powiedział i nie wiem, czy to prawda, ale myślę, że Bóg nagradza w Niebie SOBĄ wszystkich, którzy nie zakopali otrzymanych talentów.
"Mozart umarł w nocy z 4 na 5 grudnia 1791 roku, mając niespełna 36 lat, bez sakramentów. Nie wiadomo, czy Konstancja za późno zorientowała się w stanie chorego, czy też ksiądz, z którym rozmawiała tego dnia wieczorem, odmówił udzielenia ostatniej posługi jej mężowi – masonowi i "ateiście". Rankiem 5 grudnia przyszło kilkunastu znajomych i przyjaciół złożyć hołd zmarłemu. Ci sami lub może jeszcze paru innych zebrali się nazajutrz w katedrze św. Szczepana wokół jasnej, sosnowej trumny z ciałem Mozarta. Konstancji nie było. Może się źle czuła, a może musiała zostać w domu przy czteromiesięcznym dziecku. Przed katedrą mała gromadka zebranych uformowała kondukt żałobny i ruszyła ulicami Wiednia w stronę bramy, gdzie o kilometr drogi stąd znajdował się cmentarz. Pogoda była paskudna. padał śnieg z deszczem. Kondukt topniał w oczach. Wciąż ktoś oddalał się w milczeniu. Od Stubenthor nikt nie miał odwagi iść dalej. Dwaj karawaniarze dopełnili sami obowiązku zostawienia trumny zarządowi cmentarza i następnego dnia pochowano Mozarta we wspólnym grobie dla ubogich. Gdy w kilka tygodni później Konstancja chciała odwiedzić grób, nikt już nie potrafił wskazać, gdzie spoczywają zwłoki jej męża. Wielu zmarłych biedaków przybyło od tego czasu, a dołów, gdzie zakopywano ich ciała, nie oznaczano krzyżami i napisami.
Kto miał pokryć koszty z tym związane? Może urzędnicy cmentarni ze swej kieszeni? Nikt nie mógł od nich tego wymagać. (Stefan Jarociński: Mozart. PWM 1988)
Geniusz jest zawsze młody i zawsze jest – dlatego nie ma grobu, bo jest obywatelem nieba.
"Powiedz jeszcze, że wszelkie starania materialne, dotyczące cmentarza, grobów są ważne, gdy ich motywem jest miłość, ale nie jest nam potrzebna przesadna cześć; to tak, jakby ktoś chciał "ubóstwić" nasze stare ubrania. W gruncie rzeczy większość ludzi krząta się koło tych spraw z braku innych możliwości pomocy, żeby działalnością zapełnić pustkę i niepokój… Ważna jest pamięć i miłość. Odwiedziny grobu, kwiaty, świece, to tylko gesty i skończą się z chwilą śmierci odwiedzających. Ileż cmentarzy już nie istnieje. To nie jest ważne. Myśl o nas z miłością, zwracaj się do nas, licz na naszą miłość, opiekę i pomoc. Istniejemy, jesteśmy szczęśliwi, czuwamy nad tobą." (Anna: Świadkowie Bożego Miłosierdzia.T.II WAM 2002
Gdyby Mozart żył dłużej, pewnie stworzyłby jeszcze wiele pięknych utworów [?] – na ziemi jednak to nie jest pewne, a w Niebie owszem - człowiek i jego twórczość rozwija się wraz z poznaniem Boga.
Ale gdyby na ziemi stworzył tylko hymn Ave Verum Corpus (KV 618), Litaniae Lauretanae (KV195), i symfonię A-dur KV 114 , to już kochałabym go i uważała za geniusza.
Myślę, że najlepsze interpretacje utworów Mozarta dał Neville Marriner i jego Academy of St.Martin-in-the-Fields:
Odsłon: 338 Komentarzy: 3
1