
Saturday,29 October 2011,00:59
Kategoria: Wiadomości Saturday, 29 October 2011, 00:59
Odsłon: 883 Komentarzy: 30
Sunday,10 July 2011,22:37
Kategoria: Wiadomości Sunday, 10 July 2011, 22:37
Pamiętacie ostatni rozpaczliwy raport o stanie zdrowia? Faktem jest, że sytuacja jest niewesoła. Nowotwór w płucach, kościach, wątrobie, otrzewnej, gdzie jeszcze nie wiadomo. Co można powiedzieć, zrobić w takim przypadku – walczyć, poddać się?? Trudne pytania.
Oczywiście zostałem postawiony przez Stwórcę w takim położeniu i jakąś drogę musiałem wybrać, więc oczywiście wybrałem drogę najlepszą i najbezpieczniejszą – czyli z Nim.
Każdy chory w podobnej sytuacji jak ja powinien zacząć od najważniejszej rzeczy – uregulowania kanału nadprzyrodzonego, czyli przylgnięcia do Pana. To „przylgnięcie” polega oczywiście na Spowiedzi, Komunii Św., oraz co najważniejsze – Sakramentu Namaszczenia Chorych (nie jak to mówią ostatniego namaszczenia, bo od udzielenia go się nie umiera, na co wskazuje mój skromny roczny już prawie przykład).
Niecały rok temu, na początku choroby, na moim blogu umieściłem zestaw modlitw o przebaczenie, uzdrowienie i innych. Są tam także egzorcyzmy do odmawiania w chwilach „czarnych myśli”. Oczywiście sam z nich cały czas korzystam i polecam wszystkim chorym.
Wspominałem już w poprzednich wpisach, że modlitwa w chwilach choroby to ciężka praca i nie myśl, że nie modląc się teraz zostawisz sobie czas na chwile pobytu w szpitalu lub domu. Wtedy jest już najczęściej za późno. Oczywiście jest Boże Miłosierdzie, ale nie radzę Ci go nadużywać
W moim przypadku dopiero po prawie roku ciężkiej „harataniny” mogę powiedzieć, że po wielu błaganiach i zmaganiach, ciemności duchowe ustępują, chociaż nie wiadomo na jak długo
Czy wierzę w uzdrowienie? Otóż wierzę bezwzględnie i gorąco w to, że Zbawiciel może mnie uzdrowić tak jak robił podczas swojego pobytu na ziemi, a więc szybko, spektakularnie i trwale. Jest to wiara granicząca z pewnością! Pozostaje tylko problem, czy moje aktualne (przyszłe) uzdrowienie fizyczne jest zgodne z Planem Stwórcy. Czy czasem moje cierpienie nie ma w tym momencie większej wartości i będzie trzeba jeszcze poczekać, lub nawet poświęcić zdrowie i życie na Bożą Chwałę, aby wynagrodzić za swoje i innych grzechy, modlić się za tych, którzy odeszli itp.
Cały czas mówię więc „Bądź wola Twoja” i proszę tylko o jak najszybsze i jak najlepsze Jej wypełnienie.
Z drugiej strony jednak proponuję i oferuję Stwórcy moje ziemskie umiejętności i talenty. Mówię Mu – może być tak, że nie po to mi to wszystko dawałeś, uczyłeś wszystkiego, żeby to teraz zakopać! - Wszystko to oddaję do Twojej dyspozycji Siebie, Rodzinę, pracę, działalność w grupie…
Panie będę mówił, krzyczał o Tobie. Śpiewał jak dawniej, a może nawet tańczył. Dawał świadectwo o Tobie każdemu i „wyszarpywał” uśpione dusze, żebyś Ty mógł je obudzić Wiesz, że potrafię i chcę. Będziesz z nami pielgrzymował
Te moje oferty zaowocowały wczoraj przekazem proroczym w Grupie charyzmatycznej w Knurowie, gdzie Stwórca w słowach poznania przekazuje, że nasza współpraca może przebiegać jeszcze na płaszczyźnie ziemskiej, i to w zdrowiu, tylko trzeba się dużo modlić i prosić o to. W związku z tym zacząłem ja i moja rodzina prosić i proszę także Was o szturm do nieba, Jeszcze tyle może być do zrobienia – w rodzince coraz lepiej, działalność modlitewna i ewangelizacyjna rozwija się iście nieziemsko – to wskazuje na głęboki plan i sens – ludzie!! co tu taki rak jak Pan działa!!
Proszę Was o wsparcie – może nawet wzięcie udziału w działalności naszej grupy, bo dzieją się rzeczy niezwykłe
Do działu pobierania plików wrzucam modlitewnik zawierający bardzo obszerne fragmenty doskonałej pozycji – Armii Najdroższej Krwi Chrystusa. Jest Tam Niezwykle dużo modlitw z przypisanymi obietnicami. Warto kilka wprowadzić do swoich codziennych modlitw. Jak Szturm to Szturm!!!!!
Raport:
Niestety jestem już cały czas na dość silnych środkach przeciwbólowych. Bez nich poziom bólu był już za duży. Poprawiło mi to jednak komfort życia, bo mogę się ruszać i w miarę normalnie funkcjonować. Poza tym środki działają tylko tam gdzie boli, pozostałe funkcje organizmu są nienaruszone – mogę nawet prowadzić samochód. Tylko kości bolą tak, że przy chodzeniu pomagam sobie już kulą
Ostatnią chemię zniosłem dość ciężko (gorączka alergia ból i osłabienie), ale na szczęście ten tydzień powinien być lepszy. Następna chemia w poniedziałek 17.10 – cóż trzeba to znosić do samego końca.
Jutro w Knurowie – modlitwa o uzdrowienie :
zapraszam do odwiedzenia serwisu grupy IMPERIUM MIŁOŚCI
Odsłon: 440 Komentarzy: 17
Friday,09 September 2011,14:00
Kategoria: Wiadomości Friday, 09 September 2011, 14:00
Zawsze chciałem być Kimś. Trudne to czy łatwe? Jak wiele rzeczy w życiu zależy to od układu odniesienia jaki przyjmiemy do swoich rozważań.
Bo kto to jest Ktoś?
Dla naukowca Ktoś - to osoba o bogatym dorobku naukowym i analitycznym umyśle. Dla sportowca to mistrz, rekordzista świata. Dla osoby patrzącej na świat przez pryzmat pieniędzy – to biznesmen, prezes, właściciel firmy. Dla „zwykłych” ludzi Ktoś – to sławny aktor, prezenter, modelka, muzyk itp.
Z tych przemyśleń wynika, że pojęcie Ktoś jest bardzo subiektywne. W moim dążeniu mogłoby to stanowić wielką przeszkodę. Jako osoba nie obdarzona zbyt wieloma talentami byłbym na pozycji z góry przegranej.
Zacząłem więc szukać obiektywnego Ktosia. Czy taka osoba istnieje? Jeżeli tak, to kto to może być?
Z pomocą przyszły mi przeczytane w latach młodzieńczych książki. Mam je do dzisiaj i raz na jakiś czas do nich wracam. Te książki to „Szukanie i służba” i „Oblicze wielkości” włoskiego autora Teresio Bosco
Te książki mówią właśnie o ludziach podobnych do mnie lub Ciebie, które szukały i co najważniejsze znalazły receptę na bycie Kimś. Obiektywne bycie Kimś! Są to opowieści – przykłady niesamowitego poświęcenia i miłości bliźniego.
Autorzy piszą o założycielu Czerwonego Krzyża, który dla tej idei zaniedbał biznes, wspominają o księdzu, który z niczego zbudował wielki kompleks dla bezdomnych, o wirtuozie gry na fortepianie (Albert Schweitzer), który porzucił sale koncertowe i zajął się trędowatymi. Jest tam niedoszły kamikadze, który stracił sens życia i odnalazł go w kapłaństwie. Piszą o innych obliczach wielkości – o ludziach, często prostych, którzy odpowiedzieli na wezwanie do Miłości i dali z siebie wszystko…
Odsłon: 369 Komentarzy: 7
Sunday,24 July 2011,18:39
Kategoria: Wiadomości Sunday, 24 July 2011, 18:39
Szanowny Prezydencie Komorowski
Piszę ten list, chociaż domyślam się, że nie dojdzie – Nergal też mi nie odpisał.
Piszę, choć nie jestem alfą i omegą. Bliżej mi raczej do dziecka, które z racji swej prostoty, w dzisiejszych czasach poprawności politycznej ma prawo powiedzieć „Król jest nagi”
Pan, jako Osoba wykształcona i z wielkim obyciem w świecie powinien zrozumieć parę rzeczy, żeby nie popełniać błędów, które w przyszłości mogą przynieść naprawdę przykre konsekwencje naszemu krajowi, ale co najważniejsze Panu, jako człowiekowi.
Po pierwsze wiara, którą wyznaje Pan i Pana koledzy. Oczywiście chodzi o wiarę w demokrację. U nas nawet dzieci wiedzą, że demokracja tylko pod pewnym warunkiem jest rozwiązaniem najlepszym. Warunkiem tym jest to, że demokratyczne decyzje podejmują ludzie odpowiedzialni i kompetentni.
Czy poddałby się Pan decyzji demokratycznej komisji, która nakazała panu w formie kompromisu lać do baku 75% benzyny i 15% wody? Raczej nie, bo wie Pan, że byłoby to zabójcze dla silnika. To dlaczego wiele ważnych kwestii oddajecie do osądu i decyzji laikom, a często wręcz szkodnikom?? Powie Pan „Taki mamy ustrój”. Zgodzę się z tym, ale po to mam Prezydenta – człowieka, który powinien mieć świadomość wagi pewnych decyzji, które podejmuje, żeby ważnych spraw pilnował.
W przypadku wątpliwości, co do niektórych kwestii moralnych i etycznych powinien Pan zwrócić się do fachowców, którzy doradzą, jaką linię trzymać. Następnie iść tą drogą.
Na pogrzebie pana Macieja Płażyńskiego poddał Pan w wątpliwość fakt, że w Niebie Panuje monarchia. Pomyślałem no cóż człowiek – może się raz na jakiś czas pomylić.
Ale gdy w wywiadzie dla Gościa Niedzielnego stwierdził Pan, że walka o życie poczęte, z racji tego, że jest pan już dziadkiem Pana nie dotyczy oraz publicznie wyznał Pan wiarę nie w Boga i Jego naukę, tylko właśnie w demokrację i kompromis doszedłem do wniosku, że to nie pomyłka, tylko świadome działanie.
Jako Katolik powinien Pan krzewić i wprowadzać naukę Kościoła (Stwórcy). W przypadku obrony życia poczętego wyraźnie mówi ona, że należy je chronić od momentu poczęcia.
Jako Prezydent – Katolik nie musi Pan umożliwiać stosowania swoich praktyk życiowych wszystkim naszym obywatelom – aż się boję, co by było gdyby zamieszkali u nas kanibale – jakie zmniejszenie poparcia wyborczego spowodowałoby przymuszenie ich do „Heroizmu” życia bez konsumpcji ludzkich członków??
Jako Prezydent – Katolik powinien Pan być raczej Katolikiem – Prezydentem i wprowadzać prawo naturalne, które w Pana przekonaniach powinno być na pierwszym miejscu, bo jest obiektywnie najlepsze dla wszystkich. Powinien Pan wprowadzać inicjatywy, które są zgodne z nauczaniem Kościoła, a potem ewentualnie myśleć o kompromisach i wyborze mniejszego zła. Ma Pan wielką moc, a nie korzysta z niej - toż to grzech zaniechania.
A może nie jest Pan już Katolikiem – uszanuję oczywiście Pana wybór, ale proszę nie zwodzić i nie oszukiwać ludzi, którzy na Pana głosują myśląc, że wyznaje Pan wiarę wspólną z nimi. Oczywiście obniży to słupki sondaży ...
Na zakończenie tego listu pragnę zabrać głos w dyskusji o ogólnie pojętej obronie życia.
Jako osoba ciężko chora, w stanie zagrożenia mojego zdrowia i życia proponuję dla mnie i moich współtowarzyszy w cierpieniu rozważyć i demokratycznie wprowadzić odpowiednik aborcji, czyli eutanazję – nie będziecie wtedy zmuszani do pewnego rodzaju heroizmu utrzymywania i wydawania dużych pieniędzy na w dużym procencie nieskuteczne terapie. Aha jeszcze kompromis – pieniądze zaoszczędzone w ten sposób mogłyby zasilić konto refundacji zabiegów in-vitro.
pozdrawiam serdecznie
Marek Dymkowski
Raport o stanie zdrowia:
Większość z Was wie pewnie, że jestem już po radioterapii – powinna ona zniszczyć resztki nowotworu, który był jeszcze w płucach i opłucnej.
26.07 jadę do Tychów na tomografię – pokaże ona skutki dotychczasowego leczenia. Mam nadzieję, że radioterapia zrobiła swoje i zmiany nowotworowe w jakimś stopniu zostały zatrzymane a może nawet cofnięte, co teoretycznie pozwalałoby na jakąś dozę optymizmu, co do dalszej egzystencji.
Pozostaje jednak kwestia przerzutów do kości. Stront, który dostałem tylko na jakiś czas powinien zahamować rozwój nowotworu w kościach, ale na razie działa :)
Można więc chyba obiektywnie stwierdzić, że mój stan fizyczny jest o wiele lepszy niż przed terapiami, co potwierdzają spotykający mnie znajomi. Ból, który odczuwam, to głównie pozostałości po chemioterapii i zrosty w płucach po różnego rodzaju ingerencjach. Po pobycie nad morzem – długich spacerach i wdychaniu morskiego powietrza poprawiła się forma fizyczna. Psychicznie często jest ciężko, ale staram się to jakoś znosić. Na szczęście Stwórca daje siły ... :)
Jest kolejna szansa na to, że zostanę zakwalifikowany na jakiś program kliniczny, który kompleksowo i najnowocześniejszymi technologiami będzie walczył ze zmianami w całym organizmie – jadę w tym tygodniu do Kliniki do Krakowa na konsultację
Cały czas proszę o wsparcie
Odsłon: 317 Komentarzy: 6
Thursday,30 June 2011,12:03
Kategoria: Modlitwa Thursday, 30 June 2011, 12:03
Don Dolindo Ruotolo, neapolitański kapłan, który żył i zmarł w opinii świętości, spisał niżej przedstawioną, a zainspirowaną przez samego Pana Jezusa, naukę o oddaniu się Panu Bogu. Gorącym głosicielem i pięknym Świadectwem tak pełnego zawierzenia jest głoszący nam konferencje Ojciec John Karondukadavil.
Prześlij link Swoim znajomym: http://www.marekdym.ovh.org/index.php?option=com_remository&Itemid=85&func=fileinfo&id=9
"Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje. Oddanie się Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, abym podążał za wami. Oddanie się, oznacza zamianę niepokoju na modlitwę. Oddanie się oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i poddanie się Mnie, bo tylko dzięki Mnie poczujecie się jak dziecko uśpione w objęciach matki, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg."
Odsłon: 1083 Komentarzy: 6
Saturday,06 August 2011,17:28
Kategoria: Wiadomości Saturday, 06 August 2011, 17:28
Cały czas ludzie mówią mi „najważniejsze jest pozytywne myślenie – tylko ono może cię uratować”. Jako człowiek myślący realnie i logicznie jestem wielkim przeciwnikiem tego typu rżnięcia głupa. A dlaczego? Opowiem wam na własnym przykładzie.
Gdy przyjmowali mnie do szpitala zacząłem wysłuchiwać pierwszych tego typu rad – będzie dobrze, tylko myśl pozytywnie. Zauważyłem, że w moich rozmówcach wytwarzało to jakiś dziwny komfort psychiczny. Teraz wiem, że ludzie nie wiedzą po prostu, co powiedzieć człowiekowi, który idzie po równi pochyłej w dół. Prostymi słowami „będzie dobrze” wolą więc skierować rozmowę w rejony im znane – „wyzdrowiejesz, wrócisz do pracy, masz dla kogo żyć”. Bo co powiedzieć potencjalnemu kandydatowi na umrzyka? „Umrzesz”? „Będziesz powoli kitował”? hmm...
Dlatego od początku dołączam pewną formułkę do tego „będzie dobrze”. Dopowiadam słowa „w rozumieniu niebiańskim”, czy też „obiektywnie”. Oznacza to, że dla tych dwóch rzeczywistości Nieba i Ziemi „będzie dobrze” może oznaczać coś zgoła innego. Często Stwórca może myśleć inaczej niż my (modlimy się wszak „bądź wola Twoja”, a nie „moja”) – a Jego plan jest z pewnością genialny.
Pozytywne myślenie jest typem wiary i to wiary bardzo niebezpiecznej. Bo człowiek zaczyna wierzyć w coś wymyślonego, urojonego. Jakby zaklinał rzeczywistość. To zaklinanie nie prowadzi do niczego dobrego.
Co panią doktor z ZUS-u obchodziło, czy ja pozytywnie myślę, czy nie? Ona po prostu wywaliła mnie na rentę – „w takich przypadkach nie przedłużamy - procedura”. A ludzie mówili – „myśl pozytywnie”!
Czy gnojówka, którą wlewano mi w żyły przez 18 tygodni pytała jak się czuję? Jaki mam dziś dzień? – Nie! Ona po prostu robiła swoje - truła!
Co tomograf zwykły, czy też nuklearny obchodziły moje myśli? – On po prostu pokazał wynik badania, a realnie myślący lekarz odpowiednio je zinterpretował. Jakbym myślał pozytywnie diagnoza byłaby inna?? Chyba nie!
Niebezpieczne jest to, że pozytywne myślenie zaciemnia, lub nawet zasłania obraz rzeczywistości. Daje człowiekowi złudzenie, że wszystko jest (będzie) jak dawniej. Tymczasem nic nie jest tak, jak dawniej. Najpierw „będzie dobrze” potem informacja o nowotworze. Najpierw „będzie dobrze”, potem ból chemii, renta, potwierdzenie przerzutów i nie wiadomo, co jeszcze gorszego.
Człowiek pozytywnie myślący myśli cały czas o Ziemi, choć powinien bardziej niż zwykle myśleć o Niebie. A może ten czas jest dany przez Stwórcę po to, żeby się poprawić, lub coś naprawić. A my go marnujemy.
Myślmy więc realnie, a nie pozytywnie. Zawsze jednak można reprezentować chrześcijański odpowiednik pozytywnego myślenia, czyli Nadzieję, a gdy uda się walka z chorobą to chwała Panu, bo tylko On może nas uzdrowić.
Raport o stanie zdrowia:
W czwartek 09.06 mam tzw. resymulację, czyli ustawianie i programowanie urządzeń do radioterapii, czyli naświetlania. i wszystko byłoby fajnie (bo chemia zmniejszyła zmiany nowotworowe w płucach) gdyby nie fakt, że dwa niezależne badania (PET i scyntygrafia) potwierdziły istnienie przerzutów do kości. Potem pojawił się ból, który potwierdził mi to empirycznie. Piewszy raz od bardzo dawna musiałem wziąć prochy. Mam nadzieję, że w Gliwicach naświetlą mi to bolące miejsce, bo strasznie utrudnia mi to chodzenie (wielu z was widziało mnie ostatnio kulejącego), nie wspominając już o jeździe na rowerze, która trzymała mnie jeszcze przy życiu i to w jako takim nastroju i formie.
Ile będzie trwała radioterapia mam nadzieję dowiedzieć się jutro, a co z leczeniem zmian w kościach to już w ogóle kosmos – grozi mi nawet następna chemia.
Nie jest więc wesoło, ale mam nadzieję, że „dobrze” w rozumieniu ziemskim pokryje się z „dobrze” w rozumieniu niebiańskim i nastąpi w końcu jakieś przesilenie we wiadomym kierunku
Proszę o dalsze wsparcie
Zbyszek Sz., do którego pisałem list na moim blogu serdecznie dziękuje wszystkim za wsparcie modlitewne. Bierze teraz chemię w tabletkach i jak wielu chorujących, aby nie psuć nastroju zdrowym - udaje, że wszystko jest spoko :)
Odsłon: 600 Komentarzy: 14
Friday,20 May 2011,21:02
Kategoria: Wiadomości Friday, 20 May 2011, 21:02
Grupa modlitewno – pielgrzymkowa p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej ogłasza nabór pracowników
Praca będzie polegała na wykonywaniu statutowego zadania oraz pomocy w organizacji i przeprowadzaniu pozostałych dzieł grupy.
wymagania obowiązkowe:
- dobra wola,
wymagania mile widziane:
- samozaparcie,
- asertywność,
- chęć niesienia pomocy ludziom,
- znajomość języka miłości,
- kreatywność i umiejętności organizacyjne,
mówimy otwarcie o wynagrodzeniu:
- każdy członek Grupy uczestniczy w pełni w łaskach wypraszanych przez Grupę, a jest ich bardzo wiele
- każdy członek grupy otrzymuje jeden udział w majątku grupy, którego chwilowo nie ma za dużo, ale nie wiadomo jak będzie w przyszłości – warto zainwestować.
dajemy narzędzie pracy :
Od 21.05.2011r. Każdy nowy członek Grupy, a także stary, który wyrazi taką potrzebę otrzyma zgodnie z Kodeksem Pracy narzędzie pracy, które spełnia wszystkie wymagania i certyfikaty UE, a ponadto zostały poświęcone 20.05.2011r. podczas pobytu Marka u naszej Patronki.
Oferta pracy jest Ważna do wyczerpania zapasów narzędzi (130szt.). Potem zakupimy nowe i będziemy zbierać członków dalej, do czasu, gdy Grupa stanie się największym pracodawcą w Europie
Chętnych do podjęcia pracy prosimy o kontakt na maila marekdym@op.pl
Pełną treść ogłoszenia, a także pracodawcę można poznać dokładniej w serwisie www.marekdym.ovh.org
Raport o stanie zdrowia Marka: Jak zapewne wiecie 14.04.2011 zakończyłem ostatni cykl chemioterapii. Organizm przestał być zatruwany, ale trucizna jeszcze działa. Ponadto pozostawiła pewne dolegliwości, z których niektóre mogą przejść, a inne pozostaną już do końca życia. Ważne jednak jest to, że chemia spowodowała zmniejszenie (regresje) zmian nowotworowych.
Dalszą terapią będzie albo operacja (w celu wycięcia pozostałości nowotworu), radioterapia (w celu zasuszenia), lub operacja + radioterapia Forma terapii zostanie wybrana po wykonaniu u mnie we wtorek 17.05.2011 Badania PET – lokalizującego wszystkie ogniska nowotworowe w całym ciele. Oby było ich jak najmniej :). Oczywiście proszę o dalsze wsparcie modlitewne. Nie stresuje mnie cała ta sytuacja, bo już dawno oddałem sprawę Stwórcy – teraz On niech się martwi :)
Wielu z Was widziało mnie na rowerze – próbuję trochę jeździć z Maciusiem. Forma fizyczna jest Bardzo słabiutka, ale staram się ruszać. Ułatwia to potem chodzenie i w ogóle poruszanie się. Jeżeli chodzi o samopoczucie, to jest ogólnie dobrze. Poziom bólu jest całkiem znośny – nie muszę brać prochów.
Do dolegliwości „pochemicznych” zdążyłem się przyzwyczaić – oby nie było gorzej. Staram się funkcjonować normalnie, czyli robię różne rzeczy w domu, jeżdżę po rodzinie, po sklepach, załatwiam wszystko, co trzeba. Topór kata jednak wisi nad głową i nie pozwala o sobie zapomnieć. W zeszłym roku w tym czasie byliśmy w Medjugorje i Tucepi, a potem jechaliśmy na urlop. Teraz nie myślę o wakacjach.
Odsłon: 78 Komentarzy: 0
Thursday,21 April 2011,14:31
Kategoria: Wiadomości Thursday, 21 April 2011, 14:31
Przy Triduum paschalnym pomyślmy o cierpieniu.
Dzisiaj dla odmiany nie będę przedstawiał moich przemyśleń, bo znalazłem pozycję, która doskonale przedstawia katolickie podejście do tematu cierpienia.
Aby zachęcić Was do przeczytania tej pozycji (także przerobionej ze starej broszurki do wersji elektronicznej) powiem tylko, że czytając to doszedłem do wniosku, że cierpienie nie ma sensu … gdy nie połączy się go z Cierpieniem Zbawiciela oraz gdy nie przeżywa się go z wiarą.
Pozycja ta jest lekturą obowiązkową dla chorych – oni szczególnie powinni wiedzieć, dlaczego cierpią i jak można najlepiej wykorzystać czas choroby. Dołóżcie wszelkich starań, żeby zamiast pozytywnego myślenia, które zaciemnia rzeczywisty stan człowieka zapewnić im komfort prawdziwej duchowości, która w przypadku czarnego (w rozumieniu ziemskim) scenariusza zapewni im biały scenariusz w rozumieniu niebiańskim.
A oto wspomniana broszura:
http://www.szczyglowice.pl/cierpiec_dlaczego.doc
Proszę o jak najszersze rozpropagowanie tej broszury. Odpowiada Ona na bardzo wiele pytań dotyczących sensu cierpienia i jest nieocenionym materiałem pomocnym w rozmowie z osobą cierpiącą
Odsłon: 252 Komentarzy: 7
Wednesday,13 April 2011,16:47
Kategoria: Modlitwa Wednesday, 13 April 2011, 16:47
Wyobraź sobie, że masz wielką moc! – możesz uratować komuś życie. Kogo najpierw otoczyłbyś swoją opieką – żonę, dzieci, bliższą czy dalszą rodzinę, znajomych?
Ile byś dał, żeby można było móc coś takiego robić? Myślę, że wiele, bo stawka jest wielka!
Wiele ludzi umiera (ginie) codziennie i idzie na zatracenie, bo nie było nikogo, kto wymodliłby im łaskę nawrócenia w ostatniej chwili życia. To mogą być właśnie Twoi bliscy, znajomi. Ile razy słysząc o czyjejś śmierci mamy „kaca”, że nie zdążyliśmy ze zdrowaśką, koronką itp.
Tymczasem jest możliwość, aby „czuwać” na posterunku. Prosić Stwórcę „Panie pilnuj ich”. Ratując nawet nieznajome duszyczki zyskiwać więcej niż cały świat.
Z pewnością interesuje Cię jak wielki jest nakład sił, aby „pilnować” całej armii ludzi. Mieć władzę współrozdzielania łask samego Stwórcy. I zdziwi Cię pewnie, że będzie to tylko 10 sekund dziennie – krótka modlitwa.
Służy ku temu członkostwo w arcybractwie Konającego Serca Pana Jezusa i Matki Boskiej Bolesnej. Tej ważnej wspólnocie rangę arcybractwa nadał Papież Pius IX.
Z powodu laicyzacji życia i braku dostępu do materiałów, arcybractwo ma coraz mniej żyjących członków. A już o młodych trudno w ogóle mówić. Kto będzie ratował dusze za kilka., kilkanaście lat. Kto nas uratuje?!
Żeby przybliżyć temat i udostępnić materiały źródłowe przeniosłem je ze starej, poźółkłej broszurki do wersji elektronicznej (plik worda). Plik można dowolnie rozpowszechniać (wielka zasługa). Wyślij odnośnik lub plik wszystkim, na których Ci zależy, żebyście kiedyś wszyscy spotkali się po tej lepszej stronie Drugiego świata.
Jeżeli zdecydujesz się ratować Świat – wyślij swoje dane (imię, nazwisko, adres) na mail – marekdym@op.pl . Marek Wyśle je do centrali w Jaśle
a oto materiały:
http://www.szczyglowice.pl/arcybractwo.doc
serwis grupy:
Odsłon: 394 Komentarzy: 6
Tuesday,04 October 2011,12:01
Kategoria: Wiadomości Tuesday, 04 October 2011, 12:01
Zbyszek Sz., członek naszej grupy modlitewnej będzie miał w poniedziałek 11.04.2011r. poważną operację usunięcia nerki. Operacja ta ma związek ze sprawami nowotworowymi, a więc nie można wykluczyć dalszej trudnej drogi przez chemioterapię, radioterapię itp. Pomóżmy mu – otoczmy do opieką modlitewną – szczególnie w niedzielę i poniedziałek. Będę Was informował o Jego sytuacji.
List do Zbyszka Sz.
Pamiętasz Zbyszku naszą pierwszą rozmowę na cmentarzu Orląt Lwowskich? Zazdrościłem Ci trochę, że za kilka miesięcy kończysz pracę – przechodzisz na zasłużoną emeryturę. Jako, że wyglądałeś na okaz zdrowia wróżyłem Ci długie i szczęśliwe dalsze życie.
Mnie do emerytury brakowało coś około 17 lat, więc myślenie o niej było czystą abstrakcja, ale sytuacja życiowa wydawała się być też bardzo stabilna – praca, rodzina, hobby – tylko żyć!
Kto by wtedy pomyślał, że Opatrzność połączy nas w szczególny sposób…
W październiku 2010r. stwierdzono u mnie nowotwór płuc – wszystko bardzo się skomplikowało. Pamiętna Msza św. w mojej intencji, w kaplicy szpitala w Pilchowicach – oczywiście nie mogło zabraknąć Bożeny i Ciebie – członkowie grupy zawsze się wspierają – chyba jeszcze wtedy nie wiedziałeś …
Na początku tego roku (niecały rok na emeryturze) Twój telefon … i szok – nowotwór, podejrzenia przerzutu. Kurcze, przecież mogłeś liczyć na 40 lat życia w szczęściu i radości. Ja także nie brałem pod uwagę choroby – myślałem, ze dopracuję do emerytury, pożenię dzieci … Będzie ok… A tu taka wpadka!
Czy czasem nie byliśmy trochę podobni do bogacza, który chciał powiększyć swoje spichlerze, odpoczywać, jeść, pić i używać [Łk 12,15]? Myślę, że nie, bo ja przynajmniej nigdy nie miałem takich myśli, a i o Tobie wiem, że pyszałkiem nie jesteś, ale to, że pan Bóg dopuścił do takiej sytuacji jest świetnym przykładem dla ludzi, którzy za bardzo ufają swoim ziemskim dobrom i układom. Niby mają wszystko, ale w ciągu kilku dosłownie chwil następuje totalna ruina …
Czego możemy Ci życzyć?? Pamiętasz, jak nakłaniałem Cię do wstąpienia do grupy modlitewnej? Nie wiedziałem, że tak szybko, ale wiedziałem, że kiedyś wsparcie może się przydać. Teraz grupa otacza cię płaszczem modlitwy … Modlimy się o szczęśliwy przebieg operacji, cierpliwe znoszenia terapii, a jeżeli taka jest wola Stwórcy wyleczenie i … zdrowie na następne 40lat!
Marek
Odsłon: 203 Komentarzy: 4
