
Monday,23 April 2012,19:59
Kategoria: Polityka Monday, 23 April 2012, 19:59
Dzis wczesnym rankiem,na stoisku z prasą przwitała mnie reklama najnowszego wydania Newsweeka a na okładce czasopisma twarz Antoniego Macierewicza ucharaktryzowana na mułłę Omara. Nie kupuje tej gazetki więc zaraz po powrocie do domu postanowiłem poszperać na nowym portalu red Lisa w poszukiwaniu bliższych informacji. I oto wystarczyło kilka minut buszowania i moim oczom ukazał sie tekst niewątpliwie "znawcy Talibanu" niejakiego Jakuba Nocha : http://natemat.pl/11547,czy-antoni-macierewicz-przypomina-taliba-oto-10-podobienstw
Trudno to komentować gdyż jedyne czym autor może się popisać to tylko i wyłącznie bujną wyobrażnią. Te "10 podobieństw"które pan Noch próbuje na siłe zaaplikować Macierewiczowi mozna śmiało przypisać innym partiom i politykom w Polsce. Panu Nochowi poleciłbym jednak aby zaczerpnął trochę głębszej wiedzy o Talibach i Al-Kaidzie chociazby z biblioteki przy Ambasadzie USA w Warszawie która posiada bardzo ciekawy zbiór anglojęzycznej fachowej literatury na temat Afganistanu,Mułły Omara i Talibów. Może wówczas gdzieś w annałach fachowej literatury pan Noch przeczyta o tym jak to :
- Omar ze swoimi niepiśmiennymi chłopczkami doszedł do władzy dzięki pomocy służb sąsiedniego mocarstwa atomowego..
-jak umiejętnie szczuli przeciwko przeciwnikom politycznym doprowadzając do szeregu mordów politycznych najczęściej za pomocą broni palnej i noży...
-jak to sobie chłopaczyska od Omara urządzali polowania na ostatnich chrześcijan w Kabulu torturując tych biedaków i oddając mocz na nich bezpośrednio przed lub po akcie mordu..
- o tym jak Rada Ochrony Cnót Talibanu decydowała o zamykaniu niewygodnych operatorów telewizji satelitarnych które nie spełniały wymogów szariatu..
- o cenzurze i ostatecznym zamknięciu internetu..
- a w końcu o gigantycznej obłudzie która pozwalała tłumanić społeczność afgańską o czystości zasad szariatu przy równoczesnym kręceniu lodów na polach makowych...
itd itp.
Prawda że można znależć analogie? I chyba niekoniecznie w PiS...
Kończąc na szybko , chce się powiedzieć za poetą: Żle się dzieci bawicie.

Odsłon: 103 Komentarzy: 1
Thursday,26 January 2012,18:34
Kategoria: Ogólne Thursday, 26 January 2012, 18:34
Newt Gingrich, były przewodniczący Izby Reprezentantów ,wygrał w ostatnią sobotę prawybory w Karolinie Południowej. Ten konserwatywny polityk ,Człowiek roku tygodnika Time ,wrócił na pierwsze strony gazet w USA i tym samym zyskał realne szanse na zwycięstwo w republikańskich prawyborach. Jego dodatkowym atutem może być młoda i inteligentna żona Callista.Pani Gingrich jest z pochodzenia Polką a w ubiegłym roku udzieliła specjalnego wywiadu dla polonijnej gazety "Nowy Dziennik" :

(Newt i Callista Gingrich. fot Gingrich Productions)
ND- Pani babcia ze strony ojca pochodziła z okolic Krakowa. Proszę nam opowiedzieć o swoim polskim pochodzeniu. Czy pamięta pani z dzieciństwa jakieś polskie tradycje, które kultywowano w pani domu?
CG- Moja babka Agnieszka Możdżeń urodziła się 9 grudnia 1889 roku w Nowym Targu. Przyjechała do Ame ryki 29 stycznia 1907 roku. Tak jak miliony innych imigrantów przeszła przez Ellis Island. Przez krótki czas mieszkała ze swoim bratem w Minneapolis. Potem przeprowadziła się do Independence w stanie Wisconsin. Tam poślubiła Johna Biseka. Istnieją przypuszczenia, że mój dzidek tak że pochodził z Polski, ale nie mamy na to pewnych dowodów. John Bisek był wdowcem z czwórką dzieci. Po ślubie moja babka, w wieku zaledwie 19 lat, stała się ich matką. W trakcie małżeństwa urodziła 11 dzieci. Jednym z nich był mój ojciec, Alphonse Bisek, który przyszedł na świat w Independence w 1926 roku. Był najmłodszym dzieckiem w rodzinie, pierwszej generacji Amerykaninem. W trzy lata po jego urodzeniu dziadek zmarł. Do swojej śmierci w 1969 roku babcia musiała wychowywać wszystkie dzieci sama. Mój ojciec rozmawiał ze swoją matką, braćmi i siostrami po polsku. Ja, niestety, nie znam języka polskiego. Nasza rodzina zawsze jednak lubiła spotkania w wielopokoleniowym gronie krewnych, np. Na weselach lub przy innych okazjach. Mam ponad 40 polskich kuzynów i nauczyłam się tańczyć polkę od najmłodszych lat
ND- Czy ma pani jakieś ulubione polskie potrawy?
CG- Mój ojciec był wyśmienitym kucharzem i bardzo lubiliśmy jego polskie gotowanie – szczególnie zupy, pierogi, kapustę oraz kiełbasy. Jako dzieci lubiliśmy też polskie desery, np. makowce, serniki oraz babkę drożdżową. Dziś przyjaźnimy się z siostrami z Narodowej Świątyni w Waszyngtonie (Sister Servants of Mary Immacu late at the Basilica of the National Shrine). Te siostry po - chodzą z Polski i z dobrego serca pieką nam babkę w każdą Wigilię i na Wielkanoc
ND- Czy pani silna wiara katolicka (teraz dzielona z mężem) to właśnie rezultat polskich korzeni i wychowania w polskiej tradycji?
CG- Katolicka religia mojej rodziny to z całą pewnością wynik silnej wiary mo jej polskiej babki. Babcia Bisek była bardzo pobożną katoliczką i wychowała swoją rodzinę w taki sam sposób. Jej dzieci chodziły na mszę regularnie. Uczęszczały także do szkoły św. Piotra oraz St. Paul Catholic School w Independence. Jako dorosły człowiek mój ojciec modlił się z różańcem co ranka i nigdy nie opuścił niedzielnego nabożeństwa. On i moja matka Berni ta wpajali mi, co to znaczy być katoliczką. Dzisiaj Newt i ja oddaje my cześć Bogu w tej samej tradycji.
ND -Jeśli pani mąż zdobędzie nominację republikanów w wyborach prezydenckich w 2012 r., czy będzie zabiegał o głosy Polaków mieszkających w USA i Amerykanów polskiego pochodzenia?
CG -10 milionów Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy żyją w Stanach Zjednoczonych, to patrioci i pracowici obywatele tego kraju. Newt bardzo chciałby uzyskać wsparcie każdego z nich
ND- Czy pani i pani mąż popieracie postulat włączenia Polski do grona krajów korzystających z ruchu bez wizowego do USA?
CG -Tak. Newt i ja bardzo wspieramy ten postulat.
Zródło : Nowy Dziennik
Odsłon: 258 Komentarzy: 7
Thursday,19 January 2012,23:48
Kategoria: Islam Thursday, 19 January 2012, 23:48
W 1922 roku, w irańskiej prowincji Isahan przyszedł na świat człowiek który odegrał niebagatelną rolę w najnowszej historii Iranu. Ajatollah Ali Montazeri ,bo o nim mowa, ropoczął swoją karierę studiując w szkole teologicznej w świętym dla szyitów mieście Kom. Już wówczas zwrócił na niego uwagę ajatollah Chomeini ,który zaliczył młodego Alego do najbardziej obiecujących studentów. Po ukończeniu szkoły , młody Montazeri zajmuje stanowisko nauczyciela w renomowanej szkole w Faizieh. Równocześnie wraz z Chomeinim rozpoczyna działalność opozycyjną w stosonku do szacha Phlawiego. Kiedy w 1964 roku Chomeini zostaje zmuszony do emigracji, Ali Montazeri zostaje jego oficjalnym następcą i kontynuatorem lini polityczno-teologicznej Ruhollaha. Ostro skonfliktowany z ówczesną władzą zostaje w 1970 roku ,zatrzymany i skazany na czeroletnie wiezienie. Po opuszczeniu więzienia nadal podejmuje działalność opozycyjną a jego zaangażowanie doprowadzi bezpośrednio do rewolucji w 1979 roku. Po obaleniu szacha i powrocie do Iranu Chomeiniego,Montazeri zostaje jego najbliższym współpracownikiem. Zostaje autorem nowej, islamskiej konstytucji Iranu, a sam Chomeini w 1985 roku , wygłasza płomienne przemówienie w którym porównuje Montazeriego do " żniwa całego własnego życia" i oficjalnie namaszcza go na swojego następcę.
( Montazeri rok 2000)
Nikt wówczas jeszcze nie przypuszczał że stanie się on bardzo szybko jednym z największych wrogów republiki islamskiej. Po zakończeniu wojny z Irakiem ,Chomeini postanawia krwawo rozprawić się z wszystkimi oponentami. Tajne służby dokonują masowych aresztowań a zatrzymani trafią szybko przed więzienne sądy i zostają straceni. Tylko w sierpniu 1988 zostało powieszonych w więzieniach ponad 6 tysięcy kobiet i mężczyzn. W następnych miesiącach mordowani są kolejni niewygodni reżimowi obywatele. Tak Islamska Republika Iranu uczciła 10 tą rocznicę swojego powstania... Ten okres staje się również przełomowy dla ajatollaha Montazeriego. Jako członek Rady Rewolucji nawołuje do zaprzestania terroru,legalizacji opozycji politycznej ,i ograniczenia kompetencji Rady Rewolucyjnej tylko do organu doradczego dla przyszłego rządu. Nie zgadza się również z fatwą wydaną wobec Rushdiego.Zdecydowane stanowisko Montazeriego wywołuje pełną kosternację pośród członków Rady Rewolucyjnej ,a sam Chomeini postanawia zmienić testament polityczny i wskazuje ajatollaha Chamenei jako swojego przyszłego następcę. Montazeri staję się w krótkim czasie węwnętrznym dysydentem. W swoich listach często podkreśla iż reżim ajatollahów powielokroć przewyższył poziom represji z okresu rządów szaha. Nawołuje do liberalizacji drakońskich przepisów stosowanych względem irańskich chrześcijan. Zdecydowanie przeciwstawia się tak zwanemu" eksportowi rewolucji" który jest niczym innym jak tylko nieustannym wspieraniem przez Teheren organizacji terrorystycznych na Bliskim Wschodzie , Afryce, czy Ameryce Południowej . W 1997 roku Montazeri wygłasza publiczne przemówienie w którym nawołuje władze w Teheranie do przestrzegania prawa i wolnych wyborów. W odpowiedzi Chamanei skazuje go na wieloletni areszt domowy. Jednak postulaty Montazeriego stają się bardzo szybko programem irańskiej ulicy a liczba jego zwolenników sięga kilka milionów. Montazeri kontynuje swoją walkę w warunkach aresztu domowego piszac listy do władz, wydając fatwy, i prywatną korespondencję z Irańczykami. Władza brutalnie rozprawia się z jego najbliższymi współpracownikami. Są bici ,torturowani ,zamykani w więzieniach. Lokale terenowe sympatyków Montazeriego są napadane, palone,rozkradane. Mimo wszystkich ponurych,niesprzyjajacych okoliczności , Ali Montazeri nie ustaje w walce o inne oblicze Iranu. Decyduje się na krok który doprowadzi tandem Chamenei-Ahmedineżad niemalże do białej gorączki. Wydaje fatwę w kt,orej oskarża prezydenta Ahmedineżada o celowe prowokowanie społeczności międzynarodowej programem jądrowym. Wieszczy również ,że Ahmedineżad sprowadzi "wielkie nieszczęście" na Iran. W 2003 roku Montazeri był jednym z sygnatariuszy jednostronnego protestu podpisanego przez 248 wpływowych dysydentów irańskich, którzy występowali w obronie prawa do krytykowania przywódców państwowych. W dokumencie napisano, że naród irański ma "prawo do pełnej kontroli działań swoich przywódców", a "władza absolutna jest czystą herezję w stosunku do Boga i jest całkowicie sprzeczna z ludzką godnością". W trakcie masowych protestów wywołanych oszustwem wyborczym Ahmedineżada staje po stronie opozycji. Rozsyła listy do rodzin zabijanych na ulicach i organizuje wieczory modlitw po śmierci Nedy Sultan. Jest wsparciem dla wiezionych przez reżim. Ali Monotazeri umiera 19 grudnia 2009 roku w swoim domu. Zostaje przez społeczeństwo nazwany "Wielkim Ajatollahem" a na jego pogrzeb docierają nie bez problemów setki tysięcy młodych Irańczyków . Staje się symbolem walki z reżimem.
Rewolucja młodych przeciwko reżimowi Ahmedineżada 2010. "zielona rewolucja"
Odsłon: 149 Komentarzy: 1
Friday,01 June 2012,16:49
Kategoria: Islam Friday, 01 June 2012, 16:49
W najnowszym,świątecznym wydaniu Naszego Dziennika ukazał się bardzo dobry tekst przybliżający czytelnikowy problem irański:
Wzwiązku z programem atomowym i radykalnymi, buńczucznymi wypowiedziami prezydenta Mahmouda Ahmadineżada Iran uzyskał w ostatnich latach spory rozgłos w mediach. W przekazie medialnym pomija się jednakże często dwa zasadnicze wątki: reprezentatywności islamskiego reżimu wewnątrz samego Iranu oraz rolę postsowieckiej Rosji we wspieraniu islamskiej republiki Iranu. Niezrozumienie tychże kluczowych kwestii wielce utrudnia, jeżeli nie uniemożliwia, opracowanie jakiejkolwiek skutecznej polityki wobec tego bliskowschodniego kraju.
Uwarunkowania historyczne
Podstawowa znajomość historii Iranu stanowi warunek sine qua non do dalszych rozważań nad zagadnieniem popularności obecnego ustroju panującego w Teheranie. Na Zachodzie często pokutuje przekonanie (nierzadko podświadome), że islamski reżim musi cieszyć się jakimś poparciem społecznym w oficjalnie muzułmańskim Iranie. Zapomina się przy tym o historyczno-kulturowej specyfice kraju, któremu islam został narzucony głównie siłą w następstwie najazdu arabskiego w VII wieku. Do tego czasu Persowie mogli się pochwalić wielowiekową tradycją państwowotwórczą, kulturową i religijną.
Sama nazwa kraju - Iran - oznacza "kraj Ariów", albowiem Persowie wywodzą się od ludów indoeuropejskich, które osiedliły się na terenie płaskowyżu irańskiego na przestrzeni III i II tysiąclecia przed n. Chr. Stworzyli oni imperium Medów, a następnie, w VI w. przed n. Chr., właściwe imperium perskie zapoczątkowane przez słynnego króla Cyrusa II. Podczas swego apogeum cesarstwo rozciągało się od rzeki Indus i Azji Środkowej aż po Cyrenajkę (włącznie z Egiptem) i Morze Egejskie. Po obaleniu założonej przez Cyrusa dynastii Achamenidów przez Aleksandra Wielkiego w IV w. i względnie krótkotrwałym panowaniu jego hellenistycznych następców imperium perskie odtworzyli najpierw Partowie, a następnie Sasanidzi. Chociaż pozbawione już Anatolii, Lewantu i Egiptu państwo to było nadal wielkim mocarstwem, a jego władcy panowali ze swej nowej stolicy w Ktezyfonie (nieopodal dzisiejszego Bagdadu) nad ziemiami od Kaukazu i Mezopotamii po Indie i Azję Środkową.
Na przestrzeni wieków przedislamska Persja wytworzyła własną, unikalną kulturę. Chociaż historycy określają imperium perskie jako "tolerancyjne", zoroastrianizm stał się ostatecznie religią oficjalną. Pomimo podboju arabskiego w VII w. oraz islamizacji kraju zoroastrianizm został zepchnięty na margines, stając się religią mniejszościową, jednakże nigdy nie uległ całkowitej eradykacji. W wieku XX, podczas panowania dynastii Pahlawi, główny symbol zoroastrianizmu - tzw. Farvakhar - został przywrócony do łask jako element godła państwowego. Wielu Irańczyków nosi medalion z Farvakharem, funkcjonującym głównie jako swego rodzaju symbol narodowo-patriotyczny, którego wyeliminować nie śmiała nawet republika islamska. Jednakże ajatollahowie z niepokojem obserwują przechodzenie przeważnie młodych Irańczyków na zoroastrianizm. Trend, który stał się jednym z przejawów buntu przeciwko reżimowi, podobnie jak szerzenie się w Iranie chrześcijaństwa.
Decydującym punktem zwrotnym w historii Iranu jest podbój przez muzułmanów. Arabowie - sami nie tak dawno nawróceni na islam przez Mahometa (nierzadko siłą) - najechali na imperium Sassanidów i zadali ich wojskom olbrzymi cios pod Kadisją (arab. al-Qadisiyyah) w roku 636. Po wstępnym podporządkowaniu Mezopotamii rozpoczęli dalszy podbój. Często cytuje się słowa kalifa Utmana, który powiedział, że życzyłby sobie, aby pomiędzy Arabami i Persami powstała "góra ognia, abyśmy nie mogli zetknąć się z nimi ani oni z nami". Zraniona duma Persów, pragnących odzyskać utraconą Mezopotamię, miała rzekomo zadecydować o decyzji kalifa o podboju całego imperium. Jednakże arogancki list jednego z poprzednich kalifów do cesarza bizantyjskiego i króla perskiego, wzywający obydwu do przejścia na islam, jak i ekspansjonistyczno-misyjny imperatyw mahometanizmu sugerowały, że przywódcom arabsko-muzułmańskim chodziło raczej o tymczasową pieredyszkę w celu strawienia dokonanych podbojów.
Arabski uścisk
Ujarzmienie Persji przez muzułmańskich Arabów było jednak procesem obliczonym na pokolenia. Niektórzy historycy twierdzą, że islamizacja mogła trwać nawet dwa lub trzy wieki po najeździe arabskim. Podczas podboju Arabowie musieli zmagać się z buntami. Próby narzucenia nie tylko islamu, ale i języka arabskiego spotkały się z oporem. Zdarzały się przypadki tępienia zoroastrianizmu, a nawet mordowania kapłanów. Wyznawców tej rdzennie staroperskiej religii uznano błędnie za "czcicieli ognia" i obłożono punitywnym podatkiem dla "niewiernych" (Dżizija). Jeszcze w VIII w., pod przywództwem Babaka Khorramdina, wybuchło antyarabskie powstanie na górzystych terenach północnozachodniego Iranu oraz dzisiejszego Azerbejdżanu w imieniu zarówno starej religii, jak i miejscowego chłopstwa. Co ciekawe, w XX w. Azerowie i Sowieci usiłowali, w sposób wielce anachroniczny, przywłaszczyć sobie dziedzictwo Babaka jako rzekomego proto-Azera lub protokomunisty.
Najprawdopodobniej więc islamizacja większości ludności płaskowyżu irańskiego nastąpiła w wyniku akomodacji do nowej rzeczywistości i ducha czasów. Pamięć o starożytnej, przedislamskiej Persji nie uległa jednakże całkowitemu wymazaniu. Pomimo przyjęcia nowej religii Persowie wywalczyli sobie prawo do zachowania własnego języka oraz kultury, w tym takich świąt jako nowy rok (Noruz, przypadający pod koniec marca) oraz festiwal jesieni (Mehregan). Nie do przecenienia była również rola irańskiego poety narodowego Ferdosiego, żyjącego na przełomie X i XI wieku. W swej słynnej "Shahnameh" (Księdze Królów) - napisanej pod patronatem dynastii Samanidów, powołujących się zresztą na pokrewieństwo z ostatnią, przedislamską dynastią Sassanidów - Ferdosi uwiecznił dzieje i chwałę starożytnej Persji. W jego dziele łatwo również odczuć niechęć do Arabów jako prymitywnych, pustynnych "jaszczurkojadów" oraz najeźdźców niosących obcą wiarę. "Shahnameh" Ferdosiego stał się eposem narodowym Irańczyków, przez co z pokolenia na pokolenie przekazywano świadomość o historii Persji przed najazdem arabskim.
Należy jednakże podkreślić, że Persowie również przyczynili się do wzbogacenia cywilizacji islamskiej. W początkowym okresie Arabowie byli bezradni bez pisarzy, urzędników i doradców pochodzenia irańskiego. Odegrali także dużą rolę w rozwoju "islamskiej" architektury, albowiem meczety i pałace - tak charakterystyczne dla Iranu, Afganistanu czy też Uzbekistanu (np. słynne meczety w Ishafanie lub Samarkandzie) - budowane były na podstawie sassanidzkich wzorów architektonicznych. Różnią się one wyraźnie od architektury arabskiej.
W wyniku upadku olbrzymiego kalifatu arabskiego na terenach byłego imperium perskiego doszły do władzy rdzenne dynastie irańskie. Te ostatecznie stały się jednak w XI w. ofiarą najazdu ze strony nowo nawróconych na islam koczowniczych Turków seldżuckich. Od tej pory zaczyna się też osadnictwo ludów turańskich na dawniej etnicznie irańskich terenach dzisiejszego Azerbejdżanu, Uzbekistanu i Turkmenistanu. Największą, siejącą spustoszenie i śmierć tragedią okazał się jednak najazd Mongołów w XIII wieku. Pociągnęła ona za sobą olbrzymie i długotrwałe straty demograficzne, kulturowe i ekonomiczne.
Na celowniku imperiów
Potomków wielkich chanów obaliła dopiero dynastia Safawidów, najprawdopodobniej pochodzenia kurdyjskiego, na początku XVI wieku. Safawidzi zjednoczyli Persję i stworzyli potężne imperium. Stali się również ważnymi sojusznikami chrześcijańskich państw europejskich, w tym Rzeczypospolitej, w wojnach z ich tureckimi rywalami. To Safawidzi postanowili również, że oficjalną religią Persji zostanie szyicki odłam islamu.
Imperium odtworzone przez Safawidów zaczęło tracić swą mocarstwową rolę w XIX wieku. Chociaż Persja uniknęła skolonizowania, stała się polem rywalizacji wpływów brytyjskich i rosyjskich. Osłabienie państwa wygenerowało prądy reformatorskie wśród perskich elit, które dążyły do modernizacji i wzmocnienia zagrożonego wasalizacją Iranu. Niektórzy przedstawiciele irańskich elit doszukiwali się źródła osłabienia Persji w islamie, który uznali za religię sprzyjającą skostnieniu i zacofaniu. Stąd też geneza nurtu "świeckiego" (czyt. antymuzułmańskiego) nacjonalizmu w Iranie. Ów kierunek awansował do rangi polityki oficjalnej po dojściu do władzy w 1925 r. Rezy Szacha, który zapoczątkował dynastię Pahlawich (1925-1979).
Reza Szach rozpoczął modernizację i sekularyzację kraju, czerpiąc niewątpliwą inspirację z polityki Atatźrka w sąsiedniej Turcji. Wszczęto budowę kolei, infrastruktury i uniwersytetów oraz "dehedżabizację" kobiet. Rządy dynastii Pahlawich nacechowane były sporym dystansem i niechęcią wobec islamu i szyickich kleryków. Odwoływano się natomiast do dziedzictwa i symboliki przedislamskiego imperium perskiego. Na arenie międzynarodowej zarzucano Pahlawim zbytnią uległość wobec Brytyjczyków, a szczególnie wobec brytyjskiego giganta naftowego Anglo-Persian Oil Company. Jednocześnie Iran uniknął sowietyzacji z północy, a Reza Szach usiłował zneutralizować wpływy brytyjskie, poszukując bliższych kontaktów z Niemcami. W związku z tym podczas II wojny światowej kraj stał się ofiarą brytyjsko-sowieckiej okupacji, która dobiegła końca po zakończeniu działań wojennych. W wyniku amerykańskiej presji oddziały sowieckie zostały zmuszone do opuszczenia północnego Iranu w 1946 r., dzięki czemu kraj uniknął losu podzielonej Korei. W 1953 r., w reakcji na nacjonalizację irańskich złóż ropy przez nacjonalistycznego premiera Mohammeda Mossadegha - posunięciu wymierzonemu we wpływy brytyjskie - amerykańska CIA przeprowadziła osławiony pucz obalający tegoż przywódcę. Chociaż okupacja lat wojennych oraz pucz 1953 r. zraniły dumę narodową Irańczyków, to jednak nie one przyczyniły się w sposób decydujący do obalenia następcy i syna Rezy Szacha, Mohammeda Rezy.
Drugi i ostatni szach z dynastii Pahlawich dbał o rozwój Iranu i był wiernym sojusznikiem Zachodu. Kraj ten był wówczas mocnym bastionem zarówno przeciwko komunistom, jak i islamistom, stąd też rządy Mohammeda Rezy zyskały sobie fanatyczną nienawiść obydwu radykalnych, rewolucyjnych nurtów. Ostatni monarcha był jednak zwolennikiem silnych rządów (tzw. achamenidzka koncepcja władzy), co szachowało zapędy ruchów skrajnych, zyskując mu jednak opinię "dyktatora" lub nawet "tyrana." O tym, że tego rodzaju oskarżenia były przesadzone, świadczy chociażby rewolucja 1979 r., która zawdzięcza swój sukces m.in. faktowi, iż nie wydano przecież rozkazu brutalnego zgniecenia protestów i zamieszek. Policja otrzymała rozkazy stłumienia rozruchów, jednakże bez rozlewu krwi. Obecny, islamistyczny reżim nie ma już tych hamulców.
Pod jarzmem islamistów
Warto również zapamiętać, że rewolucja skierowana przeciwko Szachowi nie była rewolucją stricte islamską, ale ogólnokrajowym ruchem protestu złożonym z wielu nurtów, w tym islamistów i komunistów oraz liberałów i nacjonalistów. Islamiści uzyskali wydatną pomoc od komunistów, a jako bezwzględni radykałowie po prostu opanowali i podporządkowali sobie rewolucję. Jednakże wypieranie "umiarkowanych" przez radykałów w dziejach przewrotów rewolucyjnych nie stanowi żadnego novum.
Islamistyczny reżim wprowadzony przez ajatollaha Chomeiniego stanowił antytezę dynastii Pahlawich pod wieloma kluczowymi względami, w tym m.in. w podejściu do polityki historycznej. Persję przedislamską, którą Chomeini nazwał wręcz "tyranią", zaczęto traktować negatywnie, podczas gdy do najazdu arabskiego podchodzono pozytywnie. Nic w tym jednak dziwnego, albowiem ideologię islamizmu - którą można opisać jako muzułmańską wersję "teologii wyzwolenia" - cechuje wiele podobieństw do komunizmu. Wszak Ali Szariati, uznawany za głównego ideologa rewolucji islamskiej w Iranie, poszukiwał syntezy islamu i marksizmu, do którego zresztą odnosił się pozytywnie, nazywając Mahometa "pierwszym socjalistą". Swoiście pojmowany interes islamu góruje absolutnie nad wszelkimi innymi czynnikami, w tym nad interesem narodowym. Co więcej, islamiści zazdrośnie zwalczają idee narodowe, uważając je za rywalki w walce o serca i dusze wyznawców. Sam Iran traktują przede wszystkim instrumentalnie - jako bazę i odskocznię dla eksportu rewolucji islamskiej.
Sam Chomeini ujął to krótko i zwięźle: "My nie czcimy Iranu, my czcimy Allaha. Bowiem patriotyzm jest po prostu inną nazwą pogaństwa. A ja twierdzę - niech ta ziemia spłonie. Niechaj pójdzie z dymem, byle tylko islam zatriumfował w pozostałych częściach świata".
Myślenie kategoriami narodowymi lub patriotycznymi jest dla obecnego reżimu obce, co powoduje, że dosyć liczne zastępy Irańczyków nie uznają republiki islamskiej jako prawdziwego irańskiego rządu, a nacjonaliści nazywają ją wprost "drugim najazdem arabskim". Stąd też, tak jak w przypadku krajów komunistycznych, tak istotne jest uważne oddzielenie reżimu od ludności przezeń uciskanej i okupowanej.
Kolejną wspólną cechą komunizmu i islamizmu jest stosowanie terroru. Protesty i demonstracje, które przelewały się przez Iran w ostatnich latach, demonstrują, że reżim nie cieszy się zbytnią popularnością. Fakt, iż utrzymuje się on u władzy, tłumaczy raczej pełna gotowość do brutalnego represjonowania jakichkolwiek oznak oporu społecznego. Islamistyczna bezpieka więzi młodych przedstawicieli podziemia w celu zatomizowania ruchu oporu, podczas gdy osławiony Basij (odpowiednik PRL-owskiego ORMO) krwawo tłumi protesty uliczne. Niekiedy Basijis są arabskimi najemnikami z libańskiego Hezbollahu (stworzonego przez Teheran) lub afgańskimi sierotami wychowywanymi przez reżim na janczarów. Agresywność charakteryzuje zresztą ten system zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz granic Iranu.
Zasada przyświecająca polityce zagranicznej islamskich rewolucjonistów z Teheranu jest prosta. Wyraził ją krótko i zwięźle ajatollah Ahmad Dżannati: "Dziś ludzkość ma jednego wspólnego wroga, a tym wrogiem jest amerykański Wielki Szatan. Ktokolwiek walczy z Wielkim Szatanem z jakiegokolwiek powodu, jest po naszej stronie, a kto tego nie czyni, jest po stronie przeciwnej". Stąd też Irańska Republika Islamska chętnie współpracuje z takimi reżimami, jak postsowiecka Rosja, czerwone Chiny, komunistyczna Kuba i Korea Północna oraz socjalistyczna Wenezuela Hugo Chaveza, oferując również hojne wsparcie finansowe i logistyczne przeróżnym organizacjom terrorystycznym - nie tylko islamistycznym.
Korea Północna - jedyny zagraniczny kraj, który kiedykolwiek odwiedził obecny najwyższy przywódca Islamskiej Republiki Iranu ajatollah Ali Chamenei - stała się inspiracją dla irańskiego programu atomowego. Reżim z Teheranu uznał, iż jedynie posiadanie bomby atomowej pozwala komunistom koreańskim pozostać u władzy.
Oś Moskwa - Teheran
W rozwijaniu irańskiego programu atomowego kluczową rolę odegrały Chiny oraz przede wszystkim Rosja. To właśnie Rosjanie zbudowali reaktor jądrowy w Buszer nad Zatoką Perską i dostarczali temu ośrodkowi paliwo. Wszak Iran odgrywa istotną rolę w globalnej strategii postsowieckiej Rosji jako nieformalny sojusznik. Wspieranie islamistów z Teheranu pozwala Moskwie prowadzić działania zaczepne przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom przy pomocy "pośrednika" (ang. proxy war). Równocześnie, w celu wywalczenia jak największej ilości koncesji i ustępstw, Kreml oferuje swą "współpracę" w hamowaniu nuklearnych zapędów Chameiniego i Ahmadineżada. Tak więc nawet jeżeli republika islamska nie jest satelitą Federacji Rosyjskiej, stanowi ona jednak (tak jak Korea Północna) groźny element w agresywnej polityce putinowskiego Kremla.
W związku z powyższym Iran wyzwolony spod jarzma obecnego reżimu przyniósłby korzyści nie tylko dla samego narodu irańskiego, ale także dla USA, jak również dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, usiłujących odeprzeć zakusy postsowieckiej Rosji. W ramach dywersyfikacji źródeł energii, mającej stanowić obronę przed kremlowskim szantażem gazowo-naftowym, można by rozważyć nawet możliwość wykorzystania olbrzymich irańskich pokładów ropy i gazu. Stąd też dalszy rozwój sytuacji politycznej w Iranie nie powinien być nam obojętny.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120105&typ=my&id=my09.txt
Odsłon: 343 Komentarzy: 6
Sunday,23 October 2011,22:33
Kategoria: Kościół Sunday, 23 October 2011, 22:33
Dla przeciętnego Polaka, Mohawkowie kojarzą się przede wszystkim ze znakomitą ekranizacją powieści Coopera "Ostatni Mohikanin". Akcja filmu przenosi nas do skolonizowanej XVIII wiecznej Ameryki ,gdzie w warunkach francusko-angielskiej wojny, młody, biały mężczyzna Sokole Oko ,wychowany wśród plemienia Mohawków, w niecodziennych warunkach poznaje miłość swojego życia. W pamięci widzów pozostaje scena, kiedy to biały Mohawek wraz z dwoma innymi indiańskimi wojownikami, ratuje córkę brytyjskiego generała z rąk mściwych morderców wywodzących się z plemienia Huronów. Tyle fabuły. Dokładnie sto lat wcześniej, w tej samej okolicy, waleczny wódz Mohawków, w podobnych okolicznościach odbija z rąk wojowników plemienia Irokezów porwaną kobietę o imieniu Algonqin . W krótkim czasie zostaje jego żoną i na świat w okolicach dzisiejszego Nowego Jorku przychodzi córeczka której nadano imię Tekakwitha czyli "ta która uprządkuje sprawy". Kiedy dziewczynka kończy czwarty rok życia, na wioskę w której mieszka spada zaraza czarnej ospy. Większość mieszkańców, w tym jej rodzice umiera, a nieliczni wraz z nią udają się głęboko na północ kontynentu gdzie mieszkają pozostałe plemiona Mohawków. W końcu docierają do wioski wuja dziwczynki który bierze dziecko pod swoją opiekę. Kiedy Tekakwitha kończy 19-ty rok życia, do osady przybywają francuscy jezuici wraz z kilkoma ochrzczonymi Huronami. Jednak ludność osady ,widząc odwiecznych wrogów z plemienia Huronów w towarzystwie francuskich księży nie chce nawet słyszeć o Ewangeli i Chrystusie. Wyjątkiem jest Tekakwitha,która już w rodzinnych stronach słyszała o Bogu Chrześcijan i obietnicy Zbawienia. Prosi zakonników o chrzest i przybiera imię Kateri czyli Katarzyna.

Stała się obiektem pogardy i niekończoncych się drwin ze strony innych mieszkańców osady. Pewnego dnia młody wojownik próbuje zmusić Kateri do porzucenia swej wiary i przystrojony w barwy wojenne atakuje dziewczynę. Ta stoi wyprostowana i z zamkniętymi oczyma wyznaje wierność Bogu. Przestraszony odwagą Kateri wojownik, wypuszcza broń z ręki i ucieka. Na prośbę katolickich księży Kateri wyjeżdza do Kanady gdzie podejmuje pracę misyjną. Składa śluby czystości i ewangelizuje plemiona w Quebec. Mottem dla Kateri stają s słowa: " Kto może powiedzieć mi ,co jest najbardziej przyjemne dla Boga abym mogła to czynić". Godzinami spędza czas na adoracji Najświętszego Sakramentu. W wioskach które odwiedza buduje kapliczki i propaguje gorąco Modlitwe Różańcową. Sama nosi zawsze różaniec na szyi.W wieku 24 lat umiera w ośrodku misyjnym św Franciszka Ksawera w Quebec. Jej sława jako heroicznej świętej szybko rozpowszechnia się wśród Indian. Dokonują się za jej pośrednictwem liczne nawrócenia i cuda. Zycie i wytrwałość w wierze stają się inspiracją dla licznych rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej.
W dniu 22-go czerwca 1980 roku, Ojciec Swięty Jan Paweł 2 dokuje Beatyfikacji Bł Kateri ,znanej w Kościele Katolickim jako "Lilia Mahawków".Papież obiera również Błogosławioną Kateri, na patronkę Swiatowego dnia Młodzieży w 2002 roku. W dniu beatyfikacji bł Kateri, Indianie postawili w USA największy drewniany krzyż na świecie...
Odsłon: 203 Komentarzy: 4
Tuesday,10 May 2011,22:04
Kategoria: Polityka Tuesday, 10 May 2011, 22:04
28 września minęła 11-ta rocznica rozpoczęcia II Intifady palestyńskiej zwanej przez publicystów i historyków "Intifadą AL Aksa" . Genezy tego powstania należałoby szukać bezpośrednio w załamniu rozmów pokojowych w Camp David. Ówczesny niekwestionowany lider Arabów palestyńskich Yaser Arafat niezadowolony z przebiegu rozmów w USA postanowił sięgnąć po raz kolejny po najbardziej radykalne środki w walce o niepodległą Palestynę.Doskonałym pretekstem do ataku na Izrael była próba wizyty premiera Szarona na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie. Kilka godzin po niej, wybuchły na niespotykaną dotąd skale zamieszki ludności arabskiej w Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu. Rozjuszony tłum atakował autobusy miejskie, tłukł witryny sklepów, tworzył uliczne barykady z zapalonych opon, atakował koktajlami Mołotowa wojsko i policję. W trakcie pacyfikowania zamieszek został postrzelony śmiertelnie jeden z arabskich uczestników burdy. Co takiego zatem stało się, że jeszcze niedawne szanse na realny pokój na Bliskim Wschodzie spełzły na niczym? Wątpliwości nie miał wówczas Fouad Ayami,intelektualista arabski który w swoich tekstach nie pozostał obojętny wobec szaleńczej polityki Arafata. W jednym z artykułów Ayami pisał między innymi:
"Arafat zapalił lont i czekał na wielkie imperia aby go ugasiły.Przyzwyczajony był do świateł reflektorów ,do amerykańskiego błagania w którym utwierdzała go kadencja Clintona. Natomiast niechęć nowej administracji Busha do spełnienia jego zachcianek okazała się dla amerykańskiej dyplomacji zbawienna.
i dalej:
W ciągu długiej historii Palestyńczyków,ostatnia seria kłopotów,druga intifada,czyli rzekoma święta wojna wyzwoleńcza która wybuchła w drugiej połowie września 2000, stanowić może jeszcze jeden przykład zmarnowanej okazji.Okazji,która zamiast własnego państwa które zaproponowano Palestyńczykom ,wybrali oni katastrofalną politykę samobójczej insurekcji. Ta sprawa ma swą długą i zawiłą historię, w której zmieniają się bohaterowie, ale poszczególne wątki powtarzają się z uderzającą konsekwencją. Raz tylko świat palestyński przeżył insurekcję. która pochłonęła więcej ofiar śmiertelnych. Miała ona miejsce w latach 1936-1939 i zakończyła się całkowitym jego rozbiciem. Arabska rebelia- znana była właśnie pod tym mianen-była potężną burzą.Zginęło ponad trzy tysiące Palestyńczyków.Całe miasta wymknęły się wówczas spod kontroli brytyjczyków.Komisja Peela,która rekomendowała podział Palestyny pomiędzy Arabów i Żydów została zalana przez tę burzę.Rozsądek i umiar wyrzucono wówczas za burtę a Arabowie o umiarkowanym nastawieniu musieli szukać schonienia poza Palestyną w obawie przed krwawą zemstą radykałów arabskich. Rebelia skazana była na klęskę. Arafat nie wyciągnął żadnych wniosków z tej przerażającej historii. Obecna Intifada ,będąca jego dziełem to dalsza część tej historii. Rozbudzić wściekłóść tłumów, rozbudzić nienawiść wśród młodzierzy a potem skierować ją na Izrael. To jest klasyczna droga Arafata."
Wydarzeniem które przelało czare goryczy i zmusiło władze Izraela do radykalnych działań na Zachodnim Brzegu był krwawy incydent z 12 września 2000 w Ramallah. Dwóch młodych izraelskich rezerwistów mijając rogatki za Jeruzalem pomyliło drogi i wjechało na przedmieścia Ramallah.Samochód z izraelskimi tablicami rejestracyjnymi został natychmiast otoczony przez palestyńskie służby bezpieczeństwa a pasażerowie uwięzieni w pobliskim komisariacie. Wiadomość o "syjonistycznych szpiegach" szybko rozeszła się po całym mieście i kilkadziesiąt minut póżniej ,podburzony przez agitatorów Fatahu kilkutysięczny tłum stanął przed posterunkiem policji rządając wydania zatrzymanych w ich ręce.
Vadim Nurzchitz i Yossi Avrahami

nie byli chyba dokońca świadomi tego co za chwilę miało ich spotkać. Na miejsce przybyły dwie ekipy korespondentów zagranicznych mediów. Dziennikarze ABC News zostali pobici i zniszczono im sprzęt telewizyjny. Pozostali tylko korespondenci włoskiego RAI. Kilka minut póżniej do budynku policji wdarł się tłum . Niedługo potem w oknie komisriatu ukazał się młody Palestyńczyk pokazując wyjącemu z radości tłumowi swoje zakrwawione ręce

Izraelczykom wydłubano oczy i wypruto im wnętrzności. Tłum dalej wył w ekstazie, po czym zmasakrowane ciała zaczęto wyrzucać przez okno a tłum triumfanie tańczył na zwłokach. Na końcu ciała podpalono a wyprute wnętrzności triumfalnie przeniesiono na centralny plac miasta.
Dzień póżniej izraelska armia zniszyła budynek policji i przeprowadziła ostrzał rakietowy budynków należących do organizacji Fatah. W wyniku wielomiesięcznych operacji wywiadowczych bezpośredni sprawcy tego mordu zostali pochwyceni i przedtransportowani przed izraelski sąd. W chwili obecnej odsiadują wyroki dożywotniego więzienia. W całej tej sprawie istotny jest jeszcze jeden szczegół. Lewicowy dziennikarz włoskiego RAI Riccardo Cristiano ,który filmował całe zajście przed posterunkiem w Ramallah ,swiadomy tego że opinia publiczna mogła zobaczyć na własne oczy "miłujący pokój naród Palestyński"krótko po tym wydarzeniu napisał bezczelny,wiernopoddańczy list do Arafata i lokalnych gazet. W liście tym korzył się i obiecywał iż nigdy więcej nie będzie informował opini publicznej o wydarzeniach które mogłyby w złym świetle ukazać władze Autonomii Palestyńskiej.
Druga Intifada Al Aksa oddaliła na wiele długich lat proces pokojowy na Bliskim Wschodzie. Doprowadziła do śmierci wielu niewinnych ludzi i ogromu zniszczeń.
Odsłon: 265 Komentarzy: 2
Wednesday,28 September 2011,21:32
Kategoria: Islam Wednesday, 28 September 2011, 21:32
W dzisiejszym internetowym wydaniu Rzeczpospolita.pl, ukazał się ciekawy a zarazem bardzo smutny w swoim przesłaniu tekst Marcina Szymaniaka ukazujący problem ucieczek prawie 93 tys egipskich Koptów(liczba uciekinierów tylko od marca br.) z własnej ojczyzny. Egipska Federacja Praw Człowieka EFHR wezwała Najwyższą Radę Sił Zbrojnych do natychmiastowych działań mających na celu powstrzymanie eksodusu. Z raportu EFHR wynika iż najwięcej chrześcijan wyemigrowało do USA(prawie 42 tys) ,Australii( 14 tys) ,Kanady(17 tys) i Europy (20 tys). Z raportu wynka również że głównym powodem emigracji jest strach przed prześladowaniami ze strony islamskich fundamentalistów i brak jakiejkolwiek ochrony społeczności chrześcijańskiej przed salafickimi terrorystami.
Abu Shadi,lider egiskich salafistów stwierdził ostatnio iż " nazareńczycy mają do wyboru :wojnę z wyznawcami islamu, nawrócenie się na islam, lub uznanie swojej podległości wobec muzułmanów i płacenie im specjalnego podatku od niewiernych."
I jak tutaj nie przyznać racji tym wszystkim ekspertom którzy jeszcze w styczniu przestrzegali że każda próba destabilizacji porzadku na Bliskim Wschodzie odbije się niekorzystnie na egzystencji tamtejszych chrześcijan.Czy Barak Obama który w styczniu udzielił poparcia politycznego Bractwu Muzułmańskiemu i ich poplecznikom zdawał sobie sprawę z konsekwencji takie ruchu? Czy p.Clinton ,która na początku roku widziała wśród radykalnych wyznawóców islamu siłę która "pozytywnie przyczyni się do reform w Egipcie" weżmie odpowiedzialność za prześladowania Koptów?
================================================================================
================================================================================
Ciekawe1
Al-Kaida pogroziła Ahmedninedzadowi. W najnowszym numerze pisma "Inspire" ( periodyk wydawany przez Al Kaide w Jemenie) liderzy tej organizacji wezwali prezydenta Iranu do zaprzestania wygadywania bzdur jakoby za zamachem z 11\09 miał stać rząd USA. Nad Ahmedinedzadem zbierają się również czarne chmury w samym Teheranie. Po tym jak zrobił z siebie kompletnego idiote na ostatnim forum ONZ, ajatollah Chomenei pozbawił go jednym ruchem większości w tamtejszym parlamencie. To chyba początek końca rządów "Beżowego":))
Odsłon: 337 Komentarzy: 1
Sunday,25 September 2011,18:44
Kategoria: Ogólne Sunday, 25 September 2011, 18:44
![]()
Kiedy w styczniu stanął na płycie krakowskiego lotniska, rozpoczynając swoją przygodę z Polską ,Maor Melikson zapewne nie przypuszczał że kilka miesięcy póżniej przyjdzie mu zmagać się z takimi rozterkami. Urodzony w Jawne, 27 letni piłkarz izraelski przez długie lata nie mógł zdecydować się na kontynuowanie swojej kariery piłkarskiej poza granicami Izraela. Wielu jego znajomych i przyjaciól w Izraelu, za taki stan rzeczy obwiniało bezpośrednio Meliksona a dokładnie jego specyficzny charakter i przywiązanie do najbliższej rodziny. Momentem przełomowym w jego życiu okazało się być spotkanie z przedstawicielami Wisły Kraków ,którzy zaproponowali mu transfer do polskiego klubu. Jeszcze przed wyjazdem ,dziennikarze lewicowego dziennika Haaretz , próbowali wpłynąć na decyzje młodego zawodnika i w wywiadzie dla działu sportowego gazety informowali go o antysemityzmie szalikowców i rasistowskich hasłach na trybunach. W jednym z póżniejszych artykułów dla polskich mediów,Melikson tak posumował tamten wywiad:
"Mam wielu znajomych ,którzy byli w Polsce i opowiadali mi że z tym antysemityzmem to gówno prawda"
Niewątpliwie w podjęciu decyzji, Maorowi pomogły nowe rozporządzenia prawne , umożliwiające otrzymanie polskiego obywatelstwa. Matka piłkarza urodziła się w Polsce i to zadecydowało o otrzymaniu paszportu RP.
I tu niestety zaczynają się problemy..
Po kilku świetnych występach w polskim klubie ,w głowach dziennikarzy i działaczy piłkarskich rodzi się plan wkomponowania piłkarza do kadry narodowej. Sam Melikson wydaje się być wstępnie zainteresowany koncepcją ale ostateczną decyzje uzależnia od rozmowy z selekcjonerem Franciszkiem Smudą. Na pierwsze wzmianki o możliwości zasilenia kadry narodowej przez Meliksona ,reagują gwałtownie kibice w Izraelu i na forach internetowych wzywają selekcjonera drużyny Izraela,Luisa Fernandeza do natychmiastowego powołania Maora do kadry. Maor powołanie otrzymuje ,ale w meczu o punkty reprezentacji Izraela siedzi na ławce rezerwowych.W kolejnym meczu towarzyskim ,Melikson wychodzi na ostatnie 20 minut spotkania i strzela dwie bramki dla swojej drużyny. To chyba ugruntowało Maora w przekonaniu że będzie bronił barw swojej ojczyzny i że czuje się związany z krajem w którym się urodził i rozpoczynał swoją karierę. Tak też tłumaczy swoją decyzję w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego po powrocie ze zgupowania kadry Izraela. Sprawa ewentualnej gry dla Polski wydaje się być definitywnie zamknięta. Do czasu..
Stare powiedzenie prezesa Kaczyńskiego o tym że "uaktywniły się tu inne szatany" wydaje się być jakże trafne do tego co działo się potem w całym zamieszaniu wokół Meliksona. Po przegranych eleminacjach do ME przez Izrael, izraelski menadzer piłkarza Dudu Dahan postanowił wprowadzić swój szaleńczy plan i jeszcze raz spróbować umieścić piłkarza w reprezentacji Polski. Jak to zwykle z szaleńczymi planami bywa,zaraz znalazł orędowników i realizatorów tego planu w postaci skompromitowanego prezesa PZPN Grzegorza Laty. Dahan zapewne liczył na wypromowanie Meliksona podczas Euro2012 i niemałą prowizję przy transferze Maora do zagranicznego klubu. Na co liczył Lato ? Tego nie wiem, zapewne na poprawienie wizerunku skompromitowanego związku. W całym tym misternie uknutym planie zupełnie pominięto uczucia człowieka,sportowca Maora Meliksona. I może całe to" przedsięwzięcie"doszło by do skutku gdyby "niezastąpiony" Grzegorz Lato nie zechciał się pochwalić państwu i światu swoim "wyczynem negocjacyjnym" i we wtorek nie zamieścił na stronie PZPN komunikatu o tym że przekonał Meliksona do gry dla Polski. To wywołało prawdziwy tajfun w Polsce i Izraelu. Tamtejszy związek piłkarski w dość wysublimowany sposób oskarżył Meliksona o zdradę "sprawy narodowej" a dwóch kretynów Eli Cohen(dawny trener Maora) i Eli Sahar(publicysta sportowy) na łamach hebrajskojęzycznych pism "Israel Hajom" i "Ynet" zaczęli bełkotać o powszechnym antysemityżmie wśród Polaków i zdradzie Meliksona. Ten drugi,Eli Sahar ,jak się póżniej okazało "przegrzany słońcem" tak się zagalopował w swoim kretynstwie ,że dopuścił się kłamstwa oświęcimskiego ,oskarżając Polaków o współudział w mordowaniu Żydów w Auschwitz. Doprowadziło to do wydania bardzo ostrego komunikatu przez ustępującą już z urzędu Panią Ambasador Agnieszkę Madziak Miszewską z Ambasady RP w Izraelu. W stanowczym piśmie skierowanym do wymienionych redakcji zarządała sprostowania fałszywych informacji i przeprosin. Jak się póżniej okazało obydwaj panowie pokajali się na łamach gazet za wcześniejsze idiotyzmy. W innych gazetach i na portalach internetowych dostało się również Meliksonowi i jego rodzinie. Wypominano Maorowi międzyinnymi służbę zastępczą w wojsku. Rodzinie zaś, brak patriotyzmu. Nie byłoby może w tym nic śmiesznego gdyby nie fakt iż ojciec Meliksona to były zawodowy żołnierz który przez dwadzieścia lat służył w IDF.
![]()
(Melikson z rodzicami. fot. za Super Ekspres)
Rodzina Maora stanęła za synem murem i w wywiadach dla izraelskiej telewizyjnych stacji sportowych broniła decyzji syna i dobrego imienia Polski.
" Kraków niczemu nie jest winien.Mój syn kocha to miasto i swój klub. Jeżeli ktoś w Izraelu pisze o Polsce w kontekscie winy za Holokaust to jestem tym oburzony-mówi ojciec Meliksona"
Również siostra Maora, Bella Melikson nie przebiera w słowach:
Moja rodzina ma jedno życzenie: żeby ci, którzy wygadują takie głupoty w końcu się zamknęli. Mój brat kocha Polskę i nigdy nie spotkało tam nas nic złego. Pierwszy raz przyjechałam do was rok przed transferem Maora. Znam Kraków,Warszawę,zakochałam się w Zakopanym.Polski zawsze będziemy bronić.-przekonuje Bella Melikson.
Cieszy również fakt że wielu Izraelczyków wykazało pełną solidarność z Maorem. Cieszy również że wielu mieszkańców Izraela wyraziło swoje oburzenie na skandaliczne słowa Cohena i Sahara o Polsce.
Pozostaje niestety żal ,że wciąż w związkach piłkarskich i sportowym biznesie funkcjonują ludzie którzy potrafią bezlitośnie wykorzystać słabe cechy charakteru swoich podopiecznych dla pieniędzy i poklasku.Co będzie dalej z Meliksonem ? Tego nie wiem. Napewno wielu kibiców w Izraelu plunęłoby mu w twarz ,i kibiców w Polsce powiedziało wprost że brzydzi się jego decyzją.
Odsłon: 342 Komentarzy: 2
Sunday,21 August 2011,17:15
Kategoria: Film Sunday, 21 August 2011, 17:15
"Black Bus"- to ciekawy izraelski film dokumentalny zrealizowany w 2009 roku. Bohaterkami filmu są dwie odważne dziewczyny które podjęły próbę zerwania z dotychczasowym modelem życia i ucieczki ze społeczności ortodoksyjnych żydów do świeckiej części społeczeństwa. Sarah Einfeld-główna bohaterka filmu,będąc jeszcze wewnątrz społeczności Haredi,stała się znaną w Izraelu blogerką,opisującą codzienne piekło kobiet żyjących w ultraortodoksyjnej dzielnicy Jerozolimy. Ku swemu zdumieniu,znalazła wiele pokrewnych dusz wewnątrz ortodoksyjnej ludności ,które postanowiły anonimowo podzielić się z Sarą własnymi doświadczeniami i wyrazić swoje niezadowolenie z archaicznych zasad Judaizmu. Dziś Sara mieszka w Ramat Gan ,pracuje i samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Często zmienia mieszkania w obawie przed Chasydami którzy chcą porwać jej dzieci....
Odsłon: 370 Komentarzy: 0
Friday,08 July 2011,16:31
Kategoria: Film Friday, 08 July 2011, 16:31
"Zwariowalam"- film M.Wiernikowskiej o skali korupcji czyli tzw. "czerwonej osmiornicy" otaczajacej nasz kraj .Powiazania politykow,SBekow i mafiosow....
Odsłon: 775 Komentarzy: 1
