Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

„Jestem przekonany, że (…) wielki eksperyment się uda” – Lech Kaczyński, Prezydent RP

Kategoria: Wiadomości Friday, 23 October 2009, 13:49

 

Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński. Nawet po zatwierdzeniu Traktatu przez Parlament w 2008 głowa naszego państwa wypowiadała się jeszcze o  tym dokumencie nieprzychylnie. Co zatem wpłynęło na decyzję Prezydenta RP?

10.10.2009 Prezydent Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński. W Uroczystości wzięli udział  premier Donald Tusk, Przewodniczący PE Jerzy Buzek, Przewodniczący KE Jose’ Manuel Barroso oraz  Frederik Reinfeldt premier Szwecji, która przewodniczy w tym roku UE. Zawiodło jedynie pióro Prezydenta, jednak te przeszkodę szybko usunięto i Lech Kaczyński złożył swój podpis pod aktem ratyfikacji.

Polska od 5 lat członek UE, jako przedostatnia sygnowała Traktat Lizboński. Wcześniej zrobiło to 26 państw członkowskich. Teraz oczy UE zwróciły się w stronę Czech, które są najbardziej sceptycznie nastawione do „całkowitej reformy Unii Europejskiej”. Vaclav Klaus podkreśla, że zawiłe, prawne sformułowania Traktatu są dla większości ludzi zupełnie niezrozumiałe. Potwierdza to premier Tusk mówiąc o nim „skomplikowany projekt ustrojowy i polityczny” obiecując, że „prawdziwe bezpieczeństwo, prawdziwa suwerenność (…) będzie lepiej zapewnione we wspólnocie.”

W swoim przemówieniu Prezydent RP wyjaśnił, iż zgodził się podpisać akt ratyfikacyjny, ponieważ Irlandia w drugim referendum (październik 2009), wypowiedziała się za przyjęciem tego dokumentu. Warto zatem przypomnieć, że w czerwcu 2008 roku, Irlandia odrzuciła Projekt, ze względu na warunki, które były niej nie do przyjęcia. UE zgodziła się zmienić dla Irlandii (i tylko dla niej) główne postanowienia, m.in. zapewnienie stanowiska komisarza. Ilość osób sprawujących tę funkcję wynosi 27, po 2014 roku zostanie ona zmniejszona do 18 reprezentantów danych państw (w tym Irlandia).

Jakie znaczenie ma zatem dla Polski ratyfikowanie Traktatu przez Irlandię? Prezydent wyjaśnia: „Jeżeli ktoś odmówił zgody, to znaczy że Traktat zakończył swój byt. Dopiero zmiana decyzji narodu Irlandzkiego spowodowała, że Traktat odżył. Jeżeli zaś tak, to nie ma żadnych przeszkód, by ten Traktat ratyfikować.”

Odsłon: 181 Komentarzy: 2


Kłótnia Dynastii o fortunę

Kategoria: Wiadomości Friday, 23 October 2009, 13:47

Włoski sąd rozstrzygnie, kto odziedziczy majątek arystokratycznej rodziny Doria Pamphilj. Gesine, prawowita spadkobierczyni, walczy z bratem o majątek szacowany na blisko  miliard euro.

Jonathan i Gesine liczyli zaledwie parę miesięcy, kiedy zostali zaadoptowani. Z Londynu do Rzymu przywieźli ich nowi rodzice księżna Orietta Doria Pamphilj z mężem Frankiem Pogson. O matce Gesine mówi się, że była kobietą wyjątkową. Jej numer telefonu był dostępny w książce telefonicznej, a dużo uwagi poświęcała ślepym psom i pracy społecznej.

Po jej śmierci w 2000 r. Gesine i Jonathan otrzymali tytuły książęce oraz fortunę na którą w skład której wchodzi m.in. Pałac Doria (Rzym) oraz kolekcje dzieł Tycjana, Caravaggia, Rubensa, Bruegela (starszego) i pałac książęcy w Genewie fortunę wartą ponad  miliard Euro, o którą warto walczyć.

Spór nie dotyczy bezpośrednio rodzeństwa, ale ich spadkobierców. Gesine ma 4 dzieci w wieku od 5 do 15 lat. Natomiast Jonathan (bywalec Parady Gejów w Genewie) trwa w zalegalizowanym związku w Londynie z Brazylijczykiem Elsononem Edeno Braga. Książę ma syna oraz córkę (3 i 2 latka urodzonych przez surogatki). We Włoszech jednak (tak jak w wielu innych krajach Europy) „wynajmowanie macicy” jest zabronione i karane grzywną od 600 tys. do miliona euro lub więzieniem od 2 miesięcy do 3 lat. Metoda In vitro zaś dozwolona jest tylko dla par heteroseksualnych, żyjących w trwałych związkach.

Sprawę wyjaśniła Gesine podając, że „nie jest możliwym  posiadanie „dwóch matek na głowę”. Przypomina, że Jonathan nie pozbawił praw wynajętych surogatek, ani dawczyń komórek jajowych. Księżna pyta retorycznie: „Jaki miałoby sens w przyszłości, gdyby nagle wszystkie te osoby zaczęły starać się o majątek rodziny Doria?” Od sędziego natomiast domaga się wyjaśnienia pochodzenia i statusu dzieci brata.

O tym, czy ojcostwo Jonathana można zakwestionować i czy prawo do dziedziczenia będą miały dzieci z matek zastępczych, włoski sąd ma zdecydować do końca października.

Odsłon: 196 Komentarzy: 0


Zakochała się, została ukarana

Kategoria: Wiadomości Friday, 23 October 2009, 13:46

Sanaa została wielokrotnie ugodzona nożem i wykrwawiła się na śmierć. Ciosy  zadał jej własny ojciec 45 letni Marokańczyk przeciwny związkowi dziewczyny z Włochem.

W nocy 19 września, niedaleko od miejsca zamieszkania w Montreale Valcellina (Włochy) Massimo i Sanaa rozmawiali o wspólnych planach i rychłym ślubie. Zabójca pojawił się nagle, kiedy dziewczyna z pochodzenia Marokanka, wysiadła z samochodu. Napastnik zaciągnął ją do pobliskiego parku i wielokrotnie ugodził ją nożem. Narzeczony zareagował natychmiast i został ranny. Nożownikiem okazał się ojciec ofiary El Ketaoui Dafanial.

Dafanial od 9 lat zatrudniony jako pomocnik kucharza w restauracji w Porderone nigdy nie sprawiał trudności. Jak podają współpracownicy ostatnio jednak stał się nerwowy. Powodem miał być Ramadan – muzułmański święty miesiąc. Obowiązuje wówczas ścisły post. Nikt nie przypuszczał, że El Ketaoui planował wtedy morderstwo własnej córki.

Trudności zaczęły się parę miesięcy temu, kiedy 18 letnia Sanaa poznała 31 letniego Massimo De Biasio chrześcijanina i współwłaściciela restauracji, w której pracowała. Marokanka wkrótce przeprowadziła się do narzeczonego. Ojciec Sanaa-y był przeciwny tej decyzji i wysyłał narzeczonym wiadomości z pogróżkami, chcąc zmusić córkę do powrotu.

Prokurator  Porderone Luigi Delpino podaje, że oprócz dziewczyny zginąć miał również Massimo, a wśród motywów zabójstwa wymienia też, ten najbardziej kontrowersyjny – różnice wyznaniowe. Dafanial, jako wyznawca Islamu wierzy, że muzułmańskiej kobiecie nie wolno wiązać się z innowiercą. Za pogwałcenie praw tej religii grozi kara śmierci, często traktowana jako święte prawo szariatu lub obowiązek społeczny.

Opinia publiczna jest wstrząśnięta i debatuje na temat integracji Muzułmanów w Europie. Morderstwo zaś porównuje do sprawy Hiny Salem z 2006 r. również zabitej przez ojca. Hina także miała narzeczonego Włocha, a mieszkać chciała w jego kraju. Islamiści odpowiadają: „Nie można generalizować tego przypadku”.

Mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego apelują o bliższe przyjrzenie się kulturze i religii Islamu i nie stawianie jej ponad prawo europejskie, które za fundament obrało sobie wywodzące się z Chrześcijaństwa wartości, m.in.: wolność wyboru.

Odsłon: 236 Komentarzy: 0


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.