Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Potrzeba nam Reagana a nie wieszcza

Kategoria: Polityka Thursday, 01 December 2011, 13:21

"Diagnoza Rymkiewicza jest moim zdaniem, mówiąc delikatnie,  nietrafiona. Po pierwsze nie jesteśmy zniewolonym krajem i zniewolonym narodem. Jedyną niewolą jaką ja dostrzegam w Polsce jest niewola biurokratyzmu i niewola mentalności „Polactwa”, która nas zżera jak złośliwy rak."

Łukasz Warzecha napisał w „Rzeczpospolitej”  niezwykle istotny i potrzebny tekst zatytułowany  „Problem z Rymkiewiczem”. Tekst z pewnością nie spodoba się niektórym bałwochwalczym wyznawcom Jarosława Kaczyńskiego, którzy pokazali już kilka razy swoją tolerancję dla choćby drobnego odejścia od „jedynej słusznej” teorii dotyczącej tego co zdarzyło się 10 kwietnia 2010 roku. „Jarosław Marek Rymkiewicz to poeta czy publicysta? Jeśli przyjąć, że wyłącznie poeta – jak twierdzą niektórzy – należałoby założyć, że ma prawo do swoich poetyckich wizji i że te wizje należy widzieć i rozumieć w innym porządku niż bieżące spory polityczne. Tak się jednak składa, że Rymkiewicz z tego czysto poetyckiego, mistycznego porządku gładko przechodzi w swoich ostatnich książkach oraz publicznych wypowiedziach do porządku całkiem bieżącego związanego z jak najbardziej bieżącą polityką.”- pisze Warzecha. Do tej pory nie widziałem sensu w omawianiu tez stawianych przez Rymkiewicza, bowiem jest on pisarzem i poetą a nie politykiem i publicystą.  Artyści siłą rzeczy są ludźmi egzaltowanymi i emocjonalnie podchodzą do spraw, które nie powinny być ich życiową domeną. W żadnym razie nie odmawiam im prawa bawienia się w politykę, w końcu USA wydało wybitnego prezydenta, który wcześniej był hollywoodzkim aktorem filmów klasy B. Jednak nie uważam, że zdanie artystów, którzy są powołani do grania na naszych emocjach, powinno być w szczególny sposób brane pod uwagę w sporach politycznych. Oni po prostu nie są od realnej polityki!  Niestety zbyt wiele osób zaczęło traktować słowa Rymkiewicza wypowiedziane w wywiadach w „Gazecie Polskiej” i „Newsweeku” jak jakąś idee fixe polskiej prawicy.  Rymkiewicz, który w moim przekonaniu jest wybitnym pisarzem, fantazjuje o kraju w jakim przyszło mu żyć. Zgadzam się oczywiście z jego ogólną opinią pisarza dotyczącą III RP i jej patologii. Jednak jego diagnozy dotyczące Polski są „odjechane” jak filmy Tarantino.

 

„Gdyby próbować prześledzić polityczną myśl Rymkiewicza, można by zrekonstruować ją w następujący sposób (być może jest to rekonstrukcja niepozbawiona wad): od bieżącej polityki i jej praktycznych aspektów ważniejsze – w planie jak najbardziej teraźniejszym – są jej aspekty mistyczne. Czekamy na Królestwo wolnych Polaków, nie jest więc ważne, czy dziś PiS – jedyna partia, która może je nam przybliżyć – wygrywa czy przegrywa, ponieważ jest ona, a także personalnie jej prezes, depozytariuszem ponadhistorycznych wartości. Przy czym sam Jarosław Kaczyński ulega swoistemu ubóstwieniu, będąc postawionym już dziś obok największych postaci polskiej historii.”- zauważa Warzecha. Diagnoza autora „Wieszania” jest moim zdaniem, mówiąc delikatnie,  nietrafiona. Po pierwsze nie jesteśmy zniewolonym krajem i zniewolonym narodem. Jedyną niewolą jaką ja dostrzegam w Polsce jest niewola biurokratyzmu i niewola mentalności „Polactwa”, która nas zżera jak złośliwy rak. Oczywiście jesteśmy w pewnym sensie niesuwerenni bowiem nasze prawo podlega Brukseli. Jednak sami sobie wybraliśmy taki sposób na egzystencje. Niestety część obywateli utożsamiającą się z prawicą uważa, że PO jest jak gestapo i UB co jest brakiem szacunku dla ofiar komunizmu i nazizmu, które walczyły o wolną Polske. I to, że wszystkich nas wycieli z publicznych mediów nie znaczy, że można zestawiać ich z ludobójcami wyrywającymi paznokcie w katowniach.

Natomiast Jarosław Kaczyński był tylko i aż, sprawnym politykiem i przenikliwym  ideologiem, który idealnie zdiagnozował już na początku lat 90-tych patologii jaka leży u podstaw III RP. Jednak jego rządy nie były wielkim przełomem dla kraju i nie zapracował sobie na miano męża stanu, choć przy rządach obecnej ekipy można śmiało stwierdzić, że był gigantem. Oprócz minimalnej obniżki podatków i spowodowaniu, że nastąpił większy pluralizm medialny oraz godne upamiętnienie ofiar komunizmu, tak naprawdę, jego rządy będą zapamiętane przez pryzmat wpuszczenia na salony postkomunistyczną „Samoobronę”, która na zawsze skompromitowała idee IV RP.   Zdaniem Rymkiewicza-  "Będziemy mieli wspaniałe państwo wolnych Polaków, w którym Jarosław Kaczyński będzie miał pomniki". Wątpię by ta wizja się ziściła, ale każdy ma prawo marzyć o pomnikach swoich idoli. Nie mam zamiaru polemizować z tezami stawianymi przez znakomitego pisarza. Lepiej zrobił to Warzecha i nie chce być posądzony o bycie „copycatem”.  Problem ze słowami Rymkiewicza jest taki ,że przedstawiana przez niego wizja Polski „jadącej z szabelką na czołg” jest szkodliwa i bezsensowna. Pisał już o tym publicysta „Faktu”. Jednak ja dostrzegam inny problem. Otóż nachalne budowanie mitu Lecha Kaczyńskiego jako jedynego „boga konserwatyzmu i prawicy”, co znając poglądy śp. prezydenta jest czystym kuriozum,  powoduje niepotrzebną polaryzację w łonie samej prawicy. A ona nastąpiła, co pokazał spór Warzechy z Sakiewiczem i czytelnikami. „Dla wielu Rymkiewicz stał się mistrzem myślenia politycznego o Polsce współczesnej. Nauczycielem cenionym, słuchanym, rozchwytywanym wręcz; kimś, kto w duszę narodu wejrzał głęboko i prawdę na jaw wywodzi. Prawdę o zdradzie i niezłomności. O Polsce wolnej i Polsce służalców.”- zauważa redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Paweł Lisicki. I to jest moim zdaniem problem.  Ta rymkiewiczowska „prawda o zdradzie” zaczyna dotykać ludzi,  którym rozwikłanie co spowodowało katastrofę smoleńską leży na sercu bardzo mocno. Jednak, i znów posłużę się przykładem mojego imiennika, ale mnie również to samo spotkało, po moim tekście o słowach o. Rydzyka, skala nienawiści jaka wylewa się na publicystów mających lekko odmienne poglądy od spiskowej teorii dotyczącej 10/04 jest makabryczna.

 

Jeżeli nie ufamy Rosjanom ( a trudno im ufać patrząc jak prowadzą śledztwo) i  chcemy odsunąć PO od władzy to musimy znaleźć na to sposób. Tymczasem premier Tusk może sobie nokautować wszystkich jak Iwan Drago z filmów o „włoskim ogierze”. Może to robić bo nie ma już realnego wroga, który pojawił się na horyzoncie, zdobywając prawie prezydenturę latem zeszłego roku. Pielęgnowanie polskiego mesjanizmu w demokratycznym kraju nie ma większego sensu co pokazują dzisiejsze sondaże PiS-u.  W XXI wieku walczy się za pomocą mediów, pijaru i realnego programu politycznego. Ja więc wybieram Ronalda Reagana, który oprócz tego, że był idealistą to działał w sposób realistyczny i potrafił kupić sobie wyborców.  By pokonać Drago potrzebny jest jakiś Rocky Balboa. Twardy i realnie myślący przeciwnik a nie wieszcz narodowy, nawet taki którego wrażliwość jest nam bliska.

Łukasz Adamski

Odsłon: 947 Komentarzy: 41


Dlaczego Borowski nie chwalił eugeniki?

Kategoria: Pro life Friday, 22 October 2010, 13:36

Podczas debaty w Sejmie nad przyjęciem ustawy o in vitro  z całej masy kuriozalnych wystąpień posłów najbardziej uderzyło mnie pełne ignorancji przemówienie Marka Borowskiego, który w obronie zabijania dzieci w najwcześniejszym stadium ich rozwoju zaczął przywoływać rzekome hamowanie nauki przez Kościół katolicki w przeszłości. Wyciągnął więc Galilelusza, Święte Oficjum, sprzeciw wobec sekcji zwłok, inkwizycję i inne demagogiczne przykłady z „czarnej legendy Kościoła”.

Nie jest czas na obalanie tych bzdur i półprawd, które bardzo łatwo jest zweryfikować na podstawie tysięcy publikacji. Jednak podniosę rękawicę Borowskiego, który dziś  postawił naukę ponad rację Kościoła.  Stosunkowo niedawno cały świat podniecał się postępem nauki zwanym eugeniką. Większość krajów chciało wydźwignąć społeczeństwo na wyższy poziom cywilizacyjny. Rozmnażać mieli się tylko zdrowi i twórczy obywatele. Wyłączeni z tej grupy byli nie tylko chorzy umysłowo, ale  przewlekle chorzy na płuca, serce, padaczkę, ślepi, głusi oraz żebracy, przestępcy, prostytutki i ubodzy ( co dla lewicy wrażliwej na prawa pokrzywdzonych przez los musi być obciążeniem). Lewicowi naukowcy zabraniali małżeństw wykluczonym ze zdrowymi okazami homo sapiens.  Eugenika zakładała że dzieci dziedziczą po rodzicach wady więc sterylizowano również najmłodszych.

W 1924 powołano do życia Międzynarodowy Komitet Eugeniczny (w jego pracach brali udział przedstawiciele: Argentyny, Belgi, Czechosłowacji, ZSRR, Kuby, Dani, Norwegi, Francji, Holandii, Niemiec, USA, Wielkiej Brytanii, Włoch i Szwajcarii, z komitetem współpracowała Australia, Brazylia, Kolumbia, Meksyk, Nowa Zelandia i Wenezuela, z czasem do komitetu przystąpili przedstawiciele krajów Europy wschodniej). Eugenikę wpierała fundacja Rockeffelera. Dzięki jej pieniądzom 20 milionów Niemców uznano za niewartościowych rasowo.  To właśnie w dużym stopniu eugenika doprowadziła do holokaustu i masowej pogardy dla życia ludzkiego.  Polsce wielkim zwolennikiem eugeniki był m.in. Boy- Żeleński. Teologia Polityczna wyliczyła kiedyś ,że  do wybuchu II wojny światowej Polskie Towarzystwo Eugeniczne liczyło około 10 tys. członków. Należała do niego elita świata polskiej nauki: Jan Mydlarski (antropolog), Ludwik Hirszfeld (światowej sławy serolog), Jan Mazurkiewicz (psychiatra, uważany za twórcę polskiej szkoły psychiatrycznej), Wiktor Grzywo-Dąbrowski (lekarz, wybitny specjalista z zakresy kryminalistyki), Oskar Bielawski (psychiatra, twórca tzw. psychiatrii reformowanej) i wielu innych. Do towarzystwa wstąpiły również ikony polskiego feminizmu: Teodora Męczkowska i Zofia Daszyńska-Golińska. W latach 1934-1938 polscy eugenicy występowali z projektami ustaw eugenicznych. Propozycje te zawierały m.in. przymus sterylizacyjny, zakaz wstępowania w związki małżeńskie przez osoby chore i niepełnosprawne oraz inne środki mające prowadzić do eliminacji osób uznanych za „elementy małowartościowe. Cały „postępowy” świat był zachwycony nowym osiągnięciem nauki.

Od początku sprzeciwiał mu się tylko „zacofany” Kościół, za co wyciągano mu…Galileusza i inkwizycje.  W 1930 roku papież Pius XI w encyklice Casti Connubi potępił stanowczo sterylizację. W przeciwieństwie do „postępowych” chrześcijan i większości opinii publicznej to właśnie Kościół miał odwagę potępić zbrodnicze praktyki nauki. Dopiero holokaust uświadomił społeczeństwom cywilizowanych krajów czym jest w rzeczywistości eugenika, której zwolennicy byli później nagradzani Noblem w innych dziedzinach! Stanowisko polskich biskupów w sprawie ekskomuniki posłów mieniących się katolikami, którzy zagłosują za uśmiercaniem ludzi jest pierwszym od dawna odważnym głosem hierarchów. Zobaczymy czy za słowami pójdą czyny.

Ze współczesną eugeniką trzeba walczyć jak z jej starszą siostrą.

Odsłon: 1709 Komentarzy: 31


Ruch Palikota to odgrzewany kotlet i marny sequel filmu „Dowalmy czarnym”.

Kategoria: Polityka Wednesday, 10 March 2010, 13:55

Janusz Palikot nie będzie żadnym polskim Zapatero. Nie ma on szans na zagospodarowanie szerokiego elektoratu lewicowego. Może on , co najwyżej, stać się guru dla  głupców od pluszaka na krzyżu zrobionego z puszek po Lechu.

 

Kongres klauna z Biłograja pokazał, że nie ma on żadnego pomysłu na walkę o wprowadzenie liberalizmu obyczajowego, charakteryzującego się m.in radykalnym pozbawianiem życia dzieci i staruszków, w Polsce.  Ruch posła- milionera  ma być według jego klakierów "rewolucją na polskiej scenie politycznej" i "największym ruchem społecznym po 1989 roku".  Kazimierz Kutz porównał go nawet do upadku PZPR-u.  W zamyśle ma on być antyklerykalno- radykalną partią walczącą o „świeckość państwa”. Jednak w moim przekonaniu Palikot może jedynie prowadzić pop-kulturową wersję Kulturkampfu, która raczej będzie miała twarz pustego śmiechu polskich aktoreczek serialowych  niż Bismarcka. Gościem kongresu byli tacy ludzie jak  Magdalena Środa, Manuela Gretkowska, Kuba Wojewódzki czy milioner od Leppera, były poseł Piotr  Misztal.  Jednym słowem są to ludzie mało poważni i kochani w sposób wirtualny, o czym świadczy poparcie dla „Partii kobiet” firmowanej przez znaną pisarkę, której nawet nagie ciało na bliboardach w całym kraju nie pomogło w wyborach.  Wisienką na torcie był marginalizowany w swojej partii Ryszard Kalisz, który w przypływie zaćmienia uznał w dziś w TVN-ie, że płód to nie człowiek. Bronił w ten sposób swojej obecności przy byłym wydawcy OZON-u, który dziś bawi się w nowoczesnego postępowca.

Przed Salą Kongresową i w środku, rozdawany był antyklerykalny tygodnik "Fakty i Mity". I właśnie to brukowe pisemko wyraża idealnie czym jest ruch Palikota.  Rację ma więc Stefan Niesiołowski, który dzięki wolcie faceta od wibratora i świńskiego ryja, zaczyna  znów walczyć z cywilizacją śmierci i przypomina od czasu do czasu starego, dobrego „oszołoma”, mówiąc, że „atakowanie kościoła, było jedynym momentem, w który sala ożywiła się.” Prostackie słowa Palikota o „brzuchatych biskupach” na świętach państwowych były na poziomie „Nie” Urbana i, moim zdaniem,  mogą jedynie trafiać do rozemocjonowanych chłystków, którzy pokazywali  tyłek modlącym się ludziom  na Krakowskim Przedmieściu.

Rację ma więc dr Paweł Bała, który napisał, że: „ Inteligencja Palikota, jego bezceremonialne chamstwo – które może się podobać „zarabiającej, wykształconej, podróżującej” części społeczeństwa, środki finansowe na dalsze błazenady, mogą dać kilka procent poparcia, co będzie dużą stratą dla SLD. W końcu czy „zarabiająca, wykształcona, podróżująca” Polska, pod pojęciem której kryje się najczęściej miejskie buractwo, pokolenie plastiku, które wiedzę o świecie czerpie przecież nie z książek, a z programów Wojewódzkiego, które wcale wiele mentalnie nie różni się od klienteli dawnej Samoobrony, nie zasługuje na swojego Leppera?”

Kiedyś takim Lepperem było „Nie” Urbana i jego propagandziści straszący Polaków „iranizacją Polski ”. Dziś w ich skórę wchodzi filozof z Biłograja. Sprzedaż plugawego tygodnika byłego komunisty  w dramatyczny sposób się jednak przez ostatnie lata skurczyło. To co mówił na swoim zjeździe Palikot było tylko i wyłącznie popłuczynami po tym co Urban prezentował na początku lat 90-tych i co Polacy przez jakiś czas kupowali.  Palikot serwuje nam marny sequel  filmu „Dowalmy czarnym”. Miłośnicy kina wiedzą, że sequele rzadko odnoszą sukces większy niż oryginał.  Na kongresie Magdalena Środa porównała religię do seksu- "religia jest jak seks, jej miejsce jest w domu". Manuela Gretkowska w bardzo wysublimowany i oryginalny sposób waliła w znienawidzonego Kaczoa – "Nie może być tak, że na najwyższy urząd w państwie kandyduje osoba niepoczytalna”. Dostało się rzecz jasna również Elżbiecie Radziszewskiej. I co? I lipa- chciałoby się odpowiedzieć.  „Nihil novi” Panie Januszu. Proszę te brednie porównać z tym co mówili „postępowcy” 20 lat temu gdy uchwalano prawo ograniczające zabijanie dzieci przed ich narodzeniem czy wprowadzało naukę religii do szkół. Palikot jest tego świadom. Dlatego krzyczał na swoim kongresiku, że trzeba zlikwidować fundusz emerytalny dla księży.  Tylko na to go było stać.

-Czy Palikot jako pierwszy polityk w Polsce zbuduje swoją partię polityczną – i odniesie sukces wyborczy – przede wszystkim w oparciu o internet?- pyta publicysta Michał Kolanko. Pewnie będzie próbował bo nic mu innego nie zostaje.  Facebookowa „Akcja krzyż” pokazała, że tępy antyklerykalizm szybko potrafi zmobilizować  młodzież. Jednak takie same akcje mobilizują młodzież o konserwatywnych poglądach!  Odpowiedzią na poparcie Palikota przez internautów może być również skuteczna akcja jego obnażenia. A jest co obnażać. Nie można zapominać, że Palikot ma problemy z prokuraturą, którą  sam zainteresowany oskarża teraz o chodzenia na pasku Grzegorza Schetyny. – Stop obłudzie, stop hipokryzji, stop politycznym truposzom, którzy modlą się o jeszcze jeden miesiąc sejmowej diety. Wczorajszy dzień dodał mi skrzydeł! Na wypełnioną Salę Kongresową ludźmi pełnymi energii, stare pryki miały tylko jedną odpowiedź. Nie tego się spodziewały! A czego Shreku chciałeś? Pustej sali i samotnego Palikota na scenie! Nie Shreku, nie PeDeTie! Z Palikotem są tysiące, a scena jest pełna nowych, fascynujących aktorów! A Wam, stare dinozaury już dziękujemy! Życia fal nie cofniecie! Idzie nowe!- pisze rozemocjonowany Palikot na swoim blogu.

Na kongresie zaatakował nawet swojego niedawnego guru- Donalda Tuska. Nasuwa się jednak pytanie, które zadaje sobie większość komentatorów- czy zjazd Palikota był koncesjonowany  przez Tuska? Czy Palikot ma być przyszłym koalicjantem PO w przyszłym rządzie? Najpierw Palikot musi wejść do sejmu na co ma minimalne szanse ( pierwszy sondaż daje mu w porywach 4%) . Jednak słusznie zauważył jeden z blogerów Salonu 24, który wyliczył ,że partia Palikota odbierając SLD te 4% i nawet nie wchodząc do Sejmu, może umożliwić PO zdobycie wystarczającej liczby mandatów do objęci samodzielne władzy.  Ja nie do końca jednak wierzę, że Donald Tusk jest tak makiaweliczny jak  Al Swearengen z serialu Deadwood. Myślę, że jednak Palikot wymknął mu się rąk a sam Tusk jest zadowolony, że pozbył się coraz bardziej uciążliwego klauna.  Nie przeczy to oczywiście temu, że potencjalna partia Palikota jest na rękę premierowi.   Trudno nie zauważyć, że jego idee odbierają wyborców lewicy.

Myślę, że odejście Palikota z PO ma bardziej prozaiczne podłoże. Rodzą się poważne pytania o problemy Palikota z jego oświadczeniem majątkowym, które znów musiałby złożyć pod koniec roku…a zapowiada on, że złoży mandat posła 6 grudnia.

Odsłon: 1051 Komentarzy: 23


Zapateryzm zagląda na prowincję Polski

Kategoria: Ogólne Thursday, 23 September 2010, 13:11

Ostatnie wydarzenia związane z atakami na minister Elżbietę Radziszewską za jej słowa o tym ,że katolickie szkoły mają prawo kierować się własnymi zasadami moralnymi i nie przyjmować do pracy homoseksualistów czy wcześniejsze poparcie mainstreamowych mediów dla bydlęcych zachowań młodzieży pod Pałacem Prezydenckim pokazują, że wielkimi krokami zbliża się do nas tzw. zapateryzm. Jednak mało kto się spodziewał, że tak szybko nowy czerwony jakobinizm zapuka do drzwi takiego miasta jak Olsztyn.

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz ( kiedyś członek PZPR potem wiceprezydent przy oskarżonym o gwałt na urzędniczce Czesławie Małkowskim a ostatnio wybrany na prezydenta z list PSL-u) powołał 15-osobową Radę do spraw Równego Traktowania Kobiet i Mężczyzn przy Prezydencie Miasta Olsztyn oraz Pełnomocnika Prezydenta do spraw Równego Traktowania Kobiet i Mężczyzn. Jest to pierwsza takiego typu rada samorządowa  w Polsce.  - Rada będzie opiniowała to, co dopiero w mieście ma się wydarzyć, pod kątem równości płcimówi jej przewodnicząca. – Będzie monitorować wszelkie inicjatywy, sprawdzać do kogo i w jakiej liczbie są kierowane, a także działać na rzecz wyrównania różnic. Innymi słowy rada będzie sprawować inkwizytorski dozór nad Olsztynem. W jej skład wchodzą między innymi przedstawiciele Kampanii Przeciw Homofobii, Zielonych 2004, Młodych Socjalistów i ,nominowany do nagrody NIKE, pisarz Mariusz Sieniewicz, pisujący do Polityki i Gazety Wyborczej.  Rada już znalazła sobie pierwszą ofiarę, która przez swoje nieostrożne pytanie została na pierwszej stronie lokalnej Gazety Wyborczej skarcona przez Kingę Dunin. Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta i jeden z członków tej absurdalnej rady zadał pytanie szefowej nowo powołanego gremium, którego  zadawać dziś nie wolno. -Jaka jest pani sytuacja rodzinna?  Na pytanie oburzonej kobiety czy jest ważne, Dąbkowski odpowiedział, że dla niego tak. -Bo jak ma męża to znaczy, że dogaduje się z mężczyznami – wytłumaczył  swoje pytanie w GW. Dodał równie, że jest radnym od 16 lat i nie spotkał się z dyskryminacją w Olsztynie. Może i jego pytanie było trochę niefortunnie zadane jednak jako jedyny z rządzących Olsztynem miał odwagę w ogóle rozmawiać o sensie istnienia tej rady. Szybko atak przeprowadziła na niego lokalna Gazeta Wyborcza.  Dąbkowski swoim pytaniem wzburzył znaną zwolenniczkę legalizacji  zabijania dzieci nienarodzonych Kingę Dunin.  - Jak widać, rada ds. równości będzie miała co robić. […] Na początek może wyjaśnić radnemu, że takie pytania w każdym przypadku są niestosowne, ale jeśli zadawane są tylko kobietom, stanowią przejaw dyskryminacji płciowej- powiedziała.  

Słusznie zauważył wydawca olsztyńskiego miesięcznika „Debata”, politolog, Bogdan Bachmura, że: – Przy miejskim samorządzie, bez związku z jego podstawowymi zadaniami, powstał przyczółek tzw. nowej lewicy, na wzór dawnych komunistycznych rad robotniczo-chłopskich, spec-komisji i innych doraźnie tworzonych jaczejek, mających wykrywać i tępić wszelki brak zaangażowania w budowę nowej świeckiej religii.  Dla lewicy marksistowskiej droga do celu wiodła poprzez wyzwolenie proletariatu, dla lewicy narodowo-socjalistycznej poprzez wspólnotę biologiczną grupy i hierarchię. Obecna, nowa Świetlana Alternatywa ma się realizować poprzez mechaniczne i arytmetyczne wyrównywanie szans uciskanych kobiet i wszelkiej maści mniejszości.

Ten przyczółek powstał w określonym celu. Chodzi o to by nawet w takich miastach jak Olsztyn, który przecież nie jest wielką metropolią, lewacka ideologia przebudowywała społeczeństwo i wprowadzała w życie „pierekowkę dusz. W Olsztynie już działa mocno Kampania Przeciw Homofobii ( z tego miasta pochodzi Robert Biedroń) i lewicowe organizacje, które kilka miesięcy miesięcy temu promowały podczas lokalnej Manify zabijanie dzieci nienarodzonych. Ludzie skupiający się wokół tych środowisk mają być żołnierzami w wojnie jaką zapaterowska lewica chce wymierzyć w cywilizację życia. Zapateryści nie zrobią tego opanowując tylko takie  „postępowe” miasta jak Warszawa, Kraków czy Poznań. Im chodzi o uderzenie w każdym miejscu Polski. A gdzie można to zrobić lepiej niż w mieście z dużym Uniwersytetem i turystyczną atrakcją dla miłośników lasów i jezior? W takich miastach jak Olsztyn nie widać mocnych środowisk, które walczyłyby na polu ideologii ( chociaż w stolicy Warmii i Mazur istnieje silne środowisko konserwatystów z własnym wpływowymi miesięcznikiem i portalem). I to właśnie jest siła lewicy, która potrafi się coraz lepiej zorganizować. Niestety wielu lokalnych dziennikarzy i ludzi kultury chce za wszelką cenę być „nowoczesnymi’ jak ich koledzy z Warszawy i, często bez zastanowienia, wspiera czerwony blitzkrieg. Fajnie jest mówić takie same rzeczy jak Żakowski czy Lis. Nowa lewica widzi w tym stanie rzeczy swoją siłę.

 

- Sytuacja polityczna, moralna, duchowa i psychologiczna w Rzeczypospolitej jest w najwyższym stopniu niepokojąca. Możliwe, że znaleźliśmy się o krok od tego punktu w „czasie osiowym” historii, w którym trwająca od lat wojna domowa głównych sił politycznych przechodzi właśnie z fazy „zimnej” w „gorącą”. Karmiące się chrystofobią siły lokalnego „zapateryzmu” – które w normalnych warunkach pokoju społecznego gniłyby tam, gdzie ich miejsce: w kloakach nieczystości – chwytają wiatr w żagle z podmuchów tego irracjonalnego konfliktu i przystępują do boju o „świeckie państwo.- pisał niedawno prof. Jacek Bartyzel. Patrząc na ataki na minister Radziszewską, „spontaniczną” młodzież na Krakowskim Przedmieściu i w końcu przykład olsztyński trudno się nie zgodzić z ta prognozą.

Odsłon: 1024 Komentarzy: 14


Możliwe, że dzięki "torturom" nie mieliśmy drugiego 11/9

Kategoria: Ogólne Tuesday, 09 November 2010, 08:36

Dzisiaj mija 9 rocznica ataku terrorystów na USA. Kilka dni temu amerykański sąd uznał, że nie można wyjaśnić prawdy o systemie tajnych więzień CIA, bo w tej sprawie ważniejszy jest interes bezpieczeństwa narodowego. Cieszę się ,że Amerykanie postawili wartość życia i zdrowia obywateli wolnego świata nad zdrowiem i życiem morderców, którzy nienawidzą naszej cywilizacji.

"To był bolesny wybór między prawami człowieka a bezpieczeństwem narodowym" - napisał sędzia Raymond C. Fisher w imieniu sześciorga sędziów, którzy w 11-osobowym federalnym sądzie apelacyjnym w San Francisco. Pozew był skierowany przeciwko właścicielowi niektórych samolotów używanych przez CIA do transportu więźniów. W tym samym czasie były agent CIA przekonywał ,że na terytorium Polski torturowano podejrzanych o terroryzm członków Al.-Kaidy.  Wyrok amerykańskiego sądu jest bardzo ważny dla dalszej walki z naszym wspólnym wrogiem.  Sędzia nie zaprzeczył, że Amerykanie mogli torturować terrorystów. Mówiąc, że bezpieczeństwo narodowe jest ważniejsze niż prawa człowieka, Fisher powiedział bardzo niepoprawną politycznie rzecz i wyraził opinie większości, bojących się usłyszeć w ostatniej sekundzie życia słów „Allah Akbar!”, ludzi.  Oczywiście kapłani „postępu”, którzy kiedyś usprawiedliwiali bądź nawet zaprzeczali zbrodniom Stalina, domagali się jednostronnego rozbrojenia od Reagana i krzyczeli „USA-SS”, nosząc koszulkę ze zbrodniarzem Che Guevarrą, dziś rozdzierają szaty nad „faszyzmem” amerykańskiego rządu, który przejawia się  w Guantanamo. Zapominają przy tym, że ten „faszyzm” uratował do dziś tysiące obywateli USA zapobiegając kilku atakom terrorystycznym.

Kilka lat temu jeden z najbardziej znanych polskich publicystów w dyskusji  w TVN24 o tajnych więzieniach CIA w Polsce powiedział ,że terrorystów kategorycznie torturować nie wolno . Na pytanie innego publicysty czy powinniśmy dopuścić tortury, gdy tylko one mogą doprowadzić do ujawnienia przez terrorystę informacji, która uratuje życie milionów ludzi, ten stwierdził, że nawet wtedy jest to niedopuszczalne. Oto rozumowanie godne leninowskiego „pożytecznego idioty”, który sprzedaje sznur, na którym zostanie powieszony.  Bardzo obrazowo problem tortur ( które powiedzmy sobie szczerze, żadnymi torturami nie są, bowiem jak można porównywać straszenie kogoś wiertarką bez wiertła z wyrywaniem paznokci przez komunistów) jest pokazany w amerykańskim serialu „24”, gdzie antyterroryści mogą zapobiec śmierci setek tysięcy Amerykanów wymuszając informację od terrororysty tylko torturami. Jednak idąc tokiem myślenia takich pięknoduchów jak przywołany dziennikarz ( broń Boże przed takimi u władzy!) to lepiej jest, w imię zasad, poświęcić życie paru tysięcy własnych obywateli byleby tylko nie splamić honoru torturami bandytów, których jedynym celem w zyciu jest zabicie jak największej liczby „niewiernych”. Każdy kto w taki sposób rozumuje jest w moim przekonaniu zwykłym barbarzyńcą, który w imię idei jest gotowy poświęcić życie niewinnych ludzi. Zupełnie jak członek Al-Kaidy.

Przywołuję tutaj przykład pokrętnego rozumowania "postępowego" publicysty po to by pokazać jak bardzo współcześni „humaniści” są oderwani od rzeczywistości. Niestety wtórują im dbający wyłącznie o PR politycy i szukający za wszelką cenę sensacji tabloidowi żurnaliści. Gdy kilka lat temu ujawniono informację, że w Polsce mogły istnieć tajne więzienia CIA politycy PO wykorzystywali te rewelację do walki politycznej, ogłaszając patetycznie, że ich poprzednicy odpowiedzialni za istnienie takich więzień powinni trafić pod Trybunał Stanu. Żaden mąż stanu nigdy nie zdecydowałby na takie słowa. Obecna ekipa powinna zrobić wszystko by przed Trybunałem Stanu nie stanął ani Leszek Miller, ani Aleksander Kwaśniewski, których decyzja o podjęciu walki z terroryzmem, nawet kosztem pozwolenia na torturowanie członków Al.-Kaidy na Mazurach, powinna być nagrodzona.

Czuję się zażenowany i wściekły czytając kolejne sensacyjne doniesienia o tajnych więzieniach CIA blisko mojego miejsca zamieszkania. Uważam ,że goniący za tanią sensacją dziennikarze powinni powstrzymać swój instynkt i w imię bezpieczeństwa narodowego zrezygnować z ujawniania miejsca, gdzie tajne służby robią wszystko by zapewnić nam bezpieczeństwo. Jako obywatel, który płaci podatki chcę się czuć pewny, że zostanę ochroniony przed atakiem fanatyka religijnego, który nienawidzi mojego stylu życia. I chcę być ochroniony nawet kosztem złamania praw człowieka moje potencjalnego zabójcy. To właśnie specjalnie przeszkoleni agenci mają załatwić sprawy, którymi brzydzą się normalni zjadacze chleba. Proste. Niestety nie dla „postępowców”. Bałwochwalcy, dla których demokracja stała się nowym bożkiem, chcą by władza ludu decydowała również o działaniu służb specjalnych. Zastanawia mnie jak potoczyłaby się historia XX wieku gdyby to opinia publiczna decydowała czy wolno przesłuchiwać, w urągający prawom człowieka sposób, nazistę czy komunistycznego szpiega, którego działalność mogła dostarczyć Kremlowi informacji o systemach obronnych wolnego świata.  Zgadzam się z Bartoszem Węglarczykiem, który napisał w „Gazecie Wyborczej”, że: „Świat widziany z wiecu wyborczego wygląda inaczej niż z Gabinetu Owalnego. To prawda obowiązująca nie tylko w USA. Szybko poznał ją Obama, który jako prezydent nie tylko utrzymał stworzony przez Busha system przewożenia po świecie więźniów CIA, ale także m.in. wielokrotnie nasilił kontrowersyjne naloty samolotów bezzałogowych na cele w Afganistanie i Pakistanie”.  Niestety w Polsce, gdzie trwa permanentna  kampania wyborcza, świat widziany z wiecu jest jedynym jaki decydenci widzą.

 

 

 

Odsłon: 1495 Komentarzy: 77


Prawa dla pedofilów i legalne mordowanie noworodków czyli Nowy Wspaniały Świat.

Kategoria: Ogólne Sunday, 09 May 2010, 10:39

Homoseksualny aktywista  wezwał władze w Londynie  do stopniowej  legalizacji pedofilli. W Meksyku wypuszczono z więzienia kobiety, które zamordowały swoje dzieci już po ich urodzeniu. Feministki utrzymują ,że dokonały…aborcji.

Peter Tatchell  zaapelował, by za osoby „pełnoletnie seksualnie" uznać młodzież w wieku 14 lat. W jego opinii taki zabieg ma… chronić dzieci przed pedofilią. Gejowski aktywista jest założycielem grupy "OutRage!", która  ma największy wkład w obniżanie wieku "pełnoletniości seksualnej" na Wyspach. Już od ponad 20 lat lobbuje ona za coraz większą liberalizacją przepisów w tej dziedzinie. To za sprawą tego stowarzyszenia doszło najpierw do obniżenia tego wieku z 21 do 18 lat w 1994 roku, a następnie do lat 16 w roku 2000. „Czy się wam to podoba, czy nie, wielu nastolatków swoje pierwsze doświadczenia seksualne przeżywa w wieku 14 lub 15 lat.  – napisał na portalu BigThink.  Tatchell uważa również, że "wzmacnianie idei, że młodzi ludzie poniżej 16. roku życia nie mają żadnych praw seksualnych", bowiem, każdy 14-latek jest w stanie podjąć racjonalną, rozsądną i moralnie zasadną decyzję w kwestii współżycia płciowego. Nie jest to pierwsza próba legalizacji pedofilii. 

 Pisałem o tym już kiedyś w „Gościu Niedzielnym” i pozwolę sobie zacytować fragment swojego tekstu. „W Stanach Zjednoczonych istnieje organizacja  NAMBLA, która domaga się takich samych praw dla pedofilii jakie mają homoseksualiści. Jej liderzy nawołują do „zaprzestania prześladowań ludzi, którzy kochają „małych chłopców”. W swoich ulotkach przekonują, że potępiają gwałty na dzieciach i chcą tylko prawa do seksu z dziećmi, które wyraziły na to zgodę. Organizacja jest wspierana przez skrajnie lewackie grupy, homoseksualistów i nawet znanych przedstawicieli alternatywnego establishmentu w tym, nieżyjącego już, Alana Ginzburga, który przez polską prasę był przedstawiany jako wybitny lewicowy intelektualista […]W Holandii boylovers mają nawet swoją partię – „Partię na rzecz Miłości Bliźniego, Wolności i Różnorodności”, w skrócie PNVD, której przewodniczący Van der Berg publicznie podkreśla, że ma nadzieje, iż ruch pedofilów osiągnie taki sam sukces jak ruchy gejów, podkreślając, że jeszcze 60 lat temu homoseksualizm był nazywany sodomią a dziś jest w pełni akceptowany.  

Berg lobbuje na rzecz obniżenia wieku dzieci, w której mogłyby uprawiać legalnie seks z 16 na 12 lat. Domaga się również by 16- latki mogły grać w filmach porno.”  Trudno się dziwić, że współczesne ruchy lewackie nie widzą nic złego w uprawianiu seksu z dziećmi. W końcu guru wszystkich seksuologów, szarlatan Alfred Kinsley pisał: „ mimo bólu, płaczu i agresywnych reakcji chłopcom w wieku od dwóch miesięcy do 15 lat podobało się stymulowanie ich manualnie i oralnie”.  Swoje badania oparł na rozmowach przeprowadzonych z pedofilami, którzy opisywali mu reakcje swoich ofiar. Jego badania zostały oczywiście obalone przez wielu naukowców, ale jego wpływ na rozwój  współczesnego libertynizmu jest porównywalny z wpływem porno- dzieł Markiza de Sade na „perwersyjne zbrodnie” jakobinów . „ Pojawienie się dziecka jako podmiotu (czy raczej przedmiotu) zachowań seksualnych było związane z działalnością liderów pokolenia 68. Lewicowy publicysta amerykański Paul Berman w swej książce "Władza i idealiści" opisuje, dlaczego przywódca rewolty studenckiej w 1968 r. Daniel Cohn-Bendit porzucił działalność rewolucyjną i przez dwa lata kierował przedszkolem we Frankfurcie nad Menem. […]Do czego prowadziły takie eksperymenty z dziećmi, można się dowiedzieć ze wspomnień Klausa Rainera Röhla, byłego redaktora naczelnego pisma "Konkret", które w największym stopniu przygotowało grunt pod wybuch rewolty 1968 r. w Niemczech. Tak opisuje on nastroje panujące w swoim środowisku: "po dalszej wnikliwej lekturze Wilhelma Reicha i Herberta Marcuse nikt nie zadowalał się polityczną indoktrynacją. Skoro własna seksualność była zmarnowana – co przejawiało się na przykład w tym, że ktoś uparcie wierzył w romantyczną miłość albo wzbraniał się przed zerwaniem swego narzeczeństwa (…) – to przynajmniej dzieci powinny być wychowane w duchu uwolnionego seksu. Także wczesne formy seksualizmu, jak faza analna, powinny być w pełni przeżywane przez dzieci. (…) Po fazie analnej dzieci powinny wejść możliwie wcześnie na następny stopień seksu i onanizować się publicznie. (…) Zatroskana matka zwróciła się do kolektywu z takimi słowami: „ Moje dziecko ma już cztery lata i nie potrafi się prawidłowo onanizować”. Uwolniona seksualność budzona była i na inne, drastyczniejsze sposoby, jak obowiązkowe przyglądanie się stosunkom płciowym albo pedofilne zabawy z pięcioletnią dziewczynką".- pisał Grzegorz Górny.  

„Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie poderwać. (…) Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem”.- pisał w swojej biografii. legendarny przywódca lewicy a dziś poseł do Parlamentu Europejskiego,  Daniel Cohn- Bendit.

W Meksyku pod naciskiem aborcjonistów i przeróżnych lewackich ugrupowań wypuszczono z wiezienia morderczynie, które pozbawiły życia swoich nowonarodzonych dzieci.  Z więzienia wyszła nawet María Araceli Camargo, która wrzuciła swoje dziecko do toalety, by tam umarło. Kobieta przekonywała gazetę "La Jornada", że jej dziecko znalazło się w toalecie, gdyż urodziła je myśląc, że ma rozwolnienie. Miesiąc temu Sąd Najwyższy w meksykańskim stanie Guanajuato odrzucił roszczenia feministycznej organizacji Centro Las Libres, które domagały się uwolnienia zabójczyń swoich dzieci. Organizacje utrzymywały, że kobiety dokonały…póżnej aborcji. Mimo tego, że nawet śledztwo organizacji związanej z ONZ wykazało ,że kobiety są morderczyniami, gubernator stanu nie dość, że wypuścił je z więzienia to na dodatek obniżył radykalnie kary za dzieciobójstwo z 35 lat do góra 8 lat pozbawienia wolności! Trudno tutaj nawet jakoś szczególnie komentować ten precedens. Każdy rozsądny człowiek musi zauważyć, że „cywilizacja śmierci” nie jest pustym sloganem. W dzisiejszych czasach dzieci są dla naszego społeczeństwa wrogiem numer 1. Legalnie działające organizacje, których „autorytety” są eksponowane w mediach domagają się legalizacji działań , o jakich nie mogli marzyć nawet fascynaci „120 dni Sodomy”. 

Autorytet współczesnej lewicy, któremu, słusznie, nie pozwolono niedawno zabrać głosu na konferencji na UW, bioetyk Peter Singer pisał w jednej ze swoich prac: „gdy zaś chodzi o dzieciobójstwo nasza kultura powinna się uczyć od innych, szczególnie teraz, gdy- jak one-musimy ograniczać liczebność rodzin (…) praktykowane w pewnych kulturach dzieciobójstwo ma solidne postawy z przeanalizowanych  już powodów, dla których NOWORODKOWI NIE PRZYSLUGUJE TAKIE SAMO PRAWO DO ŻYCIA JAK OSOBIE DOROSLEJ."  W innej swojej pracy Singer przekonuje: „Powinniśmy z pewnością obwarować bardzo ścisłymi warunkami przyzwolenie na zabijanie niemowląt; ale bardziej ze względu na skutki zabijania dla innych, niż na zewnętrzne zło ich zabijania”. Wielka fanka Singera, prof. Magdalena Środa, która oburzała się na zacofanie naszego narodu, który nie chce słuchać tego obrzydliwego propagatora idei totalitarnych nie zauważa, że „ wybitny filozof”  nie został wpuszczony  do Izraela, chociaż sam jest Żydem z pochodzenia, przez rodziców dzieci z zespołem Downa, którzy stanęli z transparentami na lotnisku i nie pozwolili mu wyjść z samolotu. Innym razem przeciwko jego teoriom wystąpili Niemcy, którzy są wyjątkowo wyczuleni na promocję eugeniki.

Kto mógł przypuszczać, że już w pierwszej dekadzie XIX wieku komuś przyjdzie do głowy by legalnie zabijać i gwałcić dzieci. Patrząc na to co dzieje się na naszych oczach można zadać sobie pytanie: co będzie dalej. Czy czeka nas reaktywacja nazistowskiej ideologii, która bliska była lewicy wywodzącej się z pokolenia 68- o czym pisał Röhl? Nazizm i komunizm miały wspólne źródło. Karol Marks był nie mniejszym antysemitą niż Hitler. Obie zbrodnicze ideologie były zbudowane na pogardzie dla człowieka, szczególnie tego najsłabszego i bezbronnego. Ten sam przejaw agresji do dzieci był  już jednak widoczny na kartach „postępowych” dzieł Markiza de Sade’a i działalności motłochu prowadzonego przez Robespierra. Dzisiaj brunatna i czerwona ideologia kwitnie pod płaszczykiem „poprawności politycznej” i tzw. „praw człowieka”, które polegają na promocji  hedonizmu, który usprawiedliwia zabijanie dzieci przeszkadzające w samorealizacji „nowego człowieka”.  Nie jest to zbyt mocne porównanie. Niech powyższe przykłady będą tego najlepszym przykładem. My, Polacy, szczególnie powinniśmy być uczuleni na takie doniesienia, które chyba celowo są przemilczane przez mainstreamowi media. Do drzwi powoli puka nam zapateryzm, który jest w Hiszpanii odpowiedzialny za ludobójstwo nienarodzonych dzieci na masową skalę.

Dr. Paul Cameron powiedział mi kiedyś, że Polacy mają tę przewagę nad zachodnimi społeczeństwami, że wiemy do czego liberalizm obyczajowy je zaprowadził. Możemy iść zupełnie inną drogą, którą wytyczył nam Jan Paweł II czy dziś wytacza nam Benedykt XVI. Z pewnością brakuje nam w Polsce  niektórych wspaniałych zborów protestanckich, które w USA prześcigają katolików w walce z cywilizacją śmierci. Jednak możemy zawrzeć sojusz z każdym komu na sercu leży los najsłabszych. I nie ważne czy jest to ateista, muzułmanin czy wyznawca judaizmu.  Nie możemy myśleć, że „takie rzeczy nie dzieją się u nas”. Lewacka agresja i pogarda dla słabszych pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu powinna nas uświadomić, że  one już niedługo dziać się mogą.

Odsłon: 2635 Komentarzy: 65


Czy jesteśmy libertarianami?

Kategoria: Ogólne Saturday, 09 January 2010, 15:35

Przywrócenie kary śmierci, znacznie niższe podatki, redukcja liczby posłów, prywatyzacja i legalne narkotyki. Takich zmian chcą internauci. Czy Polska dryfuje w stronę kraju libertariańskiego? Czy to oznacza powolny zmierzch socjalizmu nad Wisłą?

Onet.pl poprosił  internautów, by wyobrazili sobie, że stoją dziś na czele ruchu, który może wymusić na władzy korzystne dla siebie rozwiązania.  Odpowiedzi wskazują, że bliżej Polakom do libertarianizmu niż do tego co proponują rządzący Polską od 20 lat. Można w odpowiedziach znaleźć wiele sprzeczności jednak ich wydźwięk jest pozytywny dla każdego miłującego wolność człowieka.

Z badania wynika, że Polacy są typowymi konserwatywnymi- liberałami. Internauci nie chcą równouprawnienia mniejszości seksualnych , zmiany ustawy pozwalającej na większe  zabijanie dzieci  nienarodzonych czy legalizacji in vitro. Natomiast ważne dla nich są takie kwestie jak przywrócenie kary śmierci czy legalizacja narkotyków.

Na pierwszym miejscu internauci wymienili chęć zmniejszenia liczby posłów. Jest to ciągły postulat libertarian. Internauci nie tylko chcieliby ograniczenia liczby posłów, ale także likwidacji Senatu i wprowadzenia okręgów jednomandatowych  Ten postulat nie może dziwić bowiem coraz więcej ludzi uważa ( słusznie!) większość posłów za darmozjadów i nierobów, którzy za pieniądze podatników „wożą tyłki w taxach’- jak rymował kiedyś jeden z raperów.

Na drugim miejscu internauci wymieniają potrzebę wprowadzenia kary śmierci. Poparcie dla najwyższej kary przez społeczeństwo ( kara śmierci istnieje dziś tylko dla dzieci nienarodzonych, natomiast mordercy są traktowani humanitarnie i utrzymywani z pieniędzy podatników) jest od lat na wysokim poziomie.  Akurat brak nawet elementarnej debaty o możliwości ochrony społeczeństwa przez eliminowanie zwyrodnialców jest przykładem braku demokracji we współczesnym świecie i dowodzi, że władza w bezczelny sposób ignoruje się postulaty społeczeństwa i chce arbitralnie rządzić swoimi podwładnymi.  Oprócz kary śmierci internauci proponowali również wprowadzenie chłosty jako kary za mniejsze przestępstwa, a także przymusowe ciężkie roboty dla więźniów co zupełnie kluci się z powszechnym dziś lewicowym dogmatem o odpowiedzialności społeczeństwa za poczynania przestępców.

Badani internauci domagają również niskich podatków. Jest to kolejny postulat rozsądnych ludzi, którzy wiedzą, że wysokie daniny powodują ucieczkę obywateli w szarą strefę i w efekcie obniżają wpływy do budżetu. Internauci domagają się podatku liniowego bądź pogłównego czyli, innymi słowy, chodzi im o ograniczenie kradzieży jaką legalnie stosuje państwo. Może społeczeństwo w końcu zrozumie, że należy znieść podatek dochodowy, który jest karą za pracę i dyskryminuje zaradnych i przedsiębiorczych obywateli. Postulat podatku liniowego może być dowodem na świadomość niesprawiedliwości w postaci progresywnego opodatkowywania zaradnych obywateli.  

Internauci domagają się również likwidacji przywilejów socjalnych. W rocznicę powstania „Solidarności”, która między innymi walczyła o przywileje socjalne , większość piszących biorących udział w sondzie Onetu osób chciałoby ich ograniczenia.  Jest to kolejny przejaw rozsądku naszego społeczeństwa, które ma dosyć chuliganów z kilofami rozwalającymi miasta w celu wyłudzenia pieniędzy z kieszeni innych pracujących obywateli. Może ludzie powoli zaczynają zdawać sobie sprawę, że każdy przywilej dla górnika czy innego uzbrojonego rozrabiaki kosztuje miejsce pracy Polaka w prywatnym biznesie. Oczywiście wśród glosujących zdarzali się  mało rozgarnięci internauci , którzy wymieniali potrzebę ustawowego podniesienia płacy minimalnej i zasiłku dla bezrobotnych, ale na szczęście była to mniejszość „pożytecznych idiotów” bądź partyjnych „trolli” grasujących po sieci.  Warto dodać, że czytelnicy Onetu biorący udział w teście domagają się… likwidacji związków zawodowych! To już miód na serce liberała! Jednak tutaj wkrada się pewna nieścisłość. Internauci domagają się bowiem  również miejsca w przedszkolu dla każdego dziecka i większego becikowego.  Oczywiście postulat to jest słuszny o ile jest realizowany zgodnie z zasadami wolnorynkowymi, gdy nie finansujemy przymusowo nieuczciwej konkurencji dla prywatnej inicjatywy w postaci utrzymywania państwowych przedszkoli. Lepsze od becikowej jest oczywiście obniżanie podatków dla rodzin, czego jednak nie do końca dostrzegają czytelnicy Onetu.

Najbardziej cieszy postulat zakazu zadłużania państwa. Jest to pomysł skrajnie liberalny, który w swoim projekcie konstytucji proponował na początku lat 90-tych Stanisław Michalkiewicz. 5 miejsce tego postulatu na liście 21 postulatów XIX wieku musi cieszyć ponieważ dowodzi dużej świadomości ekonomicznej społeczeństwa. Oczywiście nie zostanie on zrealizowany przez żaden rząd, który musi się zadłużać by móc manipulować ludźmi, ale może samo zauważanie przez nich tego problemu w jakiś sposób w przyszłości odbije się na nastawieniu skończeniu z pojęciem „kiełbasa wyborcza”. Polacy chcą również karania urzędników za ich błędne decyzje.  Dziś  żyjemy w ustroju biurokratycznym, jak pisał prof. Wojciechowski, i  urzędnik bezkarnie może zniszczyć każdego obywatela, którzy to coraz mocniej zauważają opowiadając się jednoznacznie za ograniczeniem biurokracji do minimum.

Rafał Ziemkiewicz zauważył kiedyś, że Polacy nienawidzą prywatyzacji bowiem od początku lat 90- prywatyzacją nazwano zwykłe złodziejstwo. Jednak internauci wskazali prywatyzacje służby zdrowia jako 7 najważniejszą rzecz, którą trzeba zmienić w naszym kraju. „Generalnie, niezbyt podobają nam się Otwarte Fundusze Emerytalne i chcielibyśmy co najmniej zniesienia przymusu odkładania w nich pieniędzy na przyszłą emeryturę.”- czytamy w Onecie. Trudno się ludziom dziwić. Każdy kto ma do czynienia z państwową służbą zdrowia wie jak ona w rzeczywistości funkcjonuje. Powszechnie wiadomo, że i tak ci co mają pieniądze i znajomości przeżyją choroby ich trawiące a biedacy umrą. Na tym ten system, w skrócie, polega.  Każdy myślący Polak to wie w przeciwieństwie do rządzących, którzy panicznie boją się skończenia z fikcją „darmowej, publicznej opieki zdrowotnej”. Widać to było po żałosnych reakcjach PO na zarzuty PiS-u o to, że rząd chce prywatyzować szpitale. Z drugiej strony „ wrażliwi na dobro pokrzywdzonych przez los” populiści zrobią wszystko by obrzydzić ludziom wizje prywatnego szpitala. Robiąc kłamliwe spoty o karcie kredytowej i karetce na przykład.  Jednak widać, że Polacy są w pewnym stopniu odporni na tę czerwoną propagandę. „ Może więc strach rządzących nawet przed używaniem słowa "prywatyzacja" w stosunku do służby zdrowia jest przesadzony?”- przytomnie pyta Onet.pl.

W ankiecie wygrały niestety również propozycje czysto socjalistyczne i ocierające się o totalitaryzm. Polacy chcą wprowadzić obowiązek oszczędzania. Taki przepis funkcjonuje w Singapurze gdzie kilkanaście procent miesięcznych dochodów należy przeznaczyć na oszczędności lub własną edukację albo rozwój własnego biznesu. Oszczędzanie jest niezbędne by osiągnąć sukces życiowy jednak prawdziwy liberał nigdy nie porze nakazu oszczędzania. Każdy człowiek powinien mieć prawo zrobienia ze swoimi pieniędzmi co mu się podoba. Oczywiście w socjalizmie, gdzie funkcjonuje system, w którym zaradni przymusowo utrzymują nierobów wspiera nieudaczników życiowych taki nakaz ma sens. Zakaz narzucania ludziom co mają robić ze swoimi pieniędzmi może istnieć tylko w wolnym kraju ,gdzie zaradność jest cnotą a nie oznaką cwaniactwa.  

 Internauci chcą również wprowadzić cła zaporowe na niektórych chińskich towarów. Powstrzymanie zalewu "chińszczyzny" miałoby, podnieść ceny niektórych produktów, ale jednocześnie pozytywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy i zmniejszyć bezrobocie. Intrnauci nie zdają sobie sprawy ,że  interwencjonizm państwowy i wysokie cła są zawsze złe dla obywateli. Ludzie mają prawo kupować produkt jak najtaniej ponieważ  po pierwsze jesteśmy klientami i konsumentami a dopiero potem producentami. Czy mamy godzić się na to by 100 Polaków płaciło, przez wysokie cła albo ograniczanie konkurencji, 50% drożej za buty  tylko dlatego by ich producent miał zysk? To  jest czysty socjalizm i ograniczanie wolnego rynku.  Niestety lata socjalistycznej propagandy i 50 lat komunizmu zrobiło wiele szkód naszej percepcji.

Niestety widać również, że wielu Polaków nadal wierzy w mit bogactwa Kościoła katolickiego.  Na 14 miejscu internauci domagają się zlikwidowania kościelnej komisji majątkowej, religii w szkołach i wprowadzenie świeckiego charakteru państwa.  Nie sądzę by wynikało to z jakiejś głębokiej ideologii lewicowej ( bowiem wolnorynkowe nastawienie temu przeczy)  Polaków, ale raczej z ludowego antyklerykalizmu i propagandy „liberalnych’” mediów.  Jednak hasło „co uliczka to kapliczka” wciąż egzystuje w naszych umysłach. Jednak nie można zapominać, że przeciwko „obrońcom krzyża” protestowało wielu naładowanych tępym antyklerykalizmem młodych ludzi i powyższe badania pokazują, że grupa chcąca walki z Kościołem rośnie w szybkim tempie.

Czytając postulaty czytelników portalu Onet.pl można zadać pytanie dlaczego w Polsce wybory wygrywają partie nie mające nic z liberalizmem gospodarczym wspólnego? Przy powyższym nastawieniu Polaków każde wybory powinien wygrywać Korwin  a Tuskowi po podwyżce podatków poparcie powinno spadać na łeb. Może to wynika z braku alternatywy i dzisiejszej socjalistycznej opozycji spod znaku Kaczyńskiego i Napieralskiego? A odpowiedź kryje się w tym, że głoszący większość haseł, które popierają internauci Janusz Korwin Mikke jest najpopularniejszym w Polsce blogerem a poparcie w wyborach ma poniżej 3 procent co może świadczyć o kierowaniu się przy urnie wyborczej wyłącznie propagandą partyjną? 

Jednak niezaprzeczalny jest jeden fakt- Polacy bardzo zmieniają swoje nastawienie do świata i politycy będą w końcu musieli brać ich postulaty pod rozwagę.    

Odsłon: 952 Komentarzy: 19


Wojna to pokój, wolność to niewola. Zabijanie to aborcja, człowiek to płód. "Wprost" daleko od mowy wprost.

Kategoria: Pro life Monday, 23 August 2010, 18:42

Proponuję przeczytać tekst " Uciec od fikcji" przywracając prawdziwe znaczenie takim słowom jak aborcja czy płód. Dowiedzie to dlaczego zwolennicy zabijania dzieci przed ich narodzeniem  tak bardzo walczą o trwałą zmianę podstawowych pojęć.

Żadnego normalnego, wrażliwego człowieka nie trzeba przekonywać, że zabijanie dzieci przed ich narodzeniem  jest złem. Każdy kto widział zdjęcia rozszarpanych zwłok nienarodzonych ludzi, a nie jest bydlakiem bądź spadkobiercą ideologii nazistowskiej, musi być, co najmniej, wstrząśnięty. Jak jednak wiemy na naszym świecie żyją bydlaki i spadkobiercy nazistowskie ideologii, których jedyną misją w życiu jest legalizowanie mordowania jak największej ilości dzieci i nie danie im prawa zobaczyć światła dziennego i twarzy swojej mamy.  Istnieje również cała masa osób, które zarabiają ogromne pieniądze na zabijaniu dzieci przed ich narodzeniem. W celu mnożenia swoich zysków sponsorują różnego rodzaju organizacje, które napędzają im klientów, siejąc propagandę o „prawach kobiet do własnego brzucha" i tego "czegoś" ( untermenschen) co tam się znajduję.   

Przemysłowcy  żyjący z mordowania najbardziej bezbronnych istot ludzkich  wymyślają więc różnego rodzaju określenia, które znieczulą społeczeństwo na holokaust jaki urządzają dzieciom nienarodzonych. Wzorem swoich ideologicznych ojców w brunatnych koszulach, którzy określali Żydów podludźmi,  nazywają więc dzieci płodami zaś  rozszarpywanie ich, tudzież rozpuszczanie różnymi chemikaliami aborcją.  Żeby przekonać się  jak bardzo zmiana języka wpływa na postrzeganie mordowania dzieci w łonie ich mam warto sięgnąć po ostatni numer „Wprost”. Tekst „Uciec o fikcji” jest typowym artykułem mającym na celu  przekonanie, że legalizacja zabijania nienarodzonych ludzi jest niezbędna w Polsce. Nie ma sensu pochylać się nad tezami tego absurdalnego tekstu, który nie różni się niczym od całej masy nielogicznych artykułów z prasy lewicowej.  Proponuję jednak przeczytać ten tekst przywracając prawdziwe znaczenie takim słowom jak aborcja czy płód. Wydźwięk jest zupełnie inny i dowodzi dlaczego zwolennicy zabijania dzieci przed ich narodzeniem ( nie ważne czy ci, którzy robią na tym kasę czy pożyteczni idioci) tak bardzo walczą o trwałą zmianę podstawowych pojęć.  „ My niszczymy słowa. Setkami, i to dzień w dzień. Redukujemy język, plewimy z niego wszystko, co zbędne”- mówi jeden z bohaterów  powieści „Rok 1984” Orewlla. Oto więc fragment tekstu z "Wprost" bez orwellowskiej cenzury, w którym słowom aborcja i płód przywracam prawdziwe znaczenie. Określenia użyte w oryginalnym teksie umieszczam w nawiasie.  

„ Magdalena   , 44 letnia warszawska lekarka internistka, rok temu zaszła w nieplanowaną ciążę. – Miałam dwoje odchowanych dzieci i nie chciałam trzeciego. Bliżej mi teraz do roli babci niż do karmienia odeska, dlatego  postanowiłam, że uśmiercę swoje dziecko ( usunę płód)- tłumaczy. Jednak znajomi lekarze odmówili wykonania zabiegu, bo bali się przewidzianych prawem sankcji ( innymi słowy lekarze bali się zabić  dziecko bo nie chcieli iść do pierdla- przyp. Ł.A ).  Pomoc Magdalena znalazła dopiero w klinice w Czechach. Wzięła z mężem wolny piątek i wyjechali, najpierw do Zakopanego a potem do małego miasteczka niedaleko granicy. Zabicie dziecka nienarodzonego ( zabieg)  kosztowało 5 tyś. złotych i – jak twierdzi Magdalena- było warte swojej ceny. Bo w kraju za potajemne zabijanie dzieci nienarodzonych ( aborcję) płaci się 2-4 tys. złotych. Przeprowadza ją lekarz ( cyngiel- przyp. Ł.A) w prywatnym gabinecie, często ukrytym w zwykłym bloku mieszkalnym bez pomocy anestezjologa i pielęgniarki. Nierzadko kobieta sama musi pełnić funkcje pomocy medycznej, trzymając wiaderko na zwłoki zabitego dziecka ( usuwany płód)-  tak było w przypadku jednej  z bohaterek dokumentalnego filmu „Podziemne państwo kobiet” ukazującego podziemie aborcyjne w Polsce.

-Jestem lekarzem, jeszcze jako stażystka łyżeczkowałam macicę i wiem, z jakim ryzykiem wiąże się taki zabieg- mówi Magdalena. W czeskim szpitalu, w którym dała zabić swoje nienarodzone dziecko ( usuwałam ciążę) miała zapewnioną opiekę anestezjologa i pielęgniarki. Wymagane były wszystkie badania. Noc po zabiciu dziecka przed jego narodzeniem ( zabiegu) spędziła z mężem w miasteczku następnego dnia wrócili do Warszawy. Dziś Magdalena poleca klinikę swoim pacjentom, które proszą o radę, bo są w niechcianej ciąży”.

„Wojna to pokój, wolność to niewola, ignorancja to siła. Celem nowomowy było nie tylko dostarczanie środków odpowiednich do wyrażania światopoglądu oraz myśli właściwych dla zwolenników angsocu, lecz również uniemożliwienie swobody myślenia. Historie już dawno napisano ponownie, lecz-na skutek niedopatrzeń cenzury-fragmentom dawnych dzieł literackich udało się gdzieniegdzie przetrwać?”- pisał George Orwell, który szybko przekonał się czym jest lewicowa ideologia.

Odsłon: 1858 Komentarzy: 27


Jarosław Kaczyński jak bohater filmu Scorsese?

Kategoria: Polityka Sunday, 15 August 2010, 10:36

Jarosław Kaczyński stracił instynkt samozachowawczy. To spowoduje dekadę rządów "liberałów" i tym razem to nie wrogie media są winne destrukcji prawicy. Nie pierwszy raz Kaczyński w spektakularny sposób niszczy wszystko co zbudował. Jednak pierwszy raz rozbi to tak bezmyślnie.   

Prof. Selim Chazbijewicz powiedział w wywiadzie dla portalu Fronda, że wygrana Komorowskiego w wyborach prezydenckich oznacza 10 lat nieformalnej dyktatury Tuska. Pomylił się tylko w jednej rzeczy. Otóż to nie sama wygrana Komorowskiego zapewniła Platformie Obywatelskiej niepodzielną władzę przez następną ( co najmniej) dekadę.  Za to, że będziemy mieli aksamitną dyktaturę jednej partii politycznej, która już opanowała Sejm, Senat, media państwowe, IPN, NBP i wiele innych instytucji państwowych,  możemy być wdzięczni Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego polityce po wyborach prezydenckich. Obecne zachowanie prezesa PiS   nie jest jednak do końca zaskakujące.  Proszę sobie przypomnieć jak Kaczyński „odbudowywał” poparcie dla swojej formacji w roku 2007, zarzucając dziennikarzom pracę dla niemieckich mediów  czy nazywając internautów wielbicielami porno i piwka. Elektoratu PiS-owi nie przysporzyła również ciągła zmiana wizerunku przejawiająca się w kampanii „trzech aniołków”, która nagle została zmieniona na kampanię „pecetowskich diabełków.”  

To właśnie po przegranych przez PiS wyborach poparcie dla tej formacji zaczęło drastycznie spadać. Dopiero katastrofa w Smoleńsku spowodowała , jak się okazało chwilowe, poszybowanie słupków poparcia w górę.  Jednak dziś Jarosław Kaczyński zrobił rzecz gorszą.  Rację ma Paweł Lisicki, który trzeźwo zauważył, że Kaczyński pokazał swoim obecnym zachowaniem ,że grał w kampanii wyborczej i jego oponenci mieli rację wytykając mu robienie teatrzyku. Tekst naczelnego „RZ” był bardzo potrzebnym i wyważonym głosem, który powinien wstrząsnąć prezesem. Kaczyński wolał jednak w żałosny sposób zarzucać naczelnemu Lisickiemu, że ten jest po stronie PO bo się od niej wystarczająco silnie nie odciął. Trudno o lepszy przykład partyjnego myślenia, który od kilku lat wisi nad polską przestrzenią publiczną jak przygotowujący się do uderzenia w WTC samolot pilotowany przez terrorystów.

To jest trochę naciągana teza.  Kaczyński od początku lat 90-tych ( z bardzo krótkimi przerwami) był w mediach przedstawiany jako obrzydliwy, knujący, wstrętny, ze wszystkimi pokłócony kurdupel.  Jednak w 2005 roku wygrał wybory. Zaryzykuję nawet tezę, że Jarosław Kaczyński doskonale korzystał na tym, że jest wyraźnie niesprawiedliwie atakowany przez media bowiem  uwiarygodniało to go w oczach prostego człowieka, który najczęściej  przestawał popierać polityka w momencie gdy ten dochodził do władzy.  Atakowany Kaczyński przedstawiał się jako jeden z ludu, którego nienawidzą elity. Moim zdaniem potwierdza to trochę znakomita biografia prezesa PiS napisana przez Piotra Zarembę.  Jednak nawet jeżeli przyjmiemy, że to media są winne klęski  formacji Kaczyńskiego to  należy zadać pytanie: dlaczego mając tego świadomość prezes tak łatwo podkłada się mediom?  Moim zdaniem Kaczyński zupełnie się pogubił i stracił instynkt samozachowawczy.

I to on, albo jakiś jego następca, będzie beneficjentem niezadowolenia społecznego z rządów PO. Kryzys gospodarczy, który czeka nasz kraj, załamanie finansów państwa kierowanego przez podnoszących podatki „liberałów”  czy postępująca i agresywna  laicyzacja, którą widać było wśród „przeciwników krzyża” na Krakowskim Przedmieściu to swoisty „miód na serce” nowej lewicy.  Nie wierzę, że by ten elektorat zagospodarował Kaczyński bowiem nowa zapaterowska lewica coraz rzadziej skupia wokół siebie „wykluczonych” przez przemiany gospodarcze. W 2005 roku PiS wygrał wybory jadąc na micie Lecha Kaczyńskiego jako szeryfa z Ministerstwa Sprawiedliwości. Na początku dekady PiS był od czasu do czasu chwalony nawet przez Gazetę Wyborczą, co dziś wydaje się niepojęte.  Rolę straszaków pełnili  wówczas Giertych  i Lepper, których przygarnięcie do rządu przez Kaczyńskiego zmieniło wizerunek  Prawa i Sprawiedliwości. Klimat po katastrofie Smoleńskiej  był czymś czego prezes Kaczyński nie mógł się spodziewać. Z jednej strony ogromny dramat po stracie ukochanego brata, z drugiej zaś ( pisząc drastycznie) ogromny elektorat do zagospodarowania widocznie przerósł Jarosława Kaczyńskiego.   

Już raz apokalipsa w postaci afery Rywina uratowała od niebytu zarówno Kaczyńskiego jak i Tuska. Jednak wtedy prezes PiS potrafił wykorzystać szansę jaką dała mu opatrzność.  Wtedy trampoliną  do władzy okazał się „sztywniak” Ziobro. Może i dziś potrzeba jakiejś nowej twarzy medialnej Prawa i Sprawiedliwości?  Los Pawła Poncyliusza czy Joanny Kluzik Rostkowskiej ( choć akurat mi trudno zachwycać się tą lewicową polityk) pokazał jednak , że na zmiany w PiS-ie na razie nie można liczyć. Jednak czekanie na apokalipsę nie jest dobrym wyjściem.  „A dopóki ona nie nadeszła, niech rządzi mafia i niech się wszystko wali – im gorzej, tym lepiej.”- zauważa Rafał Ziemkiewicz.   „ Na końcu wszystko i tak spieprzyliśmy”- mówi bohater filmu Kasyno, grany przez Roberta De Niro. Oby za kilka lat Jarosław Kaczyński nie musiał zadać sobie tego pytania siedząc w pokoiku otoczony  tuzinem wiernych zakonników z PC. Historia lubi się powtarzać i prezes nie powinien zapominać co się stało z jego poprzednią partią.

Odsłon: 2404 Komentarzy: 56


Demokracja pod krzyżem

Kategoria: Polityka Thursday, 08 April 2010, 15:10

Nikolas Gomez Davilla pisał, że:   „Demoliberalny klimat sprawia, że mózg rozmięka i staje się gąbczasty”.  Patrząc na wyznawców Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego  z Gazetą Wyborczą i Naszym Dziennikiem w rękach zgadzam się z tą maksymą"

Naprawdę nie chciałem zabierać głosu w sprawie przeniesienia krzyża z pod Pałacu Prezydenckiego. Uważam, że są w tej chwili ważniejsze rzeczy ( zawłaszczanie państwa przez PO, wykańczanie społeczeństwa podnoszeniem haraczu czy ingerencja w prawa rodziców)  niż żałosny spór wizerunkowy między PO a PiSem. Jednak dyskusja jaką wywołały wczorajsze wydarzenia zmusza mnie do wrzucenia swojego kamyczka do lawiny „krzyżowej” jaka toczy się przez media.

Szczerze mówiąc nie mam jasnego stanowiska w sprawie krzyża pod Pałacem. Mało mnie obchodzi czy on tam jest czy zostanie przeniesiony. I zgadzam się z Korwinem, który  napisał, że w normalnym kraju to właściciel chodnika decyduje, co z tym krzyżem zrobić.  „i nikomu nic do tego; ani Prezydentowi, ani Kościołowi, ani chronionej Mniejszości, ani rządzącej Większości… nikomu! Decydować ma WŁAŚCICIEL! Kropka.” Przemawia jednak przeze mnie liberał i wiem, że trudno utopijną wizję kraju opartego na zasadach prawdziwej  wolności przyłożyć do bieżących sporów politycznych.

Z drugiej strony mając świadomość ,że do Polski dojdzie  w końcu totalitarna laicyzacja, która zakazuje na zachodzie Europy wyznawcom Chrystusa noszenia krzyżyka na szyi czy przychodzenia do szkoły duchownych  w sutannach bowiem łamią oni „świecki charakter państwa” ( co oczywiście jest mydleniem oczu bo chodzi o kontynuacje walki z Chrystusem, którą prowadzili, Robespierre, Komuna paryska, Bismarck, Hitler, Stalin a którą dziś realizuje Zapatero) to obrazek czerwonych ze złości  na widok krzyża „postępowców” sprawia mi perwersyjną przyjemność. Ta cała „wojna o krzyż” to przedsmak tego co może nas czekać w niedalekiej przyszłości jak do wrót naszego kraju zapuka zapateryzm o twarzy jakiegoś oszołoma z nowej lewicy. Jednak wtedy będziemy mieli spór o kształt naszego społeczeństwa oraz tego jak będą respektowane prawa religijne chrześcijan i będzie to spór śmiertelnie poważny. W przeciwieństwie do tego jaki obserwujemy od kilku tygodni.

Awantura o krzyż przed nowym miejscem zamieszkania Bronisława Komorowskiego nie ma nic wspólnego z walką o miejsce chrześcijaństwa w brutalnym zlaicyzowanym świecie. Ta awantura ma podłoże wyłącznie polityczne. Z pewnością rację ma Tomasz Terlikowski pisząc, że:   „Platforma Obywatelska i prezydent-elekt dążyli do zwarcia, awantury, starcia o krzyż. I świadomie podsycali emocje, mając nadzieję, że uda się je wykorzystać do bieżącej walki politycznej. Determinacja ludzi, którzy zebrali się przed Pałacem Prezydenckim, a także poziom emocji sprawiły, że planu tego nie udało się doprowadzić do końca.” Z drugiej strony do takiego zwarcia dążył również PiS, wysyłając do mediów swoje tuzy intelektualne by mówili o ruskich trumnach czy zbrodni smoleńskiej. Ta awantura tak naprawdę wszystkim zacietrzewionym demokratom się opłaca i wpisuje się ona w „palikotyzacje” polskiej polityki.  

Politolog Bogdan Bachmura bardzo trafnie zauważył ,że: „Janusz Palikot nie jest tylko wytworem chwilowego zapotrzebowania na harcowników w toczącej się polsko-polskiej zimnej wojnie domowej. To nie tylko tworzywo, ale również twórca i kreator demokratycznej rzeczywistości początku XXI wieku. Nie jest prawdą że Palikot psuje polską demokrację. To nie tylko sól demokratycznej ziemi, lecz przede wszystkim twórczy i awangardowy interpretator demokratycznej równości rozumianej jako zrównanie wszystkiego co dawniej święte do poziomu najniższych i powszechnych gustów i liberalnej wolności, której sednem jest brak wszelkich zahamowań i ograniczeń.” Liderzy PO musieli przebierać nogami ze szczęścia na widok rozhisteryzowanego tłumu przypinającego się do krzyża i krzyczącego jakieś banialuki o ZOMO, Tusku z krwią na rękach czy gestapo.  Dzięki sprowokowaniu tej hucpy cyngle PO będą mogli rozprawiać w mediach o moherowych beretach, talibanie czy klerykalizacji państwa. Zapewne dwór Jarosława Kaczyńskiego również nie płakał na widok policji szarpiącej zatroskanego o śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej ludu. Znów będzie można pisać o „chemicznym Donaldzie”,  powrocie czasów komunistycznych czy innych działających na emocję prostego wyborcy dyrdymałach.

Nie zapominajmy, że dokładnie ci sami ludzie, którzy dziś z taką werwą nazywają śp. Lecha Kaczyńskiego wielkim i świętym Polakiem pluli na niego po jego reakcji na ujawnienie agenturalnej przeszłości abp Stanisława Wielgusa. Proszę przypomnieć sobie reakcje, szeroko pojętej grupy ludzi należących do rodziny Radia Maryja, po tym jak Maria Kaczyńska wyraziła swoje liberalne poglądy dotyczące kwestii bioetycznych. Kto wtedy mówił o czarownicy, która powinna się sama zabić? Jednak dzisiejsze emocjonalne traktowanie polityki każe zapomnieć o rozumie. Nikolas Gomez Davilla pisał, że:   „Demoliberalny klimat sprawia, że mózg rozmięka i staje się gąbczasty”.  Patrząc na wyznawców Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego  z Gazetą Wyborczą i Naszym Dziennikiem w rękach zgadzam się z tą maksymą.   

Krzyż pod Pałacem Prezydenckim  nie symbolizuje chrześcijańskich wartości  reprezentowanych przez  ś.p Lecha Kaczyńskiego, którego poglądy na kwestie dla katolika kluczowe ( np. zabijanie nienarodzonych) były bardzo zbliżone do poglądów Bronisława Komorowskiego.  Ten krzyż został wykorzystany w wojnie miedzy dwiema nie różniącymi się zasadniczo partiami politycznymi, które podepczą każdą świętość by dorwać się do władzy. I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze. Tak niestety jednak będzie wyglądać nowy etap ewolucji demokracji. Wygrywać  wybory będą ludzie odwołujący się do najniższych instynktów jak Barack Obama, Donald Tusk czy Tony Blair.  Tylko czy my naprawdę musimy pozwalać na wciąganie do tych demokratycznych gierek czegoś tak ważnego jak krzyż, na którym umarł nasz Zbawiciel?   

Odsłon: 685 Komentarzy: 25

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.