Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Pijackie gadanie

Kategoria: Polityka Monday, 14 May 2012, 16:31

Ja pijany? Nnnee, tfo tfyyyyy jezdeśśśśśśśs pppfffffffiiiiijjany. Tak zdają się mówić nasze elity. I nie chcę już używać ich nazwisk. Coraz bardziej wzbudzają one politowanie i chyba bardziej potrzebują spokojnej modlitwy niż rozgłosu. Poseł atakuje dziennikarkę, a później okazuje się, że to wina reporterki, bo on przecież jest ostoją spokoju, a ona… cóż dla posła, nie jest ona dziennikarką. Gdyby zacząć mówić, językiem zrozumiałym dla tego osobnika, który z woli narodu jest parlamentarzystą, należałoby odpowiedzieć: „ A Pan nie jest posłem”, następnie nogą rozdeptać piaskową budowlę oponenta. Dla zaakcentowania naszych racji warto byłoby jeszcze uderzyć go łopatką.Inny przedstawiciel naszych elit, twierdzi, że śp. Prezydent Lech Kaczyński na wystąpieniach był podpity. Zakładając, że rozmawiamy z lemingiem, dysponującym IQ na poziomie 100 lub więcej, można spróbować argumentu, że przecież, tak rzetelna telewizja jak TVN 24 z pewnością takie zdarzenie jak wystąpienie podpitego prezydenta skrupulatnie by zaakcentowała w swoich serwisach informacyjnych. A jednak takiego materiału nie ma. Więc jaki z tego wniosek? Prezydent jednak był trzeźwy? A może to TVNy i wyborcze są nierzetelne? To jak to jest?Wielce szanowne elyty gubią się w tym co mówią, same sobie zaprzeczają, widzą zdarzenia, które miejsca nie miały, dyskutują na poziomie piaskownicy w wersji light, ale często tez aspirują do miejsca dla dorosłych rozrabiaków czyli budki z piwem, lub tanim winem, nie obrażając bohaterów serialu „Rancho”, którzy przesiadują na ławeczce pod sklepem z „mamrotem”.Z czego to może wynikać, może z tego, że atakując innych, zwyczajnie zarzucają im swoje przywary. 

Odsłon: 75 Komentarzy: 0


Zapraszam redaktora Mazurka pod Pałac

Kategoria: Polska Saturday, 14 April 2012, 08:25

W swoim artykule w Rzeczpospolitej redaktor Robert Mazurek deklaruje, że więcej nie pójdzie pod Pałac pomimo, że jak pisze większą sympatią darzy „babcię spod Krzyża” niż „mądralę z TVNu”. Felietonista Rzeczpospolitej krytycznie odnosi się, do przebiegu zgromadzenia na Krakowskim Przedmieściu. Chciałby refleksji i oddania hołdu tym, którzy tragicznie zginęli, bez elementów wiecu partyjnego. I ma on rację, stawia słuszne zarzuty, mam jednak wrażenie, że oczekuje on sytuacji idealnej, nie do zrealizowania we współczesnej Polsce, jak również przebieg uroczystości 10 kwietnia organizowanych przez opozycję, wycina z kontekstu, który wynika przecież z braku symetrii, który autor tekstu w „Rzepie” przecież zauważa.
Robert Mazurek jest krytycznie nastawiony do atakujących rząd  w niewybrednych słowach i grafikach transparentów. Będąc 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu musiał felietonista zauważyć, że wspomniane transparenty stanowiły mniejszość względem niezliczonych flag narodowych. Warto również zwrócić uwagę, że te często agresywne hasła nie pojawiają się bez powodu. Ludzie przyszli oddać hołd tym którzy zginęli, ale  oddanie czci nie może dokonać się w pełni, ponieważ wciąż nieznana jest prawda o katastrofie prezydenckiego samolotu. Zachowania władz polskich i rosyjskich są takie, że można odnieść wrażenie, iż czegoś się boją, coś ukrywają i w tym momencie wystarczy posiadać troszkę powyżej 75 iq, aby w głowie pojawiło się pytanie, czy to czasem nie był zamach?. Przesądzić tego nie można, ale zachowanie prowadzących śledztwo budzi poważne wątpliwości. Ludzie, którzy przybyli na Krakowskie Przedmieście chcieliby coś zmienić, ale co prosty Kowalski może w takiej sytuacji zrobić? Może jedynie wykrzyczeć to co się jemu nie podoba, lub napisać co myśli na transparencie. Może też poprzeć osobę, która „może więcej” z uwagi na swoją pozycję i tutaj przechodzimy do drugiego zarzutu czyli uczynienia z obchodów „wiecu partyjnego”.Znane jest powiedzenie „Umarł król, niech żyje król”, Odszedł Lech Kaczyński, ale wciąż żyje jego brat, który w naturalny sposób stał się sukcesorem dzieła zapoczątkowanego przez tragicznie zmarłego prezydenta. Nie może więc dziwić, że tłum, który zgromadził się na Krakowskim Przedmieściu pragnie życzyć Prezesowi PiS -100 lat, i pragnie jego zwycięstwa, on też wydaje się przecież jedynym gwarantem dołożenia wszelkich starań, aby wyjaśnić przyczyny katastrofy. Podobnie Gazeta Polska i inne prawicowe media, są dla zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu są jedynymi mediami, które piszą, to co oni czują, które stoją po ich stronie i ich bronią. Ja też chciałbym aby 10 kwietnia świętowano w mniej polityczny sposób, niestety dochodzę do wniosku, że w Polsce jest to niemożliwe. Jarosław Kaczyński, stracił 10 kwietnia 2010 roku brata i wiele bliskich mu osób, ale jest też politykiem i każdy jego często, zwyczajnie ludzki gest, będzie odczytywany politycznie. Natomiast rząd i „salony” jakie mamy doskonale zresztą opisuje we wspomnianym artykule Robert Mazurek. Patrząc więc realnie, trudno spodziewać się, aby uroczystości upamiętniające Katastrofę Smoleńską przebiegały w zadumie, bez polityki. Możemy mieć o tych obchodach wyobrażenie idealne i mamy prawo do niego dążyć, ale nie powinniśmy też obrażać się na rzeczywistość. Osobiście mam nadzieję, że felietonista „Rzepy” zmieni zdanie i za rok również pojawi się na Krakowskim Przedmieściu. 

Odsłon: 77 Komentarzy: 1


10 kwietnia – manifestacja dumy, patriotyzmu i wiary.

Kategoria: Polityka Friday, 13 April 2012, 19:35

"Po latach beznadziei w PRLu,  kiedy powstała Solidarność będąc w Kościele i przekazując innym znak pokoju czułem, że ludzi dookoła mnie łączy ta sama sprawa. Współcześnie znowu powraca beznadzieja, szczególnie brak perspektyw dla młodych, ale podczas wieczornej mszy, dzieląc się znakiem pokoju, znowu poczułem dawną siłę" mówi jeden z uczestników obchodów rocznicy Tragedii z 10 kwietnia.…………………………
Wśród stojących pod Pałacem Prezydenckim krążyli młodzi ludzie, którzy rozdawali naklejki z symbolem Polski Walczącej. Jak niemal każdy w tym tłumie, przykleił go sobie do płaszcza młoda dziewczyna. Stała ona w tłumie i oglądała prezentowane na telebimie filmy. Wśród przechodzących obok niej ludzi była staruszka, jej zmęczone życiem oczy, ożyły kiedy zobaczyła naklejkę na płaszczu dziewczyny, na twarzy, na której odciśnięte były trudy długiego życia, zarysował się uśmiech jak u małego dziecka. Być, może staruszka, przypomniała sobie swoją młodość, kiedy wśród ruin Warszawy ze znaczkiem "kotwicy: walczyła w Powstaniu Warszawskim. …………………………………………………………………………………….
Biednie ubrany starszy pan usiadł, zmęczony na krześle w ogródku przy jednej z Warszawskich restauracji. Za chwilę miała rozpocząć się msza święta w pobliskiej archikatedrze św. Jana.. Kiedy pojawiła się kelnerka poprosił o szklankę wody, ponieważ jak zaznaczył nie stać go na nic więcej. Wzburzona kelnerka poprosiła ubogiego klienta o opuszczenie terenu restauracji, kiedy mężczyzna juz wstawał z krzesła, do jego stolika zbliżyło się kilka kobiet - na co ma Pan ochotę? Może ciepłej herbaty się Pan napije? - odezwała się jedna z nich.- ale ja nie mam jak się zrewanżować Paniom- nam będzie miło jak Pan posiedzi tutaj z nami. ……………………………………………………………

Ludzka lawa, biało -czerwona od powiewających flag, maszerująca od Placu Zamkowego na Krakowskie Przedmieście w Warszawie, śpiewając pieśni religijne i patriotyczne, była tylko zwieńczeniem obchodów rocznicy Katastrofy Smoleńskiej. A trzy opisane powyżej sytuacje, były chyba kwintesencją międzyludzkiej solidarności, jaka zrodziła się 10 kwietnia 2010 roku pod Pałacem Prezydenckim i pomimo burz, które wciąż nad nią się rozgrywają, ona trwa.Wielu Polaków jest zjednoczonych w walce o prawdę na temat Katastrofy Smoleńskiej, a rocznica tego tragicznego wydarzenia, jest dniem w którym podnoszą oni głowy i w centrum stolicy, gotowi są powiedzieć swoim krytykom, tak jesteśmy oszołomami, jak nas nazywacie, nie wstydzimy się tego. Pokazy filmów, koncerty i inauguracja Konferencji Polska Wielki Projekt z czołówką polskich intelektualistów, wypełniły rozkład dnia, każdego kto 10 kwietnia przybył na Krakowskie Przedmieście, aby w ten sposób oddać hołd, tym którzy tragicznie zginęli, a także zamanifestować, że nie zgadza się na sposób w jaki polskie i rosyjskie władze postępują ze śledztwem w sprawie największej tragedii w historii Polski po 1945 roku. W całym tym wydarzeniu jest coś mistycznego, rodzi się silna międzyludzka więź, wśród ludzi zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu można wyczuć serdeczną więź, o którą tak trudno na co dzień dostrzec na ulicach naszych miast. W tym roku, szczególnie silnie akcentowany szczególnie w przemówieniach była rola chrześcijaństwa i tradycji, wskazywano na związek pomiędzy „przemysłem pogardy” uruchomionym przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu, a obecną walką z Kościołem. To co dla niektórych jest elementem wyszydzania (spotkałem się z rysunkiem satyrycznym, który polskim patriotą określa człowieka z flagą, a kiedy trzyma on w drugiej ręce Krzyż, otrzymuje miano prawdziwego patrioty) tak na prawdę jest fundamentem polskości. Religia dla polaków była ważna od wieków, Bogórodzica dodawała odwagi polskim rycerzom pod grunwaldem, Częstochowa z obrazem Matki Boskiej  nie raz była symbolem oporu przeciwko okupantowi, miłość i troska o ojczyznę były elementem utworów religijnych (Boże, coś Polskę), wreszcie kapłani byli tymi, którzy pomagali przetrwać społeczeństwu w trudnych chwilach i byli drogowskazem (Skarga, Wyszyński, Popiełuszko, Wojtyła). Dziesiątki tysięcy ludzi, którzy z flagami narodowymi modliłi się w intencji ojczyzny, to nie jest jakiś wstydliwy godny wyśmiania wybryk, jak chcą ich postrzegać niektóre środowiska, a kontynuacja najpiękniejszych tradycji naszej ojczyzny. To Polska była przedmurzem chrześcijaństwa i broniła Europy przed turecką nawałnicą. To również nasz kraj podarował światu Jana Pawła II, który przecież z polskiej tradycji wyrastał. Wreszcie, to w chrześcijańskiej Polsce narodził się republikanizm, podczas gdy monarchie Europejskie zmierzały w kierunku absolutyzmu. Związek polskości z chrześcijaństwem wydaje się więc nierozerwalny, a nawiązywanie do niego jest powracaniem do najpiękniejszej tradycji, która może być dla nas źródłem dumy. Nazywanie ciemnogrodem osób manifestujących swój patriotyzm i wiarę, w imię tak zwanego postępu to zwyczajne wypieranie się dumy.  To jednocześnie brak zrozumienia, idei nowoczesności, która przecież nie musi wypierać się tradycji, a wręcz z niej wyrastać. 
Śp. Prezydent Lech Kaczyński chciał Polski nowoczesnej, która szanuje tradycję. Nie ograniczał się w tym jedynie do głoszenia idei, a realizował je, czego najlepszym przykładem jest Muzeum Powstania Warszawskiego. Świetnie też rozumiał prawa rządzące polityką międzynarodową, czerpiąc z doświadczeń historycznych budował silną pozycje regionalną dla naszego kraju, zdawał sobie sprawę, że tylko silna Polska, pełniąca role lidera jest wstanie zapewnić nam (Polakom) bezpieczeństwo, myślał nie w perspektywie kadencji, a w perspektywie dziesiątek lat. Można się było z nim nie zgadzać, ale nie sposób było odmówić Lechowi Kaczyńskiemu wizjonerstwa politycznego. Swoją postawą zasłużył sobie na to, że dziesiątki tysięcy Polaków gotowych jest przybyć do stolicy by oddać cześć jego pamięci. To rzecz rzadko spotykana. I świadczy ona o wielkości człowieka, którego od dwóch lat nie ma już wśród nas.

Odsłon: 56 Komentarzy: 0


Antychrześcijańskie żniwa w Wielkim Tygodniu

Kategoria: Kościół Tuesday, 04 December 2012, 18:31

Antyklerykalizm, antychrześcijaństwo zbiera kolejne żniwa.W Wielkim Tygodniu podpalono Krzyż w jednej z warszawskich świątyń. Nie można tego tłumaczyć jako kolejny chuligański wybryk, to nie przypadek, a skutek. Skutek działań wrogów Kościoła, ale również naszych (Chrześcijan) zaniedbań. 
W tym roku Święta Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa, sąsiadują w kalendarzu z rocznicą Katastrofy Smoleńskiej. Tragedia z 10 kwietnia dla wielu ma również w pewnym sensie wymiar duchowy. Dla mnie podpalenie Krzyża, wydaje się wpisywać w wymiar doświadczeń sprzed 2 lat. Po śmierci Prezydenta, mówiono o osobach, które symbolicznie są odpowiedzialne za tą tragedie. Celebryci, którzy dla 5 minut poklasku tak zwanych elit szydzili i obrażali Lecha Kaczyńskiego, osobę która uosabiała majestat Rzeczpospolitej pełniąc role prezydenta z wyboru Polaków, w pamiętnych kwietniowych dniach żałoby, na krótki czas się schowali, by już wkrótce ze zdwojoną siłą dopisywać kolejne wersy do swojej opowieści o chamie i pijaku, który miał przynosić wstyd Polsce. Nie bez przyczyny ludzie, którzy chcieli czcić pamięć Lecha Kaczyńskiego zwrócili się w stronę Boga i symboliki religijnej, był to przecież naturalny odruch, każdego kto cierpi po stracie bliskiej osoby. Religia jest też przecież elementem, który manifestuje jedność polskiego narodu. I w tym samym kierunku powędrował „przemysł pogardy”, ale tym razem nie wystarczyło pogardzanie zwykłym człowiekiem jakim był Lech Kaczyński, tym razem posunięto się do walki z symbolami Chrześcijaństwa, a przez to i bezpośrednio z Bogiem. „Przemysł pogardy” nie skończył się z tragedią  10 kwietnia, która mogła się wydawać ucieleśnieniem festiwalu chamstwa, jaki trwał od lat w naszym kraju, po tych tragicznych wydarzeniach, sprzymierzył się z prymitywnym antyklerykalizmem i kontynuuje swoją działalność, na niespotykaną skalę. Polskie antychrześcijaństwo, to nie jest styl Zapetero, na którego powołują się rodzimi lewacy, to swoista mutacja, niechęci do Kościoła, z brutalną i prymitywną modą na zwalczanie przeciwnika politycznego wszelkimi możliwymi metodami. Trend, który można nazwać ogólnoeuropejskim, spotyka się w Polsce z naszym rodzimym „przemysłem pogardy” i owocuje takimi wydarzeniami jak podpalenie Krzyża, bo „normalnym” w naszym kraju się staje, że można szydzić z Chrześcijaństwa. Można było bezkarnie obrażać i pomawiać Prezydenta, można było dużą grupę społeczną nazwać bydłem, to w końcu uznano, że i z symbolem męki Chrystusa można walczyć nawet ogniem. Jezus nauczał, że co uczyniliśmy jednemu z naszych braci, jemu (Chrystusowi) uczyniliśmy. Nie dziwmy się więc, że dla tych, którzy szydzili z innych ludzi, nie ma żadnej świętości. Ale to co się stało to również nasza (Chrześcijan) wina. Czy nie za mało protestowaliśmy kiedy szydzono z naszych bliźnich, czy nie byliśmy obojętni, kiedy obok ktoś śmiał się z karykatur czy dowcipów obrażających Chrześcijaństwo? Pogarda względem tragicznie zmarłego Prezydenta też zaczynała się od dowcipkowania, a tragiczna śmierć, która symbolicznie byłe efektem tych działań, nie była wstanie zahamować rozpędzonej machiny „przemysłu pogardy”. Niemal równe 2 lata temu mogliśmy zobaczyć jakie są owoce nieustannych drwin z jednej osoby, strach pomyśleć, co przyniesie „pogardzanie” religią. Teraz w okresie Wielkiego Postu, chyba również pora abyśmy my Chrześcijanie zrobili sobie rachunek sumienia, czy naszą obojętnością, nie pozwalamy by zło, jakie niesie ze sobą antychrześcijaństwo nabierało rozpędu. Przypomnijmy sobie postawę naszego Pana Jezusa Chrystusa, kiedy w świątyni spotkał kupców. Teraz do naszych świątyń wchodzą również osoby, które nie szukają modlitwy, nie bądźmy na to obojętni, nie pozwólmy na bezkarne drwienie z Chrystusa i jego Śmierci za nas, ale też nie zapominajmy o modlitwie za tych, którzy zbłądzili, jak słusznie wskazuje nam słuszną drogę ksiądz z parafii, w której podpalono Krzyż. Zastanówmy się też, czy na co dzień, nie jesteśmy obojętni, kiedy ktoś obok nas zwykłym słowem, czy często nie przemyślanym gestem symbolicznie podpala symbol Męki Pańskiej. 

Odsłon: 182 Komentarzy: 0


Krzyżowiec Messi

Kategoria: Świat Saturday, 04 February 2012, 16:48

Real Madryt w związku z firmowaną swoim logo, nową inwestycją, usuwa krzyż który znajduje się w herbie królewskich. Podążył tym samy śladami FC Barcelony, która ma specjalny herb pozbawiony krzyża św. Jerzego,  dla krajów arabskich. Natomiast autor tego tekstu jest dumny,. że dysponuje niepoprawną politycznie koszulką, na której widnieje herb Barcy z Krzyżem i nie wyobraża sobie kibicowania Barcelonie z jakimkolwiek innym symbolem. 
Nie będzie to jednak tekst o wyższości Barcelony nad Realem, bo to jest oczywiste, usuwanie krzyży z herbów klubowych, to jedynie pretekst do refleksji nad słabością naszej cywilizacji. Największe kluby piłkarskie mają za sobą piękna ponad stuletnią tradycję, w ich herbach widnieją często symbole nawiązujące do regionu – św. Jerzy to w końcu patron Katalonii, a Real aby posługiwać się symbolem korony, musiał uzyskać sympatię króla Hiszpanii. Ale piłka nożna to nie tylko tradycja, ale również ogromne pieniądze i współcześnie, głównym rozgrywającym w piłkarskim biznesie wydają się szejkowie z krajów arabskich. Przykre jest, że dla pozyskania, nie ukrywajmy tego ogromnych pieniędzy, zarządy klubów gotowe są poświęcić piękną historie i tradycje heraldyki klubowej. Dla szejków jest to z pewnością element ich misji, biznesowo podbijają „niewiernych” i usuwają ich symbole religijne. A europejczycy siedzą cicho. Owszem Barcelona Krzyża się ostatecznie nie wyzbyła, a jedynie ma wersję herbu dla „rynków arabskich”, ale przykre jest, jak  „wymagania” poprawności politycznej potrafimy akceptować. Czy ktoś w europie podniósłby głos aby usunąć z herbu CSKA Moskwa czerwoną gwiazdę, która kojarzy się jednoznacznie z sowieckim imperium? Nikomu to do głowy nie przyszło, podobnie z Che Guevarą na koszulkach, tylko prawicowy „oszołom” podniesie głos, że gloryfikuje się zbrodniarza i propaguje przecież zakazane (przez polskie prawo chociażby” symbole komunizmu. To co wśród „Europejczyków” uchodzi za oszołomstwo, dla arabów jest czymś naturalnym, a my ( w domyśle przedstawiciele cywilizacji zachodniej), spokojnie to akceptujemy, bo przecież szejkowie przynoszą nam pieniądze, a Krzyż św. Jerzego przypomina im o wyprawach krzyżowych. Tylko czy tak naprawdę, nie jest to sprzedawania symboli naszej cywilizacji za pieniądze? Akceptujemy symbole ideologii otwarcie nam wrogich, a jednocześnie pozbywamy się własnych, bo wszystko u nas jest już na sprzedaż. Skoro ktoś narzekający na symbolikę komunistyczną to zacietrzewiony prawicowiec, z którym nie warto dyskutować, a usuwający krzyże szejk to biznesmen, z którym jak najbardziej należy współpracować.Słowo prostytucja zastępuje się ostatnio sponsoringiem, brzmi w końcu bardziej biznesowo, jak w takim razie można określić, to co robią względem nas arabowie? Przecież to też sponsorzy, chociażby wielkich klubów piłkarskich, których szefowie, zmieniają nawet herby klubowe, dla zachcianek sponsora. 
Na marginesie, pragnę dodać, że w piłkarskim świecie pojawiają się również pozytywne przykłady, płynięcia pod prąd poprawności politycznej. Pisząc ten artykuł autor natrafił na projekt koszulki reprezentacji Portugalii na EURO 2012. Na białym tle znajduje się zielono bordowy krzyż, i nie mówię tutaj o herbie, a o całej koszulce. Ponieważ ta sama firma produkuje koszulki Barcy, mam nadzieję, że Messi i spółka  wybiegną kiedyś na boisko w białej koszulce z wielkim czerwonym Krzyżem św. Jerzego. 

Odsłon: 172 Komentarzy: 1


Odwrotne wydłużenie wieku emerytalnego

Kategoria: Polska Thursday, 15 March 2012, 16:21

Podwyższenie wieku emerytalnego , które ma „zbawić” emerytury polaków, to nie jest jedyne rozwiązanie. Jest to raczej kalka działań innych rządów. 
Szeroko pojęta Europa podwyższa, podwyższyła wiek emerytalny, więc musimy iść z duchem czasu, to jedyny sposób aby zapewnić Polakom „godziwe” emerytury. Tak w skrócie wygląda tłumaczenie rządu, ale zapomina on o tym, że istnieje inne rozwiązanie, wręcz odwrotne, roboczo nazwałbym je obniżeniem wieku składkowego. Nie chcę w tym artykule zastanawiać się na sensem funkcjonowania ZUSu, mam o nim zdanie bardzo negatywne, jest to jednak już zupełnie inne historia, poniżej w skrócie postaram się jedynie  pokazać, że istnieje inne rozwiązanie niż podwyższenie wieku emerytalnego. Jest to rozwiązanie bardziej akceptowalne społecznie, chociaż jego wprowadzenie wymagałoby sporo wysiłku intelektualnego u rządzących.
Wiek emerytalny wydłuża się po to, aby pieniądze od pojedynczego obywatela, przez dłuższy czas wpływały do systemu emerytalnego. Najprostszym rozwiązaniem jest więc podniesienie wieku, w którym przeciętny Kowalki może odejść na emeryturę. Tak jest najprościej, chociaż niekoniecznie najlepiej dla wspomnianego Kowalskiego. Żyjąc w Polsce, statystycznie jako emeryt jest on w gorszej sytuacji niż jego kolega z państw starej UE, wynika to chociażby z poziomu opieki zdrowotnej czy wysokości emerytury. Z punktu widzenia obywatela, którego zazwyczaj nie interesuje skąd państwo weźmie pieniądze na jego emeryturę, kwestia wydłużenie wieku nie jest wiadomością dobrą. . Zresztą w tym przypadku jest to postawa jak najbardziej racjonalna, skoro przez te kilkadziesiąt lat trzeba było oddawać państwu pieniądze, po to aby zapewniło nam ono emeryturę (po to w teorii funkcjonuje ZUS), to po zakończeniu kariery zawodowej pieniądze się należą, a w tej chwili słyszymy historie, że owszem się należą, ale, aby je otrzymać trzeba jeszcze popracować jakieś dodatkowe  dwa lata, bo to co było dotychczas nie wystarcza. ZUS potrzebuje więcej pieniędzy, więc próbuje je teraz wyssać (jak najbardziej świadomie użyte słowo), z obywatela, który lata świetności ma już raczej za sobą. Tylko, nikt nie zauważa, że obecnie przeciętny Nowak (Kowalskiemu dajmy już spokój), niekoniecznie musi płacić składki ZUS przez cały okres swojej kariery zawodowej. Skoro więc rządzący głowią się jak pozyskać „kasę” od obywateli, powinni zastanowić się, jak otrzymać ją od młodego Nowaka, który często na początku swojej pracy zawodowej ZUSu nie płaci, bo pracuje na tak zwanych  umowach śmieciowych, lub na czarno. Jeżeli już, szukać pieniędzy, to właśnie w „sektorze” umów śmieciowych i pracy na czarno, która często jest jedyną opcją dla młodych Polaków, którzy pozostali w kraju. Może warto byłoby obniżyć koszty pracy dla osób poniżej 30 roku życia, wprowadzić „ulgi studenckie” dla zatrudniających żaków etc. Wymaga to jednak więcej wysiłku i dobrej woli, niż przesunięcie wieku emerytalnego o x lat.

Odsłon: 58 Komentarzy: 0


Transfer kontrolowany

Kategoria: Polityka Monday, 03 December 2012, 16:31

Przejście posła Gibały z PO do Ruchu Palikota, zaowocowało pomrukami o wcześniejszych wyborach. Obecna  koalicja rządząca traci szable i widmo przegranych głosowań staje się coraz bardziej realne. Realne dla koalicji PO-PSL, ale kto powiedział, że jest to jedyna możliwa koalicja?
Gibała żegnając się z PO i witając serdecznie z fanklubem Palikota, wypowiedział kilka zdań, które sugerowały, że idee, które go przyciągnęły do PO, teraz dostrzega u Palikotowców. Może to sygnał, że PO powinna wrócić do swoich korzeni? Może powinna zacząć uczyć się od swojego byłego asa wojny z kaczyzmem? A może po prostu powinna stworzyć z Ruchem Palikota koalicje?  Taki polityczny mariaż jeszcze w listopadzie 2011 roku po wyborach parlamentarnych dawałby solidniejszą większość Tuskowi, niż wsparcie ludowców. Wówczas, pozostano przy koncepcji rządu PO-PSL, mając w zanadrzu straszak na Pawlaka i kolegów, w postaci aspirujących do współrządzenia partii lewicowych. Obecnie PSL, dość mocno zaczął się dystansować od poczynań koalicjanta z PO, sztandarowym przykładem jest tutaj spór o wiek emerytalny. W tej sytuacji Tusk, ma dwie drogi postępowania z PSLem- negocjować, rozmawiać, a może i błagać Pawlaka o wsparcie albo nieoficjalnie postraszyć ludowców. Można sobie wyobrazić scenkę. Tusk rozmawia z Pawlakiem przy winie i mówi:

 - koalicja słabnie, kolejni posłowie odchodzą, do tego wy nas nie chcecie wspierać, cóż będzie trzeba zrobić przyspieszone wybory.

 - my się wyborów nie boimy, elektoratu nam wystarczy by zasiąść w parlamencie – mógłby odpowiedzieć szef PSLu.

- nie boicie się przyspieszonych wyborów,? Ha, ale stanowiska dla swoich zachować byście chcieli, w końcu to taka rodzinna tradycja, tylko nie licz Waldi, że je zachowacie jak Was wyrzucę z kolaicji!!! Oj nie licz!

- Co???- Mój drogi Januszek daje mi silniejsze wsparcie niż Ty i twoi kompanii, przykro mi musimy się rozstać….żegnamTo co powyżej przedstawiłem powyżej, w formie krótkiego dialogu, może być grą obliczoną na dłuższy czas i bezwzględnie realizowaną. Osłabienie PO, wcale nie musi wzmacniać PSLu w koalicji, ani nie musi szkodzić zachowaniu przez Platformę władzy. Z jednej strony jest groźba mniejszości parlamentarnej wspierającej rząd, a z drugiej oczekujący na współrządzenie lewicowcy. Arytmetyka mówi nam, że rząd PO- Ruch Palikota, będzie miał silniejszą pozycję niż obecny, w tej sytuacji nie rząd, a jego PSLowska część wydaje się najbardziej zagrożona.Historia upadku SLD po opuszczeniu koalicji przez PSL, nie powtórzy się, z tego względu, że przed 2005 rokiem rządząca SLD stała się niemalże trędowata, przez liczne afery, obecny rząd swoją polityką miłości przyciąga kolejnych aspirantów do współrządzenia. Nie dziwi mnie zatem bagatelizowanie odejścia Gibały, zastanawia mnie za to, czy ruch ten nie był inspirowany przez samą wierchuszkę partii. Skoro przyjmuje się, że Solidarna Polska, to projekt ustalony przez Kaczyńskiego do spółki z Ziobrą, a przynajmniej taki, któremu Prezes PiS po cichu kibicuje, dlaczego nie przyjąć teorii spiskowej, że Gibała został „wysłany”, aby specjalnie osłabić koalicje z PSLem, a wzmocnić przyszłego koalicjanta

Odsłon: 95 Komentarzy: 0


Dyskretny urok kupy

Kategoria: Polityka Friday, 03 February 2012, 18:07

Czyli mój przepis na grant unijny. Informacja, o wsparciu finansowym dla artysty, który kupę słonia umieścił w zardzewiałej beczce obudziła we mnie duszę artysty i zmysł biznesowy.
Beczkę musiałbym kupić, tylko po co skoro mam kilka plastikowych baniaków, po wodzie. Zresztą, po co mi beczka, skoro do najbliższego zoo, gdzie jakiś pan trąbalski zamieszkuje dość daleko mam, ale za to posiadam psa i kota. Stwory, które po moim domu biegają, do słoniowych pięt co prawda nie dorastają, więc i kupy...przepraszam “dzieła” równie monumentalnego nie stworzą, ale zawsze nie na ilość a na jakość mogę postawić. Może nawet wówczas ciocia Unia więcej kasy rzuci.
Mój pies w sąsiedztwie ma kilku czwornożnych przyjaciół, z którymi na spacerach się obwąchują, zawsze mogę uznać to za dzielenie się uczuciami przez czworonogi. Więc to nie będzie taka zwykła kupa, a kupa zoologicznej mniejszości seksualnej. To będzie świadczyło o postępowości mojego dzieła.
Ponieważ postęp zawsze może być  bardziej postępowy, dodam do tego “dziełko” mojej kotki, akcent feministyczny w końcu być musi.
Warto też, wspomnieć o kryzysie, symbolicznie do tej instalacji dorzucę kilka eurocentów, które zostały mi w portfelu z ostatniej wyprawy do..., o ironio, Brukselli. W ten sposób symbolicznie uwiecznię piękno braterskiego wspierania się narodów europejskich, a także (tego oczywiście we wniosku nie napiszę), pokażę ile warte są dla europolityków nasze pieniądze (euro w kloace to brzmi dumnie).
Na koniec sięgnę po klasyków wyrazistości artystycznej w naszym kraju i wbiję coś, w kupę, myślę, że dobry będzie sztuczny penis. Będę musiał co prawda wydać jakieś złotówki w sex shopie, ale wbicie symbolu najbardziej postępowego z postępowych polityków w kupa-dzieło, to będzie coś, może nawet zaszaleję i dorzucę kadzidełko, a jak jakiś rolnik z okolicy wspomoże to i świński ryjek.
Na koniec będzie trzeba w imię europoprawności, zaatakować jakąś religię, w końcu Eurokołchozowi świeczkę, a ateiście ogarek, jak mówi nowa postępowa wersja starego ciemnogrodzkiego powiedzenia. Tutaj pole do popisu jest szerokie, został mi makaron z obiadu, więc bóstwo walczących z oszołomami z Krakowskiego Przedmieścia, dołączy do konstelacji. Myślę, że wyznawcy potwora spaghetti, się nie obrażą, mają zapewne większy dystans niż jakiś oszołomski katol piszący te słowa.
Niestety na tym pracę nad dziełem muszę zakończyć, kicia na stół wskoczyła i makaron cały zjadła, oj teraz to będzie miała “wenę twórczą”...

ps. dzis rozpoczyna sie szósty rok mojej działalności blogerskiej, wszystkim czytelnikom serdecznie dziękuję za ostatnie 5 lat czytania i komentowania.

Odsłon: 142 Komentarzy: 2


Uniewinnienie Adolfa Hitlera

Kategoria: Polityka Friday, 02 March 2012, 21:19

Piotr Skwieciński słusznie zauważa, że w Rzeczpospolitej, że Breivik uznany za niepoczytalnego, to gwarancja spokoju i utwierdzenie w przekonaniu, że model rozwojowy Europy jest jak najbardziej słuszny, bo przecież tragedia w Norwegii, to tylko wybryk jakiegoś psychopaty. Niestety zachodzi obawa, czy skutki zaakceptowania takiego stanu rzeczy nie będą mieć poważnych konsekwencji, na razie w sferze intelektualnej. Ale jak wiadomo idee mają konsekwencje. 
Zastanówmy się, czy możliwe, jest aby człowiek przy zdrowych zmysłach wymyślił i realizował plan eksterminacji całych narodów, tworzył swoiste przedsiębiorstwo, które likwidowało ludzi na skalę masową, mało tego, z ludzkiego ciała uczyniło wszechstronny materiał produkcyjny. Nie mieści się nam w głowach, aby jakikolwiek zdrowy psychicznie człowiek, mógł w ogóle pomyśleć o czymś takim. A gdyby dodać, że takie myśli miała całkiem spora grupa ludzi, zapewne usłyszelibyśmy, że zapewne to byłby efekt jakiejś narady, pacjentów nawet nie ze zwykłego zakładu psychiatrycznego, ale świrów z Arkham Asylum, znanego z opowieści o Batmanie. 
Niestety, to nie jest historia z komiksu,  takie plany snuły elity III Rzeszy i całkiem sprawnie je realizowały. Czy mamy zatem przyznać, że Adolf Hitler i spółka, to była kompania psychopatów, którzy nie byli świadomi tego co robią? Podobnie banda komunistycznych katów, również była niepoczytalna kiedy eksterminowała całe grupy społeczne. W tej sytuacji może powinniśmy całą krwawą historię  świata puścić z niepamięć, w końcu, niczego z niej się nie nauczymy, bo wybryki szaleńców są nie do przewidzenia. 
A może iść jeszcze dalej i powtórzyć proces w Norymberdze, adwokaci przedstawią zbiorczo żółte papiery ich klientów, a sąd dokona rehabilitacji jak się okazuje niesłusznie skazanych. W końcu to była grupa niepoczytalnych szaleńców, nad którymi należało roztoczyć opiekę w szpitalu, zamiast skazywać na śmierć lub dożywotnie więzienie. 
Wyciągając wnioski, z ideologii współczesnych elit europejskich, należy zadać jeszcze jedno, uważam zasadne, pytanie. Skoro można dojść do wniosku, że najwięksi zbrodniarze w historii byli niepoczytalni, to co należy sądzić o demokracji, wobec faktu, że chociażby w Niemczech okresu międzywojnia w sposób jak najbardziej demokratyczny oddano władzę bandzie szaleńców. Ta sama metoda wyłaniania władzy, w sporej części powierza również  odpowiedzialność za społeczeństwo ludziom, głoszącym ideologię, która jest wstanie zrelatywizować najokrutniejsze zbrodnie, tylko czy twórcy tych idei, sami zdają sobie z tego sprawę? 

Odsłon: 151 Komentarzy: 0


Komu to było potrzebne?

Kategoria: Polska Friday, 02 March 2012, 21:14

Jeden z popularnych serwisów internetowych opublikował film, w którym mama Madzi, przyznaje się do upuszczenia córeczki. Film miał dostarczyć redakcji detektyw Rutkowski, który miał pomagać w odnalezieniu dziecka. Zastanawia mnie, czy jest jeszcze jakaś granica, którą media będą miały zamiar przekroczyć. 
Media nie od dziś żywią się sensacją, nie tak dawno było głośno o dwóch showmanach, którzy skonsumowali się nawzajem, delektując się kawałkiem ciała kolegi podczas „romantycznej” kolacji. Wydawało się, że kolejne tabu przekroczono, ale można by rzec, był to idiotyzm, zrobiony przez idiotów dla idiotów. Tym razem polski serwis, zrobił jednak coś innego. Nagranie, które opublikował, dotyczyło sprawy, którą żyła cała Polska, na nagraniu jest zarejestrowana najdramatyczniejsze wyznanie matki, wyznanie, które będzie nieodłącznym cieniem podążającym za całą rodzinom Madzi. Warto się zastanowić, czy naprawdę konieczne było aby dramat matki oglądał na cały świat. Druga sprawa, to postawa detektywa, wydawać by się mogło, że to praca dla ludzi dyskretnych, a nie pozujących na celebrytów dzielących się swoją wiedzą z mediami. Czy naprawdę, newsy, które od kilkunastu godzin informują nas o sprawie Madzi nie są wystarczające? Czy potrzebne było tak dramatyczne nagranie? Komu one było potrzebne? 

Odsłon: 75 Komentarzy: 1


1 2 3 4 5 6 7 8 9 ... 16 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.