Friday,18 November 2011,18:43
Kategoria: Humor Friday, 18 November 2011, 18:43
Grzechem byłoby częstować kawiorem takiego puszkożercę jak ja. Jednak, że Grzechu bywa ostatnio nieobliczalny, niedefiniowalny, mile widziany i klepany po plecach, nie ma znaczenia czym zapchasz mi usta. Babcia mówi, że trzeba jeść barszcz i dużo chleba, bo Polska jest bardzo ważna, a nawet najważniejsza. Babcia wie, bo niejedną Polskę już widziała i w niejednym kotle barszcz mieszała. Żryjmy więc na zdrowie i ku chwale ojczyzny, choć Europa ojczyzn, spłonęła była na stosie ustaw, ustawek i poprawek do ustawek. Może więc po prostu tylko żryjmy.
A miłość? Też jest najważniejsza. Jest więc polsko – miłosny remis. Jakby się tak dobrze zakręcić, to można by popracować nad wyżem demograficznym. Co ty na to? Milczysz… Już ci się nie podobam? A… że nigdy ci się nie podobałem? No, to zróbmy to dla kraju… Proszę? Oczywiście, że lustro może zajść w ciążę. Rząd, czyli ci mili panowie w podkolanówkach, bardzo popierają takie lustrzane ciąże. Możemy dostać specjalną dotację, z unijnego Funduszu Wspierania Ciąż Lustrzanych albo ubiegać się o dofinansowanie w ramach Programu „Rupta co hzeta”, którego honorowym patronem jest Herr Mann Van Ranny Huy, ten z dwoma krzaczkami po bokach interglacjału.
Zanim zapadnie zmrok i złożymy umęczone głowy na ultra wygodnych podusiach ze szwedzkiego katalogu, pozwól, że powiem jeszcze parę słów o patriotyzmie. Otóż, jak niemal każdy yzm, jest on szczególnie narażony, na posądzenie, ze jego najbliższym krewnym jest… idiotyzm. Nie mówi się tego wprost, przynajmniej na razie. Kiedy jednak odsetek potomków kołodzieja Piasta, robiących na wigilię barszcz z torebki wzrośnie liczebnie do potęgi pierwszej Solidarności, wtedy nie tylko babcia, zostanie idiotką, dłubiącą we włoszczyźnie i suszonych grzybach, ale i Polska nie będzie już tak ważna, tak najważniejsza.
Czy to ma sens?
Nie ma. Jednak dzieje się na moich zdumionych oczach.
Odsłon: 144 Komentarzy: 0
Friday,18 November 2011,07:55
Kategoria: Humor Friday, 18 November 2011, 07:55
Jeżeli Prezio rzeczywiście zbiera kasztany na ludziki za belwederem, to wcale nie jest uwłaczające. Czynność ta, poza jednym, o czym wspomnę na końcu, przynosi wiele korzyści – samemu Preziowi, jaki i społeczności globalnej, a zwłaszcza mieszkańcom biednego Południa. Przecież… nie oszukujmy się, taki kasztan, to nordyckiego umaszczenia nie ma. Łatwiej będzie porwać tłumy na Sri Lance, czy w Kenii, kiedy się poćwiczy przed szpalerem kasztanowych słuchaczy.
Wiadomo też, że Prezio powinien czasem tupnąć nogą. Na złą ustawę, na USA w wiz sprawie, na pokaz, na spóźnioną limuzynę. Rozbijanie obcasem kolczastych skorup, poprawia spektakularność tupania już po siedmiu dniach, w przeciwnym razie Prezio ma prawo do zwrotu połowy kosztów obuwia ze specjalnego Funduszu Zwrotów Połowy Kosztów Obuwia, który nadzoruje naczelny szewc RP. W tej kadencji funkcję pełni pan Marychna Bombowiec z gdańskiego cechu poławiaczy pereł, złotych słów i obuwia.
I w reszcie sprawa najważniejsza, choć rzecznik Prezia mówi o niej półgębkiem, półserio i półsłówkami. Kasztany dobrze kojarzą się z Kasztanką Marszałka. Tego, co Rosjanom w dwunastej rundzie przydzwonił równo z gongiem. Wprawdzie Prezio styl ma inny i bić się nie lubi, ale za to lubi cukier w kostkach, jak Kasztanka.
Jako się wspomniało jest jeden minus kasztanowych zbiorów. Prezio ma technikę podnoszenia kasztana „na pazia”. Doświadczeni badacze ludów trudniących się łowiectwem i zbieractwem, ostrzegają, że częste wykonywanie głębokiego skłonu, połączonego z pomrukiem zadowolenia, może wejść w krew do tego stopnia, że ryzyko pojawiania się takich zachowań, przy jednoczesnym braku występowania kasztanów, może zaszkodzić reputacji Prezia i całego narodu, jeśli na przykład nasz przywódca będzie witał „na pazia” zagraniczne delegacje.
Ktoś powie – jesień kiedyś się skończy. Owszem. Marna jednak z tego pociecha. Zimą toczenie śniegowej kuli, wiosną krokusy, latem muszelki.
Od najazdu zagranicznych delegacji, zachowaj nas Panie.
Odsłon: 290 Komentarzy: 3
Thursday,17 November 2011,15:05
Kategoria: Blogi Thursday, 17 November 2011, 15:05
Okazuje się, że czas jest jednak z gumy, podobnie jak honor niektórych ministrów. I nie jest to guma arabska, chociaż fantazja kasztelanów w krótkich spodenkach, świadczy o tym, że Baśnie z tysiąca i jednej nocy są zapewne w URMIE lektura obowiązkową. Dla jednych z umiłowania bajdurzenia, wyssanego z mlekiem koalicyjnego cyca, dla innych ze sromotnego obowiązku – żeby nie odstawać od złotoustych i złotogubnych kolegów.
Autostrad nie będzie bo się ten czas, paskuda zbiegł i dał po łapach, aż łapówki złapały się za główki, dupki i kokardy i trzeba było szybko łykać te odpalone petardy… by uniknąć pogardy liczonej w miliardy. Stop.
Stadionów też nie będzie. Zdziwienie? Przecież nie po to jest Lato, żeby zima się ciągła, lub też ciągnęła w nieskończoność jak ta guma niearabska. Statki kosmiczne pobudowali! Na nich to, niewiadomo czemu nieprzetopieni jeszcze na smalec, tudzież inny szlachetny kruszec, działacze wraz z zabezpieczonymi na przyszłość (kosmiczną) rodzinami, odlecą na ciepłe planety. Lato tam panuje cały rok, nawet ten przestępczy, pny, pczy… pies mu mordę lizał, a kibic wycierał do sucha szalikiem z prasłowiańskim orzełkiem.
A co będzie? Nic nie będzie, albo Bum, jak ten gospodarczy… co był, a jakoby go nie było. No, więc Bum może być, kiedy się czas gumowy znowu napnie i tak rypnie, że się Odra z Nysą postawią i nikogo nie wpuszczą, czego sobie, wam i naszym nienarodzonym, bo niemodnym, dzieciom życzę. I nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił… bo jako się rzekło dzieci nie w modzie.
W modzie ma być teraz tasiemiec. Przynajmniej w tej sportowej, a ściślej, piłkarskiej. Tasiemiec na koszulkach ma zapewnić nie lada dochody, bo jest tasiemcem zastrzeżonym i nikt tu nic nie poradzi. Tak pewnie pomyśleli stratedzy PZPN, choć w krótkim czasie pomiędzy liczeniem przyszłych wpływów a zakąszaniem, mogli nie wpaść na to, że polscy kibice zbojkotują kupno koszulek, do czego serdecznie namawiam.
Pomysł zamiany godła narodowego na logo organizacji, która i tak już nie cieszy się szacunkiem, świadczy o tym w jak głębokim poważaniu mają działacze polski futbol, piłkarzy i kibiców. A jak wiemy, tak zwane głębokie poważanie to idealne środowisko dla rozwoju wszelkiego paskudztwa w tym tasiemca.
Wielmożni brzuchacze! Kiedy zaprezentowano nowe logo PZPN, byłem pełen pozytywnych doznań wizualnych. Zapewnie nie ja jeden, bo znaczek naprawdę może się podobać. Jednak w związku z umieszczeniem go na piersi Błaszczykowskiego, podczas meczu mojej drużyny narodowej, nie interesują mnie żadne wyjaśnienia. Żadne. Ani wasz zysk, ani to, że to też orzeł, tylko trochę inny, ani nawet, że jest to chytra zagrywka, dla zmylenia przeciwnika… Pieniądze się robi na widowisku – na dobrej lidze. Na sprzedaży gadżetów też, jak najbardziej. Ale sprzedaż honoru może się opłacić na bardzo krótko metę.
Sokrates ujrzawszy bogacza bez wykształcenia rzekł: - Patrzcie, złoty niewolnik!
To pisałem ja, Jarząbek, trener drugiej klasy, a kibic i obywatel trzeciej. Z waszego nadania.
Jakub „Jarząbek” Nowakowski
Odsłon: 232 Komentarzy: 2
1