
Monday,14 June 2010,23:55
Kategoria: Polityka Monday, 14 June 2010, 23:55
Jacek Żakowski: – witam Państwa serdecznie. Mam zaszczyt przedstawić Państwu niecodziennego gościa, którym jest Jan Onufry Zagłoba herbu Wczele. Jestem bardzo zakłopotany i nie wiem jak mam się do Pana zwracać?
Zagłoba: – Mów mi wuju. Jakże się miewa twój stary?… bodajże cię!… zapomniałem, jak mu na imię
Jacek Żakowski: – stary?…stary?….znaczy mój ojciec duchowy?… Adam!!!
Zagłoba: - I słusznie, i słusznie. Adam spłodził Jacka… to jest wedle przykazania. Powinieneś swego syna także Adamem nazwać, aby każdy dudek miał swój czubek.
Zagłoba: – a żonaty jesteś?
Jacek Żakowski: – Pewnie, że żonaty! Ja jestem Żakowski, a to są Panie Żakowskie, innychj nie chcę.
To rzekłszy dziennikarz podnosi do oczu panu Zagłobie ostatni egzemplarze Polityki i Gazety Wyborczej i powtarza:
- Innych nie chcę!
Zagłoba: – Słusznie. – Okrutnie mi się podobasz, Jacku, synu Adama. Pismak najlepiej akomodowany, gdy nie ma innych żon jak takie; i to ci jeszcze powiem, że prędzej one po tobie niż ty po nich owdowiejesz. Szkoda jeno, że młodych Adasiów mieć z nimi nie będziesz, bo widzę, żeś bystry kawaler, i szkoda by było, gdyby taki ród miał zaginąć.
Jacek Żakowski- O wa! . – Jest nas wielu sióstr i braci.
Zagłoba- I wszystko na obraz i podobieństwo Adama?
Jacek Żakowski - Jakbyś wuju wiedział, że każden, jeśli nie na pierwsze czy drugie ma Adam, to duchem się nim czuje bo to nasz szczególniejszy patron.
Zagłoba: – No i jak Waszmości sobie poczynacie?
Jacek Żakowski: – Właśnie dożynamy pisowskie watahy
Zagłoba: – Bodaj was psi pojedli! Bodaj was Żydzi na kołnierzach nosili!
Jacek Żakowski: - Jak wuj śmie! Ja, moi koledzy i koleżanki żurnalistki to kwiat polskiego dziennikarstwa. Moje dzieła muszą analizować nawet maturzyści!
Zagłoba: – Już tak widać jest, że kto się o Michnika otrze, ten sobie wytarty kubrak zaraz ozłoci. Łatwiej tu, widzą, o promocję niż u nas o kwartę gniłek. Wsadzisz rękę w wodę z zamkniętymi oczami i już szczupaka dzierżysz.
Zagłoba: – A któż to u was na czele armiji?
Jacek Żakowski: Cyrulik Klich. Wygadany jegomość i rycerz znamienity.
Zagłoba: – Filozofowie mówią, że kot powinien być łowny, a chłop mowny, ale cyrulik regimentarzem?
Jacek Żakowski: – wielkiej fantazji kawaler, choć gorączka okrutny
Zagłoba: – Już żelazny hełm na głowie nosi i słusznie, bo kapusta z sagana najlepsza
Jacek Żakowski: – a słyszał wuj o Unii Europejskiej, Maastricht ,traktacie lizbońskim, strefie Schengen?
Zagłoba: – Pogańskie nazwy w tej krainie. Ale byle intrata była dobra, to nie żal i jęzor sobie wystrzępić.
Jacek Żakowski: My teraz wuju posiadaczami całej Rzeczypospoltej są
Zagłoba: – Daleko od łyżki do gęby, Co u pyska, to jeszcze nie twoje
Jacek Żakowski: No wie wuj do kogo mówi? Jam jest z tych najmądrzejszych co wszystko wiedzą najlepiej
Zagłoba: Sklepu z rozumem nie założysz, bo go na sprzedanie nie posiadasz
Jacek Żakowski: – nikt tyle troski nie objawił i dobra nie uczynił ojczyźnie, matce naszej, co my
Zagłoba: – Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni
Jacek Żakowski: Tracę ochotę do dalszej rozmowy z wujem
Zagłoba: – I ja. Najgorzej to z grubiany się bratać
Jacek Żakowski: – Jak wuj śmie. Myśmy właściciele i sól tej europejskiej krainy
Zagłoba wychodząc i trzaskając drzwiami: - Jeśli tak to lepiej niech zginę ja i pchły moje!
Odsłon: 802 Komentarzy: 4
Sunday,06 June 2010,09:33
Kategoria: Wiadomości Sunday, 06 June 2010, 09:33
W spocie kandydata PO pojawia się takie oto urocze i ujmujące zdanie:"To pewnie z tej czereśni ojciec zerwał pierwszą garść owoców, zaniósł mamie tuż po porodzie".
Jako, że nie należę do sympatyków Bronisława Komorowskiego to trudno o wzruszenia podczas oglądania tego spotu. Jednak, kiedy pojawił się na ekranach Jarosław Kaczyński sadzący dęby i zaraz potem ironiczne komentarze w „wiodących” mediach, postanowiłem się przyjrzeć bliżej tym czereśniom.
Lampka zapaliła mi się, kiedy zacząłem wspominać dzieciństwo i wakacje spędzane u babci w Lubelskiem. Otóż, kiedy pojawiałem się tam zaraz po zakończeniu roku szkolnego, czyli po 20 czerwca to na słodkie czereśnie musiałem czekać przynajmniej do końca lipca, jeśli nie dłużej.
W wygląda na to, że w pierwszej połowie czerwca 1952 roku, kiedy przyszedł na świat nasz „pomazaniec”, jego ojciec, o zgrozo, nieodpowiedzialnie poniósł będącej w połogu Pani Komorowskiej małe, zielone, gorzko kwaśne, niedojrzałe kulki.W spocie, kandydat PO na prezydenta trochę się asekuruje mówiąc „To zapewne z tej czereśni…”, ale muszę go zmartwić i powiedzieć, że ani z tej, ani z żadnej innej.
Z wczesnych odmian czereśni nawet, jeżeli byłby to „Burlat”, a ojciec Pana Bronka zastosowałby dobre wczesne zapylacze to nie uzyskałby za „Chiny” owoców w pierwszej połowie czerwca, a eksport z Chin wówczas nie istniał.Nawet wprowadzone w 2002 roku w Polsce wczesne odmiany takie jak 'Summit', 'Lapins', 'Rainier' i 'Regina' nie owocują w czerwcu.
Rozłożyste drzewo, pod którym się tak rozkleił nasz Pan marszałek, wyglądało bardziej na „Poznańską, czarna późną” bądź historyczną odmianę zwaną „Sierpniówką” opisywaną przez historyków już 150 lat temu.
Wychodzi na to, że Bronisław Komorowski po prostu kłamie.
Wiadomo również, że kobietom po porodzie można śmiało zanieść kompot z jabłek, ale zabrania się im spożywać owoców pestkowych typu wiśnia, czereśnia, śliwka gdyż owoce te przedostając się poprzez mleko matki do organizmu niemowlaka powodują bolesną kolkę, a później sraczkę.
Gdyby, więc Komorowski senior nawet jakimś cudem dostarczył te czereśnie matce kandydata. Gdyby przyjąć, że nie były one małe, twarde i zielone, to ten diament, który ponoć ma on do dziś w środku, a widziany był na własne oczy przez Donalda Tuska, wylądowałby już w pierwszych dniach życia marszałka oseska, w jego pieluszce.
Odsłon: 390 Komentarzy: 4
Thursday,06 May 2010,23:12
Kategoria: Wiadomości Thursday, 06 May 2010, 23:12
Młodzi ludzie, dla których osoba księdza Jerzego Popiełuszki jest tylko postacią historyczną, zapewne wyobrażają sobie, że 19 (?) października 1984 roku komunistyczny szwadron śmierci Jaruzelskiego i Kiszczaka zamordował ukochanego przez cały naród i Kościół, bohaterskiego kapłana.
Nawet nie zdają sobie zapewne sprawy ile analogii istnieje między dniem dzisiejszym, a atmosferą, jaka panowała niemal trzydzieści lat temu. Warto, więc przypomnieć, że w tamtych czasach, co do postawy księdza Popiełuszki nie było jednomyślności, powszechnego podziwu, wdzięczności, a ci, którzy dostrzegali jego wielkość, poświęcenie i patriotyzm niestety byli w mniejszości.
Reżimowe media przedstawiały Jerzego Popiełuszkę jak jątrzącego wichrzyciela, który zamiast łączyć to dzieli Polaków, a jego kazania nazywano „seansami nienawiści”. Czy czegoś to wam nie przypomina?
Z siatki esbeckich donosicieli jak oplatała kapłana, jednym z bardziej zasłużonych był wieloletni autorytet Gazety Wyborczej i przyjaciel Adama Michnika, ksiądz Michał Czajkowski, TW „Jankowski”, który przez niemal ćwierć wieku był komunistycznym szpiclem.Jeśli chodzi zaś o stosunek kościelnej hierarchii wobec księdza Jerzego, to żyją do dziś osoby, które powinny się wstydzić.
Zastanawiam się często, co by się działo dzisiaj gdyby ksiądz Jerzy Popiełuszko nie zginął zamordowany w 1984 roku, lecz żył nadal miedzy nami. Wydaje mi się, a w zasadzie jestem pewien, że byłby bohaterem kpin różnych Wojewódzkich, Majewskich i Figurskich, a tabuny różnych Kuźniarów i podobnych mu TVN-oskich funkcjonariuszy frontu ideologicznego waliłoby w kapłana jak w bęben bez żadnych hamulców, tak jak tylko oni to potrafią
.A jak byłaby jego pozycja w polskim kościele? Tu mamy pewną podpowiedź. Są nią losy księdza Stanisława Małkowskiego, kapelana Solidarności, przyjaciela księdza Jerzego i numeru jeden na liście księży wytypowanych do zamordowania przez SB.
Ten bohaterski kapłan, który jakimś cudem ocalał ma zakaz wygłaszania homilii, spowiadania, a odprawiać Mszę Świętą wolno mu tylko w koncelebrze, czyli broń Boże samodzielnie.
Dzieje się to wszystko 26 lat od pamiętnej zbrodni, a winni jesteśmy temu my wszyscy.Dlatego też w dniu jutrzejszym podczas uroczystości beatyfikacyjnych na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie spuśćmy wszyscy skromnie głowy dół by nie napotkać nagle wzroku księdza Jerzego Popiełuszki. Wyobrażacie sobie, jaki to byłby wstyd spojrzeć mu dzisiaj prosto w jego oczy?
Odsłon: 535 Komentarzy: 9
1
