Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Pan moim Pasterzem

Kategoria: Modlitwa Friday, 23 December 2011, 18:36

Bóg się rodzi.

Umarło przed narodzeniem nasze trzecie dziecko. Z tego samego powodu, co poprzednie. Wywołano poród.

Urodziłam ślicznego martwego chłopca. Dołączył do siostry i brata.

Liczyliśmy na cud, ale Bóg chciał inaczej. Pochowamy go obok mojego taty, który zmarł 8 grudnia tego roku.

Psalm 23

Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie, pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie odpocząć mogę, orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po ścieżkach właściwych przez wzgląd na swoją chwałę. Chociażby, przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą. Stół dla mnie zastawiasz na oczach moich wrogów, Namaszczasz mi głowę olejkiem, kielich mój pełny po brzegi. Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni życia. I zamieszka, w domu Pana po najdłuższe czasy.

 

Pomnij Panie, że każde dziecko od poczęcia oddawaliśmy Tobie w opiekę.

 

Odsłon: 293 Komentarzy: 13


Nie rozumiem administracji

Kategoria: Fronda Tuesday, 10 May 2011, 17:21

Nie rozumiem dlaczego administracja promuje na blogowisku protestantów, którzy na swoich blogach źle piszą o KRK, papieżach.

Nie wiem za co mści się na moim skromnym wpisie skierowanym do Merkucjo, który źle pisze o maryjności Polaków, przetrzymując go dwukrotnie w archiwum.

Czy promowanie piszących źle o katolicyzmie protestantów jest wyrazem ekumenizmu?

Mój tekst jest owszem prosty. Ale w nim własnie chciałam cos przekazać osobie, z którą nie mogę pozrozmawiać w realu.

Miałam nadzieję, że ten wpis znajdzie się choćby u dołu blogowej strony, aby Merkucjo mógł go przeczytać.

Ale trudno.

Odsłon: 344 Komentarzy: 26


Wierny ojciec rodziny?

Kategoria: Ogólne Friday, 02 September 2011, 12:02

Niedawno w Niemczech zatrzymano mężczyznę, który kilka miesięcy wcześniej porwał, molestował a następnie zabił chłopca. Całe Niemcy były wstrząśnięte tą sprawą.

Dziennikarze pisali o zboczeńcu, że był trzykrotnie żonatym nie rzucającym się w oczy wiernym ojcem rodziny. Po jakimś czasie słowo "wierny" zniknęło i pojawiło się określenie "treu sorgender" – co dosłownie znaczy "wiernie troszczący się"

I tu cały pies pogrzebany. Bo o ile błędy w życiu się zdarzają, o tyle nie można nazwać trzykrotnie żonatego wiernym.

Wszyscy wierni mężowie i ojcowie w Niemczech powinni podnieść protest. Bo jeśli takich kłamliwych informacji o pedofilach będzie więcej (a może jest ich w Niemczech więcej), to słowo "wierny", "ojciec", "rodzina" będą kojarzyły się źle.

Ponieważ wielu (ale chwała Bogu nie wszyscy) niemieckich mężczyzn ma awersję wobec rodziny, wierności, ojcostwa, to muszą pedofila powiązać z wiernością, ojcostwem, rodziną?

Albo inaczej – ludzi już nie dziwi, że ktoś szuka szczęścia z trzecią kobietą i takiego kogoś mogą ze spokojnym sumieniem nazwać wiernym.

W całej bombie informacyjnej na temat tej tragedii poruszyła mnie bardzo sama tragedia, ale zaraz potem to jedno słowo "wierny".

Odsłon: 382 Komentarzy: 20


Wielki grzesznik i jego dzieło

Kategoria: Ogólne Sunday, 02 January 2011, 17:20

"Agnus Dei" Samuel Barber

Powyższy utwór o charakterze religijnym stworzył aktywny homoseksualista.

Czy taki utwór ma wartość?

Czy artysta był szczery?

Czy powinniśmy czegoś takiego słuchać?

Czy taki utwór może przybliżać do Boga? (napisał go aktywny homoseksualista)

Artysta po napisaniu utworu nie zerwał z homoseksualizmem.

Nie wiem, czy ktokolwiek odpowie …

Mnie to zawsze nurtowało. Znam ten utwór od wielu lat i podoba mi się.

.

Dzieła o charakterze religijnym tworzyli sekciarze, homoseksualiści, erotomani, koprofag i sam Bóg wie kto jeszcze.

Jak chrześcijanin powinien podejść do prac takich osób?

Odsłon: 277 Komentarzy: 14


Jesteśmy drzewami

Kategoria: Ogólne Tuesday, 01 November 2011, 14:07

Zanim zaczniesz czytać otwórz:

"Sonata księżycowa" Beethovena

Drzew jest wiele.

Są drzewa, które jako nasiona zostały rzucone na dobrą glebę w miejscu, gdzie było wystarczająco ciepło i wilgotno, aby wyrosły i gdzie wiatr był zawsze umiarkowany. Takie drzewa rosną szybko i prosto. Czują się piękne, są zawsze spokojne o swój los.

Czasami drzewa takie czują się lepsze. Bo wszystko w nich jest bardzo piękne.

 

Są drzewa, które jako nasiona zostały rzucone na glebę w miejscu, gdzie nie było tak ciepło i wilgotno, a wiatr był silny. Takie drzewa rosną krzywo. Nie czują się piękne i nie są za takie uważane, boją się o swój los, muszą walczyć o to, aby nie zostały wyrwane z ziemi z korzeniami.

 

Krzywe drzewa idą przez życie w wietrze i deszczu. Smagane i wywracane powstają i idą dalej. Krzyczą i świszczą, aż Los da im towarzysza, który je osłoni i da wytchnienie.

 

Są drzewa, które nigdy nie wystawiają się na działanie ostrego słońca, wiatru lub deszczu. Chcą być zawsze piękne i beztroskie. Wiatr nigdy nie świszcze i nie krzyczy w ich gałęziach, nigdy nie są powalone zmęczeniem, nie chcą się narażać i osłaniać żadnego innego drzewa. Chcą być wolne.

 

Na końcu swojego czasu każde z drzew pokaże się Ogrodnikowi. Ogrodnik zaś ceni najbardziej takie drzewa, które nie oszczędzały swojej kory i gałęzi, te wysmagane, powyginane, które osłaniały inne drzewa i nie poddały się pokusie ucieczki przed niepogodą.

 

Samotne drzewo na modlitwie. Gałęzie – jakby wyciągnięte w błaganiu ręce.

Odsłon: 312 Komentarzy: 19


O powołaniu

Kategoria: Ogólne Saturday, 01 October 2011, 10:35

rozpłakał się deszcz pod krzyżem

i strasznie tak szlochał samotny

że nie ma domu, gdzie by się schronił

że za próg nie pozwolą mu nawet

że słońce się przed nich chowa

że za towarzyszy ma wichry i burze

że nie zna miłości

zawsze sam, zawsze przemokły

 

gdy słońce swym pięknym uśmiechem

zbyt mocno już ludzi porazi

wzywają go

nie szczedzą modlitw

a potem mówią: idź precz!

 

i płacze tak deszcz nad swym losem

dlaczego – pyta Jezusa – tylko dzieci

i zakochani czasem przebywają z nim

lecz wnet uciekają, zrugani przez matki

do swoich ciepłych izdeb?

 

i cud nagle stał się ogromny

bo Bóg z krzyża doń zstąpił

objął ciepło spojrzeniem

i rzekł:

 

nie kłóć się z powołaniem, choć ciężkie

bo bez ciebie nic nie zakwitnie,

nic nie urośnie

jeno na pustyni ciernie

ty jesteś darem dla świata

i człowiek bez ciebie zginie

ważniejszyś niż pokarm

ciebie to właśnie wybrałem na służbe

w tak wielkiej sprawie

bo znam twą wrażliwość

 

uśmiechnął się deszcz pocieszony

przepiękną tęczą

i odszedł padać

już w inne strony

lecz zawsze pod kapliczkami przyklękał

i padał tam potokiem modlitw

a kwiaty tak pięknie tam rosły

 

(autor: ja

kiedyś chciałam napisać wiersz o deszczu, a napisałam o powołaniu)

 

źródło: http://www.equidistanze.it

Odsłon: 219 Komentarzy: 14

"Ocalałeś nie po to aby żyć - masz mało czasu - trzeba dać świadectwo"

Kategoria: Historia Wednesday, 01 June 2011, 15:36

"Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" to książka – świadectwo Żydówki, która podczas II wojny światowej wraz z matką otrzymała pomoc od polskiej rodziny.

Autorka książki wspomina jeszcze kilka innych przypadków uratowania Żydów przez Polaków – łącznie z bardzo ryzykowym przedsięwzięciem, majacym miejsce w krakowskim mieszkaniu niemieckiego oficera i jego żony o polskich korzeniach.

Mężczyźnie o żydowskim pochodzeniu schronienia udzielali – żona oficera i ich kilkuletni syn, który był niebywale lojalny wobec matki i nigdy nie zdradził ojcu śmiercią grożącej tajemnicy.

Roma Ligocka (a właściwie Roma Liebling) – pisze także o uratowaniu przez Polaków – jej kuzyna – Romana Polańskiego.

Powieść nie ma wydźwieku antypolskiego, autorka wspomina jednak o szmalcowniku, który cudem nie zadenuncjował jej i jej mamy. Wspomina również o złym traktowaniu jej po wojnie przez dzieci ze szkoły katolickiej, mimo, że ona sama katolicyzmem była zafascynowana.

Początek autobiografii to opis bardzo trudnego życia w krakowskim gettcie. Dalej opisuje Ligocka ucieczkę z getta bez ojca oraz czas, gdy mieszkała z mamą u polskiej rodziny. Druga połowa ksiązki to losy pięknej Żydówki po wojnie – czas nauki szkolnej, studia, życie krakowskiej bohemy, złe wybory w życiu dorosłym, emigracja na zachód Europy, romanse, cierpienie – wszystko naznaczone lękami z dzieciństwa.

Roma Ligocka mottem swej książki uczyniła słowa Zbigniewa Herberta:

"ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu

trzeba dać świadectwo".

W czasie wojny jedynie w Polsce za udzielenie pomocy Żydowi groziła kara śmierci na miejscu bez sądu. Mimo to pośród "Sprawiedliwych wśród narodów świata" najwięcej jest Polaków.

Wielu z niosących pomoc zostało zamordowanych.

Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ktoś polecił mi inne książki o polskich Sprawiedliwych.

 

Okładka książki

Odsłon: 623 Komentarzy: 6


Dlaczego niektóre dzieci dostają prezenty od wróżki Befany?

Kategoria: Ogólne Tuesday, 01 March 2011, 16:44

Boże Narodzenie to świeto upamiętniające przyjście na świat Jezusa Chrystusa. Obchodzono je na przełomie dziejów w róznych dniach roku: 6 stycznia, 25 marca, 10 kwietnia lub 29 maja.

Ostateczne ustalenie daty 25 grudnia nastapiło ze względów sezonowych oraz jako odpowiedź na utrzymujące się pogańskie obyczaje.

Chrześcijańscy misjonarze mieli w Europie duży problem z utrzymującymi się obrzędami przypadającymi na koniec roku.

Różne penitencjały (zbiory pokut dla spowiadających się) – np. Penitencjał Burcharda z Wormacji – zawierają wzmianki o ucztach urządzanych w grudniu dla wróżek, np. Parek.

Parki przybywały w nocy, jadły, co im przygotowano, oceniały posiłki. Jeśli jadło przypadło im do gustu – błogosławiły i pozostawiały dary.

(XVIII-wieczny drzeworyt przedstawiający Parki błogosławiące dziecko)

 

Gervais de Tilbury – duchowny, folklorysta z XIII w. – pisał, iż lud wierzy we wróżki, które nocą buszuja po kredensach i jeśli w jakim domu zastaną wszystko jadło pozamykane, zakorkowane – opuszczają taki dom bez błogosławienia i zdają go tym samym na nieszczęścia i biedę.

W Pirenejach obyczaj ugaszczania hadas=wróżek utrzymywał sie podobno do czasów nowożytnych.

Wiara w brzydką czarownicę Perchtę, odwiedzającą domy w poszukiwaniu jadła, utrzymywała się w niektórych niemieckich landach południowych oraz Słowenii do czasów kontrreformacji. Wiara w takie wiedźmy traktowana była jak grzech ciężki.

We Włoszech do dziś dnia dzieci otrzymują prezenty od Wiedźmy Befany, która lata od domu do domu w poszukiwaniu Dzieciątka Jezus.

Kościół katolicki nie mógł w żaden sposób wyplenić starych wierzeń.

Uczty dla czarownic, wiara w pielgrzymki z czarownicami były stałym tematem pytań w konfesjonałach.

Aby nie odbierać ludowi radości ze świętowania ale i zapobiec ciągłemu szerzeniu się zabobonu wprowadzono w średniowiecznej Europie zwyczaj świetowania wigilii Bożego Narodzenia oraz wigilii innych świąt.

W sukurs misjonarzom katolickim przyszły legendy o tym, że tej nocy, kiedy na świat przychodzą niezwykłe dzieci – wielcy bohaterowie (np. Wilhelm Krótkonosy oraz Ogier Duńczyk) przybywaja wróżki aby obdarzyć je swoimi darami. Wierzono też, że każde dziecko urodzone w sobotę w czasie przesilenia zimowego aż do 6 stycznia posiada moce magiczne. W budynkach gospodarskich nocami miały dziać się dziwne rzeczy, a zwierzęta mówiły ludzkim głosem.

Tak więc, średniowieczni misjonarze wprowadzili obyczaj spożywania wigilii, ale na cześć majacego sie narodzić Boga oraz Pasterkę – mszę bożonarodzeniową.

Puste miejsce przy stole to tradycja bardzo zakorzeniona w naszej obrzędowości. Miejsce to było kiedyś zostawiane dla dusz zmarłych lub wróżek. U nas w czasach niepokojów dziejowych przeznaczano je niekiedy dla zesłanego na wygnanie krewnego. Najczęściej dla zabłąkanego przybysza. Stara pogańska wymowa zwyczaju ustapiła miejsca nowej idei o chrześcijańskim charakterze.

Podobno dawniej na wieczerzę wigilijną "zapraszano" nie tylko zwierzęta domowe, ale również leśne, w tym wilki, które bywały synonimem zła, a ich ataki uznawano za karę za złe życie. Rozrzucano dla nich przed domem pożywienie, aby nie podchodziły pod domostwo w nowym roku.

Na wielu polskich wsiach do chwili obecnej gospodarze "dzielą się" opłatkiem ze zwierzętami. Ale z wilkami radzą sobie już inaczej niż ich przodkowie.

Obecność ziaren zbóż, maku, grzybów, miodu na naszych wigilijnych stołach to najprawdopodobniej pozostałość po przedchrześcijańskich obyczajach.

Jean de Meung w Powieści o Róży pisał, że w pewnych regionach w średniowieczu panowało przekonanie o tym, że dusza człowieka w towarzystwie wróżek i czarownic pielgrzymuje w nocy do niezwykłych miejsc. (tak dawniej tłumaczono sobie dziwne sny):

"Wielu w głupocie swej wierzy, że w nocy staja się strzygami i błądzą wraz z Abundą wróżką, (…) strzyga do domu wejdzie łatwo, za nic ma płoty i zagrody i przez najmniejsza przejdzie dziurę, wciśnie się w szparkę lub w szczelinę; dusza opuszcza bowiem ciało i pędzi wraz z czarownicami"

Misjonarze dziwne pielgrzymki ze snów starali się zamienić na pielgrzymki do miejsc kultu chrześcijańskiego. Takie pielgrzymki mogły też być pokutą za wiare w wędrówki nocne z czarownicami.

Obecność starodawnych zwyczajów w obrzędowości chrześcijańskiej nie powinna budzić w nas lęku, o ile zaakceptował je Kościół i są adaptowane dla oddania chwały Bogu.

Średniowieczni mnisi nie mieli innego wyboru, jak przejąć niektóre tradycje pogańskie i nadać im wyraźne cechy chrześcijańskie.

Karą za praktyki pogańskie był np. post o chlebie i wodzie trwający klika dni lub nawet kilka tygodni.

 

Befana przynosi prezenty włoskim dzieciom.

Odsłon: 524 Komentarzy: 18


Co pogańskie zwyczaje i symbole mają wspólnego z chrześcijaństwem?

Kategoria: Ogólne Tuesday, 01 February 2011, 22:23

Papież Grzegorz pisał na początku VII w. do św. Augustyna z Canterbury prowadzącego misje wśród Anglów (zachodniogermańskiego ludu, który w V w. n.e. opanował wschodnią Brytanie):

„Po dłuższym namyśle powzięliśmy w sprawie Anglów postanowienie: żeby absolutnie nie burzyć w tym narodzie świątyń bożków, tylko same bałwany, które się tam znajdują. Żeby wziąć wody święconej i pokropić te świątynie, pobudować tam ołtarze i umieścic relikwie; jeśli bowiem te świątynie są przyzwoicie zbudowane, to jest rzeczą konieczną i wystarczającą, aby tylko zmieniły swoje przeznaczenie: z miejsca kultu bożków stały się miejscem chwały prawdziwego Boga. Tym sposobem lud, widząc, że jego sanktuaria są szanowane, łatwiej wyrzuci błąd ze swego serca, a znając i czcząc prawdziwego Boga, z większa ufnością będzie się gromadził w miejscach, do których przywykł się udawać. Jakoż istotnie zwyczaj składania w ofierze duchom wielkiej liczby byków, należy nieznacznie zmienić ceremoniał tych ofiar tak, aby wypadały w dniach czy świętach upamiętniających świętych męczenników, których relikwie spoczywają w kościele; niechże lud nadal buduje sobie szałasy z gałęzi i tam odprawia rytualne agapy.”

Naturalną koleja rzeczy było dla pierwszych misjonarzy to, że nowe budowali na starym. Naturalne było to, że zaprzęgali dawno znane poganom idee dla ukazania nadprzyrodzonej rzeczywistości Boskiej.

I tak np. średniowieczny kamienny ołtarz – jest niczym innym jak starotestamentowym kamieniem, jak i kamieniem druidów, na którym kapłan/druid składał ofiarę. (Naturalnie ofiara kapłana starotestamentowego i druida nie była dla chrześcijan tym samym.)

Chrzcielnica mogła kojarzyć sie poganinowi z jego świetym źródłem.

Drzewa ze świetych gajów przeniesli budowniczowie pierwszych kosciołów w postaci ornamentów na kolumny zimnych kamiennych naw.

Chrześcijańscy misjonarze jak np. Bonifacjusz nakazywali wycinać lub sami wycinali świete dęby. Dęby – ze względu na ich okazałość i odporność na uderzenia pioruna – były w różnych kulturach uważane za przybytek bóstwa.

Lecz neofitów uczono czcić nowe drzewo – "Drzewo krzyża".

Celtowie, Germanie, Słowianie nie tak łatwo wyrzekli sie prastarych upodobań. Drzewo będzie się u nich jeszcze długo pojawiać z okazji wielu świąt.

Najważniejsze z nich to Wielkanoc i Boże Narodzenie.

W Europie zachodniej na święto Zmartwychwstania wprowadzono z czasem zwyczaj dekorowania gałązek kolorowymi jajkami – dawniej symbolem płodności przez chrześcijan adaptowanym jako symbol życia.

Pierwsze wzmianki o bożonarodzeniowych choinkach pochodzą z XVI- wiecznej Alzacji. Ale być może zwyczaj dekorowania drzewka życia jest o wiele starszy.

W Polsce, zanim przyjęła się choinka, dekorowano orzechami i jabłkami snopy słomy lub gałązki jemioły.

"Ubieranie" snopa słomy jest pozostałością po pradawnym święcie Słowian, przypadajacym na okolice przesilenia zimowego (21-22 grudnia). Nasi  przodkowie świetowali wtedy odrodzenie się siły Słońca – narodziny nowego Słońca i nowego roku.

W tym czasie stawiano w kącie izby ostatni zżęty snop żyta i dekorowano, a po święcie przechowywano do wiosny. Nasiona z tego snopa miały zapoczatkować nowy siew.

Świeto to nazywało się Szczodre Gody. Gody to również dawna polska nazwa Świat Bożego Narodzenia.

(mam nadzieję, że c.d.n.)

Św. Augustyn z Canterbury

 

Anglowie po opanowaniu wschodniej Brytanii

Odsłon: 486 Komentarzy: 6


Jak świetowano kiedyś i jak świetują Nowy Rok niechrześcijanie.

Kategoria: Rozrywka Friday, 31 December 2010, 20:05

W Babilonii Nowy Rok miał swój początek na wiosnę w czasie pory deszczowej i odrodzenia się natury. Król babiloński modlił się o urodzaj i pomyślność w nowym roku. Poddawał się specjalnemu rytuałowi, który pozbawiał go na ten czas jego władzy, a kapłan miał bić go po twarzy, gdy król modlił się o przebaczenie win i zaniedbań. Po kilku dniach władca otrzymywał przebaczenie bogów.

Egipcjanie obchodzili Nowy Rok pod koniec września, gdy wylewał Nil. Wzdłuż Nilu ciągnęły procesje wdzięcznych Egipcjan, którzy swój kraj nazywali Darem Nilu.

Celtowie świetowali Nowy Rok pod koniec lata. Wtedy, kiedy zbliżał się czas chłodu i ciemności. Gromadzono zapasy na zimę, powracano do swoich osad, zbierano ludzi i bydło rozproszone po wzgórzach. Skłóceni godzili się. Podobno Celtowie wierzyli, że o tym czasie dusze zmarłych i członków rodu, którzy jeszcze nie przyszli na świat przebywają między żyjącymi.

W starożytnym Rzymie kolejny rok rozpoczynał się w marcu. Rzymianie dekorowali swoje domy i obdarowywali się podarunkami.

Nowy Rok po raz pierwszy obchodzono 1 stycznia po przyjęciu rachuby czasu według kalendarza juliańskiego (czyli kilkadziesiąt lat przed narodzeniem Jezusa).

Nazwa ostatniego dnia w roku pochodzi od imienia papieża Sylwestra I, który zmarł 31 XII 335 roku.

Pierwszy raz w Polsce sylwestra obchodzono uroczyście, ale i ze strachem, a więc nabożnie w roku 999, kiedy papieżem był Sylwester II. Europejczycy ze strachem ostatni rok milenium. Było to związane z proroctwem Sybilli, jakoby w roku 1000 miał nastąpić koniec świata.

Sylwester II udzielił wtedy po raz pierwszy błogosławieństwa urbi et orbi.

Należy zaznaczyć, że 1 stycznia był wtedy świętem Maryi (i tak jest do dziś).

W średniowieczu (za starożytnym rzymskim zwyczajem) życzono sobie pomyślności w Nowym Roku oraz obdarowywano drobiazgami (tak czyniono w Europie zachodniej, gdzie średniowiecze rozpoczęło się na przełomie V i VI wieku – jak było u nas nie wiem).

Prawosławni i grekokatolicy organizują zabawy noworoczne w nocy z 13 na 14 stycznia witając "Stary Nowy Rok".

Żydowski Nowy Rok – Rosz Haszana – upamiętnia stworzenie świata i przypomina o sądzie Bożym. Święto to trwa dwa dni w Izraelu i otwiera okres pokutny trwający do święta Jom Kippur. Wtedy kazdy religijny Żyd staje skruszony przed Panem Bogiem, oczekując przebaczenia, podczas gdy Szatan wylicza grzechy. Bóg otwiera księgi, w których zapisane są czyny człowieka i sądzi go. Dlatego Żydzi w tym czasie składają sobie następujące życzenia: "Abyście byli zapisani na dobry rok".

Nouruz – tradycyjne irańskie święto Nowego Roku obchodzone jest w dniu równonocy wiosennej. Tradycja tego święta sięga panowania Achemenidów perskich, kiedy w Persepolis składano hołd królowi.

Muzułmanie Nowy Rok przywitali już 07.12.2010. Wtedy modlili się o pomyślność w roku następnym. Według kalendarza muzułmańskiego, skończył się 1431, a zaczął 1432 rok.

Wyznawcy Islamu liczą czas od chwili ucieczki proroka Mahometa z Mekki do Medyny, czyli od 622 roku ery chrześcijańskiej. Rok muzułmański jest oparty na fazach Księżyca i jest krótszy od roku słonecznego o 11-12 dni. Nowy Rok przypada w kalendarzu muzułmańskim na różne dni.

Błogosławionego całego roku 2011

życzę Wam ja i cała moja Rodzina.

 

Odsłon: 543 Komentarzy: 15


1 2 3 4 5 6 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.