
Wednesday,14 March 2012,21:21
Kategoria: Fronda Wednesday, 14 March 2012, 21:21
Mili Państwo. Spada na nas co jakiś czas obowiązek poukładania własnych spraw, jakoś je usystematyzować. I właśnie dla mnie nadeszła taka pora. Nie będzie mnie na Frondzie przez conajmniej jeden kwartał, a może i dłużej (jak się nie wyrobię, a ze zdrowiem już nie tak...). Pewnie z ciekawości czasami zajrzę, z czystego sentymentu, ale obiecałem sobie, nie angazować się w dysputy na blogach.
By nie odchodzić z pustymi rękami dedykuję Państwu Modlitwę Smoleńską. Nie jest to w moim pojmowaniu, jakaś pretensjonalna poezja - bo nigdy za poetę się nie uważałem, a co najwyżej za rymokletę. Więc gdy dopadła mnie refleksja o zaniechaniu w bierzącym roku oddania hołdu ofiarom Katynia i Smoleńska, napisałem niniejszą modlitwę, by wywołać u osób kochających Polskę chociażby krótką zadumę nad losem naszej nieszczęsnej Ojczyzny!
I jeszcze jedna refleksja. Gdy rozmawiałem ostatnio z kolegą Andrzejem mieszkającym w Sydney, zapytałem go co porabia. Odpowiedzieł, że uzdrawia świat i zaczyna od siebie, by po Wielkim Poście było na świecie o jednego skurczybyka mniej. Nie ukrywam, że chciałbym też na tyle ulepszyć siebie by po upływie Wielkiego Postu było na świecie o następnego skurczybyka mniej. By było nas conajmniej dwóch! Naśladownictwa nie zakazuję, a wręcz zachęcam!
MODLITWA SMOLEŃSKA...
Przyjmij modlitwę za Ojczyzny mękę...
Za naszych Rządców co wówczas – o świcie
Śmieli się w kułak, bo to nie ich życie
Zgasło w Smoleńsku. Komu to na rękę?
Wybacz nam Chryste!
Wylewał Rządca łzy krokodyle;
W objęciach Polski – nieprzyjaciela...
Stara historia wciąż się powiela!
Dlaczego Boże znowu ofiar tyle?
Wybacz nam Chryste!
Gorycz tragedii dopełniono kłamstwem:
Orzekli wspólnie, to Poległych wina!
Na obcej ziemi w lasku pod Katyniem,
Wzrosła pogarda granicząca z chamstwem!
Wybacz nam Chryste!
Na ciężarówce Pan Prezydent leży!
A na nim Inni, jak worki kartofli.
Dzicz Nimi rzuca, jak pamiętnej wiosny,
Wrzucano w doły ubitych Rycerzy!
Wybacz nam Chryste!
Oddano ciała. Inaczej –“Nie nada”!
W podwójnych trumnach i zalakowane!
By przed pochówkiem nie były sprawdzane!
Rodzinom wiele faktów się nie zgadza!
Wybacz nam Chryste!
Dlaczego dzisiaj dwa lat po tragedii
Zabrakło woli hołdu dla Katynia!
Nikt nie dochodzi jaka jest przyczyna...
Czy może nowej zalążek komedii?
Wybacz nam Chryste!
Wybacz nam Panie! Tracimy Ojczyznę!
Tracimy wiarę... Każdy z nas jest winien!
Honor legł w gruzy w lasku pod Katyniem!
Zostały kłamstwa i diabła śmiech pusty!
Wybacz nam Chryste!
Odsłon: 2758 Komentarzy: 65
Wednesday,29 February 2012,19:55
Kategoria: Fronda Wednesday, 29 February 2012, 19:55
Byli to, zwyczajni chłopcy:
Robotnicy, chłopi, studenci...
Nie chcieli, by Niemiec – więc obcy,
Po ich domostwach się kręcił!
Mówił, co wolno im robić,
Bezcześcił, ich dziewczyny, żony...
Na niewolników sposobił
Lud wolny, nieposkromiony!
Chwycili, za karabiny!
Stworzyli Armię Oporu!
Walczyli, o wolność rodziny,
Ojczyzny, Kościoła, Narodu!
Zwalczali wciąż agresorów!
Poległych, zastąpili nowi -
Miejscy, ze wsi i z dworów...
Ojczyźnie dać życie gotowi!
Walczyli w AK, w ZWZ-ecie,
W BCh, WiN i partyzantce.
Uczyli się w tajnych kompletach...
By sprostać, OJCZYŹNIE – Wybrance!
By służyć Jej po wyzwoleniu,
Swą wiedzą, sercami i wolą...
Nikt nie dopuszczał w sumieniu,
Że nas Sowieci zniewolą!
Że zdrajcy nieszczęsnej Ojczyzny
Z armią zdradziecką pospołu
Jej synom, co krwi nie szczędzili,
Strzał w potylicę! – Do dołu!
Gdzieś, w miejscach wciąż nie poznanych,
Leżą bohaterów ciała
Po śmierci sprofanowanych
Przez katów – Ojczyzny zakałę!
Iluż z was, Żołnierze Wyklęci,
Po sądach włóczyli zaprzańcy?
Skazali na śmierć i zatłukli
Moralni – do dziś – popaprańce.
Szkoły kłamstwa – kładły w pamięci,
By o Was na zawsze zapomnieć!
Udało się wielu zniechęcić,
Więc zwracam się do potomnych
Do młodych, ciekawych historii,
Do sumień zbudzonych na nowo,
By pamięć uczulić na zbrodnie,
Podłości nie zmieszać znów z Glorią!
Gloria! To są czyny poległych!
Niech Sława do nich powróci!
Ich Chwała niech pamięć przywróci,
Przypomni, żeśmy ich niegodni!
Odsłon: 500 Komentarzy: 26
Monday,27 February 2012,18:19
Kategoria: Fronda Monday, 27 February 2012, 18:19
Manipulacja, jest znana ludzkości od zarania dziejów. Już w Raju Ewa, a przy jej współudziale Adam, zostali zmanipulowani (okłamani) przez ojca kłamstwa szatana, który przyjąwszy postać węża (jak, zostało to obrazowo przedstawione w Księdze Rodzaju), wmanewrował w nieposłuszeństwo pierwszych rodziców.
Zauważmy, że manipulacja opiera się na kłamstwie i na łamaniu zakazów, nazywanych dzisiaj prawami. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że prawda zawsze obroni się sama, więc siłą rzeczy nie może być wyznacznikiem manipulacji, a więc kłamstwa.
Ludzie sobą manipulowali (kłamali) od zawsze, a wynikało to z winy głównego buntownika wszech czasów Lucyfera, który jest de facto ojcem wszelkiej manipulacji od początku dziejów, aż do zakończenia świata.
Po wielu wiekach doczekała się manipulacja usystematyzowania. Uczynił to jakieś 2.600 lat temu (ok.600 lat przed Chrystusem) Chiński myśliciel i filozof Sun Tzu. Obserwując zmagania możnych o władzę nad poddanymi i nieustanne wojny, jakie temu towarzyszą, doszedł do wniosku, że mniejszym kosztem, bo bez wojen można osiągnąć lepsze efekty, niż przy wyniszczających obie walczące strony konfliktach zbrojnych.
Jak to osiągnąć? W tym celu Sun Tzu opracował “Trzynaście złotych zasad”:
1. Dyskredytujcie wszystko co dobre w kraju przeciwnika.
2. Wciągajcie przedstawicieli warstw rządzących przeciwnika w przestępcze przedsięwzięcia.
3. Podrywajcie ich (nieprzyjaciół) dobre imię. I w odpowiednim momencie rzućcie ich na pastwę pogardy rodaków.
4. Korzystajcie ze współpracy istot najpodlejszych I najbardziej odrażających.
5. Dezorganizujcie wszelkimi sposobami działalność rządu przeciwnika.
6. Zasiewajcie waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju.
7. Buntujcie młodych przeciwko starym.
8. Ośmieszajcie tradycje waszych przeciwników.
9. Wszelkimi siłami wprowadzajcie zamieszanie na zapleczu, w zaopatrzeniu i wśród wojsk wroga.
10. Osłabiajcie wolę walki nieprzyjacielskich żołnierzy za pomocą zmysłowych piosenek I muzyki.
11. Podeślijcie im (nieprzyjaciołom) nierządnice, żeby dokończyły dzieła zniszczenia.
12. Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany zwróci się stu krotnie.
13. Infiltrujcie wszędzie swoich szpiegów.
“Tylko człowiek (dowodził Sun Tzu), który ma do dyspozycji takie właśnie środki i potrafi je wykorzystać, żeby wszędzie siać niezgodę i rozkład – tylko taki człowiek godzien jest rządzić i wydawać rozkazy. Jest on skarbem dla swojego władcy i ostoją państwa”
Owych 13 zasad były na pewno instrukcją dla Dżyngis Chana, który rozsyłał do krajów, które zamierzał podbić, odpowiednio przeszkolonych kupców, którzy (nie będąc podejrzani) punkt po punkcie realizowali owe 13 zasad, informując władcę o efektach.
W innym miejscu Sun Tzu pisał: “Cała sztuka wojenna opiera się n a przebiegłości i stwarzaniu złudzeń”. Dlatego też dla powodzenia batalii ważniejsza od siły oręża jest umiejętność stosowania takich technik jak dezinformacja, manipulacja prowokacja. Z czym, dodam od siebie, mamy styczność na co dzień od wielu już lat.
Cywilizacja zachodnia, dawniej rządziła się innymi zasadami, przedkładając prawdę i honor ponad inne wartości, a kłamstwo, jako niezgodne z dekalogiem było odrzucone.
Nie miały z tym problemu kraje w których cywilizacja turańska (azjatycka) wzięła górę nad wartościami chrześcijańskimi. Do takich krajów, dawniej i obecnie należy zaliczyć naszych nieszczęsnych sąsiadów, tak Niemcy, jak i Rosję, a od czasów rewolucji francuskiej również Francję oraz inne zlaicyzowane państwa.
Politykę manipulacji stosowali z powodzeniem carowie i książęta Rosyjscy, a ponieważ car to u Rosjan “boh” (czyli bóg), nie mieli oporów przed łamaniem praw bożych, obowiązujących również w prawosławiu.
Takim sztandarowym przykładem stosowania zaleceń Sun Tzu są zabiegi carycy Katarzyny II, przed rozbiorami Rzeczypospolitej. Nim doszło do rozbiorów miała miejsce długoletnia akcja dywersyjna, podobna do dzisiejszej (Niestety! – kto obserwuje, ten widzi), mająca na celu rozkład moralny elit rządzących Polską. Należało jakoś Europę przygotować na rozbiory Polski, sporego, jak na owe czasy kraju. Najpierw caryca przekupiła najważniejsze osoby w Państwie: król Stanisław August Poniatowski, książę Adam Czartoryski, prymasi Łubieński i Poniatowski oraz dziesiątki innych, biorąc wszystkich na suty garnuszek carskiej Rosji.
W celu dokonania dezinformacji ówczesnych społeczeństw Caryca Katarzyna II wynajęła francuskich encyklopedystów. Na przykład Diderotowi zakupiła księgozbiór (weźmy pod uwagę wartość książek w tamtych czasach) za 15 tysięcy liwrów i ustanowiła go dożywotnim strażnikiem tej biblioteki, z roczną pensją tysiąca liwrów. “Filozof” ten oddał serce i pióro Petersburgowi, wysławiając Rosję jako”idealne państwo rozumu”. Takich peanów jakie wypisywał Diderot o Katarzynie II, pozazdrościłby jej sam Józef Stalin.
Jeszcze bardziej spolegliwy wobec rosyjskich instrukcji był inny “filozof” Voltaire, który za odpowiednią opłatę wypisywał bzdury na temat Polski, publikując ohydne oszczercze broszury na temat Rzeczpospolitej i jej mieszkańców. Wypisywał brednie, że rozbiory Rzeczpospolitej są usprawiedliwione koniecznością zaprowadzenia tolerancji, gdyż ciemne katolickie masy nie gwarantowały dysydentom religijnym wolność wyznania. Wypisywał ponadto wiele innych nieprawdopodobnych kalumnii, stwarzając w Europie wiele stereotypów na temat polskości, którym Europa wierzy do dzisiaj.
Należy jeszcze wspomnieć, że Voltaire, uznawany, przez sobie współczesnych, za niezależnego myśliciele, za wymyślenie i napisanie “Historii Piotra I”, otrzymał 100 tysięcy liwrów francuskich. Domyślam się tylko, jakie Voltaire musiał oddać usługi Rosji, że był wprost topiony w złocie, ten pseudofilozof. Piszę z całą premedytacją, o encyklopedystach francuskich jako o “filozofach” (w cudzysłowiu), gdyż byli to zaledwie “wymowni propagandyści”, nie posiadający merytorycznego wykształcenia, na tyle, by uznać ich za prawdziwych filozofów. Jako, że podczas rewolucji francuskiej stracono wielu przedstawicieli nauk o mądrości, pozostali publicyści uznani zostali, jak leci, za filozofów – zgodnie z zasadą: “ na bezrybiu i rak ryba”.
Po encyklopedystach w XX w. (po rewolucji październikowej) przyszła pora na intelektualistów. Za odpowiednią opłatą ci intelektualiści, zapraszani wcześniej do Sojuza i oprowadzani po odpowiednio “spreparowanych” więzieniach i łagrach, za odpowiednią opłatą (a Sojuz również nie żałował grosza) oszukali cały zachód o rzekomym raju na ziemi, jakim jest Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.
Społeczeństwa zachodnie poddane obróbce (medioceniu) przez wiele lat, a wielu nawet do dnia dzisiejszego nie dają się przekonać, że wujek Wania (tak pieszczotliwie nazywano Stalina) był największym zbrodniarzem.
Na tym można by w zasadzie nasze rozważania na temat manipulacji zakończyć, bo jak jest dziś, każdy logicznie myślący człowiek jest w stanie po kojarzyć zachodzące fakty, czyli mówiąc trywialnie: “co, jest co, i z czym, to się je”
Ale do rzeczy. Obserwujemy co się w Polsce dzieje. Historia jest wycofywana ze szkół, by nasze społeczeństwo nie miało pojęcie o osiągnięciach naszego narodu. A jak się nie wie, to się nie pojmuje patriotycznej dumy, bo i skąd, skoro Polska jest be! Jest taką brzydką babą, której nikt nie chce... Dodam tylko, że skoro wszyscy wokół mają na Polskę apetyt, to coś tu nie gra, z ta brzydotą.
Analizując trzynaście zaleceń Sun Tzu, nie zauważyłem ani jednego fragmentu, tej piekielnej instrukcji, który nie byłby w Polsce aktualnie realizowany: przez Rząd RP, przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, przez naszych sąsiadów, przez mafie korporacyjnych mediów, przez banki i korporacje przemysłowe, przez władze Unii Europejskiej, przez wrogów kościoła (masonerię, której ponoć nie ma!), przez dowództwo NATO, przez rzekomo nam sprzyjających sojuszników zza oceanu, przez Klub Rzymski, przez państwa G 8, i przez wiele innych podmiotów zagranicznych i krajowych, wreszcie przez niewidzialną rękę sterującą naszymi wystruganym z banana przywódcami, których zadaniem jest doprowadzenie kraju do ruiny gospodarczej, do rozprężenia moralnego i wreszcie do likwidacji Polski.
Polski ma nie być – tak wynika z obserwacji, tego co się aktualnie dzieje. Ma zginąć na zawsze z map świata.
Tylko jednego diabeł nie wziął pod uwagę. BÓG ISTNIEJE!
Większość faktów zawartych w niniejszym, krótkim opracowaniu, poświęconych czasom – od początków manipulacji, do końca XX wieku – zaczerpnąłem z książki Grzegorza Górnego zatytułowanej „Demon Południa”, z rozdziału „Manipulacja, Prowokacja, Dezinformacja”. Osobom zainteresowanym do głębszym poznaniem tematu polecam w/w książkę Grzegorza Górnego, w której temat jest opracowany w sposób merytoryczny. Serdecznie polecam!
Odsłon: 649 Komentarzy: 37
Monday,13 February 2012,00:27
Kategoria: Fronda Monday, 13 February 2012, 00:27
Przypomniałem sobie jak przed laty kolega mojego syna poszukiwał wiersza miłosnego, by uczcić swoją wybrankę w sposób liryczny, deklamując jej ten wiersz osobiście. Walentynki były tuż tuż, a wiersze miłosne naszych wieszczów mu „nie leżały. Chłopak był w rozpaczy więc napisałem mu ad hoc krótki wierszyk, który on zabrał ze sobą i wiersz przepadł. Po kiilku dniach napisałem od nowa i wrzuciłem do szuflady.
Przypomniałem sobie, że Walentynki tuż tuż, więc wklejam ten „zaszufladowany” wiersz proponując go jako inspirację. Każdy może dodać coś od siebie, napisać jako wiersz biały i tym podobnie. Każdy jakąś inwencję ma...
Walentynkowy Pean...
Chciałbym, jak promyk swiecy, tulić się do ciebie.
Wzrokiem, jak pajęczyną, opleść twoje ciało.
Być kroplą deszczu w oknie - która oglądała,
gdyś naga, stojąc w lustrze, patrzyła przed siebie.
Dzisiaj, gdyś przeszła obok , darząc mnie spojrzeniem,
oczu, tak szmaragdowych, jak toń oceanu.
Zadrżało moje serce i drży, na wspomnienie,
widoku twoich oczu. Tęsknię za twym cieniem...
Za głosem, za uśmiechem, za gestem - gdy włosy,
zarzuciłaś do tyłu, jak puszystą falę.
Nakryłaś berecikiem, włożonym niedbale.
Z takim wdziękiem (...)
Olśniłaś nawet śpiewne kosy...
Dusza nuci z nadzieją, etiudę miłości.
W zachwyt wpadły anioły, gdy ujrzały ciebie...
Nie dziwię się! (Piękniejszej, nie ma w siódmym niebie.)
Każdy przyzna, że jesteś, jak dwie krople wiosny!
K.Wyszyński
Jakkolwiek przeciwny wprowadzaniu zachodnich obyczajów, akurat Walentynki przypadły mi do gustu.
Jest to dzień, któremu patronuje św. Walenty, a w dodatku poswięcony jest miłości, której we współczesnym świecie coraz mniej.
Świat jak widzimy chamieje.
Zamiast prawdziwych uczuć serwuje nam się rozpasany seksizm i goliznę.
Nasze Kobiety pozbawiane są swojej podmiotowości, stając się zgodnie z zamierzeniami wrogów ludzkości przedmiotami jednorazowego użytku. Co gorsza wyznające feminizm kobiety, świadomie, bądź nie na to przyzwalają.
Kierując się tym przeświadczeniem, dedykuję Paniom kropelkę liryzmu i należnego uwielbienia.
Odsłon: 287 Komentarzy: 27
Sunday,02 September 2012,19:26
Kategoria: Fronda Sunday, 02 September 2012, 19:26
Rozmowa ojca z niemowlęciem...
Mowa niech będzie, jak melodia deszczu:
pełna półwestchnień, szeptów i szelestów...
Delikatniejsza, od najlżejszych szmerów;
I bardziej wonna od libańskich cedrów...
W uśmiechu dziecka ufnym, że aż swiętym,
większe bogactwo, niż skarby sezamu!
Nadzieja słodka, w świecie niepojętym,
przekroczy uczuć, kryształową bramę...
Miłość do ojca, u dzieciątka wzrasta...
Ruchami rączek, wyraża serdeczność...
Tak wybuchają, uczucia - na wieczność!
Dziecka do ojca, ojca do bobaska!
Odsłon: 283 Komentarzy: 28
Wednesday,02 May 2012,15:12
Kategoria: Fronda Wednesday, 02 May 2012, 15:12
poeci patrzą w odwrotność istnienia
zmyślają ciągle różne zbitki sensu
odwieczne prawdy zwykle omijają
w zachwycie światem podziwiają siebie
ich siwe włosy nie rosną z mądrości
ciężko im znaleźć tę właściwą scieżkę
łatwiej jest trafić na drogę bez wyjścia
by w gronie osób biegnących donikąd
scigać swą dolę jak ścigali słowa
biegnąc do granic swego Rubikonu
nie wszystkie oczy są lustrami nieba
uśpione dusze w marazmie dotrwają
koniec każdego jest zawsze marnością
jak zwierze kończy największy poeta
choć się wynosił ponad Stwórcę Świata
wyrośnie trawa na twarzach umarłych
piasku wystarczy by okryć każdego
przecież nie tylko na przykrycie twarzy
nie zbraknie równiez słów nie powiedzianych
a martwa cisza czeka na żywego
zostanie sława jak obłok popiołu
strofy zaczętej nie zwrócą poecie
będzie rymować w niepoznanym świecie
niemal natychmiast będzie wyjaśnienie
dla kogo chwała komu udręczenie
Odsłon: 361 Komentarzy: 32
Wednesday,18 January 2012,20:05
Kategoria: Fronda Wednesday, 18 January 2012, 20:05
Sprowokowany przez Kapitana Nemo, komentarzem pod moim wpisem "Starość nie radość! I do ciebie zapuka", (jeszcze widocznym w dziale Fronda), wklejam na Jego odpowiedzialność niniejsze z lekka nieobyczajne opowiadanie. A co mi tam? Raz kozie śmierć!
Oczekiwanie na Sen miłosny...
Opowiadanie, z lekka frywolne...
Zmęczony, leżę w łóżku, w strefie marzeń – koloru Opuncji.
Ostatnie promienie słońca powoli rozpuściły się w mroku.
Przez moment zawisłem na krawędzi, jeszcze nie nocy, już nie dnia.
Rozmyślam, dlaczego moja miłość - nie wyjaśniona przez filozofów,
trwa ponad czterdzieści lat - co jest dziwne - bo nie wymuszone...
Czekam na sen...
Tymczasem Sen utknął, jak zawsze - w środku czaszki.
Usiadł nieborak na Podwzgórzu i czeka... Nikt nie wie, że tam jest!
Może już dzisiaj wyśni dotyk aksamitnej skóry?
Różowej, jak wspomnienie pierwszej nocy...
Pachnącej niewinnością, macierzanką i szczęściem?...
Czekam na sen...
Księżyc - astronomiczne koło młyńskie, mieli czas nasycony zaszłościami,
Z konstelacji Oriona dobiega tętent.
To Jednorożec ciągnie Wielki Wóz, po Drodze Mlecznej.
Powozi Przyszłość – wspólna – nie przenikniona – wieczna!...
Czekam na sen...
Ćma przyklejona do szyby, czerpie soki z miliardów promieni,
roziskrzonej kopuły – od horyzontu po zenit!
Marzy, by ujrzeć Królową Nieba, w gwieździstym płaszczu.
Czekam na sen...
Nasz ciemny po tej stronie sad, odziedziczony okazyjnie po przodkach,
stoi jak ciemna ściana, udająca las przed niewiedzącymi.
Długie cienie południa, maszerują majestatycznie po mieszkaniu.
Często zastygają na czatach, odwieczni rycerze Nocnego Księcia...
Czekam na sen...
Zasłuchany, jak defiluje skołatane serce, liczę tętniące kroki...
Jak kiedyś baranki bezsenności.
(Pamiętam – nie nadzwyczaj skutecznie).
Czekam na sen...
Zbliżam się powoli do krainy Hypnosa.
Spokojnie czekam..., cze..e..kam..,
cze..e..e..e..k..a.. a...m...
Domknęły się drzwi Jawy.!
Bezszelestnie otworzyły się spiżowe drzwi Snu...
Za spiżowymi drzwiami... Nirwana!
(Zwana również Bezjawą)
SEN!
K.W.
Odsłon: 377 Komentarzy: 24
Saturday,14 January 2012,15:38
Kategoria: Fronda Saturday, 14 January 2012, 15:38
W 1978 r., w jednym z czasopism /„Kierunki” 9/78/ ukazał się pamiętnik pacjenta, leczącego się w szpitalu w Otwocku. Szpital ten stwarzał doskonałe warunki. Nie tylko pacjenci mogli wychodzić, ale również od rana do wieczora mogli przyjmować wizyty bez żadnych przeszkód. Ujemną stroną tej swobody było, iż jedni mieli tych wizyt nadmiar, a inni wcale, co jeszcze bardziej pomnażało przykrość i rozgoryczenie.
Autor pamiętnika stwierdza, że ludźmi najrzadziej odwiedzanymi byli ludzie starzy, którym najbardziej potrzebna jest troska bliskich i świadomość, że ktoś ich kocha. Wielu z nich nie miało żadnych wizyt, chociaż wychowali po kilkoro dzieci i kilkunastu wnuków.
Jeden z pacjentów, 70-letni człowiek nie kładł się do łóżka, chociaż trapiła go wciąż skacząca temperatura. Zawsze był ubrany i gotów do wyjścia w przekonaniu, że syn lub córka przyjdą go stamtąd zabrać. Syn był lekarzem aby nie mieć z ojcem kłopotów, „upchał” go na kilka tygodni do szpitala.
Stary człowiek wychował czworo dzieci, wszystkie wykształcił. Powodziło im się dobrze, miały samochody. Tylko starym ojcem nikt nie chciał się zająć. Żadne z nich nie znalazło tyle czasu, aby choć raz w ciągu całego miesiąca odwiedzić ojca w szpitalu. Stary nie skarżył się, nie upominał, że mu brak spotkań z najbliższymi. Za to najczęściej opowiadał o tych swoich dawno dorosłych dzieciach, jak się rodziły chowały, uczyły i jak on troszczył się o nie i trudził. Te dzieci były jego dumą, kochaniem, chociaż, prawdę mówiąc, nie wiadomo, czy zasługiwały na to.
Ks. Pietrzyk T., Włączeni w śmierć Chrystusa, BK 4(107) /1981/, s. 243
Powyższe opowiadanie znalazłem w Internecie.
Pokusiłem się powiązać słowami, losy naszych najbliższych z naszymi losami. Zapraszam do refleksji.
Cisi i niewidzialni...
Żyją pośród nas, cisi, niewidzialni,
wynajęci przez los, by tkwili w nasłuchu!
Wczoraj, dziś, jutro, bezradni,
zamknięci, z zaryglowana pamięcią.
Idziemy... Ocieramy się o nich, w teraźniejszości,
ukrytej skrzętnie, w pomroce dziejów.
Jak w lustrze, rozbitym na drobne kawałki,
mozolnie złożonym w całość,
ukazują nam mozaikę swojej doli,
w kalejdoskopie wyblakłych oczu,
wołających:
O zainteresowanie!
A ręce mają splecione różańcem, w modlitwie
o bliźnich dobry los!
Zapewne my również, gdy dożyjemy starości,
będziemy bezradni jak przydrożne świątki!
Utkwimy z rozchylonymi ustami,
gdzieś między prawdą i nadzieją,
mocno zdziwieni, że nadeszła pora!
Nasze otwarte oczy wołać zaczną o miłość,
by zdążyć,
zanim odleci czas...
Może się zdarzyć, że po latach,
zaplątani w matnię samotności,
z twarzami martwymi, jak omszały kamień
będziemy czekać, aż grawitacja wciągnie nas
do pustelni serc naszych najbliższych.
A zamknięte usta wołać będą:
O zainteresowanie!
Ręce mocno splećmy różańcem, w modlitwie,
o bliźnich lepszy los!
Możliwe, iż część z nas dojdzie do wniosku,
że życie to fatamorgana.
Dlatego smutny jest los,
tych co patrzyli, a nie widzieli,
słuchali, a nie otwierali swojego rozumu...
W Miłości Miłosiernej, ich ocalenie!
K.W.
Odsłon: 637 Komentarzy: 21
Tuesday,01 May 2012,16:58
Kategoria: Fronda Tuesday, 01 May 2012, 16:58
Genezą naszych fascynacji zachodem, jest nie tylko okres pięćdziesięciolecia okupacji Sowieckiej, ale i czas naszej „pieredyszki”, po odzyskaniu rzekomej wolności.
Gdy rządzili nami pachołki Moskwy, o Zachodzie wiedzieliśmy mało, ale wystarczająco dużo, by dać się oczarować jego urokiem. Ostatnie dwudziestolecie to utwierdzenie „kosmopolitycznych marzycieli”, w przekonaniu o nadzwyczajności życia i bogactw istniejących na zachód od Polski.
W ostatnim dwudziestoleciu fascynacje Zachodem były (celowo!) podsycane przez wszystkie media, aby stworzyć tło kontrastu Bogactwo – Ubóstwo, napomykając od niechcenia, że nasze ubóstwo jest efektem naszej (Polaków) nieumiejętności rządzenia Krajem.
Równolegle wmawiano nam bylejakość polskości i odziedziczonych rzekomo zaściankowych tradycji. W tym czasie eliminowano w radio i telewizji polskie piosenki, zastępując je angielskim bełkotem – mówię to z pełną świadomością, bowiem znajomość języka angielskiego jest w naszym narodzie nie nadzwyczajna – no może z wyjątkiem członków rodzin byłych kacyków, którzy wielbiąc Sojuz, kształcili dzieci w krajach anglojęzycznych.
W efekcie wyhodowano bezmyślną rzeszę dzieciaków – dziś już młodzieży, która na myśl o polskości dostaje gęsiej skórki i pąsowieje, a gdy jest gdzieś dyskusja o Polsce, to najgłośniej (oczywiście po angielsku) potępiają nasz Etos i obyczaje.
Czy może być coś gorszego, od sytuacji gdy dzieciak wypiera się swoich rodziców? A przecież Polska jest naszą Matką i Ojcem zarazem. Kto tego nie pojmuje, jest po prostu wyrodnym dzieckiem, albo lapidarnie mówiąc – niedorozwiniętym uczuciowo idiotą...
Niniejszy wiersz, poświęcam OFIAROM owych pięćdziesięciu lat dominacji komunistów, zawirowań okresu Stanu Wojennego i dwudziestoletniego mediocenia umysłów, przez nasze klakierskie (dla Rządzących) media. Życzę wszystkim kochającym naszą nieszczęsną Ojczyznę, by pozytywne zakończenie wiersza się w pełni ziściło.
Proces uruchamiania szarych komórek u zmediociałej części społeczeństwa może – w zależności od sytuacji – trwać latami, ale w przypadku zaistnienia traumy może nastąpić gwałtownie. Dlatego życzę mediotom (nie mylić z idiotami!) powrotu do używania swojego rozumu stopniowo, bez traumy
STAN WOJENNY I JEGO SKUTKI DZISIAJ!
Kępy pradawnych cisów, pod szadzi welonem,
błyszczą w świetle księżyca, igły roziskrzone.
Gałęzie pełne światła, lampiony świąteczne,
Bożego Narodzenia stroiki odwieczne...
Cichutko, mgła przedświtna, snuje się od łąki.
Szepcze pierwsze kolędy, słyszane w eterze...
Mroźna zima wysłała, srebrzyste pająki,
do układania mgiełek, w zimowe pacierze.
Stary dom przedwojenny, rozsiadł się dostojnie.
Sen mocny domownikom, wygładził oblicza.
Łomot w drzwi, w okiennice! Otwierać milicja!
Pierwsze internowania, ludzi „niewygodnych”.
Ubierać się, jedziemy, zabrać dokumenty;
Bieliznę na wymianę i ręcznik, i mydło.
Proszę nie dyskutować! Pan nie pierwszy wzięty!
Stan Wojenny! Ruszać się!... Życie panu zbrzydło?
Wszystko działo się szybko, gospodarz, już w drodze...
Tylko but i kapelusz, w hallu na podłodze,
zostawione w nieładzie, chaosie odmętu
dziecięcej wyobraźni, dwa małe okręty...
Przestrach i zaskoczenie, dławią żony łkanie...
Młodszy synek zaspany – wystraszony płacze!
Jeszcze w szparach pod drzwiami, pełzną czarne cienie...
Przyjaciela, czy zdrajcy? Nikt już nie zobaczy!
Szczęk kluczy, beznadzieja, puste ściany, prycze...
Spisanie formalności, danych osobowych...
Zakaz korespondencji, jest bezterminowy...
Żadnych wizyt, odwiedzin... Każdego dotyczy!
Czarne myśli... Co w domu? Co będzie z rodziną?
Ile złotego pyłu, wysypią klepsydry,
Zanim wolność zawita, z radosną nowiną?...
O powrocie do domu... Czy nadejdzie? Kiedy?..
W celi kilku kolegów, nowe znajomości.
Kogo byś nie zapytał, ten z Solidarności...
Jan gazetki powielał, Rysiek kolportował,
Staszek prawdę spisywał – tak władzę dołował...
Strachów boi się WRON-a, zły sen już się ziścił.
Wprawdzie pozamykani „rewolucjoniści”...
Choć Naród pełen obaw, wszyscy zastraszeni!
Jaruzelski i Kiszczak, budzą się spoceni...
Władza z rąk się wymyka – więc kazali strzelać,
Do młodych demonstrantów, wzburzonych górników;
„Ludu pracującego”- chłopów, robotników.
Ruszyła propaganda, by WRON-ę wybielić...
Chachmęcić, oszukiwać, Z-et e-S e-RR-em straszyć...
Ruscy nie zamierzali, wtrącać się tym razem.
Walki w Afganistanie, nadrzędnym nakazem.
„Ta Wojna – towarzysze – jest problemem Waszym!”...
Upływały wciąż lata. Kręgosłup Narodu,
przetrącony skutecznie. A pomoc zachodu?
Wyssała z Kraju ludzi, młodych, wykształconych...
Aż osiemset tysięcy, na zawsze straconych!
Pamiętne „ścieżki zdrowia”, furia członków ZOMO.
Ogrom rodzin rozbitych, bez środków do życia...
Zamordowani Księża, nagminne pobicia.
Zdrajcy cieszą się zdrowiem, śmieją z „Oszołomów”.
TW, ze wszystkich stanów, zostało bez liku...
Donosicieli, zdrajców, dziś nie rozliczonych.
Ponad dziesięć tysięcy, (Aż!) internowanych
Jest ponad stu zabitych! Rzesza na „śmietniku”...
Bez pracy, bez nadziei, na godziwe życie.
Za to oprawcy mają, wciąż nowe profity;
Awanse, odznaczenia, wojaże... I skrycie,
rozkradają, co się da – Władzy Neofici.
Sprawcy nie osądzeni! Ot, historii chichot!
Prowokuje następców, by zrobić powtórkę.
Naród tak ogłupiony, przez reżimu media.
że uwierzy we wszystko... To, Polski tragedia!
Grunt, że są kabarety! Boga mówią, nie ma...
Hulaj dusza! Jest trawka! Jest sex i zabawa!
Pan Palikot powiada, religia to ściema.
Jego wesoła trzódka, sympatyczna – klawa!..
Starcza na grillowanie, starcza też na piwo.
Pan Sikorski załatwił nam opiekę Niemców.
Po co jakaś Ojczyzna, Patriotyczne Dziwo...
Polska nie dla Polaków, lecz dla cudzoziemców.
Co z owym gospodarzem, o którym ten wierszyk?
Kilka lat niedomagał, umarł, leży w grobie...
Żona z nim się złączyła, po ciężkiej chorobie.
Synowie, gdzieś za chlebem, wyjechali – pierwsi.
Jaki morał wynika, z owej opowieści?
Polska nierządem stoi! Recydywa Saska!
Tylko patrzeć jak “szlachta” – na pewno, nie nasza.
Za kilka lat pozbawi, nas ludzkiej godności.
Miał rację Stan. Wyspiański, wieszczący upadek...
Przewidział też – w „Weselu” – nasz taniec chocholi...
Złoty Róg – bogactw Polski – odda Niemcom ZdRadek.
Tylko sznur nam zostanie, w doli i w niedoli...
….........................................................................................
Wielu myśli: Jesteśmy, spisani na straty...
Mówią też: Nie nastąpi, żadne pojednanie...
I znikniemy z map świata, jak przed wielu laty...
Ale Pan Bóg ma dla nas, radosne przesłanie...
Nie stawia nam wymagań, ponad nasze moce;
Pragnie byśmy modlitwy, nieśli Polsce, w dani.
Dał nadzieję, że miną, „Dziejów czarne noce”,
Że nastąpi w Ojczyźnie – Nowe Zmartwychwstanie!
Ojciec z matką, brat z bratem, siostra z siostrą klękną;
Będą prosić Chrystusa, by wygładził blizny.
Zgoił rany pękniętej, skłóconej Ojczyzny.
By przywrócił Nadzieję, dał nam Polskę piękną.
Bóg modlitwą skruszony, pełen Majestatu.
Król Wszechświata – na Władcę Narodu obrany!
Da nam ponowną szansę i pokaże Światu,
Jak jesteśmy przez Syna i Matkę kochani.
Zadrżą Ludów sumienia, Świat ujrzy zdziwiony.
Że potęga pieniądza, to potęga krucha.
Wśród narodów bogatych, rzesze nawróconych,
Naszym przykładem przyjdą, do Bożego Ducha
K. W.
Odsłon: 657 Komentarzy: 38
Thursday,15 December 2011,12:27
Kategoria: Fronda Thursday, 15 December 2011, 12:27
Wracając myślami do czasu Stanu Wojennego w Polsce, przypomniał mi się następujący incydent.
Pełniący ze mną dyżur górnik, pochodzący z Konina, w tamtym czasie zatrudniony jako sztygar, dojeżdżający do pracy w Kopalni Bogdanka - opowiedział mi historię, którą usłyszał od małżonki, gdy był na przepustce w Święta Bożego Narodzenia.
Małżonka owego sztygara, pracująca wówczas w Kopalni Węgla Brunatnego Konin opowiedziała mu, co się ostatnio zdarzyło w jej zakładzie pracy.
Historia ta jest na tyle komiczna, co pozytywna.
Otóż na fali poparcia dla słuszności wprowadzenia przez gen Jaruzelskiego wojny z Narodem, zwołano również w Kopalni Konin, zebranie aktywu partyjnego, w celu podjęcia uchwały o poparciu Stanu Wojennego.
Gdy aktyw rozpoczął obrady, jakiś dowcipniś zatelefonował do miejscowej jednostki ZOMO oznajmiając im:
Wy tam towarzysze śpicie, a w świetlicy Kopalni zebrał się aktyw Solidarności, by uchwalić petycję protestu przeciw wprowadzeniu Stanu Wojennego.
Po kilku minutach rozpętało się piekło. Oddział ZOMO, który oddelegowano do spacyfikowania rzekomego zebrania Solidarności, przystąpił do akcji z niespotykaną furią.
Zanim zdołano przekonać dowódcę oddziału ZOMO, że obraduje aktyw partyjny, a nie Solidarnościowcy, pobitych zostało kilkudziesięciu partyjniaków, z tego kilku wylądowało w szpitalu z bardzo ciężkimi obrażeniami.
W efekcie - pomimo przeprosin z Komendy ZOMO - niemal wszyscy aktywiści Konińscy (ponad sto osób) oddali legitymacje partyjne. I to jest ten pozytywny moment, jakich w Polsce na pewno było więcej.
Jak wynika z powyższej historii, pomimo tragedii jaka dotknęła wszystkich Polaków, pogoda ducha i dowcip nie zostały w Narodzie stłamszone.
Odsłon: 386 Komentarzy: 24
Wednesday, 14 March 2012
Monday, 27 February 2012
Wednesday, 29 February 2012
