
Wednesday,30 March 2011,17:13
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 30 March 2011, 17:13
Ceny rosną jak na drożdżach. Porównałem ostatnio poziom cen w sklepie lidl zarówno niemieckim jak i polskim. No i co wyszło:
Cukier: 0,65 euro = 2,6 zł
Pepsi 2L: 0,59 euro = 2,4 zł
Masło: 1 euro = 4 zł
W Polsce cukru poniżej 4 zł się nie kupi ale nawet jak się ta cukrowa mania skończy to i tak ceny cukru będą nie wiele niższe od tych w Niemczech. Ogólnie rzecz biorąc poziom cen w naszych sklepach jest zachodni. Tylko zarobki to nawet nie połowa tego co u nich. Limity nałożone na naszych rolników przez UE jak i też inna interwencja tej organizacji powoduje to co powoduje. Obecny rząd też raczej służy interesom zachodu i to się nie zmieni. Jarosław Kaczyński prowadząc przy okazji trochę już swoją kampanię także chciał udowodnić, że się żyje gorzej, a nie lepiej robiąc zakupy w jakimś lokalnym sklepie. Oczywiście dla mediów nie było ważne to, że dużo rzeczy zdrożało tylko to, że zapłacił banknotem 200 zł i stwierdził, że biedronka to taki sklep dla biednych ludzi. Nie obraził tym bynajmniej tych co im się nie poszczęściło w życiu ale to w TV było ważniejsze niż drożyzna. Prawda jest taka, że gdyby Polski rolnik mógł hodować i produkować co chce i ile chce bez większej kontroli to nie potrzebne by były limity, dopłaty itp. Rynek w najlepszy sposób reguluje co ma kosztować, a nie jakieś organizacje typu UE i reszta bandy. Niestety takie coś nie przekona większość, która woli uwierzyć w socjalistyczne dyrdymały o kontroli wszystkiego co się rusza i żyje. Powoli stajemy się niewolnikami na własne życzenie. Tak więc albo to euroimperium padnie albo wszyscy pobawimy się w pana Cejrowskiego i wyjedziemy do Chile albo do Brazylii albo dalej będziemy płacić za benzynę, cukier itp kosmiczne ceny tak aby utrzymywać tę bandę urzędasów. Bo ani rolnik na tym nie zarobi ani też zbytnio firma paliwowa tylko oni.
Odsłon: 191 Komentarzy: 2
Tuesday,01 March 2011,23:02
Kategoria: Ogólne Tuesday, 01 March 2011, 23:02
Od dosyć dłuższego czasu słucham tej stacji. Zacząłem słuchać w czasach gdy o tej rozgłośni było głośno wśród "głównych" mediów. Ciekawił mnie fakt co im tak przeszkadza. Nie ukrywam, że w pierwszych chwilach też byłem przez ITI i inne takie zmanipulowany poprzez takie "niusy" jak: Ojciec Dyrektor Maybachem jeździ, babcie okrada itp. Jednak potem poszedłem po rozum do głowy i zastanowiłem się. Skoro redemptorysta o. Tadeusz Rydzyk, który prowadzi radio i TV (nadającą głównie satelitarnie i przez kablówki) "wozi się" wypaśną furą to czym się "wożą" takie waltery i solorze? którzy piastują wysokie miejsca na listach najbogatszych Polaków. O tym jakoś głośno nie ma. Druga rzecz rzekome "okradanie" emerytek z ich emerytury. Przecież "koncern toruński" raczej je nie goni z siekierą w ręku i nie zaprowadza przymusem na pocztę czy do banku. Same chcą to dają. Stwierdziłem wtedy, że coś w tym radiu musi być skoro tyle ludzi chce wspierać to przedsięwzięcie. Druga rzecz jest taka, że taka forma finansowania działalności rozgłośni głównie katolickich jest dość powszechna w USA i tam nikomu to nie przeszkadza. U nas oczywiście musi. Tak więc ustawiłem odbiornik i zacząłem analizować co jest z "tym radiem". Od razu mi się spodobało to, że tam każdy może sobie zadzwonić i swoje "3 grosze" mniej lub bardziej merytoryczne powiedzieć na antenie na żywo. Jest tak gdzie indziej? TOK FM? Proszę was. Poziom lewicowości tego radia przekroczył już dawno poziom radia północnokoreańskiego czy kubańskiego. Takiej mainstreamowej propagandy to nie ma nigdzie. Ale do rzeczy. Odkryłem co przeszkadza innym w Radiu Maryja i TV TRWAM- prawda. Przykładowo taki profesor Jerzy Robert Nowak, którego felietonów słucham często niedawno nawiązywał do separatystycznej działalności "Ruchu Autonomii Śląska" (finansowanej przez pewien kraj zza odry) z którym jak przypomnę w ostatnich wyborach do sejmiku samorządowego PO i PSL utworzyło koalicję w naszym sejmiku śląskim. Przytoczę też częste nawiązania do raportu z likwidacji WSI, gdzie ten sam profesor przytoczył ubecką działalność solorza. Do tego słuszna krytyka opieszałości i niedbalstwa obecnego rządu, dług publiczny itp. Często też na antenie występuje pewna pani (której nazwiska nie znam), która wg mojej opinii świetnie orientuje się w zagadnieniach makroekonomicznych. Jej ostatnia audycja to właściwie edukacja słuchaczy na temat polityki monetarnej, działania mechanizmów gospodarczych, zgubnych wpływach globalizacji itp. Gdzie indziej takie programy można znaleźć? Radio Maryja (a właściwie w/w profesor) także jako jedyne nie raz przytaczało prawdziwe przyczyny rozpadu Jugosławii (po krótce pan Sachs obiecał Słoweńcom i Chorwatom milionowe pożyczki w zamian za oddzielenie się), mafijnego rządu pseudopaństewka (a właściwe zbuntowanego serbskiego województwa) zwanego Kosowem. Radio Maryja jako jedyny "koncern medialny" co jakiś czas przytacza problem wpływu masonerii na światową gospodarkę (dr Stanisław Krajski), powiązań grupy bilderberg oraz komisji trójstronnej, w której zasiada Palikot. To w połączeniu z "interaktywnościa" tego radia stanowi wielką przeciwwagę dla tej propagandy nadawanej codziennie w TV i radiu z głównego nurtu i też źródło "niewygodnej prawdy". Stąd też powszechne "czepianie się" Radia Maryja w TVN i Wyborczej. Zgodzę się, że to radio optuje za jedną partią zwaną PiSem ale też nie bez krytyki. Skoro PO ma wokół siebie skupione praktycznie wszystkie media to dlaczego opozycja nie ma mieć przychylności choćby jednego radia, gazety czy tv? Poza tym to Radio niesie z sobą więcej obiektywizmu niż reszta. To tyle jeżeli chodzi o te media.
Odsłon: 261 Komentarzy: 3
Wednesday,10 November 2010,21:09
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 10 November 2010, 21:09
"Dzisiejsze noworodki dwukrotnie bardziej narażone są na dysfunkcje seksualne i choroby układu moczowo-płciowego niż ich ojcowie. Coraz częściej u młodych chłopców wykrywa się deformacje genitaliów lub niski poziom testosteronu. Film „Znikająca męskość” to spojrzenie na to niepokojące zjawisko i próba identyfikacji jego winowajcy.Sarnia, siedemdziesięciotysięczne miasteczko w kanadyjskim Ontario. Od pewnego czasu notuje się tu drastyczny spadek liczby urodzeń chłopców. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest łatwa do odgadnięcia – Sarnia jest bowiem otoczona przez zakłady chemiczne.Związki chemiczne są obecne w niezliczonych produktach codziennego użytku. Wpływ, jaki niektóre z nich mogą wywierać na człowieka, pozostaje zagadką, ponieważ nie były nigdy testowane na ludziach. Tym trudniej oszacować czy np. wykorzystywane do produkcji zabawek ftalany lub obecne w pestycydach triazyny nie będą oddziaływać na rozwijające się organizmy małych dzieci. Przebadanie każdego produktu jest niemożliwe, ale niektórzy już zajęli się działaniami prewencyjnymi – kanadyjskie ministerstwo zdrowia doprowadziło do wycofania ze sprzedaży butelek dziecięcych bisfenol A. Ile zagrożeń czaić się może jednak w zabawkach, kosmetykach, odzieży czy przetwarzanej żywności?Pewne jest jedno: niektóre z chemikaliów wywoływać mogą efekt nazywany „naśladownictwem hormonów” lub „zakłócaniem wydzielania”. Zdaniem twórców filmu „Znikająca męskość” na nich właśnie spoczywa przynajmniej część odpowiedzialności nie tylko za bezpłodność, deformacje genitaliów, niski poziom testosteronu, dyspareunię czy raka jąder, ale i coraz powszechniejsze schorzenia takie jak ADHD, autyzm, syndrom Tourette’a, padaczka i porażenie mózgowe. Rodzi się coraz mniej chłopców, ich potencjalna sprawność seksualna jest coraz niższa, a zauważalne zniewieścienie nie jest tylko i wyłącznie przyczyną promowania kulturowego wzorca „wrażliwego faceta”.Jak mówi doktor Herbert Needleman, jeden z ekspertów pojawiających się w niniejszym dokumencie: „Przeprowadzamy wielki eksperyment toksykologiczny, którego obiektem są nasze dzieci i przyszłe wnuki”.
źródło: www.mlodytata.pl
Film dokumentalny będzie emitowany w tę sobotę o 15:45 na PLANETE. Leciał też wczoraj wieczorem i mnie zszokował. Polecam. Dużo szokujących i niestety prawdziwych informacji.
Odsłon: 390 Komentarzy: 7
Sunday,26 September 2010,21:13
Kategoria: Ogólne Sunday, 26 September 2010, 21:13
Siedziałem sobie przed chwilą na balkonie podziwiając lokalną przyrodę i pijąc piwko. Patrzę sobie tak po oknach – prawie wszędzie włączony telewizor i wszędzie jeden program. Po kolorystyce i po "reklamie" loga gołym okiem da się zauważyć, że to TVN. Hipnoza jakaś narodowa czy jak? Patrząc sobie w niebo i kończąc piwo stwierdziłem, że jak jakiś meteor nie uderzy w HotBirda (z stamtąd wszystkie platformy cyfrowe biorą sygnał i TVN też tam leci) i przez minimum tydzień nie usuną powstałej w ten sposób awarii to Polska dalej będzie dalej zahipnotyzowana przez wiadome koncerny medialne i służby specjalne.
Odsłon: 365 Komentarzy: 3
Thursday,09 December 2010,23:46
Kategoria: Wiadomości Thursday, 09 December 2010, 23:46
Jedna z koncepcji masońskich. Świat bez wojen, bez granic i…bez moralności. Czyli nowy wspaniały świat. Masoni i komuniści (w sumie to jedna banda) od dawna głosili żeby wszystko było wspólne. Zaczęło się od prób zlikwidowania tej"wrednej kapitalistycznej własności prywatnej", a kończy się na…dzieciach. Przykłady same się mnożą, a tu przypadek z Australii gdzie dwóch pedałów i dwie lesby mogą "wychowywać" dziecko z probówki. Science Fiction? Raczej tragiczna prawda ale to jeszcze nic – w Londynie Peter Tatchell zaapelował, by za osoby „pełnoletnie seksualnie” uznać młodzież w wieku 14 lat. Następny dewiant Berg "lobbuje na rzecz obniżenia wieku dzieci, w której mogłyby uprawiać legalnie seks z 16 na 12 lat. Domaga się również by 16- latki mogły grać w filmach porno.” Jeszcze przytoczę wam inny cytat „Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie poderwać. (…) Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem”.- pisał w swojej biografii. legendarny przywódca lewicy a dziś poseł do Parlamentu Europejskiego, Daniel Cohn – Bendit. Już dawno pisałem o tym kto siedzi w tym całym syfie zwanym parlamentem europejskim. Jak nie pedały to pedofile i inni dewianci. Niedługo to będziemy przerabiać legalizację: zoofilii, nekrofilii i co tam jeszcze wymyślili. Wydaje się, że przyszłość idzie w nie tym kierunku co by miała iść ale jednak idzie. Idzie w stronę N.W.O. czyli Nowego Porządku Świata gdzie jak mawiał dr Marek Czachorowski "nie istnieje coś takiego jak zło czy dobro moralne". Religia i moralność idzie w takim przypadku na plan dalszy traktowana jako zacofanie i zabobon, a te wszystkie zboczenia, o których pisałem wcześniej jako coś "postępowego". Z jednej strony pseudo wolność dla dewiantów ale z drugiej strony pełna inwigilacja. Już teraz istnieją plany wszczepienia każdemu pod skórę chipu RFID, czyli takiego nowego dowodu osobistego, który będzie też pełnił funkcję karty płatniczej. Przy okazji jak technika pozwoli to pewnie będzie rejestrować tracki z GPSu i przesyłać je poprzez sieć komórkową do jakiejś centrali. RFID to jeszcze nic. Zobaczcie sobie co macie w apteczce albo w lodówce i przeczytajcie sobie skład. Jak nie paracetamol (który otumania umysł) to aspartam, który jest rakotwórczy. Czego by się nie chwycić to ma więcej składników zaczynających się na E niż produktu właściwego. Otumanianie umysłu to także element polityki depopulacyjnej stosowanej przez rządy wielu krajów, a o której także mówił dr Marek Czachorowski zarówno w wywiadzie z Wojciechem Cejrowskim 15 lat temu w W.C. Kwadrans (na youtube proszę sobie poszukać – jest tego pełno) jak i też w swojej książce "Nowy Imperializm". Otumanianie ludzi ma na celu wyeliminowanie własnego myślenia i skierowanie poprzez media umysłów ludzkich na "jedyne słuszne tory" taka jest moja teoria. Na koniec jeszcze dodam organizacje, które są tak jakby piewcami nowego porządku świata. Są to m. in. komisja trójstronna stworzona przez Rockefelera i grupa Bilderberg, w której także zasiadają Rockefelerowie i inni bardziej lub mniej wpływowi ludzie. Wymienię tylko kilku: Olechowski (Bilderberg), Kwaśniewski (Bilderberg), Palikot (Komisja Trójstronna). Naszych jest tam o wiele więcej także odsyłam po więcej informacji do internetu. Pozdrawiam
Odsłon: 361 Komentarzy: 0
Wednesday,25 August 2010,09:52
Kategoria: Wiadomości Wednesday, 25 August 2010, 09:52
Najpierw chcieli internet cenzurować (UE zresztą też chciała). Teraz się biorą za media, które "odstają" poglądami od TVN i GW. Radia Maryja nie słucham zbyt często. Parę razy mi się zdarzyło. Nic dziwnego w wypowiedziach osób, ktore pracują w tej stacji nie słyszałem. Nawet raz mi się trafiło posłuchać dosyć rzeczowy program o komputerach. Uważam, że wogóle nie powinno być czegoś takiego jak koncesja, a jedynie pozwolenie na nadawanie na danych częstotliwościach tak żeby od strony technicznej nie było chaosu w eterze i żeby nikt nikomu na częstotliwości nie wchodził. Takie pozwolenie powinno być wtedy wydawane tylko i wyłącznie przez specjalistów w dziedzinie radiodyfuzji. Koncesjonowanie to zwykła cenzura bo w takiej koncesji są zawarte warunki takie jak: co ma być mniej więcej nadawawne, jakiego typu programy itp. No ale niestety w szeregach PO nie trudno znaleźć "piewców" Nowego Porządku Świata i nowego kształtowania światopoglądu społecznego.
Odsłon: 386 Komentarzy: 7
Monday,23 August 2010,17:01
Kategoria: Wiadomości Monday, 23 August 2010, 17:01
Zrobiłem na sobie 3 dniowy eksperyment polegający na nie włączaniu mediów: TV, Radio, a internet tylko na przelewy i sprawdzenie poczty. No i zauważyłem różnicę. Czuję się tak jakbym wrócił z krótkiego urlopu – czyli tzw. wylajtowany. To tylko 3 dni, a co dopiero da większa taka przerwa? Tak więc widać wpływ mediów na człowieka. Nawet nie chodzi o zmianę myślenia. Chodzi o to, żeby człowieka zrobić podładowanym na cały dzień. Nieważne czy się w to uwierzy czy też nie ale człowiek i tak będzie choć trochę nerwowy.
PS
A koncerny farmaceutyczne tylko czekają na nasze zniszczone nerwy oraz żołądki.
Odsłon: 386 Komentarzy: 9
Monday,16 August 2010,09:46
Kategoria: Wiadomości Monday, 16 August 2010, 09:46
Dawno mnie nie było na blogu. Przepraszam za nieobecność. Dużo spraw na głowie. A to praca magisterska, a to praca w ogóle, a to remont itp itd. No ale trafił mi się urlop. Dawno nie włączałem tego pudła co u mnie w pokoju stoi (telewizor) ale jak włączyłem to się zdziwiłem. Komu przeszkadza krzyż? Komu przeszkadza gdzieś ze 2 metry kwadratowe zajęte przez krzyż? Ja już naprawdę nie wiem czy ludzi idzie naprawdę podburzyć przez głupie media czy jak? Podobno mamy w Polsce wolność wyznania to dlaczego katolicy nie mogą ku czci zmarłych w katastrofie postawić krzyż, a potem pomnik? Wynika z tego, że banda zboczeńców może bezcześcić jawnie słowa Papieża Jana Pawła II latając z gołym tyłkiem po Warszawie, a normalni ludzie nie mogą uczcić tragicznej śmierci elity naszego kraju z prezydentem i małżonką na czele. Do tego pożal się Boże prezydent bolszewikom pomnik stawia. I to wszystko pewnie dlatego żeby narodowi odwrócić uwagę od tego, że za niedługo wzrośnie VAT na większość towarów, dług publiczny będzie większy niż ten w Grecji, a my będziemy na te bajery harować aż do wykończenia się. Chyba, że sami sobie wymyślimy system emerytalny – czyli będziemy sobie odkładać na konto na swoją emeryturę.
PS
Będąc w Czarnogórze na wczasach widziałem, że tamtejsza społeczność inaczej patrzy na świat. Z takim spokojem, a nawet lekką flegmatycznością. Czas płynie wg ich rytmu (czyli z reguły stoi w miejscu). Tam muzułmanin normalnie gada z katolikiem bądź prawosławnym i z reguły gadają o meczach, rybach i kobietach oczywiście :) i nawet widząc będąc w tamtejszym markecie stwierdziłem, że oni chyba wszyscy dopiero wstali.
Odsłon: 209 Komentarzy: 0
Saturday,06 March 2010,22:50
Kategoria: Religia Saturday, 06 March 2010, 22:50
W dniu dzisiejszym jak co roku o godzinie 9:00 wybrałem się na procesję Bożego Ciała w moim mieście. Ponoć nigdzie tak bardzo nie jest kultywowany zwyczaj związany z przystrajaniem ołtarzy oraz okien jak i też pielęgnowanie lokalnej (śląskiej) tradycji jak na Lipinach (dzielnica Świętochłowic). Doceniła to nie tylko lokalna społeczność ale nawet gazety oraz uczestnicy konkursu Grand Press Photo.
Na ich stronie: http://www.grandpressphoto.pl/ można znaleźć zdjęcie, które zwyciężyło w tym konkursie autorstwa pana Tomasza Tomaszewskiego. Co roku oprócz mieszkańców Lipin na procesji Bożego Ciała zbiera się także całkiem pokaźna grupa fotografów zarówno amatorów jak i "zawodowców" z gazet lokalnych i ogólnopolskich. Zresztą co ja będę opisywać – zobaczcie i poczytajcie trochę (artykuł z zeszłego roku):
http://swce.pl/Boze-Cialo-na-Lipinach-,1359.
Pozdrawiam. Karlik
Odsłon: 412 Komentarzy: 1
Tuesday,18 May 2010,11:01
Kategoria: Historia Tuesday, 18 May 2010, 11:01
Islam na Bałkanach czyli trochę inny pogląd na kwestie Bośni i Hercegowiny, a także rzekomych "Serbskich okrucieństw"
Po tragedii 11.9.2001 w USA, kiedy samoloty pasażerskie uderzyły w terrorystycznych atakach w symbole wolnego świata w Nowym Jorku i Waszyngtonie, prasa amerykańska zaczęła ujawniać szczegóły wojującego islamu (dżihadu) na Bałkanach, który przedtem USA i NATO skrycie wspierały przeciw „Serbom”. Np. Wall Street Journal pisał 1.11.2001: Przez ostatnie 10 lat najwyżsi przywódcy Al Kaidy odwiedzali Bałkany, łącznie z 3 wizytami Osamy ibn Ladena w l. 1994–1996. Półtora roku wcześniej czytelnik zachodni mógł doczytać się o serbskich obawach, ale chyba dyskontował je, bo pochodziły przecie od sprawców zbrodni wojennych w regionie z l. 1990. Np. australijski dziennik stołeczny Canberra Times z 28.4.2000 powtórzył za jugosłowiańską agencją Tanjug: Islamski milioner z Arabii Saudyjskiej Osama ibn Laden, poszukiwany za terroryzm przez USA, jest w Kosowie […] po utworzeniu grupy 500 wojowników islamskich we wschodniej Albanii koło miejscowości Korce i Pogradec w celu wykonywania ‘działań terrorystycznych’ w Kosowie. Planuje podobne działania w południowej części Serbii w rejonie Preszewa, Medwedji i Bujanowaca przy granicy z Kosowem. Potem terror islamskich ekstremistów miał rozszerzyć się na Macedonię, o czym zapewne wiedziały służby bezpieczeństwa nie tylko w Jugosławii. Grupy ibn Ladena z Albanii działały w Kosowie już w 1998 r., a za ich zwalczanie siły Jugosławii potępił m. in. Marek Edelman, „rozpoznawca” współczesnych zbrodni przypominających hitlerowskie ludobójstwo Żydów. Wyprany antyserbską propagandą mózg Edelmana wykazał zdolność zdalnego węszenia zbrodni na Bałkanach. „Niezawodny” instynkt tego autorytetu ws ludobójstwa (bo Edelman to weteran getta warszawskiego) podsunął politykom zachodnim frazes aktualnie potrzebny w ekspansji Zachodu na Bałkanach: Holokaust Albańczyków kosowskich. Wg Forum Ekologicznego Unii Wolności w Zielonej Alternatywie (lato 1999 r.) niemiecki minister spraw zagranicznych Joschka Fischer i inny przywódca europejskich Zielonych, Dany Cohn-Bendit, wyczulili się na swąd ludobójstwa dzięki Edelmanowi, a Bill Clinton powoływał się na autorytet Edelmana. Po Zielonych i prezydencie USA wypowiedź Edelmana podchwycili inni przywódcy państw NATO (również polskie elity), aby uzasadnić naloty na Jugosławię. Niektórzy politycy posunęli się nawet do porównań jugosłowiańskich akcji przeciw terrorystom z ludobójstwem (patrz rozdział Masakry których nie było). Z braku dowodów hitleryzmu Miloszewicia propaganda pokazywała pociągi wywożące Albańczyków z Kosowa po rozpoczęciu nalotów NATO 24.3.1999. Spikierzy smutnym głosem porównywali to do transportów do Auschwitz podczas II wojny światowej, obrażając pamięć ofiar Holokaustu. Żydowscy intelektualiści w USA z Noamem Chomskim na czele zaprotestowali.Propaganda w stylu Edelmana okazała się żałosna po 11. września 2001 r., a potem w świetle zwalczania terroryzmu palestyńskiego przez Izrael w kwietniu 2002 r. Serbowie nie łamali praw Albańczyków w Kosowie w sposób i na skalę sugerowaną przez propagandę, natomiast Serbowie i in. narodowości ucierpiały z rąk ekstremistów albańsko-muzułmańskich. Bomby NATO i kolaboracja sił pokojowych KFOR z terrorystami Wyzwoleńczej Armii Kosowa zabiŀy w sumie kilka tysięcy ludności serbskiej i innej – nawet albańskiej, jeśli nie poparła ekstremizmu i secesjonizmu w dziele budowy Wielkiej Albanii. Terroryzm, za zwalczanie którego Serbów potępiła społeczność międzynarodowa, nagle stał się uświęconym celem wojen USA i Izraela. Talibowie i Al Kaida w Afganistan – przedtem hodowani przez USA przeciw ZSRR i in. strategicznym wrogom USA – to tylko początek. Wyjaśnia to m. in. wywiad z byłym doradcą przeydenta USA Cartera, Zbigniewem Brzezińskim w Observateur z 15-21.1.1998. Należy wyjaśnić, że zdecydowana większość muzułmanów .w Bośni to prawowierni wyznawcy Allaha, którym obce są idee wojującego islamu jako radykalne i niezgodne z Koranem. Niektóre źródła zachodnie (dla propagandy lub z niewiedzy) nie rozróżniają prawowiernych od ekstremistów, powodując dalsze pogmatwanie skomplikowanego tematu. Przykładem są relacje prasowe o niedawnym raporcie holenderskim nt. wojny w Bośni (podrozdział Holenderskie dochodzenie), które uogólniły skrajną, stosunkowo niewielką grupę skupioną wokół prezydenta Aliji Izetbegowicia na wszystkich muzułmanów bośniackich.
Z Albanii
Pod koniec 1998 r. prasa zachodnia zacytowała Fatosa Klozi’ego, szefa wywiadu albańskiego. Wg niego ibn Laden, oskarżony o kierowanie zamachami bombowymi na ambasady USA w Afryce, założył sieć terrorystów w Albanii w 1994 r. pod pozorem pomocy humanitarnej wybiedzonym Albańczykom, a w 1998 r. posłał wojowników do Kosowa i zinfiltrował także inne części Europy. W listopadzie 1998 r. oskarżony o morderstwo w Albanii Francuz Claude (Abdel) Kader przyznał, że był członkiem albańskiej siatki ibn Ladena. W Albanii rekrutował i zbroił wojowników do akcji w Kosowie. W czasie kampanii kosowskiej niektóre gazety amerykańskie ostrzegały, że gdyby wojska USA weszły do Kosowa, będą walczyć z Serbami obok terrorystycznej organizacji utrzymywanej z handlu narkotykami, które trafiają również do USA. Np. Daily Oklahoman pisał 28.5.1999 za Washington Times: Podając rękę Wyzwoleńczej Armii Kosowa (WAK), która wg wywiadu jest finansowana ze sprzedaży heroiny i kokainy, Stany Zjednoczone stałyby się swojego rodzaju partnerem Osamy ibn Ladena, międzynarodowego terrorysty związanego z zeszłorocznymi zamachami bombowymi na ambasady USA w Kenii i Tanzanii. Wg źródeł Washington Times, WAK jest powiązana z rozbudowaną siecią przestępczą z siedzibą w Albanii. W 1998 r. departament stanu umieścił WAK na liście jako międzynarodową organizację terrorystyczną, która utrzymuje się dzięki handlowi narkotykami i z pożyczek od znanych terrorystów jak ibn Laden. Wysoki urzędnik ds. narkotyków powiedział Washington Times: Taki sojusznik wynika z tego, że Bill Clinton nie był bezstronny w odwiecznej wojnie domowej. Byli terrorystami w 1998 r., a teraz z powodu polityki są bojownikami o wolność. W wojnie Billa Clintona, w której naloty stały się akcją humanitarną, ten paradoks pasuje jak ulał.Amerykański magazyn wojskowy Stars and Stripes z 16.4.2000: Niektórzy mudżahedini pozostający na Bałkanach po wojnie są zagrożeniem dla bałkańskich sił pokojowych NATO. Kongresman Duke Cunningham przypomniał niedługo po 11. września, że wymieniona w Defense & Foreign Affairs z lutego 1996 r. liczba 20 tys. mudżahedinów w Bośni (wbrew postanowieniom traktatu pokojowego w Dayton) nie uległa zmianie. Warto przypomnieć, że jeszcze 3.12.1995 The Sunday Telegraph denerwował się: Pentagon obawia się islamskich bojówkarzy. Naprawdę Pentagon wykorzystał dżihad dla własnych celów na Bałkanach już wcześniej. Uważając politykę USA na Bałkanach za pomyłkę gorszą od zbrodni, Harry Summers junior ocenił w Washington Times z 26.1.99 działalność USA na terenie byłej Jugosławii na przełomie l. 1998-1999: Nie tylko że Ameryka działa przeciw swym najlepszym interesom podsycając bazę terroryzmu muzułmańskiego w Europie, ale również podcina cel swojej interwencji bałkańskiej. Pozornie zaplanowana na wsparcie stabilności w regionie, amerykańska polityka zagraniczna robi dokładnie coś odwrotnego przez popieranie rewolucji muzułmańskiej. Stella Jatras, żona George’a Jatrasa – byłego pilota, który m.in. wykonał 230 lotów bojowych z DaNang, a pod koniec 30-letniej służby w lotnictwie USA został ataché wojskowym w Moskwie w l. 1979-81 – wysłała w kwietniu 2002 r. list otwarty do byłego kongresmena republikańskiego Roberta Dornana. Dorman był jednym z głosującym za zniesieniem embargo na broń dla muzułmańskiego rządu w Bośni, a po kadencji w Kongresie założył własny program komentatorski w radio. Co zyskaliśmy interwencją na Bałkanach? – zapytal\a Jatras w liśie do Domana, wyliczając „osiągnięcia”: Bośnia jest obecnie korytarzem islamu do Europy. Ponad 80% narkotyków przeznaczonych dla Europy pochodzi z Kosowa za pośrednictwem WAK – marksistowsko-terrorystycznej organizacji mafijnej, którą chronią nasze dzieci własnym życiem na służbie w Kosowie! Niewolnictwo seksualne, prostytucja, porwania, morderstwa, i narkotyki, zupełnie nieznane do czasu naszego wmieszania się, szerzą się dzięki WAK […] Ślepą polityką na Bałkanach wykańczamy zadanie, które postawił sobie Hitler. Zniszczyliśmy chrześcijański naród posługując się kłamstwami, w wyniku których wymazano serbską kulturę, społeczność, język i religię w Kosowie, ich Jerozolimie, którą wręczyliśmy gangsterom Osamy ibn Ladena w Wyzwoleńczej Armii Kosowa.
Holenderskie dochodzenie
Oficjalne holenderskie dochodzenie nt. masakry w Srebrenicy w 1995 r. opublikowane w ub. tygodniu zawiera jeden z najbardziej sensacyjnych raportów wywiadu zachodniego – pisał The Guardian z 22.4.2002. To 5-letnie wielotomowe dzieło holenderskiego profesora Ceesa Wiebesa z uniwersytetu w Amsterdamie opisuje tajne działania podczas wojny w Bośni na pocztku l. 1990. Teraz mamy pełny obraz tajnego związku między Pentagonem a radykalnymi grupami islamskimi z Bliskiego Wschodu celem pomocy muzułmanom bośniackim. Pentagon obecnie zwalcza niektóre z tych grup w ‘wojnie przeciw terroryzmowi’. The Guardian napisał muzułmanie bośniaccy, jakby chodziło o jednolitą grupę. Pentagon pomagał radykalnemu odłamowi pod przywództwem Aliji Izetbegowicia, fundamentalisty muzułmańskiego, który rozpoczynał karierę polityczną z nazistami chorwackimi podczas II wojny światowej (patrz podrozdział Alija Izetbegowić). Podczas wojny domowej w Bośni, większość muzułmanów była przeciw Izetbegowiciowi, a wielu z nich stanęło nawet po stronie Serbó bośniackich. Zachodnie środki przekazu nazwały ich buntownikami muzułmańskimi, podczas gdy reżim Izetbegowicia był rządem w Sarajewie popieranym przez muzułmanów. Tymczasem prawda była taka, że w wyborach w 1990 r. przedstawiciel buntowników Fikret Abdić uzyskał większość głosów. Dostarczając potajemnie broń muzułmanom Izetbegowicia, Pentagon złamał embargo ONZ. Prof. Wiebes wywnioskował także, że służby wywiadowcze kilku państw, szczególnie Izraela i Grecji, były zaangażowane w zbrojeniu Serbów bośniackich. Wg Wiebesa tajne agencje USA, Turcji i Iranu wspólnie z radykalnymi grupami islamskimi (np. afgańscy mudżahedini i popierający Iran hitzballahowie) zorganizowały przemyt broni przez Chorwację. Wywiad brytyjski zdobył na początku wojny w Bośni dokumenty świadczące o tym, że Iran prowadził bezpośrednie dostawy. Broń zakupiona przez Iran i Turcję z pomocą finansową Arabii Saudyjskiej przewożono nocą z Bliskiego Wschodu. Z początku użyto samoloty irańskich linii lotniczych Iran Air, potem w miarę wzrostu przewozów zatrudniono tajemniczą eskadrę czarnych Herkulesów C-130. Przywieziono również mudżahedinów, ale zostawiono ich do specjalnie niebezpiecznych zadań. Holenderski raport podkreśla, że USA było bardzo blisko powiązane z transportami. Zamiast CIA, własne tajne służby Pentagonu były ukrytym motorem przemytu. Ilość wwiezionej broni była ogromna, częściowo z powodu dużego „podatku tranzytowego” w Chorwacji, która zarobiła w ten sposób 20 do 50 procent z łącznego przewozu broni dla Bośni. Oprócz tego Chorwaci uzyskali ogromne ilości broni z Niemiec, Belgii i Argentyny – także wbrew embargo ONZ. Niemiecki wywiad był w pełni świadomy handlu. Siły ONZ niosące pokój, UNPROFOR, były uzależnione w nadzorze embarga od służb wywiadowczych państw członkowskich, a przede wszystkim od xaawansowanych zdolności monitowania przez USA. Dzięki temu Pentagon mógł manipulować embargiem. Amerykańskie samoloty nadzoru powietrznego Awacs latały nad krytycznymi terenami i nie reagowały na częste loty nocne do i z Tuzli. Broń przywieziona wiosną 1995 r. trafiła zaledwie 2 tygodnie później do zdemilitaryzowanej enklawy w okolicach Srebrenicy. Kiedy UNPROFOR zauważył przesyłki, Amerykanie wywarli presję na, by zmieniono raporty. Kiedy Norwegowie zaprotestowali ws. transportów do Tuzli, zostali zmuszeni do milczenia. CIA i wywiad brytyjski SIS rozumiały konflikt lepiej niż Pentagon, więc nalegały na ostrożność, bo żadna ze stron nie miała czystych rąk. James Woolsey, dyrektor CIA do maja 1995 r., coraz bardziej nie zgadzał się z Białym Domem Clintona, który nalegał na wyrobienie bliższych stosunków z grupami islamskimi. Kiedy CIA posłało wiosną 1995 r. pierwszego przedstawiciela do Sarajewa na rozmowy ze służbami bezpieczeństwa Bośni-Hercegowiny, Bośniacy zawiadomili wywiad irański. CIA dowiedziało się, że Irańczycy planowali zamach na niego i szybko go wycofali. W Bośni stwierdzono także obozy szkoleniowe prowadzone przez Irańczyków i Afgańczyków. Potem zapis w traktacie w Dayton w listopadzie 1995 r. wymagał wycofania obcych sił z Bośni. Wg Wiebesa to była rozmyślna próba wyczyszczenia irańskich obozów w Bośni. Głównym przeciwnikiem CIA w Bośni zostali teraz mudżahedini i ich irańscy instruktorzy, którym przedtem Pentagon dostarczał broń. W międzyczasie tajne służby Ukrainy, Grecji i Izraela zbroiły bośniackich Serbów. Izraelski Mossad był szczególnie aktywny i zawarł umowę z Serbami bośniackimi w Pale na znaczne dostawy amunicji artyleryjskiej i bomb moździerzowych. W zamian zapewniono bezpieczny przejazd ludności żydowskiej z oblężonego Sarajewa.
Głosy niepokoju
Od początku l. 1990. ukazały się w amerykańskich środkach masowego przekazu nazwy Bośnia-Hercegowina, Tuzla, Gorazde, Brcko – równie obce jak Wietnam, DaNang, Saigon i Hanoi dla przeciętnego Amerykanina w l. 1960. Nie mając rzekomo interesu na Bałkanach USA przedstawiało swoją obecność jako wstawiennictwo za prawami skrzywdzonych w dalekim zakątku Europy. Co światlejsi Amerykanie niepokoili się rażącymi zniekształcaniami faktów w wypowiedziach polityków, w prasie i w telewizji oraz długotrwałą interwencją w regionie niby obojętnym USA. W trosce o dalsze losy interwencji i o życie amerykańskich żołnierzy w możliwej inwazji lądowej, George Jatras przytoczył stwierdzenie Bismarcka, że Bałkany nie były warte kości ani jednego pomorskiego grenadiera. W 1993 r. Jatras wystąpił w prestiżowym programie telewizyjnym Larry King Show, oglądanym co dzień przez Amerykę. Jak większość ludzi, Jatrasowie byli wstrząśnięci doniesieniami o serbskich zbrodniach na początku konfliktu w Bośni. I choć do dziś oboje podkreślają, że nie wybielają przestępstw Serbów popełnionych w wojnie domowej, zdecydowanie nie zgadzają się z poważnymi i rozmyślnymi zniekształceniami rzeczywistości w amerykańskich środkach przekazu w imię urabiania opinii publicznej przeciw Serbom i zdobywania poparcia dla interwencji USA na Bałkanach.Yohanan Ramati, dyrektor Jerozolimskiego Instytutu dla Obrony Zachodniej (Jerusalem Institute for Western Defence), powiedział o propagandzie w konflikcie serbsko-muzułmańskim: Ta zorganizowana antyserbska a promuzułmańska propaganda powinna wywołać poważny niepokój u każdego, kto wierzy w demokrację i wolność słowa. John Ranz, przewodniczący amerykańskiego związku byłych więźniów obozu koncentracyjnego w Buchenwald zauważył z perspektywy historycznej: Ogromna kampania prania mózgów Ameryki przez nasze środki przekazu przeciw narodowi serbskiemu jest wprost nie do wiary ze swoją dzienną dawką jednostronnych informacji i zwykłych kłamstw […] Jaka jest dzisiejsza rzeczywistość? Mordercy Żydów, Serbów i Cyganów powrócili [do Chorwacji] z USA, Kanady i Argentyny, dokąd umknęli po II wojnie światowej. Serbowie walczyli z nazistami, zapłacili okropną cenę za stanięcie po stronie aliantów przeciw Hitlerowi. Ludzkość winna jest im dług wdzięczności. W grudniu 1992 r. redaktor naczelny wydawanego w Londynie Defence & Foreign Affairs Strategic Policy (obrona i zagraniczna polityka strategiczna) napisał: Obrazy zabitych, rannych albo zgwałconych osób serbskich często wypełniają ekrany telewizyjne i szpalty gazet na całym świecie, ale z podpisem, że są to martwe, ranne albo zgwałcone osoby chorwackie i muzułmańskie. Wiele ofiar serbskich – bo wbrew popularnym doniesieniom większość ofiar w konflikcie stanowią Serbowie z Bośni-Hercegowiny albo z Chorwacji – nie tylko cierpi poniżenie pokonania przez śmierć, lecz są także przedstawiane przez manipulacyjne informacje Chorwatów i muzułmanów w Bośni jako przykłady makabry. Jeśli USA przegrało wojnę w Wietnamie z powodu negatywnych sprawozdań amerykańskich reporterów telewizji, to wojnę bałkańską przeciw Serbom wygrywają chorwaccy ustaszowcy i muzułmańscy Bośniacy za pomocą rozmyślnej, planowej manipulacji telewizji międzynarodowej.W jesiennym numerze Foreign Policy (polityka zagraniczna) w 1995 r. gen. Charles Boyd, były zastępca głównodowodzącego Lotnictwa USA w Europie, napisał: Serbowie nie walczą o uzyskanie nowego terytorium, tylko bronią tego, co należy do nich. Autor książki The Captive Press (zniewolona prasa) Ted Galen Carpenter napisał: Tu jasno widać przypadek napędzania polityki rządu przez prasę i opisy w niej. Było to ewidentne w Bośni. Teraz znów widzimy to w Kosowie, skąd tak wiele reportaży nawet nie usiłuje udawać obiektywizmu.
Aż na księżyc
Osamę ibn Ladena pozbawiono obywatelstwa Arabii Saudyjskiej w 1994 r., ale podobno miał paszport Bośni-Hercegowiny wydany we Wiedniu w 1993 r. Po raz pierwszy pisano o nadaniu ibn Ladenowi oficjalnych dokumentów podróży w bośniackim tygodniku muzułmańskim Dani, o czym doniosła Agence France Presse 24.9.1999. Uzasadnieniem nadania obywatelstwa poszukiwanemu terroryście była wdzięczność prezydenta Bośni-Hercegowiny Aliji Izetbegowicia za wkład mudżahedinów do utworzenia na Bałkanach Republiki Islamskiej fundamentalistów. Dani również doniósł, że w Instanbule aresztowano terrrorystę Al Kaidy z paszportem Bośni, Mahrez Amduniego, znanego w Sarajewie jako Mehrez Amdouni (patrz podrozdział Mudżahedini). Podobnie jak ibn Laden, Amdouni dostał obywatelstwo, bo był członkiem armii Bośni-Hercegowiny.Wydanie azjatyckie Wall Street Journal doniosło w 1993 r., że do kierowania wszystkimi działaniami na Bałkanach ibn Laden nominował Al Zawahiriego, zastępcę głównodowodzącego Al Kaidy. Nie ma dokładnych danych, ale szacuje się, że w wojnie domowej w Bośni wzięło udział 1500 do 3500 arabskich ochotników. Skupiali się w rejonie Zenicy, a większość służyła w 7. brygadzie 3. korpusu, którym dowodził gen. Sakib Mahmuljin. Brygada nosiła czarno-czerwone kolory Wielkiej Albanii z napisem Nasza droga do Dżihadu i odznaczyła się szczególną brutalnością i okrucieństwem. Cytat z New York Times, przedrukowany w Sunday Telegraph z 10.12.1995 nie pozostawia wątpliwości co do motywacji wojowników: Przybyliśmy tu, by zginąć w służbie islamowi. To nasz obowiązek. Żadna siła niewierna nie będzie nam mówić, jak żyć, czy co mamy robić. Tu [Bośnia] jest państwo muzułmańskie, którego trzeba bronić. Następnego dnia Times of London pokazał zdjęcie 7. brygady w marszu przez Zenicę. Wojownicy gotowi byli wcielać słowa Ajatollaha Ruhollaha Khomeini’ego z 1930 r.: Święta wojna znaczy podbój wszystkich niemuzułmańskich terytoriów. Obowiązkiem każdego dorosłego mężczyzny będzie pójść na ochotnika na tę wojnę podboju, którego ostatecznym celem jest zaprowadzić prawo Koranu od jednego krańca Ziemi po drugi. Każdy mężczyzna czy kobieta, którzy negują istnienie Boga, albo wierzą w Jego partnerów (Święta Trójca), czy nie uznają Proroka Mahometa, są nieczyści. Już w 1993 r. oficerowie muzułmańscy z Bośni mieli zastrzeżenia w stosunku do mudżahedińskich ochotników. 27.6.1993 Sunday Times pisał, że wg zastępcy dowódcy armii Bośni-Hercegowiny płk. Stjepana Sibera: Było pomyłką wpuścić tutaj mudżahedinów […] Popełniają większość okrucieństw i działają przeciw interesom bośniackich muzułmanów. Zabijają, rabują, podpalają. W enklawie muzułmanów w Bośni wokół Srebrenicy działały jednostki mudżahedinów gen. Nasira Oricia, winne najbardziej barbarzyńskich czynów podczas wojny w Bośni: odcinania głów i wysadzania dynamitem domów z ludźmi wewnątrz (patrz rozdział Legenda o Srebrenicy). Nawet nie próbowali ukrywać swych zbrodni. Gen. Orić często udzielał wywiadów prasowych na miejscu masakry. W jednym z przypadków stojąc przed mudżahedinem wymachującym obciętymi głowami Orić wskazał w kierunku płonącego domu i dumnie oświadczył dzeinnikarzom: Rozwaliliśmy tych Serbów aż na księżyc. Alija Izetbegowić był dumny z waleczności swych mudżahedinów. Po zwycięskim ataku na pozycje serbskie k. Wozuce 10.9.1995 prezydent Bośni zorganizował defiladę z nadaniem medali. Mudżahedińska awangarda szturmowa dostała 11 medali za męstwo, włącznie ze Złotym Półksiężycem, najwyższym odznaczeniem w Bośni. Wywiad Jugosławii oszacował, że po zawarciu układu w Dayton w 1995 r. nadano ponad 1500 obywatelstw Bośni-Hercegowiny wojownikom El Mudżahidu i Al Kaidy, a większość z nich osiedliła się w rejonie Zenicy.
Al Kaida
Wg Miroslava Lazanskiego, autora książki Osama bin Laden Against America (Osama ibn Laden przeciw Ameryce), Al Kaida prowadziła 2 bazy w Bośni. Jedna z nich skupiała najlepszych wojowników pod dowództwem Algierczyka Abu Al Mali. Agenci FBI i CIA odkryli, że 2 z samobójczych terrorystów w samolotach 11. września 2001 r. było z tego właśnie obozu. Abu Mali następnie aresztowano, gdy jechał do Istanbułu na bośniackim paszporcie. W lutym 1998 r. departament stanu USA usunąl Wyzwoleńczą Armię Kosowa ze swej listy organizacji terrrorystycznych, bo stała się potrzebnym sprzymierzeńcem w walce z reżimem Miloszewicia. W tym samym jednak roku CIA i jej albański odpowiednik SHIK odkryły i unieszkodliwiły komórkę mudżahedińską wspópracującą z albańskimi ekstremistami w Kosowie. W sierpniu 1998 r. Washington Post podał, że CIA wie o albańskim powiązaniu ibn Ladena, a amerykańskie służby bezpieczeństwa odegrały glówną rolę w aresztowaniu 4 agentów Al Kaidy w stolicy Albanii Tiranie. Agenci chowali się pod szyldem islamskiej organizacji charytatywnej, która była przykrywką działalności na rzecz Osamy ibn Ladena. Przedstawiciele departamentu stanu USA spekulowali potem, że zamachy bombowe na ambasady USA w Kenii i Tanzanii mogły być odwetem ibn Ladena za aresztowanie w Tiranie. Jednak największą rewelacją 1998 r. było aresztowanie w grudniu szejka Abdel-Kadera w Tiranie za zabójstwo obywatela Albanii. Podczas rozprawy Abdel-Kader przyznał się, że był starszym rangą dowódcą w siatce ibn Ladena i zwerbował ok. 300 mudżahedinów do walk w Kosowie. Wg europejskich środków przekazu cytujących zeznania Abdel-Kadera, Osama ibn Laden przyjechał do Tirany na spotkania z wysokimi osobistościami w rządzie w 1994 r. i znowu w 1998 r., mimo że w obu przypadkach był terrorystą poszukiwanym przez międzynarodowe służby. Abdel-Kader zeznał też, że po upadku reżimu Saliego Berisy w 1997 r. splądrowano państwowe arsenały i biura. Wiele ze zrabowanych 10 tys. sztuk ciężkiej broni i 100 tys. paszportów wpadło w ręce Al Kaidy. 17.1.1999 prasa wrzała od doniesień o „serbskiej” masakrze na Albańczykach kosowskich w Raczaku. Incydent posłużył prezydentowi Clintonowi i sojusznikow w NATO za przysłowiową szalę, przeważając na korzyść nalotów na Jugosławię, by położyć kres serbskiemu okrucieństwu i czystkom etnicznym. Niektóre ciała wieśniaków zabitych przez WAK i własnych żołnierzy poległych w walkach miały podrobione (czy prawdziwe?) ślady okrucieństwa typowego dla mudżahedinów w WAK (patrz rozdziały Szwindel w Raczaku i Rozbój serbski w Kosowej). W tym samym dniu uszła uwadze społeczności międzynarodowej wzmianka w greckich środkach przekazu o obecności talibów w Albanii na zaproszenie byłych osobistości: prezydenta Saliego Berisy i szefa wywiadu Baszkima Gazidedego. Wg ateńskiej gazety anglojęzycznej The Tribune przedstawiciel służb bezpieczeństwa Albanii Fatos Klozi potwierdził, że ibn Laden był jednym z tych, którzy organizowali i wysyłali grupy wojowników do Kosowa. Wśród najemników byli Egipcjanie, Arabowie Saudyjscy, Algierczycy, Tunezyjczycy, Sudańczycy i Kuwejtczycy z rozmaitych organizacji.10 dni potem, 27.1.1999 serwis wiadomości w języku arabskim Al Hayat podał, że dowódca albański w Kosowie o pseudonimie Monia był bezpośrednio związany z Osamą ibn Ladenem. Al Hayat podał z dumą, że co najmniej 100 muzułmańskich mudżahedinów służyło w siłach Moni w Kosowie.
Alija Izetbegowić
W lutym 1943 r. powstała w Chorwacji specjalna dywizja SS im. Handzara celem zwalczania partyzantki Tity-komunisty. Bośnia-Hercegowina wchodziła wtedy w skład Niezawisłego Państwa Chorwatów (Nezawisna Država Hrwatska) pod panowaniem Poglawnika (odpowiednika Fűhrera u Niemców i Duce u Włochów). Allan Ryan junior pisze w książce pt. Quiet Neighbours: Prosecuting Nazi war criminals in America (spokojne sąsiedztwa – ściganie nazistowskich przestępców wojennych w Ameryce): Pod patronatem Adolfa Hitlera i jego współpracownika muftiego w Jerozolimie ‘Poglawnikiem’ był brutalny i bezlitosny Ante Pawelić, który przez 4 lata kierował rzezią setek tysięcy Serbów, Żydów i Romów w niewyobrażalnie okrutny sposób. Reżim marionetkowy Pawelicia, założyciela Ustaszów w 1929 r., władał większością dzisiejszej Chorwacji bez Półwyspu Istria i Dalmacji, ale włącznie z Bośnią-Hercegowiną. Dywizja SS Handzar składała się z 20 tys. żołnierzy, w większości muzułmanów, a jej zadaniem było wytępienie Serbów. Ustasze nie ograniczyli się jednak do zabijania Serbów. Poglawnik Pawelić mówił: Dobry Ustasz to ten, który potrafi użyć swój nóż do wycięcia płodu z łona matki. Wg opracowania Florentina Manuela z 1983 r., technika terroru przypominała turecką z czasów cesarstwa otomańskiego i była zdumiewająco okrutna: gwałty kobiet, wydłubywanie oczu i odcinanie jąder żywcem. SS Handzar bardziej przypominał uzbrojoną bandę niż jednostkę wojskową, a niemieccy oficerowie SS byli zdegustowani okrucieństwem ustaszowskich kolegów. Alija Izetbegowić wstąpił do organizacji młodzieży muzułmańskiej w Sarajewie 5.3.1943 i w kooperacji z niemiecką Abwehrą i Gestapo rekrutował młodych do SS Handzar. Wg rosyjskiej Izwiestii z 17.11.1992, w 1946 r. najwyższy sąd wojskowy Jugosławii skazał go za działalnośc ustaszowską na 3 lata więzienia i 2 lata pozbawienia praw obywatelskich. Potem Izetbegowić kontynuował działalność kryminalną. Po ujawnieniu fundamentalizmu i nietolerancji religijnej sąd najwyższy Republiki Bośni skazał go 14.3.1983 na 12 lat więzienia. Mimo to i mimo zakazu publikacji, jego praca pt. Deklaracja islamska ukazała się w 1990 r., a dwa lata później wyglądało na to, że podjął tradycje SS Handzar tkwiące w islamskim fundamentalizmie (patrz rozdział O prawa człowieka). Na s. 52. swej książki pt. Offensive in the Balkans (ofensywa na Bałkanach) Yossef Bodansky pisze: Już w 1992 r. Alija Izetbegowić podał bardzo precyzyjny i bezkompromisowy strategiczny cel polityczny reżimu w Sarajewie: skłonić Zachód do pokonania Serbów i założyć państwo z większością muzułmańską pod przywództwem Izetbegowicia.Bogdansky przytacza słowa Izetbegowicia, prezydenta Bośni, w Deklaracji Islamskiej: Nie może być pokoju ani koegzystencji między politycznymi instytucjami wyznania islamskiego i nieislamskiego […] Ruch islamski musi i jest w stanie działać, jak tylko stanie się wystarczająco silny moralnie i liczebnie, nie tylko aby zniszczyć ruch nieislamski, ale także by zbudować nowy ruch islamski. To nie są zachęcające słowa dla tych nie-muzłmanów, których zmuszeni zostali żyć pod rządami islamskiego Izetbegowicia.Muzułmanie bośniaccy, Chorwaci i Serbowie zgodzili się 18.3.92 w Lizbonie na zjednoczone państwo. Ugoda zapobiegłaby krwawej wojnie domowej i tragedii setek tysięcy uchodźców, ale podważyło ją USA, któremu nie podobała się rola Europy Zachodniej i pokojowe rozwiązanie problemu. Waszyngton obiecał skrajnie prawicowemu nacjonalistycznemu reżimowi Izetbegowicia poparcie w rozszerzeniu terytorium, nie wykluczając dominacji na Bałkanach. Wszystkie 3 strony bałkańskie potwierdziły storpedowanie ugody przez USA. New York Times z 17.6.93 napisał, że rząd USA oficjalnie zachęcił Izetbegowicia, głowę Partii za Czynem Demokratycznym, aby ogłosił niezależne państwo w Bośni pod swoją prezydenturą (patrz dodatek Deklaracja niepodległej Republiki Bośni-Hercegowiny).
Mudżahedini
Bogdansky przypomina w Offensive in the Balkans: ONZ wywnioskował, że specjalna grupa sił zbrojnych muzułmanów w Bośni, z których wielu służyło w islamskich organizacjach terrorystycznych, popełniła szereg okrucieństw dla propagandy, włącznie z ‘z najgorszymi z niedawnych morderstw’ na ludności muzułmańskiej w Sarajewie, aby zyskać sympatię świata i wywołać interwencję zbrojną. Te ataki rozwinęły się w ataki z premedytacją oraz w okrucieństwa popełnione na ludności serbskiej w Bośni, która próbowała ujść z rejonów spornych.Pierwsi bojownicy o sprawę islamu dotarli do Bośni tuż przed wybuchem wojny. Z czasem utworzono El Mudżahid, oddział nigdy nie liczący więcej niż 1000 ludzi walczących w Bośni przeciw każdej innej wierze. Zwerbowali do swych idei niewielką liczbę wiejskiej biedoty. Jedni recenzenci mówią o doskonałych żołnierzach, inni wymieniają kradzieże i wyrzynanie świń w wioskach serbskich i chorwackich przez mudżahedinów. Mieli być dla bośniackich muzułmanów pomocą w opresji, a stali się ich największym kłopotem – napisał Gojko Berić, publicysta sarajewskiego dziennika Oslobodzienje. Mudżahedini różnią się od serbskich i chorwackich „psów wojny” pod wieloma względami. Ich działania napędza fanatyzm religijny, a wojskowym dowódcą był Algierczyk Abu Al-Mali. Po jednej z potyczek z Serbami posłał do Sarajewa meldunek: Wiemy, że przyjdzie dzień, kiedy staniemy do walki przeciw Żydom i Allah da nam zwycięstwo. Wiemy też, że najlepsi z nas będą walczyć z chrześcijanami i że wszystkie te obietnice pochodzą od wysłannika Allaha. Al Mali mówił bojownikom: Muzułmańskie akcje, które uważa się za terroryzm, to tylko odpowiedź muzułmanów na niesprawiedliwość, jaka ich spotyka. Izetbegowić rozpoczął bliską współpracę z mudżahedinami, kiedy położenie jego wojsk między siłami serbskimi i chorwackimi było bardzo ciężkie. Wówczas był gotów wejść w każdy układ, nawet z mudżahedinami, zwłaszcza że jedyną pomoc dawały kraje islamskie. Sojusz był jednak zarodkiem terroryzmu. Zaczęto się bać mudżahedinów, bo znęcali się także nad miejscowymi muzułmanami, których nie uważali za wystarczająco gorliwych wyznawców Allaha. Na jesieni 1999 r. władze Bośni, a przede wszystkim lider ekstremy muzułmanów Izetbegowić, stanęły w obliczu wielkiej kompromitacji. W więzieniu w Istanbulu czekał na przekazanie do Włoch bośniacki obywatel Mehrez Amdouni, rzekomo współpracownik terrorysty najbardziej poszukiwanego na świecie – Osamy ibn Ladena. Urodzony w Tunisie, 30-letni Amdouni został aresztowany we wrześniu 1999 r. na lotnisku w Istanbule, na którym przybysze z Bałkanów przechodzą specjalną kontrolę. Celnik, który jako trzyletni chłopiec przybył do Turcji z rodzicami z Bośni, uznał turystę z bośniackim paszportem w ręku za podejrzanego, bo nie wyglądał na krajana. Zaczął z nim rozmowę w niezbyt poprawnym języku bośniackim i już chwilę później Amdouni znalazł się w specjalnym pomieszczeniu przeznaczonym do dochodzeń. Tureccy policjanci ustalili, że Amdouniego poszukuje Interpol, a w 1998 r. został oskarżony w Bolonii o próbę podjęcia działalności terrorystycznej we Włoszech.Aresztowanie wywołało zamieszanie na najwyższych szczeblach w Sarajewie. Policja w końcu przyznała, że Amdouni jest obywatelem bośniackim: i otrzymał paszport w Sarajewie w grudniu 1997 r. w wyjątkowo przyspieszonym tempie. Za aprobatą Izetbegowicia inni mudżahedini otrzymali prawo do obywatelstwa Bośni równie gładko. Amdouni przybył do Bośni w 1993 r. z Afganistanu, służył 2 lata w oddziale mudżahedinów, a po demobilizacji chciał pozostać w wiosce k. Zenicy. Ostatnio jako islamski ochotnik wyruszył do Dagestanu, ale złapano go w Istanbule. Wg czołowych tureckich gazet Amdouni wyjawił organom śledczym, że jako mudżahedin walczył w Bośni i należy do algierskiej grupy terrorystycznej GIA (Islamska Grupa Zbrojna). Podobno potwierdził związek z ibn Ladenem. Nt. zamachu przygotowywano na wizytę Papieża w Sarajewie w kwietniu 1997 r. powiedział: Żałuję, że nie udał się zamach na Papieża w Sarajewie!. Zamachowcom udało się podłożyć kilka min pod jednym z mostów. Policja odnalazła je i usunęła na dziesięć minut przed przejazdem Papieża. Ustalenia śledztwa w tej sprawie nie zostały podane do publicznej wiadomości. Terroryzm mudżahedinów trwa. Np. wg jugosłowiańskiej agencji Ria Novosti z 5.1.2002, 18 rannych Serbów i Macedończyków przewieziono do szpitala rosyjskiego kontyngentu KFOR w Kosowie. 4 osoby zmarły wkrótce po przywiezieniu. Rzecznik rosyjskiego KFOR Dimitrij Kaborcew powiedział, że KFOR aresztował 30 Albańczyków podejrzanych o terroryzm i przynależność do mudżahedinów, ale nie ujawnił dalszych szczegółów.
Wahabici
Izetbegowić i jego otoczenie traktowali terroryzm mudżahedinów dwojako. Oficjalnie mówiono to, co Zachód chciał usłyszeć, deklarując walkę ze złem, a po cichu wspierano ich krwawe akcje. W Zenicy 27.1.94 zabito brytyjskiego wolontariusza Paula Goodala, a 2 jego kolegów zraniono. Policja aresztowała 3 mudżahedinów, pozostali 3 uciekli. W największej tajemnicy zorganizowano transport terrorystów do Sarajewa, ale w zasadzce mudżahedini odbili towarzyszy. Niedługo potem zginął od kul duchowy przywódca mudżahedinów Abu Haris wraz z 5 członkami obstawy. Mudżahedini zapowiadali zemstę, twierdząc, że doszło do zdrady. Religijnego fanatyka Lionela Dumonda, zwanego Abu Hamza przez mudżahedinów, od dawna znała policja francuska, która kilkakrotnie domagała się jego ekstradycji przez władze w Sarajewie. W końcu zabił bośniackiego policjanta Rusmira Dizdara, za co skazano go na 20 lat. W niewyjaśnionych okolicznościach uciekł z więzienia sarajewskiego, w którym chwilowo przebywał także Kalaj Jaraj, jeden z przywódców grupy terrorystycznej GIA, po aresztowaniu w maju 1999 r. na peryferiach Sarajewa. Jaraj miał również legalny paszport bośniacki. Wielu mudżahedinów zostało w Bośni po zakończeniu wojny. Mieszkają w małych osiedlach w okolicach Zenicy, Trawnika i Tuzli. Do ideologicznego rozłamu doszło wśród nich podczas wojny. Początkiem obecnego problem dla bośniackich muzułmanów była próba zdominowania mudżahedinów przez wahabitów, radykalny odłam islamu, dobrze zorganizowany i dofinansowany, bliski ideologicznie talibom w Afganistanie. Mudżahedinów, którzy nie zgadzali się z poglądami wahabitów, wypędzano jak zdrajców. Nadzieje bośniackich muzułmanów na walkę z opresją przekształciły się po wojnie w terror wzbudzający strach w centralnej Bośni. Konflikty, zabójstwa i eksplozje, napady na Chorwatów i dewastowanie kościołów to jeden z głównych celów tych fanatyków. Dla nich podejrzani są zarówno inni muzułmanie, jak i chrześcijanie lub ateiści. Urodzony w Egipcie wahabita Abu Hamza Tunisi zabił w Zenicy innego Egipcjanina, ale nie wahabitę, Hiszama Diaba uważając, że nie jest to właściwe dla niego miejsce. Hamza pozostał na wolności, a potem był sądzony za pobicie 2 Serbów, których spotkał w lesie. Hodżę z meczetu w Bużimie w północno-zachodniej Bośni wahabici skatowali, bo odmówił oddania meczetu „prawdziwym muzułmanom”. Baza wahabitów znajduje się w dawnych wsiach serbskich Gornja i Donja Bocinja, których mieszkańców wygnano pod koniec wojny. Najbliższym miastem jest Maglaj, niegdyś centrum przemysłu drzewnego w Bośni. Teraz w Bocinji mieszka ok. 2 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci. Zajmują się rolnictwem i hodowlą, założyli rzeźnię, w której ubijają bydło w sposób rytualny, oraz rozpoczęli produkcję oleju przemysłowego. Dysponują znacznymi środkami finansowymi z Arabii Saudyjskiej. Ubierają się jak talibowie, mają długie brody, a kobiety chodzą za nimi, „zamotane jak pakunki”. Niewielu dziennikarzom udało się dostać do tej bazy. Wahabici to wielki kłopot dla Izetbegowicia w Bośni i dla Zachodu. Zapytany przez reporterów o sprawę Bocinji, odpowiedział: To bardzo złożony problem. Nie chciałbym teraz o tym mówić. Algierczyk Abu Al Male, który po rozwiązaniu oddziału mudżahedinów był najwyższym autorytetem dla wahabitów w Bocinji, został deportowany z Bośni pod koniec lipca 1999 r. tuż przed podpisaniem paktu stabilizacji w Sarajewie. Uczyniono to na wyraźne żądanie USA. Abu Al Mali otrzymał azyl polityczny w jednym z zachodnich krajów, którego nazwę utrzymuje się w tajemnicy. Mudżahedini w Bocinji wybrali nowego wodza. Nadal jednak nie jest jasne, dlaczego Mehrez Amdouni schwytany został właśnie w Turcji i właśnie w tym czasie. Gojko Berić z sarajewskiego dziennika Oslobodzienje sugeruje odpowiedź w artykule przetłumaczonym w Gazecie Wyborczej na początku października 1999 r. Wśród zwolenników Izetbegowicia panuje przekonanie, że USA zaciska pętlę wokół bośniackiego lidera, żeby usunąć go razem z Miloszewiciem i Tudźmanem. Wytłumaczenie Bericia nie jest sensowne, bo gdyby USA i Zachód chcieli zmienić reżim w Bośni, złożyliby oskarżenia przeciw Izetbegowiciowi i podopiecznym przed haskim Międzynarodowym Trybunałem ds. Zbrodni Wojennych w Byłej Jugosławii. Ten farsowy sąd został utworzony właśnie do takich celów i jest utrzymywany dużym nakładem pieniędzy dla osiągnięcia celów strategicznych i politycznych Ameryki. Skandaliczne „oskarżenia”, porwania, poszukiwania „dowodów” popełnionych zbrodni po oskarżeniu i wieloletnim uwięzieniu oraz „sprawy sądowe” przeciw niewinnym, wymęczonym więzieniem Serbom odznaczają ten marionetkowy „sąd” od chwili jego powstania na początku l. 1990. wraz z wprowadzeniem sankcji przeciw Jugosławii. Wydaje sie, że jak wielokrotnie w innych przypadkach na Bałkanach USA daje znaki dezaprobaty bośniackich spraw Izetbegowicia, aby zmylić opinię publiczną. Zbrodnie reżimu Izetbegowicia w stosunku do własnej ludności i Serbów, włącznie z okrucieństwami popełnionymi przez mudżahedinów, znane są poinformowanej światowej opinii od dawna, natomiast niby nie zna ich „trybunał” w Hadze.
Dobry Serb – żywy i posłuszny
Bośniacki muzułmański magazyn Vox opublikował w październiku 1991 r. Deklarację Niepodległej Republiki Bośni-Hercegowiny (patrz pełny tekst na końcu rozdziału). Deklaracja została przygotowana na wypadek sygnału rozpadu federalnej Jugosławii: Republika Bośni-Hercegowiny bezzwłocznie oznajmi się niepodległym państwem z chwilą odłączenia się Republiki Słowenii od Jugosławii.. Miało to być państwo muzułmanów oraz wszystkich wykształconych i rozsądnych ludzi w Bośni-Hercegowinie, którą deklaracja uważa za miejsce pochodzenia muzułmanów na Półwyspie Bałkańskim. Naród muzułmański miałby zachować kulturalną autonomię w stosunku do Chorwatów, Serbów i innych narodowości w nowym państwie. Opublikowana z Deklaracją platforma polityczna dla pierwszego państwa muzułmańskiego na Półwyspie Bałkańskim, ze stolicą – centrum geograficznym muzułmanów w Jugosławii w Bratunacu, zapowiadała zmianę ze statusu obywateli drugiej klasy i podzielonych – na pierwszorzędnych: Nadszedł czas rozpocząć homogenizację muzułmanów, na wzór innych narodów. Co osiągnięto po wyborach? Pracownicy w dalszym ciągu są zwalniani, ludzie nie otrzymują emerytur, są ubodzy, a nie ma widoków na przyszłość. W tym celu ulegnie rozwiązaniu Służba Ochrony Państwa, w której wg dokumentu było ponad 90% to Serbów, wprowadzi się prawo ws. wynarodowienia i przywróci skonfiskowaną własność prywatną.Deklaracja przewidywała, że nowe państwo rozwiąże narodową kwestię Chorwatów, Serbów i innych narodowości na podstawie poszanowania człowieka i wolności jednostki. Deklaracja zapowiadała proklamację w wyniku referendum.na zasadzie większości głosów. Inicjatorzy Republiki Bośni-Hercegowiny musieli być bardzo pewni referendum, bo muzułmanie na terenie Bośni-Hercegowiny nie stanowili więszości, a w dodatku niektórzy z nich nie popierali secesji. To jednak nie był najpoważniejszy mankament deklaracji, która do tego miejsca wyglądała na uzasadnione dążenie dużej grupy etnicznej dotychczas pozbawionej pełnych praw do suwerenności. Czar demokracji prysł w aneksie do Deklaracji, gdzie zarząd inicjujący Muzułmańskiej Rady Narodowej sprecyzował, co stanie się z Serbami w islamskiej Republice. Po pierwsze, zadbano o to, żeby Serbowie nie zepsuli referendum przewidzianego na 31.12.1991 r.: Są oznaki, że Serbowie w Bośni-Hercegowinie mogą być przeciwni temu historycznemu wydarzeniu. W związku z tym powzięto pewne środki, które będą zastosowane, jeśli serbska ludność Bośni-Hercegowiny nie zgadza się z tą ideą […] – za jeden zdemolowany dom muzułmana będzie zdemolowanych 10 domów, za jednego zabitego będzie zlikwidowanych 100 Serbów, za 1 ranionego muzułmana (zależnie od dotkliwości) 10-15 Serbów. W wojnach domowych z Serbami w Bośni i w Kosowie nie zawahali się przed okrutnymi poświęceniami dla uzyskania politycznego efektu w poądango w danej chwili – patrz Co ma Boeing do rynku w Sarajewie poniżej i 2 rozdziały o masakrze w Raczaku. Nie jest wykluczone, że planowano prowokacje lub rozruchy w przebraniu Serbów, aby wywołać terror i ich ucieczkę przed „referendum”.Serbów czekało niełatwe życie w nowym państwie: Wszyscy Serbowie będą mieli 12-godz. dzień pracy. Ich płace będą proporcjonalne do lojalności wszystkich [serbskich] pracowników i z reguły będą 30% mniejsze niż płace muzułmanów na tych samych stanowiskach. Serbowie byliby zwalniani z pracy w pierwszej kolejności, a na teren instytucji mogliby wchodzić tylko za przepustką. Bośniacki apartheid objąłby kartki na żywność i zakupy w specjalnych sklepach dla Serbów – chyba w imię zapewnienia autonomii kulturowej.. Serbowie nie byłoby wolno mieć partii narodowościowych, a w razie nieposłuszeństwa straciliby prawa zrzeszania się i głosowania. Nie odebrano im prawa do produkcji alkoholu, ale musieliby płacić podatek ‘szeriat’, jak wszyscy obywatele państwa.Inicjatorzy państwa muzułmanów w Bośni-Hercegowinie mieli też idee polityki międzynarodowej w regionie bałkańskim: będzie bronić interesów muzułmańskich w innych częściach obecnej Jugosławii (Sandżak, Kosowo, Macedonia, Czarnogóra, Chorwacja, Serbia). Zapowiadane utworzenie Muzułmańskich Sił Zbrojnych finansowanych ze specjalnego podatku ‘sadaka’ zbieranego w ostatnich 10 dniach miesiąca Ramazan zapewne byłoby w tym pomocne.Serbowie mieliby jednak szansę zrównania z muzułmanami: będą równi muzułmanom, jeśli z własnej woli przyjmą wiarę muzułmańską swoich przodków. Nikt nie ma prawa nawiazywac do ich uprzedniego życia, bo nie są winni tego, że są Serbami. Dobry Serb to żywy i posłuszny Serb, albo martwy nieposłuszny Serb.
Tematy młodzieżowe
Magazyn Vox, który zamieścił tekst powyższej Deklaracji ponosi dużą odpowiedzialność za rozsiewanie nienawiści do Serbów. W pierwszym wydaniu tego magazynu dla młodzieży nienawiść wymierzono w Serbów w Belgradzie i Serbii. Następnie Vox zaczął publikować pogróżki i przewidywać więcej masakr Serbów w Bośni-Hercegowinie. Magazyn opublikował dokumenty oparte na ideach Izetbegowicia zawartych w jego Deklaracji Islamskiej. Okładka wydania Vox z października 1991 r. pokazała fotomontaż muzułmanów stojących na obciętych głowach Serbów. Chociaż okrucieństwa rzekomo popełnione przez Serbów były raz po razie pokazywane przez ABC i inne wiodące środki przekazu, Christiane Amanpour z CNN, która panowała nad tym, co Amerykanie oglądali lub nie oglądali w telewizji, nigdy nie pokazała okrucieństw popełnionych na Serbach. Przykładów nie brakuje dla chcącego utrzymać równowagę w informowaniu opinii publicznej, jak widać na fotografiach. Zdjęcia wideo zrobił m. in. japoński dziennikarz Yasunari Mizuguchi w Milici we wschodniej Bośni. Nie było również w amerykańskiej telewizji reportaży o serbskich niemowlętach z dziurą w czole od kuli, ani o Serbach z roztrzaskaną siekierą głową i wydłubanymi oczami.
Co ma Boeing do rynku w Sarajewie
Dzień po podpisaniu przez Arabię Saudyjską zakupu samolotów Boeing na sumę 6 mld. dolarów, Stany Zjednoczone zbombardowały Serbów bośniackich. Przypadek? Arabia Saudyjska od dawna chciała założyć pierwsze państwo muzułmańskie w Europie, więc umowa stała my nam ropę i pieniądze, a wy nam Bośnię. Bombardowanie Serbów w Bośni uzasadniono „serbską” masakrą na sarajewskim rynku Markale 5.2.1994. Natomiast raport ONZ ustalił, że sprawcami były siły muzułmańskie. Amerykański ekspert nt. terorryzmu Yossef Bodansky, autor książki Bin Laden: The Man Who Declared War on America (ibn Laden, człowiek który wypowiedział wojnę Ameryce), napisał podobnie o masakrze sarajewskiej w książce pt. Offensive in the Balkans: To co natychmiast opisano jako pocisk z wszechobecnego moździerza serbskiego był specjalnym ładunkiem zaplanowanym i skonstruowanym z pomocą specjalistów z HizbAllah i najprawdopodobniej zrzuconym z pobliskiego dachu na grupę ludzi na rynku. Czekające na miejscu kamery telewizyjne nagrały wyreżyserowany przez speców krwawy spektakl, a dziesiątki zwłok zabitych w walkach wojskowych muzułmanów bośniackich (uzyskano je poprzedniego dnia wymianjąc zabitych z Serbami) położono pokotem przed kamerami dla lepszego efektu. To nieczułe morderstwo swoich ludzi zaplanowano na zszokowanie Zachodu, a szczególnie sentymentalnego i łatwowiernego Waszyngtonu, w celu podniesienia poziomu sympatii zachodniej dla muzułmanów bośniackich i dalszego zdemonizowania Serbów, aby rządy zachodnie bardziej poparły nadchodzącą agresję, a w końcu może i interwencję wojskową. W wywiadzie dla De Standaard z 16.10.95. prezydent Radowan Karadzić powiedział: Zachód nie będzie dumny z tego. co zrobił Serbom. Na pewno nie teraz, gdy zaczęły się poważne problemy z terroryzmem islamskim. Nie będziemy już bronić Europy przed terrorystami islamskimi. Niech wchodzą do Europy. Wyglądają jak Europejczycy i są dumni, że z tym wyglądem są niezwykle efektywni. Europa chciała państwo muzułmańskie [w Bośni], niech je więc ma!
Turyści
Londyński The Times pisał 31.8.2000 o nielegalnej imigracji z Iranu do Sarajewa, gdzie niemal co dzień lądował samolot wypełniony nielegalnymi imigrantami, a władze Bośni nawet nie kiwnęły palcem. Nie było żadnej kontroli wizowej, a straż ONZ stała bezradna. Obserwatorzy ONZ uważali, że miesięcznie przybywało ok. 10 tys. nielegalnych imigrantów samolotem i samochodem. Następnie szmuglowano ich do stolic Europy przez niestrzeżone granice Bośni-Hercegowiny. Zaledwie 10 procent z 1600 km granic było w tym czasie obstawione. Zorganizowane gangi przestępcze wykorzystywały Bośnię do przerzutu tysięcy nielegalnych imigrantów do W. Brytanii. Detektywi powiedzieli, że tureccy Kurdowie, Chińczycy i Irańczycy są najliczniejsi, ale policja znalazła również przemyt ludzi ze Sri Lanki, Bangladeszu, Pakistanu i kilku byłych republik radzieckich. Urzędnicy ONZ oskarżyli prezydenta Jugosławii Miloszewicia i wysokich urzędników w Bośni-Hercegowinie o umożliwianie przemytu. Chorwacja złapała 10 tys. nielegalnych imigrantów w pierwszej połowie 2000 r. Te same szlaki przemytnicze, które służyły używane do przerzutu broni i narkotyków podczas wojen domowych w Jugosławii teraz wykorzystywano do przemytu ludzi. Władze tłumaczyły się brakiem środków na pilnowanie granic. Zachodni dylomaci wierzyli, że po prostu rządzą mafie. W 2000 r. International Organisation for Migration (Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji) rozpoczęła śledzenie roli Bośni w przemycie ludzi. Policja na lotnisku sarajewskim w ciągu 5 tygodni zanotowała 2905 przyjazdów „turystów” tureckich, ale tylko 513 wyjazdów. Podobmie przyjechało 3469 Irańczyków, a wyjechało 312. Niektóre przemyty kończą się tragicznie. Na granicy między Bośnią a Chorwacją z rzeki Sawy wyłowiono zwłoki 4 Irańczyków. Łódź przewoźna, która się wywróciła miała 10 miejsc. Policja szukała więcej ofiar, bo choć 8 osób uratowało się podejrzewano, że łódź była przeładowana. Posterunek graniczny ONZ przypuszczał, że utonęły 2 inne osoby, które przyleciały tym samym samolotem z Istanbułu, co pozostałe.
Z rąk do rąk
Jugosłowiańska agencja Tanjug doniosła 16.12.1997 za Rzeczpospolitą z tego samego dnia: Wywiad skandynawsko-polskiej brygady SFOR podejrzewa, że ośrodek szkolenia terrorystów z państw islamskich znajduje się we wsi Bocina Donja k. Maglaj w Bośni. Autor polskiego artykułu Marek Popowski służył w SFOR, a przedtem w IFOR, także w Bośni. Wg niego mudżahedini po raz pierwszy przybyli do Bośni w 1992 r., a latem 1995 r. było ich już 3 tys. Oprócz mudżahedinów z Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Iranu i Pakistanu, kilka tys. ekstremistów muzułmańskich przyjechało z Włoch, Francji, Niemiec i W. Brytanii. Dezerterzy z jednostek Turcji, Malezji i Francji wchodzących w skład batalionów ONZ UNPROFOR na Bałkanach dołączyli się do mudżahedinów. Oprócz niebezpiecznych akcji wojskowych mudżahedini wykonywali funkcje w misjach religijnych i ideologicznych, nadzorując wierność Koranowi i rekrutując młodych żołnierzy, by umierali w imię Allaha – pisał Popowski. Popowski zacytował serbskich oficerów, wg których mudżahedini nigdy nie brali więźniów, tylko obcinali im głowy lub mordowali. Oddziały armii muzułmańskiej Bośni szanowały mudżahedinów, ale jednocześnie bały się ich, bo wojownicy Allaha wykonywali niebezpieczne zadania bojowe i byli znani z okrucieństwa. Wg Rzeczpospolitej wbrew postanowieniom układu w Dayton Izetbegowić pozostawił ok. 1000 mudżahedinów na bośniackich paszportach w Sarajewie, Tuzli, Zenicy i ok. 10 wsiach. Wobec otrzymanych od sił serbskich i chorwackich podejrzeń o obóz szkoleniowy we wsi Bocina Donja – uprzednio zamieszkałej przez Serbów, a następnie największym skupisku mudżahedinów – skandynawsko-polski wywiad G-5 śledził działalność niezwykłych „osadników” na wypadek, gdyby mieli stworzyć bazę.terrorystyczną.
4.1.2001 Reuters pisał z Sarajewa o wzmocnieniu sił natowskich SFOR w Donja Bocinja w Bośni po konfrontacjach z miejscowymi i obcymi mudżahedinami. Muzułmanie, którzy przejęli nieruchomości podczas i po wojnie 1992-1995 r. poturbowali wojsko SFOR za to, że wyrzuciło ich, by zrobić miejsce powracającym właścicielom serbskim. Wg rzecznika SFOR, opuszcając wioskę mudżahedini zaczęli demolować i grabić centrum kultury, które używali na meczet. Po protestach 100 osób przeciw SFOR, policja zaaresztowała 3 osoby, włącznie z przywódcą mudżahedinów, Abu Hamza. Wszystkich wypuszczono, ale oskarżenia były w przygotowaniu. Ponieważ policja z trudem utrzymywała prawo, a sytuacja była bardzo napięta, jednostka SFOR Nord Pol Battle Group (siły skandynawskie i polskie) trzymała we wsi po jednym plutonie piechoty i służb pomocniczych celem obserwacji sytuacji. W lecie 2000 r. miejscowe władze w mieście Maglaj nakazały opuścić wieś Bocinja Donja wszystkim, którzy nielegalnie zajęli domy Serbów. Osiedliło się tam ok. 160 bojowników islamskich, (w tym 65 obcokrajowców) z wojny prowadzonej przez muzułmański rząd Bośni. Przed wojną zakończoną w 1995 r. Serbowie stanowili większość we wsi, która następnie znalazła się w federacji chorwacko-bośniackiej po podziale Jugosławii. Wyrzucanie bezprawnych „właścicieli” zaczęło się latem 2000 r. w ramach programu popieranego przez państwa NATO. Większość miejscowych mudżahedinów opuściła wieś i powróciła do przedwojennych miejsc zamieszkania w Bośni. Program postępował stosunkowo gładko, ale mudżahedini złupili i zdewastowali niektóre z posiadłości, które zajmowali.Niektórzy obcy, podobno pochodzący z Arabii Saudyjskiej, Sudanu, terenów Palestyny i in. opuścili Bośnię-Hercegowinę. Inni, naturyzowani małżeństwami z kobietami bośniackimi, wykupili domy od miejscowych serbskich właścicieli w Bocinji i in. miejscowościach. Nie wiadomo, ilu z nich zostało we wsi, ale SFOR powiedział, że widziano 70 osób przy niszczeniu centrum kulturalnego.Jednostki SFOR wykonujące oczyszczanie okolicy z min zostały zaangażowane w nadzorowanie wizyty ok. 60 Serbów wysiedlonych do Republiki Serbskiej w Bośni-Hercegowinie. Mieli przyjechać do rodzinnej Bocinji 3.1.2001 r., ale agencja ds. uchodźców ONZ zadecydowała odroczyć przyjazd aż sytuacja się uspokoi, powiedział rzecznik SFOR.
Bin Laden wraca
W greckiej publikacji Kathimerini z 19.2.2001 ukazał się komentarz Spyrosa Payiatakisa o sytuacji w Dolinie Preszewskiej w południowej Serbii, gdzie od 4 miesięcy ekstremiści albańscy próbowali zapanować nad 5-kilometrowym pasem strefy zdemilitaryzowanej wzdłuż granicy administracyjnej Kosowa. Payiatakis jechał w grupie dziennikarzy greckich zainteresowanych tematem, ponieważ terroryści albańscy nękali także tereny przygraniczne w Macedonii, Czarnogórze i Grecji celem przyłączenia do Wielkiej Albanii. Serbski rzecznik prasowy poinformował Greków, że Osama ibn Laden planuje założenie siatki i w tym regionie. Reporterzy nie uwierzyli. 2.2.2001 dobrze poinformowany amerykański instytut badań strategicznych Stratfor pisał: Jeszcze inna strona czeka na wykorzystanie zamieszania w Albanii …saudyjski wódz terrorystów Osama ibn Laden, który chce na nowo założyć sieć na Bałkanach, wykorzystując przemoc albańską. Do 1998 r. ibn Laden posiadał znaczną siatkę w Albanii, Bośni i w Kosowie. Wg naczelnika sił bezpieczeństwa Albanii cytowanego w Sunday Times w 1999 r., ibn Laden zaczął działalność albańską w 1994 r., pozorując jako bogata saudyjska organizacja pomocy. Wg źródeł władz USA cytowanych przez Stratfor wojownicy dżihadu walczyli jako wybrane oddziały w armii Bośni i działali przez rozmaite islamskie organizacje humanitarne w regionie Bałkanów. Grecy pojechałi do Serbii parę dni po zbombardowaniu Iraku przez samoloty amerykańskie i brytyjskie. Spodziewano się odwetu arabskiego, np. na przedstawicielach USA na Bałkanach, ale nikt nie wiedział, co planował ibn Laden. Podejrzewano, że mógłby wykorzystać wzrastające niezadowolenie w Albanii i rozszerzyć terroryzm poza jej granice. W tym czasie albańska służba bezpieczeństwa miała pod obserwacją 2 fundamentalistów z Iraku i 1 z Syrii, a egipski fundamentalista w Tiranie rzekomo miał rozkaz planowania zamachów. Ze zmniejszającą się szansą powodzenia ekstremistów kosowskich na wschód od granicy albańskiej, powróciliby oni do Albanii wraz z napływem środków i broni, zaogniając wewnętrzną sytuację kraju, obalając rząd i szanse na stabilność regionu. Były minister bezpieczeństwa Macedonii Pawle Trajanow powiedział prasie w lutym 2001 r., że Demokratyczna Partia Albanii w większościowej rządzącej koalicji z partią premiera Ljubco Georgiewskiego rekrutowała Albańczyków macedońskich i słała ich do tzw. Wyzwoleńczej Armii Preszewa, Medwedji i Bujanowaca (WAPMB) w południowej Serbii. Kanadyjski żołnierz i dziennikarz Scott Taylor widział właśnie te jednostki w tym czasie w tym regionie w mundurach WAK, nawet bez poprawki „K” na „PMB”. Wg rezolucji ONZ nr 1244, WAK miała byc rozbrojona przez NATO w 1999 r.Polityczny tygodnik Zum wydawany w stolicy Macedonii Skopje pisał w lutym 2001 r., że ekstremiści albańscy pospiesznie przygotowują wiosenną ofensywę w południowej Serbii i w Macedonii celem przeforsowania nowego „porozumienia z Dayton”. Orginalne „porozumienie” w Dayton na początku l. 1990. było dylomatycznym szantażem, który otworzył drogę NATO na wejście zbrojne na Bałkany. Teraz jakiś ibn Laden urzeczywistnił swó cel tu na północy [w stosunku do Grecji i Macedonii], jeśli terroryzm jest zbrodnią polegającą na zamierzonej przemocy politycznej, aby stworzyc atmosfere lęku – pisali greccy reporterzy, powtarzając obawy wyrażone przez Zum.
Były sprzymierzeniec
Z wydarzeń po 11. września wynika, że władze USA otwarcie przyznają obecność mudżahedinów na Bałkanach. W listopadzie 2001 r. gen. Myers odwiedził jednostki amerykańskie stacjonujące w Bośni z ostrzeżeniem o możliwym ataku odwetowym ze strony Al Kaidy. 12.12.2001 Biały Dom dodał do listy nielegalnych organizacji dwie albańskie grupy terrorystyczne działające w Macedonii. Były żołnierz kanadyjski Scott Taylor redaguje pismo dla wojskowych Esprit de Corps, napisał 3 książki z konfliktu bałkańskiego, a dzienniki kanadyjskie drukują jego wojskowe i polityczne analizy bieżących wydarzeń. W książce z 2002 r. pt. Diary of an Uncivil War – The Violent Aftermath of the Kosovo Conflict (dziennik niecywilizowanej wojny – gwałtowna pozostałość konfliktu kosowskiego) Taylor napisał: Kampania prezydenta Georga W. Busha przeciw terrorystom Osamy ibn Ladena zatoczyła pełne koło, by skonfrontować problematyczną spuściznę po administracji Clintona. Późną jesienią 2001 r. Taylor rozmawiał z zastępcą dyrektora wywiadu Macedonii (nazwany przez Taylora „N.”). Po 11. września 2001 r. wywiad Macedonii dostarczył CIA grube akta dowodzące bałkańskiej działalności ibn Ladena. Zawierały zeznania Macedończyków , wziętych na zakładników przez mudżahedinów oraz zdobyte zdjęcia i nagrania wideo wykonane przez WAK. Mimo że amerykańscy doradcy wojskowi i skryta pomoc dołożyły się do skuteczności działań WAK i mudżahedinów, po 11. września Macedonia zauważyła zmianę w polityce zagranicznej USA. CIA stała się znacznie bardziej przychylna do naszych doniesień o Al Kaidzie, szczególnie po odkryciu, że jeden z samobójczych porywaczy działał w Kosowie i Macedonii – N. powiedział Taylorowi.Macedoński minister spraw wewnętrznych Ljubce Boskowski nie mógł się doczekać powrotu na tereny zajęte przez bojowników albańskich, by zebrać więcej dowodów. Od połowy listopada 2001 r. policja macedońska odkopuje masowy grób k. Trebos, wioski Albańczyków macedońskich – pisze Taylor w swej książce. Ze sposobu pocięcia na kawałki i rozrzucenia ciał N. sądzi, że wojownicy islamscy są odpowiedzialni za masakrę w Trebos. N. także podejrzewał mudżahedinów o zasadzkę na siły bezpieczeństwa w kwietniu 2001 r., kiedy pod wioską Vejce zginęło 8 policjantów, a ciała nosiły znaki wzięcia części na okrutne trofea. Wiadomości z Macedonii nie powinny dziwić. Np. 22.6.2001 Washington Times pisał: Rebelianci usiłują przekonać wielkich braci w Ameryce (tych samych, którzy wodzili rej misji NATO przeciw ich wrogom, Serbom), że przemoc obecnie siana w Macedonii jest dla obrony praw mniejszości. Ale Narodowa Armia Wyzwolenia, odłam Wyzwoleńczej Armii Kosowa, ma także inny motyw: walka zbrojna dla utrzymania panowania nad przemytem narkotyków, który rozkwitł w dużą, intratną działalność od czasu wojny w Kosowie. W dodatku do handlu narkotykami Narodowa Armia Wyzwolenia opiera się na słynnym ryzykanckim kapitaliście – Osamie ibn Ladenie. Na podstawie dokumentów sporządzonych przez szefa sił bezpieczeństwa Macedonii, zdobytych przez Washington Times, reprezentant ibn Ladena w Macedonii otrzymał dotychczas 6 do 7 mln. dolarów na potrzeby Narodowej Armii Wyzwolenia.Również Interpol śledził bałkańską działalność Al Kaidy. 23.10.2001 opublikował raport wstępny o osobistych powiązaniach ibn Ladena z mafią albańską. Raport twierdzi, że starszy rangą członek Al Kaidy dowodził elitarną jednostką WAK podczas kampanii NATO w Kosowie w 1999 r. W ramach prowadzonej przez USA globalnej incjatywy zwalczania terroryzmu, po 10-letnim wydaleniu przywrócono Jugosławii członkowstwo w Interpolu. Oficerowie wywiadu z armii Jugoslawiii dostarczyli międzynarodowym kolegom dużo informacji o działaniach mudżahedinów w Bośni i Kosowie. Wywiad jugosłowiański sądzi, że co najmniej 50 ze 150 mudżahedinów, którzy walczyli w Kosowie pozostaje w szeregach WAK.
Przeciw islamowi
W styczniu 2002 r. amerykańskie siły bezpieczeństwa w Bośni ujęły 5 Algierczyków z paszportami bośniackimi i 1 Jemeńczyka, podejrzanych o planowanie zamachu na ambasady amerykańską i brytyjską w Sarajewie przed 11. września 2001 r. Sąd najwyższy w Bośni uprzednio zwolnił ich z braku dowodów, więc Amerykanie ich aresztowali, bo w dalszym ciągu stanowili poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Większość z nich pracowała w islamskich organizacjach humanitarnych w Bośni, a wg władz USA co najmniej jeden miał kontakt telefoniczny z siatką Al Kaida. Agencja NBC podała, że byli podejrzani o członkowstwo w algierskich lub egipskich grupach wojującego islamu. Arabowów czekał transport do bazy USA w Guantanamo na Kubie, gdzie więziono wtedy wojowników talibańskich i Al Kaidy, schwytanych w Afganistanie podczas amerykańskiej wojny przeciw terroryzmowi. Madeleine Rees, naczelniczka bośniackiego biura Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka zażądała, by rząd Bośni-Hercegowiny nie pozwolił USA wywieźć schwytanych Arabów siłą. Prokuratorzy bośniaccy zażądali od USA dowodów winy, ale ich nie dostali – rzekomo z powodu tajności tego rodzaju informacji. Starszy urzędnik USA w Sarajewie powiedział agencji Associated Press, że władze USA poradziły Bośni, by sama znalazła dowody: Mamy dobrą współpracę z tutejszymi władzami, ale nie możemy ujawniać wszystkiego, co wiemy. Natomiast wiceminister sprawiedliwości Bośni Jusif Halilagić oświadczył, że rozpatrzono już apelację zgodnie z prawem. Niższa instancja sądowa zakazała ekstradycji.Natomiast wg informacji z BBC News o tym samym zdarzeniu, podejrzanych przekazał władzom USA rząd Bośni-Hercegowiny: Tych 6 z kapturami na głowach wywieziono z więzienia 2 pojazdami policyjnymi, omijając 100 protestujących muzułmanów. Wg agencji NBC protestowało 300 osób. Żona jednego z porwanych powiedziała: Są niewinni. Jeśli ich wywieziono za granicę, to oznacza wojnę nie przeciw terroryzmowi, tylko islamowi.
Wszystko ze strony: http://www.gavagai.pl/nato/islam/islam.html
Odsłon: 681 Komentarzy: 1
