Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Adoptuj kapłana

Kategoria: Religia Sunday, 06 September 2009, 23:32

Najwyższy, nie chciał dłużej nosić tego w sobie, postanowił więc przegadać sprawę ze Swoim jedynym przyjacielem jakiego jeszcze tu miał. Wychodząc, po potwierdzeniu Obietnicy, powiedział więc do Siebie:

«Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam uczynić? Przecież ma się on stać ojcem wielkiego i potężnego narodu, i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi. Bo upatrzyłem go jako tego, który będzie nakazywał potomkom swym oraz swemu rodowi, aby przestrzegając przykazań Pana postępowali sprawiedliwie i uczciwie, tak żeby Pan wypełnił to, co obiecał Abrahamowi».

A przyjacielowi oznajmił:

«Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich [mieszkańców] są bardzo ciężkie. Chcę więc iść i zobaczyć, czy postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się».

Rozumieją się bez słów i znają nie od teraz. Przyjaciel więc od razu przechodzi do sedna.

«Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?»

'Lot – raz, może ktoś od niego, … gdyby tam był jeszcze Melchizedek; to może jego ludzie ?' – pomyślał, i dodał – «O, racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?»

«Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu».

Wtedy Pan, skończywszy rozmowę z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do siebie.

* * *

Niestety, dziesięciu sprawiedliwych nie znaleziono. Ale też nikt, za miastami łez nie wylewał.

* * *

Wiele lat wcześniej, gdy Abraham był jeszcze Abramem, zdarzyło się, że „Gdy Abram wracał po zwycięstwie odniesionym nad Kedorlaomerem i królami, którzy z nim byli, wyszedł mu na spotkanie do doliny Szawe, czyli Królewskiej, król Sodomy. Melchizedek zaś, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a [ponieważ] był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: «Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów!» Abram dał mu dziesiątą część ze wszystkiego.”

O tym samy Melchizedeku, św Paweł pisze:

„Ten to Melchizedek, król Szalemu, kapłan Boga Najwyższego, wyszedł na spotkanie Abrahama, wracającego po rozgromieniu królów, i udzielił mu błogosławieństwa. Jemu Abraham także wydzielił dziesięcinę z całego [łupu]. Imię jego najpierw oznacza króla sprawiedliwości, a następnie także króla Szalemu, to jest Króla Pokoju. Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma ani początku dni, ani też końca życia, upodobniony zaś do Syna Bożego, pozostaje kapłanem na zawsze. Rozważcie, jak wielki jest ten, któremu sam patriarcha Abraham dał dziesięcinę z najlepszego łupu. Wprawdzie i ci z synów Lewiego, którzy otrzymują kapłaństwo, mają zgodnie z Prawem polecenie pobierania dziesięciny od ludu, to jest od braci swoich, chociaż i ci wywodzą się z rodu Abrahama. Tamten, który nie wywodził się z ich rodu, otrzymał dziesięcinę od Abrahama i pobłogosławił tego, który miał obietnice. Nie ma zaś żadnej wątpliwości, iż to, co mniejsze, otrzymuje błogosławieństwo od tego, co wyższe.”

* * *

19-go czerwca tego roku rozpocznie się w Kościele Rok Kapłański.

Będziemy modlić się za naszych kapłanów, by ich nie zabrakło, by „łamali chleb” i błogosławili lud.

«Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».

To słowa skierowane do całego ludu bożego, ale to święci kapłani są szczególnym światłem, którego nie chowa się pod korcem. Módlmy się za nich, by nie utracili swego smaku.

W Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, w Gdańsku, w dniu 19-ty czerwca będzie można podjąć się duchowej adopcji kapłana diecezjalnego. Codzienna zadana modlitwa, comiesięczna spowiedź i Komunia Święta, oraz dobrowolna ofiara duchowa (post, adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, …). Tylko tyle, i aż tyle. Można zrobić coś dla Kościoła, kapłanów i siebie.

Siebie ?

Tak, siebie. Bo gdy zabrakło świętego kapłana Sodoma stoczyła się na ścieżkę potępienia.

„Nie może się ukryć miasto położone na górze.”

 

„Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Panem. I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal.”

* * *

Dobrze, że są jeszcze tacy, którzy tak żyją, że dzięki nim ludzie chwalą Ojca, który jest w niebie.

«Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą».

 

Odsłon: 478 Komentarzy: 2


Walka o dusze kobiet

Kategoria: Pro life Monday, 06 April 2009, 15:27

"- Płód nie jest istotą ludzką i są na to naukowe dowody – stwierdziła hiszpańska minister ds. równości."

Doniesienia jednak milczą w temacie dowodów.

Tak to już Pan Bóg wymyślił, że dzieci rodzą kobiety. Do niedawna wszystko też było jasna, wszak w 1-szym rozdziale Księgi Rodzaju czytamy:

"27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę."

Teza postawiona przez panią minister, po bardzo dokładnym przemyśleniu, może okazać się jednak koniem trojańskim wrzuconym w gniazdo postępu.

Przemyślmy to.

Hiszpańska minister twierdzi, że płód który w kobiecie się rozwija człowiekiem nie jest.

Idąc jej tokiem rozumowania, można by nabrać podejrzeń, że staje się "istotą ludzką" wychodząc przez waginę (taki akcent feministyczny). Ale jak w takim razie zakwalifikować dzieci, które urodziły się przez tzw. cesarskie cięcie? Ponieważ nikt nie kwestionuje ich człowieczeństwa należy domniemywać, że to jednak nie wagina czyni z płodu istotę ludzką. Płód istotą ludzką miałby się stać dopiero po opuszczeniu ciała żywiciela (przecież nie matki; relacja matka – dziecko jest zarezerwowana dla istot tego samego gatunku, a od pani minister wiemy, że płód istotą ludzką nie jest).

Nie zdarza się w przyrodzie, aby np. kotka „nosiła pod sercem” jeża, względnie jaszczurka słonia.

Skoro więc chwilą stania się człowiekiem jest dla płodu sam moment opuszczenia ciała żywiciela, to kim albo raczej czym jest kobieta ?

I tu dwa pytania do feministek, pani minister i nadających ton postępowców:

Czy kobieta przestaje być człowiekiem tylko na okres ciąży, czy też nie jest nim wcale ?

A może dopiero człowieczeństwo osiąga wyzwalając się z męskiej dominacji, po pierwszej aborcji, względnie poddaniu się zabiegowi wycięcia macicy ?

No i jeszcze jedno. Skoro skład chemiczny i kondycja fizyczna płodu jest na chwilkę przed urodzeniem taka sama jak ta po urodzeniu, to znaczy, że o byciu człowiekiem – nawet według postępowców – decyduje jakiś element nie materialny. Ciemnogród nazywa to duszą. A głoszący tezę, że płód nie jest człowiekiem postępowcy potwierdzają, że człowiek to jedność duszy i ciała.

 

Więc tak na prawdę o walkę o duszę tu chodzi ! I to głównie o duszę kobiety.

 

Wyszło poważnie, a miało być tylko o tym, że feministkom rozumu nie staje …

 

Dobra, to niech będzie jeszcze poważniej, bo jako się rzekło „o walkę o duszę tu chodzi”.

 

W 1-szym liście do Tymoteusza, rozdziale 2-gim czytamy:

„13 Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem – Ewa. 14 I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. 15 Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci; [będą zbawione wszystkie], jeśli wytrwają w wierze i miłości, i uświęceniu – z umiarem.”

 

Ja wiem, że to oburza feministki, ale tu jest obietnica !!!

Przekazanie życie, to dla mężczyzny chwilka, i to całkiem przyjemna.

Dla kobiety jego przyjęcie, to miesiące ciąży, bóle rodzenia, karmienie, troska …

I wystarczy, że życie przyjmie z miłością, w miłości wytrwa, a będzie zbawiona.

Piękne, nieprawdaż.

By było jasne, nie odmawiam żadnej kobiecie prawa do działania w kościele czy w świecie. Na ucztę niebieską przyjdzie jednak jeśli dar życie przyjmie, a dopiero jak wysoko siedzieć będzie zależy od jej pozostałej działalności.

 

Niech to będzie też odczytanie jako kamyczek do ogródka transwestytów, transseksualistów, …

 

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.”

„A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.”

I cytat z rozdziału 9-go Ewangelii wg. Św Jana, dla tych którzy chcą walczyć ze swym grzechem:

„1 Przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. 2 Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?» 3 Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże.”

 

Odsłon: 733 Komentarzy: 5


Dziwny przypadek pewnego Pana Krystiana

Kategoria: Ogólne Friday, 06 March 2009, 13:22

Tak sobie czytam doniesienie o tym, że homoseksualista poczuł się dotknięty za nazwanie swej przypadłości chorobą. Przypadłość w języku filozofii oznacza cechę bytu. Na przykład jest sobie jakiś konkretny człowiek (byt), a jego przypadłościami mogą być: brak owłosienia na głowie, umiejętność śpiewania, i wiele, wiele innych.

Rozważałem co mogło skłonić Panią Marię Mięsikowską-Szreder do nazwania homoseksualizmu chorobą. Wymyśliłem, że skoro choroby można leczyć, nawet wyleczyć, a niektóre przechodzą same, to tę właśnie cechę, ta Pani miała na myśli. Czyli Pani Maria uważa, że jest nadzieja, że osoba homoseksualna z tego stanu może wyjść (o ile rzecz jasna będzie tego chciała).

Godzi się zatem zauważyć, że wypowiedź Pani Marii o tym, że homoseksualizm to choroba może być tożsama z troską o dobro człowieka i jego godność. Doszukiwałbym się tu postawy głęboko – może nawet przesadnie – humanistycznej, że o chrześcijańskiej nie wspomnę.

Cóż zatem mogło tak oburzyć Pana Krystiana, że zdecydował się wnieść sprawę do Sądu ?

Tego do końca nie wiem, ale spróbowałem dociekać, moje rozważanie zawierało następujący paradygmat:

Ludzi należy traktować i interpretować życzliwie, co w tym wypadku oznacza, że każdy, nawet głęboko zraniony wewnętrznie człowiek będzie jednak skłaniał się ku prawdzie.

W Liście św. Pawła do Rzymian, w rozdziale 1-szym, czytamy:

"26 Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. 27 Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie."

Jak widzimy Apostoł Narodów był uprzejmy nazwać przypadłość o jakiej mowa 'zboczeniem' (podkreślam przypadłość, nie osobę homoseksualną).

Homoseksualizm nie jest więc chorobą, tylko zboczeniem !

Pan Krystian, kandydat do PE, jest przecież osobą światłą (w końcu kandydat), i na pewno wie, że Pani Maria ten fragment nauczania zna, i zamiast nazywać rzeczy po imieniu opowiada jakieś dyrdymały o chorobach. Wie również, że 'pożycie dwu mężczyzn' nie prowadzi do poczęcia potomstwa, i nie może prowadzić – nawet w drodze ewolucji – do powstania nowego, ulepszonego gatunku lub wzmocnienia istniejącego. Wręcz przeciwnie, do zaniku gatunku prowadzi. Patrząc czysto naturalistycznie homoseksualizm jest błędem natury !

Mając powyższe na uwadze należy wyjść na przeciw żądaniom pochodzącym ze 'środowiska' i zaprzestać zaciemniania tego aspektu rzeczywistości, wykręcania się od postawienia sprawy jasno, od opowiadanie o chorobie !

Nazwijmy, jak tego domagają się homoseksualiści, rzecz (ich przypadłość) po imieniu – homoseksualizm jest zboczeniem.

To pierwszy krok do Prawdy, a jak wiadomo, Prawda ma tę przypadłość, że wyzwala.

Odsłon: 692 Komentarzy: 5


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.