
Tuesday,24 August 2010,12:08
Kategoria: Ogólne Tuesday, 24 August 2010, 12:08
Witajcie! Dzisiaj jest radosne święto dla Narodu Ukraińskiego. Albowiem 19 lat temu wyzwolił się on spod komunistycznego, sowieckiego jarzma. Dziękujmy Bogu za tak wielki dar, za tak wielką szansę na lepsze czasy. Nie tylko Ukraińców fakt niepodległego państwa ze stolicą w Kijowie powinien cieszyć, ale także pobratymczy Naród Polski, który uzyskał w niezależnej Ukrainie jednego z poważniejszych gwarantów swojej suwerenności państwowej. Dzielmy też radość niepodległości z innymi narodami, które wybiły się na niezależność, wykrzystując sposobność, jaką był rozpad Związku Sowieciego, na przykład z Łotyszami, którzy tę doniosłą rocznicę, o której mówimy, przeżywali w sobotę 21 sierpnia.
Jednakże o jednym trzeba pamiętać. O tym, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze. Jest nam nie tylko dana, ale także zadana. Zadana, aby zaświadczyć o swoim własnym powołaniu; o tym, jak się jest wielkim i potężnym. To dotyczy każdego państwa i narodu. Ukraina otrzymała ten dar i zadanie, jakim jest suwerenność. Jednakże ma wiele problemów, których przyczyną jest brak własnego państwa przez dłuższy okres kiedykolwiek w historii. Po pierwsze i najważniejsze; kłopoty z własną tożsamością religijną i narodową. Na Ukrainie jest poważny spór o to, co powinno być symbolem łączącym cały naród. Jedni twierdzą, że UPA, inni, że Armia Czerwona. Oczywiście, są też inni zasłużeni, jak Semen Petlura. Jednak, niestety, nie ma co do tej kwestii zgody. Także pod względem życia religijnego Ukraina jest bardzo podzielona. Przede wszystkim chodzi tu o to, że mamy tam do czynienia aż z trzema Kościołami prawosławnymi: Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego i Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny. Oczywiście, chodzi tu głównie o sprawy polityczne. Wprawdzie, jeśli ktoś zna historię, stan ten jest dla niego zrozumiały, jednakże to nie zmienia faktu, iż mówimy o bardzo przykrym zjawisku. Przykrym i niebezpiecznym.
Drugim problemem jest to, iż Ukraińcy nie ufają własnemu państwu. Cóż, nie mieli takich tradycji. Jest to zjawisko, nad którego pozytywną zmianą trzeba pracować przez lata, a nawet dziesięciolecia. A w tym kierunku bynajmniej nie zmierzają rządy Wiktora Janukowycza i jego ludzi.
Trzeci problem to bieda. Ludzie, aby poprawić swój byt, gotowi są pracować w kopalniach o najniższym, obok chińskich, standardzie bezpieczeństwa. To dlatego tak często dochodzi tam do wypadków, które zbierają śmiertelne żniwo.
Inna przykra sprawa to ujemny przyrost naturalny. Rozumiem, że to efekt między innymi stalinizmu, a szczególnie straszliwego ludobójstwa, jakim był Wielki Głód. Jednakże nawet w niepodległym Państwie Ukraińskim dzieją się straszliwe zjawiska, jak choćby administracyjne przymuszanie kobiet do zabicia dzieci w ich łonach. Dowiedziałem się o tym z programu "Wojna światów". Jezu Chryste! Zmiłuj się nad moją Ojczyzną! Zaiste, trzeba wielkiej modlitwy, aby rozwijający się dynamicznie, co mnie bardzo raduje, ruch na rzecz obrony życia, przekonał jak najwięcej moich braci Ukraińców, czym jest zabijanie dzieci w łonie matki, ale także ich produkcja i selekcja przez pysznych ludzi, silących się w stwarzaniu człowieka być mądrzejszymi od Pana Boga.
Inna sprawa to prawa obywatelskie oraz możliwość do działania na rzecz Kraju ludzi autentycznie miłujących Ojczyznę i zatroskanych o Jej dobro. A co się dzieje? Mojego rówieśnika, studenta, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy zakatowali na posterunku! Tę informację znalazłem w ostatnim numerze "Niezależnej Gazety Polskiej – Nowe Państwo", w artykule pt. "Putinizacja Ukrainy". Zaiste, Ukraina pod rządami Janukowycza i jego sitwy coraz bardziej upodabnia się do Rosji pod władzą mafii na czele z Putinem. Jakże nie wspomnieć tego aktu czarnej zdrady, jaką była umowa z Rosją o przedłużeniu stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie do 2037 roku w zanmian za obniżkę ceny gazu o 30%. To jest oddawanie Kraju za miskę soczewicy, której można w ogóle nie dostać.
Wiem, że ten smutny opis nie jest odpowiedni dla tak radosnego święta, które dzisiaj obchodzimy. Ale to, co napisałem, jest, niestety, prawdą. Dlatego tym bardziej potrzeba modlitwy i pracy. Po to, żeby Ukraina była naprawdę wierna swej chrześcijańskiej tradycji, silna, bogata, wolna i niepodległa. Głęboko wierzę, że " Szcze ne wmerła Ukrajina…". Że wspólnie jesteśmy w stanie odeprzeć każde zagrożenie – my, kraje Europy Środkowo – Wschodniej. Że z Łaską Bożą rozwiążemy każdy problem religijny, polityczny, społeczny, ekonomiczny i inne na Ukrainie. Nie tylko na Ukrainie, ale w naszej części Europy i na caym świecie. Wierzę w nieujarzmiony charakter moich braci Ukraińców, który dał tak wspaniały efekt sześć lat temu podczas Pomarańczowej Rewolucji. Niech Pan Bóg nas wszystkich umacnia swoimi łaskami, a Przenajświętsza Bogurodzica otoczy opieką. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Odsłon: 291 Komentarzy: 11
Wednesday,18 August 2010,13:13
Kategoria: Ogólne Wednesday, 18 August 2010, 13:13
Witajcie! Z różnych powodów długo nie pisałem na blogu. Ten wpis będzie o mnie. Mam na imię Jerzy, mam 20 lat, jestem studentem. Z wyznania jestem grekokatolikiem, z narodowości Łemkiem – Ukraińcem, ale też kocham Polskę, tak samo jak Łemkowszczyznę i Ukrainę. Cenię i miłuję sarmatyzm – ideę, której realizacja przysporzyła Naszej Ojczyźnie tyle potęgi i chwały, a także dała siłę i motywację do tego, by walczyć o wolność i organizować się w tym celu w organizacje a nawet państwa podziemne. Mieliśmy już w naszej historii nie tylko to jedno, z czasów okupacji niemieckiej i sowieckiej, ale także przed Powstaniem Styczniowym, które tworzył Komitet Centralny Narodowy. Z tego dziedzictwa jestem bardzo dumny. Dumny też jestem ze swoich przodków Łemków, którzy podczas potopu szwedzkiego podjęli walkę z najeźdźcą, bili się w wymienionym wyżej Powstaniu Styczniowym, a także przeprowadzali polskich żołnierzy udających się do Budapesztu przez granicę ze Słowacją księdza Tiso. Z wielką radością wspominam też polsko – ukraińską walkę przeciwko bolszewikom sprzed 90 lat, zwłaszcza żołnierzy 6 dywizji Strzelców Siczowych pod wodzą Marka Bezruczki broniących Zamościa. Niestety, niepodległej Ukrainy z wielu powodów nie udało się wtedy wywalczyć.
To, czego pragnę, to pojednanie między narodami Polski i Ukrainy, a także to, aby nie tylko etniczni Polacy mogli twórczo i aktywnie budować to dobro wspólne, którym jest Nasza Ojczyzna. To samo dotyczy także Ukrainy, Białorusi, Litwy, Łotwy, Estonii, ale także innych państw jak Czechy, Słowacja, Węgry, Serbia, Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Albania i innych krajów, spośród których chciałbym zwrócić uwagę na Gruzję. Na Gruzję, ponieważ jest koniecznością, aby Gruzini wespół z Abchazami, Osetyjczykami oraz mieszkańcami Adżarii i innymi narodowościami oraz grupami etnicznymi budowali swój ojczysty dom. Chodzi tu głównie o to, aby nie dawać sposobności ujarzmiającej swój własny naród władzy, a raczej mafii na Kremlu, której wszechwładnym szefem jest Władimir Putin, do tego, aby rozbudzać szowinizmy oraz wrogość między narodami, które Kreml zamierza nie tylko podbić, ale narzucić im własną kulturę i sposób myślenia. Może to naiwny postulat, ideał trudny do realizacji (nie wierzę, że niemożliwy), ale warto i trzeba spróbować. Ta myśl o pojednaniu dotyczy także Serbii, szczególnie sprawy Kosowa. Bowiem to, co się stało 17 lutego 2008 roku, to nie było nic innego, tylko kradzież Serbom tego, co dla nich najcenniejsze, co oni jako największy swój skarb wnieśli do ogólnoeuropejskiego i ogólnoświatowego skarbca. To właśnie był groźny precedens, który Putin wykorzystał bezwzględnie, a na który Zachód i rządy innych państw, w tym li – tylko polskojęzyczny Donalda Tuska, dały mu zielone światło. Gwoli wyjaśnienia dodam, iż Ś. P Pan Prezydent Kaczyński, z tego co pamiętam, w sprawie niepodległości Kosowa zalecał wstrzemięźliwość. Są to powody, dla których pojednanie między narodami naszej części Europy jest tym bardziej potrzebne. Bo zachodnia część naszego kontynentu jakby zatraciła ducha żołnierskiego, myśląc, iż nie musi się przejmować żadnym tam Kremlem, Europą Środkową – Wschodnią, że może sobie z Putinem i jego sitwą robić interesy bez szkody dla siebie. Otóż wyniknie z tego szkoda! I naszym zadaniem jest przed tym przestrzec! Przestrzec i działać! Razem!
Lecz prawdziwe pojednanie musi być oparte na prawdzie. Jestem za tym, aby te najboleśniejsze sprawy konfliktu polsko – ukraińskiego, takie jak pacyfikacja Małopolski Wschodniej z 1930 roku, akcja polonizacyjno – rewindykacyjna z 1938 roku czy ludobójstwo na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, powoli do końca wyjaśnić. Pragnąłbym, aby narody obu moich Ojczyzn – Ukrainy i Polski, dały przykład innym narodom, jak należy dążyć do zgody. Chciałbym także, aby Polska, odbudowując na współczesną miarę, która nie jest i nie powinna być mała, sarmackie umiłowanie Ojczyzny i troskę o Jej dobro, dała przykład innym krajom. Bo przecież współpraca i prawo do aktywnego obywatelstwa polskiego nie tylko dla etnicznych Polaków jest sensem polskości. Może się z tym nie zgodzą osoby o poglądach narodowych. Jednak chciałbym, aby wiedzieli, że szanuję zasługi ruchu narodowego dla Polski. Że niezwykle cenię tych narodowców, którzy nie skupiali się na walce z Niemcami, Żydami czy Ukraińcami, ale którzy działali społecznie. Że pamiętam o tym, że to narodowcy, a nie komuniści, są autorami koncepcji powrotu Polski na piastowskie Ziemie Zachodnie. I za to Wam chwała, wspaniali patrioci, choć moi ideowo – polityczni adwersarze!
Na koniec pragnę zapewnić wszystkich o swojej modlitwie. Zachęcam do dyskusji nad tym, co napisałem powyżej. Będzie ona z pewnością ubogacająca pod względem duchowym i intelektualnym. Oddajmy także hołd żołnierzom Józefa Kurasia "Ognia", którzy dokładnie 64 lata temu przeprowadzili bez jednego wystrzału akcję odbicia osadzonych w krakowskim więzieniu UB, a także pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu, który 38 lat temu po raz pierwszy spotkał się z oficerami CIA, rozpoczynając swoją misję ratowania Polski, Europy i świata przed straszliwą wojną. Życzę Wam wielu łask Bożych i opieki Przenajświętszej Bogurodzicy. Z Panem Bogiem!
Odsłon: 231 Komentarzy: 0
Thursday,04 November 2010,19:14
Kategoria: Ogólne Thursday, 04 November 2010, 19:14
Długo odwlekałem moment mojego pierwszego wpisu na blogu. Miałem w nim się przedstawić, opowiedzieć o swoim sposobie myślenia, zainteresowaniach, za jaką osobę się uważam, czego pragnę. Jednak przyszedł taki moment, w którym należy mówić nie tyle o sobie, ile o ludziach, których zginęli. Nie ukrywam, że wielu spośród nich bardzo ceniłem i lubiłem, a za innymi nie przepadałem.
To co stało się wczoraj w Smoleńsku, zmusiło mnie, abym wpis o sobie umieścił jako drugi albo któryś z kolei. Albowiem po 70 latach znowu przeżywamy element tej bolesnej części naszej historii. Znowu zginęła elita naszego kraju, społeczeństwa i narodu. Ziemia, na której policja polityczna Związku Sowieckiego dokonała ludobójstwa na naszych kapłanach, żołnierzach, policjantach, strażnikach więziennych, naukowcach, urzędnikach i przedstawicielach innych profesji nadających ton życia w państwie i zbiorowości w liczbie około 23000, znowu zebrała krwawe żniwo. Pamiętajmy jednak, że Zbrodnia Katyńska była dokonywana nie tylko niedaleko Katynia, ale także w Charkowie, Miednoje, Bykowni, Kuropatach oraz w innych znanych i nieznanych miejscach. Co do miejscowości Kuropaty, tam w latach 1937 – 1938 zostało zamordowanych wiele tysięcy Polaków, którzy zostali w Związku Sowieckim po zawarciu traktatu ryskiego 18.03.1921 roku. O tym ludobójstwie szerzej opowiem w jednym z kolejnych wpisów.
Nie widzę powodów, aby ukrywać to, że katyńskie ludobójstwo napawa mnie ogromnym cierpieniem, podobnie jak inne smutne wydarzenia w historii Polski. Teraz mój ból jest podwójny albowiem zginęli ludzie, którzy tym, jak słusznie określono ofiary Zbrodni Katyńskiej w Apelu Pamięci pod Grobem Nieznanego Żołnierza, najwierniejszym z wiernych chcieli oddać hołd. Polecieli tam czynić to, co się godzi. Bo godzi się czynić to, co sprawiedliwe. Były to w większości osoby reprezentujące obóz, z którym, przyznam szczerze, że sympatyzowałem i sympatyzuję. Jego największym przedstawicielem był Ś.P. Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński. To moja bratnia, choć większa dusza. Człowiek, który potrafił twardo upomnieć się o polskie interesy zarówno wewnątrz Unii Europejskiej, jak i wobec państw będących jej członkami a szczególnie wobec Rosji. W polityce wewnętrznej z kolei walczył o sprawiedliwość, o to, by każdy obywatel naszego kraju był bezpieczny i mógł korzystać z jego rozwoju gospodarczego. Lecha Kaczyńskiego zapamiętam jako człowieka bardzo mądrego. Kogoś, z kim zapewne nieraz bym się pospierał, niekiedy ostro, ponieważ nie ma dwóch takich samych ludzi. I chwała Bogu!
Szczególnie zapadnie mi w pamięć jeden dzień – 12 sierpnia 2008 roku. Pan Prezydent przyjechał wtedy razem z przywódcami Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii na wiec do Tbilisi, udzielając poparcia prezydentowi Gruzji Micheilowi Saakaszwilemu. Gruzińskiego przywódcę i to, jak kieruje swoją ojczyzną, również opiszę w jednym z następnych wpisów. Ten sierpniowy wtorek zapamiętam jako dzień zwycięstwa nie tylko Polski, nie tylko Europy Środkowej ale całej Europy, jakkolwiek rządy państw zachodniej jej części wybrały inną drogę rozwiązania konfliktu. Nie czas, aby oceniać słuszność decyzji rządzących krajami Europy Zachodniej. Uczynię to po okresie żałoby narodowej, ponieważ, jak wiadomo, "jest czas ciszy i czas mówienia prawdy". Obecnie przeżywamy czas ciszy. Oczywiście, pewne prawdy należy mówić zawsze i wszędzie, w tym okresie nawet tym bardziej, ale w pewnych wypadkach od ocen należy się powstrzymać. Wracając do pamiętnego wiecu, wtedy kraje Europy Środkowo – Wschodniej pokazały swoją wielkość, to, na co je naprawdę stać. Będę to mówić, czy to się podoba czy nie, krajom, społeczeństwom i narodom Zachodu, że tamtego dnia to rządzący naszą częścią Europy pokazali, jak należy rozumieć prawa człowieka i narodów, a więc te wartości, które tak żarliwie afirmuje świat zachodni. Co do praw człowieka i narodów, także w jednym z kolejnych wpisów przedstawię w tej sprawie swoje zdanie, które ukształtowało się nie tylko pod wpływem moich przemyśleń niepopartych lekturą, ale przede wszystkim z wiedzy, którą czerpałem z wielu bardzo wartościowych książek i czasopism. Na wiecu w Tbilisi Europa i świat, a przede wszystkim my, społeczeństwa i narody krajów Europy Środkowo – Wschodniej, zobaczyliśmy, że możemy być i jesteśmy podmiotem. Zarówno każde państwo z osobna, jak i wspólnie. Rzecz oczywista a jednak tak słabo dostrzegana i podkreślana! To wielka zasługa Ś.P. Pana Prezydenta Kaczyńskiego, że o sprawie podmiotowości Polski i całej naszej części Starego Kontynentu mówił w sposób tak wyrazisty, jak należy. Pamiętajmy również, że za słowami poszły konkretne czyny, które wymienię na tym blogu przy innej okazji. Tamten dzień w Tbilisi to wielki sukces, którego głównym ojcem był Lech Kaczyński. Wczoraj straciliśmy nie tylko męża stanu i wizjonera politycznego, ale także ojca naszego narodu. Człowieka, który umiał odnosić wielkie i piękne zwycięstwa. Ten fakt niech będzie uzasadnieniem dla tytułu mojego pierwszego wpisu na blogu.
Pragnę także wspomnieć i uczcić inne osoby, które odeszły z tego świata wczoraj w smoleńskim lesie. Z wielu nazwisk wymienię: małżonkę Pana Prezydenta Panią Marię Kaczyńską, biskupa polowego Wojska Polskiego generała dywizji Tadeusza Płoskiego i ostatniego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie Pana Ryszarda Kaczorowskiego. Wszystkich, których utraciliśmy, polecam Bożemu Miłosierdziu, którego święto dzisiaj obchodzimy.
Na koniec chciałbym przeprosić za wszelkie niedoskonałości mojego wpisu. Będę wdzięczny za każdą konstruktywną krytykę i życzliwą radę. Zapewniam o modlitwie za wszystkich użytkowników portalu Fronda.pl i wszystkich ludzi na całym świecie. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Odsłon: 368 Komentarzy: 4
1
Jurek27
Grekokatolik z wyznania, z narodowości Łemko - Ukrainiec, miłujący Łemkowszczyznę, Ukrainę i Polskę Sarmata, katolicki konserwatysta
