
Wednesday,27 July 2011,11:00
Kategoria: Aborcja Wednesday, 27 July 2011, 11:00
Juz 6 dzien jestesmy w Koziatyniu, niedaleko Berdyczowa i Winnicy, i prosimy o modlitwe.
Codzienne relacje z misji na blogu Koziatyn 2011

Nasza grupa z ks bpem Andrzejem Siemieniewskim oraz z ks bpem Kamienca Podolskiego, Leonem Dubrawskim
Odsłon: 268 Komentarzy: 3
Wednesday,25 May 2011,16:18
Kategoria: Polska Wednesday, 25 May 2011, 16:18
Wystosowany przez świetnego biografa JP2, Georga Weigela, An open letter to my friends in Poland, w którym zachęca nas do znalezienia głosu wiary pośród kultury nie będącej już jej nośnikiem i do znalezienia głosu przekonywującego i odważnego w stawaniu się kościołem misji, a nie instytucji, której misja jest jedną z działań. Naszym zadaniem ma być reewangelizcja Europy.
Odsłon: 127 Komentarzy: 0
Monday,16 May 2011,16:37
Kategoria: Aborcja Monday, 16 May 2011, 16:37
Niezwykle aktualne wątki dla naszego narodu jak i każdego z nas można znależć w ENCYKLICE PIUSA XII O ŚW. ANDRZEJU BOBOLI Invicti athletae Christi.
Wybrane fragmenty:
"Dziś, co jest dla Nas powodem wielkiego bólu, w niejednym kraju wiara katolicka już to omdlewa i podupada, już to prawie zupełnie wygasa. Nauka Ewangelii niemałej liczbie ludzi jest nieznana, u innych zaś, co gorsza, spotyka się z zupełnym odrzuceniem pod pozorem, że jest całkowicie obca tym, którzy idąc z postępem czasu, urabiają sobie przekonanie, że na ziemi bez Boga, tj. przez własny rozum i przez własne siły wszystko, czym żyją i przez co działają, posiąść mogą, swoją mocą podbijając pod swoją wolę i władzę, dla pożytku i rozwoju ludzkości, wszystkie pierwiastki i żywioły tej ziemi. Inni znów do tego dążą, żeby z dusz ludzi prostych i nieuczonych albo też takich, którzy już dotknięci są zarazą błędów, wyrwać do ostatka tę wiarę chrześcijańską, która dla rozmaitych biedaków jest w tym śmiertelnym życiu jedyną pociechą i w tym celu zwodzą ich obietnicami jakiegoś nadzwyczajnego szczęścia, które w tym ziemskim wygnaniu jest dla nas zupełnie niedostępne. Dokądkolwiek bowiem oczy obróci i dążyć zaczyna ludzka społeczność, jeżeli od Boga odchodzi, nie tytko nie osiąga upragnionego spokoju i zgody, ale wpada w taką rozterkę i niepokój, jak człowiek trawiony gorączką, oddając się pogoni za bogactwem, za wygodnym i przyjemnym życiem, które wyłącznie sobie ceni, chce pochwycić coś, co przed nią ciągle ucieka i buduje na tym, co się zapada. Albowiem bez uznania Najwyższego Boga i Jego świętego prawa nie może istnieć wśród ludzi żaden ład, ani żadne prawdziwe szczęście. Brakuje bowiem podstawy zarówno do prywatnego, jak i do należycie prowadzonego społecznego życia. A ponadto, jak Wam dobrze wiadomo, Czcigodni Bracia, tylko niebieskie wiekuiste, a nie znikome i przemijające dobra tej ziemi, mogą duszy przynieść pełne nasycenie."
"Skoro zaś, jak powiedzieliśmy już, Czcigodni Bracia, wiara katolicka i dzisiaj w wielu stronach wystawiona jest na poważne niebezpieczeństwa, należy ją wszelkimi siłami bronić, wykładać i szerzyć. W tej wielkiej i tak doniosłej pracy powinni Wam być pomocą nie tylko słudzy ołtarza, którzy to z obowiązku usilnie czynić mają, ale i świeccy katolicy, na tyle szlachetni i ofiarni, żeby nie lękali się stanąć do pokojowej walki o Bożą chwałę. Im zuchwałej ludzie nienawidzący Boga i nauki chrześcijańskiej występują przeciw Chrystusowi i założonemu przezeń Kościołowi, tym gorliwiej powinni nie tylko kapłani, ale wszyscy katolicy i żywym słowem i przez pisma rozpowszechnić wśród ludu, a najbardziej przez świetlany przykład życia swego im się przeciwstawiać, zachowując zawsze poszanowanie dla osób, ale stając mężnie w obronie prawdy. A choćby w tej pracy spotkać ich miały różne przeciwności, oraz utrata czasu i mienia, niech nigdy nie cofają się wstecz, chowając zawsze w pamięci to słowo: mężne działanie i znoszenie cierpienia jest dziełem tej cnoty chrześcijańskiej, której sam Bóg najwyższą zapłatę, tj. wiekuiste szczęście obiecuje. A pamiętać trzeba, że w tej cnocie, jeśli rzeczywiście chcemy ją coraz bardziej ku doskonałości kierować, zawsze znajdzie się odrobina męczeństwa."
"Jeżeli zaś te ojcowskie Nasze zlecenia i pragnienia kierujemy do wszystkich Pasterzy świętego Kościoła i do ich owczarni, najbardziej zwraca się myśl nasza do tych, co w polskich stronach życie pędzą. Skoro bowiem Andrzej Bobola z ich narodu wyszedł i ich ziemię nie tylko blaskiem rozlicznych cnót, ale i krwią męczeńską uświetnił, jest on dla nich wspaniałą ozdobą i chlubą. Niechże więc idąc za jego świetlanym przykładem nadal bronią ojczystej wiary przeciw wszystkim niebezpieczeństwom, niech usiłują obyczaje do norm chrześcijańskich dostosować, niech to sobie mają mocnym przekonaniem za największą chwałę swojej Ojczyzny, jeżeli przez nieugięte naśladowanie niezachwianej cnoty przodków to osiągną, żeby Polska zawsze wierna była dalej "przedmurzem chrześcijaństwa". Zdaje się bowiem wskazywać "historia, [...] jako świadek czasów, światło prawdy [...] i nauczycielka życia", że Bóg tę właśnie rolę narodowi polskiemu przeznaczył. Niechże więc mężnym i stałym sercem usiłują tę rolę wypełnić, unikając wrogich podstępów i zwalczając przy pomocy łaski Bożej wszystkie przeciwności i próby. Niech spoglądają na nagrodę, jaką Bóg obiecuje tym wszystkim, co nie szczędząc wysiłków z najwyższą wiernością i gorącą miłością żyją, działają i walczą dla zachowania i rozszerzenia na ziemi Bożego Królestwa pokoju.
Przy tej sposobności, przez słowa tej encykliki nie możemy nie zwrócić się wprost do wszystkich bardzo nam drogich synów Polski, zwłaszcza do tych świętych kapłanów, którzy dla imienia Jezusa Chrystusa cierpienia i utrapienia ponieśli. Postępujcie nadal mężnie, ale z tą odwagą chrześcijańską, która idzie w parze z roztropnością i z tą mądrością, która umie bystro patrzeć i przewidywać. Wiarę katolicką i jedność zachowujcie. Wiara niech będzie przepasaniem bioder waszych; niech ona głoszona będzie po całym świecie, niech dla was i dla wszystkich będzie tym "zwycięstwem, które zwycięża świat".
Odsłon: 294 Komentarzy: 0
Saturday,30 October 2010,19:12
Kategoria: Kościół Saturday, 30 October 2010, 19:12
Większość osób przechodzących z kościoła katolickiego do innego kościoła chrześcijańskiego (lub wspólnoty eklezjastycznej), staje przed problemem określenia swojej tożsamości odzwierciedlającej przynależność do określonej formacji duchowej. W końcu wyjście z kościoła szczycącego się największą liczbą członków na ziemi oraz najdłuższym nieprzerwanym okresem istnienia, to nie byle co!
Ci, którzy postrzegają kościół katolicki jako Babilon (przyczyny odejścia są więc bardziej teologiczne), mogą odetchnąć z ulgą, gdyż wydostanie się spod religijnej zwierzchności daje im poczucie niezależności (w końcu stoi przecież jak byk, że Duch św. we wszystkim nas pouczy i nie potrzebujemy innych mądrali:
1 J 2,27
Co do was, to namaszczenie,które otrzymaliście od Niego, trwa w wasi nie potrzebujecie pouczenia od nikogo,ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim.).
Ci, którzy zostali zewangelizowani przez braci odłączonych, ale w kościele bywali z okazji chrztów i ślubów, nie przeżywają wielkich micyji, tylko cieszą się, że w końcu są zbawieni i mogą świadomie przeżywać swoją wiarę.
Ci, którzy chyłkiem prześlizgnęli się do jakiegoś niekatolickiego chrześcijańskiego kościoła lokalnego, najczęściej ze względu na znalezienie odpowiedzi na swoje problemy czy pytania, są najczęściej pocieszani twierdzeniami, iż kościół jest tam, gdzie dwaj albo trzej gromadzą się w Jego imię. No i że kościół to my, a nie instytucje czy budynki, i że wszyscy świadomi (nowo narodzeni) chrześcijanie są członkami kościoła Jezusa. I po krzyku.
W wikipedii mamy taki oto obrazek przedstawiający podziały kościoła chrześcijańskiego:

Jasno z niego wynika, że chrześcijanie mają odwieczny problem z „aby byli jedno”. Schemat ten pokazuje, jak przeciętny współczesny ziemianin postrzega chrześcijaństwo. A widzi tutaj mnóstwo odgałęzień i tylko może sobie powzdychać do czasów kiedy to wszyscy chrześcijanie podążali w jednym duchu i prawdzie (co do momentu, w którym pierwowzór kościoła był zachowany bez żadnych skażeń i dodatków też jest mnóstwo koncepcji; co poniektórzy twierdzą, że źle się zaczęło dziać już kiedy Barnaba poszedł swoją drogą; większość jest jednak w stanie dotrwać mentalnie przynajmniej do I Soboru Nicejskiego (325), kiedy to nasi świątobliwi przodkowie zebrali się, żeby po 300 latach w końcu jakoś ustalić, kto chrześcijaninem jest i w co wierzyć ma).
Patrząc na powyższy schemat nie sposób jest nie zauważyć, że wszystkie odgałęzienia chrześcijańskie są ukazane w nadzwyczaj demokratyczny sposób, mianowicie mają swój bezpośredni lub pośredni początek w głównej gałęzi, a kończą tak samo, tzn. jako jedno z wielu równorzędnych odgałęzień. Czyli taki pluralistyczny, ekumenicznie poprawny, założeniowo tolerancyjny układ sił podążających za Zbawicielem.
Warto również zauważyć zieloną przerywaną linię, wg której praktycznie każdy samozwaniec ( w swoim mniemaniu powołany przez samego Pana Jezusa na utworzenie nowego rodzaju wspólnoty eklezjalnej i mający na to dowody) jest w stanie okrzyknąć się równoprawnym twórcą nowej gałązki nowotestamentalnego, biblijnego kościoła (denominacji,
kościoła, wspólnoty czy jakkolwiek by się zwał), nieskażonego przeszłymi niesnaskami. Przykłady takie są widoczne nagminnie w ostatnim stuleciu. O tym kiedy indziej.
Problem pojawia się, kiedy byśmy skierowali to pytanie do np. osoby wyznania prawosławnego, co sądzi historii i pochodzeniu odrębnych grup chrześciajńskich. Bez wątpienia zarysowałaby taki oto obraz:

Z powyższego wykresu wynika, że to prawosławny kościół ostał się jako jedyny prawdziwy na polu walki, kościół katolicki zaś jest odstępcą z powikłaniami i następstwami swojego odłączenia.
Przeciętny protestant zaś pokazałby nam swój obraz kościoła mniej więcej tak (uogólniając, bo na ponad 20 000 gałązek to musiałby mieć pewność o posiadaniu przez nas dużego monitora):

Jasnym jest, że ile jest denominacji protestanckich, tyle jest propozycji nie tylko w kwestiach dogmatycznych, lecz również postrzegania interwencji Bożej w historii kościoła. Mamy tutaj zarówno takich, którzy patrzą z podziwem na kościół katolicki i prawosławny, a mamy i takich, którzy odsądzają ich od Wielkiej Nierządnicy po katastrofalnie zabobonny system zniewalający ludzi dobrej woli (w tego typu grupach nierzadko wymagane jest nawet egzorcyzmowanie byłych członków historycznych kościołów tłumaczone koniecznością wypędzenia demonów religijnych, jak np. kultu maryjnego lub świętych).
Nie ma co się jednak czarować, że wszyscy protestanci uważają, że w swej różnorodności zachowują jedność i że łączą się w siłę, aby pozyskać świat dla Boga . Częściej dzielą się bowiem ze względu na różnice teologiczne, choćby były one minimalne. A że nie mają nad sobą wyroczni Bożej w postaci ostatecznego autorytetu, to mogą się dzielić kiedy i jak chcą, co i czynią od pierszych miesięcy po wystąpieniu Lutra.
Problem w protestanckim postrzeganiu kościoła polega na tym, że nie ma tutaj głównej gałęzi, która byłaby jedną prawdziwą, główną gałęzią czerpiącą soki z historycznego źródła, kościoła pierwotnego założonego przez Pana. Kościół nie posiada żadnej widzialnej łączności z Jego założycielem, gdyż każda „gałąź” niejako ma „trochę racji” albo „trochę tę samej racji”, nie ma jednak gałęzi kontynuującej zamierzony wzór (jak do tej pory to żadna protestancka denomincaja nie ośmieliła się oznakowania siebie jako jedynego przekaziciela prawdy, kościół katolicki jednak bezsprzecznie i bezpardonowo potwierdza swoje historyczne prawo do nazwania się kościołem założonym 2000 lat temu przez samego Chrystusa potwierdzając ten fakt w sukcjesji apostolskiej).
Drugim ciekawym spostrzeżeniem byłoby to, że pominięto mnóstwo podziałów, które zaszły w pierwszym tysiącleciu (widoczne są tutaj tylko odgałęzienia koptyjskie i ormiańskie; w innych podobnych wykresach często pomija się zupełnie herezje i schizmy pierwszego tysiąclecia). A powinno być tutaj dodatkowo kilkadziesiąt odgałęzień, jeżeli byłyb traktowane jako odgałęzienia, a nie jako schizmy i herezje. Jeżeli jednak nie ma ich, w takim razie są one na jakiejś podstawie wykluczone z „rodziny kościoła”. Na jakiej podstawie są one wykluczone z głównego pnia i nazwane schizmami i herezjami, lecz tego samego typu odgałęzienia pochodzące od czasów Lutra traktowane są jako zachodzące niejako wewnątrz kościoła Jezusa? Powstają niejako dwie kategorie: odłamy OD kościoła i odłamy WEWNATRZ kościoła, kryteria jednak wg których dokonano takiego rozgraniczenia są logicznie niekonsekwentne.
Protestancki schemat kościoła chrześcijańskiego przedstawiany ze wszystkimi gałęziami chrześcijaństwa wygląda najczęściej następująco:

Odgałęzienia od głównego pnia kościoła to przykładowe schizmy, herezje w kościele przed Lutrem (chciałoby się powiedzieć przed reformacją, jednak nie wygląda na to, że reformacja powiodła się). Jest to jednak niekonsekwentny obraz i każdy logiczny protestant zaprostestowałby. Z jakiego powodu? Czemu na przykład montaniści nie mieliby być traktowani na równi z baptystami? Jeżeli nie ma to znaczenia, to każde „odgałęzienie” może sobie przypisać prawo do interpretacji racji przynależności do kościoła powszechnego. Protestanci zakładają niejako, że wszystkie odłamy pierwszego tysiąclecia były schizmatyczne (bo tak postanowił kościół), natomiast wszystkie odgałęzienia po Lutrze zaszły niejako wewnątrz kościoła. Oczywiście wszyscy bazują na swojej interpretacji Biblii, nie można więc przyjmować indywidulanej interpretacji jako ostatecznej.
Skoro jednak katolicy i prawosławni uważają swój kościół za historycznie kontynuujący kościół pierwotny, to logicznie myślący protestant powinien sobie zadać pytanie jak ma wyglądać „pień” odgałęzień przez Lutrem, a szczególnie relacji kościołów prawosławnego i katolickiego z tego konsekwencjami:
Dlatego też kościół katolicki reformację nazywa odstępstwem, odejściem od jednego powszechnego kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznacznikiem przynależności do wyznawców Chrystusa była zgoda z postanowieniem wyznania wiary włączającym prawdę o „jednym, świętym, katolickim i apostolskim” kościele. Do czasów Lutra ponad 30 „odgałęzień” zostało wyłączonych z kościoła. Luter dał początek kolejnym, a współcześni protestanci oburzają się, kiedy wrzuca się ich do jednego wora z odstępcami pierwszego tysiąclecia.
Właściwy obraz kościoła założonego przez Pana Jezusa wygląda więc tak (niektóre „odgałęzienia” pominięto):

Pan Jezus modlił się tuż przed swoją śmiercią o jedność wszytkich wierzących. Paweł ostrzegał w 1 Kor 1,10:
A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów (dosłownie w gr.”schizm”); byście byli jednego ducha i jednej myśli.11Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe*, że zdarzają się między wami spory. 12Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa*; ja jestem Kefasa*, a ja Chrystusa». 13 Czyż Chrystus jest podzielony?
Gal 5:19 – 21
19 * Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, 20uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, 21 zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.
Rany zadane jedności
817 Istotnie, „w tym jednym i jedynym Kościele Bożym już od samego początku powstałypewne rozłamy, które Apostoł surowo karci jako godne potępienia. W następnych zaświekach zrodziły się jeszcze większe spory, a niemałe społeczności odłączyły się od pełnejwspólnoty (communio) z Kościołem katolickim, często nie bez winy ludzi z jednej i drugiejstrony”241. Rozłamy, które ranią jedność Ciała Chrystusa (wyróżnia się herezję, apostazję ischizmę242), nie dokonują się bez grzechów ludzi:
Gdzie jest grzech, tam zjawia się wielość, tam schizma, tam herezja, tam niezgoda.Gdzie natomiast jest cnota, tam jest jedność, tam wspólnota, która sprawia, że wszyscywierzący mają jedno ciało i jedną duszę243.
241 Sobór Watykański II, dekret Unitatis redintegratio, 3.242 Por. KPK, kan. 751.243 Orygenes, Homiliae in Ezechielem, 9, 1.
(Katechizm kościoła katolickiego, Roz.3 par.3)
Istnieje jeszcze jedna możliwość dla protestantów, którzy nie uznają apostolskiej sukcesji, czyli wymogu historycznej ciągłości kościoła. Uważają oni, że każde odgałęzienie odbyło się wewnątrz kościoła, nawet jeżeli dotyczyło to grupy dotyczącej minimalnej ilości osób (jednej lub dwóch). Podstawą w tym wypadku jest prywatna interpretacja Biblii. A o tym kiedy indziej.
Odsłon: 432 Komentarzy: 4
Friday,22 October 2010,21:31
Kategoria: Polityka Friday, 22 October 2010, 21:31
"Senat Rzeczpospolitej Polskiej czyni to dla uczczenia życia i moralnej postawy tego wybitnego Polaka i kapłana, obrońcy godności człowieka, wzorca cnót, autorytetu moralnego, bohatera o heroicznej odwadze, wychowawcy, społecznika, a także obywatela świata, który w imię solidarności z drugim człowiekiem podjął cierpienie i oddał życie. Jego myśl społeczna i ofiara mają szczególne znaczenie dla wciąż odradzającego się społeczeństwa obywatelskiego Rzeczypospolitej" – czytamy w uchwale.
Odsłon: 263 Komentarzy: 0
Sunday,17 October 2010,17:28
Kategoria: Polityka Sunday, 17 October 2010, 17:28
W USA od 2004 r. biskupi apelują do pro-aborcyjnych katolików o dobrowolne zaprzestanie przyjmowania komunii św. lub zakazują przyjmowania komunii św. politykom utożsamiającym się z katolicyzmem, którzy się nie zgadzają ze stanowiskiem kościoła. Przykłady:
Guliani (burmistrz Nowego Yorku):
http://www.archny.org/news-events/news-press-releases/index.cfm?i=7945
Sebelius (obecnie sekretarz zdrowia):
Biden (wice-prezydent USA):
http://www.cnsnews.com/news/article/39386
Kennedy (Izba Rprezentantów USA):
http://www.suite101.com/content/catholic-bishop-tobin-kennedy-clash-on-abortion-a173499
Kerry (senator):
http://www.catholic.org/featured/headline.php?ID=1155
Pelosi (spiker Izby Reprezentantów):
Odsłon: 268 Komentarzy: 1
Thursday,05 August 2010,02:42
Kategoria: Poezja Thursday, 05 August 2010, 02:42
niepowtarzalne
zaczęło się szlajać po tawernach plagiatów
do świtu rozdając autografy na lewo i prawo
podbijając serca spragnionych sekund sławy
i stało się potocznie omijanym popularnym
rozmytym jak ograna stara płyta
jedyne
wlazło w konszachty z tandetą prawdziwości
podróbkami westchnień o oryginalności
zataczając kręgi prawie niebanalnie
i skończyło niechlubnie na peronie kiczu
targane pytaniami podróżnych do powszedniości
to wszystko już było
teraz trzeba nam prawdy
czy ktoś pamięta
gdzie sie podziały perły
Odsłon: 469 Komentarzy: 2
Saturday,05 June 2010,22:42
Kategoria: Polityka Saturday, 05 June 2010, 22:42

запомнить = zapamietac
Usciski premierow nie wystarcza. Spiewanie Okudzawy i Wysockiego nie wystarczy. Zapalanie zniczy na grobach mlodych zolnierzy nie wystarczy. Ale domaganie sie o wydawanie dokumentow zbrodni wojennych takze nie wystarczy. Zadanie przyznania sie do ludobojstwa, gwaltow, mordow, klamstw i gwaltow takze.
Jestem za pojednaniem w prawdzie i w Prawdzie, bo jak nie wybaczymy, to i nam nie zostanie wybaczone. Pojednanie nie wymaga ode mnie jednak zaprzestania dazenia do poznania prawdy, lecz raczej do przebaczenia nawet wtedy, kiedy “oni nie wiedza co czynia”. Wymaga ode mnie serca pojednanego z Bogiem i bliznim, a to jest duzo trudniejsze, niz dyplomatyczny uscisk dloni, czy zapalenie swieczki. Nie ma pojednania bez krzyza.
A prawdziwie jak mamy potrzebe jednania, my normalni Polacy z nimi, normalnymi Rosjanami, to sie za nich modlmy, pomozmy dzieciakom z sierocincow na Syberii albo bezdomnym dzieciom z St. Petersburga, zapraszajmy ich do siebie, uczmy sie ich historii i jezyka, zeby ich zrozumiec. Rosji oddalam pare lat zycia. Z Rosjanami przegadalam noce na “trudne tematy”, przemodlilam wiele godzin, nagotowalam sie dla nich kapusty i ziemniakow (bo nic innego prawie nie bylo), rozdalam wszystko, co mialam niejeden raz, nasluchalam sie ich historii zyciowych, naodwiedzalam potrzebujacych i opuszczonych. To bylo moje pojednanie.
Moj dziadek, gdyby zyl, zrozumialby to, chociaz sam byl zmuszony zostawic wszystko niedaleko Lwowa i uciekac przez sowietami. Latami jednak sam potem jezdzil, wozac ubrania i jedzenie, zabral mnie z mama dwa razy ze soba. Widzialam tam prawdziwa komune lat 70-tych, ludzki strach w oczach na ulicach, flagi z Leninem wieksze niz nasze kamienice, cerkwie przerobione na fabryki i dzieci, ktore o Stalinie i Leninie opowiadaly gorliwie podczas kolacji. To moj dziadek nauczyl mnie prawdziwego pojednania, choc byl chlop nienawidzacy komunizmu i wszystkiego co sie z tym wiazalo, to rozumial, ze to ludzie ludziom…
Nam jednak sie mowi, ze my mamy sie jednac na poziomie jakims politycznym, nie wspominajac juz zdarzen minionych. Mamy probowac rozumiec, wczuwac sie, zaprzestac pytan, nie snuc niewygodnych wywodow, zamilknac i pokochac. Przebaczenie na takich jakichs niejasnych warunkach, jednostronnie wymagane i niejako narzucone, gdyz trudno sie sprzeciwic wezwaniom tak biblijnie brzmiacym. Nagle zaczynamy sie czuc, ze to my jestesmy calym i jedynym kluczem w tych niesnaskach i ze to od naszej postawy przelkniecia sliny i ugryzienia sie w jezyk zalezec bedzie kolejny krok w naszych nadszarpnietych stosunkach. Probuje sie nam powiedziec, ze trzeba juz przestac i w koncu zapomniec.
Pamiec musi jednak zostac, bez niej nie ma przyszlosci. Pamiec nie zawistna, nie msciwa, lecz trzezwa i pokorna. Ale nie szargajmy i nie ukrywajmy prawdy w imie taniego pojednania, bo robi sie z tego papka tolerancyjnego humanizmu i niewiele znaczacego znoszenia sie nawzajem, z wymaganymi gestami potwierdzajacymi ten stan, ktory z miloscia ma bardzo malo wspolnego.
On jest naszym pokojem. On wprowadził jedność w rozdartą ludzkość, ponieważ usunął mur, który ją odgradzał i dzielił. On w swoim ciele pozbawił mocy Prawo (z jego) przepisami i nakazami. Przywrócił pokój, tworząc w swojej osobie z dwóch (nieprzyjaznych) stron jednego nowego człowieka. Obydwie strony, złączywszy w jedno ciało, przez krzyż pojednał z Bogiem i w sobie położył kres wrogości. Ef 2:14-16
Odsłon: 820 Komentarzy: 2
Sunday,18 January 2009,07:31
Kategoria: Polityka Sunday, 18 January 2009, 07:31
“National Sanctity of Human Life Day” was announced today by president Bush. Reagan, Bush father and son made these annual proclamations, while Clinton did not. Will Obama? I doubt it.
"All human life is a gift from our Creator that is sacred, unique, and worthy of protection. On National Sanctity of Human Life Day, our country recognizes that each person, including every person waiting to be born, has a special place and purpose in this world. We also underscore our dedication to heeding this message of conscience by speaking up for the weak and voiceless among us.
(…)
NOW, THEREFORE, I, GEORGE W. BUSH, President of the United States of America, by virtue of the authority vested in me by the Constitution and laws of the United States, do hereby proclaim January 18, 2009, as National Sanctity of Human Life Day. I call upon all Americans to recognize this day with appropriate ceremonies and to underscore our commitment to respecting and protecting the life and dignity of every human being."
This is a statement of consciousness, truth and allegiance to God, who is the giver of life. This is powerful.
We will have three very dramatic days this week:
Jan 18th, National Sanctity of Human Life Day
Jan 20th, Presidential Inauguration
Jan 22nd, March for life (on the Mall, Washington, DC)
Pro-life accomplishments of the Bush administration & my three cents about pro-life Bush killing people in Iraq
a po polsku jest tutaj:
http://www.piotrskarga.pl/ps,1205,2,0,1,I,informacje.html
Odsłon: 802 Komentarzy: 0
Wednesday,24 December 2008,07:55
Kategoria: Religia Wednesday, 24 December 2008, 07:55
47-letni (lub 58, różne źródła) Saudyjczyk poślubił uczennicę czwartej klasy. I nie jest to wcale nietypowa historyjka z Arabii Saudyjskiej i krajów pobliskich. Tym razem, tatuś dziewczynki popadł w tarapaty finansowe i po głębokim namyśle znalazł rozwiązanie: sprzedać córkę (oficjalnie się mówi: wydać za mąż). Mama dziewczynki poszła do sądu żądając rozwodu, ale że jest w separacji z ojcem swojej córki, a tym samym nie jest prawnym opiekunem, to nie może występować w jej imieniu, chociaż ją wychowuje.
Sąd, wg prawa zresztą, wydał werdykt, że tylko córka może wnieść sprawę o rozwód, a i to tylko wtedy, kiedy osiągnie wiek dojrzały.
Mąż rozwodu nie chce. Obiecał, że nie skonsumuje małżeństwa dopóki żona nie skończy 18 lat. Ale ja mu nie wierzę. Oni tam robią, co chcą... przecież do nich świat należy...a poza tym to mają takiego przywódcę (Mohameda), który nie tylko zachęcał, ale i przykład dawał, jak to się robi z dziewczynkami, co to jeszcze nie mogą:
To make things easier for the men, there is a Fatwa (ruling on Islamic law issued by an Islamic scholar) explaining Muhammed’s sexual relationship with Aisha, which they can follow, if needed.
(…) answering the question about “thighing” of Aisha, (…)
After the committee studied the issue, they gave the following reply:
It has not been the practice of the Muslims throughout the centuries to resort to this unlawful practice that has come to our countries from pornographic movies that the kufar (infidels) and enemies of Islam send. As for the prophet, peace and prayer of Allah be upon him, thighing his fiancée Aisha. She was six years of age and he could not have intercourse with her due to her small age. That is why [the prophet] peace and prayer of Allah be upon him placed HIS [MALE] MEMBER BETWEEN HER THIGHS AND MASSAGED IT SOFTLY, as the apostle of Allah had control of his [male] member not like other believers.. (from here )
Więcej tutaj:
http://iwka.wordpress.com/2008/12/24/follow-muhammed-marry-girls-in-elementary-school/
Odsłon: 640 Komentarzy: 0
