Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Relacja...

Kategoria: Wiadomości Wednesday, 28 April 2010, 16:38

W 16 kwietnia o 19,00 w kościele St. Johns w Waterford odbyła się Msza Święta żałobna w intencji ofiar katastrofy i Polski. Mszę odprawiał ksiądz Liam, proboszcz parafii St. Johns. Obecni byli biskup Diecezji Waterford i Lismore – Wiliam Lee, oraz pastorzy z kościoła Baptystów i Metodystów. Byli radni miasta.

Ludzie przynieśli swój smutek, swój strach, swoje współczucie, okazać solidarność z pogrążonymi w kraju Polakami, Ci którzy chcieli ofiarować swoje modlitwy za zmarłych, za osieroconych. Kościół był pełen.

Aktywnie uczestniczyli w przygotowaniu Mszy Polacy i Irlandczycy. Były hymny intonowane przez polską scholkę  "Boże coś Polskę", "Pod Twą obronę","Madonno Czarna Madonno". Dwie pieśni na ofiarowanie i dziękczynienie śpiewała schola Irlandzka z towarzyszeniem organów.

Była procesja z Polskimi symbolami. Niesiono do ołtarza Polską Flagę, z kirem żałobnym, obraz Matki Boskiej Częstochowskiej Królowej Polski, a także odsłonięto przy ołtarzu głównym tablicę ze zdjęciami wszystkich ofiar katastrofy w Smoleńsku. O wszystkich symbolach opowiadał ks. Liam, co oznaczają kolory naszej flagi, jakim symbolem jest orzeł na godle, o historii infornizaji Matki Bożej na Królową Polski, wymienił ofiary katastrofy, aby uzmysłowić stratę obecnym w kościele swoim rodakom.

Czytania były w dwóch językach polskim i angielskim. Polakom ułatwiły uczestnictwo wydrukowane teksty modlitw , pieśni, i Ewangelii która była czytana po angielsku.

 

 

Ksiądz Liam wygłosił homilię skierowaną do wszystkich wiernych, pamiętał aby mówić prosto, powoli. Zaznaczył, że ważna jest jedność całej wspolnoty, jesteśmy bowiem braćmi w Chrystusie. Mówił o umiłowaniu ziemi ojczyznej, i trudnych chwilach emigracji, tęsknocie za ziemią narodzin.

W modlitwie wiernych, która także była po polsku i angielsku, zgromadzeni modlili się za dusze ofiar, Rzeczpospolitą, i o rządzących krajami, o nadzieję na lepsze dni, o opiekę Bożą. Podczas ofiarowania Polacy zanieśli do ołtarza zapalone świece, chleb i wino, biało-czerwone kwiaty.

Po ostatnim hymnie, do księgi kondolencyjnej ustawiła się długa kolejka. Nie wyszedł chyba nikt, bez wpisania swojego imienia w tej księdze. Wyłożony był także teksty w języku angielskim przemówienia śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego które miał wygłosić w Katyniu w dzień tragedii.

W kościele pozostali Polacy którzy nadal modlili się Koronką do Miłosierdzia, słowami modlitwy o Ojczyznę ks.Piotra Skargi, śpiewali pieśni.

Nie można było ofiarować nic więcej poza tą modlitwą w intencji Mszy, a których to modlitw nadal Polska i ofiary oczekują od nas.

Wszystkim zaangażowanym w spotkania modlitewne w Św. Patryku, w tygodniu żałoby, i osobom które współorganizowały tą polsko-irlandzką Mszę – Bóg Zapłać!

mój artykuł z

http://www.waterpol.org/

Odsłon: 351 Komentarzy: 7


Parada Świętego Patryka!

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 16 March 2010, 20:12

Jak co roku 17 marca ulicami Waterford przejdzie tradycyjna Parada Św. Patryka, w której od trzech lat uczestniczy Polska Grupa. Także w tym roku organizujemy naszych rodaków, by pokazać polską społeczność jako aktywnych uczestników życia kulturalnego miasta.

Tegorocznym tematem parady jest "Through the looking glass" i grupy w niej uczestniczące zachęcane są, by nawiązywały do tradycji produkcji kryształów w Waterford. Jednak Polska Grupa chciałaby swoim przemarszem uczcić sześćsetną rocznicę Bitwy pod Grunwaldem.

Ostatnie dni nasza kuchnia była warsztatem snycerskim, pracownią zbroi i herbów, trudniliśmy się wyrobami złotniczymi. A jutro – idziemy świętować!

http://www.youtube.com/watch?v=5PW6xGw0bXA

Odsłon: 416 Komentarzy: 5

Mix w Radzie Parafialnej.

Kategoria: Wiadomości Saturday, 13 March 2010, 23:43

Mój mąż został zaprzysiężony do Rady Parafialnej Parafii St. John's. Kadencja trzyletnia. Rada składa się z osób po siedemdziesiątce. Gdzie jest reszta??? Ich dzieci, wnukowie?

Około czterech miesięcy temu parafia wynajęła firmę zewnętrzną do zrobienia badania opinii parafian o parafii. Ponieważ jedna z niedzielnych Mszy w języku polskim jest właśnie w St. John's , Fr Liam, także poprosił o udział w tym badaniu polską społeczność. Nie wiem kto wtedy dotarł na te wywiady, ja w każdym razie tak. Wylałam z siebie szczerze wszystkie spostrzeżenia, i uwagi, niepokoje. padło kilka pomysłów na zwiększenie frekfencji.. W sumie, zawsze dużo pytluję na tematy które mnie absorbują całą. A już na pewno "Gorliwość o Twój dom, pożera mnie"

Wybór mego męża do tej Rady – jest tego efektem.

Godzę się z tym wyborem, choć utarł mi on nosa.

Trzeba się dużo modlić! O co Was proszę. O nowego członka Rady. Żeby skoczył z ufnością w przygotowane mu przez Pana miejsce.

Odsłon: 329 Komentarzy: 4


Inni o Irlandczykach.

Kategoria: Wiadomości Wednesday, 03 November 2010, 15:09

Byłam jedynym białym człowiekiem na warsztatach w ISU (Immigrant Support Unit). Nauka pisania CV, prezentacji na rozmowie kwalifikacyjnej, jak wypasć jeszcze lepiej, jak mówić to co chcą pracodawcy usłyszeć… Wszystko to oczywiści znam, znam. Ale w kontekście tego spotkania z innym narodem, i inną kulturą – było jeszcze ciekawiej.

Prowadzącymi były dwie lejdis – jedna ze Sri Lanki, druga irlandka po kilkunastu latach pracy poza krajem, wróciła do siebie. Pani prowadząca miala doświadczenia po obu stronach, bowiem dziesięć lat temu przyjechała do Dublina, prace miała różne – kelnerka, zmywak, hotel, recepcja i potem odpowiednio wyzej aż do agenta w HR.

A uczestnikami byli czarnoskórzy. Uganda, Kongo, Somalia, Nigeria, Malediwy, RPA, Erytrea. I ja z Polski. Tym razem, a bywam na spotkaniach z uchodżcami, nie był to tłum ciągle wyskakujący z pretensjami i oskarżeniami o rasizm i dyskryminację. Doszłam do wniosku, że to dlatego, że to byli Afrykańczycy, a nie uchodźcy z Azji…lub dalekiego wschodu.

Notowałam sobie różne spostrzeżenia na temat różnic które wypływały w dyskusjach.

"Irlandczycy nie znoszą ciszy" – ciągle gadają, nie mówią nic wprost, co nawet zakrawa na chęć umęczenia rozmówcy, jakiś rodzaj tortury. Zmiękczają, zdrabniają i przesadzają z opisami wszystkiego.

"Tutaj jestem zmuszony o wszystko BŁAGAĆ" – w swoim kraju intonacja mówi o tonie, dodawanie "please" oznacza "błagać" a jak powiedzieli – można błagać o litość, o coś znacznie większego, niż "podaj mi kubek, błagam". Ja się dostosowałam, please dodaje prawie wszędzie, gdzie nie stosuje szczególnych zwrotów grzecznościowych np could you… czego tu nie słysze.

"Przepraszanie – proszenie o wybaczenie" Tak więc w krajach Afrykańskich "przepraszasz i błagasz o wybaczenie, inaczej jak kogoś niechcący szturchniesz, a inaczej jak komuś wjedziesz samochodem w bagażnik. Tutaj mijając się na ulicy jak mówili ""muszą żałować, mocno przepraszać, żeby się minąć"

"Wszystko jest lovely" – a ponieważ wszystko, jak można ufać, że mówią prawdę? Może nie mają zdania? Może nie chcą urazić? Może nie umieją dyskutować, albo boją się wyjść na krytykantów?

"Lubią być ciiiiiiiiiąąągniięęęęęęęci…. albo pooooopychaaaani" Jeśli pada pytanie czy zjesz z nami, i Irlandka odpowie "nie, dziękuję" – a rodzina siada i je, obraża się bo nie było półgodzinnego proszenia…namawiania. Irandczyk musi był zagłaskany gadaniem…

"Ludzie mówiący wprost uważani są za niegrzeczych" Przykładem była historyjka niemieckiej pielęgniarki, która dzwoniła "Dzień doby, mówi Helga. Dzwonię z departamentu radiologi. Czy moglabym prosić o przekazanie wiadomości dr. X. Potrzebuję pilnie się z nim skontaktwać. Dziękuję. Do usłyszenia" . Mnie to nie dziwi. Jak dzwoni Irlandka "Cześć skarbeńko! jak sie masz…Eh, ta pogoda (5 minut o pogodzie)….Ot tak tak… Ojojoj, no no no… (7 minut o ploteczkach oddziałowych)…. ohy i ahy… nie będzie problemu jak dr X oddzwoni do mnie….(oj, nie nie, oj tak tak…) Lovely… serduszko…. cukiereczku.. by by! słoneczko!" No tak. Może zemdlić.

"Wolą zniknąć niż przekazać złą wiadomość" …nie wiesz co masz robić, bo nie odpowiadają na maile, na teleforny, na sms'y. Unikają spotkań.

"W pracy i po niej niej jesteś nadal zobligowany do socjalizowania się" Nie dość, że nie pozwolą Ci pracować bo muszą wiedzieć wszystko o tobie, dzieciach, historiach rodzinnych, powodach emigracji, sytuacji mieszkaniowej, czy masz psa, czy lubisz Hiszpanię i frytki z octem. Osoba nie chodząca do pubu z kolegami szybko (bardzo szybko) zostanie wyizolowana.

"Nie wierzą w nic czego sami nie sprawdzają" czyli np dzwonią po całym świecie pogawędzić o referencjach kandydata choć mają je w ręku, szpital zleca specjalistyczne badania we własnym labolatorium, choć pacjent z nimi przyszedł.

Omawialiśmy powody dyskryminacji ludzi. Dyskryminacja z powodu preferencji seksualnych. Pani mówi że w mamy cztery rodzaje preferencji. Śmiech na sali. Afrykanie nie zrozumieli – dlaczego CZTERY?

Na prawdę dobre, normalne towarzystwo :)

Zaprzyjaźniłam się z chłopakiem z Erytei. Jest katolikiem w obrządku koptyjskim. Siedział w więzieniu we własnym kraju przyciskany do zmiany wiary. Uciekł do Sudanu, a potem coraz dalej. Studiował historię gdzieś u siebie. Wiedział i o Polsce sporo. Dzielimy polski kościół św.Patryka z wiernymi w obrządku koptyjskim, był przeszczęśliwy, że dałam mu adres i że tutaj jest jego wspólnota. Rozmawialiśmy o starych ludziach na Mszach w Irlandii, i o słowach Biblii, o rozwiązłości wśród młodzieży w Irlandii, i o tym dlaczego Irlandki nie chcą karmić swoich dzieci piersią….

Na samym początku,  jak pożyczał długopis, zerknął na krzyżyk na mojej szyi.

To dobry znak. Jednoczący.

Odsłon: 327 Komentarzy: 6


Czy Ewangelia na Mszy może być dramą?

Kategoria: Wiadomości Sunday, 03 October 2010, 10:38

Moja odpowiedź, brzmi "nie" …. ale posłuchajcie-przeczytajcie historię.

W niedzielę tuż przed naszą Mszą, podchodzi do mnie Fr Liam. Z uśmiechem oznajmia, ni z gruszki ni z pietruszki "Pamiętaj, jutro za pietnaście siódma. Tutaj. Spotkanie" … Każdy by się zdziwił. Pytam czy chodzi o grupę charyzmatyków (tak tu się zwie Odnowa w Duchu Świętym), bo wiem, że w poniedziałki mają spotkania… "Jutro za piętnaście siódma. Tutaj. Robimy sztuke, przedstawienie!" Nadal za mało informacji. Prosze, żeby wyjasnił. Wymyślili, że zrobią Pasję na Wielki Piątek, potrzebują ludzi, z polskiej społeczności także. Wiadomo termin, za 5 dwunasta, niektórzy albo pracują, albo na święta wyjeźdzają, niektórzy wogóle wstydliwi, albo z angielskim nie komfortowo.  Poinformuje. Przyjdę. Skoro mnie tak zaskoczył – nie odmówiłam.

To ważne wspomnieć, że od kilku jak nie kilkunastu tygodni, nosiłam się z pomysłem pójścia do tej irlandzkiej drupy modlitewnej. MUSZE po prostu poznać ludzi którzy powiedzieli Panu Bogu "Amen"… Bo to co widzę pobieżnie, mnie zdumiewa, i wcale nie pozytywnie. Tygrys celtycki jest w drodze do dna moralnego…

A to spotkanie także mnie zdumiało (filozofia to podobno z zachwytu, i zdumienia się bierze)

Byłam w poniedziałek. Średnia wieku 70 lat. same babuszki i dziaduszki. Jedna czpiotowarta babeczka w około 45 … cały czas robiąca sobie jaja*, i rozpraszająca innych. No i ponad 20 osób w wieku 70 a nawet więcej. Czterech mężczyzn, w tym jeden wyraźnie koło 50, reszta pokolenie starsze. Ja najmłodsza, choć wiek średni. Babcie mocno przeżywały spotkanie, opanowane, wpatrzone w Fr Liam'a i stareńkiego "reżysera" z wizją ogarnięcia tego.

A teraz poradzcie co dalej. Bo wiecie gdzie szukać i mocno mnie zastanawia to całe wydarzenie.

Będziemy przygotwywać czytanie Wielkiego Piątku, Ewangelię Jezusa wg Św. Jana, z podziałem na role i będzie to inscenizacja.Będzie tłum grzejący się przy (sztucznym) ogniu, będzie scenka odcięcia ucha, będzie wojsko i eskorta Pana Jezusa, będą dialogi niezmienne, wyleciały jedynie z Ewangelii (nie wiem czy to możliwe wogóle, żeby pominąc słowa) które czyta narrator np "odpowiedział mu Jezus" – no bo jak wiadomo że są "aktorzy" to widać kto jest kim.

Jakie są przepisy czy tak wolno czy nie wolno, i co można na liturgii, a co nie. Zdaje sobie sprawę,  że dopuszczeni są lektorzy w większej ilości, ksiądz czyta kwestie Jezusa, jest narrator, jest osoba czytająca kwestie "tłumu" i Piłata. Ale dzieje się to przy ambonce. Nigdy nie widziałam żeby kiedykolwiek było inaczej. Pasja, czy Wielkanocne Misteria to chyba po godzinach. Osobno. To ważna kwestia i zastanawiam się co z tym fantem zrobić. W każdym razie, na spotkaniu byłam.

Dziś wraca z Polski nasz polski ksiądz, i muszę z nim to obgadać.

Wierzę że Wy także pomożecie.

* czytanie Ewangelii. Fragment o ucięciu ucha i jak Pan Jezus je leczy. Pani przerywa "Słuchajcie, Pan Jezus przykleił mu ucho?" Odp księdza "Tak, uzdrowił tego sługę", "Ale miał odcięte, tak zupełnie?" Pani w odpowiedzi dobre kilka minut zagaduje wszystkich "Słuchajcie, ale to niesamowite? Nie? To jakiś cud był!" . Usprawiedliwiam, że może słyszala to pierwszy raz i szukam w tym wydarzeniu dziecięcego zachwytu :)

Odsłon: 612 Komentarzy: 6


Amen

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 03 August 2010, 16:15

Mieszkam w kraju gdzie – Msze Święte trwają 15-20 minut – gdzie Komunii udziela się wyłacznie na ręke – gdzie większość kapłanów nie wierzy w przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa i konsekruje bezglitenowe hostie – gdzie szkoły są katolickie, a w wolnym czasie puszcza się tam dzieciom występy Michaela Jacksona – gdzie grzechów do pierwszsj spowiedzi dzieci uczą się na pamięć (ale tylko czterech) i są z nich odpytywane przy tablicy przy całej klasie – gdzie do Komunii Swiętej przygotowywuje nauczyciel, nie katecheta – gdzie mówi się polakom że "za długo się modlicie" i przesuwa się godziny Mszy Świętej – gdzie poucza się o antykoncepcji i pigółce "po" na naukach dla narzeczonych – gdzie największy działacz pro-life http://www.christiandemocrats.ie/ Declan Waters – mówi, że ma wiecej przyjaciół w Polsce niż we własnym kraju, i nie ma z kim rozmawiać nad zmianami w ludziach.Ani jednego zainteresowanego biskupa :( – gdzie święto Helloween jest wodowiskowe i zaczyna się 2 miesiące wcześniej w sklepach, a kult duchów – jest wszechobecny (dzieci przynoszą takie "kwiatki ze szkół") Doskonale rozumiem dlaczego tu jestem i jakim narzędziem dla Niego jestem. I świadcze jak umiem, życiem i wiedzą. "Gorliwość o mój dom pożera mnie" wiec nie tylko jeżdze z odkurzaczem po kościele (w większości w Irlandii są wykładziny), nie tylko alarmuje jak dach wymaga naprawy, ale także śpiewem (lubie, i sądze, że dlatego Pan mnie przez niego do siebie pociągnął) i inicjatywy modlitewne przyciągam ludzi. Tak samo jak siłę mam na spotkania z dziećmi. Pisałam już kiedyś o Oazie i spotkaniach dla dzieci, które organizuję. Dlatego podział na FF – w jaki wdepnełam, i jakiemu się przyglądam jest dla mnie taki smutny. Zajmujecie się sporami nad rytem, nad ceremoniami. Może częściej się spotykajecie w jakimś dobrym celu, nie tylko modlitwa. Pokopcie piłkę :) Ale wcześniej Msza. A jaka by ona była? Przyznaje, potrzebuje wsparcia podobnych działających ludzi. Katolików, którzy realizują się wśród ludzi. Którzy są liderami, nie tylko liderami modlitwy. Tutaj są teoretyczne dyskusje. Podpisuje się petycje (słusznie, to ułatwia i ja też podpisuje je). Jestem daleko więc nie uczestnicze w marszach, czy spotkaniach przed Sejmem. Tutaj jestem, okopuje młode figowce :)

Przepraszam za dłużyzny. Z Bogiem.

 

* * * *Nie sądzę, że kryzys taki zaczął się od liturgii. Jestem pewna, że dlatego że nie ma już prawdziwych świadków nauki Chrystusa. Którzy 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę starają się bardzo mocno pełnić wolę Bożą. Święcą dzień święty pokornie chodząc do swojej parafii, gdzie budują działaniem i modlitwą małą wspólnotę. Gdzie znają choć kilkanaście osób z imienia i nazwiska. Znają potrzeby wspólnoty, najbiedniejszych i potrzebujących, i angażują się i w sobie do wzrostu swojej wiary i miłości, i poza sobą żeby czynić bliźnim, tak jak gdyby CHrystusowni to czynili. Jakże łatwo działać poza swoim osiedlem, wioską czy małą miejscowością. O ile lepiej jeździć ileś kilometrów dalej i na Msze, i być anonimowym! Dla mnie pozycja bycia "trads" to czcze gadanie i podział sztuczny, samonapędzający się pychą i niezrozumieniem. Teoria niepoparta praktyką. Gdyby rzeczywiście tak było, owoce – byłyby. Czyli osoby "trads" nazwane – dawałyby więcej siebie rodzinie, wspólnocie – nawet temu Forum. Ja nie mogę zaniechać działań, bo byłby to grzech. Wiem że więcej ludzi przychodzi do Pana, bo ze dwie pieśni są gitarowe…oazowo-pielgrzymkowe. I wiem, bo podchodzą ludzie i dziękują, bo nie słyszeli czasem jakiejś pieśni całe lata. Zawiązuje się nić. Ktoś tym właśnie został "pociągnięty" do Pana. Ja jestem narzędziem, korzystającym z talentów które mam. Pan Bóg może w międzyczasie zmienić motwacje przychodzenia na Mszę ŚW. Najpierw to może być, chęć słuchania pieśni, ale jest już wysiłek wyjścia do kościoła, uczyniony pierwszy krok, by by być bliżej. Znam TE właśnie przypadki!!! I schola śpiewa także dlatego – bo nie wolno mi się złamać, zniechęcić i rzucić to wszystko, a na organach grać nie potrafie :) Co do kraju gdzie mieszkam. Polskie Msze sa niezrozumiałe jezykowo. Są jednak irlandczycy które przychodzą na nie. Parafianie irlandzcy widzą nas – Polaków, wiem, że ściska ich wzruszenie, ze nas tyle (dużo) przychodzi, że klęczymy na Mszy, że śpiewamy niezrozumiałe Gorzkie Żale. Wszystko trzeba tłumaczyć. W parafiach nie ma Drogi Krzyżowej – raczej sztuka-przedstawienie na Wielki Piątek (dziś pierwsza próba, jak będziecie ciekawi, napiszę). Znów dłużyzna. Niezmiernie proszę o wyrozumiałość dla moich spostrzeżeń, i obserwacji. Więcej miłości, kochani. Z Bogiem!

 

* * * *I potwierdzam – nie miałam pojęcia o tym podziale zanim nie trafiłam na FF. Trafiłam tu przez jakieś powiązania linkowe z Christianitas, po wyborze Pawła Milcarka na dyr "dwójki"… A co czułam, napisałam. A wątpliwości obgaduję z przewodnikiem duchowym. To, że różne drogi ma dla nas Pan, to jasne jak budowa cepa, ale czemu mam słyszeć, że ta moja nad przepaśc prowadzi?

Odsłon: 894 Komentarzy: 21


WYbory PE

Kategoria: Rozrywka Sunday, 06 September 2009, 13:39

Irlandia : Zarejestrowało się w Repulblice Irlandii – niewiele ponad 500 osób.

 

Głosowało ok. 430 osób. Konsulat utworzył dodatkowe 2 Okręgi (Waterford i Sligo), bo Polacy narzekali,że daleko muszą jeździć. Waterford (byłam w komisji): Zarejestrowało się 21 osób. Głosowało 17. Sligo: zarejestrowanych 14 osób (w tym 7 w Komisji) głosowało : 13. Sama wysłałam ponad 200 sms'ow do znajomych i ludzi których znam, o możliwości głosowania. Nie dopisał się nikt. Także to też taka osobista skucha dla mnie :(

Odsłon: 383 Komentarzy: 0


Marsz Rodzin!

Kategoria: Rozrywka Tuesday, 06 January 2009, 15:00

Gdybym była, maszerowalabym… i nimi – moją dwójką i mężuchem.

Wsparcie modlitewne tez się liczy. Prawda?

Odsłon: 418 Komentarzy: 0


Problem ULTRA

Kategoria: Rozrywka Monday, 25 May 2009, 19:01

Mam problem z "ULTRA".

 

Kto i co może być ULTRA?

 

Czy istnieje ULTRA-katolik?

Czy istnieje ultra- POGLĄD ?

Czy jest ultra – idea,ultra- postawa?

Czy już jest to zupełnie COŚ INNEGO?

Czy ultra-liberał to po prostu radykał?

Kto to jest ultra -lewak?

Znacie kogoś kogo można by było nazwać ultra-kimś??

 

Jeśli wyjść od łacińskiego znaczenia "ponad,poza"…jeśli ktoś jest ultra-katolikiem, nie jest już katolikiem? Jeśli wziąść pod uwagę określenia innych w tym względzie używających słowa "ultra-katolik" mają najczęściej na myśli kogoś "przesadnie – nadzwyczaj – ponad-to" katolickiego!? W def. np lewicy jest wyjaśnienie ultra lewica = radykalna lewica.

 

Zadając (znajomym) pytania pomocnicze np:

- jest 10 zasad – ile musi spełniać ULTRA-"wyznawca"

-- 10 na 10.

- Czyli ULTRA-"wyznawca" to ktoś kto spełnia zasady w 100% CZY jest już PONAD?

-- Nie ma nic ponad.

- Czyli spełnianie w 100% norm jest przegięciem?To czemu kontekst ULTRA jest "przegięciem"?? Przecież o to chodzi = Masz zasady – stosuj je.

 

Wg mnie, nie ma nic ULTRA poza dziedziną zmierzalną, zważalną, czyli w naukach ścisłych (ultra-fiolet, ultra-dzwięki, ultra-sonograf). Nie można stosować ULTRA do przekonań, i poświadczania nimi życia. Zazwyczaj, widuję to słówko (np. ultra-katolik) w negatywnym zabarwieniu, gdy ktoś chce komuś dokuczyć. Ale nigdy nikt nie odpowiedział mi co on przez to słowo rozumie. Katolik, sam o sobie nie powie "jestem ULTRA katolikiem". Powie?

 

Jestem radykalna. Mam system "zero-jedynkowy" w głowie i czasem uciążliwe dla otoczenia wykształcenie filozoficzne. Może to przez to.

 

A co Państwo na to?

Odsłon: 366 Komentarzy: 1


Szarpie się szarpie...radośnie :)

Kategoria: Religia Wednesday, 22 April 2009, 14:44

... z tłuszczą.

W zeszłym roku napisałam na forum informację o obozie w Ośrodku Ojców Dominikanów, i nie było tak chamsko. Po 12 miesiącach....w tym roku komentarze anonimowych złośliwców mnie przeraziły. Tak jak i opinię nie-wierzących odnośnie jak powinni zachowywać się w stosunku do nich katolicy.Obóz duszpasterstwa jest, jak ktoś chce innego dla swych dzieci, niech sobie zorganizuje :)

A kysz mi z tym!

Jak powiedział pan Pulikowski będąc u nas te kilka dni ... "jestem fundamentalistą, moim fundamentem jest Ewangelia"

A ja nie czułam w sobie nigdy takiej siły jak teraz, Mam wiarę mam siłę, ufność i radość..

Nie wiem tylko czy dobrze, że się w euro-komisję wplątałam.

Czy ktoś poradzi? Kto się nadaje do wyboru? Poza RP of course?

Odsłon: 487 Komentarzy: 0


1 2 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.