Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Krzyż krzyżowi oka nie wykole

Kategoria: Akcja Monday, 08 March 2010, 21:51

Dziś prawdziwe święto demokracji. A tytuł wpisu, choć bez sensu, jest catchy. Tak jak jego temat.

 

Przed Pałacem stał sobie krzyż. A że stał tak sobie sam i mu było smutno to przyszli ludzie, pokrzyczeli, powyzywali się, było starcie z władzą – no po prostu esencja dobrej zabawy i impreza, że ho ho!

 

W tym samym czasie ministeriały z Tuskiem Donaldem na czole (tym, co niejaki rok temu się hayekistą określał, he he) zrobiło lemmingom psikusa i podnieśli VAT. Zgodnie z zapowiedzią z expose, w którym pan płemieł zapewniał, że podatków podwyższać nie będzie. Teraz pewno powie, że to nie on tylko PiS albo, że się same podwyższyły albo, że to Lech Kaczyński tuż przed przejęciem sterów samolotu i wypiciem do tego flaszki wódki, jak to miał w zwyczaju, kazał podatki podwyższyć.

 

I pytanie za 100 punktów: Który temat jest tematem nr 1 we wszystkich mediach? Krzyż. Bo krzyż to symbol, bo ciemnogród, bo starcia, tłumy ludzi etc. etc… A podatki? Eeee, panie, to nudne strasznie jest, jakieś wykresy, wzorki, w ogóle ta cała ekonomia to łotdefak i po co to komu i na co?

 

No i się wszyscy napodniecali krzyżem i napodniecali i by się pewno podniecać przestali, ale krzyż jak stał tak stoi i pewnie jeszcze trochę postoi. I znowu ktoś władny wyda rozkaz przeniesienia krzyża i znowu przyjdą ludzie, pokrzyczą, powyzywają się itd. itd. I medialne to będzie na pewno bardziej niż jakaś tam vata czy srata.

 

No bo przeciez to o to chodzi, że krzyż jest SYMBOLEM! A JP II, którego nic nie czytałem, ale znam kilka cytatów, które w telewizorni mówili powiadał, że trzeba bronić krzyża! A o obronie własnego portfela nic nie wspominał albo wspominał, ale nie czytałem, więc nie wiem.

 

No i tak to się kręci, napędzane przez motłoszego chomika.

 

Dziś prawdziwe święto demokracji. Przyszli sobie ludzie: oszołomy-obrońcy krzyża i oszołomy-przeciwnicy krzyża. Pokrzyczeli. W tym czasie rząd wududkał ich na strychu. Ale oni pewnie nawet o tym nie wiedzą. Bo i po co? Tematem nr 1 jest przecież krzyż.

 

Przed pałacem namiestnikowskim sporo było obcokrajowców. Jeden z nich podszedł i zapytał się:

- Amigo, co tu się dzieje, u licha?

- Padre, tu stoi krzyż, co go po tragedii w Smoleńsku postawili. Tu ludzie przychodzili się modlić i oddawać cześć. A dziś krzyż zabierają i protest jest.

- Dzięki, amigo! Nie miałem pojęcia!

I nadal nie wiem jak on mógł żyć w takiej nieświadomości. Jego życie musiało być puste, niepełne i takie bez sensu. Ale już wie. I oddycha na nowo.

Odsłon: 318 Komentarzy: 0


Emerycie ciężkie życie

Kategoria: Ekonomia Friday, 30 July 2010, 23:14

Inspiracją do wpisu lektura wywiadu z ekspertem Instytutu Sobieskiego, Maciejem Rapkiewiczem.

Otóż Pan Rapkiewicz przedstawił sytuację, w której każdy sam zapewnia sobie emeryturę przez całe życie odkładając pieniądze, jako pochodzącą rodem z książek fantasy.

Należy mieć świadomość, że mechanizm, w którym wszyscy są w stanie zapewnić sobie środki na emeryturę, nie istnieje i pozostawienie wszystkiego w rękach ludzi nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, że ktoś w ogóle nie oszczędza na emeryturę. Co zrobić z takim człowiekiem?

No właśnie, co zrobić z takim człowiekiem?

Co zrobić z człowiekiem, który nie oszczędza a potem dziwi się, że nie ma oszczędności? Jest to zagadnienie niezwykle ważkie i ciężko znaleźć odpowiedź na tak postawione pytanie. Jednakże po namyśle nasuwa się niezwykle egoistyczne i krwiożercze rozwiązanie: nie zrobić nic.

 

Bo po pierwsze, po co w ogóle ktoś miałby coś robić, a po drugie, kto miałby to być? Rozumiem bowiem, że nie chodzi tutaj o sytuację w rodzaju: żebrak na ulicy prosi o złotówkę – dać a może nie,  tylko o sytuację zgoła odmienną i średnio związaną z mającą miejsce w przypadku żebraka dobrowolnością.

 

Cała zabawa w państwo polega na szaleńczym tańcu z różnymi grupami interesów, które tak mocno przyzwyczaiły się do sypania groszem przez swojego dobroczyńcę, że próba zacieśnienia przez niego portfela skończy się w najlepszym razie lasem białych miasteczek przed jego białą chatką.

 

Jedną z tych grup są, skądinąd biedni w sensie monetarnym i sentymentalno-uczuciowym, emeryci dzisiejsi, którym „ktoś” ongiś naobiecywał, że jak będą wrzucać pieniądze do wora, z którego te od razu będą wędrować do kieszenie emerytów ówczesnych, to kiedy przejdą na emeryturę ktoś ich w sypaniu do wora zastąpi, a oni będą mogli rozkoszować się urokami geriatrycznego życia na leżaku, z drinkiem z palemką w dłoni.

 

Niestety nikt nie powiedział im, że w świecie rzeczywistym występuje zjawisko znane jako zmienność, że ludzie mają tendencję do umierania, a dzieci czasem rodzi się mniej, co może mieć wpływ na stan wora. Po prostu, „ktoś” wpadł na pomysł, że w tym wypadku prawa fizyki nie obowiązują i po tym jak zjadło się jabłko, można mieć je nadal. I ten „ktoś” obiecał, że w worze zawsze będzie kasa niezależnie od tego czy owa kasa w nim będzie czy nie. Z logiką nie ma to wiele wspólnego, ale patrząc na działania „ktosia” można nabrać przekonania, że logika jest dla niego jedynie słownikowym hasłem i czymś w rodzaju historycznego fenomenu. W świecie „ktosia” takich zwierząt nie ma.

 

Kto więc winien? „Ktoś”. Skoro „ktoś” naobiecywał, to niech teraz płaci. Jednakże z „ktosiem” w systemie uspołeczniania strat jest taki problem, że rozumie się przez niego wszystkie pracujące i odprowadzające podatki owieczki. Odpowiedzialności indywidualnej w takim systemie nie ma. Za to co obiecał Jan odpowiada Paweł i jego bracia, podczas gdy szczwany Jan zdążył już dawno umrzeć, bądź usunąć się w cień.

Tak też jest w przypadku emerytur i tak wychwalanego przez rzesze ekonomistów, prawników i ludzi, wydawałoby się rozsądnych, systemu ubezpieczeń społecznych. Przymus ubezpieczeń jest pomysłem skrajnie złym.

 

Nie dość, że zabija ducha przedsiębiorczości i oszczędności plepląc, że „państwo da”, to jeszcze obiecuje wspomniane gruszki na wierzbie. Jest to system z gruntu niesprawiedliwy i nieefektywny, który jako jeden z czynników ponosi odpowiedzialność za biedę ludzi i liczne indywidualne tragedie. Dopóki podejście, że „wolny rynek fajnie wygląda na papierze, ale w rzeczywistości nie zadziała” będzie dominowało, dopóty ludzie tacy jak Pan Rapkiewicz (który jak sądzę nie jest człowiekiem złym, tylko po prostu nie rozumie pewnych kwestii, które tu staram się w sposób luźniejszy wyklarować) będą sądzili, że system można uleczyć reformami.

 

Święty Jerzy walcząc ze smokiem nie bawił się w rozwiązania połowiczne –  wziął miecz i uciął bestii łeb. I tak należałoby zrobić w tym przypadku, choć bestia, z którą mamy do czynienia jest od smoka znacznie groźniejsza i bardziej podstępna.

Odsłon: 335 Komentarzy: 7


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.