
Thursday,27 October 2011,21:57
Kategoria: Ogólne Thursday, 27 October 2011, 21:57
Zielona rewolucja
Ideą przyświecającą każdej rewolucji jest zmiana świadomości społecznej. Zmiana burząca dotychczasowe relacje oraz więzi międzyludzkie , demolująca życie wewnętrzne poszczególnych ludzi ;Zmiana mająca prowadzić jeśli nie do zupełnej atrofii życia duchowego to przynajmniej do jego deformacji i degrengolady. Zmiana ta wymuszana jest poprzez przemoc i podstęp, zarówno w sferze fizycznej, dotyczącej starannie wybranych tak grup społecznych jak poszczególnych jednostek, ale także a może przede wszystkim w sferze społecznej w tym szczególnie rodzinnej, psychologicznej i duchowej.
Proponuję więc przyjrzeć się po wkrótce w świetle przytoczonych tez , co proponuje nam nowy trybun młodych oburzonych” po karkach których wspiął się do parlamentu.
Oburzeni – odurzeni.
Palikot przekroczył Rubikon parlamentu dzięki głosom ludzi młodych popierających postulat wyborczy dotyczący legalizacji marihuany. Jeżeli jednak przyjrzeć się zarówno samemu temu postulatowi jak też sytuacji społeczno prawnej która go poprzedzała aby nie rzec wygenerowała okazuje się , że piosenka którą słyszymy z ust doktora nauk społecznych KUL-u jakim jest Janusz Palikot to nie tylko buńczuczny rewolucyjny marsz ale przede wszystkim coraz bardziej urzekające dźwięki fletu szczurołapa z Hameln.
Postulat „ uwolnienia zioła” nie dotyczy bowiem produkcji , obrotu, przetwarzania, użyczania np. w formie pracy nakładczej , czy też sprzedaży produktów pochodzenia roślinnego gatunku „cannabis indica”. Dotyczy tylko i wyłącznie depenalizacji posiadania przez użytkownika narkotyku pewnej jego określonej szczegółowo ilości w przeliczeniu na dawki. Sojusz Ruchu Palikota z Wolnymi Konopiami jest w tej kwestii papierkiem lakmusowym niejako.
Hasło legalizacji padło na podatny grunt. Zwłaszcza pewnego kręgu młodzieży , która obawiam się, nigdy by nie przekroczyłaby progu komisji wyborczej gdyby nie ten hipnotyczny dźwięk fletu Sztukmistrza z Lublina. O ten „niezagospodarowany elektorat” nie mogą mieć do siebie pretensji przywódcy innych partii politycznych , którzy nie odwołali się do młodych ludzi traktujących swoje życie jak ogromny wór do którego należy pospiesznie wepchnąć jak największą ilość markowych produktów, przyjemnych doznań, lajków na FB, wpisów na GG czy kolejnych używek i narkotyków. Tych ostatnich jakoś tak ostatnio w szczególności. To nie są ludzie niezadowoleni z działania systemu czy walczący dla siebie o jakąś sferę w tym systemie należnych im przywilejów ,praw czy wolności . To ludzie chcący sobie bezproblemowo przyjarać . Najpierw w weekend , potem po pracy , może w czasie przerwy w pracy a najlepiej przed pracą . Tak na dobry początek. Jak już dobry początek będzie uczyniony to i zamiast pracy. Niech poranny widok peregrynacji z piwkiem w puszce w drodze do pracy , niech będzie tu dla niedowiarków świetlanym przykładem. A powszechny coraz bardziej widok licealistów smażących czarną rurę po szkole niemal na środku ulicy niech będzie im podporą i nadzieją.
5-lat za posiadanie – 10 używanie.
Enigmatyczna obecnie „ niewielka ilość” posiadanego narkotyku może być podstawą do odstąpienia od ścigania przez jakże Niezależnych Prokuratorów. „Niewielka ilość” to coś jak „trochę” ,”chyba” , „może” , w połączeniu ze „ zdaje mi się” albo takie mam dziś kaprycho”. Nieposzlakowanych ludzi z nieposzlakowanego środowiska. Taka sytuacja prawna , że od prokuratorskiego „mieć albo nie mieć „ zależy dalsze życie społeczne , zawodowe , rodzinne danego posiadacza to najlepszy chyba na obecnym etapie możliwy wariant prowadzący do zapędzenia tej grupy wyborczej nad szczelinę urn. Obawiam się jednak , że może się ona dla wielu z nich stać wkrótce przepaścią.
I gdy tak Pan Prokurator będzie się zastanawiał ‘ mieć albo nie mieć’ . Będzie się mógł poczuć niemal jak Piłat. Z tą różnicą , ze Piłata jednak COŚ obligowało. Tutaj dowolność będzie zupełna. Ale nie myliłbym dowolności z autonomicznością podejmowania takiej decyzji lub też z moralnymi, prawnymi bądź społecznymi wyznacznikami jej podejmowania.
I tu wkraczamy w świat układów, szemranych propozycji , dyspozycji , relacji czy mniej lub bardziej tajnych i bezprawnych operacji.
Ubeckie propozycje w stylu : a może nam cos dasz…” a może nas przekonasz „ są przy takim stanie prawnym jak najbardziej „ na miejscu”. Oczywiście w nieustającej trosce „ by żyło się lepiej”.
Poufne rozmowy Niezależnych Prokuratorów i ich Policyjnych Przedstawicieli z Posiadaczami” to rzeczywiste osiągnięcie przesunięcia sprawy z Sali sądowej do ubeckiej piwnicy. Jak to w pragmatyce rewolucji jest za zwyczaj przyjęte. I ze wszech miar przez rewolucjonistów pożądane.
Nowy Wspaniały Świat - palenie bez krat.
I oto partia Sztukmistrza z Lublina ma to zmienić na nowe, które jest dla wielu synonimem pojęcia lepsze. Kolejna ideą rewolucji jest bowiem zmian. Wszystkiego i wszystkich. Oczywiście na lepsze. Tyle , że lepsze jest często wrogiem dobrego.
Takiego stanu rzeczy jak dotychczas nie można było bowiem utrzymywać w nieskończoność. Z wielu względów. Kto miał zostać kapusiem - został. Kto miał pójść siedzieć – poszedł. Kto miał dostać tylko ostrzeżenie – dostał. Pozostała tylko żmudna papierkowa robota , napędzająca co prawda chwilowo statystyki ale nie posiadająca tendencji wzrostowych – tak potrzebnych przy awansach i nagrodach. Za dużo pracy – za mało kasy.
Z takiego samego założenia wyszli jak widać ludzie reprezentujący interesy mafii , bowiem ilość użytkowników choć co prawda spora – zawsze jest jednak jest zbyt mała zdaniem ambitnego kapitalisty. Jak też częstotliwość konsumpcji rzecz jasna. W budżetach domowych wielu polskich rodzin zagościła nieznana dotąd przegródka – „na zioło”.
Ażeby więc obecni i potencjalni klienci mogli bez stresu kupować , posiadać i zażywać a policja mogła realizować swoje obecne i przyszłe zadania , należało ten stan rzeczy zmienić.
Szczelina wyborcza
Jak to się jednak stało , że młodzi dobrze odkształceni tak ochoczo stawili się do urn by na daną komendę dać głos Swemu Panu? Co spowodowało lawinowy przyrost konsumenckiego zażywania wśród tej grupy społecznej ? Wśród ludzi , którzy swoje decyzje i motywacje ograniczają jedynie do zdań prostych. I to nie tylko w gramatycznym ich sensie. Ludzi w swoim poparciu dla możliwości bezproblemowego palenia tak odległych w swych motywacjach i przekonaniach od propagującej konopie kontrkultury jak reklama od reklamacji? Skąd nagle ten wysyp młodocianych „głosowaczy”?
Odpowiedź jest „ arcyboleśnie ” prosta. Wyprodukowano ich . Wyprodukowano ich otwierając i umożliwiając działanie tysiącom punków z dopalaczami. Wystąpienie tych „menelskich Coffe shopów” nie było ani przypadkowe ani też przypadkowa nie była decyzja o ich zamknięciu. Najpierw ułatwiono jak tylko można było inicjację i swobodny dostęp młodych ludzi do szkodliwego menel – narkotyku a potem z wielką pompą je zamykając stworzono nie tylko efekt prohibicji ale także i przyzwolenia społecznego na „zdrowe” względem trujących dopalaczy niewinne ziółko.
Jednym z najważniejszych pytań które jawi się w analizie zjawiska poparcia Palikota jest pytanie bardzo proste , którego jednak nikt jednak jakoś , zwłaszcza w debacie publicznej nie zadaje. A mianowicie skąd się będzie brał i co zawierał ten pożądany przez „głosowaczy” niczym manna z nieba produkt zioło podobny.
Co w trawie piszczy
To co znaleźć można w produkcie zwanym pod dilerską nazwą „trawy” , która można nabyć „ na ulicy” czyli czytaj w każdym niemal pubie czy dyskotece, nie śniło się nawet fizjologom. Eter , ołów czy heroina do palenia , strychnina bądź efedron to tylko niektóre substancje mogące nomen omen przyprawić o zawrót głowy. To czym nasączany jest ten specyfik zależy tylko i wyłącznie od widzimisię i pomysłowości kolejnego w łańcuchu pokarmowym dilera. W tym jednak przypadku łańcuch pokarmowy bardziej przypomina przewód pokarmowy albowiem to, co otrzymuje ostateczny konsument bardziej przypomina jego ostateczny produkt.
Pozostawienie kwestii produkcji , nadzoru i kontroli oraz dalszego przetwarzania i dystrybucji ad acta nie jest li tylko wynikiem lenistwa , krótkowzroczności bądź politycznym oportunizmem. To jest właśnie clou . Zresztą zupełnie w stylu niedawnego politycznego nadzorcy człowieka ze świńskim ryjem. Opinia publiczna przyzwyczajona a właściwie rzec by się chciało umiejętnie wytresowana przez system , nie będzie za żadne skarby chciała tego tematu tabu poruszać. A tym bardziej zgłębiać czy roztrząsać. Tak jak i sami zainteresowani. Jeśli zaś dodatkowo w mediach przedstawi się „ zażywaczy” jako ofiary pazernych producentów , to przy takim stanie rzeczy będzie można w szybkim tempie wyeliminować zarówno każda mniej lub bardziej skolektywizowaną domową produkcję ludzi , dla których uliczne mózgotrzepy oraz paralizatory nie są tożsame z tym narkotykiem jakiego do tej pory zażywali , jak też mogąca się pojawić konkurencję sprowadzającą eko – ziółko z pobliskich Czech. W tym wypadku pozyskana podczas penalizacji oraz prohibicji agentura okaże się zapewne bardzo przydatna. Przydatne też okażą się także wyrazy uznania od prawdziwych monopolistów tej branży.
Czeski błąd czyli tak samo tylko odwrotnie.
Sytuacja którą wygenerowały służby, potrząsające coraz energiczniej gadającym dodatkiem do wibratora, jest niemal dosłownym odwróceniem sytuacji jaka zapanowała w Czechach. Tam obywatel może posiadać narkotyki w określonej i wcale niemałej ilości . W odniesieniu do interesującego nas problemu konopi , zarówno w formie , suszu , haszu , oleju , czy żywej rośliny. Policja , dopóki dany posiadacz nie popełni żadnego przestępstwa , pracuje , nie handluje oraz nie produkuje dla handlarzy – specjalnie nie wnika w sprawę i co istotne nie ma większego prawnego przełożenia aby skutecznie szantażować danego delikwenta. Przy minimalnej choćby świadomości prawnej takiego człowieka jest on w stanie skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem.
Dodatkową kwestią jest kolektywna uprawa , przetwarzanie oraz późniejsza produkcja.
Takie bowiem hodujące razem wspólnoty towarzyskie to nie tylko „ narkomańska komuna” ale także źródło dla ludzi , którzy z odpadów „ ponarkotycznych” zechcieli wyprodukować poza systemem włókno , papier , folię , jastrych czy ogrodniczą szczepionkę.
Dodać należy iż wyroby z cannabis indica choć na razie nie są jeszcze lokomotywą przemysłu to jednak ułatwiają drogę ku przemysłowemu wykorzystaniu jej robotniczej siostrze cannabis sativa. Jeśli ktoś znajduje te tezy w odniesieniu do narkotycznej trawki jako przesadzone , niech z łaski swojej odwiedzi via Internet jakąkolwiek poważną czeską aptekę. Ale tam sytuacja powyższa nie prowadzi to do wywołania otwartej wojny między konopiarzami a przemysłem chemicznym ,farmaceutycznym , opinią społeczną i aparatem ścigania. Zarówno bowiem posiadacze, „konopiarze” jak i chemikalianci są cząstką jednego organizmu. Czeskiego Państwa.
Narkobiznaes zaś został od tego organizmu odcięty.
U nas jest tak samo - tylko odwrotnie.
The Day After
Twierdzenie , iż wprowadzenie do polskiego parlamentu trojańskiego Palikota było li tylko podyktowane chęcią zdobycia 10 procentowej siły sprawczej jest tezą szalenie krótkowzroczną. Nawet jeśli przyjąć , że te 10 procent będzie karnie cisnąć na języczek u wagi podczas głosowania. Pomijając optykę palikotową , to znaczy co uzyskać w zamian za ten 10 cio procentowy nacisk w chwilach dla koalicjanta krytycznych , to należy zapytać – co przygotowuje nam ten człowiek , który każde swoje działanie rozbija na szereg pozornie nie związanych ze sobą choć dokuczliwych i żenujących ruchów , które ostatecznie zapewniają mu po czasie, dogodne ułożenie pozornie przypadkowo rozsypanych puzzli.
Scenariusze oczywiście mogą być różne. Stosując jednak starorzymską maksymę „qui bono” możemy przynajmniej z dosyć dużą doza prawdopodobieństwa przyjrzeć się grupie docelowych beneficjentów tak poprowadzonego procesu legislacyjnego.
O producentach , dilerach , kurierach , czy miśkach już była tu mowa. Takie ustawienie ustawy w stylu Mira Rycha i Zbycha nie jest już w obecnym systemie sprawowania władzy ani niczym nowym ani wstydliwym.. Dodać także należy ,że nachalność z jaką każdego wieczora miśki jak Polska długa i szeroka nabijają na kasy utarg w wyrastających jak grzyby po deszczu solariach jest porażająca. Tak jak i pomroczność jasna odpowiedzialnych za walkę z tym procederem służb. Bo , to wszak o wiele taniej niż nabijać w bukmacherce ,nawet po zamieceniu afery hazardowej pod dywan. Gdzieś ten rwący co weekend strumień pieniędzy należy przecież zalegalizować.
Ale to nie tylko oni czy też zarządzający nimi będą mieli w przyszłości niebagatelną korzyść z takich rozwiązań.
Ten kto dostarcza towar bądź jest odpowiedzialny za jego dystrybucję już dziś posiada a będzie posiadał w jeszcze większym stopniu możliwość podania w jednym niemalże dniu setkom tysięcy głównie młodych ludzi czegoś o czym on sam tylko będzie decydował. Albo jego mocodawcy. Władza polegająca na tym, iż można podać takiej ilości ludzi dowolny niemal środek , którego efekty działania mogą być daleko bardziej groźne w skutkach od ataku broni chemicznej czy bojowych środków trujących ; jest w swej istocie iście demoniczna.
Co się bowiem stanie gdy pewnego pięknego świątecznego dnia podczas jakiś Wielkich Bachanalii poda się wszystkim chętnym po przystępnej okazjonalnej cenie środek powodujący szał agresji , lęki , bądź też zamieni w przeciągu paru godzin setki tysięcy młodych ludzi w konające latami warzywa?
Jak myślicie – kto pierwszy wtedy okaże się trybunem skrzywdzonych i orędownikiem eutanazji?
Istotą bowiem każdej rewolucji jest zmiana świadomości. Na zawsze. Bez względu na środki.
Odsłon: 98 Komentarzy: 0
Monday,10 January 2011,01:17
Kategoria: Aborcja Monday, 10 January 2011, 01:17
Do wpisu tego skłoniły mnie intencje 40 dniowych obchodów Dni Życia i związanych z nimi intencji modlitewnych.
Chciałbym oczywiście nie zakłócając innych intencji czy rozważań zaproponować modlitwę za Aniołów Stróżów zarówno dzieci zagrożonych aborcją czy odrzuceniem ale także za opiekunów duchowych tych dzieci , które zostały tak brutalnie wypędzone z życia doczesnego .
Te biedne zagrożone dzieci jak też te zamordowane - mają swojego Anioła Stróża. Każde z nich.
Proponowałbym pomodlić się w intencji tych jakże przyjaznych , pomocnych i potrzebnych nam istot duchowych. Zawsze modliłem się do Anioła Stróża .
Teraz rozmyslam nad modlitwą o duchowe wsparcie tych istot w ich jakże trudnym a wręcz tragicznym jak widać niekiedy posłannictwie. Może ktoś zaproponowałby jakąś formę modlitwy?
Odsłon: 273 Komentarzy: 3
Monday,19 September 2011,13:01
Kategoria: Muzyka Monday, 19 September 2011, 13:01
Chciałem napisać krótką osobistą impresję na temat zmiany poglądów Pawła Kukiza , Muńka Staszczyka i Kazika Staszewskiego.
W tym temacie:
http://fronda.pl/news/czytaj/tytul/staszczyk:_uleglem_demonizacji_mediow_15512
Napisałem to:
Kolejny " lekko przebudzony" uważny obserwator życia - cebryta.
Ogłasza korektę kursu własnego wizerunku.
Oczywiście jak każdy z nich, tylko lekko przebudzony bo w innym przypadku trzeba byłoby stanąć twarzą w twarz ze znacznie poważniejszymi problemami niż nadszarpnięcie własnego wizerunku i wspaniałego zdania o sobie.
Ale jak tu robić szmal i spłacać kredyciki jeśli się narazi " salonowcom"? Wtedy nici z karierki , która właśnie zaczęła przynosić upragnione owoce.
A tak i przy okazji można nieco znowu zaistnieć w nico szmatławym kolorowym czasopismie ,bo jakoś cicho o tych celebryjach ostatnio.
Zwłaszcza o felietoniście "Zaborczej". Jak sam twierdził kompanie Michnika- Szechtera.
A jakby konsekwentniej przyjrzeć się i nieco bardziej perspektywicznie to i mogłoby się okazać że do obozu pracy w kopalni uranu nie jest tak znowu daleko...
Ale to przecież spisek paranoików .
Zgoda buduje.
Walczyli z komuną o ideały - muzyką. . . . kiedyś dawno temu.
Żałosne członki SPATiF-u.
I dostałem taką odpowiedź , która wymaga ode mnie uzasadnienia własnych słów.
Wszyscy oni zaczęli zarabiać na życie nagle nie narażając się tym przeciw którym podobno walczyli. To , ze znaczna część ludzi dała się zwieść i uwieść komunistycznemu potworowi , który jeno zrzucił skórę a bynajmniej nie umarł - to jedno . A to , że dali się podpuścić i głośno i publicznie szkalowali ruch patriotyczny lub religijny to drugie. Tego już nie można nazwać oportunizmem. Oportunista śpiewa swoje "lala la" o niczym albo o tym , że "Marysia ma fiuta" ale poza tym nie kąsa.
Bo tego , żeby wszyscy oni jakoś uważniej przyglądali się systemowi to nawet nie żądam. Występowali w Jarocinie - na festiwalu zrobionym przez komuchów. W jakim celu zrobionym? Na to pytanie niech każdy sobie sam odpowie. Na przykład za pomocą internetu. Albo IPN-u. Albo własnego rozumu.
„Miej świadomość”
Więc jak nazwać tego , który tak jakoś nagle dziwnie się składa w jednych kwestiach oportunistycznie milczy a w drugich głos zabiera publicznie przyłączając się do medialnego linczu osób o sprecyzowanej postawie moralno - politycznej?
Bo tu już trzeba niestety uzasadnić swoje postępowanie. Nawet przed samym sobą.
Tego jak zarabiali skromnie ci ludzie kiedyś, nikt nie musi mi wyjaśniać. Znam to ze swojej "parafii". Wtedy nie musieli zabiegać o popularność , wywiady i pokazywanie się w TV. Czasy jednak nastały takie że albo odwołując się do poetyki "tamtych lat" ktoś występuje w Studio 2 albo jest wywrotowym elementem dążącym do obalenia ustroju, Kukiz chyba już zrozumiał gdzie jest sądząc po jego ostatnich wystąpieniach w TV ,vs Szczuka ( kochania) i ze Studia 2 wyszedł. Jako jeden z nielicznych miał odwagę przeprosić za „Ksiądz proboszcz już się zbliża” , które wyrządziło tak wiele szkody. Także Jemu i Jego Bliskim. Widziałem to. Za to go szanuję i dziękuję , że pokazał mi jak być honorowym i odszczekać kiedy trzeba. Ja swoje też odszczekałem. Bóg i człowiek wybaczył , ale niesmak pozostał. Przynajmniej u mnie tak jest.
Staszczyk na razie siedzi w „Teleecho”u Ireny Dziedzic i jedynie nieco kontestująco wierci się na krzesełku i grozi palcem w bucie.
Legitymizowanie jednak skrajnej zmiany własnych opinii , opinii szkodliwych dodam tak wobec jednostek jak i ogółu, bez choćby cienia refleksji natury ogólnej , zaliczam do korekty własnego wizerunku jedynie. To w wypadku Staszczyka.
Co do Staszewskiego to rozbieżność , sprzeczność i niekonsekwencja wobec tego co głosi a co robi jest już kuriozalna. Tego nie da się już uzasadnić programem " wódko pozwól żyć". Ani nie wystarczy już jedynie przypomnieć mu frazy "kto z kim przestaje". Jego publiczne chełpienie się wspólnym chlaniem z Szechterem – Michnikiem, to nie tylko wyraz solidarnej postawy nienawiści obu tych ludzi do Kościoła Katolickiego. To nie tylko przykład kolejnej osoby do kolekcji mentalnie uwiedzionych redaktorissmusa „Aborczej” . To przejaw intelektualnej bezmyślności , bierności i zgody na zło. Co najtragiczniejsze- ich obu.
Cierpkie i krzywdzące to słowa? A jakże!
To przez takich ludzi jak brat i ojciec Michnika , ludzie podobni do Staszka Staszewskiego musieli być wygrzebywani spod stosu trupów ( fakt z życia jego ojca). I to nie tylko w niemieckich obozach. Gdyby nie tacy jak Ozajasz Szechter prawdopodobnie w ogóle nie byłoby żadnych obozów w Polsce. To przez takich jak jego brat , skazujący AK-owców i WiN-owców w procesach kiblowych umacniała się ludowa władza. Dzięki ich oportunizmowi możliwe były skrytobójcze ludobójstwa – bratobójstwa. Dodam , że Michnik nie dosyć , że tych czynów i ludzi nigdy wprost nie nazwał po imieniu i nie potępił, to jeszcze gloryfikował ich i im podobnych szermując relatywizmem moralnym i szantażem emocjonalnym na przemian.
„To jest normalne , że nie gadasz z bandytami” - prawda Kaziku??
„Tata Kazika dobrze się sprzedaje i to wystarczy – prawda? Czy nie wystarczy?
Jakie mam moralne prawo tak pisać , ktoś zapyta? Czy nie przemawia przeze mnie zwykła zawiść i niezrozumienie? Jakie mam prawo tak pisać?
Chyba mam. To u nas na imprezie po mitingu wyborczym „Majora” moja przyszła małżonka namówiła Cię na zrobienie tej płyty. Bo nie zajarzyliśmy w pierwszym momencie , że na kasecie , którą puściliśmy śpiewa Tata Kazika. Jakże jasne miałeś wtedy zdanie o komunie i jej poplecznikach.
To po pierwsze , to po drugie , to po trzecie a to po czwarte.. . Przekonywaliśmy się „ do spodu” wtedy całą noc żeglując po morzu wódki „Bałtyk” czy iść na wybory czy nie i dlaczego. Głębokie to były odmęty Bałtyku. W odróżnieniu od dzisiejszych płytkich i mętnych wypowiedzi działań i decyzji. Także czasem i moich. Ale to , że nie zawsze mogę precyzyjnie określić gdzie dopłynę , nie zwalnia mnie od trzymania prawidłowego kursu.
Jasne , że można różnić się w przekonaniach. Politycznych , religijnych , jakichkolwiek. Ale jeżeli ktoś publicznie wyraża swoje opinie i sądy to powinien je szczegółowo i wiarygodnie uzasadnić. Wiarygodnie znaczy mieć poparcie w przykładach i argumentacji co wiąże się z konsekwencją. Konsekwencją w rozumieniu spójności argumentacji jak i własnych przekonań i poczynań.
Inaczej jest się celebryjem a nie osobą publiczną.
Bowiem jeśli wydala się z siebie kwestie na zasadzie „ bo tak” albo „ nie będę ...” lub „ wszyscy wiedzą , że...” albo odwidziało mi się..." - podpierając to „licentia poetica” oraz „ swobodą ekspresji twórczej” to w wymiarze oddziaływania społecznego, niedaleko takiej postawie do postawy Palikota albo Darskiego.
Czyli tak czy inaczej jak śpiewały „chórki „ u Kamana w Miki Mausoleum :
„Zapraszają nas do dwójki - trójki”
Odsłon: 131 Komentarzy: 2
Thursday,08 September 2011,21:36
Kategoria: Aborcja Thursday, 08 September 2011, 21:36
Na wstępie bardzo dziękuję Alex, za piękną i jakże potrzebną retorsję.
Celowo nie użyłem tu pojęcia polemika a przywołałem zagadnienie retorsji .
Konsekwentne obnażanie i piętnowanie propagandy zła jest w moim odczuciu nie tylko walką o życie istot najsłabszych , najmniejszych , najbardziej od nas zależnych i godnych kochania i obrony ale też w rzeczy samej walką z dziełem szatana.
Bo patrząc obiektywnie cóż to za sytuacja: Kobieta - usiłuje sofistycznie podważyć prawo do życia dziecka w łonie innej kobiety. Powołując się demagogicznie na tejże przyszłej matki dobro.
A czymże jest owo dobro? Odczuwanym psychicznie dobrostanem? Pytanie tylko na jak długo odczuwanym i w jakich okolicznościach? I skąd u propagatorki ta niezachwiana pewność poczucia takiego dobrostanu ?
I w imię tego urojonego dobrostanu ma być ustanowione prawo do zabijania? To jest legitymacja etyczna bądź prawna tego czynu? Oczywiście propagatorka stara się uściślić tę tezę i uzasadnić , gwałtem dokonanym na tejże matce.
Ale czy kwantyfikatorem ma tu być przemoc? Czy jedynie \"działanie pod przymusem\" czyli tzw \"gwałt z przyzwoleniem\"?
A co z tzw \" gwałtem małżeńskim\"? A jeżeli ojciec dziecka będzie twierdził , że gwałtu nie było a Sąd stwierdzi inaczej? Zabije się jego dziecko? A jakie rodzi to pole do szantażu małżeńskiego lepiej nie roztrząsać. To nawet nie szantaż a czysty terroryzm.
A jeśli nie – dobrostan? To co? Prawo? Więc zadajmy to pytanie: Prawo do czego? Prawo do czego pozwala zabijać? Jedynie prawo do obrony. Ale tylko wtedy gdy zagrożone jest „wyższe dobro” = prawda?
Na przykład wartość życia ludzkiego i idące w ślad za nim prawo do jego obrony w sytuacji jego zagrożenia. W innym wypadku zaakceptujemy prawo do zabijania z błahych powodów. W kodeksie karnym nie ma takich powodów. Nawet wobec wielokrotnych morderców. Czym innym jest walka. To dziecko z nikomu w walce oczywista zagrażać nie może.
Jakież to dobro, w rozumieniu dyspozycji ochrony wartości czyli prawa – wyższe jak zauważamy niż życie najbardziej godne ochrony – ma tu się za sprawą i za pomocą tego zabicia realizować?
To prawo do wolności. Nieskrępowanej , bezrefleksyjnej i bezkarnej swobody stanowienia ożyciu własnym i najbliższej , najbardziej zależnej od nas , najmniejszej i najbardziej z nami związanej istoty - nienarodzonego dziecka. Ale dopowiedzmy tę kwestię do końca – bo ona posiada zaprawdę swój ontyczny koniec.
To pytanie musi paść. Wolności rozumianej zarówno w sensie dyspozycji , potencji czy swobody - lecz w każdym z tych rozumień -w imię czego ?
Bowiem wolność tylko w takim odniesieniu się zawiera i realizuje. W odniesieniu do wartości. Nawet tych, rozumianych jako wartości samych korelat psychosocjologiczny. Odpowiedzmy sobie więc na pytanie – co kładziemy na szalę po drugiej stronie życia? Wolność? W imię czego? Czegoś dobrego czy złego?
I tu dochodzimy do wniosku , że sytuacja ta miała już miejsce.
Z jednym byłym aniołem.
Odsłon: 228 Komentarzy: 0
Friday,22 July 2011,15:44
Kategoria: Aborcja Friday, 22 July 2011, 15:44
Przedwczoraj , będąc w Polanicy Zdroju zasiadłem do obiadu wraz z moją Małżonką oraz Córką , na zewnątrz jednej z przydeptakowych restauracyjek , posadowionej tuż przy długich schodach prowadzących do kościoła. A ściślej rzecz biorąc, w ich spoczniku. Obok nas , pod wspólnym ogromnym parasolem siadło stadko czterech wakacyjnych koleżanek w różnym co prawda wieku , ale oscylującym pomiędzy ostatnią lalką a pierwszą randką Przyjaźń ta miała już za sobą parę wakacyjnych dni , ponieważ ani obsługa restauracji nie zwracała uwagi na przesiadujące tu przed deszczem dziewczynki ani dziewczynki nie zwracały specjalnie uwagi na nic innego poza sobą. Jak wynikało , ich rodzice byli zakwaterowani wspólnie w jednym z polanickich pensjonatów. Przywódczyni grupy – starsza,długowłosa , rozważna , choć małomówna ; dwie siostry w odstępie wiekowym „jedna po drugiej” i jedna zupełnie „zakręcona” , pochłonięta niemal bez reszty własnymi myślami i działaniami , choć przy tym wszystkim uparta i konsekwentna.
Gdy okazało się , że deszcz popada jeszcze parę chwil , dziewczynki po ustaleniu , iż następną ich zabawą będzie odtworzenie Polanicy w miniaturze za pomocą stołów i krzeseł na stołówce – oddały się rozważaniu poważniejszych kwestii. Prowadzona między nimi rozmowa docierała do mnie początkowo siłą rzeczy fragmentarycznie więc nie pomnę co było jej inspiracją.
Zelektryzowały mnie dopiero słowa docierające do mojej świadomości spoza „drugiego planu”;
-...bo oddają dzieci nawet wtedy gdy nie chcą ich utrzymywać – dobiegł mnie poważniejszy , niższy ton Rozważnej.
-Albo na przykład nie mają kasy , żeby im coś kupować. - dorzuciła pospiesznie Młodsza Siostra.
-Albo im się nie chce na nie łożyć. -zreplikowała zasłyszaną gdzieś , gotową frazę Zamyślona.
-A młodsze dzieci to zabijają.... - wydusiła z siebie Starsza Siostra niemal na bezdechu.
-Jak to zabijają? Tak po prostu? - spytała Zamyślona , którą to stwierdzenia poderwało na równe nogi , bo do tej pory zajęta była zagarnianiem licznych kropel do wnętrza plastikowego kubka z blatu stołu.
-To tak można? Bez sądu?- zdezorientowana tym wyraźnie Młodsza Siostra skierowała to pytanie bezpośrednio szukając wzroku Rozważnej.
-Tak się robi z dziećmi w łonie matki ,jak jest z nimi w ciąży . Jak nikt ich nie chce. -odparła powoli lecz dziwnie głucho i z uporem Rozważna.
-To się nazywa aborcja- dorzuciła ciężko.
-Jak to „nikt ich nie chce”? - próbowała w popłochu usystematyzować sprawę Starsza Siostra.
-To skąd one się tam wzięły? W łonie matki? - stawiała sama sobie kolejne pytania.
-Nie wiesz? To pomyśl.. .- dziwnie zabrzmiały słowa Rozważnej , przyjacielsko ale i gorzko.
Niski , przesiąknięty smutkiem i goryczą głos dorastającej dziewczynki sprawił , że zaczęli przysłuchiwać się temu i Moi Najbliżsi
- I to tak wolno? - zabijać dzieci? - Młodsza Siostra nie ustawała choć to pytanie skierowała już ciszej do całego audytorium.
-Czasami wolno – odparła nie wdając się w szczegóły Zamyślona , nie odrywając się od zaganiania wody do kubka , jednak od czasu swojej poprzedniej wypowiedzi, nie nagarniała już wody dłonią hurtem. Teraz ostrożnie i w skupieniu wkapywała do kubeczka wodę po kropelce. Każdej kropli uważnie się przyglądając podczas jej lotu w głąb kubka.
-I kto na to w końcu pozwala – nie ustępowała Młodsza.
Cisza.....Kap , kap, kap...
-PAŃSTWO- wyrzuciła z siebie Rozważna.
-To znaczy rząd i politycy – poprawiła się szybko .
-A jakby tych polityków też nikt nie chciał...?? - skonstatowała błyskawicznie Starsza.
-To niech oni sobie przypomną jak to było być dzieckiem. Jak byli takimi małymi bobasami... - rozanieliła się , znajdując Salomonowe rozwiązanie Młodsza.
Ten uśmiech jednak zamierał powoli na jej twarzy , przechodząc w grymas. Kap , kap , kap
-A dorosłych też się uśmierca? - zapytała jakby w roztargnieniu Zamyślona , sprowadzając właśnie kolejną kroplę ponad krawędź i balansując nią leniwie ponad przepaścią.
- Przez głowę błysnęła mi tylko jedna myśl – „Sparta”.
-U nas nie, ale za granicą się uśmierca ..... bo są starzy , chorzy , biedni , bo nie opłaca ich się leczyć...- sączył się pośród szmeru deszczu gorzki wyrzut Rozważnej.
-Jak to??? To nie opłaca się żyć?? - tym razem to Młodsza stanęła na baczność i wlepiła wytrzeszczone w oczekiwaniu oczy w Rozważną.
-Nikt ich nie chce..... . Nikt. Muszą umierać... . - z głosu Rozważnej przebijała rozpacz.
-Nie chcą uciekać? - Młodsza najwyraźniej stale szukała wyjścia z matni.
-Niektórzy z nich uciekają tu , do Polski , gdzie się jeszcze nie zabija.- wyjaśniła Rozważna głosem zrezygnowanej Antygony.
-To dzieci nie będą tam miały Dziadka ani Babci? - to wyszeptane niemal pytanie Starszej rozpłynęło się w deszczu.
- A jak oni ich mordują? - spytała Zamyślona – pochłonięta rozgniataniem kolejnych kropel na blacie , za pomocą kciuka.
-Zastrzykiem. Dostajesz zastrzyk i potem się zasypia. Już się nie budzisz. Nigdy.- Rozważna wyliczała powoli z nieobecnym wzrokiem, zawieszonym gdzieś w przestrzeni. Duchem była zupełnie gdzieś indziej. Twarz miała jak wykutą z granitu.Przypomniała mi twarz anioła wykutego w kamieniu pod amboną, w moim dawnym kościele. Skamieniałą . Nieobecną. Bolesną.
-Psu się daje zastrzyk i się go usypia jak jest chory... - pospiesznie wyszperała analogię Młodsza , która za wszelką cenę usiłowała to wszystko jakoś uporządkować. ...pies dostaje zastrzyk i się nie budzi a człowiek dostaje zastrzyk , zasypia i budzi się , bo człowiek ma taka silną psychikę , że się potem budzi i wstaje...... - Młodsza rozpaczliwie potrzebowała jakichkolwiek pewników.
-Bredzisz... - padło nieobecnie i cicho z granitowych ust Rozważnej i ucięło lawinę zapewnień.
- Ale to tylko zastrzyk- prawda? - przymilnie dopytywała się Starsza- jak widać one obie potrzebowały jakiegokolwiek punktu oparcia. ...zastrzyk przecież prawie nie boli.......i już – dokończyła z westchnieniem.
Cisza
Tym razem złowieszcza.
- Ale to tylko zastrzyk – prawdaaaaa?- Zamyślona przedrzeźniała udatnie Starszą- nawet na nią nie spojrzawszy- w zamyśleniu animując palcami wskazującymi dwie krople , niczym pacynki.
- A co by było jakbym to tak Ani dała taki zastrzyk? - przedrzeźniała ją karykaturalnie coraz donośniej. Młodsza wyprężyła się i znieruchomiała. Zbladła.
-A może ty sama to zrobisz? No co? Dasz Ani zastrzyk? Czy zawołasz Mamę , żeby jej dała? A może Mama zawoła pielęgniarkę żeby Anię mniej bolało? - - recytowała coraz bardziej poirytowana nadal animując dwie kropelki.
A może SAMA sobie zrobisz najpierw taki zastrzyk , żeby jej pokazać jakie to przyjemne??!!- teraz już choć rozgniewana , mówiła cicho i dobitnie , patrząc prosto w oczy zdezorientowanej i przerażonej Starszej.......
W tym momencie nadal nieco nieobecna duchem Rozważna podniosła się .
-Człowiek się podnosi... - rzuciła w przestrzeń i odsunęła krzesło.
-To cooo? Idziemy się bawić w Polanicę? - Starsza z Młodszą pospiesznie otrząsały się z przerażenia i już kierowały się w dół schodów.
Zamyślona wylała powoli, z miną obrzydzenia pracowicie nazbieraną zawartość kubka. Wprost sobie pod nogi. Na mgnienie spotkały się wzrokiem.
-Polanica – Macica -- w głosie Rozważnej nie było już nic, prócz dorosłej, bezbrzeżnej pogardy.
I tak zeszły w dół schodów w dwu parach. Najpierw Starsza i Młodsza Siostra a za nimi Zamyślona z Rozważną.
Odsłon: 164 Komentarzy: 2
1
