Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Ojciec Pio. Święty czy oszust?

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 28 September 2010, 12:27

Ojciec Pio. Święty czy oszust? Prawda o zakonniku ze stygmatami

 

Czy Ojciec Pio, uwielbiany przez miliony wiernych na całym świecie, był w rzeczywistości świętym czy oszustem? Czy świadomie przy użyciu kwasu karbolowego wywoływał rany na swoich dłoniach i stopach, by odtworzyć po raz kolejny stygmaty Jezusa? Czy posiadamy dowody i naukowe analizy, przybliżające nam naturę jego ran?

Dwóch znanych włoskich dziennikarzy watykanistów prowadzi własne, rzetelne śledztwo, bogate w niepublikowane dotąd dokumenty oraz mało znane zdjęcia, aby pokazać prawdziwy obraz osoby i dzieł świętego z Pietrelciny.

Przeciwko Ojcu Pio zostały wytoczone oczerniające pomówienia miedzy innymi przez Arcybiskupa, Jego Ekscelencję Pasquale Gagliardiego. Do Watykanu zostały wysłane ciężkie oskarżenia przeciwko wiejskiemu Rasputinowi jak nazywano Ojca Pio.

Książka stała się szybko światowym bestsellerem po który sięgają zarówno zwolennicy o. Pio, jak i sceptycy. To pozycja bardzo interesująca gdyż zawiera niepublikowane materiały, mało znane zdjęcia oraz fragmenty przesłuchań.

 

Posłuchaj fragmentu: http://gloria24.pl/ksiazki/ojciec,pio,swiety,czy,oszust-340-99338662.html

Fragment książki: Z przesłuchań Ojca Pio

– Czy Ojciec przysięga na Ewangelię, że nigdy nie używał perfum i że do dzisiaj ich nie używa?

– Ojciec Pio składa przysięgę, dodając również, iż abstrahując od tego, że jest zakonnikiem, takie rzeczy zawsze wzbudzały jego odrazę. – Czy Ojciec przysięga na Ewangelię, że nie wywoływał, nie podtrzymywał, nie wzmacniał, nie pielęgnował, bezpośrednio bądź pośrednio znaków, które nosi na rękach, stopach i na piersi?

– Przysięgam.

– Czy Ojciec przysięga na Ewangelię, że nigdy poprzez autosugestię nie wywołał u siebie znaków, które mogły później stać się widzialne poprzez oddziaływanie jakichś natrętnych myśli lub obsesji?

– Przysięgam, na litość Boską! Gdybyż Pan uwolnił mnie od tego, jakże byłbym Mu wdzięczny!

– Czy Ojciec wyznaje swoją wiarę we wszystko to, w co wierzy i czego naucza Święty Kościół, i zamierza na zawsze pozostać wiernym i poddanym synem Kościoła?

– Tak, potwierdzam i przysięgam.

Przeczytaj więcej http://gloria24.pl/ksiazki/ojciec,pio,swiety,czy,oszust-340-99338662.html

Zachęcamy do zapoznania się także z innymi pozycjami dotyczącymi Ojca Pio.

 

Gorąco polecamy!

Odsłon: 451 Komentarzy: 7


Co kusi antychrysta?

Kategoria: Religia Wednesday, 16 June 2010, 08:36

Niedawno zmarły o. Joachim Badeni OP w ostatnim udzielonym wywiadzie wypowiedział się ciekawie na temat Antychrysta. Wywiad ten jest częścią jego ostatniej, wydanej już posmiertnie książki "Uwierzcie w koniec świata! Współczesne proroctwo o powtórnym przyjściu Chrystusa".

 

Kim będzie współczesny antychryst? Jak go rozpoznać? Może ojciec wymienić jego cechy?

 

O tym też jest mowa w Piśmie świętym. Znowu powołam się na św. Pawła, który zapowiedział, że przyjdzie antychryst, który będzie zwichnięty tchnieniem ust Chrystusa – będzie zabity. Apostoł nie podaje jednak szczegółowego opisu. Nie wiadomo, czy współcześnie będzie to osoba, grupa, instytucja, państwo czy być może wydarzenie. Ale myślę, że to na pewno będzie jakaś koncentracja sił prawie boskich. Antychryst będzie robił wrażenie, że jest bogiem. Być może będzie skutecznie rządził światem, lepiej niż ktokolwiek przed nim – czyli będzie to taka pokusa doskonałych rządów antychrysta. Będzie czynił rzeczy nadzwyczajne. Może zapanuje na świecie spokój, ale będzie to spokój bez Boga. Święty Paweł pisze, że antychryst będzie robił wrażenie bóstwa i wielu ludzi na to nabierze.

 

Myślę, że antychryst będzie chciał spróbować być doskonałym, bo tego jeszcze nie robił. Zło widzimy jako obrzydliwości, budzące wstręt, ale to jest niekompletna wizja. Ponieważ zło może też być bardzo przyjemne. Jeśli żona jest stara i brzydka, to jakaś przypuśćmy tancerka może być fantastycznie dobra dla mężczyzny. Mąż może więc dla własnego dobra zmienić żonę. W jego oczach będzie to dobre, a to jest złe, to jest grzech. Czyli współcześnie, myślę, że możemy mieć do czynienia z dość mocnym kamuflażem zła. Antychryst pod pozorem pokoju światowego może namawiać ludzi, by wyrzekali się swojej religii: Chrześcijaństwo nie ma sensu jak widzicie, nic się nie dzieje dobrego, trochę dewotek się modli po kątach, ale wierzcie we mnie. Ja jestem antychrystem. Ja wam zaprowadzę pokój. Już pokój zaprowadzam…. Taka może być nowa pokusa antychrysta. Nagle na świecie powstanie „dobro” z rąk antychrysta.

 

Ma już Ojciec jakieś typy? Kto może być tym antychrystem, w jakiej dziedzinie? Może na przykład w polityce?

 

Szukałbym bliżej, w życiu codziennym – dobro rozwodu, z krzywdą dzieci. Myślę, że to jest pokusa antychrysta.

Tak, jak powiedziałem wcześniej antychryst nie musi ujawnić się jako osoba. Może kusić w zupełnie inny sposób, podpowiadając ludziom pozornie dobre rozwiązania, wygodne dla nich, ale działające ze szkodą dla innych.

 

Czyli takie typy w życiu codziennym.

 

Raczej tak. Przypominam sobie ze swojego życia, jak bardzo było kuszące bogactwo. Wtedy myślałem sobie, że jest cudownie, pracuję, zdobywam dużo pieniędzy. Dzisiaj wiem, że to bogactwo nie daje szczęścia, ale kiedyś mnie kusiło. W Księdze Królewskiej jest taki bardzo ładny opis, kiedy król Salomon prosi Boga, żeby miał zawsze tylko tyle pieniędzy, ile potrzebuje. Człowiek prosi Boga, żeby dał tylko to, co jest potrzebne. Na to Pan Bóg dał mu mądrość.

 

Ojciec Piotr Rostworowski powiedział mi kiedyś, że diabeł najpierw jest bardzo sympatyczny. I to zdaje się jest prawdą. Nie jest okropny, ale bardzo przyjemny. Kiedyś miałem takie widzenie, i mam dość dużo takich widzeń, niestety: nagle pojawiła się przede mną ładna dziewczyna, wydekoltowana, ale nie za bardzo. Sprawiała wrażenie trochę skromnej, żadnych wyzywających zachowań. Jednak tym dekoltem trochę wabiła, atrakcyjna była. Nagle uśmiecha się do mnie i chce ze mną porozmawiać. Zastanowiłem się: kim ty naprawdę jesteś?… I zobaczyłem: Czarny diabeł pod spodem! Nie dałem się nabrać. Odmówiłem egzorcyzmy. Wszystko się rozpadło. To był diabeł, czarna postać, choć w pierwszej chwili wydawało się, że jest to sympatyczna dziewczyna. Żadne golizny, porno, nic z tych rzeczy. Zupełnie. Myślał, że mnie na to nabierze. Ciekaw jestem co jeszcze będzie mnie kusiło…

 

Ale wracając do cech antychrysta, myślę, że cechą będzie przede wszystkim jego pozorna dobroć. Może być znowu typem Hitlera czy Stalina – dla szczęścia świata zgładzi miliony. Dla szczęścia świata wojna i tysiące ofiar?!… Hitler robił porządek moralny, rozkazał nawet wyrżnąć wszystkich homoseksualistów.

 

Ale my już nie popieramy tych, którzy lubią wyrzynać. Tendencje świata zdaje się, że są odwrotne. Staramy się wszystko tolerować.

 

No tak. Kuszenie dobrem myślę, że jest bardzo częste. Może częstsze niż pojawianie się diabła, który grozi. Częściej dzisiaj mamy do czynienia z pokusami typu: romans z ładną kobietą, kradzież w zamaskowanej formie czyli zło z którego niby wynika dobro. Myślę, że współczesny antychryst będzie bardzo sympatyczny. Będzie jednał ludzi swoją dobrocią i urokiem ludzkim, spotęgowanymi siłami diabelskimi. Będzie nad-uroczy, ale nie nad-przyrodzenie uroczy siłami boskimi, tylko uroczy siłami diabelskimi.

 

Kamuflaż zła może przybierać różne formy. Przypuśćmy, że jakiś ateista, będzie przekonywał do swoich racji: to nie jest złe, to jest bardzo ładne, sympatyczne, doskonale funkcjonuje… Wy mówicie, że to jest zło, a ta głupia cała wasza wiara, to omamienie i opium dla ludu – jak mawiali komuniści. To co ja wam proponuję, to dobrobyt: każdy może zostawić swoją żonę, zlikwidować dzieci, jeżeli ma ich za dużo. Wszystko co wam służy, jest dobre. Propozycja i przyjęcie takiego dobrobytu spowoduje, że zapanuje na świecie chaos, bo dobro będzie zwalczać „dobro”. Myślę, że taka będzie właśnie propozycja antychrysta, który będzie przekonywał nas, że zło nie musi brzydko wyglądać i nie musi być odrażające.

 

Czy antychryst będzie człowiekiem? Nie wiem. Tak, jak powiedziałem wcześniej, może to być grupa, instytucja, organizacja międzynarodowa. Na pewno będą różne próby. Dzisiaj taką próbą na małą skalę jest likwidacja krzyża. Ktoś powiedział ostatnio, że krzyż nie powinien wisieć w szkole, powinien być w sercu. To bardzo ładne powiedzenie.

 

Ojciec się z nim zgadza?

 

Wręcz przeciwnie. To jest bardzo chytre powiedzenie. Bądźcie pobożni, miejcie krzyż w swoich sercach. Oczywiście nikt nie będzie miał krzyża w sercu, człowiek wykonując codzienne obowiązki, zapomni o nim za pięć minut. Natomiast na ścianie krzyż wisi stale i ciągle przypomina. Staje się też przedmiotem adoracji. Dla mnie krzyż jest szczególnie urzekający w Wielkim Poście, a najbardziej w Wielkim Tygodniu. Ma wtedy kolosalną siłę. To jedna z tajemnic Boga. Jest takie określenie w hymnie łacińskim, z nieszporów okresu przeżywania Męki Pańskiej: „Błyszczy tajemnica krzyża”. Krzyż błyszczy jakby był piorunem… A to jest strzęp człowieka na dwóch patykach… Człowiek wierzący widzi potęgę krzyża, który proponuje światu nawrócenie – i taką rolę pełni właśnie krzyż na ścianie. Dlatego jest w każdym katolickim mieszkaniu. Moc krzyża to bardzo tajemnicza rzecz.

 

Gdy za komuny wybuchła ta cała awantura z krzyżami, jakiś chirurg powiedział, że nie będzie operował, jeżeli zdejmą ze ściany krzyże. Może przesadnie, ale krzyż to bardzo ważny, przemawiający symbol, który ma tajemniczą moc. Dlatego powinien być zawsze noszony przez biskupów. Tajemnica krzyża jest tak niesamowita, iż myślę, że możliwość nawet częściowego udziału w cierpieniu i męce Chrystusa, jest największą łaska tu na ziemi. To oczywiście trudna łaska, ale powinna być dostępna kapłanom, szczególnie w okresie Wielkiego Postu. I każdemu innemu, bo kapłan nie jest w mistyce bardziej uprzywilejowany od świeckich. Wręcz przeciwnie, bardzo często wszystko jest kapłanowi znane, nudne, a dla świeckich te przeżycia, tajemnice są w kościele atrakcyjne i nowe.

 

Mówiliśmy na początku o fałszywych prorokach. A fałszywa religia? Jaka to religia?

 

Najpierw należy odróżnić religię nie uznającą chrześcijańskich prawd wiary od fałszywej, ponieważ religia niechrześcijańska na pewno nie oznacza, że jest fałszywa. Natomiast fałszywą religią jest kult zła, czyli satanizm. Słyszałem, że podobno sataniści wykradają ostatnio hostie w czasie katolickich mszy św., dlatego niektórzy księża są przeciwni dawaniu hostii na rękę, bo sataniści chowają je do kieszeni i profanują podczas czarnych mszy. Satanizm jest na pewno skrajnie fałszywą religią. Ale może też być kult pieniądza. To jest prawie religia, wprawdzie nie ma obrzędów, ale coś podobnego. Myślę, że jeżeli coś jest przedmiotem czci poza Bogiem, to jest fałszywą religia.

 

Więcej w książce: "Uwierzcie w koniec świata! Współczesne proroctwo o powtórnym przyjściu Chrystusa"

 

Uwiercie w koniec świata Joachim Badeni

 

Zobacz także inne książki z kategorii: Życie wieczne

 

Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni

Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl

miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.

 

 

Odsłon: 1810 Komentarzy: 0

Trzeba być solą, nie zupą

Kategoria: Religia Monday, 06 September 2010, 11:05

Każdy z nas zna na pewno słowa Jezusa "Wy jesteście solą ziemi" (Mt 5,13), które z mocą wypowiedział podczas kazania na górze. Nakładem wydawnictwa Homo Dei ukazała się właśnie inspirująca książka, która w całości odnosi się do tej ewangelicznej perykopy. Nosi ona interesujący tytuł: "Jesteście solą, nie zupą". Sól daje smak, wyostrza go, sprawia, że jest konkretny. Przez wieki taką rolę dla świata spełniali chrześcijanie. Nasza religia nadawała rytm życiu codziennemu, kulturze, nawet polityce. Wcielenie, nauczanie, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa było dla świata tym, czym dla potrawy jest dodanie soli, czyli czymś absolutnie koniecznym. Bez tych szlachetnych kryształów pewnych potraw nie da się w ogóle przełknąć. Dawniej sól nazywana była nawet białym złotem. Bez Chrystusa nie do przełknięcia jest życie, pełne trudów a niekiedy i cierpienia, zmieniających się wciąż okoliczności, niestałości ludzkich uczuć. Jezus jednak zaprosił także nas do zmieniania świata na lepsze. Nawet więcej niż zaprosił, On ogłosił, że jesteśmy tymi, od których zależy jakość tego świata!

 

Dlatego chrześcijanin nie może być zupą, której nie da się przyjąć ze smakiem. Autor książki, benedyktyn o. Jonathan Düring, pokazuje szereg pól działalności człowieka, na których chrześcijanie przestali być solą. Większość z tych zagadnień dotyczy zwyczajnych ludzi. Wszak Jezus nakaz bycia solą świata skierował do prostych rybaków,rzemieślników, drobnych kupców, rolników. Nie wygłosił tych słów w pałacach rządzących lub pośród kapłanów. Solą mamy być w domu, szkole, pracy. Mamy dawać świadectwo wiary, zaufania Bożej Opatrzności, nadziei na życie wieczne i miłości Boga i bliźniego.

 

Zaskakujące jest jak Bóg może przypominać nam o ewangelicznych zaleceniach. Książka pokazuje, że nawet zły mogą być inspiracją. Kiedy czujemy na policzku słoną łzę, jest ona wezwaniem do jezusowego "Wy jesteście solą ziemi"! Nie można się załamywać, nie można przyjmować postawy rezygnacji i wycofania. Jesteśmy stworzeni i co naprawdę budujące, także uzdolnieni do przemieniania świata na lepsze. Nie zostaliśmy posłani w świat by gromadzić majątek, i budować własną pozycję. Nie zostaliśmy także posłani na świat tylko po to, by "jakoś tam przeżyć". Naszym celem jest życie wieczne, współuczestnictwo w Królestwie Bożym, wieczna radość i miłość, nieustanne błogosławieństwo. To są wartości, które dodają nam skrzydeł i pozwalają dawać smak życia także innym.

 

Autor daje konkretne wskazówki, co robić, jak się modlić, jak rozmawiać z innymi ludźmi. Książka jest pewnym kompendium zachowań, którymi powinni odróżniać się chrześcijanie. Zawiera wiele przykładów, także z doświadczenia o. Johnathana. Przejmuje także swoją prostotą. Na zaledwie 140 stronach streszcza to, do czego ludzie niekiedy nie mogą dotrzeć przez całe życie. Czytelnik szybko zdiagnozuje, czy wypełniał to do czego zobowiązał nas Jezus – do bycia solą świata, nie zupą.

 

Jesteście solą, nie zupą

 

Zobacz także inne książki z kategorii: Życie duchowe i sakramenty

 

Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni

Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl

miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.

 

 

Odsłon: 425 Komentarzy: 0


Gangsterzy i filantropi

Kategoria: Kościół Sunday, 05 December 2010, 19:22

Bracia z Bronksu to napisana z humorem, ale i z reporterską precyzją książka o Fraterni Franciszkanów Odnowy, którzy postanowili iść radykalnie za regułą Świętego Franciszka z Asyżu. Swoją działalność rozpoczęli w 1987r. w Melrose w Południowym Bronksie, jednej z najgorszych dzielnic Nowego Yorku. Jak opisuje autor książki Bronks przywitał synów Franciszka, odrażającymi ruinami, wielkimi pogorzeliskami po spalonych domach, zdewastowanymi budynkami, wysypiskami śmieci otoczonymi drutem kolczastym. Ponadto ludzi tam żyjących można było śmiało określić przedstawicielami patologii społecznej. Mnóstwo bezdomnych, biedaków, narkomanów na ciągłym głodzie, rozbite rodziny, tajemnicze, liczne mordy młodocianych gangów. „W miarę jak osiedlały się tutaj rodziny czarne i portorykańskie, rodziny białe się wyprowadzały. Służby miejskie stopniowo się popsuły, policyjne patrole pojawiały się coraz rzadziej, śmiecie walały się po chodnikach, rosła liczba napadów i kradzieży. Bronx zaczął konać.”

 

Arcybiskup Nowego Yorku podjął inicjatywę ratowania tej sytuacji i poprosił o pomoc młodych franciszkańskich pionierów aby zeszli w sam środek tego ziemskiego piekła. Przy zakładaniu fraterni Świętego Kryspina braci było ośmiu, przyjechali praktycznie bez niczego, nie mając funduszy, czy konkretnego planu, poza oddaną wiarą w Opatrzność. Kiedy zaczynali swoją działalność duszpasterską przyjęli oni zasadę „zero forsy, zero miodu, jeden szef”. Co znaczyło totalne ubóstwo, zniwelowaną przyjemność i pokładanie ufności w szczodrości Boga. Zastali oni zaniedbaną parafię, kościół, szkołę i dawną plebanię, którą zamienili później w pierwszy klasztor Franciszkanów Odnowy. Na początku nie mieli nic, dziś dostają tyle, że są zmuszeni rozdawać to co otrzymują aby nie łamać przyjętych wcześniej reguł. Mimo ogromnej przestępczości tej dzielnicy, bracia z Bronksu nigdy nie zostali napadnięci ani nie byli zagrożeni śmiercią. Obecnie działa tu stowarzyszenie wzajemnej pomocy dla imigrantów, sale szkolne do nauki angielskiego, gimnazjum dzielnicowe, jest również schronisko dla bezdomnych Padre Pio.

 

Gorliwa ufność w Boże Miłosierdzie chodzących boso zakonników sprawiła, że cała ta parszywa dzielnica uległa widocznemu przeobrażeniu. Dilerzy poprzez działanie programu “zero tolerancji” zostali wypchnięci w inne rejony miasta, postawiono nowe budynki, wyremontowano zdewastowane domy. Zniszczeni złem ludzie, nawróceni poprzez miłość swoich przyjaciół w habitach, odzyskali wiarę w lepszą przyszłość. Mimo to, że samym braciom też nie jest łatwo. Ich wiara nieraz została poddana ogromnym próbom. Owoce ich poświęceń, często są niewidoczne gołym okiem. Ludzie, którym pomagają, ciężko jest wyjść z bagna, w którym tkwią nieraz od momentu poczęcia. „Walczą, żeby podźwignąć się po jakiejś próbie, a tu nagle kolejna rzecz wali im się na głowę. Wydaje się, że los ich przygniata. Znałem sprzątaczkę, która pracowała w klinice. W ciągu pięciu dni umarła jej matka, spalił się dom, a siostra zginęła w wypadku samochodowym. A ona wciąż ufała Bogu.” Bracia takie rekolekcje mają na co dzień. Ewangelia Jezusa Chrystusa przekłada się na rzeczywistość. Ciągle są zdumieni tajemnicą Bożej Opatrzności. Cudowne nawrócenia, ocalałe rodziny, radość i wolność płynąca z prostoty i ubóstwa sprawia, że brodaci „bosi wariaci” czynią jeszcze większe dzieła. Ich siłą jest Eucharystia, ale również wdzięczność i oddanie swoich podopiecznych. Wierzą, że Jezus żyje również w najbardziej odrażającym i śmierdzącym żebraku. Można o tym przeczytać min. w rozdziale „O tym, jak brat Roger wyznaje, że nie rozpoznał Chrystusa w kobiecie z brodą”. Każdy z przyjaciół św. Franciszka jest inny. Są wśród nich muzycy, kucharze, naukowcy, urzędnicy, byli biznesmeni, którzy odkryli, że więcej się ma kiedy się daje niż bierze. Połączył ich jeden Bóg i wiara w to ,że im większy grzech tym większa jest Jego łaska. Mimo trudności i przeciwności klasztoru, można wywnioskować z książki, że bracia z Bronksu są bardzo szczęśliwymi ludźmi. Cuda i bliskość Boga jako kochającego Ojca skłania ich do jeszcze większego uwielbienia.

 

Obecnie braci Odnowy jest około dziewięćdziesięciorgu, poza Nowym Yorkiem swoje fraternie mają również w Londynie i Ameryce Południowej(Honduras).

Justyna Kamińska

 

 

Książkę możesz zakupić za 29 zł + jedynie 7 zł za przesyłkę! To taniej niż zamawiając u wydawcy.

 

Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni

Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl

miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.

Odsłon: 380 Komentarzy: 0


Wino demonów

Kategoria: Religia Wednesday, 17 March 2010, 11:26

Zapewne wielu czytelników dostrzega w swoim zachowaniu wadę, którą jest gniew. Jest to nie tylko cecha charakteru ale także jeden z grzechów głównych. Ojcowie Kościoła nazywali gniew winem demonów. To dlatego, że za pomocą gniewu kusiciel wprowadza człowieka w stan bliski upojeniu. Człowiek w gniewie nie myśli do końca racjonalnie, nie panuje w pełni nad sobą. Co więcej, tak jak przy spożywaniu alkoholu pogrąża się w upojeniu gniewem coraz bardziej, rozpoczynając od mniejszej dawki, a skończywszy, nie wiedząc kiedy, na utracie kontroli.

 

Wydawnictwo Benedyktynów w Tyńcu wydało właśnie znakomitą książkę pt. "Wino demonów". Napisał ją znany z lektur dotyczących głębokiej duchowości o. Gabriel Bunge OSB. "Wino demonów" opiera się na nauce Ewagriusza z Pontu, który zmagał się z zagadnieniem gniewu zarówno we wspólnocie monastycznej, w samotności pustelni, jak i żyjąc w świecie. Wykazuje on, że nawet najmniejsze nieopanowanie gniewu prowadzi do wielu jeszcze gorszych grzechów, np. pychy i pożądliwości ciała. Gniew wynika z ulegnięcia diabelskiej pokusie i jest zaprzeczeniem łagodności i miłości, które to cnoty pochodzą od Boga. W tej samej sytuacji człowiek może wybrać czy wykaże się wobec bliźniego łagodnością (naśladując w ten sposób Jezusa), czy gniewem (ulegając demonowi). Ten wybór, którego wynik powinien być dla chrześcijanina oczywisty, wynika nie tylko z potrzeby naśladowania Chrystusa ale także z racjonalnej kalkulacji.

 

O. Bunge tłumaczy, że osoba będąca w gniewie nie może się dobrze modlić. Demony robią wszystko by rozproszyć nas na modlitwie. Przypominają o krzywdach jakie wyrządzili nam inni lub przywołują obrazy niesprawiedliwości aby skupić się na nich, a nie na szczerej modlitwie. Mnich rozważa także częsty przypadek ludzi, którzy robią wiele dobrego, np. działają dla dobra Kościoła lub choćby poszczą, a mimo to nie potrafią opanować gniewu. Często nawet się tłumaczą przed sobą samym, że przecież czynią dobro więc mają prawo mieć także wady, np. łatwość wpadania w gniew. To jednak oszukiwanie sumienia. Warto tu zacytować genialne zdanie z książki: "Nie zbuduje się statku z jednej belki ani domu z jednej cegły". Czy to znaczy, że osoby choleryczne z natury nie mają szans na rozwój życia duchownego? Wręcz przeciwnie! Sens w tym by tak pokierować swoją popędliwością by nie wpadać w gniew ale by z zapałem czynić dobro.

 

Najważniejsze jednak dla czytelnika jest to, że autor śledząc mądrości Ewagriusza z Pontu daje receptę, jak sobie z gniewem radzić i jak ze źródła gniewu, jakim jest ludzka popędliwość uczynić cnotę! Opiera się głównie na wskazaniu dwóch postaci, które choć tak po ludzku miały prawo się gniewać, wykazywały się cichością, pokora i łagodnością. Tymi mistrzami walki z gniewem są wg autora Mojżesz w Starym Testamencie i Jezus Chrystus w Nowym Testamencie.

 

wino Demonów

 

Z książką możesz zapoznać się w Gloria24.pl

Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni

Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl

miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.

Odsłon: 495 Komentarzy: 3


Kara śmierci dla księży - Szymborska popiera stalinowski wyrok

Kategoria: Wiadomości Sunday, 10 May 2009, 11:47

Myli się ten, kto twierdzi, że powojenna historia Kościoła polskiego to tylko opera donosów i afer. Żadna inna instytucja nie była tak dotkliwie poszkodowana przez komunistów. Przykładem jest proces kurii krakowskiej, który był jednym z programowych elementów walki władzy ludowej z Kościołem. Skazano na śmierć 3 osoby. Pozostałym zasądzono kary więzienia – w tym dożywocie.

 

Członkowie Związku Literatów Polskich napisali list wyrażający poparcie stalinowskim władzom po aresztowaniu pod sfabrykowanymi zarzutami duchownych katolickich. Wśród 53 sygnatariuszy znaleźli się Sławomir Mrożek, Wisława Szymborska, Bruno Miecugow, Julian Przyboś, Jalu Kurek, Karol Bunsch.

 

Oto fragment filmu o "Procesie kurii krakowskiej":

 

 

 

Cały film na płycie CD można otrzymać gratis!

Upominek zarezerwowany jest dla pierwszych 20 FFrondowiczów, którzy złożą zamówienie

w Księgarni Religijnej Gloria24.pl i w polu "Uwagi" wpiszą hasło "FILM".

 

Przypominamy, że kupując w księgarni Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

Odsłon: 795 Komentarzy: 2


Rabat dla konserwy!

Kategoria: Akcja Friday, 25 September 2009, 11:44

Rewolucja seksualna zagraża dzieciom, W obronie wyższych praw. Dlaczego musimy przeciwstawiać się związkom homoseksualnym, Duch rodzinny w domu, społeczeństwie, państwie – te tytuły oddają nastroje FFrondowiczów. Od kilku dni te i inne książki firmowane przez Stowarzyszenie Kulturalno Chrześcijańskie im. ks. Piotra Skargi można nabyć w Gloria24.pl

 

Wszystkie tytuły tego wydawnictwa dostępne w naszej księgarni to:

- Komunia Św. na rękę?

Ta książka, jest świadectwem wiary i miłości argentyńskiego biskupa wobec Najświętszego Sakramentu. Zgodnie ze swoim sumieniem biskup bronił powierzonych sobie wiernych przed umniejszeniem czci w życiu eucharystycznym.

- Wolny rynek w społeczeństwie chrześcijańskim

Obowiązkowa lektura dla każdego katolika, który chciałby zdobyć podstawową wiedzę o stanowisku Magisterium Kościoła wobec kwestii ekonomicznych oraz o rozmaitych „mentalnościach”, z których wynikają współczesne ideologie społeczno–gospodarcze.

- Rewolucja seksualna zagraża dzieciom

Przestroga dla rodziców i nauczycieli. Rewolucja obyczajowa, która od czterdziestu już lat niszczy rodziny w Europie Zachodniej, dotarła również do Polski. Uderza ona nie tylko w dorosłych, ale przede wszystkim w dzieci i młodzież.

- W obronie wyższych praw. Dlaczego musimy przeciwstawiać się związkom homoseksualnym

Liczymy na to, że demaskując ideologię, którą przesiąknięty jest ruch homoseksualny, zdołamy otworzyć ludziom oczy, aby dostrzegli, jak są wykorzystywani na drodze do zrealizowania celów, być może całkowicie im obcych.

- Duch rodzinny w domu, społeczeństwie, państwie

Ta książka, to „Krystaliczny w swej przejrzystości wykład, czym jest niezmienny porządek natury wpisany w powołanie rodzin, hierarchię społeczną, organizację narodów i państw”.

- Rewolucja i Kontrrewolucja

Książka stanowi analizę procesu niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej, rozpoczętego u schyłku średniowiecza i kontynuowanego przez pseudo-reformację, krwawą rewolucję francuską, ateistyczny komunizm, a wreszcie przez współczesną rewolucję obyczajową.

- Krzyżowiec XX wieku

Książka o człowieku, który całe swoje życie poświęcił walce w obronie papiestwa i Kościoła. Był założycielem i inspiratorem Stowarzyszeń Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP), które działają w dwudziestu siedmiu krajach na pięciu kontynentach

 

 

FFrondowicze mogą w najbliższych dniach zakupić powyższe książki z 7% rabatem.

Aby otrzymać  Rabat dla konserwy wystarczy podczas składania zamówienia wpisać kod rabatowy:

KONSERWA

 

Kod jest ważny tylko do końca września.

Przypominamy, że kupując w księgarni Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

 

Odsłon: 391 Komentarzy: 1


Przykład wielkiego kapłana i patrioty

Kategoria: Kościół Thursday, 09 April 2009, 13:26

Polska kobieta niesie depozyt wiary. Polski ksiądz broni nie tylko Boga ale i polskości. Postawienie pod krytykę egoistycznych elit. Sprytne przeciwstawianie się planom Rosji wobec naszej ojczyzny. Czy to political fiction? Nie! To rzeczywistość opisywana przez mającego być kanonizowanym 11 października 2009 roku bp. Szczęsnego Felińskiego. O jego Pamiętnikach opowiada s. Teresą Antonietta Frącek ze Zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryja założnego przez bpa Felińskiego.

 

-Dlaczego ks. Arcybiskup Z. Sz. Feliński został świętym?

 

-Dlaczego abp Feliński został świętym? Najprostsza odpowiedź obejmuje trzy wymiary: odznaczał się świętością życia, cieszył się opinią świętości za życia i po śmierci, za jego przyczyną Pan Bóg zsyłał wyjątkowe łaski na tych, którzy wzywali jego wstawiennictwa. Zygmunt Szczęsny odznaczał się wyjątkowymi darami natury i łaski, a do tego silną wolą i wytrwałością w dążeniu do celu. On świadomie od młodości hartował się w dążeniu do doskonałości. Rodzice największe nadzieje w nim pokładali. Zesłana matka na Syberię oczyma wyobraźni widziała gwiazdę jego życia jasno świecącą na chmurnym niebie, studenci w Moskwie podziwiali jego „serce niewinne, życia i miłości pełne”, wieszcz narodowy Juliusz Słowacki dostrzegał w nim człowieka pełnego wiedzy, „skarb na przyszłość”, do swej matki pisał: „wszyscy go tu ukochali, szanując – postępki jego były anielskie, wiedza rozkwitająca: stanie się kiedyś chwałą naszą".

W seminarium cieszył się opinią wyjątkowo gorliwego kleryka. W Petersburgu, gdzie został wyświęcony na księdza (8 września 1855), uważano go za "apostoła, pełnego pokory, nauki i kultury", "za opiekuna ubogich i sierot", "za wspaniałego człowieka", "doskonałego kapłana", "za najlepszego księdza w Rosji". Jako Arcybiskup Warszawski, choć część społeczeństwa przyjęła go nieprzychylnie, to jednak dostrzegano w nim głębokie wartości duchowe, stąd nazwa "człowiek Opatrznościowy", znak "Miłosierdzia Bożego", kapłan nieustraszony, a nad tym górowała opinia „święty”. Na wygnaniu zasłynął jako wzór świętości, nieugiętej wiary, wytrwałości, ofiarnej miłości bliźniego i wielkiego miłosierdzia. Podobnie w Dźwiniaczce z pokorą i prostotą oddał się cichej pracy wśród ludu wiejskiego, promieniując na otoczenie duchem apostolskim i wielkim miłosierdziem – świętością życia.

 

-Zna Siostra kulisy powstania "Pamiętników" – proszę się podzielić z czytelnikami… W jakim czasie powstawały te Pamiętniki?

 

-Pamiętniki napisał abp Feliński w Jarosławiu nad Wołgą, w ostatnim roku swojego zesłania, zimą 1882/1883. Zachęcali go do tej pracy przyjaciele, zwłaszcza rodzony brat ks. Julian Feliński.

 

-Jestem pod wrażeniem lektury "Pamiętników" – to wyjątkowo przenikliwe świadectwo czasów, a przede wszystkim niezwykłe źródło wiedzy histrorycznej. A co Siostra uważa za największą wartość "Pamiętników"?

 

-Pamiętniki abp. Felińskiego to kopalnia wiadomości, świadectwo człowieka o szerokiej wiedzy i wnikliwej obserwacji, który głęboko tkwi w dziejach ojczystych, w historii, tradycji i kulturze narodu polskiego – w okresie niewoli – w XIX stuleciu, zwłaszcza w latach 1822-1883. Największą wartością historyczną jest sam przekaz przeżytych wydarzeń, ukazanych z talentem literackim, z łatwością pióra, bogatym, barwnym językiem. Każde pamiętnikarskie dzieło nosi na sobie pewną dozę subiektywizmu. Pamiętniki Felińskiego „tchną autentyzmem”. Autor prezentuje wydarzenia, swoje działanie, rzeczywistość przeżywaną w takim świetle – jak sam twierdzi – w jakim zapatrywał się na nią w danym czasie. Pamiętniki – to świadectwo naocznego świadka porozbiorowych dziejów Narodu. Celem Autora, a zarazem – jak się wyraził – jego obowiązkiem było „opowiedzieć młodszemu pokoleniu to, na co patrzałem, a co z dniem każdym coraz więcej zaciera się w pamięci narodu, coraz to cięższym nękanego utrapieniem”.

 

 

-Ks. Arcybiskup nie szczędzi słów krytyki i to zarówno pod adresem polskiej szlachty, jak i księży? Jaki ich obraz się wylania Siostrze z tej lektury?

 

-Czytając Pamiętniki abp. Felińskiego należy dobrze zrozumieć słowa krytyki, jakie kieruje pod adresem szlachty czy duchowieństwa na ziemiach włączonych do Rosji. Szły nowe czasy, formowały się nowe kadry społeczne, tworzyła się nowa wizja świata, nowe spojrzenie na społeczeństwo i jego zadania. Feliński był reprezentantem tej nowej wizji. W tym świetle ostrze jego krytyki nie jest skierowane przeciwko tym, którzy nie dbali o dobro kraju, trwonili majątki, przez karty, pijaństwo, liczne podróże i życie ponad stan – tracili fortuny, zdobyte ciężką pracą poprzednich pokoleń, nie dbali o poziom gospodarki rolnej, uciskali prosty lud. Uważał, że „jedną z najsmutniejszych wad tamtego pokolenia, a tym szkodliwszą, że prawie ogólną, było próżniactwo”. Podkreśla wprawdzie patriotyzm szlachty, gotowość do ofiar na rzecz niepodległości Polski, ale dodaje, że nikt na tym terenie nie myślał wówczas o pracy organicznej, mającej na celu odrodzenie narodu i ekonomiczne podźwignięcie kraju.

Ostrze krytyki skierowane przeciw duchownym także należy rozumieć w tym wymiarze. Feliński krytykuje i to ostro jednostki, nawet grupy duchownych wysoko postawionych, którzy dla sławy, władzy czy korzyści materialnych schodzili z prawej drogi, wikłali się w intrygi, a nawet sprzyjali władzy świeckiej. Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja Kościoła katolickiego na tym terenie była bardzo trudna, działał on w atmosferze terroru i coraz to nowych ukazów, które ograniczały jego prawa i poddawały pod kontrolę władzy świeckiej. Swobodny kontakt ze Stolicą Apostolską był zabroniony pod karą zsyłki na Sybir. Sytuację pogarszało zagarnięcie przez rząd majątków kościelnych, co pociągnęło za sobą ekonomiczne uzależnienie duchowieństwa od państwa, do tego wszystkie nominacje na urzędy kościelne wymagały akceptacji rządu. A jeśli do tego doda się ciągłą inwigilacją księży, zastraszanie, nękanie karami pieniężnymi, zagrożenie aresztowaniem i zsyłką na Sybir, to nic dziwnego, że słabe charaktery naginały się pod knut, a niejednokrotnie łamały.

Feliński ukazał też wiele sylwetek gorliwych księży, a między innymi działalność ks. abp. Ignacego Hołowińskiego, metropolity mohylewskiego i rektora Akademii Duchownej, który ożywił ruch odnowy, reformy i odrodzenia w łonie duchowieństwa katolickiego w Rosji. Ośrodkiem odnowy stała się Akademia Duchowna, w której studiowali księża z różnych diecezji, stąd uformowani w duchu odrodzenia mieli nieść tego ducha na teren swej pracy apostolskiej w parafiach. Po śmierci abp. Hołowińskiego, Feliński, do głębi przejęty duchem odrodzenia, jako spowiednik, ojciec duchowny i profesor Akademii wychowywał w tym duchu nowe pokolenia księży.

W przeciwieństwie do znacznej części ówczesnego kleru bojaźliwego wobec władzy i często służalczego, Feliński reprezentował nowy typ kapłana: wykształconego, dobrze znającego swe prawa i obowiązki, posłusznego władzy kościelnej, lojalnego wobec władzy świeckiej, bez zdrad i tajnych knowań, odważnie wypowiadającego swe przekonania i umiejącego odpierać naciski rządu skierowane przeciw Kościołowi, stosując starą, skuteczną maksymę: non possumus. Stąd jego krytyka całego starego systemu wychowania i duchownych, którzy zatracili ducha kościelnego.

 

-Ks Feliński wyraził także ciekawą opinię o polskich kobietach żyjących w tamtych czasach: „Śmiało można rzec, że jeżeli społeczeństwo polskie przetrwało zwycięsko ten duchowy kryzys to dzięki jedynie kobietom, które nierównie wyżej pod tym względem stały…”

 

-Ks. Feliński wysoko cenił polskie kobiety, strażniczki ogniska domowego, wychowawczynie nowych pokoleń narodu. Feliński w swym życiu poznał wiele wspaniałych kobiet, które później podawał za wzór polskiej młodzieży. Taką rolę miała spełnić jego saga rodzinna poświęcona matce i najstarszej siostrze, pt.: „Paulina córka Ewy Felińskiej” (Lwów 1885, Warszawa 1996). Rola kobiety polskiej w rodzinie i społeczeństwie wzrastała, gdy mąż, ojciec rodziny, brał udział w pracach patriotycznych, uczestniczył w powstaniach, szedł na emigrację, czy też do kazamat rosyjskich i do ciężkich robót na Syberię.

Stąd jego słowa: „Po wiejskich zwłaszcza dworach niewiasta polska zaszczyt narodowi naszemu przynosiła, wówczas nawet, kiedy męska połowa w moralnym błocie się tarzała. Dzięki to kobiecie związki rodzinne u nas się nie rozprzęgły, dzieci, do szkolnego przynajmniej wieku, po chrześcijańsku wychowane były, w domu panował ład i porządek, a nawet pracowitość i oszczędność, o ile mąż temu nie przeszkadzał, Toteż cześć i uznanie należy się ówczesnej kobiecie do najpóźniejszych pokoleń”.

Doceniał rolę kobiety organizując zgromadzenie zakonne, któremu nadał nazwę „Rodzina Maryi”, powierzył siostrom troskę o wychowanie osieroconych dzieci, o niesienie pomocy ubogim i opuszczonych, o spieszenie wszędzie tam, gdzie wyłaniały się największe potrzeby Kościoła i Narodu.

Wychowanie polskiej kobiety miały na celu zakłady dla dziewcząt, które ks. Feliński otwierał w Petersburgu, Warszawie, Czerniowcach, Lwowie i Łomnie. Popierał on działalność na tym polu błogosławionej matki Marceliny Darowskiej, której szkoły w Jazłowcu, Niżniowie i Jarosławiu często odwiedzał, ukazując w swych przemówieniach do tam wychowywanych dziewcząt – ideał kobiety, matki i obywatelki, kapłanki, strażniczki ogniska domowego.

 

-Ks. Abp Z. Sz. Feliński zaczyna swoje Pamiętniki od "figli płatanych Moskalom", a wojna dziewcząt zebranych w "hufiec kozaczek" z popami, to perełka gawędziarska, aż dziw, że nie zyskała większej sławy. Ma Siostra swoje ulubione fragmenty "Pamiętników"?

 

-Po przedmowie i wstępie abp Feliński rozpoczyna pierwszą część Pamiętników od rozdziału zatytułowanego: „Pokłosie dawnych anegdot”. Umieszcza w nim te anegdoty, które słyszał od innych osób, a dlaczego to uczynił, sam wyjaśnia: „Nie chcąc mieszać do toku wypadków, na które sam patrzałem, wydarzeń z opowiadania mi tylko znanych, żałując zaś pominąć je milczeniem, jako malujące dobitnie moralny charakter ówczesnego pokolenia, postanowiłem zapełnić nimi osobny rozdział, ręcząc nie za prawdziwość samych opowiadań, lecz za to jedynie, iż w tej formie z ust do ust one przechodziły, za niewątpliwą wszakże przyjmowane prawdę. Najwybitniejsze miejsce wśród tych anegdot zajmują niezaprzeczenie dowcipne figle płatane Moskalom, co u patriotów uchodziło za pewien rodzaj bohaterstwa, niby odwet pokojowy za wyrządzone nam krzywdy; od tego też rodzaju anegdot opowiadanie moje rozpocznę”.

Abp Feliński miał pogodne usposobienie, w młodości – według relacji jego siostry – tryskał radością, tysiącem pomysłów, dowcipów i żartów, które bawiły otoczenie i zjednywały mu popularność w towarzystwie. Bolesne wypadki rodzinne i dalsze trudne koleje losu przyćmiły jego żywiołową radość, ale jej nie zgasiły. Optymizm i zdrowe poczucie humoru chroniły go od zwątpienia. Sam o sobie pisał, że był „obdarzony od natury charakterem wrażliwym, zdolnym do zachwytu”; „miałem charakter taki – pisał – co w najtrudniejszych przejściach w głębi serca wołał choć bieda to – hoc" i byłem "w złotym zawsze humorze”.

Moich ulubionych miejsc w Pamiętnikach abp. Felińskiego jest wiele, m. in.: rozdział III „Bolesny przewrót w życiu narodowym”, w którym opisuje on przeżycia rodziny w czasie powstania listopadowego; rozdział V „Młodzież polska w głębi Rosji”, gdzie ukazany jest patriotyzm młodego pokolenia Polaków, którzy studiując w Moskwie pogłębiali znajomość dziejów ojczystych i rozczytywali się w literaturze pięknej; rozdział VIII „Wyjazd za granicę”, w którym opisuje osobiste wrażenia, jakie wywołały w nim zwiedzane miasta, ze wspaniałymi dziełami sztuki, monumentami sakralnymi i zabytkami świetności narodowej; dzieje narodu najżywiej przemówiły do jego serca i wyobraźni przy zwiedzaniu Krakowa; rozdział IX „Paryż”, z tego okresu jego życia najbardziej uderza jego pracowitość, zapał do nauki, poznawanie przedstawicieli Wielkiej Emigracji, a zwłaszcza opisana na wielu kartach przyjaźń z Juliuszem Słowackim. Z drugiej części Pamiętników, niezmiernie ważne są starania Felińskiego o formację duchową księży w Akademii Duchownej w Petersburgu, strony poświęcone Zgromadzeniu „Rodziny Maryi”, wypadki w Warszawie, ale też ostatni odcinek, dotyczący pobytu na zesłaniu w Jarosławiu nad Wołgą, który zamyka jego opowieść.

 

-Wielu księży podczas powstania styczniowego kolaborowało z zaborcą – jak zachowywał się Arcybiskup Feliński w relacjach z ówczesnymi władzami?

 

-Nie można powiedzieć, że wielu księży kollaborowało z zaborcą, mam tu na uwadze Królestwo Polskie, to były jedynie wyjątki. Na tym terenie duchowieństwo odznaczało się wielkim patriotyzmem. Abp Feliński popierał wszelkie dobre inicjatywy mające na celu dobro kraju. W stosunku do władzy świeckiej zachował lojalność, domagał się spełnienia obietnic, w wielu wypadkach szedł na ustępstwa, ale w sprawach zasadniczych stawiał opór, używając zwrotu starej skutecznej maksymy: „non possumus”.

Do zatargów jednak z rządem dochodziło od początku jego pasterzowania w Warszawie. Pierwsze większe starcie miało miejsce z powodu listu pasterskiego, którego treść Pasterz zmienił, a cesarz żądał ogłoszenia w pierwotnej wersji. Arcybiskup zagroził w razie nacisku dymisją, władze odstąpiły od żądania. Protesty arcybiskupa w sprawie aresztowań w kościołach, wzbudziły zaniepokojenie władz. Już w maju 1862 r. gen. Luders sugerował imperatorowi: „Jeśli Feliński przejdzie do otwartej walki z rządem, trzeba będzie sprowadzić go do Petersburga”. Cesarz wówczas nie aprobował takiego rozwiązania, ale pochwalał taktykę: „kompromitować Felińskiego w oczach społeczeństwa, a przez to samo związać go bardziej z rządem”. Abp Feliński zachował niezależność od rządu jak też od partii politycznych, starał się wykorzystać wszelkie możliwości dla dobra kraju, ale od początku zdawał sobie sprawę, że jego rządy w Warszawie zakończą się zsyłką.

 

-Komu dziś poleciłaby Siostra lekturę "Pamiętników" jako obowiązkową?

 

-Nie polecam nikomu Pamiętników jako lektury „obowiązkowej”, ale zachęcam do korzystania z bogactwa ich treści. Uważam, że każdy może z pożytkiem je czytać i powracać do ich lektury. Nie tylko pozna życie Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, w panoramie dziejów Narodu, ale także może zaczerpnąć z nich ducha miłości Boga, Kościoła, Ojczyzny, przejąć się duchem odpowiedzialności za losy Narodu, a może i duchem poświęcenia dla pomnożenia zasobów duchowych i materialnych kraju.

 

Z książką możesz zapoznać się w Gloria24.pl

Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni

Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl

miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.

Odsłon: 801 Komentarzy: 1


Odpowiedzi na pytania, które wstyd nam zadać

Kategoria: Religia Monday, 09 February 2009, 15:48

Są takie pytania, które nas nurtują. Niekiedy przez wiele lat trudno nam zrozumieć pewne rzeczy, np.: kiedy ustępowanie głupszemu zaczyna być frajerstwem; kiedy dbanie o siebie zaczyna być egoizmem; dlaczego mamy słuchać księży, choć i oni grzeszą? Pytań tego typu jest wiele. Są mniej lub bardziej poważne. Mają jednak dwa wspólne cechy: trapią nas przez długi czas oraz często nie znajdujemy odpowiedniej osoby, która pomogła by nam je rozwikłać.

 

Jak więc znaleźć czas na odnalezienie odpowiedzi na pytanie, które zadajemy sobie kilka lat, a może nawet połowę życia? Można sięgnąć po książkę, której przeczytanie zajmie nam kilka godzin! A może nawet mniej! Wystarczy popatrzeć na spis treści nowej książki dominikanina o. Janusza Pydy pt. “Listy starego anioła do młodego” i zobaczyć, które pytanie frapuje nas dziś: “O modlitwie”, “O Kościele”, “O egoizmie”, “O autorytetach”, “O cierpieniu”, “O hipokryzji” i wiele, wiele innych.

 

Książka zachowana jest w konwencji rozmowy mistrza z uczniem. Tytułem nawiązuje do znanej powieści Lewisa “Listy starego diabła do młodego”. Książki różni to, że o ile Lewis obnaża działanie zła, o tyle o. Pyda przekazuje jak Bóg wspaniale działa w naszym życiu, nawet, kiedy nie zawsze Go rozumiemy. Stary Anioł jest doświadczonym mędrcem, który bezgranicznie ufa Bogu i pojął już wiele tajemnic wiary. Sądząc z listów starego anioła – młody anioł jest niemalże jak człowiek: brakuje mu anielskiej cierpliwości, ciągle ma jakieś rozterki, pewnych rzeczy nie rozumie ale chce czynić dobrze. Mimo tych braków, młody anioł ma swoich ludzkich podopiecznych i musi radzić się bardziej doświadczonego, jak ich prowadzić przez życie. Książka jest więc skierowana do nas wszystkich. Po prostu niekiedy wstyd nam kogoś zapytać o prostą prawdę wiary, z która mamy kłopot. A może po prostu nie mamy kogo zapytać. Stary anioł nie czeka i odpowiada zanim zdamy sobie sprawę, że go pytaliśmy. Nie znaczy to, że myśli on za nas. Po prostu wyciąga do nas rękę bo na drabinie do nieba jest o szczebel wyżej od nas!

 

Odpowiedzi na pytania są proste. Stary anioł używa przykładów z naszej ludzkiej codzienności. Jego listy są krótkie. W niczym nie przypominają długich i męczących wywodów teologicznych. Ich nauka przeznaczona jest dla kobiet i mężczyzn. Dla ludzi dojrzałych i bardzo młodych. Wszak najważniejsze pytania życiowe dotyczą wszystkich bez wyjątku. Dlatego też ta lekka i mądra książka powinna znaleźć się w każdej biblioteczce. Nie wiemy, kiedy będziemy potrzebowali anielskiej interwencji. Jednak po przeczytaniu choć fragmentu książki łatwo przekonać się, że bez niej w duchowym życiu każdego z nas się nie obejdzie!

 

Z książką możesz zapoznać się w Gloria24.pl

Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni

Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl

miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.

Odsłon: 426 Komentarzy: 0


Chrystus potrzebuje kapłanów świętych!

Kategoria: Kościół Monday, 29 June 2009, 14:12

Czyt Twój proboszcz, wikary, spowiednik jest święty? …hmm, a Papież uważa, że powinien być!

 

Rola kapłana w Kościele jest szczególna. Dzięki sukcesji apostolskiej tylko poprzez ręce kapłanów na świat przychodzi Eucharystyczny Chrystus. Czyż więc ręce kapłana nie powinny być przestrzenią sakralną, jak prezbiterium? Kapłan ma głosić Słowo w imieniu Jezusa. Czyż więc jego usta nie powinny być pełne modlitwy? "Jesteście czyści ale nogi macie brudne" – czy kapłan może pozwolić sobie na zbaczanie ze ścieżki powołania, skoro pierwszym kapłanom nogi umył sam Chrystus?

 

Każda wielka reforma Kościoła zaczynała się od odnowienia kapłanów. Dlatego Benedykt XVI już od roku ukazuje kapłańskie ideały. Wpierw św. Pawła, który stał się kapłanem-komandosem do misji specjalnych. Teraz jako wzór przedkłada św. Jana Marię Vianneya – kapłana z ludu i dla ludu. Komunikat Benedykta XVI jest czytelny: rolą kapłanów nie jest życie kulturalne, kariera, brylowanie w książkach i zdobywanie tytułów naukowych – rolą kapłanów jest żyć i umierać dla Jezusa!

 

Jak jednak kapłan ma sobie radzić z takimi przeciwnościami, jak: brak sił i chęci, brak czasu na modlitwę, pociąg seksualny, wątpliwości, samotność. Na te pytania odpowiada książka "Chrystus potrzebuje kapłanów świętych", która została pomyślna, jako przewodnik dla kapłanów po istocie ich powołania. Dowiemy się z niej, jaka głębia czeka na odkrycie w sercu każdego kapłana. Ukazuje, jak Chrystus bardzo kocha kapłanów, i jak kapłani Go najczęściej ranią.

 

Żadna teoria, która zakłada bezwzględną przemianę swojego życia nie wydaje się atrakcyjna. Dlatego w tej książce zebrano świadectwa praktyków! Są wśród nich Jana Paweł II i Benedykt XVI. Jest św. Jan Maria Vianney – patron obchodzonego właśnie roku kapłańskiego. Są także dobrze nam znani: ks. Marek Dziewiecki – krajowy duszpasterz powołań, ks. Andrzej Przybylski – ojciec duchowy częstochowskiego seminarium, ks. Grzego Ryś – rektor seminarium w Krakowie, o. Marian Zawada – prowadzący Karmelitańską Szkołę Duchowości, a także takie osobistości kościelne jak o. Leon Knabit, o. Zdzisław J. Kijas, o. Krzysztof Dyrek, bp. Józef Zawitkowski, ks. Waldemar Chrostowski. Nie brakuje także takich krytyków kapłanów jak św. katarzyna ze Sieny i św. Matka Teresa z Kalkuty.

 

Każdy z autorów dzieli się tym, co go umacnia w kapłaństwie. Każdy z pokorą pokazuje, że nie jest godzien zawiązać Chrystusowi rzemienia u sandałów! To właśnie jest największą zaletą tej książki i świadczy o jej autentyczności. Wszystko to ma jeden cel – ukazać, że największym i jedynym autorytetem kapłanów jest Chrystus!

 

 

Z książką możesz zapoznać się w Gloria24.pl

Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni

Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl

Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl

miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.

Odsłon: 675 Komentarzy: 4


1 2 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.