Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

O pożytku z odmawiania Brewiarza [7]

Kategoria: Modlitwa Saturday, 09 January 2010, 10:27

Sierpień to w Brewiarzu miesiąc szczególny. Ciepłe, długie dni (ale chyba nie w tym roku za skaraniem Boskim) stanowią czas wzmożonej pracy, by przygotować się na rychłe nadejście jesieni i zimy. Ale człowiek to nie tylko ciało, ale i dusza. Tedy Kościół Święty, Matka nasza przedkłada kapłanom swoim w codziennych jutrzniach, w Scriptura occurens, bieżących czytaniach z Pisma Św. starotestamentalne xięgi mądrościowe pod rozmyślanie.

Kapłana przejętego modlitwą liturgiczną poznać można po tym, że nie poddaje się on trendom ani chałturnictwu, a przynajmniej raz w swym życiu skorzysta z tego, co Kościół z nieprzeniknionej Swej Mądrości pod nos podtyka i wyłoży z ambony przed wiernym ludem te perły ze skarbca nieziemskiego, zamiast karmić go fastfudowo-cukierkowym kazankiem o miłości, ściągniętym z któregoś z portali. Gdy dotrzemy do końca niniejszego wpisu można będzie odnieść wrażenie, że dziadowie i ojcowie nasi żyli nadal echem tejże samej Mądrości.

Rzecz jasna Brewiarz podaje tylko skrawki najcenniejsze z xiąg pouczających, lecz nie jest tajemnicą, że kto gorliwością pała, kapłan czy świecki, wieczorem po ciężkim dniu albo rankiem, nim do pracy wyruszy, wchłonię ten pokarm duchowy, od którego duch nie gnuśnieje, ale się buduje i kształtuje.

I tak w I tygodniu czyta się Xiegę Przysłów, w II tyg. – Eklezjastesa czyli Koheleta, w III tyg. – Xięgę Mądrości, zaś w IV tyg. i aż do końca miesiąca – Eklezjastesa, zwanego też u Żydów Mądrością Sychara.

Długo by o tym rozprawiać. Do zgłębiania i podążania za Mądrością przekonanych przekonywać nie potrzeba; wspomnę tylko zatem, że poranna Scriptura occurens znajduje swój oddźwięk w wieczornym Oficjum, a mianowicie w I nieszporach sierpniowych niedziel. Tak, tak: niedziele i święta rozpoczynają się pierwszymi nieszporami w dniu je poprzedzającym. I tymiż antyfonami do hymnu Magnificat z pierwszych nieszporów niedziel sierpniowych w mojej miernej translacyi, x. Wujkiem się posiłkującej, poniżej podzielić się pragnę:

DOMINICA I AUGUSTI:

Sapientia * ædificabit sibi domum, excidit columnas septem, subdidit sibi gentes, superborum et sublimium collas propria virtute calcavit.

Mądrość * zbudowała sobie dom, wyciosała kolumn siedem, podporządkowała sobie narody, szyje pysznych i wyniosłych własną mocą zdeptała.

Kłania się Xięgi Przysłów rozdział IX.

 

DOMINICA II AUGUSTI:

Ego in altissimis * habito : et thronum meum in columna nubis.

Ja na wysokościach * mieszkam : a tron mój w kolumnie obłoku.

 

DOMINICA III AUGUSTI:

Omnis sapientia * a Domino Deo est, et cum illo fuit semper, et est ante ævum.

Wszelka mądrość * od Pana Boga jest i z nim zawsze była, i jest sprzed wieku.

 

DOMINICA IV AUGUSTI:

Sapientia * clamitat in plateis : Si quis diligit sapientiam, ad me declinet, et eam inveniet, et, cum invenerit, beatus erit, et tenuerit eam.

Mądrość * woła na ulicach: Jeżeli kto miłuje mądrość, niech schyli się ku mnie i ją odnajdzie, a odnalazłszy, szczęśliwym będzie, i zachowa ją.

Aż przywodzi to przed oczy obraz nakreślony w VIII rozdziale Xięgi Mądrości.

DOMINICA V AUGUSTI:

Observa, fili, * præcepta patris tui, et ne dimittas legem matris tuæ, sed liga eam semper in corde tuo.

Strzeż, synu, * napomnienia ojca swego, ani nie opuszczaj wskazówek matki swojej, lecz wiąż się nimi zawsze w sercu swoim.

A to są już napomnienia z I rozdz. tej samej xięgi.

Przez urlop i pourlopową grypę nie udało się napisać tego w sierpniu, lecz dopiero teraz na styk 1 IX. Uprzedzając więc rodzące pytanie, odpowiem: Od przyszłej niedzieli uzbrojcie się na dwa najbliższetygodnie w Xięgę Hioba, potem zaś w Tobiasza i Judytę. A ja tymczasem wracam do łóżka się kurować.

Sedes Sapientiæ! Ora pro nobis!

Odsłon: 288 Komentarzy: 0


O pożytku z odmawiania Brewiarza [6]

Kategoria: Modlitwa Sunday, 25 July 2010, 15:29

Nie było mnie tu dłuższy czas, ale chyba to mała strata. Nie miałem tu ani grona fanów, ani stadka oponentów, zresztą ani o jednych, ani o drugich specjalnie nie zabiegałem. Pisałem tylko swoje, by została jakaś pamiątka w eterze; także po to, by móc do tych wpisów za jakiś czas wrócić.

Ale skoro prawie pół roku panowała "cisza w eterze", nic złego się nie stało. Raz brakowało czasu, raz okazji, raz tematu. Lepiej nie skrobać wypocin, niż za wszelką cenę podtrzymywać regularność wpisów – ze szkodą dla jakości. Jeśli słowa nie byłyby budujące, albo co gorsza nie przyczyniały się do wzrostu chwalby Bożej, to lepiej je zdusić w zarodku – albo w grdyce.

Pokrótce: 1) Nawiązując do słów powyżej: Oficjum brewiarzowe zaczyna się od Jutrzni. Benedyktyni odmawiają (odmawiali?) ją o północy, kler diecezjalny zwykle antycypował ją w popołudnie dziś wcześniej. Nieważne, liczy się, że jest to pierwsza godzina brewiarzowa. W przeciwieństwie od innych nie rozpoczyna słowami: Deus, in adjutorium meum intende. / Domine, ad adjuvandum me festina. – Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu. / Panie, śpiesz ku ratunkowi memu! i z równoczesnym przeżegnaniem się (a jakże piękny to gest).

Na samym początku całodziennej chwalby Bożej kreśli się kciukiem na ustach znak krzyża, wypowiadając wers z psalmu 5o: Domine, labia mea aperies, et os meum annuntiabit laudem tuam. – Panie, otworzysz wargi moje, a usta moje opowiadać będą chwałę Twoją. – O tak, wszystko jest w Bożych rękach. Nasze modlitwy są małe wobec Boga, jeśli nie ma w nas Jego uświęcającej łaski. Ba, bez jego uprzedzającej łaski, nie moglibyśmy nawet wziąć się za modlitwę! Wszystko, co jest, od Boga wychodzi i do Niego ma też powrócić. Mieć od początku przed oczyma pierwszą przyczynę, a ciężko będzie zapomnieć o celu ostatecznym. To jeden morał.

Drugi jest taki: Biada mi, jeśli gadałbym głupoty, walił farmazony, albo innych gorszył tym, co mówię. Nie po to język dostałem od Boga, żeby latał jak cep przy młócce, ale żebym mówił dobrze i na temat.

Lecz to nie wszystko. Istnieją jeszcze tradycyjna modlitwa, którą xięża odmawiali przed rozpoczęciem oficjum, a brzmi ona tak: Aperi, Domine, os meum ad benedicendum nomen sanctum tuum: munda quoque cor meum ab omnibus vanis, perversis et alienis cogitationibus; intellectum illumina, affectum inflamma, ut digne, attente ac devote hoc Officium recitare valeam, et exaudiri merear ante conspectum majestatis tuæ. Per Christum, Dominum nostrum. Amen. – Co na nasze się tłumaczy: Otwórz, Panie, usta moje, by błogosławiły imię Twoje: oczyść też serce me od wszelkich próżnych, pokrętnych i obcych myśli; rozum oświeć, uczucie rozpłomień, abym godnie, dokładnie i nabożnie oficjum to mógł odmówić i zasłużył sobie na wysłuchanie przed obliczem Twego majestatu. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Zwrócę tylko uwagę na trójki, które są tu wyliczane: trzy rodzaje złych myśli; następnie trójca: serce, rozum, uczucie – w końcu postawa, o jaką prosi modlący się: godna, baczna i z pobożnym namaszczeniem.

Po modlitwie gościł na wargach odmawiającego jeszcze taki wers: Panie, w jedności z tą Boską intencją, w której Ty sam na ziemi będąc, chwałę Bożą zanosiłeś, ja Tobie te godziny (brewiarzowe) zanoszę [A potem jeszcze Ojcze, Zdrowaś i Credo]. A to proste przypomnienie oznacza ni mniej, ni więcej, że Kościół nakazał odmawiającym go kapłanom Brewiarz z mnóstwem godzin kanonicznych nie po to, by ich jeszcze bardziej zawalić obowiązkami, lecz aby ich pierwszym i najgłówniejszym obowiązkiem było naśladowanie Chrystusa w Jego największym dziele: głoszeniu chwały Bożej zawsze i o każdej porze.

--------------------------------------

A na odchodne takie oto cytat z homilii św. Augustyna, z drugiego nokturnu dzisiejszej jutrzni, w mym przekładzie: Kruki zaś, które usługiwały z Boskiego rozkazu prorokowi Eliaszowi, oznaczają pogan. Stąd też mówi Pismo o Kościele pogan: Czarna jestem, ale piękna, córko Jeruzalem [Pnp 1; 4]. Skąd Kościół jest czarny i piękny? Czarny jest przez naturę, piękny przez łaskę. Skąd czerń? Otóż, w nieprawościach jestem poczęty i w grzechach poczęła mię matka moja [Ps 5o; 7]. Skąd piękno? Pokropisz mię hizopem, a będę oczyszczony: obmyjesz mię, a będę nad śnieg wybielony [Ps 5o; 9].

Nie przejmować się niepowodzeniami, krzyżami, upadkami. One są wpisane w nadwyrężoną ludzką naturę. A powrót do łask jest łatwiejszy, niż się wydawać może.

Odsłon: 408 Komentarzy: 5


O pożytku z odmawiania Brewiarza [5]

Kategoria: Modlitwa Friday, 26 February 2010, 12:35

Brewiarz z '62 roku w okresie Postu staje się najciekawszy. Każdy dzień ma własny formularz mszalny, gdyż w Rzymie katechumeni przygotowywali się do Chrztu w Wigilię Paschalną, więc i liturgia była wówczas bogatsza w czytania, które tłumaczono w kontexcie chrzcielnym etc. etc. etc.

A znaczy to ni mniej ni więcej, że na każdy dzionek przypada w Brewiarzu cudna homilia do co dzień innej Ewangelii. A dziś – w piątek suchych dni czyta się we Mszy początek V rozdziału Ewangelii Janowej – historię o paralityku, chorującym od 38 lat, który nie mógł się dostać do sadzawki Bethsaide, a którego Jezus uzdrowił. To zresztą moja ulubiona postna Ewangelia.

A cóż tam mamy w Brewiarzu? Homilię św. Augustyna. Na co zwrócił uwagę święty Doktor Kościoła? Na dziwną liczbę – 38 – cóż to ma znaczyć? A no, Post trwa 4o dni. Tyle samo pościł Chrystus Pan na pustyni przed Swą publiczną działalnością. Tyle szli Izrealici przez pustynię do ziemi obiecanej. Prorocy tyle pościli. Czterdziestka wiąże się z osiągnięciem pewnej doskonałości – pełni – innymi słowy ze spełnieniem. A tu bęc – 38 – co to ma znaczyć?

A no, 38 to 4o pomniejszone o dwa. Choremu (który był, jak nie trudno się domyślić, figurą zatwardziałego grzesznika) brakowało właśnie DWU rzeczy. Ale jakże istotnych: Miłości Boga i wynikającej z niej miłości bliźniego. Bez tych dwóch daleko nikt nie zajdzie. A tego i tylko tego potrzeba człowiekowi do osiągnięcia duchowej doskonałości tu, na ziemi.

Tak więc zastanówmy się czy i nam nic nie brakuje. Trwa Wielki Post, można to nadgonić, nadrobić. Ale śpieszmy się – do końca zostało niewiele, bo tylko 38 dni postnych na czynienie pokuty… (Przypominamy, że niedziele są wyłączone z Postu).

POENITENTIAM AGITE!

Odsłon: 460 Komentarzy: 4


Happy New Year MMX

Kategoria: Ogólne Thursday, 31 December 2009, 21:59

Korzystając z okazji blogowiczom i użytkownikom pragnę złożyć noworoczne życzenia zdrowia, szczęścia, pomyślności [z programu zeświecczonego], błogosławieństwa Bożego na każdy dzień nadchodzącego roku, wzrostu w dobrem, postępu w cnocie, głębszego rozeznania Bożych planów – i dość sił, by za Wolą Najwyższego podążąć [z repertuaru bardziej zaangażowanego].

A nad czym ja sam się zastanawiam w przededniu nowego roku? Ano przyjdzie nam obchodzić 6oo-ną rocznicę bitwy pod Grunwaldem – wydarzenia tak doniosłego, że ciężko o nim zapomnieć – no a poza tym są to jedne z najlepszych cyfr na nr PIN od karty do bankomatu.

Ale to rocznica jeszcze innej, dużo ciekawszej batalii – bitwy pod Kłuszynem – a jest co wspominać. O jej doniosłości w dziejach RzeczyPospolitej przypominać nie będę, bo nie czas, ni miejsce – zresztą dobrze napisana xiążka od historii zrobi to dużo przystępniej.

Jednak z tym wydarzeniem wiążę się mój program nie tylko na nowy Rok Pański MMX – byśmy godnie uczcili rocznicę tej wiktorii – ale i na kolejne lata dłuuuuuuugo po nim – byśmy zdołali ją przed upływem następnego stulecia powtórzyć – bo inaczej może nas nie być, a nawet jeśli będziemy, to azjatyckie hordy sięgną co najmniej Bugu, a nam przyjdzie żyć w Prywiślinskim Kraju bis.

Ku pamięci!

Odsłon: 432 Komentarzy: 1


O pożytku z odmawiania Brewiarza [4]

Kategoria: Modlitwa Tuesday, 29 December 2009, 10:05

Długo mnie tu nie było, ale wróciłem z pierwszą chwilą konkretniejszego urlopu. Żeby Brewiarzowania stało się zadość, zgłębię się teraz w to, od czego zaczęła się moja przygoda z Boskim Oficjum (Niezorientowanym przypominam, iż rozchodzi się o Brewiarz "Trydencki" czyli z rubrykami Jana XXIII z '62 – Benedykt XVI dozwolił go używać – a więc wszystko jest "na legalu").

Niedziela – Dzień Pański – cotygodniowa pamiątka zmartwychwstania – byśmy nie starcili z oczu ostatecznego celu, do którego całym naszym chrześcijańskim jestestwem dążymy. Co serwuje Kościół Rzymski zobowiązanym do odmawiania Oficjum (i niektórym fascynatom tej przecudnej modlitwy liturgicznej)?

Przede wszystkim Psalm 118. Tak, ten siermiężny, przydługi, monotonny. Oj długo się musiałem do niego przekonywać. Dla swej dłuuuugaśności – bagatela 176 wersetów – został rozczłonkowany na jedenaście części i rozmieszczony na przestrzeni wszystkich niedzielnych godzin mniejszych (czyli od Prymy poczynając aż po Nonę). Ale czy on jest aż taki odpychający? No właśnie, nie. Najdłuższy z psalmów jest po prostu peanem bitym na cześć Prawa Bożego, ot co. To proste, ciężko się go odmawia, jeśli się ma jakieś ale do Boskiego Prawodawcy czy do samego Prawa. Albo jeżeli człowiek bije się w głowę, po co w pierwszym dniu tygodnia prawie połowę Oficjum zajmuje Mojżeszowego Prawa, skoro pojawił się Chrystus Zbawiciel. Święty Paweł w swoich listach co tu dużo mówić "ostro jedzie" po wszystkich tych, którzy co do literki zachowują prawo, ale brak im ożywczego ducha. Tak więc po co? Ale Chrystus nie przyszedł przecież Prawa znosić tylko wypełnić. I tu ważna wskazówka: Litera zabija, Duch zaś ożywia. Psalm 118 to radosno-pochwalny krzyk natchnionego autora, który Bożymi Przykazaniami się przejął do głębi duszy, żyje nimi, rozważa je dniem i nocą, widzi w nich obietnicę wybawienia ze strony Najwyższego.

Błogosławieni niepokalani w drodze, którzy chodzą wedle zakonu Pańskiego! Błogosławieni, który się dopytują o świadectwo jego, szukają go ze wszystkiego serca. Ps 118; 1-2

Omdlewa dusza moja, pragnąc zbawienia twego i miałem nadzieję wielką w słowie Twoim. Ps 118; 81

Jakżeż umiłowałem zakon Twój, Panie! Cały dzień jest rozmyślaniem moim. Od nieprzyjaciół moich mędrszym mię uczyniłeś przykazaniem Twoim, bo wiecznie jest ze mną. Ps 118; 97

Pochodnią dla nóg moich jest słowo Twoje i światłością dla ścieżek moich. Przysiągłem i postanowiłem strzec sprawiedliwych wyroków Twoich. Ps 118; 1o5

A zresztą – przydałoby się samemu przysiąść nad Pismem Świętym (niekoniecznie nad zacnym Wujkowym tłumaczeniem) i powoli, czytając na głos zapoznać się z tym psalmem. Dodam, że jest odmawiany nie tylko w niedziele, lecz i we wszystkie najważniejsze święta – tak że wspominając najdonioślejsze wydarzenia z historii Zbawienia, Zakon Pański ciągle jest przed naszymi oczyma.

***

Druga sprawa to króciusieńkie czytania z Pisma Św. – tzw. Capitula, odmawiane zaraz po Psalmach. Ich dorób na niedziele zwykłe w ciągu roku również jest niczego sobie. Na Tercję: Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości, w Bogu przebywa. (1 J 4; 16)  – Czyż lepiej nie można było przypomnieć, że nowotestamentowe prawo miłości jest kwintesencją wszelkiego prawa? Na Sextę: Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnicie prawo Chrystusowe. (Gal 6; 2) – Jeszcze raz to samo! Na Nonę: Jesteście bowiem kupieni za cenę wielką. Chwalcie i noście Boga w ciele waszym. (1 Kor 6; 2o) – Oj tak, w ofierze Krzyża sam Chrystus dał już doskonały przykład zastosowania Swego prawa. Nie wypadałoby zapomnieć.

Zaś na koniec warto moim zdaniem przytoczyć słowa, które padają w Responsorium niedzielnej Sexty: Na wieki, Panie, trwa słowo Twoje. I na wieki wieków prawda Twoja!

Odsłon: 465 Komentarzy: 0


O pożytku z odmawiania Brewiarza [3]

Kategoria: Modlitwa Wednesday, 10 June 2009, 22:02

W ostatni łykend miałem możliwość porozmawiać z młodym kapłanem (święconym przed pięcioma laty) na najróżniejsze tematy.

Wątku brewiarzowego nie zaczynałem, jednak xiądz ten wyraził ciekawą opinię. Stwierdził, że nie dziwi się wcale, że wielu innych xięży zarzuciło odmawianie Brewiarza lub robi to wyrywkowo i po łebkach. Przedsoborowe Breviarium Romanum wychodziło przede wszystkim w wydaniach drobnego formatu (bodajże B12 – nie pamiętam jak to się zwało), czy to w wersji cztero- czy dwutomowej (od Jana XXIII począwszy), na papierze biblijnym – trochę się to odbijało na czcionce, ale Brewiarz taki był tani i poręczny – można go było bez problemu ukryć w kieszeni sutanny, zabrać i odmawiać gdziekolwiek. Sama radość i dobry przykład dla owieczek.

Polskie wydanie Brewiarza jawi się w porównaniu ze swoimi poprzednikami jako jakiś siermiężny kloc, który raczej mało do siebie zachęca.

Nie mam zamiaru uderzać tu w sensowność posobowego Brewiarza po polsku; zresztą przytaczam tylko czyjąś opinię. Jeżeli więc ktoś chce wszczynać pod moim wpisem kolejna potyczkę między tradsami i neonami, to niech się łaskawie wstrzyma albo poćwiczy jeszcze czytanie ze zrozumieniem, bowiem rozchodzi się tu jedynie o sferę praxis. Tym nie mniej wydało mi się to zaskakująco trafne, jak przez niedopracowanie, niedomyślenie tej właśnie strony praktycznej przecudowne Boskie Oficjum może mimo woli zamienić się w jakąś Liturgia Horrorum.

Odsłon: 746 Komentarzy: 2


O pożytku z odmawiania Brewiarza [2]

Kategoria: Modlitwa Saturday, 19 September 2009, 10:35

Wstałem rano i ku mej uciesze zobaczyłem tu dwa konstruktywne texty poświęcone Kanonowi Rzymskiemu, więc w tym lepszym nastroju biorę się za drugi wpis o Brewiarzu. Tym razem na tapetę wezmę ostatnią z wieczornych godzin: Kompletę. Jej układ tak samo jak w przypadku Prymy jest zasadniczo niezmienny, jedynie na każdy dzień tygodnia przypadają inne psalmy z antyfoną. Wedle rubryk jest to ostatnia modlitwa dnia i nie powinno się po niej już żadnych publicznych modłów odmawiać.

Zaczyna się od błogosławieństwa i napomnienia. Noc spokojną i koniec doskonały niech nam zapewni Pan Wszechmogący. Amen. W sumie mógłbym już przestać się rozpisywać, jako że sam początek najlepiej streszcza myśl, jaka przenika Kompletę, ale przecież chcemy się zagłębić. Czytanie z listu św. Piotra przypomni nam, że nie jesteśmy do końca sami, a więc trzeba się pilnować. Bracia, trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł. Zwięzłe i na temat, a zatem dobre jako wstęp do tego co ma nastąpić. W recytacji albo wersji śpiewanej (jak się ma z kim) następuje chwila ciszy, mniej więcej tyle co na jedno Ojcze nasz, ale w recytacji prywatnej można się pokusić na tym miejscu od razu o to, co zalecają rubryki, czyli rachunek sumienia. Niby rzecz oczywista, że „wierzący-praktykujący” co dzień ten rachunek robi, ale przypominać nigdy dość o tym pobożnym ćwiczeniu, gdzie trzeba w myśli przejść przez cały swój ledwo przeżyty dzionek i stwierdzić, co było nie tak, co można było lepiej, a gdzie zdarzyło konkretnie ciężko i mocno zgrzeszyć. I wzbudzić w sobie ten zbawczy żal. Po takiej zaprawie odmawia się Confiteor – spowiedź powszechną, a po miej wypowiada się, kreśląc na swojej piersi znak krzyża, następujące wersety: Nawróć nas, Panie nasz Zbawco. / I odwróć od nas Twój gniew.

Po psalmach od razu przechodzi się do hymnu Te lucis ante terminum, przypisywanego św. Grzegorzowi Wielkiemu. W wolnym przekładzie: Ciebie, zanim światła zgasną, / Błagamy, Stwórco wszechrzeczy, / Byś dla swej łaskawości / miał nas w obronie i pieczy. // Niech w dal odejdą sny / i nocne majaki; / Powściągnij wroga naszego, / by ciała zostały niezabrudzone. // No tak, kto z nas jeszcze pamięta, że sen może się stać pokusą do złego. Skąd ta troska, czy nie zbyt przesadna? Nie, to tylko eschatologiczno-apokaliptyczne myśl, przenikająca do cna tę modlitwy: Co jeśli to moja ostatnia noc i się na tym ziemskim łez padole już więcej nie obudzę? Co jeśli następnego ranka powróci Chrystus, a ja będę niegotowy? Niby nic bardziej oczywistego, ale ilu katoli sobie faktycznie zadaje takie oczywiste pytania, a ilu wydaje się, że to jakaś abstrakcja, która za ich życia nie nastąpi? No, ale kto nie czuwał, ten gapa. Z kolei ten duch oczekiwania i niepewności jutra każe trzymać fason, brać się na wysiłek życia po Bożemu, żeby potem na spoczynek iść z taką ufnością, jaka bije na dalszego textu Komplety.

Responsorium, w jakim kołaczą nam w uszach ostatnie słowa Ukrzyżowanego Boga-człowieka: W ręce Twe, Panie, oddaję ducha mego. Odkupiłeś nas Panie, Boże prawdziwy. Strzeż nas, Panie, jak źrenicy oka / W cieniu skrzydeł Twoich nas ochroń.

Zaraz zabrzmią słowa skądinąd znanego kantyku Symeona: Teraz puszczasz, Panie, Sługę swego w pokoju, według słowa swego / gdyż oczy moje widziały zbawienie Twoje / które zgotowałeś przed obliczem wszystkich narodów / Światłość na objawienie pogan i chwałę ludu twego Izraela. // Prawda, że znane? Kantyk poprzedza i zamyka antyfona. Drugiej o tak ufnej, a zarazem sennej melodii ciężko szukać w całym Brewiarzu: Zbaw nas, Panie czuwających, strzeż nas śpiących, abyśmy czuwali z Chrystusem i odpoczywali w pokoju.

Ale koniec tego dobrego; teraz czas na modlitwę zamykającą tę godzinę liturgiczną. Stanowi ona kolejny pomnik rzymskiej zwięzłości i głębokiej myśli teologicznej, więc wsłuchajmy się: Nawiedź, prosimy, Panie, to mieszkanie, i wszystkie zasadzki nieprzyjacielskie z niej daleko wypędź: Anieli Twoi święci niech w niej mieszkają, którzy nas będą strzec w pokoju; a błogosławieństwo Twoje niech zawsze będzie z nami. Amen. (Za tę modliwtę przewidziany jest odpust cząstkowy) Zaraz potem następuje rzeczone błogosławieństwo i na tym się kończy Kompleta. Ale czy do końca? Nie… Tak się nie godzi. Ojcu powiedzieć Dobranoc, a Matki nie pozdrowić? Dlatego po zakończeniu komplety odmawia się jedną z czterech antyfon maryjnych, zależnie od pory roku liturgicznego: Alma Redemptoris Mater;  Ave, Regina cælorumRegina cæli;  czy w końcu Salve Regina. Każda z krótkim wersem responsoryjnym i własną modlitwą. I tak można iść na spoczynek.

Albo odmówić modlitwę po Boskiem Officium, za którą dawniej zapewniony był odpust cząstkowy (teraz przeniesiony – chyba – na antyfonę maryjną). Bo jest nie tyle ładna (kolejny pomnik rzymskiego stylu i teologii), ale bo świetnie odwołuje się do celu ostatecznego, czytaj: chwały Bożej. Przenajświętszej i niepodzielnej Trójcy, za Ukrzyżowanego Pana naszego Jezusa Chrystusa człowieczeństwo, najświętszej i najchwalebniejszej zawsze Dziewicy Maryi sławnej nienaruszoność i wszystkich Świętych powszechność niechaj będzie wieczna chwała, cześć, moc i sława od wszelkiego stworzenia, a dla nas odpuszczenie wszystkich grzechów przez nieskończone wieki wieków. Amen. Błogosławione wnętrzności, które nosiły Syna Ojca przedwiecznego. / I błogosławione piersi, które karmiły Chrystusa Pana.

I tym akcentem kończę, pobożnym pragnieniem, aby wszyscy chwałę Pańską mieli na uwadze, i się pilnowali za dnia – bo wtedy sen lżejszy i pewniejszy! ;]

Odsłon: 651 Komentarzy: 15


O pożytku z odmawiania Brewiarza [1]

Kategoria: Modlitwa Wednesday, 09 September 2009, 10:02

Na blogowisku rozgorzała regularna (rytualna?) wojna wszystkich ze wszystkimi w kwestii Liturgii. Aby nie oberwać w potylicę jakimś odłamkiem, albo co gorsza, aby ktoś nie wystawił mi niedającej się potem odczepić etykietki "tradsa"; czytaj: osobnika, zawistnego, mądrzącego czy pyszniącego się, wyzutego z miłości, uciekam sobie tutaj, żeby w spokoju wklepać kilka linijek własnych przemyśleń.

Liturgia Kościoła to nie tylko Msza Św. – choć ta stanowi jej trzon. Jest jeszcze Brewiarz, którego oficjum ze Mszą św. wspaniale komponuje się w jedną całość. Antyfony, psalmy i kantyki, hymny – długo by można wyliczać części składowe poszczególnych godzin kanonicznych, ale to później. Utarło się jednak, że Brewiarz to sprawa tylko i wyłącznie duchowieństwa, a nam świeckim nic do tego. A szkoda, bo modlitwa brewiarzowa ma niemałą wartość.

Pomijając jej wielowiekowe pochodzenie, monastyczne inklinacje, walory estetyczne, aspekt dydaktyczny etc., wartość ta wynika z faktu, że kto modli się z Brewiarza, modli się z Kościołem Jego publiczną, oficjalną modlitwą, wpisując się w jeden doniosły głos, którym Oblubienica sławi Boskiego Oblubieńca. Choć odmawiają ją niemal wyłącznie osoby do tego zobowiązane (czytaj: zacny nasz kler), jest modlitwa całego Kościoła i w Jego imieniu, a więc szczególnie miłym okiem musi patrzeć na odmawiającego officium Stwórca. Poza tym modlitwy te rozłożone są na cały dzień i  w każdej godzinie znaleźć można coś budującego zarówno dla ducha, jak i dla umysłu, na dalszą część dnia, w końcu układ modlitw to pokłosie wielowiekowej mądrości, skoncentrowana jak w pigułce.

Zaraz mi się pewnie dostanie, bo Brewiarz, jeśli już odmawiam, to czynię to po łacinie i, o zgrozo, wedle wydania z roku1962, niemniej pozostaje mieć nadzieję, że skoro robię to w cichości i skrytości własnej izdebki, nie uda mi się ani nikogo zgorszyć, ani niechcący rozwalać czy dzielić Kościoła. Tym nie mniej zdobędę się poniżej na odwagę i napiszę, ile wynoszę z odmawianej o poranku Prymy.

Zaraz po rozpoczęciu zaczyna się hymn, recytowany lekko gardłowym głosem, w końcu świeżo po przebudzeniu i w gardle jeszcze drapie. I  pada tu od razu prośba o błogosławieństwo i wsparcie na dzień cały.

Niech serc wnętrza czyste będą, / Niech odstąpi precz szaleństwo, / Pychę ciała niechaj zetrze / Jadła i napoju umiar. // Byśmy kiedy dzień zapadnie / I z kolei noc nastanie / Czyści swą wstrzemięźliwością / Jego chwałę opiewali.

Te dwie strofki w dosłownym tłumaczeniu z łaciny, dużo lepiej brzmią aniżeli w rymowanym przekładzie i voilà, mamy już konkretny program ascetyczny na resztę dnia i proste stwierdzenie: trzeba te pobożne zamiary wypełnić jak najgorliwiej, inaczej cienko można wypaść przy wieczornym brewiarzowaniu, poprzedzonym rachunkiem sumienia.

Zaraz po psalmach i antyfonie następuje capitulum: Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, jedynemu Bogu cześć i chwała na wieki wieków. Amen. Proste słowa, ale niebywała z nich bije moc, od razu zatem wiadomo, na Kogo mają być ukierunkowane władze duszy, Kto tu jest Szefem.

Po krótkim responsorium następuje modlitwa, wyjątkowo nie danego dnia liturgicznego, a własna oracja prymy, odmawiana dzień w dzień, ranek w ranek. Przeze mnie odmawiana tym chętniej, że cały czas jest do niej przypisany odpust wedle wciąż obowiązującego Enchiridion indulgentiarum. To jedna z tych wielu modlitw, która w iście rzymskim stylu wiele treści zawiera się w zwięzłych słowach: Panie, Boże Wszechmogący, któryś nas doprowadził do początku tego dnia; zbaw nas dzisiaj Swą mocą, abyśmy tego dnia nie popadli w żaden grzech, lecz niech nasze słowa podążają, a myśli i czyny kierują się, by czyniły sprawiedliwość Twoją… Za kilka minut padną końcowe wersety z psalmu 89: Wejrzyj na sługi swoje i na dzieła swoje, i prowadź synów ich. A niech będzie jasność Pana, Boga naszego, nad nami, i dziełem rąk naszych kieruj… I ostatnia oracja: Panie Boże, Królu nieba i ziemi, racz kierować i uświęcać, prowadzić i rządzić dziś serca nasze i ciała nasze, zmysły, mowę i uczynki nasze wedle prawa Twego i wedle dzieł przykazań Twoich; abyśmy tu i na wieczność z Twoją pomocą zbawieni i wolni być mogli, o Zbawco świata, który żyjesz i królujesz.. Życiem i uczynkami naszymi niech rozporządza Pan Wszechmogący w pokoju.. W tych słowach całokształt życia cielesnego i duchowego w dosadnej modlitwie zawierzenia ofiarowany zostaje Najwyższemu, aby wykrzesał On z naszej ludzkiej marności coś wspaniałego na swoją chwałę.

Żeby te ładne i zgrabne modlitwy nie pozostały jałowe, w recytacji wspólnotowej przedzielała je lektura ustępu z Martyrologium Romanum na dany dzień. Sam tej zacnej xięgi nie posiadam, ale jak na XXI stulecie przystało, wszystko można znaleźć w sieci. Zaraz pewnie padną na mnie gromy, że się rozczytuję w jakimś krwawym średniowiecznym zbiorze bajek dla ludu, ale naprawdę lubię tego słuchać; struktura textu przypomina zwarte newsy radiowe: gdzie, kto, jak. I są newsy z całego świata, Hiszpania, Alexandria, Palestyna, Konstantynopol, czasem się jakaś Ameryka trafi, a nawet Polska. Najbardziej poruszające są dla mnie opisy wymyślnych tortur – jak wtedy, gdy w Alexandrii smażono chrześcijan na ogromnych patelniach albo o wiernym Pańskim, który związany przez oprawców żywcem i porzucony nagi na kwiecistej łące wolał odgryźć córze Koryntu język i zasłużyć w ten sposób na mało przyjemną śmierć niż dać się zgwałcić i ujść z życiem. Powinno się tę xięgę popularyzować, bo stanowi przecudny podręcznik nietolerancji. Bynajmniej nie nietolerancji pogańskich czy heretyckich siepaczy, ale pomnik nietolerancji wobec błędu i bałwochwalstwa, w imię której woleli zginąć i zasłużyli sobie przy tym na dobre miejsca w niebiańskich lożach wokół tronu Baranka. No i zasłużyli sobie też na pamięć i wspomnienie potomnych, dlatego też lektura Matyrologium kończy się frazą: A gdzie indziej wielu innych świętych Męczenników i Wyznawców oraz świętych Dziewic. Bogu niech będą dzięki… O tak, takich jak ci wymienieni było dużo, więcej, i ich uczcić należy, a poza tym: czy nie odczytywać tego jako wezwania do gotowości w dawaniu jednoznacznego świadectwa w dzień powszedni? Owszem, czemu nie.. Jest dobra intencja, są porządne wzorce, zatem wstawaj, naprzód i przeżyj ten dzień do końca „po Bożemu”! I nie dając się komukolwiek zaszufladkować.

Odsłon: 1121 Komentarzy: 12


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.