Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Pytanko do redakcji

Kategoria: Ogólne Monday, 05 September 2011, 23:36

Swego czasu popełniłem dwa wpisy na blogu. Ku memu zdumieniu okazało się dziś, że pierwszy znikł :(. Niestety jego treści nie mam zarchiwizowanej, a trochę tam napisałem.

Czy można ustalić co się stało i ewentualnie odzyskać wpis?

Odsłon: 117 Komentarzy: 2


O stadzie owiec

Kategoria: Religia Sunday, 25 April 2010, 15:36

Po długiej przerwie chciałem się podzielić swoją refleksją na temat obrazu ludu Bożego jako stada owiec, z Chrystusem jako pasterzem (xiądz omawiał go na kazaniu). Otóż przede wszystkim uderzyła mnie genialność tego obrazu.

Po pierwsze (o czym xiądz napomknął) Jezus jest przedstawiony jako ktoś przewyższający członków stada, co jest zgodne z prawdą, bo przecież jest Bogiem. W tym porównaniu nie chodzi o deprecjację człowieka do roli bezrozumnego barana, ale o ukazanie kolosalnej różnicy między Bogiem a ludźmi. Różnicy nie tylko poznawczej (Prawda może być człowiekowi jedynie objawiona a Bóg ją zna), ale i moralnej – Boga nie obowiązują ludzkie ograniczenia i nie musi się doskonalić moralnie, może podać ludziom Prawo, które ich nieomylnie do poprawy prowadzi.

Dalej mamy trzódkę. Kto kiedyś widział stado owiec, może zauważył, że niektóre owce mają pozakładane dzwoneczki na szyję. Chodzi o to, aby inne za nimi podążały. Jaka to dobra analogia do papieży, biskupów i xięży – wszak sam Pasterz im dzwoneczki pozawieszał, owca nie jest do tego zdolna. Tak samo jak właściwym dla owcy jest iść za bellwether-em (anglicyzm, nie wiem, jak po polsku się tą owieczkę z dzwoneczkiem nazywa), tak samo lud Boży winien podążać za władzą duchową.

Na koniec jeszcze jeden element obrazka stada owieczek – psy pasterskie. psy pasterskie utrzymują porządek w stadzie i pilnują, żeby żadna owca się samowolnie nie oddzielała. Dobry pies pasterski dba przy tym, aby owce szły za bellwether-ami, a nie samopas. Jak zauważymy, że psy owe czasem i kąsają owce, a raczej często warczą i szczekają na nie, to już widać analogię do państwa i władzy świeckiej, która przecież "nie na darmo nosi miecz". Ponieważ państwo ma obiektywny cel – zwalczać chaos, bronić sprawiedliwości oraz bezpieczeństwa i integralności powierzonej sobie trzódki, a w konsekwencji nawet nie nie przeszkadzać w zbawieniu, ale aktywnie w nim pomagać (jak Kościół już od czasów Ojców otwarcie nauczał), należy postrzegać władców jako "poruczników Bożych", jak zwano arcychrześcijańskich królów Francji.

Widzimy stąd, że wbrew rojeniom modernistów, lud Boży nie tylko nie powinien łazić samopas, ale także nie powinien uzurpować sobie prawa do bycia suwerenem nad władzami świecką czy duchowną (a zatem uważać za swoje przyrodzone prawo wybór władzy), które pochodzą od Boga (przez łaskę lub dopust). Z czym laicka doktryna o umowie społecznej i demoliberalizm stoją w sprzeczności, a zatem są antychrześcijańskie, co Kościół niejednokrotnie wytykał i uczulał wiernych na te idee o masońskim rodowodzie. Bo kto wybierze władzę, która może go pokąsać i skorygować, tudzież poprowadzić tam, gdzie mu się nie widzi iść?

Odsłon: 294 Komentarzy: 2


Korzeń cywilizacji śmierci

Kategoria: Religia Tuesday, 13 October 2009, 14:30

Witam wszystkich. Po pewnym czasie na frondzie zdecydowałem się na bloga, gdyż niektóre wypowiedzi źle się ujmuje w komentarzach pod informacjami czy na forum.

Wstępnie powiem, że do dzisiejszego wpisu, jak i otwarcia bloga w ogóle, pchnęła mnie polemika, mniej lub bardziej udana, frondowiczów z gorliwym wyznawcą cywilizacji śmierci pt. Quasi, co wykazał prezentowanymi poglądami, zresztą sam się przyznał.

Ale skończmy ze wstępem. Chciałem w dzisiejszym wpisie przyjrzeć się korzeniowi cywilizacji śmierci (a przynajmniej 'jednemu z'), a mianowicie lękowi, pomieszanemu z odrazą, przed cierpieniem. Zauważmy, że dla przedstawicieli owej antycywilizacji cierpienie jest równoznaczne ze złem, a przyjemność z dobrem. Konsekwencje tego błędu są powszechnie widoczne – nawoływania do spędzania płodu czy mordowania ludzi w śpiączce, żeby nie cierpieli, zrównywanie losu zwierząt z ludźmi, litowanie się nad zbrodniarzami, wmawianie ludziom chorym i zwyrodniałym, że są zdrowi, et caetera.

I. Przyjrzyjmy się najpierw faktowi, że widzenie w samym fakcie cierpienia zła jest błędem. Otóż czym jest ból, bez względu na to czy fizyczny, czy psychiczny, czy też duchowy. Na poziomie fizycznym jest on sygnałem od układu nerwowego, że coś jest nie w porządku z jakimś organem ciała. Jeśli skaleczę się nożem w rękę, to bardzo dobrze, że mnie boli, przynajmniej wiem, że coś jest nie tak. Podobnie ze złamaną nogą i tak dalej. Analogicznie, jeśli ktoś cierpi psychicznie lub duchowo, to w jego psychice czy duszy nastąpiły uszkodzenia bądź zwyrodnienia. Ból jest zatem alarmem o 'popsuciu się' człowieka, bardzo potrzebnym mechanizmem.

II. Od razu widzimy, że bronienie się przed samym tylko bólem jest nierozumne, gdyż wytrąca z pola widzenia chorobę, która ból powoduje. Jest to o tyle niebezpieczne, że można uśmierzyć ból nie lecząc zwyrodnień i zabliźniając ran. Nawet w przypadku wadliwego funkcjonowania układu nerwowego, psychiki czy sumienia, jeśli te wysyłają nam fałszywe bodźce, uśmierzanie nie leczy, wszak choroba dotknęła mechanizmu ostrzegania o chorobie. Uśmierzenie pozwala na fałszywe poczucie, że wszystko w porządku, a ponadto pozwala chorobie postępować niezauważoną.

Ale właśnie takie zdradliwe poczucie antycywilizacja śmierci obecnie umieszcza w centrum swojego zainteresowania. Zamiast o zdrowiu mówi się o 'psychofizycznym dobrostanie', rozumianym jako brak cierpienia, bo tenże bezbłędnie można zmierzyć. Boją się definicji zdrowia i choroby opartej na prawidłowości funkcjonowania, bo niby arbitralna, a tymczasem owym 'dobrostanem' mieszają ignorancję z arbitralnością i wpadają z deszczu pod rynnę. Na przykładzie spędzania płodu, obecnie najbardziej masowego ludobójstwa w dziejach, popatrzmy, jak to działa. Matka, która nie chce byc matką i nie potrafi pokochać dziecka (choroba), cierpi psychiczne męki, bo będzie musiała wbrew swym zachciankom żywic pasożyta, a nie daj Boże jeszcze go wychowywać, a jeśliby je oddała, to przypominało by jej to o byciu wyrodną matką. Terminacja jej dziecka usuwa tę perspektywę i przynajmniej na chwilę zmniejsza ból. Choroba jednak pozostaje nieuleczona – kobieta ta nadal nie potrafi bezwarunkowo pokochać swojego dziecka. Nikt w antycywilizacji nawet jej nie napomknie, że jest tu problem i że może by tak spróbowała to dziecko pokochać, a gdzie stąd do autentycznej pomocy we wzbudzeniu miłości rodzicielskiej!

Powie ktoś, że niektóre choroby są nieuleczalne, więc po co np. pozwalać żyć (wyznawca cywilizacji śmierci powie kazać) ludziom kalekim, poważnie niepełnosprawnym, w ultragłębokiej depresji czy cierpiącym w hospicjach? Wszak ich się nie da 'naprawić'. Otóż jest to kolejny błąd, popełniający go zapomina, że człowiek martwy jest w 100% chory i niesprawny – a zatem kaleczymy go najbardziej jak się da. Wszak śmierć ciała nie jest wyzwoleniem z czegokolwiek, a jedynie tryumfem rozkładu nad życiem, a duchowo – przejściem do innego świata. Śmierć może i jest sterylna i ładna, ale jest… martwa. Zakładając nawet, że po śmierci przechodzi się w jakiś nieświadomy stan, to nie można nazwać tego poprawą, bo nieświadomy nie może nawet ocenić, czy mu się jego stan podoba.

Unikanie cierpienia własnego, uśmierzanie bólu miast leczenia choroby, przenosi się na traktowanie innych – nie potrafi cywilizacja śmierci patrzeć na cierpienie, bo psuje jej to fałszywe dobre samopoczucie i jej cudną iluzję świata. Dlatego też dąży antycywilizacja do jak najszybszego uśmierzania cierpień wszelakiego rodzaju, bez prób leczenia. I tak zabija się ludzi niewygodnych, katalizujących cierpienie tych, którzy sami są chorzy, wykreśla się choroby psychiczne byleby zmniejszyć dyskomfort dewiantów, wprowadza duchowość mówiącą, że wszystko w porządku, nie musisz się ukorzyć.

III.Źródła owego bezrozumnego i przesadnego lęku przed bólem są różne, pozwolę sobie wymienić moim zdaniem główne: brak pokory i brak zrozumienia istoty bólu. Przesadnego, gdyż zdrowa niechęć do bólu bierze się z chęci bycia zdrowym i sprawnym, skoro ból nas informuje o niedomaganiach. Ponieważ w zasadzie poprzednia część wpisu traktuje o niezrozumieniu cierpienia, zajmę się teraz pokorą. Otóż brak pokory, a zwłaszcza jej przeciwieństwo – pycha, czyni człowieka do zaakceptowania bólu(a szerzej jakiejkolwiek nieprzyjemności, nierówności, et caetera, ale to już temat na osobną wypowiedź). Wmawia ona człowiekowi, że nie powinno go bolec ciało, psychika czy sumienie, chociaż rozum mówi, że powinno, wszak jest chory. Jednakże pycha mówi człowiekowi, że jest dobrze, jest zdrów, 'tylko tego cholernego bólu się pozbyć…' Wobec tego człowiek pragnie oszukać naturę i pozbyć się jedynie cierpienia, skoro chory nie jest. Bez pokory nie można przyjąć do wiadomości, że świat jest kanciasty, ostry i klujący, ale nie czyni go to ani trochę mniej pięknym i wspaniałym.

 

Addendum.Ponieważ antycywilizacja ma korzenie w pysze i lęku przed cierpieniem, a prawdziwa cywilizacja, zwana cywilizacją życia, w pokorze i bogobojności, pierwsza z nich nieuchronnie nienawidzi tej drugiej i pragnie ją zniszczyć, zaś ta druga płacze nad pierwszą i pragnie ją uleczyć, a nie tylko uśmierzyć jej ból. Antycywilizacja jednak nie może tego znieść, gdyż nie chce czy nie potrafi odrzucić pychy i uznac pokory. Nie potrafi zdobyć się na trud pracy nad sobą, na wyrzeczenie się przerośniętej miłości własnej. Dlatego też nieustannie atakuje cywilizację życia i jej serce na Ziemi – Jeden Święty, Powszechny i Apostolski Kościół. Obecnie antycywilizacja ma się na planecie Ziemia lepiej niż w jakiejkolwiek innej epoce, panuje na zachodzie Europy niemal niepodzielnie, nieźle ma się w Ameryce Północnej, Japonii i reszcie kontynentu Europejskiego, a w reszcie globu czyni postępy. Pozostaje miec nadzieję, że ta ofensywa obudzi prawych ludzi i zainspiruje ich do ocalenia gatunku od ciemności, w które oszalała antycywilizacja z uśmiechem go prowadzi.

Odsłon: 339 Komentarzy: 6


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.