
Tuesday,04 December 2012,09:11
Kategoria: Kościół Tuesday, 04 December 2012, 09:11
Interesującą kwestią wydaje mi się stosunek Kościoła doprocesu laicyzacji. Pozwolę sobie przytoczyć jedną tylko wypowiedź kard. Nycza z ostatnich dni (przepraszam że nie cytuje dosłownie), który wypowiada się w następującym duchu: Jeżeli mamy w Polsce do czynienia z laicyzacją to pełzającą, Kościół Polsce ma się dobrze.
Żeby zobaczyć jak wygląda to dobrze wystarczy przejść się na dowolną niedzielną mszę. Wchodzimy na mszę najlepiej tzw. Młodzieżową u mnie w parafii średnia wieku młodzieży na tej mszy to +50 i nie podejrzewam żeby to był wyjątek. W mojej percepcji strukturę wiekową można oznaczyć tak +60 to ok. 60-70 % , 40-60 lat ok. 20 % , z pozostałej grupy na osoby poniżej 20 roku życia najwięcej przypada na dzieci przyprowadzone przez rodziców. Oznacza to, że mamy potężną „dziurę”, że my jako Kościół rozumiany wspólnotowo nie potrafiliśmy przyprowadzić do świątyń naszych wnuków, dzieci, sióstr i braci . Oznacza to, że zagubiliśmy nasz misyjny charakter wiary. I to właśnie owo zagubienie misyjności , a nie afery seksualne czy lustracyjne są zagrożeniem dla Kościoła w Polsce.
Jeśli więc laicyzacja jest w Polsce jest pełzająca to jest to pełzanie wskazówki w bombie z opóźnionym zapłonem. Bombie, która wyludni kościoły za 20-30 lat kiedy pokolenie +60 odejdzie do wieczności.
Przeczytałem wpis z wielką uwagą, interesującą kwestią wydaje mi się stosunek samego Kościoła do opisanego przez księdza procesu laicyzacji. Pozwolę sobie przytoczyć jedną tylko wypowiedź kard. Nycza z ostatnich dni (przepraszam że nie cytuje dosłownie), który wypowiada się w następującym duchu: Jeżeli mamy w Polsce do czynienia z laicyzacją to pełzającą, Kościół Polsce ma się dobrze.
Żeby zobaczyć jak wygląda to dobrze wystarczy przejść się na dowolną niedzielną mszę. Wchodzimy na mszę najlepiej tzw. Młodzieżową u mnie w parafii średnia wieku młodzieży na tej mszy to +50 i nie podejrzewam żeby to był wyjątek. W mojej percepcji strukturę wiekową można oznaczyć tak +60 to ok. 60-70 % , 40-60 lat ok. 20 % , z pozostałej grupy na osoby poniżej 20 roku życia najwięcej przypada na dzieci przyprowadzone przez rodziców. Oznacza to, że mamy potężną „dziurę”, że my jako Kościół rozumiany wspólnotowo nie potrafiliśmy przyprowadzić do świątyń naszych wnuków, dzieci, sióstr i braci . Oznacza to, że zagubiliśmy nasz misyjny charakter wiary. I to właśnie owo zagubienie misyjności , a nie afery seksualne czy lustracyjne są zagrożeniem dla Kościoła w Polsce.
Jeśli więc laicyzacja jest w Polsce jest pełzająca to jest to pełzanie wskazówki w bombie z opóźnionym zapłonem. Bombie, która wyludni kościoły za 20-30 lat kiedy pokolenie +60 odejdzie do wieczności.
Odsłon: 60 Komentarzy: 0
Thursday,10 June 2010,21:53
Kategoria: Wiadomości Thursday, 10 June 2010, 21:53
Jeżeli drogi czytelniku myślisz, że w Polsce mamy gospodarkę rynkową to jesteś w wielkim błędzie. I wcale nie chodzi mi tylko o to, że w Polsce nie można sprzedawać wszystkiego co nie jest prawnie zabronione. Ani o to, że państwo kompromituje się wstrzymując sprzedaż niektórych produktów w sposób pokątny wykorzystując luki prawne i nasyłając sanepid<choć uważam że należy to zrobić, ale od razu mocą ustawy>.
Nie chodzi mi nawet o to że mamy biegunkę legislacyjną i już nikt nie wie łącznie z ustawodawcami " o co tak wogóle chodzi " w przepisach prawa gospodarczego.
Chciałbym się przyjrzeć zjawisku bardziej masowemu. Otóż gospodarka rynkowa u zarania swoich dziejów opierała się najpierw na kruszcu potem na jego parytecie. I gdzie te czasy gdzie na każdym banknocie było napisane, ze w każdej chwili można go wymienić na złoto. Jakiś cwaniaczek wymyślił , że skoro ludzie tego nie robią to to można trochę kasy dodrukować , a potem jeszcze trochę i jeszcze trochę , a potem stwierdzono że po co nam parytet ; drukujmy pustą kasę.
Fakt coraz większej podaży pieniądza mnie wkurza, bo to wiadomo ceny rosną bo pieniądz coraz gorszy. Po drugie nima tyle towarów co by można za te pieniądze kupić no bo ile się można w końcu najadać, Produkuje się szmelc, żeby trzeba było częściej wydawać.
Ludzi też za dużo żeby wszyscy mogli pracować w rolnictwie i produkcji, no to rozwijamy usługi; a najbardziej te które służą przemiałowi tej makulatury której mamy za dużo. A najfajniejsze są takie usługi gdzie tylko przeważamy informację ( a bo i w miedzy czasie pieniądz stał się tylko informacją , zero jedynkowym zapisem na koncie). Nazywa się to społeczeństwo informacyjne i my w Polsce też do tego dążymy tzn. to tego żeby co najmniej 80 % z nas pracowało przy przeważaniu informacji.
I przetważają te informacje , tak że dwa lata temu w USA wymyślili takie przewożenie informacji ( po ichniemu instrument finansowy), że sami nie wiedzieli jak to dokładnie działa i zrobiło się pierdut – mówiąc po naszemu (po ichniemu kryzys gospodarczy ).
Czekam tylko jak wymyślą takie przewożenie informacji, że nigdy sami się w nim nie połapią i gospodarka pseudo- rynkowa zrobi pierdut już na zawsze i zaczniemy wszystko od początku, tak normalnie i zdrowo.
Ps. Pewnie ktoś zaraz napisze mi że się nie znam i w ogóle, lecz tych mądralów oraz wszystkich innych zachęcam aby poczytali sobie co to są ETF-y (w skrócie taki instrument finansowy gdzie kupuje się odzwierciedlenie czegoś) żeby przestudiowali sobie krzywą bollingera dla złota i zastanowili się czemu ono ciągle drożeje. I co nasza gospodarka nie jest tylko wirtualna lub mówiąc po naszemu ułudna.
Odsłon: 225 Komentarzy: 2
Sunday,07 February 2010,23:43
Kategoria: Wiadomości Sunday, 07 February 2010, 23:43
Cóż chcę tylko nawiązać do poprzedniego wpisu i powiedzieć a nie mówiłem. Snajder gol+ asysta. Jak się człowiek modli różańcem codziennie z żoną to Bóg błogosławi . Z turniejem pożegnała się za to drużyna Ghany szukająca wspomożenia u szamanów. I co czary okazały się nieskuteczne, żeby tak mieć karnego w ostatniej sekundzie meczu i trafić w poprzeczkę C.zyżby więc Bóg też lubił piłkę nożną i miał swoich faworytów.

Odsłon: 477 Komentarzy: 7
Thursday,07 January 2010,00:12
Kategoria: Wiadomości Thursday, 07 January 2010, 00:12
Kto wygra MŚ i dlaczego Argentyna? Czyli wszystkie różańce Maradony i nietylko.
Argentyna gra pięknie, Argentyna zachwyca albo tak jak w meczu z Meksykiem ma potworne szczęście.
Co się kryje za tajemnicą drużyny prowadzonej przez odwykowca, trenera bez doświadczenia i nie potrafiącego ustawić drużyny taktycznie? Może to, że ten trener kocha swoich zawodników jak żaden trener na świecie- co zresztą widać, może to że zawodnicy kochają się wzajemnie. A może to co ten trener trzyma w dłoni. Spójrzcie na zdjęcie poniżej i proponuje quiz . Czy jest to:
A) kastet
B) łańcuszek szczęścia
C) różaniec

Tak bez wątpienia różaniec i nie jest to, jakby chieli złośliwi, wielki różaniec z 34 paciorkami (liczbą bramek strzelonych przez Maradonę w reprezentacji), który noszą w procesjach wraz z relikwią piłki w koronie cierniowej psychopaci którzy założyli "kościół Maradony". Nie, licząca obecnie 120 tysięcy wyznawców Iglesia Maradoniana nie ma z tym nic wspólnego.
Bowiem inny różaniec Maradona dostał podczas wizyty u Ojca Świętego, choć wtedy nie było mu do śmiechu. – Tak, wkurzyłem się na papieża! – opowiadał po latach w swojej autobiografii. Ojciec święty podczas audiencji piłkarzowi i jego rodzinie wręczył wszystkim poświęcone różańce. O tym który wręczył piłkarzowi powiedział, że jest specjalny, dla niego. Maradona postanowił sprawdzić czym jego różaniec różni się od tego, jaki dostała jego matka. Gdy nie zauważył różnicy zapytał papieża czym jego różaniec różni się od tego, który otrzymała jego matka? A papież zamiast odpowiedzieć spojrzał na niego, uśmiechnął się, poklepał po ramieniu i odwrócił się w drugą stronę. Zeźlił się, wkurzył nie na żarty, a jednak się modli.
Co prawda, różaniec który ma ze podczas mistrzostw święta, nie jest tym samym różaniecem, który otrzymał od Ojca Świętego , bowiem jak wypatrzył któryś z reporterów podczas pierwszych meczów Diego dłoni miał różaniec z wizerunkiem Marii Dziewicy i wnuczka Benjamina. Co czyni historię jeszcze bardziej sentymentalną. Ale ważne jest po co go ma ze sobą.
Bo trzeba zauważyć też to , że to mały różaniec, który ściska się w ręce. Można więc domniemywać że Diego ma go po to , do czego został stworzony. I nie zostanie zapewne napomniany tak jak swego czasu inny słynny piłkarz David Beckham, który tak chętnie fotografował się z różańcem na szyi, że wylansował nową modę na Wyspach na noszenie różańca w formie biżuterii . Biskupi Anglii i Walii poczująli się więc w obowiązku przypomnieć, że różaniec służy do modlitwy. "David Beckham i jego żona Victora mogą odmawiać różaniec każdego wieczora. Byłaby jednak wielka szkoda, gdyby używali różańca tylko jako dekoracji, a nie do modlitwy " powiedział wówczas Allen Morris, sekretarz kościelnego departamentu chrześcijańskiego życia i kultu
Tak więc drżyjcie zlaicyzowane Niemcy bo "jeśli Bóg z nami któż przeciwko nam?"
A na koniec jeszcze o jednym piłkarskim różańcu. Wesley Sneijder po ostatnim skandalu dotyczącym niewybrednych wypowiedzi holenderskiego prezntera TV na temat jego żony zwierzył się mediom że dzięki swej małżonce Yolanthe ostatnio został katolikiem. "Niedawno zostałem ochrzczony. Oprócz tego co niedzielę chodzę do kościoła. A rano wraz z Yolanthe zmawiamy różaniec. Gdy jestem tutaj, w RPA, przez telefon" – mówi Sneijder.
Czyżby więc finał Argentyna -Holandia?
Odsłon: 387 Komentarzy: 0
Tuesday,22 June 2010,22:50
Kategoria: Kościół Tuesday, 22 June 2010, 22:50
I niby nic się nie stało. Nie było sprawy, nikt nie cofnął kar kościelnych , nie było rehabilitacji, a sam główny zainteresowany został przywołany do porządku i już wie gdzie jego miejsce. A jednak wszyscy podskórnie czują, że coś tu jest nie tak. Można mieć wrażenie, że pod dywanem coś śmierdzi. Że w wymiarze duchowym coś się jednak wydarzyło; że najwidoczniej ktoś jednak dołożył do pieca (czy może raczej do Peatza).
Atak na front wschodni
Ojciec Święty Benedykt XVI zwrócił nie tak dawno uwagę na fakt, że nie jest przypadkiem tak silne ujawnianie kolejnych afer pedofilskich w Kościele akurat w roku kapłańskim. Zły w swoim zamyśle chciał przykryć nimi nowy blask kapłaństwa . Trudno więc było się spodziewać aby atak miał ominąć kraj bądź co bądź z silnie zakorzenioną katolicką wiarą , będący zarazem krajem wciąż wydającym nowe liczne pokolenia kapłanów. W tym kontekście już nie dziwi odświeżenie sprawy niesławnego arcybiskupa.
Mieliśmy więc przed oczami olbrzymią walkę duchową. Należało by się zastanowić czy Kościół wyszedł z niej zwycięsko. Zastanówmy się więc przez chwilę nad owocami tej walki zanim ogłosimy werdykt.

Po pierwsze wszystko zostało załagodzone i wróciliśmy do status quo (z punktu widzenia formalnego). Niemniej nie udało się nam jako Kościołowi wykorzystać momentu rozchwiania to poprawy stanu na lepszy, ani zatrzymać się w głębszej refleksji nad przyczynami zjawiska.
Po drugie, została naruszona jedność Kościoła. Złemu udało się zasiać niepokój i podzielić znów katolików na broniących arcybiskupa Peaca i tych którzy go piętnują. Udało mu się również wrzucić ogień pomiędzy hierarchów Kościoła i jego instytucje a część ludu bożego. Z czego wynika ,że po trzecie, zostało nadwyrężone zaufanie do instytucji Kościoła. Używając więc odniesienia piłkarskiego mamy 0:3
Przed ostatecznym natarciem
Niestety wszystko wskazuje na to, że prawdziwa walka dopiero przed nami. Oto otworzył się nowy front. Na jaw zaczynają wychodzić afery o charakterze gospodarczym w Watykanie. Media skierowały również swą lupę na sprawę zwrotu przez Państwo Polskie majątku Kościołowi. To oczywiście odgrzewany kotlet, ale i tak może okazać się wyjątkowo ciężkostrawny. Można się spodziewać zapewne również odgrzania kotleta w postaci przyglądania się majątkowi Radia Maryja, jak również z całą pewnością całej serii ataków o których nam się nie śniło. I jedyną bronią jaka nam została to maksymalna transparentność oraz modlitwa za kapłanów i o jedność Kościoła.
Odsłon: 310 Komentarzy: 1
Monday,21 June 2010,22:19
Kategoria: Polityka Monday, 21 June 2010, 22:19
A i oto stało się. Dziwnym trafem ci co mieli więcej poparcia w poprzednich wyborach (więcej kasy z poprzednich wyborów) uzyskali lepsze wyniki wyborcze. Tylko biedny premier Pawlak zagubił się po zielonej stronie mocy. Na placu boju zostali dwaj "giganci", których poglądy , przekonania i osobowość trudno odgadnąć tak mocno bowiem są obrośnięte ich medialnym wizerunkiem. Pytanie co zrobią kandydaci z poparciem na poziomu błędu statystycznego. Najprościej można by powiedzieć, że wrócą do swoich mało ważnych i luźno związanych z polityką zajęć. A może jest tak że te tzw błędy statystyczne to jedynie prawdziwe osobowości i prawdziwe życiorysy, prawdziwe przekonania i programy, które nie miały szans w starciu z medialną maszyną i specjalistami od wizerunku. Niech za pointę posłuż dzisiejszy news po, którym wszystkie zwierzęta w folwarku zwierzęcym przecierają oczy ze zdziwienia. Od dziś nie mówimy KOMUCH od dziś mówimy LEWICA TO BRZMI DUMNIE. Oczywiście wytłumaczono już nam że tak naprawdę było napisane że: "Żadne zwierze nie będzie spać w pościeli z prześcieradłami"
Odsłon: 321 Komentarzy: 1
Friday,06 August 2010,22:26
Kategoria: Polityka Friday, 06 August 2010, 22:26
Przypatrując się naszemu życiu społecznemu dość często zauważam, że pewne jego obszary czy też zachowania są z sobą wewnętrznie sprzeczne, czasem wręcz się wydaje że społeczeństwo , rynek , sfera polityczne etc. zachowuje się wbrew zdawien dawna zbadanym i opisanym prawom.
Chciałbym , może trochę zbyt śmiało postawić tezę, że dzieje się dlatego że obraz życia społecznego jaki mamy i jaki w nas podtrzymują media oparty jest na założeniach błędnie przyjętych jako pewniki. W tym miejscu wymienię tylko trzy , które wydają się być szczególnie interesujące. Zatem przyjmuje sie że żyjemy w społeczeństwie 1. Demokratycznym 2. opartym na kulturze chrześcijańskiej 3. oraz na gospodarce rynkowej.
Załóżmy jednak, że te założenia są błędne że nasze społeczeństwo wcale nie jest demokratyczne, chrześcijańskie i wolnorynkowe tylko powiedzmy post -demokratyczne post -chrześcijańskie i post- wolnorynkowe. Czy ta teza jest aż tak absurdalna? Czy nie można dowieść że wymienione wartosci są melodią przeszłości.
Spróbujmy zająć się dzisiaj tylko tezą o SPOŁECZEŃSTWIE POSTDEMOKRATYCZNYM.
Demokrację, a więc władzę ludu, należy według mojego zdania definiować jako sytuację w którym główną o ile niejedyną siłą sprawczą przy wyborze władz państwowych jest wolne i nieskrępowane sumienie obywateli. Śmiało można postawić tezę że stan ten się skończył z chwilą rozpowszechnienia telewizji. Bowiem jak mawiają: dziś (z powodu urody) Abracham Lincoln nie został by prezydentem Stanów Zjednoczonych. A mówiąc dosadnie władzę ma ten kto ma media , bo to media a w szczególności telewizja dzisiaj wychowują dzieci , informują, kształtują światopogląd i pokazuje jak rozumieć świat.
Istotny dla polityków jest więc wpływ na media, dużo istotniejsze dla władzy stają się również pieniądze które można wydać na kształtowanie wizerunku w mediach. To właśnie dlatego tak bąrdzo chroniony jest układ w którym po wyborach tylko trzy -cztery partie dostaję pieniądze za prowadzoną kampanie, pieniądze które są bramą do zaistnienia w przestrzeni publicznej(medialnej)
Skutkiem takiego stanu rzeczy jest wyjałowienie debaty publicznej. Albowiem głównym siłom politycznym zależy głównie na unikaniu trudnych tematów i wtop wizerunkowych, a mniejsze partie do debaty są w ogóle nie dopuszczane. Bożkiem stał się sondaż- jest on tak naprawdę maszynką do utrzymania status quo- Dowód – wystarczy spojrzeć na wiadomości i "równe traktowanie wszystkich kandydatów pod względem czasowym". Każdy kto widział ostatnio jakikolwiek program informacyjny ten wie że czas jest wydzielany mniej więcej wg sondaży (z pewnym przechyłem w kierunku jednego z dwóch wiadomych kandydatów) tak wiec Jarek i Bronek po ok 30-40% czasu przeznaczonego na wiadomości o wyborach Napieralski i Pawlak 5% a taki na przykład JK Mikke czy Marek Jurek 1%.
Drodzy Panowie z serwisroomów - informuję was i pouczam w demokracji nie ma czegoś takiego jak dwaj główni kandydaci a system, który rozwija się w Polsce , a który wy tworzycie można nazwać śmiało mediokracją lub co najwyżej systemem postdemokratycznym
Odsłon: 574 Komentarzy: 7
Sunday,30 May 2010,21:51
Kategoria: Grafika Sunday, 30 May 2010, 21:51
I źeby taki bzitki oblaziek nie byl na wieschu………………
……………… to pokażemy coś z innyej beczki stary projekt koszuleczki

Odsłon: 489 Komentarzy: 0
Sunday,30 May 2010,21:43
Kategoria: Wiadomości Sunday, 30 May 2010, 21:43
Po raz kolejny pro Pisowska i podobno skrzywiona ekstremalnie na prawo TVP w głównym wydaniu ziewnika na jedynce piała w zachwytach nad zespołem o wdzięcznej nazwie Sabaton. Materiał o zespole kręcącym nowy teledysk , tym razem o powstaniu Warszawskim został wyemitowany tuż po materiale o marszu dla życia i rodziny. Słowem cukierkowo , katolicko i patriotycznie. Tylko, że nikt nie zająknął się o tym, że panowie śpiewają tylko i wyłącznie o wojnie, że nagrali między innymi utwór "Ghost Division", który nawiązuje do niemieckiej 7 Dywizji Pancernej, dowodzonej przez Romla w czasie kampanii we Francji w 1940 roku, a Panowie z zespołu pożegnali się z dorosłymi widzami i dziećmi, które nie zdążyły jeszcze zasnąć ogólnie znanym chrześcijańskim pozdrowieniem. Zespół jeszcze raz wszystkich po chrześcijańsku pozdrawia 
A my dziękujemy TVP za czujność i propagowanie chrześcijańskich wartości oraz postawę pro-life szczególnie w stosunku do życia już narodzonego.
Odsłon: 457 Komentarzy: 1
Sunday,21 February 2010,20:54
Kategoria: Kościół Sunday, 21 February 2010, 20:54
Nie lubię swojego kościoła parafialnego. Nawet nie to, że mi się budynek nie podoba. Bo architekturę betonowych płyt i pstrokatą sztukę sakralną w środku w stylu "kato-polo" jestem w stanie znieść. Po prostu nie lubię tam chodzić i już. Nie potrafię tam się skupić na modlitwie, księża mają dar sprowadzania snu podczas kazań, możliwości spowiedzi nie uświadczysz i jakoś mi tam źle. Mam inny ulubiony kościołek , a może raczej kaplicę po drugiej stronie miasta, życzliwi ojczulkowie, kazania mądre czasem wręcz natchnione i ta atmosfera modlitwy ach…
Ale zima, cóż chodzi się tam gdzie bliżej, bo dzieci cherlają i trzeba chodzić na zmiany szybko i blisko.
Kilka tygodni temu jednak zdarzyło się coś co kazało mi przemyśleć mój stosunek do moje parafii.

Śnieg zalegał od kilku tygodni, w mojej parafii zsuwał się z dachu kościoła mokrą breją i zamarzał w nocy przed jego głównym wejściem. Idę na mszę 19,00 -mieli cały dzień i cały tydzień wcześniej- a ja leżę na lodzie poobijany. Kilaka tysięcy facetów w parafii , kilku gospodarczych, w ostateczności sześciu młodych gości w koloratkach na plebanii - a na moich ustach okrzyk , który trudno nazwać chwalącym Pana. Po mszy, trochę przekornie, postanowiłem wyjść wyjściem od plebanii – a tam czysto odśnieżone, zero lodu. Po tygodniu tak samo i po dwóch (tyczy się to również jakości homilii). A przed moją ulubioną kapliczką odśnieżone , a w kapliczce natchnione.
Jak że trudno wybierać to co nie jest proste i przyjemne. Jak trudno wybierać to co jest konieczne.
A może trawa jest bardziej zielona ….
Odsłon: 413 Komentarzy: 5
