
Friday,09 July 2010,15:01
Kategoria: Wiadomości Friday, 09 July 2010, 15:01

►"W obronie krzyża": Bierność służb porządkowych pod Pałacem Prezydenckim. [Foto: Facebook]
"Wczoraj wieczorem było czterech kapłanów. Prowadziłem modlitwy do godz. 23.00. W ramach duszpasterskiej sztafety dalsze, nocne modlitwy kontynuowało dwóch księży, jeden aż z Diecezji Opolskiej.
W naszej modlitwie towarzyszy nam bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Pewnie stałby teraz z nami pokornie, modląc się, przemawiając ewangelicznie, narażając się „poprawnym”. Jest z nami duchowo!
Już od dawna miałem w sercu pragnienie podziękowania panu Rafałowi Wieczyńskiemu za film Popiełuszko. Wolność jest w nas, którego był scenarzystą i reżyserem. Pod Krzyżem jest miejsce dobrych spotkań. I tak było wczoraj. Miło mi było usłyszeć od pana Wieczyńskiego życzliwe słowo pod adresem kapłanów modlących się razem ze zgromadzonymi na Krakowskim Przedmieściu. Panu Reżyserowi podziękowałem szczególnie za scenę z filmu, w której ks. prałat Teofil Bogucki, ówczesny proboszcz parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, impertynencko potraktowany na korytarzu per „ty" przez młodego aparatczyka, wytłumaczył mu tę kwestię, jak w Polsce należy zwracać się do księdza. Uczynił to – mówiąc oględnie – dość zdecydowanie i z godnością. Po męsku :) Wspaniała i wzruszająca scena!
Jutro wybieram się na Jasną Górę, gdzie, szczególnie podczas Apelu Jasnogórskiego, będę modlił się za naszą Ojczyznę i za wszystkich czuwających pod Krzyżem. W Apelu, za pośrednictwem radia, uczestniczą także modlący się na Krakowskim Przedmieściu. Pozostaniemy zatem w duchowej, modlitewnej jedności.
Dzisiaj Mszę Świętą odprawiłem w intencji o ochronę Najdroższej Krwi Chrystusa dla przychodzących na modlitwę pod Krzyż na Krakowskim Przedmieściu, dla ich rodzin i domostw."
►novushiacynthus.blogspot.com/
[godz. 12.47] "Osób modlących się pod Krzyżem wciąż przybywa. Nie wykluczamy, że będą chcieli usunąć Krzyż. Modlimy się za obecność Krzyża w Polsce, żeby Go nie usuwali znikąd, za trwanie wartości chrześcijańskich, za Polskę. Trwamy przy Krzyżu.
[godz. 13.30] "Osób modlących się wciąż przybywa. Pojawili się też pierwsi przeciwnicy Krzyża.
Są na razie spokojni. Mamy już dobre nagłośnienie (dwie tuby).
Modlimy się. Przemawiała Joanna. Przejechał Prezydent. Skandowaliśmy: „Tu jest Polska” i „Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym znakiem Polaka jest Polska, a Polak Polakiem”."
Odsłon: 280 Komentarzy: 3
Friday,27 August 2010,10:43
Kategoria: Kościół Friday, 27 August 2010, 10:43
"W Polsce mamy obecnie do czynienia z potężną próbą zanegowania krzyża, czyli najważniejszego znaku naszej wiary chrześcijańskiej. Jeżeli Polakom nie uda się obronić tego symbolu, to przypuszczam, że nasz Naród i nasze państwo wpadną w jeszcze głębszy kryzys i nie będziemy w stanie rozwiązać podstawowych problemów w nauce, ekonomii czy w ogóle w zarządzaniu Rzecząpospolitą."
[-- Ks. Prof. Tadeusz Guz, "Istota Krzyża a totalitaryzmy i nowa lewica"]
Obrońcy krzyża czuwają pod nim (modlą się, zbierają podpisy pod petycjami; są po prostu obecni) ustalając dyżury tak aby w każdej godzinie dnia czy nocy była grupka osób.
Można zgłosić się na godzinę, dwie czy więcej na czas, który nam najbardziej odpowiada. Największe potrzeby są w czasie od 19.00 do 9.00. Wtedy szczególnie potrzebni są mężczyźni (pora nocna, prowokacje).
Kontakt w tej sprawie:
p. Mirka – 507 737 838 oraz 601 716 156 (łatwiej dostępny)
[Internetowa Gazeta Katolików]
Krzyż Smoleński… Tu sprowadził nas ból po Tragedii Smoleńskiej. Tu zjednoczyła nas modlitwa za Ojczyznę.
Tu został zaatakowany Krzyż. Krzyż Chrystusowy. Tu Krzyż został ośmieszony, zbezczeszczony i poniżony. Tu odbywa się próba zniewolenia Krzyża. Bowiem Krzyż Smoleński tu został zaaresztowany.
I jakby się dalej nie potoczyły sprawy, to miejsce zostanie dla nas miejscem świętym, miejscem modlitwy, miejscem, gdzie króluje Krzyż.
Stanęliśmy pod Krzyżem Smoleńskim, by bronić Krzyża i Ojczyznę. Musimy stać dalej! Być może przegonią nas w inne miejsce. Albo nie będzie już potrzeby bronić tu Krzyża, bo tu zostanie ten skromny drewniany krzyż lub stanie okazały pomnik, krzyżem uwieńczony. Ale co by się dalej nie działo, nie wolno nam dać się rozproszyć. Co by się nie stało powinniśmy zawsze pamiętać, że:
Pod Krzyżem Smoleńskim ujawniły się „zamiary serc wielu”. To my – tu i teraz – jesteśmy wezwani do obrony przed tymi „zamiarami”. Przed bezczeszczeniem Krzyża, przed kolejna próba zniewolenia Ojczyzny, przed zamiarami zniszczenia rodziny i małżeństwa. Jesteśmy wezwani stać pod Krzyżem i bronić Krzyża. Bronić nasz dom, bronić naszą godność, bronić i chronić umysły naszych dzieci. Jesteśmy wezwani do wierności Chrystusowi i Jego Matce. Wezwani by stanąć w szeregi obrońców Chrystusa pod znakiem Maryi. Wezwani by spełnić obietnice ojców naszych, wezwani by spełniać Śluby Jasnogórskie!
Śpiewamy stojąc przy Krzyżu Smoleńskim Apel Jasnogórski. Jednoczymy się codziennie o dwudziestej pierwszej z całą Polską, jednoczymy się ze Stolicą Duchową Polski, z Jasną Górą. Śpiewając Apel na Krakowskim Przedmieściu, stajemy w duchu przed Tronem naszej Królowej. Stańmy się więc znowu Jej rycerzami. Stańmy się Maryjną Armią Krzyża!
Idźmy za przykładem kpt. Władysława Polesińskiego. Meldował się on co wieczór swojej Hetmance i na Jej cześć założył wśród oficerów polskich katolicką organizację Rycerski Zakon Krzyża i Miecza. Stańmy się więc i my ponownie rycerzami. Wszak wywodzimy się z Narodu Rycerskiego.
Stańmy w obronie wiary i moralności. Zadbajmy o to, by już nigdy w Polsce nie dochodziło do takich wynaturzeń, jakich świadkami jesteśmy pod Pałacem. Brońmy młodzież przed zgubnymi wpływami propagandy antychrystusowej, przed rozpustą, przed wynaturzeniami. Stańmy w obronie rodziny. Stańmy w obronie Ojczyzny!
Zjednoczeni pod Krzyżem Smoleńskim, zjednoczmy się dalej w walce z odwiecznym wrogiem ludzi, z przebiegłym wężem – szatanem. Zjednoczmy się w walce z jego sługami. Zjednoczmy się w walce o ratowanie Jego ofiar. Zjednoczmy się w tej walce pod sztandarami Maryi i zwyciężymy!
Pamiętajmy: Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję! Te słowa powtarzał Prymas Tysiąclecia za swym wielkim Poprzednikiem, kard. Augustem Hlondem.
Stając do Apelu Jasnogórskiego i powtarzając rotę: Jestem przy Tobie, pamiętam czuwam! stańmy się Maryjną Armią Krzyża!
[-- Maria K. Kominek OPs, Stanisław Krajski, Internetowa Gazeta Katolików, 22 sierpnia 2010]

"Całym sercem dobremu Bogu dziękuję za świadectwo wiary, pasję i heroizm, jakim promieniowało życie kpt. Władysława Polesińskiego. Był oficerem, lotnikiem, człowiekiem niezwykłej uczciwości, szlachetności i odwagi. Ojczyznę umiłował całą duszą, ze wszystkich sił, z całą swoją pasją. "Człowiek mocny Bogiem" – to hasło jego życia, które nie tylko głosił innym, ale sam na co dzień wypełniał."
[-- Ks. prałat Zdzisław Peszkowski, ze wstępu ►książki]
Są wśród katolików polskich tacy, którym sprawa krzyża leży na sercu i stanęliby w jego obronie gdyby mieli czas, siły czy mieszkali w Warszawie. Są wśród polskich katolików i tacy, którzy nie wiedzą co myśleć o konflikcie o Krzyż na Krakowskim Przedmieściu oraz tacy, którzy z jakichś względów, posiadając dobre intencje, uważają, że ten krzyż należy przenieść do kościoła.
Każdy jednak polski katolik, każdy Polak powinien głęboko przemyśleć i przemodlić tę sytuację na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
Czego chce od nas Bóg? Do czego nas skłania? Czego wymaga od nas nasz katolicyzm? Jakie świadectwo swojej wierze mamy dać dziś, gdy cala Europa zaczyna walczyć z krzyżem, gdy usuwa się go pod różnymi pretekstami z miejsc publicznych, z budynków użyteczności publicznej, a nawet z katolickich szkół (w Niemczech)?
Odpowiedź na te pytania wydaje się być tylko jedna.
Niech Polska stanie się krajem krzyży!
Wywieśmy krzyż w oknie lub postawmy go w oknie.
Postawmy go przed swoim domem.
Postawmy go na swoim gruncie.
Stawiajmy go na rozstajach dróg.
Stawiajmy go przy drogach.
Zawieszajmy w swoich miejscach pracy.
Zawieszajmy go na szyi.
Zawieszajmy go w samochodach, naklejajmy na nie.
Stawiajmy go w swoich miejscach zamieszkania.
Stawiajmy go w miejscach publicznych.
Stawiajmy go przy leśnych szlakach i na szczytach gór tak, by był widoczny z daleka.
Niech krzyż wyznacza nasz krajobraz.
Niech będzie apelem do tych, którzy go odrzucili lub tak naprawdę go nie znają.
Ewangelizujmy przez krzyż.
Dawajmy poprzez niego świadectwo naszej wierze i naszej miłości do Boga.
Niech będzie znakiem obecności Chrystusa w naszym życiu.
Niech będzie dla Europy znakiem, drogowskazem, wymówką, tym co ma obudzić serca i sumienia, przypomnieć o prawdziwej europejskiej tożsamości.
Stawiajmy krzyże i brońmy ich aż do męczeństwa.
Katolik nie może pozostawać katolikiem chowając głowę w piasek, nie informując wszystkich o swojej wierze, nie dając jej czynnego świadectwa, składając pokłon temu światu i poddając się jego regułom.
W sposób szczególny apelujemy do tych, którzy, jako katolicy i Polacy, uznają, że nie należy mieszać się w konflikt na Krakowskim Przedmieściu, że nie potrzeba bronić tego krzyża, że powinien on zostać przeniesiony do kościoła.
To wy przede wszystkim powinniście dać dowód, ze wasze intencje i sumienia są czyste, że nie chowacie głowy w piasek, że nie oszukujecie nas i siebie.
Stawiajcie krzyże i brońcie ich aż do męczeństwa!
[-- Maria K. Kominek OPs, Stanisław Krajski, Internetowa Gazeta Katolików, 22 sierpnia 2010]
Wysłaliśmy do:
-- Komendy Rejonowej Policji w Warszawie -- Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa
-- Prezydenta Warszawy -- Informacja o możliwości popełnienia przestępstwa
-- Komendanta Stołecznego Policji -- Prosimy kopiować i wysyłać
Dowiedzieliśmy się:
-- Dowiedzieliśmy się: Antoni Macierewicz złożył zawiadomienie (9.08.2010)
-- Nadesłano -- Apel Tomasza Terlikowskiego
-- Maria K. Kominek OPs, Stanisław Krajski, ►Internetowa Gazeta Katolików
Specjalne podziękowania dla kapłanów posługujących pod Krzyżem Smoleńskim na Krakowskim Przedmieściu:
--ks. Stanisława Małkowskiego
--ks. Jacka Bałemby SDB ►[blog "Novus Hiacyntus"] - polecam lekturę!
--ks. Ryszarda Halwy
Wszystkich czytelników proszę o modlitwę (jeden dziesiątek różańca) w intencji Czuwających – najlepiej w godzinie Apelu Jasnogórskiego o 21:00.
W najbliższą niedzielę, 29 sierpnia 2010, o godz. 21:00 pod Krzyżem Smoleńskim odprawiona będzie Msza św. w intencji Ojczyzny.

Warszawa, 20-08-2010: "rządowa twierdza przeciw Krzyżowi" [powiększenie zdjęcia]
Ks. Jacek Bałemba SDB spod Krzyża Smoleńskiego:
Jedna osoba powiedziała mi dzisiaj: „To nie jest walka z krzyżem, to jest walka z Bogiem”. Ta osoba, lepiej niż wielu „mądrych”, uchwyciła najgłębszy, duchowy wymiar sprawy. Wierzący otacza Krzyż czcią i szacunkiem. Ateista wojujący wierzga przeciw Bogu. Nadaremnie! Pan Bóg pozostanie Bogiem. Krzyż pozostanie znakiem zbawienia. A wróg Boga ma perspektywę wiecznego i nieodwracalnego potępienia. Rozumiemy całą powagę sytuacji.
Apel Jasnogórski i maryjna modlitwa wieczorna pod Krzyżem – Różaniec! Później przeszliśmy pod pomnik Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, gdzie odnowiliśmy Śluby Jasnogórskie – teksty wydrukowała jedna z Pań – i odmówiliśmy modlitwę o beatyfikację Prymasa Tysiąclecia.
Wielu modli się przy Krzyżu – starsi, ludzie w średnim wieku, młodzież, dzieci. Różne głosy słyszy się na ich temat. Jako ksiądz chcę wypowiedzieć głośno, jasno, dobitnie i publicznie słowo proste i serdeczne do modlących się:
Warszawa, Krakowskie Przedmieście, 26 sierpnia 2010 (uroczystość NMP Częstochowskiej). Słowo i błogosławieństwo ks. Jacka Bałemby SDB dla Czuwających pod Krzyżem Smoleńskim.
Odsłon: 616 Komentarzy: 4
Wednesday,25 August 2010,11:44
Kategoria: Religia Wednesday, 25 August 2010, 11:44
"Przedstawiciele ideologii nowej lewicy Theodor W. Adorno i Max Horkheimer twierdzili, że nie ma żadnego zbawienia i żadnego zbawienia być nie może. Dlatego nowa lewica i neomarksizm są najbardziej niebezpieczne, ponieważ skasowały już całkowicie perspektywę zbawczą."
[-- Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz]
Z ks. prof. dr. hab. Tadeuszem Guzem, kierownikiem Katedry Filozofii Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Bogusław Rąpała.
Bogusław Rąpała (Nasz Dziennik): Od kilku tygodni obserwujemy demonstracje i happeningi przeciwników krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Obrażanie symbolu religijnego i jego obrońców jest modne. To początek głębszej transformacji, a może kontynuacja ideologii realizowanej od lat?
Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz: Moim zdaniem, jest to raczej kontynuacja różnych ideologii wieków nowożytnych, które expressis verbis wpisały się w negację Krzyża Chrystusa jako prawdziwego znaku zbawienia. Bo w pytaniu o ten Krzyż najważniejsze jest pytanie o zbawienie. Każdy ma jakieś doświadczenie przygodności życia, tzn. jego trosk i cierpień. Szczytem zmagań osoby ludzkiej jest właśnie krzyż, także krzyż w sensie śmierci, czyli rozpadu naszej wspaniałej duchowo-materialnej istoty. Tak jak fundamentalnym zagadnieniem wieków nowożytnych jest pytanie, czy Bóg Osobowy stworzył świat – na które główne ideologie nowożytności dają niestety odpowiedź negatywną – tak też problematyka krzyża, również tego w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim, dotyczy drugiego zasadniczego pytania o zbawienie człowieka i świata przez Jezusa Chrystusa jako, według Pisma św. i nauki Kościoła, jedynie prawdziwego Mesjasza.
B. R.: Biorąc pod uwagę hasła wykrzykiwane przez przeciwników krzyża i wypisywane na ich transparentach, można mówić o "dialektyce negatywnej", czyli głównym narzędziu nowej lewicy?
Ks. T. G.: Nie jestem przekonany, czy wszyscy protestujący przeciwko obecności krzyża w tym miejscu publicznym są świadomi swojej pozycji ideowej i tego, że rzeczywiście wpisują się w "negatywną dialektykę" (Th.W. Adorno) krzyża, która – jeśli chodzi o wieki nowożytne – ma swój początek w reformacji Marcina Lutra. Twierdził on, że Krzyż Jezusa z Nazaretu nie jest skutkiem nadużycia wolności przez ludzi i upadłych aniołów, ale że Syn Boga musiał umierać na krzyżu jeszcze przed stworzeniem świata. To oznacza, że Luter w swojej teologii dialektycznej określił życie Boga istotowo poprzez śmierć, a zatem Krzyż w reformacji nie jest znakiem zbawienia człowieka i świata, lecz ostatecznie znakiem samozbawiania się "niesprawiedliwego" Boga.
Natomiast przedstawiciel idealizmu niemieckiego Hegel zaproponował, żeby uświadomić człowiekowi, iż wszelkie cierpienie jest spowodowane niedoskonałością Boga Objawienia chrześcijańskiego. Według niego, istotą wszelkiego bytowania, łącznie z Absolutem, jest właśnie żyć i umierać, a Krzyż nie jest jednorazowym aktem Syna Bożego jako doskonałego Boga i doskonałego Człowieka zarazem, dla zbawienia kosmosu. Ta filozofia niemiecka dokonała racjonalizacji teologii Marcina Lutra i przeniosła myśl teologiczną na płaszczyznę filozoficzną.
W marksizmie i leninizmie świadomie dokonano negacji Krzyża Chrystusa. Marks głosił konsekwentnie, że nie potrzebujemy Chrystusa jako "Pośrednika" zbawienia. Najważniejszym narzędziem, jakie Marks wprowadził do swojej ideologii materialistycznej w miejsce Krzyża Chrystusa, był system komunistyczny, w którym ubóstwiona materia osiąga poprzez ideologię komunizmu samozbawienie.
Również hitlerowcy rozpoczynali swoją działalność od usuwania krzyży. Naziści byli przekonani, że trzeba złamać wiarę w Boga Objawienia chrześcijańskiego i w to miejsce wprowadzić rasę nordycką – jako mesjasza zbawiającego świat. W programie utworzenia "narodowego kościoła Rzeszy" Alfred Rosenberg zażądał "usunięcia z ołtarzy wszystkich krzyży, Biblii i obrazów świętych", a w ich miejsce "położenia po prawej stronie ołtarza 'Mein Kampf' Adolfa Hitlera, a po lewej miecza", natomiast "w dniu założenia" nadmienionego kościoła Trzeciej Rzeszy "musi zniknąć krzyż chrześcijański ze wszystkich kościołów, katedr i kaplic (…) oraz musi zostać zamieniony przez nieprzezwyciężony symbol, Hakenkreuz". Martin Bormann, minister i sekretarz Hitlera, też sądził, że "nie ma żadnego kompromisu pomiędzy narodowym socjalizmem a nauką chrześcijańską". Nawet Bertrand Russell obwiniał dogmatykę katolicką za powstanie niemieckiego nazizmu.
Przedstawiciele ideologii nowej lewicy Theodor W. Adorno i Max Horkheimer twierdzili, że nie ma żadnego zbawienia i żadnego zbawienia być nie może. Dlatego nowa lewica i neomarksizm są najbardziej niebezpieczne, ponieważ skasowały już całkowicie perspektywę zbawczą. Tak więc walka z Krzyżem Jezusa z Nazaretu wpisała się w sposób istotny w całą nowożytną kulturę ludzkości.
B. R.: Wspomniał Ksiądz Profesor, że niektórzy nie są do końca świadomi, w czym uczestniczą, ale czy to zwalnia ich z odpowiedzialności za podzielanie takich ideologii walki z krzyżem?
Ks. T. G.: Na pewno inicjatorzy tych protestów są świetnymi znawcami nowożytnego rozwoju myśli ludzkiej. Jestem pewien, że wielu spośród tych, którzy protestują przeciw obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim, jest wykorzystywanych. Ale ponieważ oni wszyscy mają sumienie zdolne do zasadniczego rozeznania dobra i zła, dlatego też każda walka z krzyżem jest jednak w mniejszym lub większym stopniu świadomym aktem osobowym, i tutaj należy zaznaczyć, że te protesty przeciwko krzyżowi są w najwyższym stopniu karygodne.
B. R.: Kto w takim razie świadomie manipuluje tymi ludźmi?
Ks. T. G.: Tego rodzaju walka z krzyżem wpisuje się w ruchy, które określiłbym jako neokomunistyczno-neoliberalistyczne. Wspólnym mianownikiem wszystkich ideologii, o których już mówiłem, jest istotowa negacja chrześcijaństwa katolickiego jako doktryny, nauki i prawdy. Ale wydaje mi się, że nawet w środowisku liberalnym są ludzie, którzy prywatnie wierzą w Boga i są przekonani, iż Chrystus jest Zbawicielem.
B. R.: Ale za to sposób traktowania wiary jako sprawy prywatnej wyklucza – w ich mniemaniu – krzyż w miejscu publicznym, jakim jest chociażby plac przed Pałacem Prezydenckim.
Ks. T. G.: Każde miejsce w Polsce i na świecie jest dobrym miejscem dla krzyża, ponieważ Chrystus w swoim akcie zbawczym dokonał zbawienia nie tylko samego człowieka, lecz także całego świata. To oznacza, że swoją zbawczą miłością objął każde miejsce na świecie. I dlatego my, jako ludzie, nie możemy powiedzieć, że jakieś miejsce nie jest godne obecności krzyża albo że krzyż nie jest godny jakiegoś miejsca, ponieważ Chrystus umierał za każdy centymetr globu i wszechświata, za wszystko, co istnieje, ale przede wszystkim umierał za człowieka.
B. R.: Przeciwnicy krzyża swoje stanowisko argumentują również świeckością państwa polskiego.
Ks. T. G.: Rzeczywiście, pojawia się tego rodzaju argumentacja, ale trzeba pamiętać, że według Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej suwerenem Polski jest Naród. To znaczy, że jeżeli Naród posiada władzę, a jego reprezentantami są politycy, to zrozumiałe jest, że miejsca publiczne Polski, w których sprawowana jest władza, są własnością katolickiego Narodu Polskiego. I w związku z tym, jeżeli wolą Narodu jest, żeby miejsce, w którym każdy Prezydent Rzeczypospolitej sprawuje władzę, zostało naznaczone krzyżem, to ma do tego nienaruszalne prawo. Tym bardziej że w kontekście tej wielkiej tragedii pod Smoleńskiem polityka polska i Naród Polski zostały dotknięte wielkim krzyżem osobistym i narodowym.
B. R.: Pielęgnowanie pamięci o ofiarach z 10 kwietnia stało się elementem historii Polski, a co za tym idzie – również naszej tożsamości narodowej. Według ideologii nowej lewicy tożsamość jest pojęciem negatywnym. Czy walka z tym konkretnym krzyżem nie jest przejawem takiego sposobu myślenia?
Ks. T. G.: Ależ oczywiście. Proszę zobaczyć, że problematyka tożsamości w nowożytnej filozofii jest całkowicie zatracona. Możemy powiedzieć, że w tych różnych ideologiach, o których była wcześniej mowa, istnieją jeszcze resztki tożsamości. Natomiast właśnie w przypadku nowej lewicy wszelkie mówienie o tożsamości jest radykalnym nazizmem. Dąży się do całkowitego usunięcia tożsamości. Tak jak wyraził się Adorno, że jeśli ktoś obstaje przy tożsamości, to tylko po to, aby unicestwiać drugich. Mówi się o tożsamości bytu, żeby móc go prześladować. Sądzę, że wielu tych, którzy protestują dzisiaj w Polsce przeciwko obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim, sprzeciwia się zarówno symbolowi naszej wiary chrześcijańskiej, jak i symbolowi naszego potężnego dramatu narodowego, jakim była katastrofa z 10 kwietnia.
B. R.: Czy nie niepokoi Księdza Profesora sposób przedstawiania tych wydarzeń w mediach?
Ks. T. G.: Media są niewątpliwie pod bardzo silnym wpływem ideologicznej struktury neomarksizmu, postmodernizmu, i są wobec nich dalece zobowiązane. A to oznacza, że trudno oczekiwać wiarygodnych relacji, zarówno jeśli chodzi o komentarz, jak i zestawienie obrazu ze słowem. Przez to, że wiele koncernów medialnych uległo potężnej ideologizacji, trudno jest im zrozumieć problematykę Krzyża naszego Zbawiciela czy problematykę pokoleniową w Polsce katolickiej, do której – jak mi się wydaje – jednak zdecydowana większość Polaków ma bardzo rzetelne, chrześcijańskie podejście, umiłowanie Boga, Kościoła, sprawy narodowej czy europejskiej. Niestety, przedstawia się te kwestie wycinkowo, a wtedy bardzo łatwo o manipulację.
B. R.: Śledząc wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu, z niepokojem można zaobserwować dużą liczbę młodych wśród przeciwników krzyża, którzy często podejmują próby konfrontacji zwłaszcza z osobami starszymi modlącymi się pod tym znakiem wiary.
Ks. T. G.: Zagraniczne koncerny medialne kierują się filozofią o proweniencji postkomunistycznej, neomarksistowskiej i neoliberalistycznej. W związku z tym manipulują nieraz naszym Narodem oraz polskim katolicyzmem, dążąc do przeciwstawienia sobie pokoleń i do pewnego zakłócenia równowagi międzypokoleniowej. Młodzież, która protestuje przeciwko krzyżowi, jest zmanipulowana i nie końca zorientowana ideowo, o co w tym zmaganiu chodzi. Doprowadzenie przez dzisiejszą strukturę polityczną do takich ekscesów przekraczających wszelkie granice przyzwoitości jest jednym ze środków manipulacji Narodem Polskim. Odwraca się w ten sposób uwagę od zasadniczych spraw polskiej racji stanu, nauki, polityki, gospodarki i kultury. I wielkie koncerny medialne niestety mają w tym swój udział. Niemniej jednak jestem przekonany, że mamy bardzo dużo dobrej młodzieży wiernej Bogu i sprawie Kościoła. Warto przywołać tu osobę i wielkie dzieło Sługi Bożego Jana Pawła II jako niezwykłego i bohaterskiego aż do przelewu krwi świadka Krzyża Chrystusa. Jestem przekonany, że wraz z Nim zwyciężymy jako Polacy w tej godzinie doświadczenia krzyża narodowego i państwowego.
B. R.: Partie lewicowe wojnę o krzyż starają się wykorzystać do napiętnowania wszelkich przejawów religijności w życiu publicznym, a szczególnie politycznym.
Ks. T. G.: Z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także ze struktury prawa Unii Europejskiej jasno wynika, że narody Europy mają prawo do uzewnętrznienia swoich praktyk religijnych. To, z czym teraz mamy do czynienia, jest próbą zawężenia przestrzeni wolności religijnej tylko do sfery prywatnej. Krzyż jest symbolem o ogromnej wartości ideowej, moralnej, patriotycznej i politycznej. Właśnie w Chrystusie polityka ma swoje absolutne kryterium dla tego, co dobre i złe. Dlatego stoimy przed pytaniem, czy polityka ma być oparta na Dekalogu i na prawie naturalnym, które jest dostępne dla każdego człowieka na ziemi, wierzącego i niewierzącego, ponieważ każdy człowiek jest dzieckiem Boga i z natury od Niego pochodzi. W przypadku gdy wolność religijną usiłuje się ograniczać, a nawet całkowicie negować, czymś całkowicie słusznym i naturalnym wydaje się to, że Naród katolicki broni się przed tym, żeby nie wykreślić Boga z istoty polityki, nauki, życia społecznego, moralności Narodu, polskiej katolickiej kultury i wszelkich aktywności narodowych. Mamy bowiem do takiego świadectwa nienaruszalne prawo.
B. R.: Dlaczego za sporządzenie karykatury Mahometa można stracić życie, a w Polsce dochodzi do publicznych aktów bezczeszczenia krzyża i nikomu nic za to nie grozi?
Ks. T. G.: To przykład na to, że są narody, które o wiele bardziej cenią wartości religijne. Także ich reprezentanci, czyli politycy, okazują dużo większy szacunek wobec symboli religijnych. Niestety, trzeba przyznać, że polska polityka przeżywa bardzo głęboki kryzys, nie radzi sobie w konfrontacji ideowej we współczesnym świecie i dlatego dochodzi do takich potężnych nieporozumień, jak to na Krakowskim Przedmieściu, które można było w bardzo prosty sposób zażegnać. To, że w codziennych aktach prawnych polskiego czy europejskiego prawodawstwa brakuje odwołań prawno-naturalnych, powoduje, że można u nas – w Polsce czy w Europie – poniżać i deprecjonować znaki naszej wiary katolickiej, co rzeczywiście w niektórych krajach arabskich, afrykańskich czy nawet azjatyckich byłoby nie do pomyślenia. W Polsce mamy obecnie do czynienia z potężną próbą zanegowania krzyża, czyli najważniejszego znaku naszej wiary chrześcijańskiej. Jeżeli Polakom nie uda się obronić tego symbolu, to przypuszczam, że nasz Naród i nasze państwo wpadną w jeszcze głębszy kryzys i nie będziemy w stanie rozwiązać podstawowych problemów w nauce, ekonomii czy w ogóle w zarządzaniu Rzecząpospolitą.
B. R.: Nawet największe systemy ideologiczne wieków nowożytnych, które walczyły z krzyżem, prędzej czy później upadały.
Ks. T. G.: To rzeczywiście bardzo znamienne, że ilekroć ktokolwiek przystępował do walki z krzyżem, tylekroć przegrywał. W XIX w. Heinrich Heine przestrzegał Francuzów przed niszczeniem tego "łagodnego i delikatnego talizmanu", jak określił chrześcijański krzyż i jego "najpiękniejszą zasługę" w obronie człowieka i świata, bo jeśli zostanie on złamany, to wtedy "zrodzi się na nowo taka dzikość starych wojowników", że będą musieli obawiać się o własne francuskie istnienie.
Dzisiaj Polska stoi przed podobną alternatywą: albo pozostanie wierna Krzyżowi Chrystusa jako jedynemu symbolowi prawdziwego zbawienia dokonanego przez prawdziwego Mesjasza, albo pożegna się z Chrystusem i Jego Kościołem. Ufam mocno, że Naród Polski jest na tyle światły, mądry i wierny swoim tysiącletnim dziejom, kulturze chrześcijańskiej, Ewangelii Chrystusa i Kościołowi katolickiemu, że także z tej konfrontacji wyjdzie zwycięsko i również polska polityka stanie się jeszcze bardziej chrześcijańska. Bardzo głęboko wierzę, że zwyciężą Prawda i Miłość Chrystusa symbolizowane w Jego Krzyżu, tak jak zwyciężyły wtedy, kiedy Jan Paweł II stanął na placu Zwycięstwa i wraz z Narodem Polskim stał się w mocy Krzyża Chrystusowego narzędziem służącym do rozpadu wielkiego sowieckiego bloku komunistycznego i odrodzenia się niepodległej Rzeczypospolitej.
B. R.: Dziękuję za rozmowę.
►"Nasz Dziennik", Nr 191, 17 sierpnia 2010
►"Radio Maryja" [pod artykułem linki do wielu innych publikacji ks. prof. Tadeusza Guza]
Odsłon: 386 Komentarzy: 0
Monday,07 June 2010,16:10
Kategoria: Polityka Monday, 07 June 2010, 16:10
20-10-1946 r. – w Brandenburgii wybory regionalne przy frekwencji 91,5%. Najwięcej głosów, 43,9% uzyskała SED (Sozialistische Einheitspartei Deutschlands; w jęz. pol.: SPJN Socjalistyczna Partia Jedności Niemiec).
W 1946 Sowiecka Administracja Wojskowa w Niemczech (SMAD) powołała do życia Zgromadzenie Doradcze Brandenburgii (Beratende Versammlung). W październiku zostało ono zastąpione przez Landtag Brandenburgii.
SED powstała w 1946 roku z połączenia Komunistycznej Partii Niemiec (KPD) i Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), które odbyło się pod naciskiem okupacyjnych sił radzieckich. SED była partią hegemoniczną.
Sekretarzami generalnymi Socjalistycznej Partii Jedności w latach 1946-50 byli: Wilhelm Pieck i Otto Grotewohl, a od 1950 do 1971 Walter Ulbricht.
7-10-1949 r. na obszarze rosyjskiej strefy okupacyjnej powstaje NRD (Niemiecka Republika Demokratyczna).
W 1950 r. zlikwidowano obozy koncentracyjne. Zaraz po wojnie, wiosną 1945 r., Rosjanie w miejscu 10 niemieckich obozów zagłady, utworzyli własne obozy specjalne NKWD (Sowjetische Speziallager). W l. 1945-1950 więziono w nich około 154 000 ludzi (w większości Niemców), z czego nie przeżyła 1/3. Ofiary padały z wycieńczenia i głodu. Dzienne racje żywieniowe na osobę wynosiły 300 g (i mniej) chleba oraz zupa. Wszystkie rosyjskie obozy koncentracyjne z terenu Niemiec są dobrze przebadane i udokumentowane. Historycy niemieccy informują jednocześnie, że takich prac nie prowadzono dotąd w Polsce, sami opracowali monografię rosyjskiego obozu specjalnego nr 4 w Gorzowie Wlkp. ("Das sowjetische Speziallager Nr. 4 Landsberg/Warthe", Holm Kirsten, Wallstein Verlag 2001, ss. 159 ). 17-01-1945 r., po wkroczeniu Armii Czerwonej do Gorzowa Wlkp., założono na terenie dawnego obozu przejściowego gen. von-Strantz, obóz specjalny NKWD nr 4. Już w maju 1945 r. więziono w nim ponad 6000 osób. W obozie zamykano głównie aresztowanych w Berlinie i okolicach. Do czasu likwidacji obozu w styczniu 1946 r., przewinęło się przez niego ogółem 13000 więźniów, zmarło około 2250 osób.

Okładka książki Kirstena Holma o rosyjskim obozie koncentracyjnym (obóz specjalny NKWD nr 4) w Gorzowie Wlkp.
W tych latach głód dawał się we znaki nie tylko więźniom, ale wszystkim mieszkańcom Niemiec, i to bez wyjątków. Dzięki temu KGB mogło łatwo werbować współpracowników: godność tracono już za kostkę masła. Michaił Skorik, oficer KGB w Berlinie, podaje, że co piąty obywatel Niemiec kolaboruje ze służbami specjalnymi.
17-06-1953 r. w 500 miastach NRD wybucha bunt, krwawo stłumiony przez okupacyjne wojska rosyjskie i miejscową reżimową policję. W walkach ulicznych zabito ponad 300 osób. Wprowadzono stan wojenny, aresztowano około 1600 osób, które skazano na wysokie kary pozbawienia wolności.
„Najlepiej byłoby – gdyby rząd rozwiązał naród i wybrał sobie inny” – słynna końcowa fraza wiersza "Rozwiązanie" Bertolta Brechta wprawdzie jest jego reakcją na krwawe powstanie w 1953 r. (wiersz po raz pierwszy opublikowano dopiero sześć lat później [1959] w zachodnioniemieckim "Die Welt"), ale wędruje wprost do szuflady. Niemieccy badacze literatury posuwają się jeszcze dalej: to emocjonalne zdanie o politycznej wymowie miało charakter prywatnej korespondencji, nawiązującej do zadawnionych antagonizmów. Korespondencji, która do adresata jednak nigdy nie trafiła. Z drugiej strony, pojmowanie Brechta "narodu" jest specyficzne, opiera się na ideologii, którą wyznawał do końca swych dni. Bertolt Brecht równocześnie sparafrazował własne słowa z 1930 r. z "Tuiroman": "Rząd powinien wybrać nowych ludzi". Mimo swej krytyki, Bertolt Brecht jeszcze tego samego dnia, 17 czerwca 1953 r. napisał do I sekretarza SED, Waltera Ulbrichta o koniecznym poświęceniu niecierpliwej rewolucyjności Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (SED): "wymiana poglądów z masami na temat tempa rozwoju budowy socjalizmu". Wysłał też krótkie telegramy do innych notabli, m.in. do Władimira Siemjonowicza Siemjonowa (od września 1953 r. ambasadora ZSRS w Berlinie Wschodnim) zapewniając o"nierozerwalnej przyjaźni z Rosją sowiecką". W 1954 r. wyróżniony został Międzynarodową Stalinowską Nagrodą za Umacnianie Pokoju Między Narodami.


8-08-1945: "Największy triumf nauki! Pierwsza bomba atomowa spadła na Japonię"
21-07-1944 r. w Moskwie powołano Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) - organ władzy na zajmowanych przez Rosjan terenach Polski. PKWN tworzyli m.in.: Edward Osóbka-Morawski (szef), Wanda Wasilewska (zastępca), Andrzej Witos (zastępca), Michał Rola Żymierski (wojskowość), Stanisław Radkiewicz (służby bezpieczeństwa). Radio Moskwa następnego dnia (22 lipca) powiadomiło o powstaniu PKWN w Chełmie i przedstawiło jego manifest. W rzeczywistości członkowie PKWN do Chełma przybyli dopiero pięć dni później, 27-07-1944 r. 31-12-1944 r. PKWN przekształcono w Rząd Tymczasowy.
4/11-02-1945 w Jałcie na Krymie, podczas drugiego szczytu Wielkiej Trójki (USA – Anglia – Rosja) uznano "rząd lubelski" (Rząd Tymczasowy, dawny PKWN) za prawomocny.
27-03-1945 r. – aresztowanie 16 przywódców podziemnego państwa polskiego (podstępnie zwabionych na rozmowy do Pruszkowa, wywieziono do Moskwy).
28-06-1945 r. powołano Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej (TRJN) – również zaakceptowany przez Zachód.

30-06-1946 r. (niedziela) przeprowadzono referendum z trzema pytaniami:
1/ Czy jesteś za zniesieniem Senatu?
2/ Czy chcesz utrwalenia w przyszłej Konstytucji ustroju gospodarczego zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej?
3/ Czy chcesz utrwalenia granic Państwa Polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?
Promoskiewski rząd marionetkowy (TRJN) wzywał do głosowania 3 x "TAK", a Polskie Stronnictwo Ludowe Stanisława Mikołajczyka do głosowania "NIE" na pytanie pierwsze oraz dwa razy "TAK" na pozostałe. Według oficjalnych wyników referendum, przy frekwencji 85,3%, na pierwsze pytanie na "TAK" zagłosowało 68,2%. Wyniki sfałszowano, ponieważ w tych komisjach wyborczych, w których zasiadali członkowie PSL, na pierwsze pytanie, na "NIE" zagłosowało 83,5%.

Trzy plakaty propagandowe "zachęcające" do wzięcia udziału w sfałszowanym referendum w 1946 r.:

4-07-1946 r. (czwartek) - "pogrom" Żydów w Kielcach – akcja z inspiracji NKWD. W tym czasie Józef Stalin był w wyjątkowo niekorzystnym położeniu, miał poważny problem z wytłumaczeniem się na Zachodzie z ludobójstwa w lasku katyńskim (1943 r.), na dodatek dopiero co sfałszowano wyniki referendum. "Pogrom kielecki"spowodował całkowite odwrócenie uwagi od tych wydarzeń: w świat poszła informacja, że Andersowcy, byli żołnierze AK dokonali mordu na Żydach. Ordynariusz kielecki, bp Czesław Kaczmarek powołał komisję, sporządził raport i przekazał go ambasadorowi USA. [8-01-1951 r. aresztowano bp. Kaczmarka pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA i Watykanu. Proces bp. Kaczmarka i jego "współpracowników" odbywał się w dniach 14-21 września 1953 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie (nawet w PRL-u sądzenie duchownego przed wojskowym trybunałem było ewenementem). Akt oskarżenia – jak czytamy w stenogramie – dotyczył: "działalności w antypaństwowym ośrodku" w interesie "imperializmu amerykańskiego i Watykanu" w celu "obalenia władzy robotniczo-chłopskiej" drogą "działalności dywersyjnej i szpiegowskiej". Proces był transmitowany w radio. 25-09-1953 r, trzy dni po skazaniu ks. bp. Czesława Kaczmarka, aresztowano ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego]
Jerzy Robert Nowak, "Prawda o Kielcach 1946 roku", [Nasz Dziennik, 4 lipca – 2 sierpnia 2002]:
►Część 1 ►Część 2 ►Część 3 ►Część 4 ►Część 5

►Krzysztof Kąkolewski, "Umarły cmentarz"
5-07-1946 r. – powołując Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowiskmonitorowano informację.
19-01-1947 r. – Sfałszowane wybory do Sejmu (oficjalne wyniki: PPS i PPR zdobyły 80,1% głosów, a PSL 10,3%). 5 lutego prezydentem wybrano Bolesława Bieruta, 8 lutego na premiera powołano Józefa Cyrankiewicza, 19 lutego sejm uchwalił "małą konstytucję" (ustawę o ustroju i zakresie działania najwyższych organów państwowych).
►www.ipn.gov.pl/portal/pl/203/4427/

Po lewej cegiełka PSL na sfałszowane wybory do sejmu 19-01-1947 r.: "Bierut 4 grudnia 1946 r. w rozmowie z szefem doradców MGB w Polsce zwrócił się z prośbą o ponowną pomoc sowiecką przy fałszowaniu wyborów do Sejmu Ustawodawczego. Stalin w związku z powyższym ponownie wysłał do Warszawy grupę Pałkina 10 stycznia 1947 r. Przeprowadzone 19 stycznia w atmosferze represji i terroru wybory do Sejmu Ustawodawczego fałszowano na każdym szczeblu komisji wyborczych. W szczegółowym raporcie z polskich „wyborów” z 14 lutego 1947 r. meldowano, że tym razem główny ciężar fałszerstw wzięli na siebie ludzie wyznaczeni przez polskich komunistów przy technicznym nadzorze i wsparciu grupy Pałkina. „W celu zachowania pełnej konspiracji Bierut wraz z kierownictwem PPR zarządził jednocześnie podjęcie dodatkowych kroków, a mianowicie zamianę urn wyborczych w niektórych obwodach, podrzucanie do urn kart do głosowania, a w niektórych komisjach, gdzie nie było mężów zaufania z partii Mikołajczyka, przygotowanie dwóch egzemplarzy protokołów; w jednym z nich miało nie być danych liczbowych. Protokół bez liczb miała następnie otrzymać trójka z PPR w celu wpisania odpowiednich danych” – pisano." [Maciej Korkuć, IPN Kraków]
1949 – Tadeusz Mazowiecki związał się z tygodnikiem "Dziś i jutro" (środowiskiem Bolesława Piaseckiego) oraz ze Stowarzyszeniem PAX.
1950 – 1952 – Tadeusz Mazowiecki (23 lata) zostaje zastępcą redaktora naczelnego "Słowa Powszechnego"
8-01-1951 r. aresztowano bp. Kaczmarka pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA i Watykanu. W kilka dni po aresztowaniu, Tadeusz Mazowiecki napisał we "Wrocławskim Tygodniku Katolickim" (redaktor naczelny 1953-55): "Ludowa ojczyzna przywróciła godność milionom prostych ludzi, w olbrzymiej większości wierzących (…) i buduje w niezwykle trudnych warunkach powojennego życia podstawy lepszego bytu. (…) Ku szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamienia wiary z wsteczną postawą społeczną, a dobro Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. (…) Proces ks. bp. Kaczmarka udowodnił również naocznie, i to nie po raz pierwszy, jak dalece imperializm amerykański, pragnący przy pomocy nowej wojny, a więc śmierci milionów ludzi, narzucić panowanie swojego ustroju wyzysku i krzywdy społecznej krajom, które wybrały nową drogę dziejową, usiłuje różnymi drogami oddziaływać na duchowieństwo oraz ludzi wierzących i kierować ich na drogę walki z własną ojczyzną, stanowiącą wspólne dobro wszystkich obywateli". (…) Proces ordynariusza kieleckiego, bp. Kaczmarka i jego "współpracowników" odbywał się w dniach 14-21 września 1953 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie (nawet w PRL-u sądzenie duchownego przed wojskowym trybunałem było ewenementem). Akt oskarżenia – jak czytamy w stenogramie – dotyczył: "działalności w antypaństwowym ośrodku" w interesie "imperializmu amerykańskiego i Watykanu" w celu "obalenia władzy robotniczo-chłopskiej" drogą "działalności dywersyjnej i szpiegowskiej". Proces był transmitowany w radio. Wyroki:
- bp. Czesław Kaczmarek 12 lat więzienia, utrata praw obywatelskich i publicznych na 5 lat, utrata mienia na rzecz Skarbu Państwa
- ks. Jan Danielewicz (skarbnik kurii kieleckiej) 10 lat więzienia,
- ks. Józef Dąbrowski (kapelan biskupa) 9 lat więzienia,
- ks. Władysław Widłak (prokurator Seminarium Duchownego w Kielcach) 6 lat więzienia,
- siostra Waleria Niklewska (Zgromadzenie Sióstr Służebniczek) 5 lat więzienia.
25-09-1953 r., trzy dni po skazaniu ks. bp. Czesława Kaczmarka, aresztowano ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego.
►www.asme.pl/mazow/mazowiecki.shtml
►pl.wikiquote.org/wiki/Tadeusz_Mazowiecki
8-02-1953 r. - Rezolucja pisarzy i krytyków literackich:
"W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej".
Rezolucję podpisali pisarze i krytycy literaccy, między innymi:Karol Bunsch, Kornel Filipowicz, Andrzej Kijowski, Jalu Kurek, Władysław Machejek, Włodzimierz Maciąg, Sławomir Mrożek, Tadeusz Nowak, Julian Przyboś, Tadeusz Śliwiak, Maciej Słomczyński, Olgierd Terlecki, Henryk Vogler, Adam Włodek, Jan Błoński, Henryk Markiewicz, Bruno Miecugow, Anna Świrszczyńska, Wisława Szymborska.
1955 – Tadeusz Mazowiecki wyrzucony ze Stowarzyszenia PAX za krytykę Bolesława Piaseckiego
1957 – Tadeusz Mazowiecki jest jednym z założycieli KIK (Klub Inteligencji Katolickiej)
1958 – 1981 – Tadeusz Mazowiecki jest założycielem i redaktorem naczelnym katolickiego miesięcznika "Więź". Episkopat jako całość krytyczniej ustosunkowywał się do "Więzi" z racji jej zbyt lewicowej orientacji ["Kościół w Polsce", Zygmunt Zieliński, str. 207-208, Radom 2003].
Organizacje katolików świeckich (PAX, KIK, środowisko "Więzi") - "…Kiedyś Ksiądz Prymas [Wyszyński] mówiąc o tych osobach użył takiego określenia: – Mienią siebie katolikami postępowymi, ale ten ich postęp nie idzie do przodu, lecz do tyłu…" ["W cieniu Prymasa Tysiąclecia. Z Romualdem Kukołowiczem rozmawia Piotr Bączek", str. 95, Warszawa 2001].
Katolicy "postępowi" - "Adresowana do księży parafialnych krytyka tzw. kręgów intelektualnych nie miała odniesienia do rzeczywistości, lecz była rezultatem pewnych wyobrażeń budowanych na bezkrytycznej recepcji modelu katolicyzmu zachodniego. To właśnie słane do Rzymu w 1963 r. dezyderaty takich osób jak Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Stomma, Jerzy Turowicz i Andrzej Wielowieyski miały zmusić prymasa Wyszyńskiego do przyjęcia liberalnej, zachodniej opcji katolickiej, a jak sądzi Peter Raina, chodziło w istocie o "odizolowanie czy zneutralizowanie niewygodnych dla komunistów kapłanów". Taki był cel władz, a tzw. katolicy "postępowi" ku temu samemu de facto zmierzali." ["Kościół w Polsce", Zygmunt Zieliński, str. 239, Radom 2003]
1961 – 1972 – Tadeusz Mazowiecki posłem na Sejm PRL (III, IV i V kadencji)
1968 – Tadeusz Mazowiecki interpelował w sprawie wydarzeń marcowych

"Doradcy" protestujących robotników w sierpniu 1980 r. - "Zarówno Tadeuszowi Mazowieckiemu jak i Bronisławowi Geremkowi rząd umożliwił przybycie do stoczni. Wszystkie swoje posunięcia konsultowali z ówczesnymi władzami. Wpływając na decyzje podejmowane przez Komitet Strajkowy starali się zrealizować dwa cele: po pierwsze – jak najszybsze zakończenie strajku, po drugie – nie dopuszczenie do rozprzestrzenienia się protestu na cały kraj. Dlatego dążyli do przekonania robotniczych przywódców, że należy zakończyć protest. Później dowiedziałem się, że czyniono takie próby. (…) W Stoczni panowała ogólna konsternacja i zdziwienie faktem, że Geremek, Mazowiecki i inni wysłani zostali do Gdańska specjalnym samolotem w asyście oficera MSW.(…) Dla mnie Mazowiecki nie był wiarygodną osobą, wiedziałem bowiem jak zachowywał się w latach pięćdziesiątych. Natomiast co można powiedzieć o panu Geremku, który w partii był od wczesnej młodości, a w latach 60. należał do egzekutywy KU PZPR Uniwersytetu Warszawskiego oraz pełnił funkcję dyrektora Instytutu Kulturalnego w Paryżu. Przypomnę tylko, że każdy sekretarz musiał składać swoim partyjnym zwierzchnikom comiesięczne raporty. Do robienia rakich sprawozdań zobowiązany był i pan Geremek. Niestety, nie zachowały się one jednak, w archiwum MSW najstarsze dokumenty dotyczące pana Geremka pochodzą z 1989 r. Powstaje kilka pytań – co stało się z aktami z poprzednich lat, co w nich było, dlaczego zniknęły? Dlatego uważam, że w rozwiązywaniu konfliktu na Wybrzeżu panowie Geremek i Mazowiecki byli bardziej związani z komunistyczną władzą niż z protestującymi." ["W cieniu Prymasa Tysiąclecia. Z Romualdem Kukołowiczem rozmawia Piotr Bączek", str. 145-146, Warszawa 2001]. Dogadali się z łatwością w 1989 r. Z takim samym zaangażowaniem i bez problemów poparli kandydata Bronisława Komorowskiego w drugiej turze wyborów prezydenckich 4 lipca 2010 r. (niedziela)

Wrzesień 1989. Ławy poselskie OKP. I posiedzenie sejmu kontraktowego zatwierdzające rząd Tadeusza Mazowieckiego. [foto: PAP/CAF/Damazy Kwiatkowski]

Książka ks. Jana Śledzianowskiego [foto: Andrzej Piskulak]
8-12-1990 r. – Mocą postanowienia Prokuratora Generalnego RP, ks. bp Czesław Kaczmarek został pośmiertnie całkowicie uniewinniony i zrehabilitowany.
W Kielcach przemianowano ul. Marcelego Nowotki na ul. Biskupa Czesława Kaczmarka.
11-11-2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie ks. bp. Czesława Kaczmarka Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej oraz za działalność duszpasterską i charytatywną. 11 listopada 2007 r. podczas Mszy Świętej z okazji Narodowego Święta Niepodległości, w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wicepremier Przemysław Gosiewski przekazał order na ręce biskupa kieleckiego ks. bp. Kazimierza Ryczana.
Ks. bp Czesław Kaczmarek urodził się 16 kwietnia 1895 r., w 1916 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Płocku, w 1920 r. zgłosił się ochotniczo do wojska i służył jako sanitariusz na tyłach frontu polsko-sowieckiego. W 1922 r. uzyskał święcenia kapłańskie, następnie studiował we Francji. Po powrocie do kraju, w 1928 r. został nominację na sekretarz generalnego Związku Młodzieży Polskiej Męskiej na terenie diecezji płockiej, a później dyrektorem Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej w Płocku. Po mianowaniu Go na biskupa kieleckiego w maju 1938 r. rozpoczął reformę kieleckiego seminarium duchownego i jego programu. W czasie wojny utrzymywał kontakty z konspiracją, delegował księży na kapelanów oddziałów partyzanckich, wspomagał konspiracyjne kursy uniwersyteckie. Wspierał i ratował przed głodem wielu ludzi. Po II wojnie światowej zajął się unormowaniem życia religijnego na kielecczyźnie. W 1951 został aresztowany przez UB. W sfingowanym procesie sądzony był za rzekomą kolaborację z Niemcami, kontakty z zachodnimi wywiadami oraz próby obalenia ustroju PRL. Okrutnie torturowany, w trakcie pokazowego procesu został zmuszony do przyznania się do rzekomej winy i skazany na 12 lat więzienia. Po amnestii w 1956 r. został internowany w klasztorze w Rywałdzie. Po umorzeniu śledztwa, po długich staraniach ponownie zajął się pracą duszpasterską – w 1959 r. założył Niższe Seminarium Duchowne. Wyczerpany psychicznie i fizycznie przez prześladowania władz komunistycznych przeszedł kilka zawałów serca i wkrótce zmarł. W uroczystościach pogrzebowych wziął udział m.in. ówczesny Wikariusz Kapitulny z Krakowa ks. bp Karol Wojtyła. W 1990 r. ks. bp Czesław Kaczmarek został pośmiertnie uniewinniony i zrehabilitowany.
"Ofiary propagandy: Bp Czesław Kaczmarek" [audycja radiowa, film nie może być zamieszczany na stronach internetowych]:
►"Bp Czesław Kaczmarek (1895-1963)"
►"Prześladowany za obronę swego biskupa"
►"Świadek prześladowań ks. bp. Czesława Kaczmarka"
►"W obronie dobrego imienia ks. bp. Czesława Kaczmarka"
►Kapłani niezłomni i szpiedzy w sutannach
Odsłon: 554 Komentarzy: 0
Thursday,07 January 2010,09:43
Kategoria: Polityka Thursday, 07 January 2010, 09:43

Hillary Rodham Clinton: "Administracja Obamy jest głęboko zaniepokojona bezpieczeństwem dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji". M.in. wezwała Rosję do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości urzędników odpowiedzialnych za ubiegłoroczną śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego. [Telegraph, AFP, 25-06-2010]
Dostajemy w "prezencie" swoje pięć minut i nie wolno nam tego zaprzepaścić. Podobna sytuacja może się już nigdy nie powtórzyć.
Jeśli myślimy o jakimkolwiek powstrzymaniu dalszego wyniszczania Polski, to właśnie taka okazja, by temu realnie przeciwstawić się, nadarza się w nadchodzącą niedzielę. Przy wyborczych urnach.
Musimy wziąć udział w wyborach prezydenckich i poinformujmy o tym, kogo tylko możemy. Katolik ma sprawę znacznie ułatwioną, bo o obowiązku brania czynnego udziału w wyborach, przypomnieli 19 bm. biskupi na Konferencji Episkopatu Polski:
"W związku z wyborami prezydenckimi Pasterze Kościoła przypominają o odpowiedzialności za Polskę, która powinna się wyrazić m.in. przez udział w wyborach." [pkt 4.]
Nic dodać – nic ująć. Oczywiście w temacie sumienia katolika. Co do innych sumień – tak zdroworozsądkowo – to samo.
W dniach 2-4 lipca 2010, w 10. rocznicę Wspólnoty Demokracji (Community of Democracies), do Krakowa zjadą Ministrowie Spraw Zagranicznych całego świata. Będą rozmawiać o bieżących wyzwaniach demokracji. Jeśli dodam, że założycielami WD w 2000 r. byli Bronisław Geremek i Madeleine Albright, chyba nie trudno sobie wyobrazić, jaką demokrację mogą mieć na myśli. Sprawa jest warta poważnej i odrębnej notki, ale nie teraz.
Do Krakowa, 2 lipca w piątek wieczór przybędzie z Kijowa sekretarz stanu USA Hillary Rodham Clinton. 3 lipca, w sobotę, Gość wygłosi przemówienie do zgromadzenia Wspólnoty Demokracji. W planach jest m.in. spotkanie z ministrem Radosławem Sikorskim. Hillary Clinton opuści Kraków w niedzielę rano, 4 lipca, i uda się w dalszą podróż do Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji.
W pewnych kręgach Polonii amerykańskiej (i nie tylko), mówi się, że wizyta w Polsce pani Hillary Clinton jest związana z silną presją lobby żydowskiego w sprawie roszczeń mienia sprzed 1939 r. Rzecz dotyczy podobno $ 67 mld. i ma związek z rozmowami premiera Donalda Tuska w Izraelu [9-04-2008], oraz marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego [11-12-2009]. Jak daleko są posunięte pertraktacje w sprawie zwrotu mienia Żydom, tego nie wiadomo, bo mass-media milczą jak zaklęte. Pisałem o tym dokładnie rok temu, w trzyodcinkowym cyklu pt. "Polska: Mienie ery holokaustu". Również wówczas, o niezwykle ważnej konferencji w Pradze, mass media głównego nurtu nas nie informowały.
Dziwnym zbiegiem okoliczności, w tym samym czasie trwa 20. Festiwal Kultury Żydowskiej (Kraków, 25 czerwca – 4 lipca 2010). To nie wszystko. Możemy się również spodziewać nieoficjalnych odwiedzin VIP-ów narodowości żydowskiej z całego świata: zlatują się na uroczystości upamiętnienia holokaustu. W związku z tym, dwa dni temu był drobny incydent międzynarodowy, Turcja nie wpuściła w swój obszar powietrzny turystów z Izraela, lecących do Krakowa. Samolot był zmuszony do kursu okrężnego. Co ciekawe, był to samolot wojskowy.
Temat zwrotu mienia żydowskiego jest niewątpliwie ważny, tym bardziej, że dotknie bezpośrednio nas wszystkich. Jest więc zastanawiające, czemu na ten temat nie ma żadnych debat, rozmów, wyjaśnień. Gdzie są politycy, posłowie, dziennikarze? Nic ich to nie obchodzi, że ubędzie Polsce $ 67 mld.? Ciekawe też, że w przedwyborczych debatach nikt nie zapytał kandydatów na prezydentów o ewentualny zwrot Żydom mienia i rekompensat. Temat tabu?
Mimo wszelkich znaków na niebie i ziemi, wydaje się, że wizyta sekretarza stanu USA Hillary Clinton ma zupełnie inny cel.
23-06-2010 dziennik "Prawda" powiadomił o poważnym planie przezbrojenia do 2020 r. Floty Czarnomorskiej z główną bazą w Sewastopolu na Krymie (Ukraina).
Podczas niedawnego szczytu USA – Rosja w Białym Domu, wprawdzie Barack Obama nazwał Dmitrija Miedwiediewa "solidnym, niezawodnym partnerem", ale nie przeszkodziło to bynajmniej, by 25 bm., Hillary Clinton powiedziała, że administracja Obamy jest "głęboko zaniepokojona bezpieczeństwem dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji". Wezwała Rosję do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości urzędników odpowiedzialnych za ubiegłoroczną śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego, ojca dwójki dzieci. 37-letni prawnik funduszu inwestycyjnego Hermitage Capital, ujawnił korupcyjne schematy wyprowadzania miliardów rubli z rosyjskiego budżetu, został osadzony w moskiewskim więzieniu pod zarzutem oszustw podatkowych i oczekiwał procesu. Aresztowany zmarł w wyniku powikłań. Hillary Clinton wspomniała jeszcze o zamordowaniu w 2004 r., na ulicy Moskwy, amerykańskiego dziennikarza "Forbes'a", Paula Klebnikov'a.
Trzy dni po szczycie, w dniach 27-28 bm. FBI aresztowało 11 osób, obywateli amerykańskich, kanadyjskich i peruwiańskich, podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji. Aresztowań dokonano w północno-wschodnich stanach: Nowy Jork, New Jersey, Massachusetts i Wirginia. Śledztwo trwało ponad 10 lat, podejrzani przekazywali informacje o broni jądrowej i polityce zagranicznej USA.
29 bm. na spotkaniu w Nowo-Ogariewie pod Moskwą, Putin ostrzega byłego prezydenta USA, Billa Clintona: "U ciebie w ojczyźnie policja wymknęła się spod kontroli i wrzuca ludzi do więzienia". Rosja wzywa USA, by zezwoliły na spotkanie rosyjskich prawników i dyplomatów podejrzewanych o szpiegostwo. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że zatrzymani są rosyjskimi obywatelami i nigdy nie działali na szkodę interesów USA.
Były podwójny agent KGB i MI5, Oleg Gordiyevsky, obecnie mieszkający w Wielkiej Brytanii, twierdzi, że ostatnie aresztowania przez FBI 11 szpiegów rosyjskich, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Według jego szacunków, w USA, na rzecz Rosji pracuje około 400 szpiegów. Gordiyewsky uważa, że w Moskwie działa 22 szpiegów amerykańskich i dwóch MI5. Wypadek z aresztowaniem "rosyjskiej jedenastki", według niego, to "mała polityka" i nie będzie miała wpływu na stosunki USA – Rosja. Politolog Fiodor Lukyanov ocenia natomiast, że precedens może mieć wpływ na Kongres Stanów Zjednoczonych, w którym złożono dwa bardzo ważne dokumenty: jeden w Izbie Reprezentantów o powstrzymanie rozprzestrzeniania broni jądrowej, a drugi o redukcji zbrojeń strategicznych START. Obecnie, dzięki tym aresztowaniom, uzyskano istotne argumenty do odrzucenia dokumentów.

Moskwa, siedziba FSB (dawniej KGB). Foto: AFP, RFE/RL

Batumi. Uroczyste odsłonięcie tablicy z nazwą nowej ulicy Lecha i Marii Kaczyńskich. Po lewej: prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. [Reuters 30-05-2010]
I w takich oto okolicznościach przyrody, sekretarz stanu Hillary Rodham Clinton udaje się na turnee do Europy, z zamiarem odwiedzenia Polski, Ukrainy, Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji. Kto wie, czy to nie jest reakcja na zbyt nadmierną aktywność Rosji w rejonie kaukaskim i środkowej Europie. Katastrofa smoleńska jedynie ślepego i głuchego by nie poruszyła choćby do zadania kilku pytań. W tajemniczym wypadku zginął prezydent Lech Kaczyński, mocno zaangażowany w pokój w Osetii Południowej. Jeszcze tego samego dnia, 10-04-2010, prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili pośmiertnie uhonorował Lecha Kaczyńskiego tytułem i Orderem Bohatera Narodowego Gruzji, najwyższym państwowym wyróżnieniem. Imieniem Lecha Kaczyńskiego nazwano główne, najbardziej reprezentacyjne ulice w stolicy Gruzji, Tbilisi oraz w portowym Batumi.
Chyba nie trzeba się zbytnio wysilać, by spostrzec, że cel podróży wydaje się zgoła inny od roszczeń mienia żydowskiego. Być może będzie poruszany przy okazji, ale administracja USA ma teraz całkiem inne priorytety. Poza tym, izraelski koalicjant Stanów Zjednoczonych bardzo broi i stwarza poważne problemy geopolityczne. Dodajmy do tego Iran, konflikt na Półwyspie Koreańskim, kryzys ekonomiczny i krach gospodarczy Grecji.
W światowej polityce wyraźnie mocno iskrzy, czy my coś na tym zyskamy, czy stracimy? To jest duża polityka i na taką nie mamy najmniejszego wpływu. Na co mamy wpływ? Spotkajmy się wszyscy 4 lipca w niedzielę przy urnach wyborczych!

Odsłon: 481 Komentarzy: 2
Friday,25 June 2010,07:39
Kategoria: Polityka Friday, 25 June 2010, 07:39
Dotyczy:
Udział w wyborach prezydenckich oraz in vitro
Punkty 4. i 5. z Komunikatu z 352. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski [Olsztyn, 19-06-2010]
4. W związku z wyborami prezydenckimi Pasterze Kościoła przypominają o odpowiedzialności za Polskę, która powinna się wyrazić m.in. przez udział w wyborach.
5. W nawiązaniu do ►komunikatu Rady ds. Rodziny z dnia 18 maja br. biskupi powrócili do złożonego i bolesnego problemu stosowania technologii pozaustrojowego zapłodnienia w odniesieniu do człowieka. Podjęli sprawę moralnej oceny i konsekwencji stosowania metody in vitro (zapłodnienia w probówce).
Technologia ta pociąga za sobą przewidywane i planowane uśmiercanie istot ludzkich w fazie embrionalnej. Jest zarazem instrumentalnym i przedmiotowym ich traktowaniem. Poprzez laboratoryjne namnażanie embrionów obciąża poważną odpowiedzialnością moralną wobec ich życia i ludzkiej godności. Metoda ta jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka.
Osoby stosujące procedurę in vitro i z niej korzystające są zagrożone popełnieniem ciężkiego grzechu zrywającego więź z Bogiem i osłabiającego jedność z Kościołem Chrystusowym. Taki zaś grzech sprawia samowykluczenie z Komunii eucharystycznej aż do czasu otrzymania przebaczenia w sakramencie pokuty i pojednania. Dlatego wszyscy wierni są zobowiązani do formowania prawego sumienia i osądu zgodnego z prawem naturalnym i prawem Bożym zawartym w nauczaniu Kościoła. Duszpasterze, katecheci i wszyscy ludzie dobrej woli mają obowiązek poznania, a następnie przekazywania pełnej prawdy o procedurach medycznych obiektywnie niemoralnych.
Małżeństwom dotkniętym cierpieniem z powodu braku potomstwa należy nieść pomoc i wsparcie w przyczynowym leczeniu niepłodności, jednak bez uciekania się do reprodukcji zastępczej. Należy im ukazywać także możliwość i ewangeliczną wartość adopcji dziecka w warunkach na nią pozwalających.
►Cały Komunikat z 352. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski [Olsztyn, 19-06-2010]
Odsłon: 373 Komentarzy: 11
Thursday,17 June 2010,11:16
Kategoria: Polityka Thursday, 17 June 2010, 11:16

[1] Bp Adam Lepa, "Świat propagandy", Częstochowa 1994
[2] Bp Adam Lepa, "Świat manipulacji", Częstochowa 1997
O manipulacji pisałem już wcześniej, i to nie raz (linki na samym dole). Tak się jakoś składa, że wszelkie nowinki przychodzą do nas z Niemiec: margrabia Hodo, misjonarz św. Bruno z Kwerfurtu, miejskie prawo lokacyjne z Magdeburga i Lubeki, kultura Cystersów i Krzyżaków… Dużo by jeszcze wyliczać, cały renesans, barok, trzy zabory, dwie wojny światowe, wreszcie Unia Europejska. Swoją drogą, ciekawe, bo jednym z argumentów przystąpienia do związku państw, była obietnica natychmiastowej wzajemnej pomocy na wypadek dotkliwych klęsk, w których pojedynczych państw nie będzie stać. Właśnie doświadczyliśmy jednej z największych tragedii, zobaczymy w praktyce, na czym polega takie międzynarodowe wsparcie. Przecież prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Kto wie, czy solidarności (ale w druga stronę) nie doznamy szybciej, niż nam się wydaje. Chodzą słuchy, że Niemcy sami nie udźwigną pomocy dla zrujnowanej ekonomicznie Grecji. Nieodległy czas pokaże, czy dotknie nas "zaszczyt" otrzymania propozycji nie do odrzucenia… Zostawmy to gdybanie o krachu, tym bardziej, że nie wiadomo, czy skończy się tylko na Grecji. Wracamy do mass-mediów.
"Społeczeństwo ze względu na swoje totalitarne dziedzictwo wykazuje dużą nieporadność w dziedzinie krytycznego i selektywnego stosunku do treści emitowanych w mediach masowych. Przez ponad czterdzieści lat ludzie byli w tym kraju skazani na jedno wyłącznie źródło informacji. Był nim czytany jeden dziennik, było słuchane jedno radio, oglądana jedna telewizja – z całym monopolem informacji, opinii, komentarzy. Symbolem wręcz zmonopolizowanej informacji było w tamtych czasach "radio kablowe", zwane popularnie "kołchoźnikiem", zapewniające za drobną opłatą milionom słuchaczy jeden tylko program. Wiadomo zaś, że jeżeli nie ma różnorodności źródeł informacji, jej adresaci nie mają praktycznie szans, aby nauczyć się krytycyzmu i prawidłowego wyboru emitowanych treści. Instrukcja duszpasterska"Communio et progressio" [CP, pol.: "Zjednoczenie i postęp", Watykan, 1971] podejmując to zagadnienie, podkreśla, że z trzech racji dostęp człowieka do informacji jest niezwykle ważny:
[1] Powinien on zrozumieć zmiany zachodzące w świecie;
[2] Jest również zobowiązany, aby się do nich dostosowywać,
[3] Wreszcie, aby poprzez informację uczestniczył jak najaktywniej w życiu swojego społeczeństwa.
W kontekście tych powinności dokument watykański postuluje, aby adresaci przekazu "dysponowali odpowiednio różnymi środkami i źródłami informacji, spośród których mogliby wybierać najbardziej odpowiadające własnym potrzebom, tak indywidualnym jak i społecznym" [CP, nr 34]. Ułatwiony i sprawiedliwy dostęp człowieka do różnorodnych źródeł informacji (przy wykluczeniu monopolu informacyjnego) ułatwia mu wydatnie samokształcenie w dziedzinie krytycznego odbioru mediów masowych i w praktycznym dokonywaniu selekcji." [Bp Adam Lepa, "Świat propagandy", Częstochowa 1994, ss.146-148]
Warto rozważyć i zapamiętać te powyższe słowa, bo to jest dopiero jedna strona. Teraz przedstawię stanowisko nadawców informacji:
"Świat mediów nie jest jednolity. Stanowi to przeszkodę w procesie tworzenia skutecznej strategii komunikacyjnej. Nasza firma zajmuje się szeroko rozumianym analizowaniem informacji medialnych. Monitoring realizujemy zgodnie z filozofią media intelligence."
Czyli z ich punktu widzenia cele mass-mediów są sprzeczne z wizją misji i służebności społeczeństwu. Ale nie ma się co dziwić, skoro tę główną myśl lansuje wiodąca polska firma public relation, chwaląca się bogatą, czterdziestoletnią tradycją (w 1969 r. z Wielkopolskiego Wydawnictwa Prasowego wyodrębniono Ośrodek Dokumentacji i Analiz Prasowych, dziś nazywający się Press-Service). Niemal w tym samym czasie ogłoszono Instrukcję duszpasterską o dostępie człowieka do informacji oraz powołano prężną firmę PR, blokującą dostęp społeczeństwa do powszechnej informacji (lata 70/80. były okresem szczytowego rozwoju neokomunizmu, i właśnie wówczas powstał pomysł transformacji totalitarnego systemu).
30-01-2009 Bratanie się "wielkich" w sprawie nadchodzących zmian na polskim rynku medialnym.
16-04-2010 Bratanie się "wielkich" mediów w sprawie transmisji uroczystości pogrzebowych.
Oficjalne komentarze do tych dwóch materiałów filmowych, wbrew pozorom są dość ciekawe, jak dla mnie jednoznaczne: nie pozostawiają żadnych złudzeń, co do zamiarów w najbliższej przyszłości. Zastanawia i niepokoi to parokrotne podkreślanie, że "jednoczenie się ponad podziałami" nie jest po to, by wypowiadać się identycznie, lecz by sprostać organizacyjnym trudnościom oraz wysokim kosztom. W jakim rzeczywistym celu jednoczą się największe mass-media – na odpowiedź nie trzeba było długo czekać:

Press-Service monitoring mediów

Foto: Erik Johansson

Nie ma człowieka odpornego na manipulację i propagandę (Wolter: "Schlebiajcie, schlebiajcie, zawsze coś z tego zostanie", Goebbels: "Kłamstwo sto razy powtórzone staje się prawdą"). Według badań, aż 3/4 społeczeństwa nie posiada umiejętności rozumienia przeczytanego tekstu.

Według bp. Adama Lepy, jedynym sposobem na obronę przed manipulacją jest… asceza. Śledzenie wielu źródeł stwarza szum, a właściwie hałas informacyjny. Najrozsądniej jest korzystać z dwóch, trzech różniących się i wiarygodnych źródeł, by móc samemu wyciągać wnioski.
Proszę zwrócić uwagę na bardzo ciekawe komentarze internautów pod wiadomością:
►"Rosjanie dali Wajdzie 200 tysięcy dolarów", Dziennik.pl, forum, 12-06-2010
Inne moje artykuły o manipulacji i propagandzie:
►"Samotność w tłumie znajomych…?", 6-07-2009
►"Dwa Katynie, "Obłudnik Powszechny", Kreml i Alex Jones", 2-05-2010
►""No to ja wam pokażę…" ("Ну погоди!")", 24-05-2010
►"Trollowanie za rządowe pieniądze", 25-05-2010
►"Trolling nie jest wolontariatem", 8-06-2010
Powyższy artykuł edytowałem 15 czerwca br. w "Salonie 24" pod tytułem "Der Manipulation und szajsen sondażen" [http://zbigniew-sz-n.salon24.pl/]
Odsłon: 368 Komentarzy: 2
1
