Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Gdzie się podziały tamte piosenki?

Kategoria: Muzyka Saturday, 19 May 2012, 08:49

Chyba starzeję się coraz bardziej, bo trudno mi słuchać materiałów rozrywkowych "jak leci". Piosenki wydają mi się jakieś bylejakie. Nie podoba mi się muzyka, a jeszcze bardziej nie podobają mi się teksty. Jakieś takie płaskie i o niczym. A jeszcze irytuje mnie nadużywanie słówka "jest". Ale jak się poważniej zastnowię, to dochodzę do wniosku, że miałem swego rodzaju "nieszczęście w szczęściu". Moje dzieciństwo i młodość przypadły na czasy boomu poezji śpiewanej, piosenki aktorskiej, autorskiej, itd. Albo przystosowywano klasyczną poezję i wielkich autorów, jak na przykład w przypadku Grechuty czy Gintrowskiego. Albo pisano nowe dobre teksty: Kaczmarski, Osiecka, Kofta. Siła tamtych piosenek jest tak duża, że wszelkiej maści remiksy stają się niezwykle popularne. Na przykład zespół reggae Habakuk nagrał płytę do piosenek Kaczmarskiego. I tego się słucha lepiej niż ich własnej muzyki.

Nawet w kościele jakieś inne piosenki teraz brzmią. Dawniej to były jakieś opowieści. Teraz modniejsze są jakieś pieśni w tylu protestanckich uwielbień.

I tak sobie pomyślałem, czy to już nie ma dobrych, mocnych tekstów? Skazani jesteśmy miernoty? Ale znowu okazało się, że to jest kwestia płytkości ducha dzisiejszych bossów od "szoł byznesu". Podaję taki mały przykład. Ostatnio wychodzi z cienia postać rotmistrza Pileckiego. Okazuje się, że zachowały się jego wiersze. Między innymi wiersz, w ktorym on prosi UB-ecję, żeby ludzie, którzy mieli z nim kontakt, nie ucierpieli z tego powodu. UB-ek dał mu chyba nawet jakieś słowo honoru oficera. UB i honor - zaśmiałbym się, ale chce mi się płakać.

Otóż do tego tekstu pewien młody człowiek napisał muzykę. Jakoś tak przypadkiem wpadłem na ten materiał. I pomyślałem sobie, że jednak są piękne teksty, źródło nie zostało wyczerpane, ale ludzi rządzący wolą płyciznę i bylejakość.

 

 

Odsłon: 60 Komentarzy: 0


Czy zmarli przeglądają facebook'a?

Kategoria: Ogólne Wednesday, 16 May 2012, 21:45

Kilka miesięcy temu zmarł mój kolega. Gdzieś tak przed tygodniem wyskoczyła mi jego fotka na facebook'u. Wcześniej się nie pojawiała, bo przecież pojawia się ich kilka w okienku znajomych. Po kilku miesiącach przyszła i kolej na jego stronicę. Może i dawniej "wyskakiwał" jego kontakt, ale dopiero teraz zdecydowałem się wejść na jego stronę. Ma dobrą fotkę, oddającą jego osobowość. Siedzi sobie taki niby oddalony, ale przecież fajny gość, który cię słucha, odezwie się mądrym słowem we właściwym czasie.... nie, już się nie odezwie.

Ale został jego profil na facebook'u. Parę zdjęć, jakieś wpisy, trochę przyjaciół. Ktoś nawet wpisał się tam już po Jego śmierci. Pomyślałem sobie, że przecież już go nie ma, już umarł. Ale czy wie o tych reakcjach? Czy wie, kogo najbardziej zabolała Jego śmierć? Ostatecznie, czy przegląda swój profil na facebook'u?

Odsłon: 114 Komentarzy: 5


Dwie piosenki z Szopenem w tle. Niech łagodzą

Kategoria: Muzyka Friday, 05 October 2012, 20:57

Wschodząca gwiazda rosyjskiej piosenki, Jelena Wajenga, taką oto piosenkę zatytułowaną "Szopen" napisała i skomponowała:

 

A tu nasza wspaniała Anna German z piosenką "List do Szopena".

 

 

Odsłon: 79 Komentarzy: 4


"Alkohol" - tak ma na imię wielki problem polskiej piłki.

Kategoria: Ogólne Thursday, 05 July 2012, 21:50

Polskie trio w Dortmundzie pokazało, że "jeszcze polska piłka nie zginęła". Gdzieś wyczytałem, że Błaszczykowski wcale nie pije. Lewandowski nie pije wódki. Co do Piszczka, nie wiem. Fakt spożywania alkoholu wpływa niewątpliwie na organizm. Oczywiście tłumaczą się goście, że "wszystko jest dla ludzi", że "wszyscy piją" i tego typu dyrdymały. Otóż nie, panowie piłkarze! Piją, ale nie tak jak nasi. Nie do tego stopnia, żeby spać na trawniku. A już z pewnością nie robią tego gwiazdy z najwyższej półki. Przykładem niech będzie brazylijczyk Adriano. Świetnie się zapowiadał, ale ...alkohol załamał jego karierę. Kto regularnie spożywa alkohol, zawsze jest zagrożony zawaleniem sprawy w kluczowych momentach. Bo przecież jak się już koledzy zjadą na zgrupowanie, to trzeba coś walnąć, a jak wygrali mecz, to uczcić. Ale później jest drugi mecz i nagle okazuje się, że obrońcy zabrakło te 5 centymetrów, żeby powstrzymać napsatnika przeciwnej drużyny, a napastnikowi naszej drużyny zabradło z kolei 5 cm, żeby obejść obrońcę przeciwnika. I mamy już O:1.

Alkohol zniszczył już wielu dobrze zapowiadających się piłkarzy. Znałem kiedyś pewną gwiazdę piłkarską lat 90-tych. Mógł być wielki. Nie tylko umiał grać w piłkę, ale jeszcze i charakter miał nie od parady - uczycie tremy było mu obce. Ale rozmienił się na drobne właśnie przez alkohol. Prawdziwy profesjonalista dba o siebie. Jak ma kontuzję, to stara się przynajmniej nie przytyć, a nie żyć według zasady "hulaj dusza, piekła ni ma".

 

Zgadzam się ze Smudą, że nie wziął ani Boruca ani Peszki do kadry. Zgniłe jabłka trzeba trzymać z daleka od skrzynki.

 

Ale gdzieś tak rok temu zdałem sobie sprawę, gdzie się ten problem zaczyna. Leciałem do Portugalii. Okazało się, że tym samym samolotem lecieli młodzi chłopcy, chyba juniorzy młodsi, dwóch drużyn Ekstraklasy. Po pierwsze, już na lotnisku wszyscy towarzyszący im dorośli: trenerzy, opiekunowie, itd., byli "dziabnięci". Chłopcy ci mieli ok. 15 do 16 lat. Jak przyszła pora posiłku, to iluś tam zaczęło rwać się do wina. Stewardessa spokojnym głosem spytała: Ile masz lat? I tak się ta alkoholowa przygoda skończyła. Jednak na ile znam życie, to po przylocie znaleźli pewnie sposób jak sobie wynagrodzić ten stres psychiczny.

Odsłon: 300 Komentarzy: 15


Miłe święto. Ale po co?

Kategoria: Ogólne Monday, 05 March 2012, 09:16

Czy ktoś może mi racjonalnie wytłumaczyć dlaczego rocznica Konstytucji 3-go maja jest świętem narodowym? Co takiego magicznego ma w sobie ta data? Mam takie wrażenie, że to był po prostu "łabędzi śpiew" polskiej niepodległości. Wywołała ona duże wrzenie w kręgach, które wtedy umiały czytać i pisać. W sumie obowiązywała tylko 14 miesięcy. Nie wiadomo nawet czy była dokumentem spójnym i sensownym, według którego dawało się rządzić. Nie przeszła przecież przez próbę "szarej rzeczywistości". Ten "łabędzi śpiew" stał się swego rodzaju szlagierem po 1918 roku, czyli po odzyskaniu niepodległości.

A ja wrócę do mojej starej myśli, że jedynym sensownym świętem, które jest ignorowane zarówno przez władzę świecką jak i przez Kościół w Polsce, jest Chrzest Polski. Chodziłem do szkoły podstawowej za komuny i tam dowiedziałem się, że państwo polskie powstało w 966 roku po Chrystusie. Później dowiedziałem się, że chrzest Mieszka I miał najprawdopodobniej miejsce 14-go kwietnia, bo akurat wtedy przypadała Wielka Sobota, dzień chrztu dorosłych ludzi. A zatem, ten dzień powinien być świętem narodowym NUMBER ONE w Polsce. Wszystkie inne święta są częściowe, wyrywkowe, nie oddające historycznej głębi i historycznej prawdy o istnieniu naszego kraju i naszej kultury.

A na koniec mały cytat z Gala Anonima. Pisze on, że książę Mieszko urodził się ślepy, i że przjrzał, kiedy miał 7 lat. 

„Wówczas książę Siemomysł pilnie wypytywał starszych i roztropniejszych z obecnych, czy ślepota i przewidzenie chłopca nie oznacza jakiegoś cudownego znaku. Oni zaś tłumaczyli, że ślepota oznaczała, iż Polska przedtem była jakby ślepa, lecz odtąd –przepowiadali – ma być przez Mieszka oświeconą i wywyższoną ponad sąsiednie narody. Tak się też rzecz miała istotnie, choć wówczas inaczej mogło to być rozumiane. Zaiste ślepą była przedtem Polska, nie znając ani czci prawdziwego Boga, ani zasad wiary, lecz przez oświeconego cudownie Mieszka i ona także została oświeconą, bo gdy on przyjął wiarę, naród polski uratowany został od śmierci w pogaństwie”.

Odsłon: 448 Komentarzy: 10


Protest song współczesny "Antymoher" u Henryka Krzyżanowskiego zobaczony, lekko przerobiony i umuzykalniony.

Kategoria: Muzyka Friday, 27 April 2012, 12:10

Odsłon: 173 Komentarzy: 7


Zemsta: czyli... Pan Bóg to robi lepiej.

Kategoria: Ogólne Friday, 23 March 2012, 14:38

„Nie mścijcie się sami, najmilsi, ale dajcie miejsce gniewowi [Boga]. Albowiem napisane jest: «Mnie pomsta, a Ja oddam» – mówi Pan”.

 

Są ludzie i są sytuacje, kiedy chciałby się kogoś ukarać. Tego lata zrobiłem sobie fajną wycieczkę, ale chyba zbyt intensywną. Na pięć nocy, tylko półtorej spędziłem w łóżku: pozostałe w samochodzie. Ostatnią, szóstą noc, miałem spędzić na pewnej granicy. Przyszło mi czekać, kolejka posuwała się bardzo powoli. No i oczywiście przysypiałem na ułamki sekund. W pewnym momencie przede mną powstała wyrwa na dwa samochody. Oczywiście już jakiś cwaniaczek skorzystał z okazji i wjechał przede mnie. Byłem tak zmęczony, że nawet nie chciało mi się z nim kłócić. Ale pomyślałem ze złością: „Gdzie się pchasz, mule pasiasty?! Przecież wszyscy stoimy w tej samej kolejce”. I pomyślałem, że dobrze by było gdyby spotkała go jakaś kara. Poszedłem dalej tym torem. No dobrze, kara. Ale jaka? W sumie postępek nie jest specjalnie poważny, więc i kara nie powinna być ciężka. Może by tak złapał gumę za granicą, gdzieś w środku lasu. Ja będę przejeżdżał za nim i mu nie pomogę. Eeeee, chyba za ciężka. W tym momencie zobaczyłem podnoszące się na tylnym siedzeniu dziecko. Aż mi się głupio zrobiło, i nawet trochę zrozumiałem, że ten człowiek chce dowieść rodzinę jak najszybciej do domu. I wtedy wspomniałem sobie, że karanie to już lepiej zostawić Panu Bogu. Dodam tylko, że choć dziecko jest tu okolicznością łagodzącą, to nie tylko on był z dzieckiem. A wyprzedził wiele samochodów. Pomyślałem sobie więc: „Panie Boże, za głupi jestem na wymyślanie komuś kar. Zostawiam to w Twoich rękach”. I chyba wtedy Pan Bóg miał wolny wieczór, albo chciał mi dydaktycznie coś pokazać, bo tego człowieka rzeczywiście spotkała kara. Była dotkliwa, ale nieszkodliwa. Przywracała sprawiedliwość i wiarę, że tylko miłosierny geniusz Boży jest w stanie tak karać. Otóż jak już wjechaliśmy na granicę, to trzeba było załatwiać i kwestie paszportowe i wszystko związane z samochodem. A zatem tych różnych budek i okienek było kilka. Ten człowiek w każdym okienku zaczynał przede mną, a kończył za. Ciągle mu czegoś brakowało, gdzieś go odsyłali i był zmuszony ciągle ustępować mi miejsca. Ostatecznie z granicy to ja pierwszy zjechałem. No i jak tu nie zostawiać karania w rękach Bożych?

 

(Cytat z Pisma świętego, Rz 12, 19 w tłumaczeniu: Biblija Święta, to jest wszystko Pismo Święte starego i nowego testamentu z hebrajskiego i greckiego języka na polski pilnie i wiernie przetłómaczona, Lipsk, Drukiem Poschyla i Treptego, 1889, Дозволено Цензурою, Варшава, 18 Ноября 1889 г.)

 

To że „wszystko Pismo Święte” to trochę przesada, bo ponieważ jest to Biblia protestancka, więc ma okrojony kanon. Ale za to tłumaczenie jest wierne.

Odsłon: 135 Komentarzy: 9


W odpowiedzi na apel Henryka Krzyżanowskiego wiersza jego ironicznego "Śmichy-chichy z Manify" umuzykalnienie.

Kategoria: Muzyka Saturday, 03 November 2012, 15:55

Odsłon: 418 Komentarzy: 19


Mojżesz na Górze Przemienienia

Kategoria: Lektury duchowe Tuesday, 03 April 2012, 07:45

Przywykliśmy do tłumaczenia obecności Mojżesza na Górze Przemienienia tym, że symbolizuje on część Starego Testamentu: Prawo. W Piśmie Świętym Stary Testament określany jest niekiedy jako "Prawo i Prorocy". A zatem w chwili przemienienia Pańskiego jest jak gdyby cały Stary Testament w symbolicznych osobach Mojżesza i Eliasza.

 

Eliasz ma jeszcze dodatkową cechę charakterystyczną: nie umarł, ale został porwany do nieba. Być może częściowo w ten sposób można wytłumaczyć jego obecność obok Mesjasza w chwili, kiedy pokazuje On swoją niebieską chwałę.

 

Mało się mówi zazwyczaj o tym, że w przypadku Mojżesza też mamy pewną podstawę, aby twierdzić, że jego śmierć, a przede wszystkim pochówek nie odbyły się, można by powiedzieć, w nie zupełnie klasycznym stylu.

 

Pisałem o tym niedawno, ale jeszcze raz powtórzę. Otóż w Pwt 34, 6 w wersji Biblii Tysiąclecia czytamy: "I pochowano go w dolinie krainy Moabu naprzeciw Bet-Peor, a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień". Niby wszystko ok, ale jednak okazuje się, że jest problem. U Wujka i w hebrajskim oryginale czytamy: "I pogrzebał go...". Zaskakuje tu liczba pojedyncza. Kto pogrzebał Mojżesza? Ostatnią osobą, jaka pojawia się poprzednich wersetach jest Pan Bóg. A zatem wszystko by wskazywało na to, że to Pan Bóg zajął się pochówkiem Patriarchy.

 

Nietypowy pochówek Mojżesza dał początek tradycji, że jego śmierć była szczególna. Może raczej była przejściem do Boga, podobnie jak miało to miejsce z Henochem i Eliaszem. Dlatego właśnie w scenie Przemienienia Pańskiego obok Pana Jezusa pojawił się nie tylko Eliasz, ale i Mojżesz.

 

Ciekawostką jest fakt, że chociaż są groby tak odległych w czasie osób jak Abrahama, Racheli, czy też Aarona, to nie czczony jest nigdzie grób Mojżesza. Góra Nebo jest jest poświęcona wspomnieniu oglądania przez Mojżesza Ziemi Obiecanej oraz jego śmierci, natomiast nie jest to miejsce pochówku. Tylko muzułmanie czczą grób Mojżesza w Nabi Musa.

 

Góra Nebo: wąż miłosierny i uzdrawiający

 

 

Grób Aarona w Petrze

 

 

Odsłon: 350 Komentarzy: 5


O nieoczekiwanej konsekwencji likwidacji Funduszu Kościelnego

Kategoria: Ogólne Saturday, 03 March 2012, 14:33

List biskupa Mazura mówi wszystko, więc nie będę wiele komentował. Dodam tylko, że biskup, jako przewodniczący Komisji Misyjnej, nie uwzględnia na przykład księży i sióstr pracujących na wschodzie, bo tereny te nie są uznawane za misyjne.

 

Apel Przewodniczącego Komisji Episkopatu Polski ds. Misji
w sprawie projektu zniesienia Funduszu Kościelnego

Szanowne Panie Posłanki i Panowie Posłowie!

Jako Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji pragnę wyrazić ubolewanie i niepokój, z powodu planów Rządu mających na celu tzw. „usamodzielnienie" opłat ubezpieczeniowych za księży i siostry zakonne przez Kościół! Apeluję do Was o podjęcie decyzji, które wezmą w obronę misjonarzy i misjonarki uznawanych za autentycznych ambasadorów polskości w krajach misyjnych!

Pragnę zauważyć, że proponowana zmiana uderzy przede wszystkim w 2170 polskich misjonarzy i misjonarek, pracujących w Afryce, Ameryce Południowej, Azji i Oceanii. Prowadzą oni - oprócz działalności ewangelizacyjnej - także misję cywilizacyjną: edukacyjną, medyczną i charytatywno-humanitarną. To dzięki ich pracy i poświęceniu, a także ogromnej ofiarności katolickiego społeczeństwa, obok stacji misyjnych działają szkoły i szpitale, ochronki i przychodnie lekarskie, apteki, domy opieki, leprozoria. To dzięki misjonarzom w dzielnicach nędzy wielkich miast dzieci ulicy znajdują w schroniskach oparcie, pomoc i atmosferę rodzinnego domu. To dzięki pracy i ofiarnemu działaniu wszystkich misjonarzy i misjonarek, słowo „Polska” jest znane w afrykańskim buszu i w wysokich Andach, a biel i czerwień polskiej flagi - to kolory nadziei dla tysięcy najuboższych tego świata.

Państwo polskie wspiera misjonarzy, tych, którzy są autentycznymi ambasadorami polskości, właśnie możliwością opłacania symbolicznej składki na ubezpieczenie zdrowotne z tzw. Funduszu Kościelnego. Czy trzeba koniecznie odebrać to świadczenie jako „przywilej" - tym, którzy sławią nasz naród w 94 krajach świata. W wyniku zniesienia Funduszu Kościelnego zostanie im odebrane to najbardziej elementarne świadczenie, dzięki któremu mogą podejmować leczenie w kraju. Czy tak się stanie - zależy od Was, Szanowni Posłowie, Panie i Panowie. Proszę Was, nie pozwólcie, by pozbawiono podstawowej ochrony tych pracujących z pełnym poświęceniem dla Boga i bliźniego. Pozbawienie zwrotu kosztów z tytułu ubezpieczenia będzie powrotem do niechlubnych praktyk z okresu PRL-u, kiedy duchowni i osoby związane z Kościołem, jako obywatele drugiej kategorii, byli marginalizowani i skazywani na samotne borykanie się z problemami natury medyczno-socjalnej.

Pozostaje mi wyrazić wiarę w poczucie sprawiedliwości Pań Posłanek i Panów Posłów

Bp Jerzy Mazur SVD
Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji

Warszawa, 2 marca 2012

 

Odsłon: 98 Komentarzy: 3


1 2 3 4 5 6 7 8 9 ... 11 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.