Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

To nie Sobór Watykański II jest winny

Kategoria: Kościół Saturday, 15 May 2010, 09:50

Znaczenie Soboru Watykańskiego II narosło wieloma nieporozumieniami. Często spotykamy dziś niezrozumienie samego dzieła soborowego, jego recepcji w Kościele katolickim, a także stosunku papieży oraz intelektualistów duchownych i świeckich do tego wydarzenia.

Dla ogromnej większości polskich katolików Sobór nie jest wydarzeniem w jakiś sposób kształtującym ich tożsamość religijną. Jednak szczególnie łatwo o nieporozumienia w Polsce, o niezrozumienie wagi Soboru i jego błędne oceny.

 

Widzimy wiele uproszczonych, często krzywdzących sądów o Soborze. Pierwszym jest utożsamiane posoborowego kryzysu katolicyzmu z „duchem Soboru”. Wprost jest formułowana konstatacja, że źródłem problemów zachodniego Kościoła, sekularyzacji jest Vaticanum II. Utożsamia się Sobór ze wszelkim złem w Kościele i teologii. W istocie to nie Sobór doprowadził do takiego stanu, lecz brak zrozumienia jego myśli i „ducha soboru”, który był bez wątpienia pełen Ducha Św.. Kościół poprzez Sobór dążył do tego by nowym czasom zaprezentować „wieczną nowość Ewangelii”. „Odnowa” to słowo klucz. Karol Wojtyła często używał tego słowa, zaznaczając inność tego stwierdzenia od „reformy”. Sobór nie był i nie miał być rewolucją. Miał być konsolidacją, przygotowaniem „Wiosny Kościoła”. Ogrom i głębia myśli soborowej, wspaniałe dokumenty i konstytucje, współpraca i dialog z innymi wyznaniami, udział świeckich intelektualistów, nowa jakość i zaczyn do Ewangelizacji – to bezsprzeczne fakty. Czym innym jest jednak działalność „mącicieli”. Pojawienie się nowych przejawów gnozy w teologii, niezrozumienie Soboru jeszcze w trakcie jego działań i po zakończeniu, zachwyt rewolucją kulturową – to już inny „duch”. Kościół doznał niewątpliwego kryzysu. Był on tym bardziej bolesny, że cios zadano od wewnątrz. Jednak nie był to wynik Soboru, ale odrzucenia właśnie „ducha soborowego”, który nie zmienił „ani joty” w prawowitej wierze. Papież Paweł VI nie wahał się użyć stwierdzenia „swąd szatana w świątyni”. Dziś największym błędem jest utożsamianie kryzysu Kościoła i relatywistycznej teologii postępowej jako czegoś zaplanowanego bądź wynikającego z samej istoty Soboru.

Zdjęcie ekskomuniki z lefebrystów wywołało debatę w Kościele, w mediach. W Polsce wielu publicystów, w tym lewicowi publicyści z „Gazety Wyborczej” i „Polityki” określiło to mianem odejścia Benedykta XVI od owego „ducha Soboru Watykańskiego II”. Pojawiły się cytaty z wcześniejszych wypowiedzi J. Ratzingera na temat kryzysu w Kościele. Dotykamy tu kolejnego nieporozumienia związanego z Vaticanum II. W istocie Benedykt XVI papież i wcześniej jako kard. Ratzinger, wypowiadał się bardzo krytycznie o nurtach w Kościele, które niszczyły jedność; nurtach które były sprzeczne z Soborem. W istocie Ratzinger ostro i bezpośrednio krytykował modernizm, przejawy sekularyzacji, relatywizmu. Podobne wypowiedzi na temat tego jak część kleru odeszła od doktryny zasłaniając się Soborem były formułowane przez innych jego bezpośrednich uczestników. O błędach pisał zarówno Y. Congar i J. Maritain. Ten ostatni w książce „Le paysan de la Garrgonne” dokonał krytyki błędnej recepcji Vaticanum II przez wielu duchownych i intelektualistów. Była to krytyka nie Soboru lecz tego co robiono wbrew niemu.

Sobór nie został odpowiednio zrealizowany. Powodem tego był chaos jaki wprowadzili teolodzy relatywistyczni i skrajni przeciwnicy odnowy, czyli lefebryści. Działalność i jednych i drugich to wprowadzanie zamętu.

Jednak zarzuca się Benedyktowi XVI to, że nie jest to papież soborowy, że nie widać w jego pontyfikacie realizacji postanowień Soboru. Jest to wielki błąd.

Prof. Stefan Swieżawski, jeden ze świeckich audytorów na Soborze, przyjaciel Karola Wojtyły, który razem z francuskim filozofem Jacqesem Maritainem odbierał z rąk Pawła VI soborowe orędzie do intelektualistów, pisał o tym, że Kościół po Soborze jest: wspólnotowy (Kościół to wspólnota wiernych, a nie hierarchia), służebny (Kościół świadectwa a nie sukcesu), otwarty (znaczenie ekumenizmu, czyli szukania tego co wspólne z innymi wyznaniami).

Ci którzy krytykowali papieża za dialog z lefebrystami i odejście od Soboru Watykańskiego II sami nie zrozumieli soborowego nauczania. Przykładowo publicyści „Gazety Wyborczej” pielgrzymkę Benedykta do Czech ocenili jako niepowodzenie. Pisano, że papież nie znalazł wspólnego języka z Czechami. Benedykt XVI zaś dał świadectwo wiary w prawdzie. Wybrał się z misją ewangelizacyjną do bardzo ateistycznego kraju, by „drążyć skałę”. Zrealizował wizję Kościoła służebnego, który ma być Kościołem świadectwa a nie sukcesu, jak pokazują powyższe słowa Swieżawskiego.

 

Recepcja Vaticanum w Polsce jest inna niż na zachodzie Europy. Polska nie przeżyła kryzysu posoborowego. Rodzimi teolodzy modernistyczni – Obirek, Węcławski, Bartoś, nie wpłynęli znacząco na obraz polskiego katolicyzmu. Jednak ważne jest opisywanie Soboru Watykańskiego II i sytuacji Kościoła po nim w prawdzie, bez szkodliwych uproszczeń.

Może w umyśle osoby, która nie do końca orientuje się w sytuacji Kościoła w II połowie XX wieku, powstać dysonans, gdy słyszy lub czyta o tym, że Benedykt odszedł od realizacji Soboru, a jeszcze przypomina sobie pielgrzymki Jana Pawła II i jego słowa podziękowania Bogu za wielkie dzieło Vaticanum II. Może przeczytać wiele uproszczonych sądów o tym, że Sobór to źródło zła i dalej nie wiedzieć jak to ocenić. Łatwo w ten sposób o pomniejszenie wagi i znaczenia Soboru Watykańskiego II. Trzeba zawsze pisać i mówić prawdę o wielkimi i niezaprzeczalnym dobru Soboru, a też wskazywać jak po części zmarnowano jego dorobek, kto i dlaczego. Wskazywać należy też to, że Sobór nie zawierał w swych postanowieniach i rezultatach pracy Ojców Soborowych jakiegokolwiek(!) elementu, który spowodował lub przyczynił się do kryzysu zachodniego katolicyzmu. Taka po prostu jest prawda. Veritas – prawda, to określenie znajdziemy w nauce Benedykta XVI, Jana Pawła II (Karola Wojtyły w wypowiedziach na Soborze), dokumentach soborowych, nad wyraz często.

Odsłon: 1223 Komentarzy: 30


tvnskość

Kategoria: Kultura Thursday, 13 May 2010, 12:29

Każdy nowy serial to ogólnopolski hit, programy rozrywkowe najlepsze pod względem oglądalności, a 24-godzinny kanał informacyjny to już ikona polskich mediów. Sam TVN cechuje relatywnie spójny typ przekazu. Seriale: „39 i pół”, „Teraz albo nigdy”, wcześniejsza „Magda M” to beztroska wędrówka śladami polskich yuppies, młodych osób robiących karierę, którymi jedynymi problemami są rozterki miłosne. To seriale lifestylowe, proklamujące pewien typ życia człowieka we współczesnej konsumpcyjnej drzemce. Mieszkanie razem przed ślubem, seks + seks + seks, geje i lesbijki (w „Magdzie M” i „39 i pół”) jako kapitalni ludzie, którzy szukają akceptacji i są super, a także starsza doświadczona pani grana przez Beatę Tyszkiewicz mówiąca, że rozwód to nie porażka bo drugie małżeństwo jest zawsze lepsze (w „Teraz albo nigdy”). W „39 i pół” mamy proklamację „wiecznej młodości”. Beztroskie rozterki byłego rockandrollowca, które mówią nam, że trzeba być sobą, podchodzić do życia na lighcie, bo i tak wszystko się ułoży (gdy będziemy sobą). Po co młodnieć? – by być zasuszonym mężczyzną w starszym wieku i zerkać w rachunki? Nie, lepszy jest wiecznie młody Piotruś Pan. Oczywiście wszystko to okraszone seksem.

Nowe hity serialowe jak „Usta, usta” czy „Klub szalonych dziewic” serwują widzowi typ serialu wzorowanego na „Seksie w wielkim mieście”. Zresztą to jest komercyjna logika TVN-u: wiele seriali to po prostu produkcje amerykańskie w Polsce realizowane na licencji. „Usta, usta” czy „Klub szalonych dziewic” pokazują perypetie związków partnerskich lub małżeństw typu: problemy z pożyciem, nuda w związku, impotencja. W jednym z odcinków „Usta, usta” mamy kumpli, którzy chcą pokazać, że „nie skapcanieli” i idą na imprezę techno, gdzie chcą się uraczyć ekstazy i „zarwać laski”. Mamy też obraz kobiet: jedna zdradza swego męża na super imprezce, inna wypala jointa z 18-letnią panną. Cechą charakterystyczną jest po prostu „fun” – nikt się niczym nie przejmuje, taka fajna zabawa. Wszystko oscyluje wokół seksu, problemów seksualnych, podrywu, życia w parze.

„Majka” – wielki hit serialowy. Perypetie dziewczyny, która przypadkiem została zapłodniona nasieniem żonatego mężczyzny, z którym potem się łączy, a on bierze rozwód z żoną w wyniku tego zapłodnienia. Serial oparty na wenezuelskiej telenoweli co potwierdza kopistyczny charakter TVN-u. Powstają w całej Polsce klubu przyjaciół tego serialu.

„Ikony rozrywki” – Majewski i Wojewódzki pokazują to, że granice dobrego smaku nie istnieją, że śmiać się należy ze wszystkiego. Mają też własną „filozofię” – dystans do wszystkiego, do siebie, do innych, do wartości. Czyli po prostu „fun”, zabawa, cynizm, „olewka”. Przy tym bogaci, jeżdżący Ferrari lub Lamborghini oraz doskonali aktorzy. Ponad czterdziestoletni idole młodzieży szkolnej.

Na śniadanie TVN mówi „Dzień dobry” a Prokop, Rusin, Pieńkowska i inni poruszają „niezwykle ważne tematy”. Czasem zorganizują spotkanie z homoseksualistami, transwestytami by porozmawiać o tym jakie jest polskie społeczeństwo. Jak się ubrać, jakie spodnie, co u gwiazd, co ugotują, co z tym you can dance, czy dla Polaków seks to temat tabu. Oczywiście często gości tam T. Jacyków – biseksualny stylista nr 1.

Taniec z gwiazdami, talenty polskie, solówki oceniane przez homoseksualnego celebrytę, hity kina komercyjnego, dużo reklam, "Rozmowy w toku", Kwaśniewska Ola, Kwaśniewska Jola i Nergal w programie u niej, gdzie padają słowa z ust Prezydentowej: "Polak potrafi, także w deth-metalu" .

Słowem podsumowania : dużo tańca i zabawy z gwiazdami lub „solówek”, komików-cyników, ludyczne odkrywanie talentów u Polaków z „autorytetami”: Chylińską (jej słynne: „Jak na was patrzę dziewczyny to mi się bzykać chce”), Wojewódzkim i Foremniak, kino z komercyjnymi hitami, obowiązkowy film a la „mordobicie” ze  S. Segalem co miesiąc, seriale pokazujące uroki konsumpcyjnego życia, w których jedynymi problemami są romanse i które cechuje mętne spojrzenie na miłość, czyli jednym słowem: tvnskość.

 

 

Odsłon: 612 Komentarzy: 10

Czy spali Koran? Światopogląd Nergala.

Kategoria: Religia Friday, 05 November 2010, 17:10

Nergal – celebryta, lider deth-metalowej satanistycznej grupy Behemot jednym ze swych tricków scenicznych uczynił podeptanie i podarcie Bibli.

W marcu tego roku, gdy Behemot grał koncerty w Polsce taki proceder zadrzał się niemal na każdym koncercie.

 

Nergal jest ateistą, czemu dawał wyraz w wielu wywiadach prasowych i telewizyjnych (m. in. u J. Wojewódzkiego). Czemu więc wybrał szatana? Bo, jak mówi, to dla niego uosobienie niezależności, postać romantyczna.

Powstaje pytanie czy Nergal jest oportunistą czy idealistą (idealistycznym sataniststą)? Do końca nie wiadomo.  Jednak fakt jest faktem – Nergal bezkarnie (!) i ostentacyjnie depcze symbole chrześcijaństwa, czyniąc z tego swój "etos", wręcz bohaterstwo. Akcentuje swoją "drogę muzyczną".

Jeśli nawet Nergal jest zupełnym oportunistą, nastawionym na kasę ze swoich "show" to i tak nie zwalnia to go z odpowiedzialności z niszczenia Pisma Świętego.

Przykład tego pana pokazuje nam pewien charakterystyczny syndrom współczesnego świata i chrześcijaństwa. Jeśli już deprecjonować, obrażać religię i symbolikę religijną bezkarnie to chrześcijaństwa. Nikt nie zareaguje. Krzyż na którym wisi naga modelka, genitalia na krzyżu, palenie Bibli, pastwienie się nad Benedyktem XVI przez homosekualistów na różnych paradach – to przykłady takich zajwisk.

Tymaczasem karykatura Mahometa prowadzi do krwawych zamieszek, groźb zamachów, zwolnień dziennikarzy, którzy ją zamieścili, listów protestacyjnych itp.

Symbol religijny to symbol religijny. Każdy!

Każdy wierzący – czy to katolik, czy buddysta czy muzułmanin ma prawo do szacuku wobec jego religii, której elementem są także bogate w znaczenie symbole.

 

Sokoro Nergal pali Biblię w geście niezależności i emanacji Szatana  – tego "romantyka i symbolu niezalezności", to dlaczego nie pali Koranu? Wszak muzułmanie uznają proroków biblijnych, a nawet samego Jezusa z Nazatertu uznają za proroka. Pokazałby w ten sposób swoje przywiązanie do swego idola – szatana. Nergalu, co ty na to? Tchórz ty, czy idealista? Jaka byłaby reaakcja!

Odsłon: 672 Komentarzy: 8


Sex, Drugs and Disco Polo

Kategoria: Kultura Saturday, 05 June 2010, 09:38

Pochylmy się nad twórczością disco polo. Nie masz nic bardziej polskiego, ludycznego, zabawowego i towarzyskiego niźli ta muzyka. Wesela, wiejskie dyskoteki, a nawet wielkie kluby (jak słynne Manieczki pod Poznaniem), młodzież, Podlasie ze stolicą disco polo czyli Białymstokiem.

 

Spójrzmy na tąż twórczość, oceńmy.

Spójrzmy na znamy przebój legendarnej grupy Milano:

 

"Bara bara bara riki tiki tak,

jeśli masz ochotę daj i jakiś znak”.

 

Inny hit to już Bayer Full i „Majteczki w kropeczki”. Bayer Full to zespół, który w historii Polski sprzedał najwięcej płyt. Na drugim miejscu są „Czerwone Gitary”. A więc:

„Majteczki w kropeczki łochochocho”

 

Ale jest też refleksja o życiu, o imponderabiliach, cnocie. Weźmy taką piosenkę grupy Milano o tytule -jakże wymownym i filozoficznym ;)- „Everybody frytki”. Oto słowa tej piosenki:

 

„Jejeje!! Everybody frytki.

Ooo życie nie jest grą.

Jejeje wszystko dla rozrywki.

Ooo każdy lubi to.

Chcemy się bawić aż do rana żeby nasza noc nie będzie sama.

Wszystkie troski i rumory teraz nie ma ruchu stąd.

Jejeje!! Everybody frytki.

Ooo życie nie jest grą

Jej! Wszystko dla rozrywki.Ooo każdy lubi to. „

„I on i ona prawa lewa strona.

Początek i koniec i wszyscy klaszczą w dłonie.”

 

Everybody frytki – jakież to głębokie. Hmmmmm………… Nieprawdaż ;)

 

Inna piosenka. Tym razem grupa Toples i hit „Nie mydło, nie granat”. Tytuł ciekawy.

 

  1. „To niesamowite aż wręcz nie do wiary

gdzie się nie rozejrzę kochają się pary i to tak dosłownie mówiąc bez ogródek

po prostu się p******** tak bez zbędnych słówek.

Jak już kiedyś rzekłem robię to co lubię więc ciało do ciała nie zawsze po ślubie

może to przesada to co teraz powiem

kto chce niech zaprzecza: sex to przecież zdrowie!!

Ref: Jeśli nie spróbujesz nie przekonasz się

czy mówię prawdę czy mam rację czy nie…

Twoja ***** to nie mydło nie zmydli się na pewno

zrób to dziś kochanie zrób to dzisiaj ze mną

mój **** to nie granat nic ci się nie stanie

co powiesz dzisiaj mała na ostre ….

Twoja ***** to nie mydło nie zmydli się na pewno

zrób to dziś kochanie zrób to dzisiaj ze mną

mój **** to nie granat nic ci się nie stanie co powiesz dzisiaj mała na ostre ….”

 

A teraz Boys i Przebój „Biba”:

 

„Już sobota wieczór się zaczyna, myśli krążą w głowie zarąbista dziewczyna.

Już nie długo będziesz nią obracał. Pójdzie jak po lodzie potem numer w samochodzie hej.

Co za noc jesteś tylko dla niej bujasz ją

Będziesz mocno dmuchał aż do rana potem cześć a później spadaj mała.

Ref: A teraz łapy w góre ti dabu dibu daj Publika dziś baluje ti dabu dibu daj

Bo tutaj nic nie boli ti dabu dibu dajsie w tańcu nie pier**li ti dabu dibu daj”

 

Inny hit M. Millera i Boysów pt. „Figo fago”:

 

„Znowu noc ruszasz w rejs

Randka w mieście bujasz się

Czas by świnka nim zajęła się

Prosty temat i wiadomo wszystko dymać na około

Byle z oczu jej patrzyła chęć no i cześć

Ref: Bierzesz co sie da -uu I na drzewo nie ucieka

Laska ta czy ta – uu Tu problemów w ogóle nie ma

Bierzesz co sie da -uu I na drzewo nie ucieka

Zaliczona odstawiona"

 

„Straciłaś cnotę” – to grają wszędzie gdzie jest „dyska” disco polo. Oto tekst:

 

„To było nocą, gdy księżyc jasno świecił

wiesz już na pewno- nie bedzie z tego dzieci

Tak to bolało, choć sama nie wiesz czemu

Jak to się stało,oddałaś się Rudemu

ref. Straciłaś cnotę, bo co? Bo sama tego chciałaś Straciłaś cnotę i co?

I już nie będziesz miała.

Straciłaś cnotę, bo co? Bo on nalegał wciąż.

Choć coś straciłaś, to też zyskałaś wiele,

I nie żałujesz bo przecież warto było

Pamiętasz dobrze jak bardzo chciałaś wiedzieć

Co będzie potem – dziś jesteś już kobietą"

 

Innym razem zespół Focus i „Rozłóż nóżki”:

 

to zaczęło się latem gdy nad wodę szła

zobaczyła go nago jak opalał sie sam

położyła się obok on jej kremik swój dał

kiedy kończył smarować to powiedział jej tak

Ref:no rozłóż nóżki no rozłóż swoje nóżki

no rozłóż swoje nóżki będziemy kochać się /x2

 

Miłość w disco polo proszę bardzo. Zespół Akcent i „Mała figlarka”:

 

„Zgubiłaś mi się moja mała Małgorzato

Piękna figlarko najpiękniejsza jaką znam

Chyba urodę skradłaś najwspanialszym kwiatom

uło ułoo”

 

Tak to – mniej więcej – leciało!

O wielu innych „utworach nie wspomnę”, np. „Przeleć mnie(dalej to idzie tak: „tak naprawdę tego chce, u ła, u je i je”)”, „Pszczółka maja”, „Psotny wiatr”, „Sąsiadka”. Wspomnieć też należy o grupie Top One i przeboju-motywie muzycznym kampanii Kwaśniewskiego „Olek” (a szło to tak: Ole, Olek wygraj, Ole Olek, na prezydenta tylko ty)

 

Chcą posłuchać należy na you tubie wystukać tytuł i posłuchać :) Choć nie polecam, chyba, że w celu zaspokojenia ciekawości.

Ta muzyka jest polska (i jest elementem naszego stylu zabawy – w najszerszym rozumieniu), więc napisałem o niej. To element polskiego pejzażu. Może – niestety?

Grają disco polo na polskich katolickich weselach, a jakże.

Dyskurs disco polo oscyluje wokół tematów płytkiej „miłości” (tęsknię, uło ułooo), sexsu, bujania się w furach, kopulacji przygodnej na dyskotekach. Taki też jest obraz dyskotek disco polo. Kluby takie jak Manieczki pod Poznaniem czy podlaskie Nevada, Panderoza (tam kręcono film „U Pana Boga za piecem”), Atlanta, Milano, Rancho, Stacja Siemiatycze, są pełne takich przebojów. Jest specyficzny klimat tego typu „imprez”. Młodzież w wieku od 15 do 19 lat. Do tego doszły narkotyki – „trawka”, amfetamina, a nawet tzw. „wkładka do piwa” w postaci nie wódki ale ekstazy. Jest to problem na który zwraca uwagę policja. Były przypadki zgonów z powodu przedawkowania (jednorazowo) lub zatrucia. Przygodny sex, czy w ogóle sex między dziewczynami a chłopakami w aucie lub w łazience też jest jakimś elementem tego typu „zabaw”.

 

„Imprezy” disco polowe to: taniec, zabawa, małolaty, narkotyki i sex. Muzyka disco polo to mętne teksty o „miłości” i tęsknocie, sexie, bujaniu w furach, „rozkładaniu nóżek”. Taki to „etos” – sex and drugs and disco polo.

Proste, beznadziejne, moralnie przygniatające, czyli po prostu do niczego…

To muzyka ludowa. „Arcy-polska” ? ( prowokuję pytanie). Taka właśnie a nie inna.

 

I co państwo o tym sądzą?

 

 

 

Odsłon: 1015 Komentarzy: 7


Spór, żałoba, spokój ...a może republikanizm?

Kategoria: Polityka Wednesday, 05 May 2010, 17:59

Znacie to państwo? Zrealizować testament poległych, nowe otwarcie, nic nie będzie takie samo, polityka się zmieni i tak dalej i tak dalej… Tylko co z tego wynika? Media, niektórzy politycy (z wszystkich partii!), postulują kampanię cichą, wyciszoną. Wiemy, że Jarosław Kaczyński swoją kampanię prowadził będzie w taki sposób – nade wszystko żałoba. Inni wieszczą wielki spór, „kłótnię nad trumnami”, „demony patriotyzmu” – jak powiedzieć raczył pewien dziennikarz telewizji komercyjnej.

Co nas czeka: spór-kłótnia czy żałoba-cisza-spokój? Cóż….

Ja zapytam od razu i dobitnie: GDZIE POWAŻNA DEBATA O POLSCE? Ja jej nie widzę… Czy będzie? Wątpię.

Czy czeka nas kampania nie-merytoryczna, pusta, z żałobą w tle, kampania „na wizerunki”, na „bądźmy razem”?

Polacy – tzw. zwykli ludzie, a bardziej trafnie – społeczeństwo, pokazało już klasę, solidarność, patriotyzm, zjednoczenie. Czy pokażą to nasze elity polityczne? I w jaki sposób?

A tu trzeba debaty, argumentów, republikańskiej energii. Prezydenta wybieramy na 5 lat! Musi być wizja Polski, osobowość, ideologia. Musi być „plan na Polskę”. Trzeba republikanizmu! Nawet więcej – trzeba sporu. Emocje są wyciszone, nie ma przyzwolenia na brutalne gry słowne, a więc są warunki sprzyjające poważnemu sporowi „planów na Polskę”.

„Wiele wskazuje na to, że te wybory będą inne” – słyszeliśmy to, prawda. A może nie będą inne? Może po prostu przejdą cicho, wygra faworyt Komorowski, nie będzie nic poważnego (!) o Polsce, o przyszłości, o koncepcji polityki, tak jakbyśmy wybierali „malowanych prezydentów” (może plus „nie, nie Jarosław Kaczyński nie, brat był mimo wszystko spokojniejszy”).

Jak będzie? – zobaczymy….

Ja chcę kampanii w której usłyszałbym rzetelną wymianę zdań, plany na przyszłość, starcie koncepcji i politykę z prawdziwego zdarzenia. Życia zmarłych nie przywrócimy, a Polska czeka. Nie chcę postpolityki ani żałobnej meta-polityki. Chcę republikańskiej demokracji.

 

… tylko czy ktoś mi nie powie: „chcieć to ty se możesz”…

Odsłon: 257 Komentarzy: 0


Niezdecydowani - na prawo zwrot!

Kategoria: Polityka Monday, 19 April 2010, 13:12

Pierwszy po Katastrofie sondaż poparcia dla partii politycznych pokazuje nam następujące wyniki:

PO – 35% – jest to spadek o 11%

PiS – 25%  – bez zmian

SLD – 12%

PSL – 6%

PiS ma twardy elektorat, PO chwiejny. Obecnie widzimy bardzo dużą grupę niezdecydowanych. 11% osób które wcześniej popierało PO obecnie czeka na rozwój zdarzeń w polityce, na wystawienie kandydatów itp.

I to jest szansa dla prawicy!

Podobno M. Jurek i L. Dorn myślą o powrocie do PiS-u. Ciekawe, ale na razie to tylko spekulacja.Tymniemniej dałoby to PiS-owi siłę, przekonało wielu.

Ważniejszy jest jednak nowy kandydat na prezydenta. To rzecz kluczowa!

Poza tym PiS musi pokazać energię, siłę programu, bez tego się nie obędzie.

Najważnejsze jest jednak to czy PiS zdoła przekonać niezdecydowanych do poparcia. Kto ich przekona ma zwycięstwo wyborcze w kieszeni. Wybory w czerwcu mają ogromne znaczenie dla polityki. Od nich zależeć będzie wiele. Czy PO będzie niepodzielnie rządzić, jaka będzie prawica? Od tych wyborów zależą odpowiedzi na te pytania.

Platforma też nie śpi, a najnowszy sondaż poakzujący 11%-ową stratę jest dla niej ogromnym policzkiem. Już spindoktorzy PO myślą nad taktyką, niejedno odbyło się prywatne spotkanie platformerskiego mainstreamu.

Jeśli niezdecydowani zwrócą się na prawo, to znaczyć to będzie, że Polska po Tragedi, politycznie się zmieniła na prawicową, a też że nie nastąpił koniec – jak pisze Rafał Ziemkiewicz – prawej Polski.

Jesli najbliższe czerwcowe (dziwnie mi się nasuwa analogia do wyborów czerwcowych z 1989 r.) wybory przegra prawica, to jej przyszłość widzę w czarnych barwach.

Tyle na dzień dzisejszy – wszystko przed nami.

 

Odsłon: 1214 Komentarzy: 12


Media straciły władzę nad ludem

Kategoria: Kultura Saturday, 17 April 2010, 22:58

Ludziom opadły łuski z oczu. Oblicze tragedii sprawiło, że nagle zmieniła się perspektywa patrzenia na polityków, wcześniej niesamowicie krytykowanych i wyśmiewanych. Doceniono dobro zmarłych, zrozumiano i nazwano złem pastwienie się nad Prezydentem. Wreszcie zło nazywamy złem, a dobro dobrem. Ksiądz prof. Tischner pisał – jak sądzę bardzo trafnie – że "Solidarność" do której powstania przyczynił się Jan Paweł II Wielki, zdjęła Polakom maski z twarzy. Zrozumiano, żę telewizja podporządkowana władzy kłamie, że "oni" – partia, uważają Polaków za ciemną masę. Nagle zrozumiano, że jest w Polakach siła, że są dobrzy ludzie. Nastąpiła INTEGRACJA (ważne słowo).

Dziś widzimy poniekąd to samo, choć oczywiście w innej postaci. W atmosferze zadumy, skupienia, ze łazmi w oczach (ja dorosły mężczyzna w sobotę 10 kwietnia nie mogłem powstrzymać łez), doświadczamy mocy Boga. Wszak jest On zawsze z cierpiącymi – bo cierpi razem z nimi. Bóg jest miłością – to wiemy. Ale wiemy też, że Bóg to także mądrość. Ją, tą mądrość, jej cząstę, poniekąd dał nam – Polakm. Mądrość to takżę pozanie rzeczy takimi jakimi są na prawdę. To rzecz pierwsza, jeśli chodzi o Bożą mądrość. I to się dokonało – widzimy lepiej przeszłość, nie damy (nie dajmy) się oszukiwać w przyszłości.

Sądzę, że Polacy obecnie są mądrzejsi, że nie łatwo będzie znów wmówić im kłamstwa i pogrywać socjotechniką. Gdyby znów powrócił styl walki politycznej, gra w stylu – co tu owijać w bawełnę – pana P. (oby się nawrócił) i temu podobnych, to sądzę że nie spotka się to z obojętnością i biernym przyzwoleniem.

Spokornieli dziennikarze, niektórym po prostu wstyd, za żarty, za to że nie myśleli. Jest zaczyn do czegoś nowego.

Uaktywniono polskość – a ta sama w sobie jest emanacją ducha, i że odwołam się do Mickiewicza, ma wyraźnie chrześcijańską postać.

Lud się znów nie da oszukać mediom!

Coś zrozumiano, coś się skończyło, coś się zaczęło… Nie wiadomo co, ale ufamy, że będzie lepiej, że Bóg ze zła wyprowadzi dobro.

Odsłon: 474 Komentarzy: 8


Idea IV RP czeka.

Kategoria: Polityka Friday, 16 April 2010, 12:30

Serce boli, że taka tragedia dopiero wstrząsnęła społeczeństwem tak, że obudziła w nas nasze wielkie cechy narodowe.

Gdy ustanie żałoba, gdy otrzemy łzy przyjdzie czas na działanie. Tak jak po romantyzmie przychodzi czas na pozytywistyczną pracę organiczną.

Tutaj właśnie okaże się na ile tragedia smoleńska zmieniła nas, polityków, media. Czy jesteśmy narodem romantycznych porywów polskości czy także społeczeństwem obywatelskim.

Przychodzi czas  na poważną debatę o koncepcji polityki Prezydenta Kaczyńskiego. Przypomnijmy sobie koncepcję najważniejszą, którą Prezydent wraz z PiS-em chciał podjąć – koncepcję IV RP. Miała połączyć PO i PiS, ale niestety podzieliła. To, o czym nie każdy wie, koncepcja autorstwa nie PiS-u czy tylko Zmarłego Prezydenta, ale krakowskich oraz warszawskich intelektualistów konserwatywnych i liberanlnych(sic!). Podjął ją PiS, choć  z myślą o współpracy z PO. Ostatecznie program ten zakończył się fiaskiem i niewybrednymi żartami mediów.

Dziś pora na reaktywację tej koncepcji.

Odsłon: 468 Komentarzy: 7


Apel: Zrealizujmy testament tych co zginęli!

Kategoria: Polityka Tuesday, 13 April 2010, 13:32

Czym jest "polskość"? Widzimy ją w ciągu ostatnich dni. To solidarność, zjednoczenie w trudnej sytuacji, pamięć, wspólnota osób, odrodzona miłość do kraju. Wszyscy na prawdę jesteśmy obywatelami. To czuć, bo niejako "w powietrzu" unosi się Polski Duch. On jest w nas. I jest, teraz wiemy to na pewno, zbudowany na gruncie miłości do Boga. Tragedia – tak wiele teraz byśmy dali by się nie wydarzyła – wydobyła z nas to co jest skrywanym, ale istniejącym (!) w nas credo. To jest polskość.

Żegnamy ludzi mądrych, kochających Polskę. Pamiętajmy, uświadommy sobie jedną rzecz. Zginęli ludzie, ale zostawili nam zadanie do wykonania. Powstała luka, którą musimy wypełnić tym samym czego po wszystkich co zginęli brakuje – dobrem. Dziś składamy im jako Naród hołd, i jest to piękne. Jednak aby nie zaprzepaścić ich ofiary i tej energii jaką ich ofiara wyzwoliła oddajmy im drugi hołd, który, gdy popatrzą na nas z Nieba, sprawi im radość wprost ogromną. Zrealizujmy ich testament!

Jaki to testament?

To myśl i linja polityki Lecha Kaczyńskiego. Wymienię w punktach najważniejsze jego koncepcje;

- polityka historyczna, zbudowana na prawdzie i afirmacji polskości,

- "koncepcja jagiellońska" w polityce wschodniej (wzorowana na mysli Piłsudskiego), z zaznaczeniem ważnej roli Polski w kontaktach z Ukrainą,

- współpraca państw Europy Środkowej, by mówiły jednym głosem (wzorem jest tu przedwojenna tzw. koncepcja międzymorza),

- Unia Europejska jako "Europa Ojczyzn", wraz z budową równości państw w ramach wspólnoty europejskich państw, a nie dominacji największych,

- Polska jako podmiot na arenie międzynarodowej, a nie "przedmiot", państwo które "zasiada do stołu rozmów" i wnosi swój unikatowy wkład,

- patriotyzm narodowy,o tradycyjnym kształcie,

- pamięć Katynia, Powstania Warszawskiego, Solidarniości jako wielkich symboli narodowych,

- połączenie konserwatyzmu z wrażliwością społeczną (lewicowy element w programie PiS-u, autorstwa m. in. zmarłego Prezydenta),

- wartość państwa, silnego państwa – w wymiarze szacunku do niego i sprawnych instytucji.

- fundament patriotyzmu, wartości i tradycji, ponad socjotechnikę.

Kontynuujmy dzieło osób dbających o pamięć o Katyniu, kontynuujmy pasje wojskowych, kontynuujmy posługę księży.

Zrealizujmy, a raczej kontynuujmy(!) to co robił tak wspaniale J. Kurtyka:

- wolne badania historyczne, otwarte na prawdę,

- antykonformizm,

- pokazywanie taką jaką była na prawdę, historii najnowszej z prawdziwym obrazem PRL-u.

 

Apeluję do was politycy. Zrealizujcie to!

 

Apeluję do was Rodacy: ceńmy ludzi mądrych, właściwie ich oceniajmy, przede wszytkim mądrze, nie dajmy się zwodzić socjotechniką, cynizmem satryryków. Trzymajmy w sobie tą energię, którą mamy dziś.

Dziennikarze – do was – apel by nie schlebiać populizmowi, bylejakości, nie przyzwalajcie na socjotechniczne kłamstwa, reagujcie na chamstwo, kreujcie wysokie standardy, szanujcie ludzi.

Mój płynący z serca apel – przekonany jestem głęboko, że jest to apel także każdego z blogerów frondy.pl – kończę cytatem z pięknej piosenki Jacka Kaczmarskiego "Samosierra", śpiewaną przez pamiętne trio Kaczmarski, Łapiński, Gintrowski:

 

Ci co zginęli idą w bohatery,

Ci co przeżyli, muszą walczyć dalej!

Odsłon: 652 Komentarzy: 10


You can pray.

Kategoria: Modlitwa Sunday, 14 March 2010, 21:17

Moja słabość – poranna modlitwa. Nie miałem ani serca do niej, ani ochoty, ani natchnienia. Jakoś pośpiech, ospałość, no i moje lenistwo pewnie też, temu nie sprzyjały. Ważna sprawa zacząć dzień z Bogiem. Wieczorna modlitwa to już inna sprawa, tu jest ze mną inaczej, lepiej.

Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem w mojej ulubionej księgarni katolickiej, kupiłem "Medytacje nad Psalmami" bł. Karola de Foucauld. Potem żalowałem zakupu, szedłem w końcu do księgarni z myślą o zakupie innej książki.

Ale… Przypadków nie ma. Wpadłem na świetny pomysł. Najlepiej zdyscyplinować samego siebie, poprzez uczynienie jakiegoś wyrzeczenia lub przyjęcie pożądanej praktyki, czyniąc ją niejako prawem, stałym zwyczajem.

Postanowiłem co rano, bez względu na dzień, czytać po 1-2 medytacjach.

Rozaważania bogosławionego Karola dały mi wiele: poznałem wspaniałą postać, a nade wszystko bł. Karol de Focauld rozbudził we mnie uśpioną (kiedys lubiłem czytać Psalmy) fascynację, znowu je czytam i rozważam. Jego medytacje są pełne głębi. Odkrywa się nowy wymiar Psalmów, refleksje o których wcześniej nigdy bym nie pomyślał. Jest tego wiele, całe bogactwo myśli.

Takie są teraz moje poranki – poranki z Karolem de Focauld.

 

 

Odsłon: 488 Komentarzy: 5


1 2 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.