Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Irlandzki rząd atakuje konfesjonały

Kategoria: Wiadomości Thursday, 21 July 2011, 23:10

http://uk.reuters.com/article/2011/07/14/uk-ireland-church-idUKTRE76D5W420110714

w skrócie - księża będą pociągani do odpowiedzialności prawnej za "zatajanie" przestępstwa wyznanego podczas spowiedzi. Horror. 

Odsłon: 72 Komentarzy: 0


Leah Darrow - historia nawrócenia

Kategoria: Religia Thursday, 21 July 2011, 23:04

Odsłon: 216 Komentarzy: 0


PS 144:1

Kategoria: Ogólne Thursday, 21 July 2011, 21:07

Błogosławiony Pan - Opoka moja, 
On moje ręce zaprawia do walki, 
moje palce do wojny. 

Odsłon: 82 Komentarzy: 0


Augustyn i muszla

Kategoria: Religia Sunday, 13 February 2011, 11:57

Wielki doktor Kościoła Katolickiego, Św. Augustyn z Hippony spędził ponad  30 lat pracując nad traktatem De Trinitate ( o Trójcy Św.) próbując sformułować zrozumiały wyjaśnienie tajemnicy Trójcy Świętej.

Któregoś razu przechadzał się brzegiem oceanu kontemplując na ten temat i próbując zrozumieć ową tajemnicę kiedy ujrzał chłopca biegającego tam i spowrotem od oceanu  do miejsca na jego brzegu. Chłopiec używał muszli aby nosić wodę do małej dziury którą wykopał w piasku.

Biskup Hippony zbliżył się do niego i zapytał: „Chłopcze, co robisz?”

„Próbuję przenieść cały ocean do tej dziury” odpowiedział z uśmiechem chłopiec.

„Ależ to niemożliwe, moje drogie dziecko, dziura nie jest w stanie pomieścić całej wody oceanu” – powiedział Augustyn.

Chłopiec przerwał swoją pracę, stanął, spojrzał w oczy Świętego i odpowiedział: „Nie jest to bardziej niemożliwie niż to co ty próbujesz zrobić usiłując zrozumieć ogrom tajemnicy Trójcy Świętej swoim małym rozumem."

Święty był tak zaabsorbowany tą odpowiedzią z ust dziecka, że odwrócił na chwilę wzrok. Kiedy zwrócił go ponownie aby zadać inne pytanie chłopiec zniknął.

Niektórzy mówią, że był to Anioł zesłany przez Boga z lekcją pokory dla Świętego. Inni twierdzą, że był to sam Chrystus który ukazał się Świętemu aby przypomnieć mu o ograniczeniach ludzkiego pojmowania wobec wielkich tajemnic Katolickiej Wiary.

W tej historii, muszla staje się symbolem Świętego Augystuna i jego teologocznych studiów.

Obraz ten przedstawia Świętego Augustyna i jest częscią fresku na zewnętrznych murach  Augustyniańskiego klasztoru w Quito, w Ekwadorze.Dzieło Miguela de Santiago z roku 1656.

Odsłon: 399 Komentarzy: 17


7.X.1975

Kategoria: Ogólne Thursday, 11 February 2010, 19:32

"Mój synu, kiedy Ja wchodzę do duszy to wiara jest tam czynna, miłość gorejąca a nadzieja żywa, lecz kiedy w duszy panuje to Boże zycie jest ktoś, kto z zazdrości i nienawiści gryzie i szuka zdradzieckich sposobów, by ten ogień miłośći zalać wodą.

Jeśli miłość porównac można do palącego sie ogniska, to wiesz jaki skutek wywołuje wylana nań woda – gasi ogień – zmniejsza żar i wzbija słup gęstej pary pozostawiając czarne węgle.

Tak dzieje sie z duszą pałającą miłością, kiedy zabiera się do niej diabeł a ona nie potrafi ustrzec się przed jego przewrotnym działaniem. Wtedy z tego palącego sie w sercu ognia miłości, z żaru i światła juz nic nie pozostaje, dusze otacza słup dymu i zostają tylko czarne węgle naszej duszy wskutek działania grzechu.

Mój synu, dzisiaj mało dusz zna niebezpieczne zasadzki i sztuczki szatana, bo nikt już w niego nie wierzy, dlatego tez nie stara się przed nim bronić, za wyjatkiem niewielu. Tak więc diabeł zbiera bardzo liczne żniwo, nawet wśrod kapłanów.

Nieświadomość tych, którzy nie wierzą, brak wiary, brak gorliwości w walce, brak doświadczenia, całkowite zaniedbanie obrony pozwalają wrogowi na bardzo liczne zwycięstwa. Biedne, niedoświadczone dusze, a wśród nich wielu Moich kapłanów.

A przecież ci ostatni, na mocy swojej godności jaką otrzymali oraz autorytetu jaki podjęli, prowadzić powinni zastępy bojowe do wspaniałych zwycięstw nad szatanem i jego diabelskimi legionami.

Coż więc robić by się bronić?

- Wierzyć w istnienie nieprzyjaciela, bo jesli wielu w istnienie szatana nie wierzy, to walki z nim byc nie może.

- Znac moc i siłę złego ducha ale także znac i własną moc i siłę. Jednocześnie zdawać sobie sprawę z własnych środków do walki i chcieć je użyć. Jest rzeczą pewną, że gdy sie nie wie o zastawionym sidle, nie można się przed nim ustrzec ani obronić. Odwrotnie zaś, jeśli się o nim wie, wtedy można się tego wystrzegać i nie tylko przygotować obronę ale nawet atak.

Dzisiaj synu, większość chrześcijan  nie zna swego największego wroga szatana i jego zastępow diabelskich. Tego nie znają, który chce ich wiecznej zguby. Nie wiedzą o ogromie zła, jakie czart im czyni, wobec którego największe ludzkie nieszczęście jest niczym. Nie wiedzą, że tu rozchodzi sie o jedną naprawdę w ich życiu rzecz najważnejszą  – o zbawienie ich duszy!. Wobec tak tragicznej sytuacji wielu Moich kapłanów okazuje obojętność a czasem i niewiarę.

Wielu z nich nie ma świadomości swego głównego obowiązu, to jest nauczania wiernych i ostrzegania ich o niebezpieczeństwie tej strasznej walki trwającej od zarania ludzkości. Nie starają się pouczać wiernych o użyciu sktecznych środków obrony, tak w Moim Kościele licznych. Nawet wstydzą się mówić o tym, obawiają się uchodzić za zacofanych. Gównie więc chodzi im o zdobywanie względów ludzkich. Cóż więc mówić o tym, co dzieje się w Moim Kościele, czyż nie jest to najstraszniejsza zdrada dusz pozostawic je tak na pastwę wroga, który chce ich zguby?

Paweł VI powiedzial niedawno, ze teraz dzieją się w Kościele rzeczy, których nie da sie wytłumaczyć po ludzku inaczej jak tylko wpływem diabła. Synu, mówiłem ci o cieniach, które zaciemniają wspaniałość Mego Kościoła, teraz to już więcej niż cień. Jeśli wróg jest dzisiaj coraz zuchwalszy i jak pan postępuje względem jednostek i rodzin, narodów i rządów a dziwić się temu nie można, przecież ma przed sobą pole wolne i może bez przeszkód działać. Jasne jest, żeby szatana zwalczyć trzeba starać się być świętym, by zaś skutecznie go pobić potrzeba pokuty, umartwienia i modlitwy.

Ale czy Ja tego wszystkiego nie nakazuję, zwłaszcza Mnie poświęconym?!

Dzlaczego nie odmawia się prywatnie egzorcyzmów ? Przecież do tego nie trzeba żadnych pozwoleń. Nie, wielu Moich kapłanów nie zna ich wcale. Nie wiedzą co to jest i jak wielką moc posiada, ale za tą nieświadomość oni są winni i za to odpowiedzialni. Kapłani ci są naprawdę jak oficerowie wojska będącego w rozsypce, bez dyscypliny. Opuszczają swoje odpowiedzialne miejsca i wtedy stają sie winni powstającemu chaosowi. Jakiż to wstyd wobec świadomości, że zwykli, uczciwi katolicy, którzy wierzący i gorliwi o wiele przewyższają wielu leniwych kapłanów, którzy na takie rzeczy nie mają czasu, nie uważając ich po prostu za ważne ale na inne rzeczy mają czas………

Czasu nie mają na obronę własnej duszy i tylu dusz, za które kiedyś Bogu zdadzą rachunek, przed Którym nic się nie ukryje i Który sprawozdania zażąda nawet z jednego słowa wypowiedzianego na próżno. Dusze te, zawiedzione w oczekiwaniu, surowo oskarżą za opuszczone dobro, za poniesione porażki i popełnione zlo, bo ci którzy mieli prowadzić ich mieli na drodze do zbawienia, zostawili ich na łup wroga.

Mocno podkreślam czynną obecność diabła w Kościele, w Zgromadzeniach i Klasztorach, w społeczeństwie, w partiach i narodach.

Szatan obecny jest wszędzie, gdzie tylko zgasic może wiarę, odebrać niewinność, popełnić występek, dokonać niesprawiedliwości, zaaranżować sprzeczkę, zaprowadzić podział, wzbudzić gwałty, wojny domowe i rewolucje. To jest jego dzieło. Pole działania szatana i jego wspólników jest wielkie jak cała ziemia. Napotykany opór, który dobrze prowadzony mógłby coś dać, jest słaby i nieproporcjonalny do sil wroga.

Za tak tragiczny stan rzeczy nie możecie dpowiedzialnością obarczać Boga, bo tylko wy sami za to odpowiadacie. Za te straszne rzeczywistości, za to, że dziś królestwo ciemności przesłania Królestwo Światłości odpowiedzialni są wszyscy, Królestwo kłamstwa zdaje się brać górę nad Królestwem Prawdy i Sprawiedliwości, ale to długo nie będzie trwało. Boża Sprawiedliwość pomyśli o tym, by oczyścić ziemię i ludzkość zaciemnioną i zarażoną przez czarta.

Moja Święta Matka zgniecie znowu łeb szatana, ale nie sądźcie by szatan wraz ze swymi zastępami i licznymi sprzymierzeńcami na świecie wyrzekł się swego panowania bez reakcji i staszliwych konwulsji. To wszystko wam mówię, byście się nawrócili, przygotowali i starali sie przysposobić swoje dusze modlitwą i pokutą. Rzeczy ziemskie przemijają ale Słowa Moje trwają.

Jedno jest ważne - aby zbawić duszę.

Błogosławię cię Mój synu a wraz z toba te osoby za które się modlisz"

"CONFIDENZE di GESU a un SACERDOTE" – Don Ottavio Michelini

Odsłon: 281 Komentarzy: 0


27.VIII.1975

Kategoria: Ogólne Monday, 11 January 2010, 08:39

"Kiedy sie modlisz, kiedy zapisujesz to, co ci mówię, szatan czyni wszystko, aby cię zniecierpliwić, a kiedy mu sie to nie udaje – wbić w pychę. Szatan z pychy zgrzeszył, trwa w niej i na wieki pozostanie. Zwalczać go trzeba cnota przeciwną – pokorą. Jeśli dziś wieczór zamiast niecierpliwić sie postanowisz w akcie pokory "milczeć, przyjąc, cierpieć, ofiarować się" , szatana zwalczysz umartwieniem swego "ja" . To "ja" jest pyszne a szatan upokorzony i rozgniewany rzuci po jakimś czasie swą zdobycz. W tym przypadku zdobyczą byłeś ty, bo diabeł posługując sie tobą miał na celu ciebie. Powiedziałem, że został "upokorzony" , bo nic nie odstrasza go aż tak, jak akt pokory. To, że człowiek od niego z natury niższy jego zwycięża, gniewa go i rani.

Jakże bardzo mylą się ci, którzy zmaterializowani a więc zaślepieni w imię swej osobowości, czyli swojego "ja" pełnego pychy, próżności i zarozumiałości, pozwalają tym namiętnościom wzrastać i tym wspomagają szatana w jego dziele ogołacania i opustoszania duszy. Książę kłamstwa jako moc podaje to, co w rzeczywistości jest słabością, słabość zaś nazywa mocą. Tym sposobem wiele dusz pociąga ku sobie.

Ty, synu mój, przekonać się możesz o swym lenistwie i ujrzeć głupoty tych, którzy tak łatwo dają się wciągnąć w pułapkę. A przeciez Moich napomnień ani przykładów nie brakło jak i też napomnien Mojej i waszej Matki i przykładów świętych. Czyż wam nie powiedziałem "uczcie się ode Mnie, żem jest cichy i pokornego serca?" To kosztuje więcej i więcej sił wymaga do umartwienia swego "ja" niz do wykonania innych przedsięwzięc. Szatan zgrzeszył pychą i przez pychę doprowadza do grzechu człowieka, człowiek więc wtedy zwycięży, kiedy szatana pobije bronią skuteczną – pokorą. Pokora jest podstawową cnotą, fundamentalną. Bez pokory nie ma postepu duchowego, bez niej budoanie Królestwa Bożego  w duszach jest niemożliwe. Myśl, i rozważaj, zastanawiaj się nad wielkością tej cnoty.

Szatan pokornych się boi, bo jest zawsze przez nich pobity. Mój synu, twój Jezus, ten Nieskończony Ocean Miłości spragniony jest miłości, lecz ludzi obciążeni materią, w której się pogrążają, nie są zdolni ujrzeć Mnie i zrozumieć, a tym bardziej pokochać. Więc ty Mnie kochaj synu, kochaj za wielu chrześcijan, którzy Mnie nie kochają, i za tylu kapłanów, którzy róznież mnie nie kochają, bo są zmaterializowanymi fachowcami Mego Odkupienia.

Błogosławię cię!"

Confidenze di Gesu a un Sacerdote – Don Ottavio Michelini

Odsłon: 374 Komentarzy: 7


Pokój 101

Kategoria: Polityka Tuesday, 26 October 2010, 21:27

Własnie robię składankę na urodziny mojej siostry. Zastanawiam się nad doborem utworów. Trochę popu, troche alternatywy, postawiłem tylko na męskich wykonawców i to tych którzy brzmią hetero ale nie brzmią macho. Kasabian, John Mayer, The Zutons, Jamie Cullum, Fink , White Lies … I wtedy wpadł mi kawałek Schmaltza "Zasada Entropii" .  Podskoczyło mi serce bo kawałek naprawdę świetny ale chwilę potem zadałem potem zadałem sobie pytanie: "Czy to nie zburzy całego nastroju który chcę stworzyć?" No tak, ale z drugiej strony to tekst do szpiku prawdziwy , o tym co nas otacza i dotyka codziennie choć burzy co nieco z tego co nazywamy rzeczywistością. Stwierdziłem, że jednak nie. Zostawię ten kawałek poza składanką a to dlatego, że będzie to sytuacja tożsama z tą w której śpiący człowiek dostaje kubełek zimnej wody prosto w twarz. Niezbyt to przyjemne, a i reakcje z tym związane bywają różne. Przez zdzwienie, pretensje, fochy, obrazę aż do wściekłości i furii. Potraktowanie tego jako żart – zwłaszcza jeśli to sen głęboki – można w zasadzie wykluczyć na zasadzie wykluczenia ekstremów.

Moja siostra jest kimś z kim utożsamiam statystycznego Polaka. Słucha Radia Zet, ogląda TVN24, wiadomości czerpie z Gazety Wyborczej. Kocham ją pomimo tego, że traktuje mnie jak wariata bo głosuje na PiS, chodzę do Kościoła co niedzielę, i agituję przeciw EU i PO na każdym spotkaniu rodzinnym. I ona chyba też bo wciąż mnie na nie zaprasza, a do tego umawiamy się co jakiś czas na wspólne pierogi do Ustronia czy do mnie na Buzzz! na PS3 . Jednak kiedy próbuję ją nieśmiało uświadamiać czym jest trucizna którą na co dzień się karmi gaśnie miła atmosfera rodzinna, robi się cicho, nagle przypomniało jej się, że w domu zostawiła włączone żelazko albo zapomniała, że ma ważne spotkanie.

Kiedy pojawia się ktoś z racjonalisty lub wybiórczej lub z ich orbit to zachodzi ta sama reakcja. "Nie krzyczcie tak głośno!!" Wołają jakby to wołanie miało budzić ich z jakiegoś snu. "My mamy swoją składankę i dobrze nam z tym!" No nic w tym dziwnego, jeśli śpiącego traktuje się kubłem wody to reakcja jest nietrudna do przewidzenia. Nie będę tutaj zagłębiał się w dalsze porównania, bo na główne podobieństwa się kończą. Mamy do czynienia ze świadomymi ludźmi. Niby nie można twierdzić, że śpią ale z drugiej strony nie można powiedzieć, że są świadomi, zatem wszelkie dalsze porównania będą zwykłymi uproszczeniami.

 

Dzieli nas mur. To pewne. Niewidzialny mur który trudno nie tylko zdefiniować ale nawet opisać. Ja w każdym razie tego nie potrafię. Jednak patrzę na niego już od jakiegoś czasu i ponawiam wciąz te samo retoryczne pytanie, jaka siła potrafiła podzielić tym samym już nie tylko naród ale nawet rodzinę. Co to za diabelska energia sprawia, że mnie i moją własną siostrę oddziela ten sam mur który oddziela Nasz Dziennik od Wyborczej, PiS od PO, Frondę od Krytyki Politycznej, Polskę samą podzieliła na pół? Nie można tłumaczyć tego samą nienawiścią bo przecież ja kocham swoją siostrę a jednak nie potrafię jej skłonić nawet do tego, żeby zaczęła się zastanawiać. Nie zastanawiać się nad tą czy inną opcją polityczną czy ideologiczną, ale zastanawiać wogóle. I choc może robi to czasem, wieczorem leżąc w łóżku kiedy nikt nie może jej zaskoczyć to w świetle dnia jest kimś zupełnie innym. Kpi z "mocherów", bluźni choć pewnie sama o tym nie wie (jak większość zresztą), sypie antyklerykalnymi żarcikami, pożera wyborczą i podpina się pod TVN24 kiedy tylko ma okazję słuchając co ma do powiedzenia Ministerstwo Prawdy.

 

Ktoś powie, że dialektycznie to ona może chcieć obudzić mnie. I to nie ja jestem "przebudzony" a ona we śnie a dokładnie na odwrót. Jednak nie ja mam przyklejony to twarzy uśmiech, nie ja powtarzam sobie co rano tę samą mantrę będącą autoafirmacją sukcesu. Nie bywam w towarzystwie w którym rozmowa wygląda jak sztuka teatralna która zawiera w sobie jedynie zdania pochodzące z wymienionej juz "składanki" bo każda prawda spoza niej jest naruszeniem równowagi. I to jest sedno problemu. Krucha równowaga pomiędzy kłamstwem a prawdą. Reakcja jest tak gwałtowna z tego powodu, że powoduje ona pewien rodzaj nirwany którą my chcemy przerwać.

 

Nie twierdzę wcale, że ów mur, ta bariera to konstrukt jedynie diabelski wszak działa on – tak jak Bóg – poprzez ludzi. Jednak wobec tych którzy usiłują go przypisać jedynie ludziom widzę to w sposób o wiele bardziej racjonalny ponieważ nie przemilczam tego, czego przypisać im nie można a mianowicie – jego skali. Nie można mówic tutaj o chaosie bowiem chaos jest nieładem, a tutaj mamy dwie ścierające się siły. Lecz trudno przypisać komukolwiek z żyjących ludzi choćby ułamek takiego wglądu aby mógł on kierować jedną z tych ścierających się sił. Wniosek jest oczywisty. Albo te starcie wygramy – indywidualnie czy kolektywnie – albo czeka nas wizyta w pokoju 101.

Coldcut

Odsłon: 418 Komentarzy: 4


Łzy , cudowne ostrzeżenie

Kategoria: Wiadomości Thursday, 10 June 2010, 21:18

 

prof. Plinio Correa de Oliveira

 

"Ostaniego dnia Lipca 1972 roku, the Folha de Săo Paulo opublikowało zdjęcie Naszej Pani w Nowym Orleanie, na którym widniała figura Matki Boskej Fatimskiej roniąca łzy. Artykuł ten wywołał spore zainteresowanie wśród społeczności Săo Paulo. Myślę zatem, że usatysfakcjonuje tych którzy będą chcieli dowiedzieć się więcej.

 

Nasza Pani wylewająca łzy. Nowy Orlean 1972

 

Nie znam lepszego źródła w tym temacie niż artykuł o bardzo amerykańskim tytule: "Łzy Naszej Pani zmoczyły mój palec". Jego autorem jest, o.Elmo Romagosa. Opublikowany został 20 lipca w Nowym Orleanie w gazecie "Clarion Herald" rozprowadzanej wśród 12stu parafii w Louisianie

 

Tło tego zdarzenia jest ogólnie dobrze znane. W 1917roku Lucia, Jacinto i Francisca otrzymali różne wizje Naszej Pani w Fatimie. Autentyczność tych wizji potwierdzony został różnymi niezwykłymi zjawiskami które wydarzyły się w słońcu na oczach ogromnej ilości ludzi zebranych w jednym miejscu gdzie Święta Dziewica ukazała się trójce dzieci.

 

Ujmując rzecz w skrócie, Nasza Pani powiedziała małym pastuszkom aby przekazali światu, że jest bardzo zasmucona bezbożnością i moralnym zepsuciem człowieka. Jeśli się on nie nawróci i nie zmieni swojego zycia, nadejdzie ogromne karanie  Narody znikną z powierzchni ziemi, Rosja rozprzestrzeni swoje błędy na cały świat. Ojciec Święty będzie ogromnie cierpiał.

 

Karania możemy uniknąć jedynie jeśli człowiek się nawróci, Rosja zostanie poświęcona Jej Niepokalanemu Sercu, oraz jeśli rozpowszechni się kult Pierwszych Sobót miesiąca w intencji reparacji za grzechy ludzkości.

 

W naturalny sposób rodzi się natychmiast oczywiście pytanie czy te warunki zostały spełnione.

 

W 1942 roku, Pius XII poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Siostra Łucja potwierdziła, że akt ten pozbawiony był pewnego ważnego elementu wskazanego przez Naszą Panią. Nie zamierzam tutaj analizować tej skomplikowanej kwestii. Stwierdzam jedynie przy okazji, że to otwarta dyskusja czy został czy też nie został warunek ten spełniony.

 

Co do jej drugiego życzenia, czyli nawrócenia ludzkości, to pozostaje to na tyle oczywiste, że powstrzymam się od skomentowania tej kwestii.

 

Zatem jako, że Nasza Pani ustaliła, że od  wypełnienia tych warunków zależeć będzie to, czy unikniemy apokaliptycznego karania przepowiedzianego przez nią, logicznym jest, że karzący i oczyszczający gniew Boga Żywego spadnie na ludzkość zanim się ona nawróci i przed nastaniem Panowania Maryi, Jego Matki.

 

Pośród trójki dzieci z Fatimy jedynym żyjącym (czyli w roku 1972, kiedy powstał artykuł – przyp.tłum) jest Łucja, która przebywa wspolnocie Karmelitów w Coimbra. Pod jej ścisłym nadzorem, artysta wyrzeźbił i pomalował dwie figury które przedstawiają w sposób najbardziej zbliżony jak to możliwe wygląd Przenajświętszej Dziewicy z Fatimy. Obie figury, nazwane pielgrzymujacymi, podróżują po świecie w niesione przez księży i osoby świeckie. Jedna z nich dotarła do Nowego Orleanu, gdzie wylała łzy.

 

Ojciec Romagosa, autor artykułu o którym wspomniałem, choć usłyszał o tych łzach od ojca Józefa Breault M.A.P. , strażnika figury, miał ogromne trudności z potwierdzeniem tego cudu. Z tego powodu poprosił innego księdza aby go wezwać jak tylko to zjawisko pojawi się znowu.

 

17tego Lipca ojciec Breault zauważył zawilgocenie w oczach pielgrzymujacej Pani i wezwał ojca Romagosa który przybył na miejsce o godzinie 9:30 w towarzystwie fotografów i reporterów. Wszyscy oni zauważyli te zawilgocenie w oczach figury, co zostało uwiecznione na zdjęciach. Wtedy ojciec Romagosa dotknął palcem zawilgoconych miejsc wskutek czego na jego palcu pojawiła sie kropla cieczy która także została sfotografowana. Z relacji ojca Breault wynikało, że po raz 13ty był on świadkiem tego zjawiska kiedy figura płakała.

 

O 6:15 nastepnego ranka, ojciec Breault wezwał ojca Romagosa ponownie, informując go, że od godziny 4 rano figura znów płacze. Krótko potem ojciec Romagosa przybywa na miejsce gdzie , jak mówi, "zobaczyłem sporą ilość płynu w jej oczach, i większą kroplę na czubku jej nosa" . To własnie zdjęcie wydrukowała gazeta przedstawiając płaczącą figurę  Matki Bożej Fatimskiej wraz ze spływającą na jej nos łzą szerszej publice.

 

Ojciec Romagosa dodał, że zobaczył płyn który wyciekał z oczu figury postępował, ponieważ kolejna kropla pojawiła się już na powiece.

 

Jednak postanowił on usunąć wszelkie wątpliwości. Jak zauważył figura miała koronę wkręconą do głowy metalowym prętem. Nasunęło się więc pytanie: Czy ktoś wprowadził płyn poprzez gwintowany otwór do którego wkręcano pręt, a który mógłby przeniknąć drzewo figury i pojawić się w jej oczach?

 

Wkrótce po tym jak figura przestała płakać, ojcec Romagosa ściągnął koronę z głowy figury: metalowy gwintowany pręt okazał się być suchy. Włożył w otwór drut powleczony suchym papierem który wysączyłby każdy płyn który mógłby się znaleźć w otworze. Papier po wyciągnięciu również okazał się być suchy.

 

Niezadowolony z eksperymentu, wprowadził trochę płynu do otworu. Pomimo tego oczy figury pozostały całkowicie suche. Ojcec Romagosa odwrócił figurę do góry nogami wkutek czego płyn który wprowadził w naturalny sposób wyciekł. Zostało więc całkowicie udowodnione, że poprzez otwór w głowie, jedyny istniejący otwór żaden płyn nie mógł dokonać infiltracji posągu tak, żeby spowodowac pojawienie sie wilgoci w jej oczach. Było to niemożliwe.

 

Następnie ojcec Romagosa uklęknął. Nareszcie uwierzył.

 

Tajemnicze łzy pokazują nam Najświętszą Dziewicę Maryję płaczącą nad światem tak jak Nasz Pan płakał nad Jerozolimą. Były to łzy głębokiego żalu którzy przepowiada te karanie które ma na nas spaść.

 

Spadnie ono na człowieka […] jeśli nie wyrzeknie się on bezbożności i moralnego zepsucia. Jesli nie będzie walczył przeciw samozniszczeniu Kościoła, przeciw przekletemu dymowi szatana, a który nawet Paweł VI zauważył mówiąc że przenikną on to święte miejsce.

 

Zatem czytelniku, wciąż jest czas aby uniknąć tego karania.

Figura Matki Boskiej na ganku domu zniszczonego przez

huragan. Gulfport w Missisipi.

 

Ktoś mógłby sprzeciwić się, że nie jest to dobry temat do rozważań na słoneczną Niedzielę. Lecz czy nie jest bardzie pożądane,  aby przeczytać ten artykuł o pełnym czułości objawieniu proroczego smutku naszej Matki teraz i aby móc na niego zareagować niż znosić tragiczne konsekwencje zaniechania tego w dniach przyszłych?

Gdy one nadejdą myśle, że logicznym jest spodziewać się specjalnej łaskidla tych którzy przynajmniej potraktowali Jej Łzy poważnie.

 

Łaska ta zarezerwowana jest dla Was, którym ten artykuł prezentuje"

 

Nowy Orlean po przejściu huraganu Katrina,

Odsłon: 515 Komentarzy: 4


Medytacje o Piekle

Kategoria: Ogólne Monday, 10 May 2010, 10:44

W dzisiejszych czasach, gdy mamy ludzi mówiących nam, że Piekło i Niebo nie znajdują się w wymiarze fizycznym lecz są przypisane do określonych stanów umysłu i ducha, co kłóci się z Katolicką Doktryną warto zacytować największego wroga protestantyzmu, Doktora Kościoła, Świętego Roberta Bellarmine. Opisuje on w krótki sposób wiedzę która wypływa z Katolickiego żródła wody życia. A robi to tak:

"Nam pozostaje rozważyć sprawiedliwość którą Bóg wykonuje karając grzeszników w najgłębszej otchłani piekła. Jeśli zrobimy to ostrożnie i bacznie, zrozumiemy jak prawdziwe są słowa Apostoła:

"Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga Żywego (Heb 10:31)

 

W obecnym życiu, mówi Izajasz:

 

"Gdy nadejdzie czas mej łaski,

wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą" (Iz, 49:8)

 

Wyjaśnia to również Apostoł w Drugim Liście do Koryntian, mówiąc:

 

"W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie,

w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą (2 Kor 6:2)

 

Jednak o tym co stanie się życiu przyszłym, Sofoniasz woła

 

"Dzień ów będzie dniem gniewu*,

dniem ucisku i utrapienia, dniem ruiny

i spustoszenia, dniem ciemności i mroku,

dniem chmury i burzy,

dniem trąby i krzyku wojennego – przeciwko miastom obronnym

i przeciw basztom wysokim. "

Sof (1:15-16)

 

Wtedy nie tylko wszystkie grzechy zostaną ukarane, ale zostaną one ukarane przerażającymi i okropnymy cierpieniami które bedą tak wielkie, że teraz mogą one zostać zaledwie i to z trudem przez człowieka jedynie wyobrażone. Tak jak żadne oko nie widziało, ani ucho nie słyszało ani nie przeniknęło ludzkiego serca to co Bóg przygotował dla tych którzy go miłują, (Iz, 64:4; 1 Kor 2:9) , tak i ludzkie oko nie widziało ani ucho nie słyszało ani nie przeniknęło człowieczego serca to co przygotował Bóg swoim wrogom.

W rzeczy samej cierpienia grzeszników w Piekle będą wielkie i kompletne, co oznacza, że nie będą związane z żadną pociechą, i w dodatku, co zwiększy nieskończenie ich skalę, będą wieczne. Będzie wiele cierpień, mówię, ponieważ każda ze zdolności duszy i każdy z pięciu zmysłów ciała będzie miało swój rodzaj cierpienia.

Zastanówmy się nad słowami które znajdziemy w Ewangelii a które odnoszą się do Najwyższego Sędziego:

 

"Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie:

"Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny,

przygotowany diabłu i jego aniołom! "

(Mt 25:41)

 

 

"Idźcie precz" – mówi Bóg – co oznacza, idzcie precz od mojej przyjaźni z błogosławionymi, bądźcie pozbawieni widoku Boga na zawsze, widoku który jest esencją szczęśliwości i ostatecznym końcem dla którego wszyscy zostaliśmy stworzeni.

 

"Przeklęci" oznacza, że nie będą mieli nadziei na jakiekolwiek błogosławieństwo; zostaną pozbawieni jakiejkolwiek łaski oraz jakiejkolwiek nadziei na zbawienie; woda mądrości już wiecej nie spadnie na was, tak jak i źródło dobrej inspiracji. Niebiańskie promienie nie będą już dłużej was oświetlać, ani łaska pokuty nie będzie się w was rodzić, ani kwiat miłosiernej dobroci ani owoc dobrej pracy. Ten który przychodzi z Wysoka (Łk, 1:78) nigdy już więcej nie odwiedzi was od tego momentu; będziecie pozbawieni nie tylko dóbr duchowych ale i materialnych, nie tylko korzyści wiecznych ale i tych doczesnych. Dla was nie będzie bogactw, przyjemności, pociechy, ale będziecie jak te drzewo figowe które przekląłem, a które natychmiast uschło, wraz z korzeniem (Mt 21:19)

 

Mówi "W ogień" bo to będzie w piec pełen płonącego i nieugaszonego ognia który obejmie nie jednego, ale wszystkich naraz i bedzie palił najostrzejszym bólem.

 

"Wieczny" to oznacza, w ogień który nie potrzebuje niczego aby go podtrzymać, ale zostanie wzniecony oddechem Wszechmocnego Boga i który tak jak nasza wina nigdy nie zniknie, zatem i to karanie nigdy nie zaniknie.

 

Prawdziwie prorok Izajasz mówi zatem

 

"Kto z nas wytrzyma przy trawiącym ogniu?

Kto z nas wytrwa wobec wieczystych płomieni?"

(Iz, 33:14)

 

Poprzez to przekazuje nam, że absolutnie nikt nie będzie w stanie znosić tego cierpienia cierpliwie, ale potępieni będą zmuszeni wbrew swojej woli znosić to z niecierpliwością, złością i rozpaczą.

i dodaje on

"bo robak ich nie zginie, i nie zagaśnie ich ogień," (Iz 66:24)

 

Te słowa są powtarzane są jeszcze przez Naszego Pana w Ewangelii Św. Marka (Mk 9:43, 45, 47) Ich wyrzuty sumienia będą wzrastały wraz z pamięcią chwili kiedy jako grzesznicy mieli to co chcieli, kiedy jeszcze mogli uniknąc tego cierpienia i to angażując w to niewielki wysiłek z ich strony, a w nagrode ciesząc się nieskończonymi radościami w Raju.

 

Nikt nie powinien sądzić, że potepieni będą mogli znaleźć wytchnienie w przemieszczaniu się z miejsca na miejsce. Usłyszmy co mówi Pan :

 

"Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności!

Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów"

(Mt 22:13)

 

Zatem, owi nieszczęśnicy, ze zwiazanymi wiecznym łańcuchem rękoma i nogami, na zawsze będą leżeli w tym samym miejsciu, pozbawieni słońca, księżyca, gwiazd, spalani palącym ogniem, płacząc i zawodząc, krusząc swoje zęby we furii i rozpaczy. Ci którzy będa rzuceni w dół do tego miejsca pełnego przerażającego horroru będą cierpieli nie tylko nastraszniejsze cierpienia wiecznego ognia, ale i całkowity niedostatek wszelkich rzeczy i tak samo odczuwać będą wstyd a jednocześnie będą pełni dotkliwego zmieszania i zażenowania. Rzeczywiście, w mgnieniu oka stracą swoje domy, pola, winnice, owczarnie, woły, ubrania tak samo jak swoje złoto, srebro i drogie kamienie, i zostaną sprowadzeni do takiej nędzy, że ci wielcy bankieterzy będą błagali o kroplę zimnej wody, ale nikt ich nie usłyszy (Łk 16:24-26)

Jeśli to co powiedziano o stracie wszelkich dóbr, zarówno ziemskich jak i wiecznych, oraz o gorzkich bólach, hańbie i wstydzie nie ma końca, to te cierpienia i niedostatki które mają swój koniec lub przynajmniej wymieszane są z pewnego rodzaju pocieszeniem, a które są obecne we wszystkich tajemnicach tego zycia można uznać za łatwe do zniesienia. Oczywiście, jest to absolutnie pewne i poza wszelką wątpliwością, że szczęścia błogosławionych również będą wieczne i pozbawione jakiejkolwiek udręki, tak samo jak nieszczęścia potępionych będą trwało wiecznie i pozbawione będzie jakiejkolwiek ulgi.

 

Zatem ci którzy nie czynią żadnego wysiłku aby zdobyć Królestwo Niebios i wieczną szczęśliwość, bez wzgledu na jakiekolwiek próby i niebezpieczeństwa, wstyd i śmierć, a które Apostoł nazywa lekkimi i przemijającymi (2 Kor, 4:17) , muszą rzeczywiście być ślepcami pozbawionymi rozumu.

 

(The Mind's Ascent to God by the Ladder of Created Things, in Robert Bellarmine: Spiritual Writings (Classics of Western Spirituality), Paulist Press, 1988, rozdz IV, str. 219-221)

Odsłon: 467 Komentarzy: 6


Prawdy zapomniane - Gniew

Kategoria: Ogólne Saturday, 10 April 2010, 12:05

Tylko człowiek który wpada w gniew bez powodu – grzeszy. Ktokolwiek wpada w gniew z jakiegoś powodu – nie jest winny grzechu. Ponieważ tam gdzie nie ma gniewu, Boża Nauka nie postąpi, sądy nie zostaną wyrażone a zbrodnie nie zostaną ukarane.

Co więcej, człowiek który nie okazuje gniewu jeśli ma ku temu powód – grzeszy. Nieuzasadniona cierpliwość jest wylęgarnią występku: rodzi zaniedbania, pobudza nie tylko do nikczemności, ale ponad wszelkie dobro, do złego.

 

Jan Chryzostom

Kazanie IX

Super Matheum

1c, nt.7

Odsłon: 562 Komentarzy: 15


1 2 3 4 5 6 7 8 9 ... 11 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.