
Tuesday,07 December 2010,18:22
Kategoria: Religia Tuesday, 07 December 2010, 18:22
W ostatnim czasie wpadła mi w ręce książka Gabrieli Bossis "On i ja". Chciałbym zachęcić tych czytelników, którzy nie mieli jeszcze z nią do czynienia, aby zechcieli rzucić okiem pod ten link:
http://www.objawienia.pl/gabriela/gabriela-spis.html
Jeżeli zaś ktoś zdecydowałby się na zamówienie, to jest link bezpośrednio do wydawnictwa:
http://www.michalineum.pl/oferta.php?co=558&ro=
Książka ta (3 tomiki) zawierająca słowa Pana Jezusa skierowane do Gabrieli Bossis ale także i do każdego z nas, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. "Odkłamuje" nieprawdziwy obraz Boga, jaki często w sobie nosimy. Najogólniej mówiąc, bardzo zbliża nas do Niego, ukazując prawdę o Nim i o nas, w duchu miłości. Polecam szczególnie osobom wrażliwym, łza niejednokrotnie zakręci sie w oku, zapewniam ;)

Odsłon: 272 Komentarzy: 3
Monday,26 April 2010,22:36
Kategoria: Polityka Monday, 26 April 2010, 22:36
Wydarzenia z 10 kwietnia wstrząsnęły mną na tyle mocno, że dopiero teraz zaczynam powoli dochodzić do siebie. Targały mną uczucia żalu, smutku, ale też złości, a wręcz nienawiści na przewrotność i cynizm zachowań pewnych ludzi. Nic co tu napiszę, nie będzie odkryciem dla ludzi potrafiących poruszać się w świecie polityki, używając własnego rozumu. Zostało to też napewno napisane już wielokrotnie. Traktuję ten wpis raczej jako formę „wyrzucenia” z siebie tego, co we mnie siedzi. Z tego też powodu jest trochę chaotyczny, nacechowany emocjami.
Moim zdaniem „okrągły stół” był spotkaniem doskonale świadomych swoich planów „władz”, w części zastraszonej opozycji, a w części opozycji mianowanej. Do tej pory widziałem tą sytuację raczej w czarno-białych barwach zbyt łatwo przypisując pewnym ludziom złą wolę. Zmierzam do tego, że na przełom, jaki dokonał się w 89 roku trzeba spojrzeć z kilku stron. Po pierwsze, nowopowstała III RP nie miała odpowiednich kadr, szczególnie w obszarach armii, wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, służb specjalnych oraz policji. Nie było po prostu innego wyjścia, jak budować w dużej mierze na ludziach wywodzących się ze starego systemu, ludziach, których można w dużym uproszczeniu nazwać agentami ZSRR.
Padają z różnych stron oskarżenia o zdradę wobec opozycji biorącej udział w rozmowach przy „okrągłym stole”. Zrozumiałem w ostatnim czasie, że „władze” doskonale rozegrały te rozmowy, primo, jak już wcześniej wspomniałem, odpowiednio dobierając członków opozycji, secundo, stosując taktykę zastraszania i szantażu. Służby specjalne PRL posiadały haki na pewnych członków opozycji, najprawdopodobniej związane z życiem obyczajowym owych osób. Dziwnym trafem duża część ludzi „Solidarności” (tzw. opozycja zastraszona), biorąca bezpośredni udział w rozmowach rozpoczęła po przełomie bronić interesów byłych członków PZPR. Z czego to wynika?
Według mnie wynika z tego właśnie zastraszenia i/lub szantażu. Można za całkiem prawdopodobną przyjąć wersję, że „władze” mogły wmawiać opozycjonistom, iż za cenę wolności i demokracji nie mają prawa rozliczać członków PZPR i wszelkiej maści służb oraz nie mają prawa odsuwać ich od pełnienia funkcji publicznych. Mógł być to szantaż ujawnieniem kompromitujących faktów, lub nawet grożenie śmiercią. Nie można zapomnieć, że „władze” były wciąż do tego zdolne. W tym kontekście postawa po roku 89 pana Wałęsy i Niesiołowskiego, daje mocno do myślenia. Skąd w nich tyle nienawiści, lęku i jadu wobec tych, którzy próbowali oczyścić udolnie lub mniej udolnie życie publiczne z byłych współpracowników UB i SB?
W żadnym wypadku nie bronię postawy tych ludzi, natomiast jestem ją w stanie bardziej zrozumieć (w sensie motywacji, która może nimi ewentualnie kierować). Powyższy scenariusz jest wynikiem tylko i wyłącznie moich własnych przemyśleń. Mogę się jednak mylić. Jeżeli jednak jest on prawdziwy, to warto zejść na ziemię w kwestii wyobrażeń o Polsce, w której żyjemy.
Jaka jest, lub jaka była na początku lat 90-tych III RP? To był wciąż PRL, tylko z nową nazwą. Wciąż ginęli ludzie niewygodni dla „starej władzy”. Rozkradanie majątku narodowego przez baronów PZPR. Państwowe firmy (niezależnie od tego, czy rentowne, czy nie) zostały sprzedane za bezcen lub sprywatyzowane w ręce „wczoraj socjalistów, dziś piewców demokracji”.
Ciekawą sprawą jest kwestia mediów. Czy w latach 90-tych jakiegokolwiek uczciwie pracującego Polaka (nawet posiadającego własną firmę) stać było na utworzenie własnej ogólnopolskiej telewizji, czy choćby radia? Nie. Na to stać było tylko ludzi mających ogromny kapitał. Kto go w tamtych czasach miał?… Mamy więc odpowiedź, dlaczego takie media jak radio ZET, telewizja Polsat, czy choćby TVN prezentują taką a nie inną linię polityczną. Jako ciekawostkę podam, że Mariusz Walter – właściciel stacji TVN i współwłaściciel firmy ITI to były członek PZPR, o mało co nie mianowany na planowany przez Jerzego Urbana urząd medialnego „wybielania” w oczach społeczeństwa po stanie wojennym takich instytucji, jak ZOMO, UB, SB i MO. Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu zaś to były współpracownik SB.
Podsumowując, w 91 roku Polskę opuściła oficjalnie armia rosyjska. Co się jednak stało z ogromną siatką rosyjskiej agentury? Dlaczego nikt o tym nie mówi? Nigdy nie została w jakikolwiek sposób naruszona i działa sobie w najlepsze do dzisiaj. Wciąż żyjemy w PRL ze znamionami demokracji. Kto może być tak naiwny i wierzyć w „nawrócenie” całych zastępów partyjnych kacyków, agentów, ludzi, którym imponował socjalizm, marksizm i tym podobne ideologie. Jaki jest dowód na taki stan rzeczy? Wystarczy obserwować naszą codzienność przez pryzmat jednego prostego faktu: kto broni interesów politycznych i gospodarczych naszego kraju a kto nie chce nawet kiwnąć palcem w tym kierunku. Polityka przecież jest przestrzenią, gdzie celem nie jest ładnie wypaść przed kamerą lub zyskać uznanie w oczach partnerów, lecz bronić swoich interesów. Politycy liczących się krajów to wiedzą, tylko Polakom wmawia się, że jest inaczej.
Abstrahując już od poglądów politycznych na sprawy moralności (choć dla chrześcijanina to kluczowa sprawa), warto przyjrzeć się naszym politykom właśnie przez pryzmat poglądów na interesy państwa polskiego. Położenie geograficzne Polski powoduje, że najlepszymi sojuszami dla nas są sojusze z Czechami, Słowacją, Węgrami, Litwą, Łotwą, Estonią, Ukrainą, Gruzją. Z tymi państwami łączy nas wspólnota interesów. Tylko w takiej grupie jesteśmy w stanie skutecznie przeciwstawiać się zapędom Rosyjskim oraz skutecznie walczyć o korzyści na arenie Parlamentu Europejskiego. Stawiam więc pytanie. Dlaczego taką politykę chce prowadzić tylko jedna partia i dlaczego był za nią krytykowany nasz ś.p. Prezydent, oraz dlaczego nie chce jej prowadzić nasz Rząd? Dlaczego nasz Rząd nie prowadzi najbardziej oczywistej i najkorzystniejszej dla Polski polityki? Czy ten brak działania wynika z niekompetencji? Jeśli nie z niekompetencji, to jest to taktyka celowa? Czyich więc interesów broni nasz Rząd? Naszych? Naprawdę nie potrafię tego zauważyć. W świetle panoszącej się w naszym kraju do dzisiaj rosyjskiej agentury (przecież nikt ich stąd nie wyrzucał, sami też się raczej nie wynieśli) pojawia się szereg kolejnych pytań, które czytelnik może sobie sam postawić.
Nasuwa mi się na koniec refleksja odnosząca się do upadku komunizmu w Polsce. Wydaje mi się, że Opatrzność Boża dopuściła taką jego formę w celu uniknięcia rozlewu krwi. Bóg dał nam szansę rządzić się samodzielnie. Dorośnijmy więc do takiego myślenia. Polityki nie da się zrozumieć nie czytając między wierszami, nie doszukując się drugiego dna. Proszę Boga o dojrzałość i mądrość dla nas Polaków. Na razie jesteśmy jak Izraelici po wyprowadzeniu z Egiptu. Wciąż błądzimy i czynimy sobie złote cielce. Tęsknimy za tą niewolą, bo tam przynajmniej „było co jeść”. Teraz musimy na to sami zapracować. Po to było tyle lat walki z komunizmem, tyle lat walki o wolność, aby teraz, kiedy ona już jest oddać ją całkowicie tym samym ludziom przefarbowanym na demokratów i ich obrońcom? Czy to nie chichot historii? Naszym największym wrogiem nie jest Traktat Lizboński, lecz Rząd, który jest całkowicie spolegliwy, bierny i nieudolny nie tylko na krajowym podwórku, lecz przede wszystkim na międzynarodowej arenie geopolitycznej. Po co mamy uczyć się na błędach, skoro możemy ich uniknąć?
Odsłon: 519 Komentarzy: 2
Sunday,16 August 2009,21:07
Kategoria: Rozrywka Sunday, 16 August 2009, 21:07
Przed koncertem "Madonny" miałem mieszane uczucia. Zżerała mnie ciekawość, jaka jest wola Boga co do tego wydarzenia. Wydawało mi się, że lepiej by było, gdyby ten koncert się nie odbył, ze względu na termin. Bóg jednak zezwolił na ten "show". Z perpektywy czasu nie dziwię się Jemu. Dlaczego? Dlatego, że cały jej występ zionął pustką. Bóg pokazał, a raczej ona sama pokazała, jaką jest marnością w porównaniu do prawdziwej Madonny.
Lekceważenie przez "Madonnę" swoich fanów (nawet do nich nie wyszła ani przed ani po koncercie), playback, nieodparte wrażenie, że chciała jak najszybciej odbębnić robotę, zejść ze sceny i opuścić ten kraj. Jeżeli dodać do tego brak talentu wokalnego, to rysuje się obraz dość nieciekawy. Wielu ludzi jest zawiedzionych tym, co zobaczyli, lub czego nie zobaczyli.
Madonna vs "Madonna"
Runda 1 – dostępność:
"Madonna" – 80.000 "fanów", którzy aby ją zobaczyć musieli zapłacić po kilkaset złotych.
Madonna – 100.000 pielgrzymów – wstęp za darmo (nie licząc codziennych modlitw na całym świecie).
Wynik: 1:0
Runda 2 – determinacja i szacunek fanów:
"Madonna" – "fani" przybywają samochodami, samolotami, pociągami.
Madonna – pielgrzymi w większości docierają na piechotę.
Wynik: 2:0
Runda 3 – osobowość:
"Madonna" – pycha (nikt mnie nie zatrzyma, nigdy!), strój prostytutki, oddawanie się okultyzmowi, lekceważenie swoich "fanów" (playback, brak spotkań poza koncertem), służba mamonie.
Madonna – pokora, majestat, łagodność, służba Bogu, skromne i nie wyzywające szaty, matczyna miłość wobec wszystkich, którzy proszą ją o wstawiennictwo.
Wynik: KO w 1 sekundzie. Zwycięża prawdziwa Madonna, jednogłośnie przez duchowy nokaut.
Odsłon: 1476 Komentarzy: 18
Saturday,25 July 2009,22:09
Kategoria: Religia Saturday, 25 July 2009, 22:09
Żałoba.
Dzisiejszy świat całkowicie wypiera się takich pojęć jak smutek, żałoba, strata, samotność. Zastanawiając się ostatnio nad marnością ludzkich losów zauważam, że nieustanne przekraczanie granic moralnych oraz dążenie do zła w przypadku każdego prawie człowieka jest silnie powiązane z odpychaniem od siebie lub nieumiejętnym przeżywaniem żałoby. W powszechnej opinii przyjęło się, iż żałoba ma miejsce tylko w przypadku jakiejś tragedii. Śmierć lub ciężka choroba bliskiej osoby, jakaś katastrofa w skali krajowej lub światowej zmusza nas do zatrzymania się i zastanowienia nad znikomością ludzkiej osoby wskali wszechświata. Tymczasem według mnie (według wielu pewnie też) żałoba odnosi się do każdej najmniejszej straty, którą w życiu ponosimy. Otrzymane zranienia jednak nie bolą nigdy tak bardzo jak utracone szanse i marzenia. Uciekamy od tych utraconych szans jak najdalej. Gdybyśmy tak zechcieli zatrzymać się i stanąć oko w oko z prawdą o tym, że pewnych rzeczy wżyciu nigdy już nie osiągniemy. Jest to tak trudne, że wielu ludzi przez całe życie nie jest w stanie tego uczynić żyjąc złudzeniami. Nasz Pan powiedział przecież "Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli". Przed tą prawdą o nas uciekamy i uciekamy ale to nic nie daje. Szukamy przyjemności, które ukoją nasz ból. Po chwili jednak te przyjemności okazują się pustką. Szukamy więc innych, silniejszych bodźców, stwarzamy nowe bożki, w których pokładamy nadzieję. Jednak one jeden po drugim upadają. Dochodzimy do momentu, w którym wszyscy i wszystko nas zawiodło. Zostaje nam wtedy zwrócić się do Boga. Natrafić możemy tu na przeszkodę jaką jest nasza pycha.
Zranienia i pycha.
Pamiętamy z przeszłości wiele przykrych sytuacji, które nas raniły. Rany wyniesione z dzieciństwa (tak naprawdę to z całego okresu naszego dotychczasowego życia) są dla nas jednak niebezpieczne w dwójnasób. Po pierwsze są bolesne same w sobie. Po drugie są świetnym gruntem pod wyrastającą często na nich pychę. Nie pochylając się nad każdą z nich i nie odrzucając kłamstwa, że zasłużyliśmy na to co nas spotkało niektórzy z nas podążają drogą zła lub podświadomie obiecują sobie, że w przyszłości nie dadzą się już więcej zranić. Cegiełka po cegiełce powstaje w naszym sercu oraz sposobie postepowania mur mający być w zamyśle naszym schronieniem. Wpadamy jednak w pułapkę zamknięcia się nie tylko na zranienia lecz także na wszelkie dobro, którym Bóg chce nas obdarzyć. Nie jesteśmy w stanie kochać i nie możemy przyjmować miłości. Nie potrafimy okazać miłosierdzia sobie i innym. Taka sytuacja to świetne podłoże także do stwarzania sobie bożków.
Bożki.
Nasze bożki to nic innego jak nasz własny pomysł na szczęście. Najbardziej klasycznym przykładem bożka jest pieniądz. Jest ich jednak dużo więcej. Najłatwiej jest je rozpoznać wtedy, gdy wyobrazimy sobie sytuację podobną do tej, gdy Bóg zarządał od Abrahama złożenia w ofierze Izaaka. Abraham po wielu latach oczekiwania na spełnienie obietnicy Boga po prostu zwariował na punkcie swojego syna. Bóg widział, że Izaak stał się dla Abrahama ważniejszy niż On. Co byłoby, gdyby teraz Bóg zarządał od nas, abyśmy złożyli mu w ofierze wszystko co posiadamy? Czego nie bylibyśmy w stanie oddać? Właśnie te rzeczy to są nasze bożki. Każdy z nas je ma.
Dobrymi chęciami piekło wybrukowane.
Nie ma chyba człowieka na ziemi, który nie dążyłby do własnego szczęścia. Jak wiemy nasze dobre chęci i intencje często obracają się przeciwko nam. Zerwanie i zjedzenie jabłka w Raju też podyktowane było dążeniem do szczęścia. Jak to się skończyło wszyscy wiemy. Tylko Bóg, jako nasz Stwórca wie co jest dla każdego z nas dobre. Dla Niego na pierwszym miejscu znajduje się zbawienie naszej duszy, koniec i kropka. Nie będzie przeto wchodził z nami w żadne kompromisy. Podobnie jak wobec własnych dzieci często musimy użyć siły lub krzyknąć, zabronić lub coś zabrać, tak Bóg postepuje z nami. Tak jak nasze dzieci są zdziwione buntują się i płaczą bo przecież wg nich wszystko byłoby dobrze, tak i my mamy do Boga pretensje o pewne wydarzenia. Nie chce nam się jednak stanąć na Jego miejscu i postarać się dobrze zrozumieć, co On chce przez to dane wydarzenie osiągnąć, co chce nam pokazać, czego nauczyć. Bez chęci zrozumienia Boga nie jesteśmy w stanie zrozumieć swojego życia. Jego wola jest dla nas gwarancją bezpieczeństwa naszej duszy. Przypomnijmy sobie słowa: "Moje drogi nie są waszymi drogami" oraz "Nie tak jak daje świat Ja wam daję". Tu się właśnie rozgrywa walka między naszymi bożkami, które wg nas mają dać nam szczęście a jedynym Bogiem, który chce być dla nas najważniejszy.
Morał.
Morał z tego taki, że diabeł zastawia na nas sidła najpierw nas raniąc a później robi wszystko, aby na naszych ranach wyrosła pycha i bunt. Jeśli chcemy zbliżać się do Boga powinniśmy nieustannie prosić Go o dar zrozumienia jego działania w naszym życiu. Jednak tylko traktując Go jak pełnego miłości i troski o nas Ojca możemy ten dar w nas pielęgnować. W przeciwnym razie przypisując mu złe intencje ściągamy na siebie kłopoty.
"Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry,co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu rzekł: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości." (Mk 10,17-22).
"O Tobie mówi moje serce: «Szukaj Jego oblicza!»Szukam, o Panie, Twojego oblicza;swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odpędzaj z gniewem swojego sługi! Ty jesteś moją pomocą, więc mnie nie odrzucaj i nie opuszczaj mnie, Boże, moje Zbawienie! Choćby mnie opuścili ojciec mój i matka, to jednak Pan mnie przygarnie. Panie, naucz mnie Twojej drogi, prowadź mnie ścieżką prostą, ze względu na mych wrogów!" (Ps 27,8-11).
Odsłon: 306 Komentarzy: 1
Sunday,06 September 2009,10:09
Kategoria: Polityka Sunday, 06 September 2009, 10:09
Tuż przed wyborami do europarlamentu oglądając sobie regionalny kanał TVP Wrocław nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Oto JE Kardynał Henryk Gulbinowicz, były metropolita wrocławski (na emeryturze już) zachęcał w spocie wyborczym PdP Centrolewica do głosowania na to ugrupowanie. Z krzyżem na piersi zachwalał myślenie członków tej partii, w której m. in. znajduje się taki "przyjaciel" Kościoła jak prof. Magdalena Środa. Ufff, to ja już w takim razie nic z tego nie rozumiem. We Wrocławiu jedynką był Józef Pinior, więc skoro nie wartości łączą tych dwóch panów, to co? Semickie pochodzenie? Wspólne interesy? Przyjaźń? Jeśli tak, to szanowny kardynał na potrzeby spotu mógłby zdjąć z piersi krzyż, żeby nie siać zgorszenia…
Odsłon: 594 Komentarzy: 4
Friday,22 May 2009,19:01
Kategoria: Religia Friday, 22 May 2009, 19:01
"(…) ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi" Dz 1,8."
Dla wierzącego katolika istnieje pewna hierarchia wartości:
1. Bóg.
2. Jego Słowo (ponieważ "Bogiem było Słowo").
3. Jego wola.
4. Życie.
5. Inne, których kolejności teraz nie będę wymieniał.
Pierwsze 3 są wg mnie równoważne. W związku z tym dwie uwagi:
- Nie tolerancja jest na 1 miejscu, więc przestańcie przewrotni ludzie szantażować nią katolików!
- Katolicka tolerancja wobec homoseksualizmu i innych skrzywień oraz aborcji, eutanazji, in vitro nigdy ale to nigdy nie będzie miała miejsca, ponieważ Słowo Boże wyraźnie nazywa powyższe aspekty grzechem i złem. Jako, że Słowo Boże jest dużo wyżej w hierarchii wartości niż tolerancja, przeto tolerować możemy wszystko, oprócz grzechu i zła.
Podam przykład. Nie mam zielonego pojęcia o fizyce. Przeczytałem pobieżnie jakąś książkę, coś tam zapamiętałem. Wchodzę na forum pasjonatów fizyki i zaczynam ich pouczać o ich ulubionym przedmiocie. Efekt jest taki, że sam z siebie robię idiotę (z każdym postem coraz większego). Co mną kieruje? Ignorancja. Ponieważ nie chce mi się włożyć wysiłku, aby zrozumieć te wszystkie prawa, teorie, definicje (nie mówiąc już o praktyce).
Z identyczną sytuacją mamy do czynienia w życiu codziennym, czy to na forum internetowym, czy w mediach, czy też w rozmowie z drugim człowiekiem. Ktoś próbuje pouczać katolika jaki ma być, choć jest kompletnym ignorantem. Nie włoży ani trochę wysiłku, aby Biblię/KKK przeczytać, starać się je zrozumieć, prosić Boga o mądrość, poszukać kogoś prawdziwie wierzącego, aby wytłumaczył mu podstawowe zasady chrześcijaństwa.
Stąd proszę Was prawdziwie wierzący katolicy:
Jeśli ktoś będzie podważał prawdy wiary nie mając zielonego pojęcia o tym, kim jest Jezus Chrystus i czym jest Jego Słowo, to nie bójmy się nazywać go ignorantem, bo taka jest prawda.
Proszę także Was wszyscy, którzy nie czujecie się wymienieni w punkcie 1:
Nie bądźcie ignorantami. Jeżeli chcecie pouczać katolików w czymkolwiek to ruszcie swoje 4 litery (najlepiej prosząc Boga o pomoc) w celu zrozumienia tego, jaka jest dla katolika hierarchia wartości, co jest dla niego celem nadrzędnym.
Podsumowując, dla wielu ludzi poważnym problemem jest fałszywy obraz katolicyzmu oraz chrześcijaństwa w ogóle. Lecz zamiast starać się poznać prawdziwe oblicze, wolą hołdować swojej głupocie. I jescze jedno, w hierarchii wartości katolika nie jest wymieniony ksiądz jako taki, tak więc to, czy ksiądz grzeszy, czy nie, nie dyskredytuje w żaden sposób wartości, którymi katolik się powienien kierować ani nie dyskredytuje samego Kościoła (z jego sakramentami), jako ciała Chrustusa. Podobnie, jak odpowiednią instytucją do interpretowania praw fizyki jest Wydział Fizyki na Politechnice, tak i odpowiednią instytucją do interpretowania Biblii jest Kościół Katolicki jako bezpośredni spadkobierca słów Chrystusa:
"Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie" Mt 16,18-19.
Modlitwa:
Jezu Chryste, daj nam poznać swoje prawdziwe oblicze. Okaż nam grzesznikom Twoje miłosierdzie, bo bez niego któż się ostoi? Amen.
Odsłon: 441 Komentarzy: 1
Wednesday,05 August 2009,18:27
Kategoria: Ogólne Wednesday, 05 August 2009, 18:27
OSNKPM, czyli Onetowy Spektakl Nienawiści Kontrolowany Przez Moderatorów.
Pozwoliłem sobie zrobić zrzuty ekranu z "merytorycznej" dyskuji onetowej nt przeniesienia obchodów rocznicy 4 czerwca. Nie ta dyskusja mnie zastanawia najbardziej (tyle jadu, nienawiści i frustracji nie można czytać dłużej niż kilka sekund), lecz moderatorska kontrola wpisów. Spójrzmy na post użytkownika "pisjugend". Na 1 obrazku widzimy, że ok. godziny 14:00 ów wpis jest piątym od góry z godziną zamieszczenia 13:59:44. Na 2 obrazku widzimy zaś, że ok. godz. 14:09 jest już pierwszy od góry z godziną zamieszczenia 14:09:47. Wg mnie jest to świadome spychanie dyskusji na wyznaczony cel oraz promowanie określonych tylko poglądów. Nie wspominam już o świadomej cenzurze niektórych komentarzy (wcale nie za wulgaryzm).


Ten przykład nie jest najbardziej wyrazisty, gdybym miał czas, znalazłbym bardziej okazałe przypadki, które zresztą bardzo łatwo wychwycić. Nie odkrywam też przecież Ameryki, bo wiemy jakiego rodzaju portale królują w polskim necie. W świetle ostatnich wydarzeń związanych z ograniczaniem wolności słowa sprawa jest o tyle ważna, że większość dzisiejszego pokolenia 13-15 latków (i nie tylko) kształtuje swoje poglądy na podstawie takich portali i zamieszczanych tam komentarzy. Jaka będzie więc Polska za 10-15 lat? Nawet nie chcę myśleć.
Jaki z tego morał? Wspierajmy Fronda.pl, aby z czasem przyćmiła Onet i inne szmatławce swoim rozmachem i uczciwością oraz brakiem cenzury, której coraz więcej wokół nas.
Odsłon: 631 Komentarzy: 0
Thursday,05 February 2009,21:06
Kategoria: Ogólne Thursday, 05 February 2009, 21:06
Dopiero teraz wg mnie prezentuje prawdziwą linię Gazety.

Odsłon: 523 Komentarzy: 3
Monday,27 April 2009,18:02
Kategoria: Religia Monday, 27 April 2009, 18:02
Dzięki łasce Bożej moje oporne serce zaczyna powoli rozumieć słowa pochodzące z Księgi Życia, choć nie ukrywam, jak wielka walka się we mnie w związku z tym rozgrywa. Chciałbym, aby wszyscy katolicy, protestanci, ateiści, poszukujący, słowem każdy, kto trafi na ten tekst, uświadomił sobie (niektórzy być może po prostu sobie przypomną), czym tak naprawdę jest sedno chrześcijaństwa. Nie ma tu wolności w powszechnym tego słowa znaczeniu, tu jest "zniewolenie" wolą Bożą oraz posłuszeństwo. W żadnej innej religii nie ma boga, który z miłości i szacunku wobec Ciebie człowieku chciałby uczestniczyć w każdym najdrobniejszym aspekcie Twojego życia.
Właśnie posłuszeństwu chciałbym poświęcić ten wpis, ponieważ rzadko się o nim dziś mówi. Pamiętamy, że bunt diabła zaczął się od słów "nie będę służył!". Miejmy wobec tego świadomość, że każde działanie jakie podejmuje wobec nas demon ma na celu nasze nieposłuszeństwo wobec woli Bożej. Drogi czytelniku, jeśli więc poczujesz złość i sprzeciw czytając te cytaty, to znak, że owe słowa wyprowadzają kogoś z równowagi i z całą pewnością nie jest to Bóg. Zatem do dzieła:
"Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga". 1Kor 3,19a
"Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie". Mt 11,25-26
"Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga". 1Kor 1,20-29
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi". Iz 55,8-9
"Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!". Łk 22,42
"(…) nie żądam twoich umartwień, ale posłuszeństwa. Przez to oddajesz mi wielką chwałę, a sobie skarbisz zasługę". (Dz.28)
"(…) szczególnie strzeż się samowoli, niech na najdrobniejszej rzeczy będzie pieczęć posłuszeństwa". (Dz.362)
"Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej Męki, większą zasługę ma, aniżeli cały rok biczowania się do krwi; (…) Dziwi mnie to, że jeszcze nie zupełnie żeś się wyrzekła woli własnej (…)". (Dz.369)
"(…) kiedy jesteś posłuszna, odbieram ci słabość twoją, a natomiast daję ci moc Moją. Dziwi Mnie to bardzo, że dusze nie chcą uczynić tej zamiany ze Mną". (Dz.381)
"(…) Przyszedłem pełnić wolę Ojca Swego. Posłuszny byłem rodzicom, posłuszny katom, posłuszny jestem kapłanom". (Dz.535)
"(…) córko Moja, wiedz, że większą chwałę oddajesz Mi przez jeden akt posłuszeństwa, niżeli przez długie modlitwy i umartwienia". (Dz.894)
"(…) większą nagrodę otrzymasz za posłuszeństwo i zależność od spowiednika, aniżeli za samą praktykę, w której się ćwiczyć będziesz. Córko Moja, wiedz o tym i według tego postępuj, że chociażby to była rzecz najdrobniejsza, ale ma na sobie pieczęć posłuszeństwa zastępcy Mojego, jest miła i wielka w oczach Moich". (Dz.933)
"Zrozumiałam przez te dwa lata cierpień wewnętrznych, które cierpię poddając się woli Bożej, dla lepszego poznania tej woli – więcej mnie posunęło w doskonałości, niż poprzednie dziesięć lat". (Dz.981)
"(…) córko Moja, więcej mi się podobasz jeżeli z posłuszeństwa i z miłości ku Mnie jesz pomarańcze, aniżeli byś z własnej woli pościła i umartwiała się. Dusza, która Mnie bardzo kocha musi, powinna żyć wolą Moją. Ja znam serce twoje, że ono się niczym nie zadowoli, jedynie miłością Moją". (Dz.1023)
"(…) córko Moja, nie podoba mi się takie postepowanie, przyjmuj wszystko z wdzięcznością, co ci daję przez przełożonych, a tak lepiej Mi się podobasz". (Dz.1381)
"(…) Córko Moja, pragnę, ażebyś w najdrobniejszych rzeczach była zależna od spowiednika. Największe ofiary twoje nie podobają Mi się, jeżeli je spełniasz bez pozwolenia spowiednika i znowuż przeciwnie – najdrobniejsza ofiarka w oczach Moich ma wielkie znaczenie, jeżeli jest z pozwoleniem spowiednika. Największe dzieła w oczach Moich są bez znaczenia, jeżeli są samowolne, a często są niezgodne z wolą Moją i zasługują raczej na karę, a nie na nagrodę; i znowuż najdrobniejszy czyn twój z pozwoleniem spowiednika jest miły oczom Moim i jest Mi niezmiernie drogi; utwierdź się w tym na zawsze, czuwaj nieustannie, bo piekło całe wysila się przeciw tobie z powodu dzieła tego, albowiem wiele dusz odwróci się od wrót piekła i będą uwielbiać miłosierdzie Moje; ale nie lękaj się niczego, bo Jam jest z tobą; wiedz, że sama z siebie nic nie możesz." (Dz.639)
"(…) wiedz o tym, córko Moja, że cała Trójca Św. ma w tobie szczególne upodobanie Swoje, dlatego, iż żyjesz wyłącznie wolą Bożą. Żadna ofiara nie idzie z tą w porównanie". (Dz.955)
Jak widać logika Boża jest zupełnie inna niż logika tego świata. Pragnę powiedzieć więc do walczących o legalizację in vitro, aborcji, eutanazji, dewiacji seksualnych, narkotyków oraz do piewców Kościoła opartego na demokracji, ekoterrorystów oraz ludzi dążących za wszelką cenę do wolności wyboru a także do "nowoczesnych" i "postępowych" chrześcijan, lewicy katolickiej i innych osób podejmujących swoje działania pod wpływem własnego pomysłu na szczęście: Wasze plany i tak legną w gruzach, bo prędzej czy później doświadczycie pustki i bezradności w swoich staraniach. To jest pewne jak śmierć. Mam świadomość, jak wiele kosztuje człowieka wyrzeczenie się własnej woli. Sam jestem wobec tego problemu bezradny. Cała nadzieja w Bogu, bo im dłużej szukam szczęścia po swojemu tym bardziej się od niego oddalam. W konsekwencji jestem smutny i zgorzkniały jak miliony chrześcijan na tym świecie, którzy jeszcze nie oddali Bogu tego, czego On pragnie od nas najbardziej – naszych serc.
Teraz już wiem, że dopiero w kontekście posłuszeństwa woli Bożej poniższe słowa Chrystusa są prawdziwe:
"Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie". Mt 11,30
Oddawajmy każdy nasz dzień Jego woli, ba, oddawajmy każdą najdrobniejszą sprawę. Zrzućmy ciężar niepotrzebnych trosk, bo otrzymaliśmy obietnicę:
"Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu". J 4,14
oraz
"Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą". Łk 11,13
Modlitwa:
Panie Jezu Chryste, Ty byłeś posłuszny woli Ojca Niebieskiego aż do śmierci. Naucz nas rozpoznawać Twoją wolę, a przede wszystkim wzbudź w naszych sercach pragnienie jej szukania. Prowadź nas według Twojej woli, niech ona zawsze będzie górą. Amen.
Odsłon: 688 Komentarzy: 3
Monday,13 April 2009,17:43
Kategoria: Ogólne Monday, 13 April 2009, 17:43
Przeglądając różnej maści portale internetowe, słuchając radia lub oglądając telewizję spotykamy się czasem z zarzutami wysuwanymi wobec katolików, że oto zamiast przebaczyć - potępiają winowajców. Stało się to ostatnimi czasy dość popularnym sposobem na zduszenie katola, wzbudzenie w nim poczucia winy lub po prostu okazanie mu pogardy. Z racji tego, że liznąłem kiedyś trochę psychologii wyżej opisana sytuacja po prostu mnie wkurza. Wydaje mi się, że "szantażowanie przebaczeniem" ma dwojakie źródło. Po pierwsze - jest to zagranie świadome, z góry obliczone na osiągnięcie zamierzonego efektu lub chęć uspokojenia swoich wyrzutów sumienia. Po drugie - jest to odruch nieświadomy, wynikający z nieznajomości procesu przebaczenia. Natrafiłem na dobry artykuł mówiący o przebaczeniu z chrześcijańskiego punktu widzenia (http://www.opoka.org.pl/zycie_kosciola/kultura/dulles.html). Tutaj zacytuję kilka fajnych fragmentów:
"Choć chrześcijanie dużo mówią o przebaczeniu, często mają kłopoty ze zrozumieniem jego znaczenia i konsekwencji."
"Założenie, że chrześcijaństwo stawia przebaczenie na miejscu sprawiedliwości, że głosi powszechne przebaczenie — to poważne nieporozumienie."
"Nigdzie, ani w Starym, ani w Nowym Testamencie nie jest napisane, że przebaczenie zastępuje sprawiedliwość, że Bóg zawsze przebacza grzechy, albo że my powinniśmy przebaczać zawsze i każdemu."
"Zewnętrzna deklaracja przebaczenia bez jego szczerej woli na nic się nie zda. Podobnie bezcelowe jest powstrzymywanie złości. Zepchnięte w podświadomość urazy uzewnętrznią się jako depresja lub inne choroby psychosomatyczne."
"Jezus w Ewangelii wzywa do przebaczenia z serca (Mt 18,35). Wyjście z dobrą wolą naprzeciw komuś, kto nas skrzywdził, wymaga wielkiej siły ducha, wewnętrznej wolności, a czasami także wiary w sensie religijnym. Aby naprawdę szczerze powiedzieć „wybaczam ci” do żałującego swych czynów mordercy bliskiej osoby, trzeba mieć motywację religijną. Chrześcijanie, wierzący w Boga, który dla odpuszczenia ich grzechów poświęcił własnego Syna, znajdują czasami siłę, aby powiedzieć „przebaczam ci, bo jestem chrześcijaninem”".
Apeluję więc - nie bądźmy naiwni. Mamy prawo wyrażać emocje i wytykać błędy, nadużycia. Musimy przebaczać, ale przebaczenie jest procesem i często nie przebiega z dnia na dzień, szczególnie, jeśli ktoś nie żałuje za wyrządzone krzywdy i ponownie nas rani. Z własnego doświadczenia wiem, że niektóre przewinienia przebacza się latami a nawet przez całe życie. Do przebaczenia potrzebna jest łaska Boża. Nie możemy się mścić i gardzić. Mamy pamiętać wyrządzone zło oraz mamy prawo żądać zadośćuczynienia. Zasługujemy jak każdy człowiek na szacunek i potrzebujemy czasu na przebaczenie.
Modlitwa:
Panie Jezu, uzdalniaj nas do przebaczenia. Gdy my nie potrafimy, Ty przebaczaj w nas. Obdarz nas mądrością i powstrzymaj od chęci zemsty. Wspieraj nas odwagą, gdy ktoś przewrotnie próbuje zamykać nam usta, manipulując naszymi emocjami i uczuciami. Twoja wola niech zawsze zwycięża. Amen.
Odsłon: 1181 Komentarzy: 9
Budowniczy 2 Irlandii
Szukam Boga, przejmuję się Ojczyzną, wobec wielu problemów jestem kompletnie bezradny, cała nadzieja w Nim, bo sam z siebie nic nie mogę.
